Gość: Marek
IP: *.atlanta-26-27rs.ga.dial-access.att.net
08.07.02, 00:26
Bylo tak - pojechalem na zakupy. Juz pod domem jakos dziwnie zapalil - dopiero
za drugim razem. Ale pomyslalem sobie ze to moze przez te upaly (+35 od
tygodnia sie trzyma). Dojechalem do sklepu, zgasilem, samochod sie zamknal i
wszysko O.K. Wracam z zakupow, bagaznik sie otworzyl, drzwi tez. Odpalam
silnik. Zapalil a nastepnie natychmiast zgasl. Probuje jeszcze raz - wszystko
zgaslo, zegarek sie rozprogramowal, szyby nie dzialaja. Akumulator mysle, wiec
ide do Customer Service i prosze by mnie ktos poratowal pradem. Przyjechal
pracownik sklepu, podlaczylismy kable i nic. Nadal nie pali. Moze zly kontakt?
Oczyscilem klemy. Nic - nawet nie drgnie. Poddalismy sie. Zadzwonilem po
holowanie. Przyjechal gosc ciezarowa, wzial takie specjalne urzadzenie
rozruchowe i probujemy odpalic. Nadal nawet nie drgnie. Wiec wzielismy go na
ciezarowe i zaholowalismy do dealera. Zrzucilismy zlom u niego na parkingu
(obrocenie kol 225/65R16 w 2 tonowym samochodzie bez wspomagania wymaga 2
ludzi...), wypelnilem karteczke ze nie dziala, wsadzilem w koperte z
kluczykami i wrzucilem im do skrzynki. Jutro jak przyjda to sie tym zajma. A
ja jestem dzis bez samochodu - zostala tylko imitacja (Cavalier). Ciekawe co
sie zepsulo. Podejrzewam zwarcie w alternatorze - alternatory GM (Delco) znane
sa ze slabej jakosci (w Cavalierze juz 2 zmienialem). Ale rownie dobrze moze
to byc rozpieprzony rozrusznik, choc nie wiadomo bo po dluzszym postoju pol
obrotu silnika przekrecil. Najgorzej bylo u dealera bo pradu bylo tak malo ze
nawet automatu z "Park" na "Neutral" sie nie dalo przelaczyc. W koncu musialem
wetknac kluczyk w taka dziure "shift release".