Dodaj do ulubionych

Czy teraz nasza mistrzyni...

03.10.05, 13:48
sprinterka na krótkich odcinkach będzie reklamowała zestawy hands-free dla
wariatów drogowych w sieci "pomarańcza"?

A to ciekawy opis z interii:

sport.interia.pl/inne/plywanie/news?inf=672284
"To, co wiemy wszyscy. Zaczęła wyprzedzać kolumnę. Gdy zobaczyła samochód
jadący przed nią - białą furgonetkę - schowała się za jednym z TIR-ów,
zobaczyła przed sobą czerwonego fiata uno i wtedy podjęła decyzję, że będzie
uciekała na lewą stronę, ponieważ tam było dosyć płasko. Nie wiem, czy to
była trafna decyzja. Nacisnęła gaz do dechy, zamiast hamować - być może
byłaby to lepsza decyzja - i dalej wypadki potoczyły się tak szybko, że
reszty nie pamięta, dlaczego zjechała i uderzyła w drzewo? Mówi, że pamięta
tylko trzask i następny obraz, jak krzyczała, by ratować jej brata. "





img293.imageshack.us/img293/9889/sytuacja7xo.jpg
Obserwuj wątek
    • plawski Re: Czy teraz nasza mistrzyni... 03.10.05, 14:33
      doopa_wolowa napisała:

      >> "To, co wiemy wszyscy. Zaczęła wyprzedzać kolumnę. Gdy zobaczyła samochód
      > jadący przed nią - białą furgonetkę - schowała się za jednym z TIR-ów,
      > zobaczyła przed sobą czerwonego fiata uno i wtedy podjęła decyzję, że będzie
      > uciekała

      Taaaa, ciekawe....
      Pewnie redaktorzy dali doopy, as usual.
    • knurzynski daj sobie na wstrzymanie 03.10.05, 14:43
      nie kazdy jest takim mistrzem kierownicy jak TY .
      pewnie TY nigdy niepzrekraczałeś prędkosci no chyba że jezdzisz autosanem jako
      pasażer.
      Jej wina ,nikt tego nie neguje ale pomyśl też ze to był tragiczny splot
      wydarzeń , ile osób z nas pzrekracza prędkość !
      Niemmasz za grosz honoru ,że tak piszesz.
    • dr.verte Re: Czy teraz nasza mistrzyni... 03.10.05, 14:44
      Nie wiem jak sobie Otylia poradzi po tej tragedii ale widząc po ilości i
      jakosci wpisów na forum to ludzie jej nie darują.
      • rraaddeekk Re: Czy teraz nasza mistrzyni... 03.10.05, 14:48
        Ja mam inne spostrzeżenia.
        Jeśli podobny wypadek spowoduje anonimowy młody człowiek, to media "krzyczą"
        brawura młodych kierowców, wariaci drogowi itd.
        A w tym przypadku spokojnie wszyscy współczują Otylii, bo... no właśnie bo...
        czym ona różni się od przysłowiowej Zośki Kowalskiej?
        • pindoll Re: Czy teraz nasza mistrzyni... 03.10.05, 14:51
          rraaddeekk napisał:

          > Ja mam inne spostrzeżenia.
          > Jeśli podobny wypadek spowoduje anonimowy młody człowiek, to media "krzyczą"
          > brawura młodych kierowców, wariaci drogowi itd.
          > A w tym przypadku spokojnie wszyscy współczują Otylii, bo... no właśnie bo...
          > czym ona różni się od przysłowiowej Zośki Kowalskiej?

          Niczym się raczej nie różni... Jej szczęscie, że nie zabiła nikogo więcej.
        • radomir996 Re: Czy teraz nasza mistrzyni... 03.10.05, 14:57
          Tym ze cos soba reprezentuje i doszla w zyciu do tego czego wiekszosc nigdy nie
          osiagnie.
          • rraaddeekk Re: Czy teraz nasza mistrzyni... 03.10.05, 15:00
            To ze ktoś potrafi bardzo szybko pływać wcale nie znaczy że potrafi tak samo
            mistrzowsko prowadzić samochód.
            Przynajmniej ja nie widzę związku... może się nie znam na sporcie...
            • radomir996 Re: Czy teraz nasza mistrzyni... 03.10.05, 15:23
              A ja takiego zwiazku nigdzie nie wskazywalem, pytasz jaka roznica miedzy Otylia
              a jakas tam Kowalska wiec mowie ze roznica jest taka ze Otylia ciezka praca i
              wytrwaloscia doszla do czegos do czego malo kto dojdzie w jakiejkolwiek
              dziedzinie. Otylie spotkala tragedia i ciezka proba, jesli z tego wyjdzie
              obronna reka, wroci do sportu i wygra kolejne zloto na nastepnej olimpiadzie,
              to wczesniej czy pozniej ktos o niej nakreci film. Fakt bardzo smutna jest
              smierc jej brata, jasne jest temu winna, ale spojrzmy prawdzie w oczy kazdy z
              nas robil glupie rzeczy i kazdy z nasz czasem poszalal, wiekszosc miala
              szczescie niektorzy mieli pecha. Jestes bez winy ze pierwszy rzucasz kamien? Bo
              ja nie, i wyzej szanuje tych ktorzy cos robia i popelniaja bledy niz tych
              ktorzy siedza na dupie cale zycie i oceniaja bledy innych nic samemu nie robiac.
              • rraaddeekk Re: Czy teraz nasza mistrzyni... 03.10.05, 15:28
                Wcale jej nie potępiam i też jej współczuję (tak samo jak współczułbym każdej
                innej anonimowej osobie na jej miejscu będącej).
                Też bardzo często przekraczam prędkość.
                Chodzi mi o fakt zachowania się mediów, które potępiają młodych ludzi
                rozbijających się z powodu nadmiernej predkości.
                Jakich mocnych słów się wtedy używa w mediach.

                A teraz siłą spokoju...chciałbym, aby tak miło jak Otylię traktowano wszystkich
                także tych "anonimowych szaraków", którzy zrobili coś podobnego.
                • radomir996 Re: Czy teraz nasza mistrzyni... 03.10.05, 15:51
                  W takim razie przepraszam jesli cie zle zrozumialem ale po prostu irytuja mnie
                  te wszystkie glosy potepienia ze "panience strzelila woda sodowa do glowy itp
                  itd", i inne potepiencze wycia i myslalem ze sie do nich przylaczasz.
        • zielony_listek Re: Czy teraz nasza mistrzyni... 03.10.05, 15:20
          > A w tym przypadku spokojnie wszyscy współczują Otylii, bo... no właśnie bo...
          > czym ona różni się od przysłowiowej Zośki Kowalskiej?

          A może dlatego, że ja po prostu lubimy?
          Bo pamiętamy ile ona robi dla innych (chocby podarowanie medalu), jaka zawsze
          jest silna, wytrwała.
          Oczywiście, jechała za szybko. Ale to był bardzo nieszczęśliwy wypadek i należy
          jej współczuć. I tak największa kara dla niej jest utrata brata, o ile można to
          rozpatrywac w kategoriach "kary".
          Nie ma sensu dywagować bo nikogo z nas tam nie było, wszystko to raczej
          przypuszczenia.
          Każdemu z nas na pewno zdarzyło sie przekroczyć prędkośc i nie mamy prawa
          uważać się za lepszych.
          Pozdrawiam
          zielony_listek
    • aaki wygląda na to,że 03.10.05, 15:30
      brat zginął z jej winy.
    • brudny.harry4 D.#.E.#.B.#.I.#.L 03.10.05, 15:34
      Widzę, że kolego dobry humor cię nie opuszcza? Niech ma za swoje, tak? Mnie
      jest szkoda tej dziewczyny, bo do końca życia będzie żałować, tego co
      (nieumyślnie) zrobiła. Ale forumowe hieny od nauki moralności i "wiedzenia
      lepiej" już sypią dowcipami i dobrymi radami.
      Moje zdanie od autorze tego niezwykle dowcipnego tekstu znajduje się w tytule
      postu.
      • doopa_wolowa Re: D.#.E.#.B.#.I.#.L 03.10.05, 16:02
        Powiem tak,
        na forum są moralizatorzy, świętojebliwcy i normalni ludzie nie ukrywający, że
        takie wydarzenie im majta poprostu. Codziennie ginie tona ludzi i nikt nie robi
        z tego tragedii.

        Nie wiem do jakiej grupy należysz, ale pewnie będziesz w stanie to określić
        szamiąc dziś wieczorem tradycyjną owsiankę i myśląc czy się dzisiaj wykapać czy
        też to tydzień temu jeszcze wystarczy. I rozmyślając jak jutro wyrazić
        współczucie na forum między kserowaniem dokumentów a dylematem czy wymyć ręce
        po wizycie w toalecie.

        A tak przy okazji. Przy wypadkach samolotowych są proste możliwosci - ptak,
        pilot awaria. Nikt nie zrzuca na zatłoczone korytarze powietrzne, wymijanie na
        trzeciego, drzewa przy drodze czy za mokre chmury.


        A oto kolejny mistrz wypowiedzi - z onetu tym razem.
        To jej trener oczywiście.
        Siedzą przy jej łóżku bo pewnie srają o kontrakty reklamowe i kasę z nich
        płynącą. No bo jak - reklamujący z wyrokiem na koncie?



        "- Otylia jest rozsądna. Sądziła, że jak doda gazu do dechy, to zdoła
        wyprzedzić tę kolumnę samochodów, zmieści się przed jadącym z naprzeciwka
        fiatem uno i wróci na drogę. Samochód miał silnik o pojemności 3,5 litra.
        Jechali spokojnie. Dopiero jak zaczęła wyprzedzać i widziała, że może się nie
        zmieścić, przycisnęła gaz. Stąd taka prędkość, gdy wypadła z drogi - powiedział
        Paweł Słomiński.

        - Bałem się, że kiedyś do tego może dojść. Żyjemy za szybko. Nie można żyć
        normalnie przy takim nasileniu wyjazdów - dodał trener polskich pływaków. -
        Jednocześnie nie można zabronić młodzieży, by czerpała przyjemność z jazdy
        samochodem, bo dźwiganie rzeczy na dworzec i jeżdżenie pociągiem to było dobre
        kiedyś. A że fantazja ich ponosi - to inny temat. Tłumaczę jej, że chciała jak
        najlepiej i to nie jej wina, że doszło do tragedii. Nastąpił zbieg
        nieszczęśliwych wypadków: zła droga, tiry jadące jeden za drugim, życie na
        walizkach, jej chęć, żeby jak najszybciej zobaczyć się z rodziną. Ona jest
        bardzo zżyta z rodzicami, którzy są cały czas z nią. Nie odwrócili się, nie
        oskarżają jej. Nawet im to do głowy nie przyszło. Powtarzają, żeby tylko ona
        była zdrowa, by ją wyciągnąć, by jej pomóc. To twardzi ludzie - zakończył Paweł
        Słomiński."


        • billy.the.kid Re: D.#.E.#.B.#.I.#.L 03.10.05, 17:07
          co za bzdury. jaskiś przygłup pozwala trenerowi pieprzyć jakieś bzdety.
    • sakhal O to chyba chodziło panu lekarzowi... 03.10.05, 17:51
      img357.imageshack.us/img357/3868/ot1wn.jpg
      .. tylko troche niezrecznie to opowiedzial.
      Nie wiem czy taka wersja jest ta oficjalna, ale chyba ma najwiekszy sens.
    • instruktor-zalogowany Re: Czy teraz nasza mistrzyni... 03.10.05, 18:22
      Do radomirow i innych, jak mozna jej wspolczuc,przeciez to ona zabila
      brata.Gdyby to zrobil ktorys z NAS to byla by afera, wszyscy by krzyczeli ze to
      TWOJA wina, a Policjant z drogowki pierwszy by powiedzial o duzej
      predkosi.Najpierw prokurator, biegli i osad, a potem pytanie czy chce dalej
      zdobywac medale.Za nieumyslne spowodowanie smierci tez sa kary, zadzam sie zeby
      dostawala przepustki na treningi...
      • doopa_wolowa Re: Czy teraz nasza mistrzyni... 03.10.05, 18:25
        No właśnie - jakoś nikt od razu nie mówił (jak to wykle bywa) o niedostosowaniu
        prędkości do warunków drogowych.

        Od razu tylko biedna Otylka...
        • radomir996 Re: Czy teraz nasza mistrzyni... 04.10.05, 06:25
          > No właśnie - jakoś nikt od razu nie mówił (jak to wykle bywa) o
          niedostosowaniu
          >
          > prędkości do warunków drogowych.
          >
          > Od razu tylko biedna Otylka...

          Zazdroscisz???? Chyba nie ma czego.
      • radomir996 Re: Czy teraz nasza mistrzyni... 04.10.05, 06:24
        > Do radomirow i innych, jak mozna jej wspolczuc,przeciez to ona zabila

        Widocznie mozna, bo ja jej wspolczuje. To dla niej i jej rodziny wielka
        tragedia.

        > brata.Gdyby to zrobil ktorys z NAS to byla by afera, wszyscy by krzyczeli ze
        to

        Gdyby to zrobil ktorys z nas rozne dupy wolowe, instruktory zalogowane i inne
        hieny nie rozdrapywaly by teraz tematu na forach i nikt by nie krzyczal, moze z
        wyjatkiem anonimowej informacji w mediach, nikogo by ten temat nie interesowal.
        • wsk175 pływanie , a jeżdzenie to dwie różne rzeczy.... 04.10.05, 08:44
          przestancie się rozczulac nad Otylią. Jezeli ktoś ma prawo jazdy od jednego roku
          (!) i zap....la podobno 180/h i to bynajmniej nie po autostradzie , to jest
          tutaj coś nie tak. I co z tego że mistrzyni , że zapracowała i tego typu
          pierdoły ? Stwarzała zagrożenie dla innych uczestników i tyle.Takie są fakty.
          Oburzamy się na polityków , policjantów i innych "uprzywilejowanych" że jeżdzą
          po pijaku. A tymczasem tolerujemy swoich dobrych znajomych robiących dokładnie
          to samo "zajefajny koleś" mówimy o podciętym kumplu , który po imprezie nas
          odwozi do domu. Otylii nam żal bo ja znamy , a ktoś anonimowy na jej miejscu
          postrzegany jest przez nas jako morderca. Ciekawe , jak reagowaliby obrońcy
          Otylii , gdyby tak "trafiła" w ich bliskich. Idąc dalej tropem rozumowania
          niektórych forumowiczów , to może powinniśmy współczuć kierowcy autobusu , który
          wysłał na tamten świat 12 ludzi? może to był fantastyczny zbieracz znaczków,
          albo zagorzały miłośnik muzyki Szopena?
          Zastanówcie się : prawko od roku i 180/h na wąskiej drodze.
          • radomir996 Re: pływanie , a jeżdzenie to dwie różne rzeczy.. 04.10.05, 15:07
            > postrzegany jest przez nas jako morderca. Ciekawe , jak reagowaliby obrońcy
            > Otylii , gdyby tak "trafiła" w ich bliskich.

            Ale nie trafila moich bliskich tylko swojego brata, taka jest roznica ze
            krzywde zrobila sobie i swojej rodzinie i nikomu poza tym.

            > Idąc dalej tropem rozumowania ...

            ... mozna dojsc do roznych absurdow tylko po co.
    • rydzo To jej wina ... 04.10.05, 09:30
      Współczuję jej ale wszystko wskazuje na to, że to jej wina. Prawo jazdy od roku
      a mimo to uważała, że umie dobrze jeździć. Trzeba potepiać takie zachowanie bo
      mogło sie skończyc jeszcze tragiczniej gdyby była czołówka.
      I wcale nie jestem hieną ale takich jak ona powinno się tępić. Znam ten odcinek
      drogi. Prosto na długim odcinku. Pewnie sobie mocniej depnęła bo i miała czym
      poszaleć. Ale jeszcze nie umie jeździć jak Loeb i sie skonczylo tragicznie.
    • instruktor-zalogowany Re: Otylia morderczynia... 04.10.05, 11:28
      radomir widze ze zostales sam ze swoim robaczywym mysleniem...Pa
      • hrabia.mileyski Re: Otylia morderczynia... 04.10.05, 11:58
        Moim zdaniem należałoby powrócić do "zielonych listków" naklejanych na szybie
        samochodu. Powinien on być przyklejany obligatoryjnie przynajmniej na okres
        roku-dwóch lat od uzyskania przez właściciela auta prawa jazdy.
        Korzyści wydają się bezdyskusyjne.Raz - że inni uzytkownicy dróg zwracają
        baczniejszą uwagę na zachowanie niedoświadczonego kierowcy, dwa - czyni to samo
        policja drogowa. Przy okazji postulat, by właśnie policja bardziej
        rygorystycznie sankcjonowała rażące łamanie przepisów przez kierowców "z listkiem".
        Powszechnie bowiem wiadomo, że to młodzi, niedoświadczeni kierowcy najczęściej
        powodują grożne wypadki i ich skłonności do brawury są zagrożeniem dla
        bezpieczeństwa ruchu drogowego.
        Należy jak najbardziej "temperować" ich temperamaent, zanim nauczą się jeździć i
        zdobędą jakie takie doświadczenie.
      • radomir996 Re: Otylia morderczynia... 04.10.05, 15:08
        Jakos to przezyje.
    • tiges_wiz tajemnicze UNO 04.10.05, 12:29
      Ja z opisu sytuacji wymyslilem inna alternatywe.
      Otylia wyprzedza, pojawia sie bus - probuje schowac sie na pasie lub przytulic
      do ciezarowki (powinno sie udac), ale pojawia sie UNO ... gdzie sie moglo
      pojawic, aby probowac uciekac na pobocze po lewej stronie? Nie wiem gdzie bylo,
      ale z opisu wynika, ze byl za busem. Jezeli wiec on takze wyprzedzal na
      trzeciego lub jechal troche srodkiem? Wtedy idzie na czolowke z Otylia. Ona
      probuje wiec uciec na pobocze.

      To tylko spekulacja.
    • doopa_wolowa Głupota w narodzie nie ginie. 04.10.05, 20:27
      He he Leper trzym się. Są duże szanse na prezydenturę.

      A jeśli chodzi o zielone listki na samochodach rajdowców bez umiejętności -
      zostawmy to drzewom. Taki naturalny listek wprasowany przy 180 km/godz
      najtrudniej odkleić :)


      "Żyć normalnie
      "Oti" chce być na pogrzebie swojego 19-letniego brata, Szymona, który zginął w
      wypadku. Nawet, gdyby musiała poruszać się na wózku.

      - Mówi, że musi go przytulić, a na miejscu wypadku nie pozwolono jej tego
      zrobić - mówi trener Słomiński, który wczoraj poprowadził pierwszy po
      tragicznym weekendzie trening podopiecznych. Bez Otylii i Szymona...

      Data pogrzebu nie została ustalona. Otylia opuści klinikę zapewne za kilka
      dni. - Wierzę, że wyzdrowieje, będzie trenować, jeździć samochodem i żyć
      normalnie - powiedziała pani psycholog. - Jako osoba głęboko wierząca, Otylia
      zapewne ufa, że takie dramatyczne wydarzenia dzieją się "po coś". Jej
      dochodzenie do siebie będzie burzliwe, ale da sobie radę."


    • laura_x Re: Czy teraz nasza mistrzyni... 04.10.05, 20:47
      Co do Otylii mam mieszane uczucia. Bardzo mi jej żal, bo tragedia okropna. Z
      drugiej strony, kto jeździ 180 km/h po stosunkowo wąskiej drodze? Tak czy owak,
      chyba nie ma sensu już jej dowalać. Los za głupotę pokarał ją strasznie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka