qwertys22
20.12.05, 18:16
na początku nadmienie, że nic nie mam do kierowców w/w marki samochodów...za wyjątkiem tego jednego opisanego przeze mnie poniżej :)
jako, że dzisiaj obowiązki nie wzywały mnie od samego rana, postanowiłem z samego rana wyskoczyć do sklepu po pieczywo (jak się później okazało, pomimo zimowej pogody to była dobra decyzja!). zakupy zrobiłem, wychodzę ze sklepu i pierwsze co usłyszałem to dobiegającą "muzykę" z dominującym motywem "umcyk umcyk". jak się okazało muzyka ta pochodziła ze stojącego na światłach bmw 5-poprzedni model, w bardzo dobrym (do czasu) stanie. za kierownicą młody człowiek, wiek dwadzieścia kilka lat, emanująca chęć pokazania kto tu jest "zajebisty". zmiana świateł na zielone, w/w kierowca rusza dynamicznie, w pewnym momencie stwierdził jednak, że chyba nie dość dynamicznie bo jeszcze dodał gazu,kompletnie nic sobie nie robiąc z warunków na drodze.a że droga ta do głównych w warszawie nie należy, to pług/piaskarka się na niej nie zdążył pojawić...kierowca bmw kontynuował przyspieszanie...niestety biedaczek widocznie zapomniał, że jego samochód ma napęd przenoszony na tył... a tył jak to tył-postanowił wyjść do przodu w równie dynamicznym tempie. niestety wędrówka tyłu nie trwała zbyt długo, ponieważ na jego drodze stanęła przydrożna latarnia, która w swej złośliwości odcisnęła baaaardzo wyraźne piętno na tylnych lewych drzwiach tegoż bmw. autko "trochę" się zepsuło, miałem nawet ochotę podejść do tegoż kierowcy, który w międzyczasie wygramolił się ze swojego samochodu i powiedzieć mu, parafrazując jednego z bohaterów komedii: "a taki ładny był, niemiecki" ;)))
ale co najważniejsze-muzyka, prawie jak na Titanicu, grała do końca!
i tylko później się zacząłem zastanawiać, skąd się tacy ludzie biorą... :/