Legalność i stan techniczny oferowanej uzywki

01.12.13, 15:16
Załóżmy, ze chcę kupić używane auto. Zakładam, że sprzedający chce zataić lub nie zna prawdziwej historii pojazdu i stanu technicznego, np. pośrednik.
Jak zminimalizować ryzyko wpadki? Dajmy na to zostanie sprawdzony VIN u dealera marki w PL, co dealer może wyczytać z takiego numeru VIN i czy ma też wgląd w bazę danych pojazdów na całą Europę, albo i inne kontynenty? Jak szukać ostatniego użytkownika/właściciela pojazdu? Oczywiście, dodatkowo szczegółowa kontrola diagnostyczna u dealera. Coś jeszcze? I czy w ten sposób da się uniknąć dużej wpadki, typu auto kradzione, utopione, po dzwonie, złożone z dwóch?
    • qqbek Re: Legalność i stan techniczny oferowanej uzywki 01.12.13, 15:38
      to.niemozliwe napisał:

      > Załóżmy, ze chcę kupić używane auto. Zakładam, że sprzedający chce zataić lub n
      > ie zna prawdziwej historii pojazdu i stanu technicznego, np. pośrednik.

      Znaczy się od "Mirka" zamierzasz kupić.

      > Jak zminimalizować ryzyko wpadki?

      Kupić nowy w salonie (też, jak się okazuje, bez jakiejkolwiek gwarancji, że niebity) albo używany od dobrego znajomego/członka rodziny.

      > Dajmy na to zostanie sprawdzony VIN u dealera
      > marki w PL, co dealer może wyczytać z takiego numeru VIN i czy ma też wgląd w
      > bazę danych pojazdów na całą Europę, albo i inne kontynenty?

      Zależy od marki pojazdu.

      > Jak szukać ostatni
      > ego użytkownika/właściciela pojazdu?

      W książce pojazdu/dokumencie rejestracyjnym/tytule własności go nie ma?

      > Oczywiście, dodatkowo szczegółowa kontrola
      > diagnostyczna u dealera.

      Pod warunkiem, że nie jest znajomym Mirka i nie ma odsypu od "pozytywnie" załatwionych.

      > Coś jeszcze?

      Jak jest książka serwisowa, a gadasz nie tylko w narzeczu Mickiewicza i Słowackiego, to wziąć telefon i zadzwonić do stacji, która wykonywała przeglądy auta za granicą.
      Telefon to kilkanaście złotych, taniej nawet niż linia diagnostyczna.

      > I czy w ten sposób da się uniknąć dużej
      > wpadki, typu auto kradzione, utopione, po dzwonie, złożone z dwóch?

      Najlepiej mieć zaufanego mechanika i omijać z daleka "okazje".
      Lepiej kilka tysięcy dołożyć i kupić samochód od pierwszego właściciela, niż "amerykanina" zarejestrowanego w Polsce tydzień wcześniej (rzecz jasna tylko po to, żeby nie przekazywać dalej tytułu własności z wielką, czerwoną pieczęcią "Salvage"). W wypadku aut z Niemiec te, które przyjechały o własnych siłach a nie na lawecie będą miały w dokumentacji dodatkowy dowód rejestracyjny (na różowym blankiecie), do tymczasowych tablic rejestracyjnych.
    • przemekthor Re: Legalność i stan techniczny oferowanej uzywki 01.12.13, 22:42
      Nie wiem.
      Zamiast nakręcać festiwal kontroli, domysłów i ryzyka, Nie lepiej dopłacić i kupić "krajowe" auto od jednego właściciela? Takiego, co wpadł nim w każdą dziurę i ma wszystkie papiery na naprawy?
Pełna wersja