Święte Krowy na asfalcie

IP: *.acn.pl / 10.128.137.* 02.09.02, 16:52
Odkładając na bok opisywane tu często i napiętnowane karygodne zachowanie na
drogach niektórych kierowców chciałbym zwrócić Waszą uwagę na ogromne
zagrożenia jakie niesie ze sobą bezmyślne zachowanie wielu pieszych.
Wielu tych ludzi zachowuje się tak , jakby szukali śmierci pod kołami.
Zastanawiam się , czy to , że formalnie nie muszą znać przepisów drogowych
zwalnia ich od obowiązku ich przestrzegania.
Kilka przykładów wyprowadzających mnie z równowagi:
Skręt z Marszłkowskiej w Nowogrodzką - samochody tuż za rondem ustawiają się
na prawym pasie , po chwili zator robi się do samego ronda gdzie na
takich "zatrzymanych" poluje pan Policjant - przyczyna : nieustanny
sznureczek ludzi z zadartymi nosami dumnie kroczących po pasach na
Nowogrodzkiej . Rozumiem , że mam obowiązek przepuścić przechodzących ale
denerwuję się gdy po wjechaniu na puste pasy muszę hamować bo jakaś panienka
włazi pod mój jadący samochód.

Ulica Pileckiego na Ursynowie : pani , dziecko i piesek . 20 - 30 metrów od
pasów pani czai się przy drodze . W pewnym momencie na jej znak paroletnie
dziecię rusza biegiem w poprzek ulicy powodując pisk opon , pani ostrożniej
przekracza jezdnię z pieskiem na rękach.

Osiedlowa ulica ( bez "strefy zamieszkanej") , obok chodnik , na drodze próg
spowalniający : młoda mama kotłuje się przez ten próg z wózkiem obładowanym
dzieckiem i zakupami , obok usiłujących się wyminąć aut , chodnik dwa metry
na lewo.

Sprzedawcy "Gazety Wyborczej" i "Newsweek`a" , często ludzie starsi : włażą
na drogę , gdy samochody stoją na czerwonym świetle i zaczyna się handel .
nader często kończy się to tak , że ktoś blokuje ruch bo czeka na wydanie
reszty albo ubrany w handlowy kombinezonik pan zostaje na drodze między
pasami ruchu.

Pomijam takie oczywiste horrory jak łażenie jezdnią po nocy poza miastami itp.

Zauważyłem jeszcze , że ci , którzy sami prowadzą samochód - jako piesi są
zwykle ostrożniejsi i bardziej przewidujący.
Może macie jeszcze jakieś inne uwagi.
PZDR.

    • Gość: dd Re: Święte Krowy na asfalcie IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 02.09.02, 17:41
      co do ostatniego akapitu, to się nie zgadzam.

      Jako rowerzysta kompletnie gubię swoje ego pieszego, a to z kolei utlenia się
      kompletnie kiedy siadam za kierownicą.

      Przykład sprzed chwili: nie chciało mi się czekać, więc przebiegłem ruchliwą
      ulicę po pasach w miejscu, gdzie nie ma świateł (zresztą do zaparkowanego po
      drugiej stronie samochodu). Gdybym był nadjeżdżającym kierowcą, to bym siebie
      obsobaczył.
    • Gość: martynka Re: Święte Krowy na asfalcie IP: *.lukowa7.waw.pl / 192.168.1.* 02.09.02, 21:05
      Generalnie zgodzę się z Tobą ALE....
      1. przezpuszczenie pieszego na pasach to psi obowiązek każdego kierowcy
      2. ostatnio też szłam z koleżanką i jej dzieckiem w wózku - jezdnią zamiast
      chodnikiem - gdyż chodnik w całości zastawiony był przez parkujące auta -
      starsza pani w seicento strasznie nas obtrąbiła i jeszcze dość brzydko nazwała -
      dodam , że była to osiedlowa uliczka ( niewiele tam jeździło o tej porze)
      3. przeboleję jeszcze niemądrych pieszych - najbardziej wkurzają mnie
      rowerzyści - zwłaszcza gdy obok na chodnkiu jest ścieżka rowerowa a oni suną
      sobie majestatycznie po jezdni...brrrrrrrrr
    • valeo Re: Święte Krowy na asfalcie 03.09.02, 11:50
      Jeżeli chodzi o przepuszczanie pieszych na pasach, to wkurzają mnie takie oto
      sytuacje jaka ostatnio mi się przytrafiła (oczywiście nie pierwszy raz)
      zatrzymuję się przed przejściem dla pieszych żeby przepuścić pieszego
      najczęściej starszą osobę lub matkę z dzieckiem choć akurat kogo nie jest
      regułą i co się dzieje ja staję i czekam z minutę bo pani boi się wejść na
      jezdnię i słusznie bo z lewej mijają mnie ze trzy samochody. Za coś takiego
      powinno się iść prosto do więzienia.
      Jeśli chodzi o święte krowy, to wkurzają mnie osoby, które przechodzą w miejscu
      nieoznakowanym i zachowują się tak jakby były na przejściu dla pieszych (gdzie
      oczywiście mają pierwszeństwo), przechodzi ostatnio taka babcia z
      wózkiem ,który ciągnie za sobą włazi mi pod maskę i żeby chociaż przyspieszyła
      kroku ale nie ja powinienem się po prostu zatrzymać, ale co robię używam
      klaksonu przez około 5 sekund tak żeby babcia przynajmniej do końca dnia
      zapamiętała. Podobnie mnie wkurza jak jakiś kapalusznik włącza sie do ruchu,
      wjeżdża mi tuż przed mnie, jadąc nawet te 60-70 muszę przyhamować ponieważ
      jaśniepan właśnie ropoczął bicie rekordu Guinessa w oszczędzaniu paliwa i nie
      naciśnie mocniej na gaz tak żeby nie utrudniać jazdy innym. No i tak można by
      jeszcze długo.
      Pozdrawiam i życzę pustych trójpasmówek
      Valeo
      • Gość: frax Re: Święte Krowy na asfalcie IP: *.acn.pl / 10.135.128.* 03.09.02, 13:05
        Witam!
        Moim zdaniem głównym problemem jest to że w Polsce kierwowcy jak i piesi mają
        swoją osobe za najważniejszą. Można to zaobserwować szczególnie na trasie...
        kiedy to kierowcy nowiutkich samochodów, którzy dopiero przesiedli sie z
        maluchów udowadnieją że ich fabie i lanosy są najszybsze... do 100km/h. Ja nie
        chce tutaj nikogo obrażać bo jeśli ktoś dobrze jeździ maluche, umie nim
        wyprzedać ird. to świetnie będzie sobie radził nawet ciut mocniejszym autem...
        chodzi mi o mentalność pewnych ludzi. Nic poza ich tyłkiem sie nie liczy...
        O wyścigu na kropelce to mi sie już nawet mówić nie chce... nie rozumiem czymu
        ludzie ze świateł ruszają jakby chcieli a nie mogli... to jest straszne...
        dzięki temu w naszych miastach jeździ sie jak jeździ. Co ciekawe ci co nie
        umieją ruszyć są pierwsi w przeskakiwaniu świateł na tzw.końcówce żółtego... a
        potem np. zatrzymują sie na środku skrzyżowania i mamy co... korek! bo tym
        razem taki agent oszczędzął klocki hamulcowe. Może to troche złośliwe ale tacy
        kierowcy na prawde mnie dobijają i nie ważne czy mają fabie, forda, renaul czy
        jakikolwiek inny samochód!
        Pozdrawiam!
Pełna wersja