Dodaj do ulubionych

Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie

03.10.05, 22:04
Zainspirowany wątkiem ano.nima "Ludzkim głosem?" a szczególnie fragmentem:

"Może (...)wzorem kanału Dicovery obalimy parę mitów na temat średniej
prędkości, skuteczności ABS, ESP itp., zimowych opon itd?"
(forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=29866587)

chciałbym trochę przewrotnie zaproponować obalenie jednego z mitów "drogowych"
- że wolna jazda jest jazdą bezpieczną.

Pewnie niejeden z Was sie zdziwi, że w świetle ostatnich tragedii drogowych
śmiem podważać wpływ wolnej jazdy na bezpieczeństwo...

Otóż nie podważam - sam nie przekraczam ograniczeń prędkości i przeraża mnie
notoryczne przekraczanie jej przez innych ale nie w tym tkwi sedno problemu.

Uważam, że wielkim zagrożeniem dla bezpieczeństwa jest pewność, że sam fakt,
że jedziemy wolniej sprawia, że jedziemy bezpieczniej.

Kierowca jadący spokojnie i wolno, np. 80 km/h poza obszarem niezabudowanym,
może zatrzymać się na krótszym odcinku drogi, ma mnóstwo czasu na decyzje i
manewry.
Ale często on ten czas ... marnuje.
Nie patrzy się ciągle na drogę przed sobą czy w lusterku wstecznym.
Jazda jest nudna i spokojna, więc kierownicę trzyma tylko jedną ręką, czasami
tylko pojedynczymi palcami, z łokciami opartymi o podłokietniki albo kolana.
Rozgląda się na boki z zainteresowaniem, "dzieci, patrzcie - bocian!".
Napiętą uwagę można u niego zaobserwować, gdy próbuje w czasie jazdy ...
przeczytać cały tekst na mijanym billbordzie.
Rozmawia z pasażerem(ką), czasami flirtuje, łapie za kolana...
Gdy pojawi się nagłe zagrożenie, jest kompletnie zaskoczony i jego reakcje są
ospale i mocno spóźnione a czasami kompletnie błędne, jeśli ... w ogóle są jakieś.
Bo często taki wyrwany z letargu suseł nie robi NIC. Sparaliżowany
zaskoczeniem nie skręca, nie hamuje, tylko z niedowierzaniem
wali w przeszkodę. Z poczuciem niesprawiedliwości, bo przecież jechał
ostrożnie, gdy np. ten rowerzysta wyskoczył mu z boku!

W nocy rzadko da sie dłuższy czas jechać na długich światłach ze względu na
natężenie ruchu z przeciwka i pieszych na chodnikach. Jazda z prędkością ok.
80 km/h w nocy na krótkich światłach jest z kolei bardzo niebezpieczna. Na ok.
40 metrach oświetlonej drogi musimy mieć dość czasu i miejsca, by zahamować
lub ominąć niespodziewaną przeszkodę. To bardzo mało. Prędkość, która w dzień
jest bardzo spokojna, w nocy na tym samym odcinku drogi, może okazać się
nadmierna.
A gdy dojdzie do tego ospałość i głębokie przekonanie o wysokim
bezpieczeństwie własnej jazdy to skutki mogą być tragiczne.

Spokojna jazda nuży i otępia niewprawionych i niecierpliwych. Sam często na
zmęczenie dłuższą jazdą, oprócz przerw w podróży, stosuję okresowy, żwawszy
styl jazdy - wyprzedzę tych, których normalnie olałbym, wdepnę mocniej gaz czy
hamulec. Pomaga.

Namawiam powszechnie do umiaru z prędkością, ale nie do zidiocenia.

Warzywo za kierownicą nigdy nie będzie bezpiecznym kierowcą. Może nie uniknąć
wypadku, mimo wolnej ale nie zawsze bezpiecznej jazdy.
Zaspany żeglarz z niewidzącym spojrzeniem, bujający w obłokach podczas jednej
z najniebezpieczniejszych czynności, jaką jest kierowanie samochodem? Brrr.!

Wolniej jeździć to trzeba panie umieć...

Czy macie jakieś swoje argumenty za albo przeciw temu mitowi?

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Obserwuj wątek
    • typson Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 03.10.05, 22:11
      dla mnie osobiscie wolna jazda jest meczaca. W nocy przy dluzszych odcinkach,
      gdy czuje, ze zaczyna lapac mnie sen przyspieszam. Tylko troche, na tyle, by
      wymusic koncentracje.

      Poza tym dla mnie wolno to jazda z taka predkoscia jak inni. Wiec albo jade
      wolniej (niezbyt czesto) albo jade szybciej, wyprzedzam, oddalam sie troche i
      lekko zwalniam. Nie lubie jezdzic w kolumnach aut, bo dziala to na mnie rownie
      usypiajaco, wymusza czeste przyhamowywanie, etc.
      • merkaptam Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 06.10.05, 20:42
        No tu gosciu to przyjebales jak lysy grzywka o kant kuli. Jak sie komus chce
        spac to powinien NATYCHMIAST zjechac z drogi na pobocze, parking etc i albo
        sobie tam drzemnac albo wypic kawe, 20 przysiadow, cokolwiek. Dzieki takiej
        glupocie jak twoja tu opisana miedzy innymi mamy tyle wypadkow. Zyczac sobie
        nie spotkania ciebie na drodze, jednoczesnie pozdrawiam,

        mr zoob
        • ktbb Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 07.02.06, 12:40
          Pominę Twój wstęp. Poza tym niewiele zrozumiałeś z jego postu, nie
          przypuszczasz?
          Weźmy mnie
          Ja mogę przejechać np 4 godziny bez oznak zmęczenia, więc jeżeli będę miał
          średnią 120 to przejadę prawie znad morza do Katowic.
          Jeżeli pojadę 80-90, to zmęczenie najdzie mnie po 4 godzinach (lub po 3 ze
          względu na brak adrenaliny w żyłach) będę musiał stanąć na kawę, robić
          przysiady (nic nie mam przeciwko tym propozycjom, są na senność rzeczywiście
          dobre), wyjdę z rytmu i odechce mi się jechać w ogóle albo starczy mi sił z tej
          przerwy tylko na następną godzinę, znów przerwa itd., pogoda mi się w
          międzyczasie załamie, itd, itp. i będę jechał 2 dni ten sam dystans.
          Aha żebyś wiedział: nie mam 20 lat i dawno zapomniałem kiedy mi minął milion
          km. A ostatnią stłuczkę i nie ze swojej winy miałem na pewno więcej niż 5 lat
          temu. Kiedyś co chwilę ktoś mi gdzieś wjechał - jak przeanalizowałem, to
          wszystkie stłuczki, w których brałem udział były poniżej 70/h.
          Dla mnie Wolno = niebezpiecznie.

          > Zyczac sobie
          > nie spotkania ciebie na drodze, jednoczesnie pozdrawiam,

          Ja tam mogę Cię na drodze spotkać, myślę że nie zawadzasz zbytnio....
          A o Twojej mądrości się nie wypowiadam, chyba chciałes się tu raczej zabawić,
          co?
          Więc pozdrawiam Cię machając radośnie.
      • gls1 Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 07.02.06, 16:44
        Njabardziej mnie męczy jazda "łeb za łbem" z prędkością 80 km/h i mniej,
        zaczynam rozumieć tych co wyprzedzają jadąc i tak w tym samym tempie, poprostu
        zasnąc idzie.
    • zahedan nie wolno tylko wolniej 03.10.05, 23:07
      tę twoją ideologię wyznawalo wielu kierowców,których upamiętniają yeraz przydrożne krzyżyki z plastikowymi kwiatuszkami
    • przejazdem Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 03.10.05, 23:19
      > Pewnie niejeden z Was sie zdziwi, że w świetle ostatnich tragedii drogowych
      > śmiem podważać wpływ wolnej jazdy na bezpieczeństwo...

      Przeciwnie, uważam ten temat za jeden z najlepszych na forum w ostatnim czasie.

      > Otóż nie podważam - sam nie przekraczam ograniczeń prędkości i przeraża mnie
      > notoryczne przekraczanie jej przez innych ale nie w tym tkwi sedno problemu.

      Ja przekraczam, ale robię to tak, aby nikomu nie przeszkadzać w ruchu i nikogo
      nie straszyć. Poza tym, kiedy mam ochotę "polatać" wybieram czas mniejszego
      natężenia ruchu. Przy dużym natężeniu ruchu jeżdzę jak Pan Bóg, a raczej
      ustawodawca przykazał.

      > Ale często on ten czas ... marnuje.
      Tak, bardzo często to prawda.

      > Rozmawia z pasażerem(ką), czasami flirtuje, łapie za kolana...
      Czy już nie można mieć przyjemności z jazdy? :)

      > Gdy pojawi się nagłe zagrożenie, jest kompletnie zaskoczony i jego reakcje są
      > ospale i mocno spóźnione a czasami kompletnie błędne, jeśli ... w ogóle są
      Tu właśnie pole do manewru mają systemy typu "brake assist", ESP i ogólnie "E-
      coś_tam_jeszcze". Nie wymagaj, żeby każdy był kierowcą wyścigowym. Przecież to
      jest ruch drogowy ze wszystkimi tego konsekwencjami. Śmieszą mnie (a właściwie
      jest to śmiech nerwowy) różne autoszkoły, które uczą wychodzenia z poślizgów z
      dużą prędkością, wchodzenia w zakręty techniką rajdową. Już sama postawa za
      kierownicą toż to czysty faszyzm samohcodowy. I taka nauka skierowana jest do
      ludzi, którzy z jednej strony nie potrafią płynnie zmienić biegu, z drugiej zaś
      wjeżdżają do tunelu bez zapalonych świateł i wyprzedzają na dwukierunkowych
      wąskich wiaduktach.

      > Bo często taki wyrwany z letargu suseł nie robi NIC. Sparaliżowany
      > zaskoczeniem nie skręca, nie hamuje, tylko z niedowierzaniem
      > wali w przeszkodę. Z poczuciem niesprawiedliwości, bo przecież jechał
      > ostrożnie, gdy np. ten rowerzysta wyskoczył mu z boku!
      Wtedy mówimy o wypadku. Kierujący jechał zgodnie z przepisami: przy prawej
      krawędzi jezdni, z przepisową prędkością. Nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności
      będzie gwałtowne wtargnięcie rowerzysty, przechodnia lub nieprzewidziany manewr
      innego uczestnika ruchu.
      Wypadkiem zaś na pewno nie będzie sytuacja, gdy sam kierowca sprowokuje
      zdarzenie, jak nasza "złota Otylia", czego zdają się nie rozumieć jej
      dziecinni obrońcy.
      W razie wypadku można liczyć na strefy zgniotu (chyba że się ma szrotwagena),
      które działają w "bezpiecznym" zakresie prędkości, jak i kształt samochodu
      minimalizujący ryzyko odniesienia obrażeń przez potrąconą osobę.
      Jeśli moje auto hamuje z setki na niecałych 40m, to przepraszam, ale na
      upartego mógłbym czytać gazetę prowadząc pojazd z przytaczaną przez Ciebie
      prędkością 80 km/h. Oczywiście przykład jest absurdalny i chodzi mi raczej o
      to, że technika podarowała mi w moim samochodzie pewnien margines
      bezpieczeństwa, który mogę wykorzystać prowadząc zrelaksowany lub też mogę go
      nie wykorzystywać zachowując pełne skupienie na drodze (co na dłuższą metę
      również jest męczące).

      > Spokojna jazda nuży i otępia niewprawionych i niecierpliwych.
      Sądzę, że otępia nawet tych wprawionych i cierpliwych (mnie?). Wszystko zależy
      od dnia a znużenie najszybciej osiąga się w czasie jazdy nocą. Wtedy na trasie
      szukam "zająca" i zdarzało się, że jechaliśmy na zmianę wzajemnie się prowadząc
      i zachowując dynamiczne, zapobiegajace otępieniu tempo jazdy.

      > Zaspany żeglarz z niewidzącym spojrzeniem, bujający w obłokach podczas jednej
      > z najniebezpieczniejszych czynności, jaką jest kierowanie samochodem? Brrr.!
      Nie przesadzaj. Kierowanie samochodem nie jest takie niebezpieczne: nie urwie
      Ci ręki ani się nie otrujesz. To jazda jest niebezpieczna.

      > Wolniej jeździć to trzeba panie umieć...
      Zawsze powtarzała mi to moja matka, która jako pierwsza w rodzinie zrobiła
      prawo jazdy w późnych latach '70. Nie rozumiałem jej, dopóki o mało nie
      rozwaliłem się maluchem w przypływie młodzieńczej euforii. Od tamtej pory wiem,
      że zawsze warto jest mieć w zapasie pewnien margines bezpieczeństwa, który
      bardzo często się przydaje.
      • zahedan Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 03.10.05, 23:30
        Ja przekraczam, ale robię to tak, aby nikomu nie przeszkadzać w ruchu
        -----------------------------------------------------------------------
        jak sądzisz ile osób przekracza szybkość dozwoloną/bezpieczną w danym momencie
        mając jednocześnie świadomość,że przeszkadza innym w ruchu czy też stanowi zagrożenie w ruchu drogowym.wszystkim się wydaje ze owszem przekraczają szybkość ale robią to w taki inteligentny sposób iż nikt nie jest zagrożony
        efekty widać na codzień
        • przejazdem Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 08:40
          >wszystkim się wydaje ze owszem przekraczają szybkość al
          > e robią to w taki inteligentny sposób iż nikt nie jest zagrożony

          Nie. Tacy agenci uważają za frajera każdego, kto jedzie wolniej od nich (a już
          jadących 80-90km/h, to należałoby rozstrzelać przez powieszenie) i jeżdżą bez
          poszanowania innych uczestników ruchu. Tym się różnimy i to jest przyczyną
          tragedii.
          Czy chciałeś powiedzieć, że każdy wyprzedzający stanowi zagrożenie?
    • kodem_pl Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 03.10.05, 23:37
      Bardzo interesujacy watek. Ja nigdy nie jezdze w kolumnach aut - nie
      potrafie... podobnie jak jeden z przedmowcow. Nie slucham glosno muzyki (czego
      nikt ze znajomych nie rozumie), gdyz nie slysze wtedy nie tyle wlasnych mysli,
      co "samochodu" i otoczenia. Podczas jazdy bardzo czesto "wylaczam sie" jako
      rozmowca, co wspolpodrozni rozumieja. Jezdze przy tym dosc dymanicznie (nie
      najszybciej, ale szybko). Jadac np. w korku lub tzw. "szybkim korku" robie
      dokladnie to co opisales: rozmawiam, "rozwalam sie" na parapecie - czyli
      opieram sie reka i cialem na boku drzwi, kierownice trzymam jedna reka...
      dramat. I wtedy wlasnie sam boje sie ze soba jechac:-)

      PS. Kolega piszacy o krzyzach na przydroznych drzewach to chyba jakis
      statystyczny kierownik Skody;-) Prosze zrozumiec, ze nie kazdy potrafi jechac
      za tirami przez 100 km.
      • zahedan hehehe 03.10.05, 23:42
        czy ktoś się przyznał na forum ze jezdzi zle?
        wszyscy tu piszący prowadzą"szybko,dynamicznie,czasem agresywnie nawet przekraczając przepisy ale zawsze tak aby było bezpiecznie dla siebie i innych bezpiecznie"
        ROTFL
        • ice_ice Re: hehehe 04.10.05, 08:32
          Ja się przyznałam wielokrotnie - uważam, że jestem poczatkującym kierowcą, te
          [skrupulatne obliczenia] 8 tysięcy to jest nic i często się łapię na
          podstawowych błędach, aczkolwiek staram się je robić tylko raz. Mam nadzieję, że
          ten raz to nie będzie pierwszy i OSTATNI w ogóle. Uczę się od lepszych,
          zwłaszcza płynności ruchu i uprzejmości :)

          No tak, ale ja jestem kobietą.. Męzczyzna się NIGDY nie przyzna :)
          • przejazdem Re: hehehe 04.10.05, 08:47
            >No tak, ale ja jestem kobietą.. Męzczyzna się NIGDY nie przyzna :)

            Poza tym:
            "Prawdziwy mężczyzna nigdy nie płacze,
            Prawdziwy mężczyzna nie wie, co to łzy.
            Prawdziwy mężczyzna nie zna rozpaczy,..."
            (dalej nie pamiętam)
          • kazikoseki0 Re: hehehe 04.10.05, 14:33
            Ja jestem mezczyzna, tez stosunkowo poczatkujacym kierowca (70 tys km) i wiem,
            ze daleko mi do szczytu umiejetnosci powozenia samochodem. Tez popelniam bledy,
            czasem drobne, czasem grubsze (te szczegolnie zapadaja w pamięć i myślę, że się
            nie powtórzą). Nie jezdze bardzo dynamicznie, tzn. jak mam pusta droge to jade
            szybciej, ale wole się wlec za cieżarówką niż wyprzedzać nie mając co najmnie
            200% pewności, że się zmieszczę.
            Są więc mężczyźni, którzy przyznają się, że nie są asami kierownicy.
        • emes-nju Re: hehehe 04.10.05, 10:31
          ahedan napisał:

          > czy ktoś się przyznał na forum ze jezdzi zle?
          > wszyscy tu piszący prowadzą"szybko,dynamicznie,czasem agresywnie nawet
          > przekra czając przepisy ale zawsze tak aby było bezpiecznie dla siebie i
          > innych bezpiecznie"


          To efekt poteznej dysproporcji pomiedzy tym co nakazuja znaki, a tym jak da sie w danym miejscu jechac i, w konsekwencji, jak ludzie tam jezdza. Skoro znak nakazuje 40 km/h, a ktos tam codziennie jezdzi 100 km/h i zyje, to rodzi sie u tego kogos glebokie przekonanie, ze ograniczenia sa dla gorszych, a on jest swietny i nie musi sie stosowac. Samopoczucie u tego kogos poprawia tez obserwacja notorycznie lamiacych przepisy radiowozow.

          PS. Ja oczywiscie jestem swietnym kierowca :-P Z wyjatkiem dni takich jak dzis... Jestem od rana tak strasznie niepociumany, ze droga do pracy zajela mi ok. 20% wiecej czasu niz zwykle. A zwykle nie jezdze jak szaleniec, bo mam dla kogo zyc i mysle, ze inni tez maja :-)
        • simon_r Re: hehehe 05.10.05, 14:01
          OK... przyznam się ...jeżdżę szybko... moje prędkości przelotowe jak miałem
          Hondę były w okolicach 140km/h.. na terewnie zabudowanym zwalniam zwykle do 70-80..
          teraz jeżdżę wolniej bo dostałem służbowego szrota z malutkim silnikiem...
          wolniej to znaczy ok. 120/h... własnie z taką prędkością poruszam się na drogach
          krajowych dniem i nocą... czy jeżdżę bezpiecznie??... hhmmm.... od siedmiu lat
          nie miałem wypadku ani stluczki... na koncie punktowym zero...
          sytuacje niebezpieczne miewałem kiedyś jak jeszcze na liczniku było poniżej
          100kkm... ostatnio zdarzyło mi się że wyjechał mi koleś na czołówkę i przy
          prędkości ok. 100/h musiałem zaliczyć nieutwardzone pobocze... ale wyjechałem na
          asfalt i pojechałem dalej mimo braku ABS, ESP itp... i wiecie co myślę???... to
          nie prędkość jest ważna tylko umiejętności... może już popadam w jakieś
          zarozumialstwo ale sądzę, że jestem w stanie dostosować swoją jazdę do warunków,
          auta jakim jadę i tego co potrafię... a to chyba jest najważniejsze...
          najbardziej wkurza mnie jak widzę na szosie ludków bez wyobraźni, którzy
          wyprzedzają pod górkę, na zakręcie nie widząc co przed nimi i nie biorąc pod
          uwagę wszelkich możliwych debilizmów pozostałych uczestników ruchu a zasady są
          tu proste:
          1. jeżeli jest droga dochodząca do szosy to należy założyć że ktoś przed tobą
          zechce w nią skręcić
          2. jeżeli gdzieś daleko widać rowerzystę to się nie wyprzedza nawet jeśli łoś
          przed tobą ci ustępuje
          3. jesli jest linia ciągła na wzniesieniu i nie widzisz co jest za to nie
          wyprzedasz nawet jeśli nie wymaga to przekroczenia ciągłej
          4. nocą NIGDY nie zjeżdżasz na pobocze
          5. nocą nigdy nie wyprzedzasz łosia który ci ustępuje zjeżdżając na pobocze...
          on za chwilkę może zauważyć tam rowerzystę i wjechać w ciebie jak będziesz na
          jego wysokości
          6. jadąc dwupasmówką przejeżdżasz przez skrzyżowania i pasy bez wyprzedzania
          kogokolwiek.. jeśli jedziesz obok TIRa to na tym kawałku jedź tak jak on
          7. wyprzedzając redukuj bieg... wtedy trwa to kilka sekund a nie kilkanaście...
          na lewym pasie należy spedzać jak najmniej czasu
          8. jeśli widzisz pieszych, dzieci, zwierzę, rowerzystę... staraj sie go ominąć w
          odległości większej niż długość jego ciała po położeniu w poziomie :)) i
          generalnie z nogą na hamulcu
          9. jedź tak abyś zawsze miał przynajmniej dwie drogi możliwe między tym co soti
          i porusza sie na twojej drodze :))... to takie śmieszne przykazanie które jest
          na dobrą sprawę posdumowaniem tych powyżej i oznacza że zawsze trzeba mieć gdzie
          uciec jeśli trafisz na łosia
          • mejson.e Zasady 05.10.05, 15:33
            simon_r napisał:

            "OK... przyznam się ...jeżdżę szybko... moje prędkości przelotowe jak miałem
            Hondę były w okolicach 140km/h.. na terewnie zabudowanym zwalniam zwykle do 70-80..
            teraz jeżdżę wolniej bo dostałem służbowego szrota z malutkim silnikiem...
            wolniej to znaczy ok. 120/h... własnie z taką prędkością poruszam się na drogach
            krajowych dniem i nocą... czy jeżdżę bezpiecznie??... hhmmm.... od siedmiu lat
            nie miałem wypadku ani stluczki... na koncie punktowym zero... "

            Miałeś kupę szczęścia, jak dotąd...


            "sytuacje niebezpieczne miewałem kiedyś jak jeszcze na liczniku było poniżej
            100kkm..."

            Może teraz jeździsz zbyt szybko, by je zauważyć? ;-)


            "nie prędkość jest ważna tylko umiejętności..."

            Obyś obalił to twierdzenie wcześniej, nim ci wykują je na ...

            "może już popadam w jakieś zarozumialstwo"

            Dalczego "może"? ;-)

            "sądzę, że jestem w stanie dostosować swoją jazdę do warunków"

            Nie znajdziesz nikogo, kto sądzi o sobie inaczej...

            "1. jeżeli jest droga dochodząca do szosy to należy założyć że ktoś przed tobą
            zechce w nią skręcić
            2. jeżeli gdzieś daleko widać rowerzystę to się nie wyprzedza nawet jeśli łoś
            przed tobą ci ustępuje
            3. jesli jest linia ciągła na wzniesieniu i nie widzisz co jest za to nie
            wyprzedasz nawet jeśli nie wymaga to przekroczenia ciągłej
            4. nocą NIGDY nie zjeżdżasz na pobocze
            5. nocą nigdy nie wyprzedzasz łosia który ci ustępuje zjeżdżając na pobocze...
            on za chwilkę może zauważyć tam rowerzystę i wjechać w ciebie jak będziesz na
            jego wysokości
            6. jadąc dwupasmówką przejeżdżasz przez skrzyżowania i pasy bez wyprzedzania
            kogokolwiek.. jeśli jedziesz obok TIRa to na tym kawałku jedź tak jak on
            7. wyprzedzając redukuj bieg... wtedy trwa to kilka sekund a nie kilkanaście...
            na lewym pasie należy spedzać jak najmniej czasu
            8. jeśli widzisz pieszych, dzieci, zwierzę, rowerzystę... staraj sie go ominąć
            w odległości większej niż długość jego ciała po położeniu w poziomie :)) i
            generalnie z nogą na hamulcu
            9. jedź tak abyś zawsze miał przynajmniej dwie drogi możliwe między tym co soti
            i porusza sie na twojej drodze :))... to takie śmieszne przykazanie które jest
            na dobrą sprawę posdumowaniem tych powyżej i oznacza że zawsze trzeba mieć
            gdzie uciec jeśli trafisz na łosia"

            Zasady są całkiem niezłe, zwiekszają szanse na dojechanie bez nieszczęścia, ale
            nie dają na to GWARANCJI, podobnie jak wolna jazda - temat tego wątku.

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
            • simon_r Re: Zasady 05.10.05, 18:42
              drogi mejsonie... gwarancję to ja ci daję że kiedyś umrzesz... a na rodze może
              ci się to przydarzyć nawet jeśli nie będziesz jechał tylko stał na poboczu..
              może nawet masz wtedy większą szansę.. a jeśli będziesz stał nocą za
              wzniesieniem to już twoje szanse na przeżycie maleją w sposób dramatyczny...
              więc jak sam stwierdziłeś nie w prędkości problem tylko w wyobraźni... BTW
              zwalniasz na wzniesieniach???... to jedna z tych zasad o których zapomnniałem
              napisać i pewnie jeszcze wiele takich mogę sobie przypomnieć.. tylko, że dla
              mnie to nie są zasady o których myślę na drodze ale odruchy i może dlatego mam
              tyle szczęścia jak to określiłeś..
          • bimota Re: hehehe 03.12.06, 01:17
            Generalnie zgadzam sie Z PEWNYMI WYJATKAMI:

            1. Poza terenem zabudowanym jezdze wolniej, ale to chyba ze wzgledu na poznanskie skapstwo (sprzet mniej pali).
            2. Nie jestem przekonany czy ta predkosc faktycznie jest bezpieczna mimo, ze szczesliwie udaje mi sie unikac wypadkow.
      • przejazdem Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 08:45
        >PS. Kolega piszacy o krzyzach na przydroznych drzewach to chyba jakis
        >statystyczny kierownik Skody;-) Prosze zrozumiec, ze nie kazdy potrafi jechac
        >za tirami przez 100 km.

        Należy wtedy przeliczyć, czy ryzykowne zachowanie się opłaca? Dla mnie bardzo
        często nie! Zresztą nie każda sytuacja jest taka sama: szerokość drogi, sposób
        jazdy ciężarówek (czy ułatwiają wyprzedzenie) natężenie ruchu. Przecież mejson
        nie postuluje permanentnego zakazu wyprzedzania (mam nadzieję).

        A co do krzyży, to często widuję je w takich miejscach, że zachodzę w głowę jak
        można było się zabić w takim miejscu - albo głupota troglodyty, albo wóda, albo
        szrotowóz.
        • simon_r Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 05.10.05, 18:49
          otóż kiedy ś jechałem sobie siódemką w stronę gdańska i w glinojecku zaraz za
          cukrownią jedzie sobie z naprzeciwka kawalkada samochodów ok. 80/h... nagle coś
          się zakotłowało jakiś kurz się podniósł i na poboczu za rowem między drzewami
          zaparkowała sobie skoda felicja NIENARUSZONA tyłem do kierunku jazdy!!...
          droga prosta jak w pysk strzelił... prędkość żadna... nic mu nie wyskoczyło...
          żadnej dziury... szerokie pobocze... CUD!!!... i dodatkowy cud że nic się
          gościowi nie stało tylko się za głowę złapał zdziwiony jak wszyscy inni jadący
          za nim i jak ja z naprzeciwka... tak więc cuda się zdarzają zwłaszcza gdy ktoś
          się zagapi bo tak mu się nudno i spokojnie jedzie
    • kompletny_idiota Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 00:19
      Chmura motyli potrafi przeleciec przez druga chmure motyli i zaden motyl nie
      zderza sie z drugim motylem. Bo wszystkie leca wolno. Wolno = bezpiecznie to
      fakt a nie mit. W jakimkolwiek ruchu szybkosc jest niebezpieczniejsza, jezeli
      nawet ilosc wypadkow sie nie zwiekszy, to gorsze beda ich skutki. Przynajmniej
      dopoki samochodem kieruje czlowiek.
      • typson Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 00:22
        najwyrazniej motyle sa pod tym wzgledem inteligentniejsze, bo "prowadza sie" na
        miare swoich mozliwosci. Czlowiek jako hybryda małpy i naukowego postepu wyzbyl
        sie wiekszosci instynktow i nie potrafi juz postepowac zachowawczo
        • kompletny_idiota Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 01:57
          Lepiej byc w stadzie motyli niz w stadzie Motylii.
      • siekiera77 Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 00:30
        idioto
        a co powiesz o szybkosci światła?
        slyszales cus o jakis skutkach
        wypadków?
        • kompletny_idiota Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 00:38
          Przepraszam, ale nie zrozumialem Twojej odpowiedzi. Takze nie zrozumialem
          Twojej sygnaturki. Obawiam sie ze jak znow cos napiszesz to tez tego nie
          zrozumiem, a szkoda bo chyba z Ciebie ciekawy egzemplarz. Moze popros kogos o
          pomoc w pisaniu.
          • siekiera77 Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 00:44
            nie zrozumiałeś?
            nic dziwnego
            jestś przecież kąpletnym_idiotom
      • talisker Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 12:09
        Pytanie tylko czy dla motyla jego wlasna predkosc to "powoli"
        a co z nietoperzami ktore popierniczaja jak maly samochodzik ?
        Wydaje mi sie ze to tylko czesciowo kwestia predkosci a glownie "techniki"
    • marekatlanta71 Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 01:24
      A ja jestem za a nawet przeciw. Bo sam nagminnie szybko jezdze, czasem nawet "za
      szybko". Mialem tez w zyciu jeden wypadek w ktorym moja predkosc prawdopodobnie
      sie przyczynila (choc akurat wtedy jechalem zgodnie z ograniczeniem, tyle ze
      ograniczenie bylo zdecydowanie za liberalne jak na ten odcinek drogi i czas
      reakcji wlasciciela Malucha zajetego mysleniem o tym czy dobrze sprzedal swinke
      na targu).

      Rozwazajac czysto teoretycznie - odpowienio niska predkosc pozwolilalby na
      wyeliminowanie wszystkich wypadkow :)))

      A tak powaznie to uwazam ze rozwiazaniem jest niemieckie podejscie do ruchu
      drogowego:
      - dobrze utrzymane drogi
      - rygorystyczne pilnowanie sprawnosci samochodow
      - policja karzaca za najdrobniejsze wykroczenia
      - edukacja kierowcow

      Niestety w PL to jest niemozliwe bo nie ma pieniedzy. Wiec cieszcie sie tym co
      macie, i jezdzcie ostroznie...
      • przejazdem Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 08:53
        >i czas reakcji wlasciciela Malucha zajetego mysleniem o tym czy dobrze
        >sprzedal swinke na targu)

        Powinieneś spodziewać się, że po udanym biznesie z wrażenia nie będziesz mógł
        prowadzić i zostawić auto w domu, lub poprosić kupmla o podwiezienie.

        > A tak powaznie to uwazam ze rozwiazaniem jest niemieckie podejscie do ruchu
        > drogowego:
        > (...)
        > - edukacja kierowcow

        Przeczytałem - egzekucja kierowców- i nawet mi się spodobało, ale niestety
        potem przeczytałem właściwie. Z drugiej strony, może warto trochę udoskonalić
        niemiecki model ?
        • callafior Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 05.02.06, 17:30
          > Z drugiej strony, może warto trochę udoskonalić
          > niemiecki model ?
          Ja już bym wolał, żeby Polak po Niemcach nie poprawiał...
    • zupper Obalanie mitów czy aby napewno? 04.10.05, 09:42
      Też byłem chojrak do pierwszego wypadku - teraz jeżdzę jak w owym micie i jakoś
      dzięki Bogu dłużej i bezpieczniej i tak jeżdzić zamierzam. Szczególnie z
      rodziną.
    • sajkopatyk Jeżeli nie potrafisz jechać 90 km/h to znaczy ,że 04.10.05, 10:17
      musi iść do lekarza ,bo albo jesteś sfrustrowany ,albo jesteś nadpobudliwy co
      podlega leczniu . Ja potrafię jechać 90 km/h przez 400 km. Nigdy się tym nie
      zmęczyłem . Wygląda na to ,że jesteś chory i to wszystko .
      • billy.the.kid Re: Jeżeli nie potrafisz jechać 90 km/h to znaczy 04.10.05, 10:28
        90km/h-kolizja-w hamulec- połamane nogi,pokaleczenie od potłuczonej szyby.
        150km/h-kolizja-KAPOTA.
      • hotrod404 Re: Jeżeli nie potrafisz jechać 90 km/h to znaczy 03.02.06, 12:01
        często widać głupków (to nie do Ciebie), którzy jadą 90 i przez las i przez
        miejscowości np. obok szkoły!!! ja wolę szybko tam gdzie się da i powoli w
        miejscach niebezpiecznych (przechodnie, rowerzyści itp.) na długich trasach
        staram się xzachować średnią ok. 100/h
      • bimota Re: Jeżeli nie potrafisz jechać 90 km/h to znaczy 03.12.06, 01:28
        A moze ty jestes chory i ekscytujesz sie przy takiej predkosci... ?
    • logis_on_line Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 10:53
      Świetna analiza powodów dekoncentracji podczas wolnej jazdy.
      Sam jeżdżę szybko ale sytuacjach nawet lekko wątpliwych zawsze zwalniam.
      Jeżeli pojazd jadący za mną nie trzyma odpowiedniego dystansu, pozwalam mu się
      wyprzedzić. Miałem w życiu miałem kilka stłuczek i wszystkie przy szybkości nie
      większej 30 km/h - powód, w mojej ocenie zawsze ten sam - niewystarczająca
      koncentracja spowodowana wolną jazdą, bo przecież nic stać się nie może przy
      tej szybkości.
      Ale jest i druga strona tej analizy - gdyby zezwolić na szybką jazdę, to
      zaleźli by się tacy, jak ci co na zielonym świetle uważają, że mają bezwzględne
      pierwszeństwo przejazdu i gnają na oślep przez skrzyżowanie.

      Pozdrawiam
    • edek40 Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 11:01
      W paru miejscach na swiecie robili badania, z ktorych jasno wyniklo, ze wolna jazda zabija. Znurzenie, dekoncentracja, zajmowanie sie innymi sprawami to tylko podstawowe "grzechy" wolno jadacych. W wielu stanach w USA podniesiono idiotyczny limit 55 mil. U goracokrwistych Wlochow rowniez. Jest tylko jedno ale: badania dotyczyly autostrad. W tych krajach one wystepuja. Na drogach lokalnych nikt nie prowadzil taki badan, a kierowcy dojezdzajacy do najblizszej autostrady nie widza powodu do szalenstw. Nie dopada ich rowniez znurzenie wolna jazda. A u nas niestety sa glownie drogi lokalne. Jak wiec znalezc zloty srodek poza sensownym glosowaniem w wyborach?
    • emes-nju Do Mejsona 04.10.05, 11:12
      Podpisuje sie pod tym wszystkimi przylgami.

      Jest tylko jedno ale - aspekt "polityczny". Jak mozna oczekiwac, ze organa zajmujace sie fachowym wyhamowywaniem samochodow przyznaja, ze NIE TYLKO predkosc zabija. Jak mozna oczekiwac, ze organa majace niebagatelne wplywy do kasy, zrezygnuja ze stawiania idiotycznych ograniczen - przeciez wlasnie te ograniczenia to dla nich prawdziwa zyla zlota... A ze to demoralizuje kierowcow, to tym lepiej - przestaja przestrzegac jakichkolwiek ograniczen i kasa leje sie do kiesy jeszcze szerszym strumieniem :-/
      • sanczopanczo ? 04.10.05, 12:28
        Jaka jest dozwolona prędkość na trasie łazienkowskiej w wawie?
        • emes-nju Re: ? 04.10.05, 12:31
          Wedlug mnie 50 km/h. Wedlug wiesci, ktore zaslyszalem w TV (jakis policjant opowiadal o bezsensownosci ograniczenia na tej trasie) - 60 km/h.
          • sanczopanczo Re: ? 04.10.05, 12:49
            emes-nju napisał:

            > Wedlug mnie 50 km/h. Wedlug wiesci, ktore zaslyszalem w TV (jakis policjant
            opo
            > wiadal o bezsensownosci ograniczenia na tej trasie) - 60 km/h.
            >

            Ustanawiając takie prawo jednocześnie niszczy się do niego szacunek - Polak
            potrafi!

            ps. na łazienkowskiej nawet 20letnie ikarusy jeżdżą szybciej...
            • emes-nju Re: ? 04.10.05, 12:51
              sanczopanczo napisał:

              > Ustanawiając takie prawo jednocześnie niszczy się do niego szacunek - Polak
              > potrafi!
              >
              > ps. na łazienkowskiej nawet 20letnie ikarusy jeżdżą szybciej...


              Wielokrotnie o tym pisalem. Milo, ze ktos zasysa o co chodzi :-)
    • aneta362 Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 12:32
      Masz rację chłopie, nie przesadzać z prędkościami, ale jeździć z jajem, te
      tłuki wleczące się poza miastem 60-80km/h stwarzają zagrożenie bo przecież
      trzeba ich w końcu wyprzedzć, a to jak widać manewr bardzo niebezpieczny, a tak
      jechaliby sobie w okolicach stówki z niewielkim nadmiarem lub niedomiarem i nie
      byłoby za nimi korków.
      • emes-nju Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 12:39
        Ci ktorzy jada poza miastem 60-80 km/h (czasem wolniej) dziela sie na kilka glownych kategorii. Wiekszosc tak jedzie bo ma niedaleko. Ci do tego rzadko uzywaja kierunkow bo w okolicy wszyscy wiedza dokad oni jada. Inna czesc kierowcow uwierzyla w bajki dla dzieci i uwazaja, ze jak snuja sie po jezdni, to sa bezpieczni. Ci sa najbardziej niebezpieczni (Mejson opisal to bardzo dokladnie). A ostatnia grupa to ci po prostu bojacy sie - i tych "lubie" najbardziej bo sa dla mnie i dla siebie najbezpieczniejsi :-)
        • callafior Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 05.02.06, 19:37
          I jeszcze jedna grupa - pojazdy, które więcej nie pojadą - maluchy, zajechane CC
          700 i tego typu "kapcie".
      • bimota Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 03.12.06, 01:34
        Latwiej ci sie wyprzedza auta jadace szybciej ??
    • laura_x Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 14:06
      Wolniej=bezpieczniej. Co do tego chyba w ogóle nie powinno być dyskusji. Jak
      walisz w drzewo z prędkością 50 km/h, masz ogromne szanse przeżycia. Przy 100
      km/h jesteś tej szansy praktycznie pozbawiony.
      • trepptak Wlasnie tak dokladnie jest 04.10.05, 14:14
        nawet mialem zaproponowac zrobienie eksperymentu, ale wymagalby on zuzycia 2
        samochodow :)
      • emes-nju Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 14:20
        laura_x napisała:

        > Wolniej=bezpieczniej. Co do tego chyba w ogóle nie powinno być dyskusji. Jak
        > walisz w drzewo z prędkością 50 km/h, masz ogromne szanse przeżycia. Przy 100
        > km/h jesteś tej szansy praktycznie pozbawiony.


        Wiesz, kiedys nabilem sobie poteznego guza w czasie niespiesznej przechadzki. Odwrocilem glowe, zeby przyjrzec sie jakiejs lali i zaatakowal mnie slup. Ale czy to jest argument za zakazem chodzenia, czy raczej za zakazem lezienia jak sie nie patrzy?

        Zastanow sie nad tym bo z tego co piszesz wynika, ze w ogole nie nalezy jezdzic, a jak juz sie to robi, nalezy jezdzic niewiele szybciej od przecietnego rowerzysty - przy predkosciach rzedu 20 km/h musialabys stoczyc sie w przepasc, zeby zrobic sobie krzywde. Tak naprawde w tym watku nie chodzi o chwalenie szalenczej jazdy, tylko o zachowanie rozsadnego kompromisu pomiedzy szybkoscia a bezpieczenstwem (wypadki zdarzac sie beda zawsze - sa nieodlacznym skladnikiem cywilizacji).
        • laura_x Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 14:23
          > Zastanow sie nad tym bo z tego co piszesz wynika, ze w ogole nie nalezy
          jezdzic
          > , a jak juz sie to robi, nalezy jezdzic niewiele szybciej od przecietnego
          rower
          > zysty - przy predkosciach rzedu 20 km/h musialabys stoczyc sie w przepasc,
          zeby
          > zrobic sobie krzywde.

          Chwileńkę, niczego podobnego nie napisałam.



          Tak naprawde w tym watku nie chodzi o chwalenie szalencz
          > ej jazdy, tylko o zachowanie rozsadnego kompromisu pomiedzy szybkoscia a
          bezpie
          > czenstwem (wypadki zdarzac sie beda zawsze - sa nieodlacznym skladnikiem
          cywili
          > zacji).

          Oczywiście, że będą się zdarzać, ale chyba nie chcesz powiedzieć, że im
          szybciej kierowcy będą jeździć, tym będzie ich MNIEJ? :) Chba korelacja jest
          wręcz odwrotna i tylko to chciałam wyrazić w swoim poście.
          • emes-nju Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 14:35
            laura_x napisała:

            > Oczywiście, że będą się zdarzać, ale chyba nie chcesz powiedzieć, że im
            > szybciej kierowcy będą jeździć, tym będzie ich MNIEJ? :) Chba korelacja jest
            > wręcz odwrotna i tylko to chciałam wyrazić w swoim poście.


            Nie jest odwrotna! Jadacy znacznie wolniej niz pozwala samochod i droga sa tak upojeni wlasnym poczuciem bezpieczenstwa, ze jak zdarzy sie cos niespodziewanego (np. pan Zenek na ciagniku wyjezdzajacy z pola po spozyciu znacznej ilosci napitkow), czesto nie podejmuja zadnej walki.

            Zaleznosc jest nieco bardziej zlozona. Za szybko zle, za wolno tez. Chodzi o to, ze spowalnianie wszystkich (znakami bo nie bardzo widze inna metode) nie jest pacaneum na kaca, a czesto odnosi odwrotny skutek. jestesmy tego swiadkami na naszych drogach. Znakow z ograniczeniami jak kwiatkow na polu, a jak ludzie jezdza kazdy widzi...
            • laura_x Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 14:44
              > Nie jest odwrotna! Jadacy znacznie wolniej niz pozwala samochod i droga sa
              tak
              > upojeni wlasnym poczuciem bezpieczenstwa, ze jak zdarzy sie cos
              niespodziewaneg
              > o (np. pan Zenek na ciagniku wyjezdzajacy z pola po spozyciu znacznej ilosci
              na
              > pitkow), czesto nie podejmuja zadnej walki.

              No przepraszam cię bardzo, spożycie alkoholu przed jazdą samochodem chyba ma
              się nijak do tematu o bezpiecznej jeździe.




              > Zaleznosc jest nieco bardziej zlozona. Za szybko zle, za wolno tez. Chodzi o
              to
              > , ze spowalnianie wszystkich (znakami bo nie bardzo widze inna metode) nie
              jest
              > pacaneum na kaca, a czesto odnosi odwrotny skutek. jestesmy tego swiadkami
              na
              > naszych drogach. Znakow z ograniczeniami jak kwiatkow na polu, a jak ludzie
              jez
              > dza kazdy widzi...

              Jasne, że niektóe ograniczenia są absurdalne. Ale osobiście szlag mnie trafia,
              jak słyszę z czyichś ust dumne "jeżdżę szybko, ale bezpiecznie". To jakaś
              kosmiczna bzdura.
              • emes-nju Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 15:17
                Nie dogadamy sie. Chlop swoje - baba swoje.

                Ale sprobuje. Jedziesz sobie swiecie przekonana, ze szalenie bezpiecznie bo az 60 km/h przez szczere pole (z drzewami wiec jakby co to zdarzysz wyhamowac do bezpiecznych, wedlug Ciebie 50 km/h). Na droge wyjezdza pijany pan Zenek. Ale TY jestes trzezwa i nie masz sobie nic do zarzucenia! Za to tak zachwycona wlasnym bezpiecznym sposobem poruszania sie, ze nie udaje Ci sie zareagowac odpowiednio szybko. To co pisze, to nie sa mity - tak wlasnie wyszlo w roznych badaniach prowadzonych w kilku krajach. Np. we Wloszech, na wybranych odcinkach autostrad zwiekszono limit do, niewyobrazalnego w Polsce, poziomu 150 km/h. Bo kierowcy za bardzo sie dekoncentrowali jadac "tylko" 130 km/h... W Polsce wystarczyloby pozdejmowac nagminne 40 km/h przed kazdym zakretem.

                A jazda szybka i bezpieczna nie jest niemozliwa. Chocby dlatego, ze jezdzacy szybko (bez szalenstw - w naszych warunkach 90-100 km/h na jednojezdniowce to szybko!) stale sa skoncentrowani i stale podnosza swoje umiejetnosci. Natomiast jezdzacy powoli nie podnosza swoich umiejetnosci bo nie maja takiej potrzeby. Problem w tym, ze w poslizg mozna wpasc nawet jadac 20 km/h. Problem w tym, ze pijany pan Zenek moze wyjechac pod kola jadacego szybko albo pod zdekoncentrowanego wolna jazda, z podziwianiem urokow krajobrazu, ale, we wlasnym mniemaniu, szalenie bezpiecznego. Fakt, ze jak obaj w Zenka przypakuja, to skutki beda gorsze dla jadacego szybciej (Zenkowi sie nic nie stanie bo jest pijany :-P ). Ale jadacy szybciej, jezeli bedzie mial szanse, uniknie wypadku - natomiast rozkojarzona "trakcja wolnobiezna" moze nawet nie zdarzyc odpowiednio sie skoncentrowac, zeby przeciwdzialac.

                W tej dyskusji jest jakis zloty srodek...
                • laura_x Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 15:23
                  Może złoty środek jest taki: należy zachowywać prędkość dostosowaną do warunków
                  I jednocześnie koncentrować się na jeździe? :)
                  • emes-nju Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 15:42
                    laura_x napisała:

                    > Może złoty środek jest taki: należy zachowywać prędkość dostosowaną do
                    > warunków
                    >
                    > I jednocześnie koncentrować się na jeździe? :)


                    To nie wyjdzie. Tak samo jak nie wychodzi zmuszenie kierowcow do przestrzegania kretynskich ograniczen (skoro co drugie jest kretynskie, to nie przestrzega sie wszystkich!). Skoro powolna jazda dekoncentruje, to trudno zmusic kogokolwiek do skoncentowania sie.

                    A co do jazdy z predkoscia dostosowana do warunkow... Otoz czy predkosc byla dostosowana dowiadujemy sie po fakcie. Jak nic sie nie stalo (nawet w czasie jazdy 250 km/h), to byla dostosowana. Jak cos sie stalo (nawet przy predkosci 10 km/h), to byla niedostosowana. Cale to sformulowanie sluzy tylko do tego, zeby odpowiednie organa mogly wykazac sie swoja madroscia i grzmiec z telewizyjnej ambony, ze predkosc "niedostosowana" albo "nadmierna". Ale to wiadomo PO wypadku... A wtedy to kazdy glupi moze byc madry! Warto za to nie wykazywac sie brakiem myslenia i nie wierzyc we wszystkie kocopaly, ktore nam wciskaja do glow. Lepiej pomyslec samemu.
                    • laura_x Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 15:54
                      > To nie wyjdzie. Tak samo jak nie wychodzi zmuszenie kierowcow do
                      przestrzegania
                      > kretynskich ograniczen (skoro co drugie jest kretynskie, to nie przestrzega
                      si
                      > e wszystkich!). Skoro powolna jazda dekoncentruje, to trudno zmusic
                      kogokolwiek
                      > do skoncentowania sie.

                      Mówiłam o prędkości dostosowanej do warunków. To nie znaczy automatycznie
                      powolnej jazdy.
                      A tym nieprzestrzeganiem wszystkich przepisów, bo co drugie jest kretyńskie, to
                      chyba trochę przesadziłeś :)




                      > A co do jazdy z predkoscia dostosowana do warunkow... Otoz czy predkosc byla
                      do
                      > stosowana dowiadujemy sie po fakcie. Jak nic sie nie stalo (nawet w czasie
                      jazd
                      > y 250 km/h), to byla dostosowana. Jak cos sie stalo (nawet przy predkosci 10
                      km
                      > /h), to byla niedostosowana.

                      Chyba niekoniecznie. Trochę za śmiała ta teza, moim zdaniem. Nie znam takich
                      warunków, w których 250 byłoby odpowiednią prędkością. Nawet na autostradzie.
                      • emes-nju Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 16:08
                        laura_x napisała:

                        > > To nie wyjdzie. Tak samo jak nie wychodzi zmuszenie kierowcow do
                        > > przestrzegania kretynskich ograniczen (skoro co drugie jest kretynskie, to
                        > > nie przestrzega sie wszystkich!). Skoro powolna jazda dekoncentruje, to
                        > > trudno zmusic kogokolwiek do skoncentowania sie.
                        >
                        > Mówiłam o prędkości dostosowanej do warunków. To nie znaczy automatycznie
                        > powolnej jazdy.


                        Skad wiesz jaka predkosc jest dostosowana? Jestes wrozka? Ja na przyklad nie wiem i jezdze z predkosciami bliskimi predkosciom dopuszczalnym. Jak warunki gorsze, to wolniej, jak lepsze - szybciej. O tym czy predkosc faktycznie nie byla dostosowana, dowiem sie jak odwiedze krajobraz z powodu zbyt szybkiej, w danych warunkach jazdy. Troche w tym wszystkim statystycznego podejscia do tematu bo nie da sie wszystkiego przewidziec. A ja uwazam, ze ktos poslugujacy sie stereotypowym "dostosowaniem predkosci" ZAWSZE jezdzi duzo za wolno. I wolno mu...


                        > A tym nieprzestrzeganiem wszystkich przepisów, bo co drugie jest kretyńskie,
                        > to chyba trochę przesadziłeś :)


                        Nie. Popatrz na nasze drogi. To nie jest jakas skaza genetyczna Polakow. To skaza urzednicza znakujacych!


                        > > A co do jazdy z predkoscia dostosowana do warunkow... Otoz czy predkosc
                        > > byla dostosowana dowiadujemy sie po fakcie. Jak nic sie nie stalo (nawet w
                        > > czasie jazdy 250 km/h), to byla dostosowana. Jak cos sie stalo (nawet przy
                        > > predkosci 10 km/h), to byla niedostosowana.
                        >
                        > Chyba niekoniecznie. Trochę za śmiała ta teza, moim zdaniem. Nie znam takich
                        > warunków, w których 250 byłoby odpowiednią prędkością. Nawet na autostradzie.


                        Ja tez nie :-)

                        Pisalem tylko o tym, ze ocenienie czy predkosc jest dostosowana do warunkow jest niemozliwe w czsie jazdy. Skoro DA SIE jechac 250 km/h i dojechac do celu, to znaczy, ze predkosc nie byla (w tym KONKRETNIE przypadku) nadmierna.
                        • skyddad Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 16:13
                          Wystarczy przestrzegac norm jakie sa na znakach drogowych i napewnio wydluzy
                          sie linia zycia.
                          Dlaczego skandynawowie przez poszanowanie przepisow,kulture zmionizowali
                          wypadki do minimum.Nawet Niemcy sie wzoruja na Skandynawi.
                          Pzdr.Sky.
                          P.S Uwagi typu ze nie zdaze do pracy sa nie na miejscu.
                          • emes-nju Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 16:28
                            skyddad napisał:

                            > Wystarczy przestrzegac norm jakie sa na znakach drogowych i napewnio wydluzy
                            > sie linia zycia.


                            Ze wszystkich sil sie staram! Ale zbyt czesto to nie wychodzi. Za duzo ograniczen powodujacych straszny zamet. Przez wiele lat na drodze gdanskiej kolo Warszawy straszyly, co 500-1000 m, ograniczenia do 70 km/h. Da sie jechac 100 km/h, hamulec, 70 km/h na odcinku 150 m, gaz i od poczatku? Nie! Jedzie sie rowno 100 km/h bez wyrzutow sumienia (a niektorzy nie maja wyrzutow jadac 150 km/h bo skoro TE KONKRETNIE znaki sa bez sensu, to rozciagamy to na wszystkie ograniczenia). A teraz znaki zniknely... Jakos nie zanotowano zwiekszenia liczby wypadkow. Dlaczego w, zakorkowanej az do bolu, Warszawie buduje sie autostrade i stawia ograniczenie do 70 km/h? Ja jezdze tam ok 80-90 km/h. Niesmialo posuwam prawym pasem, zeby mnie autobusy, radiowozy i TIRy nie rozjechaly! Z tej, bezkolizyjnej, obarierowanej autostrady zjezdza sie na wezsza i kolizyjna dwujezdniowke z takim samym (od niedawna) limitem. Gdzie limit jest sensowny? Skoro na autostradzie jest 70 km/h, to na kolizyjnej dwujezdniowce ze swiatlami powinno byc 40 czy moze 30 km/h?


                            > Dlaczego skandynawowie przez poszanowanie przepisow,kulture zmionizowali
                            > wypadki do minimum.Nawet Niemcy sie wzoruja na Skandynawi.


                            I czesc im i chwala! W Szwacji na gruntowych drogach limity sa realniejsze niz w Polsce na wielu drogach. Jak jest remont, to ograniczenia sa tylko tam, gdzie sa niezbedne, a nie 30-40 km/h na odcinku np. 10 km/h bo na takim odcinku odbywaja sie (ale nie na calym jednoczesnie!) roboty.


                            > Pzdr.Sky.
                            > P.S Uwagi typu ze nie zdaze do pracy sa nie na miejscu.


                            Akurat to mam w d... bo sam sie zatrudniam :-) To radykalnie zmniejszylo u mnie sklonnosc do tlumaczen typu "zaspalem" :-) A jakby co - sa komorki, przy pomocy ktorych moge uprzedzic, ze sie spoznie.
                          • edek40 Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 05.10.05, 10:45
                            Nie porownoj naszych oznakowan i tych wystepujacyw w Szwecji. U nas najmniejsze roboty drogowe oznaczaja ograniczenie predkosci do 30-40 km/h. Na wszystkich pasach ruchu. Jezeli jest zamknieta jedna nitka jezdni dwujezdniowej to dwukierunkowy ruch na tej pozostalej zawsze jest ograniczony do co najwyzej 60 km/h. Czesto na naprawde dlugim odcinku w sumie normalnej szerokiej szosy.

                            W Szwecji zauwazylem, ze tam predkosc "autostradowa" moze byc ustawione nawet na szosie jednojezdniowej biegnacej przez np. las. Autostrada biegnaca przez miejscowosci dalej jedzie swoja predkoscia, choc wiadomo, ze jest tam duzo wjazdow i ruch jest sporo wiekszy (np. ewidentnie przelotowa i na sporym odcinku bezkolizyjna Trasa Lazienkowska ma ograniczenie do 60 km/h). Kierowcy wjezdzajacy na autostrade ZAWSZE rozpedzaja samochod ZANIM wjada na glowna szose. Dzieki temu wlaczenie sie do ruchu jest bezpieczne i naprawde bezkolizyjne, choc wydawac by sie moglo, ze wbicie sie w ruch z maksymalna na danym odcinku predkoscia kloci sie ze zdrowym rozsadkiem.

                            I na koniec najwieksza roznica. W Szwecji znaki stawiaja specjalisci i jakos nie moglem sie dopatrzyc wiekszych szykan. Nigdy sie nie spotkalem z ograniczeniem, ktore nie zostaloby odwolane innym znakiem. A jezdzilem po takich bezdrozach, ze biedne volvo ledwo dyszalo. Nawet na tych wertepach byly znaki i mialy walor sensownego ustawienia. Pojezdzij po Polsce. Nie dosc, ze ograniczenia bardzo czesto nie sa dostosowywane do warunkow to jeszcze czesciej nie sa w ogole nigdy odwolywane.
                        • laura_x Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 16:19
                          > Skad wiesz jaka predkosc jest dostosowana? Jestes wrozka? Ja na przyklad nie
                          wi
                          > em i jezdze z predkosciami bliskimi predkosciom dopuszczalnym. Jak warunki
                          gors
                          > ze, to wolniej, jak lepsze - szybciej. O tym czy predkosc faktycznie nie byla
                          d
                          > ostosowana, dowiem sie jak odwiedze krajobraz z powodu zbyt szybkiej, w
                          danych
                          > warunkach jazdy. Troche w tym wszystkim statystycznego podejscia do tematu bo
                          n
                          > ie da sie wszystkiego przewidziec. A ja uwazam, ze ktos poslugujacy sie
                          stereot
                          > ypowym "dostosowaniem predkosci" ZAWSZE jezdzi duzo za wolno. I wolno mu...

                          No dobrze, to w takim razie powiedz mi, z jaką prędkością jedziesz w
                          następujących warunkach: jest ciemno, sucho, droga wyjazdowa z miasta, ale
                          tylko po jednym paśmie w każdą stronę. Droga jest nieoświetlona, co jakiś czas
                          zdarzają się przejścia dla pieszych.




                          > Nie. Popatrz na nasze drogi. To nie jest jakas skaza genetyczna Polakow. To
                          ska
                          > za urzednicza znakujacych!

                          Czyli jak widzisz znak, że będzie niebezpieczny zakręt, a potem ograniczenie do
                          40, to nie zwalniasz? :)




                          > Pisalem tylko o tym, ze ocenienie czy predkosc jest dostosowana do warunkow
                          jes
                          > t niemozliwe w czsie jazdy. Skoro DA SIE jechac 250 km/h i dojechac do celu,
                          to
                          > znaczy, ze predkosc nie byla (w tym KONKRETNIE przypadku) nadmierna.

                          Albo to, że miałeś po prostu cholernego farta! Tym razem.

                          Co ty mówisz? Można w dużym stopniu ocenić, jaka prędkość jest nadmierna. Po
                          twojej potencjalnej drodze hamowania w stosunku do widoczności, chociażby.
                          Gdyby wszyscy kierowcy prezentowali takie myślenie, jak ty w zdaniu powyżej, to
                          byłaby masakra na drogach!
                          • emes-nju Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 16:57
                            laura_x napisała:

                            > No dobrze, to w takim razie powiedz mi, z jaką prędkością jedziesz w
                            > następujących warunkach: jest ciemno, sucho, droga wyjazdowa z miasta, ale
                            > tylko po jednym paśmie w każdą stronę. Droga jest nieoświetlona, co jakiś
                            > czas zdarzają się przejścia dla pieszych.


                            Poza terenem zabudowanym 80-100 km/h, a przed skrzyzowaniami zwalniam. Wychodze z zalozenia, ze piesi nie sa samobojcami i widza mnie znacznie lepiej niz ja ich. Jezeli bym w to nie wierzyl, w ogole bym do auta nie wsiadal!


                            > Czyli jak widzisz znak, że będzie niebezpieczny zakręt, a potem ograniczenie
                            > do 40, to nie zwalniasz? :)


                            Coraz czesciej nie. No, moze w gorach :-) Na nizinach praktycznie nie ma zakretow wymagajacych az takiego zwolnienia. Ale urzedasy sa innego zdania... A kierowcy dzieki temu, ze przez "niebezpieczny zakret" da sie przejechac 100 km/h coraz bardziej maja w d... WSZYSTKIE ograniczenia.


                            > Można w dużym stopniu ocenić, jaka prędkość jest nadmierna. Po
                            > twojej potencjalnej drodze hamowania w stosunku do widoczności, chociażby.


                            Jestes, w szalenie niebezpiecznym, mylnym bledzie!!! Moja potencjalna droga hamowania zalezy od takiej ilosci czynnikow (czesto zmieniajacych sie szybciej niz ja pisze te slowa), ze nie ma szans na jakiekolwiek szacowanie. Jedyne co pozwala mi ocenic czy jade za szybko, czy nie, jest moje doswiadczenie, poparte obserwacja znakow. Klopoty zaczynaja sie wtedy, gdy moje doswiadczenie nie obejmie jednej konkretnej sytuacji. Na szczescie jezdze na tyle duzo, ze sporo juz cwiczylem :-)

                            NIGDY nie jechalem 250 km/h. Ale sa ludzie, ktorzy tak jezdza (zapraszam do Niemiec) i zyja. Z ich punktu widzenia nie jada szybciej niz warunki pozwalaja. Do czasu...
                            • laura_x Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 18:27
                              > Poza terenem zabudowanym 80-100 km/h, a przed skrzyzowaniami zwalniam.

                              A ja 70-80, chyba ze mam możliwość włączenia długich świateł. Przecież w takich
                              warunkach widoczność jest ograniczona! Nie byłabym w stanie szybko się
                              zatrzymać, jeśli jechałabym 100 km/h, gdyby ktoś nagle wtargnąłby mi na
                              jezdnię. Nie zauważyłabym go.



                              Wychodze
                              > z zalozenia, ze piesi nie sa samobojcami i widza mnie znacznie lepiej niz ja i
                              > ch. Jezeli bym w to nie wierzyl, w ogole bym do auta nie wsiadal!

                              No to uważaj lepiej, bo zwykle piesi samobójcami nie są. Natomiast bywają
                              pijani obywatele i głupie dzieci, na przykład.




                              > Coraz czesciej nie. No, moze w gorach :-) Na nizinach praktycznie nie ma
                              zakret
                              > ow wymagajacych az takiego zwolnienia. Ale urzedasy sa innego zdania... A
                              kiero
                              > wcy dzieki temu, ze przez "niebezpieczny zakret" da sie przejechac 100 km/h
                              cor
                              > az bardziej maja w d... WSZYSTKIE ograniczenia.

                              Mówiąc szczerze, nie zauważyłam, żeby kierowcy akurat ignorowali sekwencję tych
                              dwóch znaków.




                              > Jestes, w szalenie niebezpiecznym, mylnym bledzie!!! Moja potencjalna droga
                              ham
                              > owania zalezy od takiej ilosci czynnikow (czesto zmieniajacych sie szybciej
                              niz
                              > ja pisze te slowa), ze nie ma szans na jakiekolwiek szacowanie.

                              Ale są pewne mniej więcej stałe czynniki! Warunki pogodowe, ruch na jezdni,
                              oświetlenie. Nie zmieniają się one aż tak szybko, żebyś nie mógł dostosować do
                              nich swojej prędkości.
                              • emes-nju Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 05.10.05, 10:45
                                laura_x napisała:

                                > > Poza terenem zabudowanym 80-100 km/h, a przed skrzyzowaniami zwalniam.
                                >
                                > A ja 70-80, chyba ze mam możliwość włączenia długich świateł.


                                No to znaczy, ze mamisz sie swoim poczuciem bezpieczenstwa. Zasieg swiatel mijania jest mniejszy niz droga hamowania (realna - z uwzglednieniem czasu reakcji) z predkosci 70-80 km/h. Wiecej - przeszkody typu na czarno ubrany, zalany w 3 d... pieszy schodzacy z pobocza, mozesz nie zauwazyc w ogole, dopoki nie wlezie Ci pod kola. Ale coz, wolno Ci zyc w przeswiadczeniu, ze jedziesz bezpiecznie... Faktycznie sklanialbym sie raczej do ocenienia tego inaczej. Po prostu jedziesz wolno bo sie boisz. I wolno Ci! To zaden powod do wstydu - ja tez przyznaje sie do tego, ze boje sie jezdzic w nocy. Tylko lepiej dla Ciebie bedzie jak przestaniesz wierzyc w swoje bezpieczenstwo bo jedziesz powoli. Bo wierzac w swoje bezpieczenstwo za bardzo sie odprezasz!


                                > > Wychodze z zalozenia, ze piesi nie sa samobojcami i widza mnie znacznie
                                > > lepiej niz ja ich. Jezeli bym w to nie wierzyl, w ogole bym do auta nie
                                > > wsiadal!
                                >
                                > No to uważaj lepiej, bo zwykle piesi samobójcami nie są. Natomiast bywają
                                > pijani obywatele i głupie dzieci, na przykład.


                                Uwazasz, ze jadac 70-80 km/h (zamiast 90-100 km/h) masz jakikolwiek wplyw na zachowanie bezpieczenstwa pijanych czy dzieci?! Wolne zarty! Na nic nie masz wplywu bo pieszy moze wyskoczyc 50 m od Ciebie (i wtedy zdarzysz zareagowac nawet jadac 100 km/h - przynajmniej wyhamujesz do bezpieczniejszej predkosci) jak i 5 m od Ciebie (a wtedy zdarzysz jadac co najwyzej 10 km/h). Bo dwa wymienione przez Ciebie "gatunki" cechuje nieprzewidywalnosc! Normalny czlowiek nie wyjdzie pod jadace, oswietlone auto - pijany czy dzieciak moze wyjsc. I nie masz na to najmniejszego wplywu. Jezeli jestes wierzaca, mozesz sie co najwyzej pomodlic, zeby pieszy zechcial dokonac zywota pod kims innym.

                                Wiele lat temu moj osobisty brat potracil pieszego w szczerym polu. Jechal ok. 70 km/h i nie jest nawet pewien czy hamowal przed, czy po uderzeniu! Po prostu nagle zobaczyl w swiatlach sylwetke biegnacego czlowieka. Czlowiek ten byl tak pijany, ze po skasowaniu auta prawie do jego wartosci (caly przod, przednia szyba, wycieraczki, elementy wnetrza z podsufitka wlacznie, dach, tylna szyba), spadl na jezdnie i zasnal prawie pod kolami hamujacego TIRa...

                                Cala jazda w nocy to wiara, ze mi nie przytrafi sie nieszczescie. To wiara w statystyki (jednak zdecydowana wiekszosc dojezdza do celu) poparta faktycznie zmniejszeniem predkosci (szczesciu trzeba pomoc). Ale NIGDY nie zachowasz pelnego poczucia bezpieczenstwa dopoki jezdzic bedziemy drogami bedacymi jednoczesnie: szosami miedzynarodowymi, krajowymi, gminnymi, wiejskimi, deptakami dla zakochanych, placami zabaw dla dzieci, traktami do powrotow do domu z imprezki, traktami do przepedzania bydla... Kilka lat temu prawie wyladowalem w rowie bo pijany pastuch zaczal w nocy przepedzac bydlo przez jezdnie - nie wiem dlaczego zaczalem hamowac zanim cos zauwazylem, zapewne dojrzalem cos katem oka (choc jadacy ze mna kolega stanowczo twierdzi, ze to dlatego, ze nawiazelem wiez transcendentalna z krowa :-P ).

                                Zauwaz, ze caly czas dyskutujemy o jezdzie POZA terenem zabudowanym. Szansa na spotkanie pieszego jest stosunkowo niewielka. Ale jest! Tylko, ze nie mamy na to wplywu...


                                > Mówiąc szczerze, nie zauważyłam, żeby kierowcy akurat ignorowali sekwencję
                                > tych dwóch znaków (niebezpieczny zakret i ograniczenie).


                                Owszem - nie ignoruja. Tylko, ze zwykle, po sprawdzeniu czy w krzakach nie czai sie radar, jada co najmniej o 50% szybciej niz ograniczenie. I, co "zabawne" jada bezpiecznie bo nie laduja w rowie! To znak jest grubo na wyrost powodujac ignorowanie tego znaku i wszystkich innych.


                                > > Jestes, w szalenie niebezpiecznym, mylnym bledzie!!! Moja potencjalna dro
                                > > ga hamowania zalezy od takiej ilosci czynnikow (czesto zmieniajacych sie
                                > > szybciej niz ja pisze te slowa), ze nie ma szans na jakiekolwiek
                                > > szacowanie.
                                >
                                > Ale są pewne mniej więcej stałe czynniki! Warunki pogodowe, ruch na jezdni,
                                > oświetlenie. Nie zmieniają się one aż tak szybko, żebyś nie mógł dostosować
                                > do nich swojej prędkości.


                                Sa "mniej wiecej stale czynniki". I one pozwalaja SZACOWAC czy jade z bezpieczna predkoscia. Nie pozwalaja za to miec GWARANCJI. Jak ktos postanowi wysypac piasek na jezdnie i wpadne w poslizg (jadac np. 70 km/h), z cala pewnoscia pierwsza diagnoza policji i osob takich jak Ty bedzie, ze nie dostosowalem... Mimo, ze dostosowalem - do warunkow srednich. Bo zeby dostosowac do chwilowych, musialbym byc wrozka.

                                Nie badz taka dogmatyczna i otworz SZEROKO oczy. Swiat jakos nie chce byc DOKLADNIE taki, jakim urzedasy go widza zza biurek poprzez pryzmat, po bolszewicku rozumianej, odpowiedzialnosci za glupawy narod. I to jest podstawa nieszczesc na naszych drogach! Waaadzy WYDAJE sie, ze wie lepiej. Stawia wiec ograniczenia dla glupawego narodu, sama nawet przez moment nie zamierzajac sie do tych ograniczen stosowac (maja immunitety, a ograniczenia i predkosc bezpieczna sa w Polsce dosc daleko od siebie) - popatrz jak jezdza parlamentarzysci, wojewodowie czy POLICJA!!! Moze zdarzy Ci sie tez kiedys uslyszec jak jezdza dziennikarze plujacy sie z telewizowa o nadmiernej predkosci i o niedostosowaniu.
                                • laura_x Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 05.10.05, 13:41
                                  > No to znaczy, ze mamisz sie swoim poczuciem bezpieczenstwa. Zasieg swiatel
                                  mija
                                  > nia jest mniejszy niz droga hamowania (realna - z uwzglednieniem czasu
                                  reakcji)
                                  > z predkosci 70-80 km/h.

                                  To znaczy, że się mamię? Chyba wręcz przeciwnie - mam świadomość, że nie zdażę
                                  wyhamować w razie czego, toteż jadę WOLNIEJ.




                                  Wiecej - przeszkody typu na czarno ubrany, zalany w 3
                                  > d... pieszy schodzacy z pobocza, mozesz nie zauwazyc w ogole, dopoki nie
                                  wlezie
                                  > Ci pod kola.

                                  Ale wolę się potem tłumaczyć policji, że jechałam 70 km/h, a nie 100. Mam wtedy
                                  mniejsze szanse na wylądowanie za kratkami.




                                  > Ale coz, wolno Ci zyc w przeswiadczeniu, ze jedziesz bezpiecznie.

                                  Nie bezpiecznie. BEZPIECZNIEJ.



                                  > .. Faktycznie sklanialbym sie raczej do ocenienia tego inaczej. Po prostu
                                  jedzi
                                  > esz wolno bo sie boisz. I wolno Ci! To zaden powod do wstydu - ja tez
                                  przyznaje
                                  > sie do tego, ze boje sie jezdzic w nocy.

                                  Gdybyś jeździł wolniej, to byś się nie bał. Ja się nie boję. Bo zachowuję
                                  prędkość, która daje mi większe prawdopodobieństwo, że uda mi się zahamować w
                                  odpowiednim momencie.




                                  Tylko lepiej dla Ciebie bedzie jak pr
                                  > zestaniesz wierzyc w swoje bezpieczenstwo bo jedziesz powoli. Bo wierzac w
                                  swoj
                                  > e bezpieczenstwo za bardzo sie odprezasz!

                                  Nieprawda. Wcale się błogo nie odprężam, tylko uważnie obserwuję otoczenie. I
                                  nie wierzę w bezpieczeństwo za kierownicą, nawet jeśli stoję w korku :)
                                  • mejson.e Mamienie 05.10.05, 15:50
                                    laura_x napisała:

                                    " > No to znaczy, ze mamisz sie swoim poczuciem bezpieczenstwa. Zasieg swiatel
                                    > mijania jest mniejszy niz droga hamowania (realna - z uwzglednieniem czasu
                                    > reakcji)z predkosci 70-80 km/h.

                                    To znaczy, że się mamię? Chyba wręcz przeciwnie - mam świadomość, że nie zdażę
                                    wyhamować w razie czego, toteż jadę WOLNIEJ."

                                    Niestety - mamisz się.

                                    Nie wyhamujesz z 70-80 na odcinku oświetlonym światłami mijania (ok. 40 m.).
                                    Jeśli będziesz o tym wiedzieć, będziesz wypatrywać przeszkód w świetle
                                    wymijanych pojazdów, szukać odblasków w ciemności przed oświetlonym obszarem, a
                                    wrazie czego może podejmiesz decyzję o ominięciu po przyhamowaniu zamiast liczyć
                                    na pełne zatrzymanie przed przeszkodą.

                                    Jeśli natomiast będziesz wierzyć, że zdążysz się zatrzymać, to możesz się
                                    przeliczyć, szczególnie ze uspokojona możesz zreagować później. :(

                                    "Ale wolę się potem tłumaczyć policji, że jechałam 70 km/h, a nie 100. Mam wtedy
                                    mniejsze szanse na wylądowanie za kratkami."

                                    Oczywiście masz rację - wolniejsza jazda daje większe szanse i Tobie i pieszym,
                                    ale pod warunkiem, że będziesz równie skoncentrowana, jak przy szybszej jeździe.

                                    "Wcale się błogo nie odprężam, tylko uważnie obserwuję otoczenie. I nie wierzę w
                                    bezpieczeństwo za kierownicą, nawet jeśli stoję w korku :)"

                                    Popieram, podziwiam i pozdrawiam! ;-)

                                    Mejson
                                    --
                                    Automobil
                                    Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                                    • callafior Re: Mamienie 05.02.06, 20:30
                                      Z tego, co tu czytam, można wyodrębnić dwa (a może więcej) typy kierowców -
                                      "szybsi, ale bezpieczni, bo bardziej skoncentrowani", którzy jadąc wolniej robią
                                      się ospali i "bezpieczni, bo wolni", czyli tacy, którzy nie dekoncentrują się
                                      podczas wolnej jazdy, albo o tym nie wiedzą, że się dekoncentrują. I tu znowu
                                      temat studnia - który typ kierowcy jest naj(nie)bezpieczniejszy?
                                      • emes-nju Re: Mamienie 07.02.06, 11:01
                                        callafior napisał:

                                        > I tu znowu temat studnia - który typ kierowcy jest naj(nie)bezpieczniejszy?


                                        1. Jadacy z predkoscia "jaka wyszla" - doskonale nie zdajacy sobie sprawy z tego z jaka predkoscia jada (i nie widzacy powodu do zawracania sobie tym glowy). Po prostu w miescie jada na przyspieszeniu do momentu, w ktorym musza zaczac hamowac przed swiatlami. Na trasie przyspieszaja az do mumentu, w ktorym zaczynaja sie bac - wtedy wciskaja hamulec.

                                        2. Jadacy szybko, ale bezpiecznie

                                        3. Jadacy wolno, ale bezpiecznie
                                    • ktbb Re: Mamienie 07.02.06, 12:59
                                      > Nie wyhamujesz z 70-80 na odcinku oświetlonym światłami mijania (ok. 40 m.).
                                      A to dlaczego Mój samochód hamuje ze 100 jakieś 42 m. Więc dodając minimalny
                                      czas reakcji z 80 akurat 40. Dodając przewidywanie tego co wynika z obserwacji
                                      pobocza i ruchu na drodze spokojnie mogę podwyższyć. Chyba że mówimy o zimie.
                                      Może czegoś nie zrozumiałem w Waszej dyskusji, jeżeli tak - sorry.
                                      • emes-nju Re: Mamienie 07.02.06, 13:08
                                        Realny czas reakcji (zauwazenie ---> FAKTYCZNE rozpoczecie hamowania) to ok. 1 sek. Dla skoncentrowanego, a nie rozleniwionego bezpieczna bo powolna jazda :-P A w ciagu 1 sek., przy predkosci ok. 70 km/h przejezdza sie ok. 20 m. Na wyhamowanie pozostaje wiec, zgodnie z tym co napisal Mejson, ok. 20 m. To wcale nie tak duzo - nie wszystkie auta maja super hamulce.
                                        • ktbb Re: Mamienie 09.02.06, 19:11
                                          > Realny czas reakcji (zauwazenie ---> FAKTYCZNE rozpoczecie hamowania) to ok
                                          > . 1 sek.
                                          Tu ciekawi mnie skąd te dane. Ja przypuszczam, że gdyby to tak długo trwało, to
                                          nie raz wjechałbym komuś w zad jadąc np. 10m za nim. I przy większej prędkości
                                          niż 70. Dam dolara za garść piasku, że reaguję szybciej niż w ciągu sekundy. A
                                          nie raz zdarza mi się, że wjedzie mi ktoś z boku przed nos, dosłownie 15m z
                                          różnicą prędkości jakie -20-30/h i też w niego nie walę.
                                          Ze sprawnymi i super hamulcami nie duskutuję - chce się jeździć dłużej to
                                          trzeba o nie dbać. Tutaj jest jedyny pożytek z tuningowania auta, bo często
                                          ludzie dają też porządniejsze hamulce niż fabryka. Chociaż na trasach i tak
                                          brylują handlowcy w ubogo wyposażonych seryjnych wozidłach.
                                          • emes-nju Re: Mamienie 10.02.06, 11:05
                                            Zauwazasz cos. Zanim informacja dotrze do swiadomosci mija troche czasu. Potem trzeba podjac decyzje co zrobic. Nawet odruchowa wymaga troche czasu, a przeciez nie zawsze trzeba od razu hamowac - czasem wystarczy ominac. Ten kawalek zajmuje nawet ok. 0,5 sek. Potem trzeba przelozyc noge z gazu na hamulec i go nacisnac - kolejne 0,2 sek jezeli jestes szybki. Zanim w obwodzie wytworzone zostanie odpowiednie do silnego hamowania cisnienie, mija znowu ok. 0,2 sek.

                                            Hamowania nie mozna traktowac jako jednego czynnika (nacisniecie na pedal) - jest ich kilka i kazdy zajmuje czas, po ktorym dopiero rozpoczyna sie reakcja i wykonanie. Realnie moze minac 1 sek. od zauwazenia do faktycznego rozpoczecia hamowania (nie jest to tozsame z nacisnieciem na pedal!). Dlatego gleboka wiara w to, ze moj samochod w testach hamuje ze 100 km/h na mniej 40 m jest o kant d... potluc. Testy robione sa przez kierowcow testowych (sa "troche" ponadprzecietnie wyszkoleni), ktorzy rozpedzajac auto dokladnie wiedza, w ktorym momencie musza wdeptac hamulec (nie traca czasu na podejmowanie decyzji i jej wprowadzenie w czyn). I wdeptuja go znaczie skuteczniej niz wiekszosc z nas. Jak sadzisz po co wymyslono asystenta hamowania? Wlasnie dlatego, ze wiekszosc kierowcow nie hamuje dostatecznie silnie!

                                            Zastanow sie nad tym - bedziesz jezdzil bezpieczniej :-)
                                            • ktbb Re: Mamienie 10.02.06, 12:23
                                              > Zauwazasz cos. Zanim informacja dotrze do swiadomosci mija troche czasu.
                                              Potem
                                              > trzeba podjac decyzje co zrobic. Nawet odruchowa wymaga troche czasu, a
                                              przecie
                                              > z nie zawsze trzeba od razu hamowac - czasem wystarczy ominac. Ten kawalek
                                              zajm
                                              > uje nawet ok. 0,5 sek. Potem trzeba przelozyc noge z gazu na hamulec i go
                                              nacis
                                              > nac - kolejne 0,2 sek jezeli jestes szybki. Zanim w obwodzie wytworzone
                                              zostani
                                              > e odpowiednie do silnego hamowania cisnienie, mija znowu ok. 0,2 sek.
                                              Itd.
                                              Ja tylko twierdzę, że te dane to są Twoje przypuszczenia, może dobre dla
                                              średniej, ale pytałem jak się dzieje, że jadąc 120 za kimś w odległości 10m nie
                                              wpadam na niego kiedy on hamuje? Właśnie te 0,5 sek decyzji u mnie raczej nie
                                              istnieje w takiej sytuacji bo jestem przygotowany do hamowania w każdej chwili.
                                              I nie tylko u mnie, są ludzie, którzy reagują na pewno jeszcze lepiej, ja w
                                              końcu jestem stary wiarus. Próba generalizowania i uśredniania wszystkiego nie
                                              jest dobra, ale wzięcie pod uwagę Twoich uwag przez szybkich jeźdźców na pewno
                                              dałoby dystans i zmniejszyło codzienne ryzyko. Zapewniam Cię, że jeżeli chodzi
                                              o mnie miałem duuużo czasu, żeby się nad wszystkimi zależnościami zastanowić, a
                                              za kluczowe na skrócenie czasu reakcji uważam przewidywanie zachowania innych
                                              użytkowników ruchu i obserwację pobocza, chodnika, czego ludzie nawet jadący
                                              szybko po prostu nie robią.
                                              Po prostu, są ludzie predysponowani do szybkiej jazdy i są do kierowania
                                              autobusami, ciężarówkami, tylko , że predyspozycje nie zawsze pokrywają się z
                                              samooceną i tym co w danej chwili robimy. Dobre rezultaty wymagają też
                                              koncentracji na tym co robimy.
                                              • emes-nju Re: Mamienie 10.02.06, 13:32
                                                Przeciez nie mowie o jezdzie za kims i o nie wpadaniu na niego - to zupelnie inna bajka niz np. pojawiajacy sie na drodze (ni z gruchy ni z pietruchy) pieszy.

                                                Ale musze przyznac, ze Twoja wiara w to, ze zdarzysz wyhamowac skonczy sie kiedys dzwonem. Mam nadzieje i zycze, ze bez ofiar.
                                              • mejson.e Czas i miejsce na nieprzewidziane 15.02.06, 23:35
                                                ktbb napisał:

                                                "pytałem jak się dzieje, że jadąc 120 za kimś w odległości 10m nie
                                                wpadam na niego kiedy on hamuje? Właśnie te 0,5 sek decyzji u mnie raczej nie
                                                istnieje w takiej sytuacji bo jestem przygotowany do hamowania w każdej chwili."

                                                Duży udział w tym "niewpadaniu" ma fakt, że hamujący poprzednik nie zatrzymuje
                                                się w miejscu ale dopiero zaczyna hamować.
                                                Najpierw zapala się światło stopu a dopiero potem samochód zaczyna zwalniac.
                                                Ty widzisz ten błysk stopu i z reguły widzisz drogę przed nim i często widzisz
                                                przyczynę, dla której on hamuje, więc i bywa, że zaczynasz hamować ZANIM błysną
                                                światła stopu poprzednika.

                                                Zawsze jednak może się zdarzyć, że poprzednik zahamuje bez wyraźnego dla Ciebie
                                                powodu, może będzie miał uszkodzone światła stopu a może ... wpadnie na
                                                nieruchomą przeszkodę i zatrzyma się w miejscu a nie zacznie zwalniać.

                                                Ruch ma pewną harmonię, rytm, dynamikę i sensowność.
                                                W miarę przyrostu doświadczenia wiele rzeczy robimy odruchowo, automatycznie,
                                                bez wahania.

                                                Należy jednak zostawić sobie margines czasu i miejsca na rzeczy nieprzewidziane,
                                                nielogiczne, głupie, absurdalne.
                                                Kierowca może skręcić w przeciwną strone niż sygnalizuje, zamiast jechać
                                                zatrzyma się, zamiast zatrzymac się pojedzie.

                                                Bazowanie na własnym refleksie, doświadczeneiu, dobrym stanie technicznym
                                                samochodu - czasami to może się okazać za mało.
                                                Bardzo mało prawdopopodobne, ale zdarzają się takie rzeczy.

                                                Przecież i w LOTTO jest cholernie trudno trafić a jednak niektórym się udaje...

                                                "za kluczowe na skrócenie czasu reakcji uważam przewidywanie zachowania innych
                                                użytkowników ruchu i obserwację pobocza, chodnika, czego ludzie nawet jadący
                                                szybko po prostu nie robią.
                                                Po prostu, są ludzie predysponowani do szybkiej jazdy i są do kierowania
                                                autobusami, ciężarówkami, tylko , że predyspozycje nie zawsze pokrywają się z
                                                samooceną i tym co w danej chwili robimy. Dobre rezultaty wymagają też
                                                koncentracji na tym co robimy."

                                                W 99.99999% przypadków może to wystarczy, ale wg prawa Murphyego - jak coś się
                                                moze spieprzyć, to się spieprzy - radzę to wziąć pod uwagę.

                                                Pozdrawiam,
                                                Mejson
                                                --
                                                Automobil
                                                Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                                                • ktbb Re: Czas i miejsce na nieprzewidziane 23.02.06, 15:23
                                                  Niestety - pewne rzeczy z Twojej wyliczanki wykluczam również:
                                                  Ty widzisz ten błysk stopu i z reguły widzisz drogę przed nim i często widzisz
                                                  > przyczynę, dla której on hamuje, więc i bywa, że zaczynasz hamować ZANIM
                                                  błysną
                                                  > światła stopu poprzednika.
                                                  Jeżeli to tylko silnikiem w takiej sytuacji, że poprzednik jeszcze nie hamuje a
                                                  ja widzę że przed nim hamują.
                                                  I nie mówię o takich oczywistych sprawach. To raczej końcówka mojego postu
                                                  > Zawsze jednak może się zdarzyć, że poprzednik zahamuje bez wyraźnego dla
                                                  Ciebie
                                                  > powodu, może będzie miał uszkodzone światła stopu a może ... wpadnie na
                                                  Uszkodzony stop wykluczam - zwykle rejestruję coś takiego dużo wcześniej zanim
                                                  podjadę do tego samochodu. Wpadnie na coś i stanie w miejscu? Jeżeli jedzie to
                                                  to niemożliwe - prawa fizyki.

                                                  Mówiłem właśnie o reakcji na zdarzenia niespodziewane - po prostu nie lubię
                                                  zgadywanki i twierdzeń typu: czas reakcji do podjęcia decyzji to 0,5 sekundy.
                                                  Utrzymuję, że dla jednego będzie 10s a dla drugiego 0,1s itd.
                                                  Tylko tyle.
                                                  Nie jeżdżę na zderzaku, ani nie trzymam nikogo na swoim, bo albo jadę szybciej
                                                  niż inni, albo wolniej. Jeżeli droga mi się klinuje to wręcz czasem wpuszczam
                                                  przed siebie poganiaczy zderzakowych, których później wyprzedzam na wolnym
                                                  terenie itd.
                                                  Uważam że np. po gierkówce dużo ludzi jeździ z dobrym refleksem, wyczuciem
                                                  tempa jazdy innych i decyzji. Coraz rzadziej widzę szalone poganianie
                                                  wolnobieżnych wyprzedzaczy ciężarówek, coraz częściej jeżeli zbliżam się do
                                                  kogoś, mając przewagę prędkości 20 i więcej na godzinę to on zwalnia pas itd.
                                                  Głowy w górę, uważam, że idzie na lepsze.
                                                  A na nieprzewidziane receptą jest koncentracja i sprawne auto. Nic więcej
                                                  oprócz pacierza nie można zrobić. Kto ma predyspozycje i doświadczenie wyjdzie
                                                  z opresji cało w 99%, czy jak napisałeś więcej, kto tego nie ma niech lepiej
                                                  trzyma dystans.
                                                  Pozdr
                                • laura_x Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 05.10.05, 13:54
                                  > Uwazasz, ze jadac 70-80 km/h (zamiast 90-100 km/h) masz jakikolwiek wplyw na
                                  za
                                  > chowanie bezpieczenstwa pijanych czy dzieci?! Wolne zarty! Na nic nie masz
                                  wply
                                  > wu bo pieszy moze wyskoczyc 50 m od Ciebie (i wtedy zdarzysz zareagowac nawet
                                  j
                                  > adac 100 km/h - przynajmniej wyhamujesz do bezpieczniejszej predkosci) jak i
                                  5
                                  > m od Ciebie (a wtedy zdarzysz jadac co najwyzej 10 km/h). Bo dwa wymienione
                                  prz
                                  > ez Ciebie "gatunki" cechuje nieprzewidywalnosc! Normalny czlowiek nie wyjdzie
                                  p
                                  > od jadace, oswietlone auto - pijany czy dzieciak moze wyjsc. I nie masz na to
                                  n
                                  > ajmniejszego wplywu.

                                  Ale jakie jest PRAWDOPOBIEŃSTWO, że zdążę wyhamować, na litość boską? Jadąc po
                                  ciemku 60 czy 100???




                                  > Ale NIGDY nie zachowasz pelnego
                                  > poczucia bezpieczenstwa dopoki jezdzic bedziemy drogami bedacymi
                                  jednoczesnie:
                                  > szosami miedzynarodowymi, krajowymi, gminnymi, wiejskimi, deptakami dla
                                  zakocha
                                  > nych, placami zabaw dla dzieci, traktami do powrotow do domu z imprezki,
                                  trakta
                                  > mi do przepedzania bydla...

                                  Oczywiście, zgadzam się. Dlatego trzeba zdejmowac nóżkę z gazu, jak to ujął
                                  któryś z forumowaiczów.




                                  > Zauwaz, ze caly czas dyskutujemy o jezdzie POZA terenem zabudowanym. Szansa
                                  na
                                  > spotkanie pieszego jest stosunkowo niewielka. Ale jest! Tylko, ze nie mamy na
                                  t
                                  > o wplywu...

                                  Nie mam wpływu - no jasne, że tak. Czy w związku z tym mam zasuwać jak dzika
                                  samochodem?




                                  > Owszem - nie ignoruja. Tylko, ze zwykle, po sprawdzeniu czy w krzakach nie
                                  czai
                                  > sie radar, jada co najmniej o 50% szybciej niz ograniczenie. I, co "zabawne"
                                  j
                                  > ada bezpiecznie bo nie laduja w rowie! To znak jest grubo na wyrost powodujac
                                  i
                                  > gnorowanie tego znaku i wszystkich innych.

                                  No proszę cię, co ty mówisz? Uważasz, że mozna bez problemu wjechać w zakręt 90
                                  stopni z prędkością 80 km/h?




                                  > Sa "mniej wiecej stale czynniki". I one pozwalaja SZACOWAC czy jade z
                                  bezpieczn
                                  > a predkoscia. Nie pozwalaja za to miec GWARANCJI.

                                  Ale czy ja mówię o GWARANCJI? Mówię o PRAWDOPODOBIEŃSTWIE.




                                  Stawia wiec ograniczenia d
                                  > la glupawego narodu, sama nawet przez moment nie zamierzajac sie do tych
                                  ograni
                                  > czen stosowac (maja immunitety, a ograniczenia i predkosc bezpieczna sa w
                                  Polsc
                                  > e dosc daleko od siebie) - popatrz jak jezdza parlamentarzysci, wojewodowie
                                  czy
                                  > POLICJA!!!

                                  A to już zupełnie inna para kaloszy, ale niezwiązana z tematem.
                                  • emes-nju Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 05.10.05, 15:51
                                    Mam dosc tej jalowej dyskusji!

                                    Uwierz mi na slowo, ze nie jestem piratem drogowym! Jestem czlowiekiem, ktory jezdzi bezkolizyjnie i bez popadania w konflikt z prawem. Oczywiscie nie jestem swiety i, przyznaje sie, czesto jezdze szybciej niz waaadza uwaza. Nie dotyczy to terenu (faktycznie) zabudowanego, gdzie nie przekraczam w dzien 60 km/h (chyba, ze znaki stanowia inaczej). Poza miastem daje odpoczac przykurczonym miesniom i pozwalam sobie na "szalencza" jazde np. gierkowka z predkosciami rzedu 110-120 km/h - na jednojezdniowkach jade niewiele szybciej niz ustawa przewiduje. Chyba, ze akurat wyprzedzam - wtedy, dla zachowania bezpieczenstwa, daje mojemu staruszkowi poszalec. Raz, dla nauki, jechalem po autostradzie ok. 180 km/h.

                                    Bron Boze nie uwazam, ze szybko=bezpiecznie choc nie jest to niemozliwe. Natomiast pokutujace od jakiegos czasu rownanie wolno=bezpiecznie, uwazam za szkodliwe bo nie jest to prawda! Dzieki radosnej tfurczosci znakologuf stosowanych, nastepuje calkowita erozja prawa. Znakolog stawia znaki "po uwazaniu" (byle dawac jak najnizszy limit predkosci) i, mimo, ze doskonale wie, ze to za wolno, zyje w poczuciu dobrze spelnionego obowiazku. A ludzie te sztuczke widza i zaczynaja olewac wszystkie ograniczenia (nie po to kupuja samochod, zeby jezdzic z predkoscia bryczki!). Rownanie wolno=bezpiecznie jest szkodliwe rowniez dla tych, ktorzy w to wierza. Sama piszesz, ze jak jezdzisz w nocy 70-80 km/h czujesz sie bezpiecznie i ja bym sie tak poczul gdybym zwolnil o te 10-20 km/h. Otoz nie! Moje doswiadczenie mowi mi, ze dla zachowania pelnego bezpieczenstwa w ruchu drogowym najlepiej nie wychodzic z domu (wyzszego niz parterowy bo w parter moze wjechac taki, ktoremu zakret nie wyszedl!). Niezaleznie od tego z jaka jade predkoscia NIGDY nie czuje sie na drodze bezpiecznie - dzieki temu zachowuje koncentracje. Uwierz mi, sytuacje drogowe, ktore wspominam ze strachem i wstydem, a ktore byly moim dzielem, zwykle wychodzily mi jak jechalem sobie w stylu relaksujacym - nisko na fotelu (lusterka prawie poza zasiegiem), powoli, rozgladajac sie po swiecie. Glupoty jakich dopuszcza sie czlowiek zrelaksowany i omamiony poczuciem bezpieczenstwa na drodze sa... Na szczescie dla mnie, moich pasazerow (lubia ze mna jezdzic bo czuja sie bezpiecznie) i innych, ktorych drogi los skrzyzowal z moimi, dosc dawno przestalem za kierownica sie relaksowac. To ciezka i odpowiedzialna praca (choc moze sprawiac przyjemnosc). A ze nie jest to zrodlo moich dochodow, nie zamierzam sie nigdzie spieszyc :-)

                                    pzdr

                                    PS Poogladaj swiat jakim on jest, a nie jakim chcialys go widziec. Sprobuj zastanowic sie, ze MUSI byc jakas przyczyna tego co dzieje sie na naszych drogach. Od razu odpusc sobie pomysl, ze drogi sa przyczyna. Drogi sa dla kierujacych utrudnieniem, ale nie sa przyczyna zachowan, jakie widzimy na co dzien!
                                  • emes-nju PS boe nie wytrzymam! 05.10.05, 16:06
                                    laura_x napisała:

                                    > No proszę cię, co ty mówisz? Uważasz, że mozna bez problemu wjechać w zakręt
                                    > 90 stopni z prędkością 80 km/h?


                                    Po pierwsze w kazdy zakret da sie wyjechac z dowolna predkoscia. To z jaka sie da z niego wyjechac to inna para kaloszy :-)

                                    Po drugie. Zakret o 90 st. o promieniu np. 200 m mozna przejechac ze znacznie wieksza predkoscia niz 80 km/h. Zadajac swoje pytanie uscislij parametry. Chyba, ze kazdy zakret wrzucasz do jednego worka...
                                    • callafior Re: PS boe nie wytrzymam! 05.02.06, 20:45
                                      > Po drugie. Zakret o 90 st. o promieniu np. 200 m mozna przejechac ze znacznie w
                                      > ieksza predkoscia niz 80 km/h. Zadajac swoje pytanie uscislij parametry. Chyba,
                                      > ze kazdy zakret wrzucasz do jednego worka...
                                      v[km/h]=3.6*Sqrt(fgR)
                                      f-współczynnik tarcia (średnio dla
                                      g-przyspieszenie ziemskie (9.81 m/s^2)
                                      R-promień krzywizny
                                      Takie rzeczy można obliczyć wykonując elementarne obliczenia z fizyki
                                      (uwzględniając współczynnik tarcia opon o nawierzchnię, promień krzywizny
                                      zakrętu). Akurat kąt nie ma nic do rzeczy, liczy się promień krzywizny i
                                      współczynnik tarcia, a z tego mozna wyliczyć prędkość. Uwzględnia się też
                                      nachylenie nawierzchni na zakręcie i wpływ oporu powietrza, jako czynniki
                                      dodatkowe.
                                      v[km/h]=3.6*Sqrt(fgR)
                                      f-współczynnik tarcia (średnio dla gumy o suchy asfalt wynosi ok. 0.45)
                                      g-przyspieszenie ziemskie (9.81 m/s^2)
                                      R-promień krzywizny
                                      Podstawiając do wzoru prędkość wychodzi ok.~107 km/h.
                                      • emes-nju Re: PS boe nie wytrzymam! 07.02.06, 11:23
                                        O kacie pisze, bo przedmowczyni sie na niego powolywala :-) Zdaje sobie sprawe, ze nie ma nic do rzeczy.

                                        Zdaje sobie tez sprawe, ze dla niektorych sam zakret, niezaleznie od promienia jest zagrozeniem. I trzeba dac po hamulcach :-) Co, na nieco bardziej sliskiej nawierzchni, przy odpowiednio panicznym hamowaniu, moze dac odwrotny od spodziewanego efekt ;-) A potem jest zdziwienie - przeciez jechalem/jechalam powoli...
                                        • mejson.e Zakręt 07.02.06, 11:57
                                          emes-nju napisał:

                                          "Zdaje sobie tez sprawe, ze dla niektorych sam zakret, niezaleznie od
                                          promienia jest zagrozeniem. I trzeba dac po hamulcach :-)"

                                          Święta prawda!
                                          Jeżdżę np. często przez działki w Ząbkach k. W-wy i jest tam zakręt dość ostry -
                                          do nienerwowego pokonania przy ok 60/h.
                                          Z racji tego, że wyglada groźnie, to większość "nowych" hamuje do ok. 40.

                                          Problem w tym, że snując się tamtędy w korku czterdzistką zdarzają się
                                          przypadki hamowania, jakby w umyśle taka krzywizna zakrętu zostałą zakodowana
                                          jako "niebezpieczna-hamuj!" i nie ma na to wpływu aktualna prędkość.

                                          A w ogóle - dzięki za odkopanie tak zakurzonego wątku ;-)

                                          Pozdrawiam,
                                          Mejson
                                          --
                                          Automobil
                                          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                                        • callafior Re: PS boe nie wytrzymam! 07.02.06, 15:42
                                          Kiedyś widziałem naocznie taki przypadek - zakręt o słabej widoczności (krzaki),
                                          ale dość łagodny, spokojnie 80-90 można przejechać. Jadą dwa samochody w dość
                                          znacznej odległości od siebie, w tym samym kierunku, zbliżają się do zakrętu.
                                          Ten pierwszy tak wychamował bezmyślnie, mianowicie przed zakrętem gdzieś tak do
                                          50, ale co gorsze hamował jeszcze jadąc po łuku (sic!). Po wyjściu z zakrętu
                                          wcale nie przyspieszał nader żwawo, jechał góra 40 km/h. Ten z tyłu zwolnił
                                          normalnie, jak jakby zwyczajnie chciał pokonać zakręt, a tu w połowie zakrętu
                                          niespodzianka! Było hamowanko z kłębami dymu z ogumienia, a samochód znalazł się
                                          na przeciwnym pasie. Jakimś cudem obyło się bez crash-tesu (nic nie jechało z
                                          przeciwka). Ale wolno znaczy bezpiecznie. I drugi przykład, o tym juz tylko wiem
                                          z mediów, klasyczne wymuszenie - jedzie vectra po drodze z pierwszeństwem (no
                                          może nawet więcej niż jedzie...było podobno 150km/h) i wyskakuje inne auto z
                                          podporządkowanej, jest duze "boom" a wrak vectry sunie jeszcze do następnego
                                          skrzyżowania. Co chce przez to powiedzieć - trzeba jechać ani szybko, ani też
                                          wolno, tylko optymalnie, czyli tak, żeby potrafić opanować pojazd, oraz tak,
                                          żeby inni uczestnicy ruchu mogli to przewidzieć.
                                • aneta362 Re: Emes-nju jesteś jednym z niewielu 05.10.05, 15:08
                                  mądrych ludzi na tym forum, twoje wywody czytam z wielką przyjemnością, piszesz
                                  do rzeczy i z humorem, a jeszcze nie dotarłam do końca waszej wymiany zdań.
                                  • emes-nju Rety! 05.10.05, 15:53


                                    • emes-nju No dobra :-) 05.10.05, 15:54
                                      Odpowiedz mi sie taka nieco prostacka wyrwala. Ale to przez to, ze sprawilas mi przyjemnosc :-)

                                      pzdr
                                      • aneta362 Re: No dobra :-) 05.10.05, 16:36
                                        nie gniewam sie
                        • callafior Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 05.02.06, 20:17
                          > Pisalem tylko o tym, ze ocenienie czy predkosc jest dostosowana do warunkow jes
                          > t niemozliwe w czsie jazdy. Skoro DA SIE jechac 250 km/h i dojechac do celu, to
                          > znaczy, ze predkosc nie byla (w tym KONKRETNIE przypadku) nadmierna.
                          Ja rozumiem, że to tylko przykład, ale taka prędkość jest nieodpowiednia z
                          punktu widzenia całokształtu komunikacji samochodowej, gdziekolwiek,w
                          jakichkolwiek warunkach. Co prawda w Niemczech teoretycznie na autostradach jest
                          to legalne, o tyle zalecane jest do 130km/h. Uważam, że jazda z prędkością
                          powyżej 150 km/h nawet po autostradzie i w doskonałych warunkach jest już mimo
                          wszystko przesadą. Udowodniono naukowo, że im większa prędkość, tym gorzej znosi
                          jazdę organizm człowieka. Nie jest to tak bardzo znaczące przy "samochodowych"
                          prędkościach,czyli gdzieś tak właśnie do 150-160. Ale np. TGV jedzie "tylko" w
                          okolicach 300 km/h, a nie 500-600 (choć technicznie może) bo byłoby to
                          niekorzystne dla pasażerów. Osobiście nie jechałem (samemu prowadząc) więcej niż
                          120 km/h.
                          • emes-nju Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 07.02.06, 11:36
                            Masz racje. Ale przyklad nie jest z sufitu. Odepnijmy sie od fizyki zjawisk jazdy samochodem i zacznijmy rozwazac psychologiczny aspekt. A psychologicznie wyglada to tak, jak napisalem - czesc ludzi uzna, ze skoro udalo sie eksperyment przezyc, to taka predkosc jest bezpieczna i dostosowana do warunkow. I w pewnym sensie, w danym momencie, maja racje :-)
                            • callafior Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 07.02.06, 15:23
                              no, zgadza się, coś jest w powiedzeniu "w miarę jedzenia apetyt rośnie". Raz w
                              danym miejscu ktoś pojedzie 100 km/h, nic mu się nie stanie, to spróbuje 120.
                          • babaqba Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 10.09.06, 01:10
                            callafior napisał:

                            >Udowodniono naukowo, że im większa prędkość, tym gorzej znos
                            > i jazdę organizm człowieka. Nie jest to tak bardzo znaczące przy "samochodowych"
                            > prędkościach,czyli gdzieś tak właśnie do 150-160. Ale np. TGV jedzie "tylko" w
                            > okolicach 300 km/h, a nie 500-600 (choć technicznie może) bo byłoby to
                            > niekorzystne dla pasażerów.

                            Podaj linka do tych naukowych rewelacji, bo dla mnie brzmi to jak "nauka" z KULu. A co powiesz o
                            samolotach? Też powinny latać nisko i powoli?
                          • bimota Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 03.12.06, 02:19
                            To moze samoloty tez by trzeba bylo pozwalniac... ?
          • babaqba Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 10.09.06, 00:56
            laura_x napisała:

            > Oczywiście, że będą się zdarzać, ale chyba nie chcesz powiedzieć, że im
            > szybciej kierowcy będą jeździć, tym będzie ich MNIEJ? :) Chba korelacja jest
            > wręcz odwrotna i tylko to chciałam wyrazić w swoim poście.

            Tak to wygląda na chłopski rozum. Przeprowadzane badania mówią coś zgoła innego: jeśli wszyscy
            kierowcy na danym odcinku drogi poruszać się będą z bardzo podobną prędkością, to liczba wypadków
            spadnie znacząco. Niebezpieczny jest każdy kierowca poruszający się z prędkością znacząco inną od
            ogółu. Ciekawe jest to, że dotyczy to także tych jadących powoli. Oni są także zagrożeniem i to w takim
            samym stopniu, jak jadący bardzo szybko!

            Wszystkim gorąco polecam postudiować wyniki tych badań (plain english :) <www.ibiblio.org/
            rdu/sl-irrel.html>.

            To nie prędkość jest decydująca! A polska policja, zwalając wszystko na "niedostosowanie prędkości"
            odpowiada pośrednio za trupy na naszych drogach!!! A urzędnicy GDDKiA powinni być razem z
            politykami postawieni pod murem i poczęstowani serią z kałacha. Kto przeżyje, zwolniony do domu. Bo
            to dzięki nim mamy tak niebezpieczne drogi.

            Nie dajcie sobie wmówić, że to wina tych, którzy nie chcą przejeżdżać trzystu kilometrów w dwa dni!!!
            Mamy XXI wiek, choć w Polsce wygląda on bardziej na powrót do średniowiecza (tak jak wtedy, dobra
            biskupie się rozrastają).
      • edek40 Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 14:28
        I znowu te biedne drzewa. Podstawa bezpiecznego prowadzenia samochodu jest nie najezdzanie na drzewa i juz! Zapewne jezdzisz od swieta i na krotkich dystansach. Wtedy rzeczywiscie mozesz sie turlac te 50 km/h i jesli chcesz walic w drzewa. Na trasie jezdze zwykle do 120 km/h.

        W terenie zabudowanym oceniam: jesli radar ma sie gdzie schowac wtedy zwalniam, bo wychodze z zalozenia, ze wtedy rowniez moze schowac sie pieszy czy inny intruz. Bardzo czesto smigam nie zwalniajac, ale tylko wtedy, gdy po mimo internsywnej obserwacji nie moge jakos dostrzec tych zabudowan, o ktorych mowia znaki. I tak jezdze sobie od 1987 roku. Przejezdzilem pewnie sporo powyzej 600.000 km, mam maksymalna znizke w OC i nigdy nie spowodowalem zadnej kraksy, a jako poszkodowany wystepowalem tylko dwa razy.
        • laura_x Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 14:35
          > I znowu te biedne drzewa. Podstawa bezpiecznego prowadzenia samochodu jest
          nie
          > najezdzanie na drzewa i juz!

          Czy to żart? Powiedz to Otylii Jędrzejczak.



          Zapewne jezdzisz od swieta i na krotkich dystansac
          > h. Wtedy rzeczywiscie mozesz sie turlac te 50 km/h i jesli chcesz walic w
          drzew
          > a. Na trasie jezdze zwykle do 120 km/h.

          Jeżdżę codziennie. Nie wiem, co dla ciebie oznacza "krótki dystans". Nie wiem,
          skąd to "zapewne".



          > I tak jezdze sobie od 1987 roku. Przejezdzilem pewnie sporo powyzej 600.000
          km,
          > mam maksymalna znizke w OC i nigdy nie spowodowalem zadnej kraksy, a jako posz
          > kodowany wystepowalem tylko dwa razy.

          Nie podważam twoich umiejętności, ale nie zapominaj, że jeśli w trasie ktoś
          wyskoczy ci na czołowe, a ty będziesz sobie zasuwał 120 km/h, to kaplica. Po
          tobie.
          • edek40 Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 15:33
            Otylii moge powiedziec tylko tyle: znam te szose i nie jezdze po niej tak szybko.

            To zapewne wynika z mojej ostroznosci w wypowiedziach. Twoj post natchnal mnie pomyslem, ze malo jezdzisz. Ja jezdze duzo i rzadko sugerowana piecdziesiatka.

            Jezeli ktos mi wyskoczy na czolowe, to chocbym jechal 20 km/h to i tak mam male szanse. Dawno temu przyjalem zalozenie, ze na drodze wszyscy na okolo chca mnie zamordowac. Ta swiadomosc nie paralizuje mnie jednak, a powoduje wzrost czujnosci. Przyznam, ze zauwazylem, ze im wiecej kilometrow mam na liczniku tym rzadziej zdarzaja mi sie awaryjne hamowania. Doswiadczenie wyrabia szosty zmysl i tyle. Zdarza mi sie rowniez miec dzien, gdy tych hamowan mam duzo. Wychodze wtedy z zalozenia, ze to ze mna jest cos nie tak i po prostu zdejmuje noge z gazu. Doswiadczenie i krytyczne spojrzenie na siebie, a nie proste przyjmowanie, ze tylko predkosc zbija.
            • laura_x Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 15:48
              > Otylii moge powiedziec tylko tyle: znam te szose i nie jezdze po niej tak
              szybko.

              No właśnie chyba o tym mówimy? Gdyby jechała nie 180, a 100, to może jej brat
              by żył?



              > To zapewne wynika z mojej ostroznosci w wypowiedziach. Twoj post natchnal
              mnie
              > pomyslem, ze malo jezdzisz. Ja jezdze duzo i rzadko sugerowana piecdziesiatka.

              Ja podobnie. Niemniej jednak nie twierdzę, że szybciej znaczy bezpieczniej.
              Trzeba mieć zdrowy rozsądek.



              > Doswiadczenie i krytyczne spojrzenie na siebie, a nie proste przyjmowanie, ze
              t
              > ylko predkosc zbija.

              Ale ja wcale nie mówię, że tylko prędkość zabija. Na to składa się wiele
              czynników. W każdym razie staram się obalić tezę, że szybciej znaczy
              bezpieczniej. OK, mogę być super kierowcą, ale muszę pamiętać o tym, że inni
              mogą mieć gorsze umiejętności, gorsze samochody, albo być zwyczajnymi kretynami
              drogowymi. I co mi po moich umiejętnościach, jeśli ktoś mi wyjedzie, kiedy ja
              będę jechać 120? Jaka jest wtedy droga hamowania?
              • kompletny_idiota Laura, z nim nie wygrasz 04.10.05, 17:20
                Jego doswiadczenie wyrobilo mu szosty zmysl. Jutro moze juz bedzie mial siodmy
                zmysl. A chyba po drodze zatracil pierwszy zmysl (samozachowawczy) i drugi
                zmysl (logicznego myslenia).
                Pozdrawiam.
              • emes-nju Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 05.10.05, 11:03
                laura_x napisała:

                > Ale ja wcale nie mówię, że tylko prędkość zabija. Na to składa się wiele
                > czynników. W każdym razie staram się obalić tezę, że szybciej znaczy
                > bezpieczniej.


                Eeee... to ja juz wiem skad cale nieporozumienie! Wyobraz sobie, ze w tym watku obalamy mit, ze WOLNO=BEZPIECZNIE. Nikt raczej nie twierdzi, ze szybko=bezpiecznie. Mozna jechac szybko i bezpiecznie, ale nie zawsze i nie wszedzie. Natomiast powolna jazda wcale nie musi byc z automatu (bo powolna) bezpieczna. O to w tym watku chodzi!
                • mejson.e Osochodzi 05.10.05, 16:19
                  emes-nju napisał:

                  "ze w tym watku obalamy mit, ze WOLNO=BEZPIECZNIE. Nikt raczej nie twierdzi, ze
                  szybko=bezpiecznie. Mozna jechac szybko i bezpiecznie, ale nie zawsze i nie
                  wszedzie. Natomiast powolna jazda wcale nie musi byc z automatu (bo powolna)
                  bezpieczna. O to w tym watku chodzi!"

                  WŁAŚNIE TAK!

                  Dzięki, emes-nju - od początku walczysz w tym wątku o dokładne zrozumienie idei.

                  Szkoda, że nie mogę w ciągu dnia włączać się do dyskusji i musisz robić to za
                  mnie ;-)

                  Pozdrawiam,
                  Mejson
                  --
                  Automobil
                  Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                  • emes-nju Re: Osochodzi 05.10.05, 17:20
                    mejson.e napisał:

                    > Szkoda, że nie mogę w ciągu dnia włączać się do dyskusji i musisz robić to za
                    > mnie ;-)


                    Dzieki temu dyskusja nie przeradza sie we wzajemne ciagniecie sobie gumy. Mamy tez dzieku temu mniejsza szanse na wpadniecie w sidla wzajemnego samozadowolenia :-)))

                    pzdr

                    PS Przeraza mnie ilosc ludzi, ktorzy najpierw nie za bardzo rozumieja, co czytaja, a potem, jak juz wydaje im sie, ze zrozumieja, nie rozumieja nadal :-P
                    • mejson.e Czytanie ze zrozumieniem 05.10.05, 17:25
                      emes-nju napisał:

                      "Przeraza mnie ilosc ludzi, ktorzy najpierw nie za bardzo rozumieja, co czytaja,
                      a potem, jak juz wydaje im sie, ze zrozumieja, nie rozumieja nadal :-P"

                      A przełóż to na czytanie i rozumienie znaków drogowych i innych bodźców podczas
                      jazdy "szybkiej i bezpiecznej"...

                      Pozdrawiam,
                      Mejson
                      --
                      Automobil
                      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                      • emes-nju Re: Czytanie ze zrozumieniem 05.10.05, 17:27
                        mejson.e napisał:

                        > emes-nju napisał:
                        >
                        > "Przeraza mnie ilosc ludzi, ktorzy najpierw nie za bardzo rozumieja, co
                        > czytaja, a potem, jak juz wydaje im sie, ze zrozumieja, nie rozumieja nadal
                        > :-P"
                        >
                        > A przełóż to na czytanie i rozumienie znaków drogowych i innych bodźców
                        > podczas jazdy "szybkiej i bezpiecznej"...


                        No nie... ikonki raczej wszyscy rozumieja! Chyba, ze tak pedza, ze ich nie zauwazaja :-)))

                        pzdr
            • brudny.harry4 Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 15:54
              Czyli Edek, jednak nóżka z gazu...

              Warto dodać, że szybka jazda działa też w drugą stronę. Sporóbuj przejechać
              drogę 10, odcinek Piła-Płońsk z V.śr. ok.130km/h. Zobaczysz, jaki będziesz
              zmęczony...

              Wczoraj w PR3 jakiś gliniarz się wymądrzał, że na 10-11 miejscu na liście
              przyczyn wypadków jest STAN DRÓG... I, że praktycznie NIE MA ON ZNACZENIA.
              Zwonlić dyscyplinarnie.

              Nie przekroczyłem 500,000km, a to podobno jest liczba km, po której jeżdzi się
              dobrze. Jeszcze z 50,000km mi brakuje...

              Wniosek: Pewnie jeździsz dobrze, skoro przeżyłeś, ale... Edek, jednak nóżka z
              gazu...
              • edek40 Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 16:35
                Ja napisalem, ze jezdze szybko, ale nie napisalem, ze ze srednia 120 km/h. Na dluzszych dystansach nigdy nie wychodzi mi wiecej niz 80 km/h, a i to wtedy, gdy jade Gierkowka.
                • brudny.harry4 Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 16:53
                  Mnie wychodzi troszkę więcej :-) Samochód ma ograniczoną pojemność baku i
                  trzeba zatankować ;-).
                  Ale do rzeczy, niestety, jedyną metodą dla mnie jest oczy wokół głowy plus
                  nóżka z gazu, w razie czego...
                  W PL niestety jest to jedyny sposób, bo nie wierzę, że szybko uda się poprawić
                  średni poziom "mistrzów prostej" - super to widać np. na trasie toruńskiej,
                  zakręt w okolicy Powązkowskiej, ani tym bardziej stanu dróg. Drogowy mają to w
                  d#u#p#i#e i policja również.
                  Niemniej wolę, żeby niedouczony "mistrz prostej" jechał 80 na ograniczeniu do
                  50 (kalkuluje ile może), niż 140 (zakładam, że nie ma znaku w tym samym
                  miejscu). Nie wierzę też, że będzie tak jak na przykład na drogach np. GR,
                  gdzie przejazd 20 i więcej, niż ograniczenie kończy się kąpielą w morzu, bez
                  wychodzenia z samochodu...
                  • edek40 Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 05.10.05, 09:44
                    I ze zlego stawiania znakow bierze sie spora ilosc kraks. Po tych paru latach, jak pokazuje moja czysta metryka wypadkowo-stluczkowa, potrafie mniej wiecej ocenic, co idiota od znakow mial na mysli. Zauwazylem, ze ograniczenia stawiane sa wedlug trakcji leciwego Zuka zaladowanego dwukrotnie za wielkim ladunkiem.

                    Policja ma w d......pie nieprawidlowe wyprzedzanie, wymuszanie pierwszenstwa, ambitne przyspieszanie gdy sie jest wyprzedzanym itp. Oni stoja z radarem w miejscach, w ktorych mnie raczej sie nie da zlapac: czyli w jakichs krzakach przy skrzyzowania drogi gruntowej z przelotowa, gdy ktos postawil 50 km/h i przystanek. Sporo jezdzilem i jezdze szosami. Jakos nie moge sobie przypomniec radaru postawionego ot tak: w srodku niczego.

                    Niedoswiadczeni miszczowie prostej wala wiec na leb na szyje w miejscu gdzie slusznie nie spodziewaja sie radaru, olewaja szykany stawiane na ledwie widocznych zakretach - innymi slowy zdobywaja doswiadczenie drogowe, ktorym moga sie pochwalic w pubie. W pewnym momencie sa juz tak doswiadczeni i wspaniali (czesto tez dorobili sie auta, ktore ma duuuuuzo poduszek i innych bajerow), ze pozbywaja sie mozgu. I potem Otylia wyprzedza z ogromna predkoscia i pojawia sie milion watkow, gdzie niektorzy probuja udowodnic, ze najliepiej jest cala trase przejechac na trzecim biegu, a drzewa i krzaki nalezy wykarczowac. Malo ludzi pisze zas o potrzebie posiadania mozgu tak przez kierowcow, jak i przez ludzi, ktorzy ustawiaja nam tor przeszkod ze znakow potrzebnych i niepotrzebnych. O politykach, ktorzy zrobili absolutnie wszystko, aby nie bylo porzadnych drog w zasadzie nie pisze nikt.
                    • simon_r Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 05.10.05, 18:58
                      mistrzowie prostej to bardzo dobre określenie... faktycznie wariaci których się
                      na drodze spotyka to przeważnie mistrzowie prostej... na prostej walą ile
                      maszyna da nie bacząc na nic za to gdy dochodzi do wyprzedzania nie potrafią
                      nawet ocenić odległości i prędkości jadącyhc z naprzeciwka i toczą się na piątce
                      lewym pasem przez kilkanmaście sekund...
          • ktbb Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 07.02.06, 12:54
            > Nie podważam twoich umiejętności, ale nie zapominaj, że jeśli w trasie ktoś
            > wyskoczy ci na czołowe, a ty będziesz sobie zasuwał 120 km/h, to kaplica. Po
            > tobie
            Szansa że ktoś pojedzie na Ciebie na czołowe, jeżeli będziesz się poruszać 60,
            jest dwa razy większa niż kiedy 120. Mijasz wtedy ok. dwa razy więcej pojazdów.
            To też mówi logika.
            No więc jak z logiką numer 1? Nie zapominaj ale czego?
            Czołowe 60/60 jest równie śmiertelne jak 120/60. czy 120/120.
            • mobile5 Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 07.02.06, 13:47
              ktbb napisał:

              > > Nie podważam twoich umiejętności, ale nie zapominaj, że jeśli w trasie kt
              > oś
              > > wyskoczy ci na czołowe, a ty będziesz sobie zasuwał 120 km/h, to kaplica.
              > Po
              > > tobie
              > Szansa że ktoś pojedzie na Ciebie na czołowe, jeżeli będziesz się poruszać
              60,
              > jest dwa razy większa niż kiedy 120. Mijasz wtedy ok. dwa razy więcej
              pojazdów.
              >
              > To też mówi logika.
              > No więc jak z logiką numer 1? Nie zapominaj ale czego?
              > Czołowe 60/60 jest równie śmiertelne jak 120/60. czy 120/120.

              Idąc tym sposobem rozumowania, przy zwiększaniu prędkości aż do prędkości
              światła, niebezpieczeństwo kolizji zbliża sę do 0.
              • ktbb Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 09.02.06, 19:42
                > Idąc tym sposobem rozumowania, przy zwiększaniu prędkości aż do prędkości
                > światła, niebezpieczeństwo kolizji zbliża sę do 0.
                Myślę, że to może być prawda. Nie da się empirycznie sprawdzić :)
                A poważniej, to np. wyprzedzanie z prędkością 70 kogoś kto jedzie 60 jest
                bardziej niebezpieczne nie z powodu prędkości bezwzględnej a z powodu czasu i
                dystansu wyprzedzania i środowiska w jakim jesteśmy w PL. Zawsze im dłużej to
                będzie trwało to albo okaże się, że wyprzedzający nie uwzględnił wszystkich
                rygorów wynikających z przepisów i np wejdzie w zakręt ograniczający
                widoczność, czy wyprzedzany pojazd wykona nieprzewidziany manewr, czy pokaże
                się z przeciwka inny wyprzedzający szaleniec, więc szybka jazda i w tym wypadku
                może być skuteczniejsza. Jeżeli np. zaczęło się wyprzedzać kolumnę pojazdów
                lepiej jednak zrobić to z większą prędkością (będąc zawsze przygotowany że ktoś
                z wyprzedzanych będzie miał w nosie przepis nie pozwalający mu w takiej
                sytuacji samemu rozpocząć wyprzedzania itd).
                Najlepiej powinno się zrobić specjalne prawo jazdy kategorii X. Opłata np 2000
                zł, i ono zezwalałoby na niestosowanie się do ograniczeń wynikających z typu
                drogi. Należałoby jednak respektować znaki. Pomyślmy jaki egzamin:
                Np. egzaminator siada z ezgaminowanym w jego samochodzie i jadą trasę 100km po
                gierkówce z zadaniem przejechania tego ze średnią 130/h. Notuje się wszystkie
                zagrożenia i złamane pzrepisy i na tej podstawie jest wynik. Potem np 100km na
                zwykłej, drodze, średnia spada do 100/h.
                I dostaje się prawo nie stosować do ograniczenia np. 100/h na drodze
                dwujezdniowej czy 130/h na autostradzie itd. Za złapanie na radar na znaku
                ograniczenia i przekroczeniu powyżej 40/h prawo X jest odbierane. Można po pół
                roku znowu startować za 2000.
                Kto na mnie zagłosuje? Może przeprowadzę to w sejmie?
      • logis_on_line Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 14:49
        > walisz w drzewo z prędkością 50 km/h, masz ogromne szanse przeżycia

        Przesada, jeżeli czołowo to niewiele aut da szansę przeżycia nawet przy 50 km/h.
        Wprowadź sobie korektę i zacznij jeździć 30 km/h to będziesz miała prawie 80%
        szans na przeżycie.

        Pozdrawiam
        • laura_x Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 14:56
          Wobec tego inacej. Walisz w pieszego z prędkością 50 km/h w porównaniu z takim
          samym wypadkiem przy prędkości 100 km/h. Czy wg ciebie w drugim przypadku ma on
          jakieś szanse?
          • brudny.harry4 Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 15:56
            Powyżej 50km/h praktycznie zimny trup...
            • laura_x Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 16:05
              Otóż właśnie.
              Na litość boską, nie twierdzę, że ZAWSZE trzeba jeździć 50 km/h, ale że
              szybciej nie znaczy bezpieczniej.
              I że memento mori, ludzie!
              • thomas40 Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 17:31
                Wszycy debeściaccy kierowcy=forumowicze gadu,gadu (nie mylić z komunikatorem) a
                i tak musi dziś zginąć jak to wynika ze statystyk jakieś 15 osób. No może
                trochę mniej bo to nie weekend ale po nich nikt nie będzie ogłaszał w ich
                miastach czy wsiach żałoby.....
                Rozwagi i jeszcze raz rozwagi ZYCZĘ
                • thomas40 Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 17:34
                  5700zabitych : 365dni w roku= srednio ok 15 osób dziennie do Abrachama na piwo
              • logis_on_line Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 19:18
                Lauro - nie twierdzę, że szybka jazda jest bezpieczna. Ale jeżeli w dużym polu
                widzenia nie widzę zagrożenia (a są takie miejsca) jazda 50 km/h usypia
                czujność każdego. Nie znam badań naukowych w kwestii utrzymania zdolności
                koncentracji, ale szybciej zasypiam jak jest cicho, spokojnie niż gdy coś się
                dzieje.
                Pozdrawiam
                • laura_x Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 19:23
                  Logis, ja już to samo gdzieś tutaj napisałam. A mianowicie o prędkości
                  dostosowanej do warunków. I umiejętności.
            • logis_on_line Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 19:08
              > Powyżej 50km/h praktycznie zimny trup...

              Racja, należy wprowadzić max szybkość wszędzie tam, gdzie może pojawić się
              człowiek na drodze do 50 km/h i sprawa jest załatwiona.
              Pozdrawiam
              • laura_x Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 19:21
                > Racja, należy wprowadzić max szybkość wszędzie tam, gdzie może pojawić się
                > człowiek na drodze do 50 km/h i sprawa jest załatwiona.

                Po raz kolejny powtarzam, że NIE O TO mi chodzi. Próbuję tylko wykazać, że
                większa prędkość = większe niebezpieczeństwo.
                • logis_on_line Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 05.10.05, 08:00
                  > Po raz kolejny powtarzam, że NIE O TO mi chodzi. Próbuję tylko wykazać, że
                  > większa prędkość = większe niebezpieczeństwo.

                  To że im większa szybkość = większemu niebezpieczeństwu wie każdy i tego nie
                  trzeba dowodzić.
                  Istota sprawy zasadza się na kwestii utrzymania koncentracji podczas
                  prowadzenia auta i tu pojawia się problem wolna jazda powoduje trudność w
                  utrzymaniu koncentracji a szybsza ją podnosi – gdyby tak nie było, to stłuczek
                  przy małych prędkościach nie powinno być a za to przy dużych prędkościach
                  karambol był sprawą codzienną.
                  Problem w tym by zaleźć taki punkt w którym jest utrzymana koncentracja przy
                  jak najmniejszej szybkości.

                  Pozdrawiam
          • ktbb Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 07.02.06, 12:50
            laura_x napisała:

            > Wobec tego inacej. Walisz w pieszego z prędkością 50 km/h w porównaniu z
            takim
            > samym wypadkiem przy prędkości 100 km/h.
            Nizbadane sąwyroki.
            Pieszy który znalazł się w pobliżu pojazdu jadącego 50/h pewnie nigdy by go nie
            spotkał gdyby ten pojazd jechał 100/h. Zakładając że pieszy wyszedł o tej samej
            godzinie z domu.
            Więc nie gdybać proszę pls.
            Miałem taki wypadek - pijak wjechał mi z bocznej drogi w tył auta - po prostu
            mnie nie zauważył, ruszył sobie kiedy uznał że ma wolną drogę a stał wcześniej
            grzecznie czekając na wjazd. Gdybym jechał choć 10/h szybciej jego wjazd na
            drogę po prostu by mnie nie dotyczył...
    • rapid130 Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 18:17
      Primo - Wszystkie 4 stłuczki, którymi padłem ofiarą jako poszkodowany, były
      przy symbolicznych prędkościach 0-20 km/h.

      Secundo - Latem, przed rokiem rozjechałem kota. Jechałem przez wioseczkę, jak
      znaki przykazały 40 km/h, po południu, troszkę już zmęczony przelatanym całym
      dniem w upale, ale totalnie wyluzowany taką spacerową jazdą.

      Oczy dojrzały kotka w porę, szedł w poprzek drogi spacerkiem. Mózg
      zajarzył: "Oooooooo, koooteeeek.... przechoooodzi...".
      Niestety, nie poszły za tym zdecydowane rozkazy do kończyn. Odruch ominięcia
      wyszedł za słabo, łu-bu-du i było po kocie.
      Analizowałem ten przypadek później, wyszło że miałem całe 2 sekundy czasu na
      porządną reakcję (!) Dobrze, że to był "tylko" kot.

      Tercio - W ostatni weekend popołudniem i wieczorem robiłem trasę ca >500 km.
      Dopóki kolumna aut, widoczna po horyzont na trasie nr 5, sunęła 100-120 km/h
      panował w niej absolutny spokój i nawet przyjemna atmosfera. Jechało się
      koncertowo, nikt się nie szarpał, wszyscy trzymali eleganckie bezpieczne
      odstępy, grzecznie zwalniali po wioskach, a wyprzedzający zdarzali się
      sporadycznie.

      Niestety, w końcu na czele kolumny pojawił się jakiś spowalniacz i tempo siadło
      do 60-80 km/h. Od razu coś zaczęło się psuć. Zrobiło się nerwowo, korowód
      począł się rwać. Z przodu i z tyłu natychmiast wychynęły niecierpliwusy. No i
      zaczęło się ostre tasowanko, wyprzedzanie na trzeciego czasem za wszelką cenę,
      na czołówkę, wpychanie się w kolumnę. Hamowanie, przyspieszanie, hamowanie,
      przyspieszanie, do wyrzygania.

      Byłem cierpliwy przez 40 km takiej ku..kiej, szarpanej jazdy. Aż w końcu
      wykorzystałem w pełni potwora pod maską i na [długim odcinku] prostej jak drut
      drogi ekspresowej wyprzedziłem prawie całą kolumnę hurtem, widząc, że wcześniej
      nikt się tego nie podjął, szerokim łukiem, czasem delikatnie pomrugując
      długimi, żeby ktoś przez nieuwagę nie zajechał mi drogi. Gdybym miał jechać tą
      trasą jeszcze przez 10-15 km, odpuściłbym sobie ten manewr. Ale to była dopiero
      połowa podróży. W przeciwieństwie do Otylka, wiedziałem kiedy bezpiecznie
      zakończyć wyprzedzanie, bez dramatycznego ciskania się w kolumnę.

      Dlatego musiałem przecierpieć następne 4 km tuż za czołem kolumny (zakręty,
      skrzyżowania, ruch z przeciwka) i w końcu ostatecznie wyrwałem się z tej
      koszmarnej kawalkady. I co? Upierdliwym spowalniaczem było JEDNO stare Uno z
      bagażową przyczepką, turlające się 50-60 km/h. Na pewno jechało bezpiecznie,
      ale jego wpływ na ogólny poziom bezpieczeństwa na tym odcinku trasy nr 5 był
      katastrofalny.

      Swoją powoooolną obecnością napsuł krwi przynajmniej kilkunastu kierowcom. W
      końcu udało się im go wyprzedzić, ale wkurzeni, zniecierpliwieni, a więc
      skłonni do durnych pomysłów, pomknęli dalej, niektórzy zapewne siejąc później
      niezły zamęt.

      Co z tego, że ryzyko śmierci / poważnych obrażeń przy uderzeniu w drzewo z
      szybkością 50 km/h jest mniejsze, skoro przy 100-120 km/h prawdopodobieństwo
      wystąpienia takiego wypadku, według opisanych wyżej sytuacji, jest
      nieporównywalnie niższe, ze względu na dużo mniejszą ilość niebezpiecznych
      manewrów wykonywanych wówczas przez kierowców???

      Dla dobra ogółu należy ZAWSZE starać się jechać sprawnie, czasem przekraczając
      ograniczenia prędkości. Choćby tylko dlatego, żeby nie prowokować innych do
      wyprzedzania. Według mnie wyprzedzanie niesie za sobą o wiele większe
      zagrożenie wypadkiem, niż jazda po dobrej trasie krajowej, poza obszarem
      zabudowanym, przy sprzyjającej pogodzie, z szybkością do 120 km/h.

      (Wyższa szybkość też zaczyna być naprawdę niebezpieczna, ze względu na
      niedoszacowanie szybkości zbliżania przez kierowców wyjeżdżających z dróg
      podporządkowanych, czy też wyprzedzających z naprzeciwka).
      • brudny.harry4 Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 18:34
        Łyżka dziekciu:
        Dziadek w Uno na łysych oponach jedzie również 120km/h. Obok jego żona,
        wrzeszcząca w niebogłosy, że stary ją do grobu doprowadzi tą "waryjacką" jazdą.
        No i że mu holter spadnie, nie mówiąc jż o okularkach minus 10, których nie
        zmieniał od urodzin wnuka, a ten już komunię zaliczył. A bez okularków dziadek
        widzi tyle co kret w pochmurny dzień...W sumie nie szkodzi, bo ostatni raz
        dziadek jechał 5 lat temu na Wszystkich Świętych...
        Moje zdanie: przerażeniem napawają mnie wizje szybkiej jazdy różnej maści
        niedzielnych kretów i "mistrzów prostej", którzy sprawdzają, czy Poznań-
        Warszawa da się zrobić w 2.5 godziny.
        Z jednym się zgadzam, jeżeli ktoś przede mną jedzie przyzwoicie, nigdy nie
        wyprzedzam.
      • laura_x Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 18:38
        > Secundo - Latem, przed rokiem rozjechałem kota. Jechałem przez wioseczkę, jak
        > znaki przykazały 40 km/h, po południu, troszkę już zmęczony przelatanym całym
        > dniem w upale, ale totalnie wyluzowany taką spacerową jazdą.

        Byłeś zmęczony. Rozjechałeś kota. No to teraz sobie pomyśl, co by było, gdybyś
        z taką prędkością kropnął człowieka. Pewnie by przeżył. Gdybyś jechał 90 km/h,
        zabiłbyś.




        > Zrobiło się nerwowo, korowód
        > począł się rwać. Z przodu i z tyłu natychmiast wychynęły niecierpliwusy. No i
        > zaczęło się ostre tasowanko, wyprzedzanie na trzeciego czasem za wszelką
        cenę,
        > na czołówkę, wpychanie się w kolumnę. Hamowanie, przyspieszanie, hamowanie,
        > przyspieszanie, do wyrzygania.

        A to już jest kwestia kultury polskich kierowców.




        > Dla dobra ogółu należy ZAWSZE starać się jechać sprawnie, czasem
        przekraczając
        > ograniczenia prędkości. Choćby tylko dlatego, żeby nie prowokować innych do
        > wyprzedzania.

        Bu ha ha ha! No teraz to się naprawdę uśmiałam :) Jednym słowem, jak by wszyscy
        jechali 150, to ja mam zapierniczać tak samo, tak? :) Bo inaczej będę
        prowokować? :) A to dobre :)
        • mobile5 Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 18:54
          Nie ma co dalej ukrywać nagiej prawdy. Jesteś najlepszym kierowcą. Chylimy
          czoła.
          • laura_x Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 18:57
            Wcale tak nie uważam.
          • brudny.harry4 Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 19:36
            Kompleksik jakiś?
            • mobile5 Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 19:40
              brudny.harry4 napisał:

              > Kompleksik jakiś?

              Dobrze poszukać, to zawsze się coś znajdzie.
        • rapid130 Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 18:57
          brudny.harry4 napisał:

          > Łyżka dziekciu (...)

          Podoba mi się ta łyżka dziegdziu. ;)
          Przełknę, bo jest w tym smutna prawda z polskich dróg.

          Dlatego unikam jak ognia wyjazdów w piątkowe popołudnia i niedzielne wieczory.
          Prędzej wyjadę w podróż nocą z niedzieli na poniedziałek o godz. 1.00,
          poprzedzając to 3-4 godzinami drzemki, niż o 17.00 w niedzielę.

          laura_x napisała:

          > Byłeś zmęczony. Rozjechałeś kota. No to teraz sobie pomyśl, co by było,
          > gdybyś z taką prędkością kropnął człowieka. Pewnie by przeżył. Gdybyś jechał
          > 90 km/h zabiłbyś.

          Przypuszczam, że kot uszedłbym z życiem, gdybym jechał zwyczajowe 60 km/h. Po
          prostu moja reakcja byłaby o wiele krótsza, dopasowana do szybszej jazdy.
          Choćby tylko dlatego, że wzrost szybkości przyczynia się do podniesienia
          ciśnienia krwi. Każdy dobrze wyedukowany lekarz Ci to potwierdzi.

          > Bu ha ha ha! No teraz to się naprawdę uśmiałam :) Jednym słowem, jak by
          > wszyscy jechali 150, to ja mam zapierniczać tak samo, tak? :) Bo inaczej będę
          > prowokować? :) A to dobre :)

          Lauro, ciągniesz mój tekst za uszy. Zaraz się oberwą! ;)
          Przeczytaj starannie ostatnie dwa "akapity", a potem pisz.
          Mam nadzieję, że dysleksja madamme ominęła? ;))))))
          • laura_x Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 19:07
            > Przypuszczam, że kot uszedłbym z życiem, gdybym jechał zwyczajowe 60 km/h. Po
            > prostu moja reakcja byłaby o wiele krótsza, dopasowana do szybszej jazdy.
            > Choćby tylko dlatego, że wzrost szybkości przyczynia się do podniesienia
            > ciśnienia krwi. Każdy dobrze wyedukowany lekarz Ci to potwierdzi.

            To u ciebie przyspieszenie z 40 do 60 wywowałuje wzrost ciśnienia? :) O matko,
            to ja bałabym się z tobą jechać! ;)




            > Lauro, ciągniesz mój tekst za uszy. Zaraz się oberwą! ;)
            > Przeczytaj starannie ostatnie dwa "akapity", a potem pisz.
            > Mam nadzieję, że dysleksja madamme ominęła? ;))))))

            :)) Dyslekcji chyba nie mam :)
            • rapid130 Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 19:12
              laura_x napisała:

              > To u ciebie przyspieszenie z 40 do 60 wywowałuje wzrost ciśnienia? :) O
              matko, to ja bałabym się z tobą jechać! ;)

              Spoko spoko. Moi pasażerowie w trasie zaskakująco łatwo zasypiają.

              > :)) Dyslekcji chyba nie mam :)

              To gratuluję!!!
              • brudny.harry4 Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 19:39
                Jeszcze jedno na "nie".
                Wyjeżdżałem po żonę i przy ulicy Batorego przejechała kolumna ok. 12-15
                rowerkowiczów. Przy skrzyżowaniu z Wiśniową nie jest zbyt jasno, a tylko DWA
                rowerki były oświetlone. Wniosek? Napewno nie taki, że trzeba było jechać
                szybciej...
                • mejson.e Wniosek 05.10.05, 16:33
                  brudny.harry4 napisał:

                  "Wyjeżdżałem po żonę i przy ulicy Batorego przejechała kolumna ok. 12-15
                  rowerkowiczów. Przy skrzyżowaniu z Wiśniową nie jest zbyt jasno, a tylko DWA
                  rowerki były oświetlone. Wniosek? Napewno nie taki, że trzeba było jechać
                  szybciej..."

                  Na pewno nie! ;-)
                  Nie przyspieszyć, ale zwiększyć ostrożność... i inne tego typu "banały".

                  Pozdrawiam,
                  Mejson
                  --
                  Automobil
                  Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • aneta362 Re: Wiesz co lauro_x ręce opadają 05.10.05, 16:55
          to właśnie o takich jak ty panowie mówią "no tak baba za kierownicą"
      • kompletny_idiota Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 18:50
        W mysl obowiazujacych przepisow czlowiek z Uno z przyczepka jechal prawidlowo.
        Nie ma bowiem znakow nakazujacych jakas minimalna predkosc. On w swoim Uno mial
        absolutnie takie samo prawo do tej drogi jak wy wszyscy. Poniewaz nie mozna
        zmusic jego zeby jechal 120, wy musicie jechac 60 i probowac go wyprzedzic.
        Tylko potwierdzasz teze ze nie predkosc jest bezpieczna albo niebezpieczna, ale
        ROZNICA predkosci jest niebezpieczna. Nic na to nie poradzisz, to sa drogi
        publiczne i zawsze bedzie po nich jechal ktos wolniejszy niz Ty. A czasami
        szybszy niz Ty.

        Co z tego, że ryzyko śmierci / poważnych obrażeń przy uderzeniu w drzewo z
        > szybkością 50 km/h jest mniejsze, skoro przy 100-120 km/h prawdopodobieństwo
        > wystąpienia takiego wypadku, według opisanych wyżej sytuacji, jest
        > nieporównywalnie niższe, ze względu na dużo mniejszą ilość niebezpiecznych
        > manewrów wykonywanych wówczas przez kierowców???
        Zaprzeczasz sam sobie, bo jak tylko kolumna dogonila Uno to jak sam piszesz
        zaczely sie cyrki i balagan bo kazdy kazdego chcial wyprzedzic. Brakuje tylko
        drugiej takiej kolumny z drugiego kierunku chcacej wyprzedzic swojego Uno.

        A propos kota, czy myslisz ze jakbys jechal predzej to bys go nie rozjechal? Ja
        w to nie wierze. Pewnie bys go rozjechal i nawet tego nie zauwazyl.
        A propos stluczek przy 20 km/h, czy myslisz ze jakby po parkingach jezdzilo sie
        40 km/h to by nie bylo stluczek?

        Jak jazde z mniejsza nizbys chcial predkoscia nazywasz "cierpieniem" to jeszcze
        nie jest problem. Problemem jest jak ktos chce jechac z predkoscia wieksza niz
        moze.
      • elyk Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 04.10.05, 20:26
        100% prawdy.
      • emes-nju Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 05.10.05, 11:26
        rapid130 napisał:

        > Dla dobra ogółu należy ZAWSZE starać się jechać sprawnie, czasem
        > przekraczając ograniczenia prędkości. Choćby tylko dlatego, żeby nie
        > prowokować innych do wyprzedzania. Według mnie wyprzedzanie niesie za sobą o
        > wiele większe zagrożenie wypadkiem, niż jazda po dobrej trasie krajowej, poza
        > obszarem zabudowanym, przy sprzyjającej pogodzie, z szybkością do 120 km/h.


        Nie wiem jak jest teraz, w naszych politycznie poprawnych czasach, ale jak ja zdawalem na prawo jazdy, jedno z pytan brzmialo jakos tak: kolumna samochodow jedzie z predkoscia 110 km/h w miejscu o ograniczeniu 90 km/h - co robisz? I prawidlowa odpowiedzia bylo: utrzymuje predkosc taka, jak kolumna!

        Ciekawe czy cos sie zmienilo...?

        Troche od tego czasu ubylo spowalniaczy, ale ci, ktorzy zostali sa tym bardziej dokuczliwi.
        • mejson.e Kolumny 05.10.05, 15:38
          emes-nju napisał:

          "Nie wiem jak jest teraz, w naszych politycznie poprawnych czasach, ale jak ja
          zdawalem na prawo jazdy, jedno z pytan brzmialo jakos tak: kolumna samochodow
          jedzie z predkoscia 110 km/h w miejscu o ograniczeniu 90 km/h - co robisz? I
          prawidlowa odpowiedzia bylo: utrzymuje predkosc taka, jak kolumna!"

          A pytanie nie dotyczyło przypadkiem "prawdziwej" kolumny - zorganizowanej grupy
          pojazdów, konwoju itp.?
          Czy można to zastosować do przypadkowo tworzonych kolumn przez zupełnie
          przypadkowe pojazdy?

          Bo rozsądek podpowiada, by dostosować się do takiej przypadkowej kolumny, ale
          obawiam się, że szkolenie kierowców nie może zakładać świadomego łamania
          przepisów o dopuszczalnej prędkości.

          Czy gdyby pięciu Nieśmiertelnych gnało w kolumnie 120 przez wioskę, to też
          należałoby się przystosować? ;-)


          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • emes-nju Re: Kolumny 05.10.05, 15:57
            Widzisz. W moim "podeszlym" wieku pamiec zawodzi :-)

            Ale jestem prawie pewien, ze chodzilo o "przypadkowa" kolumne jadaca z NIEWIELKIM przekroczeniem predkosci - ten fakt byl bardzo wyraznie podkreslony (to akurat pamietam).

            pzdr
          • bimota Re: Kolumny 03.12.06, 04:50
            To chyba musialo byc dawno, bo ja prawko robilem 15 lat temu i sobie czegos takiego nie przypominam... Kodeks drogowy tez kilka razy przeczytalem...
      • bimota Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 03.12.06, 04:46
        To nie stare Uno stwarzalo zagrozenie tylko ciolki, ktore za nim jechaly i nie potrafily go sprawnie wyprzedzic... I niecierpliwi, ktorzy nie potrafia chwile pojechac w kolumnie czekajac az poprzednicy wyprzedza zawalidroge...
    • kolowr popieram!!! na autostradzie jadąc około 130 kmh 04.10.05, 20:11
      zasypiam po prostu! a 130 to jest serio "wolno" na autostradzie, bo i tak 80%
      jeździ 150-170 kmh.
      serio, dopiero wzmożona uwaga przy wyższych prędkosciach powoduje, że jasno i
      przejrzyście patrzę na drogę!
      • kompletny_idiota Re: popieram!!! na autostradzie jadąc około 130 k 04.10.05, 20:29
        Jak 80% samochodow jedzie 150-180 km/h to powinienes jechac tak jak oni a nie
        130, bo wlasnie stwarzasz zagrozenie (roznica predkosci) i ciagle ktos chce Cie
        wyprzedzic. Jeszcze powinienes jechac lewym pasem.
      • mejson.e "Jasno i przejrzyście" 05.10.05, 16:31
        kolowr napisał:

        "dopiero wzmożona uwaga przy wyższych prędkosciach powoduje, że jasno i
        przejrzyście patrzę na drogę!"

        Bo nie masz wtedy innego wyjścia ;-)

        Ale nie twórz nowego mitu, że zwiększanie prędkości podnosi bezpieczeństwo
        poprzez zwiększanie koncentracji, bo ten mit też obalimy ;-)

        Naprawdę bezpieczeństwo podnosi zwiększenie koncentracji.
        Nie tylko przy dużych prędkościach.

        A dobrze skoncentrowany z reguły jarzy, że ze względu na otoczenie powinien
        czasami ... przyspieszyć.

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • mejson.e Co autor miał na myśli... 04.10.05, 21:01
      No, no no - nie myślałem, że tak zainteresuje Was ten temat ;-)

      Chyląc się nisko tym, którzy doskonale zrozumieli, o co mi chodziło, chciałbym
      uspokoić poirytowanych tym, jakobym namawiał do szybkiej jazdy.

      Otóż - NIE NAMAWIAM DO SZYBKIEJ JAZDY!
      Wręcz przeciwnie - sam jeżdżę spokojnie i wszystkich do tego namawiam.

      Chciałem tylko ostrzec przed ryzykiem popadania w samozachwyt i złudne poczucie
      bezpieczeństwa.

      Jeśli potraficie zachować koncentracje przy spokojnej jeździe to będzie właśnie
      to, o co chodzi - bezpieczeństwo.
      Ja sam czasami zmuszam się do trzymania kierownicy oburącz i kontrolowania
      sytuacji wokół, bo leniwa jazda usypia.

      Ale jeśli zdajemy sobie sprawę z zagrożeń, będziemy na nie przygotowani.
      Człowiek uprzedzony to człowiek uzbrojony!

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • doopa_wolowa He he chłopie... 04.10.05, 21:12
      ..cytując wielebnego ojca R. mówię ci "alleluja i do przodu"
      I będę się modlił żeby cię na trasie nie spotkać.
      W końcu to prawda że wolna jazda jest przyczyną 90% śmiertelnych ofiar na
      naszych drogach.

      Nawet testy zderzeniowe robi się dla małych prędkości bo te są
      najniebezpieczniejsze dla zdrowia ofiar.

      He he.

      Jestem sobie nawet w stanie wyobrazić te noty prasowe:

      "Pani Sławomira Ł turlając się z zawrotną prędkością 20 km/godz po drodze
      osiedlowej straciła panowanie nad samochodem. Wypadła z trasy, zcięła
      śmietniczkę, przejachała kota i wylądowała na ławce pełnej dzieci. Dwoje dzieci
      z poważnymi obrażeniami ciała trafiło do szpitala. Pani Sławomira zmarła na
      miejscu w skutek odniesionych ran głowy. Przyczyną wypadku było zaniżenie
      predkości o ok. 100 km/godz i wynikający z tego brak koncentracji.
      Prawdopodobnie sprawczyni trzymała się za kolano, gdyż jak stwierdziły jej
      sąsiadki miała reumatyzm.


      Kiedy Państwo zafunduje nam lepsze drogi i wytnie przydrożne drzewa pytają
      mieszkańcy osiedla."

      He he.
      • kompletny_idiota Re: He he chłopie... 04.10.05, 21:21
        Masz u mnie duze piwo za ten tekst :)
        • laura_x Re: He he chłopie... 04.10.05, 22:11
          Hi hi... :)
      • kodem_pl Re: He he chłopie... 05.10.05, 21:14
        > W końcu to prawda że wolna jazda jest przyczyną 90% śmiertelnych ofiar na
        > naszych drogach.
        >
        > Nawet testy zderzeniowe robi się dla małych prędkości bo te są
        > najniebezpieczniejsze dla zdrowia ofiar.
        >
        > He he.
        >
        > Jestem sobie nawet w stanie wyobrazić te noty prasowe:
        >
        > "Pani Sławomira Ł turlając się z zawrotną prędkością 20 km/godz po drodze
        > osiedlowej straciła panowanie nad samochodem. Wypadła z trasy, zcięła
        > śmietniczkę, przejachała kota i wylądowała na ławce pełnej dzieci. Dwoje
        dzieci
        >
        > z poważnymi obrażeniami ciała trafiło do szpitala. Pani Sławomira zmarła na
        > miejscu w skutek odniesionych ran głowy. Przyczyną wypadku było zaniżenie
        > predkości o ok. 100 km/godz i wynikający z tego brak koncentracji.
        > Prawdopodobnie sprawczyni trzymała się za kolano, gdyż jak stwierdziły jej
        > sąsiadki miała reumatyzm.
        >
        >
        > Kiedy Państwo zafunduje nam lepsze drogi i wytnie przydrożne drzewa pytają
        > mieszkańcy osiedla."
        >
        > He he.

        Fajnie, zes wesoly, ale trafiles z tym zarcikiem jak kula w plot.
        1) Autor watku mowi o jezdzie na trasie, nie w miescie - tam ciezko o
        monotonnosc (korki, swiatla, piesi etc.).
        2) Do Twoich statystyk (90% wypadkow powoduje nadmierna predkosc) przypisuje
        sie rowniez np. przypadek osoby, ktora jadac 20km/h po oblodzonej drodze
        wyladuje w rowie. Dla naszych policmajstrow/ustawodawcow kazda predkosc jest
        nadmierna, a to dlatego, ze urzednik nie moze byc niczemu winny. Ani
        niewyslaniu piaskarki, ani brakowi drog ekspresowych/autostrad etc.

        Pozdrawiam
    • chris62 Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 05.10.05, 09:34
      Ani wolno ani szybko nie jest bezpiecznie bo nawet stojące pojazdy mają wypadki.
      Najważniejsze, żeby jechać ROZSĄDNIE ale odnoszę wrażenie że wielu ludzi
      najpierw powinno udać się na leczenie psychiatryczne a potem wsiadać do
      samochodu za kierownicę.
      Bo czy zdrowy na umyśle człowiek jeździ w nocy bez włączonych świateł a w dzień
      zapala wszystko w co wyposażyła fabryka?
      Czy normalnym jest ktoś kto wjeżdża na obszar osiedla na wysokich obrotach
      zamiatając tyłem i 50 cm przed klatkami schodowymi zasuwa około 60 km/h nie
      licząc się z tym że z którychś drzwi wybiegnie dziecko?
      Jaki iloraz inteligencji posiada osobnik który na 50m przed zakrętem drogi z
      podwójną ciągłą linią prowadzącej przez las rozpoczyna wyprzedzanie auta
      jadącego około 100 km/h?
      Albo inny delikwent będąc wyprzedzanym pakuje się prosto przed tego, który go
      wyprzedza.
      Widziałem też VW Jettę z mocą silnika ze 60 KM, który po prostu wyprzedzał
      kolumnę aut nie mając wolnej drogi i wszyscy z naprzeciwka uciekali na pobocze
      żeby unknąć czołówki a on sobie po prostu jechał lewym pasem.
      O tych co jeżdą sobie po szosie jak po wiejskim podwórku nie licząc sięz zadnymi
      liniami kierunkowskazami i znakami drogowymi oraz jakimikolwiek zasadami ruchu
      drogowego nie wspomnę.
      Moim zdaniem byłoby dobrze gdyby w TVP zamiast wielu durnych reklam pokazywano w
      jaki sposób należy zachwać się na drodze w różnych sytuacjach poprzez np
      symulacje komputerowe.
      Analizować przyczyny wypadków i wyciągać wnioski.
      A wszystko to dlatego, że na kursach za wiele nie uczą a wielu gdzieś kupiło
      prawo jazdy. Jak dodać do tego pijanych i naćpanych kierowców to doszedłem do
      wniosku że każdego dnia kiedy wychodzimy z domu to tak jakbyśmy wyszli na
      wojenny front.
      Można powiedzieć że mamy złe drogi, drzewa na poboczach, brak autostrad itd. ale
      przede wszystkim to brak ROZUMU a często również instynktu samozachowawczego!
      • wotur Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 06.10.05, 21:13
        Witam
        Pozwólcie, że przynudzę, starając się spojrzeć na sprawę bez angażowania
        emocji. Acha, żeby nie było wątpliwości, to ja jestem za budową autostrad i
        lubię szybko jeździć a często muszę się przemieszczać na długich dystansach.

        A teraz przynudzanie.

        Ruch drogowy, to proces w którm biorą udział pojazdy o dającym się stystycznie
        opisać rozkładzie właściwości i ilości, sterowanie przez "regulatory"
        (kierowców) o dających się też statystycznie ując rozkładzie cech, w środowisku
        (drogi), które też mogą być odpowiednio statystycznie zdefiniowane.

        Wypadki, czyli kolizje między pojazdami i/lub elementami środowiska, to
        sytuacje, w których odpowiednie odległoci mają wartości ujemne, przy czym
        osiągane w takiej sytucji przyśpieszenia definiują skutki wypadku (stłuczka czy
        masakra).

        W procesie tym występują zakłócenia w postaci statystycznie dających się ując
        przypadkowych zmian właściwości środowiska (dziura w jezdni, zmiana
        przyczepności, podmuch wiatru, konar na jezdni, podmuch wiatru), oraz zmian
        własciwości pojazdu (pęknięcie opony, urwania się stabilizatora itp) a także
        zmian właściwości regulatora (zaśnięcie, zmęczenie lub dekoncentracja kierowcy,
        błędna ocena sytuacji na skutek emocji spowodowanych obecnością na siedzeniu
        pasażera seksownego osobnika płci odmiennej itp).
        Opisany wyżejz grubsza proces proces można modelować komputerowo, co się
        oczywiście robi przy różnych założeniech.
        Zmiany właściwości środowiska, pojazdów, kierowców - wpływają na ilośc kolizji.

        "Polepszenie" właściwości środowiska bez zmiany pozostałych właściwości
        zmniejsza ilość kolizji, ale nie zawsze i nie każde polepszenie!
        To samo dotyczy efektów "polepszenia" niektórych właściwości kierowców i
        pojazdów!

        Zmniejszenie średniej ptędkości poruszających się pojazdów ZAWSZE powoduje
        zmniejszenie się ilości kolizji i ich skutków.
        Takie są wyniki symulacji - i proszę z tym nie dyskutować inaczej, jak przez
        przytoczenie wyników swojej własnej symulacji lub innej symulaci.

        I mam do szanownych dyskutantek i dyskutantów pytani: czy wyniki tych
        saymulacji uanajecie za bzdurne przelewanie z pustego w próżne, czy może w
        realnym świecie ruchu drogowego widzicie jakieś podobne zależności ? jak tak,
        to jakie. Ja widzę.

        Pzdr.
        W
        • babaqba Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 10.09.06, 01:24
          wotur napisał:
          (...)
          > Zmniejszenie średniej ptędkości poruszających się pojazdów ZAWSZE powoduje
          > zmniejszenie się ilości kolizji i ich skutków.
          > Takie są wyniki symulacji - i proszę z tym nie dyskutować inaczej, jak przez
          > przytoczenie wyników swojej własnej symulacji lub innej symulaci.
          >
          > I mam do szanownych dyskutantek i dyskutantów pytani: czy wyniki tych
          > saymulacji uanajecie za bzdurne przelewanie z pustego w próżne, czy może w
          > realnym świecie ruchu drogowego widzicie jakieś podobne zależności ? jak tak,
          > to jakie. Ja widzę.

          Gratuluję symulacji i widzeń. Niestety badania terenowe, przeprowadzone w US an dużym obszarze i w
          długim okresie absolutnie nie potwierdzają tych rewelacji. Wcześniej w wątku podawałem linka do
          wyników. Nie ma widocznej korelacji pomiędzy zmniejszeniem dop. prędkości na drodze a ilością
          kolizji, a w pewnych przypadkach można by się pokusić o odwrotną korelację: po zmniejszeniu
          prędkości WZROSŁA liczba kolizji na badanej drodze. Tyle empiria. proszę podać KTO, GDZIE i JAK
          symulował, że otrzymał tak dalekie od prawdy wyniki? Czyżby polska milicja (po poświęceniu
          sztandarów i komunii zwana policją)?
    • ano.nim Ryzykowna teza 08.10.05, 10:45
      Jak dzisiaj zobaczyłem tytuł tego wątku i autora to w pierwszej chwili zwątpiłem.

      Ale po przeczytaniu wszystkich wpisów doszedłem do wniosku, że nie brak rozsądku
      w narodzie.

      Nie zdajemy sobie sprawy jak wielu niebezpiecznych świętoszków jeździ pośród nas.
      Emeryt, kobieta, zadufany filozof albo kretyn potrafi np. jechać bez przerwy
      stałą prędkością - np. 80 km/godz.
      Nieważne, czy to autostrada, droga ekspresowa, zwykła droga poza czy w terenie
      zabudowanym, dzień czy noc.
      Byle droga nie była zbyt kręta i nie było sygnalizacji świetlnej.
      Pedzi takie warzywko obok szkół, targowisk, kolumn rowerów.

      I przechwala się z wyższością, że jeździ bezpiecznie, bo wolno.

      Dzięki temu wątkowi jest przynajmniej szansa że nikt z czytelników tego forum
      ani z ich rodzin, nie zostanie takim warzywkiem, lub przestanie nim być.

      Wybaczam mejson powołanie się na mnie przy zakładaniu tego wątku.
      Dobra robota!

      Choć teza ryzykowna politycznie. :)
      • emes-nju Re: Ryzykowna teza 08.10.05, 12:08
        ano.nim napisał:

        > Wybaczam mejson powołanie się na mnie przy zakładaniu tego wątku.
        > Dobra robota!
        >
        > Choć teza ryzykowna politycznie. :)


        Podejmowanie ryzyka politycznego zwykle znamionuje meza stanu :-)
    • entry :) 08.10.05, 12:17
      zajefajny wątek :). Przeczytałem od deski do deski, mimo, że już dawno
      przekroczył 100 wpisów, a taki "niewinny" tytuł ;)

      włączę się, bez wymieniania loginów:
      1) prędkość pozwalająca na zatrzymanie przed pieszym ubranym na czarno w nocy,
      przy braku oświetlenia zewnętrznego, jadąc na światłach mijania to 55 km/h
      (jeżeli nic nie jedzie z przeciwka i nie oślepia nas własnymi światłami). Jazda
      przy takiej prędkości sparaliżowałby ruch o ile nie posnęliby wszyscy po drodze.
      2) pojęcie prędkości bezpiecznej to sformuowanie teoretyczne, każda która
      skutkuje kolizją czy to 10, czy 200 okazuje się być nadmierną
      3) wielu powolnych skręca w lewo (posesja, boczna droga, skrzyżowanie lokalne)
      nie upewniając się w lusterku wstecznym, bo są przekonani, że jadą wolno i
      mrugają już pół minuty to im wolno, a często dla "ułatwienia manewru" zahaczają
      o prawe pobocze
      4) wolno = bezpiecznie, szybko=bezpiecznie, jedno i drugie to mit, tylko
      nieuświadamiany sobie przez skrajne grupy kierowców
      • bimota Re: :) 03.12.06, 03:19
        ad 3. Mam nadzieje, ze pamietasz o tym, ze faktycznie nie wolno takiego kogos wyprzedac skoro wlaczyl kierunkowskaz.

        Swoja droga swego czasu musialem takiego kogos (kobiete oczywiscie :) ) wymijac chodnikiem, ale jechalem z przeciwka (nie widziala mnie na odcinku ok kilometrowej prostej tak byla podniecona tym manewrem, ktory wykonywala chyba nawet dluzej niz te 30s :) )
    • piano_barti Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 11.10.05, 21:02
      Ja przejąłem argument mojego ojca, który nigdy za kierownicą nie szalał: im
      wolniej jedziesz, tym dłużej jesteś na drodze a tym samym zwiększasz ryzyko
      ewentualnej kolizji.
      • mejson.e Krócej = bezpieczniej? 11.10.05, 22:47
        piano_barti napisał:

        " Ja przejąłem argument mojego ojca, który nigdy za kierownicą nie szalał: im
        wolniej jedziesz, tym dłużej jesteś na drodze a tym samym zwiększasz ryzyko
        ewentualnej kolizji."

        Były kandydat na prezydenta RP, Janusz Korwin Mikke opócz niezapinania pasów
        miał jeszcze jedną receptę na podniesienie bezpieczeństwa - jadąc dwa razy
        szybciej, jedzie sie dwa razy bezpieczniej, bo dwa razy krócej...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • ss85 Re: Krócej = bezpieczniej? 12.10.05, 18:35
          Prędkość jest główną przyczyną wypadków o tyle, że gdyby wszystkie auta stały, to nie było by wypadków. Pamiętajmy że w epoce transportu konnego również zdarzały się wypadki (Piotr Curie, mąż Marii Skłodowskiej, zginął przejechany przez dorożkę).
        • bimota Re: Krócej = bezpieczniej? 03.12.06, 03:20
          Faktycznie tak powiedzial ? Generalnie popieram Korwina, ale czasem jak cos palnie...
      • doopa_wolowa Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 12.10.05, 20:29
        Żyjąc dwa razy dłużej zwiększasz szanse na swoją reprodukcję.
        Oszczędź przyszłym pokoleniom swoich genów - prowadź dwa razy szybciej.


    • ss85 Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 12.10.05, 18:31
      Wiadomo że szybka jazda wyzwala adrenalinę, która pobudza i poprawia koncentrację oraz refleks. Plusy szybszej jazdy (ale nie wariackiej, broń Boże) to: mniejsze ryzyko zaśnięcia, lepsza koncentracja na jeżdzie i drodze, brak znużenia jazdą. Minusy: w razie wypadku - gorsze skutki. Tak więc, kierowco, wybór należy do ciebie, ale weź pod uwagę swoje indywidualne predyspozycje.
    • callafior Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 05.02.06, 17:17
      Jakaś prawda w tym jest ale...
      Łatwiej jest opanować pojazd jadą 80km/h niż np. 120. W razie uderzenia z
      mniejszą prędkością jest mniejsze niebezpieczeństwo. Z drugiej strony przesadnie
      wolna jazda zmusza innych do wyprzedzania, co powoduje większe zagrożenie. Ale
      oczywiście, że wolno nie znaczy bezpiecznie. Co z tego, że ktoś jedzie wolno,np.
      40 km/h w mieście nie stosując się do innych przepisów, np. nie włącza
      kierunkowskazu, nie ustępuje pieszym czy wymusza pierwszeństwo. Prędkość powinna
      być optymalna, taka jest najbezpieczniejsza. Trzeba potrafić "wyczuć" ile w
      danej sytuacji można (ja mogę) jechać. Początkujący kierowca, który "czuje"
      prędkość stwierdzi, że w danym przypadku może jechać 60 km/h, a doświadczony
      powie, że 90 km/h. Jazda 60km/h po autostradzie to utrudnianie ruchu,
      powodowanie niebezpieczeństwa, ale jazda 120 km/h po mieście, gdzie jest duża
      koncentracja przejść dla pieszych, skrzyżowań, przystanków, szkół, gdzie w
      każdej chwili ktoś lub coś może wyskoczyć jest debilizmem. Druga sprawa to, to
      co, gdzie znaczy "wolno" - np. 80 km/h w mieście to dość szybko,a na
      autostradzie to utrudnianie ruchu.
      • wobuziak1 Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 07.02.06, 13:55
        "" Z drugiej strony przesadnie wolna jazda zmusza innych do wyprzedzania, co
        powoduje większe zagrożenie. Ale oczywiście, że wolno nie znaczy bezpiecznie. ""

        Nie wiem, nie wiem. W PL niezależnie jak szybko bym nie jechał, niezależnie
        gdzie i w jakich warunkach, i tak znajdzie się jakiś kierowca, który
        będzie "zmuszony mnie wyprzedzić", najlepiej na 3go, na zakręcie. W PL nie ma
        czegoś takiego jak jazda za szybko - tu każdy jedzie za wolno.
        Dla wszystkich idiotów, tłumaczenie: w PL powinno się budować drogi szersze niż
        dłuższe, może wtedy ilość wypadków zmniejszyłaby się do średniej europejskiej.
        • callafior Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 07.02.06, 15:21
          Tak, masz rację, ale jak jedzie 90-100 na trasie, to wyprzedzają tylko
          niektórzy, ale jak w tych samych warunkach będziesz jechać 60 km/h to będzie
          wyprzedzać większość. A im więcej wyprzedza, tym więcej niebezpieczenstwa.
        • emes-nju Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 07.02.06, 15:46
          wobuziak1 napisał:

          > Dla wszystkich idiotów, tłumaczenie: w PL powinno się budować drogi szersze
          > niż dłuższe, może wtedy ilość wypadków zmniejszyłaby się do średniej
          > europejskiej.


          Drogi szersze niz dluzsze beda co poniektorym sluzyc do jazdy w poprzek ;-)

          Do tego wcale nie trzeba takich drog budowac. Wystarczy zwykle uplynnienie ruchu. Wystarczy, nawet losowo (!), pozdejmowac polowe ograniczen do 30, 40, 50, 60, 70 km/h pozasadzanych na naszych drogach gesciej niz kwiatki na lakach. NIGDZIE nie widzialem tylu dodatkowych ograniczen, co w Polsce! NIGDZIE tez nie widzialem tak duzych ograniczen. Vide przebudowywana gerkowka. Rozumiem, ze w miejscu, gdzie z dwoch jezdni ruch zganiany jest na jedna jezdnie jest 50 km/h. Ale dlaczego te 50 km/h obowiazuje potem na szerokiej jednojezdniowce? Dlaczego pomiedzy pasami takiej jednojezdniowki stoja slupki uniemozliwiajace wyprzedzanie? I co sie dziwic, ze ktos po kilku godzinach (w szczytach wyjazdow tyle sie tam wlasnie stoi!), jak juz wyjedzie na normalna droge, to daje buta? Nie pochwalam, ale rozumiem.
          • bimota Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 03.12.06, 03:28
            Ostanio wracalem z Berlina nie autostrada tylko zwykla droga... Chyba kazde skrzyzowanie - ograniczenie do 70, miasto - do 50, tyle ze poza miastem znak "droga samochodowa" czyli legalnie 100 km/h mimo, ze droga raczej waska, po 1 pasie i bez pobocza. Innych ograniczen faktycznie malo i w zasadzie kazdy jedzie przepisowa predkoscia.
    • matejator Re: Obalanie mitów : Wolno=bezpiecznie 07.02.06, 19:57
      ja chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną sytuację znaną z Polskich dróg
      związaną z prędkościa. Zdarza się to często w okresach wzmozonego ruchu na
      trasach poza miastem. Jedzie sobie TIR z prędkością 80-90 km/h a za nim sznur
      samochodów. Często spowodowane jest to tym, iż pierwsze 2-3 auta(najczęściej
      jakieś słabe i starsze) za Tirem nie wyprzedzają go, gdyż kierowcy stwierdzają,
      że w sumie jak wyprzedzą to i tak jadą 90, więc po co ryzykować. Stwarza to duże
      niebezieczeństwo gdyż osoby pragnące wyprzedzić tego TIRa muszę wyprzedzić 3
      auta i TIRa a często wszystkie te pojazdy naraz gdyż ich kierowcy nie zachowują
      odstępów aby można się było między nimi schować. Prowadzi to do zatoru na drodze
      no i do sytuacji, które wszyscy dobrze znamy gdy patzrymy w boczne lusterko a
      tam z tyłu kolumny wyskakuje auto i pędzi jak najdalej wprzód chowając się na
      ostatnią chwilę.
      Sam mam przyjemność czasem dosiadać CC 700 i wiem, że to iż ma on tylko 31 KM
      nie usprawiedliwia mnie od wyprzedzenia wspomnianego TIRa. Da się to zrobić
      nawet tak słabym autem tylko potrzeba trochę więcej miejsca i odwagi:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka