mejson.e
16.10.04, 23:47
Powszechna pogarda dla przepisów jest chyba wpisana w nasze geny.
Cięcie setką przez środek wsi wśród tłumów wracających z niedzielnej mszy,
polewanie szwagrowi, który od nas wróci samochodem z żoną i dwójką dzieci,
jazda rowerem bez świateł po ciemku, parkowanie na ścieżkach rowerowych i na
miejscach dla inwalidów, wręczanie z uśmiechem łapówki policjantowi i
ostrzeganie innych przed policyjną blokadą bez radaru ale z długą bronią,
kolczatkami i w kamizelkach kuloodpornych, podkręcamy tachometr, by zrobić
jeszcze jedną fuchę i nie narazić się na kłopoty z kontrolą drogową.
Na pewno jeszcze możecie dorzucić wiele innych przykładów, bo to wszak chleb
nasz powszedni.
Kiwanie władzy zasługiwało na szacunek i podziw za komuny i tak jakoś
przetrwało do naszych czasów.
Przepisy wymyślili chyba tylko po to, by normalnemu człowiekowi zatruć życie.
Po jaką cholerę na ten przykład porobili przejścia na katowickiej a na osiedlu
postawili garby?
Człowiek zmęczony codzienną harówą nie może spokojnie i szybko dojechać do
domu, tylko musi zwracać uwagę na ograniczenia i tych fiutów z suszarami
naświetlających sobie jaja a jednocześnie opróżniających nam portfele z ciężko
zarobionej kasy.
A że dochodzi do śmierci innych to już pech - nie mieli biedacy szczęścia w
życiu - trudno - ofiary muszą być.
Nieważne, czy na drodze ginie pijak, czy rodzice małego dziecka, wyciąganego
właśnie przez strażaków z samochodu zmiażdżonego przez czterdziestotonowego
tira, którego kierowca po kilkunastu godzinach za kółkiem, po prostu nie
zauważył czerwonego światła.
Wyciągają malucha bezwładnego jak lalka, wpatrzonego w kłąb blachy zakrywający
miejsce, gdzie przed chwilą siedzieli tata i mama.
Strażacy dają małemu pluszowego misia - z zapasu wożonego na każdą akcję.
Ta chwila jest najważniejsza - dziecko musi oderwać się od koszmaru, przytulić
coś własnego, gdy bliskich już mu odebrano.
Nie wiadomo, co będzie pamiętać po latach.
Czy zachowa tego misia, czy go wyrzuci bo będzie przypominał najstraszniejsze
chwile w życiu?
W Biesłanie maluch przeżywszy atak na szkołę bawi się pluszakami w terrorystów.
Pieskowi darowano życie, ale miś został rozstrzelany.