Dodaj do ulubionych

Jestesmy krajem bezmyslnych samobojcow ?

IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.02, 10:54
Przyczyny aktualnego stanu swiadomosci spoleczenstwa
uczestniczacego w ruchu drogowym nie dadza sie oddzielic
od stanu swiadomosci spoleczenstwa w ogole.
( Vide: wypowiedzi na FORUM, nie tylko motoryzacyjnym )

Moze wiec omowie najpierw to, co uwazam za istotne w stosunku
do kierowcow, ( bo nie mam czasu na pisanie ksiazki )

Istnieja nastepujace grupy spraw do rozwiazania:
................................................

1. Problematyka wynikajaca z blednej koncepcji
szkolenia kierowcow amatorow i kierowcow
zawodowych.
( SOS dla ITSu - Instytutu Transporu Samochodowego )

2. Problematyka wynikajaca z ogolnego stanu
KULTURY ludzi, ktorzy nie sa podatni na zadne
pozytywne zmiany swiadomosci ( SOS dla psychologow
a nawet psychiatrow )

3. Problematyka wynikajaca z aktualnego "Prawa o ruchu drogowym"
( Ewidentne knoty prawne w tresci tych przepisow,
bo nazywanie ich PRAWEM jest naduzyciem ; SOS dla
INTELIGENTNYCH prawnikow )

4. Problematyka wynikajaca z zastanawiajacej
indolencji i arogancji Policji w mozliwosci
zrozumienia ich wlasciwej roli w modyfikacji
stylu jazdy rzeczywistych , a nie wyimaginowanych,
piratow drogowych ( Vide: chlopcy radarowcy -
SOS dla stosownych przelozonych tych panow )

5. Prosze, dopiszcie to, co uwazacie za pominiete.

Jak wiec zmienic istniejaca infrastrukture
systemu ? W normalnym kraju, gdzie funkcjonuje
kompetencyjny system administracji jest to zadanie
calkowicie do wykonania i to w krotkim czasie.

Ktos kompetentny powinien podsumowac stan aktualny,
zaproponowac zmiany i wprowadzic je w zycie.

Poniewaz jednak na poczatku tego postu napisalem:

.........Przyczyny aktualnego stanu swiadomosci spoleczenstwa
uczestniczacego w ruchu drogowym nie dadza sie oddzielic
od stanu ogolnej swiadomosci spoleczenstwa w ogole.....

wiec NIE LICZE na to aby SEJM statystycznie to spoleczenstwo
reprezentujacy ( np. jeden z poslow w Krakowie jechal
nazwijmy to "nieprawidlowo", inny minister sprawdzal
"gaz do dechy" (!) itp itd. ) KIEDYKOLWIEK WPROWADZIL
JAKIES SENSOWNE ZMIANY.

Chcialbym sie mylic w tym ostatnim stwierdzeniu.

Punktujac problemy staralem sie uogolnic pewne ich grupy,
aby namowic forumowiczow do konstruktywnej dyskusji.

Wydaje mi sie jednak, ze wiekszosc ma tu tendencje do
znacznego wnikania w drobne szczegoliki, nie probujac
niczego podsumowywac i wyciagac wnioski.

Chce podkreslic, ze to nie samochody sie zderzaja,
tylko kierowcy doprowadzja do wypadkow.

To nie szkoly jazdy wypuszczaja niedouczone
towarzystwo z prawem jazdy w reku, lecz instruktorzy,
ktorzy ich ucza na podstawie programow ich obowiazujacych.

To nie drukarze drukuja kodeks drogowy, lecz POSLOWIE
uchwalaja kiepskie prawo, ktorym potem i tak sie nikt nie
przejmuje, nie mowiac juz o jego egzekwowaniu.

DYSKUTUJMY O RZECZYWISTYCH PRZYCZYNACH I SKUTKACH
I STARAJMY SIE ZNALEZC TAKIE MECHANIZMY, KTORE
GWARANTUJA ROZWIAZANIE PROBLEMOW, A NIE ICH
ROZMYWANIE W NIEOGRANICZONEJ NIEODPOWIEDZIALNOSCI.

KATASTROFALNY STAN BEZPIECZENSTWA NA DROGACH
MA SWOJE ZRODLO PRZEDE WSZYSTKIM W GLOWACH
KIEROWCOW I INNYCH UCZESTNIKOW RUCHU.
DOPOKI NIE ZMIENIMY MENTALNOSCI, LICZBY
WYPADKOW BEDA ROSLY SZYBKO , ZA SZYBKO.
Obserwuj wątek
    • Gość: avisto I bezmyslnych zabojcow tez . IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.02, 15:59
      Jak spadnie samolot i zginie okolo setki osob,
      telewizja ma "materialu" na tydzien, w ktorym
      to czasie na naszych drogach ginie czasem trzy razy
      tyle osob.

      I tylko prawdziwi zabojcy, jak tylko przezyja,
      natychmist kombinuja , jakby tu dostac znowu
      do reki prawo jazdy - oficjalna
      LICENCJE NA ZABIJANIE bez ponoszenia odpowiedzialnosci.

      Proponuje : sprawcow wypadkow obligatoryjnie pozbawiac
      prawa jazdy na conajmniej jeden rok, a w szczegolnie
      tragicznych wypadkach definitywnie na zawsze.
      Ludzie musza poczuc strate, aby docenic fakt
      posiadania uprawnien.


    • Gość: 300M Re: Jestesmy krajem bezmyslnych samobojcow ? IP: *.idzik.pl / 192.168.6.* 25.08.02, 18:57
      Uważam że dopóki prawo jest takie jak widać a nadto nie ma jego egzekwowania
      wogóle to efekt jest taki jak widzimy.
      • Gość: lupo Dotkliwie byloby skuteczniej IP: 141.39.41.* 26.08.02, 10:04
        Gość portalu: 300M napisał(a):
        > Uważam że dopóki prawo jest takie jak widać a nadto nie ma jego egzekwowania
        > wogóle to efekt jest taki jak widzimy.

        Ja uwazam, ze jedynym sposobem eliminacji szczegolnie niebezpiecznie jezdzacych
        kierowcow sa lotne nieoznakowane patrole Policji i zyciowo niewygodne kary( np.
        przymusowe wizyty na POLICYJNYCH PLATNYCH (zamiast mandatu) SEMINARIACH
        REEDUKACYJNYCH w godzinach takich, aby delikwent musial wziac urlop oraz
        zabranie prawa jazdy az do momentu zgloszenia sie na seminarium.

        Przy okazji Policja wyposazy sobie sale do szkolen za pieniadze zebrane z tych
        akcji. Po takim szkoleniu delikwent otrzymalby prawo jazdy z powrotem,
        na warunkowy okres jednego roku. Recydywa = to samo tylko drozej i dotkliwiej.

        Chlopcy z radarem to calkowity przezytek i "nic nierobienie".
        Jest dziwne, ze przelozeni policjantow tego nie widza.
        Nalezy natychmist wprowadzic TARYFIKATOR kar. Nie musze wyjasniac, dlaczego.

        Tylko patrole np. na motocyklach nieoznakkowanych,
        oczyscilyby drogi z tych, ktorzy zagrazaja nnym.
        Wszystkie inne metody to polsrodki bez skutku.

        Najlepiej dziala kara, ktora sie dlugo pamieta.

        • hiszpan25 Re: Dotkliwie byloby skuteczniej 26.08.02, 11:01
          popieram pomysł z nieoznakowanymi patrolami na motocyklach... mobilne by były
          jak diabli i przez to efektywne... a i uciec ciężko... Przy okazji los
          motocyklistów poprawiłby się na 100%! A koszt o niebo mniejszy od Mondeo V6...
          PZDR!
    • Gość: Zet1 Re: Jestesmy krajem bezmyslnych samobojcow ? IP: *.lanbanpol.com.pl / 192.168.1.* 26.08.02, 11:13
      Ma być konstruktywnie i bez szczególików.

      1. Nieazleznie od tego jakie jest - prawo - nie jest przestrzegane. Pomińmy
      sejm, bo nie ma po co uchwalać kolejnych przepisów, jeśli te nie są
      respektowane.

      2. Ewentualne zaostrzenie kar. Jak słychać co tydzień w telewizorze, zmiana
      wykroczenia za jazdę po pijaku na przestępstwo, nie zmniejszyła ilości
      złapanych. Więc pewnie nie tędy droga.

      3. Policja. Odnosi się do p. 1 i 2. Brak rzeczywistego wyłapiwania "drogowych
      morderców". Nie jest piratem ten, który na szerokiej, trzy pasy w jedną stronę,
      bezkolizyjne skrzyżowania i brak przejść dla pieszych, jedzie 70 zamiast 50.
      Ale jest piratem niebezpiecznym dla innych ten kto pod góre, na trzeciego
      wyprzedza! Policja jest zawsze na miejscu tragedii po czasie.

      4. Najważniejsze. Skąd policjant ma wiedzieć jak dobrze jeździć i kogo ścigać,
      skoro:
      a - chodził na taki sam zły kurs prawa jazdy
      b - nie ma paliwa, aby jeździć samochodem i uczyć się
      c - jeśli nawet jest paliwo, to tyle aby dojechać " w krzaki z suszarą"

      Na wątku "Bezpieczeństwo" jest informacja o tym, że juz teraz wspólnie z
      ekspertami z EU opracowywany jest nowy system szkolenia kierowców.
      Mam jednak pytanie co z tymi, którzy nie dość że przeszli zły kurs to jeszcze
      nabrali złych nawyków???

      Cieszy mnie, że powoli pojawiają się osoby zdolne do konstruktywnych rozmów o
      sytuacji na drogach. Natomiast strach mnie zbiera, kiedy przeważająca większość
      twierdzi, ze to nie ich wina! Zły stan dróg, stare samochody (lub nowe
      niesprawne), brak umiejętności jazdy (nie mówiąc o trudnych warunkach), żle
      przepisy, żle ustawione znaki lub ich brak i wreszcie zła policja. To wszystko
      nie jest winą kierowców?! Tego się nie da zmienić?! i dla tego trzeba jeździć
      jak szaleńcy...
      Czy aby przypadkiem większość powodów z których biorą się nieszczęścia nie
      drzemie w nas samych???????

      Pozdr i oczekuję na konstruktywną dyskusję...
      • Gość: Bobi Re: Jestesmy krajem bezmyslnych samobojcow ? IP: *.dip.t-dialin.net 26.08.02, 11:43
        Nie rozumiem waszego kombinowania.W Niemczech jest bardzo
        malo kontroli samochodow.Ja mialem w ciagu 15 lat 2.
        Promile zniesiono dopiero przed dwoma laty z 0,8 na 0,5%.
        Jazda pod wplywem alkoholu jest zjawiskiem nagminnym.
        Co roku traci prawo jazdy ok 140 tys.kierowcow.
        Ograniczen na autobanach nie ma.Auta parkoja
        przed domami na glownych ulicach,do tego nie oswietlone.
        Za nie zrobienie przegladu technicznego /TÜV sa niskie
        mandaty,cos za pare miesiecy przeciagnicie terminu ok.30 euro.Wszystkie kamery w miescie sa wszystkim znane.Kontro-
        le radarowe sa wczesniej w gazecie i radiu podane do
        publicznej wiadomosci.
        Samochody z radarami sa kierowcom tez znane.
        I przy 50 mln.samochodow 7,5 tys zabitych,a w Polsce
        15 mln samochodow 6 tys.zabitych.
        Przyczyny tego stanu zeczy musza byc inne.
      • Gość: lupo Przede wszystkim spokoj IP: 141.39.41.* 26.08.02, 12:15
        Najprostsza recepta dla kierowcy to przede wszystkim spokoj za kierownica.
        Tej filozofii nie ucza nas nigdzie.

        Wszystkie telewizyjne programy motoryzacyjne popularyzuja pisk opon
        (np.ostatnio dym spod opon motocykli ), tempo, osiagi( 100 w 4 sekundy, albo
        300 KM pod maska ). Nie chce wymieniac nazw programow i nazwisk redaktorow
        motoryzacyjnych ( tez dziennikarze ? ), bo to grozi sadem i odszkodowaniami za
        utrate czegos tam. Niech kazdy z Was sam to oceni. Prowadza oni szkodliwa
        dzialalnosc i srodowisko powinno ich przynajmniej upomniec. Konca tego
        zarazliwego SHOWu nie widac. A co na to producenci i dealerzy ? NIC,
        ZADNEJ REAKCJI. TYLKO KASA PRZED OCZAMI.

        A i to FORUM - ilez tu dyskusji o przejezdzaniu na czerwonym , rozjezdzaniu
        pieszych na pasach, robieniu tras 400 km w dwie godziny i innych IDIOTYZMACH.

        A najprostszy instynkt samozachowawczy wstrzymujacy nas przed zranieniem
        nas samych lub drugiego czlowieka wydaje sie NIE DZIALAC.

        Czy jest tak wielu kierowcow z syndomem Jekyll/Hyde ?




      • Gość: lupo Przede wszystkim spokoj IP: 141.39.41.* 26.08.02, 12:16
        Najprostsza recepta dla kierowcy to przede wszystkim spokoj za kierownica.
        Tej filozofii nie ucza nas nigdzie.

        Wszystkie telewizyjne programy motoryzacyjne popularyzuja pisk opon
        (np.ostatnio dym spod opon motocykli ), tempo, osiagi( 100 w 4 sekundy, albo
        300 KM pod maska ). Nie chce wymieniac nazw programow i nazwisk redaktorow
        motoryzacyjnych ( tez dziennikarze ? ), bo to grozi sadem i odszkodowaniami za
        utrate czegos tam. Niech kazdy z Was sam to oceni. Prowadza oni szkodliwa
        dzialalnosc i srodowisko powinno ich przynajmniej upomniec. Konca tego
        zarazliwego SHOWu nie widac. A co na to producenci i dealerzy ? NIC,
        ZADNEJ REAKCJI. TYLKO KASA PRZED OCZAMI.

        A i to FORUM - ilez tu dyskusji o przejezdzaniu na czerwonym , rozjezdzaniu
        pieszych na pasach, robieniu tras 400 km w dwie godziny i innych IDIOTYZMACH.

        A najprostszy instynkt samozachowawczy wstrzymujacy nas przed zranieniem
        nas samych lub drugiego czlowieka wydaje sie NIE DZIALAC.

        Czy jest tak wielu kierowcow z syndromem Jekyll/Hyde ?




        • lxlxl Re: a zasady? 26.08.02, 13:11
          Tzw. "piraci" swiadomie i ekstremalnie lamiacy przepisy to jedna sprawa. Nikt
          raczej nie ma watpliwosci (nawet oni sami) co do szkodliwosci tego co robia.

          Inne zjawisko jest chyba nie mniej szkodliwe i niebezpieczne i to przede
          wszystkim ze wzgledu na nieporownywalnnie wieksza masowosc w Polsce. Chodzi o
          kierowcow, ktorzy nie sa i nie uwazaja sie za piratatow ale lamia przepisy, bo
          sa zdania, ze "mozna", bo te przepisy wydaja im sie czesto "bezsensowne" (np.
          ograniczenia szybkosci) bo w danej sytuacji przeciez nikomu nie zagrazaja itd...

          To fakt, nie brak przeciez sytuacji i odcinkow drog, na ktorych przy optymalnej
          pogodzie, malym natezeniu ruchu ograniczenie do 40 czy nawet 70 lub 90km/h
          wydaje sie calkowicie bezsensowne i duzo wyzsze szybkosci lub wyprzedzanie na
          linii ciaglej nie stwarza nadmiernego ryzyka ale....
          ...te precedensy to jakby nie bylo lamanie przepisow, lamanie zasad, ktore
          zgodnie z zalozeniem powinny obowiazywac zawsze i wszystkich, jak w grze.

          Kierowcy chcacy trzymajac sie przepisow widza tych lamiacych je. Mlodzi,
          niedoswiadczeni kierowcy, majacy szczegolnie uwazac i uczacy sie dopiero na
          drodze konfrontowani sa z takimi zachowaniami i.... ucza sie!

          I to chyba jest najtragiczniejszym skutkiem tego fenomenu; nie samo
          niebezpieczenstwo wynikajace z faktu lamania przepisu (czasami minimalne) ale
          podeptanie zasad klarownie porzadkujacych zachowanie na drogach. Zaczyna
          sie "wolna amerykanka". Jak wolno tobie to dlaczego nie wolno mi?
          I jak teraz ustalic jakiekolwiek gorna granice? Zasady przestaly obowiazywac.
          Granice przesuwaja sie coraz wyzej, tak jak w klasie, w ktorej jedno dziecko
          zacznie rozmawiac, kazde w koncu usiluje przekrzyczec inne - powstaje chaos.

          Ci sami "rozsadni" kierowcy, wyprzedzajacy w optymalnych warunkach samochody
          jadace przepisowe 70 lub 90 km/h dziwia sie nagle, ze oni sami zostaja podczas
          ulewnego deszczu, noca wyprzedzani i to sami jadac - ich zdaniem - na granicy
          ryzyka ale "przepisowo". I dziwia sie w ogole coraz czesciej, nie zdajac sobie
          kompletnie sprawy z tego, ze sami sa integralna czasteczka tego systemu.

          Taka jest moja opinia na ten temat.
          • Gość: lupo Jak w reaktorze czernobylskim IP: 141.39.41.* 26.08.02, 13:36
            To , co opisujesz ma charakter swego rodzaju reakcji lancuchowej,
            gdzie negatywne zjawiska mnoza sie niejako juz same z siebie.

            Potrzebne jest wiec cos, co zna fizyka reakcji lancuchowej,
            a tym czyms jest MODERATOR ( tzw. spowalniacz ).

            Normalnie te funkcje pelnic powinna policja, ubezpieczenia, sady,
            - ogolnie PRAWO regulujace zycie na drodze oraz system EGZEKWOWANIA
            tego prawa. I tu jest odpowiedz na pytania o chaos na drogach.

            Ale nie tylko na drogach, jak wiemy wszyscy z obserwacji zycia.






    • Gość: alek Re: Jestesmy krajem bezmyslnych samobojcow ? IP: 195.136.36.* 26.08.02, 15:03
      Odnośnie szkolenia kierowców, to zachęcam polonusów do opowiedzenia jak się
      "robi" prawko w ich krajach.
      Słyszałem, że np. w Wielkiej Brytanii po osiągnięciu odpowiedniego wieku,
      delikwent dostaje na swój wniosek glejt który pozwala mu prowadzić auto, pod
      warunkiem, że obok na fotelu siedzi ktoś kto ma prawko, np. tata. Po jakimś
      czasie tenże delikwent, jak już nauczy sie prowadzić, może stanąć do egzaminu
      na prawdziwe prawo jazdy. Zamiast tego, można oczywiście skorzystać z usług
      profesjonalnych szkół jazdy.
      Jeśli tak jest naprawdę, to rzecz wydaje się być interesująca.

      Z tego co obserwuję, nasze kursy nauki jazdy koncentrują się na robieniu
      wygibasów pomiędzy słupkami na placach. Byłem świadkiem, jak instruktor uczył
      adeptkę parkowania w zatoczce : "... kiedy zobaczysz słupek na środku prawego,
      tylnego okna, zrób półtora obrotu kierownicą w prawo, a potem dwa i pół obrotu
      w lewo, aż słupek ukaże się w prawym bocznym lusterku...". Dech mi zaparło.
      Wyobraziłem sobie, że dziewucha jak już zrobi to prawko, będzie woziła w
      bagażniku słupki i przed zaparkowaniem będzie je sobie ustawiała, tak żeby
      trafić wg recepty instruktora.
      Jak absolwenci takich kursów zachowują się potem na trasie, to często niestety
      widać.

      Odczuwam też zdecydowany niedobór programów TV podnoszących kwestię techniki i
      bezpieczeństwa jazdy skierowanych do przeciętnych kierowców. Nie interesuje
      mnie, jak jakiś rajdowy mądrala szpanuje swoim wozem i umiejętnościami wśród
      zachwyconej gawiedzi, bo nie mam zamiaru ćwiczyć tego co on pokazuje.
      Wolałbym posłuchać i pooglądać (chociaż przez ileś lat jeżdżenia, sam do
      pewnych rzeczy doszedłem nie uszkadzając nikogo, ale wielu jest takich co
      okupują tę naukę ciężkimi obrażeniami ciał swoich i bliźniego) elementarza
      techniki jazdy, kiedy hamować, kiedy nie, kiedy zmieniać biegi, kiedy dodać
      gazu pokonując zakręt, jak się zachować przy poślizgu, a jak go unikać i którą
      ręką ciągnąć kierownicę - tego nie uczą na kursach (przynajmniej mnie nie
      uczyli)

      Pozdrawiam, alek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka