Dodaj do ulubionych

Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu silnikie?

IP: *.crowley.pl 07.12.04, 18:28
Chodzi o hamowanie samym silnikiem, jak i raptowniejsze z uzyciem hamulca.
I czy przy uzyciu hamulca, robic miedzygaz przy redukcji(malo wygodne, pelna
synchronizacja)?
Obserwuj wątek
    • Gość: TO JA Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln IP: *.honeywell.com 07.12.04, 18:41
      Do hamowania nalezy uzywac hamulcow. Jezeli hamujesz silnikiem (biegami) zuzywa
      sie caly uklad napedowy ktory jest zaprojektowany do przenoszenia napedu z
      silnika na kola a nie odwrotnie. Zwlaszcza przekladnia glowna.
      Jak robisz miedzygaz przy redukcji to zaprzeczasz logice hamowania silnikiem.
      • andrzejmat Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln 07.12.04, 19:07
        Gość portalu: TO JA napisał(a):

        > Do hamowania nalezy uzywac hamulcow. Jezeli hamujesz silnikiem (biegami)
        zuzywa
        >
        > sie caly uklad napedowy ktory jest zaprojektowany do przenoszenia napedu z
        > silnika na kola a nie odwrotnie. Zwlaszcza przekladnia glowna.
        > Jak robisz miedzygaz przy redukcji to zaprzeczasz logice hamowania silnikiem.

        Szanowny kolego TO JA: racja, do hamowania należy używać hamulców, zwaszcza w
        dobie ABS i innyvch gadgetów - dotyczy to jednak tylko jazdy amatorskiej a
        nawet profesjonalnej - ale nie sportowej. W sporcie jak w sztuce - nie ma
        recept uniwersalnych i sportowiec - artyszta, nie rzemiecha, takie recepty
        sobie wypisuje sam. Na marginesie: szkoła profesjonalnego prowadzenia wozów
        policyjnych od dawna zabrania hamowania silnikiem przy jednoczesnym hamowaniu -
        i nie chodzi tu o skutecznośc, tylko o możliwość błedu z jego wszystkimi
        skutkami... no ale to nie sprt, tylko dajmy na to pościg za gangsterem.
        Zalecane jest hamowanie bez kolejnego przechodzenia na niższe biegi, dopiero po
        zwolnieniu włączenie włąściwego biegu.
        Ale jak już mowa o efektywnym hamowaniu silnikem - no to onow wymaga zmiany w
        dół "na obroty" bliskie dopuszczalnym i taka zmiana wymaga międzygazu, co
        bynajmniej nie jest zaprzeczeniem ligiki... jak piszesz, tylko często
        koniecznością, bo synchronizator albo nie poawoli na taką zmianę, albo to
        będzie trwało dłużej niż błyskawiczny międzygaz - a zawsze będzie maltretowłao
        bardziej system napędowy.
        Reasumując: nie bawić się przy jeżdzie normalnej w takie popisy, nie dlatego
        nawet,że to niszczy ukłąd napędowy (to przesada,on nie takie rzeczy wytrzymuje,
        zwłaszcza, ja to się robi dobrze) - tylko dlatego,że to jest ryzywkowne, jeżeli
        nie robi się tego bardzo dobrze. A aby robić dobrze, to trzeba zrobić
        dziesiątki tysięcy redukcji z międzygazem na treningach.... tu się nic nie da
        zrobić teoretycznie.

        Pozdrawiam
        A.
        • andrzejmat Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln 07.12.04, 19:10
          andrzejmat napisał:

          >Przepraszam za literówki,
          A.
        • andrzejmat Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln 07.12.04, 19:14
          A.: Chodziło mi o brytyjską szkołę - czytałem gdzieś o tym.

          A.
          • Gość: TO JA Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln IP: *.honeywell.com 07.12.04, 19:39
            Chodziło mi o brytyjską szkołę - Z pewnoscia nie amerykanska, wszystko
            automaty:)
            Co do hamowania silnikiem czy raczej biegami, to owszem warto sie nauczyc i
            uzuwac jak zajdzie jakas nadzwyczajna potrzeba, ale nie na codzien. Widze
            czasami takich specow co piluja silniki, sprzegla i skrzynie w bialy dzien na
            suchej drodze bo im to sprawia jakas,(sadystyczna moze?), przyjemnosc. Ja moje
            samochody traktuje delikatnie i hamuje hamulcem,zreszta nie mam wyboru bo w tej
            chwili wszystkie sa automaty. Nie chce zeby nastepny mlody jak sie domyslam
            forumowicz poszedl w slady Szymiego. Ty mowisz o zupelnie innej szkole
            pilotazu, nazwalbym to ekstremalnej, i tam rozne numery sa dozwolone czy wrecz
            niezbedne. W Polsce niestety nie wszyscy rozumieja ze na takie rzeczy jest
            specjalny czas, miejsce i samochod.
            Co do miedzygazu, rozumialem to jako podklad gazu zeby zalagodzic szarpniecie
            przy puszczaniu sprzegla, czyli byloby to oslabienie efektu hamowania.
            Moje stanowisko chyba niestety pozostanie na zawsze takie ze do hamowania sluzy
            hamulec. Hamowanie biegami to uzywanie sprzetu niezgodnie z przeznaczeniem. Cos
            tak jakby hamowac rower patykiem wetknietym w szprychy. Tez zahamuje, a jakie
            efekty dzwiekowe... Pozdrowienia.
            • Gość: frequent flyer Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln IP: 80.241.130.* 07.12.04, 20:27
              Gość portalu: TO JA napisał(a):

              > Chodziło mi o brytyjską szkołę - Z pewnoscia nie amerykanska, wszystko
              > automaty:)
              a po co w tych automatach masz takie pozycje jak D3 czy D2 jak nie do hamowania
              silnikiem? konstruktor przewidział, użytkownik nie doczytał.
              a takie osiemnastokołowce też nie hamują silnikiem? skoro po to są hamulce...
              • Gość: Josif Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 20:31
                Nowoczesny automat wspiera hamowanie - redukując.
            • Gość: Josif Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 20:29
              "Co do miedzygazu, rozumialem to jako podklad gazu zeby zalagodzic szarpniecie
              przy puszczaniu sprzegla, czyli byloby to oslabienie efektu hamowania."

              Szarpnięcie może powodować zerwanie przyczepności ? czyli znieść efekt hamowania.
              Prawidłowo przeprowadzone hamowanie silnikiem przeprowadza się przy zapiętym sprzęgle poprzez
              przymknięcie przepustnicy.

              Czyli w momencie puszczenia sprzęgła należy dodać gazu, żeby zachować prędkość obrotową kół.

              Nie chce mi się zastanawiać, ale być może moje mądrości dotyczą tylnonapędowców z dużym
              momentem obrotowym.

              • Gość: Michal Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln IP: *.fornfyndet.se 07.12.04, 20:36
                Witaj Analityk,
                Nalezy zawsze uzywac silnika do hamowania,dopiero zatrzynmanie pojazdu na
                niskie predkosci dokonujemy hamulcem.Mam na mysli normalna jazde.
                Podejrzewam ze Ty rozpatrujesz opcje szalenczej jazdy i nagle troja i hamowanie
                silnikiem tak wtedy bardzo sie zuzywa ale jezeli odrazu wcisniesz razem hamulec
                to nie jest to prawidlowe.Moment wlaczenia nizszego biegu i puszczenie sprzegla
                moze powodowac lekki poislizg ale na perwno nie az takie duze zuzycie.Przy
                eklstremalnej jezdzie sprzeglo bedzie bardzo gorace.
                Pzdr.Michal
                • Gość: KR$ Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln IP: *.aster.pl 18.12.04, 04:05
                  Michal,

                  W tylnonapedowcu przede wszystkim zuzywaja sie przy takim postepowaniu opony
                  tylne - no i rosnie ryzyko wpadniecia w poslizg - wiem bo wiele razy tego
                  doswiadczylem. to troche tak jakbys zaciagnal hamulec reczny podczas jazdy
                  (nawet jesli starasz sie rozpedzic silnik do odpowiednich obrotow - bardzo
                  trudno trafic) - wlasciwie to jest to proszenie sie o klopoty - kilka razy z
                  powodu 'hamowania silnikiem' jechalem juz bokiem po ulicy przy 90 km/h (gdy
                  spadl deszcz i zrobilo sie troszeczke slisko) ;-) Fajne przezycie ale moze
                  lepiej skorzystac z doswiadczen innych ;-) ?

                  Pzdr
              • Gość: TO JA Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln IP: *.honeywell.com 07.12.04, 20:54
                Celem hamowania jest zmniejszenie predkosci czyli wytracenie energii
                kinetycznej. W czasie redukcji to szarpniecie o ktorym mowie to jest
                rozkrecenie silnika z obrotow jalowych do bardzo wysokich, kosztem energii
                czyli predkosci samochodu. Jak rozkrecisz silnik gazem to czynisz hamowanie
                lagodniejszym, nie wykorzystujac pelnej mozliwosci sprzetu. Gaz w czasie
                hamowania dziala na Twoja niekorzysc, jakby na to nie patrzec.
                • Gość: Josif Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 21:14
                  Też podchodziłem do tego problemu teoretycznie do momentu kiedy mnie tył nie wyprzedził.
                  Było ślisko. Zredukowałem i puściłem sprzęgło. Bogu dzięki nikogo nie zawadziłem.

                  Ale wróćmy do teorii.
                  Jeżeli hamowanie ma doprowadzić do wytracenia energii kinetycznej pojazdu - nie zależy nam na
                  poślizgu. Poślizg może się co prawda prowadzić do wykorzystania energii kinetycznej do
                  odkształcenia pojazdu - ale chyba nie o to nam chodzi.

                  • Gość: TO JA Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln IP: *.honeywell.com 07.12.04, 21:22
                    Jak nie dzialaja hamulce to jak najbardziej hamowanie silnikiem, znakami
                    drogowymi i cienkimi drzewkami:)))
                    • xenonx TY CHYBA HAMUJESZ-REDUKUJESZ Z "5" NA "2" 08.12.04, 23:23
                      BO NIE WYOBRAŻAM SOBIE ZUŻYCIA (NADMIERNEGO) PODZESPOŁÓW NAPĘDOEYCH) PRZY
                      PŁYNNEJ ZMIANIE BIEGÓW W "DÓŁ".
                      pOZDRAWIAM
                      • Gość: TO JA Re: TY CHYBA HAMUJESZ-REDUKUJESZ Z "5" NA "2" IP: *.honeywell.com 09.12.04, 01:12
                        Jestes na dobrej drodze. Rozumiesz szkodliwosc redukcji przy hamowaniu
                        silnikiem z 5 na 2. Przy redukcji z 5 na 3 albo z 5 na 4 mechanizm jest ten sam
                        tylko szkody mniejsze bo sily wystepujace sa mniejsze. Sprzeglo sie zuzywa za
                        kazdym razem kiedy jest uzyte. No bo chyba na skutek uzywania sie nie odmladza?
                        Pozdrowienia.
                        • niknejm Re: TY CHYBA HAMUJESZ-REDUKUJESZ Z "5" NA "2" 09.12.04, 13:37
                          Gość portalu: TO JA napisał(a):

                          > Jestes na dobrej drodze. Rozumiesz szkodliwosc redukcji przy hamowaniu
                          > silnikiem z 5 na 2. Przy redukcji z 5 na 3 albo z 5 na 4 mechanizm jest ten
                          > sam
                          > tylko szkody mniejsze bo sily wystepujace sa mniejsze. Sprzeglo sie zuzywa za
                          > kazdym razem kiedy jest uzyte. No bo chyba na skutek uzywania sie nie
                          > odmladza?

                          Każde zdjęcie nogi z gazu to hamowanie silnikiem (chyba że wciskamy sprzęgło
                          lub mamy automat, względnie samochód ma wrzucony 'luz' ;-)). Wtedy też sprzęgło
                          się niszczy? ;-))

                          Pzdr
                          Niknejm
                          • Gość: TO JA Re: TY CHYBA HAMUJESZ-REDUKUJESZ Z "5" NA "2" IP: *.honeywell.com 09.12.04, 17:51
                            Każde zdjęcie nogi z gazu to hamowanie silnikiem (chyba że wciskamy sprzęgło
                            lub mamy automat, względnie samochód ma wrzucony 'luz' ;-)). Wtedy też sprzęgło
                            się niszczy? ;-))

                            Zapomniales jeszcze o "wolnym kole".
                            Mozesz wierzyc albo nie, ale przy kazdym zdjeciu nogi z gazu sprzeglo sie
                            zuzywa. Nie "niszczy", ale w pewnym mikroskopijnym stopniu zuzywa. Taka juz
                            jest uroda sprzegiel ciernych przy zmianach wielkosci i kierunku obciazenia.
                            Maszyna na skutek uzywania sie zuzywa:)
                            • niknejm Re: TY CHYBA HAMUJESZ-REDUKUJESZ Z "5" NA "2" 10.12.04, 10:13
                              Gość portalu: TO JA napisał(a):

                              > Zapomniales jeszcze o "wolnym kole".

                              Nie zapomniałem, ale czasy Trabantów są już mocno za nami ;-)

                              > Mozesz wierzyc albo nie, ale przy kazdym zdjeciu nogi z gazu sprzeglo sie
                              > zuzywa. Nie "niszczy", ale w pewnym mikroskopijnym stopniu zuzywa. Taka juz
                              > jest uroda sprzegiel ciernych przy zmianach wielkosci i kierunku
                              > obciazenia.
                              > Maszyna na skutek uzywania sie zuzywa:)

                              OK, zużywa się, ale minimalnie. W praktyce sprzęgło starcza na ogól na kilkaset
                              tysięcy km. Nawet jak hamujemy silnikiem. :-)

                              Pzdr
                              Niknejm
                            • Gość: arcu Re: TY CHYBA HAMUJESZ-REDUKUJESZ Z "5" NA "2" IP: *.chello.pl 18.12.04, 00:54
                              Hamować tylko hamulcem, powiadasz.
                              Czyli wg Ciebie, lepiej wymieniac klocki co 20kkm by wydluzyc zywotnosc
                              sprzegla gdzies o 1kkm (gdzie jego wymiana po 100kkm) ?

                              Wg mnie auto powinno sie prowadzic rozsadnie, uzywajac jak najmniej hamulcow,
                              jak najwiecej hamowac silnikiem, mozliwie z góry przewidziec koniecznosc
                              hamowania (pomijajac przypadki wymuszone).
                              Nie wpadajmy w przesade, sila hamowania silnikiem jest praktycznie znikoma, w
                              porownaniu np. do samego przyspieszania auta (kierunek przekazywania siły w tym
                              przypadku jest bez znaczenia).
                              Więc nie sadze, aby to mialo jakikolwiek wpływ na zywotnosc ukladu napedowego -
                              tak jak pisałem na poczatku - daje max 1kkm na całe 100kkm, pewnie w praktyce
                              spoooro, sporo mniej.


                              pozdrawiam
                              • Gość: TO JA Re: TY CHYBA HAMUJESZ-REDUKUJESZ Z "5" NA "2" IP: *.lax1-4.28.143.27.lax1.dsl-verizon.net 18.12.04, 03:54
                                Ponizej w innych postach jest coraz precyzyjniej definiowane "hamowanie
                                silnikiem" bo zdaje sie ze co kierowca to inna opinia.
                                To o czym Ty mowisz to raczej zwalnianie silnikiem, przez zdjecie nogi z gazu i
                                zostawienie na biegu.
                                Nastepny stopien to hamowanie hamulcem przy pozostawionym biegu, tym co byl
                                przed rozpoczeciem hamowania. Na luz dajemy przed samym zatrzymaniem, zeby nie
                                stanal silnik. To jest zalecane przeze mnie.
                                Jeszcze jest hamowanie hamulcem i jedoczesnie redukcja biegu i puszczenie
                                sprzegla, jezeli robione delikatnie to ewentualnie moge zaakceptowac, chociarz
                                nie widze duzego sensu w byciu gotowym zeby strzelac do przodu jak sie zmieni
                                swiatlo.
                                Jest tez grupa "profesorow" ktorzy hamuja przez redukowanie do niskich biegow,
                                szarpanie sprzeglem, popiskiwanie opon na osi napedowej, i powtarzaniu tego
                                numeru, bez uzycia hamulca, ze dwa albo trzy razy podczas jednego hamowania,
                                uzywajac hamulca tylko w ostatnim stadium tej operacji. Uwazaja sie za dobrych
                                specow i sa przekonani ze maja racje. Nalezy ich tepic.



                                • Gość: KR$ Masz w zupelnosci racje... IP: *.aster.pl 18.12.04, 04:15
                                  Tez hamowalem ostro silnikiem - jadac jakies 90 km/h wrzucalem dwojke,
                                  rozpedzalem silnik do odpowiednich obrotow i puszczalem sprzeglo (nie zawsze sie
                                  udawalo trafic w odpowiednie obroty i zazwyczaj slyszalem pisk z tylnych opon).
                                  Pare razy pojechalem bokiem (jak spadl deszcz lub z innego powodu bylo slisko)
                                  przy 90 km/h. Nie jest to mile uczucie. Ale najbardziej przemawia do wyobrazni
                                  fakt ze trzy razy w ciagu roku musialem zmienic tylne opony... 2 sztuki na tyl
                                  kosztuja razem 1600 PLN - razy trzy 4800 PLN - mnie na to stac dla funu ale juz
                                  hamuje hamulcem gdyz po pierwsze zapewnia to pardziej stabilna jazde (przekatny
                                  ABS z EBD) no i nawet jak wymienie klocki co 20000 km to i tak wyjdzie taniej
                                  (komplet klockow kosztuje jakies 600 PLN). Przy tych rozwazaniach warto wziac
                                  pod uwage fakt iz jezdze na Bridgestone Potenza - oponach bardzo miekkich ale
                                  dzieki temu zapewniajacych maksimum 'klejenia' do drogi - one zuzywaja sie w
                                  przyspieszonym tempie (sa miekkie) wiec przerysowuja wszelkie zjawiska majace
                                  miejsce na drodze.


                                  Pzdr


                                  KR$
                                  • Gość: zgryzliwy Re: Masz w zupelnosci racje... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.04, 19:21
                                    Gość portalu: KR$ napisał(a):

                                    > Tez hamowalem ostro silnikiem - jadac jakies 90 km/h wrzucalem dwojke,
                                    > rozpedzalem silnik do odpowiednich obrotow i puszczalem sprzeglo (nie zawsze
                                    > sie udawalo trafic w odpowiednie obroty i zazwyczaj slyszalem pisk z tylnych
                                    > opon).Pare razy pojechalem bokiem (jak spadl deszcz lub z innego powodu bylo
                                    > slisko)przy 90 km/h. Nie jest to mile uczucie. Ale najbardziej przemawia do
                                    > wyobrazni fakt ze trzy razy w ciagu roku musialem zmienic tylne opony...

                                    Wyjasnij dlaczego opony zdzieraja sie szybciej od takiego hamowania a mniej
                                    przy takim samy hamowaniu hamulcem.Nie uwzgledniaj jednak tego,ze nie potrafisz
                                    odpowiednio hamowac przez redukcje ,co sam przyznajesz opisujac jak Ci
                                    to "wychodzi".
                                    Czyli udowodnij ,ze zaleznie od tego jakie zrodlo sily hamuje ( w tym samym
                                    stopniu ) kola ,opony scieraja sie w roznym stopniu ?
                                    Jestem niezmiernie ciekaw.
                                    • Gość: KR$ to bardzo proste misiu... IP: *.aster.pl 19.12.04, 03:10
                                      ...'misiu' gdyz jestes zgryzliwy i robisz ze mnie durnia ktory nie potrafi
                                      dostosowac obrotow do predkosc - wbrew pozorom i wyobrazeniom takiego 'mistrza'
                                      jak ty nie jest to proste i nie zawsze sie udaje gdyz - mam fabrycznie
                                      zainstalowane sportowe sprzeglo i przedzial obrotow od 0 do 9200 o/min przy czym
                                      na drugim biegu robie od 5000 do 9200 (60 km/h - 102 km/h). Wiec nie badz taki
                                      madry cwaniaczku bo nigdy czegos takiego nie doswiadczyles.

                                      Teraz do meritum - roznica jest taka ze jak ja u siebie puszcze sprzeglo i nie
                                      dobiore obrotow idealnie do predkosci z jaka porusza sie samochod to doprowadza
                                      to do zablokowania kol - tzn. one sie obracaja z predkoscia taka na jaka pozwala
                                      im silnik - nie taka jaka wynikalaby z predkosci pojazdu w stosunku do drogi.
                                      Gdy hamujesz hamulcem takie zjawisko nigdy nie wystepuje. O tym co sie dzieje z
                                      oponami gdy ide przez zakret dryftem (na torze) nie wspominam gdyz to zbyt
                                      skomplikowane na twoj mozdzek.


                                      BTW - jak jestes taki doskonaly to przyinstaluj sobie polska trzcionke - kazdy
                                      glupek to potrafi a tobie widac nie wychodzi (ja nie jestem doskonaly).

                                      • Gość: perfektcjonista Re: to bardzo proste misiu... IP: *.augustow.sdi.tpnet.pl 19.12.04, 10:48
                                        nie trzcionkę tylko czcionkę.
                                        • Gość: trzcina Re: to bardzo proste misiu... IP: *.acn.waw.pl 19.12.04, 23:23
                                          ew trzcinkę
                                • kierowiec1 Howgh i amen 18.12.04, 10:47
                                  Gość portalu: TO JA napisał(a):

                                  > Jest tez grupa "profesorow" ktorzy hamuja przez redukowanie do niskich
                                  biegow,
                                  > szarpanie sprzeglem, popiskiwanie opon na osi napedowej, i powtarzaniu tego
                                  > numeru, bez uzycia hamulca, ze dwa albo trzy razy podczas jednego hamowania,
                                  > uzywajac hamulca tylko w ostatnim stadium tej operacji. Uwazaja sie za
                                  dobrych
                                  > specow i sa przekonani ze maja racje. Nalezy ich tepic.

                                  Howgh i amen.

                                  POzdr.

                                  K.
                                • Gość: zgryzliwy Re: TY CHYBA HAMUJESZ-REDUKUJESZ Z "5" NA "2" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.04, 19:09
                                  Gość portalu: TO JA napisał(a):

                                  > Ponizej w innych postach jest coraz precyzyjniej definiowane "hamowanie
                                  > silnikiem" bo zdaje sie ze co kierowca to inna opinia.
                                  > To o czym Ty mowisz to raczej zwalnianie silnikiem, przez zdjecie nogi z gazu
                                  > i zostawienie na biegu.

                                  a co tu jest do definiowania ,hamowanie silnikiem to po prostu uzywanie silnika
                                  do zmniejszania predkosci samochodu - i tyle

                                  > Jest tez grupa "profesorow" ktorzy hamuja przez redukowanie do niskich
                                  > biegow,szarpanie sprzeglem, popiskiwanie opon na osi napedowej...Nalezy ich
                                  > tepic.

                                  Zadna nowosc ,ze jak cos sprawia trudnosc to trzeba zgnoic i tepic tych ,ktorzy
                                  to robia jak nalezy.
                                  To tak podnosi na duchu nieudaczniaka ,ze ...hej.



                                  • kierowiec1 Dowartosciowanie zgryzliwego 19.12.04, 10:15
                                    Gość portalu: zgryzliwy napisał(a):

                                    > Zadna nowosc ,ze jak cos sprawia trudnosc to trzeba zgnoic i tepic
                                    > tych ,ktorzy to robia jak nalezy.
                                    > To tak podnosi na duchu nieudaczniaka ,ze ...hej.

                                    1. Jesli jest sie w posiadaniu sprawnego rozrusznika i naladowanego
                                    akumulatora, a aby oba oszczedzac, zapala sie na pych, to jest to madrosc
                                    inaczej.

                                    2. Jesli przy sprawnych synchronizatorach mimo to w celu ich oszczedzania
                                    stosuje sie podwojne wysprzeglanie przy zmianie biegow, jest to madrosc inaczej.

                                    3. Jesli przy sprawnym hamulcu recznym i noznym trzyma sie samochod na
                                    wzniesieniu slizgajacym sie sprzeglem, jest to glupota.

                                    4. Jesli przy sprawnych hamulcach stosuje sie ekscesywne hamowanie silnikiem
                                    (za wyjatkiem sytuacji wyjatkowych i jazdy gorskiej), jest to madrosc inaczej.

                                    1. jest niebezpieczenstwem dla katalizatora, a przy nieumiejetnym wykonaniu
                                    manewru i dla rozrzadu.

                                    2. przy nieperfekcyjnym (czyli najczesciej spotykanym) stosowaniu skraca zycie
                                    synchronizatorow

                                    3. niszczy sprzeglo w krotkim czasie

                                    4. niepotrzebnie obciaza uklad przeniesienia napedu i sprzeglo. Na sliskiej
                                    nawierzchni przy tylnym napedzie moze byc przyczyna wypadku.

                                    Wszystkie powyzsze zachowania sa objawem technicznego brandzlowania i podnosza
                                    na duchu je stosujacego, dajac mu tak pozadane dowartosciowanie.

                                    A poza tym sa zrodlem oszczednosci. Tak jak oszczedza sie pradu za 20 centow
                                    palac swieczki za 2 Euro.

                                    Nie wszystko, co (niektorym) sprawia trudnosc, jest rowniez per se sensowne i
                                    sluszne.

                                    POzdr.

                                    K.
                                    • Gość: TO JA Re: Dowartosciowanie zgryzliwego IP: *.lax1-4.28.143.27.lax1.dsl-verizon.net 19.12.04, 17:23
                                      Dzieki za wsparcie, techniczne i moralne. Niektorzy forumowicze nie rozumieja
                                      ze jak cos mozna zrobic to nie znaczy ze nalezy tak robic. To jak z tym co
                                      strzelal do krolikow celujac przez lusterko.
                                      Przewiozl mnie tu kiedys gosciu (nowoprzybyly Polak), ktory chcial sie chyba
                                      popisac jaki to z niego mistrz i ciagle hamowal biegami, brutalnie. A
                                      zapieprzal po miescie jak idiota. Na jednym czerwonym swietle taki byl
                                      niecierpliwy ze podjezdzal i podjezdzal liczac ze lada sekunda zapali sie
                                      zielone az wjechal na skrzyzowanie pod czerwonym i musial stanac. Wlasnie jak
                                      stawal to zapalilo sie zielone. Wtedy powiedzialem mu, wiesz, u nas to sie stoi
                                      na czerwonym a rusza na zielonym a nie odwrotnie. Czesto podkreslal "bo wiesz,
                                      ja to rajdowalem w Polsce". Takich jest niestety mnostwo, sa ciezko
                                      reformowalni, jezeli w ogole, i musimy sie co rusz na takiego natknac.
                                      Najlepiej ich ignorowac.
                                      Dzieki i pozdrowienia.
                              • kierowiec1 Re: TY CHYBA HAMUJESZ-REDUKUJESZ Z "5" NA "2" 18.12.04, 10:42
                                Gość portalu: arcu napisał(a):

                                > Hamować tylko hamulcem, powiadasz.
                                > Czyli wg Ciebie, lepiej wymieniac klocki co 20kkm by wydluzyc zywotnosc
                                > sprzegla gdzies o 1kkm (gdzie jego wymiana po 100kkm) ?

                                Uzywajac silnika tylko do zwalniania (patrz definicja TO YA) i redukujac do
                                zwalniania wylaczenie w gorach wymieniam klocki co 80000..90000 tysiecy.
                                Sprzegla nie wymieniam ani razu (samochod pozbywam sie przed osiagnieciem 300
                                000 km).

                                Jeszcze w zadnym posiadanym czy uzywanym samochodzie nie musialem wymienic
                                sprzegla.

                                > Więc nie sadze, aby to mialo jakikolwiek wpływ na zywotnosc ukladu
                                napedowego -
                                >
                                > tak jak pisałem na poczatku - daje max 1kkm na całe 100kkm, pewnie w praktyce
                                > spoooro, sporo mniej.

                                Tak jak Twoj szacunek predkosci zuzycia hamulcow jest obarczony bledem o prawie
                                caly rzad wielkosci, tak i Twoj szacunek zuzycia elementow ukladu przeniesienia
                                napedu przy ekscesywnym hamowaniu silnikiem rowniez obarczony jest sporym
                                bledem. Tym razem na in minus.

                                POzdr.

                                K.
                                • Gość: arcu Re: TY CHYBA HAMUJESZ-REDUKUJESZ Z "5" NA "2" IP: *.chello.pl 20.12.04, 18:39
                                  > Sprzegla nie wymieniam ani razu (samochod pozbywam sie przed osiagnieciem 300
                                  > 000 km).

                                  Wybaczam, mnie czasem tez takie fantazje trzymają...


                                  > Uzywajac silnika tylko do zwalniania (patrz definicja TO YA) i redukujac do
                                  > zwalniania wylaczenie w gorach wymieniam klocki co 80000..90000 tysiecy.

                                  Ja równiez.


                                  Pozdr.
                • Gość: Josif Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 03:10
                  "Gaz w czasie hamowania dziala na Twoja niekorzysc, jakby na to nie patrzec. "


                  Przypomniałem sobie skąd znam taką logikę. Otóż, jak byłem w 2. klasie podstawówki tłumaczyłem
                  koledze, że podczas hamowania wciska się sprzęgło. Argumentując: jaki jest sens walczyć z siłą silnika.
      • Gość: TakMaByc? Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln IP: 82.160.63.* 08.12.04, 04:12
        Gość portalu: TO JA napisał(a):

        > Do hamowania nalezy uzywac hamulcow. Jezeli hamujesz silnikiem (biegami)
        > zuzywa sie caly uklad napedowy ktory jest zaprojektowany do przenoszenia
        > napedu z silnika na kola a nie odwrotnie. Zwlaszcza przekladnia glowna.

        Jeden z kierowcow F1 ( chyba Emerson Fitipaldi ) bedac w Polsce na pokazach
        jazdy samochodem ( nie wyscigowej ) twierdzil ,ze dobry kierowca uzywa hamulcow
        tylko do zatrzymania samochodu - tak ponizej 40 km/h - i w sytuacjach
        awaryjnych.
        • Gość: TO JA Fittipalti dupa IP: *.lax1-4.28.143.27.lax1.dsl-verizon.net 08.12.04, 05:22
          S. Zasada bowiem twierdzil ze hamulce sa kierowcy w ogole niepotrzebne, i
          poniekad mial racje, bo przez cala Turcje przejechal bez nich. Ale z kolei
          Marek Varisella twierdzil stanowczo ze do hamowania sluza hamulce. Dla tych co
          nie wiedza, Varisella pojechal w rajdzie Monte Carlo ... Syrenka, wiec moze
          mial podstawy do takiej porady. Ciekawe w jakiej pozycji Fittipaldi strzelal do
          krolikow. A wiedziales ze jego matka byla Polka?
          Klasa powtarza za mna: Do hamowania sluza hamulce. Do hamowania sluza hamulce.
          • Gość: TakMaByc? Re: Fittipalti dupa IP: 82.160.63.* 09.12.04, 00:46
            Zauwaz ,ze nie pisalem o hamowaniu w sensie szybkiego wytracenia szybkosci.
            Jezeli to masz na mysli to OK - hamulce.
            Do wolniejszego wytracanie szybkosci w samochodzie uzywa sie pedalu gazu i
            redukcjii.
            Chyba nie powiesz ,ze depczesz gaz ,biegi do gory a potem hamulec jak trzeba
            zwolnic ?
      • Gość: LaLaLa Samo zycie w...US IP: 211.185.38.* 09.12.04, 14:45
        Gość portalu: TO JA napisał(a):

        > Do hamowania nalezy uzywac hamulcow. Jezeli hamujesz silnikiem (biegami)
        > zuzywa sie caly uklad napedowy ktory jest zaprojektowany do przenoszenia
        > napedu z silnika na kola a nie odwrotnie. Zwlaszcza przekladnia glowna

        To juz teraz wiadomo dlaczego "kierowcy" w amerykanskich filmach jadac z gory -
        z uszkodzonym ukladem hamulcowym przez zloczyncow - depcza setki razy pedal
        niedzialajacego hamulaca i do glowy im nie przyjdzie ,ze mozna jeszcze probowac
        redukcji i hamulca recznego.
        Tak maja zakodowane - ze hamowac mozna tylko hamucem.
        Jaka szkola taka wiedza i wykonanie.
        Jedno trzeba jednak przyznac ,zawsze wychodza z opresji calo.
    • Gość: Doki Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln IP: *.241.81.adsl.skynet.be 07.12.04, 20:45
      Biorac pod uwage czas zycia klockow hamulcowych (przy hamowaniu jak radzi TO JA
      tylko hamulcami: jakies 20000 km, przy hamowaniu silnikiem przynajmniej 3 razy
      tyle) i czas zycia ukladu przeniesienia napedu (z punktu widzenia uzytkownika:
      nieskonczony), odpowiedz jest prosta: hamowac silnikiem!

      Nie da sie zuzyc sprzegla hamujac silnikiem. Da sie zuzyc sprzeglo zanim
      samochod osiagnie 100000 km, jezdzac po miescie, z przyczepa albo zawsze
      ruszajac ostro spod swiatel.

      A po 100000 km i tak pora kupic sobie nowe auto. Niech inni sie mecza.
      • Gość: TO JA Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln IP: *.honeywell.com 07.12.04, 21:04
        Dla mnie to nie jest kwestia ekonomii i zuzywania klockow, tylko szerzej pojeta
        kwestia zasady. Silnik do przyspieszania, hamulce do hamowania. Ja mowie o
        redukcji biegow az do jedynki jako o zastepczej metodzie w stosunku do uzycia
        hamulca i zostawieniu na wyzszym biegu. Byl w Teksasie taki co polowal na
        kroliki stojac do nich tylem i celujac przy pomocy lusterka. Mial nawet dobre
        wyniki. A ja sie pytam po co sobie utrudniac zycie?
        • Gość: Doki Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln IP: *.241.81.adsl.skynet.be 07.12.04, 21:11
          > A ja sie pytam po co sobie utrudniac zycie?

          A to juz zalezy jak na to patrzec. Minimum manewrow, pelna elegancja. Tkwie jak
          posag za kierownica, tylko lekkie ruchy prawej stopy, nieuchwytne dla
          obserwatorow. Pasazerowie nie doswiadczaja ani przyspieszen, ani opoznien.
          Dziecku, ktore spi w foteliku, nie opada glowa podczas hamowania. Zona mruczy
          przez sen na siedzeniu obok mnie. A do mety jeszcze 1000 km. Mamy pelen bak
          paliwa i jest ciemno. Tak lubie najbardziej, a nie jakies szarpanie i grzanie
          hamulcow. Silnik nigdy nie przekracza 4000 rpm, nie zaglusza kojacej muzyki,
          ktora saczy sie z glosnikow. Jest bosko.

          YMMV (your mileage may vary- to dla mlodziakow na tym forum, bo Ty na pewno
          znasz internetowe skroty)
        • Gość: Doki Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln IP: *.241.81.adsl.skynet.be 07.12.04, 21:14
          > Ja mowie o
          > redukcji biegow az do jedynki jako o zastepczej metodzie w stosunku do uzycia
          > hamulca i zostawieniu na wyzszym biegu.

          Scenka druga: jade do roboty, typowy poranny rush hour. Nie da sie przyspieszyc
          powyzej 80 km/h miedzy swiatlami. To fajna zabawa, przejechac cala trase bez
          dotykania hamulca, mimi ze przed toba facet dusi po stopach, a ten za toba
          podejrzewa, ze przepalily sie wszystkie zarowki w twoich.
          A bieg i tak trzeba bedzie zredukowac.
          • Gość: TO JA Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln IP: *.honeywell.com 07.12.04, 21:35
            Znam fajniejsze zabawy niz przejazd przez miasto bez uzycia hamulca:) Ale nie
            bede ich tu opisywal. Moze ja mam zle podejscie do samochodu bo traktuje go jak
            istote zywa a nie jak maszyne. Czy Ty kiedys poklepales samochod po skonczonej
            jezdzie? A wiesz ze moje stare BMW pocalowalem w kierownice jak na liczniku
            weszlo 300 tys mil? Bo ono przez te wszystkie lata stalo sie czyms w rodzaju
            czlonka rodziny i przyjaciela, a nie sprzetu do katowania i rozrywki.
            • Gość: Doki Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln IP: *.241.81.adsl.skynet.be 07.12.04, 22:07
              > Moze ja mam zle podejscie do samochodu bo traktuje go jak
              > istote zywa a nie jak maszyne. Czy Ty kiedys poklepales samochod po skonczonej
              > jezdzie? A wiesz ze moje stare BMW pocalowalem w kierownice jak na liczniku
              > weszlo 300 tys mil? Bo ono przez te wszystkie lata stalo sie czyms w rodzaju
              > czlonka rodziny i przyjaciela, a nie sprzetu do katowania i rozrywki.

              Z moim pierwszym samochodem tak mialem. Z moim drugim samochodem tak mialem. Moj
              trzeci samochod byl bez ducha (Nissan Almera). Moj czwarty samochod wykrecil mi
              drogi numer. Teraz moj piaty samochod jest narzedziem, ktore ma mnie przeniesc z
              A do B i bez dyskusji!
              Samochod nie jest istota zywa. Samochod to oczko nizej od niewolnika.
              • Gość: TO JA Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln IP: *.honeywell.com 07.12.04, 22:32
                Doki, jestes czlowiekiem bezdusznym. Wyczul to Twoj trzeci samochod, ten bez
                ducha, i okazal obojetnosc. A czwarty nawet sie zemscil. Popraw sie poki nie
                jest za pozno bo ten obecny tez Ci cos wykreci!
                • Gość: Doki Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 08.12.04, 10:38
                  > Doki, jestes czlowiekiem bezdusznym.

                  Niestety, jeszcze nie. Ale chcialbym i staram sie. Tylko ze to inna rozmowa.

                  > Popraw sie poki nie jest za pozno bo ten obecny tez Ci cos wykreci!

                  Dobra, nie bede juz jezdzil w ostrogach. :-)))
            • Gość: Kadafi Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 16:47
              Gość portalu: TO JA napisał(a):

              [...] Czy Ty kiedys poklepales samochod po skonczonej
              > jezdzie? A wiesz ze moje stare BMW pocalowalem w kierownice jak na liczniku
              > weszlo 300 tys mil? Bo ono przez te wszystkie lata stalo sie czyms w rodzaju
              > czlonka rodziny i przyjaciela, a nie sprzetu do katowania i rozrywki.

              Tak, ja caluje klamke drzwi do mojego domu po kazdym tysiecznym wejsciu przez
              nie, caluje klape na mojej muszli klozetowej po kazdym 20000 uzyciu, caluje
              moje okna, podlogi, szafy, buty.. wszystko.. i wszystko zgodnie z ich
              przebiegiem.. w koncu przez te wszystkie lata staly sie czyms w rodzaju
              czlonka rodziny i przyjaciela, a nie sprzetu do katowania i rozrywki....
              • Gość: TO JA Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln IP: *.lax1-4.28.143.27.lax1.dsl-verizon.net 11.12.04, 18:21
                No to jeszcze mnie pocaluj w moja wielka dupe.
                Az sie prosi zeby tak Ci odpowiedziec, ale w sumie Twoj tekst byl calkiem
                zabawny.
        • Gość: arcu Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln IP: *.chello.pl 20.12.04, 18:54
          A my mówimy o wspomaganiu hamowania poprzez hamowanie (a raczej zwalnianie)
          silnikiem, aby hamulcow mozliwie jak najmniej używać.

          Samo zredukowanie podczas zatrzymywania sie np. przed swiatlami ile odciąża
          uklad hamulcowy.. Nie mowie tu o redukcji do jedynki przy 60km/h, tylko np.
          choćby do trójki, czy nawet do dwojki przy mniejszej predkosci.

          Pozdrawiam.

          P.S. Rozsądni ludzie podczas normalnej jazdy raczej nie wpadają w przesade
          hamując silnikiem cyklicznie redukujac biegi i doprowadzajac tym do obrotow
          maksymalnych silnika...
          Ja nawet tego nie brałem pod uwage, bo jak dla mnie, nie ma to najmniejszego
          sensu.
          Jeśli są tu tacy, ktorzy myślą inaczej, no to coż. Dajmy takim spokój. Całe
          szczescie nigdy nie kupiłem uzywanego auta i nigdy raczej nie kupie.
      • bishopandroid Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln 08.12.04, 07:29
        bez przesady, generalnie hamuję hamulcami , często zwalniam silnikiem ale
        raczej przy zjazdach ze wzniesień, dojazdach do świateł itp. Klocki wymieniłem
        PIERWSZY raz po 100 000 km. Podkreślam - silnikiem hamuję okazyjnie.
    • Gość: Acura kup sobie automatika cieciu... IP: *.251.125.28.Dial1.Weehawken1.Level3.net 08.12.04, 03:28
      a nogami to sobie przebieraj na dyskotece
    • emes-nju Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln 08.12.04, 10:17
      Zdecydowanie polecam hamowanie silnikiem. Nowoczesne "wtrysniete" silniki nie dostaja wtedy w ogole paliwa co, szczegolnie w warunkach jazdy miejskiej, bardzo oszczedza paliwo.

      Nie mozna jednak hamowac silnikiem bez pewnej wprawy bo wtedy odbywa sie raczej hamowanie sprzeglem - z oplakanymi, na dluzsza mete, skutkami. Jezeli hamujesz bez redukcji biegu (dotaczasz sie np. do skrzyzowanie) to nie ma zadnych problemow - nie powinienies tylko dociagac na biegu ponizej obrotow biegu jalowego. Jazeli natomiast redukujesz bieg, musisz zrobic przegazowke bo na nizszym biegu silnik musi krecic sie szybciej przy tej samej predkosci samochodu. Unikniesz wtedy zuzycia elementow przeniesienia napedu i ewentualnych poslizgow (wazne szczegolnie na sliskiej nawierzchni!).

      Warto pocwiczyc. To naprawde nie jest trudne. Jak uda Ci sie redukowac bez szarpniecia to bedzie ok.
      • niknejm Pełne poparcie! 08.12.04, 10:22
        Też tak robię. Klocki wymieniłem po 110kkm :-)

        Pzdr
        Niknejm
      • Gość: TakMaByc Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln IP: 82.160.63.* 09.12.04, 01:04
        To oczywiste.
        Nigdy nie slyszalem by redukcja biegow niszczyla cos w samochodzie!!
        Gdyby to bylo takie bee to w kazdej instrukcji do samochodow by to bylo opisane.
        Producenci potrafia zadbac o siebie chocby w ten sposob.Na ponad 300 stron
        instrukcji mojego samochodu ok polowy zajmuja ramki z "UWAGA" , "OSTRZERZENIE"
        itp.
        Zreszta ci co nie uznaja redukcji do zwolnienia sami sobie zaprzeczaja,bo po
        uzyciu hamulca i tak musza zredukowac odpowiednio do szybkosci bieg by jechac
        dalej.
    • Gość: TO JA Moze zostalem zle zrozumiany IP: *.honeywell.com 08.12.04, 17:18
      Jak najbardziej uwazam ze nalezy zostawic samochod na biegu i hamowac hamulcem,
      a pod koniec przed zatrzymaniem dac na luz. W pytaniu chodzilo jednak o uzycie
      hamulca i hamowanie silnikiem redukujac biegi. Takie cos uwazam za niepotrzebne
      jak to ktos tu napisal po polsku "brandzlowanie" kompletnie niepotrzebne przy
      normalnej jezdzie.
      • emes-nju Re: Moze zostalem zle zrozumiany 08.12.04, 17:59
        Gość portalu: TO JA napisał(a):

        > Jak najbardziej uwazam ze nalezy zostawic samochod na biegu i hamowac
        > hamulcem, a pod koniec przed zatrzymaniem dac na luz. W pytaniu chodzilo
        > jednak o uzycie hamulca i hamowanie silnikiem redukujac biegi. Takie cos
        > uwazam za niepotrzebne jak to ktos tu napisal po polsku "brandzlowanie"
        > kompletnie niepotrzebne przy normalnej jezdzie.


        I tak i nie. W czasie jazdy po sliskim warto jezdzic ze stale wlaczonym napedem, a nie wciskac co chwile sprzeglo przy kazdym hamowaniu. Oczywiscie wysprzeglenie to nie problem, problem moze pojawic sie wtedy, kiedy malo doswiadczony kierowca puszcza sprzeglo. To co w warunkach dobrej przyczepnosci jest nieprzyjemnym szarpnieciem, na sliskim moze skonczyc sie poslizgiem. Warto zatem, jezeli nie dla oszczednosci paliwa to dla bezpieczenstwa, nauczyc sie plynnie redukowac biegi podczas zmniejszania predkosci - czyli hamowac silnikiem. Na sliskim najlepiej PLYNNIE hamowac prawie wylacznie silnikiem - mowa oczywiscie o hamowaniu nieawaryjnym. Hamulce powinny byc w uzyciu jak najrzadziej i tylko wtedy, kiedy chcemy samochod zatrzymac.

        Problem w tym, ze taka technika jazdy wymaga troche treningu (po co sie meczyc ja jestm miszczem) i przewidywania na drodze (dosc rzadkie na naszych drogach zjawisko). Nie trzeba oczywiscie przewidywac sytuacji naglych - wrozka warto za to byc jak na sygnalizatorze zapala sie zolte i nie byc zaskoczonym, ze przed nami wyrasta kufer poprzednika :-)
        • Gość: TO JA Re: Moze zostalem zle zrozumiany IP: *.honeywell.com 08.12.04, 18:24
          A czy przyszlo wam do glowy panowie rajdowcy ze jak hamujecie hamulcem i
          biegami to przednie kola sa hamowane tylko hamulcem a tylne hamulcem i
          silnikiem co zakloca rozklad sil hamowania i tylko ulatwia zerwanie
          przyczepnosci z tylu? W takim razie ujmujecie hamulca zeby nie zerwac tej
          przyczepnosci z tylu, ale wtedy przestajecie hamowac przodem, wazniejszym od
          tylu? To tylko tak zeby wywolac dalsza "dyskusje". Z przednim napedem jeszcze
          gorzej.
          • emes-nju Re: Moze zostalem zle zrozumiany 08.12.04, 18:39
            Nie jestem rajdowcem i do tego jezdze, jak wiekszosc, samochodem z przednim napedem. W takim ukladzie nie widze podkreslonych przez Ciebie problemow - nie rozumiem dlaczego w przednim napedzie jest gorzej. To znaczy gorzej jest jezeli ktos, kto nie umie plynnie redukowac na sliskiej nawierzchni, na zakrecie "strzeli ze sprzegla" bo wychodzi z zakretu na drugim biegu, a przed zakretem mial trzeci. Wtedy wykreca "baczka". Gdyby natomiast w miare zmniejszania predkosci redukowal (i wykorzystywal hamowanie silnikiem) nie musialby puszczac sprzegla na zakrecie tylko delikatnie dodal gazu.
            • Gość: TO JA Re: Moze zostalem zle zrozumiany IP: *.honeywell.com 08.12.04, 19:32
              Ja sie nie zgadzam z tymi co hamuja biegami zawsze, na prostej suchej drodze,
              na przyklad dojezdzajac do swiatel gdzie stana. Zamiast wyhamowac i dac na luz,
              najpierw musza sie ze dwa albo trzy razy pobranzlowac sprzeglem (i gazem!) bo
              to ponoc dobre dla samochodu. A tak naprawde to robia to zeby sie poczuc jak
              jakis fachowiec-rajdowiec. Zenada i tyle.
              • emes-nju Re: Moze zostalem zle zrozumiany 08.12.04, 19:47
                O, tu sie moge nawet z Toba zgodzic. Robienie tego sztuka dla sztuki to bezsens.

                Z jednym zastrzezeniem - zawsze "branzluje sie" jezeli widze, ze musze podhamowac (ale nie do zera) bo samochody na skrzyzowaniu juz ruszaja. Podhamowuje silnikiem - z redukcja, a jak juz moge jechac to jestem od razu na odpowiednim biegu i jade. Zadnych rajdowych zachcianek - w ten sposob oszczedzam paliwo i hamulce.

                Dzieki takiej technice w moim escorcie 1.6 klocki zmieniam co 50-60 tys., a srednie spalanie w miescie nie przekracza mi 9-9,5 l/ 100 km.
          • Gość: Josif Re: Moze zostalem zle zrozumiany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 19:02
            > A czy przyszlo wam do glowy panowie rajdowcy ze jak hamujecie hamulcem i
            > biegami to przednie kola sa hamowane tylko hamulcem a tylne hamulcem i
            > silnikiem co zakloca rozklad sil hamowania i tylko ulatwia zerwanie
            > przyczepnosci z tylu? W takim razie ujmujecie hamulca zeby nie zerwac tej
            > przyczepnosci z tylu, ale wtedy przestajecie hamowac przodem, wazniejszym od
            > tylu?

            Słyszałeś o urządzeniu, które się nazywa regulator siły hamowania? Ono dopiero zakłóca rozkład sił
            hamowania. Im bardziej hamujesz tym mniejsza siła jest przenoszona z przedniej na tylną oś.
            Czy pierwsza rzecz, jaką zrobiłeś w samochodzie to było odłączenie ABS-u, bo zmniejsza siłę
            hamowania?

            Mam dziwne wrażenie, że zakładasz, że się poruszamy pojadem, który zamiast opon ma koła zębate
            poruszające się po odpowiednio naciętym asfalcie.

            • Gość: Josif Re: Moze zostalem zle zrozumiany - autopoprawka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 19:04
              Im bardziej hamujesz tym WIĘKSZA siła jest przenoszona z przedniej na tylną oś.

              • f116 Poprawka do poprawki 11.12.04, 23:20
                Gość portalu: Josif napisał(a):

                > Im bardziej hamujesz tym WIĘKSZA siła jest przenoszona z przedniej na tylną
                oś.
                >

                Ludzie, co z Wami!
                Obok na kilkudziesięciu pozycjach "dyskusja' o przeliczaniu kW - KM a tutaj
                szanowny kolega opowiada, że korektor hamowania (taki poprzednik ABS-u)
                zwiększa siłę hamowania w miare intensywności hamowania! Jest oczywiście
                odwrotnie - dla zapobiegania blokowania tylnych kół i związanej z tym utraty
                stateczności kierunkowej. No i jest też oczywiste, że efektywne hamowanie
                silnikiem w samochodzie z tylnym napędem może zniwelować wysiłki tego
                korektora, przyblokować koła tylne i prowadzić do związanych z tym kłopotów.

                Pzdr.
                F

                • Gość: TO JA Re: Poprawka do poprawki IP: *.lax1-4.28.143.27.lax1.dsl-verizon.net 11.12.04, 23:51
                  Post na ktory odpowiedziales byl adresowany w zasadzie do mnie ale nie
                  odpowiedzialem na niego bo uznalem ze nie ma co rozgaleziac dyskusji w jeszcze
                  innym nowym kierunku. Josif juz drugi raz "myslal za szybko" i wyrazil sie
                  niejasno. Ja jego pierwszy post zrozumialem jako coraz wieksza sile nacisku
                  przedniej osi na jezdnie, wiec coraz mniejzsa sile nacisku tylnej, co jest
                  prawda (suma tych dwoch rowna sie wadze samochodu). Jak napisal swoja poprawke
                  to calkiem mnie zgubil.
                • Gość: Josif Re: Poprawka do poprawki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 01:39
                  Po dyskusji o przeliczaniu niczego już nie jestem pewien.
                  Więc być może błądzę:
                  1. Nie nazwałbym korektora siły hamowania "takim porzednikiem ABS-u", gdyż wydaje mi się, że oba
                  działają w inny sposób.
                  2. Piszę, że w miarę intensywności hamowania korektor przenosi siłę z przedniej na tylną oś. Ma to
                  niedopuścić do poślizgu tylnych kół, którym (poślizgiem) grozi zmniejszanie na nie (koła) nacisku.
                  3. Pisanie, że hamowanie silnikiem może prowadzić do zablokowania tylnych kół jest dość odważne.

                  • Gość: TO JA Re: Poprawka do poprawki IP: *.lax1-4.28.143.27.lax1.dsl-verizon.net 12.12.04, 02:16
                    Czesc,
                    1.) ABS znaczy Anti-locking Brake System czyli zabezpieczenie przed
                    zablokowaniem kol. Regulator czy raczej reduktor sily hamowania tylnej osi byl
                    wymyslony wlasnie po to. Byl on dosc niedoskonaly, w takim np. Polskim Fiacie
                    125 nic nie regulowal tylko po po prostu odcinal.
                    2.) Cisnienie plynu w ukladzie osi przedniej zalezy tylko od sily nacisku nozki
                    szanownego forumowicza na pedal. Cisnienie w ukladzie tylnym jest poczatkowo
                    takie samo jak w przednim, ale przy pewnej wartosci (wiec i przy pewnej
                    intensywnosci hamowania) zaczyna byc modulowane. Albo zostaje stale albo
                    rosnie ale wolniej niz w osi przedniej. Reszta punktu 2 jak najbardziej
                    sluszna.
                    3.) Pisanie jest mniej odwazne niz samo ostre hamowanie silnikiem na sliskim.
                    Hamowanie silnikiem to brutalne redukowanie biegow i puszczanie sprzegla. Zeby
                    zaoszczedzic na klockach, chyba. Nie mylic ze zwalnianiem silnikiem, albo
                    hamowaniem hamulcem przy zostawionym biegu ktory byl zanim zaczelismy hamowac.
                    Dosc czesto nastepuje chwilowe zablokowanie kol przez nagly wzrost sily
                    hamowania przez rozkrecanie mas wirujacych silnika.

                    Podoba mi sie u Ciebie ze (w innym watku) napisales "przepraszam jezeli kogos
                    wprowadzilem w blad", rzadkosc na tym forum.
                    • Gość: mobile Re: Poprawka do poprawki IP: *.polsl.gliwice.pl / *.polsl.gliwice.pl 12.12.04, 03:00
                      Gość portalu: TO JA napisał(a):
                      Regulator czy raczej reduktor sily hamowania tylnej osi byl
                      > wymyslony wlasnie po to. Byl on dosc niedoskonaly, w takim np. Polskim Fiacie
                      > 125 nic nie regulowal tylko po po prostu odcinal

                      Korektor siły hamowania w 125p zastosowano w 1972r,wcześniej były jedynie różne
                      średnice tłoczków.

                      Hamowanie silnikiem to brutalne redukowanie biegow i puszczanie sprzegla. Zeby
                      > zaoszczedzic na klockach, chyba. Nie mylic ze zwalnianiem silnikiem

                      Jak odróżniasz zwalnianie od hamowania silnikiem? Przyjmujesz jakąś graniczną
                      wartość opóźnienia?
                      • Gość: TO JA Re: Poprawka do poprawki IP: *.lax1-4.28.143.27.lax1.dsl-verizon.net 12.12.04, 03:50
                        Jedziesz samochodem i widzisz ze gosciu przed Toba hamuje. Zdejmujesz noge z
                        gazu, wedlug mojej definicji zwalniasz silnikiem (bo nie hamujesz hamulcem i
                        nie dales na luz). Widzisz ze to zwalnianie jest niewystarczajace. Sa teraz
                        dwie szkoly, moja, zaczac hamowac hamulcem, i druga szkola, zaden hamulec tylko
                        sprzeglo, nizszy bieg, i puscic sprzeglo. Jak za malo to jeszcze raz sprzeglo,
                        nizszy bieg i puscic sprzeglo. Hamulec, jak uczyl Fittipaldi, dopiero ponizej
                        40 km/h. Ta druga metode nazywam hamowaniem silnikiem. Tak to odrozniam.
                        • Gość: mobile Re: Poprawka do poprawki IP: *.polsl.gliwice.pl / *.polsl.gliwice.pl 12.12.04, 13:24
                          Gość portalu: TO JA napisał(a):

                          > Jedziesz samochodem i widzisz ze gosciu przed Toba hamuje. Zdejmujesz noge z
                          > gazu, wedlug mojej definicji zwalniasz silnikiem (bo nie hamujesz hamulcem i
                          > nie dales na luz). Widzisz ze to zwalnianie jest niewystarczajace. Sa teraz
                          > dwie szkoly, moja, zaczac hamowac hamulcem, i druga szkola, zaden hamulec
                          tylko
                          >
                          > sprzeglo, nizszy bieg, i puscic sprzeglo. Jak za malo to jeszcze raz
                          sprzeglo,
                          > nizszy bieg i puscic sprzeglo

                          Masz bardzo ciekawe spostrzeżenia.
                          • Gość: TO JA Re: Poprawka do poprawki IP: *.lax1-4.28.143.27.lax1.dsl-verizon.net 12.12.04, 17:17
                            > Masz bardzo ciekawe spostrzeżenia.

                            Z natury jestem spostrzegawczy. Zauwazam od razu jak ktos robi cos
                            bezsensowneho, drapie sie prawa reka w lewe ucho, hamuje biegami, itd.
                            • Gość: mobile Re: Poprawka do poprawki IP: *.polsl.gliwice.pl / *.polsl.gliwice.pl 12.12.04, 18:37
                              Gość portalu: TO JA napisał(a):
                              > Z natury jestem spostrzegawczy. Zauwazam od razu...

                              I taki skromny...
                          • Gość: KR$ Ma racje - KR$ hamujacy silnikiem do czasu... IP: *.aster.pl 18.12.04, 04:31
                            Doskonale odroznia zwalnianie silnikiem od hamowania silnikiem...
                            • Gość: mobile Re: Ma racje - KR$ hamujacy silnikiem do czasu... IP: *.polsl.gliwice.pl / *.polsl.gliwice.pl 18.12.04, 10:38
                              Gość portalu: KR$ napisał(a):

                              > Doskonale odroznia zwalnianie silnikiem od hamowania silnikiem...

                              Od którego momentu zwalnianie silnikiem przechodzi w hamowanie i odwrotnie?
                              • Gość: KR$ Inaczej sie zaczyna... IP: *.aster.pl 18.12.04, 18:30
                                Hamowanie silnikiem to redukcja biegu i spuszczenie sprzegla na 'rozkrecony' do
                                wysokich obrotow silnik a nastepnie puszczenie gazu.

                                Zwalnianie silnikiem to po prostu zdjecie nogi z gazu.
                              • Gość: TO JA Re: Ma racje - KR$ hamujacy silnikiem do czasu... IP: *.lax1-4.28.143.27.lax1.dsl-verizon.net 18.12.04, 18:54
                                Od którego momentu zwalnianie silnikiem przechodzi w hamowanie i odwrotnie?

                                To zupelnie tak samo jak ze sztuka i pornografia.
                                • Gość: mobile Re: Ma racje - KR$ hamujacy silnikiem do czasu... IP: *.polsl.gliwice.pl / *.polsl.gliwice.pl 19.12.04, 00:24
                                  Gość portalu: TO JA napisał(a):
                                  To zupelnie tak samo jak ze sztuka i pornografia.

                                  Dobrze wiesz że to unik. Każda redukcja, nie mająca na celu przyspieszania,
                                  lub zdjęcie nogi z gazu , to hamowanie.
                    • Gość: Josif Re: Poprawka do poprawki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 17:24
                      3. Być może wynika to z moich ograniczeń, ale nie potrafię sobie wyobrazić zablokowania napędzanego
                      koła. Dokładniej - zablokowania przez napęd. Wyjaśnijcie proszę o co chodzi: mamy wał korbowy
                      silnika na sztywno poperzez sprzęgło, skrzynię wał, dyfer, półosie połączony z kołami. Jak w sytuacji,
                      kiedy silnik pracuje koła mogą się silnikiem zablokować?

                      2. Może rozmawiamy o dwóch różnych urządzeniach. Może ktoś mnie wkręcił. Kiedyś podczas
                      przegłądu diagnosta sprawdzając hamulce stwierdził, że coś jest nie tak, bo obie osie tak samo
                      hamują. Mechanik zajmujący się wtedy samochodem zajmował powiedział, że diagnosta jest debilem.
                      Mierząc po jednej osi nie da się porównać sił hamowania (bo to nie duży fiat), zwłaszcza, że podział się
                      zmienia w trakcie hamowania. Zmienia go regulator.
                      Zapytałem: a jak działa?
                      Odpowiedział: chodzi o to, żeby samochód hamował czterema kołami.
                      Podczas hamowania zwiąksza się nacisk na przednie koła równocześnie zmniejsza się nacisk na oś
                      tylną. Koła nieobciążone nie hamują, a łatwo mogą wpaść w poślizg. Więc regulator mierząc przechył
                      samochodu zmniejsza siłę hamowania przedniej osi (to powiduje dociążenie kół tylnych i zwieksza siłę
                      hamowania osi tylnej). Innymi słowy regulator utrzymuje optymalny nacisk na osie.

                      • f116 Re: Poprawka do poprawki 12.12.04, 21:12
                        Gość portalu: Josif napisał(a):


                        > 3. Być może wynika to z moich ograniczeń, ale nie potrafię sobie wyobrazić
                        zabl
                        > okowania napędzanego
                        > koła. Dokładniej - zablokowania przez napęd. Wyjaśnijcie proszę o co chodzi: m
                        > amy wał korbowy .....

                        F.: Może słowo "blokowanie" jest tu TROCHĘ mylące, chodzi o zerwanie
                        przyczepności, czyli obracanie się koła z mniejszą prędkością obr. niż
                        wynikająca z prędkości pojazdu: z punktu widzenia stateczności i sterownosci to
                        na jedno wychodzi. czy teraz już możesz sobie wyobrazicć?

                        zwieksza siłę
                        > hamowania osi tylnej). Innymi słowy regulator utrzymuje optymalny nacisk na
                        osi
                        > e.

                        F.: Dociążenie przodu i osciązenie tyły zależy tylko od opóźnienia przy
                        hamowaniu (nieaerodynamicznym!), od rozstawu osi i od wysokoścu środka
                        ciężkości, Żaden regulator, ABS, XYZ, Bush ani Bin Laden tego nie może zmienić.
                        To prawo fizyki. Ani "specjalista" ze stacji obsługi też...który Ci zamącił
                        zdrowo.
                        Odciążeniu osi tylnej towarzyszy OGRANICZENIE momentu hamującego na tej osi
                        przez regulator, który w ten sposób stara się zmniejszyć możliwośc poślizgu
                        tylnych kół i związanej z tym utraty stateczności.

                        ABS działa na innej zasadzie, ale cel ma ten sam tylko szerszy: zachowanie
                        stateczności i sterownośi.

                        Pzdr
                        F.
                      • Gość: LaLaLa Re: Poprawka do poprawki IP: 211.185.38.* 13.12.04, 02:51
                        Gość portalu: Josif napisał(a):

                        > ..Więc regulator mierząc przechył samochodu zmniejsza siłę hamowania
                        > przedniej osi (to powiduje dociążenie kół tylnych i zwieksza siłę
                        > hamowania osi tylnej).Innymi słowy regulator utrzymuje optymalny nacisk na osi

                        Nie tak to dziala.Zaden przechyl nie jest mierzony i uwzgledniany.
                        Regulator nie pozwala - powyzej pewnego zalozonego cisnienia - na jego dalszy
                        wzrost ,taki jak w przednej osi.
                        Cisnienie bedzie oczywiscie tez dalej rosnac ,ale juz nie tak jak w przedniej
                        osi - przyrost bedzie mniejszy.
                        To jest po prostu reduktor.
                        Sa tez elektroniczne systemy rozdzialu sil hamowania na poszczegolne osie - EBD.
                        • Gość: TO JA Re: Poprawka do poprawki IP: *.lax1-4.28.143.27.lax1.dsl-verizon.net 13.12.04, 08:56
                          Przechyl nadwozia, a dokladniej powiekszenie dystansu miedzy tylna czescia
                          nadwozia i tylna osia, byl jak najbardziej "mierzony i uwzgledniany" bo
                          regulator byl przymocowany do tylnej osi a wajcha nim operujaca byla
                          przymocowana do podlogi bagaznika.

            • Gość: TO JA Re: Moze zostalem zle zrozumiany IP: *.honeywell.com 08.12.04, 19:21
              Tylko sugeruje ze hamowanie silnikiem i biegami naraz zakloca rozklad sil
              hamowania zaprojektowany dla hamowania samym hamulcem. Zupelnie tak jak hamowac
              noznym i recznym jednoczesnie. Mozna to robic ale z zupelnie innej przyczyny
              niz zeby szybciej zahamowac.
              • emes-nju Re: Moze zostalem zle zrozumiany 08.12.04, 19:26
                NIC nie zakloca bo w czasie hamowania hamulcem wplyw sily hamowania silnikiem jest pomijalny.

                Pytanie w tym watku dotyczylo watpliwosci czy hamowanie silnikiem nie doprowadza do szybszego zuzywania sie auta. Odpowiedz brzmi "nie" pod warunkiem, ze robi sie to prawidlowo. I juz. Nie bylo mowy o rajdowych technikach jazdy. Zreszta rajdowcy hamuja raczej hamulcami :-)
                • Gość: TO JA Re: Moze zostalem zle zrozumiany IP: *.honeywell.com 08.12.04, 19:42
                  Wplyw hamowania silnikiem jest pomijalny jak zostawisz samochod na wysokim
                  biegu. Ale jak wrzucisz przy jeszcze duzej predkosci dwojke i puscisz sprzeglo
                  to jednak ten rozklad sil hamowania bedzie zaklocony, taki byl sens mojej
                  wypowiedzi.

                  • emes-nju Re: Moze zostalem zle zrozumiany 08.12.04, 19:53
                    No tak. Tylko, ze "przekrecanie" silnika to nie jest dobry pomysl. Nie mozna przekraczac obrotow maksymalnych! Mozna zatem wrzucic 3 lub 4 bieg, a wtedy hamowanie silnikiem jest dosc mizerne i na pewno nie ma znaczenia dla trakcji jezeli jednoczesnie depczemy po heblach.

                    Nie wspomne juz o tym, ze proba wrzucenia dwojki przy duzej predkosci moze sie skonczyc wizyta u dentysty (jak juz powylatuja Ci plomby albo powylamujesz zeby w skrzyni biegow), albo u blacharza (jak uda Ci sie wykrecic oberka).
                    • Gość: TO JA Re: Moze zostalem zle zrozumiany IP: *.honeywell.com 08.12.04, 20:12
                      Czyli sie zgadzamy:) Dwojka niebezpieczna dla silnika i zebow kierowcy a trojka
                      i czworka maja wplyw pomijalny, no to po co sie pieprzyc, zostawic na tym biegu
                      co byl, a na koniec dac na luz i to wszystko. A sprzeglo ma zywotnosc powiedzmy
                      milion wysprzeglen. Po co dawac mu poltora miliona? Latwiej i taniej wymienic
                      klocki niz sprzeglo. Ot i cala moja filozofia.
                      • Gość: Josif Re: Moze zostalem zle zrozumiany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 21:11
                        Jak możecie zakładać "bezpieczność" lub "niebezpieczność" biegu nie podając prędkości?
                        • emes-nju Re: Moze zostalem zle zrozumiany 09.12.04, 10:03
                          Napisane bylo duza predkosc :-) Duza to chyba troche wiecej niz 70-80 km/h, a tej predkosci wiekszosc aut nie powinna przekraczac na 2 biegu.
                          • Gość: Josif Re: Moze zostalem zle zrozumiany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.04, 11:47
                            Miałem kiedyś Taunusa, który na dwójce szedł do 110. :-)))
                            • emes-nju Re: Moze zostalem zle zrozumiany 09.12.04, 11:51
                              I Twoj taunus od jakiegos czasu lezy gdzies w rowie albo na zlomowisku. A szkoda bo to byly piekne auta...

                              Napisalem, ze WIEKSZOSC aut nie jezdzi szybko na 2 biegu.
                              • Gość: Josif Re: Moze zostalem zle zrozumiany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.04, 14:21
                                > I Twoj taunus od jakiegos czasu lezy gdzies w rowie albo na zlomowisku.

                                Nowy właściciel go od podstaw odbudowuje.
                                • emes-nju Re: Moze zostalem zle zrozumiany 09.12.04, 16:13
                                  No to mu zazdroszcze. Sam kiedys z wielka radoscia utrzymywalem na chodzie fieste z 1978 r. I pewnie nadal bym to robil, ale przezylem w niej crash-test bez mojej winy, ale za to z calkowitym skasowaniem auta :-(
                                  • Gość: Josif Re: Moze zostalem zle zrozumiany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.04, 17:05
                                    ten jest z 75 r.
                                    Ja się poddałem z powodu rdzy.
                                    • emes-nju Re: Moze zostalem zle zrozumiany 10.12.04, 10:20
                                      Mnie rdza nie pozarla :-) Jak moj fordzik mial 18 lat zrobilem mu taki remont blach, ze jak go rozbijalem jadac 50-60 km/h o stojacy w poprzek samochod, nic mi sie nie stalo. Auto pieknie polknelo cala energie zderzenia :-)
                                      • Gość: Josif Re: Moze zostalem zle zrozumiany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.04, 13:58
                                        Ja wykonałem dwa remonty blach. Niestety oba były zrobione źle. W międzyczasie kupiłem Granadę,
                                        która się okazała być dużo lepszym samochodem. Przez chwilę jeszcze inwestowałem w Taunusa -
                                        miał to być samochód do zabawy. Jednak zabawa nie okazała się warta pieniędzy, więc kupiłem Suprę.
                                        Taunusa wziął uczeń mojego mechanika od fordów. Robi go naprawdę porządnie.
                            • Gość: Piotr Re: Moze zostalem zle zrozumiany IP: *.crowley.pl 09.12.04, 12:05
                              Jechałem kiedyś neonem automat, który na II szedl 160km/h.
                      • emes-nju Re: Moze zostalem zle zrozumiany 09.12.04, 10:16
                        Gość portalu: TO JA napisał(a):

                        > Czyli sie zgadzamy:) Dwojka niebezpieczna dla silnika i zebow kierowcy a
                        > trojka i czworka maja wplyw pomijalny, no to po co sie pieprzyc, zostawic na
                        > tym biegu co byl, a na koniec dac na luz i to wszystko.


                        Juz pisalem. Warto sie pieprzyc jezeli zwalnianie nie konczy sie zatrzymaniem auta. Po prostu zwalniasz silnikiem, nie zuzywajac klockow ani PALIWA. Przeciez po zwolnieniu i tak musisz zmienic bieg - rownie dobrze mozna to zrobic w celu zwolnienia, a nie po zwolnieniu :-)


                        > A sprzeglo ma zywotnosc powiedzmy milion wysprzeglen. Po co dawac mu poltora
                        > miliona?


                        Jak wyzej. Po zwolnieniu i tak zmieniasz bieg, czyli wysprzeglasz. Natomiast zabawa 5-4-3 po to, zeby z np. zakretu wyjsc na 4 biegu to absurd. Wystarczy 5-4 ewentualnie lekko podhamowujac hamulcami.


                        > Latwiej i taniej wymienic klocki niz sprzeglo. Ot i cala moja filozofia.


                        Masz racje, ale nie do konca - to zalezy od stosowanej techniki jazdy. Sprzeglo (prawidlowo eksploatowane) wymieniasz raz na, powiedzmy, 150 tys, a klocki albo raz na 20 tys. albo raz na 50-60 tys. To DUZA oszczednosc szczegolnie jak kupuje sie oryginaly. PRAWIDLOWE i CELOWE hamowanie silnikiem nie przyczynia sie do zwiekszenia zuzycia sprzegla; przyczynia sie za to do oszczedzania paliwa i hamulcow.
                        • Gość: TO JA Re: Moze zostalem zle zrozumiany IP: *.honeywell.com 09.12.04, 16:50
                          Jednak sie zgadzamy. Ja nie mam nic przeciwko ZWALNIANIU biegami. Za absurd
                          uwazam jednak to co czasami widze, jak ktos przechodzi 5-4-3-2, a potem hamulec
                          i staje na swiatlach. To nazywam HAMOWANIEM, katowaniem, debilizmem i
                          dokopalbym komus kto by to zrobil moim samochodem:)
                        • f116 Re: Moze zostalem zle zrozumiany 10.12.04, 13:04
                          emes-nju napisał:

                          ..........

                          PRAWIDLOWE i CELOWE hamowanie silnikiem nie przyczynia sie d
                          > o zwiekszenia zuzycia sprzegla; przyczynia sie za to do oszczedzania paliwa i
                          hamulcow.


                          Drogi kolego, nie wdając się w sprawy samej techniki jazdy, "sportowej", "
                          normalnej" bezpiecznej czy innej - wyjaśnij jednak, jakim cudem hamując
                          silnikiem oszczędza się paliwo?

                          Pozdrawiam
                          F.
                          • niknejm Re: Moze zostalem zle zrozumiany 10.12.04, 13:10
                            f116 napisał:

                            > Drogi kolego, nie wdając się w sprawy samej techniki jazdy, "sportowej", "
                            > normalnej" bezpiecznej czy innej - wyjaśnij jednak, jakim cudem hamując
                            > silnikiem oszczędza się paliwo?

                            W przypadku silników z wtryskiem paliwa, zdjęcie nogi z gazu odcina dopływ
                            paliwa do cylindrów. Dzieje się tak aż do osiągnięcia pewnych (niskich)
                            obrotów, kiedy silnik krokowy zaczyna sterować dopływem paliwa do cylindrów
                            tak, aby silnik nie zgasł ostatecznie. Można to łatwo zaobserwować w przypadku
                            posiadania komputerka pokładowego, podającego chwilowe zużycie paliwa.

                            Jeśli wciśniesz sprzęgło lub wrzucisz luz, do silnika będzie cały czas dopływać
                            niewielka ilość paliwa, taka jak przy pracy na biegu jałowym - ponieważ koła
                            odłączone są wtedy od silnika i nie mogą utrzymać jednostki napędowej w ruchu.

                            Pzdr
                            Niknejm
                            • f116 Kryteria politycznej poprawności 10.12.04, 13:29
                              Co do tego, że silnik "napędzany" nie zużywa paliwa (wtrysk) albo go
                              praktycznie nie zużywa (gaźnik, gdzie zużycie paliwa przez silnik przy
                              zamkniętej przepustnicy i "kręconego na siłę" w trakcie hamowania jest prawie
                              takie jak na biegu luzem, czyli praktycznie zero jak na jazdę, wiesz o tym?} -
                              a więc co do tego oczywiście zgoda.
                              Zgoda też oczywiście, że zwalnianie przez wyciskanie sprzęgła (czy wyrzucanie
                              na luz) i używanie hamulców jest z wielu względów niewskazane a do tego jeszcze
                              nieeleganckie (używając stosowanego na tym forum niekiedy języka - to jest
                              buractwo).

                              Tyle, że różnice w zużyciu paliwa są tu bliskie zera, poniżej błędu pomiaru
                              zużycia eksploatacyjnego - innymi słowy to nie może być kryterium liczące się w
                              wyborze techniki jazdy, A klocki hamulcowe? Tp już bardziej, ale też śmieszne.
                              Są istotniejsze powody, dla których powinno się prowadzić poprawnie....

                              Pzdr.
                              F
                              • niknejm Re: Kryteria politycznej poprawności 10.12.04, 13:33
                                f116 napisał:

                                > Tyle, że różnice w zużyciu paliwa są tu bliskie zera, poniżej błędu pomiaru
                                > zużycia eksploatacyjnego - innymi słowy to nie może być kryterium liczące się
                                > w wyborze techniki jazdy, A klocki hamulcowe? Tp już bardziej, ale też
                                > śmieszne.
                                > Są istotniejsze powody, dla których powinno się prowadzić poprawnie....

                                Pewnie że są. Bezpieczeństwo (mozliwość 'ucieczki' przez wciśnięcie gazu, czy
                                możliwość dodania gazu przy uciekającym tyle w przednionapędowcu) chociażby.

                                Ale wątek ten jest o raczej ekonomicznych aspektach zagadnienia. Choc możemy go
                                rozszerzyć ;-)

                                Pzdr
                                Niknejm
                                • f116 Re: Kryteria politycznej poprawności 10.12.04, 13:47
                                  niknejm napisał:

                                  >> Pewnie że są. Bezpieczeństwo (mozliwość 'ucieczki' przez wciśnięcie gazu,
                                  czy
                                  > możliwość dodania gazu przy uciekającym tyle w przednionapędowcu) chociażby.
                                  >

                                  Właśnie. Ciekawostka: Szwedzi z oczywistych względów uczuleni na warunki jazdy
                                  po śliskim w swoim czasie próbowali wprowadzać "wolne koło" w samochodach
                                  produkowanych na swój rynek (aby zapobiegać zrywaniu przyczepności przy nagłym
                                  zdjęciu nogo z gazu, nie chodzi o dwusuwy). No i argumentem przeciw - w postaci
                                  udokumebtowanych przypadków rzeczywistych sytuacji drogowych) była dłuższa
                                  reakcja układu napędowego na dodanie gazu i tego konsekwencje...
                                  Pzdr.
                                  F
                              • emes-nju Re: Kryteria politycznej poprawności 10.12.04, 15:25
                                f116 napisał:

                                > Tyle, że różnice w zużyciu paliwa są tu bliskie zera, poniżej błędu pomiaru
                                > zużycia eksploatacyjnego - innymi słowy to nie może być kryterium liczące się
                                > w wyborze techniki jazdy, A klocki hamulcowe? Tp już bardziej, ale też
                                > śmieszne. Są istotniejsze powody, dla których powinno się prowadzić
                                > poprawnie....
                                >
                                > Pzdr.
                                > F


                                Roznice w spalaniu w moim samochodzie sa ZNACZNE. Albo mi kobieta nie hamuje silnikiem, jezdzi lagodnie i pali 10-11 l, albo ja duzo hamuje silnikiem, jezdze dynamicznie i pale 9-9.5 l. Mowa oczywiscie o jezdzie miejskiej w gestym ruchu - w korku to prawie bez znaczenia.
                                • Gość: Andrzejmat Re: Kryteria politycznej poprawności IP: *.aster.pl 10.12.04, 16:32
                                  emes-nju napisał:

                                  Albo mi kobieta nie hamuje si
                                  > lnikiem, jezdzi lagodnie i pali 10-11 l, albo ja duzo hamuje silnikiem,
                                  jezdze
                                  > dynamicznie i pale 9-9.5 l. Mowa oczywiscie o jezdzie miejskiej w gestym
                                  ruchu
                                  > - w korku to prawie bez znaczenia.

                                  A.:
                                  Po pierwsze: porównywać można dwa samochody jadące równocześnie na tych samych
                                  trasch , zmieniające się na prowadzeniu, tankowane z tego sanego dystrybutora i
                                  podjeżdżające do niego z tej samej strony itd itp... innymi słowy dla uzyskaniu
                                  każdego wiarygodnego i pozwalającego na wyciąganie wniosków wyniku potrzebne
                                  jest zachowanie odpowiedniej procedury.
                                  Po drugie, co nazywasz hamowaniem silnikiem? Redukcje kolejne "na obroty
                                  dopuszczalne" czy zwyczajne zdejmowanie nogi z gazu i zmianę w dół na połowie
                                  dopuszczalnych obrotów czy może nawet jeszcze niżej?
                                  Zresztą tak - czy inaczej - opisane przez Ciebie różnice nie mogą być
                                  przypisane temu, że "hamujesz silnikiem", raczej albo innym przyczynom, których
                                  nie uwzględniasz, albo zwyczajnym błędom "pomiaru".
                                  Pzdr.
                                  A.

                                  • emes-nju Re: Kryteria politycznej poprawności 10.12.04, 16:43
                                    Roznice rzedu 10-12% raczej nie wynikaja z bledu pomiaru. Ja i moja kobieta jezdzimy na przemian tym samym autem. Przy czym przemiennosc ta polega na tym, ze czasem ona jezdzi przez dluzszy czas (nawet kilkutygodniowe okresy), czasem ja. Jezdzimy po podobnych trasach. Na pewno na wyniki ma wplyw wiecej czynnikow, ale juz samo dotaczanie sie do skrzyzowani z wlaczonym biegiem, a nie na luzie daje rezultaty. Szczegolnie w miescie, w ktorym WSZYSTKIE swiatla sa w przeciwfazie i co sie ruszy to od razu sie staje - w takiej sytuacji co najmniej polowe dystansu mozna przejechac na biegu, ale bez wcisnietego gazu.
                                    • Gość: andrzejmat Re: Kryteria politycznej poprawności IP: *.aster.pl 10.12.04, 16:53
                                      I tu najważniejsze jest wyczucie, aby zbyt się nie rozpędzać i zbyt nie
                                      zwalniać, próbować wstrzelić się w zmianę świateł na właściwym biegu, jeździć
                                      nie tyle może inteligentnie - za duże słowo - ale czujnie. W jednym z Twoich
                                      poprzednich postów , który przeczytałem - tak właśnie opisujesz swoją jazdę. I
                                      to jest - pewnie (nie chcę narażać się Twej kobiecie) ta różnica między wami,
                                      jeżeli chodzi o "spalanie". Kilkutygodniowe okresy też ie są te same z punktu
                                      widzenia temperatury...
                                      Pzdr.
                                      A.
                                      • emes-nju Re: Kryteria politycznej poprawności 10.12.04, 17:04
                                        Jezdze czujnie! Bo wrog klasowy czuwa! :-)))

                                        Faktycznie staram sie jezdzic jak najbardziej plynnie (co nie oznacza, ze nie dynamicznie), a w moj schemat plynnej jazdy wchodzi jak najrzadsze naciskanie na hamulec i jak najczestsze hamowanie silnikiem - szczegolnie wtedy, gdy chodzi tylko o zwolnienie, a nie zatrzymanie samochodu.

                                        Nasz samochod objezdzamy od kilku lat wiec wyniki sa miarodajne - spalanie mierze dosc czesto. Pewnie po to, zeby kobiecie wykluwac oczy moja oszczednoscia :-))) ZAWSZE mniej pale od niej :-) Serio.

                                        pzdr
                                  • w_r_e_d_n_y Re: Kryteria politycznej poprawności 10.12.04, 17:36
                                    Gość portalu: Andrzejmat napisał(a):

                                    > emes-nju napisał:
                                    >
                                    > Albo mi kobieta nie hamuje si
                                    > > lnikiem, jezdzi lagodnie i pali 10-11 l, albo ja duzo hamuje silnikiem,
                                    > > jezdze dynamicznie i pale 9-9.5 l. Mowa oczywiscie o jezdzie miejskiej w
                                    > gestym ruchu - w korku to prawie bez znaczenia.
                                    >
                                    > A.:
                                    > Po pierwsze: porównywać można dwa samochody jadące równocześnie na tych
                                    > samych trasch , zmieniające się na prowadzeniu, tankowane z tego sanego
                                    > dystrybutora i podjeżdżające do niego z tej samej strony itd itp... innymi
                                    > słowy dla uzyskaniu każdego wiarygodnego i pozwalającego na wyciąganie
                                    > wniosków wyniku potrzebne jest zachowanie odpowiedniej procedury.

                                    Nic podobnego nie potrzeba robic ,zeby stwierdzic mniejsze spalanie ,kiedy do
                                    zwalniania uzywa sie silnika zamiast jechac "dalej" i potem hamowac hamulcem.
                                    To wie z praktyki kazdy kto jezdzi samochodem i powinien wiedziec kazdy kto
                                    sobie to przemysli.
                                    Zadne "filozofie" i "pisanie wierszy" tego nie przeskoczy i juz.
                                    Ci co twierdza inaczej ,po prostu sie osmieszaja.

                                    w_r_e_d_n_y
                          • Gość: zgryzliwy Re: Moze zostalem zle zrozumiany IP: 82.160.63.* 10.12.04, 13:56
                            f116 napisał:

                            > ...wyjaśnij jednak, jakim cudem hamując
                            > silnikiem oszczędza się paliwo?

                            Chocby dlatego ,ze hamujac hamulcem jedziesz dalej(dluzej) na "gazie" -
                            np.przed zatrzymaniem na swiatlach - niz hamujac silnikiem.
                            Na dystansie pomiedzy rozpoczeciem hamowania silnikiem a hamulcem w pierwszym
                            przypadku silnik nie zuzywa paliwa (wtrysk),albo zuzywa malo (gaznik) w
                            drugim ,zuzywa odpowiednio do szybkosci (obr. ,biegu) - czyli jest roznica.
                            Dodatkowo wieksze jest zuzycie klockow.
                            Najwiekszy zysk bedzie w jezdzie miejskiej,gdzie takich sytuacji jest duzo.
                            • f116 Zysk urojony 10.12.04, 14:21
                              Gość portalu: zgryzliwy napisał(a):

                              > Chocby dlatego ,ze hamujac hamulcem jedziesz dalej(dluzej) na "gazie" -
                              > np.przed zatrzymaniem na swiatlach - niz hamujac silnikiem.
                              > Na dystansie pomiedzy rozpoczeciem hamowania silnikiem a hamulcem w pierwszym
                              > przypadku silnik nie zuzywa paliwa (wtrysk),albo zuzywa malo (gaznik) w
                              > drugim ,zuzywa odpowiednio do szybkosci (obr. ,biegu) - czyli jest roznica.
                              > Dodatkowo wieksze jest zuzycie klockow.
                              > Najwiekszy zysk bedzie w jezdzie miejskiej,gdzie takich sytuacji jest duzo.


                              F.: Spekulacje Kolegi nie są uprawnione: porównywać można tylko konkretne
                              przypadki, nie takie których "jest dużo". Konkretny przypadek to hamowanie od
                              prędkości "a" do pędkości "b" na drodze "c".
                              Jeżeli ktoś uznaje, że hamowanie silnikiem polega na niewyciskaniu sprzęgła w
                              czasie hamowania - to zysk na zużyciu paliwa jest tu praktycznie zero (wtrysk)
                              i zero (gaźnik).

                              Pzdr
                              F.
                              • Gość: zgryzliwy calkowicie uprawnione IP: 211.185.38.* 10.12.04, 17:13
                                f116 napisał:

                                > F.: Spekulacje Kolegi nie są uprawnione: porównywać można tylko konkretne
                                > przypadki, nie takie których "jest dużo". Konkretny przypadek to hamowanie od
                                > prędkości "a" do pędkości "b" na drodze "c".

                                Nie o to przeciez chodzi ,ze droga hamowania ma byc ta sama.
                                Jak przed zatrzymaniem np. na swiatlach ,zamiast uzyc hamulca na ostatnich 30 m
                                puszcze gaz 100 m przed miejscem zatrzymania to znaczy ,ze przez 70 m silnik
                                nie bedzie bral paliwa ( albo nieduzo - gaznik),w odroznieniu od jazdy
                                na "gazie" przez ta roznice dystansow.
                                Wlasciwie to nawet przez wiekszy dystans bo hamujac silnikiem moge uzyc hamulca
                                duzo pozniej.
                                Nikt mnie nie przekona ,ze w taki sposob silnik nie spali mniej paliwa.
                                • Gość: andrzejmat Re: calkowicie uprawnione IP: *.aster.pl 10.12.04, 17:29
                                  Gość portalu: zgryzliwy napisał(a):

                                  Nie o to przeciez chodzi ,ze droga hamowania ma byc ta sama.
                                  > Jak przed zatrzymaniem np. na swiatlach ,zamiast uzyc hamulca na ostatnich 30
                                  m
                                  >
                                  > puszcze gaz 100 m przed miejscem zatrzymania to znaczy ,ze przez 70 m silnik
                                  > nie bedzie bral paliwa ( albo nieduzo - gaznik),w odroznieniu od jazdy
                                  > na "gazie" przez ta roznice dystansow.
                                  > Wlasciwie to nawet przez wiekszy dystans bo hamujac silnikiem moge uzyc
                                  hamulca
                                  >
                                  > duzo pozniej.
                                  > Nikt mnie nie przekona ,ze w taki sposob silnik nie spali mniej paliwa.

                                  A.: To niema nic wspólnego z hamowaniem silnikiem, to inna - i rozsądna -
                                  taktyka jazdy. Gdybyś na te 100m przed zatrzymaniem nie zdejmował zwyczajnie
                                  nogi z gazu, tylko wyrzucał na luz i hamował potem (ostrzej) na ostatnich 30
                                  metrach, to byłoby trochę (prawie nic) straty przy wtrysku i trochę (prawie
                                  nic) zysku przy zasilaniu gaźnikowym. Taka technika dojeżdżnia na luzie jest
                                  niewskazana z innych względów, nie chce mi się tu ich rozwijać, wpominał o tym
                                  Niknejm.
                                  A Ty chcesz z tym porównywać jazdę "na gazie" do ostatich 30m? To inna
                                  sytuacja, wyczuwasz?
                                  Pzdr

                                  A.



                                  • Gość: zgryzliwy Re: calkowicie uprawnione IP: 82.160.63.* 10.12.04, 17:44
                                    Gość portalu: andrzejmat napisał(a):

                                    > A.: To niema nic wspólnego z hamowaniem silnikiem, to inna - i rozsądna -
                                    > taktyka jazdy.

                                    a niby co to jest jak nie hamowanie silnikiem ?


                                    > Gdybyś na te 100m przed zatrzymaniem nie zdejmował zwyczajnie
                                    > nogi z gazu, tylko wyrzucał na luz i hamował potem (ostrzej) na ostatnich 30
                                    > metrach, to byłoby trochę (prawie nic) straty przy wtrysku i trochę (prawie
                                    > nic) zysku przy zasilaniu gaźnikowym.

                                    nic o tym nie pisalem,ale i wtedy jest zysk w stosunku do jazdy na "gazie" i
                                    pozniejszym uzyciu hamulcow
                                  • Gość: TO JA Re: calkowicie uprawnione IP: *.honeywell.com 10.12.04, 17:54
                                    Czolem Andrzejmat. Wtracam sie bo widze ze jestes przy komputerze. Mam pytanie
                                    natury hipotetycznej. Wyobraz sobie se jedziemy obok siebie identycznymi
                                    samochodami, tylny naped, po mokrej drodze, powiedzmy 100 km/h, i na trzy-
                                    cztery obaj zaczynamy hamowac na maxa, jakby przed nami byl zerwany most. Ja
                                    tylko przekladan noge z gazu na hamulec i cisne go akurat tyle zeby nie zerwac
                                    przyczepnosci, jakbym mial w nodze jakis ABS. Ty natomiast hamujesz hamulcem i
                                    dodatkowo biegami i sprzeglem, redukujac 3-2, a nawet 1, powiedzmy ze bez
                                    miedzygazu. Ja mysle ze stane predzej. Ty oczywiscie nie mozesz wciskac hamulca
                                    tak samo mocno jak ja. Co prawda Twoja tylna os tez hamuje w okolicach utraty
                                    przyczepnosci, ale przednia ma niewykorzystany potencjal. Czy sie zgadzasz?
                                    • Gość: andrzejmat Słusznie! IP: *.aster.pl 10.12.04, 23:00
                                      Gość portalu: TO JA napisał(a):

                                      Twoja tylna os tez hamuje w okolicach utraty
                                      > przyczepnosci, ale przednia ma niewykorzystany potencjal. Czy sie zgadzasz?

                                      A.:
                                      Czołem! Oczywiście, że się zgadzam. Ale "hamowanie silnikiem" niema - ogólnie -
                                      na celu skracania drogi hamowania. To "instrument", który może być uzywany
                                      przez mistzów kierownicy w różnych celach - niema jednej recepty, tak jak niema
                                      podręczników uczących jazdy na rowerze. W normalnej jeździe - jak już tu
                                      pisałem - bez sensu. Oczywiście nie mam na myśli (przy normalnej jeździe)
                                      zwalniania przez zamykanie przepustnicy (to oczywista norma), a nawet redukcji
                                      potem biegu na niższy, ale nie na obroty max, tylko przy zejsciu do obrotów
                                      min. To nawet w normalnej jeździe ma sens niekiedy - aby po zwolnieniu być na
                                      takim biegu, który zapewni jaki taki "odjazd". Robione płynnie, beż szarpnięć
                                      jest swegorodzaju sztuczką, pasażer po dzwięku silnika, z zamkniętymi oczyma -
                                      może nie zorientować się, że zwalniamy czy przyśpieszamy... oczywiście żartuję,
                                      ale tylko trochę. Dobre na krętych drogach, dobrze się wychodzi z zakrętu przed
                                      którym redukcja spełniła rolę hamowania. Jazda wtedy jest płynna, elegancka.
                                      Jak już tu pisałem, redukcja na obroty max wymaga międzysprzegła/ międzygazu i
                                      wyrobienia odruchów, bo błąd może być niebezpieczny nie dla mechnizmów (to też)
                                      ale dla panowania nad pojazdem. A jak to się robi rzadko - no to i odruchy są
                                      kulawe i niebezpieczeństwo bardziej realne. I dlatego to niema sensu.

                                      Pzdr.
                                      A
                                      • Gość: TO JA Re: Słusznie! IP: *.honeywell.com 10.12.04, 23:20
                                        Napisalem to wszystko bo jest tu paru niedowiarkow ktorym sie wydaje ze
                                        hamujac biegami i hamulcem lepiej hamuja. Jednym z nich jest Michal ktorego
                                        skadinad lubie ale pod tym wzgledem sie kompletnie nie zgadzamy. Panowie, raz
                                        jeszcze, hamowac nalezy hamulcem, zostawiajac samochod na biegu, no powiedzmy
                                        redukujac ale delikatnie.
                                        Przestancie pilowac samochody hamujac sprzeglem, to sprzeglo dluzej pozyje.
                                        Pozdrowienia i dobranoc.
      • Gość: Doki Re: Moze zostalem zle zrozumiany IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 08.12.04, 18:39
        Gość portalu: TO JA napisał(a):

        > Jak najbardziej uwazam ze nalezy zostawic samochod na biegu i hamowac hamulcem,
        >
        > a pod koniec przed zatrzymaniem dac na luz. W pytaniu chodzilo jednak o uzycie
        > hamulca i hamowanie silnikiem redukujac biegi. Takie cos uwazam za niepotrzebne
        > jak to ktos tu napisal po polsku "brandzlowanie" kompletnie niepotrzebne przy
        > normalnej jezdzie.

        Tak i nie. Mam dwa takie odcinki po drodze do pracy- dwupasmowka prosta jak
        strzelil, co 500-1000 metrow swiatla. Niby zsynchronizowane na 90 km/h, ale w
        praktyce to ta synchronizacja nie zawsze wychodzi (bywa, ze zeby zdazyc na
        zielone trzeba grzac 150). Wtedy gdy widze, ze przede mna jest juz od jakiegos
        czasu czerwone, hamuje silnikiem, redukujac kolejno po to, by miec juz gotowy
        bieg, na ktorym "wystrzele" spod zielonego swiatla.
        • Gość: TO JA Re: Moze zostalem zle zrozumiany IP: *.honeywell.com 08.12.04, 19:12
          Doki, roznimy sie co do definicji normalnej jazdy. Moj wzorzec sam opisales
          pieknie juz wczesniej, ta "prawa noga wykonujaca niezauwazalne ruchy" itd.
          Uwierz mi, sa jeszcze miejsca na swiecie gdzie tak sie jezdzi, a na widok
          takiego co strzela spod swiatel inni kierowcy sie bulwersuja.
          Oczywiscie jak komus sie spieszy albo mu to sprawia przyjemnosc, niech sobie
          jezdzi wlasnie tak jak Ty. Ja tylko uwazam ze do normalnej jazdy hamulec "is
          all you need". Pozdrowienia.
          • Gość: observer Re: Moze zostalem zle zrozumiany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 19:47
            jak hamujecie hamulcem i
            biegami to przednie kola sa hamowane tylko hamulcem a tylne hamulcem i
            silnikiem co zakloca rozklad sil hamowania i tylko ulatwia zerwanie
            przyczepnosci z tylu?

            sorry,ale jak kola tylne sa napędzane przez uklad napedowy,a więc sa mniej podatne
            na gwaltowna zmiane prędkości obwodowej bieznika.raczej to utrudnia zerwanie
            przyczepności.I własnie dlatego audi quattro jest super,miedzyosiwy mechanizm
            róznicowy zapewnia staly naped i stale równe hamowanie wszystkimi kołami w miare
            jadnakowo.w miarę ,bo kazda strona i tak ma rózna przyczepnosc
            • Gość: observer Re: Moze zostalem zle zrozumiany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 19:55
              Klocki wymieniłem
              PIERWSZY raz po 100 000 km. Podkreślam - silnikiem hamuję okazyjnie.

              akurat to nie jest zaden argument w zadnej sprawie:ani klocków,ani hamowania.
              Znajomy emeryt przjechal od nowosci do niedawna 180 tys km i dopiero wymienial
              klocki _carina II diesel.Ja po 60 tys AUDI quattro, w obecnym 210 KM wimieniam
              co ok 30 tys km.Audi klocki i zaciski wilkosci buta 42 ,w obecnym aucie zaciski
              BREMBO -wielkosc klocków -buciki niemowlaka.konkluzja :szybkość zuzycia klocków
              nie zalezy od charakteru jazdy ,ale od innych takich tam . :)
            • Gość: TO JA Re: Moze zostalem zle zrozumiany IP: *.honeywell.com 08.12.04, 20:05
              Tu juz raczej wkraczamy w dyskusje czy hamowac na biegu czy na luzie. Ja mowie
              ze na biegu, tym na ktorym sie bylo, bez zadnych redukcji. No powiedzmy ze sa
              od tego wyjatki.
              • Gość: Doki Re: Moze zostalem zle zrozumiany IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 08.12.04, 20:11
                Gość portalu: TO JA napisał(a):

                > Tu juz raczej wkraczamy w dyskusje czy hamowac na biegu czy na luzie. Ja mowie
                > ze na biegu, tym na ktorym sie bylo, bez zadnych redukcji. No powiedzmy ze sa
                > od tego wyjatki.

                I tu uzgodnilismy stanowiska. Bo o tym wlasnie pisze powyzej: jade sobie 90
                km/h, wiec V bieg. Widze daleko w oddali zielone swiatlo, czyli wiem, ze zmieni
                sie na czerwone zanim tam dojade, ale jak zwolnie, to trafie na nastepne
                zielone. Zdejmuje wiec noge z gazu. Predkosc spada do 60 km/h, pora zredukowac.
                Dotaczam sie do swiatel majac 40- jeszcze jedna redukcja, w tym momencie zapala
                sie zielone- gaz i jedziemy.
    • Gość: Z^2 Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln IP: *.iung.pulawy.pl / *.iung.pulawy.pl 09.12.04, 10:19
      Sprzęgło podczas zwolnionego pedału nie zużywa się - jeżeli za zużycie sprzęgła
      uważamy ścieranie się okładzin tarczy sprzęgła. Przy hamowaniu silnikiem pedał
      sprzęgła jest zwolniony i logicznym jest, że wtedy nie następuje zużywanie się
      okładzin tarczy sprzęgła. W górach nie wyobrażam sobie hamowania tylko hamulcem
      bez pomocy silnika w procesie hamowania.
    • Gość: Siwy Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln IP: *.telia.com 09.12.04, 12:37
      ... masz wybór,-mozesz wysprzeglic i zdzierac klocki hamulcowe=taniej.
    • takietam1 blad w zalozeniu. Sprzeglo nie zuzywa sie. 10.12.04, 18:23
      Do Analityka.

      Sprzeglo ulega zuzyciu w zasadzie proporcjonalnie do liczby wlaczen i rozlaczen.
      To czy hamujemy silnikiem nie ma w zasadzie znaczenia, choc ma znaczenie w
      zakresie liczby wlaczen i czestotliwosci pracy sprzegla ogolem.

      Hamowanie silnikiem polega na wykonaniu pracy przez silnik, ktory w czasie
      takiej czynnosci zachowuje sie jak sprezarka. Praca jest wykonywana na
      powietrzu, ktore jest najpierw sprezane, podgrzewane, a potem wyrzucane do
      kolektora wydechowego.

      Czyli wynika z tego, ze sprzeglo NIE HAMUJE. Hamuje silnik. Na zasadzie
      sprezania gazow, a nie na zasadzie tarcia (przeciez jest tam olej).

      Dlatego w normalnej spokojnej jezdzie powinno sie w zasadzie hamowac i
      silnikiem i klockami. To daje optymalne warunki hamowania, male zuzycie
      elementow ciernych i wbrew pozorom jest lepsze jak zwykle hamowanie, poniewaz
      rozklad sil w zawieszeniu jest mniej destruktywny dla elementow pasywnych jak
      cimmerbloki, tarcze, klocki, lozyska amortyzatorow, amortyzatory, przekladnie
      kierownicze itp.

      Nalezy hamowac silnikiem. Jak najbardziej. Byle sie panom i paniom biegi nie
      pomieszaly i rece z kierownicy nie spadaly.

      • Gość: Aldi Samochodu nie nalezy wysprzeglac ........... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 11:16
        Wysprzeglenie powinno nastapic tuz przed zatrzymaniem pojazdu , aby zapobiec
        zgasnieciu silnika .
        Mialem znajomego , ktory przy predkosciach powyzej 100 km/h pieknym gestem
        wysprzeglal auto i doprowadzal klocki do czerwonosci ;)
    • grogreg Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln 12.12.04, 13:24
      Hamuje jednoczsnie silnikiem i hamulcem. Klocki zminilem po 90 000 km. O
      wymianie sprzegla serwisant nawet nie wspomonal.
    • Gość: Manolo Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 18:04
      Niewiem czy mam race ale wydaje mi sie (po przeczytaniu niewszystkich
      wypowiedzi) ,ze hamowanie biegami przydaje sie zima gdy nawierzchnia jest sliska
      i niewydaje mi sie (z praktyki) zeby to byla jazda ekstremalna.
    • Gość: asd hamowanie silnikiem a bezpieczeństwo IP: *.chello.pl 18.12.04, 01:37
      należy hamować jednocześnie hamulcem i silnikiem. nietrzeba silnika koniecznie
      kręcić na czerwone tym hamowaniem ale lekko na półsprzęgle się wspomóc. zawsze
      jak coś "wyskoczy" można dohamować silnikiem niewpadając w poślizg (w tylnym
      napędzie trzeba sporo wyczucia). oczywiście niedotyczy to hamowania z 50km/h bo
      wtedy nogę za drzwi jak wystawi to też zahamuje ;)

      z przegazowaniem to raczej na torze

      pzdr
      • Gość: TO JA Re: hamowanie silnikiem a bezpieczeństwo IP: *.lax1-4.28.143.27.lax1.dsl-verizon.net 18.12.04, 03:58
        Zgadza sie, za wyjatkiem tego polsprzegla!
        • Gość: asd Re: hamowanie silnikiem a bezpieczeństwo IP: *.chello.pl 19.12.04, 18:22
          cytat : "Zgadza sie, za wyjatkiem tego polsprzegla!"

          może źle się wyraziłem ale ciężko to tak ująć w dwóch słowach.
          rozwinę się trochę aby sprawa była jasna. dla pełnej jasności opisuję tu
          technikę hamowania stosowaną przezemnie i jej ewentualne skutki , choć wcale
          nietwierdzę , że jest ona idealna.
          po kolei : 4 lub 5 bieg prędkość 160km/h , hamulec (aż do zatrzymania),
          redukcja na 3 , delikatne puszczanie sprzęgła (aby uniknąć niespodzianek) ,
          sprzęgło puszczone całkiem przy około 120km/h , prędkość 90-100km/h , redukcja
          na 2 ponownie delikatnie (silnik nieprzekracza 4-5 tys rpm) , puszczone całkiem
          przy około 50km/h , prędkość ok.30km/h redukcja na 1 sprzęgło w podłodze kończę
          hamulcem , stoję czekam na zielone.

          tak jeżdżę od ok. 10 lat. maksymalnie jednym samochodem przejechałem 124kkm
          (corolla). nigdy nierobiłem sprzęgła. wspomagam się silnikiem zawsze.

          moje zdanie jest takie , że dla sprzęgła najbardziej szkodliwe są wysokie
          obroty.

          ciekaw jestem opinii fachowców na ten temat (chodzi o praktykujących mechaników
          a nie forumowych "znawców")


          pzdr
          • Gość: TO JA Re: hamowanie silnikiem a bezpieczeństwo IP: *.lax1-4.28.143.27.lax1.dsl-verizon.net 19.12.04, 19:52
            Jak na moj gust za duzo tych operacji. Ja zostawilbym na czwartym lub piatym
            biegu i hamowal hamulcem (do zatrzymania)i tylko dal na luz jak obroty silnika
            spadna do ciut powyzej obrotow biegu jalowego. I na tym luzie czekalbym na
            swiatlo, dajac na jedynke bezposrednio przed ruszeniem. To co Ty robisz to tak
            jak "Wysoki sadzie, bilem zone, ale lekko".
            Dlugie trzymanie wcisnietego sprzegla jest niezdrowe dla lozyska wyciskowego
            sprzegla, nielatwe do naprawy, i lozyska oporowego walu, bardzo trudne do
            naprawy.
          • kierowiec1 Re: hamowanie silnikiem a bezpieczeństwo 19.12.04, 21:35
            Gość portalu: asd napisał(a):

            > po kolei : 4 lub 5 bieg prędkość 160km/h , hamulec (aż do zatrzymania),
            [...]
            > hamulcem , stoję czekam na zielone.

            Strasznie duzo zachodu. A wplyw zachowania sensownej predkosci na drodze z
            sygnalizacja swietlna ma o rzedy wielkosci pozytywniejszy wplyw na dlugosc
            zycia hamulcow, niz wspomaganie tychze silnikiem (przy tych predkosciach i
            biegach dajace tyle, co umarlemu kadzidlo).

            > tak jeżdżę od ok. 10 lat. maksymalnie jednym samochodem przejechałem 124kkm
            > (corolla). nigdy nierobiłem sprzęgła.

            120 tysiecy to nie przebieg dla sprzegla :-)

            > moje zdanie jest takie , że dla sprzęgła najbardziej szkodliwe są wysokie
            > obroty.

            Przy zwartym i nie slizgajacym sie sprzegle obroty za zupelnie obojetne.

            Na zycie okladzin wplywaja roznice obrotow miedzy kolem zamachowym i
            okladzinami razy czas poslizgu sprzegla.

            Na zycie tarczy sprzeglowej wplywa gwaltownosc zalaczania sprzegla

            > ciekaw jestem opinii fachowców na ten temat (chodzi o praktykujących
            > mechaników a nie forumowych "znawców")

            Czy byly mechanik plus byly kierowca ciezarowki plus aktualny inzynier
            zasluguje na miano fachowca?

            Pozdr.

            K.

            • Gość: asd sprostowanie IP: *.chello.pl 20.12.04, 19:02
              trochę przekoloryzowałem.
              1. nie stoję na czerwonym na 1 + sprzęgło (1 po zgaśnięciu zielonej strzałki
              ew. po zapaleniu czerw. dla pieszych na drodze poprzecznej)
              2. niedotyczy ruchu miejskiego gdzie skrzyżowanie za skrzyżowaniem bo wtedy
              faktycznie najlepiej wyczuć optymalną prędkość do jazdy bez ztrzymania.
              3. są takie ulice (wawa) gdzie prędkości optymalnej niema bo jakbyś niejechał
              to na każdych światłach stoisz (np. ul. grochowska na odc. stadion - rondo
              wiatraczna)


              pzdr
    • callafior Re: Mocno zuzywa sie sprzeglo przy hamowaniu siln 27.12.04, 21:28
      Hamowanie silnikiem ma sens tylko przy zjeźdżaniu ze wzniesienia. Wtedy trzeba
      tak robić, bo hamowanie hamulcami spowoduje zjaranie się oładziny i czasem nawet
      zagotowanie się płynu hamulcowego. W innych przypadkach używa się po prostu
      hamulców. W zasadzie nie powinno się hamować silnikiem i hamulcami jednocześnie,
      szczególnie raptownie.
      ---------
      Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka