Gość: Ania
IP: 212.244.224.*
24.03.02, 20:12
jedziemy sobie nowa frontera, piekne autko -V6 3.2, 205 KM, 4x4...Do tej pory
byla niezawodna - jak czolg szla przez bloto, zaspy sniezne, stawki (1m
glebokosci), no wiec pewni siebie posuwamy naprzod przez dziewicze tereny az tu
nagle STOP, nastala chwila zwatpienia - gorki coraz wieksze i do tego trzeba
przejechac przez gleboki row...A co tam - jedziemy! Daleko nie ujechalismy -
lewe przednie kolo wpadlo w row, samochod oparl sie na przodzie, tylne prawe -
30cm do gory - tak prawde mowiac to oba tylnie nie mialy przyczepnosci bo caly
samochod zawiesil sie na jakiej gorce i przechylil tak, ze w pewnym momencie
myslalam ze sie przewroci. Sytuacja wygladala zle ale nie beznadziejnie, ojciec
siadl z powrotem za kolkiem, chce ruszyc, a tu kolo ktore ma przyczepnosc ani
drgnie, a zeby bylo smieszniej to to co wisi w powietrzu kreci sie, tylko bloto
pryska - okazuje sie ze nasz cudowny samochod nie ma blokady kol (jak podobno
wiekszosc terenowek)...Tak wiec nasz piekny naped 4x4 moglismy wsadzic tym z
opla gleboko w...pupe. Troche sie zalamalismy ale znowu wpadl nam do glowy
genialny pomysl - uzyjemy wyciagarki (?), przywiazemy sie do jakiegos drzewa i
bedzie cacy, no ale frontera tego typu "zbednych" rzeczy nie posiada. Pozostal
niezawodny tel.komorkowy i jakims cudem kumpel nas wyciagnal z tej nieciekawej
sytuacji. Ogolnie rzecz biorac, przeslanie mojego watka/u brzmi: ostrzegam Was
przed bieda jaka niesie ze soba marka opel (sorry za uogolnienie i jesli kogos
tym uraze). Moze z zewnatrz samochod fajnie wyglada, silnik niby tez niczego
sobie ale wnetrze, wykonczenie i reszta... Ojciec ma taka prace,ze potrzebuje
terenowe auto , po dzisiejszym powiedzial ze albo kupuje hummera albo czolg:)
Pzdr.