Dodaj do ulubionych

mam 20 tyś. co kupić ?

IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 29.10.01, 21:07
za ok. 20 tyś planuję kupić samochód w styczniu bo liczę na duże upusty np.
seicento lub Uno czy warto czy może coś innego
Obserwuj wątek
    • Gość: goggo Re: mam 20 tyś. co kupić ? IP: 192.168.1.* / *.gda.pl 29.10.01, 22:07
      Proponuje;ciepłe kapcie.
    • Gość: AdS Re: mam 20 tyś. co kupić ? IP: *.hajnowka.sdi.tpnet.pl 29.10.01, 22:49
      Radziłbym bardzo głęboko zastanowić się nad czymś używanym, kilkuletnim i
      niewielkim przebiegiem, ogromna zaleta takich samochodów to dużo mniejszy
      spadek ceny w przyszłości; 20 tys. to sporo kasy jak na giełdę, ale bardzo
      niewiele jak na salon. Ale decyzja należy do Ciebie...
      • Gość: malko Re: mam 20 tyś. co kupić ? IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 30.10.01, 08:08
        Jak kupisz nowe SC900 to dalej nie bedziesz miał samochodu.

        Jak kupisz używany to różnie może być...

        Wczoraj ubezpieczałem swój wózek. Agent* mówił mi, że często zdaża mu się
        ubezpieczać jakiś samochód dla dwu kolejnych właścicieli. Opowiedział mi o dwu
        przypadkach.

        Przypadek 1
        Koleś ubezpiecza samochód z przebiegiem 115tys. km. Po pół roku trafia do niego
        następny właściciel i samochód ma już tylko 46 tys. przebiegu :-)

        Przypadek 2
        Agent* sprzedawał swojego poloneza przy przebiegu 54 tys. km. Nowy właściciel
        pracuje w budynku obok. Agent codziennie widzi kolesia przyjeżdżającego do
        pracy. Po dwu latach w poldku wisi kartka, że na sprzedaż. Kartka informuje, że
        poldek ma 54 tys. przebiegu.

        Jak widać biednemu zawsze wiatr w oczy. Kupisz nowy to wiesz co masz, ale z
        taką kasą trudno mówić o kupnie samochodu. Wiem bo sam to przerabiałem. Jeżeli
        koniecznie chcesz SC to dozbieraj na 1.1. A jak kupisz coś używanego to musisz
        bardzo uważać.

        Powodzenia

        *ubezpieczeniowy
    • Gość: KR$ Na dobry skuter chyba starczy? ;-) (no txt) IP: *.ipt.aol.com 29.10.01, 23:19
      • Gość: Ali Re: Na dobry skuter chyba starczy? ;-) (no txt) IP: *.popnet.pl 30.10.01, 08:14
        Weź pod uwagę Poloneza.

        Przerób go na gaz i pojeździsz parę lat.
        Kolega chce w przyszłym roku po obniszkach coś takiego kupić.
        pzdr
        • Gość: Mar poważnie i rzeczowo - starałem się w każdym razie IP: 213.25.197.* 30.10.01, 12:32
          Gość portalu: Ali napisał(a):

          > Weź pod uwagę Poloneza.
          >
          > Przerób go na gaz i pojeździsz parę lat.
          > Kolega chce w przyszłym roku po obniszkach coś takiego kupić.
          > pzdr


          Jak ty masz sumienie dawać takie rady :-). Przecież to jest strzasznie toporne
          bydle. Poza tym przerobienie tego na gaz też co nieco kosztuje (pewnie 2 tys.
          minimum) i na drogach pojawi się kolejna zawalidroga. Jak facet ma 20 tys., to
          może sobie kupić coś używanego - wcale niekoniecznie złom. oczywiście, jak się
          zasadzi na 5-6 latniego golfa albo innego pancerwagena, to może poiważnie dać
          d..., ale przecież można kupić bardzo, bardzo przyzwoite UNO albo SC z gwarancją
          Autoeksperta u dealera albo coś podobnego u dealera innej marki - po przegladzie
          i od pierwszego właściciela: Clio, Seata, Corsę... W grudniu i w styczniu jest
          wielce prawdopodobne, że za 20-21 tys. można będzie kupić NOWE Uno 1.0. Warto to
          wziąć pod uwagę, jeśli nie ma się zniżek ubezpieczeniowych, bo OC+AC za nowe auto
          jest znacznie niższe niż za stare, ale tej samej wartości i pojemności.
          • Gość: maciek Re: poważnie i rzeczowo - starałem się w każdym razie IP: 134.65.212.* 30.10.01, 13:33
            jeśli potrzebujesz samochodu tylko do jeżdżenia - ja bym proponował coś daewoo.
            trzyletnie lanosy, nexie, czy espero można kupić, jeszcze Ci na ubezpieczenie
            zostanie i na prezenty pod choinkę. nie poszpanujesz tym, ale możesz spokojnie
            jeździć. jasne, że to nie najnowsza konstrukcja, ale za takie pieniądze tak
            duży i niezbyt stary samochód - uważam, ze warto. ja swoją 3,5 letnią nexię z
            gazem sprzedałem rok temu za 15tys.
            pozdrawiam,
            • Gość: noras Re: poważnie i rzeczowo - starałem się w każdym razie IP: 212.244.59.* 19.11.01, 21:23
              Też uważam, że to rozsądna propozycja. We wrześniu kupiłem espero '97 75 kkm
              przeb (autentyczne) za 12.500 - jeszcze zostaje Ci na ubezpieczenie i ew. gaz.
              Co do wrażenia - mój brat (wyznawca fiata) - jak tym pojeździł, to potem mówi,
              że w autach typu Uno jest "strasznie goło i łyso". A auto jest do jazdy a nie
              rwania lasek z dyskoteki - zresztą FIAT i tak się do tego nie nadaje.
          • Gość: Seba Re: poważnie i rzeczowo - starałem się w każdym razie IP: 213.77.19.* 17.11.01, 19:59
            Gość portalu: Mar napisał(a):

            ) Gość portalu: Ali napisał(a):
            )
            ) ) Weź pod uwagę Poloneza.
            ) )
            ) ) Przerób go na gaz i pojeździsz parę lat.
            ) ) Kolega chce w przyszłym roku po obniszkach coś takiego kupić.
            ) ) pzdr
            )
            )
            ) Jak ty masz sumienie dawać takie rady :-). Przecież to jest strzasznie toporne
            ) bydle. Poza tym przerobienie tego na gaz też co nieco kosztuje (pewnie 2 tys.
            ) minimum) i na drogach pojawi się kolejna zawalidroga. Jak facet ma 20 tys., to
            ) może sobie kupić coś używanego - wcale niekoniecznie złom. oczywiście, jak się
            ) zasadzi na 5-6 latniego golfa albo innego pancerwagena, to może poiważnie dać
            ) d..., ale przecież można kupić bardzo, bardzo przyzwoite UNO albo SC z gwarancj
            ) ą
            ) Autoeksperta u dealera albo coś podobnego u dealera innej marki - po przegladzi
            ) e
            ) i od pierwszego właściciela: Clio, Seata, Corsę... W grudniu i w styczniu jest
            ) wielce prawdopodobne, że za 20-21 tys. można będzie kupić NOWE Uno 1.0. Warto t
            ) o
            ) wziąć pod uwagę, jeśli nie ma się zniżek ubezpieczeniowych, bo OC+AC za nowe au
            ) to
            ) jest znacznie niższe niż za stare, ale tej samej wartości i pojemności.
            --------------------------------------------------------------------------------
            GLOBAL Katowice-Szopienice ul. Katowicka 6
            DATA: 23.10 2000r.
            Firma "GLOBAL" Katowice-Szopienice ul. Katowicka 6, jak przystało na dealera
            samochodów prowadzi również serwis samochodów, które sprzedaje: FIAT (niestety
            nie prowadzi diagnostyki). Moja przygoda zaczęła się od kolizji jaką miałem pół
            roku temu. Moim Fiatem Uno silnik 1,0 ie miałem dość znaczącą kolizję z drugim
            modelem Fiata Uno. Nie była to moja wina, lecz nie to jest ważne. Uszkodzenia,
            które znalazła "Warta" (i tu muszę nadmienić, że jest to ubezpieczalnia,
            wywiązująca się ze swoich zobowiązań. Dla nich :-) ):
            - uszkodzony prawy-przedni reflektor (wymiana)
            - uszkodzony prawy-przedni kierunkowskaz (wymiana)
            - uszkodzony przedni zderzak (wymiana)
            - uszkodzona osłona chłodnicy (wymiana)
            - uszkodzone prawe-przednie nadkole (wymiana + malowanie)
            - uszkodzona pokrywa silnika (naprawa + malowanie)
            - rozbita szyba przednia (wymiana)
            - uszkodzone drzwi prawe (naprawa + malowanie)
            - uszkodzona listwa ochronna drzwi (wymiana)
            - uszkodzona podłużnica (naprawa)
            Z takim mniej/więcej opisem uszkodzeń pojechałem do warsztatu.
            Wybrałem "GLOBAL" ze względu na jego bliskość do mojego miejsca zamieszkania i
            pracy. Z usterkami "usuniętymi" przez w/w warsztat nie potrafię sobie poradzić do
            dzisiaj, a co dopiero mówić o nowych, spowodowanych naprawą. Przyjechałem do
            warsztatu "o własnych siłach" tzn. moim samochodem. Poszedłem załatwiać przyjęcie
            auta do naprawy. Tu oczywiście standard. Proszę usiąść, kawy nie mamy, pokoju dla
            oczekujących i krzeseł też, bo i po co? Po ok. 1/2 godz. proszą mnie do stolika i
            pytają: "o co chodzi?". Tłumaczę jak tylko potrafię najlepiej i proszę gościa
            (obsługiwał mnie sam kierownik serwisu) aby przeszedł ze mną do auta, a pokarzę
            mu jak "sprawa" wygląda. Po oględzinach dowiaduję się, że naprawa będzie wykonana
            i nie mam co liczyć na żadne ulgi w stylu bezgotówkowa, samochód zastępczy, itp.
            Zacząłem cytować ich regulamin i to co dowiedziałem się w Warcie: "z
            firmą "GLOBAL" mamy podpisaną umowę na naprawy bezgotówkowe". Niestety, moje
            zdanie nic nie znaczy, trzeba jechać do Warty i załatwić pismo. Pojechałem do
            Warty, gdzie otrzymałem kopię umowy pomiędzy warsztatem a nimi dotyczącą napraw
            bezgotówkowych. Znowu + dla Warty. Następnego dnia w warsztacie dowiaduję się, że
            oczywiście mają taką umowę i bardzo mnie przepraszają. Samochód zastępczy
            oczywiście będzie, lecz nie teraz, bo nie mają. Mam czekać i dzwonić.
            Czekam...
            Dzwonię...
            Następny dzień...
            Czekam...
            Dzwonię...
            Następny dzień...
            I tak przez tydzień...
            W końcu jest!!! Damy panu samochód zastępczy, lecz tylko na trzy dni. Zgodziłem
            się, bo co miałem robić? Fiat Siena. Po dwóch tygodniach telefonowania do
            serwisu, dowiaduję się, że mój samochód jest gotowy. Jadę go zobaczyć. Wszystko
            wygląda dobrze, tylko światła są trochę krzywo. Jako, że było dość późno, dzwonię
            na następny dzień z pytaniem, czy ustawiali mi światła. Odpowiedź: "a mieliśmy to
            zrobić?". Poprosiłem ich o to. Następnego dnia odbiór. Proszę oto kluczyki i
            polecamy swoje usługi na przyszłość.
            Wrażenia z pierwszej jazdy:
            Samochód brudny bardziej niż gdy go oddawałem. Odpalam, pali. Ruszam. Dodaję
            gazu, a auto hamuje. Myślę sobie, że mam mało paliwa i zapchał mi się filtr. Może
            zapchany filtr powietrza? Nic to. Mam moje auto i jadę do domu. Może mu
            przejdzie, w końcu dopiero wyjechałem z autoryzowanego serwisu Fiata. Następnego
            dnia znajomy pokazuje mi pierwszą usterkę: źle założone nadkole. Nie mam innego
            pomysłu, więc jadę do serwisu (błąd). Przeprosiny i proszę poczekać. Po ok.
            godzinie mam wjechać na warsztat. Podchodzi gość, który naprawiał blacharkę i
            mówi mi, że tego nie da się zrobić. K...A JEGO MAĆ. Lecę do kierownika. "Wszystko
            da się zrobić". To jego słowa. Jednocześnie poruszam sprawę dziwnego zachowywania
            się auta na drodze. "Sprawdzimy". Wraca gość od blachy z młotkiem i zabiera się
            do naprawy nadkola. Nie zdążyłem krzyknąć, jak lakier zdążył prysnąć. Całe
            szczęście drugi raz już nie udało mu się, bo tam byłem. Dość spokojnie go
            poprosiłem o naprawę nowych elementów w sposób cywilizowany. O dziwo zrozumiał i
            wziął śrubokręt do swoich rąk. Naprawił bok auta wkręcając dwa razy większą śrubę
            niż oryginalna. Srał go pies. Przyszedł gość od silnika. Ogląda go i mówi, że to
            sonda lambda. Trzeba wymienić. Pytam kiedy to zrobią. "Za trzy dni. Nie mamy na
            magazynie". Dobra. Sprawdzam przy okazji stan reszty samochodu. Brak pięciu śrub,
            nie założony uchwyt do regulacji wysokości świateł (znalazłem go w bagażniku),
            itp. Idę umówić wizytę u kierownika. "Naprawa będzie kosztowała 240 zł". Co?????
            Jak to? Nie pomogło tłumaczenie, że przed naprawą auto nie zachowywało się w ten
            sposób. Mam zapłacić i tyle. W domu dzwonię do FIAT AUTO POLAND i pytam co robić.
            Sprawdzą. Po tygodniu czekania na odpowiedź, dzwonię jeszcze raz. Nikt nawet nogą
            nie kopnął w mojej sprawie. Pytam kto się tym zajmuje. Jest kobieta która ma to
            sprawdzić. Dostałem nawet telefon do niej. Dzwonię do niej i pytam co słychać i
            tak dalej. Po piętnastu minutach rozmowy, dochodzimy do wniosku, że ona nic nie
            wie o mojej reklamacji. Poprosiłem, aby zajęła się jednak tym. O.K. Zadzwoniłem
            po dwóch dniach i dowiaduję się, że reklamacja nie będzie uznana. K...A JEGO MAĆ.
            Dzwonię do FIATA jeszcze raz. Po dłuższej rozmowie dostaję telefon do Turynu.
            Dzwonię tam i dowiaduję się, że nic więcej nie da się zrobić. Umawiam się na
            spotkanie z rzecznikiem FIATA w Katowicach. Jest to ta sama kobieta, która na
            początku nic mi nie załatwiła. Okazuje się, że spotkanie będzie wraz z prezesem
            firmy "GLOBAL". Rozmowa na szczycie z udziałem mojej skromnej osoby, prezesa
            firmy, przedstawiciela FIAT AUTO POLAND, kierownika serwisu i pracownika, który
            naprawiał mi auto.
            Kolejno:
            prezes: Niech mi pan opowie o co panu chodzi?
            ja: opowiadam, iż moim zdaniem podczas naprawy podłużnicy, wyjmuje się silnik.
            Najpewniej, to wtedy została uszkodzona sonda.
            pracownik: niemożliwe.
            kierownik: to jest nasz najlepszy pracownik i nigdy nie popełnia błędów.
            prezes: słyszy pan?
            przedstawiciel FAP: reklamacji nie uznamy.
            ja: czyli całe to spotkanie to tylko farsa, żeby mi pokazać, że jako klient nic
            nie znaczę. (kij w mrowisko)
            prezes: ależ niech pan tak nie mówi. My prowadzimy usługi na najwyższym poziomie.
            przedstawiciel FAP: zresztą to nie ma nic do rzeczy.
            ja: to ja przepraszam. Opiszę wasze doskonałe usługi w internecie (co czynię, aby
            nie być gołosłownym)
            prezes: niech pan nas nie straszy. Możemy założyć panu nową sondę po cenie zakupu.
            ja: widzę, że i tak nie mam żadnych szans. zgadzam się.
            I na tym zakończyła się
            • Gość: ffmarkus Re: poważnie i rzeczowo - starałem się w każdym razie IP: *.icpnet.pl 18.11.01, 01:14
              Świetna historyjka. Aż wierzyć się nie chce, że prawdziwa. Ale mają klienta w
              głębokim poważaniu.Nic tylko życzyć wytrwałości Tobie i Unolcowi, aby mu dalsze
              części, rzekomo naprawione przez serwis, nie wysiadły!!!
              • Gość: Remo Re: poważnie i rzeczowo - starałem się w każdym razie IP: 192.168.0.* 19.11.01, 09:41
                Mój znajomy pracuje w kontroli jakości jednej ze spółek-córek Fiata. Na własne
                oczy widział w nowych wozach np. zderzaki w tzw. "kolorze nadwozia", na których
                po stuknięciu ujawniał się... poprzedni lakier! Ale największym hiciorem jest
                dopasowywanie wadliwych detali. Nazywa się to "odstępstwem od rysunku
                technicznego celem zwiększenia funkcjonalności". Jak poducha powietrzna nie
                pasuje do miejsca przeznaczenia, to nie opieprza się producenta poduch, że
                spieprzył partię, tylko robi się tak żeby pasowała. Wszelkie chwyty dozwolone.
                A że w rysunku stoi co innego...? Włos mi się jeżył, jak tego słuchalem...
    • Gość: Eraser Od Zawodowca IP: *.unresolved.mcnet.pl 30.10.01, 13:48
      Gość portalu: fenol napisał(a):

      > za ok. 20 tyś planuję kupić samochód w styczniu bo liczę na duże upusty np.
      > seicento lub Uno czy warto czy może coś innego

      Bez obrazy. Kup sobie bilet miesięczny, a resztę zainwestuj. Daj sobie spokój z
      Uno i Srajcienko - to samochody niebezpieczne przy każdej prędkości.

      • Gość: mn Re: Od Zawodowca IP: 10.20.65.* 30.10.01, 14:36
        Gość portalu: Eraser napisał(a):

        >
        >
        > Bez obrazy. Kup sobie bilet miesięczny, a resztę zainwestuj. Daj sobie spokój z
        >
        > Uno i Srajcienko - to samochody niebezpieczne przy każdej prędkości.
        >

        Nie bardziej niz wszystkie" bezpieczne" przy predkosciach z ktorymi jezdza ich wlasciciele przekonani o absolutnej
        gwarancji ze strony poduch, abs'ow itd.

        Jesli masz ochote na nowe autko, chcesz miec wzgledny spokoj, nie chcesz byc naciagany przez roznej masci
        fachowcow, kup sobie seicento czy uno. Nie przejmuj sie zdaniem "wszystko wiedzacych", napewno polowa z nich
        ledwo wylazla z malucha, o ktorym zapewne w owym czasie mowili ze jest super i zachwycali sie jego nowa deska
        rozdzielcza, ktora zastapila budzik (pamietasz?). Teraz jest im troche lepiej, 20 tys. to dla nich nic, ale Ty rob swoje,
        pomysl ile to dla Ciebie i czy chcesz to zaryzykowac w jakas "okazje" marki laweta. Chociaz pomysl z uzywancem od
        pierwszego wlasciciela, najlepiej z jakas gwarancja komisu przy salonie tez jest wart zastanowienia. PZDR.
    • Gość: Maciek Re: mam 20 tyś. co kupić ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.01, 13:43
      Swifta!!! Doloz ze 3 tysiace i pojezdzij samochodem z 3letnia gwarancja, moze
      nie do konca porownywalnym z najnowszymi konstrukcjami, ale na pewno 100 razy
      lepszym od uno albo seicento.
      • pepito Re: mam 20 tyś. co kupić ? 16.11.01, 10:02

        Gość portalu: Maciek napisał(a):

        > Swifta!!! Doloz ze 3 tysiace i pojezdzij samochodem z 3letnia gwarancja, moze
        > nie do konca porownywalnym z najnowszymi konstrukcjami, ale na pewno 100 razy
        > lepszym od uno albo seicento.

        Robaczki moje!
        Co takiego ma w sobie Swift, ktory mi sie zreszta podoba jako propozycja na maly samochod, ze kosztuje 27 tys (czyli nie "3 tys wiecej niz 20 tys") i jest niezawodny? Czemu tak tanio i czemu taka dysproporcja ceny do jakosci w porownaniu z fiatami (sam mam UNO i jestem zadowolony, ale kiedy sie wzbogace, to moze kupie Swift-a)
        \?
        P
        • Gość: Remo Re: mam 20 tyś. co kupić ? IP: 192.168.0.* 16.11.01, 12:35
          Nie słyszałem jeszcze, żeby ktoś narzekał na Swifta. Przejrzyj posty na tym
          forum, a sam się przekonasz. Dlaczego taki tani? Bo to konstrukcja z bodajże
          1989 roku. Troche modernizowana, ale te "modernizacje" pachniały trochę
          polonezem - tu listewka, tam dekielek, atrapka, znaczek - taki pic na wodę
          fotomontaż. Co nie zmienia jednak faktu, że auto jest jak terminator - trzeba
          mieć wyjątkowego pecha, żeby cos było nie tak. Poza tym oszczędne - spalanie
          jak w SC, wyjątkowo przestronne w środku jak na swoje gabaryty. A że brzydkie?
          No brzydkie, nie każdy samochód może służyć do rwania lasek z dyskoteki :)
          Ja kupiłem używany ('98, 65kkm) i poza trzeszczącymi plastikami (to w tym
          modelu norma)nic złego(!) na to auto powiedzieć nie mogę. Wlewam, jeżdżę i
          słucham, jak moje koleżanki i koledzy miotają się od mechanika do elektryka ze
          swoimi furami.
          A co do kasy, to powiem Ci, że za 20 tys., bez problemu trafisz na egzemlarz
          jeszcze na gwarancji.
          Pozdro
      • Gość: . Re: mam 20 tyś. co kupić ? IP: *.uni-passau.de 16.11.01, 16:46
        A co potem zrobic ze starym Swiftem, zestarzec sie z nim? Bo na pewno sprzedaz
        to wielka sztuka.
        • pepito Re: mam 20 tyś. co kupić ? 20.11.01, 10:25

          Gość portalu: . napisał(a):

          > A co potem zrobic ze starym Swiftem, zestarzec sie z nim? Bo na pewno sprzedaz
          > to wielka sztuka.

          Naprawde tak trudno sprzedac starego (w sensie kilkuletniego, nie 12-letniego) Swifta? To to jest chyba tak jak z bezrobociem: 4 miesiace temu chcialem kupic samochod w rodzaju Swifta lub UNO. I nie moglem znalezc Swifta 5-letniego za 12 tysiecy. Jak sie chce sprzedac za 18 zamiast 12, to sie nie moze sprzedac. Wielka sztuka? Wielka sztuka to jest realnie spojrzec juz przy zakupie na perspektywe, takze cenowa, odsprzedazy.
          Byc moze moj nastepny samochod, po UN-ie to bedzie Swift.
          P
    • Gość: Krzysiek Re: mam 20 tyś. co kupić ? IP: *.*.*.* 16.11.01, 17:11
      Z dwojga na pewno Uno 45
      • Gość: Andre Re: mam 20 tyś. co kupić ? IP: *.pcplus.com.pl 25.11.01, 20:20
        Gość portalu: Krzysiek napisał(a):

        > Z dwojga na pewno Uno 45

        I tu cię popieram.
        Miałem Uno Fire.
        Sprzedałem po 65 tys.
        Padło tylko :
        1 Sprzęgło - mimo że nie pajacowałem
        2 Tłumik
        3 Amortyzatory tył - po 40 tys.
        4 Amortyzatory przód - po 60 tys.
        5 Korozja w tylnych błotnikach
        6 Chronicznie brzęcząca osłona termiczna katalizatora
        7 Biegi wchodzące tylko z mięsem (znaczy się kląłem)
        8 No i duperele typu klamka, wycieraczka itp mnóstwo.
        A pozatym Fiat jest lepszy od Skody
        Pozdr.
    • Gość: POOL Re: mam 20 tyś. co kupić ? IP: *.zamosc.cvx.ppp.tpnet.pl 24.11.01, 00:27
      Obligacje.
      • Gość: fragi Re: mam 20 tyś. co kupić ? IP: *.zebyd.com.pl 24.11.01, 10:29
        albo gitarę
    • Gość: Adam Re: mam 20 tyś. co kupić ? IP: *.hajnowka.sdi.tpnet.pl 25.11.01, 19:58
      Ludzie dorośnijcie, forum jest od podpowiedzi i wsazówek, a nie debilnych
      żartów.
      • Gość: fragi Re: mam 20 tyś. co kupić ? IP: *.zebyd.com.pl 25.11.01, 20:15
        Głupie pytanie - głupia odpowiedź
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka