Dodaj do ulubionych

Samochodem czy taksówką???

IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 25.10.02, 23:42
Znajomy ostatnio zażył mnie wywodem na temat opłacalności posiadania własnego
samochodu w zestawieniu z korzystaniem z taksówek.Wyszło mu na przykładzie
samochodu mojej żony, że .......nie warto.

Podobno Amerykanie wolą taksówki w miastach ponieważ umieją liczyć.???

Kupuję samochód, ponoszę koszty: samego samochodu, rejestracji,
ubezpieczenia, utraty wartości, przeglądów, napraw, parkowania, paliwa i całą
masę innych typu.."popilnować", czy "jechał pan za szybko".

Suma sumarum po sprzedaży samochodu np. po trzech latach liczę:

Wydałem przez ten czas w sumie tyle, a tyle.
Dzielę to przez 36 miesięcy i tu szok!!!

Miesięcznie wychodzi tyle, że spokojnie stać mnie na taksówkę w każde miejsce
o każdej porze i jeszcze zostanie na wynajęcie samochodu na wakacje.

Co Wy na to, czy dobrze myśli ten człowiek???
Czy płacimy za samą przyjemność jazdy???

Samochód czy taksówka?????? oto jest pytanie?
Obserwuj wątek
    • letalin Re: Samochodem czy taksówką??? 26.10.02, 00:01
      Taką opinię słyszałem kiedy byłem dzieckiem od swojego wujka ( dwadzieścia
      parę lat temu), który nigdy nie kupił żadnego samochodu. Też wyliczał i wtedy
      też wychodziło na jego...
      • Gość: polokokt Re: Samochodem czy taksówką??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.02, 00:36
        Niby tak, ale samochod to dla niektorych nie tylko srodek transportu. Samochod
        daje im poczucie wolnosci, tak jak motor motocyklistom. Mozesz sobie wyskoczyc
        w sobotnie popoludnie na jakas przejazdzke. A jazda z taksowkarzem w takiej
        wytuacji to mizerna przyjemnosc.
        Poza tym jak jestes zonaty to juz nie ma problemu, ale jak kawaler to z
        posiadania wlasnego samochodu plynie wiele korzysci :) A teraz wyobraz sobie:
        Wy z tylu, sytuacja sie rozwija, a tu z przodu siedzi taksowkarz :) Wole wlasny
        samochod :)
        Pozdrawiam
        • Gość: Adam Re: Samochodem czy taksówką??? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 26.10.02, 10:51
          Aż się łezka w oku kręci, bo w czasach studenckich miałem 126p z rozkładanymi
          siedzeniami...........ach sentymentalny się robi człowiek na starość.
        • Gość: IrMa Re: Samochodem czy taksówką??? IP: *.elartnet.pl / *.elartnet.pl 31.10.02, 09:25
          Biedaku, jestes bezdomny, a moze stac Cie tylko na takie male conieco na tylnym siedzeniu? wspolczuje,
          uwazaj, bo nabierzesz zlych nawykow, a to prosta droga do psychoterapii z powodu niemocy.
          • Gość: Adam Do IrMy o Pomadce!!!!!!! IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 31.10.02, 11:16
            Z Twoich wątków wyziera rozpacz i frustracja!!!!!! Dużo straciłaś nie kochając
            się w młodości na tylnym siedzeniu, ale zapewniam Cię, że nie prowadzi to do
            żadnych niemocy!!!! Z kolei wawalanie Pomadce tekstu czy dba o samochod
            za "mężusiowe" jest chyba spowodowane faktem, że Twój mąż raczej zabiera Ci
            resztkę zasiłku na flaszkę i szlag Cię trafia, że są niezależne i samodzielne
            kobiety, które potrafią dbać o samochód i to w dodatku z przyjemnością. Brawo
            Pomadka.
            • Gość: robert adaś nie wrzeszcz tak. I nie ekscytuj sie pomadką IP: *.acn.pl / 10.133.137.* 31.10.02, 17:55
              bo to jest brzuchaty marynarz z Daru Wrocławia czy też innego drobnicowca
              zwodowanego w suchym doku w Zakopanem. I ma brodę do kolan, więc ma czym
              utrzymywać czystość na dywanikach. Czuwaj!
              • browar4 Re: adaś nie wrzeszcz tak. I nie ekscytuj sie pom 03.11.02, 22:08
              • pomadka Re: do roberta 04.11.02, 15:43
                Gość portalu: robert napisał(a):

                > bo to jest brzuchaty marynarz z Daru Wrocławia czy też innego drobnicowca
                > zwodowanego w suchym doku w Zakopanem. I ma brodę do kolan, więc ma czym
                > utrzymywać czystość na dywanikach. Czuwaj!

                no wiesz !!! a skąd Ty możesz wiedzieć ???
                Jestem :
                * nie facetem = kobitką
                * nie mam żadnego brzucha !!!( chodzę na fitness i na basen - w każdym razie
                staram się chodzić ...)

                * i na żeglarstwie ani na jakiś drobnicowcach się w ogóle nie znam !
                O !!!!

                oburzona (bardzo) Pomadka

            • Gość: IrMa Re: Do IrMy o Pomadce!!!!!!! IP: *.elartnet.pl / *.elartnet.pl 01.11.02, 11:12
              Bufoniku nadety, ekscytujesz sie samodzielna i zaradna. Nie radze Ci z taka stawac w szranki, wyjdziesz
              jak kura z pozaru. Ale ad rem, po studiach i doktoracie, nie oszukujac i nie mamiac mniej sprytnych
              odemnie, mam co mam i od nikogo niczego nie potrzebuje, chyba byles niezly z marketingu, ale tylko z
              tego. Jestes frustratem, bo oceniles mojego meza na pijaka i utrzymanka, czyzby to bylo to, co ty potrafisz
              najlepiej? Milosc na tylnym siedzeniu dobra dla nastoletnich czcicieli somy, ja w tym czasie uczylam sie.
              Nie dziw sie, ze nie podziwiam tych co ty i takich jak ty. Jak widzisz i jezeli cokolwiek poza blichtrem
              widzisz, takich jak ja jest duzo wiecej, a wiec to nie my stanowimy margines.
              • Gość: Adam Do IrMy !!!!!!! IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 01.11.02, 20:09
                Gość portalu: IrMa napisał(a):

                > Bufoniku nadety, ekscytujesz sie samodzielna i zaradna

                Wyluzuj kobieto!!! Skąd te inwektywy, wątek dotyczy różnicy w kosztach
                poruszania się samochodem czy taksówką, a Ty próbujesz leczyć tu kompleksy. Nie
                krytykuję nikogo za sam fakt posiadania tylko podoba mi się lekkie i dowcipne
                potraktowanie tematu przez Pomadkę czy dlatego mam być nadentym bufonem???


                chyba byles niezly z m
                > arketingu, ale tylko z
                > tego. Jestes frustratem, bo oceniles mojego meza na pijaka i utrzymanka,
                czyzby
                > to bylo to, co ty potrafisz
                > najlepiej?

                Jakbyś zgadła, jestem nawet dyplomowanym magistrem w tym kierunku (tylko co to
                ma do rzeczy???)i z uwagi na fakt, że aktualnie jestem bez pracy faktycznym
                utrzymankiem swojej żony jednak daleko mi do frustracji czy popadania w nałóg z
                tego powodu.Tekstem o pieniądzach starałem się zaspokoić ciekawość dlaczego
                drażni Cię fakt, że ktoś mógłby dbać o samochód za pieniądze męża
                (ale co nie wolno!!!!)

                Milosc na tylnym siedzeniu dobra dla nastoletnich czcicieli somy, ja
                > w tym czasie uczylam sie.
                > Nie dziw sie, ze nie podziwiam tych co ty i takich jak ty. Jak widzisz i
                jezel
                > i cokolwiek poza blichtrem
                > widzisz, takich jak ja jest duzo wiecej, a wiec to nie my stanowimy margines.

                Chyba rzeczywiście dłużej się zabawiałem (ale absolutnie nie wymagam Twojego
                podziwu z tego powodu) bo nie wiem nawet co to znaczy soma!!!.
                Te wywody o marginesie świadczą już tylko chyba o Twoim nie najlepszym
                samopoczuciu dlatego polecam Ci Nurofen Menstrual i szklankę zimnej wody.
                Podziwiam w dalszym ciągu poczucie humoru i luz, także nie widzę powodu Twojej
                irytacji na kobietę, która potrafi być ponad, ale cóz są takie dni........

                Pozdrawiam,


                • Gość: Adam Re: Do IrMy !!!!!!! IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 02.11.02, 22:31
                  Gość portalu: Adam napisał(a):

                  nadentym bufonem???

                  Oczywiście nadętym:)
            • pomadka Re: Do Adama , dzięki 04.11.02, 15:38
              też wyczułam, że w Irmie siedzi jakieś pełne zazdrości licho !!!
              Ciekawe jakiej jest płci, niech zgadnę ??? Takie osoby denerwuje już sam nick -
              pomadka, bo kojarzy jej się z ... kobiecością , a do tego jeszcze czar czterech
              kółek ... jakaś zakompleksiona.

              Całuśna jak zawsze
              Pomadka
              • pomadka Re: Do Adama , o Irmie 04.11.02, 15:55
                ...no i chwali się,że wykształcona jest ( wie co to Soma !!!, ciekawe czy
                słyszała też o Psyche ? Są podobno nie rozłączne... )
                Tak kompleksiki... uczyła się kiedy inny cieszyli się sobą i swą młodością na
                siedzeniach Fiatów, czy Polonezów !
                No coż sama nie wie co straciła, a co do tego ma nauka ???
                Na nią przeciętnie inteligentny student zawsze znajdzie czas pomiędzy jedną
                imprezką a drugą !
                Przez takie osoby moim zdaniem przemawia zwykła zawiść, zazdrość i bardzo niska
                samoocena !
                pozdrawiam
                Pomadka


    • Gość: AdamJ Re: Samochodem czy taksówką??? IP: *.pl 26.10.02, 16:21
      Sam prowadzisz bardzo skrupulatne wyliczenia (mnie nie wystarcza cierpliwości).
      więc policz zakładając np. 1,5 pln/km w taksówce. Myślę, że może mieć rację,
      ale próbowałem w tym tygodniu tak przepracować cały dzień. Od taksówki do
      taksówki z różnymi bambetlami. DO KITU!
    • Gość: Doki Re: Samochodem czy taksówką??? IP: *.62-136-217.adsl.skynet.be 26.10.02, 18:21
      Widocznie niewiele jezdzisz samochodem, dlatego Ci tak
      wychodzi. Ile rocznie przejezdzasz?
      Natomiast odpowiedz na koszty przegladow, czesci itp jest
      jedna: leasing. Ja wiem, ze leasing w Polsce nie ma
      dobrej slawy, bo polski kapitalizm jeszcze nie jest
      niedojrzaly, ale gdzie indziej to sie sprawdza.
      • Gość: Adam Re: Samochodem czy taksówką??? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 26.10.02, 22:09
        Gość portalu: Doki napisał(a):

        > Widocznie niewiele jezdzisz samochodem, dlatego Ci tak
        > wychodzi. Ile rocznie przejezdzasz?

        15 do 20 tysięcy kilometrów między innymi dla tego nie zakładam gazu!!!!

        > Natomiast odpowiedz na koszty przegladow, czesci itp jest
        > jedna: leasing. Ja wiem, ze leasing w Polsce nie ma
        > dobrej slawy, bo polski kapitalizm jeszcze nie jest
        > niedojrzaly, ale gdzie indziej to sie sprawdza.

        Co mi da leasing skoro jestem osobą fizyczną????
    • Gość: NXA Re: Samochodem czy taksówką??? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 26.10.02, 22:20
      Zamiast dzielić koszty na 36 miesięcy, pomnóż 60 000 km razy 2 złote (nocą
      chyba też zdarza Ci się jeździć). No i masz koszty taksówki za trzy lata.
      Starczy na paliwo, opłaty i przeciętny samochód.
      • kristal Re: Samochodem czy taksówką??? 29.10.02, 08:09
        Gość portalu: NXA napisał(a):

        > Zamiast dzielić koszty na 36 miesięcy, pomnóż 60 000 km razy 2 złote (nocą
        > chyba też zdarza Ci się jeździć). No i masz koszty taksówki za trzy lata.
        > Starczy na paliwo, opłaty i przeciętny samochód.

        No właśnie. Jeżdżę np. 30 tyś rocznie to paliwo z ubezpieczeniem itp. nie
        wyniesie mnie więcej niż 10 tyś a taksówką ... uwaga 60 tyś.
        Nieźle ! I to się niby opłaca ???
        I do tego jadę gdzie chcę, kiedy chcę i z kim chcę i nie czekam ani denerwuję
        się na przyjazd taxi.
        Ponad to moge sobie wyskoczyć na urlop, wakacje do znajomych na łono natury.

        Jakoś mi te wywody do niczego nie pasują niestety.
        • Gość: robert Ha ha ha! IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 29.10.02, 08:33
          kristal napisał:

          > Gość portalu: NXA napisał(a):
          >
          > > No właśnie. Jeżdżę np. 30 tyś rocznie to paliwo z ubezpieczeniem itp. nie
          > wyniesie mnie więcej niż 10 tyś a taksówką ... uwaga 60 tyś.
          > Nieźle ! I to się niby opłaca ???
          > I do tego jadę gdzie chcę, kiedy chcę i z kim chcę i nie czekam ani denerwuję
          > się na przyjazd taxi.
          > Ponad to moge sobie wyskoczyć na urlop, wakacje do znajomych na łono natury.
          >
          > Jakoś mi te wywody do niczego nie pasują niestety.

          A pasują ci wywody, że koszt auta to TYLKO paliwo i ubezpieczenie?
          Przecież to bez sensu!
          A koszt kapitału i alternatywne możliwości inwestycyjne?
          A utrata wartości auta?
          A serwis i materiały eksploatacyjne?
          A utrzymanie auta w czystości?
          A drobne uszkodzenia, kradzieże?
          A mandaciki i haracze dla pilnujących?
          A parkowanie pod pracą w mieście (w W-wie to 400 - 500 złotych/m-c).
          A koszt czasu zaoszczędzonego na niezajmowanie się wszystkimi ww. problemami?

          Jeśli ktoś policzy rzetelnie ww. wartości dla auta kosztującego np. 30 tyś, to
          zauważy, że paliwo to najmniejszy koszt użytkowania samochodu. Ludzie zdaja się
          o tym zapominać i stąd chyba te zagorzałe dyskusje nt. ile to mój samochód
          pali:-)))))))) Tak jakby to miało jakiekolwiek znaczenie:-) Chyba ma, ale tylko
          w przypadku właścicieli biednych i starych samochodów?

          Jazda taksówką nie zastąpi przyjemności posiadania auta, ale jak się ma DRUGI
          samochód wyłącznie na dojeżdżanie do pracy 10-20 km i z powrotem, to taksówka
          jest prostszym i tańszym rozwiązaniem. To są proste rachunki i ekonomicznie
          nawet Cinquecento nie wytrzymuje tego bilansu, nie mówiąc o czymś droższym:-)))
          No ale by to dostrzec, trzeba policzyć wszystkie koszty a nie tylko benzynę.
          Ona to tylko 1/5 kosztów utrzymania auta.

          Tak na marginesie - taksówka na 30 tyś km rocznie, to góra 40 tysięcy a nie 60:-
          )).
          • Gość: szpak Re: Ha ha ha! IP: proxy / *.hiserv.com 30.10.02, 18:47
            Nie wydaje mi sie, zebys mial racje. Kwota 60 tys. wyglada duzo
            prawdopododniej. Nie zapominaj o kwocie "za trzasniecie drzwiami". W Warszawie
            to 5-6 zl. Czyli do "kilometrowki" musisz doliczyc conajmniej 10 zl. dziennie *
            365 dni * 3 lata = 10 950. Calkiem sporo...
            • Gość: robert no to policzymy IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 30.10.02, 19:41
              Gość portalu: szpak napisał(a):

              > Nie wydaje mi sie, zebys mial racje. Kwota 60 tys. wyglada duzo
              > prawdopododniej. Nie zapominaj o kwocie "za trzasniecie drzwiami". W
              Warszawie
              > to 5-6 zl. Czyli do "kilometrowki" musisz doliczyc conajmniej 10 zl. dziennie
              *
              >
              > 365 dni * 3 lata = 10 950. Calkiem sporo...

              Samochód niskiej klasy o wartości 30,000 zł.

              A koszt kapitału i alternatywne możliwości inwestycyjne? - ostrożnie licząc 10%
              czyli 3,000 zł. W moim przypadku to conajmniej 20% (taki mam zwrot na kapitale)
              czyli byłoby 6,000 zł.

              A utrata wartości auta? - 15% rocznie czyli 4,500 zł.

              A serwis i materiały eksploatacyjne? - płyny, filtry, oleje, spryskiwacz etc,
              powiedzmy 1,000 zł (to szacunek b. ostrożny)

              A utrzymanie auta w czystości? - 1,000 zł (80 zł/m-c)

              A drobne uszkodzenia, kradzieże? - trudne do oszacowania, powiedzmy 500 zł, co
              jest kwota b. niską. Tyle kosztuje naprawa drobnego zarysowania blachy.

              A mandaciki i haracze dla pilnujących? - 500 - 1000 bedzie dobrze?

              A parkowanie pod pracą w mieście (w W-wie to 400 - 500 złotych/m-c) - 5000-6000
              zł rocznie.

              A parkowanie pod domem - parking kosztuje lekko 1000 - 1500 zł rocznie

              A koszt czasu zaoszczędzonego na niezajmowanie się wszystkimi ww. problemami -
              tu można wpisać co się chce :-)) Większość tego nie liczy, ale zapewniam, że to
              również kosztuje - czas, nerwy, zawracanie dupy z byle drobiazgiem.

              A ubezpieczenie - pełne OC i AC w Warszawie to lekko 2000-3000 zł rocznie

              No i wreszcie to słynne paliwo, powiedzmy na 10 tyś km - 3000 będzie dobrze?

              I teraz trochę matematyki: po dodaniu wyszło....21,5 tysiąca (ostrożne
              wyliczenia) lub 24,5 (mniej ostrożne).

              Teraz sam sobie odpowiedz, czy jazda taksówka do pracy i na zakupy (bo o takim
              uzywaniu DRUGIEGO - podkreślam - samochodu pisałem) jest tak złym rozwiązaniem.
              Taksówka w W-wie kosztuje 1,40 - 1,60 (do pracy nikt nie jeździ o 24ej) a przy
              stałej umowie bez łachy dostaniesz 10% upustu (a nawet 20% nie jest problemem).
              To przy rocznym jeżdżeniu 10,000 km wyniesie 12-13 tyś złotych. To trochę mniej
              od 20, prawda?

              Większość ludzi pomija całą kupę kosztów, na które ich nie stać:
              - np. nie myje auta lub myja sami (tracą czas, używają środki, za które nie
              płacą),
              - nie liczą utraty wartości (jak się jeździ wrakiem to to jest mniej, ale
              zawsze auto traci na wartości),
              - nie ubezpieczają samochodu (no i co zrobić jak cos się stanie? - spokój też
              kosztuje),
              - parkują pod domem pod chmurką - a co jak ubezpieczyciel wymaga dozorowanego
              miejsca? A kto policzy uszkodzenia, które się "pod chmurką" zdarzają?
              - nie wliczają opłat typu mandaty etc.
              - drobnych uszkodzeń w ogóle nie naprawiają i w ten sposób jeżdża coraz
              bardziej zdegradowanymi frędzlami (do takiej taksówki by przecież nie wsiedli,
              prawda?:-))

              Jednak jak rzetelnie podliczyć WSZYSTKIE koszty, które ponosi się podczas
              użytkowania samochodu, nie wspominając czasu, który trzeba poświęcić na
              zajmowaniem się kłopotami z jego eksploatacją (usterki, serwis, np. załatwianie
              likwidacji szkód etc) to EKONOMICZNIE takie auto sie nigdy nie obroni (przy
              założeniu użytkowania na jazdy codzienne po mieście).

              I tyle o ekonomii. O innych "potrzebach ducha" się nie wypowiadam. Nie mnie
              sądzić o poczuciu wolności - zwłaszcza w DU Lanos:-))))) tak na marginesie -
              czym ci dzisiejsi kowboje cholera jeżdżą? I co jazda Lanosem ma wspólnego z
              przyjemnością?
              • mut Re: no to policzymy 31.10.02, 10:26
                > Samochód niskiej klasy o wartości 30,000 zł.
                >
                > A koszt kapitału i alternatywne możliwości inwestycyjne? - ostrożnie licząc
                10%

                > czyli 3,000 zł. W moim przypadku to conajmniej 20% (taki mam zwrot na
                kapitale)
                >
                > czyli byłoby 6,000 zł.
                >

                inwestycja w oszczędnośc czasu i wygodę to też inwestycja więc ten argument
                odpada

                > A utrata wartości auta? - 15% rocznie czyli 4,500 zł.
                >

                zakładając że jeździsz 15km do pracy i tyle samo z powrotem robisz około 8000
                km rocznie - samochód z takim przebiegiem z pewnością nie traci 15%

                > A serwis i materiały eksploatacyjne? - płyny, filtry, oleje, spryskiwacz etc,
                > powiedzmy 1,000 zł (to szacunek b. ostrożny)

                przy 8000km rocznie - raz do roku olej 150 zł, filtr 30 zł, płyn chłodniczy 50
                zł raz na 2 lata, płyn hamulcowy 70 zł raz na 2 lata, płyn do spryskiwacza i
                wycieraczki 100zł zakładając że wylejesz 50litrów tego płynu więc Twoje
                szacunki są grubo przesadzone

                >
                > A utrzymanie auta w czystości? - 1,000 zł (80 zł/m-c)

                przy przebiegu 8000km rocznie ?? chyba czyszczenie to Twoje hobby ;)

                >
                > A drobne uszkodzenia, kradzieże? - trudne do oszacowania, powiedzmy 500 zł,
                co
                > jest kwota b. niską. Tyle kosztuje naprawa drobnego zarysowania blachy.
                >

                mnie się zdarzyło 1 (słownie raz) na 4 lata zarysowanie naprawione za 400zł a
                mieszkam w dość dużym mieście

                > A mandaciki i haracze dla pilnujących? - 500 - 1000 bedzie dobrze?

                jak się jeździ jak należy to te koszty możesz wyelimiować ;)

                >
                > A parkowanie pod pracą w mieście (w W-wie to 400 - 500 złotych/m-c) - 5000-
                6000

                a u mnie parkowanie = 0 zł (zażalenie kieruj do własnej firmy która nie
                zapewnia Ci parkingu)

                > A parkowanie pod domem - parking kosztuje lekko 1000 - 1500 zł rocznie

                ??????? to za parkowanie pod domem też Ci każą płacić ?? to gdzie Ty
                mieszkasz ???
                99% ludzi nie płaci za parkowanie pod domem

                > A koszt czasu zaoszczędzonego na niezajmowanie się wszystkimi ww. problemami -
                > tu można wpisać co się chce :-)) Większość tego nie liczy, ale zapewniam, że
                to również kosztuje - czas, nerwy, zawracanie dupy z byle drobiazgiem.

                z nawiązką zrekompensuje Ci to czas oczekiwania na taksówki ;)
                dolicz jeszcze ile będą Cię kosztowały spóźnienia ;)

                > A ubezpieczenie - pełne OC i AC w Warszawie to lekko 2000-3000 zł rocznie

                za samochód warty 30 000 ??? zmień firmę i to szybko bo Cię okradają ;)

                >
                > No i wreszcie to słynne paliwo, powiedzmy na 10 tyś km - 3000 będzie dobrze?
                >
                > I teraz trochę matematyki: po dodaniu wyszło....21,5 tysiąca (ostrożne
                > wyliczenia) lub 24,5 (mniej ostrożne).

                bardziej logiczne jest chyba przeliczenie wszystkiego na kilometry - przeczytaj
                jeden z postów w tym wątku

                pomyśl czy to możliwe - Tobie się nie opłaca a taksówkarzowi się opłaca i
                jeszcze na tym zarabia ;)

                > - parkują pod domem pod chmurką - a co jak ubezpieczyciel wymaga dozorowanego
                > miejsca?

                ??? tym bardziej zmień ubezpieczyciela - Tówj jest chyba jedynym który stawia
                takie chore wymagania

                A kto policzy uszkodzenia, które się "pod chmurką" zdarzają?

                > - nie wliczają opłat typu mandaty etc.

                może jeżdżą normalnie i nie płacą mandatów

                > - drobnych uszkodzeń w ogóle nie naprawiają i w ten sposób jeżdża coraz
                > bardziej zdegradowanymi frędzlami (do takiej taksówki by przecież nie
                wsiedli,
                > prawda?:-))

                najpierw się trzeba nauczyć jeździć ;)
                • Gość: Globi Re: no to policzymy IP: locpx* / 10.126.25.* 31.10.02, 11:12
                  > > A utrata wartości auta? - 15% rocznie czyli 4,500 zł.
                  > >
                  >
                  > zakładając że jeździsz 15km do pracy i tyle samo z powrotem robisz około 8000
                  > km rocznie - samochód z takim przebiegiem z pewnością nie traci 15%

                  Niestety nie masz racji. Samochód traci na wartości ze względu na kilka
                  czynników. Jeden to czynnik ilości przejechanych km. Drugi to czynnik
                  psychologiczny (rocznik, nowe modele i wersje). Trzeci - czysto rynkowy. Firmy
                  wypożyczające samochody przy zakupie (a kupują w dużej skali) dostają rabat w
                  wysokości ok 10% od dużych firm samochodowych. Sprzedają je po pół roku po tej
                  samej cenie, po której kupiły (czyli 10% poniżej rynkowej ceny samochodu
                  nowego). A mówimy o samochodzie półrocznym. Swoją drogą to duży problem dla
                  firm produkcyjno - sprzedażowych.

                  Tyle mówią koledzy ze światowych koncernów motoryzacyjnych. Pozdrav.
                • Gość: robert mam prośbę - jak cytujesz moje wypowiedzi to IP: *.acn.pl / 10.133.137.* 31.10.02, 12:06
                  sformatuj tekst na tyle, aby dało się to czytać, bo trudno się potem w tym
                  połapać.

                  Co do wyliczeń to ja przedtswiłem rzetelne obliczenia - wszystkich kosztów
                  jakie trzeba ponosić w Warszawie.
                  Można całą kupe rzeczy oczywiście robić samemu ale to kosztuje juz twój czas.
                  Może on po prostu jest tak tani, że tobie wychodzi taniej - możliwe.
                  Oczywiście można parkować byle gdzie ale to oznacza ryzyko - akurat tobie przez
                  4 lata z auta nie ukradli wiele, ale może komuś kto ma trochę lepsze (bądź
                  nowsze) chociażby koła, będą je zdejmować raz na dwa tygodnie? Starałem się
                  takie ryzyko kalkulować. Jednym słowem wyceniałem święty spokój:-))
                  Wyobraź sobie, że nie ubezpieczyłeś auta a ci je ukradli - i co wtedy?
                  Wieloletnie "oszczędności" poszły w las. W przypadku taxi taka sytuacja nigdy
                  nie może mieć miejsca - a czy nie może mieć w przypadku własnego auta?
                  Albo spowodujesz wypadek i ubezpieczyciel doszuka się okoliczności cię
                  obciążających? Mówisz niemożliwe? A na jakiej podstawie? Takie ryzyko nie
                  zostało przez ciebie skalkulowane. A czas, który spędzisz latając za tym
                  wszystkim?

                  Płyn do spryskiwacza i paliwo to nie wszystko. Koszt kapitału, który
                  przytoczyłem to też koszt - i tego nawet Marks nie zmienił, więc nie sądzę aby
                  tobie sie udało:-))

                  PS1. Mówisz, że auto nie traci 15% rocznie? To ile - 10%? Nie żartuj - kupiłbys
                  roczne auto za 27, mogąc mieć nowe za 30? Zastanów się troszkę:-)))))))

                  PS2. Mam znajomego, który wszystko chce robić sam - zawsze mu wychodzi, że
                  taniej samemu remontować mieszkanie niz wynająć fachmana. Pogodziłem się, że
                  trudno to z głowy wybić człowiekowi, który uważa, że koszt jego czasu pracy
                  wynosi ZERO. Pozazdrościć tylko tak niskiej samooceny:)))) Zaakceptowałem
                  również fakt, że ludzie nie maja pojęcia o koszcie kapitału. W końcu 99% ludzi
                  w tym kraju o biznesie słyszy tylko od Leppera:-))

                  PS3. Aby nie wyszło, że jestem taksówkarzem, to informuję, że sam nie postępuje
                  zgodnie z rachunkiem ekonomicznym - mam kilka samochodów, których roczna utrata
                  wartości pozwoliłaby mi jeździć taksówką na okrągło dzień i noc. Ale te
                  samochody są dla mojej przyjemności - a ta jest BEZCENNA:-)))
                  • Gość: robert I jeszcze ad vocem:)) IP: *.acn.pl / 10.133.137.* 31.10.02, 12:31
                    Ja codziennei takich "oszczędnych" obserwuję jak stoją w długiej kolejce po
                    paliwo pod Geantem w Warszawie. Tam paliwo jest kilka groszy tańsze niz na
                    stacji obok mojego domu. Ale oni wola stać godzinę w kolejce aby "zaoszczędzić"
                    2-4 złote. Pewnie sobie z tego nie zdają sprawy, bo ich czas jest "tani".
                    A rachunek jest nieubłagany:

                    Siedzenie w aucie przez godzinę - koszt niech każdy wpisze sobie sam, ale
                    wartość 10 złotych to chyba minimum przyzwoitości.
                    Spalone paliwo - 1 litr to chyba uczciwe wyliczenie - 3 złote.
                    Oczywiście paliwo mógł "zaoszczędzić" używając 20 razy rozrusznika :-)))))

                    Ale jak "oszczędzają" jak siedzą całą rodziną:-))) Juz słyszę ten szelest kasy
                    w ich kieszeniach, ha ha ha!

                    I co z tego? Ano siedzą i na pewno daliby sie pokroić za to, że robią
                    najwłaściwszą rzecz pod słońcem. I jescze są z tego dumni.

                    Najdrożej niestety wychodzi myslenie. Na to brak wyceny:-)
                  • mut Re: mam prośbę - jak cytujesz moje wypowiedzi to 31.10.02, 12:48
                    a zatem napiszę jeszcze raz:

                    roczny koszt samochodu za około 25 000 przy przebiegu 20 000km
                    - spadek wartości ok 3000zł (niech bedzie 4000)
                    - koszt paliwa ok 4600 zł
                    - koszt ubezpieczenia ok 1000 zł (niech będzie i 2000)
                    - koszt oleju, wycieraczek filtrów itp - ok 500zł (niech bedzie i 1000)
                    - koszty drobnych napraw - 1000 zł
                    - rejestracja (jeśli samochód się trzyma 3 lata to wychodzi 100zł na rok)
                    to razem daje mniej więcej 28 zł dziennie (moze być i 40zł)
                    możesz jeszcze doliczyć koszty mycia, odkurzania, droższe oleje itd - i tak
                    będzie to tańsze niż taxi
                    a taxi licząc dwa kursy dziennie
                    5 zł za "trzaśniecie drzwiami" - 3650 zł
                    20 000 km po 2 zł (średnio dzień i noc) 40 000zł
                    to wychodzi 118 zł dziennie ;)
                    nie liczę tu opłat za postój kiedy np robisz zakupy ;))))

                    i jeszcze jedno - przeliczanie kosztów musi odbywać się przy takich samych
                    założeniach - tzn nie można liczyć że samochodem będe robił 20000km a taksówką
                    do pracy 10000km bo wyliczenia będą nieprawdziwe

                    a dowód na to że taxi zawsze bedzie droższe jest prosty - taksówkarz musi
                    utrzymać samochód ponosząc prawie dokładnie takie same koszty jak Ty a oprócz
                    tego musi zarobić na podatki, zus i wreszcie swój zysk !!!!

                    kosztami, które wyliczyłem na początku można dowolnie manipulować dodając to i
                    owo, ale jeśli udowodnisz że usługa jaką jest przejazd wykonana przy użyciu
                    tylko materiałów (prywatny samochód) jest droższa niż przy użyciu tych samych
                    materiałów (taksówka) + robocizna (taksówkarz)+ podatki to z pewnością albo
                    dostaniesz nobla z ekonomii albo słuchacze zaczną Ci się dziwnie przyglądać ;)

                    (zakładam oczywiście że samochód kupuje się po to żeby jeździć, ale te
                    kilkanście tysięcy km rocznie to robią nawet ci co mało jeżdżą)
                    • Gość: robert pozostańmy przy swoich opiniach, tak będzie lepiej IP: *.acn.pl / 10.133.137.* 31.10.02, 17:17
                      mut napisał:

                      > a zatem napiszę jeszcze raz:
                      >
                      > roczny koszt samochodu za około 25 000 przy przebiegu 20 000km

                      ja dałem przykład 30,000zł i 10,000 km oraz uwaga: to miało być DRUGIE auto w
                      rodzinie, uzywane w moim przykładzie do jazdy do pracy i na zakupy. A nie
                      używane jako samochód rodzinny "do wszystkiego". I chyba tu leży przyczyna
                      naszych "rozbieżności".
                      Jeśli do pracy masz 10km i po zakupy 5km, to dziennie wychodzi 25km (zakładam,
                      że zakupy robię co dwa dni, co jest i tak b. często). 23 dni robocze to ok
                      600km/m-c. Ja przyjąłem ponad 800 co jest wartością rzetelną, nieprawdaż?

                      > - spadek wartości ok 3000zł (niech bedzie 4000)

                      szanuję twoje zdanie, ale wartość 4500 w moim przykładzie jest również
                      wartością słuszną.

                      > - koszt paliwa ok 4600 zł

                      ok, ja przyjąłem 3000 dla 10 tyś km.

                      > - koszt ubezpieczenia ok 1000 zł (niech będzie i 2000)

                      Przykro mi ale nie znam w W-wie ubezpieczyciela, który ubezpiecza OC i AC za 3%
                      wartości samochodu, więc przyjąłem 6-10%. W Warszawie to wartości normalne a
                      nie żadne dziwy.

                      > - koszt oleju, wycieraczek filtrów itp - ok 500zł (niech bedzie i 1000)

                      ja 1000 zł przyjąłem za wszystkie koszty serwisu i eksploatacji (poza paliwem,
                      myciem i szkodami), co stanowi 80zł/m-c. To chyba nie jest zbyt wygórowana
                      kwota?

                      > - koszty drobnych napraw - 1000 zł
                      > - rejestracja (jeśli samochód się trzyma 3 lata to wychodzi 100zł na rok)
                      > to razem daje mniej więcej 28 zł dziennie (moze być i 40zł)
                      > możesz jeszcze doliczyć koszty mycia, odkurzania, droższe oleje itd - i tak
                      > będzie to tańsze niż taxi

                      Przykro mi, ale to że pewnych pozycji nie zaliczasz do kosztów to nie znaczy że
                      one nie istnieją. Mycie, odkurzanie, parkowanie etc nie dzieje się same. Ktoś
                      za to musiał zapłacić. Nawet trzymanie auta we własnym garażu nie jest "za
                      darmo". Garaż ktoś musiał kupić albno wynająć. Trzymanie auta na dziko "pod
                      chmurką" nie jest równoważne z zamówieniem taksówki. Taksówka cię przywozi,
                      trzaskasz drzwiami i masz resztę w nosie. A swoje auto ogladasz zza firanek. A
                      jak trzeba wyjechac na wakacje to się martwisz gdzie je zostawić aby jeszcze
                      stało tam gdzie je zostawiłeś. To są wszystko koszty, które albo ty albo ktoś
                      inny (co ci udostępnia takie miejsce) musi ponieść. Nic nie staje si "samo prze
                      się".
                      Nie chcesz liczyć kosztów kapitału? Twoja sprawa. Ale kapitał kosztuje czy tego
                      chcesz czy nie. Tu pozostanę przy swojej opinii - nic za darmo. Pomyśl ile
                      czasu mógłbyś spędzić w ciepłych krajach jeżdżąc taksówką a nie spłacając
                      własnego auta? To są właśnie tzw. utracone korzyści - one naprawdę SĄ.

                      > a taxi licząc dwa kursy dziennie
                      > 5 zł za "trzaśniecie drzwiami" - 3650 zł
                      > 20 000 km po 2 zł (średnio dzień i noc) 40 000zł
                      > to wychodzi 118 zł dziennie ;)
                      > nie liczę tu opłat za postój kiedy np robisz zakupy ;))))

                      Kurs taksówką w W-wie to (przy zniżce 10% bez łaski) to 16-17 zł za 10km oraz 9
                      zł za 5km. To dziennie ok 45 zł. Razy 23 dni w m-cu to ok 1000 czyli 12,000
                      rocznie.
                      Nie jeżdżę po chleb w nocy i nie jeżdżę do pracy w nocy. A ci co jeżdżą na
                      drugą zmianę nie znają problemu taksówki bo zasuwają PKSem.
                      Wyjazdy nocne na imprezy realizujemy PIERWSZYM rodzinnym samochodem. Opędzanie
                      świąt rodzinnych także:-)

                      > i jeszcze jedno - przeliczanie kosztów musi odbywać się przy takich samych
                      > założeniach - tzn nie można liczyć że samochodem będe robił 20000km a
                      taksówką do pracy 10000km bo wyliczenia będą nieprawdziwe]

                      Tu się zgadzam - ja zawsze prowadziłem obliczenia dla 10 tyś km. W OBU
                      przypadkach.

                      > a dowód na to że taxi zawsze bedzie droższe jest prosty - taksówkarz musi
                      > utrzymać samochód ponosząc prawie dokładnie takie same koszty jak Ty a oprócz
                      > tego musi zarobić na podatki, zus i wreszcie swój zysk !!!!

                      Tej argumentacji nie rozumiem? Pójdę jednak dalej tym rozumowaniem: A kierowca
                      autobusu to na co ma zarobić? A właściciel autobusu?
                      No i do tego jazda autobusem jest tańsza od jazdy samochodem - dlaczego ludzie
                      jeszcze jeżdżą samochodami?
                      A efekt skali - znane pojęcie? A koszty stałe i zmienne? Dzwoni już coś? Puk,
                      puk:-))
                      I jeszcze cię dobiję - wiesz jaki drogi jest elektrowóz w pociągu?:-)))

                      > kosztami, które wyliczyłem na początku można dowolnie manipulować dodając to
                      i owo, ale jeśli udowodnisz że usługa jaką jest przejazd wykonana przy użyciu
                      > tylko materiałów (prywatny samochód) jest droższa niż przy użyciu tych samych
                      > materiałów (taksówka) + robocizna (taksówkarz)+ podatki to z pewnością albo
                      > dostaniesz nobla z ekonomii albo słuchacze zaczną Ci się dziwnie
                      przyglądać ;)

                      Oj, porażka:))) Same głupoty kolega tu pisze i tyle. Taksówkarz aby zarobić
                      musi wozić kilkunastu takich bolków jak ja. Na mojej skromnej osobie to on się
                      nie dorobi. Chyba nie myślałeś o swoim osobistym taksówkarzu?
                      Reasumując - Nobel od ciebie również oddala się z prędkościa światła:)))

                      > (zakładam oczywiście że samochód kupuje się po to żeby jeździć, ale te
                      > kilkanście tysięcy km rocznie to robią nawet ci co mało jeżdżą)

                      Jeżdżąc DRUGIM samochodem do pracy i co drugi dzień na zakupy, ciężko jest
                      zrobić więcej niż 10 tysięcy rocznie. Biorąc pod uwagę, że ok 1 miesiąca mamy
                      urlopu a drugie tyle innych wolnych dni w roku, to bariera taka jest jeszcze
                      trudniejsza do osiągnięcia.

                      Ponieważ nie sądzę abym cię przekonał, proponuję zakończyć ten wątek. Ja
                      pozostanę przy swojej opinii. Starałem się ją tylko jak najdokładniej
                      udokumentować i przedstawić koszty, które występują bez względu na to czy je
                      zauważamy czy też "dzieją się samoistnie" a więc niezauważalnie.

                      A kapitał (na auto) też się nie pojawia "samoistnie" (jak większość sądzi) jak
                      jakaś Supernowa tylko jest zdobywany pewnym kosztem. I aby ten koszt
                      zlokalizować wystarczy założyć, że auto kupiłeś na kredyt i koszt tego kredytu
                      wstaw do kosztów użytkowania samochodu. I co mamy? I nagle staje się cud -
                      koszt kapitału "SIĘ POJAWIA":-))) I tu mam złą wiadomość - on sie "nie
                      pojawia", on tam "zawsze był".

                      Miłego dnia:) Drive safe.
                      • Gość: Tomek Re: pozostańmy przy swoich opiniach, tak będzie l IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 01.11.02, 01:20
                        Robert, prawie ze wszystkim sie z toba zgadzam z wyjatkiem jazdy na imprezy
                        pierwszym samochodem... dzisiaj wlasnie zrobilem ten blad i zaluje ze nie
                        wzielem taksowki, choc pewnie wyszloby pare zlotych...

                        Nad omawianym problemem zastanawiam sie juz od jakiegos czasu bo mnie kobieta
                        meczy zeby jej kupic samochod, zeby mogla dojezdzac na uczelnie... pare
                        przystankow... to po cholere jej samochod nowy za 30.000... szczegolnie ze
                        jeszcze marny z niej kierowca i pewnie szybko by go rozbila. Tak wiec wole jej
                        dac na taksowke... Dzisiaj mi opowiadala jak taksowka wyszla ja wyniosla 12
                        zlotych a taksowkarz wzial od niej 5 i jeszcze dal wizytowke zeby do niego
                        dzwonila bo milo mu sie z nia gadalo... acha, z uczelni przywiozl ja kolega...

                        Cale wiec te wasze matematyczne wyliczenia biora w leb... jak sie kupuje
                        samochod to niestety trzeba z kasy wyskoczyc... a jak sie go nie ma to mozna
                        naprzyklad zamiast taksowka pojechac tramwajem... nie dosc ze szybciej to
                        jeszcze taniej... A na wakacje to tez zaczynam powoli sie zastanawiac czy nie
                        lepiej pociagiem... taniej... szybciej... i duuuuuuuuuuzzzzzzzooooo
                        bezpieczniej...

                        Pozdrawiam
                      • mut Re: pozostańmy przy swoich opiniach, tak będzie l 04.11.02, 17:18
                        > > a dowód na to że taxi zawsze bedzie droższe jest prosty - taksówkarz musi
                        > > utrzymać samochód ponosząc prawie dokładnie takie same koszty jak Ty a opr
                        > ócz
                        > > tego musi zarobić na podatki, zus i wreszcie swój zysk !!!!
                        >
                        > Tej argumentacji nie rozumiem? Pójdę jednak dalej tym rozumowaniem: A
                        kierowca
                        > autobusu to na co ma zarobić? A właściciel autobusu?
                        > No i do tego jazda autobusem jest tańsza od jazdy samochodem - dlaczego
                        ludzie
                        > jeszcze jeżdżą samochodami?
                        > A efekt skali - znane pojęcie? A koszty stałe i zmienne? Dzwoni już coś? Puk,
                        > puk:-))
                        > I jeszcze cię dobiję - wiesz jaki drogi jest elektrowóz w pociągu?:-)))

                        no właśnie... kto wie... może ten efekt skali Ci zadzwoni bo na razie tok
                        Twojego rozumowania jest doprawdy rozbrajający....
                        jak się dobrze zastanowisz to może załapiesz.... albo Ci podpowiem: autobusem
                        jedzie 50 osób a pociągiem kilka setek - a samochodem, czy taksówką jedziesz
                        przeważnie sam (kierowcy w taksówce nie liczę)
                        nie dobiłeś mnie, tylko utwierdziłeś w przekonaniu że mieszać to nieźle
                        potrafisz, ale niezbyt merytorycznie....... :-)))))))))))))

                        > Oj, porażka:))) Same głupoty kolega tu pisze i tyle. Taksówkarz aby zarobić
                        > musi wozić kilkunastu takich bolków jak ja. Na mojej skromnej osobie to on
                        się
                        > nie dorobi. Chyba nie myślałeś o swoim osobistym taksówkarzu?
                        > Reasumując - Nobel od ciebie również oddala się z prędkościa światła:)))

                        same głupoty ????? dobrze się zastanów nad tym co mówisz...
                        czy to znaczy że jeździcie w kilkunastu bolków na raz taksówką i płacicie każdy
                        z osobna i dopiero wtedy taksiarz zarabia ??
                        a czy nie uważasz że taksówkarz skoro zarabia na wszystkich kursach razem to
                        musi też w przeliczeniu na kilometr zarabiać na kazdym z osobna ???
                        zastanów się ze 3 razy zanim napiszesz takie bzdury... a nad odległością nobla
                        od Ciebie nie będę się już rozwodził :-))))

                        > > (zakładam oczywiście że samochód kupuje się po to żeby jeździć, ale te
                        > > kilkanście tysięcy km rocznie to robią nawet ci co mało jeżdżą)
                        >
                        > Jeżdżąc DRUGIM samochodem do pracy i co drugi dzień na zakupy, ciężko jest
                        > zrobić więcej niż 10 tysięcy rocznie. Biorąc pod uwagę, że ok 1 miesiąca mamy
                        > urlopu a drugie tyle innych wolnych dni w roku, to bariera taka jest jeszcze
                        > trudniejsza do osiągnięcia.

                        kwestia wartości DRUGIEGO samochodu - jak jest tani i mały to pewnie tez się
                        opłaca

                        > A kapitał (na auto) też się nie pojawia "samoistnie" (jak większość sądzi)
                        jak
                        > jakaś Supernowa tylko jest zdobywany pewnym kosztem. I aby ten koszt
                        > zlokalizować wystarczy założyć, że auto kupiłeś na kredyt i koszt tego
                        kredytu
                        > wstaw do kosztów użytkowania samochodu. I co mamy? I nagle staje się cud -
                        > koszt kapitału "SIĘ POJAWIA":-))) I tu mam złą wiadomość - on sie "nie
                        > pojawia", on tam "zawsze był".

                        wiesz... nie wszyscy trzymają pieniądze dla samego faktu ich posiadania -
                        niektórzy lubią ich po prostu używać :-)))

                        chyba jednak czas skończyć ten wątek bo tak niedorzecznych argumentów jak np
                        ten o elektrowozie, autobusie i tym że taksówkarz cały czas traci a na koniec
                        okazuje się że zarobił to daaaawno nie słyszałem ;))))
                        • Gość: robert o...mut wrócił z grobów:-))))) ale ciągle nie IP: *.acn.pl / 10.133.137.* 04.11.02, 17:57
                          dzwoni w tym kościele:-)
              • Gość: misiu Re: no to policzymy IP: *.chello.pl 03.11.02, 19:55
                Twoje rachunki są baaardzo naciągane. Alternatywne możliwości inwestycyjne
                możesz przyjmować najwyżej na poziomie lokaty bankowej. W przeciwnym przypadku
                zarzucę Ci, że nie uwzgledniasz ryzyka inwestycyjnego i ogólnej stagnacji w
                kraju.
                Niejasne jest, dlaczego właściwie liczysz cenę NOWEGO samochodu, tak jakby
                każda taksówka przyjeżdżała do Ciebie prosto z salonu? Spokojnie możesz przyjąć
                cenę pojazdu 4-5 letniego, który jest znacznie tańszy i traci na wartości mniej
                niż 15% rocznie.
                Do wyliczeń należałoby przyjąć średniej klasy samochód, np. Fiat Brava, czy
                Opel Astra z 1998r, z silnikiem 1,4l 16V (przyzwoite osiągi - istotne ze
                względu na przyjemność z jazdy) w cenie ok.20000zł.

                Koszt kapitału (8-9% odsetek od lokaty minus 20% podatku) - 1400zł
                Utrata wartości (10% rocznie) - 2000zł
                Paliwo (10000km rocznie; 8l/100km, 3,44zł/l) - 2700zł
                Serwis, materiały eksploatacyjne i utrzymanie auta w czystości - góra 1000zł
                Drobne zadrapania wchodzą w utratę wartości auta. Większe uszkodzenia powoduje
                się albo samemu - to znaczy, że trzeba się było wcześniej nauczyć jeździć, albo
                są spowodowane przez innych kierowców - wtedy koszty pokrywa sprawca kolicji ze
                swojego OC. Kradzieże? - jeżeli ma się głowę nie tylko do noszenia czapki, to
                nie zostawia się w aucie nawet paczki papierosów. Kradzież całego samochodu
                może się, oczywiście zdarzyć. Można przyjąć wartość oczekiwaną takiej straty w
                wysokości iloczynu wartości pojazdu i prawdopodobieństwa kradzieży (ok.1-2%) -
                góra 400zł, naturalnie jeśli wykluczymy przy tym ubezpiecznie AC.
                Mandaciki i haracze dla "pilnujących" z litości przemilczę. Za parkowanie w
                śródmieściu płacą tylko ci, którzy tam pracują i firma nie zadbała o parking
                dla pracowników. Z powodu braku danych na ten temat nie można obliczyć
                przewidywanej średniej wartości opłaty parkingowej. Pod moją firmą parkuję
                bezpłatnie, podobnie jak pod domem.
                Ubezpieczenie OC kosztuje mnie rocznie 400zł, ale mam samochód z silnikiem
                1,3l, dlatego można przyjąć 500zł. AC? - patrz wyżej - już opłacone ;)
                I na koniec trochę matematyki - co wychodzi? 8000zł, czyli 3 razy mniej niż tak
                ładnie wyliczyłeś.

                Teraz taksówka. Do pracy mam 3,1km. 5zł za pierwszy kilometr i 1,6zł za każdy
                następny (płatne z góry za każde rozpoczęte 500m) - 18zł dziennie x 21dni x 11
                miesięcy (miesiąc urlopu) -10% rabatu - razem 3700zł.
                Droga do i z pracy wynosi tylko 1500km, a ja rzeczywiście przejeżdżam rocznie
                ok. 10000km, w tym podczas urlopu ok.3000km. Pozostaje 5500km na jazdy do
                sklepów, do znajomych, załatwianie różnych spraw. Przeciętna odległość
                pokonywana jednorazowo to 10km, co czyni 550 kursów rocznie po ok.20zł i to bez
                uwzględnienia późniejszych powrotów, taryfikowanych wg. taryfy 2 - 11000zł
                Wynajęcie samochodu na miesiąc urlopu + paliwo na 3000km - (wg cennika
                www.omnis-polska.pl - 64euro/dzień) - 8500zł
                Wszystko razem do kupy daje ni mniej, ni więcej, tylko 23200zł


                • Gość: misiu Re: no to policzymy IP: *.chello.pl 03.11.02, 20:10
                  Jeszcze jedno: uprzedzając zarzut, że wyliczenie dotyczyło DRUGIEGO samochodu,
                  mogę z góry odpowiedzieć, że takie wyliczenia mają sens tylko dla standardowego
                  przypadku pierwszego auta i tego właśnie dotyczy dyskusja. W przeciwnym razie
                  można sobie radośnie wyliczać koszty posiadania piątego pojazdu, używanego
                  wyłącznie do wyjazdów na imieniny teściowej, wujka Bolka i cioci Kloci. Wyjdzie
                  jeszcze ładniej, gwarantuję.
              • Gość: Szy Re: no to policzymy IP: *.icpnet.pl 05.11.02, 00:08
                Gość portalu: robert napisał(a):
                > Samochód niskiej klasy o wartości 30,000 zł.

                Zgadza się - 30 000 zł.

                > A koszt kapitału i alternatywne możliwości inwestycyjne?
                > - ostrożnie licząc 10% czyli 3,000 zł. W moim przypadku
                > to conajmniej 20% (taki mam zwrot na kapitale)

                W moim przypadku będzie to 10%, czyli 3 000 zł.

                > A utrata wartości auta? - 15% rocznie czyli 4,500 zł.

                No dobra... ale 4 500 zł to będzie tylko w pierwszym roku...

                > A serwis i materiały eksploatacyjne? - płyny, filtry, oleje,
                > spryskiwacz etc, powiedzmy 1,000 zł (to szacunek b. ostrożny)

                1,5 x przegląd w ASO, to daje jakieś 700-800 zł rocznie,
                przy nowym samochodzie więcej nie trzeba wkładać...
                A płyn do spryskiwaczy, to 10-15 zł, a i tak go gratis dadzą
                na przeglądzie, alebo za zatankowanie baku na stacji benzynowej.


                > A utrzymanie auta w czystości? - 1,000 zł (80 zł/m-c)

                Gdzie Ty chłopie żyjesz??
                Myjnia - z myciem komfortowym, to 20 zł (starczy raz na miesiąc)
                odkurzanie i sprzątanie - max 10 zł., czyli w sumie 25zł/m-c,
                co daje rocznie 300 zł.

                > A drobne uszkodzenia, kradzieże? - trudne do oszacowania,
                > powiedzmy 500 zł, co jest kwota b. niską.
                > Tyle kosztuje naprawa drobnego zarysowania blachy.

                Albo 500 zł, albo bierzesz z Auto-Casco.

                > A mandaciki i haracze dla pilnujących? - 500 - 1000 bedzie dobrze?

                300 zł - to i tak trzeba mieć pecha.
                Generalnie zakładam tu 0 zł. Bo jeździć należy przepisowo.
                A ewentualne mandaty nie wliczałbym w koszty.

                > A parkowanie pod pracą w mieście
                > (w W-wie to 400 - 500 złotych/m-c) - 5000-6000 zł rocznie.

                Ja nie płacę za parkowanie przed pracą (na szczęście
                w Warszawie nie mieszkam).

                > A parkowanie pod domem - parking kosztuje lekko 1000 - 1500 zł rocznie

                Jak masz AC, to nie parkujesz na strzeżonym....
                A za te pieniądze można wynająć sobie garaż.
                Wówczas uzyskuje się mniejszy spadek wartości
                pojazdu (bo garażowany), lepszy stan techniczny,
                mniejsze zużycie paliwa (zimą szybciej silnik
                się rozgrzewa) oraz komfort (nie trzeba skrobać szyb).

                > A koszt czasu zaoszczędzonego na niezajmowanie
                > się wszystkimi ww. problemami - tu można wpisać co się chce :-))

                Równoważny czasowi spędzonemu na oczekiwaniu
                na taksówkę oraz kosztom rozmów telefonicznych
                w celu zamawiania tej taksówki.

                > Większość tego nie liczy, ale zapewniam, że to
                > również kosztuje - czas, nerwy, zawracanie dupy z byle drobiazgiem.

                j.w.

                > A ubezpieczenie - pełne OC i AC w Warszawie to lekko 2000-3000 zł rocznie

                W przypadku nowych pojazdów najczęściej dostaje się
                tzw. pakiet i koszt ubezpieczenia jest niższy,
                ale niech będzie to 2 000 zł.

                > No i wreszcie to słynne paliwo, powiedzmy na 10 tyś km
                > - 3000 będzie dobrze?

                Niech będzie 3 000 zł.

                > I teraz trochę matematyki: po dodaniu wyszło....21,5 tysiąca (ostrożne
                > wyliczenia) lub 24,5 (mniej ostrożne).

                Wyszło mi 15 600 zł.

                > Teraz sam sobie odpowiedz, czy jazda taksówka do pracy i na zakupy
                > (bo o takim uzywaniu DRUGIEGO - podkreślam - samochodu pisałem)
                > jest tak złym rozwiązaniem.
                >
                > Taksówka w W-wie kosztuje 1,40 - 1,60 (do pracy nikt nie jeździ
                > o 24ej) a przy stałej umowie bez łachy dostaniesz 10% upustu
                > (a nawet 20% nie jest problemem).
                >
                > To przy rocznym jeżdżeniu 10,000 km wyniesie 12-13 tyś złotych.
                > To trochę mniej od 20, prawda?

                Policzmy taksówkę - około 1000 kursów rocznie po około 10 km,
                czyli liczymy: 1000km x 4,50zł + 9000km x 1,40zł = 17 100 zł.

                > Większość ludzi pomija całą kupę kosztów, na które ich nie stać:

                Ale my to policzyliśmy...

                > - np. nie myje auta lub myja sami (tracą czas, używają środki,
                > za które nie płacą),

                W myciu samemu też jest urok - zwłaszcza, jak ma się ku temu warunki
                (np. mieszka się w domku).

                > - parkują pod domem pod chmurką - a co jak ubezpieczyciel
                > wymaga dozorowanego miejsca?

                A jak ubezpieczyciel nie wymaga dozorowanego miejsca??

                > A kto policzy uszkodzenia, które się "pod chmurką" zdarzają?

                Policzy zakład ubezpieczeniowy - chyba po to się płaci Auto-Casco??

                > - nie wliczają opłat typu mandaty etc.

                Bo jak tu mam wliczyć mandaty, skoro nigdy w mieście
                zatrzymany nie zostałem... mandaty dotyczą w moim
                przypadku trasy...

                > - drobnych uszkodzeń w ogóle nie naprawiają
                > i w ten sposób jeżdża coraz bardziej zdegradowanymi
                > frędzlami (do takiej taksówki by przecież nie wsiedli,
                > prawda?:-))

                Jak Ci się spieszy, to nie wybierasz sobie taksówek,
                tylko jedziesz tą, którą Ci akurat Radio-Taxi pod
                dom podstawi... często tam też jeżdżą graty...
                i dodatkowo bywa w taryfie nasmrodzone dymem...

                > Jednak jak rzetelnie podliczyć WSZYSTKIE koszty,
                > które ponosi się podczas użytkowania samochodu,
                > nie wspominając czasu, który trzeba poświęcić na
                > zajmowaniem się kłopotami z jego eksploatacją
                > (usterki, serwis, np. załatwianie likwidacji szkód etc)

                To także należy policzyć rzetelnie wszystkie koszty
                dotyczące jazdy taksówkami... telefon w celu zamówienie
                taryfy (ok. 1000 rozmów rocznie... powiedzmy przeciętnie
                po złotówce - bo większość pewnie będzie z komórki,
                czyli dodatkowe 1000 zł.

                > to EKONOMICZNIE takie auto sie nigdy nie obroni (przy
                > założeniu użytkowania na jazdy codzienne po mieście).

                Jest się w stanie obronić... niektóre koszty można
                minimalizować - np. kupując troszkę tańsze, albo
                już używane (2-3 letnie) auto. (koszty ubezpieczenia
                i napraw, mniejsze zużycie paliwa).
                Można nie korzystać z parkingów płatnych (przecież
                ma się wykupione AC.
                Można myć i sprzątać we własnym zakresie.
          • Gość: Globi Re: Ha ha ha! IP: locpx* / 10.126.25.* 31.10.02, 11:04
            Gość portalu: robert napisał(a):

            > kristal napisał:
            >
            > > Gość portalu: NXA napisał(a):
            > >
            > > > No właśnie. Jeżdżę np. 30 tyś rocznie to paliwo z ubezpieczeniem itp.
            > nie
            > > wyniesie mnie więcej niż 10 tyś a taksówką ... uwaga 60 tyś.
            > > Nieźle ! I to się niby opłaca ???
            > > I do tego jadę gdzie chcę, kiedy chcę i z kim chcę i nie czekam ani denerw
            > uję
            > > się na przyjazd taxi.
            > > Ponad to moge sobie wyskoczyć na urlop, wakacje do znajomych na łono natur
            > y.
            > >
            > > Jakoś mi te wywody do niczego nie pasują niestety.
            >
            > A pasują ci wywody, że koszt auta to TYLKO paliwo i ubezpieczenie?
            > Przecież to bez sensu!
            > A koszt kapitału i alternatywne możliwości inwestycyjne?
            > A utrata wartości auta?
            > A serwis i materiały eksploatacyjne?
            > A utrzymanie auta w czystości?
            > A drobne uszkodzenia, kradzieże?
            > A mandaciki i haracze dla pilnujących?
            > A parkowanie pod pracą w mieście (w W-wie to 400 - 500 złotych/m-c).
            > A koszt czasu zaoszczędzonego na niezajmowanie się wszystkimi ww. problemami?
            >
            > Jeśli ktoś policzy rzetelnie ww. wartości dla auta kosztującego np. 30 tyś,
            to
            > zauważy, że paliwo to najmniejszy koszt użytkowania samochodu. Ludzie zdaja
            się
            >
            > o tym zapominać i stąd chyba te zagorzałe dyskusje nt

            Zgadza się. Czy zastanawialiście się kiedyś dlaczego firmy wypożyczające
            samochody dziś każą sobie płacić za dni, a kiedyś (jeszcze 20 lat temu) za
            przejechane kilometry? Ktoś powie, że więcej na tym zarabiają. Nie, powód jest
            inny. Główna przyczyna to relacja kosztów stałych do kosztów zmiennych. Koszty
            zmienne proporcjonalne są do np. liczby przejechanych km (paliwo, przeglądy,
            serwis etc), koszty stałe to koszt inwestycji (czyli koszt kapitału, utrata
            wartości w czasie, itd.). Dziś największą częścią kosztów są koszty stałe, a te
            rozlicza się na zasadzie amortyzacji (własne aktywa) lub kosztu kapitału
            (leasing).

            W zasadzie można powiedzieć tak: gdyby jeździć tyle km ile jeździ taksówkarz,
            któremu płacimy X PLN, to powinna nas wynieść taniej jazda własnym samochodem
            (taksówkarz musi na tym zarabiać). Kwestie finansowe są zależne od skali, mało
            jeździcie - taksówki. Dużo jeździcie - własny samochód.

            Plus kwestie pozafinansowe - to już każdy musi wycenić sam ;-)
    • Gość: rez Re: Samochodem czy taksówką??? IP: proxy / 62.29.253.* 28.10.02, 14:47
      To rozumowanie jest jak najbardziej prawdziwe, wtedy gdy rozpatruje sie zakup 2-
      giego samochodu, np. dla zony/meza. Jeden samochod zaspokaja potrzeby
      wyjazdow "za miasto" i po zakupy; do pracy/do domu w duzym miescie, tansza jest
      taksowka (i duzo wygodniejsza).

      Do kosztow wyliczanych przez Was, dochodzi jeszcze aspekt calego korowodu z
      jakim zwiazane jest posiadanie samochodu w tym kraju tj: strach przed
      kradzieza, wandalizmem, klopot z wlasciwym serwisem etc.

      Sam takie kalkulacje prowadzilem i podjalem decyzje na niekorzysc 2-go
      samochodu. Nie zapominajcie, ze taksowkarze kochaja stalych klientow
      (codziennych), przez to cena za kilometr bedzie nizsza. Taki rodzaj umowy
      sprawdza sie na rutynowe dojazdy z domu do biura i z biura do domu.

      Namawiam do takiego modelu. To dziala.

      rez
      • Gość: pidżej Re: Samochodem czy taksówką??? IP: 80.241.130.* 28.10.02, 15:09
        to działa zwłaszcza jeśli lubisz wdychać smród starego dymu tytoniowego,
        jeżdzić samochodem z poukrywamymi przed tobą pasami bezpieczeństwa (bo się
        brudzą, plączą, i po co to panu, przecież nikt nie zapina), prowadzonym przez
        profesjonalistę od łamania wszystkich przepisów na raz, za to z siatką mogącą
        cię porazić prądem schowaną pod brudną derą na której musisz siedzieć - bo
        jeśli ta instalacja jest w podobnym stanie co reszta bryki, to szanse są że
        albo nie zadziała wcale albo zadziała nieproszona. swoją drogą, czy takie
        urządzenia sa przez kogokolwiekk dopuszczone do użytku? czasem muszę, to
        jeżdżę, acz z obrzydzeniem i strachem. PJ
        • Gość: rez Re: Samochodem czy taksówką??? IP: proxy / 62.29.253.* 28.10.02, 15:29
          PJ, nie jest chyba az tak zle, przynajmniej w Warszawie, (bynajmniej nie
          reprezentuje tu pogladu typu Warszawa i reszta Polski, po prostu nie mam
          doswiadczenia z poziomem uslug taxi w innych miastach). Srednio w tygodniu,
          jezdze taksowka 2 razy (wynika to z rodzinnej rutyny) czasem czesciej, zawsze
          MPT 919, bo nigdy nie zadalem sobie trudu z zapamietaniem innego numeru ;-).
          Poziom uslug jest naprawde przyzwoity. Oczywiscie, niektore samochody
          charakteryzuja sie wiekszym stopniem zuzycia, ale generalnie, nie ma tragedii.
          Mialem w zyciu samochody o wiele bardziej wyeksploatowane.

          Poza tym, pokaz mi lepszy sposob na jazde w korkach. Najlepiej byc wozonym.

          rez
          • Gość: hornic Re: Samochodem czy taksówką??? IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 28.10.02, 20:48
            Rez ma rację.W Łodzi 919 też ma niezłe samochody a kierowcy są całkiem
            sympatyczni-nie to co kiedyś było gdy nie było radio-taxi.
            • Gość: Tomek Re: Samochodem czy taksówką??? IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 01.11.02, 01:30
              919 oczywiscie jest najlepsze jak nie trzeba daleko dojechac w dzien i to
              najlepiej na rachunek ktory sobie w firmie rozliczysz... Ta przyjemnosc
              kosztuje cie jednak 2 PLN za kilometr... Dla Warszawiakow i przyjezdnych
              polecam jednak inne korporacje. Moze nie tak "luksusowe" ale jednak tansze
              (szczegolnie jak sie wraca z nocnych imprez przez cala Warszawe). Najtansze co
              znalazle to chyba Partner (tel. 9669) za 1,30 za kilometr, ale jak ktos zna
              cos tanszego to chetnie uslysze... Prosze rowniez o informacje o inne miasta
              bo warto wiedziec...
    • Gość: Prezes Re: Samochodem czy taksówką??? IP: *.ces.clemson.edu 28.10.02, 22:27
      Gość portalu: Adam napisał(a):

      > Znajomy ostatnio zażył mnie wywodem na temat
      opłacalności posiadania własnego
      > samochodu w zestawieniu z korzystaniem z
      taksówek.Wyszło mu na przykładzie
      > samochodu mojej żony, że .......nie warto.
      >
      > Podobno Amerykanie wolą taksówki w miastach ponieważ
      umieją liczyć.???
      >
      > Kupuję samochód, ponoszę koszty: samego samochodu,
      rejestracji,
      > ubezpieczenia, utraty wartości, przeglądów, napraw,
      parkowania, paliwa i całą
      > masę innych typu.."popilnować", czy "jechał pan za
      szybko".
      >
      > Suma sumarum po sprzedaży samochodu np. po trzech
      latach liczę:
      >
      > Wydałem przez ten czas w sumie tyle, a tyle.
      > Dzielę to przez 36 miesięcy i tu szok!!!
      >
      > Miesięcznie wychodzi tyle, że spokojnie stać mnie na
      taksówkę w każde miejsce
      > o każdej porze i jeszcze zostanie na wynajęcie
      samochodu na wakacje.
      >
      > Co Wy na to, czy dobrze myśli ten człowiek???
      > Czy płacimy za samą przyjemność jazdy???
      >
      > Samochód czy taksówka?????? oto jest pytanie?

      Wielu mieszkańców Manhattanu preferuje taksowki
      niż własny samochód, głównie z powodu problemów
      i kosztów związanych z parkowaniem.
      Stawki ubezpieczeniowe też są znacznie wyższe.

      Znam mieszkańców Waszyngtonu, którzy też nie
      mają samochodu z podobnych przyczyn.

      W miastach takich jak NYC czy SF doba na parkingu
      może przekraczać $20. A jak często wyjeżdzasz "za miasto" ?

      Taksówki tu nie są tanie, ale są o wiele szybsze
      do poruszania się po mieście, bo nie musisz tracić
      pół godziny by znaleźć miejsce do zaparkowania.


      W Singapurze np. tylko najbogatszych stać na posiadanie
      samochodu, po państwo narzuciło spory podatek
      od posiadania samochodu.
      • Gość: ryjek Re: Samochodem czy taksówką??? IP: *.pl 29.10.02, 00:01
        To zly pomysł - uważam:


        Wydawać by sie moglo, że mozna nie miec samochodu jak sie ma blisko do pracy a
        pracę "siedzącą" (w sensie nie jeździ sie na spotkania itp) - ja tak mam i nie
        wyobraząm sobie bez auta życia. nie dość że pozbawiasz sie w ten sposób tej
        wolności o której pisano wyżej (ja czasem nigdzie sie niby nie wybieram, a tu
        nagle wsiadam w auto i jade 100 km do miejsca które sobie upatrzę - to wielka
        frajda)to poonadto komplikujesz wszystkie sytuacje awaryjne - często na taxi
        czeka się do pół godziny. Jestes uzalezniony od bubka, który na dodatek chce
        cie oszukać. Chesz cos przewieźć - problem. Chcesz odwiedzić znajomych w
        sąsiedniej miejscowości - problem - i tak mozna mnożyć.


        A jeśli np. masz do roboty 25 km to dziennie zapłacisz ok. 100 zł za taxi -
        miesięcznie wydasz ponad 2 tysiące - czyli bezsens
        To oczywiście w karykaturze - chodziło mi tylko o przedtawienie mechanizmu.
        • Gość: Prezes Re: Samochodem czy taksówką??? IP: *.ces.clemson.edu 29.10.02, 17:43
          Gość portalu: ryjek napisał(a):

          > To zly pomysł - uważam:
          >
          >
          > Wydawać by sie moglo, że mozna nie miec samochodu jak
          sie ma blisko do pracy a
          > pracę "siedzącą" (w sensie nie jeździ sie na spotkania
          itp) - ja tak mam i nie
          > wyobraząm sobie bez auta życia. nie dość że pozbawiasz
          sie w ten sposób tej
          > wolności o której pisano wyżej (ja czasem nigdzie sie
          niby nie wybieram, a tu
          > nagle wsiadam w auto i jade 100 km do miejsca które
          sobie upatrzę - to wielka
          > frajda)to poonadto komplikujesz wszystkie sytuacje
          awaryjne - często na taxi
          > czeka się do pół godziny. Jestes uzalezniony od bubka,
          który na dodatek chce
          > cie oszukać. Chesz cos przewieźć - problem. Chcesz
          odwiedzić znajomych w
          > sąsiedniej miejscowości - problem - i tak mozna mnożyć.
          >
          >
          > A jeśli np. masz do roboty 25 km to dziennie zapłacisz
          ok. 100 zł za taxi -
          > miesięcznie wydasz ponad 2 tysiące - czyli bezsens
          > To oczywiście w karykaturze - chodziło mi tylko o
          przedtawienie mechanizmu.

          Mnie byłoby by bardzo ciężko żyć bez samochodu,
          ale ja mieszkam w mało zurbanizowanym rejonie
          i do najbliższego sklepu mam 5 km a do pracy 40 km,
          więc nawet nie ma o czym mówić.
          Tym niemniej znam wielu Amerykanów którzy mieszkają
          w Washington czy w NYC i nie mają samochodu
          (i to nie z powodu braku pieniędzy !)
          W Waszyngtonie są nawet firmy, które wypożyczają
          samochody na godziny, więc jesli chcesz zrobić
          zakupy raz w tygodniu, to wcale to nie musi
          tak wiele kosztować (napewno mniej niż taksówka).

    • Gość: andrzej Re: dwie NIEPORÓWNYWALNE sprawy !!! IP: 183:* / 10.0.0.* 29.10.02, 09:05
      A jak mam porównać koszty wyjazdu na większe zakupy do kilku sklepów jednego
      dnia? Czy taksówkarz zechce każdorazowo czekać bez opłaty na parkingu, czy z
      każdego sklepu oddzielnie będzie nas odwoził do domu. A jeśli raz w miesiącu
      jeździmy gdzieś dalej (300-500 km) to płacimy taksówkarzowi tylko za kilometry
      w jedną stronę, a później niech sobie facet szuka hotelu na nocleg? Zresztą
      rozumując w ten sposób można udowodnić, że wszystko, co stało się po zejściu
      naszego gatunku z drzew i opuszczeniu tropikalnego klimatu jest nieopłacalne.
      Jakby nie patrzeć żarcie (bez konserwantów) i spanie było za darmo. Ogrzewanie
      niepotrzebne. Piasek i plażę też można było znależć.
      • Gość: Prezes Re: dwie NIEPORÓWNYWALNE sprawy !!! IP: *.ces.clemson.edu 29.10.02, 17:25
        Gość portalu: andrzej napisał(a):

        > A jak mam porównać koszty wyjazdu na większe zakupy do
        kilku sklepów jednego
        > dnia? Czy taksówkarz zechce każdorazowo czekać bez
        opłaty na parkingu, czy z
        > każdego sklepu oddzielnie będzie nas odwoził do domu. A
        jeśli raz w miesiącu
        > jeździmy gdzieś dalej (300-500 km) to płacimy
        taksówkarzowi tylko za kilometry
        > w jedną stronę, a później niech sobie facet szuka
        hotelu na nocleg?

        Na weekendowe wypady wypożyczasz samochód za $25-$30
        dziennie. Tak robi wiele osób, ale to ma sens tylko
        w bardzo zatłoczonych miastach typu NYC, czy SF,
        także downtown Washington, gdzie znalezienie miejsca
        by zaparkować samochód w godzinach 9-17 w dzień
        roboczy graniczy z niemożliwością.


    • Gość: Akir Re: Samochodem czy taksówką??? IP: proxy / 212.160.130.* 29.10.02, 17:03
      Właśnie policzyłem koszty które ponoszę jeśli chodzi o samochód , wyszło mi 37
      zł dziennie , czyli dwa kursy taksówką , a samochodem jeżdżę dużo więcej niż do
      pracy i z.
      • Gość: *** Re: Samochodem czy taksówką??? IP: proxy / 195.136.122.* 29.10.02, 22:40
        Mam samochod od b. niedawna i jak na razie do niego dokladam ale jestem
        przekonana, ze juz niedlugo zacznie sie okres "zwrotu kosztow". Jezdzilam
        kiedys codziennie do pracy i z pracy taksowka. Kosztowalo mnie to ok. 25
        zł/dzień (stosunkowo krotka trasa). Licząc 21-dniowy miesiac pracy - wychodzi
        6300 zł/rok. Do tego dochodzily koszty innych przejazdów, ktore miesiecznie
        siegaly polowy kosztów dojazdu do pracy. Daje to w roku kwote ok. 10.000,- zł.
        Za tyle mniej wiecej kupilam swój samochod.

        Koszty samochodu sa tym nizsze w stosunku do taxi im dłuzsze sa nasze stale
        trasy. Ja na szczescie nie musze placic za parking zostawiajac pod biurem
        samochod - gdybym placila koszt parkingu bylby taki sam jak koszt taksowki.

        Ale samochod to jeszcze jedna zaleta nie do przecenienia - wolnosc. Dzis nie
        musze rezygnowac z bardzo wielu waznych dla mnie imprez na ktore kiedys nie
        mialam czasu.
        • Gość: nn Re: Samochodem czy taksówką??? IP: *.isko.net.pl 29.10.02, 22:55
          Gość portalu: *** napisał(a):



          > Ale samochod to jeszcze jedna zaleta nie do przecenienia - wolnosc. Dzis nie
          > musze rezygnowac z bardzo wielu waznych dla mnie imprez na ktore kiedys nie
          > mialam czasu.

          Otóż to - samochodzik zawsze jest dostępny.
          • Gość: johndoe Re: Samochodem czy taksówką??? IP: *.tlsa.pl 30.10.02, 09:13
            kupic sobie sweter czy wlaczyc kaloryfer i placic za ogrzewanie.
            za prawidlowa odpowiedz zostala przewidziana nagroda, szuszarka firmy philipsonix.
            pzdr
          • Gość: Tomek Re: Samochodem czy taksówką??? IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 01.11.02, 01:38
            Choc czasem, szczegolnie na imprezie, jest jak kula u nogi... az sie zaluje ze
            nie przyjechalo sie taksowka
    • remo29 Re: Samochodem czy taksówką??? 30.10.02, 09:44
      Jedynym niezaprzeczalnym i niedościgniętym plusem jazdy taksówką, a nie własnym
      samochodem jest możliwość jazdy na bani od rana do wieczora i odwrotnie ;)
      A reszty nie komentuję, bo nigdy nie wyliczałem ile mnie to kosztuje. Jedyną
      rzeczą, którą zaobserwowałem to fakt, że koszt paliwa jest niewielką częścią
      wydatków poniesionych przeze mnie jako właściciela auta.
    • mut Re: Samochodem czy taksówką??? 30.10.02, 12:32
      licząc tylko koszty a nie przyjemności posiadania i wolność mamy:

      roczny koszt samochodu za około 25 000 przy przebiegu 20 000km
      - spadek wartości ok 3000zł
      - koszt paliwa ok 4600 zł
      - koszt ubezpieczenia ok 1000 zł
      - koszt oleju, wycieraczek filtrów itp - ok 500zł
      - koszty drobnych napraw - max 1000 zł
      - rejestracja (jeśli samochód się trzyma 3 lata to wychodzi 100zł na rok)
      to razem daje mniej więcej 28 zł dziennie

      a taxi licząc dwa kursy dziennie
      5 zł za "trzaśniecie drzwiami" - 3650 zł
      20 000 km po 2 zł (średnio dzień i noc) 40 000zł
      to wychodzi 118 zł dziennie czyli 4 razy drożej ;)
      nie liczę tu opłat za postój ;))))

      rachunek jest jednak dość prosty - różnica może wynikać stąd że jak się nie ma
      samochodu to taksówkami z pewnościa się nie jeździ 20000 km rocznie ;)))
      • mut Re: Samochodem czy taksówką??? 30.10.02, 12:36
        zresztą ..... hmm... jeśli klientowi bardziej opłaca się jeździć taksówkami to
        czemu taksówkarze na tym zarabiają skoro to oni ponosza koszty jazdy ?? no i
        czemu taksówkarze nie najmują taksówek ? - przecież to by się im bardziej
        opłacało ;)))
        • Gość: Otto Re: Samochodem czy taksówką??? IP: *.kv.net.pl / 192.168.0.* 30.10.02, 12:44
          mut napisała:

          > zresztą ..... hmm... jeśli klientowi bardziej opłaca się jeździć taksówkami
          to
          > czemu taksówkarze na tym zarabiają skoro to oni ponosza koszty jazdy ?? no i
          > czemu taksówkarze nie najmują taksówek ? - przecież to by się im bardziej
          > opłacało ;)))

          Otóż to, że taksówkarze ostatnio nie zarabiają...
          • mut Re: Samochodem czy taksówką??? 30.10.02, 13:12
            > Otóż to, że taksówkarze ostatnio nie zarabiają...

            wolne żarty - sugerujesz że jeżdżą charytatywnie ??

            gdyby taksówkarz nie zarobił na utrzymanie samochodu i siebie to z pewnością by
            nie jeździł

            ja często pytam taksówkarzy ile jeżdżą dziennie i wychodz koło 150km z czego na
            kursach niech będzie 100km co daje ok 300zł, po odliczeniu kosztu paliwa (30 zł
            jeśli to na gaz) to wychodzi miesięcznie około 8000.
            a sami taksówkarze twierdzą że jak są popularne imieniny, sylwester itp to
            nawet 1000 zł dziennie można wyciągnąć
            jak odliczyć z tego koszty utrzymania samochodu, zus, podatki to i tak nieźle
            zostaje

            nigdy nie uwierzę komuś kto mówi że w ogólnym rachunku dokłada do interesu, bo
            prowadzenie takiego interesu mija się z celem
            • Gość: Otto Re: Samochodem czy taksówką??? IP: *.kv.net.pl / 192.168.0.* 30.10.02, 13:59
              mut napisała:


              >
              > wolne żarty - sugerujesz że jeżdżą charytatywnie ??
              >
              > gdyby taksówkarz nie zarobił na utrzymanie samochodu i siebie to z pewnością
              by
              >
              > nie jeździł
              >
              > ja często pytam taksówkarzy ile jeżdżą dziennie i wychodz koło 150km z czego
              na
              >
              > kursach niech będzie 100km co daje ok 300zł, po odliczeniu kosztu paliwa (30

              >
              > jeśli to na gaz) to wychodzi miesięcznie około 8000.
              > a sami taksówkarze twierdzą że jak są popularne imieniny, sylwester itp to
              > nawet 1000 zł dziennie można wyciągnąć
              > jak odliczyć z tego koszty utrzymania samochodu, zus, podatki to i tak nieźle
              > zostaje
              >
              > nigdy nie uwierzę komuś kto mówi że w ogólnym rachunku dokłada do interesu,
              bo
              > prowadzenie takiego interesu mija się z celem


              Ależ moja droga, bynajmniej nie zmuszam cię, żebyś mi uwierzyła, czy
              komukolwiek innemu. Bardzo rzadko jeżdżę taksówkami, ale sam taksówkarz kiedyś
              skarżył mi się, że kiepsko przędą. Może po prostu narzekał, jak wiele osób w
              naszym kraju.

              W każdym razie ja obliczeń nie robię, bo nie wiem, czy to co ja wyliczę, będzie
              zgodne z rzeczywistością. Ale jestem w stanie uwierzyć, że mało zarabiają, bo
              ich dochody zależą bezpośrednio od dochodów reszty społeczeństwa, bardzo
              marnych ostatnio. A "reszta społeczeństwa" kiedy nie ma pieniędzy, rezygnuje z
              taksówki i wsiada do tramwaju. Proste i logiczne, prawda?

              A sylwester i popularne imieniny nie zdarzają się codziennie.
              Pozdrawiam
              • mut Re: Samochodem czy taksówką??? 30.10.02, 15:03
                > skarżył mi się, że kiepsko przędą. Może po prostu narzekał, jak wiele osób w
                > naszym kraju.
                > W każdym razie ja obliczeń nie robię, bo nie wiem, czy to co ja wyliczę,
                będzie
                > zgodne z rzeczywistością. Ale jestem w stanie uwierzyć, że mało zarabiają, bo
                > ich dochody zależą bezpośrednio od dochodów reszty społeczeństwa, bardzo
                > marnych ostatnio. A "reszta społeczeństwa" kiedy nie ma pieniędzy, rezygnuje
                z
                > taksówki i wsiada do tramwaju. Proste i logiczne, prawda?
                >
                > A sylwester i popularne imieniny nie zdarzają się codziennie.

                owszem, ale przynajmniej raz w miesiącu się zdarzają
                ja to generalnie pisałem w kontekście tego czy bardziej opłaca się jeździś
                własnym samochodem czy taksówką - jeśli z tej jazdy taksówkarz jest jeszcze w
                stanie się utrzymać to znaczy że koszt kilometra taksówką to jest koszt
                kilometra własnym samochodem + zarobek taksówkarza + wysztkie podatki i zus
                które on płaci

                a z taksówkarzami to jest tak jak z górnikami...
                - protestuję bo jestem biedy i nie mam za co utrzymać rodziny
                - a ile pan zarabia
                - 2000 na rękę, ale panie kiedyś to ja zarabiałem prawie 3000

                ergo - nie wierzę że taksówkarzowi się nie opłaca jeździć, bo gdyby się nie
                opłacało to by nie jeździł (no chyba że moa nierówno pod sufitem) ;)))
                a swoją drogą to pewnie inaczej zarabia taksówkarz w dużym mieście a inaczej w
                prawie wsi ;)
                pozdrawiam
                • Gość: Otto Re: Samochodem czy taksówką??? IP: *.kv.net.pl / 192.168.0.* 30.10.02, 15:42
                  > owszem, ale przynajmniej raz w miesiącu się zdarzają
                  > ja to generalnie pisałem w kontekście tego czy bardziej opłaca się jeździś
                  > własnym samochodem czy taksówką - jeśli z tej jazdy taksówkarz jest jeszcze w
                  > stanie się utrzymać to znaczy że koszt kilometra taksówką to jest koszt
                  > kilometra własnym samochodem + zarobek taksówkarza + wysztkie podatki i zus
                  > które on płaci
                  >
                  > a z taksówkarzami to jest tak jak z górnikami...
                  > - protestuję bo jestem biedy i nie mam za co utrzymać rodziny
                  > - a ile pan zarabia
                  > - 2000 na rękę, ale panie kiedyś to ja zarabiałem prawie 3000
                  >
                  > ergo - nie wierzę że taksówkarzowi się nie opłaca jeździć, bo gdyby się nie
                  > opłacało to by nie jeździł (no chyba że moa nierówno pod sufitem) ;)))
                  > a swoją drogą to pewnie inaczej zarabia taksówkarz w dużym mieście a inaczej
                  w
                  > prawie wsi ;)
                  > pozdrawiam

                  A w "prawie wsiach" są w ogóle taksówki? Piszę z Krakowa i tam właśnie żalił mi
                  się wspomniany taksówkarz. A Kraków jest chyba zaliczany do dużych miast,
                  przynajmniej w Polsce.
                  Sądzę, że taksówkarzowi może się nie opłacać jeździć, nie dlatego, że ponosi
                  straty, ale dlatego, że ma małe zyski. W tym sensie jest użyte przez mnie
                  sformułowanie: "taksówkarze nie zarabiają".

                  Podsumowując: -nieprecyzyjne wyrażanie się powoduje nieporozumienia
                  -nie wiadomo do końca, jak to jest z tymi taksiarzami
                  -a cała dyskusja jest na marginesie głównego problemu, którego ja osobiście nie
                  mam, jako, że poruszam się dzięki komunikacji miejskiej

                  W tym momencie zastanawiam się, czy nie opłacałoby mi się bardziej jeździć
                  taksówkami...
                  Pozdrawiam


                  • pomadka Re: do Adama 30.10.02, 15:57
                    A czy Twój znajomy ma własną żonę, niech sam najpierw spróbuje pozbyć sie jej
                    samochodu !!!!
                    Dobrze, że tego nie czyta mój mąż , bo aż strach pomyśleć co by było gdybyście
                    go przekonali ?

                    wesoła Pomadka

                    z własną piekną i drogą bryką
                    (nie skazana na taxi)
                    • Gość: Adam do Pomadki IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 30.10.02, 17:17
                      pomadka napisała:

                      > A czy Twój znajomy ma własną żonę, niech sam najpierw spróbuje pozbyć sie jej
                      > samochodu !!!!
                      > Dobrze, że tego nie czyta mój mąż , bo aż strach pomyśleć co by było
                      gdybyście
                      > go przekonali ?

                      Właśnie się objawił i wątek niżej uczy Cię liczyć,ale z tego co wiem Octavia
                      jego żony ma się dobrze i chyba nie grozi jej, że zmieni właścicielkę:)

                      Co do samochodów żon to każdy z nas kręci nosem, ale cieszy się, że nie musi
                      wozić do fryzjera i czekać pod klatką krawcowej także myślę, że puki co Wasze
                      autka pozostaną nie zagrożone (oby Twój mąż był tego samego zdania)

                      Pozdrawiam,

                      Ps. CZy Twój mąż jest równie "dobry" jak ja tzn. myje, serwisuje, dolewa płynu
                      do spryskiwacza (moja żona nigdy nie otworzyła sama maski- serio!!!)czy
                      wytrzepuje dywaniki???
                      • Gość: pomadka Re: do Adama IP: proxy / *.gov.pl 31.10.02, 09:15
                        Hey, dobry meżu swojej żony !
                        Mój mąż nie musi zajmować się moim samochodem, bo sama potrafię zrobić
                        wszystko, no prawie ... i sprawia mi to przyjemność !
                        Mój samochód jest zawsze czysty, świeży i pachnący. Dbam, aby zawsze miała ( bo
                        to jest ONA )świeży olej, filtry, uzupełnione płyny itp. Nawet na przeglądy i
                        drobne naprawy zawsze jeżdżę sama, muszę teraz jeszcze zmienić koła, na
                        zimowe...
                        Ona to jest mój .. już nawet nie pamiętam, który samochód.. chyba szósty. Ale
                        niestety na wiosnę chyba się rozstaniemy, bo mam zamiar kupić nową ONĄ.
                        Kupuję też sama !
                        pozdrawiam
                        zmotoryzowana Pomadka
                        • Gość: IrMa Re: do Adama IP: *.elartnet.pl / *.elartnet.pl 31.10.02, 09:34
                          Dobra jestes, tylko pytanie robisz to za swoje czy za mezusiowe?
                      • Gość: IrMa Re: do Pomadki IP: *.elartnet.pl / *.elartnet.pl 31.10.02, 09:30
                        Wyzyskiwaczka, ciekawe kto te dywaniki brudzi?
                        • pomadka Re: IrMa 31.10.02, 11:18
                          Nie bój żaby... sama zarabiam na utrzymanie swojego samochodu a nawet na jego
                          zakup!
                          Jestem kobietą niezależną, a KTO, kiedy i jak ... mi brudzi dywaniki to mój
                          słodki sekret!!!!! Dlategp wolę duże i obszerne samochody !

                          Słodka Pomadka
                          • Gość: Tomek Re: IrMa IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 01.11.02, 01:47
                            pomadka napisała:

                            > Nie bój żaby... sama zarabiam na utrzymanie swojego samochodu a nawet na
                            jego
                            > zakup!
                            > Jestem kobietą niezależną, a KTO, kiedy i jak ... mi brudzi dywaniki to mój
                            > słodki sekret!!!!! Dlategp wolę duże i obszerne samochody !
                            >
                            > Słodka Pomadka

                            Pomadka, polecam autobusy... takie duze i obszerne i tyle dywanikow do
                            brudzenia a w dodatku o wiele drozsze (nie mowie oczywiscie o biletach)

                            Pozdrawiam
                          • Gość: IrMa Re: IrMa IP: *.elartnet.pl / *.elartnet.pl 01.11.02, 11:26
                            Slusznie, warsztat pracy musi byc ergonomiczny. Zycze szerokiej drogi
            • Gość: robert Re: Samochodem czy taksówką??? IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 30.10.02, 16:37
              mut napisała:

              > ja często pytam taksówkarzy ile jeżdżą dziennie i wychodz koło 150km z czego
              na
              >
              > kursach niech będzie 100km co daje ok 300zł,

              Coś matematyka to twoja słabsza strona. 3zł/km? To nie Lądyn tylko Lądek:-)))
              • mut Re: Samochodem czy taksówką??? 31.10.02, 09:53
                > kursach niech będzie 100km co daje ok 300zł,
                >
                > Coś matematyka to twoja słabsza strona. 3zł/km? To nie Lądyn tylko Lądek:-)))

                matematyka jest moją dobrą stroną a Twoją słabą stroną jest logika albo
                spostrzegawczość ;)
                a nie zauważyłeś że jak wsiadasz do taksówki to od razu jesteś kasowany na 5 zł
                za tzw "trzaśnięcie drzwiami" ?? napisałem to 2 posty wcześniej ;)
                pozdrawiam
                • Gość: robert oczywiście, oczywiście IP: *.acn.pl / 10.133.137.* 31.10.02, 10:11
                  wsiadasz do taksówki, trzaskasz drzwiami i jedziesz 10km i płacisz 30 zł?
                  Ciekawe gdzie? W Pacanowie? Bo w stolycy to wychodzi 18-20 zeta.
                  • mut Re: oczywiście, oczywiście 31.10.02, 10:35
                    > wsiadasz do taksówki, trzaskasz drzwiami i jedziesz 10km i płacisz 30 zł?
                    > Ciekawe gdzie? W Pacanowie? Bo w stolycy to wychodzi 18-20 zeta.

                    no wiesz... poza stolicą też jest świat a nie kraina smoków ;)

                    masz kurs nocny, wsiadasz, jedziesz 10km i płacisz np 29 zł ;) jeśli taxi masz
                    na telefon to jest taniej, ale nie wszyscy biorą na telefon
                    • Gość: robert no tak, są tacy, co pracują w nocy:-))) IP: *.acn.pl / 10.133.137.* 31.10.02, 11:41
                      • mut Re: no tak, są tacy, co pracują w nocy:-))) 31.10.02, 12:31
                        no widzisz... ile się jeszcze musisz nauczyć o świecie ?? są i tacy co kończą
                        pracę w nocy i tacy co nocą kończą imprezowanie, ale nie martw się świat stoi
                        przed Tobą, trzeba tylko chcieć ;))))))
                        • Gość: robert czy ty mut aby nie traktujesz tego tematu zbyt IP: *.acn.pl / 10.133.137.* 31.10.02, 16:28
                          osobiście? Bo takie można odnieść wrażenie czytając - tyle napięcia jest w
                          twoich tekstach. Wyluzuj stary:)
                          • mut Re: czy ty mut aby nie traktujesz tego tematu zby 04.11.02, 17:23
                            > osobiście? Bo takie można odnieść wrażenie czytając - tyle napięcia jest w
                            > twoich tekstach. Wyluzuj stary:)

                            osobiście zdecydowanie nie, ale doprawdy czasem trudno przejść do porządku
                            dziennego nad tym ze ktoś na publicznym forum opowiada pierdoły... no chyba że
                            to lobby taksówkarzy ;)))
                            więc luzuję :-)))
                  • Gość: Tomek Re: oczywiście, oczywiście IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 01.11.02, 01:56
                    Gość portalu: robert napisał(a):

                    > wsiadasz do taksówki, trzaskasz drzwiami i jedziesz 10km i płacisz 30 zł?
                    > Ciekawe gdzie? W Pacanowie? Bo w stolycy to wychodzi 18-20 zeta.

                    Tu sie akurat z toba nie zgadzam. Z doswiadczenia wiem ze moje kursy w Wawie w
                    ciagu dnia to nie wiecej niz 5 km. A wiec 5 za trzasniecie. 5x2 to 10 plus
                    stanie w korkach, bo chyba zauwazyles ze wtedy licznik tez pracuje, ale niech
                    bedzie 2 zlote to juz 17... no i nie badzamy prostakami jakis napiwek tez
                    trzeba zostawic (szczegolnie jak firma placi :-) ) to jakies 20 PLN... za 5
                    kilosow to calkiem niezle... Tak wiec z twoich 10km wychodzi 40 PLN
      • Gość: Jako Tako Re: Samochodem czy taksówką??? IP: *.tarnowskie-gory.sdi.tpnet.pl 31.10.02, 11:30
        No to policz koszty uzywania samochodu za 80 tys. zl. Spadek warosci to min. 10
        000 a ubezpieczenie 3000-4000. Warto rowniez wspomniec, ze jezdzenie taksowka
        to niewatpliwie wiekszy komfort niz jezdzenie samochodem a za luksus sie placi.
        Jezdzac taxi nie mam stresu zwiazanego z szukaniem miejsca do parkowania,
        wypiciem piwa do obiadu, zmiany opon na zimowe i odwrotnie, moge w czasie jazdy
        czytac, pracowac, telefonowac itd.

        > licząc tylko koszty a nie przyjemności posiadania i wolność mamy:
        >
        > roczny koszt samochodu za około 25 000 przy przebiegu 20 000km
        > - spadek wartości ok 3000zł
        > - koszt paliwa ok 4600 zł
        > - koszt ubezpieczenia ok 1000 zł
        > - koszt oleju, wycieraczek filtrów itp - ok 500zł
        > - koszty drobnych napraw - max 1000 zł
        > - rejestracja (jeśli samochód się trzyma 3 lata to wychodzi 100zł na rok)
        > to razem daje mniej więcej 28 zł dziennie
        >
        > a taxi licząc dwa kursy dziennie
        > 5 zł za "trzaśniecie drzwiami" - 3650 zł
        > 20 000 km po 2 zł (średnio dzień i noc) 40 000zł
        > to wychodzi 118 zł dziennie czyli 4 razy drożej ;)
        > nie liczę tu opłat za postój ;))))
        >
        > rachunek jest jednak dość prosty - różnica może wynikać stąd że jak się nie
        ma
        > samochodu to taksówkami z pewnościa się nie jeździ 20000 km rocznie ;)))
        • mut Re: Samochodem czy taksówką??? 31.10.02, 12:55
          Gość portalu: Jako Tako napisał(a):

          > No to policz koszty uzywania samochodu za 80 tys. zl. Spadek warosci to min.
          10
          >
          > 000 a ubezpieczenie 3000-4000.

          no i wyszło 58 zł czyli i tak ponad 2 razy taniej ;)))
        • Gość: Tomek Re: Samochodem czy taksówką??? IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 01.11.02, 01:59
          Gość portalu: Jako Tako napisał(a):

          > No to policz koszty uzywania samochodu za 80 tys. zl. Spadek warosci to min.
          10
          >
          > 000 a ubezpieczenie 3000-4000. Warto rowniez wspomniec, ze jezdzenie
          taksowka
          > to niewatpliwie wiekszy komfort niz jezdzenie samochodem a za luksus sie
          placi.
          > Jezdzac taxi nie mam stresu zwiazanego z szukaniem miejsca do parkowania,
          > wypiciem piwa do obiadu, zmiany opon na zimowe i odwrotnie, moge w czasie
          jazdy
          >
          > czytac, pracowac, telefonowac itd.
          >
          > > licząc tylko koszty a nie przyjemności posiadania i wolność mamy:
          > >
          > > roczny koszt samochodu za około 25 000 przy przebiegu 20 000km
          > > - spadek wartości ok 3000zł
          > > - koszt paliwa ok 4600 zł
          > > - koszt ubezpieczenia ok 1000 zł
          > > - koszt oleju, wycieraczek filtrów itp - ok 500zł
          > > - koszty drobnych napraw - max 1000 zł
          > > - rejestracja (jeśli samochód się trzyma 3 lata to wychodzi 100zł na rok)
          > > to razem daje mniej więcej 28 zł dziennie
          > >
          > > a taxi licząc dwa kursy dziennie
          > > 5 zł za "trzaśniecie drzwiami" - 3650 zł
          > > 20 000 km po 2 zł (średnio dzień i noc) 40 000zł
          > > to wychodzi 118 zł dziennie czyli 4 razy drożej ;)
          > > nie liczę tu opłat za postój ;))))
          > >
          > > rachunek jest jednak dość prosty - różnica może wynikać stąd że jak się ni
          > e
          > ma
          > > samochodu to taksówkami z pewnościa się nie jeździ 20000 km rocznie ;)))

          Calkowicie sie z toba zgadzam... ale jeszcze do tego ta satysfakcja ze w
          garazu stoi samochod za 80.000 a ja jade sobie do pracy taksowkow... luksus...
    • Gość: okee Re: Samochodem czy taksówką??? IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 31.10.02, 10:14
      Niby fakt.
      Ale z drugiej strony, jeśli nie zarabiasz za wiele, to wydać jednoazowo na
      taksówkę 15-20 zł., szarpie cię to po kieszeni i serce boli... A jak lejesz do
      swojego, to zupełnie inaczej działa psychologicznie na człowieka, nie? Bo do
      SWOJEGO, a nie komuś do ręki.
      Ale taxi - jaka to wygoda... Masz auto, przyzwyczajasz się do niego, zawsze
      możesz je wziąć i gdzieś pojechać - ot, choćby do znajomych. A znajomi
      wyciągają piowko, bo jest okazja, czy coś w tym rodzaju. Chce ci się odwozić
      auto pod dom i wracać taksówką? No i masz problem...
      Trochę zupełnie z innej beczki - moi znajomi stosują bardzo fajne rozwiązanie.
      Liczą ile kosztują ich roczne opłaty ubezpieczeniowe auta, dzielą tę kwotę na
      dwanaście, i co miesiąc na osobną "kupkę" odkładają określoną kwotę. Fajne to,
      podoba mi się, tylko cholera nigdy nie miałem tyle samozaparcia, żeby to
      zrealizować.
      • Gość: Otto Re: Samochodem czy taksówką??? IP: *.kv.net.pl / 192.168.0.* 31.10.02, 10:53
        Gość portalu: okee napisał(a):

        > Niby fakt.
        > Ale z drugiej strony, jeśli nie zarabiasz za wiele, to wydać jednoazowo na
        > taksówkę 15-20 zł., szarpie cię to po kieszeni i serce boli... A jak lejesz
        do
        > swojego, to zupełnie inaczej działa psychologicznie na człowieka, nie? Bo do
        > SWOJEGO, a nie komuś do ręki.
        > Ale taxi - jaka to wygoda... Masz auto, przyzwyczajasz się do niego, zawsze
        > możesz je wziąć i gdzieś pojechać - ot, choćby do znajomych. A znajomi
        > wyciągają piowko, bo jest okazja, czy coś w tym rodzaju. Chce ci się odwozić
        > auto pod dom i wracać taksówką? No i masz problem...
        > Trochę zupełnie z innej beczki - moi znajomi stosują bardzo fajne
        rozwiązanie.
        >
        > Liczą ile kosztują ich roczne opłaty ubezpieczeniowe auta, dzielą tę kwotę na
        > dwanaście, i co miesiąc na osobną "kupkę" odkładają określoną kwotę. Fajne
        to,
        > podoba mi się, tylko cholera nigdy nie miałem tyle samozaparcia, żeby to
        > zrealizować.

        Szaleńcy!!!
        • fun_tommas Re: Samochodem czy taksówką??? 01.11.02, 10:34
          Gość portalu: Otto napisał(a):

          > Gość portalu: okee napisał(a):
          >
          > > Niby fakt.
          > > Ale z drugiej strony, jeśli nie zarabiasz za wiele, to wydać jednoazowo n
          > a
          > > taksówkę 15-20 zł., szarpie cię to po kieszeni i serce boli... A jak lejes
          > z
          > do
          > > swojego, to zupełnie inaczej działa psychologicznie na człowieka, nie? Bo
          > do
          > > SWOJEGO, a nie komuś do ręki.
          > > Ale taxi - jaka to wygoda... Masz auto, przyzwyczajasz się do niego, zawsz
          > e
          > > możesz je wziąć i gdzieś pojechać - ot, choćby do znajomych. A znajomi
          > > wyciągają piowko, bo jest okazja, czy coś w tym rodzaju. Chce ci się odwoz
          > ić
          > > auto pod dom i wracać taksówką? No i masz problem...
          > > Trochę zupełnie z innej beczki - moi znajomi stosują bardzo fajne
          > rozwiązanie.
          > >
          > > Liczą ile kosztują ich roczne opłaty ubezpieczeniowe auta, dzielą tę kwotę
          > na
          > > dwanaście, i co miesiąc na osobną "kupkę" odkładają określoną kwotę. Fajne
          >
          > to,
          > > podoba mi się, tylko cholera nigdy nie miałem tyle samozaparcia, żeby to
          > > zrealizować.
          >
          > Szaleńcy!!!

          Popieram Cię w pełni jak czytam te posty to aż cisnie się pytanie? po co ci
          żona jak możesz mieć dziwkę - jak policzyć to też taniej . Tylko kto posmaruje
          ci plecy jak cie zabolą albo poda herbatę w chorbie ?
          Ludzie jazda samochodem to przyjemność !!! A te nigdy nie są tanie
          • Gość: robert zgoda:-))) IP: *.acn.pl / 10.133.137.* 01.11.02, 13:39
            fun_tommas napisał:
            >
            > Popieram Cię w pełni jak czytam te posty to aż cisnie się pytanie? po co ci
            > żona jak możesz mieć dziwkę - jak policzyć to też taniej . Tylko kto
            posmaruje ci plecy jak cie zabolą albo poda herbatę w chorbie ?

            żońcia to ci poduszkę zabierze, a nie posmaruje plecki:-))))

            > Ludzie jazda samochodem to przyjemność !!! A te nigdy nie są tanie

            zwłaszcza lanosem - to jest fun wart wszelkich pieniędzy:-) No i ta neonowa
            iluminacja podwozia:) Fun Fast and Furious:-)))
          • Gość: fun Re: Samochodem czy taksówką??? IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 06.11.02, 20:22
            fun tommas-z ciebie to kawał chuja!
    • Gość: Legia14/88 Rowerem pajace IP: *.acn.waw.pl 02.11.02, 17:46
      KAŻDY KIEROWCA TO ZAGROŻENIE ŻYCIA INNYCH LUDZI. Minister Zdrowia i Opieki Społecznej.
      • jajecznical Re: Rowerem pajace 04.11.02, 05:58
        nienawidze samochodu
        nigdy z domu sie nie ruszam bez koniecznosci
        a czemu ?bo duzo jezdze
    • Gość: as Re: Samochodem czy taksówką??? IP: *.erico.pl / 128.9.10.* 04.11.02, 14:48
      przyjemnie poczytac opinie osoby myslacej
    • Gość: Bogusia Re: Samochodem czy taksówką??? IP: *.kalisz.mm.pl 04.11.02, 19:53
      czesc popieram tych ktorzy twierdza ze taniej jest taksowka niz samochodem .Moj
      kolega tez woli jezdzic taksowka gdyz niemusi sie martwic o roznego rodzaju
      naprawy samodu o ubezpieczenie a takze o mandaty ktore teraz mozna dostajc juz
      za byle male przewinienie
    • jerrylee Komentuje znany komentator Jerry Lee 05.11.02, 11:42
      Ciekawa dyskusja.
      Na wstępie kilka słów o kosztach: większość moich znajomych (i ja sam) jeździmy
      własnymi samochodami (w różnym wieku i stanie technicznym) za, plus-minus, 50
      gr/km. Są to pełne koszty, które uwzględniają m.in. utratę wartości,
      ubezpieczenie, naprawy/przeglądy, paliwo, etc. Rekordzista - Artur- jeździ za
      15 gr/km (stary opel rekord, solidny i trwały, gaz, 60'000 km rocznie). Na
      drugim biegunie był Paweł, który płacił prawie 90 gr/km (nowy Nissan Almera -
      czyli ogromna utrata wartości co roku, 20'000 km/rok).
      A teraz taksówki (w Warszawie): od 1,3 zł/km do (chyba) 2,2 zł/km + 6 zł "za
      złamanie koguta". A to oznacza, w zależności od dystansu pokonywanego
      jednorazowo, koszt całkowity od 1,6 zł/km (dystans 20 km, najtańsza taksówka)
      do 2,8 zł/km (dystans 10 km, najdrozsza taryfa). To w dzień, w nocy jest drożej.
      Poza tym, jak mądrze pisze polokokt, porównanie kosztów - to nie wszystko: jest
      jeszcze cała gama różnych uczuć, które daje/zabiera jazda i posiadanie własnego
      bolida i cała gama takich przeżyć, których dostarczy Ci przejażdżka taryfą.
      Na zakończenie proponuję "czerwoną kartkę" dla IrMy za przejaw niczym
      nieuzasadnionej agresji w stosunku do Adama. Możesz też, IrMo, zastanowić się,
      czy nie dokonałaś tzw. "projekcji" Twoich agresywnych uczuć, które żywisz do
      (to tylko Ty wiesz) na Bogu ducha winnego Adama.
      Na marginesie prawie każda dyskusja na Forum przezywa pewien cykl, w którym
      pojawia się właśnie atak.
      Pozdrawiam wszystkich
      • Gość: Adam Re: Komentuje znany komentator Jerry Lee IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 05.11.02, 11:49
        jerrylee napisał:

        na Bogu ducha winnego Adama.
        > Na marginesie prawie każda dyskusja na Forum przezywa pewien cykl, w którym
        > pojawia się właśnie atak.
        > Pozdrawiam wszystkich

        Dzięki za ciepłe słowa, ale Irma i jej frustracje to nic. Właśnie dzisiaj w
        wątku o śmieceniu petami dostałem za polemikę z osobnikiem, który uważa, że to,
        że śmieci jest O.K. i żeby dać mu spokój bo on i tak nie zmieni nawyków.

        Agresja jest nie unikniona przy tak dużej liczbie uczestników dyskusji, ale to
        też ma pewien posmak rywalizacji (oby zdrowej)

        Pozdrawiam
    • Gość: Jasio Re: Samochodem czy taksówką??? IP: *.proxy.aol.com 06.11.02, 04:37
      Ani samochodem ani taksowka. Ja proponuje rowerkiem albo na piechote, a jak
      dalej, to tramwajem. Dlaczego nie???
      Pozdrawiam
      • Gość: Kato Samochodem , taksówka˛ metrem, spacerem IP: *.chello.pl 06.11.02, 16:13
        Taksowka na balangi
        Samochodem kiedy nie na balangi i wtedy gdy moze byc (jak
        przewidujesz, choc moze zmienisz decyzje) wiecej niz 1 punkt docelowy
        (to znaczy w drodze do Henia wstapie do Gienia a jak bede wracal, to
        moze zjem cos u Chinczyka, itp).
        Bo gdy wiesz na 100% ze jedziesz tylko do punktu B to masz taxi,
        komunikacje, spacer i mozliwosc mieszania tychze. A samochod masz i
        tak (kupiony, tracacy na wartosci, okradany itd), tyle, ze bedzie w tym
        momencie stal bo TAK CI BEDZIE WYGODNIEJ.
        Tu chodzi o jakosc zycia.
        Autor watku nie mial zamiaru zniechecac do samochodu w ogole, do
        zaniechania jego kupna - tylko do zalatwiania czesci przejazdow
        taksowka.
        Ujal rzecz ortodoksyjnie, to znaczy zalozyl, ze WSZYSTKIE przejazdy do
        pracy (to ten punkt B) zalatwia nie drugi samochod w domu tylko taxi.
        Wtedy ten rachunek mu sie jakos zamyka. Ale zycie sobie. Jestes wolnym
        Kaziem i masz rozne pomysly; bez samochodu bedzie ci trudniej.
        Ja musialbym liczyc nie dwa "zlamania licznika" dziennie tylko z 10 albo
        jakies parogodzinne postojowe, albo musialbym taksowka wracac po
        samochod (gdybym mial liczyc taxi jaka pelna alternatywe)
    • Gość: janko Re: Samochodem czy taksówką??? IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 06.11.02, 15:15
      Kupując nowy samochód w salonie (np. Corsa itp) płacę:
      36.000,- zł ta sama kwota na głupim koncie w każdym banku (7% rocznie) da po 36
      miesiącach - 44.100,- zł
      Po 36 misiącach - samochód moge sprzedać za 24.000,- zł
      Utrata na wartości + koszt kapitału "nieuzyskanego" wynosi więc: 20.000,- zł
      A więc sumujmy:
      20.000,- - utrata wartości
      5.000,- - ubezpieczenie za 24 miesiące bo za pierwszy rok mam w cenie samochodu
      4.000,- - paliwo na 60.000 km przy spalaniu 6,5l/100 km !!!
      1.000,- - przeglądy, płyny, oleje,
      5.000,- - parking strzeżony liczony ( w Poznaniu) 150,- zł/mies. przez 3 lata
      1.000,- - mycie, sprzątanie, inne ( np.kradzież lusterek)

      Razem to daje: 36.000,- zł na 3 lata - czyli 12.000,- rocznie - czyli 1.000,-
      zł miesięcznie. czyli 33,- zł dziennie.
      Przeliczając na kilometry: 12.000,- zł/20.000 km = 0,60 zł/km !!!

      Co wy na takie wyliczenia???
    • wortal I tak wiadomo że najtaniej :......... 07.11.02, 01:59
      taniej jest:
      - na własnych nogach (polecam w promieniu 2 km)
      - na rowerze (polecam w promieniu 5 km, zwłaszcza w miastach)
      - taksówką i pkp, pks, tramwaje i mpk
      - a najdrożej samochodem.
      Tylko że samochodem ma się :
      - wolność wyboru
      - szybkość
      - i 100 innych powodów :)

      i po co ta dyskusja ?
      :)

      ---
      zapraszam:
      www.wortal.glt.pl
      • Gość: Jasio Re: I tak wiadomo że najtaniej :......... IP: *.proxy.aol.com 07.11.02, 04:30
        wortal napisał:

        > taniej jest:
        > - na własnych nogach (polecam w promieniu 2 km)
        > - na rowerze (polecam w promieniu 5 km, zwłaszcza w miastach)
        > - taksówką i pkp, pks, tramwaje i mpk
        > - a najdrożej samochodem.

        A do tego dochodzi:
        - zdrowie
        - ochrona srodowiska

        > Tylko że samochodem ma się :
        > - wolność wyboru
        o jaki wybor chodzi? nie zalapuje.

        > - szybkość
        szczegolnie jak cale miasto jest jednym parkingiem w godzinach szczytu. Wtedy
        metrem albo tramwajem dokladam wszystkim.

        > - i 100 innych powodów :)
        np. pokazanie sie sasiadom i znajomym ze NAS stac na wozek
        >
        > i po co ta dyskusja ?
        > :)
        >
        > ---
        > zapraszam:
        > <a href="http://www.wortal.glt.pl"target="_blank">www.wortal.glt.pl</a>
      • Gość: robert Re: I tak wiadomo że najtaniej :......... IP: *.acn.pl / 10.133.137.* 07.11.02, 10:33
        wortal napisał:

        > - i 100 innych powodów :)
        >
        > i po co ta dyskusja ?
        > :)


        Jasne, po co w ogóle dyskutować, kiedy wszystko juz wiadomo?
        • Gość: Jasio Re: I tak wiadomo że najtaniej :......... IP: *.proxy.aol.com 08.11.02, 05:01
          Tylko dlaczego tyle czasu zajelo dojscie do tych paru prostych wnioskow??
          Pozdrawiam wszystkich dyskutantow
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka