Dodaj do ulubionych

aktyw się buntuje

21.08.03, 08:44
Doły SLD buntują się. Kilka dni temu za pomocą formalnych sztuczek szukało
sposobu obrony bandyty "Emila" i bandyty "Milimetra", teraz doły upominają
się o Łapińskiego.Prawdziwa twarz SLD.


Mazowsze tęskni za Łapińskim

"Mazowieccy działacze SLD chcieliby rehabilitacji Mariusza Łapińskiego, a
przynajmniej ponownego rozpatrzenia jego sprawy przez sąd partyjny. Zarząd
mazowieckiego SLD ma rozstrzygnąć, czy uważa tę sprawę za zamkniętą, czy też
nie.
O konieczności rehabilitacji Mariusza Łapińskiego, byłego ministra zdrowia i
byłego przewodniczącego mazowieckiego SLD, mówił jeden z działaczy terenowych
tej organizacji podczas wtorkowej narady z udziałem ścisłego kierownictwa
partii.
- Żaden z kolegów z Mazowsza nie był temu przeciwny - relacjonuje
wiceprzewodniczący organizacji wojewódzkiej na Mazowszu Henryk Lubański. -
Jedynie wiceprzewodniczący Andrzej Celiński skrytykował ten pomysł.
Lubański uważa, że organizacja mazowiecka powinna zająć jakieś stanowisko w
sprawie Łapińskiego. - Usunięcie go z partii przebiegło bardzo szybko, zaraz
potem odbywał się kongres partii, właściwie nie mieliśmy okazji ocenić
sytuacji - mówi. - A warto pamiętać, że po pierwszym orzeczeniu sądu
partyjnego grzały się faksy w naszej siedzibie, a także u sekretarza
generalnego Marka Dyducha, tak wiele przychodziło protestów. Nie przypominam
sobie, by choć jedna osoba wystąpiła przeciwko Łapińskiemu.
- W mojej ocenie po orzeczeniu prokuratury, że pobicia
[fotoreportera "Newsweeka" - red.] nie było, sprawa jest dyskusyjna - dodaje
Lubański. - Być może decyzja o wykluczeniu Mariusza Łapińskiego z SLD była
zbyt pochopna.
Odmiennego zdania jest Andrzej Celiński, wiceprzewodniczący Sojuszu, który
powrót do sprawy Łapińskiego uważa za niesłużący partii i w ogóle nie na
miejscu. - Napaść na fotoreportera jest faktem, niezależnie do tego, czy owo
zajście wyczerpuje znamiona przestępstwa, czy też nie. Na tę napaść nie było
reakcji Łapińskiego i za to odpowiadał. Wiem natomiast od innych osób, że
były próby tuszowania całej sprawy - mówi. - Zresztą - dodaje - cała historia
politycznej kariery Łapińskiego powinna go skłaniać do szukania innej drogi
realizacji.
Podobnych argumentów używa Elżbieta Piela-Mielczarek, przewodnicząca
krajowego sądu partyjnego. - Ocenialiśmy brak reakcji dwóch członków partii
na określone zdarzenie - przypomina. - Wydaliśmy osąd moralny, a nie karny.
Piela-Mielczarek dodaje jednak, że nie zna treści uzasadnienia orzeczenia
prokuratury o umorzeniu sprawy o pobicie fotoreportera. - Sądzę, że w
przyszłym tygodniu w gronie prezydium sądu przeanalizujemy werdykt
prokuratury i ogłosimy naszą decyzję - konkluduje.
Mariusz Łapiński powiedział "Rzeczpospolitej", że zależałoby mu na
oczyszczeniu z zarzutu o narażenie na szwank dobrego imienia SLD i na
powrocie do partii. - Nie chodzi mi o przywróceniu na stanowisko
przewodniczącego organizacji mazowieckiej - tłumaczy. - Chciałbym jednak
wrócić do partii, z którą jestem emocjonalnie związany.
Łapiński dodaje, że nie zrobił nic nieetycznego. - Nie znałem ludzi, którzy
wybiegli za fotoreporterem. Nie mogłem też zapobiec pobiciu go, skoro - co
wynika z orzeczenia prokuratury - w ogóle go nie było.
Mariusz Łapiński i Aleksander Nauman zostali usunięci z SLD za to, że nie
zapobiegli napaści na fotoreportera "Newsweeka", który robił im zdjęcia w
restauracji Pod Żubrem. Za odchodzącym fotoreporterem wybiegli dwaj młodzi
działacze SLD "Emil" i "Milimetr", którzy go szarpali i usiłowali odebrać mu
film. Sąd partyjny uznał, że Łapiński i Nauman, nie reagując na to zdarzenie,
narazili na szwank dobre imię partii. Prokuratura natomiast umorzyła
postępowanie w sprawie pobicia fotoreportera."

za "Rzeczpospolitą"

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka