Dodaj do ulubionych

Czy używacie brechy?

IP: *.no / 192.168.0.* 16.03.03, 23:09
W pojazdach ciężarowych mamy do czynienia z tzw. hamulcem postojowym. Podobną rolę w osobówkach pełni hamulec ręczny, który w większości pojazdów łączy dźwignię zwaną brechą przez cięgła giętkie z kołami tylnymi. Daje to możliwość wchodzenia w zakręty z uślizgiem tylnej części pojazdu (z tym, że wejść w taki zakręt znacznie łatwiej niż zeń wyjść).
I tu moje pytanie: czy używacie brechy? Czy pozwoliła wam kiedyś wyjść z jakiejś opresji, czy historie tego typu można włożyć między bajki?
W mojej stopiątce nie trzeba szarpać brechy - każdy wie, że jesli w bagażniku nie wozi się butelek z piaskiem, to autem na zakrętach rzuca, jak pijanym wojewodą.
Obserwuj wątek
    • Gość: Derwisz Re: Czy używacie brechy? IP: *.kurdwanowa.sdi.tpnet.pl 16.03.03, 23:25

      No cóż! "Na ręcznym" zakręcają tylko ci, którzy nie wiedzą co to power-slide.
      Dawniej myślałem, że zakręcanie przednionapędowym lanosem na ręcznym pod
      supermarketem, oprócz ego, że widowiskowe i niebezpieczne jest nie lada frajdą
      dla kierowcy.

      Nie ukrywam, że IMHO auta z napędem przednim to lipa.
      Jeśli mamy napęd tylny i do tego trochę koników pod pokrywką... wystarczy, że
      dodamy gazu na wirażu i... mamy slide tylniej osi jak marzenie. Lekko
      ustępujemy z nogą i znów przyczepny. I tak możemy kontrolować uślizg, co w
      furce z "brechą" jest dużo trudniejsze i mniej kontrolowane. Oczywiście, że
      kierowcy rajdowi używają czasem tego wynalazku, ale to jest zupełnie inna
      klasa kierowcy. To nie "uliczny wojownik" tylko ktoś, kto jazdą zarabia na
      życie.
      Swoja droga, gdzieś czytałem, że auta rajdowe klasy A8 nie posiadają hamulca
      ręcznego, albo przynajmniej przes kilka sezonów nie posiadały.
      Uślizg uzyskiwało się przez wejście w zakręt z gazem, potem puszczenie gazu,
      ew. lekkie przyhamowanie, masa auta na przod, przyczepnosc chwilowo wieksza na
      przedzie, slizg tylu, koniec zakretu ->gazzzzzz.....
      Oczywiście do tego to musi być ogromna moc auta, aby puszczenie gazu
      momantalnie hamowalo, a jego dodanie dawalo kopa i ciezar na tyl.

      W dzisiejszych WRC jest chyba reczny, ale nie dam glowy. W nizszych klasach
      bywaly chyba nawet hydrauliczne "brechy" i bywaja po dziś dzień... co oznacza,
      że SĄ STOSOWANE ;)

      pozdrawiam

      Derwisz
      Granatowa 911 Carrera 2 (993) z 1991
      • al.bandi IMHO 17.03.03, 09:35
        Gość portalu: Derwisz napisał(a):
        > Nie ukrywam, że IMHO auta z napędem przednim to lipa.

        Sory, ale co to jest IMHO ?
        :-\
        • Gość: Derwisz Re: IMHO IP: *.kurdwanowa.sdi.tpnet.pl 18.03.03, 15:16
          In My Humble Opinion

          pozdrawiam

          Derwisz
          Granatowa 911 Carrera 2 (993) z 1991
        • Gość: Niknejm Re: IMHO IP: 143.26.81.* 18.03.03, 19:18
          al.bandi napisał:

          > Gość portalu: Derwisz napisał(a):
          > > Nie ukrywam, że IMHO auta z napędem przednim to lipa.

          Ostatnio wziąłem parę godzin lekcji w zimowej szkole jazdy... I tam doceniłem
          przedni napęd mojego Cifka. ;-) A jeszcze bardziej 4X4 ;-)
          Jeśli nie mamy 4X4, to w warunkach zimowych już wolę napęd na przód.
          Ewentualnie może być na tył, ale wtedy mile widziane ESP ;-)

          Pzdr
          Niknejm
          • Gość: Derwisz Re: IMHO IP: *.kurdwanowa.sdi.tpnet.pl 18.03.03, 22:10
            Auta z napędem przednim
            Front Wheel Drive do dziś przezywa się:
            Wrong Wheel Drive - kto czyta artykuły amerykańskie, ten wie.

            Na śliskim trzeba być ostrożnym i umiec jeździć. Jak przedobrzysz, to żaden
            ESP Ci nie pomoże.
            Jeśli umiesz jeździć i jesteś przyzwyczajony do auta z tylnym napędem, to w
            niczym nie ustępujesz kierowcy fwd.

            Autem rwd łatwiej o poślizg, ale za to łatwiej z niego wyjdziesz ;)

            W niczym nie ujmując fwd:
            Przod jest do hamowania, tył do napędzania wozu.

            Derwisz
            Granatowa 911 Carrera 2 (993) z 1991

            • Gość: Niknejm Re: IMHO IP: 143.26.81.* 19.03.03, 10:28
              Gość portalu: Derwisz napisał(a):

              > Auta z napędem przednim
              > Front Wheel Drive do dziś przezywa się:
              > Wrong Wheel Drive - kto czyta artykuły amerykańskie, ten wie.
              >
              > Na śliskim trzeba być ostrożnym i umiec jeździć. Jak przedobrzysz, to żaden
              > ESP Ci nie pomoże.
              > Jeśli umiesz jeździć i jesteś przyzwyczajony do auta z tylnym napędem, to w
              > niczym nie ustępujesz kierowcy fwd.

              Żeby tak było, to trzeba naprawdę duuuużo ćwiczyć. Dla kierowcy niewyczynowego
              przedni napęd jest łatwiejszy na śliskim, zwłaszcza, że np. w czasie jazdy
              slalomem po śniegu/lodzie łatwiej jest przyspieszać (przód bardziej dociążony,
              jak silnik z przodu, poza tym napędzane są koła skrętne). A wychodzi się z
              poślizgu, wbrew pozorom, dokładnie tak samo i fwd i w rwd. Przećwiczyłem ;-)
              To, co mówisz, to prawda. Ale trzeba naprawdę dużo trenować, w różnych
              warunkach. Jak ćwiczysz jazdę w poślizgach najwyżej kilkanaście godzin w roku,
              fwd jest IMHO lepszy.
              A z ostrożnością masz 100% racji.

              > Autem rwd łatwiej o poślizg, ale za to łatwiej z niego wyjdziesz ;)

              Niekoniecznie, zwłąszcza jeśli oś tylna jest niedociążona (silnik z przodu).

              > W niczym nie ujmując fwd:
              > Przod jest do hamowania, tył do napędzania wozu.

              A najlepsze jest 4X4.

              Pzdr
              Niknejm
    • Gość: ttt Re: Czy używacie brechy? IP: 81.15.182.* 17.03.03, 08:34
      owszem czasem używam, ale do ćwiczeń (początek sezonu zimowego) i zawracania w
      ciasnym miejscu.
      na drodze jeszcze nie miałem okazji, ale jakby co to umiem.
      tyle tylko, że gdyby zaszła konieczność użycia w normalnej jeździe z powodu
      utraty kontroli (i nie mówię tu o umyślnym prowokowaniu takiej sytuacji) to
      pewnie i tak skończyło by się w rowie (ale kto wie, bop może jednak taka
      tresura coś daje).
      z poważaniem ttt
    • gaziarz Re: Czy używacie brechy? 18.03.03, 18:57
      teraz to mam juz przechlapane.
      Odkad kupilem tylnonapedowy samochod, to brecha juz mi do niczego nei jest
      potrzebna, a moc (109KM) jest za mala to Power Slide'u.

      Ale do kiedy mialem Brave (a wczesniej inne przednionapedowce)
      uzywalem "rekawa" i innych technik kontrolowanych poslizgow na codzien.
      Oczywiscie najpierw byly dziesiatki godzin cwiczen z kolegami i samotnie.
      na placach, na sniegu, piasku, miedzy pacholkami, na normalnych drogach.
      Pogieta felga, wahacz do wymiany, row (to uszokdzenia, ktore powstaly podczas
      regularnej zabawy, nie w ruchu publicznym)- to w porownaniu z cena moich
      kolegow za nauke poslizgow (wiekszosc z nich conajmniej raz dacha zaliczyla)
      stosunkowo nieduzo.
      Wiec jak juz sie nauczylem i czulem sie pewnie do predkosci 70-80 km/h na
      asfalcie- zaczalem uzywac rekawa i innych poslizgow w codziennej jezdzie-
      zagapisz sie i mijasz skrzyzowanie- odruchowo ciagniesz reczny...
      Bardzo czesto lapalem sie na tym, ze prawa reke trzymalem na recznym, zamiast
      na lewarku lub kierownicy...
      Ale do rzeczy
      Duzo trzeba sie pobawic, zeby przynioslo to efekt.
      To ze zyje zawdzieczam w opinii mojej i policji temu, ze kupe czasu spedzilem
      na "swirowaniu" jak to zwa niektorzy...
      Fakt, ze moze jechalem za szybko- 170km/h na ekspresowce, ale tir, ktory mi
      zajechal droge jechal ze 20 (hamowal i sie nie wyrobil na swoim pasie).
      Jakbym mial lepiej opanowana breche, to moze nie zaliczylbym barierki i rowu po
      500 metrach.

      Ale jakbym sie w zyciu nie pobawil recznym, to pewnie bym wypadl z drogi zaraz
      po zajechaniu przez tira, co przy 170 nie skonczyloby sie przezyciem....

      pzdr
      • mapmuh Gaziarzu? 18.03.03, 19:08
        Tak naiwnie zapytam: nie ściemniasz?
        • gaziarz Re: Gaziarzu? 18.03.03, 19:48
          nie sciemniam.
          Ale jezdze znacznie ostrozniej.
          Szczegolnie zaczalem stosowac zasade ograniczonego zaufania.
          A jak o niej zapominam, to przypomina mi o tym kregoslup (no nie dalo sie tak
          bez bolu wyjsc).
          pzdr
          --
    • Gość: 130rapid Re: Czy używacie brechy? IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 18.03.03, 19:35
      Gość portalu: Dziadek w Skodzie napisał(a):

      > W pojazdach ciężarowych mamy do czynienia z tzw. hamulcem postojowym. Podobną
      rolę w osobówkach pełni hamulec ręczny, który w większości pojazdów łączy
      dźwignię zwaną brechą przez cięgła giętkie z kołami tylnymi. Daje to możliwość
      wchodzenia w zakręty z uślizgiem tylnej części pojazdu (z tym, że wejść w taki
      zakręt znacznie łatwiej niż zeń wyjść). I tu moje pytanie: czy używacie brechy?
      Czy pozwoliła wam kiedyś wyjść z jakiejś opresji, czy historie tego typu można
      włożyć między bajki?

      Ręczny pomógł mi kiedyś zimą uniknąć uderzenia w tył Żuka. To były czasy kiedy
      o zimówkach nikt nie marzył. Wyjeżdżałem z domu, było pochmurno i mokro, +3 na
      termometrze. Po godzinie jazdy zaczął brać mróz, ale nie było tego czuć, ani
      widać z ciepłego wnętrza samochodu. Za wiaduktem (lekko z górki) było
      skrzyżowanie ze światłami. Akurat paliło się czerwone, stał Żuk.
      Jechałem niecałe 40 km/h, zacząłem łagodne hamowanie, przezornie dużo wcześniej
      i wtedy okazało się niespodziewanie, że mam totalną gołoledź pod kołami
      Zorientowałem, że zabraknie mi około 2-3 metrów. Na parę metrów przed Żukiem
      skręciłem w lewo, jednocześnie zaciągając ręczny, zaraz potem w prawo, żeby nie
      wjechać na lewy pas. Ustawiłem samochód w poprzek, aż łagodnie oparł się tylnym
      prawym kołem o krawężnik. Dzięki temu stanął.
      Nie ma się czym chwalić, ale rozpaczliwe hamowanie skończyłoby się pewnie
      potłuczeniem przednich lamp, a kto wie, czy nie rozwaleniem chłodnicy. Uciekać
      nie było gdzie.

      > W mojej stopiątce nie trzeba szarpać brechy - każdy wie, że jesli w bagażniku
      nie wozi się butelek z piaskiem, to autem na zakrętach rzuca, jak pijanym
      wojewodą.

      (Coś nie całkiem gra w twojej stopiątce, bo ja swoją stotrzydziestką na krętych
      drogach wpędzałem w kompleksy właścicieli starych Golfów - teraz przyznaję stoi
      zakurzona i czeka na (finansowo) lepsze czasy. Chyba to zmienione tylne
      zawieszenie nie robi aż takiej różnicy?)
      • Gość: Dziadek w Skodzie Re: Czy używacie brechy? IP: *.no / 192.168.0.* 18.03.03, 19:55
        Hoho! Nie jeździłem nigdy innym modelem z Mlada Boleslav, ale mój bolid jest wyważony przez jakąś sprytną przekupkę, oceniam to na 30-70 (oś przednia-tylna) i szczególnie zimą zdarza się że kołami kręcę, a ten charakterny wozik, jadąc chyba tylko na tylnych, ani myśli skręcać - jak w Twojej opowieści. Dla tej przyczyny wożę w bagażniku plastikowe flaszki z piaskiem budowlanym.

        A z brawurowej jazdy wyrośliśmy oboje. Ja i moja stopiątka.
    • greenblack Re: Czy używacie brechy? 18.03.03, 22:52
      Ja nie używam, bo mam ręczny-nożny tzn. włączany nogą, a wyłączany jeszcze
      śmieszniej, bo lewą ręką przy pomocy takiej zabawnej "klamki" w desce
      rozdzielczej. Poza tym 4x4 rządzi;)


      Pozdrawiam
    • hiszpan25 Re: Czy używacie brechy? 19.03.03, 11:03
      niestety mam napęd na niewłaściwą os i czasami hamulec ręczny pomaga sie
      zmieścić w zakręcie... (tak naprawdę to tylko małe prędkości ciasne nawroty i
      nawieżchnia pokryta śniegiem lub lodem)
      raz zaskoczony nagłą zmiana nawieżchni (asfalt/gołoledź) uratowałem przód
      pojazdu tylko dzieki hamulcowi ręcznemu (autko postawione bokiem zatrzymało się
      przed a nie na murku).
      sytuacje takie to jednak podczas normalnej jazdy rzadkość której staram sie
      unikać.

      PZDR
    • Gość: alek Re: Czy używacie brechy? IP: 195.136.36.* 19.03.03, 12:57
      Używam "brechy" jak stoję na światłach na lekko nachylonej drodze.
      To mnie kiedyś uratowało, bo nocą na zamkniętym przejeździe kolejowym stała za
      mną bryka z opowieści hipa z dwoma "karkami" na pokładzie i pewnie by wysiedli
      i obili mi mordę gdybym im świecił stopami po oczach :-((

      Swoją drogą jest to wkurzające jak ktoś przede mną w nocy stoi na hamulcu i
      daje czerwonym po oczach.

      Pozdrowienia, alek
      • greenblack Re: Czy używacie brechy? 20.03.03, 20:09
        Gość portalu: alek napisał(a):

        > Swoją drogą jest to wkurzające jak ktoś przede mną w nocy stoi na hamulcu i
        > daje czerwonym po oczach.

        Chyba czas iść do okulisty. Co byś zrobił np. w Ameryce - 90% samochodów z
        automatem?
        • Gość: Marek Re: Czy używacie brechy? IP: *.atlanta.ga.us 20.03.03, 20:12
          Najgorsi sa kierowcy jezdzacy na dwie nogi - jedna stale
          na gazie a druga na hamulcu. Bardzo czesto zapala im sie
          swiatlo hamulca w czasie przyspieszania...
    • Gość: Ralph Re: Czy używacie brechy? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 21.03.03, 09:59
      Używam. I uważam, że brecha (rękaw, ręcznik itd.) jest elementem o szerokich
      możliwościach zastosowania. Zresztą, w tylnionapędówkach też nie można
      wykonać "czasowo" ciasnego skrętu (zwrotu w miejscu) bez ręcznego (w 4x4 tak
      samo), bo np. każdy samochód ma określony promień skrętu. Poza tym, ręczny
      umożliwia gwałtownie zmienić środek ciężkości wozu, o to chodzi.
      A już supercenną właściwością ręcznego w samochodach bez ABS-u jest możliwość
      skuteczniejszego hamowania w sytuacjach awaryjnych, zwłaszcza na mokrej jezdni.
      Naprawdę skraca drogę hamowania, gdy się to nalezycie (wy)czuje, zwłaszcza w
      koleinach pełnych wody,
      Pozdrawiam

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka