Dodaj do ulubionych

Strzeżcie się niedzielnych kierowców...i nie tylko

IP: *.wsp.zgora.pl 09.11.01, 22:37
Jak każdy "jeżdżący" kierowca zauważyłem pewną zasadę: uważać i jechać 10
metrów za burakami w beemkach, dziadkami w kapeluszach (za kierownicą),
gościami i babkami z twarzą miedzy kierownicą a przednią szybą oraz
nawiedzonymi kierowcami z naklejonym znakiem ryby na aucie (ci ostatni wykonuja
wszelkie manewry wraz z jazdą 7,5 raza wolniej od normalnego kierowcy -
włącznie z reakcją na nieprzewidziane sytuacje). Co Wy na to? Podzielacie moj
opinię? A może jeszcze jakaś grupa niedzielnych-mszalnych kierowców psuje Wam
zdrowie na weekendy?-:))
Obserwuj wątek
    • Gość: driver Re: Strzeżcie się niedzielnych kierowców...i nie tylko IP: *.wsp.zgora.pl 09.11.01, 23:05
      Popieram _Gandalfa całkowicie. Dorzuce tylko starsze auta- przede wszystkim
      maluszki w których podczas hamowania znika wszelkie oswietlenie, nie mówiąc już
      o kierunkach!
      • Gość: Adam Re: Strzeżcie się niedzielnych kierowców...i nie tylko IP: *.acn.waw.pl 10.11.01, 00:36
        Co powiecie o wjeżdżaniu na skrzyżowania wiedząc, że nie szans ich opuścić.
        Codzienna droga do pracy i kilkunastu matołów tamuje ruch, może by tak zamiast
        rozstawiać videoradary policja raz w tygodniu wszystkimi siłami waliła mandaty
        1.000 PLN tym wszystkim, którzy tamują ruch i przyczyniają się do powstawania
        korków.
        Słyszałem, że podobno w Londynie policja organizowała dni łapania takich
        kierowców. Co o tym sądzicie?
        • Gość: bObO Re: Strzeżcie się niedzielnych kierowców...i nie tylko IP: *.chello.pl 10.11.01, 01:36
          Zgadzam się, to wyjątkowe chamstwo, mnienam że w większości przypadków świadoma
          złośliwość niż czysta głupota. Dziś wracając z pracy przestałem tak jedną
          zmianę świateł zupełnie bez sensu, bo "poprzeczni" ustawili się jakby byli z
          Samoobrony.
    • Gość: Ralph Re: Sposób na drogowy stres. A Wasze metody? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 10.11.01, 14:36
      Osobiście zauważam poprawę kultury objawiającej się m.in. wpuszczaniem
      czekających na podporządkowanej, zaczyna działać nawet zasada jeden-na-jeden.
      Zmniejsza się też okazywana nerwowość i mniej sie trąbi. To wszystko w mieście
      (przynajmniej moim), zaczynamy chyba rozumiec własną współzależność. Za to na
      trasie jest trochę gorzej... Osobiście samochód nabiera dla mnie właściwego
      sensu dopiero po wyposażeniu w dobre audio- przy skupieniu na muzyce
      (przynajmniej w znajomym terenie) nie straszne mi są 'fujary' za kierownicą,
      żółwie tempo taksówkarzy i korki. Zauważyłem też, że jeśli muzyka jest np.
      spokojna (albo 'ambitna'), to jestem w stanie 'wybaczyć więcej', może dlatego,
      że zdenerwowanie psuje nastrój, najważniejszy przy 'głebokim' odsłuchu.
      Oczywiście priorytetem pozostaje utrzymanie koncentracji na drodze!
      Melomani górą!!!
      • Gość: bObO Re: Sposób na drogowy stres. A Wasze metody? IP: *.chello.pl 10.11.01, 15:07
        Gość portalu: Ralph napisał(a):

        > Osobiście zauważam poprawę kultury objawiającej się m.in. wpuszczaniem
        > czekających na podporządkowanej, zaczyna działać nawet zasada jeden-na-jeden.

        Też to zauważyłem, ale jestem bardziej za zasadą jeden-na-dwa, tzn. co drugi z
        pierwszeństwem wpuszcza podporządkowanego. Tak jest chyba bardziej logicznie.

        > Zmniejsza się też okazywana nerwowość i mniej sie trąbi. To wszystko w mieście
        > (przynajmniej moim), zaczynamy chyba rozumiec własną współzależność.

        W Warszawie jest różnie. Wczoraj biedny jeden taki czekał, aż dopiero piąty go
        wpuścił, reszta usilnie trzymała się zderzaka poprzednika. Facet miał gdańską
        rejestrację, było mi trochę wstyd za "ziomków"...

        > Za to na
        > trasie jest trochę gorzej...

        Wg mnie także jest różnie, jednak większość ustępuje drogi zjeżdżając na pobocze.

        > Osobiście samochód nabiera dla mnie właściwego
        > sensu dopiero po wyposażeniu w dobre audio- przy skupieniu na muzyce
        > (przynajmniej w znajomym terenie) nie straszne mi są 'fujary' za kierownicą,
        > żółwie tempo taksówkarzy i korki. Zauważyłem też, że jeśli muzyka jest np.
        > spokojna (albo 'ambitna'), to jestem w stanie 'wybaczyć więcej', może dlatego,
        > że zdenerwowanie psuje nastrój, najważniejszy przy 'głebokim' odsłuchu.
        > Oczywiście priorytetem pozostaje utrzymanie koncentracji na drodze!
        > Melomani górą!!!

        Pod tym to się mogę podpisać nawet krwią. ;-)
        Nawet pomijając fakt, że napalony ze mnie meloman, to sądzę, że dla każdego
        kierowcy słuchanie ulubionej muzyki musi wpływać uspokajająco, no chyba że
        jednocześnie zaczął się korek i "Speed King". ;)

        Drugim elementem kojącym (w lecie) jest klima. Nie uwierzyłbym, póki sam się nie
        przekonałem.

        Trzecim - to takie uczenie się bezstresowej jazdy. Jeśli nie będziemy każdego
        przejazdu traktować jak najważniejszego w życiu, a koncentracja nie skupi się
        najbardziej na utrudnieniu życia innym, to po pewnym czasie trudno będzie nas
        wyprowadzić z równowagi - sprawdzone.
        • Gość: Ralph Re: Welcome to Another World of Driving IP: *.bielsko.dialog.net.pl 10.11.01, 15:41
          Ha, a to dobre! I kto to mówi?!
          Zdziwienie oczywiście udawane, bo dobrze wiemy, za co dostawaliśmy 'burę' na
          forum.
          A co do trzeciego elementu- wciąż się tego od nowa uczę i nie daje się to
          nauczyć raz-na-zawsze. Można co najwyżej dojść do niejakiej wprawy (rutyny
          pozytywnej?), nieprawdaż? I cieszy mnie, że jest tutaj ktoś, kto kuma, że dobra
          muza to podstawa. A propos- co sobie 'puszczasz'? Ostatnio i 'od zawsze'? Bo
          ostatnio odkryłem coś rewelacyjnego właśnie 'na pokład'- nie wiem, czy to
          znane, czy nie, w nowosciach nie siedzę, ale proponuję: płytka 'Smokers
          delight' zespołu NIGHTMARE ON WAX. Jak to określił mój fachowy kolega- klimaty
          chill-out'owe. Rewelacja!
          • Gość: Staruch Re: Welcome to Another World of Driving IP: 130.225.149.* 10.11.01, 15:45
            Ralphie,
            nic mi ten zespol nie mowi. Czy to nowosc, czy staroc? Latwo to kupic w
            zwyczajnym sklepiku?pzdr.
            • Gość: Ralph Re: Welcome to Another World of Driving IP: *.bielsko.dialog.net.pl 10.11.01, 16:10
              O grupie niewiele wiem, płytkę mam kopiowaną (domowo), wyszła coś koło '96.
              Sprawdź na stronie www.isound.com.pl, może coś znajdziesz:)
              • Gość: KR$ Re: Welcome to Another World of Driving IP: *.ipt.aol.com 10.11.01, 19:58
                To takie fajne klimaty transowo - technowe proponuje wskoczyc na aimstera i
                sciagnac Les nuits tego zespolu...
          • Gość: bObO Mjuzik, tylko mjuzik! IP: *.chello.pl 10.11.01, 21:56
            Gość portalu: Ralph napisał(a):

            > dobra muza to podstawa. A propos- co sobie 'puszczasz'? Ostatnio i 'od zawsze'?
            Bo
            > ostatnio odkryłem coś rewelacyjnego właśnie 'na pokład'- nie wiem, czy to
            > znane, czy nie, w nowosciach nie siedzę, ale proponuję: płytka 'Smokers
            > delight' zespołu NIGHTMARE ON WAX. Jak to określił mój fachowy kolega- klimaty
            > chill-out'owe. Rewelacja!

            U mnie gatunkowo gust ostatnio pokrywa się z odzawsze. Jest to jedyny ukochany
            zachwycający rock tzw. progresywny. Czyli Genesis, Yes, Marillion i wiele, wiele
            zespołów współczesnych z tego gatunku, który fascynuje mnie niezmiennie już od 10
            lat. Wykonawców jest wielu, płyt mam mnóstwo, więc chyba nie "zakocham się" już w
            innej muzyce. Z powodu pokręconych rytmów, czy zmian tempa, a także
            nienajbanalniejszych melodii, na pewno nie jest to idealna muzyka dla każdego,
            zwłaszcza do samochodu, ale uwielbiam to bezgranicznie (chyba nawet ciut bardziej
            od mojej Hondziny) ;-)
            • Gość: Andre Re: Mjuzik, tylko mjuzik! IP: *.pcplus.com.pl 10.11.01, 22:48
              Gość portalu: bObO napisał(a):

              > Gość portalu: Ralph napisał(a):
              >
              > > dobra muza to podstawa. A propos- co sobie 'puszczasz'? Ostatnio i 'od zaw
              > sze'?
              > Bo
              > > ostatnio odkryłem coś rewelacyjnego właśnie 'na pokład'- nie wiem, czy to
              > > znane, czy nie, w nowosciach nie siedzę, ale proponuję: płytka 'Smokers
              > > delight' zespołu NIGHTMARE ON WAX. Jak to określił mój fachowy kolega- kli
              > maty
              > > chill-out'owe. Rewelacja!
              >
              > U mnie gatunkowo gust ostatnio pokrywa się z odzawsze. Jest to jedyny ukochany
              > zachwycający rock tzw. progresywny. Czyli Genesis, Yes, Marillion i wiele, wiel
              > e
              > zespołów współczesnych z tego gatunku, który fascynuje mnie niezmiennie już od
              > 10
              > lat. Wykonawców jest wielu, płyt mam mnóstwo, więc chyba nie "zakocham się" już
              > w
              > innej muzyce. Z powodu pokręconych rytmów, czy zmian tempa, a także
              > nienajbanalniejszych melodii, na pewno nie jest to idealna muzyka dla każdego,
              > zwłaszcza do samochodu, ale uwielbiam to bezgranicznie (chyba nawet ciut bardzi
              > ej
              > od mojej Hondziny) ;-)

              Rolling Stones, Janis Joplin
              Eric Clapton, Santana
              Bob Dylan, Sting
              Manhattan Transfer, Dire Straits
              John Mayall, Pink Floyd
              Beatles, Led Zeppelin
              Doors, Animals, itd itp itd.
              Jak widzicie jestem starszy od węgla.
              I na dodatek jeżdżę Fabią . Paranoja .
              Jedynie kapelusza nie prowadzę i samochodu nie ozdabiam niczym.

              Mam pytanie. Czy ktoś montował subwofer do Fabii? Radio mod.MS 502.
              Ukłony dla panów.

              • Gość: Ralph Re: Mjuzik, tylko mjuzik! IP: *.bielsko.dialog.net.pl 11.11.01, 14:03
                A czy słuchacie czasem jazzu? Osobiscie regularnie 'dżezuję'- Dawis, Coltrane
                i 'ekipa', inni, ale lubie też czysty wokal np. Cassandra Wilson.

                Hej, Andre, co tam wegiel! Ja mam jeszcze pare lat do 30-ki, ale to, co dobre-
                jest takie niezależnie od wieku, czyż nie?! Bo Flojdzi, Clapton, Dire i reszta
                z listy to właśnie mój typ, podobnie jak Marillion (Fugazi! Fugazi!!).

                A propos- któregos dnia w lecie (tego roku) był godzinny korek przywyjeździe ze
                Szczyrku. Schodziłem z gór i byłem wymęczony. Ale właśnie tu muza w wozie
                pokazała swą wyższość nad resztą 'umilaczy'! Sciągnąłem buty, rozparłem sie
                wygodnie na fotelu, ręczny w łapę ( bo było delikatnie z górki), mineralna,
                i...wysłuchałem calutkiego koncertu na orkiestrę, klasyka z ubiegłego wieku.
                Zwykle w aucie słucham 'rozrywki', ale tym razem naprawde sobie popuściłem!
                Przyznam też, że lubie łowić co ciekawsze piosnki z gatunku Bravo hits! i
                czasem to jest to!

                PS.A z tych czadowych, ale zajebiście przemyślanych i spójnych klimatów z
                naprawdę nowoczesnego nurtu polecam Daft Punk 'Howework', albo to najnowsze
                (zapomniałem tytułu, seria rysunkowych teledysków o inwazji). Przy dojezdzie
                np. na imprezę (w tym roku moje kolejne spóźnione odkrycie, w drodze nad morze
                na wakacjach) albo do pokręcenia się po mieście- niezastąpione!!
                Eksperymentujcie, panowie, pozdrawiam!!!
                • Gość: JAndre Re: Mjuzik, tylko mjuzik! IP: *.pcplus.com.pl 11.11.01, 16:14
                  Jasne że "dżezuję" ale trochę się wstydziłem a raczej obawiałem przyznać.
                  No bo jak by się dowiedział jakiś "techno - krata" albp disco - polowiec toby
                  ze mnie wiatrak zrobił
                  Ale jak zacząłeś no to ja też zapodam co słucham.
                  Miles Davis, Herbie Hancock, Al Di Meola, Chick Corea,
                  John Mc Laughlin, Duke Ellington, Paco De Lucia, John Coltrane, Gato Barbieri,
                  Blood Sweat & Tears
                  Jest jeszcze coś Muzyka zespołu Traveling Wilburys.
                  To kapela gdzie pod pseudonimami grają takie amerykańskie discspolo sławni
                  artyści bawiąc się przy tym znakomicie.
                  Muzyka zaje......sta. Można się skupić na krajobrazach a auto jedzie samo.
                  Sprawdźcie. Naprawdę warto. Przy okazji zagatka :kto tak pięknie gra?
                  Ukłony
                  • Gość: bObO Re: Mjuzik, tylko mjuzik! IP: *.chello.pl 11.11.01, 22:51
                    Gość portalu: JAndre napisał(a):


                    > Jest jeszcze coś Muzyka zespołu Traveling Wilburys.
                    > To kapela gdzie pod pseudonimami grają takie amerykańskie discspolo sławni
                    > artyści bawiąc się przy tym znakomicie.
                    > Muzyka zaje......sta. Można się skupić na krajobrazach a auto jedzie samo.
                    > Sprawdźcie. Naprawdę warto. Przy okazji zagatka :kto tak pięknie gra?
                    > Ukłony

                    Fajna kapelka, w okresie fascynacji Beatlesami także lubiłem TV. Roy Orbison,
                    George Harrison, Bob Dylan, więcej nazwisk nie pamiętam :(
            • Gość: TK Re: Mjuzik, tylko mjuzik! IP: *.clinika.pl 12.11.01, 15:44
              Gość portalu: bObO napisał(a):

              > U mnie gatunkowo gust ostatnio pokrywa się z odzawsze. Jest to jedyny ukochany
              > zachwycający rock tzw. progresywny. Czyli Genesis, Yes, Marillion i wiele,
              > wiele zespołów współczesnych z tego gatunku, który fascynuje mnie niezmiennie
              > już od 10 lat. Wykonawców jest wielu, płyt mam mnóstwo, więc chyba
              > nie "zakocham się" już w innej muzyce. Z powodu pokręconych rytmów,
              > czy zmian tempa, a także nienajbanalniejszych melodii, na pewno nie
              > jest to idealna muzyka dla każdego, zwłaszcza do samochodu, ale uwielbiam
              > to bezgranicznie (chyba nawet ciut bardziej od mojej Hondziny) ;-)

              To ciekawe! Bo mi byc moze wlasnie przez samochod gust zaczal sie nieco zmieniac,
              moze nie zmieniac ale nakladac. Bo w domu to z wielka przyjemnoscia wprawiam
              ściany w drżenie takim "Return Of the Giant Hogweed", "Siberian Khatru",
              "Arrow" VdGG, etc etc. W samochodze jednak rock progresywny nie sprawdza sie
              najlepiej. I tak krok po kroku zaczalem kombinowac z rożnymi "transami", "nowa
              muzyka taneczna" czy jak to by nazwać.

              Latem jak pada deszcz, idalnie sie płynie przy Protection - Massice Attack.
              I do tej beczki najczęściej sięgam za kółkiem: Thievery Corporation, Hooverphonic,
              Bjork (ale tylko pierrwsze trzy plyty, dwie kolejne juz tylko w domu), Faithless
              itd.

              Z kapel progresywnych najciekawiej slucha mi sie Camela, i to praktycznie z
              z kazdego okresu, czy Moonmadnes, czy Stationary Traveller czy ostatni Rajaz.
              Rewelacyjny do jazdy w nocy jest tez węgierski After Crying - kiedys nawet
              wybralem sie do Budapesztu wylacznie na ich koncert.

              Bywają chwile kiedy super slucha sie ostatnich plyt Legendary Pink Dots, kiedy
              juz narzucili sobie ten krautrockowy rytm. A jak musze sobie czyms przywalic,
              to robie to Tiamatem, Red Hotami czy ostatnio Ormianami z NYC ukrywającymi
              sie pod nazwą System Of A Down.

              Ale i tak muzyki wole sluchac w domu :-P

              Tomek K.
              kaszkur@venco.com.pl
              • Gość: bObO Re: Mjuzik, tylko mjuzik! IP: *.chello.pl 12.11.01, 21:54
                Gość portalu: TK napisał(a):
                >
                > To ciekawe! Bo mi byc moze wlasnie przez samochod gust zaczal sie nieco zmienia
                > c,
                > moze nie zmieniac ale nakladac. Bo w domu to z wielka przyjemnoscia wprawiam
                > ściany w drżenie takim "Return Of the Giant Hogweed", "Siberian Khatru",
                > "Arrow" VdGG, etc etc.

                W domu mam przeważnie możliwość słuchania wyłącznie w nocy i przez słuchawki,
                więc preferuję raczej spokojniejsze lub mniej zrytmizowane nagrania (Porcupine
                Tree, VDGG, The Moody Blues, Barclay James Harvest, Pendragon), za to w
                samochodzie bez przeszkód "rozkręcam sprzęt" przy ostrzejszych odmianach
                progrocka (Asgard, stary Marillion, Yes) lub ostatnio nawet progmetalu (Pain Of
                Salvation, Anathema).

                > W samochodze jednak rock progresywny nie sprawdza sie
                > najlepiej.

                Wiem co masz na myśli, ale oczywiście się nie zgadzam :-)

                > I tak krok po kroku zaczalem kombinowac z rożnymi "transami", "nowa
                > muzyka taneczna" czy jak to by nazwać.
                >

                Nieliczne odstępstwa od ulubionego gatunku to: Enigma, Vangelis (takie spokojne
                granie znakomicie działa na nerwy), ostatnia płyta A-ha (niby pop, ale
                wyrafinowany i urokliwy), Electric Light Orchestra.

                > Bjork (ale tylko pierrwsze trzy plyty, dwie kolejne juz tylko w domu), Faithles
                > s
                > itd.

                Znam Debut - bardzo ładna płyta.

                >
                > Z kapel progresywnych najciekawiej slucha mi sie Camela, i to praktycznie z
                > z kazdego okresu, czy Moonmadnes, czy Stationary Traveller czy ostatni Rajaz.
                > Rewelacyjny do jazdy w nocy jest tez węgierski After Crying - kiedys nawet
                > wybralem sie do Budapesztu wylacznie na ich koncert.

                Zazdroszczę ci, jak kiedyś będziesz się wybierał, jadę z tobą :-)
                A w temacie koncertów ostatnio jestem bardzo "dopieszczony": w lecie był Procol
                Haurm, niedawno Marillion i Yes, za tydzień idę na Pendragon oraz na... Marka
                Grechutę (ale to bardziej ze względu na żonę, choć nie tylko).

                Pozdrawiam!
              • Gość: KR$ Re: Mjuzik, tylko mjuzik! IP: *.ipt.aol.com 13.11.01, 02:54
                Gość portalu: TK napisał(a):

                >
                > To ciekawe! Bo mi byc moze wlasnie przez samochod gust zaczal sie nieco zmienia
                > c,
                > moze nie zmieniac ale nakladac. Bo w domu to z wielka przyjemnoscia wprawiam
                > ściany w drżenie takim "Return Of the Giant Hogweed", "Siberian Khatru",
                > "Arrow" VdGG, etc etc. W samochodze jednak rock progresywny nie sprawdza sie
                > najlepiej. I tak krok po kroku zaczalem kombinowac z rożnymi "transami", "nowa
                > muzyka taneczna" czy jak to by nazwać.
                >

                Widze, ze sie zgadzamy - rock w aucie to rzeczywiscie nie to... Po refleksji co
                do muzyki w aucie przychodzi czas na dalsze przemyslenia i nie masz juz ochoty
                sluchac rocka - chcesz czegos co bedzie bardziej hype, czegos co cie bedzie
                ruszac - ja tak zaczalem jakies 7,8 lat temu (w Polsce wtedy malo kto jeszcze
                sluchal techno :-) ) - najlepszy numer - dwa lata temu podczas pobytu w Sopocie
                na plazy uslyszalem fajna muze, podszedlem do DJa i pytam go co to jest (chodzilo
                mi o podgatunek) a on mi na to: techno... Shit - mialem wtedy 25 lat i az tak
                staro wygladam chyba nie wygladalem... Sluchalem techno jak ten gowniarz jeszcze
                z koszula w zebach zasuwal... :-)


                > Latem jak pada deszcz, idalnie sie płynie przy Protection - Massice Attack.
                > I do tej beczki najczęściej sięgam za kółkiem: Thievery Corporation, Hooverphon
                > ic,
                > Bjork (ale tylko pierrwsze trzy plyty, dwie kolejne juz tylko w domu), Faithles
                > s
                > itd.


                Mieszanka idealna - proponuje dorzucic Groove Armade 'Vertigo' - za ta plyte daje
                glowe. Moze Ci rowniez podejdzie soundtrack z filmu Big Blue. A reszte trzeba
                klecic samemu na minidyskach albo MP3 - niedawno kupilem odtwarzacz w ksztalcie
                kasety magnetofonowej (128 MB) - wkladasz do radioodtwarzacza w samochodzie i
                jest super.

                Pozdro i zycze odlotowych vibs
      • Gość: _Gandalf Re: Sposób na drogowy stres. A Wasze metody? IP: *.wsp.zgora.pl 10.11.01, 21:54
        Niestety muza to nie wszystko- choc ułatwia jazdę-:)) Ostatnio stałem za
        pajacem który wypuszczał kierowców z parkingu (z prawej). Wszystko byłoby OK,
        gdyby nie to, że ja właśnie tam chciałem skręcić- wystarczyłoby żeby baranek
        zrobił 4m do przodu, tamci mogliby dalej wyjeżdżać a i aj byłbym szczęśliwym
        skręcającym w prawo na parking- ale nie: on musiał ich puszczać jeden po drugim
        (chyba z 10 aut puścił). Ja dawałem sygnał światłami i krótkim (nie wkurw...
        jącym jklaksonem), ale zona rwała się, żeby mu drzwiczki otworzyć i wygarnąć.
        Cham jestem czy on troszke przesadził...?
        • Gość: Andre Re: Sposób na drogowy stres. A Wasze metody? IP: *.pcplus.com.pl 11.11.01, 16:18
          No tak.
          Polecam Bolero Rawela.
          • Gość: 130rapid Re: Sposób na drogowy stres. A Wasze metody? IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 12.11.01, 17:19
            Gość portalu: Andre napisał(a):

            > No tak.
            > Polecam Bolero Rawela.

            Full poparcie!!!
            Włączam, gdy stoję w korku i gdy się spieszę.
            Słuchali go chirurdzy, którzy przez 9 godzin, w Stanach w 1984 roku, wszepiali
            facetowi sztuczne serce. ;-)
            PZDR
        • Gość: Ralph Re: Sposób na drogowy stres. A Wasze metody? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 11.11.01, 19:20
          W sumie to ja chyba bym delikatnie przytrąbił (sygnał mam w miarę cichy) i
          pokazał rękami (tak jakoś odepchnął, czy jak?), jak by koleś po światłach nie
          zakumał. Poza tym zależy od dnia, i czy by mi się śpieszyło (no i, oczywiście,
          gdyby muza mi na to pozwalała, ha, ha!). Ale gdyby taki szlachetny kierowca
          rzeczywiście dziesięciu przepuszczał, to raczej bym zatrąbił! Tak dla zasady (i
          żeby sobie przypomnieć, gdzie mam klakson), bo dziesięciu przepuszcza- a ja Tu
          stoję?! Niech do tyłu też popatrzy jeden z drugim, od czasu do czasu...
          PS. Ale tak naprawdę cichutko, pip, pip!
          PPS.Andre, a jak zapakowaną wozisz całą tę muzykę?
          • Gość: Andre Re: Sposób na drogowy stres. A Wasze metody? IP: *.pcplus.com.pl 11.11.01, 20:54
            Planuję odtwarzacz MP3 jak cena pozwoli
            A na razie kasety rotacyjnie capnięte z półki w garażu na chybił
            trafił.Wymienione pozycje i wiele innych mam na dysku, 1554 utwory.
            • Gość: Ralph Re: Sposób na drogowy stres. A Wasze metody? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 11.11.01, 20:56
              Ja wożę kilkadziesiąt płytek w dwóch magaznkach, najwygodniej i mieszczą się w
              półce:)
              • Gość: bObO Re: Sposób na drogowy stres. A Wasze metody? IP: *.chello.pl 11.11.01, 22:53
                Gość portalu: Ralph napisał(a):

                > Ja wożę kilkadziesiąt płytek w dwóch magaznkach, najwygodniej i mieszczą się w
                > półce:)

                W mojej półce mieście się ponad 20 płytek (z pudełkami) i taka ilość starcza mi
                na co najmniej 2 tygodnie.
                • Gość: Ralph Re: Sposób na drogowy stres. A Wasze metody? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 11.11.01, 23:16
                  W dwóch 'maksymalnych' etui mieści się 96 płyt i, gdyby nie to, że wiele więcej
                  nie mam i nie zmieściłoby sie juz do półki, woziłbym wszystko, co mam. A poza
                  tym- nie brzęczą Ci te pudełka? W ogóle to polecam etui- mają same zalety (jest
                  ból, jak chcesz zabrać płytki np. do domu i musisz to wszystko upychać albo
                  nieść ułożone na stosie itp.).
                  A co do MP3 to nie jestem pewien, czy kompresja nie wpłynie na jakość (w
                  przypadku rasowego hi-fi), ale poza tym to właśnie jest to- możnaby mieć
                  wszystko pod ręką!
                  • Gość: Ali Re: Sposób na drogowy stres. A Wasze metody? IP: 213.25.84.* 12.11.01, 12:14
                    MP3 teoretycznie jest słabsze niż klasyczne CD.
                    Jednak konia z rzędem temu co w samochodzie rozpozna z zamkniętymi oczami co
                    gra.
                    Mam w domu magnetofon deck trzygłowicowy z możliwością regulacji prądu podkładu
                    Bias.Mogę na nim nagrać kasetę subiektywnie lepszą jak CD (np. wyostrzyć
                    brzmienie).Oczywiście rasowy meloman nie da się na to nabrać.
                    Przeciętny słuchacz nie rozpozna mojej kasety od MP3 i CD
                    Pozdr.
                  • Gość: bObO Re: Sposób na drogowy stres. A Wasze metody? IP: *.chello.pl 12.11.01, 22:01
                    Gość portalu: Ralph napisał(a):

                    > W dwóch 'maksymalnych' etui mieści się 96 płyt i, gdyby nie to, że wiele więcej
                    >
                    > nie mam i nie zmieściłoby sie juz do półki, woziłbym wszystko, co mam.

                    Gdybym chciał wpakować do bryki całą kolekcję, to chyba musiałbym jeździć z
                    przyczepą ;-). Poza tym to byłaby zbyt duża strata gdyby złodziej razem z radiem
                    zgarnął większą ilość płyt, a potem w dodatku wyrzucił do śmietnika, bo nie
                    słyszał tego na liście hop-bęc.

                    > A poza
                    > tym- nie brzęczą Ci te pudełka?

                    Słucham na tyle głośno, że nie słyszę żadnych brzęków, obawiam się że stuków
                    zawieszenia również ;-)

                    > W ogóle to polecam etui- mają same zalety (jest
                    >
                    > ból, jak chcesz zabrać płytki np. do domu i musisz to wszystko upychać albo
                    > nieść ułożone na stosie itp.).

                    No tak, to jest pewien ból, zwłaszcza jak mam płytę z okładką i lubie wiedzieć
                    jak się nazywa kawałek, który właśnie leci.

                    > A co do MP3 to nie jestem pewien, czy kompresja nie wpłynie na jakość (w
                    > przypadku rasowego hi-fi), ale poza tym to właśnie jest to- możnaby mieć
                    > wszystko pod ręką!

                    Pewnie wpłynie, chociaż zdania na ten temat są podzielone, ale popularne będzie
                    na pewno.
    • Gość: stefan Re: Strzeżcie się niedzielnych kierowców...i nie tylko IP: 155.56.66.* 12.11.01, 16:21
      a mnie rozwala (rozpieprza mowi gosc z T-love) widok goscia z maluszka, ktory
      skrecajac w prawo zjezdza na srodek jezdni po czym skreca w prawo. czyzby obawial
      sie ze sie nie zmiesci?

      ponadto, zamiar skrecenia w prawo sygnalizuje w momencie skretu...



      Gość portalu: _Gandalf napisał(a):

      > Jak każdy "jeżdżący" kierowca zauważyłem pewną zasadę: uważać i jechać 10
      > metrów za burakami w beemkach, dziadkami w kapeluszach (za kierownicą),
      > gościami i babkami z twarzą miedzy kierownicą a przednią szybą oraz
      > nawiedzonymi kierowcami z naklejonym znakiem ryby na aucie (ci ostatni wykonuja
      >
      > wszelkie manewry wraz z jazdą 7,5 raza wolniej od normalnego kierowcy -
      > włącznie z reakcją na nieprzewidziane sytuacje). Co Wy na to? Podzielacie moj
      > opinię? A może jeszcze jakaś grupa niedzielnych-mszalnych kierowców psuje Wam
      > zdrowie na weekendy?-:))

      • Gość: 130rapid Re: Strzeżcie się niedzielnych kierowców...i nie tylko IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 12.11.01, 17:23
        Gość portalu: stefan napisał(a):

        > a mnie rozwala (rozpieprza mowi gosc z T-love) widok goscia z maluszka, ktory
        skrecajac w prawo zjezdza na srodek jezdni po czym skreca w prawo. czyzby obawial
        sie ze sie nie zmiesci?

        - Widocznie został mu taki odruch. Z czasów kiedy jeździł wozem drabiniastym ;-))
        • Gość: Nowy Re: Strzeżcie się niedzielnych kierowców...i nie tylko IP: 212.244.170.* 13.11.01, 07:57
          Dziwne, ale to wyjeżdżanie na środek przed skrętem w prawo jest powszechne w
          Czechach i nikogo tam nie dziwi! Więc nie jest to nasza narodowa przywara. No,
          ale Czesi chyba nigdy nie zaliczali się do tych lepszych kierowców...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka