Gość: vd
IP: *.waw.cdp.pl
26.06.02, 10:09
26 lipca
Krakow
ul. dietla
stoje na czerwonym swietle na prawym pasie za mna 2-3 auta na lewym pasie 4
razy wiecej, nagle z przecznicy przede mna wyjezdza star skreca na moj pas po
drugiej stronie skrzyzowania, zatrzymuje sie okolo 60 m za skrzyzowaniem i
zaczyna rozladowywac, mysle sobie: stoje pierwszy, zwawo rusze i zdaze zmienic
pas za skrzyzowaniem na lewy zeby uniknac przyblokowania przez fale aut z
lewego pasa (cwanie). Zolte, gaz, ruszam. Facet na lewym pasie obok robi
dokladnie to samo jakby wiedzial co mi strzelilo do glowy, mijamy ostro
skrzyzowanie bok w bok, widze ze gosc nie daruje wiec odpuszczam, odprowadzam
wzrokiem rozesmiana, pyzata, gebe z brakami w uzebieniu. Chwile pozniej go
doganiam zeby sie "poznac blizej", dostaje wiazanke, odpuszczam po raz drugi.
Wiem ze to dosc powszechna sytuacja, ale jestem ciekawy co sadzicie o takim
zachowaniu moim i jego. Czy trzeba temperowac "cwaniakow" takich jak ja czy
moze ktos mial za malo rozumu i kultury?
dodam ze prawym (wolnym) pasem jechalem od poczatku
pozdrawiam