toreon
05.11.15, 22:34
W perspektywie paru miesięcy w moim otoczeniu ma być do 'wyjęcia' dyliżans sprowadzony z USA jako mienie przesiedleńcze. Chodzi o Chargera (niestety nie V8 lecz mocniejsza V6) z 14 roku. Zbywca chce się tego pozbyć za cenę umożliwiającą kupno nowego kompaktu typu Golf czy Auris (jakkolwiek zabawnie to zabrzmi). Opcja kusząca ale nie wiem do końca jak to z tymi autami ze Stanów jest - trzeba wiele przerabiać poza światłami? Ktoś mi tam ostatnio ględził że auta z usa maja 'standardowo słabsze hamulce niż Europejczyki'. Szczerze powiedziawszy pierwsze słyszę. Jakieś doświadczenia/coś zasłyszane? Mówiąc krótko - rozważać to w ogóle czy trzymać się typowo polskiej zasady 'w uszach szum, w oczach mgła, na liczniku 22 - ale grunt, że niemiec z 1,2'?