sebastian76a
04.03.06, 10:27
Witam,
Jest to mój pierwszy post na tym forum, którego jestem wiernym czytelnikiem.
Chciałbym podzielić się z Forumowiczami swoimi doświadczeniami ze sprzedażą
auta. A było to tak ...
Mieszkam w Poznaniu. Trafiła mi się okazja zakupu auta od mojego kolegi z
pracy. Auto i sprzedającego znałem dobrze, ponieważ pracujemy ze sobą już
ładnych kilka lat. Dotychczasowe nasze auto Fiata Punto rocznik 1995 mniejsze
i nieco starsze postanowiliśmy z żoną spróbować sprzedać (dwa w naszej
obecnej sytuacji są nam zbędne). Ustaliliśmy, że nie będziemy tego jednak
robić za wszelką cenę, jak nie sprzedamy to tragedii nie będzie, po prostu
każdy będzie miał swój - ja będę jeździł tym starszym :-)
Aby być uczciwym wobec kupującego, podjechałem do swojego mechanika, aby
rzucił okiem na stan techniczny. W wyniku przeglądu wymieniłem przednie
amortyzatory. Zamieściłem ogłoszenie w sobotnim wydaniu Głosu
Wielkopolskiego. I zaczęło się. Aby Was nie zanudzić wymienię tutaj tylko te
bardziej krwiste sytuacje :
1)Od soboty od godziny 7:00 rozdzwoniły się telefony. W ciągu kilku godzin
było ich kilkanaście. Teraz już wiem, że był to zmasowany atak handlarzy :-)
Poziom większości z tych rozmów był dość żenujący. M.in. przekonywano mnie,
że mojej ceny (6000 zł z drobnym ogonkiem) nigdy nie uzyskam, proponowano mi
za auto 3.500 zł, max. 4.000 zł od ręki, rzucano słuchawką podczas rozmowy.
Moje pytanie „ Jak Pan może oceniać stan mojego auta jak go Pan nawet nie
obejrzał?” - wyraźnie wyprowadzało z równowagi moich rozmówców i kilkakrotnie
zakończyło rozmowy. Oczywiście zdarzały się „normalne”, rzeczowe rozmowy, ale
było ich niestety mało.
2)W poniedziałek zjawił się klienci były oględziny, rundka wokół osiedla,
wspólna herbata, ustalona cena. Mieli za godzinę przyjechać z pieniędzmi. Do
dziś nie dotarli i nie dali znaku życia. Rozumiem, że w drodze się
rozmyślili. Choć do dziś pozostaje dla mnie zagadką jak chcieli kupić
samochód, jak nie stać ich nawet na wykonanie jednego telefonu za 30 gr.
3)Jeden Pan w sobotę wyraził chęć kupna auta umówił się na niedzielę 10:00.
Nie przyszedł. W poniedziałek dzwoni, mówi, że samochód oglądał i jest
zainteresowany kupnem. We wtorek podjechałem do niego do pracy (byłem w
pobliżu) rozmowa, oględziny, jazda próbna, ustalenie szczegółów. „Auto mi
się podoba. Jestem zdecydowany w środę będę u Pana podpiszemy umowę”.
Oczywiście Pan nie zjawił się i nie zadzwonił. Brak słów.
4)Na deser hit. Telefon :
-„Ja w sprawie ogłoszenia. Chciałbym zobaczyć auto, gdzie je mogę obejrzeć.”
-„Na Grunwaldzie.”
-„Jam mieszkam na Winogradach. Nie można gdzieś bliżej się spotkać?” (...)
Wyjaśniam, że na Winogrady ode mnie z domu jest ok. 5 km. Uważam, że dla
osoby, która jest naprawdę zdecydowana kupić samochód kilka km nie stanowi
problemu.
W sumie przez kilka dni spotkałem się z kilkoma sytuacjami, gdy klienci
umawiali się ze mną na oględziny i więcej już się nie odzywali, a ja
bezskutecznie czekałem na nich w domu zamiast z dzieckiem, np. wyjść do kina
lub na spacer.
W poniedziałek dałem ogłoszenie na allegro. Telefonów i e-maili było
kilkanaście. Wszystkie (!!!) rzeczowe i uprzejme z obu stron. Odezwali się
Allegrowicze z całej Polski. Pozdrawiam w tym miejscu wszystkich
Allegrowiczów w szczególności z Częstochowy, Słupska, Warszawy, Dąbrowy
Górniczej, Gdyni. Kilku z nich awizowało swój przyjazd w weekend w celu
finalizacji transakcji. Nie przyjadą. Nie maja po co. W czwartek zjawili się
u nas klienci.
Były to trzecie osoby, które oglądały auto (nie liczę 2 handlarzy). Samochód
im się spodobał. W sympatycznej atmosferze sfinalizowaliśmy transakcję. Było
po prostu normalnie. Tak jak powinno się sprzedawać/kupować nie tylko
samochody.
W sumie nie powinienem narzekać w kilka dni sprzedałem samochód. To chyba w
dzisiejszych czasach dobry wynik.
Szkoda tylko, że na własnej skórze przekonałem się, stosunki międzyludzkie w
naszym społeczeństwie pozostawiają wiele do życzenia.
Czy tak dużo wymagam? Czy ciężko jest powiedzieć „Dziękuję, nie jestem
zainteresowany. Do widzenia ”. Wykonać telefon za kilkadziesiąt groszy i
powiedzieć „Nie przyjadę rozmyśliłem się.” Nie wykorzystywać anonimowości,
którą daje telefon i wyładowywać się na rozmówcy?
Jakie Wy drodzy Forumowicze macie doświadczenia ze sprzedażą auta ?
Pozdrawiam i życzę miłego weekendu