Dodaj do ulubionych

Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs ....

05.12.14, 21:24
...wartosc auta?

Tak siem zaczalem zastanawiac patrzac na te wontki:

- tak mnie siem wydaje ze pi razy drzwi jak ktos bierze nowy to srednio placi 50tys PLN w pomrocznej za jakis przyrzad do jezdzenia

Konforntujac to ze srednia pensom w pomrocznej to wychodzi ze wy niezle oszczedni jestescie.

Pomijajac przypadki jak Hrabia Derduch ktoremu sie nie chce wstawac z wyra za mniej niz 15 kafli USD to tutaj sa dwie opcje:

albo jest tu elita finansowa

albo kurde wydajecie na fury wiekszosc kapitalu

(pomijamy fury sluzbowe leasingi itd)

Ja zaczynam - teraz jezdze troche gorszym sprzetem bo musze sie odkuc po problemach z wymiarem niesprawiedliwosci i mam 2009 ISF

To jest pi razy drzwi 10% hajsu co go mozna w walizke wlozyc i spie...c na wyspy bergamuta.

A jak to jest u was, g. mnie obchodzi ile macie na koncie bo ja w portfel nie zagldam - chodzi o to ile procent oszczednosci wydajecie na fure?
Obserwuj wątek
    • dziala_nawalony Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 05.12.14, 21:34
      nie mieszkam w pomrocznej, ale jezdze lacetti kupionym jako trzylatek, oszczednosci..hym nie za wiele. Jakies 3tysiaki. Dlatego tak malo bo chalupe kupilismy
      • szymi_mispanda Spoko.... 05.12.14, 21:43
        ....jak chalupe kupiliscie to jest uzasadnienie.

        Sam mam taki plan ze jeszcze trzy lata i wracam i stawiam chalupe na jednej z dzialek - tylko musze jeszcze polezec tutaj trzy lata zeby ku... miec tyle ze mi do smierci starczy bo moje pokolenie to od tych kurew jebanych z PO nie dostanie juz ani grosza emerytury.

        Ale, ajk ty chlopie majac 3 kafle psychicznie wytrzymujesz?

        Odpukac - jakis wypadek, niezdolnosc do pracy i mogila kurde. Ja bym przy takim stresie na czyms jechal non-stop.
        • dziala_nawalony Re: Spoko.... 05.12.14, 21:52
          szymi_mispanda napisał(a):

          > ....jak chalupe kupiliscie to jest uzasadnienie.
          >
          > Ale, ajk ty chlopie majac 3 kafle psychicznie wytrzymujesz?
          >
          > Odpukac - jakis wypadek, niezdolnosc do pracy i mogila kurde. Ja bym przy takim
          > stresie na czyms jechal non-stop.

          nie najgorzej, bo robie za fizycznego z kontraktem stalym zadne tam job agency,ale no fakt kasa na bierzaco wiec w markecie cugle do sie, Co do wypadku to mi wisi, insurance placi za trwala niezdolnosc, a jak by mnie zupelnie ..j strzelil to kobieta jest ustawiona jak gorniki za gierka..he.he.. w sumie choc dupy nie urywa to da sie jeszcze pod rzadamy Elzbietki Dwa jakos wyzyc.
        • przemekthor Re: Spoko.... 06.12.14, 09:34
          Daj se siana, nie wracaj, nie stawiaj, postaw se dom na jakiejś uroczej wysepce typu Malta i wal ojczyznę w bambus. Tu nie ma nic ciekawego, morze na północy, góry na południu, latem masz tropiki a zimą koło polarne. Jest za to syf, dziury w jezdniach, żule, moherowe babcie, kościoły i apteki na każdym rogu, plus na dokładkę burdel w zabudowie, z czego 3/4 w pastelach.
          Ja zarobiłem kiedyś sporo pieniędzy na kontrakcie i wydałem na dom pod miastem, teraz dymam 15 kilometrów za każdym razem, jak muszę coś kupić, iść do przychodni czy dziecko do przedszkola odwieźć. Mój wybór, ale inaczej to sobie wyobrażałem - jeśli coś tu ma pójść nie tak, pójdzie nie tak na pewno, i to z podwójną siłą rażenia.
          Co do kasy - nie narzekam, bo jestem dość dobrze opłacanym specjalistą, samochodu własnego nie mam, firmy zapewniają, ale jak się nadarzy okazja - wynoszę się w jakieś miłe miejsce.
          • dziala_nawalony Re: Spoko.... 06.12.14, 09:54
            szymi wroci, za bardzo lubi polskie panienki..he..he. Tak serio ja juz od paru lat wyzbylem sie zludzen co do powrotu. No chyba ze Cameron da nam tu wszystkim kopa w d. na pozegnanie.
    • qqbek Auto to sporo mniej niż 10% zasobności portfela. 05.12.14, 21:49
      Ale jeżdżę nastoletnim BMW :P
      Gdybym miał się nadąć, to bym poszedł do salonu po nową "trójkę" bez konieczności zastawiania nerki czy podpisywania innych cyrografów i wystarczyłoby.
      Priorytety jednak są inne, niż wożenie dupy nowym autem :)
      • dziala_nawalony Re: Auto to sporo mniej niż 10% zasobności portfe 05.12.14, 22:04
        qqbek napisał:

        > Ale jeżdżę nastoletnim BMW :P
        > Gdybym miał się nadąć, to bym poszedł do salonu po nową "trójkę"
        > Priorytety jednak są inne, niż wożenie dupy nowym autem :)

        no, to tak jak ja. mialem kase na moja bryczke nissana gtr, a kobieta pomogla mi szukac i owszem..ale malego domeku jaki sobie wymarzyla.
        • qqbek No niezupełnie. 05.12.14, 22:35
          dziala_nawalony napisał:

          > no, to tak jak ja. mialem kase na moja bryczke nissana gtr, a kobieta pomogla
          > mi szukac i owszem..ale malego domeku jaki sobie wymarzyla.

          No niezupełnie.
          Ja dom i mieszkanie pod wynajem już mam.
          Teraz zbieram na łajbę i jakieś cztery kąty (rekreacyjne) poza miastem.
          No i emigrować musiałem tylko na dwa lata, żeby kasę na dokończenie domu jakoś zdobyć :P
    • swan_ganz Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 05.12.14, 22:51

      a co cię to obchodzi? W pierdlu jakąś lojalkę na tobie wymusili i dostałeś zadanie pomagania władzy?

      W Pl jesteś? Po ścigałbym się trochę ... Szczególnie z tym twoim ISF... Koników masz więcej w tej bryczce niż ja więc nie pękaj... Robimy jakąś ustawkę?
      • dyktator_bolandy Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 08.12.14, 18:46
        pewnie miał tam kilku narzeczonych...;-(
    • engine8 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 05.12.14, 23:02
      Ja za duzo na samochody nie wydaje - ani na nie oszczedzam ani nie planuje - trzeba, albo stare sie zudzilo to wymieniam. Zwykle kupuje 2-3 letnie (ciagle gwarancja ale maly przebieg i idalny stan) wiec o wiele mniej niz nowe. Maly albo bardzo maly % "luznych" (w odroznieniu od zamrozonych czy zaiwestowanych) oszczednosci.
      • tbernard Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 08.12.14, 21:46
        2-3 letnie to w PL zaraz rodzi się pytanie, dlaczego ktoś chce sprzedać i czy nie wrąbie się w zbyt częste wizyty w serwisie.
    • schweppes1 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 06.12.14, 01:29
      Nie mam kompletnie pojęcia skąd te wszystkie fury. W większości dużych miast prawie same kilkuletnie fury, a pensje średnio 3k netto. Przecież 4-letnia amortyzacja, paliwo i inne opłaty to spokojnie połowa takiej pensji. Jak to mówi Max Kolonko - to się nie dodaje ;)
      • schweppes1 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 06.12.14, 01:32
        A do tego te nowe osiedla z kiczowatymi klitkami zwanymi apartamentami "pod klonem" czy "na polu" + knur-inkluzif co roku ;)
        • 4slash Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 06.12.14, 10:17
          Moim zdaniem na auto można przeznaczyć maksymalnie ok. 10 % kapitału. To najfajniejsza zabawka ale na zimno tylko maszynka do przemieszczania. Trzeba gdzieś mieszkać, wyjeżdżać na urlop, edukować dzieci, mieć inne pasje: motocykle, łódki, ogród, narty, nurkowanie, góry to też wymaga inwestycji. Trzeba też pamiętać, że fortuna kołem się toczy i mieć zabezpieczenie na 1-2 lata egzystencji bez pracy bo różnie bywa. Bo ludzie są bogaci nie z rozrzutności lecz z oszczędności. Bez względu na to ile się zarabia powinno wydawać się mniej. nawet 100-200 zł po latach tworzy niezłą sumkę.
      • qqbek Dobre auto to nierzadko konsumpcja na pokaz... 06.12.14, 10:22
        ...w wykonaniu zupełnego gołodupca.
        I pewnie do tego pije Szymik.
        Mam znajomego, który auta zmienia co 3-4 lata, zawsze biorąc nowe z salonu (segment D, ale nie premium - Insignia czy Mondeo- w ten deseń). Mieszka w wynajętym mieszkaniu, nie ma praktycznie żadnych oszczędności... ale pomimo tego co kilka lat samochód zmienia.
        Po co?
        Nie wiem.
        Ten typ tak już najwyraźniej ma.

        Drugi typ użytkownika "ponad stan" to "Misiaczki" - samochód im właściwie niepotrzebny, przetrzepali i swoją skarpetę i bieliźniarkę babci, żeby tylko go kupić... a kupili go, żeby był i zbierał kurz. Ci przynajmniej najczęściej kupują za gotówkę. Pierwszy typ daje bankom zarobić na kredycie konsumpcyjnym.

        Bo samochód, o ile nieużytkowany dla celów firmowych, to konsumpcja a nie inwestycja :)
        • swan_ganz Re: Dobre auto to nierzadko konsumpcja na pokaz.. 06.12.14, 13:24
          Bo samochód, o ile nieużytkowany dla celów firmowych, to konsumpcja a nie inwestycja :)

          nawet i w takim przypadku to nie zawsze jest dobry pomysł... Mam znajomego, który jakoś tam radzi sobie na rynku ale na piwo z nim nie pójdziesz czy na jakieś orientalne dupy nie wyjdziesz od kiedy gościu wziął sobie Range Rovera do wylizania... To wylizywanie kosztuje go na tyle dużo, że już na niewiele więcej go stać tym bardziej, że ma dwie córki, które chodzą do szkoły prywatnej więc ma spore koszty rodzinne... Przed tym RR stać go było by czasem skorzystać z życia ale dziś już nie bo RR ma swoją comiesięczną wartość... Moim zdaniem postąpił jak idiota ale skoro każdy z nas ma jakiś swój własny feblik to i on ma do tego prawo.... :-)
        • loyezoo Re: Dobre auto to nierzadko konsumpcja na pokaz.. 06.12.14, 19:19
          To,że mieszka w wynajętym to coś dziwnego? Na zachodzie tylko 10-20% ludzi kupuje mieszkania,bo jest to bezsensem.Reszta wynajmuje.
          Druga sprawa,(ja mam częściowo takie podejście)Skąd ja mogę widzieć ilę pożyje.To sobie chłopak jakoś tam żyje po swojemu i chwała mu za to.
          • qqbek Gdyby za pieprzenie bzdur płacono... 06.12.14, 19:58
            loyezoo napisał:

            > To,że mieszka w wynajętym to coś dziwnego? Na zachodzie tylko 10-20% ludzi kupu
            > je mieszkania,bo jest to bezsensem.Reszta wynajmuje.
            > Druga sprawa,(ja mam częściowo takie podejście)Skąd ja mogę widzieć ilę pożyje.
            > To sobie chłopak jakoś tam żyje po swojemu i chwała mu za to.
            >

            ...byłbyś bogaty.
            Niespełna 1/3 domów w UK to własność prywatna, zamieszkała przez właścicieli i nieobciążona hipoteką.
            Ponad 1/3 to własność prywatna, zamieszkała przez właścicieli i obciążona hipoteką.
            1/3 to mieszkania wynajmowane - z czego połowa prywatnie, połowa komunalnych (tak prywatnych jak i "council").
            Infografika dla opornych.
            Dane za ostatnim brytyjskim spisem powszechnym (obejmuję Anglię, Walię i Irlandię Północną) z 2011 roku.

            Jak już chcesz pieprzyć bzdury, to pieprz bezpiecznie... sprawdź czy "informacje", które podajesz są w jakimkolwiek stopniu wiarygodne.
            • qqbek Mój błąd... Anglia i Walia. 06.12.14, 20:00
              Bez Irlandii Północnej.
            • loyezoo Re: Gdyby za pieprzenie bzdur płacono... 06.12.14, 21:38
              Gdyby z kolei płacono za czytanie ze zrozumieniem,byłbyś milionerem.Pisałem o mieszkaniu.Mieszkanie,a dom to zasadnicza różnica.
              • loyezoo Re: Gdyby za pieprzenie bzdur płacono... 06.12.14, 21:40
                Jeszcze jedno.Pisałem ogólnie o "zachodzie" (bardziej Niemcy,Holandia Belgia) niż GB,chociaż niczego to nie zmienia
                • qqbek Re: Gdyby za pieprzenie bzdur płacono... 06.12.14, 21:47
                  Najmniej właścicieli mieszkań jest w Niemczech, ale to nadal ponad 53% a ty nadal robisz z siebie pośmiewisko.
                  • jureek Re: Gdyby za pieprzenie bzdur płacono... 07.12.14, 15:15
                    qqbek napisał:

                    > Najmniej właścicieli mieszkań jest w Niemczech, ale to nadal ponad 53% a ty nad
                    > al robisz z siebie pośmiewisko.

                    Nie 53% tylko 43%, przy czym w wielkich miastach wskaźnik ten jest dużo niższy i w Hamburgu wynosi np. tylko 24%
                    de.wikipedia.org/wiki/Wohneigentumsquote
                    Zbyt sztywny rynek nieruchomości powoduje, że własne mieszkanie jest przeszkodą w mobilności pracownika. Kupowanie i sprzedawanie mieszkań trwa zbyt długo i jest obciążone mnóstwem formalności. Niemcy to nie Ameryka, gdzie załatwia się takie rzeczy prawie od ręki, więc można sobie pozwolić na kupowanie mieszkania na własność.



                    • qqbek Dajcie mi źródła bo każdą bzdurę Wiki zniesie... 07.12.14, 16:48
                      jureek napisał:

                      > Nie 53% tylko 43%, przy czym w wielkich miastach wskaźnik ten jest dużo niższy
                      > i w Hamburgu wynosi np. tylko 24%
                      > de.wikipedia.org/wiki/Wohneigentumsquote
                      > Zbyt sztywny rynek nieruchomości powoduje, że własne mieszkanie jest przeszkodą
                      > w mobilności pracownika. Kupowanie i sprzedawanie mieszkań trwa zbyt długo i j
                      > est obciążone mnóstwem formalności. Niemcy to nie Ameryka, gdzie załatwia się t
                      > akie rzeczy prawie od ręki, więc można sobie pozwolić na kupowanie mieszkania n
                      > a własność.
                      >
                      >
                      >

                      Jak w większości niewiarygodnych artykułów z Wikipedii można powiedzieć - "Fajny artykuł, tylko szkoda, że materiałów źródłowych brak."
                      Za 2007 masz tutaj lepszy artykuł (i masz wszystkie kraje UE i EFTA). Tutaj jest 48% w wypadku Niemiec.
                      Tym razem poparty danymi.
                      Ta strona ma trochę nowsze dane (marzec 2014), do których też podaje link (a instytucja, czyli Eurostat, jest dość wiarygodna). Tutaj jest 53.3% (czyli wzrost o 5% w 7 lat, głównie na skutek sprzedaży tanich mieszkań w "nowych landach" z puli lokali komunalnych).
                      • qqbek Zapomniałem o drugim linku. 07.12.14, 16:52
                        Oto on.

                        Najgwałtowniejszy jest skokowy wzrost liczby właścicieli w Polsce.
                        Ale tutaj poza wykupem mieszkań komunalnych i zakładowych doszło jeszcze uwłaszczenie po Kaczopłetwemu (mieszkań lokatorskich).
                      • crannmer Masz zrodlo 07.12.14, 18:22
                        qqbek napisał:
                        > Jak w większości niewiarygodnych artykułów z Wikipedii można powiedzieć - "Fajn
                        > y artykuł, tylko szkoda, że materiałów źródłowych brak."

                        Tu masz oficjalne zrodlo, Federalny Urzad Statystyczny.
                        www.statistik.sachsen-anhalt.de/apps/StrukturKompass/indikator/zeitreihe/37
                        Stoi jak byk: 2013, Hamburg 21%, cala Republika Federalna 43%.

                        Juz sie ciesze na zarzut tendencyjnosci zrodla.
                        • qqbek Re: Masz zrodlo 07.12.14, 19:13
                          crannmer napisał:

                          > Juz sie ciesze na zarzut tendencyjnosci zrodla.
                          Nie zamierzam go podnosić.

                          Ok- może po prostu metodologia Eurostatu różni się od niemieckiego Bundesanstalt fuer etwas (zakładam, że to centralna statystyka).
                          Bo Eurostat podaje odsetek właścicieli o 10% wyższy i z tym ty też zapewne nie zamierzasz dyskutować :)

                          Ale nawet te 43% to sporo do "10, góra 20%" uogólnionego na wszystkie kraje "zachodu" przez loyezoo.
                          Tym bardziej, że w wypadku "działa_nawalony" mówimy o Wielkiej Brytanii... a dla tej dane są bardzo spójne i jednoznaczne.

                          A Niemcy są bardzo specyficzne, bo nawet w USA (kraj wiecznych nomadów) odsetek właścicieli jest sporo wyższy niż w Niemczech (i podobny do tego z Anglii i Walii).
                          • crannmer Re: Masz zrodlo 07.12.14, 19:37
                            qqbek napisał:
                            > od niemieckiego Bundesanstalt fuer etwas (zakładam, że to centralna statystyka).

                            Na podanej stronie ciag znakow "Bundesanstalt" nie wystepuje. Wystepuje natomiast ciag znakow "Quelle: Statistisches Bundesamt". Czyli "Zrodlo: Federalny Urzad Statystyczny.

                            > A Niemcy są bardzo specyficzne

                            A to inna historia.
                            • qqbek Re: Masz zrodlo 07.12.14, 20:45
                              crannmer napisał:

                              > Na podanej stronie ciag znakow "Bundesanstalt" nie wystepuje. Wystepuje natomia
                              > st ciag znakow "Quelle: Statistisches Bundesamt". Czyli "Zrodlo: Federalny Urza
                              > d Statystyczny.

                              Rzuciłem okiem, przeczytałem, przyjąłem do wiadomości.
                              Drugi raz mi się zaglądać nie chciało, skąd ten "Bundesanstalt".
                              Dodatkowo:
                              Znam dobrze niemiecki i nie trzeba mi z niego niczego tłumaczyć.

                              > > A Niemcy są bardzo specyficzne
                              >
                              > A to inna historia.
                              >

                              W kontekście tej dyskusji jednak istotna.
                              Zwłaszcza, że "działa_nawalony" mieszka w Anglii a nie Niemczech.
                          • loyezoo Re: Masz zrodlo 07.12.14, 20:17
                            Ok.Przepraszam że przesadziłem z procentami(nie alkoholowymi,żeby nie było)Jednak nie zmienia to nic w moim podejściu do typa,który wynajmuje mieszkanie,a zmienia auta na nowe co 3 lata.Znam ludzi,którzy maja nowego ML-a i CLS-a pod blokiem i mieszkają we własnym ale M3.Osobiście wolałbym Trabanta ale pod domkiem z ogródkiem.(starczyłoby z zakupów tych 2 aut aż nadto)

                            P/S ostatnio był był wywiad z pewnym panem,Polakiem,który sprzedał majątek,żeby mieć Ferrari.I ma.I jest najszczęśliwszym posiadaczem chyba takiego auta na świecie.
                            Brał ostatnio udział w jakimś zlocie super aut w Polsce.
                            • qqbek Re: Masz zrodlo 07.12.14, 20:50
                              loyezoo napisał:

                              > Ok.Przepraszam że przesadziłem z procentami(nie alkoholowymi,żeby nie było)Jedn
                              > ak nie zmienia to nic w moim podejściu do typa,który wynajmuje mieszkanie,a zmi
                              > enia auta na nowe co 3 lata.Znam ludzi,którzy maja nowego ML-a i CLS-a pod blok
                              > iem i mieszkają we własnym ale M3.Osobiście wolałbym Trabanta ale pod domkiem z
                              > ogródkiem.(starczyłoby z zakupów tych 2 aut aż nadto)

                              A ja przepraszam za ton wypowiedzi, ale z uporem maniaka postanowiłeś wczoraj "grzęznąć w miękkim gruncie".
                              Co do motoryzacji - za nic świecie nie chciałbym Trabanta, nawet gdyby pod willą miał stać. Może dlatego, że miałem "przyjemność" mydelniczką kiedyś pojeździć.

                              > P/S ostatnio był był wywiad z pewnym panem,Polakiem,który sprzedał majątek,żeby
                              > mieć Ferrari.I ma.I jest najszczęśliwszym posiadaczem chyba takiego auta na ś
                              > wiecie.
                              > Brał ostatnio udział w jakimś zlocie super aut w Polsce.
                              >

                              Ja w takim postępowaniu sensu nie widzę, wielu widzi.
    • klemens1 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 06.12.14, 10:16
      szymi_mispanda napisał(a):

      > chodzi o to ile procent oszczednosci wydajecie na fure?

      Wg ciebie oszczędza się na wóz, jak się ma już odłożoną sumę, to się oszczędza jeszcze jej wielokrotność, żeby sobie dany wóz kupić?
      Czyli np. kupuję za 50 tys., tyle uzbieram, to jeszcze muszę dozbierać do 200 tys., żeby 25% oszczędności wydać na pojazd?
      Dziwne podejście, zwłaszcza że obecnie leasing to cholernie popularna forma finansowania.

      • krzy-czy Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 06.12.14, 10:38
        łoboziuniu-milionery kupują 3-4 letnie rzęchy- bo to wicie gazdo-kupie taniej i nie traci na wartości.
        • qqbek 3-4 letnie rzęchy? 06.12.14, 12:24
          krzy-czy napisał:

          > łoboziuniu-milionery kupują 3-4 letnie rzęchy- bo to wicie gazdo-kupie taniej i
          > nie traci na wartości.

          3-4 letnie rzęchy?
          Znam dwóch milionerów, którzy jeżdżą 20-letnimi samochodami.
          Jeden- nieruchomości- W140 S600.
          Drugi- firma autokarowa- W124 E280.
          Ile czasu pierwszy wozi się "S"-ką nie wiem.
          Wiem, że drugi W124 sprowadził sobie indywidualnie rok temu, z autentycznym przebiegiem 60.000km (kupił od niemieckiej instytucji państwowej, która głównie go garażowała).
          • krzy-czy Re: 3-4 letnie rzęchy? 08.12.14, 12:43
            właśnie o tem napisałem.
        • dziala_nawalony a to bys sie zdziwil 06.12.14, 13:23
          krzy-czy napisał:

          > łoboziuniu-milionery kupują 3-4 letnie rzęchy- bo to wicie gazdo-kupie taniej i
          > nie traci na wartości.

          zeby nie szukac dlugo. jeden z najbogatszych ludzi swiata Warren Buffett gos onegdaj poszedl do salonu i wyjechal owszem nowym ale... woz po gradobiciu. Wraca do biura szczesliwy, a swojej pracownicy kaze sobie zamowic hamburgera z cola, bo wlasnie dostal duzy upust u delera. Oszczedzaja bogaci i wam sie to oplaci..he..he.
          • krzy-czy Re: a to bys sie zdziwil 08.12.14, 12:45
            no dobra-tera napisz na jaką najjaśniejszą cholerę im te pieniądze.
            do grobu zebierą czy cóś??
            • dziala_nawalony Re: a to bys sie zdziwil 09.12.14, 00:43
              krzy-czy napisał:

              > no dobra-tera napisz na jaką najjaśniejszą cholerę im te pieniądze.
              > do grobu zebierą czy cóś??


              sobie zostawia niewiele, reszte oddaje na rozne fundcje dobroczynne.
    • tomek854 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 06.12.14, 12:00
      Moje auto, w które zainwestowałem, bo jest moim narzędziem pracy, jest warte nieco więcej niż mam długu :) (niezwiązanego z autem, które już jest dawno spłacone).
      • filip505 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 06.12.14, 16:49
        ....dziwne pojecie inwestycji niektorzy z was maja,nie tomek,w chleb na sniadanie
        tez inwestujecie????,jak kupisz paczke papierosow zeby sprzedac ja na sztuki z zyskiem
        to inwestycja,jak jezdzisz samochodem na wlasne potrzeby to zwykla konsumpcja,
        niezaleznie ile zaplaciles,mieszkanie czy dom jak wynajmujesz dla zysku to inwestycja,
        jak mieszkasz to zwykla konsumpcja,mozna oczywiscie trzymac puste czy wynajmowac
        bez wiekszego zysku liczac na zwyzke cen ale to dlugoterminowa perspektywa i wcale
        nie pewna,choc przy znikomych podatkach za domy w polsce moze nie az taka zla,
        --a auto trzeba kupowac z biezacych wydatkow,szczegolnie ze % u dylera sa zerowe
        lub blizkie temu,z urzywanymi dlugo troche inaczej,kredytu nie dostaniesz wiec musisz
        nazbierac,
        --nie ma lepszej dywersyfikacji dochodow,jak udane inwestycje kapitalowe,prace zawsze
        mozna stracic,czego wam nie zycze,
        • tomek854 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 06.12.14, 17:37
          Jeśli mi jest potrzebne auto do pracy, to jest to inwestycja.

          Jakbym wiercił dziury, to bym musiał zainwestować w wiertarkę, żeby się nie pałować świderkiem na korbkę, nie? W moim przypadku do pracy niezbędny był mi samochód. Bo własnie o to chodzi, że nie jeżdżę nim tylko na swoje potrzeby, ale także na potrzeby pracy - mam ubezpieczenie nie tylko prywatne ale i biznesowe (tu gdzie mieszkam wymagane są różne) i bez samochodu mógłbym zapomnieć o większości zleceń które miałem.

          Inwestycja to nie tylko zakup w celach spekulacyjnych albo na wynajem.
        • misiaczek1281 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 06.12.14, 17:42
          otóż to...nowy samochód to kiepska inwestycja bo traci 50% wartości w 4 lata...im starszy tym mniej traci...pon prostu cena zależy od wieku a nie tylko od stanu...starsze auto z mniejszym przebiegiem kosztuje mniej niż młodsze z większym:) poza tym utarty stereotyp że używanymi jeżdżą ci których nie stać na nowe....bzdura totalna...mnie stać na nowe ale właśnie dlatego mnie stać że jestem oszczędny i nie tracę 50% w 4 lata na nowym aucie:)
          • klemens1 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 06.12.14, 23:51
            misiaczek1281 napisał:

            > otóż to...nowy samochód to kiepska inwestycja bo traci 50% wartości w 4 lata

            Ale za to tylko 20% w ciągu 8 lat. Zapomniałeś już obliczenia, których słuszność sam przyznałeś?

            • misiaczek1281 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 07.12.14, 13:08
              klemens1 napisał:

              > misiaczek1281 napisał:
              >
              > > otóż to...nowy samochód to kiepska inwestycja bo traci 50% wartości w 4 l
              > ata
              >
              > Ale za to tylko 20% w ciągu 8 lat. Zapomniałeś już obliczenia, których słusznoś
              > ć sam przyznałeś?
              >

              to i tak sporo:) 20 000 wywalić w błoto? dziękuję:)
              • klemens1 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 07.12.14, 17:17
                misiaczek1281 napisał:

                > > Ale za to tylko 20% w ciągu 8 lat. Zapomniałeś już obliczenia, których słuszność sam przyznałeś?
                > >
                >
                > to i tak sporo:) 20 000 wywalić w błoto? dziękuję:)

                Pytałem, czy zapomniałeś już obliczenia, których słuszność sam przyznałeś.
                • misiaczek1281 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 07.12.14, 22:57
                  klemens1 napisał:

                  > misiaczek1281 napisał:
                  >
                  > > > Ale za to tylko 20% w ciągu 8 lat. Zapomniałeś już obliczenia, któr
                  > ych słuszność sam przyznałeś?
                  > > >
                  > >
                  > > to i tak sporo:) 20 000 wywalić w błoto? dziękuję:)
                  >
                  > Pytałem, czy zapomniałeś już obliczenia, których słuszność sam przyznałeś.

                  pamiętam...przyznałem że 20 000 zł straciłbym na nówce więcej niż na używanym :)
                  kupa kasy:)
                  • klemens1 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 08.12.14, 14:37
                    misiaczek1281 napisał:

                    > > Pytałem, czy zapomniałeś już obliczenia, których słuszność sam przyznałeś
                    > .
                    >
                    > pamiętam...

                    Jeżeli pamiętasz, to po co piszesz o utracie 40-50% w 4 lata?

                    • misiaczek1281 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 09.12.14, 11:15
                      klemens1 napisał:

                      > misiaczek1281 napisał:
                      >
                      > > > Pytałem, czy zapomniałeś już obliczenia, których słuszność sam przy
                      > znałeś
                      > > .
                      > >
                      > > pamiętam...
                      >
                      > Jeżeli pamiętasz, to po co piszesz o utracie 40-50% w 4 lata?
                      >
                      Ok. To napiszę że różnica między utratą wartości nówki a używki to nawet 20 000 PLN....dużo:) niektórzy pracują na 20 000 rok :) czyli tak czy inaczej nie opłaca się nówki kupować :) cieszę się że dochodzimy do tego samego wniosku:)
                      • klemens1 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 09.12.14, 14:14
                        misiaczek1281 napisał:

                        > Ok. To napiszę że różnica między utratą wartości nówki a używki to nawet 20 000 PLN....dużo

                        Tylko nie zapominaj, że to dla nowych wartych 100 tys. i w ciągu 8 lat i przy założeniu, że używka będzie bezwypadkowa i zadbana.
                        A czy to dużo, czy nie - to już każdy sobie sam oceni.

                        Ciekawe, czy teraz to zapamiętasz, czy też znowu będziesz pierniczył o utracie wartości 40-50% w ciągu 4 lat.
                        Obstawiam to drugie - w końcu jesteś etatowym trollem.
                        • misiaczek1281 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 10.12.14, 09:36
                          klemens1 napisał:

                          > misiaczek1281 napisał:
                          >
                          > > Ok. To napiszę że różnica między utratą wartości nówki a używki to nawet
                          > 20 000 PLN....dużo
                          >
                          > Tylko nie zapominaj, że to dla nowych wartych 100 tys. i w ciągu 8 lat i przy z
                          > ałożeniu, że używka będzie bezwypadkowa i zadbana.
                          > A czy to dużo, czy nie - to już każdy sobie sam oceni.
                          >
                          > Ciekawe, czy teraz to zapamiętasz, czy też znowu będziesz pierniczył o utracie
                          > wartości 40-50% w ciągu 4 lat.
                          > Obstawiam to drugie - w końcu jesteś etatowym trollem.

                          trolem bo pisze prawdę? Dziwn ą masz definicję trola:) Będę pisał to prawda że nowe traci 40-50 % w 4 lata...tylko różnica między stratą nowego a używanego jest mniejsza....używany traci kwotowo np. 3-5 tys.zł w 3 lata a nowy 25 tys.zł w 3 lata:) Ogromna róznica dla przeciętnego Polaka który ma średnią krajową :)
                          • klemens1 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 10.12.14, 10:05
                            misiaczek1281 napisał:

                            > > Ciekawe, czy teraz to zapamiętasz, czy też znowu będziesz pierniczył o utracie
                            > > wartości 40-50% w ciągu 4 lat.
                            > > Obstawiam to drugie - w końcu jesteś etatowym trollem.
                            >
                            > trolem bo pisze prawdę?

                            Trollem, bo piszesz boldem i łżesz.
                            Dla kogoś, kto ma wybór: nowy vs używany liczy się różnica w utracie wartości, a nie utrata wartości nowego w porównaniu do niekupowania auta w ogóle.
                            I nieważne ile razy ci to przypominam, to o 20% w ciągu 8 lat się nie zająkniesz, tylko w kółko - jak jakiś zakompleksiony frajer - powtarzasz mantrę o 40-50% w 4 lata.

    • babaqba Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 06.12.14, 18:56
      O ja was chrzanię, w jakim hrabiowskim gronie się znajduję... czego nie jestem w stanie zrozumieć. Nie stać mnie na to, co tutaj sobie nawzajem opisujecie. Ci kupili domy, tamci samochody za kieszonkowe. Sam zarabiam tyle, że wg oficjalnych danych znajduję się w ścisłej elicie finansowej i ...nie stać mnie na to wszystko. Wiem, cienka ta elita w Polsce. Ale zdradźcie mi proszę, jak wy to robicie? Jest jakaś tajemnica czy po prostu dochody macie po 50 tys./miesiąc? Bo z niższymi to sobie nie wyobrażam.
      • misiaczek1281 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 06.12.14, 19:30
        babaqba napisała:

        > O ja was chrzanię, w jakim hrabiowskim gronie się znajduję... czego nie jestem
        > w stanie zrozumieć. Nie stać mnie na to, co tutaj sobie nawzajem opisujecie. Ci
        > kupili domy, tamci samochody za kieszonkowe. Sam zarabiam tyle, że wg oficjaln
        > ych danych znajduję się w ścisłej elicie finansowej i ...nie stać mnie na to ws
        > zystko. Wiem, cienka ta elita w Polsce. Ale zdradźcie mi proszę, jak wy to robi
        > cie? Jest jakaś tajemnica czy po prostu dochody macie po 50 tys./miesiąc? Bo z
        > niższymi to sobie nie wyobrażam.

        to proste...odkładając miesięcznie 1000 zł po roku masz 12 tys.zł...po 10 latach 120 tys.zł ... po 20 latach 240 tys.zł ...:) powodzenia:)
      • anza666 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 06.12.14, 20:29
        co chrzanisz....)))
        Uważasz ze 100% narodu zarabia 3 tys miesięcznie?
        Osobiscie jestem PH na kontrakcie od ponad 14 lat w jednej firmie. Nie chce rozpisywać się nad tym jak to funkcjonuje i wyglada w szczególach. Raz w mcu wystawiam Fv a firmy nie interesuje to czym jeżdże.
        Płacę jak każdy podatki / za wysokie )))). Auto jest moim narzędziem pracy a co za tym idzie kosztem/podobnie jak wszystko co z nim związane/ .Przy wymianie auta konsultuje to z ksiegowym by ten podał mi bezpieczna kwotę którą mogę wybulić za auto. Nie kupuję za gotówkę tylko leasinguje na okres nie dłuższy niż 3 lata. Po tym okresie auto ma zazwyczaj ponad 200 tys przebiegu, zarobiło i zrobiło juz swojemi trafia się taki Misiaczek który cieszy się ze kupił auto 3 letnie za 1/3 wartosci uważając ze zrobił najlepszy interes na swiecie zapominając o tym, ze użytkownik oraz firma leasingowa odliczyli od tego auta wszystko co było mozliwe i szybko pozbywa się nazwijmy to kłopotu biorąc kolejne nowe auto i powtarzając wszystko od początku
        • misiaczek1281 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 06.12.14, 21:48
          anza666 napisał(a):

          > co chrzanisz....)))
          > Uważasz ze 100% narodu zarabia 3 tys miesięcznie?
          > Osobiscie jestem PH na kontrakcie od ponad 14 lat w jednej firmie. Nie chce roz
          > pisywać się nad tym jak to funkcjonuje i wyglada w szczególach. Raz w mcu wysta
          > wiam Fv a firmy nie interesuje to czym jeżdże.
          > Płacę jak każdy podatki / za wysokie )))). Auto jest moim narzędziem pracy a co
          > za tym idzie kosztem/podobnie jak wszystko co z nim związane/ .Przy wymianie a
          > uta konsultuje to z ksiegowym by ten podał mi bezpieczna kwotę którą mogę wybul
          > ić za auto. Nie kupuję za gotówkę tylko leasinguje na okres nie dłuższy niż 3
          > lata. Po tym okresie auto ma zazwyczaj ponad 200 tys przebiegu, zarobiło i zrob
          > iło juz swojemi trafia się taki Misiaczek który cieszy się ze kupił auto 3 letn
          > ie za 1/3 wartosci uważając ze zrobił najlepszy interes na swiecie zapominając
          > o tym, ze użytkownik oraz firma leasingowa odliczyli od tego auta wszystko co b
          > yło mozliwe i szybko pozbywa się nazwijmy to kłopotu biorąc kolejne nowe auto i
          > powtarzając wszystko od początku

          tak, zgoda że odliczyłeś i nie straciłeś na wartości tylko auto firmowe na siebie zarabia.... tylko że ja bym nie kupił takiego pofirmowego 3 latka z ponad 200 000 km przebiegu bo dla mnie to auto jest zajeżdżone (za duży przebieg do wieku:) kupiłem wtedy 9 letnie z przebiegiem 168 tys.km a nie 3 letnie z ponad 200 000:)...a cena tego 9 latka duuużo niższa niż 3 latka...bo cena auta zależy od wieku a dla mnie liczy się stan i przebieg i cena a nie wiek:) więc to chyba jakiś inny misiaczek był...nieco mniej cwany:) hehe:)
          • anza666 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 07.12.14, 12:48
            wiesz co Kolego...przeczytaj to co napisałeś )))))0 spkojnie i bez emocji przeczytaj))))) Szkoda mi czasu na dyskusję z takim. Powiem tak
            Popatrz na samochód 9 letni z przeb 160 tys i na auto 3 letnie z przebiegiem 200 tys i pomysl ze cena jest podobna ))))
            Żegnam )))
            • misiaczek1281 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 07.12.14, 13:07
              anza666 napisał(a):

              > wiesz co Kolego...przeczytaj to co napisałeś )))))0 spkojnie i bez emocji przec
              > zytaj))))) Szkoda mi czasu na dyskusję z takim. Powiem tak
              > Popatrz na samochód 9 letni z przeb 160 tys i na auto 3 letnie z przebiegiem 20
              > 0 tys i pomysl ze cena jest podobna ))))
              > Żegnam )))

              czytam i nie widzę nic dziwnego:) Cena 3 latka i 9 latka nigdy nie będzie podobna !!! 3 latek będzie dużo droższy chociaż przebieg czyli zużycie podobne (168 i 200 000 km = niewielka różnica)...dla mnie 3 latek i 200 000 to zajeżdżone auto i bardziej opłaca się kupić 9 latka z mniejszym przebiegiem...w 9 latku blacha ocynk i tak nie zardzewieje a przebieg mniejszy chociaż jeśli 3 latek ma 200 000 to 9 latek powinien mieć 600 000 km hahahahhaha...:)
      • engine8 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 06.12.14, 23:53
        Ale zdradźcie mi proszę, jak wy to robicie? Jest jakaś tajemnica czy po prostu dochody macie po 50 tys./miesiąc? Bo z niższymi to sobie nie wyobrażam.
        Masz racje... Ja akurat nie mieszkam w Polsce i dochody w przeliczeniu na PLN rzeczywscie mam w tych granicach - zadnych kredytow no i nie ma sie z czym rozrzucac...a auta tu tansze poniewaz nie mamy VATu no i paliwo polowe tansze.
        • filip505 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 07.12.14, 03:12
          .....WAT to chyba mamy,cena na polce zawsze mniejsza jak w kasie,a mieszkajac
          tutaj bez kredytow to jakis ewenemet,po co czekac na kupno czegokolwiek,np;
          domu 20 lat jak mozna dzisiaj kupic i mieszkac,a z samochodem to juz przesada,
          bierzesz kredyt na 0,00 %a kasa ci zarabia w banku 0,25% ,to smieszna kwota
          ale jak masz jakies drozsze kredyty to swietny czas zeby je splacac,ja mam za
          dom 4% wiec w banku kasy niemam,kazda nadwyzke natychmiast tam wplacm,
          tak naprawde zawsze mnie "gotowka" ta elektroniczna nawet gniotla,jak juz bylo
          ze mialem pare groszy to sie zastanawialem ile moge pod to kredytu dostac,na
          inwestycje,ktore przynosza dochody do dzisiaj,nie na samochod misiaczku ,bo
          to jak buty,potrzebujesz,kupujesz,nie musza byc od versace,ale musza byc wygodne
          i odpowiednie,do odwaznych nie bogatych swiat nalezy,choc byc bogatym chyba
          nie jest zle,ale nie bylem ,nie jestem,nie bede,lubie wydawac,ale MUSZE miec co,
          • engine8 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 08.12.14, 02:43
            nie ma prosze pana czegos takiego jak darmowy kredyt... dostajesz kredyt na 0% ale cena jest inna niz placisz gotowka....

            Znow temat zjezdza w krzaki. Nie dyskutujemy na temat gdzie lepiej inwestowac...tylko jakim obciazeniem finasowym jest kupno auta..
            Szymi jak ma 2009 ISF za jakies $35k co jest 10% jego gotowki . No wiec jak ma $350k w walizce :) I rowniez uwazam ze wydanie wiecej niz 2-3 miesieczne pensje na auto to max.


            • misiaczek1281 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 08.12.14, 13:10
              engine8 napisał(a):

              > nie ma prosze pana czegos takiego jak darmowy kredyt... dostajesz kredyt na 0%
              > ale cena jest inna niz placisz gotowka....
              >
              > Znow temat zjezdza w krzaki. Nie dyskutujemy na temat gdzie lepiej inwestowac.
              > ..tylko jakim obciazeniem finasowym jest kupno auta..
              > Szymi jak ma 2009 ISF za jakies $35k co jest 10% jego gotowki . No wiec jak ma
              > $350k w walizce :) I rowniez uwazam ze wydanie wiecej niz 2-3 miesieczne pens
              > je na auto to max.
              >
              >

              2-3 pensje na auto? idąc twoim tokiem myślenia ludzie by jeździli autami 15 letnimi za 6 k bo średnia płaca w PL to 3 k ...a ja na ulicach widzę w większości droższe niż 6k i młodsze niż 15 lat:)
              • engine8 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 08.12.14, 18:58
                pamietasz ten kawal z czasow PRLu?

                W niemczech stuknelo sie 3 ludzi
                -niemiec w Mercedesie
                - czech skoda
                - polak syrenka

                Wszyscy narzekaja...
                Nimiec krzyczy ze wydal polroczny zarobkn an to auto i teraz to ruina
                Czech placze ze to 5 lat jego pracy
                A Polak sie wije i ryczy ze cale zycie oszczednosci poszlo w bloto.
                Niemiec patrzy n aniego i mowi - "Ty nie sadzisz ze trzeba byc wariatem aby wydac oszczednosci zycia na auto??"
    • marekatlanta71 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 07.12.14, 04:18
      Mój ISF jest o rok starszy - 2008 :)
    • jureek Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 07.12.14, 15:46
      Nie mam własnego auta wcale. Jak potrzebuję, to biorę z wypożyczalni.
      • misiaczek1281 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 07.12.14, 16:34
        jureek napisał:

        > Nie mam własnego auta wcale. Jak potrzebuję, to biorę z wypożyczalni.

        jazda swoim samochodem lepiej smakuje...samochodu i żony się nie pożycza:)
        • qqbek Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 07.12.14, 16:38
          misiaczek1281 napisał:

          > jureek napisał:
          >
          > > Nie mam własnego auta wcale. Jak potrzebuję, to biorę z wypożyczalni.
          >
          > [b]jazda swoim samochodem lepiej smakuje...samochodu i żony się nie pożycza:)[/
          > b]

          A ty Misiu masz żonę?
          Czy jednak jesteś skazany na "wypożyczalnię"?
        • loyezoo Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 07.12.14, 20:21
          Pod warunkiem,że ma się samochód,a nie wózek na zakupy.Przetłumaczę ci moją sygnaturkę (może nie znasz języków) Życie jest zbyt krótkie,żeby jeździć nudnymi autami.
          • misiaczek1281 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 07.12.14, 21:59
            loyezoo napisał:

            > Pod warunkiem,że ma się samochód,a nie wózek na zakupy.Przetłumaczę ci moją syg
            > naturkę (może nie znasz języków) Życie jest zbyt krótkie,żeby jeździć nudnymi a
            > utami.
            >
            znam języki...znam też inne powiedzonko : samochód służy do jazdy a nie do przedłużania ptaszka...ptaszka mam długiego więc nie muszę go wydłużać ekskluzywnym samochodem...ale jak komuś nie staje to zawsze może kupić luksusowy wózek i czerpać z tego tytułu rozkosz:)
        • jureek Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 08.12.14, 08:34
          misiaczek1281 napisał:

          > [b]jazda swoim samochodem lepiej smakuje...samochodu i żony się nie pożycza:)[/
          > b]

          Jeśli chodzi o smak jazdy samochodem, to dużo bardziej zależy od on tego, gdzie jadę, z kim, co w radiu gra, czy muszę się spieszyć itp., niż od tego, czym jadę, a już zupełnie nieważne jest dla mnie, czy samochód mój, czy wypożyczony. W przypadku własnego radość z jazdy może być nawet trochę zmącona nasłuchiwaniem, czy coś nie stuka, w wypożyczonym nie ja muszę się martwić o naprawy. Tylko brać i jechać!
          • misiaczek1281 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 08.12.14, 13:18
            jureek napisał:

            > misiaczek1281 napisał:
            >
            > > [b]jazda swoim samochodem lepiej smakuje...samochodu i żony się nie pożyc
            > za:)[/
            > > b]
            >
            > Jeśli chodzi o smak jazdy samochodem, to dużo bardziej zależy od on tego, gdzie
            > jadę, z kim, co w radiu gra, czy muszę się spieszyć itp., niż od tego, czym ja
            > dę, a już zupełnie nieważne jest dla mnie, czy samochód mój, czy wypożyczony. W
            > przypadku własnego radość z jazdy może być nawet trochę zmącona nasłuchiwaniem
            > , czy coś nie stuka, w wypożyczonym nie ja muszę się martwić o naprawy. Tylko b
            > rać i jechać!

            no właśnie jazda pożyczonym jest zmącona obawami....gdy powstanie byle rysa na lakierze trzeba powiadamiać wypożyczalnie, ubezpieczalnię i naprawiać...a w moim aucie to ja sam decyduję czy tą rysę naprawie , kiedy to zrobię i nie musze nikomu o tym mówić...i eksploatacja kosztuje mniej bo nie płacę za wypożyczenie:)
            • qqbek Wypożyczanie 10.12.14, 09:30
              misiaczek1281 napisał:

              > no właśnie jazda pożyczonym jest zmącona obawami....gdy powstanie byle rysa na
              > lakierze trzeba powiadamiać wypożyczalnie, ubezpieczalnię i naprawiać...a w moi
              > m aucie to ja sam decyduję czy tą rysę naprawie , kiedy to zrobię i nie musze n
              > ikomu o tym mówić...i eksploatacja kosztuje mniej bo nie płacę za wypożyczenie:
              > )

              Jak jeździsz jak dupa wołowa, to może i rysy "powstają".
              Ja (a mam obecne auto od 8 lat) żadnej rysy na nim nie spowodowałem.
              Kilka razy przez ten czas ktoś mi rzecz jasna drzwiami na parkingu bod sklepami przypier_olił, co widać, ale nic więcej.
              Różnica jest taka, że w wypadku własnego auta możesz rzeczywiście machnąć ręką.
              W wypadku auta z wypożyczalni trzeba zgłosić wypożyczalni i ochronie sklepu (resztą i tak się oni zajmą) i może fotkę cyknąć. Ale samodzielne zgłaszanie ubezpieczycielowi? Samodzielne naprawianie? Czy ty misiu poważny jesteś, czy po prostu nigdy samochodu nie wypożyczałeś i dlatego bredzisz? Czy sądzisz, że wypożyczalnia będzie płakała po rysce na jednym z tysięcy aut w swojej sieci, tak jak ty beczysz i spać po nocach nie możesz po zrobieniu rysy na nastoletnim Polo?
              • misiaczek1281 Re: Wypożyczanie 10.12.14, 09:41
                qqbek napisał:

                > misiaczek1281 napisał:
                > Różnica jest taka, że w wypadku własnego auta możesz rzeczywiście machnąć ręką.
                > W wypadku auta z wypożyczalni trzeba zgłosić wypożyczalni i ochronie sklepu (re
                > sztą i tak się oni zajmą) i może fotkę cyknąć. Ale samodzielne zgłaszanie ubezp
                > ieczycielowi? Samodzielne naprawianie? Czy ty misiu poważny jesteś, czy po pros
                > tu nigdy samochodu nie wypożyczałeś i dlatego bredzisz? Czy sądzisz, że wypożyc
                > zalnia będzie płakała po rysce na jednym z tysięcy aut w swojej sieci, tak jak
                > ty beczysz i spać po nocach nie możesz po zrobieniu rysy na nastoletnim Polo?

                a ile kosztuje takie wypożyczenie? 100 zł za dobę? 30 dni to 3 tys.zł ... rok to 36 tys.zł....za rok wypożyczania mam nowe auto :) haha:) Amen.
                • jureek Re: Wypożyczanie 10.12.14, 13:15
                  misiaczek1281 napisał:

                  > a ile kosztuje takie wypożyczenie? 100 zł za dobę? 30 dni to 3 tys.zł ... ro
                  > k to 36 tys.zł....za rok wypożyczania mam nowe auto :) haha:) Amen.


                  Nie mieszkam na jakimś zadupiu, żebym codziennie potrzebował auta. Do jeżdżenia na co dzień to mam rower i bilet miesięczny komunikacji miejskiej.
                  Za mój ostatni własny samochód płaciłem samych stałych opłat (ubezpieczenie + podatek drogowy) prawie 2000 euro rocznie, bo wielkie bydlę to było, za te pieniądze to mam spokojnie 20 dni wypożyczalni. A więcej auta nie potrzebuję.
                  • klemens1 Re: Wypożyczanie 10.12.14, 13:35
                    Bardzo dobre podejście - gdyby więcej ludzi faktycznie policzyło, ile ich auto kosztuje, to wielu by porezygnowało. Nie tak wielu ilu powinno, bo tutaj wciąż samochód "trzeba mieć".

                    Jeden ze znajomych kupił pierwsze auto (za prawie 100 tys.) mając chyba trochę ponad 40 lat. Nie było mu potrzebne - po prostu miał pieniądze więc kupił dla kaprysu. Płaci ogromne sumy na utrzymanie (m.in. kilka tys. rocznie za przedłużoną gwarancję) a jego roczny przebieg to coś bliżej 5 tys. niż 10. Przyznaje się, że niekiedy odpala auto w weekend żeby bez celu pojeździć bo podobno się psuje jak jest długo nieużywane.

                • engine8 Re: Wypożyczanie 10.12.14, 18:45
                  Misiaczku.... Myslisz ze narody ktore nie pamietaj czasow bez samochdow i w kazdym domu jest przynajmniej jeden samochod na osobe plus extra nic na ten temat nie wiedza ani liczy cnie potrafia?

                  A co oni robia bardzo czesto. Na kzdy dluzszy wyjazd czy urlop zostawija swoj wlasne auta a i sobie wypozyczaja. dlaczego? A chocby dlatego ze to wcale az tak duzo nie kosztuje i jedyny koszt to koszt wypozyczenie plus koszt paliwa..

                  Wez sobie policz teraz ile kosztje ciebie przejchanie jednego kilometra.... Policz ile km rocznie przejezdzasz, doloz koszty wszytkiego innego - napraw, wymiany opn, plynow , ubezpieczen,,,
                  I wtedy policz sobie ile ciebie naprawde kosztuje wyjazd na urlop.
                  Do tego sobie wykalkuluj co bedzie je sie Twoje auto na drodze rozkraczy.. to z wypozyczalni to prosta sprawa - dzwonisz, przywoza ci nowe a gratem sie zajmuja.. Po paru godzinach jestes znow w drodze... A jak sie rozleci albo bedziesz mial wypadek to to co ty zaplacisz bedzie mal kwot w porownaniu z kosztem rzeczywistym,. No i z wypozycalni zazwycxaj dostajesz nowe lub prawie nowe...
                  Jak to wszytko wyliczysz i ocenisz to sie moze okazac ze moze w koncowym rozliczeniu to wcale nie taki kiepski interes?

                  Oczywiscie jesli chodzi tylko i jedynie o koszt to zawsze wlasne wyjdzie taniej ale jak ocenisz wartosc a przez wartosc rozumiem tez rzeczy inne jak przyjemnosc, wygoda, bezpieczenstwo, ryzyka roznego rodzaju...
    • 1realista zatem policzmy to... 07.12.14, 17:01
      w skali 10 lat :-)
      koszt paliwa: 7,5 dm3/100km * 5,5 pln * 150 ( 15000km rocznie) *10lat =62000zł
      ubezpieczenie = 2500zł/ rok ( oc,ac, serwis) *10lat = 25000zł
      bieżące utrzymanie - olej, filtry, przeglądy bieżące, rozrząd, hamulce, zawieszenie, opony (2kpl zimowe i 1 kpl letni), wycieraczki, płyn, żarówki, drobne obcierki naprawiane za własną gotówkę, = 20000zł
      Razem koszty eksploatacji pojazdu wynoszą 107000pl przez 10 lat. czyli 892zł co miesiąc
      Koszt nowego kompakta kombi w full wypasie wynosi drugie tyle.

      Wynika z tego że za kwotę jakiś 90 tys. kupujemy sobie wartość pt bezpieczeństwo, komfort i niezawodność. Czy to dobra cena? Każdy to musi sam ocenić. Wiele osób nie potrzebuje aż tak dużego auta i starcza im mniejsze i mniej wyposażone za te 55 tys. mniej.I to jest chyba właściwy punkt odniesienia bo koszt zakupu auta tak naprawde jest mniejszy niż koszty eksploatacji.
      Tak pominąłem świadomie zysk z tzw lansu i pozorności "stanu posiadania" bo dla mnie jest to zysk nieistotny. Ważniejsze są niezawodność, komfort i bezpieczeństwo co daje konkretne korzyści w codziennej eksploatacji auta. Kłopot finansowy pojawia sie w momencie szkody czy kradzieży ponieważ polskie firmy ubezpieczeniowe zaniżaja wartość auta mając w swoich katalogach wyceną szrotów i mocno wyeksploatowanych aut. W przeciwnym razie na koszt zakupua auta wpływa nie jakiś tam % oszczedności tylko potrzeba chwili która mówi o tyle moge wydać na samochód. Zresztą tak naprawdę jest to często koszt stosunkowo mały do całkowitych kosztów życia. I właśnie te pozostałe koszty i koszty eksploatacyjne powodują że przy małych zarobkach przecietnego polaka nie stać na zakup nawet nowego "przyrządu do jeżdżenia" nawet za jedyne 50tys. Więćcchyba początkowy pogląd jest słuszny bo gdybyśmy przeprowadzili ankietę wśród forumowiczów żyjących w kraju to sie okaże że prawie nikt nie ma nowego auta kupionego za własne prywatne pieniądze. Bo nadwyżkę wydaje się na inne cele a pojazd jest "nasty" w kolejce ważności posiadania. Co zresztą widać w skali zakupów nowych pojazdów na rynku krajowym.
      • poohdell Re: zatem policzmy to... 08.12.14, 10:37
        Kupuje nowe auto, bo mnie na to stać. Mógłbym jeździc strszym ale nie chce. Tak samo mam 4 pokoje, a przeciez w 2 tez bym sie zmieścił. I czynsz o prawie polowy byłby mniejszy. Te całe rozważania o utracie wartości sa fajne, ale dla mnie takim samym bezsensem jest np robienie w chalupie łazienki za np. 40 tys. Jak ktoś chce, to prosze bardzo, ale to tez wywalanie pieniedzy w błoto. Meble? A po co meble? Wywalanie pieniędzy.
        • misiaczek1281 Re: zatem policzmy to... 08.12.14, 13:37
          poohdell napisał(a):

          > Kupuje nowe auto, bo mnie na to stać. Mógłbym jeździc strszym ale nie chce. Tak
          > samo mam 4 pokoje, a przeciez w 2 tez bym sie zmieścił. I czynsz o prawie polo
          > wy byłby mniejszy. Te całe rozważania o utracie wartości sa fajne, ale dla mnie
          > takim samym bezsensem jest np robienie w chalupie łazienki za np. 40 tys. Jak
          > ktoś chce, to prosze bardzo, ale to tez wywalanie pieniedzy w błoto. Meble? A p
          > o co meble? Wywalanie pieniędzy.

          Łazienka to nie wywalanie pieniędzy:) Musisz się gdzieś myć:) Meble też są potrzebne...ubrania trzeba gdzieś trzymnać....ale nowe auto? bez sensu skoro używane jeździ tak samo:)
          • poohdell Re: zatem policzmy to... 08.12.14, 15:51
            W sraczu za 200 zet sie tak samo sra jak na takim za 3 klocki, nie?
            Auto chociaz mozna sprzedać po 5 latach. A łazienkę co - wystawisz na allegro jak Ci sie znudzi?
            • misiaczek1281 Re: zatem policzmy to... 09.12.14, 11:18
              poohdell napisał(a):

              > W sraczu za 200 zet sie tak samo sra jak na takim za 3 klocki, nie?
              > Auto chociaz mozna sprzedać po 5 latach. A łazienkę co - wystawisz na allegro j
              > ak Ci sie znudzi?

              tylko że w sraczu za 3 klocki czujesz się jak król na tronie i to tylko 3 kloci a utrata wartości nowego auta to nawet 20-30 000 zł w 4 lata a nie jakieś marne 3 klocki hehe:)
          • 1realista Re: zatem policzmy to... 08.12.14, 23:11
            naprawdę widać różnice pomiędzy nowym autem a używanym. Różnica zaczyna sie ukazywać gdzieś po przejechaniu jakiś 50 tys. km. Wtedy zaczynaja być zauważalne ślady eksploatacji.
            Nowe auto inaczej pachnie. Oczywiście pomijając wpadki z fabrycznie śmierdzacymi plastikami co niekiedy się zdarza.
            Nowe auto też zazwyczaj prezentuje wyższy poziom bezpieczeństwa w stosunku do poprzednich generacji. Do tego zazwyczaj auta rosną więc są przestronniejsze. Nowsze sa też bardziej komfortowe w obsłudze. Oczywiście operujemy wewnątrz danej klasy. Chociaż w przypadku aut o klasę wyższych i generacje lub dwie starszych różnica kompletnie znika w przypadku nowego pojazdu pozornie niższej klasy.
            • misiaczek1281 Re: zatem policzmy to... 09.12.14, 11:24
              1realista napisał:

              > naprawdę widać różnice pomiędzy nowym autem a używanym. Różnica zaczyna sie uk
              > azywać gdzieś po przejechaniu jakiś 50 tys. km. Wtedy zaczynaja być zauważalne
              > ślady eksploatacji.
              > Nowe auto inaczej pachnie. Oczywiście pomijając wpadki z fabrycznie śmierdzacym
              > i plastikami co niekiedy się zdarza.
              > Nowe auto też zazwyczaj prezentuje wyższy poziom bezpieczeństwa w stosunku do p
              > oprzednich generacji. Do tego zazwyczaj auta rosną więc są przestronniejsze. No
              > wsze sa też bardziej komfortowe w obsłudze. Oczywiście operujemy wewnątrz dane
              > j klasy. Chociaż w przypadku aut o klasę wyższych i generacje lub dwie starszyc
              > h różnica kompletnie znika w przypadku nowego pojazdu pozornie niższej klasy.

              figę prawda...często starsza wersja i nowsza mają taki sam poziom bezpieczeństwa - tyle samo gwiazdek w testach a różnią się tylko kształtem karoserii - no czasem silnikiem nowym uturbionym silnicziem od kosiarki) i tracą na wartości z prędkością światła...30 000 zł w 4 lata czyli 8 tys.zł na rok czyli 7 stów na miesiąc - to tak jakby wyrzucać 30% wypłaty co miesiąc w błoto hehe :)
              • gzesiolek Re: zatem policzmy to... 09.12.14, 13:00
                Oj nie wystawiaj sie tak na odstrzelenie swej ignorancji...

                Proponuje abys sprawdzil jak zmienialy sie warunki otrzymywania gwiazdek w testach ENCAP w przeciagu ostatnich 15lat... a pozniej dopiero poruszaj temat rownej ilosci gwiazdek...

                • misiaczek1281 Re: zatem policzmy to... 10.12.14, 09:44
                  gzesiolek napisał:

                  > Oj nie wystawiaj sie tak na odstrzelenie swej ignorancji...
                  >
                  > Proponuje abys sprawdzil jak zmienialy sie warunki otrzymywania gwiazdek w test
                  > ach ENCAP w przeciagu ostatnich 15lat... a pozniej dopiero poruszaj temat rowne
                  > j ilosci gwiazdek...
                  >

                  15 lat? Raczej 3 lata:) miałem na myśli kupno 3-4 latka zamiast nowego modelu bo to często to samo tylko karoseria inna i lampy i cena wyższa i utrata wartości :) poza tym nawet 11 latki miały 4 poduszki ABS
                  • gzesiolek Re: zatem policzmy to... 10.12.14, 10:05
                    No to właśnie między 4latkiem a nowym będzie różnica bo w 2013 zmieniono zasady przyznawania gwiazdek... i taki Megane w pierwszym tescie po zmianach spadl z 5 do chyba 3 czy 4 gwiazdek...
                    A moj budzetowy kompakt z 2009 ma 5 poduszek, 2 pelne kurtyny, wszelakie systemy kontroli trakcji, wspomagania hamowania...a i tak teraz nie miałby 5 gwiazdek... więc ten 11letni 5gwiazdkowiec z 4 poduszkami i ABS to teraz pewnie 2-3gwiazdki...

                    No ale Ty i tak wiesz lepiej...
    • jeepwdyzlu blacha to blacha 08.12.14, 13:59
      Szymi celnie zauważył, że auta mamy generalnie w Polsce trochę za wysoko w stosunku do dochodów..
      co prawda szweps:
      Nie mam kompletnie pojęcia skąd te wszystkie fury. W większości dużych miast prawie same kilkuletnie fury, a pensje średnio 3k netto.
      --------
      myli się
      bo np we Wrocłąwiu 60% nauczycieli zarania ponad 5000 zł netto, nie znam lekarzy z dochodami poniżej 15- 20 tys złotych
      mnóstwo - tysiące ludzi - przedsiębiorców - to miliionerzy
      byle policjant z maturą ma z 4 tys na rękę, to samo żólnierze, urzędnicy
      Typowa rodzina w dużym mieście - jesli dwie osoby pracują to mają 5-10 tys bez trudu
      Oczywiście jest różnica czy mają 5 czy 15
      ale jednak na kompaktowe auto starcza...

      Szymi
      Generalnie - to z samej lektury widać, że Forumowicze tu znacznie odbiegają w górę od średniej - kupa inteligentnych ludzi a niektóre spory naprawdę aż przyjemnie prowadzić..
      Tym bardziej rozumiem, że mają fajne auta.
      jeep
      • schweppes1 Re: blacha to blacha 08.12.14, 15:35
        Bzdury. Średnia pensja we Wrocku to ~4500 zł brutto, czyli ~3200 zł netto przy umowie o pracę, oczywiście zawyżana troszkę przez nielicznych w stosunku do reszty burżujów, więc można przyjąć 3k. Nauczyciel, i to najwyższego stopnia, czyli dyplomowany, zarabia w okolicach 3-3,5k netto i regulują to przepisy, to samo z policjantami. Krawężniki ok. 2,5k, oficerowie kryminalni itp. ok. 3-3,5k. Zejdź na ziemię. Polska to nie architekci, lekarze i prawnicy jak w rodzinka.pl, tylko w większości monterzy w fabrykach, magazynierzy czy pracownicy budowlani.
        • gzesiolek Re: blacha to blacha 08.12.14, 16:48
          Zapominasz o dorabianiu... polowa nauczycieli jak chce i ma jeszcze sily wyciaga drugie tyle na korepetycjach...
          Nawet moja mama, na emeryturze, przygotowujac kilka osob do matury z polskiego, ew. plus jakies korki z rosyjskiego... mieszkajac w miejscowosci 15tys mieszkancow w podkarpackim, potrafi sobie dorobic 2tys PLN do emerytury, poswiecajac na to max.20h tygodniowo...
          w takim Wrocku pewnie stawki x2 (w Krakowie za lekcje indywidualne z jezyka obcego placisz min 30zl/h, a z doswiadczonym lektorem nativem to nawet 50-60zl/h)

          No, ale generalnie jeepek nieco przesadzil... akurat rozgladnalem sie nieco na rynku pracy Krakow/Wroclaw i musze przyznac, ze wiekszosc chetnych do zatrudnienia wycofuje sie przy kwocie 10tys netto dla doswiadczonego, certyfikowanego PMa w IT... zwykle to jest granica dalszego zainteresowania... czyli jeszcze eldorado nie ma ;)
        • jeepwdyzlu Re: blacha to blacha 09.12.14, 13:04
          Nauczyciel, i to najwyższego stopnia, czyli dyplomowany, zarabia w okolicach 3-3,5k netto i regulują to przepisy,
          --------------
          Za etat.
          Plus nadgodziny, dodatki, 13, wychowawstwo, kluby, itd
          Ergo - 5000 netto jest jak w mordę...
          "W 2013 roku stawki minimalnych wynagrodzeń podstawowych nauczycieli nie zmieniły się w stosunku do roku poprzedniego. Zasadnicza płaca minimalna dla nauczycieli dyplomowanych wynosi więc 3 109 PLN."
          MINIMALNA pensja netto
          Za etat czyli 18h
          Rozumiesz?

          tserwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/740237,ile-zarabiaja-polscy-nauczyciele.html
          • carnivore69 Nawiazujemy do Radia Erewan? 09.12.14, 13:23
            > MINIMALNA pensja netto

            Brutto.

            > Za etat czyli 18h

            Tzn. lekcje im przygotowuje i prace domowe/klasowki sprawdza osobista sekretarka?

            A taki np. stazysta moze dostac nie wiecej niz 2265. Brutto.

            Pzdr.
            • jeepwdyzlu Re: Nawiazujemy do Radia Erewan? 09.12.14, 13:27
              stażysta wszędzie zarabia mało
              nawet w IBM
              I tak - nauczyciele mało pracują.
              Nie o to się spieramy - twierdzę, że NAWET nauczyciele w dużych miastach mają co miesiąc kasę wystarczającą na normalne życie - np na posiadanie kompaktowego auta. Jak nie nowego - to 3 - 5 latka..
              Zaprzeczysz?
              j.
              • carnivore69 Re: Nawiazujemy do Radia Erewan? 09.12.14, 14:06
                Spoko, niemniej starajmy trzymac sie faktow (jesli juz takowe przytaczamy).

                Pzdr.
          • schweppes1 Re: blacha to blacha 09.12.14, 14:42
            Te 3100 to brutto, a nie netto. Czyli 2200 netto.
      • engine8 Re: blacha to blacha 08.12.14, 19:20
        Szymi chyba pytal jaki procent oszczednosci (tzn tej kasy odlozonej na czarna godzine czy nie potrzebnej na biezace wydatki) wydajecie na auto.. ? Tak robia ludzie zamozni ktorzy maja nadwyzki i kupujac auto nie nadwyrezjac budgetu na wydatki biezace
        Srednia i biedna klasa czegos takiego zwykle nie ma i aby kupic auto musi "ukrasc" z innych wydatkow najczesciej. I wtedy zaczyna sie dyskusja kogo stac a kogo nie stac na takie czy inne auto...czy za gotowne czy na kredyt, czynowe czy uzywane.
        • gzesiolek Re: blacha to blacha 08.12.14, 21:29
          Bledne pojecie klasy sredniej... bo wlasnie klasa srednia to Ci co posiadaja, co juz sie dorobili... co moga jak chce przez lata nie pracowac i zyc na porzadnym poziomie...
          to tylko w kraju biedakow jakim jest Polska do klasy sredniej wrzuca sie takich golodupcow jak ja, co ich progiem podatkowym strzyga... no bo jak razem z zona ok. 200tys na reke rocznie zgarniamy... to juz wielka klasa srednia z nas... a to g... prawda... moze sie uda nam na tyle nasze corcie urzadzic, ze one beda miec szanse na zostanie klasa srednia, jak o posag i edukacje zadbamy...
          Ale my zaczynamy z poziomu 0 (lub niewiele wyzszego...) wiec jestesmy prosta biedota co to brnie w g... by sie dorwac do koryta z napisem "srednia klasa"...
          • crannmer We lbach sie poprzewracalo 08.12.14, 22:18
            gzesiolek napisał:
            > to tylko w kraju biedakow jakim jest Polska do klasy sredniej wrzuca sie takich
            > golodupcow jak ja, co ich progiem podatkowym strzyga... no bo jak razem z zona
            > ok. 200tys na reke rocznie zgarniamy... to juz wielka klasa srednia z nas... a
            > to g... prawda...

            To tylko w kraju bogaczy, jak Polska, rodzina o dochodzie rocznym rzedu 50.000 euro netto nie zalicza sie do klasy sredniej.

            Skoro w znacznie ubozszych Niemczech rodzina majaca takie dochody lezy w gornej strefie klasy sredniej, a od 60.000 euro netto rocznie zaczyna sie klasa wyzsza (przynajmniej pod wzgledem dochodow).

            W lbach sie poprzewracalo.
            • gzesiolek Re: We lbach sie poprzewracalo 08.12.14, 22:29
              Ale wiesz, ze ta rodzina w Niemczech ma zazwyczaj majatek z wielu pokolen (nie mowie o wschodnich)?

              Poza tym z tymi 200tys moze nieco przegialem bo to jakby polaczyc moje maksymalne roczne zarobki (2013) z maksymalnymi zarobkami zony (2014)...

              Ale generalnie te ponad 15tys miesiecznie, po odliczeniu kredytu, wydatkow stalych, wakacji wyjazdow, edukacji itd itp to i tak maks 100tys rocznie odlozysz... i gdzie tu porownanie do rodziny klasy sredniej z takich nawet Stanow, gdzie czesto gesto maja nieruchomosci warte pare baniek dolcow... mi zycia braknie aby osiagnac taki poziom...
              • schweppes1 Re: We lbach sie poprzewracalo 08.12.14, 22:54
                Skoro 100k rocznie odłożysz, to po ~5 latach odkładania masz 70m mieszkanie w dużym mieście czy przytulny domek pod. Załatwienie w 5 lat kwestii mieszkania to zdecydowanie klasa powyżej średniej, więc nie przeginaj. Przeciętni amerykanie czy niemcy pół życia chałupę spłacają.
                • gzesiolek Re: We lbach sie poprzewracalo 08.12.14, 23:09
                  Maks 100k rocznie... od 2-3 lat... i dopiero mam widoki, ze cosik corkom po sobie zostawie...
                  No i tak mnie stac na jezdzenie Lancerem, Punciakiem, ew. kolejne auto to bedzie klasa srednia, jakis Accord czy Mazda 6...
                  I nie marudze na zycie, bo wiem, ze mam i tak super... ale marudze na podejscie, ze ten to juz jest bogacz... zreszta ja mam to szczescie, ze mam zone ktora zarabia niewiele mniej (a w tym roku nawet nie wiem czy nie wiecej) ode mnie... wiec razem mamy mocna podstawe finansowa...
                  Przynajmniej w przypadku zalamania rynku/utraty pracy nie bedziemy mieli noza na gardle... (przynajmniej 2x mniejsze ryzyko...)
                • gzesiolek Re: We lbach sie poprzewracalo 08.12.14, 23:12
                  Poza tym mowilismy o kasie sredniej, a nie przecietnych...
                  Ja do klasy sredniej zaliczam elite, a nie przecietnych...
                  • poohdell Re: We lbach sie poprzewracalo 09.12.14, 08:56
                    Ja do klasy średniej zaliczam ludzi na innych kryteriach, a nie tylko na takich, że ktoś duzo zarabia.
                    • gzesiolek Re: We lbach sie poprzewracalo 09.12.14, 10:18
                      Tez, ale stan posiadania stanowil jakoby podstawe powstania pojecia "klasy sredniej"...

                      To byli ludzie ktorzy nie wywodzili sie z arystokracji, nie mieli blekitnej krwi, a dzieki pracy, edukacji, przedsiebiorczosci dochodzili do majatkow pozwalajacym im na docenienie ze strony elit...

                      Wiadomo, ze czesciej byli to ludzie ktorzy dzieki wysilkom wielu zdobywali wyksztalcenie i kontakty i mimo, ze wywodzili sie z nizszych warstw to jednak dosc mocno sie nad nie wybijali...

                      A podsumowujac Twoj post, aby zdobyc moj szacunek zarobki nie sa wyznacznikiem, ale wg mojej definicji klasy sredniej majatek jest nieodzowny...
                      • poohdell Re: We lbach sie poprzewracalo 09.12.14, 13:11
                        Ale majatek nie jest warunkiem wystarczającym - z całłym szacunkiem do Panów Slowików, Masów :-) Górnik z KGHM tez sie wg kryteriów pewnie.
            • schweppes1 Re: We lbach sie poprzewracalo 08.12.14, 22:48
              No właśnie coś się "biedakowi" pomyliło, bo 200kpln netto to średni dochód rodziny w Niemczech :)
            • engine8 Re: We lbach sie poprzewracalo 08.12.14, 23:26
              Nikt jak na razie nie potrafil zdefiniowac kto sie zalicza dl klasy sredniej.
              Mozna to okreslic chyba jedynie w kombinacji finasowo /mentalnej.
              I tez nie jest to definicja ani precyzyjna ani jednoznaczna.

              Dla mnie biedni sa Ci co zyja na granicy albo ponizej minium potrzebnego do godziwego zycia. Takich jest zwykle 20% albo mniej i Ci w najlepszym wypadku sa w stanie "wiazac koniec z koncem" i najwyzej ich stac na rzeczy konieczne do zycia ale juz na regularne oszczedzanie nie maja szans,

              Bogaci/zamozni to Ci ktorzy maja na tyle iz nie musz sie martwic czy beda miec prace poniewaz maja na tyle aby moc zyc do konca dni swoich albo maja stabilna i dobrze platna oraz stac ich nie tylko na to co potrzebuje ale na to co chca i jeszcze moga odkladac.
              Tych jest ok 5-10%


              Reszta ( 70-75%) to klasa srednia - Ci w zasadzie musza pracowac aby w miare dobrze zyc ale nie brakuje im ani na zycie ani na zaspokojenie "normalnych" potrzeb a takze moga oszczedzac ale na biezaco musza uwazac na wydatki i planowac wiekszosc wydatkow poniewaz nie maja niezaleznosci finasowej.
              • jackk3 Re: We lbach sie poprzewracalo 09.12.14, 02:26
                Zbyt to upraszczasz. Zbyt duzy przedzial dla klasy sredniej wg mnie.
                • engine8 Re: We lbach sie poprzewracalo 09.12.14, 18:00
                  Absolutnie sie zgadam ze jest to duze uproszczenie i ta klasie srednia - ktora zdefiniowalem glownie w sensie finasowym jako wszyscy pomiedzy biednymi i bogatym, w kazdym kraju , kulturze i srodowisku bedzie inaczej dzielona. Jedni podziela ja pod wzgledem finansowym, inni intellektualnym itd... i zawsze beda niejasnosci i kontrowersje.
                  Bo gdzie np zaliczyc profesora czy innego wyksztalconego ktory jest biedny poniewaz nie ma pracy i musi zyc z pomocy socjalnej?
              • toreon Re: We lbach sie poprzewracalo 09.12.14, 16:34
                Nareszcie jakaś opinia nieco z boku tego festiwalu przechwałek.
                Klasa średnia oznacza możliwość zaspokojenia potrzeb socjalnych i duchowych. Plus chyba takie coś niemiarodajne jak poziom świadomości społecznej. Kryterium zarobków jest tu bałamutne bo ktoś może mieć dochody miesięczne 5-cyfrowe a jednocześnie 2 kredyty hipoteczne na karku. Kto inny może mieć dwie średnie krajowe, mieszkanie po babci, auto służbowe i parę dużych stówek na koncie. Nie łapie się?
              • hukers Re: We lbach sie poprzewracalo 10.12.14, 13:50
                W Polsce klasa średnia to Ci z drugiego progu podatkowego czyli 85k w górę. Jest ich całe 5%.
                Temat uświadomił mi, że jeżdżę samochodem poniżej możliwości, bo zarabiam na niego w miesiąc. Ale póki co nie zmieniam. Wiem, że są samochody za tysiąc złotych, ale tu mówimy o innych kwotach.
                • jeepwdyzlu Re: We lbach sie poprzewracalo 10.12.14, 13:52
                  W Polsce klasa średnia to Ci z drugiego progu podatkowego czyli 85k w górę. Jest ich całe 5%.
                  -----------
                  etam
                  miliony ludzi siedzą w szarej strefie
                  miliony zaniżają dochody
                  a wszyscy - dosłownie wszyscy narzekają
                  tymczasem dobrych aut coraz więcej...
                  jeep
                  • engine8 Re: We lbach sie poprzewracalo 11.12.14, 23:58
                    tu wyglada ze

                    www.bankier.pl/wiadomosc/Ile-naprawde-zarabiaja-Polacy-3048211.html
                    Ponad 7000 zł ok. 270 tys. osób 3,47%
                    Ponad 14000 zł ok. 48 tys. osób 0,06%
                    Ponad 19000 zł ok. 16 tys. osób 0,02%
                • engine8 Re: We lbach sie poprzewracalo 11.12.14, 23:53
                  hukers napisał:

                  > W Polsce klasa średnia to Ci z drugiego progu podatkowego czyli 85k w górę. Jes
                  > t ich całe 5%.
                  > Temat uświadomił mi, że jeżdżę samochodem poniżej możliwości, bo zarabiam na ni
                  > ego w miesiąc.

                  OOOO to rzeczywiscie w Polsce jest dobrobyt... Ja na swoj musialem wydac prawie 3 misieczne pensje (po podatkach oczywiscie) itez nic specjalnego.

                  Ale póki co nie zmieniam. Wiem, że są samochody za tysiąc złoty
                  > ch, ale tu mówimy o innych kwotach.
                  • hukers Re: We lbach sie poprzewracalo 12.12.14, 10:00
                    Nie napisałem jak jest w Polsce, tylko jak jest u mnie, nie uogólniaj. Średnia pensja u nas to ok. 4000 brutto, tak więc o dobrobycie nie ma mowy...Ale faktycznie Polacy to taka nacja, która próbuje podwyższać swój status społeczny m.in. za pomocą samochodu. Najczęściej ponad stan...
            • klemens1 Re: We lbach sie poprzewracalo 10.12.14, 13:42
              crannmer napisał:

              > Skoro w znacznie ubozszych Niemczech rodzina majaca takie dochody lezy w gornej
              > strefie klasy sredniej, a od 60.000 euro netto rocznie zaczyna sie klasa wyzsz
              > a (przynajmniej pod wzgledem dochodow).

              Bez jaj - 20 tys. PLN miesięcznie na rodzinę to klasa wyższa?
              Chyba jak się kredytów nie ma.

              • engine8 Re: We lbach sie poprzewracalo 11.12.14, 23:34
                20 tys miesiecznie ma jak widac tylk 0.1%

                1 proc. najbogatszych Polaków dysponuje 7 proc. dochodów w kraju. Ich zarobki zaczynają się od 7,5 tys. zł netto, ale prawdziwie wysokie – więcej niż 18 tys. zł netto miesięcznie – ma tylko 0,1 proc. Polaków.

                zaradnyfinansowo.pl/ile-zarabia-bogaty-polak-zagladam-mu-do-portfela/
                • klemens1 Re: We lbach sie poprzewracalo 12.12.14, 11:33
                  engine8 napisał(a):

                  > 20 tys miesiecznie ma jak widac tylk 0.1%

                  Co wcale nie oznacza, że jest to dużo i świadczy o bogactwie.
                  Ale to, co zalinkowałeś, jest faktycznie pouczające.
                • gzesiolek Re: We lbach sie poprzewracalo 12.12.14, 11:37
                  Taaa... jasne...
                  Wg deklaracji podatkowych...

                  Mam w rodzinie zonki taka jedna rodzinke... wg urzedu skarbowego biedacy...
                  Dom warty ponad 1M kupiony za gotowke, pod domem Mietek Ska i Toyka LandCruiser V8 (moze i maja po ok 10lat, ale utrzymanie kosztuje krocie).
                  Dzieci w szkolach prywatnych...

                  Ale oficjalny dochod w Polsce... po wliczeniu wszystkiego w koszty ledwo na zero czasem wychodza... i na pewno do tych najwyzszych 5% sie nie zaliczaja...
          • schweppes1 Re: blacha to blacha 08.12.14, 22:46
            Jest nawet gorzej niż piszesz, bo generalnie ludzi na 2 progu określa się klasą wyższą średnią, tzn. entry level zamożną :) Klasa średnia w PL to bardziej 100k netto na rodzinę... Ja generalnie uważam, że komfortowo to się zaczyna robić od 300k rocznie w górę.
            • poohdell Re: blacha to blacha 09.12.14, 09:00
              Za duzo gadki o tym , kto to jest klasa średnia. zakladam, ze każdy tu jak najbardziej chcialby sie do nie zaliczac. Cóz. Jak ktoś jest np zubożalym lekarzem i tak jest zaliczany do klasy sredniej. Dorobkiewicz z domkiem ala dworek pod miaastem, który zarabia na zycie jako PH i nagle traci robotę, to nadal klasa srednia, czy juz nie? Sprowadzanie klasy średniej do majatku jest uproszczeniem.
    • dr.hayd Trochę statystyki 08.12.14, 23:21
      W Polsce pracuje 16 mln ludzi, kolejne 8 mln to emeryci (a więc osoby otrzymujące regularny dochód). W Polsce sprzedaje się rocznie ok. 300 tys. nowych samochód. Z tego połowę kupują firmy, a tylko połowę osoby prywatne.
      Więc wychodzi mi, że w ciągu roku zaledwie 0,625% uzyskujących dochody Polaków kupuję sobie nowy samochód.
      Wracając do pytania: tak niewielką grupę osób stać wydać te średnio 50 tys. na samochód. Tyle, że osoba kupująca nowy samochód za 50 tys. zwykle jednocześnie sprzedaje swój stary za 20 tys., więc musi dołożyć tylko 30 tys., a więc średnią roczną płacę netto.
    • rraaddeekk Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 08.12.14, 23:59
      W gotówce to ja noszę tylko drobne na opłaty za parkingi oraz rezerwowe 100zł "na wszelki wypadek".
      Wszędzie poza opłatami za parkingi (brak terminali zwykle) płacę kartą.
      Prywatnej fury według Twojej definicji brak.
      Zacytuję kolegę, któremu księgowa wyliczyła należny podatek:
      Wybrałem dziś szybko, co było "na stocku" u dealera, aby tylko tym złodziejom nie zapłacić haraczu (znaczy podatku).
      • filip505 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 09.12.14, 16:25
        .....gotowka to tez to co masz w banku swoje,nie pozyczone za co placisz odsetki,
        jak placisz karta I przy pierwszym rachunku splacasz wszystko to poslugujesz sie
        gotowka,nawet jak fizycznie poslugujesz sie karta kredytowa czy platnicza,u nas
        juz w zasadzie to jedno,
        --engine,dziwna masz definicje klasy sredniej,75% klasy sredniej to chyba marzenie
        wekszosci spoleczenstw,krajow,w usa to w zaleznosci od stanu trzeba zarabiac
        od 80 do 250 czy 300 tys na rodzine 4 osobowa,
        ---engine,kiedy ostatnio byles u dylera,nie wiem czy wszedzie ale u nas za kredyt
        dostaniesz lepsza cene jak za gotowke,dyler musi zarobic na sztuce jakas tam
        minimalna kwote,a za naklonienie (sprzedanie) pozyczki dostanie od banku jakas
        kwote,o ktora moze ci " upuscic"bo I tak wyjdzie na swoje,oczywiscie jak bedziesz
        o tym wiedzial I bedziesz twardo negocjowal,i ci sie nie spieszy,
        ---dyler od produceta,najczesciej hurtownika tez nie dostaje jednakowej ceny tylko
        w zaleznosci ile jego aut sprzedaje w jakims okresie,moze byc tak ze musi iles tam
        aut sprzedac ponizej kosztow aby nie stracic "dobrej" niskiej ceny,jak na to trafisz
        to mozesz miec naprawde tz; okazyjna cene,
        • rraaddeekk Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 09.12.14, 23:14
          .....gotowka to tez to co masz w banku swoje

          Nie. To nie jest definicja gotówki.

          Na przykładzie wyjaśnię.
          Otrzymujesz pytanie czasem takie?:
          Płatność gotówką czy przelewem?
          Widzisz różnicę?
          Gotówka to żywe banknoty, a nie zdeponowane w banku.
          Wiem, że to czysta semantyka, bo depozyt ulokowany w banku można szybko zamienić na gotówkę przy pomocy bankomatu, ale formalnie to jest różnica.
          Wiem.... czepiam się, a właściwie się droczę, ale skoro pytanie było o gotówkę, to odpowiadam literalnie na pytanie zgodnie z definicją gotówki.
          • misiaczek1281 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 10.12.14, 11:35
            rraaddeekk napisał:

            > .....gotowka to tez to co masz w banku swoje
            >
            > Nie. To nie jest definicja gotówki.
            >
            > Na przykładzie wyjaśnię.
            > Otrzymujesz pytanie czasem takie?:
            > Płatność gotówką czy przelewem?
            > Widzisz różnicę?
            > Gotówka to żywe banknoty, a nie zdeponowane w banku.
            > Wiem, że to czysta semantyka, bo depozyt ulokowany w banku można szybko zamieni
            > ć na gotówkę przy pomocy bankomatu, ale formalnie to jest różnica.
            > Wiem.... czepiam się, a właściwie się droczę, ale skoro pytanie było o gotówkę,
            > to odpowiadam literalnie na pytanie zgodnie z definicją gotówki.

            a gdy nagle potrzebna większa gotówka bo nie przyjmują karty to lecisz przez miasto z jęzorem szukać bankomatu? A gdy bankomat nieczynny? (awaria,codzienne ładowanie gotówki) to co? :)
            • filip505 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 10.12.14, 17:02
              .....radek,przelewem to zazwyczaj placisz swoja gotowke,choc mozesz z kredytu,
              to tylko forma platnosci,roznica jest wtedy jak masz zaplacic I nie masz na koncie,
              wtedy wystepuujesz o kredyt,czekasz na przyznanie,jak juz dostaniesz I pobiezesz
              nawet w papierkach I zaplacisz to moim zdaniem zaplaciles kredytem,ale nie
              chodzi tu chyba o bankowe nazewnictwo,tylko o obiegowe,
              potrzeba ci 50 tys pobierasz swoje w banku,lub robisz przelew to placisz swoja
              kasa,dla mnie to transakcja gotowkowa,
              bierzesz na to pozyczke ,nie,
              nawet jak kupowalem dom 20% zaplacilem gotowka,czyli czekiem personalnym,
              I na statement tak bylo,czyli;gotowka $xxx,kredyt $xxxx,i tak widze znaczenie
              gotowki,myle sie???,a jakies z 200$ to staram sie w portwelu miec bo jak mam
              zaplacic drobny rachuneczek za costam to place gotowka,
              • engine8 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 11.12.14, 18:35
                Dokladnie jak piszesz. Tu przlew =gotowka...
                Jak ja kupowalem ostatni dom to najpierw sprzedalem porzedni - kupujacy mial kredyt wiec nie on ale bank przelal na moje konto cala kwote.
                Tranzakcja zostal zarejestrowana jako kupno domu na kredyt.
                Ale ta kwota w moim banku stala sie dla mnie "gotowka" tzn mam 100% kontroli i moge natychmiast te pieniadze uzyc. - takie jest pojecie gotowki. Moge oczywiscie wybrac w formie walizki papierkow - al enikt tego nie robi
                No wiec kupujac nastepny - przelalem cala kwote kupna na konto sprzedajacego i tranzakcja zostal zarejestrowan oficjalnie jako kupno za "gotowke" - nikt oczywiscie nikomu nie przekazal ani jednego zielonego dolara...
                • rraaddeekk Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 11.12.14, 23:56
                  W praktyce jest często tak, jak piszecie, ale teoria uznaje gotówkę za kasą papierową lub w bilonie poza systemem bankowym trzymaną (np. w skarpecie).

                  Przykład z życia:
                  Ludzie byli przekonani tak jak Wy, że mają gotówkę, którą w każdej chwili mogą podjąć, ale nie udało im się podjąć kasy zdeponowanej w Amber Gold, więc to nie była gotówka!
                  Gotówka oznacza kasę poza systemem bankowym do dyspozycji właściciela gotową do użycia w każdej chwili bez operacji bankowych zlecania /wypłata z bankomatu to tez operacja bankowa/.
                  Takie zboczenie zawodowe, aby trzymać się definicji, bo czasem można się mocno przejechać, jak się używa potocznego znaczenia.
                  • engine8 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 12.12.14, 00:23
                    Spojrzenie na to wynika z tego ze tutaj malo jest platnosci prawdziwymi pieniedzmi - jak ktos wyciagnie banknot $100 to oczy wyskakuja - przegladaja go pod roznymi swiatlami...
                    Nawet ksiadz w kosciele woli aby wpacac na konto "przlewem" niz wrzucac na tace...
                    Czeki powoli wymieraja - wszyscy wszedzie placa kartami kredytowymi.. Te nie kosztuja mnie nic - wrecz przeciwnwie - zarabiam na uzywaniu... i co miesiac sppacam caly balans pieniedzmi z konta czekowego (gotowka)
                    Tzn tu tez gotowka to papiery ale wszytko inne wyplacane Twojego konta traktowane jest jak gotowka 0 i jedyna roznica jest to ze odbiorca dostaje pieniadze z opoznieniem ale sa to Twoje zgromadzone pieniadze ...

                    W banku mam swoje konto czekowe i oszczednosociowe... roznica pomiedzy nimi jest taka ze oszczednosciowe placi wyzsze procenty - tzn wogole cos tam placi a czekowe zwykle nic..
                    Czasami bank chce jeden dzien wczesniej informacji jak sie chce wyciagac z oszczednosciowego (moj nie ma zadnych ograniczen wiec trzzyma tam max a na czekowym tylko tyle i le potrzebuej na codzine - moge bez ograniczen przelewac z jednego na drugie nawet na komorce oraz ma zastrzezone ze jak mi brakni ena czekowym to sobiwe bank zabiera z oszczednosciwego )
                    Konto czekowe to konto operacyjne... z niego moge wyciagac gotowke w bankomatach, moge wypisywac czeki na poczet czy przelewac. To po prostu gotowk w sejfie bankowym.
                    Pieniadze bankach na kontach czekowych i oszczednosciowych to gotowka ubezpieczona federalnie na $250 tys (a wiec jak masz wiecej to trzeba trzymac w innym banku) to nie sa zadne inwestycje.... Jak bank padnie - rzad wyplaci mi max $250 tys. gwarantowane...
                    Jedyne ryzyko to to ze trzebe byloby czekac na to jak rzad wyplaci ...

                    Amber Gold to Inwestycje - to zupelnie co innego. - Te maja ograniczenia, podlegaja innym prowom i wahniom rynku itd itp... i zajmuje kilka dni do tygodni aby te pieniadze "uwolnic" To nie jest rozumiane jako gotowka
                    • rraaddeekk Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 12.12.14, 08:32
                      Amber Gold podałem jako przykład, bo chyba każdy o tym słyszał.
                      Jednak inne "banki" tez mogą stać się niewypłacalne i nie dostaniesz się do swoich pieniędzy, wiec nie będziesz miał gotówki.
                      Przykład dużych banków w Argentynie, bo to nie tylko problem parabanków.
                      • misiaczek1281 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 15.12.14, 09:46
                        rraaddeekk napisał:

                        > Amber Gold podałem jako przykład, bo chyba każdy o tym słyszał.
                        > Jednak inne "banki" tez mogą stać się niewypłacalne i nie dostaniesz się do swo
                        > ich pieniędzy, wiec nie będziesz miał gotówki.
                        > Przykład dużych banków w Argentynie, bo to nie tylko problem parabanków.

                        a słyszałeś o BFG? Fundusz gwarancyjny .... gdy bank pada to z tego dfunduszu wypłacają kasę...kumasz?

                        BANKOWY FUNDUSZ GWARANCYJNY
                  • poohdell Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 12.12.14, 10:30
                    Z punktu widzenia ksiegowego gotówka to kasa na rachunku a vista. Czyli takim normalnym . Z takiego punktu widzenia rachunek w Amber nie byl gotówką, bo był to depozyt. Natomiast pieniądz na rachunku osobistym, to jak najbardziej gotówka. Tylko nie mówcie:"a co bedzie jak bank zbankrutuje?". A jak trzymasz szmal w skarpecie i ci chalupa splonie, to co? Mojemu kumplowi udało sie 100 tysięcy wyprac w pralce.
                  • misiaczek1281 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 15.12.14, 09:40
                    rraaddeekk napisał:

                    > W praktyce jest często tak, jak piszecie, ale teoria uznaje gotówkę za kasą pap
                    > ierową lub w bilonie poza systemem bankowym trzymaną (np. w skarpecie).
                    >
                    > Przykład z życia:
                    > Ludzie byli przekonani tak jak Wy, że mają gotówkę, którą w każdej chwili mogą
                    > podjąć, ale nie udało im się podjąć kasy zdeponowanej w Amber Gold, więc to nie
                    > była gotówka!
                    > Gotówka oznacza kasę poza systemem bankowym do dyspozycji właściciela gotową do
                    > użycia w każdej chwili bez operacji bankowych zlecania /wypłata z bankomatu to
                    > tez operacja bankowa/.
                    > Takie zboczenie zawodowe, aby trzymać się definicji, bo czasem można się mocno
                    > przejechać, jak się używa potocznego znaczenia.

                    Ale Amber goldy to nie banki...w PL nie padł żaden bank a bankomatów mamy jak psów - na każdej ulicy kilka więc na koncie to także gotówka - żywa kasa którą można płacić natychmiast np. kartą w sklepie:)
            • anza666 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 11.12.14, 21:47
              Ty jednak rzeczywiście dobry oryginał jestes )))) Mowa o Misiaczku
              • misiaczek1281 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 11.12.14, 22:31
                anza666 napisał(a):

                > Ty jednak rzeczywiście dobry oryginał jestes )))) Mowa o Misiaczku

                dzięks za komplement:) chciałeś powiedzieć że mam gadkę:)
                • anza666 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 12.12.14, 18:48
                  chciałem powiedzieć, ze wzbudzasz we mnie współczucie i litość
                  • misiaczek1281 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 14.12.14, 21:31
                    anza666 napisał(a):

                    > chciałem powiedzieć, ze wzbudzasz we mnie współczucie i litość

                    ja mam gorzej...ty wzbudzasz we mnie obojętność:)
            • qqbek Misiu... 11.12.14, 21:56
              ...ale nadal nam nie powiedziałeś, ile masz kasy.
              Bo z bankomatu to ja mogę swoją "podstawową" kartą niewiele wypłacić, bo żem sobie limit do 5.000 dziennie obniżył.
              Ale już na zakupy bezgotówkowe mam 20 (czyli normalną wysokość limitu dla mojej karty).
              • misiaczek1281 Re: Misiu... 11.12.14, 22:42
                qqbek napisał:

                > ...ale nadal nam nie powiedziałeś, ile masz kasy.
                > Bo z bankomatu to ja mogę swoją "podstawową" kartą niewiele wypłacić, bo żem so
                > bie limit do 5.000 dziennie obniżył.
                > Ale już na zakupy bezgotówkowe mam 20 (czyli normalną wysokość limitu dla mojej
                > karty).

                a po co ci limit? :) wolność jest piękna:) kasa nie jest celem samym w sobie tylko środkiem do osiągania celów...jednym z wielu środków i wielu celów :) ...nie wiem... tyle tych kont mam że sam się gubię a i tak nie jestem w stanie tego wszystkiego wydać - a stare polo po prostu lubie...tak jak ci milionerzy którzy jeźdżą zabytkowymi taczkami w stylu W124 - taki styl...coś w rodzaju hobby :) pozdr.
              • engine8 Re: Misiu... 11.12.14, 23:44
                qqbek napisał:

                > ...ale nadal nam nie powiedziałeś, ile masz kasy.
                > Bo z bankomatu to ja mogę swoją "podstawową" kartą niewiele wypłacić, bo żem so
                > bie limit do 5.000 dziennie obniżył.

                Tzn mowisz o karcie kredytowej,, debtowej czy bankomacie (rozumiem ze bankomat to doscje do wlasnego konta w banku) ?
                Z bankomatu rozumiem mozesz wyciagnac iles tam ze swojego konta i masz limit ile dzinnie? Ale jak wejdziesz do banku to przy okienku mozesz juz wyciagnac tyle ile tam masz?


                > Ale już na zakupy bezgotówkowe mam 20 (czyli normalną wysokość limitu dla mojej
                > karty).

                Brzmi to jak karta kredytowa z limitem 20 tys?

                No bo jak masz swojeg miliona to przeciez mozesz go wybrac kiedy chcesz i ile checesz? (oczywiscie jak chcesz caly worke musisz zawiadomic bank zeby mieli na tyle)
                • qqbek Re: Misiu... 12.12.14, 21:21
                  engine8 napisał(a):

                  > Tzn mowisz o karcie kredytowej,, debtowej czy bankomacie (rozumiem ze bankomat
                  > to doscje do wlasnego konta w banku) ?
                  > Z bankomatu rozumiem mozesz wyciagnac iles tam ze swojego konta i masz limit il
                  > e dzinnie? Ale jak wejdziesz do banku to przy okienku mozesz juz wyciagnac tyl
                  > e ile tam masz?

                  To debetówka, kredytowej nie mam i nie zamierzam mieć.

                  > Brzmi to jak karta kredytowa z limitem 20 tys?

                  Nie - standardowy limit na debetówce.
                  Tyle że nie "konsumenckiej" a "firmowej" (tzw. business).

                  > No bo jak masz swojeg miliona to przeciez mozesz go wybrac kiedy chcesz i ile c
                  > hecesz? (oczywiscie jak chcesz caly worke musisz zawiadomic bank zeby mieli na
                  > tyle)

                  Uzgadniać należy wypłaty powyżej 100.000. Tak jest z resztą chyba w każdym banku. Rzecz jasna możesz pójść i poprosić bez uzgodnienia, ale oni wtedy mogą pokazać tobie regulamin, zaprosić na kawę i kazać godzinkę-dwie poczekać. W wypadku wypłaty dewiz jest jeszcze gorzej - kiedyś 4 godziny czekałem na niecałe 6.000 w walucie z wizerunkami Elżbiety II.
                  • engine8 Re: Misiu... 12.12.14, 23:55
                    U nas banki maja bardzo malo gotowki i nawet $5k zielonych trzeba "zamowic" na zapas bo moga nie miec. $5k to najwiecej kiedykolwiek wybieralem "zywej gotowki"

                    A z bankomatu to moge dziennie wyciagnac chyba jedynie $300 a pomimo ze jest to rowniez karta debetowa to nawet nie wiem jaki jest limit na niej jesli chodzi o zakupy... poniewaz nie uzywam .
                    Rzecz w tym ze u nas sklepy nie doliczaja kosztow uzycia kart kredytowych a czesto licza sobie iles (w sumie grosze ale) za uzycie karty debetowej. Dodatkowo jak uzywam karte kredytowa to dostane 1-5% devidendow a pieniadze beda ma moim koncie przez nastepne 3- 7 tygodni i zarobia jakis tam procent.. No a jak cos nie wyjdzie ze sklepem i tranzakcja to karta mi gwarantuje "satysfakcje" (ide "on-line", pisze ze nie jestem zadowolny z tranazakcji z takiego i takiego powodu i bank natychmiast zwraca pieniazki na konto. Jednoczesnie wysyla informacje do drugiej strony informujac ze nie maja zaplacone dopuki nie udowodnia ze to jednak oni miele racje) a bank juz nie... Oczywiscie ta polityka ze kleint ma racjae i sprzedajcy musi im placic prowizje nie jest mile widziana ale konkurencja zmusza wszytkich do akceptowania. niektorzy tylko nie biora jednych czy drugich bo maj dla nich wyzsze oplaty.. Najlepiej wiec miec 203 rozne (Visa, MC, AmEx) i zawsze ktoras biora..

                    Bez kart kredytowych tu sobie nie wyobrazam zycia - gdyz maja jedynie plusy..
                    Rozumiem - w Polsce to koszt a benefity niewielkie..

                  • klemens1 Re: Misiu... 14.12.14, 19:38
                    qqbek napisał:

                    > To debetówka, kredytowej nie mam i nie zamierzam mieć.

                    Mnie zmusili przy okazji kredytu. No i się przekonałem - dzięki temu na koncie podstawowym trzymam pieniądze tylko na opłaty a wydaję kredytówką.
                    Dzień przed czasem przelewam z oszczędnościowego tyle ile trzeba - czyli saldo zadłużenia z odpowiedniego okresu rozliczeniowego.
                    Tak jest wygodniej.
                    Oczywiście na przestrzeni tych kilku lat posiadania kredytówki ani razu nie skorzystałem z płatnego kredytu na niej.
            • rraaddeekk Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 12.12.14, 00:03
              To mogę zlecić przelew (np. z telefonu i potwierdzenie od razu pokazać).
              Ewentualnie rezygnuję z zakupu, bo nie mam ochoty, ani czasu biegać do bankomatu.
              Zwykle się upewniam przed większym zakupem czy przyjmują karty.
              Ostatnio kupowałem elektronikę i sieć handlowa (nie wymienię nazwy, ale znana) stosuje zakazaną prawem technikę, że doliczają (już nie pamiętam, ale chyba 2% do ceny, gdy płaci się kartą), więc aby nie stracić kilkuset zł, to zleciłem przelew.

              • engine8 Re: Ile macie hajsu w gotowce lub ile vs .... 12.12.14, 00:42
                Podejrzewam ze mieszasz dwie rzeczy.
                Karty kredytowe to jedno - nie ty placisz ale Twoj bank udziela ci kredytu ktory ty potem splacasz. I bank ma swoje oplaty - u nas zwykle tym jest obciazany sprzedajacy (i oczywiscie ja ponosze koncowy koszt poniewaz sprzedwca tak czy inaczej wliczyl sobie te koszty w cene)

                Zdarzaja sie (bardzo rzadko poniewaz to jest nielegalne) punkty doliczjace sobie oplaty za karty wtedy uzywam innych miejsc czy metod platnosci.
                U nas nie ma czegos takiego jak kupowanie "na przelew"
                Karty, PayPal i czasami cos innego....ale karty kredytowe to teraz 80%+ tranzakcji. widze czasami starsze babcie ciagle wypisuja czeki w skelpie ale to juz rzadkosc.
                Ale sa ludzie ktorzy wyciagaj caly plik dolarow i placa...nawet kilkaset dolarow rachunki - to zwykle wlasciciele firm - i pewnie operuja gotowka aby nie pokazywac dochodow i nie placic podatkow...
                Ja ma zwykle $50 - 200 w kieszeni na jakies drobne wydatki gdzie strach uzywac karty (kradna numery) albo sa tacy jak np moj fryzjer ktory bierze tylko Federal Reserve Notes wiec dobrze miec kilka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka