mejson.e
03.10.05, 22:04
Zainspirowany wątkiem ano.nima "Ludzkim głosem?" a szczególnie fragmentem:
"Może (...)wzorem kanału Dicovery obalimy parę mitów na temat średniej
prędkości, skuteczności ABS, ESP itp., zimowych opon itd?"
(forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=29866587)
chciałbym trochę przewrotnie zaproponować obalenie jednego z mitów "drogowych"
- że wolna jazda jest jazdą bezpieczną.
Pewnie niejeden z Was sie zdziwi, że w świetle ostatnich tragedii drogowych
śmiem podważać wpływ wolnej jazdy na bezpieczeństwo...
Otóż nie podważam - sam nie przekraczam ograniczeń prędkości i przeraża mnie
notoryczne przekraczanie jej przez innych ale nie w tym tkwi sedno problemu.
Uważam, że wielkim zagrożeniem dla bezpieczeństwa jest pewność, że sam fakt,
że jedziemy wolniej sprawia, że jedziemy bezpieczniej.
Kierowca jadący spokojnie i wolno, np. 80 km/h poza obszarem niezabudowanym,
może zatrzymać się na krótszym odcinku drogi, ma mnóstwo czasu na decyzje i
manewry.
Ale często on ten czas ... marnuje.
Nie patrzy się ciągle na drogę przed sobą czy w lusterku wstecznym.
Jazda jest nudna i spokojna, więc kierownicę trzyma tylko jedną ręką, czasami
tylko pojedynczymi palcami, z łokciami opartymi o podłokietniki albo kolana.
Rozgląda się na boki z zainteresowaniem, "dzieci, patrzcie - bocian!".
Napiętą uwagę można u niego zaobserwować, gdy próbuje w czasie jazdy ...
przeczytać cały tekst na mijanym billbordzie.
Rozmawia z pasażerem(ką), czasami flirtuje, łapie za kolana...
Gdy pojawi się nagłe zagrożenie, jest kompletnie zaskoczony i jego reakcje są
ospale i mocno spóźnione a czasami kompletnie błędne, jeśli ... w ogóle są jakieś.
Bo często taki wyrwany z letargu suseł nie robi NIC. Sparaliżowany
zaskoczeniem nie skręca, nie hamuje, tylko z niedowierzaniem
wali w przeszkodę. Z poczuciem niesprawiedliwości, bo przecież jechał
ostrożnie, gdy np. ten rowerzysta wyskoczył mu z boku!
W nocy rzadko da sie dłuższy czas jechać na długich światłach ze względu na
natężenie ruchu z przeciwka i pieszych na chodnikach. Jazda z prędkością ok.
80 km/h w nocy na krótkich światłach jest z kolei bardzo niebezpieczna. Na ok.
40 metrach oświetlonej drogi musimy mieć dość czasu i miejsca, by zahamować
lub ominąć niespodziewaną przeszkodę. To bardzo mało. Prędkość, która w dzień
jest bardzo spokojna, w nocy na tym samym odcinku drogi, może okazać się
nadmierna.
A gdy dojdzie do tego ospałość i głębokie przekonanie o wysokim
bezpieczeństwie własnej jazdy to skutki mogą być tragiczne.
Spokojna jazda nuży i otępia niewprawionych i niecierpliwych. Sam często na
zmęczenie dłuższą jazdą, oprócz przerw w podróży, stosuję okresowy, żwawszy
styl jazdy - wyprzedzę tych, których normalnie olałbym, wdepnę mocniej gaz czy
hamulec. Pomaga.
Namawiam powszechnie do umiaru z prędkością, ale nie do zidiocenia.
Warzywo za kierownicą nigdy nie będzie bezpiecznym kierowcą. Może nie uniknąć
wypadku, mimo wolnej ale nie zawsze bezpiecznej jazdy.
Zaspany żeglarz z niewidzącym spojrzeniem, bujający w obłokach podczas jednej
z najniebezpieczniejszych czynności, jaką jest kierowanie samochodem? Brrr.!
Wolniej jeździć to trzeba panie umieć...
Czy macie jakieś swoje argumenty za albo przeciw temu mitowi?
Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.