Dodaj do ulubionych

Sprzedaż samochodu. Wrażenia.

04.03.06, 10:27
Witam,

Jest to mój pierwszy post na tym forum, którego jestem wiernym czytelnikiem.
Chciałbym podzielić się z Forumowiczami swoimi doświadczeniami ze sprzedażą
auta. A było to tak ...

Mieszkam w Poznaniu. Trafiła mi się okazja zakupu auta od mojego kolegi z
pracy. Auto i sprzedającego znałem dobrze, ponieważ pracujemy ze sobą już
ładnych kilka lat. Dotychczasowe nasze auto Fiata Punto rocznik 1995 mniejsze
i nieco starsze postanowiliśmy z żoną spróbować sprzedać (dwa w naszej
obecnej sytuacji są nam zbędne). Ustaliliśmy, że nie będziemy tego jednak
robić za wszelką cenę, jak nie sprzedamy to tragedii nie będzie, po prostu
każdy będzie miał swój - ja będę jeździł tym starszym :-)

Aby być uczciwym wobec kupującego, podjechałem do swojego mechanika, aby
rzucił okiem na stan techniczny. W wyniku przeglądu wymieniłem przednie
amortyzatory. Zamieściłem ogłoszenie w sobotnim wydaniu Głosu
Wielkopolskiego. I zaczęło się. Aby Was nie zanudzić wymienię tutaj tylko te
bardziej krwiste sytuacje :
1)Od soboty od godziny 7:00 rozdzwoniły się telefony. W ciągu kilku godzin
było ich kilkanaście. Teraz już wiem, że był to zmasowany atak handlarzy :-)
Poziom większości z tych rozmów był dość żenujący. M.in. przekonywano mnie,
że mojej ceny (6000 zł z drobnym ogonkiem) nigdy nie uzyskam, proponowano mi
za auto 3.500 zł, max. 4.000 zł od ręki, rzucano słuchawką podczas rozmowy.
Moje pytanie „ Jak Pan może oceniać stan mojego auta jak go Pan nawet nie
obejrzał?” - wyraźnie wyprowadzało z równowagi moich rozmówców i kilkakrotnie
zakończyło rozmowy. Oczywiście zdarzały się „normalne”, rzeczowe rozmowy, ale
było ich niestety mało.

2)W poniedziałek zjawił się klienci były oględziny, rundka wokół osiedla,
wspólna herbata, ustalona cena. Mieli za godzinę przyjechać z pieniędzmi. Do
dziś nie dotarli i nie dali znaku życia. Rozumiem, że w drodze się
rozmyślili. Choć do dziś pozostaje dla mnie zagadką jak chcieli kupić
samochód, jak nie stać ich nawet na wykonanie jednego telefonu za 30 gr.
3)Jeden Pan w sobotę wyraził chęć kupna auta umówił się na niedzielę 10:00.
Nie przyszedł. W poniedziałek dzwoni, mówi, że samochód oglądał i jest
zainteresowany kupnem. We wtorek podjechałem do niego do pracy (byłem w
pobliżu) rozmowa, oględziny, jazda próbna, ustalenie szczegółów. „Auto mi
się podoba. Jestem zdecydowany w środę będę u Pana podpiszemy umowę”.
Oczywiście Pan nie zjawił się i nie zadzwonił. Brak słów.
4)Na deser hit. Telefon :
-„Ja w sprawie ogłoszenia. Chciałbym zobaczyć auto, gdzie je mogę obejrzeć.”
-„Na Grunwaldzie.”
-„Jam mieszkam na Winogradach. Nie można gdzieś bliżej się spotkać?” (...)
Wyjaśniam, że na Winogrady ode mnie z domu jest ok. 5 km. Uważam, że dla
osoby, która jest naprawdę zdecydowana kupić samochód kilka km nie stanowi
problemu.
W sumie przez kilka dni spotkałem się z kilkoma sytuacjami, gdy klienci
umawiali się ze mną na oględziny i więcej już się nie odzywali, a ja
bezskutecznie czekałem na nich w domu zamiast z dzieckiem, np. wyjść do kina
lub na spacer.
W poniedziałek dałem ogłoszenie na allegro. Telefonów i e-maili było
kilkanaście. Wszystkie (!!!) rzeczowe i uprzejme z obu stron. Odezwali się
Allegrowicze z całej Polski. Pozdrawiam w tym miejscu wszystkich
Allegrowiczów w szczególności z Częstochowy, Słupska, Warszawy, Dąbrowy
Górniczej, Gdyni. Kilku z nich awizowało swój przyjazd w weekend w celu
finalizacji transakcji. Nie przyjadą. Nie maja po co. W czwartek zjawili się
u nas klienci.
Były to trzecie osoby, które oglądały auto (nie liczę 2 handlarzy). Samochód
im się spodobał. W sympatycznej atmosferze sfinalizowaliśmy transakcję. Było
po prostu normalnie. Tak jak powinno się sprzedawać/kupować nie tylko
samochody.

W sumie nie powinienem narzekać w kilka dni sprzedałem samochód. To chyba w
dzisiejszych czasach dobry wynik.

Szkoda tylko, że na własnej skórze przekonałem się, stosunki międzyludzkie w
naszym społeczeństwie pozostawiają wiele do życzenia.

Czy tak dużo wymagam? Czy ciężko jest powiedzieć „Dziękuję, nie jestem
zainteresowany. Do widzenia ”. Wykonać telefon za kilkadziesiąt groszy i
powiedzieć „Nie przyjadę rozmyśliłem się.” Nie wykorzystywać anonimowości,
którą daje telefon i wyładowywać się na rozmówcy?

Jakie Wy drodzy Forumowicze macie doświadczenia ze sprzedażą auta ?

Pozdrawiam i życzę miłego weekendu





Obserwuj wątek
    • purhed Re: Sprzedaż samochodu. Wrażenia. 04.03.06, 10:52
      niestety ataki handlarzy to norma, ich prymitywne sztuczki psychologiczne są
      czasami żenujące..

      Inna ciekawa opowieść - swego czasu (jakieś 4 lata temu) sprzedawałem toyotę
      previę ('91, 370kkm). Pojechałem na giełdę, nie licząc na specjalne
      zainteresowanie - samochód dość egzotyczny, no i przebieg niemały).
      Zainteresowanie było mniej więcej takie jak się spodziewałem - nieduże. I dość
      nieoczekiwanie około godziny 12 (praktycznie koniec giełdowego handlowania)
      podeszło do mnie dwóch panów (tata z synem), spytali jaka cena, troszkę się
      potargowali i powiedzieli, że kupują. Samochodu praktycznie nie oglądali
      (bardzo pobieżnie, tylko z zewnątrz), po czym pojechaliśmy do domu (ja za
      kierownicą!!), spisaliśmy umowę i panowie odjechali (i to były ich pierwsze
      metry za kółkiem tego samochodu).

      • sowik85 Re: Sprzedaż samochodu. Wrażenia. 04.03.06, 11:14
        Moi rodzice w `98 sprzeawali Fiata CC900. O ile dobrze pamietam to
        zainteresowanie bylo bardzo duze i od momentu wyjscia ogłoszenia do sprzedazy
        minely moze 2-3 dni. Autko kupila jakas mloda para malzenska. Co ciekawe- jakies
        3 lata temu zmienialismy ogrodzenie naszego domu i facet który przyjechal
        zobaczyc co i jak nalezy zrobic przyjechal wlasnie naszym bylym CC, którego
        kupil od tej pary. Ciekawy zbieg okolocznosci:) A z auta byl zadowolony:) Pozdro
    • speeder1999 Re: Sprzedaż samochodu. Wrażenia. 04.03.06, 11:21
      Ja juz dawno porzucilem droge kupna - sprzedazy poprzez ogloszenia w gazetach, na gieldach itd. To oazy tandetnych wałkarzy, handlarzy z ktorymi nie mam ochoty obcowac.
      Natomiast odwrotna sytuacja tyczy sie allegro :) Sprzedalem juz tak 2 samochody. Pelna kultura, rzeczowe, rozmowy, konkretni nabywcy. Kupilem tez przez allegro swoje obecne auto - rowniez wysoka kultura, pomyslna transakcja.

      P.s. Obecnie uzeram sie z holota umawiajaca sie na wynajem mieszkan. Dzwonia, marudza, niby umawiaja sie, poczym nie przychodza. A jak przyjda to zero kultury, ani dzien dobry, ani do widzenia, tragedia. No coz, taka juz mentalnosc naszych rodakow ... :(
    • sven_b Re: Sprzedaż samochodu. Wrażenia. 04.03.06, 12:35
      He, he skad ja to znam. Jak sprzedawalem Astre I 1.6 odebralem 106 telefonow w
      ciagu 2 dni! Dobrze ze wylaczylem na noc telefon bo zaczely sie juz po 4 rano
      (chyba jeszcze z drukarnii :-) Kilkanascie sms'ow z reklamami, ofertami komisow,
      ktos nieznany napisal "oddzwon!". Glownie handlarze, taksiarze, buce i chamy bez
      uprzejmosci. Wielu zaczynalo od "Ile to auto?" i gdy orientowali sie ze bez
      ogladania nic nie zbiją wylaczali sie. Wielu pytalo o rzeczy ktore byly zawarte
      w ogloszeniu (rok, przebieg, pojemnosc). Okolo poludnia zaczalem poslugiwac sie
      mocnym tekstem "Jezeli na handel to zła cena, jezeli dla siebie w sam raz". Ktos
      zadzwonil i powiedzial "koles, reke dam ci uciac ze nie sprzedaz". Do dzis
      czekam na jego kontakt :-) Inny oferowal 50% mojej kwoty. Ok. 14 zadzwonil facet
      ze jest zainteresowany, chce obejrzec i moje byc za pol godziny. Przyjechal,
      obejrzal i przybil grabę ze kupuje. Urwalem mu 1tys. dla zasady. Powiedzialem ze
      powinien przejechac sie chociaz kawalek. Potem herbata, wspomnienia o
      posiadanych autach i bylo po sprawie.
    • marcinc3 Re: Sprzedaż samochodu. Wrażenia. 04.03.06, 14:00
      dodam jeszcze kilka 1 ja dodtaje sms ze mamy na twoje auto klienta wsztaw do
      naszego komisu itp 2 sms czy te auta aktaalne za ile oddam -rzenada nie stac
      na telefon nie stac na auto 3 dzwonie do pana z gsanska nie bywa pan tutaj bo
      bym obejrzal -jezeli ktos chce kupic i jest seri zainteresowany to jedzie
      oglada i 500 km a co dopiero 60 i wymaga zeby ktos do niego jechal niech
      popatrzy w telewizorze 4 co do tel po 22 i od 5-6 nie wypowiadam sie bo
      wylaczam tel i dostaje tylko powiadomienia , 5 dwzonii 1000 osob dla 100
      zatrzymaj bo juz wyjezdzaja a jedna dojezdza
    • kuszacy_witas Re: Sprzedaż samochodu. Wrażenia. 04.03.06, 20:31
      Nigdy nie mialem problemu ze sprzedaza auta bo zawsze sprzedaje ponizej wartosci..

      Raz facet wyprowadzil mnie z rownowagi.
      Samochod ktory sprzedawalem mial rok wczesniej - w wyniku jazdy na wstecznym pijanego pajaca - przetarty bok. Tj - przednie i tylne drzwi.
      Porobilem kupe zdjec po tym zdarzeniu (z mysla o zblizajacej sie sprzedazy).
      Auto dostalo nowe drzwi - i wszystko gralo. Jakis czas pozniej ktos stlukl mi prawy przedni kierunkowskaz - byl nadlamany. Nie zdazylem tego naprawic i w takim stanie auto poszlo na sprzedaz.
      Jeden z niewielu potencjalnych kupcow kiedy po raz drugi ogladal to auto - pomimo tego ze pokazalem mu zdjecia - stwierdzil ze auto mialo rozwalony caly bok na co wskazuje zbity kierunkowskaz :-) Spojrzal wraz z zona na mnie jak na jakiegos oszusta i czym predzej sie oddalil.
      Auto sprzedalem pare dni pozniej i nabywca do tej pory jest zadowolony ;)

      Ja sie chyba rozchoruje jak bede mial sprzedawac moj samochod.
      Jak kupujesz- to trafiasz na zidiocialych handlarzy ktorzy mysla ze trafili na jelenia. Jak sprzedajesz - to trafiasz na podejrzliwych "znawcow". Paranoja
      • radioaktywny Re: Sprzedaż samochodu. Wrażenia. 04.03.06, 20:53
        Ostatnie dwa samochody sprzedawalem poprzez zaprzyjazniony komis. Wstawilem je
        nie dlatego, ze chcialem dac zarobic posrednikowi ale dlatego ze mialem dosc
        obcowania z ludzmi o coraz nizszej kulturze osobistej i oswieceniu.
        Pamietam, jeszcze w pierwszej polowie lat 90 ubieglego wieku ludzie kupujacy
        samochody reprezentowali coś sobą. Mniej lub wiecej, ale targowanie sie i
        transakcja byly same w sobie przyjemnoscia. Pozniej bylo coraz gorzej.
        Nie bede opisywac szczegolow, szkoda slow. Kazdy kto w przeciagu ostatnich 5 lat
        sprzedawal samochod na gieldzie lub ogloszenie w prasie wie o co chodzi.
        Zreszta opisuje to autor wątku.
        Pozdrawiam
        • frax1 Re: Sprzedaż samochodu. Wrażenia. 04.03.06, 21:36
          A nie uważacie że sprzedaż auta i osoby które się nim interesują są ściśle
          powiązane z marką? Wiem że audi kiedyś będę musiał sprzedać (taka kolej aut
          używanych) i trochę mnie ciarki przechodzą jak o tym myślę.

          Co do doświadczeń:
          Ojciec sprzedał Xsare sympatycznie i szybko po 1szym ogłoszeniu, mimo że gość
          wiedział o wszystkim co było z tym autem nie tak. Poprostu uczciwa transakcja,
          auto miało przeszłość powypadkową - klient o tym wiedział, miało bardzo niski
          przebieg - autentyczny i nie kręcony.

          Pozdrawiam
    • mati_lecha Ja też przez allegro sprzedałem. 05.03.06, 01:58
      A był to duży fiat :-)
      Jestem z Poznania, a klepnął go facet ze Słupska. Najpierw zalicytował KUP
      TERAZ , a potem przyjechał na oględziny i po krótkiej przejażdżce kupił.
      • loyezoo Re: Ja też przez allegro sprzedałem. 05.03.06, 07:24
        Z przykrością stwierdzam że tak bywa ze sprzedażą samochodu ale..No właśnie
        sprzedawałem kiedyś Hyundaia Pony,myślałem że będzie ciężko bo koreańczyk bo to
        bo tamto.1 dnia facet zadzwonił przyjechał i kupił dla córki.NIby nic gdyby nie
        to ze kupił go o 21.00 ciemno jak w d...e i sie uparł że bierze.Podobnie
        daaaawno temu miałem z maluchem który miał uszkodzoną podłogę (przegnitą) z
        przodu i resor się"zapadł" z jednej strony.Facet się uparł mimo ze nalegałem
        żeby obejrzał w dzień.Następnego dnia chiał oddać bo żona kazała mu w garażu
        spać:)))POwiedziałem sorry widziały gały co brały,było w nocy nie kupować.Pzdr.
      • marcinc3 co do alegro 05.03.06, 09:54
        to ja kupilem volvo s80 [drugie] przez alegro za 29000 najpierw klient sie nie
        odzywal na meile i nie odbiral tel po ok dwoch tygodniach zadzwonilem z
        drugiego odebral powiedzial zebym zadzwonil pozniej bo nie moze gadac potem
        prsyszedl meil ze moze mi sprzedac ale za ok 33000 cos tu nie rozumiem ale
        odpuscilem sobie goscia
    • homer3 Re: Sprzedaż samochodu. Wrażenia. 05.03.06, 09:08
      Dla mnie horror. Miałem poloneza `96 na gaz. Po podaniu uczciwej ceny do gazety
      przez miesiac ani telefonu. Potem sfrustrowany podjechałem na giełdę i
      zaatakowali mnie handlarze, do tego stopnia bezczelni, ze udawali całe rodziny
      kupujące! Poważnie, była i córka i tata i dziadek, a z rozmowy cham i buracki
      handlarz. Uparłem się, że nie sprzedam handlarzom, bo napsuli mi krwi dwa lata
      wczesniej jak kupowałem poldersa. W ogłoszeniu stało a jakże, I własciciel i
      przebieg 60 kkm a po przyjeżdzie okazywało się, że to odpicowany złom z
      przebiegiem 200 kkm. Handlarzy na giełdzie spławiałem pytaniem "Pan podpisuje
      umowę?" bo te bydlęta biorą fury na umowy in blanco dając tylko pieniądze.
      Potem odsyłają umowę z danymi jelenia, któremu sprzedali samochód często na tej
      samej giełdzie. A że przy okazji po takiej transakcji na twoich blachach kogoś
      przejadą lub zapie...dolą bak paliwa na stacji to inna sprawa. Skończyło się
      pieniędzmi takimi jak u handlarza ale samochód poszedł do kowalskiego na umowę.
      Po Waszych opiniach sprzedam samochód na allegro.
      • mechanior Re: Sprzedaż samochodu. Wrażenia. 05.03.06, 11:40
        Sprzedałem kiedyś gościowi samochód na giełdzie , prosił zeby spisa umowę na
        jego żonę.Zapłacił gotówką i pojechał.
        Za tydzień przyjechała Policja i mówi że autko stoi w drugim końcu kraju i żebym
        je odebrał z parkingu Policyjnego.Przedstawiłem umowę , spisali i odjechali.
        Myślałem że to koniec sprawy , ale za kilka dni przyszło wezwanie na komendę a tam
        Policjant twierdzi że adres i osoba na umowie nie istnieją i mam niezwłocznie
        odebrac auto po zapłaceniu paru groszy za wspomniany parking.
        Autko odebrałem nie uszkodzone i za tydzień sprzedałem powtórnie , tym razem
        ostatecznie.
        • kodem_pl Re: Sprzedaż samochodu. Wrażenia. 05.03.06, 14:34
          No to miales sporo szczescia:-D Zwlaszcza jak sprzedawales auto o sporej wartosci:-D
    • grzek Re: Sprzedaż samochodu. Wrażenia. 05.03.06, 12:13
      Ja sprzedawałem w zeszłym roku. Chciałem się szybko pozbyć, bo za dwa tygodne
      miłem odebrać nowy. Jeszcze przed ukazaniem się ogłoszenia w gazecie zaczął
      dzwonić telefon - oczywiście handlarz i w ciemno chce przyjechać 170km i bierze
      za cenę naturalnie 30% niższą od podanej przeze mnie. Podałem cenę poniżej
      średniej giełdowej, bo chciałem żeby bez targowania się szybko znaleźć klienta.
      Po dwóch tygodniach dopiero zgłosił sie poważny kilent, który chciał zobaczyć
      samochód. Myslałem, że będzie dość dokładnie oglądał a on tylko zobaczył co jest
      pod dywanikiem kierowcy, podniosłem maskę i klapę bagażnika. Nie było jazdy
      próbnej, uwierzył, że jest bezwypadkowy (był bezwypadkowy), nic więcej nie
      sprawdzał, zapytał jeszcze ile pali i ucieszył się, że nie ma gazu. Powiedział,
      że jest zainteresowany zakupem, dał mi 500zł bez pokwitowania i powiedział, że
      za dwa tygodnie będzie miał pieniądze i żeby mu zatrzymać samochód. Byłem
      zaskoczony bo spodziewałem się jeszcze jakiegoś targowania, nie miałem jednak
      jeszcze pewności czy rzeczywiście zfinalizujemy tranzakcję. Potem umówiliśmy się
      w banku spisaliśmy umowę, przelał pieniądze na moje konto i wszystko było ok.
      • meriodok Re: Sprzedaż samochodu. Wrażenia. 05.03.06, 14:28
        Trochę mnie przestraszyliście. Ja kupuję auto. dałem dzisiaj ogłoszenie do
        gazety że kupię samochód taki a taki. Zobaczymy ale myślę że nie zamęczą mnie
        telefonami.
        Ostatnio chciałem obejrzeć auto w miasteczku obok. Umawiałem się z gościem 2
        razy i go nie zastałem. Później jeszcze raz ojciec i też go nie zastał. Auto
        fajne ale dałem sobie spokój. Najprawdopodobniej po 1 wizycie bym kupił.
        Generalnie społeczeństwo,.... szkoda gadać ci handlarze....
        Szukam po komisach , ludziach itp. Naprawdę bardzo rzadko trafi się ktoś na
        poziomie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka