01.07.25, 00:11
Szanowne grono, chcialbym poinformowac o moim wyjezdzie do Budapestu (wiem ze pisownia nie polska, ale wegierska).

1. bylo ostatnie dni goraco jak cholera. No dobra.
2. transport - niesamowicie tanie taksowki - wszystkie maja te sama cene - 440 HUF za kilometr. Viktor zarzadzil. okolo 1,15-1,20 euro za kilometr.
- przy takich stawkach to nawet nie ma co patrzyc na komunikacje miejska, chyba ze si jest naprawde na linii metra.
3. drogi i infrastruktura drogowa - lata '90 w warszawie, wertepy takie , ze szok.
4. jedzenie - w miare tanie, ale oczywiscie zalezy od lokalu.
5. piwo - niezle generalnie od 5 do 9 euro za pol litra
6. bardzo mili ludzie, mozna sie dogadac po angielsku, z niektorymy starszymy rowniez po niemiecku.
7. hotel byl w dzielnicy, ktora jest chyba dzielnica partnerska z warszawska ochota - wyglada mniej wiecej tak samo oraz byly jakies punkty informacyjne o tym partnerstwie, oraz bylo tez napisane o bratankach.

co do samochodow - kazdy ma w dupie limity predkosci. szczegolnie taksiarze.

w razie czego sluze pomoca, ale Budapest to miasto 2x wieksze ni taka Warszawka, korki niesamowite itp.
Obserwuj wątek
    • marecky81 Re: Budapest 01.07.25, 06:57
      Nie wiem jakie piwo piłeś, ale ostatniej jesieni na Váci za dużego lanego Drehera płaciłem 1300 ft.
      • marekggg Re: Budapest 01.07.25, 12:11
        teraz okolo 2300 forintow, w jakiejs dosyc hipsterskiej knajpie, okolo 1900 w hotelu na uboczu
        • marecky81 Re: Budapest 01.07.25, 12:21
          No to rżną cię jak złoto. Parę dni temu w naszym ulubionym Berényi Fogadó koło Nagykanizsy za duże piwo Borsodi 1100 ft.
          • marekggg Re: Budapest 01.07.25, 12:31
            no coz, jak na centrum miasta to jeszcze calkiem OK cena. Nagykanizsy to jakas prowincja, wiec trudno porownywac ceny.
            • marecky81 Re: Budapest 01.07.25, 13:24
              Vaci, główny deptak Budapesztu to nie centrum miasta?
              • marekggg Re: Budapest 01.07.25, 13:43
                Vaci utca jest jedna z glownych arterii, ale na pewno nie prestizowa czescia turystyczna.
                to tak jakby powiedziec, ze mialem piwo na marszlkowskiej za 10 zlotych a dlaczego na starym miescie kosztuje 20.
                wszedzie sa drogie i tanie knajpy. i nie chodzi o to ze dla mnie musi byc drogo, ale trafilem na knajpe ktora byla OK jak dla mnie. w Spar piwo kosztuje 359 F za puszke.
    • trypel Re: Budapest 01.07.25, 07:17
      A z qbkiem sie nie spotkałeś?
    • galtomone Re: Budapest 01.07.25, 08:23
      Na marszu byles?
      • marekggg Re: Budapest 01.07.25, 10:53
        dowiedzialem sie post factum.
        napewno bym nie poszedl, bo to nie moja dzialka to po pierwsze (ale niech sobie ludzie robia co chca, mi do tego nic) i po drugie pojsc na jakis marsz w 34 stopnich w cieniu to tylko dla tych ktorym na tym bardzo zalezy.

        za to widzielismy przed parlamentem mala demonstracje przeciwko bulgarskiej mafii ktora sie podobno rozprzestrzenia na wegrzech. i rzad ma w dupie. chodzilo o handel ludzmi a szczegolnie kobietami na prostytucje oraz dystrybucje narkotykow
    • bolo2002 Re: Budapest 01.07.25, 08:39
      Budapeszt to ja zwiedziłem juz w 1972 r ! No i własnie z Budapesztu przywiozłem sobie żonę. Sasad-taki nasz PGR pod Budapesztem-MOP studencki . Pobódka o 5 rano i na winnice. 400 dziewczyn było a ja szefem zostałem-bo już po niemiecku gadałem. Na wyspę e Małgorzaty na baseny sie jeżdziło a wieczorami winko w kobitkowym towarzystwie / tak 6-8 dziewczyn zapraszałem do knajpy i codziennie i tanio było i starczyło/. No i clou- koncert zespołu Omega-czyli utwór : dziewczyna o perłowych włosach- na wzgórzu Gellerta. To sie pamieta. Za 2 tyg. pracy - nagroda -tydzień nad Balatonem grafis all incl. Wina było tyle, że już przestalismy pić . To były czasy- a nie dzisiaj piwo za 9 Euro. Wtedy wino podawali w beczkach-i gratis. No i pamiątka z Budapesztu-czyli żona- jest do dziś.
      • duze_a_male_d_duze_m Re: Budapest 01.07.25, 12:03
        Piękna historia.
        • qqbek Re: Budapest 01.07.25, 13:51
          duze_a_male_d_duze_m napisał:

          > Piękna historia.
          >

          Za mało szczegółów - powinien podać, że żona tak dwa, dwa i pół litra wina na wieczór "pali", ale jak się już za bardzo rozpędzi to zamiast "palić" zwraca ;-)

          Ja nie wiem, czy 9 Euro za dobre piwo to dużo.
          Jak nastawiasz się na samo picie piwa, to może i sporo.
          W Lublinie na Starym Mieście za "kran" życzą sobie 15-20, za butelkowe ponad 20.
          W Warszawie, w tych "modniejszych" miejscach trudno coś poniżej 20 znaleźć (a w Budapeszcie bez problemu znajdziesz).
          No i żarcie w Budapeszcie tańsze zdecydowanie w knajpach.
          Napoje niewyskokowe w knajpach w Polsce to jakiś rozbój w biały dzień, a w Budapeszcie są tanio (chyba 700-1000 forintów za dużą szklankę - nawet w Lublinie życzą sobie po ponad 10 zeta... za 0,2 l).
          No i u nas nie dostaniesz wina z beczki po 550 forintów za kieliszek - całkiem przyzwoitego, czerwonego wytrawnego wina (zaryzykowałem, bo reszta nie piła, a pozostałe były na butelki - zresztą co innego zamówić do wołowiny, przecież nie piwo)?
      • bywalec.hoteli Re: Budapest 06.07.25, 00:45
        Bolo, czyli twoja żona jest Węgierką?
        • hrasier_2 Re: Budapest 06.07.25, 00:54
          Niekoniecznie. Tam dużo Polek przyjeżdżało na handel do Budapesztu.
    • qqbek Re: Budapest 01.07.25, 12:22
      No tośmy się minęli.
      1. Na to nic nie poradzisz - nawadnianie na zewnątrz, klima wewnątrz i jedziemy.
      2. Zapominasz o opłacie za klepnięcie drzwiami - 1100 Forintów. Taksówki i autobusy wykluczyłem "z listy" z tego powodu, że korki są nieziemskie - lepiej polegać na tramwajach i metrze (4 linie, a do tego ta pierwsza jest najstarszą linią metra w Europie i stacje są dość ciekawe). 3-dniowy bilet na wszystkie linie to 5750 Forintów (czyli tyle samo, co w Warszawie - gdzie tabor może i nowszy, ale za to częstotliwość kursowania niższa).
      3. Tu pełna zgoda - tj. jest źle.
      4. Jak się uprzesz to zjesz do syta na mieście i za 2000 Forintów, jak się uprzesz to i 20000 może być mało.
      5. Gdzie ty żeś to piwo po 5 czy 9 Euro widział? Miejscowe, z beczki w Peszcie kosztowało od 1000 do 2000, jakieś "fikuśne" (ale ja mam zasadę, że pijam lokalne) może powyżej 1800-2000. Lepsze było wino - w jednej z restauracji trafiłem naprawdę smaczne lokalne za 550 za kieliszek.
      6. Z tym dogadywaniem się po angielsku to bym nie przesadzał - ale rzeczywiście w wypadku starszych czasami warto przejść na niemiecki.
      7. My wynajęliśmy apartament przy Bulwarze Św. Stefana (Szent István körút) w Peszcie (zaraz obok Mostu Małgorzaty) - bardziej zabiedzona niż warszawskie "główne" ulice, a jak się pochodziło zaułkami, to gdzieniegdzie było można znaleźć na tynkach ślady po kulach - prawie jak we Wrocławiu te 25 lat temu jeszcze.

      Co do samochodów - pełna zgoda.
      Akurat remontowali torowisko tramwajowe koło nas i muszę powiedzieć, że chodniki służą nie tylko rowerzystom, ale też motorowerzystom nierzadko i też wszyscy mają to w prezydencie.
      • vogon.jeltz Re: Budapest 01.07.25, 12:32
        > gdzieniegdzie było można znaleźć na tynkach ślady po kulach - prawie jak we Wrocławiu te 25 lat temu jeszcze.

        25 lat temu? Jak dobrze poszukasz, to w okolicach Nadodrze/Kleczków ciągle znajdziesz.
      • marekggg Re: Budapest 01.07.25, 12:42
        ja musialem zakwaterowac na pare dni 8 osob o bardzo zroznicowanym budzecie, czyli zgoida byla na w miare tanie rozwiazanie. centrum odpadalo. do metra bylo ztamtad 20 minut, do trmwaju mniej, ale ciagle przesiadanie sie mnie wkurzalo.
        i naprawde cena za taryfe - mniej niz w brukseli co do piwa te ceny to naprzyklad tutaj:
        Strudel Haz
        • qqbek Re: Budapest 01.07.25, 13:20
          No dobra - nie policzyłem ile to jest 2000F na Euro.
          Rzeczywiście w droższych knajpach mogło tyle piwsko kosztować.

          Co do zakwaterowania - nie lubię na wyjazdach marnować czasu na dojazdy, więc zawsze wolimy dopłacić za lepsze geograficznie miejsce (w Łodzi był to Novotel w centrum, w Warszawie apartament przy Chmielnej). W Budapeszcie "pod nosem" (do 2 minut spacerem) miałem tramwaje: 2, 2B, 4, 6 i 23, a do trzeciej linii metra było 6-7 minut spacerem.
          • marekggg Re: Budapest 01.07.25, 13:44
            ja tez wole blisko metra, ale musialem brac pod uwage zasobnosc portfeli innych uczestnikow wyjazdu
            • engine8t Re: Budapest 01.07.25, 18:08
              marekggg napisał:

              > ja tez wole blisko metra, ale musialem brac pod uwage zasobnosc portfeli innych
              > uczestnikow wyjazdu

              To jak jestes bogatszy to nie mogles sie po lewacku opodatkowac tzn sie dorzucic i wyrownac- podciagnac poziomy zamiast sam zanizac swoje ?
              • marekggg Re: Budapest 01.07.25, 18:45
                oczywiscie ze moglbym. i to tez zrobilem. tylko ze ja tez mam w pewnym sensie ograniczony budzet. i to juz nie jest tak jak kiedys jak wracales ze stanow w latach '80 i placiles grosze. dzisiaj kazdy zarabia w euro i albo go stac, albo nie. jezeli nie, to sie nie pisze na impreze. to sie chyba nazywa kapitalizm, czy nie?
                • hrasier_2 Re: Budapest 01.07.25, 23:45
                  Przecież cała komunikacja w Budapeszcie jest zintegrowana. Można sobie było kupić bilety przesiadkowe. Nie kosztują dużo pieniędzy. Także w aplikacji. Metro w Budapeszcie jest jest najstarsze w Europie. Mnie się komunikacja miejska podobała. Także podobnie jest w Berlinie.
    • bigimax4 Re: Budapest 01.07.25, 12:29
      A wy co tak do tego "faszysty" orbana jezdzicie?
      Jakas tesknota zeby chociaz przez chwile pobyc w europejskim kraju, nie w kalifacie?
      • marekggg Re: Budapest 01.07.25, 12:35
        nie, bo jest tam jedno z najwiekszych muzeum kolejnictwa w europie (wieksze tylko w Alzacji w Mulhouse) oraz pare razy w roku mozna zwiedzac duzy warsztat kolejowy, w ktorym mozna zobaczyc lokomotywy i wagony ktore sa reparowane. do tego warsztatu nie wejdziesz ot tak z ulicy.
        oprocz tego mam rodzine i kolegow i kolezanki w Budapescie, z niektorymi sie spotkalem.

        Viktora mam w dupie, tak samo jak moi znajomi wegrzy.
        • marecky81 Re: Budapest 01.07.25, 13:59
          Zresztą burmistrzem Budapesztu jest Gergely Karácsony 😁
        • lajtova Re: Budapest 01.07.25, 14:03
          Mulhouse uwielbiam za ich trzy muzea.
          Do tego w zasięgu Speyer, Sinsheim i Stutgart.
        • lajtova Re: Budapest 01.07.25, 14:08
          A jakie jeszcze tego typu możesz polecić?
          • marecky81 Re: Budapest 01.07.25, 19:09
            Jak dla ciebie parking przy autostradzie, baronie spod Żnina.
            • marekggg Re: Budapest 01.07.25, 21:36
              to do mnie piejesz?
        • hrasier_2 Re: Budapest 01.07.25, 23:53
          marekggg napisał:

          > nie, bo jest tam jedno z najwiekszych muzeum kolejnictwa w europie (wieksze tyl
          > ko w Alzacji w Mulhouse) oraz pare razy w roku mozna zwiedzac duzy warsztat kol
          > ejowy, w ktorym mozna zobaczyc lokomotywy i wagony ktore sa reparowane. do tego
          > warsztatu nie wejdziesz ot tak z ulicy.
          > oprocz tego mam rodzine i kolegow i kolezanki w Budapescie, z niektorymi sie sp
          > otkalem.
          >
          > Viktora mam w dupie, tak samo jak moi znajomi wegrzy.
          No trochę nie hallo. Orban ma to coś, czego nie ma Tusek. Ludzie go zmobilizowali na granicy.
      • qqbek Re: Budapest 01.07.25, 13:39
        bigimax4 napisał:

        > A wy co tak do tego "faszysty" orbana jezdzicie?

        Do niego?
        Nie zapraszał, nie wpadliśmy.
        Pochodzić, pozwiedzać śliczne miasto, wleźć na Górę Gellerta, wykupić krótki rejs po Dunaju, pobawić się na Wyspie Małgorzaty... ja lubię takie "nieoczywiste" kierunki turystyczne.

        > Jakas tesknota zeby chociaz przez chwile pobyc w europejskim kraju, nie w kalif
        > acie?

        Hehe - byś zobaczył, kto tam w kurierce i dostawach żarcia przeważa - mam wrażenie, że więcej jest "mocno opalonych" niż u nas.
        Do tego u nas (przynajmniej w Lublinie) przewaga chrześcijan z afrykańskich krajów, a tamtejsi wyglądali bardziej na Pakistańczyków i Tybetańczyków.
        • marekggg Re: Budapest 01.07.25, 13:48
          qqbek napisał:

          > Hehe - byś zobaczył, kto tam w kurierce i dostawach żarcia przeważa - mam wraże
          > nie, że więcej jest "mocno opalonych" niż u nas.
          > Do tego u nas (przynajmniej w Lublinie) przewaga chrześcijan z afrykańskich kra
          > jów, a tamtejsi wyglądali bardziej na Pakistańczyków i Tybetańczyków.

          to fakt - sporo azjatow oraz murzynow, o taksowkarzach nawet nie wspomne (juz mi sie dawno nie zdarzylo zebym w uberze w wawie zastal polaka, czasami ukrainca ale 80% to hindusi albo narody z azji).
          w budapszcie sprzatali wietnamki.

          wiec nie pierdol o czyms, o czym nie masz pojecia.
          • qqbek Re: Budapest 01.07.25, 16:44
            Że niby ja chramolę, czy tycizaganiacz?

            O Wietnamczykach wiem, bośmy apartament wynajęli od gościa o nazwisku Nguyen 🤪 i też mi się tak mało węgierskie wydawało 😂
            • marekggg Re: Budapest 01.07.25, 17:26
              qqbek napisał:

              > Że niby ja chramolę, czy tycizaganiacz?

              to bylo do zaganiacza. on pewnie nigdy w wiktorkowie nie byl.
              • waga170 Re: Budapest 01.07.25, 18:54
                Zaganiacz powinien pojechac do Pesztu, bo w budzie on byl przez ostatnie 10 lat. Zaraz mi odszczeknie.
      • vogon.jeltz Re: Budapest 01.07.25, 14:14
        > Jakas tesknota zeby chociaz przez chwile pobyc w europejskim kraju, nie w kalifacie?

        Jest w tym jakaś zawoalowana sugestia, że Węgry są niby "europejskim krajem"?
    • hrasier_2 Re: Budapest 01.07.25, 16:33
      marekggg napisał:
      >
      > 1. bylo ostatnie dni goraco jak cholera. No dobra.
      > 2. transport - niesamowicie tanie taksowki - wszystkie maja te sama cene - 440
      > HUF za kilometr. Viktor zarzadzil. okolo 1,15-1,20 euro za kilometr.
      > - przy takich stawkach to nawet nie ma co patrzyc na komunikacje miejska, c
      > hyba ze si jest naprawde na linii metra.
      > 3. drogi i infrastruktura drogowa - lata '90 w warszawie, wertepy takie , ze sz
      > ok.
      > 4. jedzenie - w miare tanie, ale oczywiscie zalezy od lokalu.
      > 5. piwo - niezle generalnie od 5 do 9 euro za pol litra
      > 6. bardzo mili ludzie, mozna sie dogadac po angielsku, z niektorymy starszymy r
      > owniez po niemiecku.
      > 7. hotel byl w dzielnicy, ktora jest chyba d
      >
      > w razie czego sluze pomoca, ale Budapest to miasto 2x wieksze ni taka Warszawka
      > , korki niesamowite itp.
      No dzięki Marek. Muszę się wybrać. Pięć lat spędziłem w Budapeszcie. Także do Paryża. Zawsze sobie to obiecuje.
      • marekggg Re: Budapest 01.07.25, 17:29
        z paryzem tez moge pomocc, bo to tylko 2 godziny pociagiem od nas. i juz mi sie troche znudzilo. wielkie, glosne miasto. niestety moja mala ulubiona restaracyjka zostala zamknieta, bo wlasciciele juz nie mieli sil ja prowadzic ze wzgledu na wiek.

        ale jest duzo do zobaczenia. no wiadomo...
        • hrasier_2 Re: Budapest 01.07.25, 23:31
          marekggg napisał:

          > z paryzem tez moge pomocc, bo to tylko 2 godziny pociagiem od nas. i juz mi sie
          > troche znudzilo. wielkie, glosne miasto. niestety moja mala ulubiona restaracy
          > jka zostala zamknieta, bo wlasciciele juz nie mieli sil ja prowadzic ze wzgledu
          > na wiek.
          >
          > ale jest duzo do zobaczenia. no wiadomo...
          Nie musisz. Mam tam znajomą. Tylko nie mogę się zebrać.
      • marecky81 Re: Budapest 01.07.25, 19:10
        taniarada
        19.12.21, 14:51
        A proszę księdza skąd wzięły się aniołki .A kurwa spadły z księżyca .Idę się nachlać.
        • marekggg Re: Budapest 01.07.25, 19:29
          wszystcy wiedza...
          • hrasier_2 Re: Budapest 01.07.25, 23:30
            Już wymyślasz cuda niewidy. Jak dałeś ciała na ematce pisząc pod dwoma nickami i udając kobietę. Po co tu wchodzisz na to forum. Ile razy obrażałeś bywalca i te durne sygnaturki. Ja bym na twoim miejscu spalił się z wstydu mareczku z Rzeszowa.
            • marekggg Re: Budapest 02.07.25, 00:18
              sorry, ale ja na ematce sie nie udzielam, bo nie wiem po co.
              • hrasier_2 Re: Budapest 02.07.25, 00:30
                To do starvosa. Nie do Ciebie. Imiona te same.
    • wislok1 Re: Budapest 01.07.25, 22:41
      Od 5 do 9 euro za pol litra piwa ?

      Mylsmy spali w hoteu zaraz kolo uniwerystetu Korwina, w samym, centrum i tam w okolicy byly bar, gdzy tylko lali piwo, zerio zakasek, zero zagrychy, ale tez lali tylko piwo...
      Wychodzilo okolo 3 euro plrzeliczajac
      • wislok1 Re: Budapest 01.07.25, 22:59
        Tu spalismy

        www.google.com/maps/place/MEININGER+Budapest+Great+Market+Hall/@47.4859141,19.0596877,19z/data=!3m1!5s0x4741dc50596f42c7:0x79afc2406e752ba!4m9!3m8!1s0x4741dc5068876ccd:0x6125db923cc93b7!5m2!4m1!1i2!8m2!3d47.4858631!4d19.0603503!16s%2Fg%2F11c52gytjw!5m1!1e1?entry=ttu&g_ep=EgoyMDI1MDYyOS4wIKXMDSoASAFQAw%3D%3D

        Corka naprzeciwko wynaleja pokoj ...
        Wymiana Erasmus....

        Kamienica wygladalala i dalej zapewne wyglada jak zniszczona przez ruskich w 1945, absolutna ruina...

        www.google.com/maps/@47.4858446,19.0606348,3a,75y,80.31h,114.93t/data=!3m7!1e1!3m5!1sOlEChTjCG1TmB1l2425Fag!2e0!6shttps:%2F%2Fstreetviewpixels-pa.googleapis.com%2Fv1%2Fthumbnail%3Fcb_client%3Dmaps_sv.tactile%26w%3D900%26h%3D600%26pitch%3D-24.930000000000007%26panoid%3DOlEChTjCG1TmB1l2425Fag%26yaw%3D80.31!7i16384!8i8192!5m1!1e1?entry=ttu&g_ep=EgoyMDI1MDYyOS4wIKXMDSoASAFQAw%3D%3D

        Ja pie...

        Zona bliska zawalu...

        Chciala tego kolesia Wegra, co oferowal takie FANTASTYCZNE noclegi zapier.olic siekiera, ja tez..


        Skonczylo sie na tym, ze zesmy sie z nim spotkaliw jednek kawiarni w centrum, dosc brutalnie pogadali i koles spuscil z ceny....

        W sumie to czul sie obrazony, ze takie fajne mieszkania i jeszcze jakies pretensje..
        Przyznal, ze sa troche zaniedbane... i spuscil z ceny...

        Jak z nami gadal, to mial ze soba chyba z 60 kluczy mieszkan i ciagle szukal tych wlasiwych, zapewne zawsze takie rudery za stawki czynszu jak w Monachium za fajne mieszkanie.......

        Corka wspomina pobyt dobrze, sasiedni pokoj zajmowali Francuzi, bardzo grzeczni, ona byla z wieloma dziewczynami z Zachodniej Europy, kolejny pokoj to byli Polacy z roznych miast
      • qqbek Re: Budapest 01.07.25, 23:07
        wislok1 napisał:

        > Mylsmy spali w hoteu zaraz kolo uniwerystetu Korwina, w samym, centrum i tam w
        > okolicy byly bar, gdzy tylko lali piwo, zerio zakasek, zero zagrychy, ale tez l
        > ali tylko piwo...
        > Wychodzilo okolo 3 euro plrzeliczajac

        No ja dwa razy w jednej knajpie byłem, w której też tyle, albo nawet mniej wychodziło.
        1100 forintów, Dreher się nazywało i nawet się dało to pić (doczytałem potem, że to koncern Asahi, więc ten sam, który u nas popełnia Tyskie - ale Dreher był smaczniejszy niż Tyskie).
        Do wieprzowiny sobie wziąłem (do wołowiny to już tylko wino).
        A knajpa z bardzo smaczną kuchnią i porcje takie, że jak córka zobaczyła schabowego, który nie mieścił się na dużym talerzu, to aż oczy wybałuszyła.
        Ale ja wolę knajpy, gdzie widzę (a raczej słyszę) miejscowych, a nie tylko turystów :-)

        Jak dla nas to taniocha, ale jak pomyślę o reklamie rekrutacyjnej jednej z "sieciówek", którą widziałem w drodze na lotnisko, na której największym elementem było "1995 ft. brutto/óra" i trzy wykrzykniki po tym (bo minimalna to tam 1667) to pomyślałem trochę intensywniej o tym, że robione w tanim markecie zakupy na śniadanie były zauważalnie droższe niż w Polsce (droższy był chleb, droższy nabiał, dużo droższa wędlina) - czyli "przeciętny Węgier" ma dość cienko w życiu, żeby nie powiedzieć, że wprost jarkowo im się żyje.
        • wislok1 Re: Budapest 01.07.25, 23:35
          Dobrobytu to tam nie mozna zobaczyc...

          Z drugiej strony caly czas ten orbanek wygrywa wybory...


          Udalo mu sie przerobic w sumie dosc wolny i dumny narod, jak polski, w stado swoich niewolnikow, jak fiutin, moze prawie...
          Niedaleko kwatery corki jest Hala Targowa
          Cudo handlowania

          Swietne wegierskie towary, sporo turystow i miejscowych...
          Miejscowi pododowali spore kolejki, gdzei byly tanie warzywa i owoce orza mieso...
          A w Aldi to juz byl szok, jak PL w latach 90-tych...

          No, Budapeszt to biedne miasto...
          W Krakowie czy Wroclawiu sa o wiele lepsze sklepy w scislym centrum , pisze z autopsji...
          • wislok1 Re: Budapest 01.07.25, 23:44
            tropter.com/pl/wegry/budapeszt/wielka-hala-targowa

            Wybor towarow jest niesamowity, ceny OK


            Sa BARDZO dlugie kolejki do miejsc, gdzie ceny sa dla miejscowych, nie dla turystow
          • qqbek Re: Budapest 01.07.25, 23:54
            wislok1 napisał:

            > Dobrobytu to tam nie mozna zobaczyc...

            No właśnie jak zobaczyłem, że chłopaki się lansują na naddunajskim bulwarze starym Audi A4 cabrio to mi trochę szczęka opadła.
            U nas to by była beka z biedaków, a tam się dziewczyny za nygusami oglądały 😂

            > Z drugiej strony caly czas ten orbanek wygrywa wybory...

            Jak się ma prasę, radio i telewizję... to już Józek G. w III Rzeszy udowodnił, że nic więcej nie trzeba, żeby naród zaślepić.

            > Udalo mu sie przerobic w sumie dosc wolny i dumny narod, jak polski, w stado sw
            > oich niewolnikow, jak fiutin, moze prawie...

            Właściwie to wzorzec ten sam, tylko rozmach (póki co) mniejszy.

            > Niedaleko kwatery corki jest Hala Targowa
            > Cudo handlowania

            Byłem, widziałem :-)

            > Swietne wegierskie towary, sporo turystow i miejscowych...
            > Miejscowi pododowali spore kolejki, gdzei byly tanie warzywa i owoce orza mieso
            > ...
            > A w Aldi to juz byl szok, jak PL w latach 90-tych...

            Eee - bez przesady.
            W Rossmanie nawet kasy samoobsługowe mieli.

            > No, Budapeszt to biedne miasto...

            I tak i nie.
            Nie widać przepychu typowego dla największych polskich miast, tego sr_nia pod siebie, żeby tylko wyglądać.
            Ale mi się bardzo podobał.
            Obrzeża jak Polska z lat 90-tych, bliżej śródmieścia trafiamy na lata wejścia do Unii, w centrum cofamy się już tylko jakieś 15 lat wstecz.
            Ludzie bardziej wyluzowani. Młodzież mniej rozwydrzona, a jednocześnie potrafiąca się wyluzować fajnie w parkach i na skwerach (nie ma zakazu picia "pod chmurką" więc ci, których nie stać na lansowanie się pod knajpą biorą wino, znajomych, kocyk... i idą do parku).

            > W Krakowie czy Wroclawiu sa o wiele lepsze sklepy w scislym centrum , pisze z a
            > utopsji...

            Ale co po sklepach, skoro naród wspaniały, a ludzie... ?

            Jedno mnie zszokowało, w porównaniu z Polską - Węgrzy tak jak Polacy kochają najwyraźniej psy, parki, ulice, zieleńce są pełne piesków i ich właścicieli. Ale nawet na Wyspie Małgorzaty nie widziałem żadnego psiego g., a wszystkie psy, koło których przechodziłem, były na tyle dobrze ułożone, że nie robiły sobie nic z innych ludzi (choć jednego czy drugiego by się nawet chciało pogłaskać po grzbiecie, to wszystko tak wytresowane, by mieć wyjebongo). A koszy na psie g. zdecydowanie mniej niż w przeciętnym mieście w Polsce.
            • wislok1 Re: Budapest 02.07.25, 22:02
              Wegrzy sa bardzo sympatyczni to jest fakt...

              Co do tego picia w plenerze to sie zgadza...

              W DE i Austrii tez mozna pic w parkach i nikomu to nie przeszkadza...

              Inne podejscie do rzeczywistosci, bo prawie nikt w DE, Austrii i na Wegrzech nie chleje gorzaly w parkach, tylko piwo lub wino...
              No i bycie nawalonym to straszny obciach w tych krajach...

              W ÜL to tez sie zmienia co do tego obciachu, bylem ostatnio na weslu w palacu w Krzyzowej kolo Swidnicy
              i 95 procent gosci sie nie nawalilo, cos tam drinkowali, byl bar z drinkami, ale prawie kazdy znal swoje granice i nic chlal do oporu...
              No, ale moze to tylko kwestia towarzystwa, dominowali zdecydowanie ludzie z roznych firm i urzedow, po studiach, plus ich rodziny, nie wypadalo...

              • marecky81 Re: Budapest 02.07.25, 22:14
                Wątek dotyczy Budapesztu, a nie tego gdzie i jak piją w innych krajach świata.
              • qqbek Re: Budapest 02.07.25, 22:19
                wislok1 napisał:

                > W DE i Austrii tez mozna pic w parkach i nikomu to nie przeszkadza...

                Chciałbym zauważyć, że w Polsce też można (inna sprawa, że nie wolno).
                Chodzę często przez najbardziej "reprezentacyjny" park w Lublinie (Ogród Saski) i co i rusz widzę pijących licealistów, czy jakichś "szemranych" z najtańszym "pół basa" z nieodległej Biedronki.
                Park obwieszony kamerami, ale ani straszy wiejskiej, ani tym bardziej Policji się nie chce.
                Strasz wiejską wszyscy zleją ciepłym moczem, a nawet skończony żul to jak zechce, to da nogę przed brzuchatym panem z SM, Policja pojawia się sporadycznie i też im się nie chce ganiać. Z rok temu była większa akcja, ujęto aż 8 pijących w parku w jeden dzień... myślę, że musieli w tym celu wysłać patrole dofinansowane przez PFRON, bo ja w ciepły letni dzień potrafię naście osób w 10 minut naliczyć.

                > Inne podejscie do rzeczywistosci, bo prawie nikt w DE, Austrii i na Wegrzech ni
                > e chleje gorzaly w parkach, tylko piwo lub wino...

                Jak patrzę (po tym co zostawili przy ławeczkach) co piją licealiści, to jestem załamany- jakieś "Garage", "Desperadosy", "miodowe" i inne wynalazki. "Wiara" wali z gwinta wódkę z Biedronki, ale nikomu (w przeciwieństwie do licealistów, którzy potrafią tak zestawić ławki, że całą alejkę przegrodzą) nie przeszkadzają - co więcej, niemal zawsze po sobie sprzątają.

                > No i bycie nawalonym to straszny obciach w tych krajach...
                >
                > W ÜL to tez sie zmienia co do tego obciachu, bylem ostatnio na weslu w palacu w
                > Krzyzowej kolo Swidnicy
                > i 95 procent gosci sie nie nawalilo, cos tam drinkowali, byl bar z drinkami, al
                > e prawie kazdy znal swoje granice i nic chlal do oporu...
                > No, ale moze to tylko kwestia towarzystwa, dominowali zdecydowanie ludzie z roz
                > nych firm i urzedow, po studiach, plus ich rodziny, nie wypadalo...
                >

                Teraz to "pod korek" nawalić się uchodzi człowiekowi przyzwoitemu tylko na weselu.
                Zmienia nam się kultura picia i to widać.
                • vogon.jeltz Re: Budapest 02.07.25, 22:57
                  > Jak patrzę (po tym co zostawili przy
                  > ławeczkach) co piją licealiści, to jestem
                  > załamany- jakieś "Garage", "Desperadosy",
                  > "miodowe" i inne wynalazki

                  Za naszych czasów na ławeczkach piło się jabole, więc jakiś postęp jest...
                  • qqbek Re: Budapest 03.07.25, 00:27
                    vogon.jeltz napisał:

                    > Za naszych czasów na ławeczkach piło się jabole, więc jakiś postęp jest...

                    Ale też wyrzucało się butelki po sobie.
                    Więc ten cały "postęp" to jakieś uwstecznienie.
                    • waga170 Re: Budapest 03.07.25, 00:50
                      qqbek napisał:

                      > Ale też wyrzucało się butelki po sobie.

                      Wspomnienia z mlodosci. Lasek Bielanski na Starych Bielanach w Warszawie znajdowal sie pod koniec prostej linii (ulica Kasprowicza) od Huty Warszawa do nalblizszego monopolowego, nr 58 i spozywczego nr 62. Kazdego pierwszego i pietnastego hutnicy dostawali wyplate. Trojkat bielanski: monopolowy-spozywczy-lawki w lasku. Czasami lawek zabraklo to pili w stojacych grupach. Pani w spozywczym pytala czy chlebek pokroic:) Pamietam jak dwoch nie prowadzilo tylko wrecz wynosilo kolege z lasku a on odziany w czarna kurtke skorzana byl caly obrzygany i dalej rzygal czyms zoltym jak jajecznica. Wracajac do tematu butelek, kilka emerytek krazylo po lasku i oferowalo tym grupkom... kieliszki, moze to byly raczej musztardowki. Dostawaly za to napiwek i jako bonus pusta butelke ktora to monopolowy skupowal za zlotowke a potem nagle po podwyzce za trzy zlote. Panie mialy swoje "rewiry" a jak pojawila sie nowa albo ktoras poszla za gleboko do lasku to byla wojna na laski, parasolki i krzyki, az sie z obcego terytorium wycofala. Wiec wyrzucanie pustych butelek po sobie to kategoria dzisiaj sie we lbach poprzewracalo.
                      • qqbek Re: Budapest 03.07.25, 07:30
                        W Budapeszcie zaraz też jakiś "rewirowy" by zaraz zgarnął.
                        Problemem jest to, że mnóstwo opakowań jest w Polsce bezzwrotnych teraz.
                        Jak byłem w liceum, to pojawiły się napoje, które zwaliśmy "turboptysiami". Turbo od zawartości (pędzony na spirytusie napój o mocy kilkunastu wolt), Ptyś od butelki (bo rozlewano toto do znanych nam butelek po "Ptysiu". I chociaż Ptyś był kiedyś w butelce zwrotnej, to turboptyś, w tej samej butelce był już bez kaucji.
                        • vogon.jeltz Re: Budapest 03.07.25, 10:09
                          > I chociaż Ptyś był kiedyś w butelce zwrotnej, to turboptyś, w tej samej
                          > butelce był już bez kaucji.

                          Ten kwas tak żarł szkło, że butelka nie nadawała się do powtórnego użycia?
                          • qqbek Re: Budapest 03.07.25, 13:13
                            vogon.jeltz napisał:

                            > Ten kwas tak żarł szkło, że butelka nie nadawała się do powtórnego użycia?

                            E tam od razu "kwas" - bardziej to "pijalne" (cudzysłów celowy) było, niż kultowe Jabłuszko Sandomierskie.
                            No i lepiej beret ryło, przyczyniając się do ekonomizacji spożycia z maksymalizacją konsumpcji :P
    • trypel Nie Budapest ale tez gorąco 04.07.25, 11:31
      Ponieważ podobno we włoskich mediach trąbili zeby z domu nie wychodzić jak sie nie musi to stwierdziliśmy ze to idealny moment na wycieczkę rowerową. Będzie mniej ludzi na drogach.
      No i wymyśliliśmy trasę z Punta Sabbioni przez Lido, Santa Maria del Mare aż do Chioggi.
      Gorąco ze opony sie topiły a Zofia chciała mnie zamordować.
      Poszło nam z 6 l wody na wycieczce plus pare innych napojów.
      Ale, jakby stopni bylo mniej to polecam, połączenie promow i przejazdów przez wyspy, spokojne okolice, zwłaszcza Santa Maria, fajne knajpki, dobre drogi, plaże (Santa maria) plus fajne bryki na Lido (i to w idealnym stanie). W sumie wyszło ok 50 km, mi wiecej bo zgubiłem rękawiczkę i musiałem wracać, ale z oczekiwaniem na promy i knajpami wyszło ok 10h
      Ale kolejnym razem celowałbym w temperatury ponziej 30 :) jakby ktoś był w jakimś bibione czy w okolicach to warto raz olać wenecje i zobaczyć cos nowego
      • bywalec.hoteli Re: Nie Budapest ale tez gorąco 06.07.25, 00:49
        Trypel a w Treviso albo Conegliano bywasz? Spotkałeś nasze dziewczyny siatkarki?
        • trypel Re: Nie Budapest ale tez gorąco 06.07.25, 08:28
          Nie, ale widzialem jakies Polki z siatkami wczoraj w Sparze

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka