Gość: Paul
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
07.07.04, 22:23
nie mam słów - jest parking i miejsce dośc ciasne i graniczące z jednej
strony z sąsiednim autem i chodnikiem, czyli bez sąsiedniego auta. Facet
parkuje odwotnie tzn. tyłem. Moje autko stoi pierwsze i przodem . Efekt-
drzwi od strony kierowcy ledwo mozna otworzyc. Palant (bo inaczej tego nie
nazwe) sam sobie utrudnił wyjscie (a przecież bez problemów mógł miec miejsca
na otwarcie drzwi na maksa) a ja jutro bede musiał sie "gimnastykować" zeby
wejśc. Co z takim palantem zrobić. Na koniec zgadnijcie jaki to moze byc
samochód na literę S-..a ( uwaga nie jestem czepialski ale kurna delikatnie
mówiąć juz nie moge patrzec na tych bezmuzgowców i asów kierownicy.