Dodaj do ulubionych

Rover i FSO, czyli pic na wodę

IP: proxy / *.bresa.com.pl 23.10.02, 15:11
Dzisiejszy serwis Bloomberga zamieścił informację nt planów inwestycyjnych MG
Rover, o których mówił na salonie w Birmingham prezes Howe . Pozwoliłem sobie
przetłumaczyć najważniejsze informacje (w nawiasach są moje komentarze):
1/ o Daewoo-FSO
"Już niedługo będziemy wiedzieli czy transakcja zostanie zawarta. Polega ona
na powołaniu nowego małego przedsiębiorstwa, które przejmie fabrykę. My (MG
Rover) będziemy jego udziałowcem i będziemy nad nim zarządzać. Po zakończeniu
produkcji modelu 45 w Longbridge przeniesiemy urządzenia produkcyjne i
tłocznię do polskiej fabryki. Produkowane w Polsce samochody będą
sprzedawane tylko w Polsce i krajach sąsiednich (w domyśle w Europie
Wschodniej). Nie mamy planów ich sprzedaży na naszych dotychczasowych
rynkach, ponieważ będziemy mieli już wówczas nowy model."
2/ o China Brilliance:
"Mamy porozumienie z China Brilliance. Chińczycy otrzymają nasz nowy samochód
w 2005 roku, w rok po nas. Będą mogli go produkować na rynki swojego regionu.
Będziemy mieli finansowe korzyści z obecności na najszybciej rozwijającym się
rynku na świecie. Stworzyliśmy z nimi spółkę joint venture, która będzie
miała przychody z każdego sprzedanego przez nich samochodu. Da nam to środki
na opracowanie nowych modeli."
3/ o Tata Group:
"Rozmowy są w zaawansowanym stadium, ale są jeszcze problemy do rozwiązania.
(...) Rozmawiamy z Tata o różnych rzeczach, włączając w to ich mały samochód
(Indica). Wydalibyśmy trochę pieniędzy na przerobienie go na małego Rovera,
który będzie plasował się w naszej ofercie poniżej modelu 25. To porozumienie
powinno dać korzyści obu stronom, ale obecnie nas jeszcze nie
satysfakcjonuje".

Podsumowując Rover 45 (='95 Honda Civic 5D = '92 Honda Domani) dla Polaków i
TCV (RD60?) dla Chińczyków. Powinno być odwrotnie.
Jaki jest sens tej transakcji ?.
Cały deal jest korzystny tylko dla MGR. Po zakończeniu produkcji modelu 45
wartość rezydualna oprzyrządowania będzie wynosiła ok. 10 - 25 mln USD.
Jeżeli nie znajdzie się na nie nabywca, będzie ono warte tyle ile waży
(złom). Rover wycenia je na 250 mln USD, z czego 125 mln chce potraktować
jako aport do nowej spółki. Za drugą połowę musi zapłacić NSC z kredytów
zaciągniętych w bankach w 65% gwarantowanych przez Skarb Państwa (w przypadku
niewypłacalności nowej spółki kredyty zostaną spłacone z pieniędzy
podatników). Za coś, co jest warte 10-25 mln MGR otrzyma 125 mln USD gotówką
i udziały w NSC. Nawet jeżeli NSC zbankrutuje ( kto kupi Rovera 45?) to i tak
ma 100 - 115 mln USD do przodu. Natomiast Skarb Państwa ma straty wynikające
z:
gwarancji kredytowych: 65%*125 mln USD
zamiany zobowiązań Daewoo-FSO na akcje w NSC.
Na zakończenie informacja, jaką dzisiaj podał ISB: "Przedstawiciele FSO
nieoficjalnie mówią, że spółka czeka do nowego roku, od kiedy ma wejść w
życie nowe prawo upadłościowe, ponieważ trudno w inny sposób będzie rozwiązać
problemy firmy".
Czyżby zmądrzeli?
Obserwuj wątek
    • eskwadrat Re: Rover i FSO, czyli pic na wodę 23.10.02, 16:10
      Gość portalu: venator napisał(a):

      > Cały deal jest korzystny tylko dla MGR. Po zakończeniu produkcji modelu 45
      > wartość rezydualna oprzyrządowania będzie wynosiła ok. 10 - 25 mln USD.
      > Jeżeli nie znajdzie się na nie nabywca, będzie ono warte tyle ile waży
      > (złom). Rover wycenia je na 250 mln USD, z czego 125 mln chce potraktować
      > jako aport do nowej spółki. Za drugą połowę musi zapłacić NSC z kredytów
      > zaciągniętych w bankach w 65% gwarantowanych przez Skarb Państwa (w przypadku
      > niewypłacalności nowej spółki kredyty zostaną spłacone z pieniędzy
      > podatników). Za coś, co jest warte 10-25 mln MGR otrzyma 125 mln USD gotówką
      > i udziały w NSC. Nawet jeżeli NSC zbankrutuje ( kto kupi Rovera 45?) to i tak
      > ma 100 - 115 mln USD do przodu. Natomiast Skarb Państwa ma straty wynikające
      > z:
      > gwarancji kredytowych: 65%*125 mln USD
      > zamiany zobowiązań Daewoo-FSO na akcje w NSC.

      Właśnie. Problem w tym że to czy do transakcji dojdzie nie zależy od
      podatników, a nawet węszących wszędzie dziennikarzy, bo dla tych ostatnich to
      co oczywiste i co napisałeś, jest zbyt skomplikowane a agencje nie mają środków
      na analizy opłacalności inwestycji na tym poziomie kapitałowym. Mana to środki
      rząd. No ale ten zrobi analize tylko wtedy, jeśli nikomu z władzy nie będzie
      ten "deal" na rękę. Tylko wtedy jest szansa, że do transakcji nie dojdzie i nie
      stracimy na tym wszyscy za parę lat, kiedy kolejna "marka" zbankrutuje na
      żeraniu.

      Pzdr
      • Gość: Niknejm Re: Rover i FSO, czyli pic na wodę IP: proxy / 143.26.83.* 23.10.02, 16:34
        Da się to podsumować tak: znowu jeden bankrut wykupuje drugiego bankruta :-( A
        ilość w jakość tu nie przejdzie.

        Pzdr
        Niknejm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka