Gość: Dziadek w Skodzie
IP: *.no / 192.168.0.*
15.04.03, 18:07
Scenka widziana w Krakowie 15.IV 2003r.
Jedna z głównych ulic miasta, godziny szczytu, ludzie wracają do domów, ja również w mojej skodzinie stoję cierpliwie w korku. Obok mnie do stojącego Poldka powoli dojeżdża dama w Clio. W odległości metra od niego w Clio unosi się przód, autko prawie podskakuje do przodu i z romantycznym humiem wskakuje Poldkowi do bagażnika. Dama łapie się za głowę, wysiada: "Rany Boskie - krzyczy - myślałam, że wciskam hamulec, a to był gaz..."
Jak klasyczny wiejski prostak patrzę na opaloną damę w dżinsie od głowy do stóp - a stopy obute w jakąś parodię obuwia Johna Wayne'a ze szpicem na siedem centymetrów przed duży palec i obcasami wysokości Wieży Mariackiej niższej.
Czy obuwie ma wpływ na bezpieczeństwo jazdy?
W dalsze trasy do mojej stopiątki wsiadam w ulubionych starych butach z cienką podeszwą - naprawdę jakość prowadzenia w nich jest większa niż w jakichkolwiek innych.