nie_banalny
18.04.06, 10:51
Jechalem sobie wczoraj rowerem przez wies i zaobserwowalem taki oto dziwny
przypadek:
Z podworka wyjezdza Golf III. Kierowca chyba nie wiedzial, ze mam
pierwszenstwo, bo chamsko wyjechal na droge, ale bylem na to przygotowany, bo
wiem czego mozna sie spodziewac bo takich chlopkach-roztropkach, wiec zdazylem
zwolnic.
Ujechal ledwie 100 m i wjechal na sasiednie podworko i zamknal za soba brame.
Teraz mam zagwozdke: po co on to zrobil? Nie mogl przejsc piechota? Pogoda
byla idealna na spacer.
Rozwazalem rozne warianty:
1. Mieszkal na pierwszej posesji, ale po co w takim razie jechal te 100 m i
zamykal samochod na nie swoim podworku?
2. Miszkal na drugiej posesji, ale po co trzymal samochod na porworku
pierwszym i dlaczego oplacalo mu sie jechac te 100 m?
3. Nie mieszkal ani tu, ani tu - w takim razie w ogole nie rozumiem.
4. Mieszkal na posesji pierwszej, a do sasiada wstapil tylko przejazdem - po
co wiec zamykal brame, jezeli tylko na chwile?
ps. Dodam, ze jak wracalem, cudowny Golf III caly czas stal na drugim
podworku, wiec juz nic nie rozumiem.