Dodaj do ulubionych

Rozstrzelanie misia

16.10.04, 23:47
Powszechna pogarda dla przepisów jest chyba wpisana w nasze geny.
Cięcie setką przez środek wsi wśród tłumów wracających z niedzielnej mszy,
polewanie szwagrowi, który od nas wróci samochodem z żoną i dwójką dzieci,
jazda rowerem bez świateł po ciemku, parkowanie na ścieżkach rowerowych i na
miejscach dla inwalidów, wręczanie z uśmiechem łapówki policjantowi i
ostrzeganie innych przed policyjną blokadą bez radaru ale z długą bronią,
kolczatkami i w kamizelkach kuloodpornych, podkręcamy tachometr, by zrobić
jeszcze jedną fuchę i nie narazić się na kłopoty z kontrolą drogową.

Na pewno jeszcze możecie dorzucić wiele innych przykładów, bo to wszak chleb
nasz powszedni.

Kiwanie władzy zasługiwało na szacunek i podziw za komuny i tak jakoś
przetrwało do naszych czasów.

Przepisy wymyślili chyba tylko po to, by normalnemu człowiekowi zatruć życie.

Po jaką cholerę na ten przykład porobili przejścia na katowickiej a na osiedlu
postawili garby?

Człowiek zmęczony codzienną harówą nie może spokojnie i szybko dojechać do
domu, tylko musi zwracać uwagę na ograniczenia i tych fiutów z suszarami
naświetlających sobie jaja a jednocześnie opróżniających nam portfele z ciężko
zarobionej kasy.

A że dochodzi do śmierci innych to już pech - nie mieli biedacy szczęścia w
życiu - trudno - ofiary muszą być.

Nieważne, czy na drodze ginie pijak, czy rodzice małego dziecka, wyciąganego
właśnie przez strażaków z samochodu zmiażdżonego przez czterdziestotonowego
tira, którego kierowca po kilkunastu godzinach za kółkiem, po prostu nie
zauważył czerwonego światła.

Wyciągają malucha bezwładnego jak lalka, wpatrzonego w kłąb blachy zakrywający
miejsce, gdzie przed chwilą siedzieli tata i mama.
Strażacy dają małemu pluszowego misia - z zapasu wożonego na każdą akcję.
Ta chwila jest najważniejsza - dziecko musi oderwać się od koszmaru, przytulić
coś własnego, gdy bliskich już mu odebrano.

Nie wiadomo, co będzie pamiętać po latach.
Czy zachowa tego misia, czy go wyrzuci bo będzie przypominał najstraszniejsze
chwile w życiu?

W Biesłanie maluch przeżywszy atak na szkołę bawi się pluszakami w terrorystów.
Pieskowi darowano życie, ale miś został rozstrzelany.
Obserwuj wątek
    • Gość: macio Re: Rozstrzelanie misia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.10.04, 00:06
      Świetny tekst. Chyba najlepszy jaki przeczytałem kiedykolwiek na tym forum.

      Pozdro
      M
    • firehand Re: Rozstrzelanie misia 17.10.04, 00:07
      Dorzuc jeszcze mozg staruszki na przejsciu i rozrzucone pomidory!
      • tipper Re: Rozstrzelanie misia 17.10.04, 00:50
        firehand napisał:

        > Dorzuc jeszcze mozg staruszki na przejsciu i rozrzucone pomidory!

        Sam se rozrzuc te pomidory!
        Najlepiej pod pedal gazu.
        Jak nie lubisz krwi to zamknij oczy!

        Mejson walnal krwia po oczach jak Fakt o poranku.
        Dobrze robia takie obrazki szczegolnie jak sie stopniowo zapomina co to przepisy
        i jezdzi jak inni.

        Poki sie nie dotknie tragedii to nic nie przekona by nie zapieprzac w dzikim
        amoku razem z banda innych kretynow.

        Po przeczytanie tego watku poczulem sie jak kretyn.

        Dobra robota mejson!

        pzdr
    • Gość: gala Re: Rozstrzelanie misia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.04, 01:07
      Dzięki, Mejsonie!!!

      Pozdrawiam
    • Gość: Doki prymitywna demagogia n/t IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 17.10.04, 02:26
      • mejson.e Re: prymitywna demagogia n/t 17.10.04, 13:35
        Demagogia, owszem.

        Ale dlaczego prymitywna?

        Tyle się napracowałem...;-)

        Mejson
        • Gość: Doki Re: prymitywna demagogia IP: *.11-200-80.adsl.skynet.be 17.10.04, 14:14
          mejson.e napisał:

          > Demagogia, owszem.
          >
          > Ale dlaczego prymitywna?
          >
          > Tyle się napracowałem...;-)

          Dobrze, doceniam Twoj trud. Ale Twoja sygnaturka jest odpowiedzia. Skoro ruch
          jest zrodlem zycia, dlaczego go blokowac niedorzecznymi ograniczeniami?
          • mejson.e Blokowanie 17.10.04, 14:27
            Gość portalu: Doki napisał(a):

            "Skoro ruch jest zrodlem zycia, dlaczego go blokowac niedorzecznymi ograniczeniami?"

            Które ograniczenia są niedorzeczne?
            Zakaz jazdy po pijaku, kręcenie tachografów czy ograniczanie prędkości na
            drogach wiodących przez zatłoczone miejscowości?

            Bo że niedorzeczne jest pozostawianie znaków ograniczenia prędkości po ustaniu
            czynników usprawiedliwiających te ograniczenia (poprawa nawierzchni, koniec
            robót drogowych, wybudowanie sygnalizacji świetlnej), to wie każdy homo sapiens.

            Skoro takie znaki mimo wszystko pozostają to tylko dlatego, ze lokalnej
            społecznosci to nie przeszkadza a może nawet pomaga.
            Jeśli sami chcą tych ograniczeń przestrzegać, to ich sprawa i ich teren.
            Jeśli natomiast sami je łamią a cieszą się, gdy w sieć wpadnie przyjezdny a
            szczególnie z Warszawy, to już typowo polska schozofrenia - prawo Kalego.

            Jeśli gdzieś znaki są niewłaściwie rozmieszczone, to są społeczne mechanizmy na
            ich poprawę - zależy to tylko od inicjatywy ludzi.

            Pozdrawiam,

            Mejson
            • Gość: Doki Re: Blokowanie IP: *.11-200-80.adsl.skynet.be 17.10.04, 14:34
              > Które ograniczenia są niedorzeczne?
              > Zakaz jazdy po pijaku, kręcenie tachografów czy ograniczanie prędkości na
              > drogach wiodących przez zatłoczone miejscowości?

              Ten ostatni, w postaci takiej, jaka widzimy obecnie. Inne niedorzeczne
              ograniczenia to:
              - ograniczenie predkosci na drogach krajowych poza terenem zabudowanym (powinno
              byc: 130)
              - ograniczenie predkosci na autostradach (powinno byc: 200)

              > Skoro takie znaki mimo wszystko pozostają to tylko dlatego, ze lokalnej
              > społecznosci to nie przeszkadza a może nawet pomaga.

              Byc moze. Ale dlaczego interes "lokalnej spolecznosci" ma byc wazniejszy?

              > Jeśli gdzieś znaki są niewłaściwie rozmieszczone, to są społeczne mechanizmy na
              > ich poprawę - zależy to tylko od inicjatywy ludzi.

              Nie ludz sie. Tzw wiekszosci juz wyprano mozgi i powtarzaja jak za pania matka
              "jedz wolniej- unikniesz wypadku". A nie o to chodzi. W kazdym razie nie tylko i
              nie przede wszystkim o to chodzi.

              Natomiast w tekscie o misiu mam Ci za zle nazywanie (wprawdzie implicite, ale sa
              inni, ktorzy robia to takze explicite) zbrodniarzami tych, ktorzy jada przez
              wies szybciej niz dozwolone 50. Czasem, wrecz czesto to 50 jest bez sensu.

              I jeszcze mam Ci za zle utopijne dazenie do ograniczenia do zera liczby ofiar na
              drodze. Tak naprawde to ofiar jest bardzo niewiele, tylko sa naglosnione. Nie ma
              sensu ograniczac ruchu dla wszystkich tylko dlatego, ze gdzies tam jakas lajza
              nie zdazy zabrac swojego tylka z jezdni na czas.
              Ja w kazdym razie nie mam problemu z zaakceptowaniem jakiegos tam poziomu zgonow
              w imie szybkosci, z jaka jezdzic mozemy wszyscy. Ryzyko jest zawsze i we
              wszystkim, co robimy.
              • mejson.e Niedorzeczności 17.10.04, 15:17
                Gość portalu: Doki napisał(a):

                "Inne niedorzeczne ograniczenia to:
                - ograniczenie predkosci na drogach krajowych poza terenem zabudowanym (powinno
                byc: 130)"

                Przy stanie naszych dróg i różnicy możliwości naszych samochodów, 90-100 to
                bardzo rozsądna granica.
                Na lepszych i bezpieczniejszych odcinkach może być i 130.

                "- ograniczenie predkosci na autostradach (powinno byc: 200)"

                Widziałeś kogoś, kto by się przejmował ograniczeniem prędkości na autostradzie,
                gdy chciał sobie poszaleć?

                Tylko, że przy 200 nasza autostrada szybko się kończy i zostaje g... nie
                przyjemnosć z jazdy.

                "Ale dlaczego interes "lokalnej spolecznosci" ma byc wazniejszy?"

                Bo oni tam mieszkają.

                "Nie ludz sie. Tzw wiekszosci juz wyprano mozgi i powtarzaja jak za pania matka
                "jedz wolniej- unikniesz wypadku"."

                Racja - wypadki zdarzają sie i przy 20/h.

                "Natomiast w tekscie o misiu mam Ci za zle nazywanie (wprawdzie implicite, ale
                sa inni, ktorzy robia to takze explicite) zbrodniarzami tych, ktorzy jada przez
                wies szybciej niz dozwolone 50. Czasem, wrecz czesto to 50 jest bez sensu."

                Zbrodniarz to ten, co przez wieś pruje setką.
                Ten, co jedzie 70 to tylko sprawca nie(u)myślny.

                "I jeszcze mam Ci za zle utopijne dazenie do ograniczenia do zera liczby ofiar
                na drodze."

                Znam fizykę i rachunek prawdopodobieństwa, i wiem, że 0 wypadków nie istnieje.
                Nawet jeśli zastąpimy niepewnych kierowców superkomputerami pokładowymi, to i
                tak awarie sią zdarzą.

                "Tak naprawde to ofiar jest bardzo niewiele, tylko sa naglosnione."

                Kilka razy wiecej niz na zachodzie, mimo mniejszej liczby samochodów to nie jest
                "bardzo niewiele".

                "Ja w kazdym razie nie mam problemu z zaakceptowaniem jakiegos tam poziomu
                zgonow w imie szybkosci, z jaka jezdzic mozemy wszyscy. Ryzyko jest zawsze i we
                wszystkim, co robimy."

                No to nie obędzie się bez zapasu misiów...

                Mejson
                • Gość: Doki Re: Niedorzeczności IP: *.11-200-80.adsl.skynet.be 17.10.04, 17:18
                  > Przy stanie naszych dróg i różnicy możliwości naszych samochodów, 90-100 to
                  > bardzo rozsądna granica.

                  Nie przesadzaj, stan polskich drog nie jest az tak beznadziejny. 130-140 mozna
                  spokojnie.

                  > Widziałeś kogoś, kto by się przejmował ograniczeniem prędkości na autostradzie,
                  > gdy chciał sobie poszaleć?

                  Nie chodzi o szalenstwo. 200 na autostradzie to nie szalenstwo, tylko maksymalna
                  predkosc podrozna. Przy tej predkosci na autostradzie przy normalnym ruchu (np
                  Berlin- Hannover za dnia) potrzeba juz skupionej uwagi, by jechac bezpiecznie.
                  Wiem co mowie, bo tak jezdze.

                  Szalenstwo to 250 i wiecej, bo wtedy nie ma mowy o jakiejkolwiek sensownej
                  reakcji na przeszkode.

                  > Tylko, że przy 200 nasza autostrada szybko się kończy i zostaje g... nie
                  > przyjemnosć z jazdy.

                  Nie chodzi o przyjemnosc, tylko o dojechanie z A do B w mozliwie krotkim czasie.

                  > "Ale dlaczego interes "lokalnej spolecznosci" ma byc wazniejszy?"
                  >
                  > Bo oni tam mieszkają.

                  Ale to nie jest ich prywatna droga, tylko droga krajowa. Zawsze moga sie
                  przeniesc, jak sie cos nie podoba. To mi przypomina skargi tych, co mieszkaja
                  kolo lotniska, ze im samoloty halasuja. Bez sensu- wynies sie i juz.

                  > Zbrodniarz to ten, co przez wieś pruje setką.

                  No wlasnie, tu sie roznimy. Skoro tylko 0.001% tych, co "pruja setka" spowoduje
                  wypadek, to dlaczego wszystkich nazywac zbrodniarzami?


                  > Kilka razy wiecej niz na zachodzie, mimo mniejszej liczby samochodów to nie jest
                  > "bardzo niewiele".

                  Chodzi o liczby bezwzgledne. Ogromna wiekszosc ludzi dojezdza na miejsce i o to
                  chodzi. Zachod to zachod. Zachod jest kompletnie porabany. Sam podajesz przyklad
                  norweskiego panstwa policyjnego.

                  > No to nie obędzie się bez zapasu misiów...

                  Nie przesadzaj z dramatyzmem. Smierc to nie tragedia- to codziennosc. Nie chodzi
                  o to, ze jest czesta na drodze, bo nie jest. Chodzi o to, ze smierc to taka sama
                  czesc zycia jak jedzenie i seks. Tylko zdarza sie rzadziej w zyciu kazdego z nas
                  i chyba dlatego tak sie nia przejmujemy.
                  • mejson.e Przesada 18.10.04, 21:47
                    Gość portalu: Doki napisał(a):

                    "Nie przesadzaj, stan polskich drog nie jest az tak beznadziejny. 130-140 mozna
                    spokojnie."

                    "200 na autostradzie to nie szalenstwo, tylko maksymalna predkosc podrozna. Przy
                    tej predkosci na autostradzie przy normalnym ruchu (np Berlin- Hannover za dnia)
                    potrzeba juz skupionej uwagi, by jechac bezpiecznie.
                    Wiem co mowie, bo tak jezdze.

                    Szalenstwo to 250 i wiecej, bo wtedy nie ma mowy o jakiejkolwiek sensownej
                    reakcji na przeszkode."

                    "Skoro tylko 0.001% tych, co "pruja setka" [przez wieś] spowoduje wypadek, to
                    dlaczego wszystkich nazywac zbrodniarzami?"

                    "Smierc to nie tragedia- to codziennosc. Nie chodzi o to, ze jest czesta na
                    drodze, bo nie jest. Chodzi o to, ze smierc to taka sama czesc zycia jak
                    jedzenie i seks. Tylko zdarza sie rzadziej w zyciu kazdego z nas i chyba dlatego
                    tak sie nia przejmujemy."

                    No to chyba sobie nie pogadamy. :(

                    Zbyt duża różnica poglądów...

                    Ale pozdrawiam,
                    Mejson
                  • Gość: Andy Re: Niedorzeczności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.04, 21:56
                    Mejson napisał, że to się nie dogadacie.
                    Myślę, że ni każdy z każdym może to zrobić.

                    Powinieneś wolno i spokojnie przeczytać swoje ostaatnie zdania Doki:
                    "Smierc to nie tragedia- to codziennosc. Nie chodzi o to, ze jest czesta na
                    drodze, bo nie jest. Chodzi o to, ze smierc to taka sama czesc zycia jak
                    jedzenie i seks. Tylko zdarza sie rzadziej w zyciu kazdego z nas i chyba dlatego
                    tak sie nia przejmujemy."

                    Śmierć nie jest częścią życia, lecz jego zakończeniem.
                    Po seksie, jedzeniu może dalej ci się coś zdarzyć może znowu jedzenie albo seks.
                    Śmierć to jakbyś zgasił światło. Nie zapalisz go od nowa i nie zaczniesz
                    wszystkiego od nowa. To nie codzienność tylko absolutny koniec codzienności.

                    The end.
                    • mejson.e The End 18.10.04, 22:01
                      Gość portalu: Andy napisał(a):

                      "Śmierć nie jest częścią życia, lecz jego zakończeniem."

                      Dokiemu pewnie chodziło o to, że dla niego śmierć jest codziennością - o śmierci
                      mówi się codziennie, w mediach i w domu, że się zdarza na razie innym.

                      Po prostu: "Shit happens".

                      I to jest właśnie powód, że się nie dogadamy.

                      Pozdrowienia,

                      Mejson
                    • Gość: M4b Re: Niedorzeczności IP: 213.31.184.* 19.10.04, 16:16
                      Andy, brawo za łopatologiczne tłumaczenie.
                      Doki - przeczytaj to co napisał Andy i zastanów się czy masz moralne prawo żeby
                      kogokolwiek narażac na owe zgaszenie światła wcześniej niż zrobiła by to matka
                      natura tylko dlatego że chcesz 10 minut wcześniej dowieźć swój zadek do owego
                      punktu B. Ja sądzę że absolutnie nie masz takiego prawa bo życie i zdrowie to
                      wartości najwyższe, a twoje 10 minut nie jest absolutnie tego warte.
    • Gość: MIŚ Re: Rozstrzelanie misia IP: *.chello.pl 17.10.04, 02:33
      Łatwiej jest misiem leczyć skutki niż prewencją przyczyny .. Wszakże
      doinwestowanie Policji (w morale również) jest bardziej kosztowne od kilku
      pluszowych zabawek .. Nie dziwi mnie to jednak w obliczu oszczędności np. na
      dowodach rejestracyjnych "zgodnych" z normami unijnymi .. Wszakże
      wyprodukowanie przez PWPW nowego dowodu na którym nawet dziecko przeprawi wpisy
      stacji diagnostycznych jest tańsze !!! Ceny dowodów zaś rosną .. Nie pierwszy
      raz mamy za więcej coraz coraz mniej .. A może być kompletne 0 gdy zezłomowany
      grat bez hamulców ale za to nowym dowodem przejedzie na światłach grupkę
      dzieci .. Niestety nawet biedny miś - symbol szczęśliwego dzieciństwa stał się
      dziś symbolem socjotechnicznego kitu mamiącego masy .. A misów będzie coraz
      więcej zanim ktoś nie zatrzyma tej obłędnej karuzeli ..
    • Gość: Molson Re: Rozstrzelanie misia IP: 69.156.52.* 17.10.04, 04:35
      Zeby chociaz jakas czastka tego trafila do bezmozgowcow co Xedosami probuja
      pobijac rekordy predkosci .Pozdrawiam .
    • duze_a_male_d_duze_m Re: Rozstrzelanie misia 17.10.04, 09:40
      No to żeś zajebisty wątek założył na niedzielę. Taki polski. Jak dla mnie to ma
      to niewiele wspólnego z tym forum. No ale może przynajmniej tobie jakoś,
      tradycyjnie już, ulżyło.
      Ps. Spróbuj kiedyś napisać coś radosnego na tyle, żeby czytelnik wsiadł
      następnym razem za kółko z uśmiechem, dobrym nastawieniem do otoczenia i innych
      kierowców. Na Święta może?
      • mejson.e Coś "radosnego"? 17.10.04, 13:28
        duze_a_male_d_duze_m napisał:

        "No to żeś zajebisty wątek założył na niedzielę. Taki polski. Jak dla mnie to ma
        to niewiele wspólnego z tym forum. No ale może przynajmniej tobie jakoś,
        tradycyjnie już, ulżyło."

        Nie na niedzielę, tylko na sobotę na noc ;-)
        A ulżyć mi nie ulżyło - szczególnie po przeczytaniu niektórych odpowiedzi.

        "Ps. Spróbuj kiedyś napisać coś radosnego na tyle, żeby czytelnik wsiadł
        następnym razem za kółko z uśmiechem, dobrym nastawieniem do otoczenia i innych
        kierowców. Na Święta może?"

        Może być i na Święta.
        A tak w ogóle to pisałem nie tylko samobójcze teksty.
        Może przypomnę ten:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=10248218&a=10248704
        Pozdrawiam,

        Mejson
    • ghibli Re: Rozstrzelanie misia 17.10.04, 11:08
      mozesz powklejac jeszcze zdjecia z wypadkow i co z tego

      ostatnio jadac autem gosc dwa auta przede mna potracil dwie kobiety na pasach

      gdy omijalem ten wypadek krotko po zdarzeniu to taki widok robi dopiero wrazenie
      lezace w bezruchu ciala, krew i szok sprawcy

      wtedy jadac dalej do domu czlowiek dopiero sie zastanawia nad jazda

      i to jako piarwsza czesc

      ale jest jeszcze druga strona medalu

      polskie przepisy zupelnie odstajace od rzeczywistosci

      i zebys wiedzial ze ostrzegam przed policjantami z suszara
      ktorzy w 99% sa schowani w krzakach biora kase (coraz mniej chetnie ze strachu
      ale ciagle)
      wyczekuja tylko chwili kiedy po remoncie drogi nie zostana zdjete jeszcze
      ograniczenia zeby zarobic i wykazac sie przed zwierzchnikami

      jadac glowna trasa z Katowic do Gdanska same ograniczenia do 70 a auta jada 120-
      140 tak srednio to pytam o co w tym chodzi ?

      sam tak jezdze i wiem ze trzeba zwolnic miejscami ale nie na 90% dlugosci
      takiej trasy
      w ten sposob droga powinna byc usiana motelami bo podroz z poludnia na polnoc
      trwala by kilka dni
      czy to nie jest chore ?

      i gina ludzie zarowno tacy ktorzy umieja jezdzic i tacy co jada Tico albo Fabia
      z pred 70 km/h zgodnie z "przepisami"

      Predkosc to nie jest glowna przyczyna wypadkow

      najgorsza jest roznica predkosci pojazdow

      wlaczajac sie do ruchu na droge ekspresowa itp trzeba tam wjechac szybko aby
      plynnie sie wlaczyc

      i takich przykladow mozna mnozyc

      zyjemy w chorym panstwie i nie predko to sie zmieni

      w zadnym innym panstwie nie ma tylu niebieskich z suszarkami i tylu pijanych
      kierowcow
      i to trzeba zmienic i zmniejszyc te dwie liczby najlepiej do min

      a ludzi trzeba uczyc jak przezyc w tej naszej dzungli drogowej


      • ghibli Re: Rozstrzelanie misia 17.10.04, 11:21
        no i najwazniejsze
        wlasciwie mialem napisac to na samym poczatku

        najgorsza demoralizacja idzie z gory

        byle minister , posel i inna rzadowa (i nie tylko) gadzina pomyka przez miasto
        min 100 km/h a poza miastem po 200 km/h i wiecej

        i najgorsze ze takiemu nic nie mozna zrobic !

        slynny juz Siwiec

        wiec o czym mowa

        to jest wyzwanie dopiero zeby zmienic

        jaki tu masz pomysl ?
        • mejson.e Rozstrzelanie immunitetu 17.10.04, 14:42
          ghibli napisał:

          "najgorsza demoralizacja idzie z gory

          byle minister , posel i inna rzadowa (i nie tylko) gadzina pomyka przez miasto
          min 100 km/h a poza miastem po 200 km/h i wiecej

          i najgorsze ze takiemu nic nie mozna zrobic !

          slynny juz Siwiec

          wiec o czym mowa

          to jest wyzwanie dopiero zeby zmienic

          jaki tu masz pomysl ?"

          Szwedzi sobie z tym radzą bardzo dobrze.
          Tam Siwiec próbował podskoczyć, to go policjant usadził na miejscu z ręką na
          kaburze.

          Immunitet nie służy do ochrony przy łamaniu prawa.

          Moja metoda byłaby prosta.
          Zatrzymanie posła i telefon do marszałka sejmu.
          Fax/mail zwrotny z decyzją o zniesieniu immunitetu w sprawie konkretnego
          wykroczenia/przestępstwa.

          Pół godziny i po sprawie.

          A demoralizują się ci, którzy tego chcą.
          Niejeden obecny poseł wieszał psy na dawnych VIPach a gdy dorwał się do żłobu,
          to był nawet od nich gorszy.

          To my - społeczeństwo - pozwalamy na to, że jest odwrotnie, jak na Zachodzie:
          tam polityk musi dbać o to, by się czymś nie narazić i wolno mu w sumie mniej
          niż zwykłemu obywatelowi.
          U nas z kolei politykowi wolno dużo więcej niż zwykłemu obywatelowi.
          Więc z tego korzysta.

          Ty byś potrafił nie skorzystać z takich przywilejów?

          Pozdrawiam,

          Mejson
          • Gość: Doki Re: Rozstrzelanie immunitetu IP: *.11-200-80.adsl.skynet.be 17.10.04, 14:45
            Przypomnialo mi sie jak fotoradar zrobil zdjecie sluzbowemu autku premiera
            Belgii- mialo 186 km/h, dozwolone bylo 120. Ile bylo tlumaczenia, ze przeciez
            mialo koguta, wiec bylo uprzywilejowane itp, itd.
            W koncu sprawa rozeszla sie po kosciach. Premier tlumaczyl, ze siedzial z tylu i
            nie widzial szybkosciomierza, ale gdyby widzial, to oczywiscie, ze upomnialby
            kierowce (he, he, he).
            • mejson.e Re: Rozstrzelanie immunitetu 17.10.04, 15:22
              Gość portalu: Doki napisał(a):

              "Przypomnialo mi sie jak fotoradar zrobil zdjecie sluzbowemu autku premiera
              Belgii- mialo 186 km/h, dozwolone bylo 120. Ile bylo tlumaczenia, ze przeciez
              mialo koguta, wiec bylo uprzywilejowane itp, itd.
              W koncu sprawa rozeszla sie po kosciach. Premier tlumaczyl, ze siedzial z tylu i
              nie widzial szybkosciomierza, ale gdyby widzial, to oczywiscie, ze upomnialby
              kierowce (he, he, he)."

              U nas w ogóle nie byłoby tłumaczenia - u nas VIPy nie tylko dorównują ważnością
              tym zachodnim ale nawet ich przewyższają ;-)

              A co do upominania kierowcy VIPa - trzeba niezłego charakteru kierowcy by
              odmówił władcy zbyt szybkiej jazdy.
              Ale wierz mi - tacy kierowcy też istnieją.

              Pozdrawiam,

              Mejson
      • mejson.e Re: Rozstrzelanie misia 17.10.04, 13:50
        ghibli napisał:

        "polskie przepisy zupelnie odstajace od rzeczywistosci

        i zebys wiedzial ze ostrzegam przed policjantami z suszara
        ktorzy w 99% sa schowani w krzakach biora kase (coraz mniej chetnie ze strachu
        ale ciagle) > wyczekuja tylko chwili kiedy po remoncie drogi nie zostana zdjete
        jeszcze ograniczenia zeby zarobic i wykazac sie przed zwierzchnikami

        jadac glowna trasa z Katowic do Gdanska same ograniczenia do 70 a auta jada 120
        140 tak srednio to pytam o co w tym chodzi ?"

        Odpowiedź masz w pierwszych zdaniach tego wątku.

        "sam tak jezdze i wiem ze trzeba zwolnic miejscami ale nie na 90% dlugosci
        takiej trasy w ten sposob droga powinna byc usiana motelami bo podroz z poludnia
        na polnoc trwala by kilka dni"

        Przeginasz i sam wiesz o tym.
        Przepisowa jazda daje srednią 70/h i umożliwia przejechanie całej Polski w jedną
        dobę.
        A te Twoje 120-140 daje średnia ok. 80/h

        Jeśli nie wierzysz, to znaczy, że nigdy nie próbowałeś.

        "czy to nie jest chore ?"

        Pewnie, ze jest!

        "i gina ludzie zarowno tacy ktorzy umieja jezdzic i tacy co jada Tico albo Fabia
        z pred 70 km/h zgodnie z "przepisami""

        Giną i jedni i drudzy, a ci jadący 70/h mają prawo to robić nieważne czy jadąc
        Fabią czy najnowszym BWW.

        "Predkosc to nie jest glowna przyczyna wypadkow"

        Jasne, ze nie - był taki długi wątek na ten temat:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=15509401&a=15509401

        "najgorsza jest roznica predkosci pojazdow wlaczajac sie do ruchu na droge
        ekspresowa itp trzeba tam wjechac szybko aby plynnie sie wlaczyc"

        A różnica prędkości z czego wynika?

        Jadąc ekspresówką powinieneś wcześnie zjechać na lewy pas, by pozwolić rozpędzić
        się wjeżdżającemu.
        A w większości przypadków wjeżdżającego się nie wpuszcza na prawy pas i zmusza
        do zatrzymania. Start od zera to dopiero różnica prędkości do pokonania, nie?
        Ale oczywiście winny jest ten, który wjeżdża...

        "i takich przykladow mozna mnozyc
        zyjemy w chorym panstwie i nie predko to sie zmieni"

        W pełni się zgadzam!

        "w zadnym innym panstwie nie ma tylu niebieskich z suszarkami"

        Jest ich o wiele za mało.

        "a ludzi trzeba uczyc jak przezyc w tej naszej dzungli drogowej"

        ...

        Mejson
        • ghibli Re: Rozstrzelanie misia 17.10.04, 14:36
          widze ze jestes zwolennikiem panstwa policyjnego (przynajmniej w zakresie ruchu
          drogowego) - przyznam egzotyczne podejscie

          tymczasem co robi czlowiek widzac patrol z suszara - naciska hamulec do deski i
          to nie wazne z jaka predkoscia jechal przepisowa czy nie przepisowa !
          i to powoduje wieksze zagrozenie niz brak tych panow w radiowozie

          ja mam takich przykladow mnostwo i to dopiero powoduje nerwy

          z koszalina do katowic latem jechalem 10 godzin z jedna przerwa na obiad i
          tankowanie i gdzie tylko bylo miejsce jechalem min 120 a miejscami ok 150
          i nie uwazam ze postapilem zle bynajmniej - nie wyprzedzalem na 3ciego
          najgorsze bylo to ze inni jadacy wolniej niekoniecznie chciali zblizyc sie do
          prawej krawedzio drogi zeby ulatwic wyprzedzenie
          a to juz jest nienormalne
          ja w takiej sytuacji zjezdzam jesli moge i mysle sobie spieszy ci sie to jedz


          poki panstwo szczegolnie poprzez swoich niebieskich przedstawicieli (o wladzy
          nie wspomne bo to juz napisale w watku wczesniej) bedzie mnie oszukiwalo i
          stawialo pseudoprzeszkody i psudoograniczenia to ja nie bede ich przestrzegal
          (nie mowie o wszystkich przepisach bo nie lubie przesadzac i wszedzie powinien
          byc umiar - zeby bylo jasne)

          kazdy wie ze placi tyle roznych podatkow a drogi jakie mielismy takie mamy

          i najgorsze

          - autostrady - nieliczne- wybudowane z naszych podatkow i pieniedzyUE kupil
          jakis Stalexport,Kulczyk i inni i postanowili brac myto - przeciez to chore
          kazdy widzie i nikt nie grzmi !

          dobrych drog i adekwatnej kultury jazdy predko nie doczekamy - mysle ze min 4
          pokolenia jeszcze jezeli wogole - a wtedy skoncza sie zasoby ropy i bedziemy
          jezdzic po nich rowerami

          • mejson.e Nerwy 17.10.04, 15:04
            ghibli napisał:

            widze ze jestes zwolennikiem panstwa policyjnego (przynajmniej w zakresie ruchu
            drogowego) - przyznam egzotyczne podejscie"

            Byłem w Norwegii - tam stworzyli sobie na drogach państwo ściśle policyjne i
            jakoś tego nie żałują.
            Ograniczenie do 80 poza miastem i 90 na autostradzie, w Polsce wywołałoby chyba
            rozruchy. A tam mają obwodnice, oddzielony ruch lokalny, obszar o długości od
            Gdańska do Sycylii i to wszystko z pięcioma milionami ludzi.
            To chyba większa egzotyka, co?

            "tymczasem co robi czlowiek widzac patrol z suszara - naciska hamulec do deski i
            to nie wazne z jaka predkoscia jechal przepisowa czy nie przepisowa !"

            I to jest kretynizm do n-tej potęgi!

            Jadąc na dwujezdniowej drodze, rozdzielonej pasem zieleni poza obszarem
            zabudowanym, mogę tam przepisowo ciąć setką.
            A często muszę hamować do 60 bo kmiotki przede mną na obu pasach widząc radiowóz
            depczą w hamulce.
            Ogólny amok jazdy w tłumie innych sprawia, że większość nie wie ani ile można
            jechać ani ile właściwie sama jedzie - bo jadą "jak inni".

            "najgorsze bylo to ze inni jadacy wolniej niekoniecznie chciali zblizyc sie do
            prawej krawedzio drogi zeby ulatwic wyprzedzenie
            a to juz jest nienormalne
            ja w takiej sytuacji zjezdzam jesli moge i mysle sobie spieszy ci sie to jedz"

            Też zjeżdżam gdy mogę ale nie zmuszam innych, by robili to samo.
            Nie wszyscy to uprzejme asy - część to niedoświadczeni, część złośliwi.
            Trudno - nie teraz to znajdzie sie okazja do wyprzedzenia za chwilę.

            "poki panstwo szczegolnie poprzez swoich niebieskich przedstawicieli (o wladzy
            nie wspomne bo to juz napisale w watku wczesniej) bedzie mnie oszukiwalo i
            stawialo pseudoprzeszkody i psudoograniczenia to ja nie bede ich przestrzegal"

            Przy "pseudo-" masz racje ale przy innych nie ma usprawiedliwienia.
            I pamiętaj, że łamiąc przepisy nie mścisz sie na władzy tylko na przypadkowych
            ludziach.
            Władza się ochroni...

            "kazdy wie ze placi tyle roznych podatkow a drogi jakie mielismy takie mamy i
            najgorsze - autostrady - nieliczne- wybudowane z naszych podatkow i pieniedzyUE
            kupil jakis Stalexport,Kulczyk i inni i postanowili brac myto - przeciez to
            chore kazdy widzie i nikt nie grzmi !"

            To faktycznie chore - ceny na tych autostradach odstraszają od ich używania
            obywateli, którzy za ich zbudowanie zapłacili.

            "dobrych drog i adekwatnej kultury jazdy predko nie doczekamy - mysle ze min 4
            pokolenia jeszcze jezeli wogole - a wtedy skoncza sie zasoby ropy i bedziemy
            jezdzic po nich rowerami"

            Ja jestem optymistą - daję sobie 10-15 lat i nie powinno być wielkiej różnicy
            między Polską a na zachód od nas!

            Czego wszystkim życzę!

            Pozdrawiam,

            Mejson
    • Gość: mgr Re: Rozstrzelanie misia IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.10.04, 13:07
      Wzruszająco opisujesz.
      Niestety niewiele rozumiesz.
      Jak przerażająca większość tutaj.
      I dlatego, jest jak jest.
      • mejson.e Rozumienie 17.10.04, 13:33
        Gość portalu: mgr napisał(a):

        "Wzruszająco opisujesz."

        Dzięki.

        "Niestety niewiele rozumiesz."

        Mógłbyś sprecyzować, co źle pojąłem?


        "I dlatego, jest jak jest."

        Ano jest, niestety.

        Pozdrawiam,

        Mejson
        • Gość: mgr Re: Rozumienie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.10.04, 15:34
          mejson.e napisał:

          > Gość portalu: mgr napisał(a):
          >
          > "Wzruszająco opisujesz."
          >
          > Dzięki.
          >
          > "Niestety niewiele rozumiesz."
          >
          > Mógłbyś sprecyzować, co źle pojąłem?
          >
          >
          > "I dlatego, jest jak jest."
          >
          > Ano jest, niestety.
          >
          > Pozdrawiam,
          >
          > Mejson
          -----------
          Mylisz skutek z przyczyną.
          Kultura jazdy i poszanowanie przepisów uległa w ostatnich latach poprawie -
          stawiam taką tezę.
          Co dziwniejsze -lekcję coraz lepiej zaliczają tak zwani zwykli użytkownicy w
          odróżnieniu od VIP-ów a w szczególności -policji.
          Wszechobecna propaganda ograniczania prędkości(przypominająca histeryczną akcję
          antyalkoholową Jaruzelskiego/Melibrudy) nie odniesie żadnych pozytywnych skutków
          w kraju tak zdemoralizowanym jak Polska.
          Kraj jest zdemoralizowany -to druga teza.
          Państwowy (mafijny) terroryzm o wschodnim rodowodzie doprowadził nasze
          społeczeństwo do stanu rozkładu i żadne apele z (misiami)tego nie zmienią.
          ----------
          Pozdr
          • mejson.e Sprzeczności 17.10.04, 16:00
            Gość portalu: mgr napisał(a):

            Mylisz skutek z przyczyną.
            "Kultura jazdy i poszanowanie przepisów uległa w ostatnich latach poprawie -
            stawiam taką tezę."

            Może się zdziwisz, ale zgadzam się z tą tezą.
            Rożnimy się już sporo od troglodytów sprzed 15 lat.

            "Kraj jest zdemoralizowany -to druga teza.
            Państwowy (mafijny) terroryzm o wschodnim rodowodzie doprowadził nasze
            społeczeństwo do stanu rozkładu i żadne apele z (misiami)tego nie zmienią."

            No nie - jeśli pierwsza tez była słuszna to zakończenie drugiej jest NIEsłuszne.

            Skoro się zmieniamy, to dobrze.
            Problem w tym, że zmieniamy się za wolno.

            Pozdrawiam,

            Mejson
            • Gość: mgr Re: Sprzeczności IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.10.04, 16:59
              mejson.e napisał:

              > "Kraj jest zdemoralizowany -to druga teza.
              > Państwowy (mafijny) terroryzm o wschodnim rodowodzie doprowadził nasze
              > społeczeństwo do stanu rozkładu i żadne apele z (misiami)tego nie zmienią."
              >
              > No nie - jeśli pierwsza tez była słuszna to zakończenie drugiej jest
              NIEsłuszne
              > .
              >
              > Skoro się zmieniamy, to dobrze.
              > Problem w tym, że zmieniamy się za wolno.
              >
              > Pozdrawiam,
              >
              > Mejson
              >

              Apelować można, tylko metoda jest nieskuteczna bo równocześnie należałoby
              karać kierowców za przekroczenia, zarządców dróg za bzdurne oznakowanie a
              policjantów za "kowbojkę" i żerowanie na ogólnym burdelu.
              Nikt z tego towarzystwa nie jest zainteresowany ucywilizowaniem przepisów,
              oznakowania dróg i ukróceniu narastających represji przy jednoczesnym
              powszechnym łapówkarstwie.
              Korzenie zła są głębsze niż dziury w większości dróg.
              Wydaje się, że model wschodni (przypadkowego polowania na ofiary przez policję
              i urzędników wszelkiej maści w celu uzyskania okupu) jest akceptowany przez
              zdemoralizowane społeczeństwo wzorem organizacji kultury więziennej.
              Pamiętajmy, że przez wiele dziesiątków lat Polacy byli więżniami we własnym
              kraju.
              Spróbuj apelować w więzieniu. Ani klawisze, ani skazani nie będą chyba
              zachwyceni Twoją moralnością.
              Aczkolwiek dobry przykład może zdziałać cuda.
              Uczmy się więc na własnych błędach i na nieszczęściu swoim oraz swoich
              najbliższych. W końcu cywilizacja i rewolucja mają wspólne korzenie.
              Pozdr
              • mejson.e5 Przesłanie 17.10.04, 20:08
                Gość portalu: mgr napisał(a):

                "równocześnie należałoby karać kierowców za przekroczenia, zarządców dróg za
                bzdurne oznakowanie a policjantów za "kowbojkę" i żerowanie na ogólnym burdelu.
                Nikt z tego towarzystwa nie jest zainteresowany ucywilizowaniem przepisów,
                oznakowania dróg i ukróceniu narastających represji przy jednoczesnym
                powszechnym łapówkarstwie."

                O to chodzi - każdy odpowiada za to, co robi.
                A co do powszechnego łapówkarstwa, to są ludzie, którzy łapówek nie dają.
                Ja też mandaty płaciłem ale od wielu lat już łapówki nie dałem.
                Chyba jednak się cywilizujemy.

                "Aczkolwiek dobry przykład może zdziałać cuda.
                Uczmy się więc na własnych błędach i na nieszczęściu swoim oraz swoich
                najbliższych. W końcu cywilizacja i rewolucja mają wspólne korzenie."

                Oto przesłanie godne Europejczyka! ;-)

                Trzymajmy się tego.

                Pozdrawiam,

                Mejson
    • Gość: Andy Re: Rozstrzelanie misia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.04, 22:06
      Wątek ciekawy i jak najbardziej na to forum, gdzie co chwila ktoś się chwali
      jaki to zakręt "przeciął" z jaką to straszną prędkością.

      Od siebie mogę dorzucić dwa obrazki (niestety prawdziwe):

      1. 6-7 lat temu droga W-wa - Bydgoszcz.
      Nadjechałem może kilka minut po wypadku, tuż po policji, która zatrzymała ruch
      na drodze. Na poboczu zwłoki kilkunastoletniego chłopca, rozjechanego w drodze
      do szkoły przez TIR-a wyprzedzającego na trzeciego. I widok matki dobiegającej
      do syna leżącego we krwi... Zapamiętałem ten obraz do końca życia. Często jak
      znowu trochę przesadzę za kierownicą widzę oczy tej kobiety.

      2. Chyba jakieś 8-9 lat temu gdzieś w Polsce.
      Droga międzynarodowa E - ileś tam, szerokie pobocza. Sunę 130-150 kmh i
      zabieram się do wyprzedzania jakiejś zawalidogi. W tym czasie taki sam koleś z
      przeciwka wyprzedza swoją zawalidrogę sunąć podobnie jak ja 130-150 kmh.
      Spotykamy się na samym środku ..., jest straszny huk, jakby granat się rozerwał.
      Otwieram oczy, jadę dalej wszystko niby OK. Zatrzymuję się kawałek dalej na CPN-
      ie, ogłądam samochód i co ? Mam otarty lakier na lewym lusterku !
      Przez kilka minut dochodziłem do siebie. Do tej pory jak tochę przesadzę ...,
      itd. jw.. to widzę tą rysę na lusterku.

      Po co to piszę?
      Ano po to, że wszyscy jak tu jesteśmy lubimy swoje samochody, natomiast
      niestety część z nas zapomina, że tak jak niosą one nam przyjemność z jazdy,
      mogą one przynieść nam, naszym bliskim oraz innym - zgryzotę oraz
      niewyobrażalny smutek.

      I to niezależenie od tego jak wyglądają polskie drogi i jaka jest kultura
      innych kierowców, pamiętajmy że sporo zależy od naszej wyobraźni lub jej braku.

      Pozdrawiam
      • Gość: gość Re: Rozstrzelanie misia IP: *.class146.petrotel.pl 19.10.04, 15:47
        Jeśli wyprzedzasz zawalidrogi przy 150 km/h i to 9 lat temu, to chyba rysy
        pojawiają ci się przy jakichś 210 km/h.
        • Gość: Andy Re: Rozstrzelanie misia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 16:06
          Zawalidrogą mógł być jakiś Jelcz rozgrzany do granic możliwości.

          Do 210 km/h nie dociągałem (Omega A, 2.0, maks. 190 km/h), ale jak widać z
          powyższego tekstu, może to i dobrze.

          Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka