trypel
06.11.25, 13:44
Jestesmy juz 4 dzień w Wietnamie.
Od wczoraj w typowym orkowisku nad morzem w Mui Ne. Pierwsze 2 dni w HCMC. I mimo ze zazwyczaj nie lubię muzeów to poszliśmy do muzeum wojny. Nie wszystkie sale dałem rade zobaczyc. Skutków "agent orange" nie byłem w stanie. Zdjęcia byly zbyt drastyczne.
Zaden ze mnie historyk wiec nie wiedzialem ze amerykanie tylko tworczo rozwinęli to co od 45 roku robili tu Francuzi. Sadyzm w czystej postaci - wynalazek francuski to stojąca na błocie klatka z drutu kolczastego 180/75/40 mieszcząca 3 osoby. Na leżąco. Do śmierci. albo ile sie podobało.
Ale do adremu- w tej sytuacji kompletnie nie ma sie co dziwić ze lubia tu ruskich bo oni im pomagali a nie zabijali.
No i jesteśmy w tym orkowisku, menu po rusku, lokalsi gadają po rusku, napisy po rusku. Wkurza nas to paskudnie ale z drugiej strony - chyba sie im nie mozna dziwić.
A muzeum wojny powinno byc obowiązkowe dla Amerykanów i Francuzów. Żeby pokazac ile zła tam narobili nie tak dawno temu