Dodaj do ulubionych

Czy można lubić jazdę po polskich drogach?

30.10.06, 21:34
Tyle się narzeka na polskie drogi, polskich kierowców, pieszych, na ogólny
brak życzliwości. Na rzeczy, które powodują, że jazda po naszych drogach to
katorga – męka i poświęcenie, bezustanne ocieranie się o śmierć.

Nie wiem, dlaczego, ale ja nadal … lubię tu jeździć! Lubię szum silnika,
lekkie wibracje kierownicy, widok drogi uciekającej pod maskę, mruczące radio
w tle. Lubię się nie spieszyć.

Na przekór wszystkiemu w tym naszym szalonym ruchu drogowym dostrzegam jednak
przyjemności.

Mam nadzieję, że nie tylko ja.

Zapraszam na krótką filmową wycieczkę, gdzie nasz drogowy świat, potrafi –
jednak – być wspaniałym…

Choćby tylko przez dwie minuty ;-)

tiny.pl/rcbm
Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Obserwuj wątek
    • dx771 Re: Czy można lubić jazdę po polskich drogach? 30.10.06, 21:42
      Czy piszesz to na zlecenie ministra transportu?
      • diapazon Re: Czy można lubić jazdę po polskich drogach? 30.10.06, 21:57
        Lubię szum silnika i uciekającą drogę...Równą drogę...szeroką drogę...z
        odblaskami które świecą w nocy...z pasami na asfalcie które nie znikają podczas
        deszczu (vide A2 Poznań-Nowy Tomyśl) itd itd...
        Lubię jeździć nie zmagając się na drodze z pseudo-rajdowcami marnujacymi
        paliwo,klocki hamulcowe oraz życie swoje lub co gorsze-innych...
    • pawebdgo Re: Czy można lubić jazdę po polskich drogach? 30.10.06, 21:59
      Od czasu kiedy sprowadzono z niemiec znaczną ilość 'samochodów' to nie da się
      przyjemnie jeździć. Lubiłem jeździć w zakrętach, zle teraz wszyscy w tych
      używkach się wloką po prostu.
      • bzik17 Re: Czy można lubić jazdę po polskich drogach? 30.10.06, 22:04
        Rzeczywiscie!sprzed sprowadzeniem z niemiec"samochodow"lepiej sie jezdzilo-jak
        przyjemnie bylo wyprzedzac maluchy,polonezy ,trabanty a teraz wiekszosc ma
        wiecej lepszych/szybszych samochodow oddemnie!;-(
        • pawebdgo Re: Czy można lubić jazdę po polskich drogach? 30.10.06, 22:08
          no właśnie teraz coś jedzie z przeciwka, i te szybsze lepsze samochody wloką się
          w zakrętach. Poza tym mam nowy samochód o mocy 110KM. A tym sprowadzonym to juz
          troche konkow ubylo i tylko robia sztuczny tlok. Chociaz to co napisales to tez
          jest prawda.
          • tiges_wiz Re: Czy można lubić jazdę po polskich drogach? 30.10.06, 22:22
            110 KM i juz mu sie wszyscy wloka .. hehehe
            • pawebdgo Re: Czy można lubić jazdę po polskich drogach? 30.10.06, 22:37
              110KM i 250Nm przydaje sie przy wyprzedzaniu. Poza tym to sa nowe konie! W
              zakretach naprawde ludzie sie wloką.
              • tiges_wiz Re: Czy można lubić jazdę po polskich drogach? 31.10.06, 08:31
                urzekla mnie twoja historia :)
                ja jednak wole swoje "stare konie" i "tylko na razie" 171 Nm i 9.9 do setki i 6
                sekund od 80 do 120 :)
                • pawebdgo Re: Czy można lubić jazdę po polskich drogach? 31.10.06, 10:12
                  A mnie urzekla twoja. Jeździł ty kiedy nowym samochodem?
                  • tiges_wiz Re: Czy można lubić jazdę po polskich drogach? 31.10.06, 10:20
                    nie no co ty ... u nas sprzedaje tylko 20-letnie .. nawet w salonach.
                    w dodatku kolo mnie nawet na hamowni silnikowej maja taki przelicznik dla
                    starych samochodow.
                    • pawebdgo Re: Czy można lubić jazdę po polskich drogach? 31.10.06, 10:23
                      Poszukaj mi drugiej sierry w polsce co dalaby taki wynik na hamowni? I to jest
                      pozytywne dla ciebie co teraz napisalem.
                      • tiges_wiz Re: Czy można lubić jazdę po polskich drogach? 31.10.06, 10:27
                        img258.imageshack.us/my.php?image=fordsierra20dohchamowania7xs.jpg
                        to nie moja ...
                        15.3s na cwiartke. Zwykly wolnnossacy 2.0.
                        teraz tam bedzie 2.9 zrobiony pod turbo ... hmmm .. tyz mam taki plan ;)

                        na www.sierrafan.pl jest wiele autek nie zagazowanych z dobrymi silnikami (choc
                        i kilka padlin). Sa auta milosnikow marki.
                        • pawebdgo Re: Czy można lubić jazdę po polskich drogach? 31.10.06, 10:33
                          Dobra chyba tez sobie kupie sierre i przerobie ;)
                          • tiges_wiz Re: Czy można lubić jazdę po polskich drogach? 31.10.06, 10:50
                            no zeby kupic dobry egzemplarz to trzeba sie troche naszukac.
                            albo przegnite podluznice, albo zamordowana gazem. ale jak juz sie znajdzie ... ;)
                            cala tajemnica osiagow, to mala masa tego samochodu. Kombi wazy 1150 kg. mozna
                            spokojnie zejsc do 1 tony. a wtedy nawet soft tuning silnika podnoszacy moc o 10
                            KM robi z tego niezlego killera ;)
                            • pawebdgo Re: Czy można lubić jazdę po polskich drogach? 31.10.06, 10:57
                              1150kg to rzczywiście dość lekki jest jak na tą wielkość. Ja w swoim kombi przy
                              długości 4513mm i szerokości 1731mm (bez lusterek) mam 1290kg .Tak dla porównania.
                              • tiges_wiz Re: Czy można lubić jazdę po polskich drogach? 31.10.06, 11:08
                                no jak dojdzie do tego lepsze wyposażenie to i 1500 kg przekroczyć może ;)
          • diapazon Re: Czy można lubić jazdę po polskich drogach? 30.10.06, 22:31
            Że niby 110KM to dużo? Tyle to miały Toyoty w latach '90 :-)
            To jest niezbędne minimum na polskie drogi.
            A jak ktoś lubi naprawdę szybko brać zakrety i naprawdę pojeździć,polecam
            Galanta VR-4:-)

            np.cgi.ebay.co.uk/MItsubishi-Galant-VR4-%
            201999_W0QQitemZ160038618158QQihZ006QQcategoryZ18230QQssPageNameZWDVWQQrdZ1QQ%
            3Cbr%20/%3EcmdZViewItem
            • tipper Re: Czy można lubić jazdę po polskich drogach? 30.10.06, 22:48
              diapazon napisał:

              > Że niby 110KM to dużo? Tyle to miały Toyoty w latach '90 :-)
              > To jest niezbędne minimum na polskie drogi.
              > A jak ktoś lubi naprawdę szybko brać zakrety i naprawdę pojeździć,polecam
              > Galanta VR-4:-)
              >
              > np.cgi.ebay.co.uk/MItsubishi-Galant-VR4-%
              > 201999_W0QQitemZ160038618158QQihZ006QQcategoryZ18230QQssPageNameZWDVWQQrdZ1QQ%
              > 3Cbr%20/%3EcmdZViewItem

              Niezbedne minimum???!!

              Na polskich drogach wystarczy i 50 KM.
              Jak ktos do jazdy potrzebuje min 100 KM, to z niego doopa nie drajwer.
              Jakbys pojezdzil moim dawnym poldolotem 1,9D, tobys sie nauczyl szacunku dla fizyki i odrozniac kierunek wiatru :)

              Po pierwsze zatloczone i rozkopane drogi nie daja gdzie poszalec a po drugie wyprzedzania trzeba sie nauczyc - naciskac gaz potrafi nawet malpa.

              A do jazdy stowa wystarczy nawet silniczek cienko-cienko :)

              pzdr
              • diapazon Re: Czy można lubić jazdę po polskich drogach? 30.10.06, 23:11
                110KM to minimum żebyś nie zginął na trasie wyprzedzając TIR-a...
                Jeździłem już różnymi autami-od 50KM do 163KM i twierdzę że manewr wyprzedzania
                jest bezpieczniejszy w autach z silnikiem o mocy min. 100KM-wielu moich
                znajomych jest tego samego zdania...
                A wyprzedzanie Polonezem z redukcją na 3.bieg-to musiała być dopiero atrakcja:-)
                Z 4.biegu zbierałby się 5 minut-szczególnie 1,9D.
                Do jazdy 100km/h jest lepszy większy samochód z większą mocą niż
                cytowane "cienko-cienko" a to dlatego że:
                A-lepiej trzyma się drogi
                B-jest zawsze lepiej wyposażony
                C-o komforcie jazdy nie wspomnę...
                D-tak możnaby wypunktować cały alfabet:-)

                • tipper Re: Czy można lubić jazdę po polskich drogach? 30.10.06, 23:26
                  diapazon napisał:

                  > 110KM to minimum żebyś nie zginął na trasie wyprzedzając TIR-a...

                  Jakos nie zginalem (tfu! tfu! przez lewe) a pare wyprzedzilem zarowno poldolotem 1,9D, jak i cc 700 czy skoda 1,3 pickupem.
                  Z tego wszystkiego najfajniej przyspieszala skoda.

                  > Jeździłem już różnymi autami-od 50KM do 163KM i twierdzę że manewr wyprzedzania
                  >
                  > jest bezpieczniejszy w autach z silnikiem o mocy min. 100KM-wielu moich
                  > znajomych jest tego samego zdania...

                  Ameryki nie odkryles...

                  > A wyprzedzanie Polonezem z redukcją na 3.bieg-to musiała być dopiero atrakcja:-
                  > )
                  > Z 4.biegu zbierałby się 5 minut-szczególnie 1,9D.

                  Jak przebywanie na lewym pasie przekracza 10 s to nie kierowca tylko samobojca.
                  Nawet polonezem czy cc udawalo mi sie to szybciej.

                  > Do jazdy 100km/h jest lepszy większy samochód z większą mocą niż
                  > cytowane "cienko-cienko" a to dlatego że:
                  > A-lepiej trzyma się drogi
                  > B-jest zawsze lepiej wyposażony
                  > C-o komforcie jazdy nie wspomnę...
                  > D-tak możnaby wypunktować cały alfabet:-)
                  >

                  A czy bedziesz takze udowadnial ze woda jest mokra ?
                  Pewnie ze lepiej jest byc bogatym zdrowym pieknym i mlodym.
                  Ale ja sie jest mniej tym to i tak daje sie zyc.

                  Ja tylko twierdze ze nie trzeba miec super silnika by sprawnie poruszac sie po polskich drogach. Trzeba tylko nabrac troche doswiadczenia.

                  pzdr
          • stefcioburczymucha 110 KM to powód do wstydu a nie dumy 31.10.06, 14:56
            dla kogoś kto chce "zaszpanować osiągami i mocą", takie moce to terytorium
            samochodów małych i średnich kompaktów, chyba że to catherham z wagą 600kg, co
            do któregoś kolejnego postu nie słyszałem o takiej jednostce mocy jak "nowy koń
            mechaniczny"

            w zasadzie żeby się nie ośmieszyć, jeśli już ktoś jest pusty i lubi "szpanować"
            to należało by mieć w normalanej masy i wielkości samochodzie minimum te 200
            KM, wtedy można "poszpanować"
          • skodamoher Re: Czy można lubić jazdę po polskich drogach? 01.11.06, 00:35
            pawebdgo napisał:

            > no właśnie teraz coś jedzie z przeciwka, i te szybsze lepsze samochody wloką
            si
            > ę
            > w zakrętach.

            w zakrentach na ogol sie zwalnia, nawet sa znaki ostrzegawcze ze bedzie zakret
            i wypadaloby zwolnic
            nastepna bzdura polskich kierowcow ze wspaniale jezdzi ten kto potrafi utrzymac
            predkosc w zakretach, inna to taka ze prawdziwy mistrz kierownicy przewiduje i
            prawie nie uzywa hamulca
            a wiec twierdze ze w zakretach sie zwalnia a hamulec jest po to zeby go uzywac



            Poza tym mam nowy samochód o mocy 110KM. A tym sprowadzonym to juz
            > troche konkow ubylo i tylko robia sztuczny tlok. Chociaz to co napisales to
            tez
            > jest prawda.

            te sprowadzone niezadko maja 2 a czasem i 3 razy tyle konikow co twoje
            toczydelko, wyobraz sobie jakie ty powodujesz frustracje u takiego kierowcy
            sprowadzonego paroletniego 250 konnego mercedesa czy bmw, pewnie tez co mniej
            wyrozumiali w myslach klnal zebys zjechal ta zabawka na sciezke rowerowa i nie
            tarasowal drogi
    • tipper Na temat 30.10.06, 22:18
      Mozna, mozna - fajny klimacik na tym filmie :)
      Chociaz stary Amstrong potrafil uprzyjemnic i wojne wietnamska (na filmie Good Morning Vietnam!), wiec nasze dziurawe drogi to dla niego maly pikus :)

      Ja tez lubie jezdzic - inaczej pewnie juz dawno poslubilbym pkp albo lot.
      W codziennej szarpaninie taki pozytywny obraz to jak dobry lyk jacka danielsa :)

      Czekam na nastepne!

      Mala uwaga do komentujacych powyzej - obejrzeliscie film czy tylko odpowiadacie na pytanie watku?

      pzdr
    • nyssan Re: Czy można lubić jazdę po polskich drogach? 30.10.06, 22:20
      Wiem o co chodzi. Poprostu jechać...Też to lubię.
      Nie pruję, choć mam czym depnąć. Tylko po co.
    • prawdziwy.tebe a ja jestem ciekawy 30.10.06, 22:22

      kto trzymal kamere?

      czyzby mejson, ten straznik... no wlasnie, czego?

      bezpieczenstwa czy moze bolszewickich przepisow?

      jestem wyjatkowo ciekawy.
      • tipper Re: a ja jestem ciekawy 30.10.06, 22:30
        prawdziwy.tebe napisał:

        >
        > kto trzymal kamere?
        >
        > czyzby mejson, ten straznik... no wlasnie, czego?
        >
        > bezpieczenstwa czy moze bolszewickich przepisow?
        >

        A co? Chcialbys mu potrzymac?

        Co w tym dziwnego? Jak to nie dwureczna opierana na ramieniu kobyla, to co to za sztuka trzymac przez kilka sekund kierownice jedna reka nie przkraczajac stowy na zegarze?
        Ty tak nie umiesz?

        A jezdziles bez trzymanki na rowerze?

        > jestem wyjatkowo ciekawy.
        >

        Uwazaj, bo ciekawosc to tylko pierwszy schodek, wiesz gdzie :)
        • prawdziwy.tebe Re: a ja jestem ciekawy 30.10.06, 22:52

          > Ty tak nie umiesz?

          nie wiem, nie probowalem. wielu natomiast probowalo trzymac telefon, a takie zabawy sa surowo zabronione przez [poddani bacznosc!] Przepisy [poddani spocznij], Ktorych to mejson jest wielkim obronca.

          przepisy wspominaja o telefonach, natomiast milcza o kamerach (no coz, pisal je bolszewicki deb*l), stad wniosek, ze mejsonowi nie chodzi o bezpieczenstwo poddanych, a jedynie o ich absolutne poddanie wielkiemu bratu.

          wielki brat ma kaprys: kierowca nie moze trzymac telefonu - lekcji posluszenstwa udzielaja psy...
          • franek_jelito no super klimaty 30.10.06, 22:53


            video.google.pl/videoplay?docid=-826644167636607691&q=drogi
            • mejson.e Re: no super klimaty 31.10.06, 10:21
              A ja jestem ciekaw, jak te odcinki drogi wyglądają teraz, jesienią?
              Wiadomo, że wiosna to okres występowania najgorszych dziur drogowych.

              A tak w ogóle, to zupełnie inny temat filmu - demaskatorski ;-)

              Pozdrawiam,
              Mejson --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • mejson.e Re: ciekawy tebe 31.10.06, 10:13
        prawdziwy.tebe napisał:

        "kto trzymal kamere?

        czyzby mejson, ten straznik... no wlasnie, czego?

        bezpieczenstwa czy moze bolszewickich przepisow?

        jestem wyjatkowo ciekawy."

        Tak się zastanawiałem, kto pierwszy zwróci uwagę na trzymanie kamery przez kierującego...

        Ale jak reszta milczy, zawsze mogę liczyć na Prawdziwego ;-)
        On nie przepuści żadnej okazji by warknąć i ugryźć, zwłaszcza mnie.

        Trzymanie kierownicy jedną ręką w czasie stabilnej sytuacji drogowej, przy niewielkiej prędkości, nie powodowała wg mnie żadnego zagrożenie bezpieczeństwa, a to bezpieczeństwo jest dla mnie najważniejsze, a nie bolszewickie czy kaczyńskie przepisy.
        Układ kierowniczy ze wspomaganiem, z małą liczbą obrotów kierownicy między skrajnymi punktami, pozwalałby nawet na ostry zakręt jednorącz, a co dopiero jazdę po prostej.
        Nie mówiąc o tym, że mogłem w każdej chwili rzucić (?!) małą kamerę na siedzenie obok, gdzie czekało na nią wyściełane gniazdko.

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • prawdziwy.tebe Re: ciekawy tebe 01.11.06, 00:11

          > Ale jak reszta milczy, zawsze mogę liczyć na Prawdziwego ;-)

          no coz, moj umysl jest znany z niespotykanej przenikliwosci.

          > On nie przepuści żadnej okazji by warknąć i ugryźć, zwłaszcza mnie.

          warcza twoje kumple, psy, a nie ludzie.

          > Trzymanie kierownicy jedną ręką w czasie stabilnej sytuacji drogowej (...)

          z tego co wiem, bolszewickie przepisy nie precyzuja warunkow, w jakich
          trzymanie telefonu jest zabronione, lecz paluja rowno, niczym walec. z tego
          wynika, ze twoje tlumaczenia sa nie na temat.

          PS.:

          > Układ kierowniczy ze wspomaganiem, z małą liczbą obrotów kierownicy między
          > skrajnymi punktami, pozwalałby nawet na ostry zakręt jednorącz, a co dopiero
          > jazdę po prostej.

          przypomnij mi, kto gardlowal o trzymaniu kolka oburacz?
          • mejson.e Troskliwy tebe 01.11.06, 07:28
            prawdziwy.tebe napisał:

            "moj umysl jest znany z niespotykanej przenikliwosci."

            Oj, niespotykanej, niespotykanej...

            > > Trzymanie kierownicy jedną ręką w czasie stabilnej sytuacji drogowej (...


            "z tego co wiem, bolszewickie przepisy nie precyzuja warunkow, w jakich
            trzymanie telefonu jest zabronione, lecz paluja rowno, niczym walec."

            Co do przepisów to racja, interpretują je jednak ludzie, nie roboty.

            "przypomnij mi, kto gardlowal o trzymaniu kolka oburacz?"

            Nawet w automacie czasami puszcza się jedną rękę z kierownicy, a co dopiero w ręcznej skrzyni przy zmianie biegów.

            Mam nadzieję, że powoduje Tobą troska o bezpieczeństwo ogółu, a nie tylko chęć wytknięcia mi błędu...

            Nadzieja matką naszą...

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • skodamoher Re: ciekawy tebe 01.11.06, 00:25
          > Trzymanie kierownicy jedną ręką w czasie stabilnej sytuacji drogowej, przy
          niew
          > ielkiej prędkości, nie powodowała wg mnie żadnego zagrożenie bezpieczeństwa,
          a
          > to bezpieczeństwo jest dla mnie najważniejsze, a nie bolszewickie czy
          kaczyński
          > e przepisy.

          teraz to żeś pie..ął jak łysy grzywką o kant kuli, zapewniam cię że
          powodowała

          > Układ kierowniczy ze wspomaganiem, z małą liczbą obrotów kierownicy między
          skra
          > jnymi punktami, pozwalałby nawet na ostry zakręt jednorącz, a co dopiero
          jazdę
          > po prostej.

          tak, tak, szczególnie tym cienkocienko czy innym sztruclem którym tam jedziesz,
          powiem tylko tyle że nie trzeba jakieś ostrej sytuacji, wystarczy że pękła by
          ci opona z przodu i przy 50% prawdopodobieństwa wpie..łbyś się na kogoś z
          przeciwka - mi kiedyś pękła w oponach 215/45 siatka i trzymając oburącz
          kierownicę mnie rzuciło, a jakbym miał zwykłe koła wysokoprofilowe w jakimś
          złomie to bym się znalazł na poboczu albo na kimś, a o jakim ty układzie
          kierowniczym mówisz z małą ilością obrotów to wogle nie wiem, na catherhama ani
          impreze PD to mi nie wygląda ten samochód


          > Nie mówiąc o tym, że mogłem w każdej chwili rzucić (?!) małą kamerę na
          siedzeni
          > e obok, gdzie czekało na nią wyściełane gniazdko.

          to że wypisujesz takie brednie oznacza tylko tyle że jesteś szczęściarzem który
          nigdy nie miał wypadku ani nie był w sytuacji krytycznej - wtedy wszystko
          dzieje się tak szybko że nie zdążył byś pomyśleć o rzuceniu kamery, a myślenie
          o kamerze i rzucanie jej w "wyściełane gniazdko" to już wogle paranoja
          sam nie jestem święty ale ty za chcesz uchodzić, a twoje tłumaczenia są wręcz
          żenujące, pasują do babci daisy która się tłumaczy dlaczego szminką usta maluje
          w czasie jazdy i że w razie co to szminkę wrzuci do leżącej obok kosmetyczki
          trzeba było kamerę zamontować na desce albo wsadzić pod zagłówek fotela pasażera
          • mejson.e Zasady bezpieczeństwa 01.11.06, 07:52
            skodamoher napisał:

            "szczególnie tym cienkocienko czy innym sztruclem którym tam jedziesz,"

            W CC faktycznie nie dałoby sie łatwo utrzymać samochodu jedną ręką, ale to był akurat lanos ze wspomaganiem i nie było to trudne w tamtych warunkach. Różnica między nim a pandą, która jeżdżę na codzień w pracy jest bardzo odczuwalna - tam się nie dałoby zakrętu pokonać bez mielenia kierownicą.

            "powiem tylko tyle że nie trzeba jakieś ostrej sytuacji, wystarczy że pękła by
            ci opona z przodu i przy 50% prawdopodobieństwa wpie..łbyś się na kogoś z przeciwka"

            Tu się zgadzam, można wymyśleć sobie jeszcze sarnę czy psa, ale statystycznie miałem spore szanse ;-)

            "mi kiedyś pękła w oponach 215/45 siatka i trzymając oburącz kierownicę mnie rzuciło, a jakbym miał zwykłe koła wysokoprofilowe w jakimś złomie to bym się znalazł na poboczu albo na kimś,"

            No to współczzuje i gratuluję pomyślnego końca. Mnie jeszcze opona nie pękła, choć złapałem kiedyś szybkiego kapcia w prawym, przednim kole.
            Na szczęście bezdętkowe opony nie spadają już z felgi a ściąganie łatwo opanować, oczywiście przy niewielkiej prędkości. Dlatego m.in. nie jeżdżę po polskich drogach wiecej niż setką, z wyjątkiem śladowych ilości autostrad czy ekspresówek.
            A już najzdradliwsze są zwykłe dwujezdniówki, np. gierkówka, gdzie rozwijanie przez niektórych autostradowych prędkości to już wyraźne proszenie się o nieszczęście.

            "a o jakim ty układzie kierowniczym mówisz z małą ilością obrotów to wogle nie wiem, na catherhama ani impreze PD to mi nie wygląda ten samochód"

            Napisałem wyżej - nie chodzi o jakieś super przełożenie, tylko większe niż w samochodach bez wspomagania, to naprawdę odczuwalna różnica.

            > > Nie mówiąc o tym, że mogłem w każdej chwili rzucić (?!) małą kamerę na
            > siedzenie obok, gdzie czekało na nią wyściełane gniazdko.

            "to że wypisujesz takie brednie oznacza tylko tyle że jesteś szczęściarzem który nigdy nie miał wypadku ani nie był w sytuacji krytycznej - wtedy wszystko dzieje się tak szybko że nie zdążył byś pomyśleć o rzuceniu kamery, a myślenie o kamerze i rzucanie jej w "wyściełane gniazdko" to już wogle paranoja"

            Miałem sytuacje krytyczne, ale w okolicznościach, w których nie myślałbym nawet o filmowaniu.

            Ogólnie masz rację, że nigdy nie można być pewnym wszystkiego, ale przyznasz, ze leniwa jazda prawie pustą drogą przy wspaniałej pogodzie różni się od walki o przetrwanie w tłoku i przy większych prędkościach.

            Spieramy się tu o słowa i przepisy, ale zdroworozsądkowo biorąc są przecież sytuacje, że nie trzymanie sie ścisłe przepisów ani nie sprowadza odczuwalnego zagrożenia, ani nawet nie budzi zdziwienia...

            "sam nie jestem święty ale ty za chcesz uchodzić, a twoje tłumaczenia są wręcz żenujące, pasują do babci daisy która się tłumaczy dlaczego szminką usta maluje w czasie jazdy i że w razie co to szminkę wrzuci do leżącej obok kosmetyczki"

            Nie próbuję uchodzić za świętego, namawiam tylko do przestrzegania zasad bezpieczeństwa, a szczególnie do powstrzymania się od morderczej w naszych warunkach prędkości, ale nigdy nie twierdziłem, że ZAWSZE przestrzegam WSZYSTKICH przepisów.
            Jeśli ktoś twierdzi, że tak robi, to nie wie co mówi, bo czasami kurczowe trzymanie się przestrzegania jednego przepisu ... łamie inny - ten o bezpieczeństwie.

            Ale tekst z Daisy był dobry...;-)

            "trzeba było kamerę zamontować na desce albo wsadzić pod zagłówek fotela pasażera"

            Słusznie - chyba wariant z zagłówkiem zastosuję następnym razem, ale muszę dodatkowo wytłumić drgania oparcia, bo na drogach innych niż świeżo wyremontowanych obejrzycie nie "Polskie drogi" tylko "Gniew oceanu"...

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • kodem_pl Ja uwielbiam jezdzic po Polsce, ale... 30.10.06, 23:23
      ...czasami dla odprezenia i zobaczenia jak jest gdzie indziej lubie i po
      zachodzie pojechac. Gdzie indziej moge lamac ograniczenia predkosci 2 czy 3
      krotnie? Gdzie indziej moge wyprzedzac na 3ciego? Gdzie indziej tak fajnie
      kombinuje sie objazdy korkow? I mowie calkiem serio... Teraz w UK mam kiere
      dalej po starej stronie, a w niczym mi to nie przeszkadza. Dlaczego? Bo nie wiem
      co to wyprzedzanie W OGOLE, nie mowiac juz o wyprzedzaniu na 3ego. Nie ma po
      prostu okazji, zeby wyprzedzac... (mam na mysli wyprzedzanie, gdy ktos moze
      jechac z naprzeciwka). A ograniczenie jak jest do 40 to jazda 80 skonczylaby sie
      najczesciej smiercia albo kalectwem. Albo jest po prostu wbrew zdrowemu
      rozsadkowi, bo z zaparkowanych przy ulicy aut ktores moze akurat wyjezdzac itp.

      A w Polsce? Nie ma problemu. Do wyboru, do koloru. Czuje sie jak na dzikim
      zachodzie, a adrenalina to wylatuje uszami...
      • kodem_pl PS. Twoje auto to lanos? 30.10.06, 23:26
        Tak z ciekawosci pytam.

        I od razu przypomnialo mi sie jak ogladalem ten filmik, jak proste sa nasze drogi...
        • mejson.e Re: PS. Twoje auto to lanos? 31.10.06, 10:23
          kodem_pl napisał:

          "Tak z ciekawosci pytam."

          Tak, lanos. Niektórym deska skojarzyła się z poprzednim mondeo ;-)

          "I od razu przypomnialo mi sie jak ogladalem ten filmik, jak proste sa nasze drogi..."

          Proste to one są tylko na moim filmie ;-).
          Filmowałem z reguły na prostych albo na łagodnych łukach.

          Poza tym film był stronniczy, nie obiektywny ;-)

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • kodem_pl Re: PS. Twoje auto to lanos? 31.10.06, 12:40
            Faktycznie podobna do mondeo z tych ujec:-)

            Zamiast 'proste' powinienem napisac 'rowne'. Bo zapomnialem juz, ze w miare nowa
            droga moze powodowac takie trzesienie pojazdu...

            A co do ich prostoty to taka jak wszedzie w Europie:-)
    • pawebdgo Całkiem przyjemne zdjęcia z jazdy. 31.10.06, 00:37
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,772,50033651.html
    • qw994 Re: Czy można lubić jazdę po polskich drogach? 31.10.06, 08:34
      Pewnie można, podobnie, jak masochiści lubią biczowanie.
      Polskie drogi są tragiczne, poruszanie się w miastach to koszmar, na dłuższych
      trasach - męczarnia.
      • mejson.e Masochizm 31.10.06, 10:27
        qw994 napisał:

        "Pewnie można, podobnie, jak masochiści lubią biczowanie.
        Polskie drogi są tragiczne, poruszanie się w miastach to koszmar, na dłuższych
        trasach - męczarnia."

        Jak komuś do szczęścia nie może wystarczyć nic gorszego niż autostrady i gładziutkie ekspresówki, to w Polsce nie ma co szczęścia szukać.

        Z takim nastawieniem jazda w Polsce to faktycznie masochizm.

        Ja akurat wytrzymuję i codzienne stołeczne korki, jak i dalekie trasy, z tym że lubię właśnie te drugie.

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • mejson.e Eeech, nie trafiony ten przekaz :-( 31.10.06, 10:35
      Miałem nadzieję, ze osłodzę Wam trochę smutek naszych realiów drogowych, że kolorowa pocztóweczka z wakacji obudzi tą zdeptaną przez codzienność fascynację motoryzacją, zapomnianą przyjemność z jazdy...

      A tu jak codzień - jęki, narzekania, powarkiwania.

      Eeech, szkoda gadać.

      Królowie polskich autostrad i ekspresówek...

      Grunt to ponarzekać.

      Zrobię Wam film o korkach, dziurawych drogach, kapelusznikach i skodziarzach.

      Wreszcie będziecie szczęśliwi ...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • tiges_wiz Re: Eeech, nie trafiony ten przekaz :-( 31.10.06, 10:55
        ja tam lubie jezdzic ;) wybieram mniej zatloczone boczne drogi i podziwiam
        okolicznosci przyrody przez wioski poruszajac sie z predkoscia patrolowa ;)
        • kodem_pl Re: Eeech, nie trafiony ten przekaz :-( 31.10.06, 12:43
          Ja tez lubie jezdzic po PL. ALe nieco w inny sposob. Wysoki poziom adrenaliny i
          predkosc, z jaka wszystko sie dzieje sprawia, ze nie mam czasu na umartwianie
          sie nad stanem drogi, zastanawianiem sie dlaczego nie ma namalowanych pasow,
          skad koleiny itp. Trzeba walczyc dalej nie ogladajac sie za siebie:-D
    • traktorzysta Ja lubię tylko ze względu na mój samochód ,a 31.10.06, 13:31
      reszta mnie wk........ (drogi ,policja w krzakach poza terenem zabudowanym
      przy szerokich drogach ) ,ale nie jestem członkiem grupy "Road Rage" i staram
      się panować nad emocjami nawet jak ktoś mi zajedzie drogę :) . Zresztą rzadko
      używam klaksonu .
    • baartur Re: Czy można lubić jazdę po polskich drogach? 31.10.06, 13:37
      Ciężko czasem powiedzieć że to są drogi ;)
    • dr.wal2 Re: Czy można lubić jazdę po polskich drogach? 31.10.06, 14:45
      .. alez oczywiscie ze mozna lubiec jazde po Polskich Drogach,-pod warunkiem ze
      sie jest masochista !
    • zwn51 Re: Czy można lubić jazdę po polskich drogach? 31.10.06, 17:41
      To pojeżdż sobie po Wałbrzychu!
    • ano.nim Zdystansowani 01.11.06, 16:48
      Ale fajne dwie minutki! :))

      Na tym to właśnie polega - zamiast ciągle utyskiwać na stan dróg i niegrzecznych kierowców - cieszyć się tym, co się ma.

      Nie można przelecieć z jednego końca Polski na drugi po autostradzie z gazem wciśniętym w podłogę - prawda, ale to nie znaczy, że trzeba próbować z tym wciśnietym gazem jechać po tym, co mamy i z pretensjami do wszystkich, którzy nam taki kaprys utrudnią.

      Spokojna i przyjemna jazda wymaga dystansu. Do stanu drogi, do innych kierowców, do własnych umiejętności i aktualnej dyspozycji.
      Do tego potrzeba lat doświadczenia i znajomości własnych możliwości.
      Umiejętności liczenia, stawiania sobie celu innego niż tylko jazda do przodu.

      Są ludzie, którzy nie potrzebuja już niczego udowadniać, dobrze jeśli chcą czasami podzielić się z nami czymś ważnym, ciekawym, albo tylko fajnym.

      Dzięki za ten film mejson i nie przejmuj się tym, że większość postów w tym wątku była nie na temat a główne przesłanie załapało raptem kilka osób.

      Mistrzowie, którzy do bezpiecznej jazdy potrzebują kilkuset koni pod maską i autostrad nie zrozumieją, o co tu biega.
      Nie nabrali dystansu.

      Zostali zdystansowani.

      Ale nie rezygnuj z takich pomysłów!

      Są tacy, których to ucieszy.
      Dzięki temu przypominamy sobie, że też ciągle lubimy jeździć.

      pozdr.
      a.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka