Dodaj do ulubionych

Kolejna mądra pani za kierownicą

IP: *.kolornet.pl / 192.168.11.* 11.06.03, 10:47
Nie jestem przeciwny kobietom za kierownica,ale bezczelnosc, jaka wykazuje
znaczna ich czesc na ulicy, sprawia,ze wlosy sie jeza na glowie.
Dzis jechalem sobie spokojnie droga, dojechalem do ronda z sygnalizacja
swietlna. Z drogi poprzecznej pani w ciemnozielonym Nissanie Almerze KVX0149
skrecila sobie w lewo i zatrzymala przed czerwonym swiatlem. Na razie
wszystko OK. Po skrecie pani stanela na lewym skrajnym pasie (na skrzyzowaniu
4 pasy, lewy zaraz sie konczy bo jest tylko do skretu w lewo, pozostale trzy
sa do jazdy na wprost), na zadnym innym pasie nie stal inny samochod.
Tak sie nieszczesliwie zl;ozylo,ze po skrecie kierunek i zwrot :-) ruchu jej
samochodu byl tak sam, jak mojego auta. Stalem na pasie drugim od lewej - z
niego mozna jechac prosto lub w lewo.
Po zapaleniu zielonego swiatla ruszylem, przy dojezdzaniu do Nissana pani
nagle sobie uswiadomila,ze jej pas sie konczy i bez kierunkowskazow i
patrzenia w lusterko zjechala na mnie. na szczescie pas obok byl wolny, choc
gdybym sie nie spieszyl, po prostu pozwolilbym jej przywalic w moj samochod-
jej wina bylaby ewidentna.
Podarowalbym jej te wyczyny, gdyby nie to,ze ona jeszcze pozniej maial do
mnie pretensje! Ze ona wcale nie zajechala mi drogi, tylko ja wjechalem na
jej pas (?). Nie mialem pomrocznosci jasnej, nie orzeczono u mnie rozdwojenia
jazni ani zadnych chorob umyslowych, wzrok w porzadku. jechalem zgodnie z
wytyczonymi znakami poziomymi-zreszta jezdze tamtedy od lat.
Dlatego pisze ten post,zeby potepic glupote, bezczelnosc i chamstwo!Jesli
zrobi sie cos glupiego na drodze, trzeba przeprosic,a nie wydzierac sie
jeszcze na kogos, kto tylko dzieki "dobrej woli" uniknal kolizji.
Mam nadzieje,ze pani z Almery KVX0149 przeczyta to i sie zastanowi nad swoim
postepowaniem.
Obserwuj wątek
    • czarna02 Re: Kolejny mądry pan za kierownicą 11.06.03, 10:56
      Witam
      Mialam podobna sytuacje tylko w wykonaniu meskim.
      Kierowca w busiku chcial koniecznie wjechac na pas, ktorym jechalam. Nie wazne przepisy, nie wazne cichutkie
      uzycie klaksona.
      Kiedy jechal za mna, wyprzedzil trabiac niemilosiernie co najmniej, jakby sie palilo!!! Pytam za co?? Czy za to, ze
      uniknelismy przytulenia??
      pozdrawiam
      • Gość: hip Re: Kolejny mądry pan za kierownicą IP: *.pgi.waw.pl 11.06.03, 11:02
        czarna02 napisała:

        > Witam
        > Mialam podobna sytuacje tylko w wykonaniu meskim.
        > Kierowca w busiku chcial koniecznie wjechac na pas, ktorym jechalam. Nie
        wazne
        > przepisy, nie wazne cichutkie
        > uzycie klaksona.
        > Kiedy jechal za mna, wyprzedzil trabiac niemilosiernie co najmniej, jakby sie
        p
        > alilo!!! Pytam za co?? Czy za to, ze
        > uniknelismy przytulenia??
        > pozdrawiam

        hip: Niktórzy faceci widząc atrakcyjną dziewczynę za kierownicą tracą zupełnie
        głowę, orientację i zachowują się niekonwencjonalnie. To się na prawdę zdarza :)
        pozdr
        • czarna02 Re: Kolejny mądry pan za kierownicą 12.06.03, 09:31
          Gość portalu: hip napisał(a):
          > hip: Niktórzy faceci widząc atrakcyjną dziewczynę za kierownicą tracą
          zupełnie
          > głowę, orientację i zachowują się niekonwencjonalnie. To się na prawdę
          zdarza :)
          > pozdr
          p. hipie, spotykam sie w trasie z 'dowodami sympatii' i wiem, kiedy owe sa
          takimi.
          w powyzszym przypadku odebralam inaczej.
          pozdr.
      • Gość: Michal Re: Kolejny mądry pan za kierownicą IP: *.telia.com 11.06.03, 11:08
        Scherlocku Holmsie to nic, to byla blachostka trzeba spokojnie ruszac jak
        kobieta jedzie z boku i byc bardzo "observant",dobrze ze nie
        zawrocila ,przeciez moglo sie przypomniec ze zostawila jaja gotujace sie na
        kuchence.Nasze Panie jak jada autem to maja bogate przemyslenia i zajete sa
        planowanie wszystkiego oprocz jazdy na drodze.Dzialaja impulsywnie,ale nie
        wszystkie.Te ktore sa zwiazane duchowo podczas jazdy z pojazdem i droga sa
        owiele lepsze inz przecietny mezczyzna za kierownica.Pzdr.Michal
        P.S Troszke sobie zartujemy z Pan,tylko dlatego ze tych duchowych jest bardzo
        malo,ale Panie mile prosze rewanzujcie sie nam .Prawdziwa cnota krytyk sie nie
        boi.
    • Gość: bart Re: Kolejna mądra pani za kierownicą IP: mieszko.pl.u* 11.06.03, 11:09
      a to szmata.....
      • Gość: robert suka...i jusz:-))) IP: *.acn.pl 11.06.03, 11:10
        • tralalumpek Re: suka...i jusz:-)))wow ,meskie ujecie tematu!!! 11.06.03, 11:40
      • tralalumpek mezczyzna??? 11.06.03, 11:39
        Gość portalu: bart napisał(a):

        > a to szmata.....



        a ty kim jestes?
    • derwisz911 Re: Kolejna mądra pani za kierownicą 11.06.03, 11:15
      Ależ, w męskim wykonaniu takie sztuczki zdarzają się częściej. I również
      przeprosiny... jakie przeprosiny?

      Raz tylko na mogilskim zdarzyło mi się, że obtrąbiłem dziadka, co mi drogę
      zajechał skręcając w prawo z wewnętrznego pasa. Gość zatrzymał się i zapytał o
      co chodzi. Wytłumaczyłem mu. On przeprosił, powiedział, że nie zdawał sobie z
      tego sprawy i pojechał.
      Byłem mile zaskoczony.

      pozdrawiam wszystkich
    • Gość: sknera Re: Kolejna mądra pani za kierownicą IP: *.epsa.pl 11.06.03, 11:16
      A ja uważam, że najlepsze są choinki zapachowe.
      • Gość: almera Strzezcie sie kierowcow w kapeluszach.... IP: *.coe.int 11.06.03, 16:36
        ... bez wzgledu na plec.
    • Gość: Golthar Re: Kolejna mądra pani za kierownicą IP: *.lodz.dialog.net.pl 11.06.03, 16:51
      mam wrazenie ze czesc z forumowiczow specjalnie jezdzi samochodem tylko po to ,
      zeby doswiadczyc jakiegos "zlamania" przepisow i potem barwnie go tutaj
      opisac ;P
      • Gość: Sherlock Holmes Re: Kolejna mądra pani za kierownicą IP: *.kolornet.pl / 192.168.11.* 11.06.03, 17:46
        Gdybym chcial opisywac tylko JEDEN dzien na drodze, wkrotce formu zostaloby
        zamkniete z powodu braku wolnego miejsca na serwerze.Moglbym dzis opisac
        jeszcze pana w Micrze, ktory wyrzucal smieci przez szybe (pare sporych
        papierow), innego goscia w Nubirze, ktory nie widzi znakow, pania w 206-ce, dla
        ktorej czerwone swiatlo nie oznacza zakazu wjazdu na skrzyzowanie, pana w
        Mondeo, ktory jechal 30km/h tam, gdzie dozwolone jest 70 (prosty odcinek drogi
        bez skrzyzowan) itd.
        Opisalem ten jeden przypadek tylko i wylacznie z powodu wyjatkowej ignorancji i
        chamstwa. Kazdy popelnia bledy,ale zeby zamaist przeprosic jeszcze sie
        wydzierac? Najlepsza obrona jest atak? Niektorzy (i niektore) uwazaja sie za
        tak doskonalych kierowcow,ze do glowy im nie przyjdzie,ze moga nie przestrzegac
        przepisow, powodowac zagrozenie na drodze itd.
        • Gość: ida Re: Kolejna mądra pani za kierownicą IP: *.csk.pl 11.06.03, 20:53
          Gość portalu: Sherlock Holmes napisał(a):

          >pana w Mondeo, ktory jechal 30km/h tam, gdzie dozwolone jest 70 (prosty
          odcinek drogi
          > bez skrzyzowan) itd.

          Wiesz, jeszcze pare lat temu tez pomyslałabym ze to kretyn jakiś... Tyle ze
          zycie mi pokazało, ze jak się ma niezłej klasy samochód naszpikowany
          elektroniką to w momencie jak sie zapalaja pewne kontrolki to niestety ale z
          taką właśnie prędkościa zmierza sie w kierunku najbliższego serwisu... Nie da
          sie wycisnąc wiecej... Prosiłabym o wiecej zrozumienia...;-)
          • Gość: Sherlock Holmes Re: Kolejna mądra pani za kierownicą IP: *.kolornet.pl / 192.168.11.* 11.06.03, 22:48
            Zgadzam sie,ale ten akurat na pewno nie byl zepsuty. Pan jechal przyklejony do
            przedniej szyby z przerazeniem w oczach.Nie rozumiem jak mozna zdac prawo jazdy
            majac taka technike-chco znam instruktora (na szczescie mnie nie uczyl), ktory
            mowil kursantom :"Wiecej jak 40 prosze nie jechac,bo mnie glowa boli"
    • Gość: JK Re: Kolejna mądra pani za kierownicą IP: *.acn.pl 11.06.03, 18:44
      To chyba kierowcy almer mają dzisiaj taki dzień. W ciągu ok. 30 minut wracania
      do domu spotkałam 3 almery (sami faceci, wszyscy z kratką), którzy łamali
      przepisy: jazda ok. 100 m pod prąd, przekroczenie podwójnej ciągłej na dość
      treściwym zakręcie, skręcenie w lewo z prawego pasa (tylko do jazdy prosto),
      nie zatrzymanie się na czerwonym świetle (chciał koniecznie przemknąć na
      żółtym, ale nie zdążył, więc pojechał na czerwonym), nie używanie
      kierunkowskazów. Jak dobrze pójdzie, to za jakiś czas niektórzy nie będą pisać
      o właścicielach fabii, tylko almer.
      • Gość: Niknejm Re: Kolejna mądra pani za kierownicą IP: *.pg.com 12.06.03, 12:41
        Gość portalu: JK napisał(a):

        > To chyba kierowcy almer mają dzisiaj taki dzień.

        Ja zaobserwowałem ostatnio ciekawą prawidłowość: goście w srebrnych Volvo V70
        (nie jest to ten sam samochód!) zlewają czerwone światła. Zatrzymują się na
        światłach, a po chwili powoli ruszają i przejeżdżają na czerwonym. Wczoraj
        widziałem 3 takie przypadki z rzędu, na różnych skrzyżowaniach. Taki
        przypadek ;-)
        Niedawno pisałem, że przejeżdżanie z premedytacją na czerwonym to niezwykła
        rzadkość, widoczna raz na kilka miesięcy. Wczoraj zmieniłem zdanie :-(

        I jeszcze jedno. Upowszechniło się bardzo zawracanie na skrzyżowaniach z
        kierunkowymi sygnalizatorami świetlnymi (kierowanie ruchem strzałkami:
        czerwoną, żółtą, zieloną). Przy takiej strzałce w lewo NIE WOLNO zawracać.
        Tymczasem jest to nagminne, ku uciesze Misiów w niebieskich uniformach (często
        zaczajają się w takich miejscach na zawracających).

        Pzdr
        Niknejm
        • greenblack Re: Kolejna mądra pani za kierownicą 12.06.03, 12:44
          A ja wczoraj widziałem dziadka-kapelusznika w nowym Accordzie, który
          pzrejeżdzał sobie na czerwonym przez spore skrzyżowanie z prędkością około 40
          km/h {:O

          Pozdrawiam
          • Gość: atomski Re: Kolejna mądra pani za kierownicą IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 12.06.03, 14:27
            Zmierzcha . Trasa krajowa . Podlasie.Wszędzie pola i łąki ,czasem gospodarstwo
            (siedlisko ) . Wyprzedzam wszystkich jak leci . Trasą wloką się głównie
            autobusy „lokalne” Autosan , małe i duże Fiaty ,czasem traktor
            ( chyba żniwa były wtedy ).Wyprzedzanie ich nie wymusza więc normalnie na mnie
            jakichś kosmicznych predkości .
            Kolejny raz . Ciągną sie w ciasnym sznurku własnie autobus ,TIR ze dwa
            maluchy ,i coś tam jeszcze .
            Postanowiłem wyprzedzać ten ze 200 metrowy korowód ,bo jadą buraki tak
            ciasno ,że nie ma jak przeskakiwać pomiędzy . Jestem może już w połowie drogi .
            Kątem oka widzę z lewej na polu majaczący kształt malucha i jego błakające sie
            po niebie snopy światła (takie dziury były na tej polnej dróżce ). Skubaniec
            coraz bliżej drogi . Wyjeżdza bez zatrzymania i rozpędza się prosto na mnie .
            Ale jaja . Chyba się nie wywinę . Ostro po hamulcach . Ten głąb dalej się
            rozpędza . Co jest ? Kretyn nie widzi moich świateł na swoim pasie ?????????
            Wrzucam długie .
            Mijają sekundy . Ja ze 130 wyhamowałem już może do 50 gdy maluch zareagował .
            Zarzuciło nim trochę .
            I tak zblizamy się do siebie . STOP . Udało się . Stoimy naprzeciw siebie tak
            blisko ,że nie widzę świateł ,maski malucha , tylko szybę - ale nie uderzyliśmy
            (jechałem wtedy z żoną –dzielnie pomagała mi hamować : ))) .
            -NO !- Myslę sobie widząc w poświacie naszych reflektorów babę .
            -Udało się głupiej babie . Miałbym ją na sumieniu...-
            Ale co to ? Baba po chwili z gęby rozdziawionej zmienia na wykrzywioną w złość
            nieludzką (taką jak tylko głupie baby potrafią zrobić – to wtedy mówi się ,że
            wzrok może zabijać ).
            Jejku ,ona na mnie krzyczała , plując na wewnętrzną stronę szyby swojego
            pojazdu .
            Zbaraniałem zupełnie . Rozejrzałem się ,bo głupio tak stać po ciemku na
            nieswoim pasie, na środku odcinka drogi krajowej . Co ciekawe ,akcja była tak
            intrygująca ,że samochody na prawym pasie się zatrzymały i jakiś miły pan
            zrobił to tak bym mógł przed niego zjechać ,co szybko uczyniłem nie kusząc
            losu -choć pytań do pani miałem wiele .
            Później , przez dłuższy czas, jechałem osowiały próbując pojąć o co babie
            chodziło ?
            Do dzisiaj nie wymysliłem
            A przecież zycie jej uratowałem.
            • Gość: Niknejm Re: Kolejna mądra pani za kierownicą IP: *.pg.com 12.06.03, 15:31
              No jak to? Przecież ona 'jechała po swoim pasie' ;-))

              Wielu debili tak tłumaczy, dlaczego władowało się z podporządkowanej pod koła
              innego samochodu...
              Innym częstym tłumaczeniem gości wjeżdżających innym w bok przy zmianie pasa
              jest 'przecież włączyłem kierunkowskaz' ;-)

              Pzdr
              Niknejm
              • Gość: ma Re: Kolejna mądra pani za kierownicą IP: *.acn.waw.pl 13.06.03, 00:24
                Gość portalu: Niknejm napisał(a):

                > No jak to? Przecież ona 'jechała po swoim pasie' ;-))
                >
                > Wielu debili tak tłumaczy, dlaczego władowało się z podporządkowanej pod
                koła
                > innego samochodu...

                > Pzdr
                > Niknejm

                Ojojoj, kolego, opisywana wcześniej sytuacja z babą dotyczyła (chyba)
                włączania się przez nią do ruchu, bo tak w ogóle, to wyprzedzać na
                skrzyżowaniu nie wolno. Obecnie również nawet na skrzyżowaniu o ruchu
                kierowanym.

                Więc jeżeli jednak ta baba nie włączała się do ruchu a tylko wyjeżdżała z
                drogi podporządkowanej, to wyprzedzający nie jest bez winy.
                Oczywiście nie widziałem tej sytuacji, więc nie odnosi się to może do tamtej
                opisane, ale wyprzedzanie przez nadjeżdżający szybko samochód szpaleru innych,
                spowolnionych przez np. autobus jest b. niebezpieczne, właśnie z ww. powodu (w
                końcu manewr ten odbywa się na b. długim odcinku) oraz tego, że ktoś ze
                szpaleru może najnormalniej w świecie zacząć wyprzedzanie :(
                • Gość: Władek Re: Kolejna mądra pani za kierownicą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.03, 10:24
                  NIEPOROZUMIENIA RODZINNE i TRAGEDIA ! ! !

                  Byłem w sierpniu 2002 r. w domu Dyrektorki, która zginęła w
                  pożarze szkoły podstawowej w Rafałówce w gminie Zabłudów.
                  Widziałem, że między mężem Stefanem, a jego żoną Heloną są duże
                  nieprozumienia rodzinne. Ona była mocno znerwicowana ale
                  życzliwa, a jej mąż był bardzo niemiły, despotyczny wobec niej
                  i dzieci. Ta rodzinna była "chora" już od dawna. Jej mąż nawet
                  wobec gości był agresywny i bardzo niemiły. Tam musiało dojść
                  do tragedii bo mąż Stefan tyranizował całą rodzinę. Żona Helena
                  w/g mnie po prostu musiała uciekać z domu do własnej szkoły bo
                  nie miała innego wyjścia. Ratowała siebie przed tyranią
                  własnego mężą. To bardzo tragiczne zdarzenie. Prokuratura
                  powinna dobrze prześwietlić jej męża Stefana bo pośrednio lub
                  bezpośrednio przyczynił się do tej Tragedii.

                  Władysław Karczewski, Białystok
              • Gość: xxx Re: Kolejna mądra pani za kierownicą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.03, 09:44
                Gość portalu: Niknejm napisał(a):

                > No jak to? Przecież ona 'jechała po swoim pasie' ;-))
                >
                > Wielu debili tak tłumaczy, dlaczego władowało się z podporządkowanej pod koła
                > innego samochodu...
                > Innym częstym tłumaczeniem gości wjeżdżających innym w bok przy zmianie pasa
                > jest 'przecież włączyłem kierunkowskaz' ;-)
                >
                >
                a nie było tam przypadkiem PODWÓJNEJ CIĄGŁEJ LINII???
                może przy tej szybkości nie zauważyłeś?
                • Gość: Niknejm Re: Kolejna mądra pani za kierownicą IP: *.pg.com 13.06.03, 11:26
                  Gość portalu: xxx napisał(a):

                  > a nie było tam przypadkiem PODWÓJNEJ CIĄGŁEJ LINII???
                  > może przy tej szybkości nie zauważyłeś?

                  Przepraszam, ale opisywana sytuacja nie dotyczyła mnie.
                  A to co napisałem od siebie, to był żart :-)

                  Faktem jest, że ludzie robiący zupełne idiotyzmy na drodze, równie głupio się
                  tłumaczą jak dojdzie np. do kolizji. Nagminne jest na przykład zjeżdżanie bez
                  kierunkowskazu na prawy pas, jeśli lewy łączy się w pewnym momencie z
                  torowiskiem tramwajowym (lewy pas od pewnego momentu przebiega po torowisku,
                  dzielą go samochody i tramwaje). Mimo wymalowanych jak byk znaków poziomych
                  (dwa pasy biegną dalej) mnóstwo ludzi jest przeświadczona, że prawy pas się
                  kończy, a lewy zjeżdża na prawo (bo szyny tramwajowe, zatopione w jezdni,
                  skręcają) :-O I w przypadku kolizji ludzie tacy tłumaczą się na ogół
                  właśnie 'przeciez ja jechałem swoim pasem'...

                  Pzdr
                  Niknejm
                  • greenblack "Toro-drogi" 13.06.03, 11:52
                    Gość portalu: Niknejm napisał(a):


                    Nagminne jest na przykład zjeżdżanie bez
                    > kierunkowskazu na prawy pas, jeśli lewy łączy się w pewnym momencie z
                    > torowiskiem tramwajowym (lewy pas od pewnego momentu przebiega po torowisku,
                    > dzielą go samochody i tramwaje). Mimo wymalowanych jak byk znaków poziomych
                    > (dwa pasy biegną dalej) mnóstwo ludzi jest przeświadczona, że prawy pas się
                    > kończy, a lewy zjeżdża na prawo (bo szyny tramwajowe, zatopione w jezdni,
                    > skręcają) :-O

                    Może myślą, że stali się motorniczymi?;)

                    I w przypadku kolizji ludzie tacy tłumaczą się na ogół
                    > właśnie 'przeciez ja jechałem swoim pasem'...

                    Nie lubię takich "toro-dróg". Co jakiś czas jest przystanek, a wtedy pas się
                    kończy i czasami trzeba długo czekać, aż ktoś Cię wpuści na prawy pas. Poza tym
                    można wpaść w niezły poślizg na zmarzniętych szynach.

                    > Pzdr
                    > Niknejm


                    Pozdrawiam
                    • Gość: Niknejm Re: 'Toro-drogi' IP: *.pg.com 13.06.03, 13:11
                      greenblack napisał:

                      > Nie lubię takich "toro-dróg".

                      Ja też...

                      > Co jakiś czas jest przystanek, a wtedy pas się
                      > kończy i czasami trzeba długo czekać, aż ktoś Cię wpuści na prawy pas.

                      Pisząc to, miałem na myśli akurat sytuację na moście Śląsko-Dąbrowskim w W-wie.
                      Tam przystanek polega na tym, że tramwaj po prostu staje na środku, pas się nie
                      kończy, ale stwarza to pewne zagrożenie, jeśli ktoś się zagapi i nie zahamuje
                      na takim przystanku - wpadnie wtedy w grupę ludzi idącą do tramwaju (widziałem
                      takie sytuacje, na szczęście kończyło się na strachu i gwałtownym hamowaniu).

                      > Poza tym można wpaść w niezły poślizg na zmarzniętych szynach.

                      To prawda. Moja koleżanka spotkała sie w ten sposób czołowo z Lublinem...
                      Wpadła w poślizg na szynach.

                      Pzdr
                      Niknejm
        • Gość: TRUSKAVA Re: Kolejna mądra pani za kierownicą IP: 195.94.197.* 12.06.03, 15:29
          Gość portalu: Niknejm napisał(a):

          >
          > I jeszcze jedno. Upowszechniło się bardzo zawracanie na skrzyżowaniach z
          > kierunkowymi sygnalizatorami świetlnymi (kierowanie ruchem strzałkami:
          > czerwoną, żółtą, zieloną). Przy takiej strzałce w lewo NIE WOLNO zawracać.
          > Tymczasem jest to nagminne, ku uciesze Misiów w niebieskich uniformach
          (często
          > zaczajają się w takich miejscach na zawracających).
          >
          > Pzdr
          > Niknejm

          Dlaczego nie wolno zawracać na takim skrzyżowaniu (rozumiem, że nie ma tam
          znaku "zakaz zawracania").

          Pozdr@wiam

          TRUSKAVA
          • Gość: Niknejm Re: Kolejna mądra pani za kierownicą IP: *.pg.com 12.06.03, 15:51
            Gość portalu: TRUSKAVA napisał(a):

            > Gość portalu: Niknejm napisał(a):
            >
            > >
            > > I jeszcze jedno. Upowszechniło się bardzo zawracanie na skrzyżowaniach z
            > > kierunkowymi sygnalizatorami świetlnymi (kierowanie ruchem strzałkami:
            > > czerwoną, żółtą, zieloną). Przy takiej strzałce w lewo NIE WOLNO zawracać.
            >
            > > Tymczasem jest to nagminne, ku uciesze Misiów w niebieskich uniformach
            > (często
            > > zaczajają się w takich miejscach na zawracających).
            > >
            > > Pzdr
            > > Niknejm
            >
            > Dlaczego nie wolno zawracać na takim skrzyżowaniu (rozumiem, że nie ma tam
            > znaku "zakaz zawracania").

            W wolnej chwili poszukam tego w przepisach, natomiast teraz na logikę: dlatego,
            że w przypadku ulic prostopadłych, często na jednej włączana jest zielona
            strzałka w lewo, na drugiej zielona strzałka w prawo (nie chodzi mi o strzałki
            warunkowe, ale sygnalizatory czerwone, żółte, zielone, w formie strzałek).
            Jeśli nie zawracamy, kierunki ruchu nie przecinają się. Jeśli dopuścilibyśmy
            interpretację, że skręt w lewo to także zawracanie, to znaczy, że oba kierunki
            ruchu mają w tym przypadku bezwarunkowe pierwszeństwo, a mimo tego przecinają
            się.
            Jakiś czas temu czytałem o tym w jakimś czasopismie motoryzacyjnym.
            W praktyce - kupa ludzi zawraca na zielonych strzałkach i trąbi na skręcających
            w prawo z ulicy prostopadłej, którzy też mają wtedy bezwarunkową zieloną
            strzałkę.

            Pzdr
            Niknejm
            • Gość: Niknejm Podstawa prawna IP: *.pg.com 12.06.03, 16:12
              ROZPORZĄDZENIE MINISTRÓW TRANSPORTU I GOSPODARKI MORSKIEJ ORAZ SPRAW
              WEWNĘTRZNYCH I ADMINISTRACJI
              z dnia 21 czerwca 1999 r.
              w sprawie znaków i sygnałów drogowych
              (Dz. U. Nr 58, poz. 622 z dnia 26 czerwca 1999 r.)

              "§ 97. 1. Sygnały świetlne nadawane przez sygnalizator kierunkowy S-3 dotyczą
              kierujących jadących w kierunkach wskazanych strzałką (strzałkami)."

              A zawracanie, to nie jazda w lewo...

              Link:
              prawo.hoga.pl/_akty_prawne_full.asp?strona=&id=225&pg=9
              Pzdr
              Niknejm
              • Gość: TRUSKAVA Re: Podstawa prawna IP: 195.94.197.* 12.06.03, 16:20
                Gość portalu: Niknejm napisał(a):

                > ROZPORZĄDZENIE MINISTRÓW TRANSPORTU I GOSPODARKI MORSKIEJ ORAZ SPRAW
                > WEWNĘTRZNYCH I ADMINISTRACJI
                > z dnia 21 czerwca 1999 r.
                > w sprawie znaków i sygnałów drogowych
                > (Dz. U. Nr 58, poz. 622 z dnia 26 czerwca 1999 r.)
                >
                > "§ 97. 1. Sygnały świetlne nadawane przez sygnalizator kierunkowy S-3 dotyczą
                > kierujących jadących w kierunkach wskazanych strzałką (strzałkami)."
                >
                > A zawracanie, to nie jazda w lewo...
                >
                > Link:
                > prawo.hoga.pl/_akty_prawne_full.asp?strona=&id=225&pg=9
                > Pzdr
                > Niknejm

                Ale chyba nie ma sygalizatorów kierunkowych tylko dla zawracających...

                A jeżeli jest znak "zakaz skrętu w lewo", to czy oznacza to też zakaz
                zawracania?

                Pozdr@wiam

                TRUSKAVA
                • Gość: Niknejm Re: Podstawa prawna IP: *.pg.com 12.06.03, 16:54
                  Gość portalu: TRUSKAVA napisał(a):

                  > Ale chyba nie ma sygalizatorów kierunkowych tylko dla zawracających...

                  Owszem, są. Sam gdzieś widziałem.

                  > A jeżeli jest znak "zakaz skrętu w lewo", to czy oznacza to też zakaz
                  > zawracania?

                  Tak, nawet jest to logiczne, bo żeby zawrócić, przez chwilę musisz skręcać w
                  lewo... Z drugiej strony znak 'zakaz zawracania' nie oznacza zakazu skrętu w
                  lewo.

                  No i argument ostateczny - Miśki za to łapią. Ponieważ robia to nagminnie, to
                  chyba mają dobre podstawy. :-)

                  Pzdr
                  Niknejm
                  • Gość: TRUSKAVA Re: Podstawa prawna IP: 195.94.197.* 12.06.03, 17:14
                    Gość portalu: Niknejm napisał(a):

                    > Gość portalu: TRUSKAVA napisał(a):
                    >
                    > > Ale chyba nie ma sygalizatorów kierunkowych tylko dla zawracających...
                    >
                    > Owszem, są. Sam gdzieś widziałem.
                    >
                    > > A jeżeli jest znak "zakaz skrętu w lewo", to czy oznacza to też zakaz
                    > > zawracania?
                    >
                    > Tak, nawet jest to logiczne, bo żeby zawrócić, przez chwilę musisz skręcać w
                    > lewo... Z drugiej strony znak 'zakaz zawracania' nie oznacza zakazu skrętu w
                    > lewo.
                    >
                    > No i argument ostateczny - Miśki za to łapią. Ponieważ robia to nagminnie, to
                    > chyba mają dobre podstawy. :-)

                    Nie mam więcej żadnych argumentów, więc trudno mi coś mądrego dodać. Chociaż
                    Twój argument o miśkach nie jest niepodważalny. Zdarza się, że miśki też się
                    mylą (może nie nagminnie).

                    Sytuacja w moim odczuciu jest niejednoznaczna. Nie było by tego zamieszania,
                    gdyby na takich skrzyżowaniach był dodatkowo znak "zakaz zawracania" - koszt
                    niebyłby kosmiczny, a czytelność sytuacji o wiele większa.

                    Dzięki za wszelkie info. Czas do domciu.


                    Pozdr@wiam

                    TRUSKAVA
                    • Gość: Niknejm Re: Podstawa prawna IP: *.pg.com 12.06.03, 17:21
                      Gość portalu: TRUSKAVA napisał(a):

                      > Sytuacja w moim odczuciu jest niejednoznaczna. Nie było by tego zamieszania,
                      > gdyby na takich skrzyżowaniach był dodatkowo znak "zakaz zawracania" - koszt
                      > niebyłby kosmiczny, a czytelność sytuacji o wiele większa.

                      Na pewno. Ludzie na ogół zawracają w takich sytuacjach po prostu z niewiedzy...
                      Z drugiej strony Miśki mają mocny argument, że na sygnalizatorze nie ma
                      kierunku 'zawracanie' tylko kierunek 'skręt w lewo' (a zatem tylko część
                      kierunku 'zawracanie') i ma to raczej sens...

                      Pzdr serdecznie,
                      Niknejm
            • Gość: TRUSKAVA Re: Kolejna mądra pani za kierownicą IP: 195.94.197.* 12.06.03, 16:13
              > W wolnej chwili poszukam tego w przepisach, natomiast teraz na logikę:
              dlatego,
              >
              > że w przypadku ulic prostopadłych, często na jednej włączana jest zielona
              > strzałka w lewo, na drugiej zielona strzałka w prawo (nie chodzi mi o
              strzałki
              > warunkowe, ale sygnalizatory czerwone, żółte, zielone, w formie strzałek).
              > Jeśli nie zawracamy, kierunki ruchu nie przecinają się. Jeśli dopuścilibyśmy
              > interpretację, że skręt w lewo to także zawracanie, to znaczy, że oba
              kierunki
              > ruchu mają w tym przypadku bezwarunkowe pierwszeństwo, a mimo tego przecinają
              > się.
              > Jakiś czas temu czytałem o tym w jakimś czasopismie motoryzacyjnym.
              > W praktyce - kupa ludzi zawraca na zielonych strzałkach i trąbi na
              skręcających
              >
              > w prawo z ulicy prostopadłej, którzy też mają wtedy bezwarunkową zieloną
              > strzałkę.
              >
              > Pzdr
              > Niknejm


              No więc też na logikę:
              Zawracając i napotykając się na skręcających w prawo z ulicy prostopadłej,
              którzy też mają wtedy bezwarunkową zieloną strzałkę, mamy ich po prawej
              stronie, więc oni mają pierwszeństwo przed takim zawracającym.

              Może takie zielone strzałki "w lewo" można traktować jako bezwarunkowy skręt w
              lewo i warunkowe zawracanie... ?

              Wiem, że kilka miesięcy temu, ktoś już poruszał ten temat na forum, ale chyba
              nikt nie podał konkretnego przepisu z Kodeksu. Gdyby Ci się to udało, byłbym
              zobowiązany.

              Pozdr@wiam

              TRUSKAVA
              • Gość: Niknejm Re: Kolejna mądra pani za kierownicą IP: *.pg.com 12.06.03, 16:18
                Gość portalu: TRUSKAVA napisał(a):

                > Zawracając i napotykając się na skręcających w prawo z ulicy prostopadłej,
                > którzy też mają wtedy bezwarunkową zieloną strzałkę, mamy ich po prawej
                > stronie, więc oni mają pierwszeństwo przed takim zawracającym.

                Nielogiczne. Jeśli masz bezwarunkowe zielone światło, to oznacza, że
                teoretycznie nic nie powinno Ci się wpakować. Jak ruszasz na 'normalnym'
                zielonym, to oczekujesz, że droga prostopadła ma czerwone.

                > Może takie zielone strzałki "w lewo" można traktować jako bezwarunkowy skręt
                > w lewo i warunkowe zawracanie... ?

                Na pewno nie. Zielone, to zielone i już (nie dotyczy strzałek skrętu
                warunkowego).

                > Wiem, że kilka miesięcy temu, ktoś już poruszał ten temat na forum, ale chyba
                > nikt nie podał konkretnego przepisu z Kodeksu. Gdyby Ci się to udało, byłbym
                > zobowiązany.

                Dałem wyżej podstawę prawną. Poza tym wiem, że misie łapią za to - widziałem i
                słyszałem, bo przechodziłem koło nich. :-)

                Pzdr
                Niknejm
                • Gość: SwietyMS Re: Kolejna mądra pani za kierownicą (lewoskręty) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.06.03, 11:45
                  Gość portalu: Niknejm napisał(a):

                  >
                  > Nielogiczne. Jeśli masz bezwarunkowe zielone światło, to oznacza, że
                  > teoretycznie nic nie powinno Ci się wpakować. Jak ruszasz na 'normalnym'
                  > zielonym, to oczekujesz, że droga prostopadła ma czerwone.
                  > \


                  Hm. W dzikim kraju nad Wisłą to nie jest prawda. Bardzo wiele sygnalizacji ma
                  taki system: dwa pasy do przodu i lewoskręt zapalają się jednocześnie
                  (zielone). Załóżmy, że ja właśnie skręcam w lewo, a goście z walą prosto bo
                  mają zielone. Muszę ich puścić bo:
                  A: mam ich po prawej jak jestem na krzyżówce (I co z moją bezwarunkowością? Mam
                  zielone!)
                  B: Muszę ich puścić bo mnie zatrąbią na śmierć (przecież mają zielone)
                  C: Bo mnie rozwalą (j.w.)

                  Pozdrawiam

                  (PS: chyba o to szła dyskusja nie?)

                  SwietyMS
                  • Gość: Niknejm Re: Kolejna mądra pani za kierownicą (lewoskręty) IP: *.pg.com 13.06.03, 13:20
                    Gość portalu: SwietyMS napisał(a):

                    > Hm. W dzikim kraju nad Wisłą to nie jest prawda. Bardzo wiele sygnalizacji ma
                    > taki system: dwa pasy do przodu i lewoskręt zapalają się jednocześnie
                    > (zielone). Załóżmy, że ja właśnie skręcam w lewo, a goście z walą prosto bo
                    > mają zielone. Muszę ich puścić bo:
                    > A: mam ich po prawej jak jestem na krzyżówce (I co z moją bezwarunkowością?
                    > Mam zielone!)
                    > B: Muszę ich puścić bo mnie zatrąbią na śmierć (przecież mają zielone)
                    > C: Bo mnie rozwalą (j.w.)

                    Niemożliwe. Mówisz zapewne o sytuacji, kiedy lewoskręt ma strzałkę warunkowego
                    skrętu w lewo (sygnalizator S-2).

                    Wycinek z Rozporządzenia cytowanego powyżej w tym wątku:
                    "§ 96. 1. Nadawany przez sygnalizator S-2 sygnał czerwony wraz z sygnałem w
                    kształcie zielonej strzałki oznacza, że dozwolone jest skręcanie w kierunku
                    wskazanym strzałką w najbliższą jezdnię na skrzyżowaniu, z zastrzeżeniem ust. 3.
                    [...]
                    3. Skręcanie lub zawracanie, o których mowa w ust. 1 i 2, jest dozwolone pod
                    warunkiem, że kierujący zatrzyma się przed sygnalizatorem i nie spowoduje
                    utrudnienia ruchu innym jego uczestnikom."

                    Jeśli masz sygnalizator nie S-2 a S-3 (czyli strzałki: czerwona, żółta,
                    zielona), i zapaliła się zielona strzałka dla Twojego kierunku ruchu (skręcasz
                    w lewo), to znaczy, że ludzie jadący z przeciwka mają czerwone. Przykładem
                    takiej organizacji ruchu jest skrzyzowanie Targowej z Al. Solidarności w
                    Warszawie. Na 100%. Chyba, że ktoś, kto projektował sygnalizację ma mordercze
                    skłonności. ;-)

                    Pzdr
                    Niknejm
                    • Gość: TRUSKAVA Re: Kolejna mądra pani za kierownicą (lewoskręty) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.03, 16:11
                      Gość portalu: Niknejm napisał(a):

                      (...)
                      > Przykładem
                      > takiej organizacji ruchu jest skrzyzowanie Targowej z Al. Solidarności w
                      > Warszawie.

                      Ciąg dalszy rozważań na temat możliwości zawracania na skrzyżowaniach, gdzie
                      skręt w lewo sterowany jest sygnalizatorem kierunkowym (strzalka w lewo -
                      czerwone, żółte, zielone):

                      Ja znalazłem niedaleko inne skrzyżowanie: Jadąc Targową od Al Solidarności, w
                      kierunku Grochowskiej, jest skrzyżowanie z Ząbkowską. Na Targowej są wydzielone
                      dwa pasy (skrajne lewe) do skrętu w lewo, w Ząbkowską. Jest tam sygnalizator,
                      ze strzałkami do jazdy w lewo (ziel, żół, czerw). Na obu pasach wymalowane są
                      strzałki skrętu w lewo (nie ma strzałek do "zawracania"), tak samo pokazują
                      znaki pionowe. Tyle tylko, że Ząbkowska ma jeden pas ruchu, a wjazd w nią jest
                      możliwy z dwóch pasów --> sytuacja kolizyjna. Ale kierowcy jeżdżą oczywiście
                      trochę inaczej; lewego skrajnego pasa używają do zawracania (jadąc wcześniej
                      Targową, jest zakaz skrętu w lewo, w Al. Solidarności/Radzymińską, zawracając
                      można dojechać C.H.Wileńska itp.), natomiast z drugiego lewego pasa (bliższego
                      prawej krawędzi jezdni) skręcają w Ząbkowską.

                      Czy zawracający w tym miejscu też naruszają przepisy ruchu drogowego ?

                      Pozdr@wiam

                      TRUSKAVA
                      • Gość: Niknejm Też IP: *.pg.com 17.06.03, 13:29
                        Gość portalu: TRUSKAVA napisał(a):

                        > Ja znalazłem niedaleko inne skrzyżowanie: Jadąc Targową od Al Solidarności, w
                        > kierunku Grochowskiej, jest skrzyżowanie z Ząbkowską. Na Targowej są
                        > wydzielone
                        > dwa pasy (skrajne lewe) do skrętu w lewo, w Ząbkowską. Jest tam sygnalizator,
                        > ze strzałkami do jazdy w lewo (ziel, żół, czerw). Na obu pasach wymalowane są
                        > strzałki skrętu w lewo (nie ma strzałek do "zawracania"), tak samo pokazują
                        > znaki pionowe. Tyle tylko, że Ząbkowska ma jeden pas ruchu, a wjazd w nią
                        > jest
                        > możliwy z dwóch pasów --> sytuacja kolizyjna. Ale kierowcy jeżdżą oczywiście
                        > trochę inaczej; lewego skrajnego pasa używają do zawracania (jadąc wcześniej
                        > Targową, jest zakaz skrętu w lewo, w Al. Solidarności/Radzymińską, zawracając
                        > można dojechać C.H.Wileńska itp.), natomiast z drugiego lewego pasa
                        > (bliższego prawej krawędzi jezdni) skręcają w Ząbkowską.
                        > Czy zawracający w tym miejscu też naruszają przepisy ruchu drogowego ?

                        Oczywiście, że też.
                        Co do kolizyjności (zwężenie) to jest to rzecz poniekąd normalna - przy jeździe
                        na wprost też zdarza się, że przed skrzyżowaniem sa 2 pasy, a za skrzyżowaniem
                        jeden, często stopniowo się zwężający. Tak jest i tutaj, tyle, że w połączeniu
                        ze skrętem w lewo.

                        Pzdr
                        Niknejm
                        • Gość: TRUSKAVA Re: Też IP: 195.94.197.* 17.06.03, 16:18
                          Gość portalu: Niknejm napisał(a):
                          > Oczywiście, że też.
                          > Co do kolizyjności (zwężenie) to jest to rzecz poniekąd normalna - przy
                          jeździe
                          >
                          > na wprost też zdarza się, że przed skrzyżowaniem sa 2 pasy, a za
                          skrzyżowaniem
                          > jeden, często stopniowo się zwężający. Tak jest i tutaj, tyle, że w
                          połączeniu
                          > ze skrętem w lewo.
                          >
                          > Pzdr
                          > Niknejm

                          Nie mam więcej pytań. Myślę, że 100% zawracających w tym miejscu nie zdaje
                          sobie sprawy z tego, że może dostać mandat. No teraz już mniej niż 100 % (ja
                          już wiem), ale chyba dalej będę zawracał w tym miejscu. Acha, wyjeżdżając z
                          Ząbkowskiej w prawo, w Targową nie ma sygnalizatorów kierunkowych skrętu w
                          prawo. Jest tylko zielona strzałka dopuszczająca warunkowo skręt w prawo
                          (świeci się razem z sygnałem czerwonym), więc zawracając w tym miejscu nikomu
                          nie utrudniam życia.

                          Pozdr@wiam

                          TRUSKAVA
                          • Gość: Niknejm Re: Też IP: *.pg.com 18.06.03, 16:48
                            Gość portalu: TRUSKAVA napisał(a):

                            > Nie mam więcej pytań. Myślę, że 100% zawracających w tym miejscu nie zdaje
                            > sobie sprawy z tego, że może dostać mandat. No teraz już mniej niż 100 % (ja
                            > już wiem), ale chyba dalej będę zawracał w tym miejscu. Acha, wyjeżdżając z
                            > Ząbkowskiej w prawo, w Targową nie ma sygnalizatorów kierunkowych skrętu w
                            > prawo. Jest tylko zielona strzałka dopuszczająca warunkowo skręt w prawo
                            > (świeci się razem z sygnałem czerwonym), więc zawracając w tym miejscu nikomu
                            > nie utrudniam życia.

                            Nic dodać, nic ująć. Zgadzam się.
                            Dodam, że na Pułkowej, przy McDonaldzie, skończyło się Eldorado dla Misiów...
                            Sygnalizator S-3 (kierunkowy) zastąpiono tam zwykłym :-)

                            Pzdr
                            Niknejm
              • Gość: Sherlock Holmes A moze by tak zajrzec do Kodeksu Drogowego? IP: *.kolornet.pl / 192.168.11.* 12.06.03, 19:04
                No wlasnie, przepisy sie zmieniaja, a kierowcy jezdza wg przepisow takich, przy
                ktorych zdawali egzamin na prawo jazdy.
                Co do sygnalizatorow - sa kierunkowe, ktore zezwalalja na zawracanie - po
                prostu biora tarcze sygnalizatora pozwalajacego na jazde prosto i w lewo, i
                obracaja ja o 90 stopni w lewo. Wychodzi to tak,ajkby sygnalizator pozwalal na
                skret w lewo i ...jazde do tylu :-) Na szczescie do tego dochodza znaki
                informujace, ze mozna zawracac z tego pasa
    • Gość: gosia Re: Dołączam swoją osobę do forumowej statystyki IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 13.06.03, 12:01
      Tak, mogę się zaliczyć jako kolejna mądra pani za kierownicą. Może nie w sensie
      o jaki chodziło autorowi wątku, ale głupota mojego wyczynu jest godna opisania.
      Zresztą drogo mnie kosztowała (do tej pory nie mogę przeżyć:-)

      Z reguły podchodzę do "wyczynów" innych kierowców pobłażliwie, naprawdę żadko
      uzywam klaksonu (jeżeli już to tylko w celach ostrzegawczych) rozumiem że
      każdemu mogą zdarzać się błędy, przypominam sobie jak to było kiedy ja
      zaczynałam (dobrych kilka lat temu) itd.

      Ale ostatnio wyczyny jednej pani wyprowadziły mnie z równowagi. Na początek:
      wyjechała z drogi podporządkowanej, (nie widziała mnie?) nie dałam rady
      wyhamować, musiałam odbić na lewy pas, na szczęście kierowca jadący z
      naprzeciwka był przytomny, wyhamował i zdołał mnie minąć. Nie miał pretensji,
      widział sytuację, pomachaliśmy sobie wzajemnie (ja przepraszająco, on chyba z
      uprzejmości - za co serdecznie mu dziękuję) i pojechałam dalej. Kobitka wlokła
      się 30 (dozwolone 60) więc znów ją miałam przed sobą.
      Skręcamy w lewo, skrzyżowanie bez świateł, czekamy, czekamy, wreszcie jest
      spora luka, kobitka skręca, ja za nią. Tylko jak skręca? Na litość boską,
      wjeżdża na lewy pas drogi czyli pod prąd i zatrzymuje się z piskiem przed
      nadjeżdżającym samochodem. Facet puka się w głowę. Kobitka żeby wymanewrować,
      wrzuca wsteczny, skrzyżowanie ciasne, ja za nią, zaraz mi ktoś wjedzie za
      przeproszeniem w tyłek... Uff, udało się. A że przy okazji zakłóciła rytm jazdy
      co najmniej trzem kierowcom...
      Znowu jadę za nią, wolno... wlecze się... hamuje... Po co???? Uparta myśl:
      wyprzedzić ją, wyprzedzić ją, WYPRZEDZIĆ JĄ. Za takimi strach jechać, bo
      niewadomo, co jeszcze zrobią. Niestety żadnej możliwości.
      Włączamy się do ruchu z podporządkowanej. Spejalnie dla nas jest przeznaczony
      odcinek pasa. Kobitka go ignuruje, staje i czeka, czeka, ja za nią. Juz jestem
      wściekła. Wpuściła cztery tiry. Wreszcie jedziemy. Łuk. Z naprzeciwka pusto.
      Nareszcie ją wyprzedzę! Skubana, nabiera prędkości, więc jednak potrafi jeździć
      szybciej. Wprzedzam.
      To nie koniec opowieści, na początku zaliczyłam precież siebie samą do "mądrych
      pań za kierownicą" :-)
      Puenta: Zza krzaka wyskakuje niebieski. Prawo jazdy, rejestracyjny... Zero
      rozmowy. 16 punktów i 500 zł mandatu. (przekroczenie podwójnej ciagłej,
      przekroczenie dozwolonych 60/h, a łuk przcinały szyny tramwaju podmiejskiego
      więc skrzyżowanie)
      Nauczka na przyszłość, zacisnąć zęby i nie dać się takim sprowokować do łamania
      przepisów.
      • Gość: atomski garsc wyjasnień IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 13.06.03, 13:20
        "Więc jeżeli jednak ta baba nie włączała się do ruchu a tylko wyjeżdżała z
        drogi podporządkowanej, to wyprzedzający nie jest bez winy.
        Oczywiście nie widziałem tej sytuacji, więc nie odnosi się to może do tamtej
        opisane,(...)

        -no prosze taki długi opis ,a i tak sporo niejasności : ))
        baba wyjechała z pola , pisałem . prawdopodobnie ze swojego prywatnego pola na
        które pojechała pewnie po rzodkiewkę : ))) chyba ,ze była na czyims polu po
        rzodkiewkę i dlatego tak szybko chciała się ulotnić ?

        "spowolnionych przez np. autobus jest b. niebezpieczne, właśnie z ww. powodu
        (w
        końcu manewr ten odbywa się na b. długim odcinku) oraz tego, że ktoś ze
        szpaleru może najnormalniej w świecie zacząć wyprzedzanie :("

        - to prawda, zaryzykowałem i tak się skończyło . niezbyt to rozsądne ,ale
        czasem tak to jest ,gdy się człowiek jest zbyt aktywny .
        dodam tylko ,ze skubańcy z karawany przez cała długość nie zrobili mi miejsca
        na ucieczke na prawy pas ,a jezdna nie miała pobocza -tylko próg ,pas ze
        słupkami i rów .


        "a nie było tam przypadkiem PODWÓJNEJ CIĄGŁEJ LINII???
        może przy tej szybkości nie zauważyłeś?"

        - nie . znam tę trasę na pamięć ,jezdziłem nią swego czasu co łykend do
        przyszłej wtedy jeszcze żony : ))
        stąd pewnie moja nerwowość (zniecierpliwienie )na flegmatyczne zachowanie
        karawany (ukraińskie TIRY ,rolnicy na traktorach i w maluchach jadacy po
        wódkę ,lub z nią ),tej i nnych na tej trasie. Trasa Białystok- Lublin . Za
        Zabłudowem (patrząc od Białegostoku ).
        Oczywiscie nie uważam ze jestem bez winy ,choć w świetle prawa trudno byłoby mi
        cokolwiek udowodnić . Auto nie zostawia śladów hamowania .

    • Gość: irwain Re: Kolejna mądra pani za kierownicą IP: *.acn.pl 15.06.03, 19:37
      Kilka lat temu pewna miła Pani wyjechała mi z podporządkowanej - oczywiście
      wozem pancernym pt maluch - prosto pod koła - tzn. ze 20, 25m przede mną,
      droga jednojezdniowa, oczywiście z przeciwka tir, jechałem dość dużym
      samochodem - mazda 929, bez abs-u, koło 90, 100, pisk mazda leci w prawo, w
      lewo, jakoś cudem udało się nie wpaśc pod tira, ani nie drasnąć nawet miłej
      pani, pojechałem za nią wyprzedziłem, obtrąbiłem, wiecie co zrobiła pani
      której ewidentnie uratowałem życie - popukała się palcem w czoło.
      Pozdrawiam
      • Gość: atomski tak a propos mi się przypomniało IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.03, 00:04
        jechałem kiedyś z kolezanka feministką (do tej pory nie wyszła za mąż,bo nie
        bedzie prać skarpet po facecie=brudasie ),miała sie za niesamowicie dobrą
        kierowaczkę pojazdów blaszanych .
        wyjezdzamy z podporządkowanej ,skręcamy w lewo ,koleżanka patrzy w lewo i ...
        pyda po przekątnej skrzyżowania (nie spojrzała już w prawo ),pech chciał ,ze
        jechał - z prawej własnie )samochód i obtrąbił okrutnie kolezankę,a ta w
        furię wpada .
        niesmiało pisnałem ,że: -wpieprzyłaś się ordynarnie gościowi pod koła -
        a ona na mnie z pyskiem ,ale na szczęscie raczej o tamtym kretynie ,co
        kierowac nie umie ,jak ja moge tego nie rozumieć ? ślepy jestem czy co ?

        ot kobita z jajami . osobiscie wole bez : ))

        • Gość: Sherlock Holmes Re: tak a propos mi się przypomniało IP: *.kolornet.pl / 192.168.11.* 16.06.03, 08:29
          To jest wlasnie to,co mi chodzi w tym watku: ktos robi cos naprawde glupiego,a
          potem ma jeszcze pretensje,ze ktos trabi i slusznie sie wkurza. Nastepnym razem
          gdy - niewazne, kobieta czy facet - bedzie sie wpieprzal po chamsku, dodam gazu
          i bedzie bum. Sytuacja klarowna, nie moja wina. Samochodu nie uzywam do celow
          zawodowych, komunikacja miejska jest bardzo rozwinieta, a mam na dodatek
          odprysk lakieru na drzwiach od kamienia...
          PS.Tyle obiecuje,a nastepnym razem pewnie instynktownie znowu depne na hamulec
          albo "pojde" w krzaki, zeby debilowi/kretynce nic sie nie stalo
    • Gość: xxx Re: Kolejna mądra pani za kierownicą IP: *.k.mcnet.pl 17.06.03, 17:23
      Gość portalu: Sherlock Holmes napisał(a):

      > Nie jestem przeciwny kobietom za kierownica,ale bezczelnosc, jaka wykazuje
      > znaczna ich czesc na ulicy, sprawia,ze wlosy sie jeza na glowie.
      > Dzis jechalem sobie spokojnie droga, dojechalem do ronda z sygnalizacja
      > swietlna. Z drogi poprzecznej pani w ciemnozielonym Nissanie Almerze KVX0149
      > skrecila sobie w lewo i zatrzymala przed czerwonym swiatlem. Na razie
      > wszystko OK. Po skrecie pani stanela na lewym skrajnym pasie (na skrzyzowaniu
      > 4 pasy, lewy zaraz sie konczy bo jest tylko do skretu w lewo, pozostale trzy
      > sa do jazdy na wprost), na zadnym innym pasie nie stal inny samochod.
      > Tak sie nieszczesliwie zl;ozylo,ze po skrecie kierunek i zwrot :-) ruchu jej
      > samochodu byl tak sam, jak mojego auta. Stalem na pasie drugim od lewej - z
      > niego mozna jechac prosto lub w lewo.
      > Po zapaleniu zielonego swiatla ruszylem, przy dojezdzaniu do Nissana pani
      > nagle sobie uswiadomila,ze jej pas sie konczy i bez kierunkowskazow i
      > patrzenia w lusterko zjechala na mnie. na szczescie pas obok byl wolny, choc
      > gdybym sie nie spieszyl, po prostu pozwolilbym jej przywalic w moj samochod-
      > jej wina bylaby ewidentna.
      > Podarowalbym jej te wyczyny, gdyby nie to,ze ona jeszcze pozniej maial do
      > mnie pretensje! Ze ona wcale nie zajechala mi drogi, tylko ja wjechalem na
      > jej pas (?). Nie mialem pomrocznosci jasnej, nie orzeczono u mnie rozdwojenia
      > jazni ani zadnych chorob umyslowych, wzrok w porzadku. jechalem zgodnie z
      > wytyczonymi znakami poziomymi-zreszta jezdze tamtedy od lat.
      > Dlatego pisze ten post,zeby potepic glupote, bezczelnosc i chamstwo!Jesli
      > zrobi sie cos glupiego na drodze, trzeba przeprosic,a nie wydzierac sie
      > jeszcze na kogos, kto tylko dzieki "dobrej woli" uniknal kolizji.
      > Mam nadzieje,ze pani z Almery KVX0149 przeczyta to i sie zastanowi nad swoim
      > postepowaniem.


      Całkowicie się z Tobą zgadzam chociaż jestem kobietą. Ja niestety przeżywam to
      samo codziennie wracając z pracy tyle tylko, że w męskim wykonaniu. Tak się
      składa, że wracając do domu droga trzypasmowa zwęża się w pewnym momencie do
      dwóch pasów i wszyscy z trzeciego pasa (prawego), który się kończy wjeżdzają
      przed maskę tym, któzy poruszają się pasem środkowym wychodząc z założenia
      (błędnego), że skoro są z prawej strony to należy im ustąpić. Na zwróconą uwagę
      reagują gestami (nie muszę chyba opisywać jakimi) o słownictwie nie wspomnę.
      Nie rozumiem dlaczego mężczyźni jak widzą kobietę za kierownicą to im się
      wydaje, że to głupia baba, która nie zna się na przepisach, więc mogą robić co
      chcą i jeszcze "drzeć ryja". Na szczęście ja jeżdżę dużym vanem i z reguły jego
      wielkość stopuje zapędy "miłych" Panów.

      Pozdrawiam
      xxx
      • Gość: atomski Re: Kolejna mądra pani za kierownicą IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.03, 00:46
        nie rozumiem kwestii "zwracania uwagi" ,"słownictwa" i takich tam pogawędek w
        czasie dość szybkiej przecież jazdy. No i słyszalności oponenta . Gesty moge
        zrozumieć .

        To ja mam pare pytań w takim razie:

        1. Czy Twój wielki van to kabriolet ?
        2. Czy Twoi rozmówcy (ci co się tak wpieprzają i brzydko krzyczą na Ciebie )
        równiez jeżdzą kabrioletami ?
        3. A może wszyscy jezdzicie z uchylonymi oknami i macie megafony gotowe do
        akcji ?
        4. A może po prostu jesteś aktywistką ruchu feministycznego i troche
        konfabulujesz ?
        • Gość: Nina Re: Kolejna mądra pani za kierownicą IP: *.toya.net.pl 18.06.03, 00:54
          Ja mam klime wiec zamkniete okna,ale i tak po ruchu ust mozna dobrze
          zrozumiec,co niektorzy maja do powiedzenia.
          Ciekawa jestem,co bys zrobil,gdyby taksiarz popychal Twoj samochodod stojacy
          na skrecie w prawo,bo by mu sie wydawalo,ze za dlugo sie czaisz?Ja tak
          mialam,i do dzis zaluje,ze wstecznego nie wrzucilam.
          Pozdrawiam.
        • Gość: xxx Re: Kolejna mądra pani za kierownicą IP: *.k.mcnet.pl 18.06.03, 09:57
          Gość portalu: atomski napisał(a):

          > nie rozumiem kwestii "zwracania uwagi" ,"słownictwa" i takich tam pogawędek w
          > czasie dość szybkiej przecież jazdy. No i słyszalności oponenta . Gesty
          moge
          > zrozumieć .
          >
          > To ja mam pare pytań w takim razie:
          >
          > 1. Czy Twój wielki van to kabriolet ?
          > 2. Czy Twoi rozmówcy (ci co się tak wpieprzają i brzydko krzyczą na Ciebie )
          > równiez jeżdzą kabrioletami ?
          > 3. A może wszyscy jezdzicie z uchylonymi oknami i macie megafony gotowe do
          > akcji ?
          > 4. A może po prostu jesteś aktywistką ruchu feministycznego i troche
          > konfabulujesz ?


          1. Mój van to Chrysler Voyager.

          2 i 3. Nie jeżdżę z otwartymi okami, bo mam klimatyzację, ale inni widać nie
          mają, więc otwierają okna, jeżeli widzę, że ktoś coś krzyczy (to chyba łatwo
          zauważyć jak ma wykrzywioną buźkę plus gesty)przez swoją otwartą szybę to
          uchylam swoją (może biedak potrzebuje pomocy?).

          3. Nie jestem aktywistką ruchu feministycznego - co następny, który twierdzi,
          że dobrze prowadzić samochód może tylko facet?

          Pozdrawiam
          xxx
          • Gość: atomski Re: Kolejna mądra pani za kierownicą IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 18.06.03, 12:37
            1. taksiarzowi można przypieprzyc torebką . szybciej na sucho ujdzie jak
            chuderlawemu facetowi : ))

            2. W takim razie kolezance xxx ,która nie ma vana kabrioleta i nie jezdzi z
            megafonem - wzrok zakreca .
            No jak zobaczyć wpieprzajacego się z prawej strony kierowcę osobówki i jeszcze
            z nim pogaduchy uskuteczniać podczas manewru wpieprzania i nieustepowania ??

            • Gość: xxx Re: Kolejna mądra pani za kierownicą IP: *.k.mcnet.pl 18.06.03, 13:59
              Gość portalu: atomski napisał(a):

              > 1. taksiarzowi można przypieprzyc torebką . szybciej na sucho ujdzie jak
              > chuderlawemu facetowi : ))
              >
              > 2. W takim razie kolezance xxx ,która nie ma vana kabrioleta i nie jezdzi z
              > megafonem - wzrok zakreca .
              > No jak zobaczyć wpieprzajacego się z prawej strony kierowcę osobówki i
              jeszcze
              > z nim pogaduchy uskuteczniać podczas manewru wpieprzania i nieustepowania ??
              >

              No mam mały problem, bo ja nie noszę torebki tylko portfel z dokumentami oraz
              kartami kredytowymi, więc nie za bardzo mam czym "walić" (oprócz samochodu
              oczywiście).

              Jak zobaczyć, że ktoś się "wpieprza": posuwam się max. 20km na godzinę (korek)
              na środkowym pasie, prawy pas się kończy za 100-200 metrów, przede mną inne
              samochody a tu z boku wpycha się na chama opisany w poprzednim mailu
              samochód/samochody. Nie chodzi mi tu o sytuację kiedy kierowca włącza
              kierunkowskaz sygnalizując zmianę pasa sporo wcześniej tylko sytuację kiedy w
              pierwszej kolejności zjeżdża na mój pas (z reguły będąc na wysokości mojego
              samochodu) a potem włącza kierunkowskaz (o ile w ogóle włącza). Opisana przeze
              mnie sytuacja wkurza mnie dodatkowo dlatego, że w opisany sposób zachowują się
              kierowcy samochodów z rejestracjami mojej miejscowości, którzy wiedzą, że prawy
              pas się kończy i świadomie jadąc nim do samego końca "wpieprzają się" przed
              znajdujących się na środkowym pasie (widocznie uważają, że pozostali kierowcy
              poruszający się po środkowym pasie w korku to debile a oni są cwani, więc
              pojadą szybciej lewym pasem, który się kończy i "wpieprzą się" debilom przed
              maskę)

              Pozdrawiam
              xxx

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka