Dodaj do ulubionych

Kijowy dzien :-(

29.05.17, 20:49
Ide do garazu, w tylnym kole w rowerze "pana".
Wymiana detki (na przyszly sezon bezdetkowe kupuje - w dupie juz to mam) - 17 km - na zakrecie malo sie nie wywalilel... kolejna dziura :-(
Radio w auie przestalo dawac dzwiek na glosniki - a wszystkie na allegro z Anglikow sa tylko z gniazdami, bez wtyczek i samych pipszonych kabli nigdzie nie widze... znow godzina lutowania kabelkow w gnizada :-(
I jeszczeby sie przyalo fajny amortyzator na przod kupic - ale moj rower stary i czegos porzadonego na kola 26" i "V-breaki" to ponizej 1300 zl sie nie kupi :-(

Do dupy :-(

Dobrze ze chciaz znalazem wreszcie fajne "Polskie" (takie ono Polskie jak Opel Astra z Gliwic) piwo w Carrefour.
Obserwuj wątek
    • qqbek Re: Kijowy dzien :-( 29.05.17, 21:05
      Już dawno pisałem, że winien żeś pić Ciechana, albo Żywe jak lubisz jasne pełne piwa.
      Wiem, wiem... Ciechan... ale zostaje Żywe.
      A ty zawsze o jakichś "cudach-niewidach" piszesz.
      Po cholerę się zadowalać "polskim" piwem, jak można mieć piwo tak polskie jak parawan na plaży w Międzyzdrojach, jak spocona baba w autobusie, jak ciepła wódka z ogórkami... a do tego lepsze niż ta twoja "Astra"?
      • galtomone Re: Kijowy dzien :-( 29.05.17, 21:09
        Zywe jest od Zywca?

        Ciechana dla zasady nie ruszam - jak sie na 4F zawziolem to bojkotuje te dupiata firme nadal.

        A kupuje teraz piwo z browaru w Grybowie - Pilswezier - SUPER !!!!

        Choc do tego zywego, niefiltrowanego co leja w browarze do butelek PET to tymu ze sklepu daaaaaaaaaaleko.

        Ale warto sprobowac - Exclusive, Premium, Grybowskie, Gorlaskie, Svejkowe, Czechoslowackie - kazde inne ale jednak czuc ze z tego samego browaru.
        • qqbek Re: Kijowy dzien :-( 29.05.17, 21:25
          Żywe to Amber a nie Żywiec -Heineken tfu-tfu.
          • galtomone Re: Kijowy dzien :-( 29.05.17, 21:33
            Amber... chyba cos z tego kojarzę...
            W Lid byly ze 2 tyg temu Zlote Lwy... to to?
            Pils, bylo calkiem OK.

            Moj jedyny zarzut to za duzo alkoholu.
            Celuje w piwa poniżej 5%.
            • qqbek Re: Kijowy dzien :-( 29.05.17, 22:06
              Złote Lwy to lager, Pilznerem trudno cokolwiek w Polsce nazwać.
              Jak lubisz piwa lekki i Złote Lwy uważasz za piwo ciężkie, to mam złe wieści - Żywe jest jeszcze "treściwsze" (14,5% ekstraktu, 6,2% alkoholu).
              Może spróbuj "Pierwszej Pomocy" z browaru Pinta - trochę ponad 4% alkoholu, 10,5% ekstraktu a smak bardzo dobry.
              • nazimno Re: Kijowy dzien :-( 29.05.17, 22:27
                Zamow sobie cos z browaru w Lwowku Slaskim.
                Znajdzesz sobie googlem szczegoly.
                Czssem woze znajomym do Niemiec.
                Oblizuja sie za kazdym razem, gdy wracam z tamtych okolic.
                • qqbek Re: Kijowy dzien :-( 29.05.17, 22:41
                  nazimno napisał:

                  > Zamow sobie cos z browaru w Lwowku Slaskim.
                  > Znajdzesz sobie googlem szczegoly.
                  > Czssem woze znajomym do Niemiec.
                  > Oblizuja sie za kazdym razem, gdy wracam z tamtych okolic.

                  Jest jeden problem - Lwówek to też BRJ (Browary Regionalne Jakubiak) a galtom ma na pana Jakubiaka alergię z racji wybryku homofobicznego tego ostatniego sprzed 3 lat.
                  • nazimno Re: Kijowy dzien :-( 29.05.17, 22:51
                    A co ma to do smaku piwa?
                    • jeepwdyzlu Re: Kijowy dzien :-( 29.05.17, 22:57
                      Nie chodzi o piwo a o leczenie wkurwu
                      • nazimno Re: Kijowy dzien :-( 29.05.17, 23:07
                        Z gory wiadomo, ze nieuleczalny on jest.
                    • qqbek Re: Kijowy dzien :-( 29.05.17, 23:53
                      nazimno napisał:

                      > A co ma to do smaku piwa?

                      Powiem tyle - nic.
                      Dlatego dziś wieczorem Ciechan.
                      Bo czego by o Jakubiaku nie mówić, to od tych drobnych kroków po dziś postawił na nogi kilka browarów. No i przednie piwo w nich produkuje.
                  • galtomone Re: Kijowy dzien :-( 30.05.17, 08:47
                    Owszem.

                    Skoro od czasów igrzysk mam na tyle silnej woli zeby 4F olewac (konsumenci niestety maja krotka pamiec) to i Pana Jakubiaka mam gdzies.

                    A jekgo wystapienia w TV z ramienia Kukiz 15 wcale sytuacji nie poprawiaja.
                    Nie mam zamiaru go sposorowac.
                  • 4slash Re: Kijowy dzien :-( 30.05.17, 08:50
                    Ja nie jestem wielkim fanem piwa - wypijam 10-20 rocznie, głównie ciemnych, niemieckich. Ostatnio będąc w Lwówku Śląskim przyjąłem przez grzeczność od zadowolonego klienta kratę piwa z Lwówka: 4 rodzaje po 5 sztuk. Ogólnie całkiem przyzwoite ale im mocniejsze tym lepsze. Pamiętam jak właścicielem browaru był niejaki Bauer, który bardziej był zainteresowany polską, młodszą o 20 lat kochanką i wyjazdami do ciepłych krajów niż rozwojem browaru. Jakubiak podobno również tego należycie nie pilnuje.
              • galtomone Kozel R.I.P. :-( 30.05.17, 08:45
                qqbek napisał:

                > Złote Lwy to lager, Pilznerem trudno cokolwiek w Polsce nazwać.
                > Jak lubisz piwa lekki i Złote Lwy uważasz za piwo ciężkie, to mam złe wieści -
                > Żywe jest jeszcze "treściwsze" (14,5% ekstraktu, 6,2% alkoholu).
                > Może spróbuj "Pierwszej Pomocy" z browaru Pinta - trochę ponad 4% alkoholu, 10,
                > 5% ekstraktu a smak bardzo dobry.

                Piwa z duza iloscia ekstraktu sa OK. Ale alkoholu nie.
                Zlote Lwy to dla mnie jest Pils. Zreszta Pils to rodzaj lagera, a ja jakims wielkim smakoszem nie jestem - ergo i Zywiec i Radegast i Zlote Lwy to dla mnie jeden rodzaj piwa - lager/pils. Jak zwal, tak zwal.

                Dlatego lubi piwa Czeskie, bo nawet przy intensywnym smaku - 11-12% ekst. poziom alkoholu to 4,5%
                I takie moge sobie spokojnie wypic 2.

                W knajpach w okolicy pojawil sie ostatnio lany Platan z Czech, fajne choc ciut kwaskowe.

                Za to od jakiegośc czasu Kozela z Kampani piwowarkisej nie da sie pić.
                Tak lubilem te piwa... leciutkie, delikate....
                Zawsze przywozilem sobie z Czech.

                Potem zaczelo sie pojawiac w Biedronece - ale tez import i to w fajnej cenie.
                Potem pojawily sie na nim naklejki Made in Poland - Kampania Piwowrska - ale dalej bylo OK.

                A jakies 1,5 miesiaca temu chyba nasi postanowili je ulepszyc (i tak Czeska 10% byla slabsza niz to co bylo jako 10% u nas) i nie da sie tego pic.

                Mialem ostatnio butelke 10% z Czech (reszte przywiozlem 11 i 12%) i postawilem obok to co robia w Polsce i roznica jest (na niekorzysc naszego) kolosalna.

                Teraz choc w Lidlu Staropramen byl przez jakis czas. Ale chyba najbardziej smakuje mi teraz wspomniany Pilswezier.
                A juz niedlugo znowu sobie kupie ambrozje prosto w browaze :-) - byle do wakacji.
                • tbernard Re: Kozel R.I.P. :-( 07.07.20, 15:07
                  galtomone napisał:

                  > Teraz choc w Lidlu Staropramen byl przez jakis czas. Ale chyba najbardziej smak
                  > uje mi teraz wspomniany Pilswezier.

                  Ostatnio spróbowałem Pilsweizer z Grybowa i też mi smakował. Też uważam za zaletę, że procentów ma poniżej 5.
                  • galtomone Re: Kozel R.I.P. :-( 07.07.20, 19:00
                    A gdzie kupiłeś?
                    W Carrefour już od dawna nie mają 😢.

                    Na Złotym Bażancie i Staropramenie jadę w weekendy.
                    A czasem w Lidlu Perlenbaher (czy jak się to tam nazywa) bo mają małe puszki.
                    Dużo bym dał, żeby inne piwa były w rozsądnej cenie i rozmiarze 330ml.

                    A w tyg. nawet mi ostatnio Żywiec 0.0% wchodzi.
                    • qqbek Re: Kozel R.I.P. :-( 07.07.20, 21:41
                      A mi żadne 0,0% nie wchodzi.
                      Czasem wejdzie "herbatka" z Miłosława (do 0,5), czasem musi być 1 na 100 z Kormorana (do 1,0%).
                      Ostatnio więcej jeżdżę rowerem do pracy, to i pozwolę sobie na 2-3 pilznery przed spaniem częściej, bo i tak kalorie rano spalę.
                      Bardzo mi podchodzą, zwłaszcza w ostatnie upały, dwa piwa z browaru Jagiełło (taki regionalny browar spod Chełma, żeby było śmieszniej to nie jakieś pompatyczne nawiązanie do Jagiełły, tylko właściciel ma tak na nazwisko) - Chmielak (mocno chmielony pilzner - chmiele polskie - Marynka i Sybilla) i Pilsner (nie mylić z mdłym Pilsem z tej samej "stajni" - ten drugi nie jest wart uwagi, podczas gdy Pilsner jest warzony z dodatkiem chmielu... Cascade... tak... zrobili pilznera na amerykańskim chmielu - i wyszło to im świetnie).
                    • tbernard Re: Kozel R.I.P. :-( 08.07.20, 11:02
                      galtomone napisał:

                      > A gdzie kupiłeś?
                      > W Carrefour już od dawna nie mają 😢.

                      Kupiłem właśnie w Carrefour we Wrocławiu przy Granicznej (blisko autostrady). Na regale nie było może tego wiele ale jak zobaczyłem, to od razu mi się ten wątek przypomniał i dwie butelki wziąłem na próbę i muszę przyznać, że mam chęć na więcej. Skoro piszesz, że ciężko dostać, to kto wie, czy to co jest w sklepie to nie końcówka. Mam tylko nadzieję, że jeszcze załapię się, bo u nas jakby małe zainteresowanie tym piwem, pewnie ludzie po prostu nie wiedzą, że dobre.

                      >
                      > Na Złotym Bażancie i Staropramenie jadę w weekendy.

                      No ja to ostatnio w większości Złotego Bażanta spożywałem i tylko na wyjeździe grilowym Bavaria 0 %
                      • qqbek Re: Kozel R.I.P. :-( 08.07.20, 11:28
                        tbernard napisał:

                        > No ja to ostatnio w większości Złotego Bażanta spożywałem i tylko na wyjeździe
                        > grilowym Bavaria 0 %

                        Ale zwykły Złoty Bażant (ten z pazłotkiem na szyjce), czy ten '73 (ten ze "starą" etykietą)?
                        Zwykły ma 12 procent ekstraktu i 5% alkoholu, ten '73 ma 12,5% ekstraktu i tylko 4,5% alkoholu (i jest, moim skromnym zdaniem, dużo smaczniejszy).

                        Co do Pilsweizera to muszę to gdzieś trafić, skoro dwie osoby tak polecają.
                        Na pewno nie ma w Lidlu (sprawdzałem wczoraj).
                        Duży Carrefour u nas wygląda jak plan filmu o apokalipsie zombie (postawili kilkaset metrów dalej kilkukrotnie większe centrum handlowe), dzięki czemu zawsze można liczyć na szybkie zakupy w Carrefour, bo prawie nikt tam nie jeździ.
        • yasiaq Re: Kijowy dzien :-( 29.05.17, 22:21
          A można zapytać co niedobrego w ciechanku bo ja to akurat rzadko popijam ale jeśli już to najczęściej ciechanka wybornego i na niedostatki smakowe się nie uskarżam. Żywe też kiedyś piłem i też było OK
          • qqbek Re: Kijowy dzien :-( 29.05.17, 22:43
            Organoleptycznie - nic nie jest nie tak. Moim zdaniem najlepiej zrównoważony lager w Polsce (mowa o Ciechanie Wyborne Nieutrwalone, a nie o pasteryzowanych sikach z dopiskiem Export).
            Tyle, że galtom nie kupi, bo pan Jakubiak zachował się jak skończony cham w swoim komentarzu na temat wypowiedzi pana Michalczewskiego.
    • jeepwdyzlu Re: Kijowy dzien :-( 29.05.17, 22:47
      Bo te piwka żłopiecie jak 13 letni syn sąsiada. Duzi chłopcy wchujowedni piją coś na myszach. Np bourbon Old Grand Dad. Nie ma nic lepszego za stówkę :-)
      • qqbek Re: Kijowy dzien :-( 29.05.17, 23:57
        A wiesz, że mi ze słodowej whisky się na piwo z powrotem nawróciło?
        Zasługa browarów regionalnych i rzemieślniczych, bo "typowego" piwa nadal do pyska wziąć nie potrafię.
        Nie musi być od razu "fiutem piwowara mieszane" (w tym "kraft" rodzimy przoduje - przekombinowane piwa, które ledwo daje się wypić, do tego stopnia, że na targach piwowarskich nauczyłem się prosić o "małe", żeby w razie czego łatwiej się tego było w zlewie pozbyć). Musi być smaczne.
        • jeepwdyzlu Re: Kijowy dzien :-( 30.05.17, 01:50
          A wiesz, że mi ze słodowej whisky się na piwo z powrotem nawróciło?
          ----
          Ja po latach studiowania szkockich maltów..wstyd przyznać ale polubiłem amerykańskie burbony. Ok. Jestem prymityw. Ostatnio też ziemniaczaną wódeczkę, no i piwa - ale po pierwsze z kija, po drugie z Przyjaciółmi, po trzecie lato musi być...
          No i najserdeczniej Was pozdrawiam!
          Jeep
          • galtomone Re: Kijowy dzien :-( 30.05.17, 08:57
            Ja wodke pije dwa razy w roku.
            I mniej wiecej dwa razy w roku kupuje.
            Nigdy nie oszczedzam (oczywiscie bez przesady bo w cuda nie wierze - wóda to wóda).

            Jako, ze podobno sa takie co sa ddobre to testuje te dwa razy w roku...
            Raz sie pije lepiej, raz gozej ale jeszcze nigdy, zadna mi nie SMAKOWALA.

            Na razie nr jeden to "Polska" Pravda z gorzelni w Bielsku.
            • waga170 Teraz wszystko rozumiem... 31.05.17, 03:41
              > Ja wodke pije dwa razy w roku.

              Teraz rozumiem dlaczego dwa razy w roku piszesz tu cos sensownego.
        • galtomone Re: Kijowy dzien :-( 30.05.17, 08:55
          No ja wlasnie poprobowalem tych roznych super ekstra regionalnych, hippei, yuppie i wszystkie dokladnie jak piszesz-przekombinowane.
          Ja lubie zywkle, dobre piwo. Z goryczka, nie za bardzo gazowane - ma clodzic, zmywac trud dnia z jezyka i nie rzucac mna przy drugim o podloge.
        • tiges_wiz Re: Kijowy dzien :-( 30.05.17, 08:55
          A ja sobie zrobiłem maraton piwny.
          raz w tygodniu kupowałem sobie 1 butelkę innego piwa.
          Był weizen, ciemny weizen, porter bałtycki, APA, stout i kilka mniej wartych uwagi i wybierałem jakieś dziwne browary, choć weizeny były z paulanera.

          W sumie jakbym miał coś pić to albo weizen albo porter bałtycki.
      • galtomone Skad taka popularnosc burbonu? 30.05.17, 08:53
        OOO, gdzie to kupic? - Old Grand Dad

        Osobiscie jeszcze czkeam na jakis fajny deal na Maker's Mark. Zawsze chcialem sprobowac bo to podobno najlepiej sprzedajacy sie burbon na swiecie...

        Ja narazie jade na Jacku D. - 99 zl za 1l w Lidlu - przednio mi wchodzi.
        Burbony mi sie znudzily - kiedys zawsze bardziej mi Jim Beam smakowal a potem sie na Wild Turkey przerzucilem.
        Ale jakos sie znudzilo...

        Chetnie bym cos (poza JD) jeszcze z Tennessee spróbował -ale chyba nie ma nic w naszych sklepach (byc moze jakies drogie, ktorych i tak nie kupie).
        Burbonow za to bardzo duzo ...

        Ciekawe, ze burbonow tyle a wiskey z Tennessee poza Jackiem nie ma.
    • poohdell Re: Kijowy dzien :-( 29.05.17, 23:19
      Kup se Raciborskie i nie marudź. Jest w Carrefourze na Dąbrówce.
      • galtomone Re: Kijowy dzien :-( 30.05.17, 08:58
        Pilem -dupy nie urywa.
        Wole Pilsweizera - -jest w tym samym sklepiej na tym samym regale
        • poohdell Re: Kijowy dzien :-( 30.05.17, 12:01
          To se kup cos z browaru "Na jurze". Ta sama półka - moze się kiedys spotkamy.
          • galtomone Re: Kijowy dzien :-( 30.05.17, 12:34
            Jak jezdzisz na kole to nie widze problemu :-)
            • poohdell Re: Kijowy dzien :-( 30.05.17, 14:02
              Jeżdżę, a jak. Tylko po mojej stronie rzeki sie to rower nazywa.
              • qqbek Re: Kijowy dzien :-( 30.05.17, 14:05
                No i pogodoli, jak Ślunzak z Zagłębiokiem ;)
                • galtomone Re: Kijowy dzien :-( 30.05.17, 14:21
                  nie Z tylko ZE
              • galtomone Re: Kijowy dzien :-( 30.05.17, 14:21
                A po asfalcie czy bardziej po duktch lesnych?
                BTW: ja to sie nie dawno dowiedzialem co to kolo.
                Wsrod moich znajomych malo kto faktycznie zna Śląską godke - ja nie.
                • poohdell Re: Kijowy dzien :-( 31.05.17, 09:42
                  Mam rower szosowy, ale głównie MTB. Najwięcej Jura, bo mam taką weekendową metę.

                  • galtomone Re: Kijowy dzien :-( 31.05.17, 10:34
                    No to jakbys mial ochote na petle Zaleze - Gisz przez park kosciuski - ale gdzies tu okolice w strone Murcek... daj znac...
                    Takie +/- 30-40km bo na kolach 26" to mnie sie wiecej nie chce ;-)
    • engine8 Re: Kijowy dzien :-( 30.05.17, 01:56
      Nie narzekaj Mogl byc gorszy. Ja spadlem 3 dni temu z drabiny jakies 3m na beton na przysowiowy pysk... Wyglaam jak Abecadlo co z pieca spadlo ale jakos przyzylem i wyglada ze indzie ku lepszemu ...Wygladam jak auto sprwadzone z niemiec...heheheheh
      Naprawi sie 6 zeber, pluca, watrobe, przepone, obie rece jedna noge, zdejmie szwy z czola i lokcia i bedzie znow jak nowy.
      • nazimno Re: Kijowy dzien :-( 30.05.17, 07:57
        Pomyslnego wyjscia z kontuzji!
      • galtomone Re: Kijowy dzien :-( 30.05.17, 08:59
        UUUU... najgorzej to zebyrozwalic... reszta sie sama naprawia.

        A po co wlaziles tak wysoko??? I po co spadales?????
        • engine8 Re: Kijowy dzien :-( 30.05.17, 21:14
          Wlazme zeby umyc okna na pierwszym pietrze i zle ocenilem margines bezpieczenstwa.
          Robilem to nascie razy ale tym razem mialem nowa drabine wiec chyba te gumy czy plastiki na spodzie nog nie byly "dotarte" a wiec bardzije sliskie. Poza tym pdjazd do garazu gdzie ustawilem drabine jest pod malym katem i byl mokry bo najpierw z dolu okna spryskalem wezem. Kat oparcia o sciane byl za duzy i kiedy wlazlem na gore - tzn nogi byly ok 3 m powyzej ziemi to dol sie zeslizgnal a ja razem z drabina zjechalem na dol. Drabina ocalila mi zycie bo nie spadlem prosto na beton ale rownolegle do drabiny....
          Co gorsze, to zanim wszedlem na ta drabine to zdawalem sobie sprawe ze margines bezpieczenstwa jest maly i powinienem zwiekszyc kat - bylo to i mozliwe i latwe ale mi sie nie chcialo bo wydawalo mi sie ze bedzie OK. Tak ze mozna to zawac nijak inaczej tylko nierizasdnym podejciem do problemu albo nawet proscije - glupota. .
          Walnalem sie w leb i bede pamietal..
          • galtomone Re: Kijowy dzien :-( 30.05.17, 21:21
            engine8 napisał(a):

            > Wlazme zeby umyc okna na pierwszym pietrze i zle ocenilem margines bezpieczenst
            > wa.

            Nadgorliwosc gorza od faszyzmu - i za sknerostwo zaplaciles.
            naprawde nie bylo chetnych na mycie twoich okien???

            Daj ze innym odniesc sukces w Ameryce.

            Wiesz co by bylo, gdyby w USA kazdy wszystko robil sobie sam???

            > Robilem to nascie razy

            Sknera :-)

            > ale tym razem mialem nowa drabine

            I do tego zle inwestujesz kase :-)

            > Poza tym p
            > djazd do garazu gdzie ustawilem drabine jest pod malym katem i byl mokry bo naj
            > pierw z dolu okna spryskalem wezem.

            Nie jestes przypadkiem polskim pilotem.... oni tez maja klopote z ocena sytuacji....

            A moze Zona krzyczala ze sie zmiescisz? :-)

            > Co gorsze, to zanim wszedlem na ta drabine to zdawalem sobie sprawe ze margines
            > bezpieczenstwa jest maly i powinienem zwiekszyc kat

            Ale co tam.... Polak nie wejdzie?
            Polak to i po drwrziach od stodoly wlezie.

            > Walnalem sie w leb i bede pamietal..

            Coz, bardzo ci współczuje. Dobrze ze tylko tak sie skonczylo.
            Ale ona niech sobie uwaza!!! - jak by cos nie byla mila... to jej mow, ze do wesela sie zagoi...
            • engine8 Re: Kijowy dzien :-( 30.05.17, 22:58
              No wiedzisz, Tobie sie wydaje ze jak juz masz na tyle aby placic innym to powinienes. Okazuje sie ze nie. Pieniadze to jedno a osobowosc to drugie. Na pewno jest w tym cos z mlodosci gdzie kazdy robil sam bo inaczej nie wyrobilby finansowo i ta droge wiekszosc rzeczy moge zrobic...i dopuki ma cos doroboty to sie nie nudze bo ilz mozna jezdzic na rowerze czy spacerowac, czy pic piwo...?.
              Tu nie chodzi o pieniadze.. Ja uwazam ze jak moge cos zrobic sam to nie ze sknetrstwa ale z powodu ze mam czas, nic innego do roboty i nikt nie zrobie tego lepiej niz zrobie sam wiec jest jak jest i tak bedzie. Wole robic sam niz szukac kogos, potem na niego czekac a potem stac i patrzc jak ktos to robi?
              Zona wlasniemowi ze czas na wymiane hamulcow w X5... Sam sie teraz za to nie bede bral i moge zaprowadzic do warsztatu ale skoto syn mieszka godzine od nas i potrai tak jak ja to porosze i zorbi - wtedy wiem ze nic nie zostalo zle zrobione a mechanicy nie zawsze poswieca tyle czasu ile potrzeba - wg nich na pare lat wystarczy a potem klient sie znow zjawi i jak cos zardzewieje albi sie bedzie zacinac to przyjedzie naprawimy, wymienimy i skasujemy...
              • qqbek Re: Kijowy dzien :-( 30.05.17, 23:53
                No ja też szybciej dwie dniówki stracę niż ekipę do malowania w domu wezmę. Choć moje dwie dniówki to też i przynajmniej dwie dniówki 2-osobowej ekipy od malowania, więc byłbym w razie czego "na zero" albo i do przodu.
                Niektóre rzeczy przy domu/samochodzie po prostu lubię robić sam i nikomu innemu bym tego nie powierzył.
                A, że dwie dniówki "lecą"... a wuj z tym. Zdrowie psychiczne i łechtanie własnego ego tym, że "nadal potrafię i to lepiej niż łachudra robiący na >odpie...<" są dużo ważniejsze dla mnie, niż kilkaset złotych.
                • galtomone Re: Kijowy dzien :-( 31.05.17, 07:08
                  Ja w tym czasie jednak wole np. na rower...

                  Ale nie ukrywam, ze "ZPT" nigdy mnie nie podniecalo i nie sprawialo zadnej radosci.
                  Ani w domu , ani przy aucie, ani przy komputerze...

                  Jakos, nawet fakt,ze cos zrobilem to zadna radosc...bo i z czego tu sie cieszyc.

                  Umowmy sie, ze sa to wszystko wzglednie proste prace. Skoro jest je wstanie wykonywac gosc po 8 klasach czy szkole zawodowej... to dlaczego ja mialbym nie umiec?

                  Zatem, skro cos zrobie to nie bardzo jest sie czym lechtac... toz to nie drugi fakultet czy wejscie na Everest (swoja droga, czytalem, ze dzis to tez juz zaden wyczyn tylko kwwestia kasy w sporej ilosci przypadkow).

                  Zatem zamiast malowac sciany czy przykrecac kontakt wole rower, ksiazke, czy cokolwiek innego.
                  • qqbek Re: Kijowy dzien :-( 31.05.17, 10:06
                    Nie, no z malowaniem ścian to rozumiem, że nie każdemu się chce i nie każdy to ładnie zrobi.
                    Ale do wyrwanego kontaktu elektryka wzywać, to już szczyt lenistwa moim zdaniem. Przecież nawet wymiana (gdyby się "łapki" uszkodziły, albo ogólnie już nieestetyczny był) to 5 minut roboty... wliczając w to wycieczkę do tablicy przyłączeniowej i odcięcie prądu.
                    Serio do czegoś takiego elektryka wzywasz?
                    • galtomone Re: Kijowy dzien :-( 31.05.17, 10:35
                      Do takich duperel nie - ale wynika to z blansu czasowego. Jak cos to robota na 5 min to bez sensu do tego wzywac fachowca.
                      Ale jak mam na robote poswiecic X godzin to mam ciekawsze plany.
                      Nie znaczy to ze nic nie robie i ze zawsze tak jest - czasem trzeba... ale nie lubie i nie czuje po fakce zadnej satysfakcji.
              • galtomone Re: Kijowy dzien :-( 31.05.17, 07:03
                Wiesz, ze zartowalem?
      • jeepwdyzlu Re: Kijowy dzien :-( 30.05.17, 11:13
        Naprawi sie 6 zeber, pluca, watrobe, przepone, obie rece jedna noge, zdejmie szwy z czola i lokcia i bedzie znow jak nowy.
        -----------
        Jak mówił Sasza: najważniejsze, żeby fiut pracował jak ruski wentylator :-)
      • engine8 Ida rachunki za leczenie 16.06.17, 18:43
        No wiec po upadku z drabiny jak wyzej - polezalem 3.5 dnia w szpitalu na ICU. Nic oprocz troskliwej opieki i badan typu rentgen CT i tabletek przeciwbolowych etc nie robili - tzn zadnych powaznych operacji. Nwet jedzenia nie dali bo na uszkodzona watrobe tylko kroplowka.

        No i teraz - dla zadnych sensacji..
        Widze Szpital wyslal rachunek do ubezpieczenia..
        Co byscie powiedzieli na $75,000 .. Tak sidemdziesiat piec tysiecy dolarow za 3.5 dnai.
        A wiec mniej wiecej $1000 za kazda godzine...
        Oczywiscie tyle nie dostana poniewaz oni zwykle wyceniaja 5x tyle gdyby sie okazalo ze pacjent nie ma ubezpieczenia a np nie jest biedny i ma dom... No i ja zaplace tylko czesc ..
        Mnie zatkalo musze przyznac - myslem ze nie bedzie wiecej jak 40-50...
        No i podejrzewam ze to jeszcze nie koniec rachunkow...
        Dlatego jak rodzinka przyjezdza w odwiedziny to nie przyjmujemy bez ubezpieczenia. :)
        • trypel Re: Ida rachunki za leczenie 16.06.17, 22:45
          Moja córa pare miesięcy temu spędziła 4 dni w szpitalu na usunięciu migdałków.
          W dwójce z łazienka.
          Poszło jej ze 100 na gazety i jakieś duperele kupione z nudów.
          W sumie byłbym w stanie sprawdzić na ile NFZ wyceniło zabieg i pobyt ale po co mi to?

          A na drabinie trzeba uważać. W każdym systemie.
          • qqbek Re: Ida rachunki za leczenie 17.06.17, 01:26
            Moja córka miesiąc temu na zakaźnym z powikłaniami wiatrówki 3 dni.
            Poszło grubo ponad 100 złotych (z braku świetlicy - bo to zakaźny - trzeba było nowy zestaw Lego kupić).

            A tak bardziej do rzeczy - dobę na OIOM-ie nasze szpitale cenią na 1,5 do 2,5 tysiąca... złotych. TK od stóp do głów to z tysiąc, badania pozostałe 500. Góra 9 tysięcy złotych dla nieubezpieczonego. 1/30 ceny z "najsłuszniejszego z możliwych systemów".
    • galtomone I i jalowiec detke zalatwil 30.05.17, 12:37
      Kurde...
      12 km, opona jeszcze naprawde ok, ale Continental i podobno na tle innych miekka. Za to do lasu i w teren spoko.
      le wczoraj niemialem czasu i mi sie parkowych alejek na szybko zachcialo...

      No i taki mikroskopijny kolej jalowca gdzies sie w opone wbil i dentke (denatke? - to stad podobna nazwa???) zalatwil.
      Dobrze, ze powietrze zaczelo na prostej schodzic (nagle czuje, ze tyl roweru mi plywa) a nie na zakrecie, bo tak dobrze ponad 40 w dol jade...
      • jeepwdyzlu Re: I i jalowiec detke zalatwil 30.05.17, 13:15
        Jeździli miedyś na drewnianych kołach i było ok.. Się ludziom we łbach przewraca.. :-( Dętkiku...jakbypanbug chciał żebyśmy na gumach jeździli to mielibyśmy kauczukowe stopy...
        • galtomone Re: I i jalowiec detke zalatwil 30.05.17, 13:26
          Jakby ie to ze mam fajne kola to juz bym sie przesiadl na bezdetkowe.
          Ale w przyszlym roku mam taki plan. Wtedy jalowiec nie straszny!
          • poohdell Re: I i jalowiec detke zalatwil 31.05.17, 11:23
            Tzn. najtaniej przerobić na system bezdetkowy - o tym myślisz?
            Kupujesz taki zestaw (ok. 200 zet) - opaska, która uszczelnia felgę, zawór i płyn uszczelaniajacy. I opone z oznaczeniem tubeless ready - choć zwykłą też się da. Jeżdże na takim zestawie szósty sezon i jest ok.
            Aha, samemu to cięzko zrobić - przy zakladaniu opony bez dętki tzrzeba użyć porządnego kompresoru,aby się uszczelniło wszystko.
            Najwyżej Ci polecę jednego gościa z jednego sklepu w Katowicach, który to za pare zet zrobi.
            • galtomone Re: I i jalowiec detke zalatwil 31.05.17, 11:29
              poohdell napisał(a):

              > Tzn. najtaniej przerobić na system bezdetkowy - o tym myślisz?

              Tak. Ale troche szkoda opon, bo sa naprawde OK a kupowane w zeszlym roku.
              Musialbym kupic nowe.

              A tak to jeszcze torche i moze od razu kola wymenie?

              > Aha, samemu to cięzko zrobić - przy zakladaniu opony bez dętki tzrzeba użyć por
              > ządnego kompresoru,aby się uszczelniło wszystko.

              Z tym nie ma klopotu. Moj rower to "reczna robota" a nie twor sklepowy.
    • galtomone A dzis kupilem 16 piw :-) 30.05.17, 21:16
      Wpadlem do biedronki po maslo.

      Zona lubi... ja mam kryzys wieku sredniego i zre margaryny coby serce pikalo i reszta sie usztywniala jak trzeba :-)

      I wpadam do tej biedry a tam - Estrella i San Miguel... slabiutkie, delikatne, na letni wieczor calkiem OK.
      Ale ich najwiekszym plusem jest bultelka - 0.33

      Kurde - czemu u nas to nie jest standard? :-(

      Czemu Polak lubi wyrob piwo podobny typu Wojak, Harnas itp... smak skaldnikow osobno ale jest tanie, duze i wali w leb juz przy pierszej puszce :-(

      Jak tak lubie takie male butelki....
      • qqbek Re: A dzis kupilem 16 piw :-) 30.05.17, 23:55
        Nie wiem, jak w UK siedziałem, to San Miguel był chyba jedynym piwem dostępnym w litrowych butelkach. Tak więc, cytując moją córkę, "jojczysz".
        • galtomone Re: A dzis kupilem 16 piw :-) 31.05.17, 07:09
          W Czechach sporo maja piwa w takich duzych platikowaych butlach - chyba to nawet 1,5l.
          Ale ja wolabym pic z butelek 0.33 niz 0.5.
          Szczegolnie latem... zanim czlowiek cala wypije to druga polowa juz ciepla....

          A tak zawsze zimne sie wciaga :-)
    • trypel Re: Kijowy dzien :-( 31.05.17, 09:37
      Ja się martwię tymi Twoimi oponami. Jeżdżę od paru lat bardzo dużo. Jak wyjeżdżam na pare dni to robię szutrami i po dziurach kamieniach itp po te 60-120 km dziennie. Mam oczywiście zapasowe dętki ale od 4 lat żadnej nie zmieniałem.
      Może za słabo pompujesz i na wybojach felga szczypie?
      Ja przy wadze Ok 100 kg, na oponach 1.9 cala mam 4,5 z tylu i 4 z przodu.
      • galtomone Re: Kijowy dzien :-( 31.05.17, 10:37
        Oponymaja drugi sezon i w "terenie" nie bylo dotad problemow.
        Pompuje na 4 przod i tyl (dopuszczalne 4,5)
        Ot, widac pech na asfalcie...

        A jak sie bedzie powtarzac, to kupie nowe opony.
        • trypel Re: Kijowy dzien :-( 31.05.17, 11:02
          Spróbuj landcruisera schwalbe. Mam w obu rowerach. Nigdy nic. A 2 lata temu spotkałem w Serbii gościa co jechał na nich z Madrytu, i zaczął narzekać ze już mu oplot wylazł i łapie gumę za guma. Mówię ze chyba od Madrytu to starczy a on mi na to ze tak złe nie jest bo rok wczesniej był na nich na Nordkapie :D
        • trypel Re: Kijowy dzien :-( 31.05.17, 11:02
          Spróbuj landcruisera schwalbe. Mam w obu rowerach. Nigdy nic. A 2 lata temu spotkałem w Serbii gościa co jechał na nich z Madrytu, i zaczął narzekać ze już mu oplot wylazł i łapie gumę za guma. Mówię ze chyba od Madrytu to starczy a on mi na to ze tak złe nie jest bo rok wczesniej był na nich na Nordkapie :D
          • galtomone Re: Kijowy dzien :-( 31.05.17, 11:34
            THX!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka