Dodaj do ulubionych

Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samochody

09.11.13, 15:31
Temat luźny, wynikający z mojej ciekawości. Sporo, a może i większość użytkowników opowiada o doświadczeniach nt. swoich samochodów, i są to zwykle samochody nowe za ponad 100 tys. Ciekawi mnie czy w większości macie swoje dobrze prosperujące firmy, czy macie jakieś etaty blisko zarządu spółek? Bo żeby przyzwoicie żyć + kupować sobie nowe samochody dla siebie i partnerki/żony, to w polskich warunkach trzeba naprawdę dobrze zarabiać. Ja średnio nie wycisnę więcej niż 4-4,5k miesięcznie, więc ledwo na "wikt i opierunek" się budżet zamyka. Co prawda mam przyzwoity samochód służbowy (Focus 2013), ale gdybym musiał jeździć prywatnym, to kilkuletnia używka za 30-40k to absolutny max., co mógłbym ogarnąć i to z trudem. Mam tylko 25 lat i dopiero zaczynam pracować, ale chciałbym się dowiedzieć gdzie zarabiacie porządną kasę, czyli pewnie ponad 7-8k/miesiąc? Mam podejrzenia, że większość z Was ma własne firmy i po prostu łeb na karku, to by się zgadzało. Jeśli to nie tajemnica, to byłbym wdzięczny za jakieś podpowiedzi, gdzie uderzać, żeby też co 4 lata nowe samochody kupować i nie jeździć wypierdzianym dziadostwem. Handel? Usługi? Jakieś nisze specjalistyczne? Z góry dzięki za opinie i podpowiedzi :P
Obserwuj wątek
    • dziala_nawalony Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 09.11.13, 15:49
      to byłbym wdzięczny za jakieś podpowiedzi,
      > gdzie uderzać, żeby też co 4 lata nowe samochody kupować i nie jeździć wypierdz
      > ianym dziadostwem. Handel? Usługi? Jakieś nisze specjalistyczne? Z góry dzięki
      > za opinie i podpowiedzi :P

      co za naiwnosc..he..he. i sadzisz,ze ktos ci podpowie cos rozsadnego..?
      • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 09.11.13, 15:58
        Ludzie sukcesu zwykle lubią się dzielić wiedzą (patrz wykłady milionerów na uczelniach). Szczegółów nie chcę, tylko jakieś ogólne info.
        • jamesonwhiskey Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 09.11.13, 16:15
          wiekszosc to na firmy albo dziady nie wieku 25 ale 55
          a 100 to nie zaden szal dupy tylko cos takie wmiare do jezdzenia

          • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 09.11.13, 17:16
            Zgadzam się w 100%, za 100k mamy samochody klasy - jak sama nazwa wskazuje - średniej. Ale w PL ze średnią pensją 650 Euro miesięcznie zakup nowego samochodu klasy średniej jest wciąż objawem zamożności. Jak na swój wiek zarabiam bardzo dobrze, bo moi rówieśnicy w większości mają po 2-2,5k, ale wiecie, chciałbym wytyczyć sobie jakiś kierunek. Aktualnie sprzedaję maszyny dla przemysłu i owszem, rozglądając się po konkurencji ludzie zarabiają dobrze, gdzieś 5-7k, ale i tak nie jest to taki poziom, żeby co 4 lata kupować nowe, dobrze wyposażone samochody klasy średniej. Na etacie jednak ciężko dobre pieniądze wyrwać... A z firmami to też różnie - standardowe, proste interesy typu spożywczak czy knajpka nie dają też aż takiej kasy - widzę po znajomych i rodzinie. Na etacie, żeby mieć powyżej 7-8k to trzeba być wybitnym specjalistą, utalentowanym i pracowitym sprzedawcą albo tzw. znajomym/krewnym królika. Ale na pewno część z Was nie jest ani pierwszym, ani drugim, ani trzecim i po prostu wzięło się do roboty w dochodowym temacie i jedyne o co proszę, to podanie chociaż rodzaju działalności (jak firma), albo nazwy piastowanego stanowiska (jak etat). Nie chcę nikomu zaglądać do portfela, to przyjacielski wątek ciekawskiego młodzika.

            PS: Moim obecnym ideałem służbówki byłby Citroen C5 z hydro, bo robię 60 Mm rocznie i komfort jest na 1. miejscu...
        • dziala_nawalony Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 09.11.13, 16:24
          schweppes1 napisał:

          > Ludzie sukcesu zwykle lubią się dzielić wiedzą (patrz wykłady milionerów na ucz
          > elniach).

          ..byc może, ale watpie..chociaż dam ci pod rozwage pomysl. Znam goscia ktory odniosl ogromny sukces zawodowy, mily starszy pan na emeryturze, ma mnóstwo wolnego czasu od smierci zony.Ten gosc sypie pomyslami jak z rekawa obfitosci..to on pierwszy wymyslil i wprowadzil do produkcji pierwszego minivana na swiecie.Lee Iacocca, bo to jego mam na mysli, ..i jesli tylko gadasz po angielsku jako tako, to masz szanse uslyszec cos i rozsadnego i wiarygodnego..bo tu na forum to raczej mozna sie posmiac wspolnie lub powyzywac z myslacymi inaczej..
          • piotr33k2 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 09.11.13, 17:49
            polowa co tu pisze o swoich "furach" za ponad 100tys to wyrostki co im ojciec albo matka daja się od czasu do czasu przejechac .
            • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 09.11.13, 18:16
              To absolutnie nie zmienia postaci rzeczy, jedynie przekierowuje moje pytanie do ich rodziców ;)
          • gzesiolek Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 01:13
            Akurat moim skromnym zdaniem Iacocca z wiekiem nieco odjezdza w strone polityki i prawdziwej hameryki... ale nalezy mu oddac, ze raz pracowitoscia i pomyslami uratowal Chryslera...
            pozniej mimo aktywnych rad juz sie nie udalo i mamy Fiata... i to w kiepskim stanie...

    • bywalec.hoteli Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 09.11.13, 19:05
      Pracuję w IT w dużej korporacji i w wieku 35 lat kupiłem sobie nowego golfa kombi :) czyli zwykłego europejskiego kompakta.
      Ale wcześniej skupiłem się na kupieniu mieszkania i jeździłem używanym toczydełkiem za 11 tysięcy :) Na forum raczej niewiele osób ma auta własne, nie firmowe i nie na firmę w cenie powyżej 100 000 i pracując w Polsce. Na takie to stać raczej dojrzałych 40+/50+ latków z własną odchowaną firmą, jak Jeepwdyzlu np. (Jeepie, wybacz mi, jeśli pomyliłem wiek). Taki Szymi Miś Panda dla odmiany pracuje za granicą i to poza Europą.
      Jak na swój wiek zarabiasz dobrze, ale wciąż są to małe pieniądze. Nie wiem czy masz mieszkanie, ale lepiej od tego zacząć, bo mieszkanie to inwestycja, a samochód to koszt.
    • mapo0 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 09.11.13, 19:07
      Możesz zostać bloggerem i zarabiać prawie 20 000 na miesiąc :)
      jakoszczedzacpieniadze.pl/ile-zarabia-bloger-raport-michala
      • misiaczek1281 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 09.11.13, 19:46
        chłopcze:
        Prawdziwy skarb nosi się w sercu a nie w kieszeni i garażu:)
        Ważne by być dobrym człowiekiem nawet jeżdżąc zadbanym Golfem IV....a to że ktoś jeździ nową limuzyną nie czyni człowieka lepszym człowiekiem...
        • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 09.11.13, 19:55
          Temat nie jest o prawdziwym skarbie, a o tym, czym się zajmować, żeby mieć >100k samochód.
          • misiaczek1281 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 09.11.13, 20:16
            schweppes1 napisał:

            > Temat nie jest o prawdziwym skarbie, a o tym, czym się zajmować, żeby mieć >
            > ;100k samochód.

            ale w pierwszym wątku jest dokonany podział na używane (graty) i nowe że to niby te lepsze......a to nieprawda....jest wiele zadbanych samochodów używanych 3 letnich w stanie niemal jak nowe....i niby czemu ma służyć pęd młodych do nowych aut na które ich nie stać? co robić? ożenić się bogato:) bo młodemu trudno się dorobić w naszym kraju:)
            • xwodas1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 09.11.13, 20:39
              Podpowiem tylko że w Polsce jedyne co się opłaca to ukraść, 100% zysku bez podatku.
            • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 11:38
              Stare dobre są tylko wino i skrzypce. To nie jest pęd, tylko pytanie o to co robić, żeby kupno nowego samochodu klasy średniej nie było problemem - czyli jak w większości cywilizowanych krajów europejskich. I tak - używany samochód to dla mnie zużyty grat od 150-200 tys. km przebiegu mniej więcej. I pomijając względy sentymentalno-historyczno-zabytkowe, po tym przebiegu wyrzuca się go na śmietnik i kupuje nowy. I żadne 3-letnie, zadbane Polo nie zmieni faktu, że nowy to nowy. Wszelkie podniecanie się skądinąd dobrze wykonanymi W124 itp. uznaję za wymówki niemożności bezproblemowego zakupu nowego samochodu.

              Pamiętam doskonale, na przełomie tysiącleci się mówiło, że nie ma to solidny, prosty Golf II/Kadett E w stosunku do "nafaszerowanych elektroniką" samochodów lat 90'. Teraz to samo mówi się o Golfie IV/Pasku B5 i Astrze G w stosunku do obecnych VAG'ów z TSI itp.

              Mnie dorabianie ideologii do starszych samochodów śmieszy, bo idąc tym tropem równie dobrze mogę powiedzieć, że po Mercedesie pontonie to już tylko plastikowy szajs robiono...
              • jeepwdyzlu Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 13:49
                Wszelkie podniecanie się skądinąd dobrze wykonanymi W124 itp. uznaję za wymówki niemożności bezproblemowego zakupu nowego samochodu.
                ------------
                a jak będziesz starszy
                to będziesz wiedział, że się mylisz
                ciao
                jeep
                • misiaczek1281 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 14:51
                  jeepwdyzlu napisał:

                  > Wszelkie podniecanie się skądinąd dobrze wykonanymi W124 itp. uznaję za wymówk
                  > i niemożności bezproblemowego zakupu nowego samochodu.

                  eee tam wymówkę...tu nie chodzi o kase...ludzie kochają swoje stare samochody...stare samochody mają duszę:)
                  > ------------
                  > a jak będziesz starszy
                  > to będziesz wiedział, że się mylisz
                  > ciao
                  > jeep
                  • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 15:16
                    Ależ oczywiście, zgadzam się w 100%. Dlatego podałem wyjątek motywów "uczuciowych". Sam chcę kupić/odrestaurować Citroena DS (mój ulubiony samochód wszechczasów), ale pomimo mojej miłości do tego modelu nie uważam, że jest on użytkowo lepszy od XM, Xantii czy C5. Jest gorszy z tego względu, że jest stary, przez co zbyt prymitywny do użytku w dzisiejszych czasach.

                    Stare samochody mają duszę? A nowe nie? Muszą poczekać kilkanaście/dziesiąt lat na tą "duszę"? Nie. Po prostu stare samochody wywołują wspomnienia i emocje z nimi związane. Tylko tyle.
                    • loyezoo Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 20:12
                      Niestety mylisz sie w wielu kwestiach.Obecnych samochodow nie bedzie juz za 20 let.(raczej)Nie ma takiej mozliwosci praktycznie.Co do W124....zobacz jak sie sypia i rdzewieja W210,to samo 190-tka versus C-klassa, wiec twoja teoria o mowieniu, ze obecne auta sypia sie w porownaniu z B5 czy astra sa nie trafione.
                      Prawda taka,ze aut dlugowiecznych sie nie produkuje i zaden producent tego nie ukrywa.

                      P/S sorki za brak polskich znakow,korzystam z nie swojego kompa za granica:)
                      • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 10:10
                        A w latach 80' się produkowało? Jaki był w tym interes? Przecież konkurencja była równie silna. Poza tym kilkunastoletnie Golfy II rdzewiały, kilkunastoletnie Golfy IV już nie bardzo.
                        • loyezoo Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 13.11.13, 01:36
                          Tak,produkowalo.Producenci zarabiali na aucie.Teraz zarabiaja na serwisie i wcale tego nie kryja.Ba,sa (byly) auta do ktorych producent doklada,jezeli chodzi o sama sprzedaz:))
                • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 12:09
                  Proszę, uchyl rąbka tajemnicy co takiego się stanie "jak będę starszy". Ja już podniecam się DS'em, ale Xantią tak średnio. Czy wówczas będę się podniecał Xantią, czy wciąż DS'em?
                  • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 13:01
                    DS jest kultowy, ale z czysto praktycznego punktu widzenia Xantia ma nad nim mnóstwo przewag i jest po prostu zajebista. Rzekłbym, że taka Xantia to optymalna proporcja zaawansowania konstrukcyjnego, dopracowania technologicznego i walorów użytkowych (o cenie nie mówię, bo Xantię w niezłym stanie można teraz kupić za średnią krajową). I to dotyczy wielu samochodów współczesnych Xantii - żeby nie było, że jakoś specjalnie lansuję tu akurat ten model, choć faktycznie mam Xantię i jestem wielkim jej wielbicielem.

                    Teraz nowy samochód - on nie będzie miał już takich przewag nad Xantią, bo - poza zwiększonym bezpieczeństwem - nie dodano w nim niczego szczególnego. Ot, parę umilających życie, ale jednak tak naprawdę zbędnych dzyndzlotronów. Za to niemiłosiernie skomplikowano konstrukcję, utrudniono serwisowanie, a w wielu przypadkach także zmniejszono żywotność.
              • misiaczek1281 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 14:42
                schweppes1 napisał:

                > Stare dobre są tylko wino i skrzypce.
                Powtarzasz bajki pt.: "używane to złomy".
                Samochody używane też mogą być dobre...tu ważny jest stan a nie wiek

                mieć To nie jest pęd, tylko pytanie o to co ro
                > bić, żeby kupno nowego samochodu klasy średniej nie było problemem -
                Czyli pęd...jeśli ma się 25 lat i się zarabia 4 tys.zł i chce się koniecznie kupić auto za 100 000 zł tak jakby to za 50 000 zł było niedobre to jest pęd do kasy! Tzw.wyścig szczurów:)
                > w większości cywilizowanych krajów europejskich. I tak - używany samochód to dl
                > a mnie zużyty grat od 150-200 tys. km przebiegu mniej więcej. I pomijając wzglę
                > dy sentymentalno-historyczno-zabytkowe, po tym przebiegu wyrzuca się go na śmie
                > tnik i kupuje nowy.
                Benzynówka jeśli się o nią dba jest w stanie pokonać 300 a Diesel 500 tys.km a nie żadne 150-200! Moje Polo ma 180 tys.km i przejedzie drugie tyle :)
                • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 15:10
                  Nigdzie nie napisałem, że chcę koniecznie kupić samochód za 100 tys. zł. Ja jedynie pytam, czym się zajmować, żeby bez zaciskania zębów być w stanie taki kupić. Czyli w zasadzie pytam jedynie co robić, żeby osiągnąć zarobki pozwalające na zakup takiego samochodu, ale nie napisałem, że to miałby być priorytet. Nie wykluczam np. budowy domu, co uznaję za sprawę ważniejszą od zakupu nowego samochodu.

                  Te rekordy przebiegu są takim samym argumentem jak ten, że przecież da się wypić pół litra wódki bez popitki i zagryzki. Samochód po 150-200 tys. km nosi ogólne ślady mocnego zużycia, gdyż z uwagi na zachowanie konkurencyjności cenowej producent jest zmuszony jest użyć takich materiałów, które na w ogólnym rozrachunku na dłużej nie pozwolą. Stąd po tym przebiegu ze współczesnych samochodów zaczynają się robić tzw. "skarbonki". Oczywiście można sobie dalej jeździć, ale to będzie wiązało się z regularnym wkładaniem kasy w naprawy, zwłaszcza przy intensywnej eksploatacji. M.in. dlatego większość firm po okresie 3-4 lat i właśnie przebiegu 150-200 tys. km wymienia flotę.
                  • misiaczek1281 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 20:08
                    schweppes1 napisał:

                    > Nigdzie nie napisałem, że chcę koniecznie kupić samochód za 100 tys. zł.
                    > Ja jedynie pytam, czym się zajmować, żeby bez zaciskania zębów być w stanie ta
                    > ki kupić.
                    Co robić? Dobre pytanie....Założyć firmę i sprzedawać lub produkować coś i mieć na to zbyt...wtedy zarabiasz dziesiątki,setki tysięcy zł....a na etacie zawsze pensja będzie ograniczona czyli co miesiąc taka sama:) Oczekujesz że ktoś za ciebie wymyśli rodzaj działalności? Sam coś wymyśl i ciężko pracuj a może się uda...
                    > Te rekordy przebiegu są takim samym argumentem jak ten, że przecież da się wypi
                    > ć pół litra wódki bez popitki i zagryzki. Samochód po 150-200 tys. km nosi ogól
                    > ne ślady mocnego zużycia, gdyż z uwagi na zachowanie konkurencyjności cenowej p
                    > roducent jest zmuszony jest użyć takich materiałów, które na w ogólnym rozrachu
                    > nku na dłużej nie pozwolą. Stąd po tym przebiegu ze współczesnych samochodów za
                    > czynają się robić tzw. "skarbonki". Oczywiście można sobie dalej jeździć, ale t
                    > o będzie wiązało się z regularnym wkładaniem kasy w naprawy, zwłaszcza przy int
                    > ensywnej eksploatacji. M.in. dlatego większość firm po okresie 3-4 lat i właśni
                    > e przebiegu 150-200 tys. km wymienia flotę.
                    Obecne samochody są faktycznie "papierowe"...ale te sprzed 2005 roku bez DPF są solidniejsze i przebieg 150 tys.km nie jest duży...sam mam Polo z 2003 roku....silnik benzynowy ma prawdziwy przebieg 180 tys.km i samochód po roku jazdy nie miał żadnych większych napraw...jedynie strandardowe wymiany części: wymiana tłumika,wymiana oleju,wymiana filtrów i wymiana łącznika stabilizatora za 50zł.Naprawy te kosztowały około 300-400zł. Silnik chodzi cicho, jest w stanie idealnym i zrobi drugie 180 tys.km więc po co topić kasę w nówkę z salonu która straci na wartości 20 000 zł w 3 lata? Amen.
    • przemekthor Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 09.11.13, 20:39
      Doradzam inwestorom w przemysłówce. Inżynier może spokojnie trzasnąć 20 klocków na miesiąc, pod warunkiem, że naprawdę zna się na tym, co robi.
    • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 09.11.13, 21:41
      Ja tam jestem zwykłym informatykiem-programistą - fakt, że z własną DG. I w sumie byłoby mnie stać bez napinania się, kredytów etc. na nówkę - ale najwyżej klasy B. Jest tylko jedno ale - nie stać mnie na nią mentalnie. Po prostu nie byłbym w stanie wydać tyle kasy na kawał żelastwa. Jakkolwiek można mnie uznać za pasjonata motoryzacji, to jednak jest kupa ciekawszych rzeczy, na które można przewalać hajs.
      • misiaczek1281 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 09:58
        vogon.jeltz napisał:

        > Ja tam jestem zwykłym informatykiem-programistą - fakt, że z własną DG. I w sum
        > ie byłoby mnie stać bez napinania się, kredytów etc. na nówkę - ale najwyżej kl
        > asy B. Jest tylko jedno ale - nie stać mnie na nią mentalnie. Po prostu nie był
        > bym w stanie wydać tyle kasy na kawał żelastwa. Jakkolwiek można mnie uznać za
        > pasjonata motoryzacji, to jednak jest kupa ciekawszych rzeczy, na które można p
        > rzewalać hajs.

        Ja też tak mam....stać mnie na nowe auto segmentu B....ale gdy pomyślę ile miałbym za tą kasę wycieczek na Majorkę, ile laptopów, ile imprez, ile jedzenia to się rozmyślam i kupuję używane zadbane Polo:)
        • koza_oddam Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 10:19
          Ile kupiłeś laptopów i ile razy na tej Majorce byłeś za te zaoszczędzone pieniądze?
          • xwodas1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 11:27
            A oto przepis na posiadanie luksusowego auta. Jeśli jesteś pracownikiem Biedronki za najniższą krajową musisz zamieszkać po prostu w lesie i odżywiać się jagodami i innymi specjałami leśnymi przez jakieś co najmniej 10 lat. Za oszczędzone w ten sposób pieniądze z czynszu za mieszkanie, jedzenie i inne wydatki możesz przeznaczyć na kupno np: www.mobile.de/pl/marka/bentley/model/continental/vhc:car,pgn:1,pgs:10,srt:date,sro:desc,mke:bentley,prx:15001,dmg:true/pg:vipcar/139525764.html lub www.mobile.de/pl/marka/mercedes-benz/model/e+200/vhc:car,pgn:3,pgs:10,srt:date,sro:desc,mke:mercedes-benz,frn:2005-01,prx:10001,dmg:true/pg:vipcar/186571845.html

            Za około 40000 możesz kupić powiedzmy prawie nową limuzynę, reszta to młotek, kawał druta trochę samozaparcia i stałeś się posiadaczem wypasionej limuzyny.
          • hachis My history 10.11.13, 11:28

            Ja jezdze wypasiona fura. Zaczynalem od sprzedazy jablek. Kupowalem dwa,
            polerowalem i sprzedawalem z malym zyskiem. Robilem tak, kupowalem,
            polerowalem, sprzedawalem przez dwa lata. Oszczedzalem.

            Piec lat temu zmarla w Stanach bezdzietnie siostra mojej mamy i zostawila
            nam duza, naprawde duza, kase. Rzucilem polerowanie jablek. Jezdze teraz
            co tydzien do myjni. Recznej oczywiscie.
          • misiaczek1281 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 13:51
            koza_oddam napisał:

            > Ile kupiłeś laptopów i ile razy na tej Majorce byłeś za te zaoszczędzone pienią
            > dze?

            Kupiłem jednego laptopa....właśnie teraz z niego piszę :)
            Majorka to tylko przykład....można lecieć na karnawał do Rio:) lub dookoła świata...oszczędzone na nówce z salonu 30 000 zł powinno wystarczyć ;-)
          • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 15:51
            > Ile kupiłeś laptopów i ile razy na tej Majorce byłeś za
            > te zaoszczędzone pieniądze?

            Ale dlaczego laptopy i Majorki? Skąd wiesz, że nie kokaina, dziwki, kasyna? A może urządzam sobie hacjendę na wsi? A może kupuję sztabki złota? Masz, kolego, mózg tak przeżarty konsumpcjonizmem i to w wydaniu lansowanym przez marketoidów (bo koks i dziwki to też konsumpcja), że nawet zadając pytanie, jak wydaję pieniądze, czynisz odruchowo niezwerbalizowane założenia.

            To się nazywa "lemingoza" i niestety rozprzestrzenia się w zastraszającym tempie - przybywa ludzi, z którymi można pogadać jedynie o tym, ile mają kredytu hipotecznego, gdzie spędzili/będą spędzali wakacje (olinkluziw rzecz jasna!) i ile cali ma ich nowy telewizor. Kompletnie nie mogę się z nimi dogadać i unikam jak wściekłych psów.

            A jeśli chcesz koniecznie wiedzieć, to laptopy trzy, a na Majorki i w inne podobne turystyczne miejsca nie jeżdżę z założenia. Zdecydowanie wolę wyprawy na własną rękę do bardziej dzikich krajów Europy Wschodniej i Azji. O ile to możliwe - samochodem.
            • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 15:58
              Ty masz gorzej - masz bowiem problemy z czytaniem ze zrozumieniem i logicznym myśleniem, gdyż kierujesz swoją odpowiedź do osoby, która nie zadała pytania o takie zakupy Tobie, tylko użytkownikowi misiaczek1281, który takie dobra materialne podał jako przykład.
              • bywalec.hoteli Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 20:18


                schweppes1 napisał:
                > Ty masz gorzej - masz bowiem problemy z czytaniem ze zrozumieniem i logicznym m
                > yśleniem, gdyż kierujesz swoją odpowiedź do osoby, która nie zadała pytania o t
                Wagon Jelcz nie ma żadnych problemów z czytaniem ze zrozumieniem. Ma po prostu wyłączone wypowiedzi teddybeara (tak jak ja mam) i nie widzi jego wpisów. Polecam gorąco, nie ma sensu w żaden sposób mu odpowiadać, bo to forumowy troll, który żyje jak mu się odpowiada. Wszelkie z nim polemiki tylko go nakręcają, by nadawać jak zdarta płyta... Ja jego wypowiedzi nie widzę i nie zaprzątam sobie nimi głowy ani nie tracę na to czasu.
                Instrukcja jak to zrobić poniżej:
                • misiaczek1281 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 20:20
                  bywalec.hoteli napisał:

                  >
                  >
                  > schweppes1 napisał:
                  > > Ty masz gorzej - masz bowiem problemy z czytaniem ze zrozumieniem i logi
                  > cznym m
                  > > yśleniem, gdyż kierujesz swoją odpowiedź do osoby, która nie zadała pyta
                  > nia o t
                  > Wagon Jelcz nie ma żadnych problemów z czytaniem ze zrozumieniem. Ma po prostu
                  > wyłączone wypowiedzi teddybeara (tak jak ja mam) i nie widzi jego wpisów. Polec
                  > am gorąco, nie ma sensu w żaden sposób mu odpowiadać, bo to forumowy troll, któ
                  > ry żyje jak mu się odpowiada. Wszelkie z nim polemiki tylko go nakręcają, by na
                  > dawać jak zdarta płyta... Ja jego wypowiedzi nie widzę i nie zaprzątam sobie ni
                  > mi głowy ani nie tracę na to czasu.
                  > Instrukcja jak to zrobić poniżej:

                  Ciebie też trzeba dodać do trolli za wyzywanie innych od trolli haha:)
              • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 21:30
                A to misiaczek się podłączył pod mój podwątek? Sorry, nie widzę ścierwa...
            • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 16:09
              Niemniej jednak, co do drugiego akapitu zgadzam się w 100% i również za cholerę nie mogę tego słuchać, a tym bardziej o tym gadać. Ortodoksi w tej dziedzinie rozmawiają nawet o cenach żywności wszelakich promocjach czegokolwiek, co jest wg mnie już upadlające, żeby w XXI wieku patrzeć na ceny jedzenia i jeszcze o tym dyskutować... Zapomniałeś też chyba dodać o wiecznym nawijaniu o pracy... To jest nie do zniesienia. Ja zaczynam to obserwować już w moim wieku (25) i wręcz mnie to przeraża. Co najgorsze - o pracy najemnej i "sukcesach" w niej odniesionych i "nagrodach" w niej uzyskanych, począwszy od karty multisport "za darmo", poprzez aneks do umowy z noworoczną podwyżką czy trzynastką, na awansie kończąc. Rzeczywiście jest to przykre, że większość ludzi nie dość, że została niewolnikami, to jeszcze jest z tego dumna.
            • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 16:10
              Co do trzeciego akapitu - pełne poparcie.
            • bywalec.hoteli Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 20:32
              > e - przybywa ludzi, z którymi można pogadać jedynie o tym, ile mają kredytu hip
              > otecznego, gdzie spędzili/będą spędzali wakacje (olinkluziw rzecz jasna!) i ile
              > cali ma ich nowy telewizor.
              Zobaczysz jak wkrótce zaczną gadać o działkach i budowie domu :) a później o ogrzewaniu i koszeniu trawnika :)
              • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 10:12
                A potem bedzie o ogniwach ogniwach fotowoltaicznych i przydomowych wiatrakach :)
              • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 21:52
                > Zobaczysz jak wkrótce zaczną gadać o działkach i budowie domu

                O budowie domu to jeszcze spoko - pod warunkiem, że ktoś buduje sam (a nie przez developera) wg jakiegoś fajnego pomysłu (najlepiej własnego) albo stosuje jakieś ciekawe rozwiązania. To jednak jest poniekąd działalność twórcza, a nie tylko przepier.dalanie kasy, której jeszcze się nie zarobiło.
      • waldekwaw Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 20.01.14, 21:16
        Ja też jestem informatykiem, na brak kasy nie narzekam, mam też ziemię, i jeżeli chcę sobie kupić samochód to sobie kupuje. Oczywiście chodzi o jeden hehe, nie chciałoby mi się wydawać kasę na samochody ciągle, są inne wydatki, np dom. Jakiś czas temu kupiłem pickupa, skusił mnie dobry silnik w tych autach, tzn w niektórych, wybierałem pomiędzy Toyotą Hilux, a ISUZU D-Max. Wziąłem D-Maxa, że względu na lepszą ekonomię pod maską, myślę, że dużo wytrzyma i jeszcze go sprzedam w dobrej cenie i kupię in`ny samochód jak mi się pickupy odwidzą. I to jest myślenie, ekonomiczne, się myśli, się ma kasę... na to i tamto.
    • jeepwdyzlu kilka malutkich rad 10.11.13, 13:47
      Moja rada - zbieraj doświadczenia, kontakty, znajomości, ucz się.
      Zostawiaj za sobą przyjaciół, nie rób ludziom krzywdy, jak się rozstajesz z firmą - to z klasą.
      Dobra energia wraca a słowo ważniejsze niż pieniądz. Dobre imię to jedyne co warte inwestowania.
      Ucz się języków, kultur, wyjedź na kilka lat za granicę.
      Za 10 lat - będziesz gotowy iść na swoje i zarabiać prawdziwe pieniądze.
      Znaj się na czymś. Dogłębnie i naprawdę. Najlepiej z wszystkich których znasz. Bycie ekspertem da Ci nie tylko forsę, ale poważanie i satysfakcję.
      Dziś i przez najbliższe lata nie myśl w kategorii kasy tylko inwestowania w siebie. Rezygnuj z firm w których się nie rozwijasz.
      I nigdy nie zostawiaj za sobą zgliszcz. A o byłych dziewczynach, firmach i zwierzchnikach - mów albo dobrze albo wcale...
      Powodzenia!
      jeep
      • kontik_71 Re: kilka malutkich rad 10.11.13, 14:16
        Nic ododac, nic ujac :)
        • jackk3 Re: kilka malutkich rad 10.11.13, 19:16
          Tak jest. I pamietaj nie od razu Krakow zbudowano. Jest takie powiedzenie: ze zycie (dla mezczyzny) zaczyna sie po czterdziestce. Masz zatem sporo czasu.
          • szymi_mispanda Re: kilka malutkich rad 11.11.13, 11:56
            jackk3 napisał:

            > Jest takie powiedzenie: ze zycie (dla mezczyzny) zaczyna sie po czterdziestce.

            tak, ostanio pelno sie namnozylo powiedzen - feminy wymyslily ze kobiety najlepszy sex tez maja po 40

            jak bedziemy mieli po 50 are lat to pewnie bedzie powiedzenie ze sie zaczyna po 60

            zupelnie abstrahujac od tematu pieniedzy zeby ktos nie stwierdzil ze namiawiam aby w wieku 20 lat obrabowac bank zabic 10 osob i uciec ale prawda jest taka:

            zycie zaczyna sie w momencie narodzin a potem to juz tylko sie starzejemy a na koncu idziemu do piachu

            wiec jak komus zalezy na uciechach doczesnych ktore mozna oplacic kasa to dla takiego najlepiej jak najszybciej miec ta kase

            i nie ma co mowic ze jest inaczej

            ktos kto powoli uczciwie ciezka praca dojdzie do czegos po kilkudziesieciu latach to moze sie uwazac za dobrego czlowieka i wzor do nasladowania dla swoich potomkow ale sam latwego zycia nie mial - i miec nie bedzie bo jak ma 60 to co mu tam zostalo. szczyt zdrowia i energii to jest gdzies miedzy 20-40 lat - wczesniej jest sie dzieckiem, poznej juz troszke starszym czlowiekiem i sie polamu zaczyna niechciec korzystac tylko miec swiety spokoj
            • schweppes1 Re: kilka malutkich rad 11.11.13, 12:07
              Szczerze, to też mnie śmieszą te "mądre" gadki typu "życie zaczyna się po 40", "jak będziesz starszy, to zrozumiesz podniecanie się W124".

              Łatwo jest mając 35 lat i niespełnione cele powiedzieć sobie na pocieszenie "życie zaczyna się po 40". A co takiego niby się zacznie, bo naprawdę jest to zastanawiające. Jakoś nie widzę po rodzicach i ich znajomych tego zaczętego życia oprócz tego, że mają trochę więcej czasu dla siebie, bo dzieci już dorosły. Może chodzi o to, że kredyty się kończą spłacać i zaczyna się luźno z pieniędzmi? No to tak można mieć przed 30 bez kredytu, nie trzeba czekać do 40. Te wszystkie powiedzonka to chyba jednak próba ucieczki od starzenia się i upływającego czasu, bo nie widzę poparcia merytorycznymi argumentami.

              PS: A po tej 40 to zacznę się podniecać dojechanymi wówczas W212 czy wciąż W124?
              • szymi_mispanda Re: kilka malutkich rad 11.11.13, 12:19
                gadki sa rozne w zaleznosci od tego kto mowi - jak ktos ma 45 to ma pewnie powiedzenie "zycie zaczyna sie po 50"

                najsensowniej jest przyjac ze zycie przyjemnym MOZE (nie musi) byc do czasu kiedy problemy zdrowotne nie sa na pierwszym planie

                oczywiscie moze byc zdrowy jak kon 60 a nawet 70 latek i rozpierniczony w trzy baranie rogi 20 latek po chemii przeszczepie serca i niewidomy

                ale jednak statystycznie to im starszy tym bardziej rozpierniczony

                a jak sie czlowiek zaczyna rozpierniczac to juz ma w dupie samochody - kasa idzie na lekarzy i leki hehe
                • schweppes1 Re: kilka malutkich rad 11.11.13, 12:25
                  No i otóż właśnie. Dlatego raczej nie pocieszałbym się, że na zarabianie pieniędzy przyjdzie czas, bo nie przyjdzie. Swoją drogą na korzystanie z życia też nie przyjdzie, więc powstaje odwieczny problem - szaleć między 25-35 i po 40 mieć wspaniałe wspomnienia i mało kasy, czy ciężko pracować, nie mieć zbyt wielu ciekawych wspomnień, za to sprawną firmę czy inny majątek...
                  • szymi_mispanda Re: kilka malutkich rad 11.11.13, 12:42
                    odpowiedzi bedzie tyle ile ludzi spytasz nawet jakby kzdy mowil prawde
                    myslisz ze kazdy lubi "szalec"? przez szalec rozumiem chodzenie gdzies tam do klubow tak?

                    prawda jest nawet na tyle straszna ze nawet wsrod 20 latkow ale facetow (tych normalnych) przygniatajaca wiekszosc nie lubi chodzic do klubow i "tanczyc" - oni chodza tam w nadzieji na wiadomo co

                    to kobiety lubia autentycznie "tanczyc" i szalec i to one naprawde chodza do tych klubow dla samego chodzenia tam - faceci laza za nimi podczas gdy woleli by szybki numerek i isc spac

                    rozrywki ktore naprawde lubia faceci sa najczesciej niestety bardzo kosztowne, nie maja z kobietami wiele wspolnego (poza ta jedna "rozrywka" ktora jest albo za darmo albo smiesznie tania w porownaniu do innych hobby)

                    wiec dla mezczyzny prawdziwa zabawa wiaze sie niestety cholera z duzymi wydatkami - i to wcale nie musza byc samochody
                    ja bym chcial lodz (pelnomorska min 1500KM) oczywiscie zeby nia plywac a nie tylko byc wozonym inni lubia zegarki inni tam jakies inne pierdoly - ale zawsze sa to rzeczy skomplikowane mechanicznie czy technologicznie, wytwarzane maloseryjnie i ku... niestety drogie

                    wogle im czlowiek starszy tym dochodzi do roznych ciekawszych wnioskow - np caly przemysl tzw mody meskiej (przeciez to sa miliardy dolarow) istnieje nie dla mezczyzn tylko znowu dla kobiet

                    nie wiem czy to tylko ja jestem neandertalczykiem ale jakbym posiadal ilosc pieniedzy ktora zupelnie unizaleznila mnie od kogokolwiek oprocz boga to ja moge chodzic w na ten swoj jacht na swojej prywatnej wyspie w 15 letnich dresach z bazaru i klapkach kubota, golic sie raz na tydzien a chodzic do fryzjera raz na rok

                    to ze jest inaczej to tylko dlatego ze podlegam uzaleznieniom od innych, glownie znowu kobiet, no bo jak ja spotykam nowego typa to o ile nie smierdzi od niego jak z kibla to mam zupelnie w dupie jakie ona tam ma buty czy w co jest ubrany - g. mnie to obchodzi
                    i podejrzewam ze inni "normalni" jak mnie poznaja to tez ich g. obchodzi jakiej firmy mam buty czy cos tam - wazne zeby nie smierdzial jak byk (przynajmniej w pierwszej chwili)

                    to powyzej to tak odnosnie innego watku tutaj gdzie sie przekrzykiwano jakie kto tam nosi garnitury okulary itp.

                    od razu mi sie do skojarzylo ze zdjeciem greenspana w synagoce gdzie musial zdjac buty i mial podziurawione skarpety hehe - facet wart grubo powyzej 500mln USD - ale wiadomo bylo od razu po tym zdjeciu ze rowny gosc hehe
                    • schweppes1 Re: kilka malutkich rad 11.11.13, 12:59
                      I znowu masz rację :D Oczywiście nie chodzi o łażenie do klubów, bo to raczej nie koliduje z pracą (nawet w terenie), a i przyjemność z małpich ruchów ze 100 innymi małpami w ciasnym pomieszczeniu raczej wątpliwa,

                      tylko raczej podróże, czyli nie zasuwam jako PH czy inż., tylko biorę byle robotę na zlecenie, zbieram kilka/kilkanaście koła, potem spadam na krym/bałkany na kilka miesięcy i wracam jak skończy się kasa. I tak do 35. Potem mi się nudzi i stwierdzam, że czas się ogarnąć i idę do pracy, tylko że bez konkretnego doświadczenia w tym wieku może być naprawdę słabo, więc zaczynam od przysłowiowego handlu marchewką i rozpoczynam materialną gonitwę, podczas gdy większość znajomych już w połowie ustawiona z firemkami/posadkami,

                      albo zasuwam teraz jak wół i w wieku 35 lat dyr. handlowy z 200 tys. rocznymi zarobkami, a w wieku 40 lat wypalenie zawodowe lub/i zjazd na zawał (odpukać).

                      Tego dylematu nikt nie rozwiązał i chyba większość jest po środku - w wieku 40 lat zmęczeni pracą, średnio prosperujące firmy lub etat w niższym szczeblu zarządzania, z małą ilością wspomnień z młodości, czyli ani zamożny, ani spełniony... a czy szczęśliwy? Pominęliśmy chyba fakt posiadania dzieci ;)
                      • kontik_71 Re: kilka malutkich rad 11.11.13, 13:02
                        Jest jeszcze 3 droga. Pracujesz, kase i nadgodziny przeznaczasz na szlajanie sie po swiecie.
                        Ja tak przez pewien czas robilem i dalo sie. Co przezylem i zobaczylem to moje a teraz spokojnie moge poswiecic sie rodzinie :)
                        • szymi_mispanda Re: kilka malutkich rad 11.11.13, 13:09
                          > Jest jeszcze 3 droga. Pracujesz, kase i nadgodziny przeznaczasz na szlajanie si
                          > e po swiecie.
                          > Ja tak przez pewien czas robilem i dalo sie. Co przezylem i zobaczylem to moje
                          > a teraz spokojnie moge poswiecic sie rodzinie :)

                          kontik - pamietaj ze oni sa w Polsce a nie w Szwajcarii

                          w Polsce to "nadgodziny" to masz szczescie jak ci firma zaplaci sama z siebie, w wiekszosci przypadkow maja powiedziane ze "morda w kubel i pracowac po jakis kol-centrach po 12h a placone za 8h"

                          jak sie zawiesmiesz to odzyskasz kase za nadgodziny w sadzie pracy - po 3 latach

                          ale firmom i tak sie oplaca "ruchac" bo "w kontrolingu" widac ze do sadu idzie 1 na 10 a reszta nie ma na wadium, nie ma na prawnika, nie ma czasu, nie ma nerwow

                          w Polsce to jest dobrze byc tak jak ty - nie wiem czy masz paszpart z CH i cokolwiek chcesz zalatwic to przez konsulat albo przejazdem sobie do swojego kreisburo idziesz

                          ale w Polsce to ty przebywasz a nie zyjesz - polskie biurwy moga cie cmoknac

                          ale wiekszosc tak nie ma - i tej trzeciej drogi nie ma, a sadze ze i tej drugiej to tez nie, najczesciej jednak trzeba pracowac zeby przezyc a nie zyc w pomrocznej
                          • kontik_71 Re: kilka malutkich rad 11.11.13, 13:34
                            Nie mam ichniego parszportu bo go nigdy chciec nie mialem. Z polskimi biurwami i tak sobie dobrze radze i moga mnie cmoknac.
                            A co do meritum. Nigdzie na swiecie nie jest tak, ze kazdy daje sobie sam szanse na ta 3 droge. W kazdym kraju sa osoby, ktore zapieprzaja i nic z tego nie maja a sa takie, ktore sa w stanie ustawic sobie tak zycie aby bylo w miare milo i przyjemnie.
                            A to czy ja mieszkalem w Szwajcarii czy innym kraju to nie ma najmniejszego znaczenia. Tam tez mialem nieprzyjemnosc pracowac w lub dla firm, ktore traktuja pracownikow jak niewolnikow...
                        • schweppes1 Re: kilka malutkich rad 11.11.13, 13:21
                          Przy 20 dniach rocznie urlopu za dużo się nie poszlajasz. Takie podróżowanie to zamierzam normalnie uprawiać, ale to nie żadne szaleństwo.
                          • kontik_71 Re: kilka malutkich rad 11.11.13, 13:35
                            A myslisz, ze w innych krajach jest inaczej? Poszlajac mozna sie zbierajaca urlopy i nadgodziny. Np 7 tygodni idelanie wystarsza na przejechanie od Pekinu do Kathmandu i to ciezarkowka a nie pociagami czy samolotem :)
                          • gzesiolek Re: kilka malutkich rad 14.11.13, 12:49
                            Przy 26dniach urlopu masz z weekendami i swietami jak dobrze sie wstrzelisz (np. maj-czerwiec)
                            6 tygodni ciaglej podrozy... Moze nie duzo...
                            Ale z drugiej strony znam wielu podroznikow zapalencow, a takich ktorzy pojedyncza wyprawe robia dluzsza niz miesiac dwa juz nie...
                            Najlepszy patent to po studiach jezdzic/latac/jezdzie, ale na zasadzie pol roku zarabiamy kase w US/UK/UE i przy okazji poznajemy nowe kraje, najlepiej z dala od standardowych miejsc turystycznych a tym bardziej od Polonii... a drugie pol roku wydajemy kase wypadami w bardziej egzotyczne miejsca... To jest najczestsza metoda poza sponsoringiem lub wydawaniem kasy rodzicow stosowana przez globtroterow...
                    • carnivore69 Re: kilka malutkich rad 11.11.13, 15:46
                      Nie Greenspan, a Wolfowitz i nie w sygagodze, a w meczecie. Poza tym sie zgadza ;-)

                      Pzdr.
                  • kontik_71 Re: kilka malutkich rad 11.11.13, 12:56
                    Z wiekiem zmieniaja sie priorytety i u mnie bylo to np tak, ze w wieku 20+ priorytetem bylo jezdzenie po swiecie a obecnie po 40 to juz zapewnienie spokoju i dostatku rodzinie. Wtedy zylem i teraz zyje.. tylko troche inaczej :)
      • bywalec.hoteli Re: kilka malutkich rad 10.11.13, 20:14
        Bardzo dobre rady! Ja jeszcze dodam: nie zmarnuj młodych lat 25-30 lat na bezmyślne gonienie za pieniądzem, siedzenie w pracy po 12 godzin. To jest czas, kiedy przyjaźnie i kontakty są żywe, a życie towarzyskie może być bogate. Pobaw się trochę, poszalej z kobietami, pojedź gdzieś na długie wakacje (choćby i pociągiem), później większość przyjaciół, znajomych wpadnie w kierat praca-dom-dziecko-kredyt. Wtedy już za bardzo nie będzie możliwości na życie towarzyskie. Jak stracisz młode lata na siedzenie w pracy i jeżdżenie służbowo po Polsce, to już później tego nie odzyskasz.
      • szymi_mispanda ...no no prawda w 100% ale tez... 11.11.13, 08:42
        ...nie prawda
        sa dwie drogi do tych upragnionych pieniedzy, ta twoja pozytywna

        ale jest i po trupach do celu - i to wcale nie jest tak ze ta druga dziala tylko w bajkach

        wszystko zalezy od psychiki konkretnego czlowieka

        buzi

        ps jak ktos ma profil psychologiczny dobry to po trupach do celu to ta metoda jest szybsza, no tylko jak sie wylozy przed meta to juz nie wstanie
      • alfik7 To co wyżej napisał Jeep... 11.11.13, 09:20
        proponuję w ramki i na ścianę.
        Serio :)
        Tekst jest niezwykle mądry a rady oczywiste i proste do bólu.
        Niestety większość o tym nie pamięta lub nie chce pamiętać, z czasem stając się zwykłymi, zgorzkniałymi trolami na forach i w życiu.

        Od siebie dodam, że warto być też dobrze zorganizowanym, umieć gromadzić i trafnie wydawać zgromadzone pieniądze (wg własnych potrzeb, upodobania i możliwości a nie wg sąsiadów i wujków dobra rada).
      • zabieganab Re: kilka malutkich rad 21.01.14, 08:20
        dobre rady ;-)
    • bywalec.hoteli To chodzi ci o samochody nowe czy powyżej 100000? 10.11.13, 20:08
      To chodzi ci o samochody nowe czy powyżej 100000? Bo jak ja kupiłem nowy vw, ale poniżej 100000, to czy moje porady będą ci przydatne?
      • misiaczek1281 Re: To chodzi ci o samochody nowe czy powyżej 100 10.11.13, 20:18
        bywalec.hoteli napisał:

        > To chodzi ci o samochody nowe czy powyżej 100000? Bo jak ja kupiłem nowy vw, al
        > e poniżej 100000, to czy moje porady będą ci przydatne?

        Życie zaczyna się po setce tzn.po zakupie auta za ponad 100 000 zł :)
        haha ;-)

    • bywalec.hoteli Ciekawe zjawisko :) 10.11.13, 20:21
      Ciekawe zjawisko - co chwila są wątki: jakie auto za 80 000, jakie auto za 100 000, na które jest mnóstwo odpowiedzi.
      Ale jak jest pytanie o tych, których stać na zakup nowego auta, to bardzo niewiele konkretnych odpowiedzi :))))
      • agios_pneumatos Re: Ciekawe zjawisko :) 11.11.13, 07:59
        bywalec.hoteli napisał:

        > Ciekawe zjawisko - co chwila są wątki: jakie auto za 80 000, jakie auto za 100
        > 000, na które jest mnóstwo odpowiedzi.
        > Ale jak jest pytanie o tych, których stać na zakup nowego auta, to bardzo niewi
        > ele konkretnych odpowiedzi :))))

        Bo niektórzy chyba wykazują mentalność warszawki, której 'przyjezdni zabierają pracę'. Znaczy praca to jest taka stała pula czegoś co jest do podziału. I jak jest za dużo chętnych to się walczy i obniża pensje. Takie słyszałem opinie, że gdyby w Warszawie mieszkali prawdziwi warszawiacy (tj 10% ludności) to pensje wynosiłyby chyba 1000 obecnych. Tak by wychodziło w rachunku. :P

        Podobnie tutaj - pewnie boją się, że autor wątku zrobi im konkurencję. Albo też pokutuje tępe myślenie, że skoro się dorobili to jest ich wiedza tajemna i nikomu na świecie nie może się udać. Albo też boją się czy ich bankowozy są aby bankowozami. :P

        Do autora wątku: te wszystkie fury za pierdyliardy talarów są kupowane na firmy. Nikt prywatnie nie kupi samochodu za tyle kasy za własne piniendze. Sumy, które widzisz to z reguły nie kwota transakcji (sprzedaży*), ale kwota leasingów, sringów i pokrewnych dupereli. Zatem nie przejmuj się. Żyj własnym życiem. Nie uganiaj się za kupą blachy. Twój czas nadejdzie.

        I zapamiętaj jedno. Ty zazdroscisz forumowiczom samochodów. Które i tak pewnie będziesz miał. A na pewno masz możliwość dojścia do tego. Ludzie z 'wypasionych furach' (służbowych na gnojówkę, hehe), i nie piję tu do tego forum a buraków na drodze, nigdy nie będą już mieli tego co ty masz. Najlepszego wieku w całym życiu. I to powoduje u nich frustrację na drodze. W połączeniu z poczuciem straconego życia, dzieciństwa i postępującą impotencją. :D

        *Klasę człowieka przy sprzedaży samochodu widać czy używa niepoprawnych zwrotów 'umowa kupna-sprzedaży' (gdzie karwasz coś takiego nie istnieje), lub obraca 'pieniążkami'.
    • bywalec.hoteli Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 20:29
      Na nowe auta stać też lekarzy (tych z prywatną praktyką i fuchami w dobrych szpitalach, od dr med. w górę), prawników z własną kancelarią i polityków ze stanowiskami co najmniej samorządowymi.
      Dwie pierwsze grupy - są wymagane odpowiednie studia - chyba poza twoim zasięgiem, a politycy?
      Politycy to najciekawsza grupa. Nie muszą mieć żadnych studiów, nie muszą być mądrzy, ale muszą mieć najwięcej znajomości.
      Zapoznaj się z oświadczeniami finansowymi np. w swoim urzędzie miasta. Ile ludzie są w stanie zgromadzić samochodów i nieruchomości w ciągu pięcioletniej kadencji. Choćby taki prezydent miasta lub burmistrz. Porównaj to z deklarowanymi zarobkami (bez szału, powiedzmy 100 000 rocznie) i zadaj sobie pytanie czy wydatki są pokrywane przez przychody :))))
    • gzesiolek Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 01:07
      Ja jestem kierownikiem projektów w niewielkiej firmie IT... Ot mam zespół kilkunastu ludzi...
      Kupilem 5lat temu Lancera za 60tys... a teraz celuje w Mazde 6 za 100tys...
      Nie zarabiam kokosow... srednio mniej niz 10tys ne reke miesiecznie... ale mam to szczescie ze moja malzonka to nie z tych co to bedzie siedziec w domu i jeszcze narzekac jak duzo na jej glowie... tylko zarabia praktycznie tyle samo co ja, ale ona siedzi w raportingu w outsourcingu ksiegowo-finansowym...

      Aha przylaczam sie do rady kolegow... najpierw rozwoj, pozniej dom, pozniej rodzina, a pozniej dopiero nowe samochody... ;)
      • piotr33k2 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 11:57
        gzesiolek napisał:

        > . tylko zarabia praktycznie tyle samo co j
        > a, ale ona siedzi w raportingu w outsourcingu ksiegowo-finansowym...
        czyli kombinuje jak tu zgodnie z niejasnym prawem wyrolowac i najbardziej moliwie zanizyc pensje pracujacych fizycznie na produkcji itd itp. ten cały outsorcing to zwykłe złodziejstwo i wyzysk w mniejszych prywatnych firmach żeby wlasciciele mogli kupic nastepne fury i mieszkania dla nierobów z rodzinki, he he.
        • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 12:27
          Powialo komuna... Uciskany lud pracujacy itp haselka :D
          • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 12:36
            No właśnie. Zupełnie pominięto fakt, że taki kontroling stosuje się w celu obniżenia ceny produktu, żebyśmy Ty i ja mieli tanio i dobrze. To nie, bo lud musi mieć dobrze w pracy!
            • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 12:53
              Dodac do tego nalezy, e wiekszosc duzych firm oferujacych taki serwis, robi to dla firm zagranicznych, dzialajacych zagranica. Wiec jesli jakis lub pracujacy na tym cierpi to nie w Polsce.
              • piotr33k2 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 22:06
                kontik_71 napisał:

                > Dodac do tego nalezy, e wiekszosc duzych firm oferujacych taki serwis, robi to
                > dla firm zagranicznych, dzialajacych zagranica. Wiec jesli jakis lub pracujacy
                > na tym cierpi to nie w Polsce.
                o czym w ogóle mówicie ? outscorcing w polskim wydaniu nie ma nic wspólnego z pierwotnymi załozeniami powaznych zagranicznych koncernów i sprowadza sie przedewszystkim do ordynarnego obnizenia pensji pracowników produkcyjnych (nie administarcji) poprzez przeniesienie ich spraw kadrowych pracowniczych itd itp na jakąs zewnetrzną spólke najczesciej w innym rejonie polski ,tak że pracujesz tyle samo albo wiecej niby ta sama stawka a pensja o jedną trzecia mniej, różne kombinacje z paraumowami o dzieło żeby urlopy wyeliminowac ,a reklamacje odnosnie wypłat godzin itd możesz pisac na berdyczów bo tam cie rozliczaja w jakims prywatnym domku czy mieszkaniu , he he. kumacie ludzie wreszcie o co chodzi?
                • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 22:13
                  Może i kumam, ale mnie w ogóle nie interesuje banda złożona z pracodawców i pracowników. Mnie interesuje konsument, która ma mieć tani i dobry towar, a pracodawca z pracownikiem mają być wzięci za mordę, żeby mi taki towar dostarczyć. Pracodawca ma się bać, że jutro zostanie wygryziony z rynku, a pracownik, że jutro wyleci z pracy.
                  • piotr33k2 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 22:26
                    każdy jest konsumentem a wszyscy podzieleni miedzy pracodawców i pracowników i chodzi o to żeby kazdy szanował i traktował każdego uczciwie a nie kombinował z pozycji siły jak go wyrolowac żeby miał tylko jego kosztem wiecej dla siebie bo napewno nie dla konsumentów .
                    • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 22:33
                      Chyba sobie kpisz. To jest jego firma i jego sprawą jest, ile płaci pracownikom i ile chce za towar. Jak zapłaci za mało - straci pracowników, jak zechce za dużo za towar - straci sprzedaż. W obu przypadkach sam się pogrzebie i dobrze - na jego miejsce czekają inni.
                      • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 11:48
                        Bredzisz. Ja wiem, że mając 25 lat niemal od urodzenia karmiony byłeś neoliberalnymi miazmatami, wg których gospodarka to zbiór idealnie sferycznych krów poruszających się w doskonałej próżni ruchem jednostajnym prostoliniowym, ale to tak nie działa. Na żadnym, nawet najprostszym poziomie - a przecież współczesna gospodarka to sieć niezwykle skomplikowanych zależności, które nawet nie dają się modelować. Weźmy choćby np. te głupoty, które piszesz, że jeśli kapitalista nie zapłaci to straci pracowników, a jeśli narzuci zbyt wysokie ceny, to straci klientów. Jakoś nie ma problemu ze znalezieniem półniewolnika do pracy za michę zupy z brukwi - nie tylko w azjatyckich satrapiach, ale nawet w podobno cywilizowanej Potato Republic of Bolanda, a z drugiej strony np. Apple liczące sobie za swoje nader przeciętne produkty dwukrotnie więcej, niż inni producenci za porównywalny sprzęt, upasło się tak, że zostało największą pod względem kapitalizacji firmą świata.

                        To, czego nie bierzesz (ty i stado teologów liberalizmu od Balcerowicza przez Kur.wina do von Huyeków) pod uwagę, to że pracownicy i klienci to nie są zbiory rozłączne. Niska cena jest pochodną m.in. niskich płac - ale niewiele zarabiający pracownik nie tylko nie będzie mógł sobie pozwolić na kupno produktów, ale jego warunki materialne będą rzutowały na cały jego poziom życia (stan zdrowia, świadomość obywatelska, uczestnictwo w kulturze etc.). Co z kolei generuje ogromne koszty, które ponieść musi całe społeczeństwo, bo kapitalista w tym momencie umywa ręce i go to nie obchodzi (do czasu, aż mu jakaś rewolucja łba nie utnie). Przerabialiśmy to w XIX wieku i tylko półgłówek lub totalny psychopata może chcieć powrotu do tamtych czasów.
                        • poohdell Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 13:32
                          Balcerowicz itp mówili, że należy obniżać podatki przedsiębiorcom, bo oni wtedy będą inwestować, ludzie będą mieli prace itp. Przecież to się kupy nie trzyma. Przedsiebiorcy inwestują jak widzą szansę na zysk. Mając sklep nie będę inwestował w otworzenie drugiego, tylko dlatego, że mam kasę na inwestycję. W skrócie - lepiej dołozyć po 500 zł 10 biednym, niż 5000 jednemu bogatemu. Ci biedni na pewno zainwestują (skonsumują, co na bank przyczyni się do wzrostu). Ten bogaty niekoniecznie.
                          • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 13:34
                            A z czyjej kasy chcesz dolozyc tym biednym? Czyzby z podatkow tego przykladowego goscia z jednym sklepem? Jest tak to wiedz, ze jesli go zbytnio obciazysz to on ten sklep zamknie. I bedziesz mial w sumie 11 biednych i zero krow do wydojenia.
                            • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 13:50
                              > A z czyjej kasy chcesz dolozyc tym biednym? Czyzby z podatkow
                              > tego przykladowego goscia z jednym sklepem?

                              Ale zdajesz sobie sprawę, że we współczesnej gospodarce nowoczesnych technologii i produktów o dużej wartości dodanej, ten przysłowiowy sklepikarz, szewc czy piekarz, na których przykłady tak chętnie powołują się teologowie kapitalizmu, to totalny margines? To całe liberalne ideolo miało sens (i to też w ograniczonym zakresie), gdy byli oni mainstreamem, ale teraz żaden indywidualny przedsiębiorca nie wydobędzie sam ropy, nie skonstruuje samochodu czy jakiegokolwiek bardziej zaawansowanego urządzenia, nie zbuduje szybkiej kolei etc. Gość z jednym sklepem w twoim przykładzie jest prawdopodobnie takim samym proletariuszem, ja ci, którym zabraniasz dołożyć "z jego podatków", kapitalizm tylko stwarza iluzję, że jest czymś więcej.
                              • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 14:07
                                Znakomita wiekszosc gospodarki sklada sie z malych i srednich przedsiebiorstw a Ty piszesz o koncernach. W momencie gdy zaczeloby sie opisane powyzej rozdawnictwo to koncerny zwieja poza kraj i spokojnie beda sobie dalej egzystowaly. Na miejscu zostana te wlasnie male i srednie firemki, ktore stana sie dojna krowa i ktore ladnie wymra gdy sie je bardziej przycisnie.

                                Gdyby mnie potrakowano jako dojna krowe to powiem Ci jak sie to odbedzie.. Ja sie wyniose na Cypr lub w inne podobne miejsce a moi pracownicy straca prace lub tez zaloza wlasnefirmy w rajach podatkowych. W kazdym badz razie wplywy podatkowe 6 ludzi sie rozmyja.
                                • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 14:23
                                  > Znakomita wiekszosc gospodarki sklada sie z malych i srednich przedsiebiorstw

                                  Te małe i średnie przedsiębiorstwa w znakomitej większości nie tworzą ani sensownej wartości dodanej ani żadnej innowacji. Więc nie bardzo jest nawet co opodatkowywać ani też nie ma czego sprzedawać na zewnątrz.

                                  > W momencie gdy zaczeloby sie opisane powyzej rozdawnictwo
                                  > to koncerny zwieja poza kraj

                                  Pod warunkiem, że im się na to pozwoli. A sytuacja jest teraz taka, że im się pozwoli, bo swobodny przepływ kapitału, bo globalizacja, bo WTO, a cła to zło. A tak naprawdę dlatego, że koncerny już sobie kupiły takie prawo, że mogą sobie dowolnie spier.dalać z jednego kraju do drugiego i tak samo transferować zyski bez żadnych właściwie ograniczeń.

                                  Wiesz jak zbudowała swoją dzisiejsza pozycję gospodarczą taka Korea Południowa i jak robią to dziś Chiny?

                                  > Ja sie wyniose na Cypr lub w inne podobne miejsce a moi pracownicy
                                  > straca prace lub tez zaloza wlasnefirmy w rajach podatkowych.

                                  Na Cypr nie polecam. Tam konfiskują pieniądze z kont bankowych.
                                  No i gdzież są te tabuny spieprzających na Cypr przedsiębiorców i ich pracowników, którzy aż palą się do zakładania własnych firm? Bo jakoś nie widzę, a przecież fiskalizm dusi nas jak jedenastometrowa anakonda.

                                  > W kazdym badz razie wplywy podatkowe 6 ludzi sie rozmyja.

                                  Ehe, a Skandynawia właśnie zniknęła z powierzchni Ziemi. Co tam Skandynawia, USA z ich stawkami podatkowymi PIT sięgającymi 90% (słownie: dziewięćdziesięciu!) też nigdy nie istniały, a to, że przeżywały wówczas erę największego rozkwitu to oczywiście bujda paskudnych komuchów.
                                  • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 14:34
                                    > Te małe i średnie przedsiębiorstwa w znakomitej większości nie tworzą ani senso
                                    > wnej wartości dodanej ani żadnej innowacji. Więc nie bardzo jest nawet co opoda
                                    > tkowywać ani też nie ma czego sprzedawać na zewnątrz.

                                    No popatrz a ja 100% przychodu generuje poza krajem :)

                                    > Pod warunkiem, że im się na to pozwoli. A sytuacja jest teraz taka, że im się p
                                    > ozwoli, bo swobodny przepływ kapitału, bo globalizacja, bo WTO, a cła to zło. A
                                    > tak naprawdę dlatego, że koncerny już sobie kupiły takie prawo, że mogą sobie
                                    > dowolnie spier.dalać z jednego kraju do drugiego i tak samo transferować zyski
                                    > bez żadnych właściwie ograniczeń.

                                    Teoretyzujesz na temat jak by tu zabronic. Faktem jest, ze, jak sam piszesz, mamy dana sytuacje i oni spierdziela przy pierwszej okazji.

                                    > Wiesz jak zbudowała swoją dzisiejsza pozycję gospodarczą taka Korea Południowa
                                    > i jak robią to dziś Chiny?
                                    Nastepny przyklad na to jaka jest sytuacja. I wlasnie z ta sytuacja nalezy sie liczyc a nie z teoriami na temat zanraniania.

                                    > Na Cypr nie polecam. Tam konfiskują pieniądze z kont bankowych.
                                    > No i gdzież są te tabuny spieprzających na Cypr przedsiębiorców i ich pracownik
                                    > ów, którzy aż palą się do zakładania własnych firm? Bo jakoś nie widzę, a przec
                                    > ież fiskalizm dusi nas jak jedenastometrowa anakonda.

                                    Znowu uzyje mojego przykladu. Przy obecnym poziomie podatkow i fiskalizmu, ktory mnie wcale nie zadusza, nie oplaca mi sie spierdzielac. Jesli jednak obciazenia mialyby sie zmienic to nie bede sie dlugo zastanawial.

                                    > Ehe, a Skandynawia właśnie zniknęła z powierzchni Ziemi. Co tam Skandynawia, US
                                    > A z ich stawkami podatkowymi PIT sięgającymi 90% (słownie: dziewięćdziesięciu!)
                                    > też nigdy nie istniały, a to, że przeżywały wówczas erę największego rozkwitu
                                    > to oczywiście bujda paskudnych komuchów.

                                    Skandynawia to niby dobry pryklad.. tyle, ze prawdziwy obraz jest duzo bardziej skomplikowany i nie wystraszy tego watku aby go dokladnie przeanalizowac.
                                  • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 14:56
                                    USA rozkwitały w IXX wieku i nie miały wtedy w ogóle podatku dochodowego, który w jakiejkolwiek wysokości jest zwyczajnym killerem wzrostu gospodarczego.
                                    • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 15:07
                                      > USA rozkwitały w IXX wieku

                                      W którym?! Nie ma takiej liczby.

                                      Największa potęga USA to lata 60. i 70. XX wieku, zanim neoliberałowie z ambicjami imperialnymi zabrali się do rozpier.dalania klasy średniej i zaprowadzania swoich porządków na świecie środkami militarnymi. Sprawdź sobie, jakie był wówczas podatki dla najbogatszych, a jakie dochody w rzeczonej klasie średniej - i dlaczego od tego czasu majątek najbogatszych zwiększył się wielokrotnie, natomiast dochody klasy średniej realnie spadły lub w najlepszym razie utrzymały się na tym samym poziomie, pomimo, iż wielokrotnie wzrosła od tamtego czasu produktywność.
                              • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 14:51
                                Ci drobni przedsiębiorcy to znaczna większość budująca gospodarkę, a nie żaden margines.
                          • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 13:35
                            Lepiej jednak ani nie dokładać, a nie nie zabierać nikomu (w miarę możliwości).
                          • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 13:36
                            > Balcerowicz itp mówili, że należy obniżać podatki przedsiębiorcom,
                            > bo oni wtedy będą inwestować, ludzie będą mieli prace

                            To jest najpopularniejsze i najbardziej ordynarne kłamstwo neoliberałów - tzw. "trickle down economics":
                            www.prosebeforehos.com/wordpress/wp-content/uploads/2011/07/trickle-down-economics.jpg
                            > Ten bogaty niekoniecznie.

                            Gorzej. Ten bogaty wykorzysta większą kasę do zwiększenia własnych wpływów i zmniejszenia szans rynkowych dla innych. Welcome to the desert of the real capitalism.
                            • poohdell Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 13:59
                              Albo zainwestuje w swapy walutowe zabezpieczone indeksem giełdy w Mozambiku w oparciu o cenę kauczuku w Rotterdamie, co jak wiadomo, będzie miało bezpośrednie przełożenie na gospodarkę. Tzn. jak giełda pier..olnie, to trzeba będzie banki znów ratować.
                          • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 13:38
                            Idąc tym tropem od razu wprowadźmy minimalną pensję 10 000 zł. Skoro 1700 jest lepsza od 1600, to czemu nie 10 000? Ludzie zaczną kupować więcej i gospodarka sama się nakręci...
                            • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 13:45
                              Dlaczego korwinoidzi są mistrzami odczapistycznych eksperymentów myślowych i wyssanych z koziej pyty analogii?
            • szymi_mispanda to akurat nie jest prawda.... 11.11.13, 12:55
              > No właśnie. Zupełnie pominięto fakt, że taki kontroling stosuje się w celu obni
              > żenia ceny produktu, żebyśmy Ty i ja mieli tanio i dobrze. To nie, bo lud musi
              > mieć dobrze w pracy!

              kontroling i obnizanie cen produktu stosuje sie nie po to zeby konsumenci mieli dobrze tylko po to zeby wlasciciele mieli dobrze

              bo nie probuje sie obnizac ceny produktu/uslugi tylko probuje sie zwiekszyc roznice miedzy cena sprzedazy a cena produkcji

              a w rezultacie to co widac w zachodnim swiecie to (oprocz towarow superluksusowych) zalew taniej super-tandety jednorazowej ALE w odroznieniu od "zacofanych krajow" oblepionej tonami kolorowych prospektow reklamowek i innego gowna wmawiajacego ze kupujesz cos ekstra

              zastanawiam sie czemu w polsce ZAWSZE jest wielki problem z rozroznieniem ustrojow politycznych ustrojow gospodarczych itp.

              przyklady:

              1. w zachodnim swiecie nie ma juz kapitalizmu - jest korporacjonizm etatystyczny
              2. w III RP wogle nigdy nie bylo kapitalizmu oprocz krotkiego okresu po reformach wilczka ale lada moment i zaczeto wprowadzac koncesje na wszystko, popiwek, potem vat i 90% trwania III RP to jest system ktory jest przedziwna hybryda centrlanego planowania pomieszanego z brakiem istnienia wymiaru sprawiedliwosci (a w zadadzie z faktem ze niektorzy w tym systmie centralnego planowania nie musza stosowac sie do regul i nic im nie grozi)
              3. ciagle myelenie pojec prawica - lewica na scenie politycznej -> w polsce chyba jest tylko jedna partia prawicowa i nie ma jej w parlamencie
              • nazimno Krotko, co do "kapitalizmu"... 11.11.13, 13:44
                W tzw. "swiecie zachodnim" kluczowym kryterium staly sie relacje pomiedzy
                zasobami finansowymi bedacymi pod kontrola bankow (rynek finansowy) i segmentem wlasnosci prywatnej obywateli, a zasobami finansowymi bedacymi pod kontrola panstwa (pula wplywow podatkowych i innych przychodow kasy panstwowej).

                Koncerny przemyslowe sa czescia tego systemu.

                Okazuje sie, ze skala tych wzajemnych relacji stala sie tak rozlegla, ze w wielu panstwach
                utracono nad nimi rozeznanie. To jest powodem krachu finansowego Grecji i iinych panstw.

                Polska nie jest uodporniona na te choroby.

                To, co nazywane jest potocznie "kapitalizmem" jest juz tylko odwolaniem do pewnych
                historycznych konotacji.

                Ratowanie skompromitowanych instytucji bankowych kapitalem podatnikow jest
                tylko niewielka ilustracja tej "science fiction".

                Skutkiem tych wyniszczajacych procesow jest pauperyzacja spoleczenstw, polaczona z nadmiernym fiskalizmem majacym ratowac tylki politykow.

                Cala reszta to tylko zabiegi propagandowe.
                • nazimno Tylko jeden bank ... 11.11.13, 13:49

                  www.zeit.de/2013/40/rettung-hypo-real-estate
                • szymi_mispanda Re: Krotko, co do "kapitalizmu"... 11.11.13, 14:02
                  ogolnie to nie rozumiem

                  nie rozumiem twojego wytlumaczeni

                  nie rozumiem tez o co chodzi w tym pseudo-kryzysie finansowym

                  jedyne wytlumaczenie na chlopski rozum jakie mi przychodzi do glowy to jest takie ze ludowi dobrze wmowic ze jest kryzys wtedy sie latwiej rzadzi - jak sie chce ludowi cos zabrac to sie pod koniec argumentow dodaje "bo kryzys"

                  ja nawet nie rozumiem pojecia "bankructwa kraju" - wezmy ta grecje, przyjmijmy dla uproszczenia ze grecja ma jednoosobowa wladze wykonawcza

                  ma placic raty odsetek i kapitalu od zaciagnietych kredytow do bankow za granica czy innym panstwom wierzycielom

                  w pewnym momencie wladza wykonawcza w grecji widzi ze nie ma kasy na splate

                  no to nie placi

                  jedyna realna konsekwencja (ale majaca logiczne uzasadnienie) to wojna - wierzyciele wynajmuja armie i podbijaja grecje zeby odzyskac swoje

                  inaczej to jest jakas abstrakcja - co to przecietnego greka obchodzi czy jego kraj splaca czy nie pozyczki?

                  a co to obchodzi przecietnego turyste spoza grecji jadacego do grecji czy grecja spalaca czy nie splaca zadluzenia?

                  a co do pieniadza - a co to za roznica czy wyrzuca ich ze strefy euro czy nie - jedynie iles firm importerow/exporterow bedzie musialo zatrudnic pracownikow do przeliczania kursu

                  a waluta moze byc dowolna rzecz - moga to byc liscie bananowca
                  • nazimno Tak na chlopski rozum. 11.11.13, 14:25
                    Chodzi po prostu o to - kto i na jakiej "kupie srodkow siedzi i jak nimi dysponuje".

                    Sa panstwa, gdzie "kupa" pod kontrola panstwa jest znacznie wieksza od "kupy" pod kontrola
                    swiata "nie-panstwowego" i bilans tej "kupy panstwowej" jest dodatni.

                    Panstwo kierowane jest przez rozsadnych (sic!) politykow nie niszczy mechanizmow,
                    ktore sa mechanizmami opartymi glownie na samoregulacji gospodarki.
                    Panstwo to rowniez nie anihiluje zgromadzonych srodkow ani ich nie rozkrada.

                    Segment "inny" jest zas tak zorganizowany, ze zapwewnia sobie
                    rowniez bilans dodatni, np. dzieki ekstensywnemu eksportowi o wysokiej wartosci dodanej.

                    Srodki ulegaja wiec stalej kumulacji.

                    W takich panstwach jest stabilizacja, dobrobyt, a obywatelom wydaje sie, ze sa szczesliwi,
                    natomiast panstwo nie musi ich okradac z zasobow.

                    Mozna sobie wyobrazic cos przeciwnego do powyzszego.
                    No i to wszystko.

                    Grecja jest przykladem calkowitego rozkladu gospodarki na skutek dzialania politykow.
                    Oby takim przykladem nie stala sie Polska.

                    • jamesonwhiskey Re: Tak na chlopski rozum. 11.11.13, 17:39
                      Panstwo kierowane jest przez rozsadnych (sic!) politykow nie niszczy mechanizmow,
                      ktore sa mechanizmami opartymi glownie na samoregulacji gospodarki.
                      Panstwo to rowniez nie anihiluje zgromadzonych srodkow ani ich nie rozkrada.



                      Singapur, prosty uklad, czapa za lapowki , to i urzednicy staja sie rozsadniejesi
                      a kraj idzie do przodu
                      • nazimno Europejski przyklad to Norwegia. 11.11.13, 19:33
                        Mozna sobie odnalezc dane statystyczne dla tego kraju.

                        Singapur jest tez dobrym przykladem, ale to daleka Azja.

                        Mentalnosc Singapurczykow jest nieporownywalna z mentalnoscia Europejskich
                        upartyjnionych struktur prywatno-panstwowych.
                        • vogon.jeltz Re: Europejski przyklad to Norwegia. 12.11.13, 11:56
                          > Singapur jest tez dobrym przykladem, ale to daleka Azja.

                          Ale Singapur to dobry przykład czego? Bo z doświadczenia wiem, że to ulubiony przykład kapitalistycznej gospodarki i "wolnego rynku" podawany przez pryszczatych korwinoidów, którzy nawet nie wiedzą, że w tym kraju nie tylko spora część gospodarki, wręcz całe jej sektory, są pod kontrolą państwa, ale że decyduje ono nawet o tym, gdzie kto może zamieszkać.
                          • jamesonwhiskey Re: Europejski przyklad to Norwegia. 12.11.13, 12:18
                            > Ale Singapur to dobry przykład czego? Bo

                            przyklad
                            latwosc w prowadzeniu interesu
                            jasne i klarowne zasady
                      • nazimno Informacje orientacyjne temat biznesu /Singapur/ 11.11.13, 19:45

                        www.singapur.msz.gov.pl/pl/economic_section/biznes_w_singapurze/
                  • carnivore69 Re: Krotko, co do "kapitalizmu"... 11.11.13, 16:02
                    > inaczej to jest jakas abstrakcja - co to przecietnego greka obchodzi czy jego k
                    > raj splaca czy nie pozyczki?

                    Bo dochod co trzeciej rodziny pochodzil ze srodkow finansowych lezacych onegdaj w dyspozycji owej wladzy wykonaczej.

                    Pzdr.
                  • bywalec.hoteli Re: Krotko, co do "kapitalizmu"... 11.11.13, 20:52
                    Racja. "Kryzys" najbardziej opłaca się wielkim korporacjom i ich szefostwu. Bo w imię walki z "kryzysem" można:
                    - zwalniać ludzi
                    - zmniejszać płace, odmawiać podwyżek pracownikom
                    - wyciągać od państwowego budżetu miliony albo miliardy

                    Taka Grecja może zbankrutować albo, nie, ale i tak będą mieć tam słońce, pyszne jedzenie, piękne krajobrazy, ciekawą muzykę i taniec, leniwych, choć wesołych mieszkańców.
                    • nazimno Ale nie tylko o geografie i etnografie chodzi. 11.11.13, 21:21
                      To, jak efektywne sa struktury wykorzystujace takie zasoby, zalezy od przyjetego
                      systemu gospodarki, polityki, relacji ze swiatem zewnetrznym oraz wlasciwosci i podatnosci samego systemu na zabiegi regulacyjne wynikajace albo z mechanizmow autoregulacji albo
                      z mechanizmow regulacji wymuszonej.

                      Dotyczy to takze zachowan spoleczenstwa, ktore trzeba albo sklonic albo przekonac do dostosowania sie do nowego modelu zachowan, a jest to zadaniem bardzo trudnym.

                      Popelnionych bledow nie da sie naprawic w krotkim czasie. Wyciaganie wnioskow przyszlo zdecydowanie zbyt pozno i nastapil krach.

                      Jak zawsze w takich sytuacjach pojawiaja sie grupy uprzywilejowane wykorzystujace
                      biezace reguly gry do szybkiego mnozenia dochodow czesto na drodze nielegalnej.

                      Opanowanie i uzyskanie sterowalnosci w takim ukladzie jest czesto zadaniem niewykonalnym.

                      Unia Europejska probuje za wszelka cene osiagnac taka wlasnie sterowalnosc systemow
                      ekonomicznych, ale cudow nie ma i skonczyc sie to moze jeszcze wiekszymi
                      rozbieznosciami pomiedzy skutkami spodziewanymi, a skutkami rzeczywistymi.

                      Prognozy rozwoju sytuacji oparte sa na spekulacjach.
                      Jak w kazdej grze, np jest tak w grze w szachy, mozna sie dramatycznie pomylic i przegrac.

                      Gra na poziomie ekonomiki jest wyjatkowo trudna, poniewaz reguly sa zmienne.
                      Perspektywy osiagniecia rozwiazania oddalaja sie coraz bardziej.





                      • vogon.jeltz Re: Ale nie tylko o geografie i etnografie chodzi 12.11.13, 12:01
                        > Opanowanie i uzyskanie sterowalnosci w takim ukladzie
                        > jest czesto zadaniem niewykonalnym.

                        Generalnie opanowanie i uzyskanie sterowalności w układzie bardziej skomplikowanym niż piecyk jest najczęściej zadaniem niewykonalnym wg tradycyjnego podejścia. Do jej uzyskania potrzebny jest przede wszystkim odpowiadający rzeczywistości model - w przypadku gospodarki takiego modelu nie było, nie ma i nigdy nie będzie. Za duża dynamika i zbyt wiele zmiennych, których wpływ jest nieznany albo wręcz nie zdajemy sobie sprawy z ich istnienia. Stąd też opracowuje się systemy sterujące, które nie tylko zasilane są sprzężeniem zwrotnym, ale też do końca sami nie wiemy, w jaki sposób "wewnętrznie" działają.
              • vogon.jeltz Re: to akurat nie jest prawda.... 12.11.13, 11:50
                > kontroling i obnizanie cen produktu stosuje sie nie po to zeby konsumenci mieli
                > dobrze tylko po to zeby wlasciciele mieli dobrze

                Nawet nie właściciele - bo właścicielami korporacji są przecież one same - tylko łasy na sute premie top menedżment.
              • vogon.jeltz Re: to akurat nie jest prawda.... 12.11.13, 11:53
                > 3. ciagle myelenie pojec prawica - lewica na scenie politycznej -> w polsce
                > chyba jest tylko jedna partia prawicowa i nie ma jej w parlamencie

                A, jeszcze to. Znaczy się, jesteś kolejnym gościem, który wbrew całej politologii upiera się, że wszelkiej maści narodowcy, konserwatyści, monarchiści i inne świry to nie są ruchy prawicowe, a najprawdziwsza prawica to tylko liberałowie i libertarianie spod znaku Kur.wina, Ronpaula i szkoły austriackiej, bo inaczej rozwala ci się obraz świata i odczuwasz dysonans?
            • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 11:34
              > No właśnie. Zupełnie pominięto fakt, że taki kontroling stosuje się
              > w celu obniżenia ceny produktu, żebyśmy Ty i ja mieli tanio i dobrze.

              Ale przecież NIE PO TO. Te wszystkie operacje stosuje się, by zapewnić większe zyski menedżmentowi (bo nawet nie właścicielom - tych w tradycyjnym rozumieniu już właściwie nie ma) tego całego burdelu. Dałeś się nabrać neoliberalnej propagandzie.

              Jeśli z tych słupków w Excelu wyjdzie, że przy produkcji jakiegoś dzyndzlotronu da się zaoszczędzić 50 centów na sztuce, to ani cena nie zostanie obniżona, ani pracownicy nie zarobią więcej, tylko korporacyjna wierchuszka zgarnie wyższe bonusy. Z tych samych słupków wychodzi, że nie opłaca się produkować rzeczy trwałych i niezawodnych, bo kasa płynie:
              a) z bardzo drogiego serwisowania coraz bardziej skomplikowanych urządzeń
              b) z zakupu coraz to nowych modeli urządzeń, gdy naprawa starych przestaje być opłacalna - i w tym celu robi się wszystko, żeby jak najszybciej przestała być
          • jamesonwhiskey Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 13:29
            > Powialo komuna... Uciskany lud pracujacy itp haselka :D

            moze i powialo ale zrownowazony rozklad dobr wypracowanych lepiej wplywa na rozwoj i gospodarke i niz jeden pan z pelna kieszenia i dziesiatka dziadow z niczym

            zreszta w szwoajcarii ma byc bylo referendum o ograniczeniu wysokosci zarobkow
            tez wieje to komunizmem
            • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 13:42
              Wywolales referendum w Szwajcarii tylko nie wspomniales, ze sprawa dotyczy tylko i wylacznie managementu koncernow a nie prywatnych firm. Nikt, nigdzie na swiecie nie zabroni wlascielowi firmy ciagnac z niej korzysci. Pomijam taka drobnostke, ze wprowadzanie w jednym kraju granicy zarobkow mija sie z celem bo management sie zwyczajnie wyprowadzi do kraju obok i tyle.
              • jamesonwhiskey Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 13:53
                to te koncerny to panstwowe ?
                • szymi_mispanda Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 14:06
                  nie panstwowe - kontik tak zakrecil zeby bylo niedomowione cwaniak

                  chodzi o roznice miedzy wlascicielem a zarzadem - wbrew mniemaniu wiekszosc CEO i rada nadzorcza nie sa nikim wiecej jak zwyklymi pracownikami

                  ale kontik ma racje ze to referendum to bzdura - poniewaz tam maja (cale szczescie) demokracje bezposrednia to czesto udaje sie zebrac ludzi zeby glosowac jakis idiotyzm

                  inny przyklad to ze kazdy obywatel szwajcarii ma dostawac 2500 CHF miesiecznie na utrzymanie czy pracuje czy nie

                  ale szwajcarzy sa na tyle inteligentni ze jak przychodzi do glosowania to glosuja madrze wiec ani jakies tam obcinanie pensji zarzadom ani wyplacanie wszystkim (obywatelom) za nic 2500 CHF nie przejdzie
                  • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 14:13
                    Proponuję powrót do tematu.
                    • bywalec.hoteli Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 20:26
                      A odeszliśmy od tematu, bo zachowujesz się tak, jakbyś nie potrzebował naszych rad, nie ciekawiły Cię nasze sposoby i doświadczenia.
                      • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 20:38
                        Oczywiście, że mnie ciekawią. Można to poznać po co treści dwóch obszernych komentarzy. Ale Waszych opowieści tutaj praktycznie nie ma.
                        • bywalec.hoteli Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 10:20
                          A bo nie motywujesz tych, którzy trochę się zwierzyli do głębszych wypowiedzi.
                          A niektóre rady zbywasz jak "ględzenie staruchów". Tymczasem to co oni piszą, choćby Jeepwdyzlu wynika z wieloletnich doświadczeń. On te ścieżki, które Ty masz przed sobą dawno temu przetarł. Skoro stać go na dobre auta, to znaczy z sukcesem.

                          Widzę też pewne sprzeczności w Twoich wypowiedziach. Chciałbyś nowe auto, najlepiej powyżej 100 000, co 4 lata, ale w młodym wieku, jeszcze przed 30ką i żeby się za bardzo nie zaiwaniać. Dużo sprzeczności tu widzę. Możesz zostać lekarzem i kosić 30-koła na miesiąc, ale to też oznacza: trudne i pracochłonne studia, potem kilka lat specjalizacji, w międzyczasie doktorat, a potem zaiwanianie do 22-ej. Warto się tak spieszyć do tych nowych samochodów powyżej 100 000?
                          • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 12:35
                            Przecież napisałem "Proszę, uchyl rąbka tajemnicy co takiego się stanie "jak będę starszy".". Więc z niecierpliwością czekam na wszelkie porady, chyba nie muszę dodatkowo motywować konkretnie zadanego pytania w temacie...

                            Warto się spieszyć do zarabiania dużych pieniędzy, które pozwalają na zakup takiego samochodu i nie tylko. Bo lat mi nie ubywa, niby mam dopiero ich 25, gdzie ludzie zaczynają zwykle pracować, ale słyszałem opinię, że w przypadku etatu, jak ktoś nie awansuje na wysoki stołek do 35-37 roku życia, to potem już raczej dupa blada... Więc chciałbym sobie obrać jakiś kierunek. Aktualnie siedzę w handlu maszynami dla przemysłu i zastanawiam się, czy są tutaj perspektywy na bardzo dobrą kasę...
                            • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 12:43
                              > Warto się spieszyć do zarabiania dużych pieniędzy,

                              Warto czy nie warto - to się dopiero okaże po latach. Znam takich, którzy zarabiają lub zarobili duże pieniądze i teraz, w okolicach 35-40 lat zastanawiają się, co właściwie zrobić ze swoim życiem.

                              > które pozwalają na zakup takiego samochodu i nie tylko

                              Przecież fajny samochód, naprawdę fajny, można kupić za dużo mniej niż 100k. Chyba że dla ciebie fajny <=> nowy.
                              • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 12:49
                                Nie, po prostu uważam, że tak samo, jak kupuję nowe spodnie, tak i mógłbym samochód. A 100 tys. to stoją nowe samochody klasy średniej, więc w zasadzie nie pragnę wiele. Pragnę średniości, normalności - jak na europejskie standardy.
                                • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 12:59
                                  Wiesz z czego wynikaja te "europejskie standarty"? Z pracy i myslenia. Wbrew obiegowym opiniom na zachodzie tez nie rozdaje sie kasy i gdy ktos nie pracuje i nie dba o siebie to go zwyczajnie nie stac.
                                  • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 13:05
                                    Nie jest tak do końca, gdyż w w większości krajów zachodnich minimalna pensja oscyluje w okolicach średniej pensji polskiego inżyniera (1000 Euro), więc nawet najmarniejsze posady dają standard życia, uwzględniając wyższe ceny usług i niektórych produktów, zbliżony do średniego w Polsce, a nawet trochę wyższy, więc sprzątaczkę czy kasjerkę stać na nową Corsę na raty. Polskiej sprzątaczki czy kasjerki natomiast w zasadzie nie stać na samodzielne życie.
                                    • jeepwdyzlu Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 13:09
                                      Nie jest tak do końca, gdyż w w większości krajów zachodnich minimalna pensja oscyluje w okolicach średniej pensji polskiego inżyniera (1000 Euro), więc nawet najmarniejsze posady dają standard życia, uwzględniając wyższe ceny usług i niektórych produktów, zbliżony do średniego w Polsce, a nawet trochę wyższy, więc sprzątaczkę czy kasjerkę stać na nową Corsę na raty
                                      ----------------------
                                      ciocia mówiła na imieninach?
                                      1000 Eur daje standard głodowy

                                      Koledzy!
                                      autor wątku troluje
                                      szkoda Waszego czasu....
                                      jeep
                                      • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 13:23
                                        Po pierwsze, jeżeli zwracasz się do mnie, to wyłącz proszę ten protekcjonalny ton, bo to, że jesteś trochę starszy i bardziej doświadczony życiem nie uprawnia Cię do niego.

                                        Nie ciocia mówiła, a dokładnie znam ceny życia w Niemczech, gdzie wynajem kawalerki kosztuje 300-400 Euro, a jedzenie 200-300, więc budżet się swobodnie zamyka i pozwala być najedzonym i ubranym, natomiast w Polsce wynajem kawalerki to 800-1200 zł, jedzenie 500-600 zł, więc budżet w ogóle się nie dopina na samo mieszkanie i jedzenie.
                                        • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 13:39
                                          Wiesz wiecej niz sami Niemcy. Prosze bardzo to jest to "Twoje" 1000 Euro.

                                          www.spiegel.de/wirtschaft/soziales/hartz-iv-empfaenger-sollen-neun-euro-mehr-bekommen-a-920201.html
                                          Czyli jednak ciocia mowila i do tego bez sensu.
                                    • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 13:36
                                      Bajki opowiadasz. Mowi Ci to ktos, kto ponad polowe zycia spedzil poza krajem.
                            • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 12:46
                              To ja Ci odpowiem.
                              Gdy bedziesz starszy to bedziesz mial przede wszystkim wiecej doswiadczenia. I nie mam na mysli tylko doswiadczenia zawodowego, ale takiego zyciowego. To Ci pozwoli na zupelnie innych oglad sytuacji i wyciaganie innych, moim zdaniem lepszych, wnioskow.

                              A co do branzy. W kazdej branzy mozna zarabiac minimum lub ogromna kase. Wszystko zalezy od tego czy Ty bedziesz zdolny do tego aby wybic sie ponad przecietnosc, czy bedziesz mial pomyl na siebie i swoja dzialalnosc. W kazdej branzy jest ktos kto zatrudnia innych i przewaznie ten zatrudniajacy ma sie lepiej niz zatrudniany. Pytanie jest tylko na ktorej pozycji chcesz stac?
                            • jeepwdyzlu IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 12:46
                              Aktualnie siedzę w handlu maszynami dla przemysłu i zastanawiam się, czy są tutaj perspektywy na bardzo dobrą kasę...
                              --------------
                              Zapomnij o dużej kasie.
                              Zacznij zbierać motyle, pisać wiersze, może malować szlaki w górach..
                              Na zarabianie kasy - co widać po lekturze twoich tu wypocin - nie masz żadnych szans...
                              ciao
                              jeep
                              • schweppes1 Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 12:51
                                Gdyż?
                                • vogon.jeltz Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 13:09
                                  > Gdyż?

                                  Gdyż naprawdę duże pieniądze zarabiają:
                                  a) pasjonaci
                                  b) psychopaci
                                  c) celebryci

                                  Celebrytą nie jesteś i raczej nie zostaniesz.

                                  Przypadku psychopatów szczegółowo rozwijał nie będę. Dość powiedzieć, że wśród zarządów korporacji jest nadreprezentacja osobników z osobowościami o cechach psychopatycznych. Są stosowne badania.

                                  Pozostaje najtrudniejsza droga - bycie pasjonatem. Ale ty przecież jesteś typem człowieka, który w pierwszej kolejności ma pasję, a potem zastanawia się, jak mógłby ją przekuć w złoto (albo udaje mu się to niejako mimowolnie i przy okazji), tylko głównym celem twojego istnienia jest samo zarabianie pieniędzy.
                                  • vogon.jeltz Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 13:19
                                    > Ale ty przecież jesteś typem człowieka, który w pierwszej kolejności ma pasję

                                    Errata. Oczywiście: ty NIE JESTEŚ typem człowieka z pasją, tylko patrzysz, gdzie by tu zarobić jakiś gruby szmal.

                                    Jeszcze jedna podpowiedź - jak masz jaja i niestraszne ci ryzyko paru lat spędzonych w pierdlu, to zawsze możesz przebranżowić się w ramach działalności handlowej i zająć się dystrybucją narkotyków.
                                    • schweppes1 Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 13:28
                                      Mam pasje, ale one raczej nie są w stanie generować zysków.

                                      A handel narkotykami to bardzo pożyteczne zajęcie, jak każde inne polegające na dostarczaniu ludziom towaru, którego potrzebują. A to, że Państwo utrzymuje je w szarej strefie (pobierając łapówki od mafii) to znaczy, że jest głupie, bo traci ogromne ilości potencjalnych wpływów z podatków i ew. akcyzy. Ja bardzo szanuję ludzi, którzy ryzykują własną wolnością, by służyć innym ludziom i jednocześnie gardzę Państwem, które to utrudnia.
                                      • vogon.jeltz Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 13:42
                                        > Mam pasje, ale one raczej nie są w stanie generować zysków.

                                        Jako dwudziestopięciolatek najprawdopodobniej mylisz "pasje", które po prostu wypada mieć, żeby wpisać coś do si-wi (te wszystkie salsy, nurkowanie i filmy Almodovara) z pasjami rozumianymi jako znanie się na czymś, tworzenie czegoś, bycie w tym dobrym i ciągłe doskonalenie swoich umiejętności.

                                        > A handel narkotykami to bardzo pożyteczne zajęcie, jak każde inne
                                        > polegające na dostarczaniu ludziom towaru, którego potrzebują.

                                        Jak zwykle w przypadku zakażenia wirusem korwinizmu objawia się ono totalnym bredzeniem. Jestem przeciwnikiem penalizacji posiadania narkotyków - to jedno, ale druga rzecz, to że nie jest to li tylko kwestia do rozpatrywania w prymitywnych kategoriach ekonomicznych popytu i podaży, z ewentualną domieszką społecznego darwnizmu (weak must die!) - jak to się korwinoidom i innym libertariańskim świrom wydaje.
                                        • kontik_71 Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 13:45
                                          vagon, chlopak z tego wyrosnie. 25 lat to zdecydowanie nie jest duzo i jeszcze pare lat potrzebuje aby go zycie pare razy powaznie kopnelo w tylek. Te kopniaki pozwola mu na nauke czyli zbieranie tzw doswiadczenia zyciowego :)
                                          • vogon.jeltz Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 14:13
                                            > vagon, chlopak z tego wyrosnie. 25 lat to zdecydowanie nie jest duzo

                                            Fakt. Jak miałem te 18-20 lat liberalizm w wydaniu korwnistycznym też wydawał mi się sensowny i logiczny.
                                            • schweppes1 Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 14:54
                                              Bo taki jest. Najwyraźniej "zmiękłeś" na starość.
                                              • vogon.jeltz Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 15:02
                                                Jest sensowny i logiczny lokalnie. To znaczy jeśli pominąć wszystkie inne zależności i oddziaływania - psychologiczne, społeczne, historyczne, wynikające z obyczajów, you name it - które w realnym świecie jednak istnieją.
                                          • schweppes1 Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 14:49
                                            Jeżeli masz na myśli, że bycie kopniętym w tyłek przez życie sprawi, że zacznę tolerować zabieranie jednemu i dawanie drugiemu, albo oddawanie pierwszemu - 40%, to jesteś w błędzie.
                                            • vogon.jeltz Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 14:54
                                              Mam na myśli, że prędzej czy później zostaniesz postawiony przed sytuacją typu: musisz oddać dziecko do przedszkola, żeby móc zarobić te swoje 2000 złotych (tak, wiem, że zarabiasz więcej, ale to tylko przykład, dotyczący zresztą wielu obywateli tego kraju), ale nie masz jak, bo w publicznych przedszkolach brak miejsc z powodu niewystarczających środków z podatków, a na prywatne cię nie stać, bo twój pracodawca ma w głębokiej dupie twoje potrzeby i płaci ci najmniej jak tylko może.
                                              • schweppes1 Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 15:03
                                                To nadal absolutnie nie jest powód, żeby zabierać innym i dawać mi.
                                                • vogon.jeltz Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 15:10
                                                  To znaczy tyle, że najwięksi beneficjenci istniejącego porządku gospodarczego powinni uczciwie partycypować w kosztach funkcjonowania społeczeństwa, a nie zgarniać zyski dla siebie, a wszelkie okoliczne koszty, które ich działalność generuje, mieć w dupie.
                                            • kontik_71 Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 14:55
                                              A ja gdziekolwiek, cokolwiek napisalem co daje Ci podstawy do twierdzenie, ze jestem zwolennikiem rozdawnictwa?
                                        • schweppes1 Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 13:54
                                          To Tobie się wydaje, że tak nie jest. Jeżeli zakazuje się handlu narkotykami, to dlaczego nie zakazano również np. jedzenia piasku, który też jest szkodliwy?
                                          • vogon.jeltz Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 13:59
                                            Mówiłem już, że korwinizm to mistrzostwo w snuciu analogii z dupy? Więc powiadasz, że jakie są negatywne koszty społeczne jedzenia piasku?
                                            • schweppes1 Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 14:53
                                              A jakie są negatywne koszty zaćpania się na śmierć? Bo ja widzę ogromny pozytyw - jednego idioty mniej na tym świecie. Póki nikt mu na siłę tych narkotyków nie wciska i nie karze zażywać - nie ma problemu.
                                              • vogon.jeltz Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 15:00
                                                > A jakie są negatywne koszty zaćpania się na śmierć? Bo ja widzę ogromny pozytyw
                                                > - jednego idioty mniej na tym świecie.

                                                To może idź pogadaj z rodziną kogoś, kto zaćpał się na śmierć, zanim będziesz kontynuował swoje bredzenie.

                                                > Póki nikt mu na siłę tych narkotyków nie wciska

                                                Tak, oczywiście. Tak samo nikt nie wciska dzieciakom tych wszystkich laleczek Monster High i innych gadżetów. Ale przecież takie drobiazgi jak presja społeczna, ostracyzm środowiskowy oraz brak wiedzy kupujących i dezinformacja ze strony sprzedających w korwinistycznym świecie nieoodziałujących na siebie idealnie sferycznych krów nie istnieją...

                                                > i nie karze zażywać

                                                Mam dla ciebie dobrą radę, chłopcze. Jeśli chcesz zwiększyć swoją wartość na tzw. rynku pracy, to popracuj w pierwszej kolejności nad swoją ortografią.
                                                • schweppes1 Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 15:05
                                                  Najpierw Ty pogadaj z rodzinami ofiar wypadków samochodowych, które wg Twojego toku myślenia straciły bliskich przez brak zakazu jeżdżenia samochodami.
                                                  • vogon.jeltz Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 15:15
                                                    > Najpierw Ty pogadaj z rodzinami ofiar wypadków samochodowych,

                                                    Jak to było - korwinizm to inaczej zdolność do wyprowadzania najgłupszych analogii świata? Odpowiedz sobie, chłopcze, na kilka pytań:
                                                    1. Do czego służy samochód, a w jakim celu bierze się narkotyki?
                                                    2. Jakie są SUMARYCZNE korzyści z transportu samochodowego, a jakie pozytywy (bo nie przeczę, że i takie można znaleźć, wystarczy spytać jakiegoś Micka Jaggera) zażywania dragów.
                                                    3. Dlaczego wprowadza się takie regulacje prawne oraz zmiany w konstrukcji samochodów, by ofiar śmiertelnych było jak najmniej, choć to przecież opresja paskudnego państwa, bo wszystko powinno być dozwolone - wolność, wolność über alles!

                                                    > które wg Twojego toku myślenia

                                                    Wiesz, ja przynajmniej mam tok myślenia. U ciebie, póki co, niczego takiego nie stwierdzam.
                                      • kontik_71 Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 13:43
                                        Hehe.. dobre.. znaczy, ze gdy Ci ktos ukradnie auto aby spedac je komus innemu (sluzba innym ludziom) to bedziesz go bardzo szanowal, tak? Albo gdy Ci dziecko umrze z przedawkowania (czego Ci nie zycze) to tez bedziesz uwazal, ze diler to cool gosc bo dostarczal latorosli to czego ona potrzebowala?
                                        • schweppes1 Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 14:45
                                          Oczywiście, że nie biorę pod uwagę kradzieży. Jeżeli dziecko się zaćpa, to wina jego lub/i rodziców, a nie dealera (przecież i tak narkotyki będą dostępne, tylko trudniej i drożej). Jeżeli dorosły się zaćpa, to jego sprawa - jednego idioty mniej.
                                          • kontik_71 Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 14:49
                                            Corka moze byc juz pelnoletnia gdy sie zacpa i nadal bedzie dzieckiem.
                                            A dlaczego nie bierzesz pod uwage kradzierzy? Przeciez na koncu jest ktos, kto ma potrzeby i zlodziej je wlasnie zaspokoil... Cos sie ta Twoja teoria kupy nie trzyma
                                            • schweppes1 Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 15:01
                                              Bo wyznaję zasadę "volenti non fit injuria", oznaczającą prawo do pełnej swobody działań z wykluczeniem działań krzywdzących innych.
                                              • vogon.jeltz Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 15:26
                                                > Bo wyznaję zasadę "volenti non fit injuria",

                                                Jest to oczywiście kolejny debilny slogan, zakładający nieistnienie jakichkolwiek powiązań pomiędzy jednostką a resztą społeczeństwa.
                                                • schweppes1 Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 15:40
                                                  No tak, skoro wielce czcigodny, wszystko wiedzący vagon.jeltz tako rzecze, to musi być prawda, że jest debilny. A wg mnie debilne jest zakazywanie handlu narkotykami przy jednoczesnym dopuszczeniu budowania więcej niż dwóch pięter, z których skacząc można się zabić.
                                                  • vogon.jeltz Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 15:46
                                                    > A wg mnie debilne jest

                                                    I właśnie dlatego realne społeczeństwo w realnym świecie istnieje i jakoś funkcjonuje, mimo licznych fakapów i ograniczeń, zaś wyidealizowany korwinistyczny raj nigdy nie istniał, nie istnieje i nie ma najmniejszych szans na zaistnienie.
                                                  • schweppes1 Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 15:48
                                                    I bardzo nad tym ubolewam, że tyle energii ludzkiej idzie w gwizdek, tj. w socjalne debilizmy.
                                                  • vogon.jeltz Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 15:51
                                                    > I bardzo nad tym ubolewam, że tyle energii ludzkiej idzie w gwizdek,
                                                    > tj. w socjalne debilizmy.

                                                    Bo po prostu twoje chore ideolo nie pozwala na zaakceptowanie prostego faktu, że człowiek jest istotą społeczną, a nie tylko podmiotem i przedmiotem gry rynkowej.
                                                  • klemens1 Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 15:53
                                                    > > I bardzo nad tym ubolewam, że tyle energii ludzkiej idzie w gwizdek,
                                                    > > tj. w socjalne debilizmy.
                                                    >
                                                    > Bo po prostu twoje chore ideolo nie pozwala na zaakceptowanie prostego faktu, ż
                                                    > e człowiek jest istotą społeczną, a nie tylko podmiotem i przedmiotem gry rynko
                                                    > wej.

                                                    Chodzi tu chyba też o skalę i wypaczenie zjawiska a nie o samo jego występowanie.
                                                    Tak jak z przestrzeganiem prędkości: jest to sensowne i konieczne, ale problem zaczyna się, gdy o limitach decydują przypadkowe urzędasy.
                                                  • vogon.jeltz Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 16:22
                                                    > Chodzi tu chyba też o skalę i wypaczenie zjawiska
                                                    > a nie o samo jego występowanie.

                                                    Ej, ale ja się zgadzam, że o stopniu regulacji możemy dyskutować. Natomiast puszczenie wszystkiego na żywioł to totalne nieporozumienie.

                                                    > Tak jak z przestrzeganiem prędkości: jest to sensowne i konieczne,
                                                    > ale problem zaczyna się, gdy o limitach decydują przypadkowe urzędasy.

                                                    Tu nawet nie chodzi o przypadkowych urzędasów, tylko z jednej strony o dupochron przy jednoczesnej niechęci do realnego działania ("jest dziura w jezdni, więc zamiast załatać - postawimy ograniczenie"), z drugiej zaś o niewłaściwie zdefiniowaną funkcję celu optymalizującą wpływy budżetowe zamiast bezpieczeństwa ("postawmy bezsensowne ograniczenie na prostej drodze, a kawałek dalej radar w śmietniku, żeby trzepać kasę do kasy gminy").
                                                  • schweppes1 Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 15:56
                                                    Zakazując dorosłemu człowiekowi czegokolwiek w jego sprawie traktuje się go nie jak człowieka, a jak bydlę, które trzeba trzymać na uwięzi, żeby sobie nie zrobiło krzywdy i naraziło jego Pana na straty.
                                                  • vogon.jeltz Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 16:13
                                                    > Zakazując dorosłemu człowiekowi czegokolwiek w jego sprawie

                                                    Pomijając już to, że napisałem, że nie jestem zwolennikiem karania za posiadanie narkotyków, a raczej popieram czeski, portugalski czy nawet szwajcarski model redukcji szkód, to nie ma czegoś takiego jak "w jego sprawie" - przynajmniej w zakresie spraw, o których rozmawiamy. Każde działanie jednostki ma swoje konsekwencje dla innych.

                                                    I tak - jeśli ktoś zaćpa się na śmierć, to konsekwencje możemy ponieść wszyscy, stając przed dylematem co np. zrobić z dzieckiem takiego człowieka. Społeczeństwo - rozumiesz, chłopcze, taki trudny wyraz? Dlatego totalny leseferyzm narkotykowy nie jest w żadnym rozwiązaniem.

                                                    Albo - żeby pozostać w klimacie twoich zdupnych analogii - co jeśli ktoś zechce zbudować piętrowy dom na swojej działce, gdzie plan zagospodarowania przestrzennego (tfu, co za paskudny socjalistyczny wynalazek) przewiduje wyłącznie zabudowę parterową. Tobie się pewnie wydaje, że nie będzie to miało wpływu na wartość sąsiednich nieruchomości?

                                                    Albo - żeby pociągnąć podany już przeze mnie przykład - jeśli jako pracodawca będzie płacić pracownikom na śmieciowych umowach marne grosze, nie dbając o to, czy będą mieli za co oddać dziecko do przedszkola, żeby w ogóle móc pójść do pracy, a samemu kosić góry szmalu i jeszcze narzekać na "fiskalizm" i "opresję" państwa - to wolno mu, bo to JEGO firma? I w żaden sposób nie będzie to miało szerszych reperkusji społecznych w postaci nie tylko marnego poziomu życia tegoż pracownika (już wiemy, że korwinoidzi mają to w dupie), ale także zmniejszonej dzietności powodującej stopniowe starzenie się i wymieranie społeczeństwa?

                                                    Albo - nawiązując do tematyki tego forum - jeśli zdecyduje odłączyć odmę od dolotu i wypuścić pod samochód, wyciąć katalizator i FAP, a w zamian założyć "sportowy" tłumik, to wolno mu, bo to jego własność, a to, że w ten sposób pośrednio narobi chemicznego i akustycznego syfu sąsiadom to już nie jego brocha?
                                                  • schweppes1 Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 16:27
                                                    Ależ oczywiście, że zasada "volenti non fit iniuria" nie dopuszcza krzywdzenia innych również hałasem zbyt głośnego wydechu czy otruwania ich.

                                                    Przypominam, że pracodawca nie zmusza pracownika do podpisania umowy, a choćby płacił i 10 000 miesięcznie, to ojciec i tak może to wszystko przechlać, zamiast zadbać o edukację dziecka, która oczywiście powinna być prywatna (byłaby znacznie tańsza i lepsza).
                                                  • vogon.jeltz Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 20:07
                                                    > choćby płacił i 10 000 miesięcznie, to ojciec i tak może to wszystko przechlać,
                                                    > zamiast zadbać o edukację dziecka

                                                    Bredzisz. Powołując na świat dziecko, taki człowiek zaciągnął bardzo poważne zobowiązanie. Najpoważniejsze, jakie można sobie wyobrazić. O wiele bardziej znaczące, niż wszelkie przysięgi i inne tego typu duperele.

                                                    Dlatego NIE MOŻE tego wszystkiego przechlać i przećpać, a jeśli zamierza, to należy mu te 10k zwyczajnie odebrać i ustanowić zarząd sądowy. Gów.no mnie obchodzi "wolność" tego człowieka do zmarnowania i odebrania sobie życia, bo to ja jako społeczeństwo będę musiał później ponosić ciężar związany z wyprowadzeniem dzieciaka czy później już dorosłej osoby na prostą. A w swoim mikrym światku, w którym wszystko ogranicza się do wymiany handlowej, nawet sobie nie zdajesz sprawy, że nie są to tylko koszta związane z jego ewentualnym utrzymaniem i wykształceniem. Sięgnąłbyś do tych znienawidzonych przez ciebie książek, to dowiedziałbyś się nieco o tym, jakie problemy mają w funkcjonowaniu w dorosłym życiu dzieci z rodzin dysfunkcyjnych: alkoholików czy narkomanów.

                                                    Z tego samego powodu leży zresztą i kwiczy ulubiony przykład korwinoidów, na dodatek związany tematycznie z tym forum, tj. zapinanie pasów bezpieczeństwa w samochodach. Mam totalnie w dupie "wolność" takiego delikwenta do niewykonania jednego prostego gestu ręką podczas wsiadania do auta, ponieważ zostało udowodnione, że pasy statystycznie (statystycznie, więc proszę mi tu bez debilnej anecdaty) zmniejszają ryzyko poważnych obrażeń i śmierci w wypadku, a konsekwencje ewentualnego zgonu takiego typa w postaci np. konieczności zastanawiania się, co dalej jego z dzieckiem i ponoszenia ciężarów z tym związanych, poniosę m.in. ja (tak, wiem, modelowy korwinoid pozwoliłby takiemu dziecku zdechnąć pod mostem, jeśli nikt nie wyrazi zgody, by je utrzymywać). Czyli nawet manifestując swoją "wolność" do niezapinania pasów korwinoid potencjalnie ogranicza moją wolność. Tylko on z powodu swoich ograniczeń intelektualnych oraz niezdolności postrzegania związków przyczynowo-skutkowych bardziej skomplikowanych niż "kop w dupę - boli", nawet nie zdaje sobie z tego sprawy.

                                                    "volenti non fit iniuria" jego mać!
                                  • vogon.jeltz Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 14:07
                                    > Gdyż naprawdę duże pieniądze zarabiają:
                                    > a) pasjonaci
                                    > b) psychopaci
                                    > c) celebryci

                                    Właśnie zajarzyłem, dlaczego Steve Jobs odniósł tak spektakularny sukces - łączył w sobie wszystkie trzy kategorie.
                              • vag-auto Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 12:57
                                Jakim prawem podcinasz skrzydła temu młodzieńcowi, o mędrcze i wyrocznio od siedmiu boleści?
                  • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 14:20
                    Dobrze Ci wyszlo tlumaczenie tego, czego nie przekazalem w zrozumialej formie :)
                    • jamesonwhiskey Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 16:04
                      ale pytanie zasadnicze zostaje bez odpowiedzi
                      to jak komunizm czy nei komunizm
                      • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 16:13
                        Centralne, nakazowe rozdzielanie srodkow (takie janosikowe) to jest moim zdaniem pozostalosc komunizmu.
                        • nazimno Wlasnie taka "pozostalosc komunizmu" 11.11.13, 16:17
                          funkcjonuje w (D) w celu finansowania landow z deficytem.
                          • nazimno Zeby nie bylo "goloslownie": 11.11.13, 16:25

                            www.bpb.de/politik/grundfragen/24-deutschland/40432/bund-laender-und-kommunen
                        • jamesonwhiskey Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 17:33
                          to w szwajcarii i niemczech mieli komunizm ? zeby to byly jakies pozostalosci
                          • nazimno noooo..... sytuacja jest dwuznaczna 11.11.13, 17:37
                            (wg niektorych znawcow forumowych)

                            PS
                            Podobne mechanizmy funkcjonuja tez w USA jako - z pewnoscia - "pozostalosc po komunizmie"....
                            • nazimno W USA powolano agencje rzadowa: 11.11.13, 21:49

                              en.wikipedia.org/wiki/Federal_Housing_Finance_Agency
                              Ma ona koordynowac, nadzorowac i zapewaniac egzekucje planow sterowania pewnymi dziedzinami gospodarki na poziomie instytucji federalnych.

                              Malo kto o tym wie.
                              "Niewidzialna reka kapitalizmu" wcale nie jest taka niewidzialna.






                          • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 18:42
                            Ja mowie o "janosikowym" stosowanym na obywatelach a nie janosikowym a'la mazowieckie lub to co jest w Szwakcarii i Niemczech. Ktos tu powyzej poszal o dystrybucji dobr czyli czyms, poza podatkami, co powoduje wydzieranie obywatelom, ktorzy sobie lepiej radza i rozdawanie leniwym.
                            • jureek Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 18:47
                              kontik_71 napisał:

                              > czyli czyms, poza podatkami, co powoduje wydzieranie obywatelom, kto
                              > rzy sobie lepiej radza i rozdawanie leniwym.

                              Jeśli ktoś sobie nie radzi, to znaczy, że jest leniwy, a jeśli sobie radzi, to jest pracowity? Myślę, że bardzo, ale to bardzo upraszczasz.
                              Jura
                              • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 18:52
                                Tak, taki skrot myslowy.
                                • nazimno W Szwajcarii tez wystepuja "relikty komunizmu" 11.11.13, 19:19

                                  www.gr.ch/DE/Medien/Mitteilungen/MMStaka/2013/Seiten/2013090201.aspx
                                  I to na duzo wieksza skale.
                                  Stad te "skroty myslowe".
              • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 12:04
                > Wywolales referendum w Szwajcarii tylko nie wspomniales, ze sprawa
                > dotyczy tylko i wylacznie managementu koncernow a nie prywatnych firm.

                Przecież to to samo. Właścicielami koncernów są one same poprzez sieci spółek matek, córek, zarejestrowanych na Kajmanach itp. itd., a władzę sprawują i czerpią benefity menedżerowie górnych szczebli, którzy sami w sobie stanowią oddzielną kastę społeczną.
        • gzesiolek Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 07:32
          Kombinuje jej pracodawca i dotyczy to raczej kosztow utrzymania analitykow w swoich spolkach w innych krajach... Bo tutaj ma 1 pracownice z pensja przyjmijmy 10tys brutto...
          A zastepuje ona pracownikow analitycznych z np. 5 spółek, gdzie poza Polska 1analityk zarabial tyle ale w EURO... i to jest oszczednosc... a nie oszukiwanie pr. fizycznych na urlopie... to domena polskich biznesmenow z fabryczkami na 50pracownikow...

          Poza tym kraj wzdluz i wszerz przejechalem i w wielu firmach rozne rozwiazania IT wdrazalem (takze w zakresie kadrowo-placowym) i jednak najgorzej traktowana najnizsza warstwa pracownikow byla tam gdzie pelne ich rozliczanie bylo wewnatrz firmy... Wtedy wszelkie strzyzenie pracownikow bylo pod kontrola wlasciciela... a jak juz wydawalo sie na zewnatrz, to juz trzeba bylo bardziej kombinowac i korzystac z luk w prawie, a nie na zasadzie "jak sie nie podoba to wyp... bo mam 10 na Twoje miejsce..."
    • szymi_mispanda 7tys to chyba jednak wciaz za malo... 11.11.13, 08:35
      ...oczywisciem zyczem ci abys zarabial i 70tys
      bogactwo to rzecz wzgledna ale jesli chodzi tylko o samochod ktory wsrod naprawde bogatych ludzi nie jest niczym waznym to jak na polskie warunki powinienes zarabiac pewnie minimum ze 30-40tys

      a jak jeszcze masz zone i dziecko to pewnie wiecej

      oczywiscie pisze jak bedziesz sobie i rodzinie zapewnial poziom zycia ekwiwalentyny do samochodu

      troche dziwne jak bedziecie sie kisic w 50 metrowym apartamencie na bailolence, a pod blokiem bedzie blyszczec salonowe cl63 hehe

      ...eh przesadzilem - przy zarobkach 40tys pln z rodzina nie zarobisz na nowego cl63 w polszy...ale jakies tam e350cdi to juz chyba tak - tylko co do za szpan jezdzic dyzlem

      pa
      • przemekthor Re: 7tys to chyba jednak wciaz za malo... 11.11.13, 15:10
        Pewnie, że za mało.
        Auto nie powinno kosztować więcej niż 3 miesięczne pensje netto. Stąd te wspomniane 30-40 koła to jak najbardziej minimum.
        Był czas, że spełniałem to kryterium i kupiłem sobie auto za stówkę z kawałkiem za swoje własne, zarobione i opodatkowane pieniądze.
        Teraz też mam auto za stówkę z kawałkiem ale to już zostało zakupione w związku z prowadzoną działalnością gospodarczą bo sam po prostu za mało zarabiam.
        • schweppes1 Re: 7tys to chyba jednak wciaz za malo... 11.11.13, 18:15
          Nie rozumiem, przecież pieniądze na ten samochód z nieba się nie wzięły - zarobiłeś je. Więc Cię stać.
          • przemekthor Re: 7tys to chyba jednak wciaz za malo... 11.11.13, 20:36
            Niby tak, ale nie do końca.
            Kupić za własne pieniądze - te, które ostatecznie trafiły do mnie jako pensja - to jedno.
            Kupić z rachunku spółki: wziąć w leasing, gdzie wpłata początkowa i raty leasingowe płacone przez 3 lata są kosztem - to drugie.
            W pierwszym przypadku, trzeba zarabiać bardzo dużo.
            W drugim - kupujesz, żeby uzyskać koszt, a w efekcie, całkowicie zgodnie z prawem zmniejszyć podstawę opodatkowania w spółce, a później móc jako koszt odpisywać paliwo, przeglądy, części.
            Dlatego gros droższych aut jest kupowanych w Polsce "na firmę", w tych mniejszych kupują je właściciele.
        • klemens1 Re: 7tys to chyba jednak wciaz za malo... 12.11.13, 09:14
          > Auto nie powinno kosztować więcej niż 3 miesięczne pensje netto.

          Szkoda że wcześniej o tym nie wiedziałem, bo cały czas myślałem, że 6. I później się dziwią, że Polacy żyją ponad stan.
          • gzesiolek Re: 7tys to chyba jednak wciaz za malo... 12.11.13, 09:45
            Ja mam zasade, ze kupuje auto za tyle ile jestem w stanie w domu z malzonka w rok odlozyc (bez ciec na wakacjach i podstawowych wydatkach)...
            Jakbym liczyl wg 3x mojej pensji to nowego auta klasy sredniej bym nie doczekal...

            I to nie tylko Polacy zyja ponad stan, bo w UE i US ludzi ktorych stac na kupno porzadnego nowego auta za 3x miesieczne zarobki mozna zmiescic jak sadze w 5%...
            A jednak auta sie sprzedaja...

            • bywalec.hoteli Re: 7tys to chyba jednak wciaz za malo... 12.11.13, 10:22
              Też wyznaję tę zasadę - auto ma być kupione za nie więcej niż roczne oszczędności.
              Gdyby mnie nie było stać na to co kupiłem, to kupiłbym używkę lub dacię.
              • vogon.jeltz Re: 7tys to chyba jednak wciaz za malo... 12.11.13, 12:40
                > Też wyznaję tę zasadę - auto ma być kupione za nie więcej
                > niż roczne oszczędności.

                To ja jestem większym hardkorem - mam zasadę, że auto nie powinno kosztować więcej niż mój miesięczny dochód brutto. M.in. po to, żebym mógł olać auto-casco, a przy tym nie było mi żal, jak rozwalę reflektor o słupek albo ktoś obije mi drzwi na parkingu pod marketem.
            • kontik_71 Re: 7tys to chyba jednak wciaz za malo... 12.11.13, 10:41
              leasing prywatny sie to nazywa. Na zachodzie jest to bardzo rozpowszechniona metoda.
    • alfik7 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 09:28
      Masz przyzwoite pieniądze co miesiąc i myślę, że stać cię na nowe auto, tylko słabo gospodarujesz pieniędzmi.
      Nic ci nie da większa kasa, bo zwiększysz tylko wydatki na własne przyjemności i nadal będziesz twierdził, że ledwo ci starcza na wikt i opierunek.
      Przede wszystkim naucz się wydawać pieniądze i je gromadzić.
      • gzesiolek Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 11:27
        Zapomniales dodac "...jak na polskie warunki..."

        A co do gospodarowania to z jednej strony masz racje bo wraz z pensja rosna wprost proporcjonalnie zwyczajowe wydatki... Czyli czlowiek wezmie sobie wyzszy pakiet w TV, szybszy net, na tygodniowe zakupy wyda o 30-40% wiecej, a wracajac do tematu watku wezmie auto ktore bedzie palilo 1,5x wiecej niz poprzednie... No bo go stac...

        No ale za 4 tys to mozesz egzystowac a nie zyc... pol biedy jak masz juz wlasne mieszkanie (np. po babci)... ale jak masz za ta kase sie "ustatkowac", z kupnem sensownego mieszkania, zalozeniem rodziny... no chyba, ze malzonka bedzie tak jak u mnie dokladac druga polowe budzetu...
        Aha ja patrze z perspektywy Krakowa... gdzie bardziej sie oplaca wziac kredyt hipoteczny niz wynajmowac sensowne mieszkanie... oplata za wynajem dorownuje racie za mieszkanie... Wiem ze np. w mojej rodzimej miejscowosci (podkarpacie 12tys mieszkancow) mieszkanie kosztuje 50-60% takiego samego w Krakowie, ale wynajem to nawet 30-40% stawek krakowskich, bo podaz jest slabiutka...
        I tam majac 4-4,5tys stac Cie na zycie takie jak majac 5-6tys w Krakowie...

        Wracajac do meritum...
        Wiem, ze 75-80% ludzi ma mniej niz 5 tys na reke (nie mowie o oficjalnych danych bo tam pewnie jeszcze wiecej... skoro tylko 2-3% ludzi wchodzi w 2gi prog, a zeby zahaczyc o drugi prog wystarczy zarabiac ok 6tys na reke miesiecznie na etacie...), ale nie znaczy to, ze kwota ta (te 5tys) to jakies kokosy... Dla mnie 5tys na osobe w rodzinie to granica od ktorej nie musisz sie martwic o byt, o miejsce zamieszkania, o to czy nie braknie czegos Twoim dzieciom, o wakacje dla calej rodziny, o wymiane opon na nowe, o to czy bedzie za co naprawic auto w przypadku nieszczesliwych przypadkow...
        Oczywiscie przy zlym gospodarowaniu mozna sie i wtedy wpedzic w dlugi lub jechac od 1ego do 1ego, ale to juz sie trzeba starac, przy 3-4tys/osobe po kazdym wiekszym wydatku mozna wpasc zadyszke finansowa (przynajmniej u mnie tak bylo), albo sobie wyraznie odmawiac (np. na wakacjach, a nie ma nic gorszego niz odmawianie sobie na wakacjach i nie ma to nic wspolnego z gospodarowaniem pieniedzmi, ale budzetem jaki na dane wakacje przeznaczysz... a my mamy zasade, ze na wakacje wydajemy minimum nasza wspolna miesieczna pensje, a maksimum nasze dwie wspolne miesieczne pensje... ot na wypoczynku sie nie oszczedza... )
        • misiaczek1281 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 18:11
          gzesiolek napisał:

          > Zapomniales dodac "...jak na polskie warunki..."
          >
          > No ale za 4 tys to mozesz egzystowac a nie zyc...
          > I tam majac 4-4,5tys stac Cie na zycie takie jak majac 5-6tys w Krakowie...
          skoro tylko 2-3% ludzi wchodzi w 2gi prog, a
          > zeby zahaczyc o drugi prog wystarczy zarabiac ok 6tys na reke miesiecznie na et
          > acie...), ale nie znaczy to, ze kwota ta (te 5tys) to jakies kokosy... Dla mnie
          > 5tys na osobe w rodzinie to granica od ktorej nie musisz sie martwic o byt,

          żonglujesz cyferkami...zejdź na ziemię marzycielu! Prawda jest taka że w mniejszych od Krakowa miasteczkach ludzie zarabiają 1500-2500 zł a nie żadne 4-5 tysięcy ! i z tych 2500 są w stanie oszczędzić tysiąc miesięcznie więc nic dziwnego że nie kupują nowych samochodów które tracą 20 000 zł w 3 lata:)
          • gzesiolek Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 07:39
            Doskonale wiem ile sie zarabia w malych miasteczkach... Bo sam z takowego pochodze... i tak jak mnie tak i innych ludzi nikt w tym malym miasteczku sila nie trzyma...
            Poza tym sa ludzie ktorzy w takim Krakowie/Warszawie zarabiaja ponizej 2tys PLN i za to egzystuja (nie mowiac o calek rzeszy emerytow bez przywilei) i na ich miejscu wolalbym sie wyniesc do malego miasteczka... bo koszty zycia jednak nizsze...
            • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 12:11
              > i na ich miejscu wolalbym sie wyniesc do malego miasteczka...
              > bo koszty zycia jednak nizsze...

              Nie masz pojęcia, co byś wolał na ich miejscu - i bredzisz. Koszty ekonomiczne nie są jedynymi, jakie ponosimy. W przypadku takich starszych ludzi - ale przecież nie tylko - dochodzą również niebagatelne koszty psychologiczne (odseparowanie od dotychczasowego środowiska, konieczność zmiany stylu życia, co w wieku 60+ może być bardzo trudne), społeczne (zniszczenie więzi ze znajomymi, rodziną), nawet zdrowotne (w małym miasteczku nieraz ciężko o dobrego lekarza specjalistę, a starsi ludzie chorują).
              • gzesiolek Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 16:47
                Dziekuje za kulturalne odniesienie sie do moich slow...
                Po pierwsze odnosilem sie do wszystkich zarabiajacych ok 2tys a nie tylko emerytow... Nigdy nie zrozumiem ludzi ktorzy maja stare zaniedbane mieszkanie po babce w centrum Krakowa i ledwo ich stac na utrzymanie...
                A wartosc takowego mieszkania to min 300tys PLN, gdzie np. w Wieliczce czy Niepolomicach za ta kwote maja nowe mieszkanie i jeszcze 50-100tys na zycie...

                No i z tego co mialem okazje widziec jezdzac w logistyce fundacji Wiosna (Szlachetna Paczka) i rozwozac paczki, to tym ludziom w duzym miescie i tak zwykle bardzo doskwiera samotnosc i psychiczne wyobcowanie... i wlasnie jakakolwiek aktywnosc/zmiana moglaby dac im drugie zycie...
                Ale pod tym wzgledem nie da sie generalizowac ani w jedna ani w druga strone... Ekonomicznie da sie policzyc... psychologicznie i spolecznie juz niekoniecznie (zwlaszcza, ze kazdy czlek moze odbierac rozne wplywy inaczej...)
                Co do lekarzy, to zdziwilbys sie czasami... Zwlaszcza jesli chodzi o pierwszy kontakt wg mnie lepiej mieszkac w malej miejscowosci niz w takim Krakowie... a do specjalistow tych wybitniejszych dojezdzac...
      • przemekthor Akurat 11.11.13, 16:50
        > Masz przyzwoite pieniądze co miesiąc i myślę, że stać cię na nowe auto, tylko słabo gospodarujesz pieniędzmi

        Mając rodzinę, mieszkanie albo dom do spłacenia, małe dziecko albo dwoje, to 7 koła na m-c jest w sam raz, żeby przyzwoicie związać koniec z końcem. Nie ma tam specjalnie miejsca na nowy samochód za 100.000 zeta. No chyba, że wzorem mojego 45-letniego szwagra, ciągnie się kasę od starych (poważnie, stary ramol na dyrektorskim stołku bierze pieniądze od rodziców).
    • wyssana.z.palca Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 17:21
      Ja bym sobie dzieciaki darowała. Zamiast tego nowe auto co 2, 3 lata
      • misiaczek1281 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 18:03
        wyssana.z.palca napisała:

        > Ja bym sobie dzieciaki darowała. Zamiast tego nowe auto co 2, 3 lata

        egoistyczny tok myślenia:)
        • greges58 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 00:20
          właśnie wróciłem z gór i śmieję się czytając te wypociny !
          a Panowie to o kredycie słyszeli ?
          albo o odkładaniu co miesiąc kasy " na kupkę " ? jeśli jest z czego ;)
          krótko:
          5 lat = 60 miesięcy, po 5 tysięcy złotych...
          300 000 zł.
          za to masz już naprawdę fajne autko ?
          jeśli zarabiasz 12000 netto - co wcale nie jest taką straszną kwotą - spokojnie tyle odłożysz !
          pracując na etacie !
          prawnik (sąd apelacyjny i prokuratura), lekarz specjalista, naukowiec ( honoraria za podręczniki )
          słyszeliście o klientach VIP lub Premium czy specjalnych programach rabatowych ?
          Volvo dla prawnika - Alfa dla lekarza !
          nie zapominajmy, że dotychczasowy samochód można przecież
          " opchnąć " jakiemuś Misiaczkowi za skromne 80 000 ?
          bo zostawienie go Dealerowi w rozliczeniu to jednak kiepski business...
          chyba że bierzesz kredyt - wtedy te pieniądze zrekompensują jego koszt !
          proste ?
          Panowie, jeśli nie znacie takich ludzi, to wcale nie znaczy że oni nie istnieją !!!

          Dobranoc.
          • gzesiolek Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 10:07
            5 lat odkladac na dupowoz...albo co gorsza splacac kredyt... i odkladac ok 40% pensji cały czas na samochód... (a biorąć pod uwagę utrzymanie dotychczasowego to szybko może dojść do 50%)
            Jak ktos lubi jego sprawa, ale jednak nieco dziwna strategia...
            Mogę tak się skupić na zakupie auta przez rok... ale przez 5? i później od nowa...
            Trzeba miec niezla potrzebe zaimponowania sasiadom lub byc milosnikiem motoryzacji...

            Generalnie dla mnie est

            • greges58 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 10:59
              komu imponować ? i czym...
              jeśli sąsiad jeździ jaguarem XKR ;)
              nie trzeba nic odkładać ! jeśli masz żonkę - równie dobrze zarabiającą ? i odchowane dzieci !
              w naszych warunkach to oferta dla ludzi w wieku 45+
              bo tak się głupio składa, że najczęściej prezes sądu znalazł sobie żonę nie w Biedronce,
              tylko na akademii medycznej !
              jeśli anestezjolog nie zarabia na państwowym kontrakcie 30 000 złotych - to jest Kutas a nie lekarz !
              zastanawiałeś się kiedyś ile zarabia operator specjalistycznego dźwigu na budowie ? robotnik ;)
              doświadczony informatyk, bankowiec na etacie powyżej kierownika oddziału ? analityk finansowy ? inspektor policji ?
              zrozum - podane kwoty są przykładowe ! w wielkim, uniwersyteckim mieście, to przecież żadna abstrakcja ?
              sędzia sądu administracyjnego jest profesorem na uniwersytecie !
              pisze podręczniki z których korzysta cała Polska ?
              naukowcy z politechniki bywają często konsultantami ! za niezła kasę ...

              nie mówię o prywatnych kancelariach i ludziach na swoim - mogących sobie wrzucić wszystko w koszty !
              tylko o opodatkowanych pieniądzach z wynagrodzeń !
              i tyle...
              sprawdź r e a l n e ceny dobrze wyposażonych aut typu Audi A6 3.0, BMW 530, Mercedes E-Klasse...
              zwyczajny samochód ?
              wiem, przesadziłem - ale tu chodzi o przykłady ! równie fajnie można jeździć Skodą Superb za połowę tej kwoty ;)

              ja na swoje Volvo V70 T6 Summum nie musiałem nic a nic odkładać !
              kupiłem za gotówkę - z rabatami.
              ^^
          • gzesiolek Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 10:07
            5 lat odkladac na dupowoz...albo co gorsza splacac kredyt... i odkladac ok 40% pensji cały czas na samochód... (a biorąć pod uwagę utrzymanie dotychczasowego to szybko może dojść do 50%)
            Jak ktos lubi jego sprawa, ale jednak nieco dziwna strategia...
            Mogę tak się skupić na zakupie auta przez rok... ale przez 5? i później od nowa...
            Trzeba miec niezla potrzebe zaimponowania sasiadom lub byc milosnikiem motoryzacji...

            Generalnie dla mnie jest to dosc dalekie od normy...

          • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 12:12
            > a Panowie to o kredycie słyszeli ?

            Słyszeli. Kredyt na konsumpcję - a prywatny samochód to konsumpcja w najczystszej postaci - to najczystsze zło.
            • greges58 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 12:49
              czy wiesz, że większość samochodów - wcale nie nowych i tych drogich - kupowana jest
              na bandycki kredyt w 84 ratach ? 7 lat...
              po prostu z absolutnej konieczności !
              brak możliwości dojazdu do roboty komunikacją publiczną ?
              i tyle.

              ;)
              • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 13:15
                Wtedy to nie jest środek konsumpcji, tylko narzędzie pracy. Ale to takich celów nie kupuje się samochodu nowego, a z kolei trzeba być idiotą, żeby brać na używkę siedmioletni kredyt. Przecież nawet przy skromnej racie 250 zł miesięcznie to daje całkowity koszt kredytu w wysokości 21000, co oznacza zakup samochodu wartego 15k, a na dojazdy do pracy lekką dupą wystarczy coś za 1/3 tej kwoty.
          • misiaczek1281 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 14.11.13, 19:48
            greges58 napisał:

            > właśnie wróciłem z gór i śmieję się czytając te wypociny !
            > nie zapominajmy, że dotychczasowy samochód można przecież
            > " opchnąć " jakiemuś Misiaczkowi za skromne 80 000 ?
            > bo zostawienie go Dealerowi w rozliczeniu to jednak kiepski business...
            Ja też pękam ze śmiechu czytając twoje wypociny...:)
            Myślisz że jakiemuś misiaczkowi można wcisnąć auto za 80 tysięcy za które Dealer w rozliczeniu weźmie góra 65?:)
            Dziś trudno sprzedać używany samochód a za wysoką cenę to prawie niemożliwe:)
            Jeleni szukaj w lesie:)
        • wyssana.z.palca Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 19:15
          no i? że niby dzieciaki się z altruizmu biorą? Nie sądzę.
    • pies_w_studni Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 11:16
      Jest jeden prosty sposób. Skończ studia na wydziale lekarskim, zrób specjalizację z anestezjologii i intensywnej terapii i będziesz zarabiał minimum 80 pln/godz. Przy średnio 250 - 260 godz/miesiąc to sobie policzysz ile wychodzi.
    • poohdell Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 11:22
      Temat obnażający wszelkie polskie kompleksy. Powiem tak: stać mnie na zakup nowego auta lepszego niż jeżdżę. A jeżdżę zwykłym kompaktem, tyle że nowym. Najbardziej mnie cieszy, że nie muszę na siłę się w życiu napinać, żeby komuś zaimponować furą. Auto kupuje takie jak mnie sie podoba i jest mi potrzebne, a nie takie, żeby było "prestiżowe". Nie kombinuję, pracuje na etacie. Po 8 godzinach jestem w domu, wystarcza mi. Życzę takiego osiągnięcia, a nie zajebistej fury. Jak będę chcial pojechac na olinkusif, to pojadę z rodziną, ale na pewno nie dlatego, że tak wypada, albo dla lansu. I generalnie mam w d...ie lans, "prestiż", i dyskusje, czy zakupy w Lidlu to obciach.
      • jeepwdyzlu tak gwoli zastanowienia się 12.11.13, 11:37
        widok z wczoraj wieczór z BP
        ja swoim accordem i paniusia w X6
        ja wkładam węża do baku, blokuję spust i dzwonię do domu, wacha się leje
        a paniusia nerwowo, nerwowo i tankuje za 99,99 zł, pyk przelało się i jest za 101,70
        ja za nie wiem, 200? 250? 300?
        Idę do kasy a tam awantura bo ona ma tylko 100
        próbuje płacić kartą - dupa
        drugi sprzedawca komuś pompuje koło, nie mam czasu na czekanie - dopłacam za paniusię 2 złocisze
        Bez satysfakcji... Może ucieka od niedobrego męża a może ten wóz psu na budę...
        Nieważne
        Ale założycielowi wątku życzę nieco autorefleksji..
        ciao
        jeep
        • gzesiolek Re: tak gwoli zastanowienia się 12.11.13, 11:42
          To jakas niepelnosprawna musiala byc, zeby przelac o prawie 2zl...
          Wiec dobrze ze ja poratowales w potrzebie...

          Aha ja tankujac firmowy tez zwykle tankuje za ok 100zl...
          Ot czasem zanim dostane zwrot mija tydzien, a po co sobie 300zl zamrazac...
          • carnivore69 Re: tak gwoli zastanowienia się 12.11.13, 14:35
            > Aha ja tankujac firmowy tez zwykle tankuje za ok 100zl...
            > Ot czasem zanim dostane zwrot mija tydzien, a po co sobie 300zl zamrazac...

            Zamrozenie dodatkowych 200zl to koszt pi razy oko 5% * 200zl = 10zl na rok. Ile (rocznie) czasu zuzywasz jezdzac na stacje trzy razy czesciej?

            Pzdr.
        • greges58 Re: tak gwoli zastanowienia się 12.11.13, 12:22
          a Panna była młoda i chociaż ładna ?
          ;)
          wiesz...
          nie zawsze trzeba szukać " drugiego dna " ! kobiety maja naprawdę inne preferencje ?
          autko Pana Męża, jego kasa na benzynę - na karcie !
          samochód służy tylko do jeżdżenia od sklepu do sklepu ;)
          ale potrafią wydać 8000 na torebkę Louis Vuitton albo inny Michael Kors ?
          swoich, zaoszczędzonych...
          ^^
      • bywalec.hoteli Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 11:48
        No to fajnie masz. Ja mam podobnie. Ale nie wszyscy mają ten luksus, by ze zwykłej 8-godzinnej pracy na etacie kupić sobie nowego kompakta.
        • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 12:06
          To moze czas zadac sobie pytanie gdzie sie popelnilo blad? Niestety wiekszosc ludzi szuka tego bledu wszedzie tylko nie u siebie i potem sie dziwia, ze inni maja a ich nie stac.
          • gzesiolek Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 16:58
            Gdzie sie popelnilo blad?

            Do przemyslenia ;)

            www.youtube.com/watch?v=redoBVNPZXI
      • greges58 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 12:04
        czyli cały cywilizowany zachodni świat,
        jeżdżący czymś lepszym i większym niż Astra to obciach, lans i napinacze ?
        śmieszny jesteś...
        zresztą - sposób w jaki zapisałeś AI mówi o tobie wszystko ?
        a na Apple mówisz " ogryzek " czy " nadgryzione japko dla snobów " ?
        nie oceniaj innych swoją miarką !
        no comment.

        jak mam dojechać do Pasterki w Górach Stołowych zimą ? bez AWD ?
        lubię wygodę i bezpieczeństwo - stać mnie na to i nikomu nic do tego !
        mało tego - turbo na benzynę ! jak Szwed ;)
        ale ponieważ jestem rozsądny, do jeżdżenia po mieście służy poczciwe 207.

        zgoda...
        według danych firmy Samar, 70 % aut nowych kupują floty lub jest to ordynarny firmowy leasing !
        a samochody klasy Premium - praktycznie wszystkie !
        ludzie kombinują tu jak tylko mogą ?
        Polska ma dziki kredyt, o stopach procentowych niespotykanych w normalnych krajach !
        leasing konsumencki - praktycznie nieznany ?
        każdy węszy tylko podstęp i myśli, że wszyscy chcą go finansowo wyru_chać !

        P. S.
        zdarza mi się pracować nieraz tylko 6 godzin dziennie !
        powiedzmy, na etacie...
        ;)
        • poohdell Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 13:52
          Tak, jestem śmieszny. Widocznie dlatego mało co zrozumiałeś. A magiczny skrót AI rozwinąłem tak, jak większość rodaków korzystających z takich atrakcji by napisało. Bo śmieszy mnie kraj, w którym 70% ludzi żadnej książki nie przeczytało, a największym życiowym marzeniem jest zakup FURY. Klasy średniej, bo wtedy jest się klasą średnią. Potrzebujesz AWD, to fajnie. Mnie wystarcza kompakt i takim jeżdżę. Nie czuję się z tego powodu ani lepszy, ani gorszy. Za to nigdy nie zapominam o wypastowaniu butów. Polecam.
          • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 14:42
            Ja też nie zapominam o wypastowaniu butów (jeżeli te, które zakładam tego wymagają), ale to nie wyklucza potrzeby życia na materialnym, europejskim poziomie. Co do książek - wcale bym tak nie ubóstwiał ich czytania, gdyż ich autorzy to w sporej części psychopaci i to, czy ktoś czyta dużo, mało czy w ogóle absolutnie nie świadczy o jego ambicjach.

            Nigdy tez nie napisałem, że moim życiowym marzeniem, czy w ogóle marzeniem jest zakup "FURY". Ja tylko pytam o sposoby na zarabianie pieniędzy tych, którzy takie "FURY" nabyli. Chodzi mi o osiągnięcie pewnego poziomu zamożności. Równie dobrze mógłbym zamiast samochodu za 100k wpisać jakąś miesięczną lub roczną wysokość zarobków.

            Samochód nie jest dla mnie celem, bo aktualnie jeżdżę nowym samochodem na co dzień (tegoroczny Focus na tzw. "wypasie") i podniecałem się nim może z 2 tygodnie, od tego momentu nie robi to na mnie większego wrażenia.
            • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 14:48
              Na jakiej postawie twierdzisz, ze wiekszosc autorow ksiazek to psychopaci? Znowu ciocia na urodzinach cos szepnela na uszko?

              Nie ma jednej recepty na sukces i nikt, nigdy ci jej nie da. Co Ci pomoze, ze Ci powiem... firma kolsultingowa w branzy IT to jest cos co daje kase? Pomoglem Ci? Jutro zalozysz taka firme?
              • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 14:59
                Spora część niekoniecznie oznacza większość. Niektórzy po prostu nie mają ochoty czytać, co ktoś sobie kiedyś tam napisał z różnych powodów i nie widzę powodu, by to potępiać. Zupełnie nie rozumiem dygresji o ciotce na imieninach.
                • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 15:30
                  > Spora część niekoniecznie oznacza większość. Niektórzy po prostu
                  > nie mają ochoty czytać, co ktoś sobie kiedyś tam napisał

                  Twoja niechęć do lektury, drogi chłopcze, bierze się stąd, że jesteś niestety ofiarą "reform" edukacji i brakuje ci mechanizmów intelektualnych pozwalających ocenić sensowność przeczytanych treści. Współczesna "szkoła" nastawiona na zdawalność testów po prostu tego nie uczy. Niestety, z takim "bagażem" masz naprawdę znikome predyspozycje by odnieść sukces w gospodarce i zarabiać gruby szmal - chyba że wykażesz się bezwzględnością i wyrachowaniem godnym psychopaty.
                  • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 15:38
                    Twoja nieumiejętność zrozumienia tekstu pisanego poraża w stosunku do poziomu wypowiedzi Twojego autorstwa. Nigdzie nie napisałem, że mam niechęć do lektury. Napisałem, że czytanie książek nie jest wyznacznikiem ambicji czy poziomu intelektualnego ludzi.
                    • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 15:43
                      > Nigdzie nie napisałem, że mam niechęć do lektury.

                      Napisałeś "niektórzy po prostu nie mają ochoty czytać", w kontekście, który jasno sugerował, że jesteś jednym z tych niektórych. Dodatkowo stwierdziłeś, że autorzy znacznej części książek to psychopaci, co niemalże wprost znamionuje niechęć do czytania książek ze względu na osobowość ich autorów. Przy czym obawiam się, że nawet nie bardzo rozumiesz znaczenie słowa "psychopata". Nie mówiąc już o tym, że nawet lektura tekstu napisanego przez psychopatę może być wielce pouczająca - z tym, że trzeba umieć odpowiednio "przefiltrować" taką treść, która to umiejętność najwyraźniej jest ci obca.
                      • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 15:46
                        No jasne, z każdego bełkotu nawet największego debila można wyciągnąć trochę sensownych treści, tylko że często jest to bezcelowe.
                        • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 15:48
                          > z każdego bełkotu nawet największego debila można wyciągnąć
                          > trochę sensownych treści

                          Tu nawet nie chodzi o to. Ja np. poczytałem trochę wypowiedzi Korwina i innych libertarian i choć nie znalazłem tam ani grama sensownych treści, to mimo wszystko uważam tę lekturę za pouczającą. Zgadnij dlaczego.
                        • poohdell Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 15:58
                          Nie wiem, jakie jest Twoje źródło wiedzy o świecie, ale jakieś musi być. Dla mnie to książki są jej głównym źródłem. Twierdzisz, że nieczytanie nie oznacza bycia intelektualnym ignorantem. Ja jednak wierzę w korelację między książki=wiedza. U nas nieczytanie zaczyna być racjonalizowane - typu "autorzy to psychopaci", czyli "jestem mądrzejszy, bo nie czytam". To tak jak z powiedzeniem, że prawdziwy mężczyzna boi się dentysty. Kompletnie od czapy, ale "boję sie dentysty, więc jestem prawdziwym mężczyzną".
                          • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 16:14
                            Ta korelacja idzie dalej. Ksiazki=wiedza=potencjalny sukces.

                            Bo ale ja jestem swoistym dinozaurem bo nie tylko czytam ksiazki ale je tez zbieram i z pewnoscia nie oddam na makulature.
              • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 15:18
                > Co Ci pomoze, ze Ci powiem... firma kolsultingowa w branzy IT to jest
                > cos co daje kase? Pomoglem Ci? Jutro zalozysz taka firme?

                Najzabawniejsze, że akurat w podanym przykładzie bariera wejścia na rynek (coś, co w korwinistycznym świecie również, jak wiadomo, nie istnieje) jest stosunkowo niewielka. A mimo to chłopak i tak nie jest w stanie takiej firmy założyć...
                • gzesiolek Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 17:10
                  Ze co?
                  Bariera nie istnieje?
                  A know-how? Doswiadczenie? Sprzet? Dostep do dostawcow?
                  Wiedza udawadniana certyfikacja (dla wielu korpo to wyznacznik tego czy zaczac z Toba rozmawiac...)

                  Bariera to nie tylko maszyny za pare baniek...
                  • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 17:15
                    Podstawa zalozenia takiej firmy jest zaufanie poczatkowych klientow a na to pracuje sie przez lata. I za cholere nie mozna miec tego zaufania w wieku 20 paru lat.
                    No chyba, ze ktos zaklada w ciemno i liczy sie z tym, ze nigdy nie bedzie mial klientow i zamknie interes po np roku bezproduktywnego siedzania.

                  • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 19:49
                    > Bariera nie istnieje?

                    A gdzie ja napisałem, że nie istnieje? Oczywiście, że w każdym przypadku rozpoczynania działalności mamy do czynienia z barierą wejścia. Nie istnieje ona jedynie w wyimaginowanym uniwersum korwinoidów, gdzie np. żaden monopol nie ma racji bytu, bo natychmiast pojawi się konkurencja produkująca i sprzedająca taniej, a monopolista będzie się jej przyglądał z życzliwą biernością.

                    Jasne, że w konsultingu IT trzeba mieć know-how i certfikaty, choć można zacząć i bez nich, kierując swe usługi do podmiotów mniejszych niż korporacje. Tylko że taka bariera wejścia wciąż jest o rzędy wielkości mniejsza niż w przypadku produkcji samochodów, eksploatacji gazu łupkowego, czy innych tego typu dziedzin, które w wyimaginowanym uniwersum korwinoidów nigdy by nie zaistniały, ponieważ powstanie korporacji na idealnym korwinistycznym "wolnym rynku" działalność prowadzą tylko szewcy, piekarze i sklepikarze, a koncentracja kapitału i powstanie dużych organizmów gospodarczych jest wykluczone.
      • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 12:33
        > Jak będę chcial pojechac na olinkusif, to pojadę z rodziną

        Z tym, że nie polecam. Nawet z rodziną. Byłem raz - i nigdy więcej. Nie, że było jakoś tragicznie, to po prostu nie to. No ale co kto lubi.
        • poohdell Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 13:43
          Byłem też raz i starczy. Taniej wychodzi bez olinclusif. Nawet jakbym jechal z zamiarem chlania 2 tyg nonstop. Polakom się wydaje, że tam jest wszystko za darmo, że ktoś ich sponsoruje i wódę leją za darmo.
          • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 13:46
            Nie tylko Polakom, innym nacjom tez...
            • poohdell Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 14:07
              Ale Polacy w tym celuja. To pokłosie naszej pańszczyźniano-niewolniczej mentalności. Trzeba jak najwięcej się nażreć i wychlać, bo za darmo.
              • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 14:22
                Bzdury opowiadasz i nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy.
                • poohdell Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 16:00
                  Być może to bzdury. Ale proszę jakiś argument.
                  • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 16:19
                    A prosze bardzo.. All inclusive wymyslono juz dawno temu i bylo to wtedy skierowane na klientow z zachodu, jako, ze wschod byl odciety. Zachowania tzw turystow z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Skandynawii, itd nie roznia sie kompletnie niczym od klientow all inclusive z Polski i/lub innych krajow postsocjalistycznych. To dowodzi, ze wyciaganie wnioskow o jakiejs predyspozycji Polakow do tego rodzaju "wypoczynku" jest pozbawione podstaw. W kazdym kraju i kazdym spoleczenstwie znajdzie sie grupa osob, ktore preferuja taki a nie inny model wakacyjny i dla nich tego rodzaju produkt jest optymalny. Tak samo znajdzie sie grupa osob, ktore za zadne pieniadze nie skudza sie na takie wakacji i predzej spedza je na wlasnym balkonie. Wszelkie generalizowanie to jest ulatwianie sobie zycia poprzez brak przymusu wyciagania wswnioskow, czyli myslenia. Tak samo jak nie kazda Niemka jest brzydka a nie kazda Polka ladna.. :D
                    • poohdell Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 20:00
                      Co nie zmienia faktu, że ta forma wypoczynku jest szczególnie popularna w Polsce, wręcz nobilitowana i z tego się nabijam. A skoro jest tak popularna, to zadaję sobie pytanie: dlaczego? Porównanie do Niemców, czy Anglików też jest generalizowaniem: czy chodzi Ci o tych Anglików, którzy rzygają w Krakowie na rynku? Mam ich także naśladować?
                      • gzesiolek Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 20:07
                        Ale to nie problem AI tylko tego jak sie z niego korzysta...

                        To tak jak z drinkami w samolocie... w pewnym momencie mialem swoje ulubione w okreslonych liniach (zwlaszcza jak sie lecialo via atlantyk)...
                        ale rodacy mnie zniechecili do wzmacniania sie w locie... ot nie chcialem sie solidaryzowac z brakiem kultury i umiaru... pozostaje przy wodzie, ew. kawie...

                        Pewnie Ty masz tak z AI... Widziales jedno jego zastosowanie przez rodakow i sie zniecheciles...
                      • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 20:24
                        Nie mowie o bydle z Krakowa tylko o milionach Anglikow, Niekcow, etc, ktorzy rok, rocznie jezdza do tzw kurortow.
                        Nobilitacja jest dzielem ludzi, ktorzy sie wysmiewaja i pokazuja swoja pozorna wyzszosc.
          • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 13:58
            > Byłem też raz i starczy. Taniej wychodzi bez olinclusif.

            To nawet nie chodzi o to, że taniej. Tylko o to, że nawet moja trzyletnia córka więcej korzysta na wakacjach spędzanych trochę "na wariata", poznając różne rzeczy, których nigdy by nie zobaczyła siedząc w basenie czterogwiazdkowego hotelu i wdupcając wciąż ten sam stuff ze szwedzkiego stołu. Usłyszeć, jak po tygodniu pobytu w Turcji wita się w restauracji po Turecku i prosi o "su" (wodę) - bezcenne.
            • poohdell Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 14:13
              Ale niektórzy wolą kawałek basenu w otoczeniu rodaków prze 2 tyg. Z wrażeń folklorystycznych głownie takie, że kelner znał powiedzenie "ku... mać".
              • gzesiolek Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 17:26
                Ja jestem z tych co kupuje AI, z tych samych powodow dla ktorych biore tez ubezpieczenie od rezygnacji i dobre ubezpieczenie medyczne... Ot dla poczucia bezpieczenstwa...
                Nie zmienia to faktu, ze nie musze nazrec sie wszyskiego na zapas, nie musze sie upijac alkoholem, nie musze korzystac nawet z wszystkich posilkow... kupuje bo chce miec dostep do wszystkich rzeczy w hotelu gdzie mieszkam... bo chce miec uzupelniane napoje w lodowce... bo nie chce myslec i kombinowac kiedy to musze isc na zakupy...
                Wakacje maja mnie zwalniac z jakichkolwiek obowiazkow, bo to mam na codzien...
                Czasem sobie poleze i pobycze sie przy basenie, nadrabiajac lektury (potrafie w wakacje przeczytac prawie tyle ile w pozostala czesc roku)... a czasem wezme wynajete auto i pojade w drugi kraniec wyspy, czy do innego regionu... czasem poplyne ponurkowac... a czasem pogram w siatkowke... czasem restauracja... czasem muzeum... pelna dowolnosc i nic mnie nie ogranicza... po to mi AI... a ze bez niego pewnie zaoszczedzilbym te 3-4tys na 2tyg od calej rodzinki... Ale jedyna rzecz na ktorej nigdy nie oszczedzam to wakacje...

                Jak ktos nie lubi AI, albo woli spedzac wakacje w w drodze jego wola i jego odpoczynek... Ale zeby negowac i atakowac innych dlatego ze wola miec AI... Dla mnie to zwykle szufladkowanie...
                • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 17:34
                  "Myslenie" stereotypami jest latwiejsze i wymaga mniejszej energii :)
                  • jeepwdyzlu małe podsumowanie 12.11.13, 17:51
                    Autor nie osiągnie sukcesu finansowego z powodu:
                    -arogancji
                    -lekceważenia literatury
                    -niedoceniania kultury i obycia niezbędnego do budowania relacji opartych na zaufaniu
                    -braku umiejętności polemicznych

                    jeep
                    • kontik_71 Re: małe podsumowanie 12.11.13, 18:01
                      Czyli ktorko mowiac z powodu mlodego wieku i wszelkich plynacych z tego problemow. Z czasem moze mu przejdzie i wtedy moze bedzie mial szanse na ewentualny sukces. Oczywiscie otwarte pozostaja pytania:

                      1. Czy uplyw czasu i zwiekszajace sie doswiadczenie cos zmienia?
                      2. Czy mlodzienczy, czesto slepy, zapal nie zmienia sie w zniechecenie i marazm?
                      3. Czy jego mozliwosci intelektualne pozwola mu na sukces
                      4. Tych pytan jest jeszcze mnostwo ale nie chce mi sie az tyle pisac :)
                      • jeepwdyzlu Re: małe podsumowanie 12.11.13, 18:07
                        Za bardzo chce.
                        Stawia sobie złe cele, jest niecierpliwy i naiwny.
                        Obawiam się, że życie go ogra...
                        Ma szansę, jeśli przeczyta całą dyskusję na spokojnie i...
                        zacznie czytać książki :-)
                        Z przyjemnością poczytałem wypowiedzi wielu mądrych dyskutantów...
                        Pozdrawiam
                        jeep
                        • kontik_71 Re: małe podsumowanie 12.11.13, 18:17
                          Ee tam.. Pewnie kazdy z nas ma szanse sie zawstydzic gdy przypomina sobie swoje mlodziencze lata, prawda :)?

                          Na ksiazki moze byc niestety za pozno... ale kto wie.. moze trafi mu sie niewiasta, ktora bedzie potrafila i chciala go jakos ucywilizowac i pokaze mu co daja ksiazki :)?
                    • misiaczek1281 Re: małe podsumowanie 12.11.13, 18:05
                      jeepwdyzlu napisał:

                      > Autor nie osiągnie sukcesu finansowego z powodu:
                      > -arogancji
                      > -lekceważenia literatury
                      > -niedoceniania kultury i obycia niezbędnego do budowania relacji opartych na za
                      > ufaniu
                      > -braku umiejętności polemicznych
                      >
                      > jeep

                      Osiągnięcie sukcesu finansowego nie zawsze jest źródłem szczęścia:)
                      Autor wątku niech wie że pieniądze i luksusowy samochód powinny być środkiem do życia a nie jego celem!
                      Ktoś kto ciągle goni za lepszym samochodem będzie nieszczęśliwy bo zawsze się znajdzie ktoś bogatszy od niego z lepszym samochodem,jachtem,samolotem:)
                      Są ważniejsze cele w życiu od nowego samochodu za 100 000 zł.Amen.

                      • schweppes1 Re: małe podsumowanie 12.11.13, 18:37
                        Pełne poparcie, ani przez moment nie uważa(łe)m, że samochód, czy ogólna zamożność jest celem. Ja chciałbym jednak osiągnąć pewne minimum komfortowego życia pod względem materialnym, które w sumie w Polsce jest uznawane za zamożne, tj.:
                        - wolnostojący, jednorodzinny dom o pow. użytkowej >200m na działce >1000m z dwoma garażami i kompleksowym zabezpieczeniem antywłamaniowym (alarm + ochrona),
                        - nowe, dobrze wyposażone, wymieniane co 4 lata samochody klasy C lub D dla każdego z dorosłych domowników posiadających prawo jazdy,
                        - aktywny/bierny wypoczynek za granicą 2x w roku (lato, zima),
                        - dodatkowe "zabawki" typu motocykl, jacht, dobre rowery, narty i tego typu pierdoły dla plebsu.

                        Do tego potrzeba ok. 200-300 tys. netto rocznie dochodu.
                        • waga170 Sposob na zamoznosc 12.11.13, 18:49
                          Hoduj psy. Zaoszczedzisz na alarmach i ochronie. Dobry dochod jest z ras wyscigowych jak jamniki ale jeszcze lepszy (pamietaj o Chinach!) z ras miesnych. Najwazniejsze ze bedac w tej branzy juz Ci nie bedzie grozilo zejscie na psy.
                        • kontik_71 Re: małe podsumowanie 12.11.13, 19:10
                          Przecztaj caly watek jeszcze raz, tym razem jednak bez emocji. Wbrew temu co myslisz jest tam wiele bardzo dobrych rad, ktore moga pomoc Ci w osiagneciu tego celu.
                          Pamietaj jednak, ze nikt, nigdy nie da Ci gotowej recepty na sukces, jej zwyczajnie nie ma.
                        • szatniarka Re: małe podsumowanie 21.11.13, 19:36
                          300k nie wystarczy, znam z autopsji. Potrzeba dwa razy tyle.
                        • pawell87 Re: małe podsumowanie 24.11.13, 04:19
                          Nie chcę Cię zniechęcać, ale całkowity koszt nieskrępowanego używania nowego samochodu klasy średniej to w dużym przybliżeniu ok. 3000 zł miesięcznie, więc myśląc o spłacaniu dużego domu + 2-3 takich samochodów + wypoczynek + zabawki typu motocykl mówimy o zarobkach rzędu pół miliona złotych rocznie na rodzinę, gdzie w Polsce trzeba mieć już całkiem sporą i sprawną firmę, żeby tyle "wyciągać". Przy zarobkach rzędu 7 czy 17 tys. zł nie ma mowy o takim życiu.

                          Zejdź na ziemię, to wcale nie jest poziom życia przeciętnego np. Niemca, bez przesady. Absolutnie nie jest tak, że niemiecki szeregowy inżynier kupi sobie i żonie po nowym samochodzie, wybuduje dom i jeszcze na wakacje wyjedzie. Mają wyraźnie lepiej, ale nie aż tak. To co opisałeś, to nawet na zachodzie czy w USA klasa wyższa-średnia co do zamożności.

                          Pocieszę Cię, że prawie wszystkie nowe samochody nie będące czymś w stylu Fabia czy goła Octavia w Polsce to samochody służbowe lub kupione i utrzymywane w ramach prowadzonej firmy i naprawdę mało kto w Polsce może/chce wydać na samochód kwotę, której przeliczenie w stówkach zajęłoby pół dnia... To jest naprawdę duuuże obciążenie dla budżetu i w praktyce większość ludzi zarabiających nawet 2-3 średnie krajowe kupuje używane, kilkuletnie samochody.
                    • schweppes1 Re: małe podsumowanie 12.11.13, 18:25
                      A to nie ma bogatych ludzi, którzy są aroganccy, nieoczytani, niekulturalni i uparci w dyskusji?
                      • kontik_71 Re: małe podsumowanie 12.11.13, 18:29
                        A skad wiezs, ze sa bogaci? I czy sami sobie na to bogactwo zapracowali?
                      • jeepwdyzlu ta dyskusja szweps 12.11.13, 18:34
                        A to nie ma bogatych ludzi, którzy są aroganccy, nieoczytani, niekulturalni i uparci w dyskusji?
                        -----------------------
                        ta dyskusja szweps oderwała się już od Twoich dylematów
                        nie silimy się na dawanie Ci wskazówek - zwłaszcza, że sam musisz znaleźć własną drogę, jak mawiał Yoda
                        Mamy przyjemność z wymieniania uwag między sobą... To takie dziwne forum, gdzie ludzie się po prostu lubią...
                        ciao
                        jeep
                        • kontik_71 Re: ta dyskusja szweps 12.11.13, 19:12
                          Widzailes kiedys mlodego czlowieka, ktory chetnie bedzie czerpal z doswiadczen ludzi, ktorzy czesto sa prawie dwa razy starsi od niego? I do tego przyjmie na klate wszelkie krytyki?

                          To chyba nie wystepuje w naturze i chyba nawet dobrze, ze tak jest. Przynajmniej nie jest nudno na swiecie :D
                    • vogon.jeltz Re: małe podsumowanie 12.11.13, 20:20
                      Może osiągnąć sukces finansowy w jednym przypadku - gdy zostanie prorokiem i znajdzie wyznawców. Tak przecież działa jego guru Korwin.
                      • schweppes1 Re: małe podsumowanie 12.11.13, 20:42
                        Z socjalistami takimi jak Ty nie da się dyskutować. Bo Ty nigdy nie pojmiesz, że to, że jakiś debil naprodukował milion dzieci przy zerowych zarobkach nie oznacza, że teraz ja mam pod przymusem na te dzieci łożyć.

                        Argument o wielkiej odpowiedzialności za dziecko - żaden. Ja mówię o patologicznych tępolach i knurach, którzy zaliczają wpadkę i nie znają takiego pojęcia jak odpowiedzialność za cokolwiek. Jak przepijają 2k, przepiją i 12k.
                        • vogon.jeltz Re: małe podsumowanie 12.11.13, 21:51
                          > Z socjalistami takimi jak Ty nie da się dyskutować. Bo Ty nigdy nie pojmiesz,
                          > że to, że jakiś debil naprodukował milion dzieci przy zerowych zarobkach nie
                          > oznacza, że teraz ja mam pod przymusem na te dzieci łożyć.

                          Z korwinoidami takimi jak ty nie da się dyskutować. Bo ty po prostu nie rozumiesz słowa pisanego (wychodzi twoja niechęć do książek, BTW). A przecież napisałem to tak jasno, że bardziej już się nie da - że to on w pierwszej kolejności ma łożyć na to dziecko i dlatego jego "wolność" w tych kwestiach, w których mógłby sobie zaszkodzić, do zejścia śmiertelnego włącznie - i zwalić ten obowiązek na innych - musi zostać ograniczona. Poprzez obowiązek alimentacyjny (aka "nie przepier.dolisz całej kasy, tatuśku"), ale także poprzez zakaz ćpania czy nakaz prowadzenia samochodu w pasach.

                          Zaś co do łożenia na cudze dzieci, gdy już taki chcący-któremu-nie-dzieje-się-krzywda znajdzie jednak sposób, by sobie terminalnie zaszkodzić i dzieci zostaną same i bez środków do życia - to w miarę powszechnie uznawaną wśród cywilizowanych ludzi miarą człowieczeństwa jest stosunek do najsłabszych członków społeczeństwa. Gdyby przyłożyć tylko tę miarę, to wy, korwinoidzi, w ogóle nie jesteście ludźmi.

                          > Argument o wielkiej odpowiedzialności za dziecko - żaden. Ja mówię
                          > o patologicznych tępolach i knurach, którzy zaliczają wpadkę i nie znają
                          > takiego pojęcia jak odpowiedzialność za cokolwiek. Jak przepijają 2k,
                          > przepiją i 12k.

                          Ale przecież wg twojego chorego ideolo wolno mu przepić i 2k, i 12k. To jego kasa, sprawa i nikomu nic do tego. Volenti-srenti - sam tak napisałeś.
                        • vogon.jeltz Re: małe podsumowanie 12.11.13, 22:00
                          I jeszcze jedno. Poniesiesz wydatki związane z tymi dziećmi, czy tego chcesz czy nie. Nawet nie dlatego, że my cię demokratycznie przymusimy. Tylko dlatego, że jeśli teraz nie wspomożesz ich w wyjściu na prostą, to za 10, 15, 20 lat będziesz musiał wydać kasę na ich ściganie, sądzenie i trzymanie w pierdlu, na dodatkową ochronę na swoim osiedlu i alarm w samochodzie, na zwiększone składki ubezpieczeniowe itp. itd. To jest właśnie przykład tych ciut bardziej skomplikowanych i długofalowych (co nie znaczy, że niedających się badać, ale prawdziwy korwinoid gardzi dorobkiem nauk społecznych przecież) związków przyczynowo-skutkowych, których jako wyznawca korwinizmu nie ogarniasz.
                        • gzesiolek Re: małe podsumowanie 12.11.13, 22:46
                          Masz strasznie plytkie spojrzenie na swiat...
                          W ramach kuracji mam dla Ciebie propozycje... zagospodaruj jeden weekend poczatkiem grudnia... zglos sie na ochotnika do roznoszenia/rozwozenia paczek w najblizszym sobie magazynie Szlachetnej Paczki...
                          Pogadaj i poznaj nieco wiecej ludzi z tzw. marginesu... Moze miast generaliowac i wrzucac wszystkich do jednego worka, zaczniesz miec choc czasem watpliwosci...
                          Swiat nie jest czarno-bialy...
                          • vogon.jeltz Re: małe podsumowanie 13.11.13, 01:58
                            > Pogadaj i poznaj nieco wiecej ludzi z tzw. marginesu... Moze miast generaliowac
                            > i wrzucac wszystkich do jednego worka, zaczniesz miec choc czasem watpliwosci.

                            Nie zacznie. Korwnizm to quasi-religia. Tu nie ma miejsca na wątpliwości.
                            • gzesiolek Re: małe podsumowanie 14.11.13, 13:03
                              Ale mi tez blizej do "korwinizmu" niz bys przypuszczal...
                              Choc moze inaczej... blizej mi do republikanow niz demokratow jesli chodzi o gospodarke i socjal...
                              Ale widze ograniczenia i to, ze wprowadzony na swiecie system finansowy uniemozliwia wolny rynek nawet w lokalnym krajowym znaczeniu...
                • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 18:21
                  Bo krytykowanie AI jest tak samo modne, jak samo AI. Tak samo jak gadanina (w tym temacie), że nurkowanie to nie pasja, tylko lans w CV.
                  • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 19:08
                    To krytykowanie to tez jest stereotyp :)
                  • poohdell Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 20:07
                    Jeżeli lubisz nurkować, to nurkuj. Jeśli robisz to dla innych to lans. Takie moje zdanie. Ja uprawiam MTB, choć ostatnio dowiedziałem się, że jestem dziwny, bo rowery górskie są passe. Teraz holenderskie są in, juicy, czy jak tam teraz mówią. Tylko, że ja mam w dupie modę i robię to na co ja mam ochotę. I nie dorabiam do tego ideologii.
                • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 19:26
                  > bo nie chce myslec i kombinowac kiedy to musze isc na zakupy...

                  Tego właśnie nie rozumiem. Interakcje z tubylcami to dla mnie integralna część wakacji. Choćby przy okazji zakupów, gdzie dodatkowo zdumiewam się zawartością obcokrajowych półek sklepowych.

                  > Wakacje maja mnie zwalniac z jakichkolwiek obowiazkow, bo to mam na codzien...

                  Podróż samochodem, samodzielne radzenie sobie w nowych warunkach, poznawanie codziennej lokalnej specyfiki (a nie tylko spotów przygotowanych pod turystów) to dla mnie przyjemność, nie obowiązek. Kurde, nawet jak musiałem w Turcji naprawić samochód, bo mi pies, którego walnąłem na autostradzie, uszkodził wentylator chłodnicy, to nie potraktowałem tego jako przykrą konieczność, tylko okazję poznania specyfiki pracy tureckich mechaniorów. Fajnie było, siedziałem sobie na kanapie wymontowanej z VW Transportera, a gość z okolicznej zaprzyjaźnionej knajpki przynosił co jakiś czas turecką herbatę. Aczkolwiek byłem z zaprzyjaźnionym lokalsem mówiącym po angielsku, więc trochę cheatowałem ;-)

                  > Jak ktos nie lubi AI, albo woli spedzac wakacje w w drodze jego wola i jego odp
                  > oczynek... Ale zeby negowac i atakowac innych dlatego ze wola miec AI...

                  Ja nie atakuję. Napisałem przecież - "co kto lubi". To po prostu nie dla mnie.
                  • jeepwdyzlu Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 19:46
                    Podróż samochodem, samodzielne radzenie sobie w nowych warunkach, poznawanie codziennej lokalnej specyfiki (a nie tylko spotów przygotowanych pod turystów) to dla mnie przyjemność, nie obowiązek. Kurde, nawet jak musiałem w Turcji naprawić samochód, bo mi pies, którego walnąłem na autostradzie, uszkodził wentylator chłodnicy, to nie potraktowałem tego jako przykrą konieczność, tylko okazję poznania specyfiki pracy tureckich mechaniorów.
                    --------------------------
                    mam dokładnie to samo
                    więcej - szukam przygód, bocznych dróg, ludzi nieoczywistych, lokalnych knajp, winnic, sklepów, zapachów...
                    Dlatego uczę się włoskiego... :-)
                    ciao
                    jeep
                    • gzesiolek Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 20:03
                      Chyba nie do konca mnie zrozumieliscie...
                      To ze mam AI nie znaczy ze nie pojde na zakupy, albo ze nie pojade zupelnie bez planu ot dla radosci odkrywania...
                      AI ma spowodowac ze jadac nie bede myslal, ze nie bede mial co zjesc na sniadanie... albo ze woda sie skonczyla i ze nie bede mial jak mleka corce po powrocie zrobic... itp itd

                      Wy traktujecie AI jako ograniczenie, a dla mnie to pomocnicze tlo... To juz predzej ograniczeniem jest nocowanie w jednym miejscu/hotelu a nie AI...
                      • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 20:12
                        > AI ma spowodowac ze jadac nie bede myslal, ze nie
                        > bede mial co zjesc na sniadanie

                        Ale ja też się tym nie przejmuję. KONIECZNOŚĆ zjedzenia śniadania to dla mnie dopiero ograniczenie i przykry obowiązek. A tak, w najgorszym razie po prostu go nie zjem, w najlepszym - odkryję przypadkowo coś zupełnie nieoczekiwanego do zjedzenia.
                        • gzesiolek Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 22:37
                          Czyli stosujesz "twardy chow" trzylatki...
                          Ja bym sie strasznie czul jakby moja mala nie miala zapewnionego sniadania...
                          Bo oczywiscie caly czas piszemy o rodzinnych wczasach a nie samotnym wypadzie...
                          • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 23:18
                            Nie do końca się zrozumieliśmy. Dla trzylatki mam oczywiście zawsze w zanadrzu jakieś żarcie. Ona przecież i tak nie może zjeść przypadkowego byle czego, tak jak ja.
    • szopen_cn Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 13.11.13, 01:44
      Po przeczytaniu calego watku pare drobnych punktow.

      Pracujesz scheppes przy sprzedazy maszyn przemyslowych wiec cos juz w zyciu umiesz.
      Teraz pytanie czy naprwade znasz sie na tych maszynach, wiesz co i jak dziala, co sie pieprzy, jak obslugiwac, jak naprawiac, co warto by ulepszyc, co w tych maszynach mozna by pominac bo uzytkownikowi to nie jest potrzebne, itd itd???
      Czy tylko wiesz jak tak maszyne wcisnac klientowi?

      Jesli tylko to drugie to ja akurat wiele poradzic nie moge.
      Jesli to pierwsze albo jeszcze lepiej i pierwsze i drugie to jestes na dobrej sciezce.

      Masz do tego dyplom inzyniera? Znasz dobrze jakies jezyki?

      Jesli tak to skup sie na tych maszynach, pokombinuj jak je ulepszyc, zrobic tansze itd, zaproponuj kilka rozwiazan, propozycje poprzyj korespondencja z klientami. Szanse sa na to, ze ktos wyzej w firmie te propozycje przejzy i jesli beda mialy sens zechce z toba pogadac.
      Pierwszy krok by wyrwac sie z kregu PH i przejsc do grupy ludzi te maszyny projektujacych, budujacych czy serwisujacych i w tym kierunku walcz. Nawet jesli to dzieje sie gdzies daleko od Polski. Bycie specjalista od tych maszyn bedzie napewno warte duzo wiecej niz umiejestnosc ich sprzedazy.

      Jak juz zaczniesz pracowac jako inzynier i popracujesz pare lat bedziesz mial duzo wiecej sciezek do wyboru.
      Mozesz dalej robic to samo i piac sie w gore w firmie, zmieniac firme, zostac kontraktorem firmy i pracowac na zlecenie przy np serwisie tych maszyn po roznych zakatkach swiate.
      Mozesz zlozyc aplikacje o wize i wyemigrowac do Nowej Zelandi czy Australi (jako inzynier z doswiadczeniem i znajomoscia jezyka wize otrzymasz bez wiekszych problemow) i dalej przy tych samych lub podobnych maszynach pracowac za bardzo rozsadne pieniadze.

      Itd itp.
      Jak powyzej napisano, by odniesc sukces trzeba sie na czyms naprawde dobrze znac. Jesli jednoczesnie jestes mily dla ludzi i masz troche zdrowego rozsadku powinienes sobie poradzic.

      Powinienes bo tak naprawde to zyciu trzeba tez miec odrobine szczescia.
      Czasem tez trzeba zaryzykowac i przejsc przez drzwi, ktore sie nagle otwieraja nawet jesli sciezka za tymi drzwiami wyglada jak z innej bajki.

      To, ze teraz mieszkasz w Polsce nie znaczy, ze tam akurat mieszkac musisz.

      I jeszcze ostatnia uwaga: nigdy sie nie poddawac. Napewno cos, kiedys, razy kilka sie rozpierniczy i dostaniesz w tylek lub znajdziesz sie w nieciekawej sytuacji.
      Jesli sie poddasz to zupa z tego bedzie.


      Ja osobiscie zajmuje sie tym co kobietom w roznym wieku sprawia najwieksza satysfakcje.


      Jestem inzynierem w fabryce czekolady...

      Faktem jest, ze gdzies na koncu swiata i lat tez mam czterdziesci kilka ale kupno nowego samochodu to nie jest wiekszy problem.

      Poniewaz ja mam ciut inne wymagania co do samochodu niz te zwykle dyskutowane na forum i mieszkam w zupenie innej "samochodowej rzeczywistosci" to zbyt czesto sie tu nie wypowiadam
      • jeepwdyzlu Szopen a co u Ciebie? 13.11.13, 10:17
        Faktem jest, ze gdzies na koncu swiata i lat tez mam czterdziesci kilka ale kupno nowego samochodu to nie jest wiekszy problem.

        Poniewaz ja mam ciut inne wymagania co do samochodu niz te zwykle dyskutowane na forum i mieszkam w zupenie innej "samochodowej rzeczywistosci" to zbyt czesto sie tu nie wypowiadam
        ----------------------
        Bardzo słusznie napisałeś szwepsowi
        Ale zaintrygowałeś mnie wpisem dotyczącym motoryzacji....
        Napisz coś więcej - wbrew pozorom na tym forum są aktywni ludzie z wielu krajów a rozmowy o różnych rynkach są często bardzo inspirujące....
        Zatem prosimy o więcej szczegółów :-)
        Pozdrawiam
        jeep
        • vogon.jeltz Re: Szopen a co u Ciebie? 13.11.13, 10:50
          Może w Chinach siedzi? Albo w Japonii? O, w Japonii bardzo lubią Szopena, a motoryzacja tamtejsza jest zaiste bardzo dziwna.
          • vogon.jeltz Re: Szopen a co u Ciebie? 13.11.13, 10:58
            Choć z kolei _cn w nicku sugeruje jednak Chiny. A chińska motoryzacja to też temat rzeka...
            • jeepwdyzlu Re: Szopen a co u Ciebie? 13.11.13, 11:58
              może być na Ukrainie...
              Kamczatce
              Rostocku...
              :-)

              jeep
          • misiaczek1281 Re: Szopen a co u Ciebie? 13.11.13, 12:42
            vogon.jeltz napisał:

            > Może w Chinach siedzi? Albo w Japonii? O, w Japonii bardzo lubią Szopena, a mot
            > oryzacja tamtejsza jest zaiste bardzo dziwna.

            Najdziwniejsza motoryzacja jest w UK. Za Chiny nie przyzwyczaję się do jazdy lewym pasem ruchu jako kierowca siedząc po prawej stronie
            • carnivore69 Re: Szopen a co u Ciebie? 13.11.13, 12:51
              Bardziej dziwna niz w Japonii?

              Pzdr.
              • jeepwdyzlu Re: Szopen a co u Ciebie? 13.11.13, 12:54
                ciekawe że Szwedzi zmienili układ z angielskiego na normalny w jeden dzień
                w poniedziałek był lewostronny a we wtorek prawostronny
                tak o, pstryk i już
                jeep
                • vogon.jeltz Re: Szopen a co u Ciebie? 13.11.13, 13:30
                  > ciekawe że Szwedzi zmienili układ z angielskiego na normalny w jeden dzień

                  No bo inaczej niż nagle to raczej się nie da, bo będziesz miał ogromny, tragiczny w skutkach chaos. Natomiast nie jest prawdą, jakoby cały proces przejścia na ruch prawostronny trwał tylko jeden dzień. Na wiki masz nawet zdjęcie reflektorów, które sprzedawali w Szwecji ze specjalną naklejką kształtującą strumień światła - było na tej naklepce napisane "nie zrywać przed 03.09.1967".
                • nieznajacy_sie Re: Szopen a co u Ciebie? 13.11.13, 13:39
                  Jeep, nie chciałbym być małostkowy, ale trochę nieciekawie mogło by być gdyby w jednym czasie, na jednym obszarze obowiązywał ruch prawo i lewo stronny<lol>
                  • carnivore69 Re: Szopen a co u Ciebie? 13.11.13, 17:39
                    Dlatego w przypadku Szwecji nie obowiazywal.

                    Pzdr.
                • galtomone Re: Szopen a co u Ciebie? 13.11.13, 15:22
                  Tyle, ze wtedy bylo stosunkowo malo aut. Po jezdzeniu przez kilka lat w UK zupelnie sobie takiej operacji nie wyborazam.

                  Poza tym sa dwa problemy.
                  Po pierwsze Brytyjczycy predzejby wszyscy, rowno padli trupem niz by sie na to zgodzili. Po drugie, choc generalnie gospodarka UK traci na tym, ze ruch jest lewostronny, to obecnie koszt takiej operacji zwracalby sie straszliwie dlugo i dopiero kolejne pokolenie mialoby szanse na czerpanie korzysci ze zmiany.
                • schweppes1 Re: Szopen a co u Ciebie? 13.11.13, 22:17
                  Jakbyś trochę historii poczytał, to byś wiedział, że to ruch lewostronny jest normalny, a prawostronny został wprowadzony we Francji przez Napoleona dla zmyłki wroga, i przez różne koleje losu ta patologia została przyjęta za normę.
                  • waga170 Mocno powialo PiSem 14.11.13, 00:54
                    Mamy znawce na temat co jest normalne a co patologia.
                  • misiaczek1281 Re: Szopen a co u Ciebie? 16.11.13, 13:05
                    schweppes1 napisał:

                    > Jakbyś trochę historii poczytał, to byś wiedział, że to ruch lewostronny jest n
                    > ormalny, a prawostronny został wprowadzony we Francji przez Napoleona dla zmyłk
                    > i wroga, i przez różne koleje losu ta patologia została przyjęta za normę.

                    Napoleon podbił całą Europę....a kim był ten który wprowadził ruch lewostronny? Nie słyszałem o nim
              • vogon.jeltz Re: Szopen a co u Ciebie? 13.11.13, 13:18
                Czy bardziej to nie wiem, bo w Japonii nie byłem, a w Chinach owszem. Ale na pewno jest bardzo inna od wszystkiego, co znamy w Europie - od modeli samochodów począwszy, na przepisach drogowych i specyficznemu podejściu do ich przestrzegania skończywszy. Najlepsze są jednak szalone motoriksze, ale to już zupełnie inna historia...
                • misiaczek1281 Re: Szopen a co u Ciebie? 13.11.13, 13:44
                  vogon.jeltz napisał:

                  > Czy bardziej to nie wiem, bo w Japonii nie byłem, a w Chinach owszem. Ale na pe
                  > wno jest bardzo inna od wszystkiego, co znamy w Europie - od modeli samochodów
                  > począwszy, na przepisach drogowych i specyficznemu podejściu do ich przestrzega
                  > nia skończywszy. Najlepsze są jednak szalone motoriksze, ale to już zupełnie in
                  > na historia...

                  Najciekawiej jest w Indiach...tam na drodze rządzi prawo dżunglii - kto pierwszy ten lepszy;-)
                • kontik_71 Re: Szopen a co u Ciebie? 13.11.13, 15:13
                  Pracowalem kiedy z Japonczykiem. Chlopak przeniosl sie do Europy, chcac nabyc doswiadczen. Pewnego dnia stwierdzil, ze dla niego nie ma juz powrotu do Japonii bo nie bylby juz w stanie tak pracowac jak to maja w zwyczaju i tak zyc. Chlopak zasmakowal sie w Europejskim luzie. To tez pokazuje jak Japonia rozni sie od reszty,

                  A tak z ciekawosci spytam, gdzie byles w Chinach?
                • carnivore69 Re: Szopen a co u Ciebie? 13.11.13, 17:33
                  Odpisywalem (wylaczonemu przez Ciebie) misiaczkowi z zapytaniem czy - jak twierdzi - w UK na pewno bardziej dziwna niz Japonii (kluczowym jego kryterium byl tu ruch lewostronny).

                  Pzdr.
        • szopen_cn Re: Szopen a co u Ciebie? 14.11.13, 02:06
          jeepwdyzlu napisał:

          > Bardzo słusznie napisałeś szwepsowi
          > Ale zaintrygowałeś mnie wpisem dotyczącym motoryzacji....
          > Napisz coś więcej - wbrew pozorom na tym forum są aktywni ludzie z wielu krajów
          > a rozmowy o różnych rynkach są często bardzo inspirujące....
          > Zatem prosimy o więcej szczegółów :-)
          > Pozdrawiam
          > jeep

          Nicka dorobilem sie mieszkajac w Chinach gdzie spedzilem lat kilkanascie. W 2006 przeprowadzilem sie do Australii gdzie z przyjemnoscia sobie mieszkam.

          Rynek motoryzacyjny jest tutaj zupelnie inny do opisywanego na forum rynku w Polsce (gdzie ja dawno nie bylem wiec sie nie znam).
          Roznice.
          Ja teraz mieszkam w Poludniowej Australii, stan ma powierzchnie trzy razy wieksza od Polski a zamieszkuje tutaj 1.6 milliona ludzi z tego pi razy oko 1.1 milliona w jednym miescie Adelaide. Z Adelaide do nastepnego duzego miasta (Melbourne) jest ponad 900km.
          Jak z powyzszego wynika jest tu pustawo.
          Poza miastem drogi sa w miare puste, czesto bardzo proste, ruch nieduzy.
          Pare razy zdazylo mi sie jechac przez "wnetrze" kraju i jazda taka droga bez zakretu, bez zadnego samochodu, przez pustke bez niczego na czym mozna by zawiesic oko jest dosc interesujaca.

          Na drogach poza miastem jest ograniczenie predkosci do 100 lub 110 i prawie wszyscy dokladnie tyle jada (uzywajac tempomatu) wiec mozna przejechac 50-60 kilometrow bez zadnego wyprzedzania.

          Snieg nie pada, temperatura nie spada ponizej +5C, nie ma kwesti opon zimowych, skrobania szyb i tym podobnych zimowych przyjemnosci.

          Paliwo jest w miare tanie Pb91 kosztuje okolo 1.5$ za litr a diesel 1.7$ za litr, samochody z silnikiem ponizej 1.6 litra to zadkosc, zdecydowana wiekszosc to samochody z automatem.

          Na ulicy dominuja marki japonskie plus lokalnie produkowane Ford i Holden (lokalna nazwa GM). Marki niemieckie (VW, BMW, Audi czy Mercedes) to niewielki procent samochodow w miescie i znikomy poza miastem, samochod francuski to nawet w miescie nie jest cos co widac czesciej niz raz na godzine.

          Tak na oko to jedna trzecia samochodow to sa SUV lub 4x4.




          • gzesiolek Re: Szopen a co u Ciebie? 14.11.13, 14:01
            Poza odległościami, tzn też dużymi ale przez pół...
            To opis mógłbyś przyłożyć do 90% stanów w US... ;)
            Więc nie taki unikalny ;)
            • misiaczek1281 Re: Szopen a co u Ciebie? 14.11.13, 19:56
              gzesiolek napisał:

              > Poza odległościami, tzn też dużymi ale przez pół...
              > To opis mógłbyś przyłożyć do 90% stanów w US... ;)
              > Więc nie taki unikalny ;)

              Ach ta Australia i USA...samochodem trzeba by jechać 3 dni bez przerwy żeby odwiedzić rodzinę na święta Bożego Narodzenia...jedynie samolotem ...
    • bywalec.hoteli Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 16.11.13, 11:20
      branża IT dominuje w tym wątku
      • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 16.11.13, 13:49
        Zdziwilbym sie gdyby bylo inaczej :)
        IT to jest, wbrew pozorom, dosc szeroka branza a przy okazji, malo rzeczy dzieje sie dzisiaj bez udzialu informatyki.
        • greges58 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 16.11.13, 14:07
          branża IT siedzi całe dnie w Internecie !
          i na różnych forach...
          reszta ma to dokładnie w Dupie - siedzą po kawiarniach !
          zarobili na auto przez cały tydzień, wiec odpoczywają ?
          ja też !
          piszę z tabletu dla zaprzyjaźnionych gości ;)

          skąd pieniądze ?
          wystarczy być dobrze wykwalifikowanym robotnikiem z papierami mistrzowskimi,
          albo urzędnikiem na szczeblu kierowniczym !
          o lekarzach na już tu wspomniano !
          kredyt naprawdę nie boli ...
          • misiaczek1281 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 16.11.13, 16:04
            greges58 napisał:

            > kredyt naprawdę nie boli ...

            Jeśli ktoś chce wziąć kredyt na auto to znaczy że go na to auto nie stać...po 5 latach mozolnego płacenia rat nowe auto straci 50% wartości + drugie 50% odsetki od kredytu:)...auto się kupuje za gotówkę i zostawia się w rezerwie 20% jego wartości na paliwo,ubezpieczenie oraz naprawy
            :-)

            • greges58 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 16.11.13, 18:52
              Misiu, ty naprawdę jesteś pier_dolnięty !!!
              w Niemczech, Austrii i Szwajcarii - praktycznie NIKT nie kupuje auta za gotówkę !
              dodatkowo, Niemcy maja doskonały system leasingu konsumenckiego !
              koszty są groszowe...
              a to są kraje raczej najbogatsze o całkiem normalnym systemie podatkowym !

              i po jaki CH... piszesz o jakiejś tam, utracie wartości ? gdy mówimy o nowym aucie ?
              ;)
              • misiaczek1281 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 17.11.13, 13:38
                greges58 napisał:

                > Misiu, ty naprawdę jesteś pier_dolnięty !!!
                Bo mam inne zdanie? Komplement z "górnej półki"....dzięki;-)
                > w Niemczech, Austrii i Szwajcarii - praktycznie NIKT nie kupuje auta za gotówk
                > ę !> dodatkowo, Niemcy maja doskonały system leasingu konsumenckiego !
                > koszty są groszowe...
                > a to są kraje raczej najbogatsze o całkiem normalnym systemie podatkowym !
                No właśnie dlatego że są to kraje bogatsze to Niemiec i Szwajcar mogą sobie pozwolić na kredyt bo oni zarabiają 3-4 razy więcej niż Polacy!!!
                > > i po jaki CH... piszesz o jakiejś tam, utracie wartości ? gdy mówimy o nowym au
                > cie ? Bo jeśli mówimy o zakupie nowego auta przez kogoś kogo na nie nie stać to powiedzmy o tym dlaczego go nie stać....dlatego że zawyżona cena salonowa powraca do realnej rynkowej i to się nazywa utrata wartości prawda? ;-)
                • klemens1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 17.11.13, 15:34
                  > zawyżona cena salonowa powraca do realnej rynkowej i to się nazywa utrata wartości prawda?

                  Po ilu latach zawyżona cena salonowa powraca do realnej rynkowej?
              • stutzfan Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 17.11.13, 13:54
                > Misiu, ty naprawdę jesteś pier_dolnięty !!!
                > w Niemczech, Austrii i Szwajcarii - praktycznie NIKT nie kupuje auta za gotówk
                > ę !
                > dodatkowo, Niemcy maja doskonały system leasingu konsumenckiego !
                > koszty są groszowe...

                Nie wiem, jak w Niemczech czy Austrii, ale tutaj w Szwajcarii w 2012 roku tylko 18% aut _prywatnych_ było w leasingu konsumenckim. Zdecydowana większość ludzi wciąż kupuje za gotówkę.

                www.comparis.ch/~/media/files/mediencorner/clippings/2012/versicherungen/20min-leasing.pdf
                I dzieje się tak mimo, że leasing jest wręcz agresywnie reklamowany, bo wiadomo, bardzo fajnie jeździć nowym autem płacąc mini-ratkę rzędu 200-300 CHF.
                • greges58 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 17.11.13, 14:38
                  nie za gotówkę ale raczej na normalny kredyt bankowy ?
                  po co tracić od razu kupę uskładanej kasy !

                  piszę o Niemcach ;)
                  tam to jest popularne, najbardziej !
                • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 19.11.13, 14:58
                  Dodaj do tego firmowe auta, ktore tez sluza do jazd prywatnych. A tak w ogole to te 18% trzeba traktowac z ostroznoscia. To jest 18% wszystkich prywatnych aut a nie tylko nowych przy czym maksymalny okres leasingu to 5 lat a potem nastepuje przewaznie wykup auta. Tak wiec, te liczby nie mowia nic na temat faktycznej ilosci nowych aut kupionych za gotowke.
          • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 16.11.13, 18:40
            To sie nazywa nienormowany czas pracy :D O np teraz, niby siedze na kanapie i laze po sieci a jednak pracuje :)
            • misiaczek1281 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 17.11.13, 13:40
              kontik_71 napisał:

              > To sie nazywa nienormowany czas pracy :D O np teraz, niby siedze na kanapie i l
              > aze po sieci a jednak pracuje :)

              Najlepiej mieć dużą firmę....wtedy pracują za ciebie inni a ty tylko pilnujesz interesów;-))
          • stary-marych Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 16.11.13, 23:34
            i o politykach wspominałem!
            • bywalec.hoteli Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 17.11.13, 19:02
              Prezydent Krakowa Majchrowski, prezydent Warszawy Gronkiewicz-Waltz, prezydent Gdańska Adamowicz - wszyscy oni zgromadzili majątek około 5 milionów złotych. Przy czym to jest majątek ujawniony w sprawozdaniach majątkowych. Czy prezydencka pensja wystarcza by tak się dorobić?
              • gzesiolek Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 20.11.13, 12:37
                Sugerujesz korupcje zapominajac, ze zarabiaja lub zarabiali z innych zrodel...
                Taki Majchrowski nie musi brac wprost kasy na lewo, wystarczy ze rzadzi tak zeby jego interesy sie mialy dobrze (skomunikowanie Zablocia, gdzie miesci sie pewna szkolka wyzsza, gdzie polowa terenow nalezy do pewnej kilki...) lub interesy jego kliki i wspolnikow... W Krakowie to posadzic pewnie by mogli prawie polowe wyzszych urzednikow ale Majchrowski bylby czysty...
                Taka Hania zgarnela kupe kasy na poprzednich posadach (prezes NBP i v-ce prezes EBRD) plus wyklady, konsultacje, wystapienia w mediach itd itp...
                Adamowicza nie znam, ale tutaj jako wieloletni działacz polityczny i samorzadowy stawiam na podobny mechanizm jak w przypadku Majchrowskiego...

                Politykiem samorzadowcem dobrze byc, ale nielicznym sie udaje wejsc w klike przy zlobie...
                • bywalec.hoteli Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 23.11.13, 15:53
                  Nie sugeruję korupcji, tylko patrzę w sprawozdania finansowe i zastanawiam się gdzie jest delta między wzrostem majątku a pensją urzędową minus wydatki.
                  To co napisałeś jest bardzo ciekawe. Ale czyli co - wydaje decyzję, które pomagają szkole, która leży na jego gruntach? No to też jest obiektem zainteresowania odpowiednich służb?
                  • greges58 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 21.01.14, 23:47
                    może nie do końca zrozumiałeś ?
                    Majchrowski jest współwłaścicielem tej szkoły !
                    z większościowym udziałem ...
                    Krakowska Akademia.
                    18 000 studentów płaci czesne ;)
                    wszystko jasne ?

                    ^^
      • pies_w_studni Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 16.11.13, 13:51
        I jeden lekarz.
    • troja86 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 19.11.13, 14:42
      Każdego tutaj stać na nowe auto, do tego agd, rtv, mieszkanie itd. tylko gdyby nie te raty...;p

      --------------------------------------------------------------------------------------
      bazy konsumenckie
      • loyezoo Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 21.11.13, 08:20
        Hmm.Może ja podam jakieś przykłady "normalne".Mój brat pracuje jako przedstawiciel medyczny.Pensja z premiami 7-9tys.zł.Żona zarabia dużo mniej ale spokojnie ich stać na nowe auto (dla niej,on ma służbowy)
        Kolega z dawnej firmy.Pensja max 2400zł.Żona podobnie.Mieszkanie komunalne czy jakoś tak.Dorabia "fuchami".Co prawda nie kupił nowego auta ale za 70tys. BMW E60 3.0 benzyna:)
        Mógłbym tak wymieniać na kilka stron.Jako ciekawostkę podam,że jest sobie facet (był na zlotach super aut),który całe życie zbierał,żeby kupić Ferrari.Gość nie ma nic innego,w sensie mieszkania i innego majątku:)

        P/S ponoć kupuje się auta za równowartość max 8-10 pensji.Pensja na poziomie 4-5tys. nie jest jakimś kosmicznym wynikiem,więc auta nowe w granicach 50tys. to jest norma.Za 100tys. mają ludzie albo o większych dochodach albo na raty albo odłożyli więcej jak 10 pensji (jak kolega od BMW:))
        • gzesiolek Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 21.11.13, 09:31
          Mieszkanie komunalne i BMW E60 za 70tys... ech Polska...
          od dolu do gory wszyscy kombinuja jak sie nachapac kosztem innych...
          • greges58 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 21.01.14, 23:55
            70 tysięcy to roczny zarobek przyzwoitego nauczyciela w społecznym Liceum !
            wprawdzie brutto - ale zawsze ?
            nie ośmieszaj się...
            ja mam Przyjaciół - wykupionne komunalne duże ładne mieszkanie,
            a pod domkiem dwa Jaguary XJR !!! wcale nie stare ;)
            czerwony dla Pani i czarny dla Pana !
            nie uogólniaj, proszę...
            • gzesiolek Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 22.01.14, 00:48
              Mieszkania komunalne powinny byc dla tych co nie maja szans na zakup swojego a nie dla tych co sobie zalatwia... Jak ktos ma auta za dziesiat tys nie powinien miec mozliwosci mieszkania w komunalnym... i o to mi chodzilo...
              • greges58 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 22.01.14, 16:23
                po rodzicach !
                zameldowany tam - od urodzenia !
                a że wykupił od gminy za grosze i ma dzisiaj stumetrowy apartament w centrum ?
                zabronisz ???
                a nawet jeśli tylko płaciłby czynsz lokatorski, to kto mu tego zakaże ??
                P.S.
                cały wrocławski elitarny Oporów i Biskupin - to osiedla " poniemieckich " domków jednorodzinnych,
                wykupionych od miasta przez dotychczasowych najemców !!!
                zakażesz ???
                Komuny nie ma od 25 lat !!!
                znam samotnych ludzi - mieszkających na 200 metrach :)
                stać na czynsz, więc płacą...
                kropka.
                • gzesiolek Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 22.01.14, 17:20
                  Nie zabronie...
                  Ale wlasnie po komunie pozostaly mieszkania dla grosze dla odpowiednio ustawionych i zapieprz dla mnie aby zarobic na mieszkanie po cenach rynkowych...

                  Brakuje mi po prostu rownosci w dostepie do tego typu luksusow...
    • zabieganab Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 21.01.14, 08:42
      bardzo fajny watek ;-) i ciekawe rozne odpowiedzi z dygresjami

      a odpowiadajac na Twoje pytanie: ja mam wlasna dzialalnosc, bo pracujac jako specjalista w branzy budowlanej w bardzo dobrze placacych firmach mialam pensje ok. 12 000zl:
      Fajna kasa, ale za wiele z tego ucieka, bo sie wchodzi na II-gi prog podatkowy i zamiast na ciuchy, wycieczki, samochody i inne moja kasa szla na podatki, z ktorych wiemy wszyscy co mamy.
      Tak wiec powszechnie krytykowane rozwiazanie "samozatrudnienia" ma jak najbardziej sens w okreslonym przypadku. I wlasnie jako samozatrudniona potrzebuje do moich dzialan samochod ;-)
      Im drozszy samochod tym lepiej mi sie to oplaca, bo wiadomo jego wydatki sa moimi kosztami = o te wartosci zmniejszam nalezny do zaplacenia podatek - i to bez zadnych przekretow ;-)
      Faktem jest, ze jesli miesiecznie zarabialabym np. 3 000zl, to (nie majac bogatego meza albo kochanego tatusia) nie jest mozliwe kupienie bryki za 80 000zl brutto w leasingu, bo rata miesieczna wtedy jest ok. 1 600zl a zaplacic sobie trzeba ZUS = ok. 1 000zl, a za ok. 400zl nie przezyje sie i nie pojezdzi, bo benzyna tez kosztuje.
      Na takie autko od 80 tys brutto mozna sobie pozwolic od min. 5 tys przychodu.
      A taki mozna miec w przypadku posiadania wlasnej dzialalnosci w konkretnej dziedzinie, ktora w danym czasie ma sens bytu. Czyli dzis to: IT, medyczne, inzynierskie, prawnicze.

      Ty majac 25 lat masz jeszcze caaaaaale zycie przed soba i bez wiekszych kombinacji, jesli jestes po prostu pracowity i myslacy mozesz juz za pare ( a nie parenascie lat) miec mozliwosci finansowe kupic sobie taka bryke ;-)
      Czego Ci jak najbardziej zycze!!!
    • galtomone Ile trzeba zarabiać "na rękę" żeby... 21.01.14, 08:52
      ... na zakup poniżej było nas stać.
      Tzn. nie tylko na fizyczne wejście do salonu i zakup ale także na używanie (serwisy, paliwo, ubezpieczenie, itd..). Przy założeniu, że Kowalski przejeżdża rocznie ok. 15k km.
      Mieszka w mieście, gdzie wydatki związane z mieszkaniem to ok 900 zł (czyli chyba taka średnia... bo w Warszawie pewnie więcej - nie ma kredytu hipotecznego [ani hipotetycznego ;-)]).
      Rodzina 2 + 1.

      Nowe Mondeo....

      Nowy Passat.....

      Nowe BMW 5.....

      Ewentualnie ile wg Was trzeba zarabiac "na reke", zeby kupic przecietne auto - przestawiciela swojej klasy samochodów?
      • galtomone Dlaczego pytam...? 21.01.14, 09:24
        Sam nowego auta nigdy nie rozwazalem... tym bardziej na kredyt. Ale zakladam, ze czesc z Was jednak nowe auta kupuje (moze ja juz tez powinieniem?).

        Pytanie... ile trzeba zarabiac na reke by w Waszej opinii mialo to sens... I sami kupi8liscie nowe za gotowke czy na kredyt...?
        I czy kredyt nie sprawia, ze kupujecie auto bardzo, bardzo drogo?
        • klemens1 Re: Dlaczego pytam...? 21.01.14, 12:11
          Spamer reklamuje ogłoszenia i wątek odżył ....
          A skoro odżył, moja odpowiedź brzmi: półroczne zarobki netto - tyle można przeznaczyć na kupno samochodu.
          • galtomone Re: Dlaczego pytam...? 21.01.14, 12:14
            klemens1 napisał:

            > Spamer reklamuje ogłoszenia i wątek odżył ....

            ?????

            > A skoro odżył, moja odpowiedź brzmi: półroczne zarobki netto - tyle można przez
            > naczyć na kupno samochodu.

            OK... to juz jakas teoria :-)
            • carnivore69 Re: Dlaczego pytam...? 21.01.14, 12:21
              Hehe, "teoria" de facto wyglada tak:

              N = Cena optymalnego* samochodu/roczne zarobki netto

              I jak wynik (N) juz jest, to wtedy oglasza sie go jako "the rule of thumb" ;-)

              */ Optymalnego: zapokajajacego potrzeby konsumpcji w dzialce auto-moto

              Pzdr.
              • galtomone Re: Dlaczego pytam...? 21.01.14, 12:41
                Czyli ile optymalnie powinno wynoscić N?
                • zabieganab Re: Dlaczego pytam...? 21.01.14, 13:00
                  no to jest proste rownanie z jedna niewiadoma:

                  wiadoma jest wartosc bryki
                  wiadoma jest wartosc miesiecznych dochodow

                  x * wart mies dochodow = wartosc bryki

                  jak ktos mysli powaznie o samochodzie za ok. 80 000zl i wiecej, to chyba jest w stanie sobie obliczyc to x, czyli szukana wartosc N
                  • galtomone Nie zrozumiales... 21.01.14, 13:06
                    zabieganab napisała:

                    > no to jest proste rownanie z jedna niewiadoma:
                    >
                    > wiadoma jest wartosc bryki
                    > wiadoma jest wartosc miesiecznych dochodow
                    >
                    > x * wart mies dochodow = wartosc bryki
                    >
                    > jak ktos mysli powaznie o samochodzie za ok. 80 000zl i wiecej, to chyba jest
                    > w stanie sobie obliczyc to x, czyli szukana wartosc N

                    Ja nie pytalem jak olbiczyc N - bo to oczyiwste, tylko ile wynosi optymalne...

                    W zaleznosci od zarobkow i wbyranego auta raz bedzie to 0,5 a raz 3,5... Im wieksze N tym nizsze zarobki i/lub drozsze auto.

                    Pytanie zatem jakiego N nie przekraczac kupujac nowe auto?
                    • zabieganab Re: Nie zrozumiales... 21.01.14, 13:20
                      wydaje mi sie, ze odpowiedz na Twoje pytanie nie jest dla kazdego taka sama ;-)

                      ale generalnie powiedzialabym, ze nalezy zastanowic sie realnie jaki samochod sie najprawde potrzebuje, jakim by sie chcialo jezdzic i jak ma sie to do wlasnych mozliwosci finansowych.

                      Dla jednego to bedzie 0,5 wartosci mis dochodow a dla kogos innego 0,1
                      • galtomone Bezpieczny przedział N 21.01.14, 13:37
                        zabieganab napisała:

                        > wydaje mi sie, ze odpowiedz na Twoje pytanie nie jest dla kazdego taka sama ;-
                        > )

                        Mylisz sie... Odpowiedz jaki przedzial wartosci N przy zakupie nowego auta optymalny dla kazdego bedzie taki sam. I walsnie te optymalny przedzial chcialbym ustalic.

                        Wartosc pocztakowa czyli 0,0 - to w przypadku gdy nowe auto kupujemy za jedna miesieczna pensja jest oczywista... pytanie jak daleko 0,0 mozna sie bezpiecznie odsunac...?

                        Dla jakich wartosci N kupujemy za gotowke, a dla jakich (kolejny przedzial) mozemy rozwazac kredyt.
                        I oczywiscie powyzej jakiego N auta nie kupujemy.

                        Generalnie to N bedzie sie tycyzc zarozno aut nowych jak i uzywanych...

                        > ale generalnie powiedzialabym, ze nalezy zastanowic sie realnie jaki samochod s
                        > ie najprawde potrzebuje, jakim by sie chcialo jezdzic

                        To chyba oczywiste i nie odpowiada na zadane pytanie.

                        i jak ma sie to do wlasny
                        > ch mozliwosci finansowych.

                        Wlasnie te mozliwosci finansowe pozwoli ustalic zakres N, na ktory sie zgodzimy...

                        > Dla jednego to bedzie 0,5 wartosci mis dochodow a dla kogos innego 0,1

                        Serio???
                        • carnivore69 Re: Bezpieczny przedział N 21.01.14, 14:06
                          > Mylisz sie... Odpowiedz jaki przedzial wartosci N przy zakupie nowego auta opty
                          > malny dla kazdego bedzie taki sam. I walsnie te optymalny przedzial chcialbym
                          > ustalic.

                          Eee tam. Podejrzewam, ze jest to odwrocona U-ksztaltna funkcja dochodow. Czyli jak masz 10k PLN na rok, to samochodu po prostu nie kupujesz (czyli kupujesz np. skuter za miesieczny dochod), jak masz 100k, to mozesz sobie spokojnie pozwolic na przeznaczenie polrocznych zarobkow, a jak 1m, to i za kwartalne bryke kupisz calkiem sensowna.

                          Pzdr.
                          • galtomone Re: Bezpieczny przedział N 21.01.14, 14:16
                            Nadal dla takiego gupiego Kowalskiego jak ja, prosciej byloby do wzoru (przy zakupie) wprowadzic zarobki, wartosc auta i zobaczyc ile wyjdzie i np. jak widze ze jest 1.0 to spoko... a jak 1.8? bo zakladam, ze przy 2.5 i wiecej to juz troche "z motyka na slonce".... :-)

                            A czesto sobie ludzier takich rzeczy nie uswiadamiaja....
                            • carnivore69 Re: Bezpieczny przedział N 21.01.14, 18:40
                              Pytanie sprowadza sie do tego dla jakiego odsetku spoleczenstwa nowa fabia tudziez i30 nie sa juz nierozsadnym finansowo wyborem. (Bo wysoce prawdopodobne, ze to w tej wlasnie grupie ow wspolczynnik jest najwyzszy.)

                              Jesli uznamy, ze na tym poziomie rozwoju cywilizacyjnego 25% gospodarstw domowych powinno jezdzic co najmniej nowym pojazdem klasy B, bierzemy pierwszy kwartyl dochodow z GUS-u i liczymy nasz wspolczynnik (rok z hakiem?).

                              Pzdr.
                              • galtomone Re: Bezpieczny przedział N 22.01.14, 07:30
                                carnivore69 napisał:

                                > liczymy nasz wspolczynnik (rok z hakiem?).

                                No wlasnie... czy 2.0 jest jeszcze OK?
                                Zreszta te zasade mozna zastosowac do kazdego auta... nowe/uzywane...

                                I chyba pomysl sprawdzenia gdzie (kupujac) sie znajdujemy z tym wspolczynnikiem nie jest glupia...
                                W koncu na kredyt mozna kupic majac w kieszeni I zlotowke...
            • klemens1 Re: Dlaczego pytam...? 21.01.14, 13:40
              > > Spamer reklamuje ogłoszenia i wątek odżył ....
              >
              > ?????

              "Reklamuje ubezpieczenia" miało być.
              Niejaki oldcośtam77 wrzucił reklamę i wątek odżył. Jego post jest już chyba wyrzucony.
          • bywalec.hoteli Re: Dlaczego pytam...? 21.01.14, 13:09
            > A skoro odżył, moja odpowiedź brzmi: półroczne zarobki netto - tyle można przez
            > naczyć na kupno samochodu.
            Półroczne zarobki tylko twoje czy twoje i żony?
            • galtomone Re: Dlaczego pytam...? 21.01.14, 13:11
              To moze dla ulatwienia liczmy zarobki "jednostki rodzinnej" (czyli Mama i Tata, dwóch Tatusiów lub dwie Mamy - dziadkowie sie nie liuczą bo maja znizki na komunikacje publiczna) w miesiacu.
            • klemens1 Re: Dlaczego pytam...? 21.01.14, 13:38
              > Półroczne zarobki tylko twoje czy twoje i żony?

              Łączne - w końcu samochód jest wspólny.
              Zresztą - gdybym zarabiał dużo mniej od żony, to dlaczego miałyby to być moje półroczne zarobki.
      • gzesiolek Re: Ile trzeba zarabiać "na rękę" żeby... 22.01.14, 00:57
        My z zona stosujemy prosta zasade... kupilismy nowego...
        Pozniej odkladamy...
        Nie odmawiajac sobie niczego rocznie odkladamy 40-60tys...
        W tej chwili po 5latach mamy odlozone dosc...
        Ale jako ze Mitsu nam sie wciaz sprawuje jak nowe to odkladamy decyzje o kupnie nowego auta, zwlaszcza ze Mazda nie ma zadnych promocji ;)
        • galtomone Re: Ile trzeba zarabiać "na rękę" żeby... 22.01.14, 07:32
          gzesiolek napisał:

          > My z zona stosujemy prosta zasade... kupilismy nowego...
          > Pozniej odkladamy...
          > Nie odmawiajac sobie niczego rocznie odkladamy 40-60tys...

          Wiesz... brzmi to dla ciebie jak zaden wysilek - w koncu im ma sie wiecej tym latwiej oszczedzac. Wiec to zadna sztuka odlozyc duzo jak ma sie duzo....
          • gzesiolek Re: Ile trzeba zarabiać "na rękę" żeby... 22.01.14, 17:22
            Zeby miec wiecej trzeba zap...c
            Zaczynalismy z zona po studiach za kase za ktora teraz ludzie nie chca stazu odbyc... w mojej pierwszej robocie w kraju zarobilem 100zl przez 3 miesiace na umowie ajencyjnej...
            Wiec teraz juz mam nieco mniej wysilku zeby odlozyc...
            • mapo0 Re: Ile trzeba zarabiać "na rękę" żeby... 25.09.14, 14:17
              a możeby podnieść ciekawy wątek?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka