Dodaj do ulubionych

Łatwiejsze zadanie dla misiaczka

08.09.13, 21:36
Bez obliczeń księgowych, na których mistrz rachunków tak się wyłożył, że nawet mokra plama z niego nie została. Teraz bierzemy na tapetę straszną "50% utratę wartości". Ceny z otomoto - nieco zaniżone.

X kupuje nowy samochód za 95 tys.
Po 8 latach sprzedaje go za 25 tys.
Ile kosztuje go miesięczna alternatywna utrata wartości w porównaniu do dwukrotnego kupna 4-latka za 55 tys. i sprzedania go po 4 latach?

To już poziom podstawówki - wiem coś na ten temat, bo zadanie o podobnym stopniu skomplikowania rozwiązała dzisiaj bezbłędnie moja córka.
Pokaż jaki poziom umysłowy reprezentujesz, wyboldowany chłopcze.

Obserwuj wątek
    • waga170 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 00:30
      Musial ci misiaczek zaimponowac czyms bo chcesz udowodnic ze jednak lepszy jestes od niego.
      • agios_pneumatos Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 08:29
        waga170 napisał(a):

        > Musial ci misiaczek zaimponowac czyms bo chcesz udowodnic ze jednak lepszy jest
        > es od niego.

        To się nazywa kompleksy. A mieć kompleksy wobec misiaczka to porażka totalna.

        Poza tym misiaczek świat widzi z perspektywy klienta indywidualnego/osoby fizycznej, a nasz forumowy geniusz zadaje pytania z perspektywy prowadzenia działalności gospodarczej.

        Ale on sobie nie radzi z podstawami czegokolwiek co 'logicznie komentuje', dlatego nie można mieć żalu.
        • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 10:01
          > Poza tym misiaczek świat widzi z perspektywy klienta indywidualnego/osoby fizy
          > cznej, a nasz forumowy geniusz zadaje pytania z perspektywy prowadzenia działal
          > ności gospodarczej.

          Co widać po zadaniu w tym wątku, miszczu logyky (nie zapomnieć podać pochodzenia słowa).
          • agios_pneumatos Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 10:13
            klemens1 napisał:


            > Co widać po zadaniu w tym wątku, miszczu logyky (nie zapomnieć podać pochodzeni
            > a słowa).

            W sumie dobrze, że masz córkę w wieku szkolnym. Oprócz matematyki mają w programie zapewne też język polski. Nie odmawiaj jej pomocy przy odrabianiu lekcji. Może któregoś dnia dzięki temu dowiesz się jaka jest różnica pomiędzy czasownikiem a rzeczownikiem.
            • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 11:09
              > W sumie dobrze, że masz córkę w wieku szkolnym. Oprócz matematyki mają w progra
              > mie zapewne też język polski. Nie odmawiaj jej pomocy przy odrabianiu lekcji. M
              > oże któregoś dnia dzięki temu dowiesz się jaka jest różnica pomiędzy czasowniki
              > em a rzeczownikiem.

              Że spolszczyłem bez -ing, to nie oznacza że nie widzę różnicy.
              Tak czy owak, ty nadal w tym wątku widzisz rzeczy których nie ma - w tym przypadku obliczeń dla DG. To dla ciebie typowe.
              • agios_pneumatos Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 11:19
                klemens1 napisał:

                > > W sumie dobrze, że masz córkę w wieku szkolnym. Oprócz matematyki mają w
                > progra
                > > mie zapewne też język polski. Nie odmawiaj jej pomocy przy odrabianiu lek
                > cji. M
                > > oże któregoś dnia dzięki temu dowiesz się jaka jest różnica pomiędzy czas
                > owniki
                > > em a rzeczownikiem.
                >
                > Że spolszczyłem bez -ing, to nie oznacza że nie widzę różnicy.


                Hahahahah. Teraz będziesz swoją wybitną wiedzę z zakresu językoznawstwa tłumaczył chochlikiem, który zjadł końcówkę słowa. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak żałośnie wyglądasz tak się tłumacząc.

                > Tak czy owak, ty nadal w tym wątku widzisz rzeczy których nie ma - w tym przypa
                > dku obliczeń dla DG. To dla ciebie typowe.

                Jak już historia pokazuje masz problemy z najbardziej podstawowymi słowami i terminami. Dlatego chciałem ci uzmysłowić, że świat prowadzenia działalności gospodarczej jest dla misiaczka obcy. Bardzo dobrze, że w tym wątku nie piszesz nic o odliczeniach, ale w oddzielnym zacząłeś z grubej rury prezentując scenariusz, które się wyklucza ze światem misiaczka. Co więcej, przyjąłeś ów scenariusz jako jedyny słuszny.

                Raz jeszcze: masz problemy z podstawowymi pojęciami, dlatego lepiej upewnić się (i forum) co tak naprawdę chcesz napisać. Bo przecież zawsze każdą napisaną bzdurę będziesz potem tłumaczyć 'podpuchą'.
                • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 12:47
                  > > Że spolszczyłem bez -ing, to nie oznacza że nie widzę różnicy.
                  >
                  >
                  > Hahahahah. Teraz będziesz swoją wybitną wiedzę z zakresu językoznawstwa tłumacz
                  > ył chochlikiem, który zjadł końcówkę słowa. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak
                  > żałośnie wyglądasz tak się tłumacząc.

                  Zjedzenie końcówki słowa było świadome - na tym właśnie spolszczenie polega.
                  Poznać kundla takiego jak ty można właśnie po tym, że czepia się nieistotnych kwestii obok tematu, bo w temacie leży i kwiczy.

                  > > Tak czy owak, ty nadal w tym wątku widzisz rzeczy których nie ma - w tym
                  > > przypadku obliczeń dla DG. To dla ciebie typowe.
                  >
                  > Jak już historia pokazuje masz problemy z najbardziej podstawowymi słowami i te
                  > rminami. Dlatego chciałem ci uzmysłowić, że świat prowadzenia działalności gosp
                  > odarczej jest dla misiaczka obcy. Bardzo dobrze, że w tym wątku nie piszesz nic
                  > o odliczeniach, ale w oddzielnym zacząłeś z grubej rury prezentując scenariusz
                  > , które się wyklucza ze światem misiaczka. Co więcej, przyjąłeś ów scenariusz jako jedyny słuszny.

                  Po czym poznałeś że przyjąłem go jako jedyny słuszny?

                  > Raz jeszcze: masz problemy z podstawowymi pojęciami, dlatego lepiej upewnić się
                  > (i forum) co tak naprawdę chcesz napisać. Bo przecież zawsze każdą napisaną bz
                  > durę będziesz potem tłumaczyć 'podpuchą'.

                  Tyle się napisałeś, a i tak nie zmienia to faktu, że w TYM WĄTKU widziałeś gdzieś że piszę o odliczeniach DG, których nie ma. I ty śmiesz pisać że ktokolwiek ma problemy z podstawowymi pojęciami.
                  • agios_pneumatos Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 13:16
                    klemens1 napisał:

                    > > > Że spolszczyłem bez -ing, to nie oznacza że nie widzę różnicy.
                    > >
                    > >
                    > > Hahahahah. Teraz będziesz swoją wybitną wiedzę z zakresu językoznawstwa t
                    > łumacz
                    > > ył chochlikiem, który zjadł końcówkę słowa. Nawet nie zdajesz sobie spraw
                    > y jak
                    > > żałośnie wyglądasz tak się tłumacząc.
                    >
                    > Zjedzenie końcówki słowa było świadome - na tym właśnie spolszczenie polega.

                    Nie, analfabeto.

                    Spolszczenie by dało nam 'coming outu', nie 'come outu', czy jak tam napisałeś. W sumie dobrze, że nie 'spolszczyłeś' do 'komu autu'.

                    > Poznać kundla takiego jak ty można właśnie po tym, że czepia się nieistotnych k
                    > westii obok tematu, bo w temacie leży i kwiczy.
                    >

                    Noooo.... to jak żyw wreszcie zdiagnozowałeś swoją działalność na obu forach. Wieloletnią działalnośc. Brawo - samoświadomość to pierwszy stopień do sukcesu.

                    Jestem pod wrażeniem autooceny.

                    > > > Tak czy owak, ty nadal w tym wątku widzisz rzeczy których nie ma -
                    > w tym
                    > > > przypadku obliczeń dla DG. To dla ciebie typowe.
                    > >
                    > > Jak już historia pokazuje masz problemy z najbardziej podstawowymi słowam
                    > i i te
                    > > rminami. Dlatego chciałem ci uzmysłowić, że świat prowadzenia działalnośc
                    > i gosp
                    > > odarczej jest dla misiaczka obcy. Bardzo dobrze, że w tym wątku nie pisze
                    > sz nic
                    > > o odliczeniach, ale w oddzielnym zacząłeś z grubej rury prezentując scen
                    > ariusz
                    > > , które się wyklucza ze światem misiaczka. Co więcej, przyjąłeś ów scenar
                    > iusz jako jedyny słuszny.
                    >
                    > Po czym poznałeś że przyjąłem go jako jedyny słuszny?

                    Bo (w oddzielnym wątku, żebyś się nie czepiał, drogi gooownojadzie) od razu pokazałeś wyliczenia dla DG. Czy może się mylę?

                    >
                    > > Raz jeszcze: masz problemy z podstawowymi pojęciami, dlatego lepiej upewn
                    > ić się
                    > > (i forum) co tak naprawdę chcesz napisać. Bo przecież zawsze każdą napis
                    > aną bz
                    > > durę będziesz potem tłumaczyć 'podpuchą'.
                    >
                    > Tyle się napisałeś, a i tak nie zmienia to faktu, że w TYM WĄTKU widziałeś gdzi
                    > eś że piszę o odliczeniach DG, których nie ma. I ty śmiesz pisać że ktokolwiek
                    > ma problemy z podstawowymi pojęciami.

                    No proszę.

                    To teraz wytłumacz mi czy to zdanie

                    a nasz forumowy geniusz zadaje pytania z perspektywy prowadzenia działalności gospodarczej.

                    oznacza, że:

                    a) masz dzialalność i przez ten pryzmat patrzysz na samochody ogólnie i może to rzutować na inne obliczenia,
                    b) oznacza, że agios napisał, iż w tym konkretnym modelu/scenariuszu/wątku mamy do czynienia z samochodem na firmę. Co jest nazwane zdaniem w stylu: 'dlaczego znowu zestawiasz koszty samochodu na firmę z samochodem dla osoby prywatnej?' Dla pewności zauważmy, że skoro poprzedni wątek był o samochodzie na firmę to i ten też musi. Bo przecież nie powtarza się dwa razy wątku.
                    c) jest podpuchą,
                    d) w połączeniu z twą głupią insynuacją po raz kolejny wykazuje twój funkcjonalny analfabetyzm.
                    • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 15:40
                      > > Zjedzenie końcówki słowa było świadome - na tym właśnie spolszczenie pole
                      > ga.
                      >
                      > Nie, analfabeto.
                      >
                      > Spolszczenie by dało nam 'coming outu', nie 'come outu'

                      Podawałem ci już przykład spolszczenia: "wykonaj killa procesu" - nikt nie mówi "wykonaj killing". Jakoś się do tego nie odniosłeś, tylko w kółko klepiesz to samo. Był tu kiedyś taki jeden, co trzymał się kurczowo czegokolwiek, w czym widział swój najmniejszy sukces.

                      > > Poznać kundla takiego jak ty można właśnie po tym, że czepia się nieistotnych k
                      > > westii obok tematu, bo w temacie leży i kwiczy.
                      > >
                      >
                      > Noooo.... to jak żyw wreszcie zdiagnozowałeś swoją działalność na obu forach.

                      Żeby daleko nie szukać - "come out" dotyczył marinerowego usiłowania morderstwa. Tego sedna nie poruszyłeś w ogóle, ale końcówka -ing przykuła twoją uwagę idealnie. Ale oczywiście to ja się czepiam szczegółów nie na temat - ty absolutnie.

                      > > Po czym poznałeś że przyjąłem go jako jedyny słuszny?
                      >
                      > Bo (w oddzielnym wątku, żebyś się nie czepiał, drogi gooownojadzie) od razu pok
                      > azałeś wyliczenia dla DG. Czy może się mylę?

                      Cóż za wnioskowanie - skoro podałem taki a nie inny przykład, to musi to być przykład jedynie słuszny. Pewnie tak samo, jak kupowanie nowych aut tylko za 95 tys. - zgodnie z twoją logyką (podać źródło pochodzenia słowa).

                      (...)
                      > Dla pewności zauważmy, że skoro poprzedni wątek był o samochodzie na firmę to i
                      > ten też musi. Bo przecież nie powtarza się dwa razy wątku.

                      To ty pierniczysz, człowieczku? Przecież właśnie dlatego że nie powtarza się 2 razy wątku, to ten z tego wątku na firmę nie jest. Co zostało wyraźnie zaznaczone.

                      > c) jest podpuchą,
                      > d) w połączeniu z twą głupią insynuacją po raz kolejny wykazuje twój funkcjonal
                      > ny analfabetyzm

                      e) agios w wątku na temat auta kupionego prywatnie widzi gdzieś wpisy o DG, co świadczy o tym, że jak zwykle ma schizy i dyskutuje sam ze sobą


                      • carnivore69 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 10.09.13, 12:21
                        > > Spolszczenie by dało nam 'coming outu', nie 'come outu'
                        >
                        > Podawałem ci już przykład spolszczenia: "wykonaj killa procesu" - nikt nie mówi
                        > "wykonaj killing".

                        'Kill' funkcjonuje rowniez jako rzeczownik. 'Come' zas - nie (przynajmniej w omawianym tu znaczeniu). Argument wiec nietrafiony.

                        Pzdr.
                        • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 10.09.13, 12:40
                          Może i tak. Szczerze powiedziawszy - mam to głęboko w dupie.
                          • agios_pneumatos Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 10.09.13, 23:41
                            klemens1 napisał:

                            > Może i tak. Szczerze powiedziawszy - mam to głęboko w dupie.

                            I dlatego nazywam cię analfabetą, bo nie rozumiesz tego co przez cały czas się do ciebie pisze.

                            Stąd potem to całe twoje ujadanie na wszystkich możliwych forach.

                            P.S. Dziękuję przedpiszcy, bo nie wiem ile jeszcze zabrałoby czasu, żeby nasze Słońce Mazowsza zrozumiało rzeczy najprostsze, tj. jaka jest różnica pomiędzy rzeczownikiem i czasownikiem.
                            • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 11.09.13, 08:48
                              > > Może i tak. Szczerze powiedziawszy - mam to głęboko w dupie.
                              >
                              > I dlatego nazywam cię analfabetą, bo nie rozumiesz tego co przez cały czas się
                              > do ciebie pisze.

                              To że mam coś głęboko w dupie, nie oznacza że nie wiem co się do mnie pisze. Jak widać w praktyce, to ty nie odróżniasz tych dwóch przypadków.

                              > P.S. Dziękuję przedpiszcy, bo nie wiem ile jeszcze zabrałoby czasu, żeby nasze
                              > Słońce Mazowsza zrozumiało rzeczy najprostsze, tj. jaka jest różnica pomiędzy r
                              > zeczownikiem i czasownikiem.

                              Wiem jaka jest różnica, tylko za bardzo spolszczyłem angielski zwrot. O tym też pisałem ci kilka razy, ale ty przecież - cytuję - "nie rozumiesz tego co przez cały czas się do ciebie pisze".
                              • agios_pneumatos Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 11.09.13, 10:00
                                klemens1 napisał:

                                > > > Może i tak. Szczerze powiedziawszy - mam to głęboko w dupie.
                                > >
                                > > I dlatego nazywam cię analfabetą, bo nie rozumiesz tego co przez cały cza
                                > s się
                                > > do ciebie pisze.
                                >
                                > To że mam coś głęboko w dupie, nie oznacza że nie wiem co się do mnie pisze.

                                Owszem. Bronisz się nogami i rękami przed przyznaniem, że nie rozumiesz tego co czytasz, by na koniec stwierdzić, że masz ten fakt głęboko.

                                Ja
                                > k widać w praktyce, to ty nie odróżniasz tych dwóch przypadków.
                                >

                                Z chęcią poczytam o tym.

                                > > P.S. Dziękuję przedpiszcy, bo nie wiem ile jeszcze zabrałoby czasu, żeby
                                > nasze
                                > > Słońce Mazowsza zrozumiało rzeczy najprostsze, tj. jaka jest różnica pomi
                                > ędzy r
                                > > zeczownikiem i czasownikiem.
                                >
                                > Wiem jaka jest różnica, tylko za bardzo spolszczyłem angielski zwrot. O tym też
                                > pisałem ci kilka razy, ale ty przecież - cytuję - "nie rozumiesz tego co przez
                                > cały czas się do ciebie pisze".

                                Podając przykład 'killa', który został ci wytknięty jako błąd?

                                Ty nawet nie rozumiesz co znaczy termin 'spolszczyć', więc oszczędź sobie.

                                W sumie możesz pisać na ten temat dalej. Rozrywka jest przednia.
                                • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 11.09.13, 12:58
                                  > > To że mam coś głęboko w dupie, nie oznacza że nie wiem co się do mnie pisze.
                                  >
                                  > Owszem. Bronisz się nogami i rękami przed przyznaniem, że nie rozumiesz tego co
                                  > czytasz, by na koniec stwierdzić, że masz ten fakt głęboko.

                                  Mam głęboko fakt, że niepoprawnie użyłem zwrotu, a nie że niby czegoś nie rozumiem.

                                  > > Jak widać w praktyce, to ty nie odróżniasz tych dwóch przypadków.
                                  > >
                                  >
                                  > Z chęcią poczytam o tym.

                                  Wyżej jest. Ale ty nie zauważysz, mimo że literki przeczytasz.

                                  > Podając przykład 'killa', który został ci wytknięty jako błąd?

                                  Tak - za bardzo spolszczyłem. Myślałem że "come out" można użyć tak samo.

                                  Teraz napisz coś o czepialstwie goownojadów - bardzo lubisz o tym pisać.
        • bimota Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 10:25
          KLIMEK, O ILE PAMIETAM, WYLOZYL SIE KIEDYS NA "BEZPIECZENSTWIE" NA PROSTEJ NIEROWNOSCI MAJAC DO DYSPOZYCJI CALY INTERNET, W KTORYM MOZNA BYLO ODNALEZC WYJASNIENIE (ZAGADKA BYLA ZNANA) I POMOC INNEGO FORUMOWEGO GENIUSZA. NIE POTRAFILI OBUSTRONNIE SPIERWIASTOWAC, TWIERDZAC, ZE SIE NIE DA. :)
          • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 11:12
            4 = 4
            sqrt(4) = sqrt(4)
            2 = -2

            O to ci chodziło?
            Pierwiastek zwraca dwa wyniki, ty arbitralnie sobie je podstawiasz i "wykazujesz sprzeczność"?
            To samo można zrobić funkcjami trygonometrycznymi:
            sin(0) = sin(180) (pi/2)
            0 = 180

            Nadal nie rozumiesz jak się wtedy skompromitowałeś, ZABLOKOWANY CAPSIE?
            • bimota Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 12:58
              DALEJ BREDZISZ... NICZEGO SIE PRZEZ TEN CZAS NIE NAUCZYLES...

              PIERWIASTEK ZWRACA JEDEN WYNIK I NIE MA ZADNEJ SPRZECZNOSCI...

              NICZEGO NIE WYKAZYWALEM, TO TY MIALES WSKAZAC BLAD, CZEGO NIE POTRAFISZ.
              • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 15:44
                Weź sobie CAPSA przeczyść, do tego się nadajesz.

                pl.wikipedia.org/wiki/Pierwiastek_kwadratowy
                Podobnie liczby 3 oraz -3 są (algebraicznymi) pierwiastkami kwadratowymi z 9.

                A w przykładzie trygonometrycznym użyłem odwrotności sinusa (arcsin), który jak najbardziej różnowartościowy jest.

                Zresztą - to misiaczek miał tu być głównym głupkiem do wyśmiewania, a nie ty czy augios. Ustąpcie miejsca. Jak masz jakiś problem matematyczny, to załóż osobny wątek.
                • bimota Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 16:31
                  I W KOLKO SIE CZEPIA TYCH SAMYCH BZDUR... PRZYPOMINAM WIEC, PO RAZ KOLEJNY, ZE MOWA BYLA O PIERWIASTKU ARYTMETYCZNYM I DZIEDZINIE DODATNIEJ...

                  > A w przykładzie trygonometrycznym użyłem odwrotności sinusa (arcsin), który jak
                  > najbardziej różnowartościowy jest.

                  HA HA.. CZYLI JAK PISZESZ "SQRT(4)" TZN ZE UZYWASZ PIERWIASTKA, A GDY "SIN(180)" TO ARCSINUSA ? POSTARAM SIE ZAPAMIETAC... ;)

                  ALE WTEDY WYRAZENIE ARCSIN(0)=ARCSIN(180) NIE JEST PRAWDZIWE. :)

                  ARCSIN JEST ROZNOWARTOSCIOWY BO ROZPATRUJE SIE GO W OKRESLONYM PRZEDZIALE, DOKLADNIE TAK JAK PIERWIASTEK ARYTMETYCZNY

                  > Zresztą - to misiaczek miał tu być głównym głupkiem do wyśmiewania, a nie ty cz
                  > y augios. Ustąpcie miejsca. Jak masz jakiś problem matematyczny, to załóż osobn
                  > y wątek.

                  TO SOBIE DO NIEGO MAILUJ..., A SKORO PROBUJESZ GO PUBLICZNIE WYGLUPIC, TO LICZ SIE Z PUBLICZNYM ODWETEM...

                  OK, DOSC TYCH KOREPETYCJI...

                  • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 18:14
                    > I W KOLKO SIE CZEPIA TYCH SAMYCH BZDUR... PRZYPOMINAM WIEC, PO RAZ KOLEJNY, ZE
                    > MOWA BYLA O PIERWIASTKU ARYTMETYCZNYM I DZIEDZINIE DODATNIEJ...

                    Więc ciekawe dlaczego się ekscytowałeś poprawnością (same wartości mogą być inne):
                    (-2)^2 = 2^2
                    -2 = 2
                    Zaiste, dziedzina dodatnia ....

                    > HA HA.. CZYLI JAK PISZESZ "SQRT(4)" TZN ZE UZYWASZ PIERWIASTKA, A GDY "SIN(180)
                    > " TO ARCSINUSA ? POSTARAM SIE ZAPAMIETAC... ;)

                    Gdy piszę, sin to jest to sinus. W kolejnej linijce były same stopnie po użyciu arcsin.
                    arcsin(sin(180)) = 180
                    Gdybym wiedział że będziesz miał z tym problem, to bym to rozpisał.

                    > OK, DOSC TYCH KOREPETYCJI...

                    Nie inaczej.

                    • bimota Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 19:14
                      NIE EKSCYTOWALEM POPRAWNOSCI...

                      > (-2)^2 = 2^2
                      > -2 = 2
                      > Zaiste, dziedzina dodatnia ....

                      NIE INACZEJ :)

            • bimota Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 14:50
              A PRZYKLADY, OCZYWISCIE, OD CZAPY...

              PIERWSZEGO NAWET SZKODA KOMENTOWAC, OCZYWISCIE NIE O TO CHODZILO, CHOC DLA DZIEWCZYNKI Z PODSTAWOWKI MOZE TO I WYGLADA PODOBNIE...

              CO DO SINUSA TO WYPADALO BY WIEDZIEC, ZE, W PRZECIWIENSTWIE DO PIERWIASTKA, NIE JEST FUNKCJA ROZNOWARTOSCIOWA...
      • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 08:46
        > Musial ci misiaczek zaimponowac czyms bo chcesz udowodnic ze jednak lepszy jest
        > es od niego.

        Chcę udowodnić, że dziecko z podstawówki jest lepsze od niego - napisałem o tym wprost.
        Jak widzę, dyżurny kundelek podchwycił temat.
    • bimota Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 10:06
      TO MOZE JA SPROBUJE ZGADNAC CO WYSZLO CORECZCE...

      1. 70000
      2. 60000

      PYTANIE CZY UCZCIWIE DOBRALES TE CENY...

      A TERAZ ZAGADKA DLA CIEBIE:

      JAKA JEST WARTOSC ZAMROZONEGO KAPITALU W OBU PRZYPADKACH I JAKIE STRATY Z TYM ZWIAZANE. BO CHYBA TO TEZ NALEZALO BY UWZGLEDNIC...
      • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 11:12
        > TO MOZE JA SPROBUJE ZGADNAC CO WYSZLO CORECZCE...
        >
        > 1. 70000
        > 2. 60000

        To może jeszcze raz przeczytaj treść zadania. Dzieci podobno z tym mają najwięcej problemów, nie z samymi obliczeniami.
        • bimota Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 13:05
          NIC DZIWNEGO, PRZY TAK SFORMULOWANEJ TRESCI...

          NIE ZGADLEM ? COZ... W KONCU TWOJE GENY...
          • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 15:46
            > NIC DZIWNEGO, PRZY TAK SFORMULOWANEJ TRESCI...

            Treść pytania:
            Ile kosztuje go miesięczna alternatywna utrata wartości ....

            Podałeś 2 wyniki:
            60 tys.
            70 tys.

            To wg ciebie jest miesięczna alternatywna utrata wartości?
            Nie rób już z siebie głupka. Jakby co, wmawiaj sobie, że treść jest nie w porządku.

            • bimota Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 16:14
              > To wg ciebie jest miesięczna alternatywna utrata wartości?

              NIE WYJASNILES, WIEC MOGE TYLKO ZGADYWAC...
              • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 18:15
                > > To wg ciebie jest miesięczna alternatywna utrata wartości?
                >
                > NIE WYJASNILES, WIEC MOGE TYLKO ZGADYWAC...

                Co miałem wyjaśniać?
                To zadanie z podstawówki, specjalisto od arcsin.
                • bimota Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 19:16
                  TO O CO PYTALEM W SASIEDIM WATKU...
                  • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 21:31
                    Ale wyjaśniłem, dlaczego nie wyjaśniłem.
    • vogon.jeltz Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 10:52
      Ej, ale do nowego auta dolicz jeszcze koszt dodatkowy w postaci ubezpieczenia AC, które kupując auto na kredyt czy w leasingu MUSISZ wykupić, a jeśli kupujesz za gotówkę, to też w praktyce musisz mieć, bo jeśli coś się stanie to... Składka od 2k rocznie w górę. Dla starego auta za 10k możesz spokojnie olać - rozwalisz albo ukradną jedno, to sobie kupisz następne. Jak widać sama składka ubezpieczeniowa za nowe auto w okresie jego użytkowania wyniesie sumarycznie więcej niż koszt używanego samochodu.
      • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 11:13
        Pakiet 2400.
        Dla starego auta bym AC nie olewał, bo wtedy przy nowym nie masz zniżek - więc to żadna oszczędność.
        I mowa o pojazdach do 8 lat.
        • vogon.jeltz Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 11:25
          > Pakiet 2400.

          No, może w pakiecie taniej. Chociaż... 400 za OC + 2000 za AC - to by się zgadzało. Ale to jeszcze zależy gdzie mieszkasz i ile masz zniżek.

          > Dla starego auta bym AC nie olewał, bo wtedy przy nowym nie masz zniżek

          Wykupować AC po to, żeby mieć zniżkę na AC? Besęsu...

          > I mowa o pojazdach do 8 lat.

          Przecież misiaczkowe Polo ma 10.
          • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 12:42
            > > Dla starego auta bym AC nie olewał, bo wtedy przy nowym nie masz zniżek
            >
            > Wykupować AC po to, żeby mieć zniżkę na AC? Besęsu...

            Jeżeli za AC płacisz np. 300 PLN rocznie i zachowujesz zniżki, to mogą się one przydać gdy kupujesz - nawet używane - bmw. Znam jednego "oszczędnego" który owe bmw kupił i płacił 100% za AC rocznie, czyli 6000.

            > > I mowa o pojazdach do 8 lat.
            >
            > Przecież misiaczkowe Polo ma 10.

            Tematem nie jest misiaczkowe polo, lecz "używka 3-4 letnia która już utraciła 50% wartości".


            • vogon.jeltz Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 13:43
              > Jeżeli za AC płacisz np. 300 PLN rocznie i zachowujesz zniżki

              A, w sensie, że już masz te zniżki? No, to jasne że w takiej sytuacji to się może opłacać. Tej opcji nie wziąłem pod uwagę, bo sam ubezpieczenia AC nigdy nie miałem, nie mam i mieć nie zamierzam. Po tym, jak widziałem parę przypadków likwidacji szkody z AC, postanowiłem, że nie stać mnie na wywalanie kasy w błoto i stratę nerwów.

              > Tematem nie jest misiaczkowe polo, lecz "używka 3-4 letnia która
              > już utraciła 50% wartości".

              Z punktu widzenia AC kupowanie takiego auta jest bez sensu. Auto jest wciąż jeszcze tyle warte, że AC wypada mieć, natomiast już mogą zacząć się pierwsze kosztowne problemy pogwarancyjne (aka planned obsolesence). To już więcej sensu ma - obecnie - kupienie 10-latka. Co się miało posypać, to się posypało (i zostało naprawione), a samo auto jest warte na tyle mało, żeby nie musieć nabijać kabzy oszustom z ubezpieczalni.
              • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 15:48
                > > Jeżeli za AC płacisz np. 300 PLN rocznie i zachowujesz zniżki
                >
                > A, w sensie, że już masz te zniżki?

                Nawet jak nie mam, to warto je wyrobić jeżeli w perspektywie jest kupno czegoś droższego.

                > > Tematem nie jest misiaczkowe polo, lecz "używka 3-4 letnia która
                > > już utraciła 50% wartości".
                >
                > Z punktu widzenia AC kupowanie takiego auta jest bez sensu. Auto jest wciąż jes
                > zcze tyle warte, że AC wypada mieć, natomiast już mogą zacząć się pierwsze kosz
                > towne problemy pogwarancyjne

                Sprzedałem ostatnio 7-latka, który w ogóle kosztów nie generował. Kiedyś 11-latka, który od roku generował, podobnie jak ... 1-roczny samochód. Nie ma reguły.

    • dr.hayd obaj z misiaczkiem popełniacie zasadniczy błąd 09.09.13, 13:29
      Tym błędem jest założenie, że istnieje jedno najlepsze dla wszystkich rozwiązanie.
      Na szczęście czasy, gdy jeden model był dobry dla wszystkich już minęły.
      Misiaczek jest potrzebny Klemensowi,
      bo przecież komuś musi sprzedać swój samochód po kilku latach i dostać za niego jakieś pieniądze (inaczej musiałby złomować 4 letni samochód, albo jeździć tym samym samochodem przez 20 lat aż się nie rozpadnie),
      i Klemens jest potrzebny Misiaczkowi,
      bo przecież od kogoś musi kupić używany samochód za 50% "wartości", inaczej miałby do wyboru tylko drogie nówki z salonu.
      • klemens1 Re: obaj z misiaczkiem popełniacie zasadniczy błą 09.09.13, 15:51
        > Tym błędem jest założenie, że istnieje jedno najlepsze dla wszystkich rozwiązan
        > ie.

        OK - ale nie o to chodzi. Chcę uświadomić niektórym, że koszt utraty wartości nowego auta nie jest taki, jak to przedstawiają.
        Niestety, dwie zakompleksione mendy wcinają się ze swoimi problemami emocjonalnymi i zaśmiecają mi wątek (oczywiście nie zaliczasz się do nich).
        • misiaczek1281 Re: obaj z misiaczkiem popełniacie zasadniczy błą 10.09.13, 13:51
          klemens1 napisał:

          > > Tym błędem jest założenie, że istnieje jedno najlepsze dla wszystkich roz
          > wiązan
          > > ie.
          >
          > OK - ale nie o to chodzi. Chcę uświadomić niektórym, że koszt utraty wartości n
          > owego auta nie jest taki, jak to przedstawiają.
          > Niestety, dwie zakompleksione mendy wcinają się ze swoimi problemami emocjonaln
          > ymi i zaśmiecają mi wątek (oczywiście nie zaliczasz się do nich).

          Próbujesz uświadomić i ja się w pewnym sensie zgadzam....bo firma ma możliwości...może odliczać VAT, może wliczać w koszty,brać w leasing itd.
          Ale zwykły Kowalski tych możliwości nie ma i zarabia 100 razy mniej niż firma więc jemu się zakup nowego auta nie opłaci bo utrata wartości 20-20 tys.zł (nieważne czy 40% czy nawet 30% w 3 lata) będzie dla zwykłego Kowalskiego duża !
          .
          • greges58 Re: obaj z misiaczkiem popełniacie zasadniczy błą 10.09.13, 14:11
            Misiu !
            a jeśli ktoś chce jeździć samochodem aż do wyrzucenia go na śmietnik ???
            i w Dupie ma jakąkolwiek głupią utratę - czegokolwiek !!!
            zużyte i tyle, nie ma się co rozczulać !

            mój przyjaciel jeździł Audi 90 przez 19 lat...
            żeby go zezłomować, musiał zapłacić ;)
            • misiaczek1281 Re: obaj z misiaczkiem popełniacie zasadniczy błą 11.09.13, 13:01
              greges58 napisał:

              > Misiu !
              > a jeśli ktoś chce jeździć samochodem aż do wyrzucenia go na śmietnik ???
              > i w Dupie ma jakąkolwiek głupią utratę - czegokolwiek !!!
              > zużyte i tyle, nie ma się co rozczulać !
              >
              > mój przyjaciel jeździł Audi 90 przez 19 lat...
              > żeby go zezłomować, musiał zapłacić ;)

              To że ktoś jeździ nowym autem dożywotnio nie znaczy że utrata wartości go nie dotyczy... Co prawda nie spotka się z nią przy sprzedaży ale przy kupnie owszem...
              Utopi worek kasy w salonie zamiast połowę ceny salonowej za 4 letnie auto którym by pojeździł 15 lat zamiast 19 lat ;-) haha :)

    • misiaczek1281 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 16:43
      klemens1 napisał:

      > Bez obliczeń księgowych, na których mistrz rachunków tak się wyłożył, że nawet
      > mokra plama z niego nie została. Teraz bierzemy na tapetę straszną "50% utratę
      > wartości". Ceny z otomoto - nieco zaniżone.
      >
      > X kupuje nowy samochód za 95 tys.
      > Po 8 latach sprzedaje go za 25 tys.
      > Ile kosztuje go miesięczna alternatywna utrata wartości w porównaniu do dwukrot
      > nego kupna 4-latka za 55 tys. i sprzedania go po 4 latach?
      >
      > To już poziom podstawówki - wiem coś na ten temat, bo zadanie o podobnym stopni
      > u skomplikowania rozwiązała dzisiaj bezbłędnie moja córka.
      > Pokaż jaki poziom umysłowy reprezentujesz, wyboldowany chłopcze.
      >

      1. Nie rozwiązywałem żadnych twoich obliczeń więc nie mogłem się na niczym wyłożyć (błąd logiczny!)

      2. Nie ważne są dla mnie cyferki....ważne są zasady a zwłaszcza jedna która mówi że nowe auto traci znacznie więcej (szybciej) na wartości niż 5-6 letnie auto używane w dobrym stanie technicznym...i po co zmieniać 4 letnie auto co 4 lata? Żeby potwierdzić słuszność twoich teorii?:) haha
      3. A propo poziomu umysłowego to nazywanie rozmówców "chłopcami" pokazuje tylko twoją słabość i piszesz tak dlatego że mnie nie lubisz bo napisałem prawdę która w oczka koli więc się wyżywasz atakując.....przykre
      !
      • misiaczek1281 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 16:56
        Koszt zakupu nowego auta - 60 000 zł.
        Utrata wartości - 30 000 zł w 4 lata.

        Koszt zakupu 4 letniego auta w dobrym stanie - 30 000 zł
        Utrata wartości - 12 000 zł w 4 lata.

        30 000 zł - 12 000 zł = 18 000 zł. Przez 4 lata jazdy kupujący nowe auto stracił na wartości 18 000 zł więcej niż kupiec 4 latka.

        Pewnie zaraz zaczniesz czepiać się cyferek że takich aut nie ma więc uprzedzę:
        To obliczenia teoretyczne po to aby pokazać mechanizmy a nie konkretne kwoty i konkretne ogłoszenia...Jak widać z moich obliczeń kupno nowego auta to większa strata (kilkanaście tysięcy w 4 lata!).....Zatkało kakao? :) haha :)
        • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 17:08
          > Koszt zakupu nowego auta - 60 000 zł.
          > Utrata wartości - 30 000 zł w 4 lata.
          >
          > Koszt zakupu 4 letniego auta w dobrym stanie - 30 000 zł
          > Utrata wartości - 12 000 zł w 4 lata.
          >
          > 30 000 zł - 12 000 zł = 18 000 zł. Przez 4 lata jazdy kupujący nowe auto straci
          > ł na wartości 18 000 zł więcej niż kupiec 4 latka.

          Do tej pory OK. Ale nie dokończyłeś obliczeń. Poczynając od faktu, że zakup 4-latka jest dwukrotny, a kończąc na podaniu przez ciebie miesięcznego alternatywnego kosztu utraty wartości.

          > Zatkało kakao? :) haha :)

          Jak dokończysz obliczenia, to zobaczymy kogo zatka.

          • misiaczek1281 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 17:38
            klemens1 napisał:

            > > Koszt zakupu nowego auta - 60 000 zł.
            > > Utrata wartości - 30 000 zł w 4 lata.
            > >
            > > Koszt zakupu 4 letniego auta w dobrym stanie - 30 000 zł
            > > Utrata wartości - 12 000 zł w 4 lata.
            > >
            > > 30 000 zł - 12 000 zł = 18 000 zł. Przez 4 lata jazdy kupujący nowe auto
            > straci
            > > ł na wartości 18 000 zł więcej niż kupiec 4 latka.
            >
            > Do tej pory OK. Ale nie dokończyłeś obliczeń. Poczynając od faktu, że zakup 4-l
            > atka jest dwukrotny, a kończąc na podaniu przez ciebie miesięcznego alternatywn
            > ego kosztu utraty wartości.

            Jaki dwukrotny zakup? A czemu nie sześciokrotny?:-) Ja podałem obliczenia tylko za okres użytkowania samochodu 4 lata porównując w tym okresie nowe i 4 letnie.
            Jeśli będziesz zmieniał samochody co 3 miesiące to pewnie że więcej stracisz (handlarz musi zarobić, przy każdym zakupie trzeba zapłacić akcyzę, VAT, recykling 500 zł,ubezpieczenie, przegląd).

            >
            > > Zatkało kakao? :) haha :)
            >
            > Jak dokończysz obliczenia, to zobaczymy kogo zatka.

            Co mam dokończyć? Mam przyjąć twoje założenia żeby udowodnić twoją tezę?

            • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 18:10
              > Jaki dwukrotny zakup? A czemu nie sześciokrotny?:-)

              Naprawdę nie pojmujesz? Bo kupujący chce sprzedać samochód gdy ten osiągnie wiek max. 8 lat.
              Dla pocieszenia dodam, że gdybyś policzył dwukrotny zakup 4-latka i utratę wartości do 8 lat, oraz porównał to do zakupu nowego i utraty wartości po 8 latach to wynik będzie taki sam, jak przy porównaniu które dokonałeś, czyli kupno nowego i 4-latka i sprzedaż obu po 4 latach.

              Pozostaje ci więc jedynie obliczyć, ile miesięcznie traci się na kupnie nowego na przestrzeni tych 8 lat. Wynik częściowy już masz.


              • misiaczek1281 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 10.09.13, 08:37
                klemens1 napisał:

                > > Jaki dwukrotny zakup? A czemu nie sześciokrotny?:-)
                >
                > Naprawdę nie pojmujesz? Bo kupujący chce sprzedać samochód gdy ten osiągnie wie
                > k max. 8 lat.
                > Dla pocieszenia dodam, że gdybyś policzył dwukrotny zakup 4-latka i utratę wart
                > ości do 8 lat, oraz porównał to do zakupu nowego i utraty wartości po 8 latach
                > to wynik będzie taki sam, jak przy porównaniu które dokonałeś, czyli kupno nowe
                > go i 4-latka i sprzedaż obu po 4 latach.

                Jeśli nie będę zmieniał auta co 4 lata to wynik nie będzie taki sam. Nowe w ciągu 4 lat straci 18 000 zł więcej niż 4 latek przez 4 lata bo utrata wartości nowego przez pierwsze 4 lata jest dużo większa niż 4 latka przez 4 lata. Różnica wyszła mi 18 000 zł. Wyliczyłem ci to wyżej.Poza tym każda zmiana auta niesie ze sobą niepotrzebne koszty. Chyba że ktoś ma hobby i lubi zmieniać auta co roku.
                >
                > Pozostaje ci więc jedynie obliczyć, ile miesięcznie traci się na kupnie nowego
                > na przestrzeni tych 8 lat. Wynik częściowy już masz.

                Wyliczyłem ... 18 000 zł to różnica w utracie wartości nówki i 4 latka w ciągu 4 lat.
                4 lata to 48 miesięcy .... 18 000 : 48 miesięcy = 375 zł miesięcznie wyrzucone w błoto:)

                • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 10.09.13, 12:38
                  > Jeśli nie będę zmieniał auta co 4 lata to wynik nie będzie taki sam. Nowe w
                  > ciągu 4 lat straci 18 000 zł więcej niż 4 latek przez 4 lata bo utrata wartości
                  > nowego przez pierwsze 4 lata jest dużo większa niż 4 latka przez 4 lata.

                  A jeżeli byś się zainteresował co będzie przez KOLEJNE 4 lata, to po sprzedaży 8-latka i kupnie znowu 4-latka, ten drugi 4-latek będzie tracił dokładnie tyle, co nowy zacznie tracić po 4 latach, więc na to samo wyjdzie.
                  Czyli różnica utraty dla:
                  - nowy przez 8 lat
                  - używany 4-latek przez 4 lata, znowu używany 4-latek przez 4 lata
                  będzie taka sama jak dla:
                  - nowy przez 4 lata
                  - używany 4-latek przez 4 lata

                  Chodziło mi o scenariusz pierwszy, ty policzyłeś drugi, ale wynik i tak jest taki sam.


                  > > na przestrzeni tych 8 lat. Wynik częściowy już masz.
                  >
                  > Wyliczyłem ... 18 000 zł to różnica w utracie wartości nówki i 4 latka w cią
                  > gu 4 lat.
                  > 4 lata to 48 miesięcy .... 18 000 : 48 miesięcy = 375 zł miesięcznie wyrzucone
                  > w błoto:)

                  Prawie dobrze - pytałem o 8 (słownie: osiem) lat.
                  Nie będę cię już męczył, dla 8 lat rozkłada się to na 2-krotnie dłuższy okres czasu, więc utrata jest 2 razy mniejsza w skali miesiąca.
                  Czyli niecałe 190 PLN miesięcznie.
                  Taki jest koszt posiadania nowego samochodu przez 8 lat zamiast kupna 4-latka i sprzedaży go po 8 latach.

                  A teraz w praktyce:
                  Utrata nowego jest liczona od ceny katalogowej, od której można dostać z 6 tys. rabatu bez problemu.
                  Utrata nowego w stos. do utraty 4-latka wynosi więc nie 18 tys., lecz 12 tys.

                  Miesięcznie tracimy więc na nowym ok. 130 PLN.

                  Teraz dla prowadzących DG:
                  Od sumy zakupu odejmujemy dodatkowo 6 tys., więc różnica w utracie wartości topnieje do marnych 6 tys. PLN.

                  Miesięcznie tracimy więc na nowym ok. 65 PLN.

                  Amortyzacja powoduje że robi się z tego niecałe 53 PLN.

                  Końcowy alternatywny koszt miesięczny:
                  Dla nieprowadzącego DG: 130 PLN miesięcznie.
                  Dla prowadzącego DG: 53 PLN miesięcznie.

                  Koszt alternatywny sumaryczny:
                  Dla nieprowadzącego DG: 12 tys. PLN
                  Dla prowadzącego DG: niecałe 5 tys. PLN.

                  Jakby nie patrzeć, 12 tys. PLN to nie jest 50% wartości auta.
                  Myli ci się ile kosztuje alternatywa w postaci zakupu nowego zamiast 4-latka z zakupem nowego i sprzedażą go po 4-latach w porównaniu do niekupowania auta w ogóle. Co jest o tyle błędne, że ty właśnie przedstawiasz alternatywę i zysk dla tej alternatywy powinieneś policzyć.
                  I to sobie, forumowy ekonomisto, wbij do swojej misiaczkowatej główki.
                  • misiaczek1281 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 10.09.13, 13:20
                    klemens1 napisał:

                    > Chodziło mi o scenariusz pierwszy, ty policzyłeś drugi, ale wynik i tak jest ta
                    > ki sam.

                    Wynik nie będzie taki sam:

                    1. W ciągu pierwszych 4 lat utrata wartości nowego auta to 30 000 zł....w ciągu kolejnych 4 lat utrata to 12 000 zł. Razem w ciągu 8 lat utrata nowego auta = 42 000 zł
                    2. W ciągu 4 lat 4 latka utrata to 12 000 zł + kolejne 4 lata kolejnego 4 latka 12 000 zł = 24 000 zł.
                    42 000 zł - 24 000 zł = 18 000 zł. Wariant z dwoma 4 latkami jest tańszy o 18 000 zł .
                    Masz jeszcze jakieś pytania
                    ?

                    Pisałem o aucie dla biednego Kowalskiego a nie dla bogatej firmy która odlicza VAT i inne podatki...
                    A rabat jest już wliczony w cenę albo wyprzedaż rocznika : auto za miesiąc rocznikowo będzie starsze,więc i tak straci 15%...nikt nikomu za darmo nic nie daje:

                    • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 10.09.13, 13:58
                      > Wynik nie będzie taki sam:
                      >
                      > 1. W ciągu pierwszych 4 lat utrata wartości nowego auta to 30 000 zł....w ciągu
                      > kolejnych 4 lat utrata to 12 000 zł. Razem w ciągu 8 lat utrata nowego auta =
                      > 42 000 zł
                      > 2. W ciągu 4 lat 4 latka utrata to 12 000 zł + kolejne 4 lata kolejnego 4 latka
                      > 12 000 zł = 24 000 zł.
                      > 42 000 zł - 24 000 zł = 18 000 zł. Wariant z dwoma 4 latkami jest tańszy o 18 0
                      > 00 zł .
                      > Masz jeszcze jakieś pytania?

                      Tak.
                      A ile ci wyszło w różnicy utraty wartości nowego po 4 latach i 4-latka po też 4 latach?
                      Dla ułatwienia, tu na początku to podałeś:
                      forum.gazeta.pl/forum/w,20,146790847,146813626,Re_Latwiejsze_zadanie_dla_misiaczka.html
                      • misiaczek1281 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 11.09.13, 12:56
                        klemens1 napisał:

                        > > 1. W ciągu pierwszych 4 lat utrata wartości nowego auta to 30 000 zł....w
                        > ciągu> > kolejnych 4 lat utrata to 12 000 zł. Razem w ciągu 8 lat utrata nowego a
                        > uta = > > 42 000 zł
                        > > 2. W ciągu 4 lat 4 latka utrata to 12 000 zł + kolejne 4 lata kolejnego 4
                        > latka> > 12 000 zł = 24 000 zł.
                        > > 42 000 zł - 24 000 zł = 18 000 zł. Wariant z dwoma 4 latkami jest tańszy
                        > o 18 0
                        > > 00 zł .
                        > > Masz jeszcze jakieś pytania?
                        >
                        > Tak.
                        > A ile ci wyszło w różnicy utraty wartości nowego po 4 latach i 4-latka po też 4
                        > latach?
                        > Dla ułatwienia, tu na początku to podałeś:
                        > forum.gazeta.pl/forum/w,20,146790847,146813626,Re_Latwiejsze_zadanie_dla_misiaczka.html

                        Może nie jestem mistrzem matematyki ale cyferki są umowne....
                        Chciałem nimi przekazać to że w pierwszych 4 latach auto traci znacznie więcej niż w kolejnych 4 latach choć też jest młode i tak samo sprawne;-)

                        • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 11.09.13, 13:06
                          > Może nie jestem mistrzem matematyki ale cyferki są umowne....

                          Dlaczego nie porównałeś obu swoich wyników? Są takie same: 18 000. Mimo że policzyłeś to na różne sposoby. Pisałem ci, że to samo wyjdzie.

                          Podsumowując: za kupno nowego zamiast 4-latka płaci się 20% wartości auta. Nie 50%.

                          • misiaczek1281 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 11.09.13, 13:27
                            klemens1 napisał:

                            > > Może nie jestem mistrzem matematyki ale cyferki są umowne....
                            >
                            > Dlaczego nie porównałeś obu swoich wyników? Są takie same: 18 000. Mimo że poli
                            > czyłeś to na różne sposoby. Pisałem ci, że to samo wyjdzie.
                            >
                            > Podsumowując: za kupno nowego zamiast 4-latka płaci się 20% wartości auta. Nie
                            > 50%.
                            >

                            20% zamiast 50%? Hmmm...
                            To samo napisane w inny sposób wygląda inaczej:
                            18 000 zł dla kogoś kto zarabia 2 000 zł to dużo ;-)

                            • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 11.09.13, 14:15
                              > 20% zamiast 50%?

                              Różnica po cenie katalogowej utrat wartości to 18 000. Po rabacie 12 000.
                              A 12 z 60 (katalogowa cena nowego) to 20%.

                              > 18 000 zł dla kogoś kto zarabia 2 000 zł to dużo

                              Udowodniłem ci, że kupujący nowe auto zamiast 4-latka nie traci 50% jego wartości, tylko 20%. A dla kogo to jest dużo albo mało - to już nie moja sprawa.
                              • misiaczek1281 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 12.09.13, 07:48
                                klemens1 napisał:

                                > > 20% zamiast 50%?
                                >
                                > Różnica po cenie katalogowej utrat wartości to 18 000. Po rabacie 12 000.
                                > A 12 z 60 (katalogowa cena nowego) to 20%.
                                Rabat jest wliczony w cenę...myślisz że od nowego auta wartego 30 000 zł ktoś ci da 12 tys.zł rabatu?
                                3 tys.zł to max:)

                                > > 18 000 zł dla kogoś kto zarabia 2 000 zł to dużo
                                >
                                > Udowodniłem ci, że kupujący nowe auto zamiast 4-latka nie traci 50% jego wartoś
                                > ci, tylko 20%. A dla kogo to jest dużo albo mało - to już nie moja sprawa.

                                Nie! ....kupujący nowe traci 50% w 4 lata....o 20-30% więcej niż kupujący używane !
                                • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 12.09.13, 08:47
                                  > > Różnica po cenie katalogowej utrat wartości to 18 000. Po rabacie 12 000.
                                  > > A 12 z 60 (katalogowa cena nowego) to 20%.
                                  > Rabat jest wliczony w cenę...myślisz że od nowego auta wartego 30 000 zł kto
                                  > ś ci da 12 tys.zł rabatu?
                                  > 3 tys.zł to max:)

                                  Już miałem cię pochwalić, że wbrew oczekiwaniom jednak potrafisz myśleć, a tu taka wtopa.
                                  12 tys. to nie rabat - 12 tys. to alternatywna utrata wartości po uwzględnieniu rabatu (12 zamiast 18 przy rabacie 6). Jak nietrudno policzyć, uwzględniłem rabat 10% - czyli taki sam jak ty założyłeś.

                                  > > Udowodniłem ci, że kupujący nowe auto zamiast 4-latka nie traci 50% jego wartoś
                                  > > ci, tylko 20%. A dla kogo to jest dużo albo mało - to już nie moja sprawa.
                                  >
                                  > Nie! ....kupujący nowe traci 50% w 4 lata....o 20-30% więcej niż kupujący uż
                                  > ywane !

                                  Po tym poznaje się funkcjonalnego analfabetę, że nie potrafi rozumieć co czyta. Przecież napisałeś to samo co ja.
                                  Napisałem ile traci kupujący nowe auto zamiast 4-latka.
                                  • misiaczek1281 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 12.09.13, 09:17
                                    klemens1 napisał:

                                    > > > Udowodniłem ci, że kupujący nowe auto zamiast 4-latka nie traci 50%
                                    > jego wartoś
                                    > > > ci, tylko 20%. A dla kogo to jest dużo albo mało - to już nie moja
                                    > sprawa.
                                    > >
                                    > > Nie! ....kupujący nowe traci 50% w 4 lata....o 20-30% więcej niż kupujący
                                    > uż
                                    > > ywane !

                                    A jeśli ktoś kupi zadbane 8 letnie auto zamiast nówki to powiedz ile mniej straci na wartości? 60%? 70%? i spokojnie pojeździ drugie 8 lat (blacha ocynk - gwarancja 12 lat-volkswagen)!
                                    Zakup nówki to dopiero wtopa ! Wtopa kasy miśku ! ;-) hehe;-)
                                    Ps. Gdy wyzywasz ludzi od analfabetów to ci lżej na duszy?Tak to działa? :)

                                    • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 12.09.13, 11:58
                                      > A jeśli ktoś kupi zadbane 8 letnie auto zamiast nówki to powiedz ile mniej s
                                      > traci na wartości? 60%? 70%?

                                      Policz sobie - raz już ci się to udało.
                                      Tematem tego wątku jest to, że zakup nowego auta kosztuje 20% ceny tego auta w porównaniu do zakupu 4-latka., a nie 50%, co usiłowałeś tu wszystkim wciskać.

                                      > Ps. Gdy wyzywasz ludzi od analfabetów to ci lżej na duszy?Tak to działa? :)

                                      Lżej by mi było, gdyby człowiek nie był analfabetą, ew. tego nie ujawniał. Tak to działa.

      • vogon.jeltz Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 17:04
        > Nie ważne są dla mnie cyferki.

        Że jesteś na bakier z elementarną matematyką - to już wszyscy od dawna wiemy. Okazuje się, że z ortografią również.
        • misiaczek1281 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 17:41
          vogon.jeltz napisał:

          > > Nie ważne są dla mnie cyferki.
          >
          > Że jesteś na bakier z elementarną matematyką - to już wszyscy od dawna wiemy. O
          > kazuje się, że z ortografią również.

          Pomyliłeś adres. Forum o ortografii i matematyce jest gdzie indziej...tu jest forum o motoryzacji i dużej utracie wartości nowych pojazdów:)
          • vogon.jeltz Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 18:37
            > Pomyliłeś adres.

            Nic nie pomyliłem. Problemy z elementarną matematyką jak również podstawami ortografii świadczą o twoim, oględnie mówiąc, nie najwyższym poziomie intelektualnym.

            > tu jest forum o motoryzacji i dużej utracie wartości nowych pojazdów

            Na którym zwykłeś popisywać się swoją głupotą, czego nie omieszkałem wytknąć.
        • bimota Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 09.09.13, 18:59
          TU AKURAT BLEDU NIE BYLO, ALES ZA CIENKI, BY TO POJAC...
          • vogon.jeltz Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 10.09.13, 12:19
            > TU AKURAT BLEDU NIE BYLO, ALES ZA CIENKI, BY TO POJAC...

            Ale o co się tobie rozchodzi, synku? Przecież napisałem, że w wypowiedzi misiaczka "Nie ważne są dla mnie cyferki." nie było błędu.
    • dr.hayd Re: utrata wartości 10.09.13, 11:41
      Kalkulowanie utraty wartości ma sens tylko wtedy, gdy maszyna nie jest eksploatowana.

      Jeśli producent przewidział żywotność samochodu na 200 tys. km. I tak go zaprojektował i wykonał.
      A ja po przejechani 100 tys. km go sprzedają za 50% ceny nowego to czy to oznacza, że "straciłem na wartości" ?
      Nie.
      Ja po prostu połowę tej wartości samochodu już wyeksploatowałem.
      Misiaczek, który ode mnie ten samochód kupi nie dostaje "samochodu jak nowy za 50% ceny", tylko dostaje w 50% wyeksploatowany samochód za 50% ceny. Co też ma sens, bo nie wykłada na dzień dobry 100% tylko 50%, na używany też może wziąć kredyt.

      Oczywiście, żaden producent się nie przyzna na ile projektował żywotność swojego produktu.
      Nie wiemy też, na ile mu się udało tą żywotność osiągnąć, może być dłuższa lub krótsza od zakładanej.
      Remonty, wymiana części wydłużają życie produktu (samochodu), ale one też kosztują. Jak mawia znajomy mechanik: można wymienić wszystko, ale po co i za ile? Choć na niektórych działa eufemistyczna nazwa "materiały eksploatacyjne".

      Można też się łudzić, że się wycyckało poprzedniego właściciela: samochód wyeksploatowany tylko w 40% a on mi sprzedał za 50% ceny.
      Albo, że się nabrało następnego właściciela: samochód wyeksploatowany w 60%, a on mi dał 50% ceny.
      • misiaczek1281 Re: utrata wartości 10.09.13, 12:00
        dr.hayd napisał:

        > Kalkulowanie utraty wartości ma sens tylko wtedy, gdy maszyna nie jest eksploat
        > owana.
        Gdy maszyna nie jest eksploatowana to w ogóle nie ma sensu kupować samochodu!
        > Jeśli producent przewidział żywotność samochodu na 200 tys. km. I tak go zaproj
        > ektował i wykonał.
        > A ja po przejechani 100 tys. km go sprzedają za 50% ceny nowego to czy to oznac
        > za, że "straciłem na wartości" ?
        > Nie.
        Tak. Straciłeś na wartości bo 3-4 letnie samochody są młode i w bardzo dobrym stanie. Mają stopień zużycia około 20% a cena spada o 50% czyli strata wartości jest niewspółmiernie wysoka do stopnia zużycia!
        > Ja po prostu połowę tej wartości samochodu już wyeksploatowałem.
        > Misiaczek, który ode mnie ten samochód kupi nie dostaje "samochodu jak nowy za
        > 50% ceny", tylko dostaje w 50% wyeksploatowany samochód za 50% ceny.
        Nieprawda. 4 letni zadbany samochód nie jest wyeksploatowany w 50% tylko w 20% bo jego żywotność to nie 8 lat tylko 20 lat...
        > Oczywiście, żaden producent się nie przyzna na ile projektował żywotność swojeg
        > o produktu.
        W przypadku nowego auta jego żywotność jest krótsza niż aut produkowanych 10 lat temu...więc tym bardziej nie opłaca się kupować nowego auta.
        > Remonty, wymiana części wydłużają życie produktu (samochodu), ale one też koszt
        > ują. Naprawy nowego auta kosztują więcej niż używanego ...serwis w ASO to nawet 1000 zł!
        > Można też się łudzić, że się wycyckało poprzedniego właściciela: samochód wyeks
        > ploatowany tylko w 40% a on mi sprzedał za 50% ceny.
        Lepiej stracić na wartości 20 000 zł na nowym aucie? dać się tak "wycyckać"? heh
        • bimota Re: utrata wartości 10.09.13, 12:33
          4 letni zadbany samochód nie jest wyeksploatowany w 50% tylko w 2
          > 0% bo jego żywotność to nie 8 lat tylko 20 lat..

          A ZANIEDBANY W 80%, CHOC MOZE WYGLADAC NA ZADBANY...
          • misiaczek1281 Re: utrata wartości 10.09.13, 13:07
            bimota napisał:

            > 4 letni zadbany samochód nie jest wyeksploatowany w 50% tylko w 2
            > > 0% bo jego żywotność to nie 8 lat tylko 20 lat..
            >
            > A ZANIEDBANY W 80%, CHOC MOZE WYGLADAC NA ZADBANY...

            Przed zakupem się sprawdza u mechanika a nie patrzy na to co wygląda....:)
            Przeciętny 4 latek jest zużyty w 20% a cena niższa o 50% w porównaniu do nowego:)
            Tylko frajer albo bogacz kupuje w salonie:)

            • bimota Re: utrata wartości 11.09.13, 10:17
              A W JAKI SPOSOB MECHANIK OKRESLI NP. STOPIEN ZUZYCIA SILNIKA ?
        • dr.hayd Re: utrata wartości 10.09.13, 22:12
          A czy ja napisałem o wieku?
          4 latek może być zajeżdżonym trupem, a inny 4 latek może być zużyty w 50%, lub w 20%.
          I dla wielu marzeniem jest kupić 80% samochodu za 50% ceny.
          • only_the_godfather Re: utrata wartości 11.09.13, 00:12
            Ja bym w ogóle nie liczył stopnia wyeksploatowania samochodu w zależności od wieku, a w zależności od przejechanych kilometrów. Przecież dwa auta z tego samego roku mogą być w różnym stanie ze względu na przebieg.
            • klemens1 Re: utrata wartości 11.09.13, 12:59
              > Przecież dwa auta z tego sameg
              > o roku mogą być w różnym stanie ze względu na przebieg.

              To też nie musi o czymś świadczyć. Ważny jest też sposób jazdy oraz charakter jazdy (miasta / trasa).
              200.000 po trasie to mniejsze zużycie niż 150.000 po mieście.
              • misiaczek1281 Re: utrata wartości 11.09.13, 13:17
                klemens1 napisał:

                > > Przecież dwa auta z tego sameg
                > > o roku mogą być w różnym stanie ze względu na przebieg.
                >
                > To też nie musi o czymś świadczyć. Ważny jest też sposób jazdy oraz charakter j
                > azdy (miasta / trasa).
                > 200.000 po trasie to mniejsze zużycie niż 150.000 po mieście.

                Przebieg nie zawsze ma znaczenie. Ważna jest też wiek,marka, model i sposób użytkowania i pochodzenie...W Niemczech nie sypią solą tyle co u nas bo zima jest łagodniejsza:)....przykładowo: widziałem 4 lata starsze polo III które ma taki sam przebieg jest w dużo gorszym stanie od młodszej o 3 lata Polówki IV....W Trójce jest rdza, silnik głośniej chodzi (chyba się kończy). A czwórka : silnik cichutki, ma ABS,wspomaganie, klimę,ocynk więc nie rdzewieje....Różnica ogromna choć przebieg ten sam:)
            • misiaczek1281 Re: utrata wartości 11.09.13, 13:44
              only_the_godfather napisał:

              > Ja bym w ogóle nie liczył stopnia wyeksploatowania samochodu w zależności od wi
              > eku, a w zależności od przejechanych kilometrów. Przecież dwa auta z tego sameg
              > o roku mogą być w różnym stanie ze względu na przebieg.

              Oprócz wieku i przebiegu auta przy kupnie zwracam uwagę też na wiek właściciela:)
              Starszy pan jeździ delikatniej i mniej niż młody który chce się wyszaleć:)

          • misiaczek1281 Re: utrata wartości 11.09.13, 13:05
            dr.hayd napisał:

            > A czy ja napisałem o wieku?
            > 4 latek może być zajeżdżonym trupem, a inny 4 latek może być zużyty w 50%, lub
            > w 20%.
            > I dla wielu marzeniem jest kupić 80% samochodu za 50% ceny.

            4 latek może mieć przebieg 60 tys.km (to ledwie dotarte auto) i być w podobnym stanie co nówka a cena 40-50% niższa:)
            • klemens1 Re: utrata wartości 11.09.13, 13:24
              > 4 latek może mieć przebieg 60 tys.km (to ledwie dotarte auto) i być w podobn
              > ym stanie co nówka a cena 40-50% niższa

              I co z tego, skoro kupując 4-latka wcale nie zyskuje się 40-50%, a jedynie 20%, co sam nawet policzyłeś?

              A 4-latek może mieć i mniej. Ja sprzedałem 7-latka z przebiegiem 91 tys., kolega ma 2-latka z przebiegiem 15 tys. (ale nie sprzedaje jeszcze), niespełna roczny (9 miesięcy) z przebiegiem 4 tys.

            • dr.hayd Re: utrata wartości 11.09.13, 14:26
              Tak czy siak 4 latek z przebiegiem 60 tys. km nie jest takim samym samochodem jak samochód nowy. Zakładając abstrakcyjnie że są to takie same samochody (a zwykle nowy model jest lepszy) i będą jeździły w identycznych warunkach to nowy ma przed sobą te 4 lata życia więcej i te 60 tys. km więcej.
              Podsumowując "utrata wartości" wiąże się z jakimś stopniem wyeksploatowania samochodu.
              Tylko w sytuacji gdy ktoś kupił samochód, zakonserwował, nie używał - to gdy sprzedaje po latach może mówić wyłącznie o "utracie wartości".
              Oczywiście "utrata wartości" może być większa niż "zużycie", ale tak być nie musi. Zwłaszcza, że w przypadku i jednej i drugiej kategorii mamy problemy z pomiarem.
              • misiaczek1281 Re: utrata wartości 12.09.13, 08:06
                dr.hayd napisał:

                > Tak czy siak 4 latek z przebiegiem 60 tys. km nie jest takim samym samochodem j
                > ak samochód nowy. Zakładając abstrakcyjnie że są to takie same samochody (a zwy
                > kle nowy model jest lepszy) i będą jeździły w identycznych warunkach to nowy ma
                > przed sobą te 4 lata życia więcej i te 60 tys. km więcej.
                > Podsumowując "utrata wartości" wiąże się z jakimś stopniem wyeksploatowania sam
                > ochodu.
                > Tylko w sytuacji gdy ktoś kupił samochód, zakonserwował, nie używał - to gdy sp
                > rzedaje po latach może mówić wyłącznie o "utracie wartości".
                > Oczywiście "utrata wartości" może być większa niż "zużycie", ale tak być nie mu
                > si. Zwłaszcza, że w przypadku i jednej i drugiej kategorii mamy problemy z pomi
                > arem.

                W naszym kraju cena zależy od wieku a nie przebiegu....jeśli z przyczyn losowych (choroba itp.) ktoś nowe auto postawi na dwa lata w garażu to takie dwuletnie auto z przebiegiem 5-10 000 km będzie warte 30% mniej niż zapłacił w salonie:) haha:)
                • dr.hayd Re: utrata wartości 12.09.13, 13:32
                  misiaczek1281 napisał:
                  >jeśli z przyczyn losowych (choroba itp.) ktoś nowe auto postawi na dwa lata w garażu to takie >dwuletnie > auto z przebiegiem 5-10 000 km będzie warte 30% mniej niż zapłacił w salonie

                  Słowo- klucz to "zakonserwował"
                  Jeśli ktoś tylko postawił samochód na dwa lata w garażu to takie elementy jak tarcze hamulca, łożyska, gładzie cylindrów, itd. pokryły się rdzą. Boki opon tak odkształciły, że opony są do wyrzucenia. I tak dalej.
                  Czyli samochód, który stał dwa lata niezakonserwowany nie jest takim samochodem jak nowy. I dlatego jest tańszy.

                  >>W naszym kraju cena zależy od wieku a nie przebiegu...

                  Dlatego, że pewne elementy zużywają się wraz z wiekiem. Np. opony, niezależnie od przebiegu i wysokości bieżnika po 4 latach powinny być zutylizowane, a po 8 bezwzględnie nie wolno na nich jeździć. Bo mieszanka gumowa traci swoje właściwości. Oczywiście mało kto tak robi, bo ludzi nie stać na wymianę opon.

                  Cena zależy również od przebiegu. Inaczej nikt by nie cofał liczników.
                  Sam też kupowałeś od prywatnego właściciela autko z przebiegiem 60 tys., choć mogłeś dać 25% taniej za poflotowy samochód z tego samego rocznika za przebiegiem 200 tys.
      • bimota Re: utrata wartości 11.09.13, 16:15
        KWESTIA WLASNIE TEGO ZUZYCIA...

        JA OSTATNIO SPRZEDALEM 6-LATKA ZA 1/3 CENY NOWEGO, W STATNIE BDB, Z PRZEBIEGIEM 60000, SWIEZO PO WYMIANIE ROZRZADU I INNYCH CZESCI...
        • misiaczek1281 Re: utrata wartości 12.09.13, 08:13
          bimota napisał:

          > KWESTIA WLASNIE TEGO ZUZYCIA...
          >
          > JA OSTATNIO SPRZEDALEM 6-LATKA ZA 1/3 CENY NOWEGO, W STATNIE BDB, Z PRZEBIEGIEM
          > 60000, SWIEZO PO WYMIANIE ROZRZADU I INNYCH CZESCI...

          Kupiłeś nowe ? Współczuję....Pomyśl ile kasy straciłeś na wartości....60%....
          To się kupujący ucieszył że kupił dobre auto za rozsądne pieniądze zamiast nówki za 3 razy tyle:):)

    • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 10.09.13, 16:46
      > Są wzory dzięki którym można to szybko wyliczyć - polecam poszukać na Google.

      Takie coś szybciej w pamięci policzę.
      Zresztą to był test inteligencji misiaczka, czyli pytanie retoryczne.
      • misiaczek1281 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 11.09.13, 13:40
        klemens1 napisał:

        > > Są wzory dzięki którym można to szybko wyliczyć - polecam poszukać na Goo
        > gle.
        >
        > Takie coś szybciej w pamięci policzę.
        > Zresztą to był test inteligencji misiaczka, czyli pytanie retoryczne.


        No dobrze....Niech ci będzie 20%.
        Sprecyzujmy:
        Cena 4 latka jest niższa niż cena nowego auta o 40-50% a utrata wartości nowego jest wyższa od 4 latka o około 20%. Owe 20% dla bogacza to kropla ale dla przeciętnego Kowalskiego to duża sumka (9-10 pensji)...Bez sensu jest zapierniczać 10 miesięcy tylko po to by mieć nowe auto które jest tak samo dobrym stanie jak 4 latek.
        Myślę że to będzie najbliższe prawdy
        .
        • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 11.09.13, 14:20
          > Sprecyzujmy:
          > Cena 4 latka jest niższa niż cena nowego auta o 40-50% a utrata wartości nowego
          > jest wyższa od 4 latka o około 20%.

          Tu się pomyliłeś na swoją niekorzyść. O 20% jest wyższa nie utrata wartości, tylko ta utrata jest wyższa o 20% liczone z ceny nowego auta. To jest koszt zakupu nowego zamiast 4-latka.

          > Owe 20% dla bogacza to kropla ale dla przeciętnego Kowalskiego to duża sumka (9-10 pensji)...

          Niewątpliwie.
          W krajach bogatych nie bez przyczyny ceny używanych są jeszcze niższe niż u nas.

          • vogon.jeltz Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 11.09.13, 15:17
            > Owe 20% dla bogacza to kropla ale dla przeciętnego Kowalskiego
            > to duża sumka (9-10 pensji)...

            Znów popisujesz się nieznajomością matematyki. Przeciętny Kowalski zarabia wg ciebie 2k. Auto dla kogoś takiego kosztuje powiedzmy 50k, bo na więcej go nie stać. 20% z 50k to 10k i nie chce być inaczej. 10k dla kogoś zarabiającego 2k to 5 pensji, a nie 10.

            Wniosek? Jesteś idiotą i matematycznym analfabetą, który nie potrafi wykonać podstawowych operacji takich jak dzielenie i obliczanie procentu. Dlaczego ktoś miałby słuchać "porad" idioty?
          • bimota Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 11.09.13, 15:50
            > W krajach bogatych nie bez przyczyny ceny używanych są jeszcze niższe niż u nas

            WIDOCZNIE NIEMCY SA BIEDNE...
            • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 11.09.13, 15:58
              > > W krajach bogatych nie bez przyczyny ceny używanych są jeszcze niższe niż
              > u nas
              >
              > WIDOCZNIE NIEMCY SA BIEDNE...

              Zwróć uwagę na to, kto te używki kupuje. Pewnie biedni Niemcy ...
              • bimota Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 11.09.13, 16:17
                ANO ZWROCILEM...
              • misiaczek1281 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 12.09.13, 08:01
                klemens1 napisał:

                > > > W krajach bogatych nie bez przyczyny ceny używanych są jeszcze niżs
                > ze niż
                > > u nas
                > >
                > > WIDOCZNIE NIEMCY SA BIEDNE...
                >
                > Zwróć uwagę na to, kto te używki kupuje. Pewnie biedni Niemcy ...

                Oszczędni Polacy:)
          • misiaczek1281 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 12.09.13, 07:59
            klemens1 napisał:

            > > Sprecyzujmy:
            > > Cena 4 latka jest niższa niż cena nowego auta o 40-50% a utrata wartości
            > nowego
            > > jest wyższa od 4 latka o około 20%.
            >
            > Tu się pomyliłeś na swoją niekorzyść. O 20% jest wyższa nie utrata wartości, ty
            > lko ta utrata jest wyższa o 20% liczone z ceny nowego auta. To jest koszt zakup
            > u nowego zamiast 4-latka.

            Pogódź się z tym...Po prostu nowe auto traci w pierwszych 3 latach dużo więcej niż używane...stąd kawał o aucie które ledwo co przekroczyło próg salonu i już straciło 10% wartości...kawał prawdziwy:)
            >
            > > Owe 20% dla bogacza to kropla ale dla przeciętnego Kowalskiego to duża su
            > mka (9-10 pensji)...
            >
            > Niewątpliwie.
            > W krajach bogatych nie bez przyczyny ceny używanych są jeszcze niższe niż u nas
            W Niemczech ceny używek są akurat niższe niż u nas...Polski handlarz musi przecież doliczyć swoją dolę i akcyzę....W Niemczech to nie używane auta są tańsze tylko siła nabywcza ich zarobków jest wyższa (Niemcy :zarobki 2000 euro - koszt nowego auta 10 000 auro=5 wypłat....Polska: zarobki 2000 zł - koszt nowego auta 40 000 zł = 20 pensji)
            • klemens1 Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 12.09.13, 08:51
              > > Tu się pomyliłeś na swoją niekorzyść. O 20% jest wyższa nie utrata wartości, ty
              > > lko ta utrata jest wyższa o 20% liczone z ceny nowego auta. To jest kosztzakup
              > > u nowego zamiast 4-latka.
              >
              > Pogódź się z tym...

              Już dawno pogodziłem się z tym, że nie potrafisz liczyć.

              > > W krajach bogatych nie bez przyczyny ceny używanych są jeszcze niższe niż u nas
              > W Niemczech ceny używek są akurat niższe niż u nas...

              Wyższe - tylko że po przekroczeniu granicy auto staje się zadbane, jeżdżone delikatnie przez dziadka i ma 200 tys. mniej przebiegu oraz ew. małą ryskę na błotniku, żeby nie było za idealnie.

              Wczoraj z kolegą oglądaliśmy "bezwypadkową" używkę. Gdy handlarz zobaczył że kolega wyciąga miernik lakieru, od razu wskazał gdzie jest szpachla - w ogłoszeniu nie było o tym ani słowa. Niewielka ryska na błotniku tak czy owak była - w miejscu szpachlowania nic nie było widać.

              • bimota Re: Łatwiejsze zadanie dla misiaczka 12.09.13, 10:30
                TO SIE ZDECYDUJ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka