trypel
22.09.20, 19:08
Obiecywalem sobie kolejnego dodge'a, miał być charger z pentastarem. Już się rozgladalem za jakimś trupem i wszystko poszło w 3.14zdu
dzwoni kolega od aut i mówi że ma coś fajnego.
Nie suv (masakra), nie amerykanski, ale też zajebisty.
Jak już się dowiedziałem co to zapytałem o kolor żeby żone przekonać. Granatowa perła to już brzmiało dobrze. Żona mówi że ok.
No to kupiłem. Znów bez jazdy próbnej. Bez nawet pomacania (bo auto wciąż za granica).
No i od dzisiaj mam legacy GT. Endzin mówił że to porządne auto :)
Jak będzie kiepsko i nie podpasuje to za pół roku będzie do sprzedania. Gorzej jak się żonie spodoba a mi nie.
Na razie przeglądam sobie filmiki na YT i się cieszę:)
Zaraz będę opijal w hotelu bo wracam do domu dopiero w piątek