Dodaj do ulubionych

Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy?

24.06.07, 22:24
Juz kilka miesięcy jeździmy cały dzień na światłach, czy ktoś zna już jakies
efekty?

Najlepiej było by porównać kwiecień-maj 2005, kw-maj 2006 i kw-maj 2007.

Ile wypadków, ile ofiar smieterlnych, ile potrąceń pieszych czy rowerzystów
itd.

Bo jeżeli efekty sa mizene lub zerowe, to rozumiem, że wracamy do starych
przepisów ....?

:D ;)

pzdr
a-tapety.xx.pl
Obserwuj wątek
    • klemens1 Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 08:12
      > Bo jeżeli efekty sa mizene lub zerowe, to rozumiem, że wracamy do starych
      > przepisów ....?

      Na to nie ma co liczyć.
      1. Ideologia.
      2. Kasa.
      • jaro_ss Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 08:26
        Ideologia jest najgorsza, jak to komuna wykazała....

        Analiz nie będzie, bo jak są nieciekawe, to nikt po nie nie sięga...

        Zresztą kto potrafi dziś takie dane zinterpretować? bo na pewno nie jeden czy
        drugi dziennikarzyna.
        • rekrut1 Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 26.06.07, 11:13
          A co tu interpretować?
          Wystarczy jedno życie i już się opłaca!
          Pazdzioch
    • goodmorning1 Zapomnij o analizach. 25.06.07, 08:36
      Sporo teraz widać samochodów z przepalonymi żarówkami...
      No ale przecież koszty wymiany są takie niewielkie w porównaniu z "większym"
      bezpieczeństwem nas wszystkich :-/
      Przepis na wskroś bzdurny i tyle.
      • edgar22 Re: Zapomnij o analizach. 25.06.07, 09:24
        > Sporo teraz widać samochodów z przepalonymi żarówkami...

        Wiesz... Przy zgaszonych światłach trudno odróżnić przepaloną żarówkę od dobrej.
    • derduch Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 09:29
      Nie doczekamy się uczciwego porównania, trudno się debilom do błędu przyznać...
      • kazikoseki0 a co to jest uczciwe porównanie? 25.06.07, 09:57
        Wydaje mi się, że większość przeciwników zapalonych świateł wszystkie analizy
        wykazujące mniejszą wypadkowość przy zapalonych światłach uważać będzie za
        niuczciwe, a za uczciwe tylko te nie wykazujące różnic. W tej sytuacji
        rzeczywiście publikowanie jakichkolwiek analiz jest bezcelowe.
    • bzik17 Analiza nr. 1 25.06.07, 09:45
      onioni napisał:

      > Juz kilka miesięcy jeździmy cały dzień na światłach, czy ktoś zna już jakies
      > efekty?
      >
      > Najlepiej było by porównać kwiecień-maj 2005, kw-maj 2006 i kw-maj 2007.


      A wiec w tym okresie znacznie poprawiła sie sytuacja!!producentow oraz
      importerow zarowek samochodowych:-)do negatywnych skutkow mozna zaliczyc lekko
      wieksze zaniczyszczenie powietrza spalinami:-/
    • emes-nju Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 11:11
      Porownywanie miesiac do miesiaca jest kompletnie pozbawione sensu. Wystarczy obejrzec sobie statystyki, zeby to dostrzec - czasem, bez zadnej przyczyny, jakies miesiace znaczaco wybijaja sie w jedna lub w droga strone. Analizy musza byc robione w dluzszym okresie niz pare miesiecy.
      • derduch Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 11:26
        emes-nju napisał:

        ciach!

        Nie no, teraz to sie popisałeś. Przecież jazda w dzień na światłach miała
        ZNACZĄCO poprawić bezpieczeństwo, czy słowo "znacząco" może byc na granicy błedu
        statystycznego? Porównajmy kwiecień z kwietniem, maj z majem, czerwiec z
        czerwcem, co, może akurat kwartał pechowy się tym razem trafił? A może to akurat
        w ubiegłym roku był ten pechowy kwartał w tym okresie i liczba wypadków nie
        oddawała średniej z tego okresu?
        NIKT i zadna siła mnie nie przekona do jazdy w miejskich korkach na światłach,
        gdyby to miało najmniejszy sens to już dawno w Niemczech czy Anglii ten przepis
        by istniał.
        • emes-nju Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 11:35
          Miales kiedys do czynienia z jakimikolwiek analizami?

          Nie? No to nie pisz o popisywaniu sie i sam sie nie popisuj.
          • derduch Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 11:40
            emes-nju napisał:

            > Miales kiedys do czynienia z jakimikolwiek analizami?
            >
            > Nie? No to nie pisz o popisywaniu sie i sam sie nie popisuj.

            Nie skąd, ja to ciemny chłop jestem, a na UW to wcale nad badaniami
            empirycznymi(trudne słowo, sprawdź w słowniku) nie siedziałem godzinami.
            • emes-nju Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 11:42
              Widac siedziales, a nie rozumiales. Tak tez bywa...
              • derduch Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 12:05
                Oczywiście ZERO argumentów, bo po co...

                Tu nie jest miejsce na żadne badania ani analizy, tu pora na fakty.
                Jasno i prosto, w tym a tym okresie takie zdarzenie tyle sztuk, inne tyle sztuk.
                Koniec, żadnych badań ani analiz, pora na prawdę, czystą żywą prawdę.
                • emes-nju Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 12:13
                  Nie. WYRAZNIE napisalem, ze wystarczy obejrzec zestawienia liczby wypadkow na przestrzeni lat (jak znajde, to podesle link, do tego, co widzialem w prasie drukowanej), zeby wiedziec, ze analiza miesiac do miesiaca jest kompletnie bez sensu. To jest jakis argument - ty natomiast wyskoczyles z wysoce merytorycznym argumentem: "Nie no, teraz to sie popisałeś". Nie dziw sie zatem, ze klasa moich wypowiedzi zostala dostosowana do klasy wypowiedzi dyskutanta.
                  • derduch Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 12:24
                    Dobra, dobra, swiatła w dzień miały poprawić znacząco bezpieczeństwo, jeśli więc
                    nie widac tego "gołym okiem", a właściwie "gołymi liczbami" to niech nikt mi nie
                    truje, po co ta asekuracja, nie pamietasz jakie to zapowiedzi były?
                    • emes-nju Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 12:35
                      Zapowiedzi, zapowiedziami, a realia, realiami.

                      Nie wiem czy zauwazyles, ale w Polsce od polowy lat 90. z roku na rok przybywalo swiecacych. W ostatnim okresie (wg. ITS) swiecilo 75-80% osobowek i ok. 70% ciezarowek. Jak chcesz zatem wydzielic "ostra" granice pomidzy okresem sprzed wprowadzenia nakazu i po? Dlatego uwazam, ze tylko analiza w dluzszym okresie ma sens. Uwazam tez, ze skokowej zmiany w liczbie wypadkow nie bedzie. Najprawdopodobniej bedzie utrzymywac sie stala tendencja spadkowa, co wobec zwiekszania sie liczby aut bedzie dobrym rezultatem. Swiatla nie sa pacaneum na kaca, ale moga pomoc. I na pewno nie zaszkodza.
                      • mobile5 Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 14:50
                        emes-nju napisał:
                        Swiatla nie sa pacaneum na kaca, ale mog
                        > a pomoc. I na pewno nie zaszkodza.
                        >
                        Wcześniej piszesz że trudno udowodnić wpływ świecenia na zmniejszenie ilości wypadków, ale że nie zaszkodzą, to jesteś tego pewien. Logiczne to nie jest.
                        • emes-nju Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 15:03
                          Jak to nie jest logiczne?

                          Napisalem, ze trudno bedzie znalesc ostra granice w danych o liczbie wypadkow, bo samochody swieca juz od dluzszego czasu, a od polowy lat 90. liczba stale swiecacych ciagle rosla. Od lat spada tez liczba wypadkow i ich ofiar. Wynika z tego, ze zwiekszaniu sie liczby swiecacych, towarzyszy spadek liczby zabitych. Absolutnie nie chce pisac, ze liczba zabitych spada dzieki swiatlom, ale z cala pewnoscia tez nie rosnie i to moge, nie zaklocajac logiki wypowiedzi, napisac.
                          • klemens1 Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 15:23
                            > Napisalem, ze trudno bedzie znalesc ostra granice w danych o liczbie
                            > wypadkow, bo samochody swieca juz od dluzszego czasu.

                            Tu chodzi raczej o wpływ nakazu świecenia na zmniejszenie liczby
                            wypadków/zabitych. Miał być ZNACZNY. Należy więc porównywać okresy kiedy nakazu
                            nie było i kiedy nakaz był.
                            • emes-nju Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 15:32
                              Sorry, ale jezeli wierzysz w to, ze ADMINISTRACYJNY nakaz ma jakikolwiek wplyw na rzeczywistosc, to nie bardzo widze mozliwosc podejmowania dyskusji...

                              Dla mnie miarodajne jest to co widze, a nie to co waaadza wymysli i poda w Dzienniku Telewizyjnym! Po wprowadzeniu 50 km/h w miastach tez liczba zabitych spadla. W magiczny sposob, bo, po pierwszym tygodniu polowan, wszytko wrocilo do "normy". Liczba wypadkow i zabitych spada POMIMO heroicznych wysilkow waaadzy :-P
                          • habudzik Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 19:07
                            emes-nju napisał:

                            > Napisalem, ze trudno bedzie znalesc ostra granice w danych o liczbie
                            wypadkow,
                            > bo samochody swieca juz od dluzszego czasu,

                            Zapodałem kiedyś na poczatku roku wynik sondy i na pytanie czy świecić czy nie
                            67% odpowiedzi było na 'nie' . Nie sądze by ci które odpowiedzieli NIE jeździli
                            do 17 kwietnia na światłach co próbują nam wmówić ITS i te inne . Po 17
                            natomiast czy chca czy nie muszą to robić i nie widze problemu by
                            znaleźć "ostra graniece" . No chyba że sie jej nie chce szukać .
                            • emes-nju Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 19:15
                              A co maja checi internautow do danych ITSu?

                              Zreszta ja naprawde sporo ostatnio jezdze i sam zauwazylem, ze juz w zeszlym roku wiekszosc aut swiecila. Moze swiecili rowniez ci, ktorzy swiecic nie chcieli, ale bali sie zniknac w powodzi oswieconych? Moze i tak... Nie zmienia to faktu, ze przez to nie da sie ustalic zadnej wyraznej granicy do robienia badan - za duzo ludzi swiecilo zanim nakaz zaczal obowiazywac.
                            • milu100 Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 26.06.07, 09:25
                              > Zapodałem kiedyś na poczatku roku wynik sondy i na pytanie czy świecić czy nie
                              > 67% odpowiedzi było na 'nie' . Nie sądze by ci które odpowiedzieli NIE jeździli
                              >
                              > do 17 kwietnia na światłach co próbują nam wmówić ITS i te inne .


                              ja jeździłem na światłach ale w twojej sondzie tez bym odpowiedział na nie, bo z
                              natury jestem przeciwny nakazom!

                              więc sądź sobie tak dalej
                              • habudzik Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 27.06.07, 20:27
                                milu100 napisał:

                                > ja jeździłem na światłach ale w twojej sondzie tez bym odpowiedział na nie,
                                bo
                                > z
                                > natury jestem przeciwny nakazom!
                                >
                                > więc sądź sobie tak dalej

                                Odpowiedział bys w mojej sondzie że nie jeździłeś na światłąch ??????? Dobrze
                                sie czujesz?????
                          • mobile5 Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 20:06
                            emes-nju napisał:
                            A
                            > bsolutnie nie chce pisac, ze liczba zabitych spada dzieki swiatlom, ale z cala
                            > pewnoscia tez nie rosnie i to moge, nie zaklocajac logiki wypowiedzi, napisac.

                            Rozmawiamy o okresie od 17(?) kwietnia. Chyba żadnych danych jeszcze nie ma, więc nie można napisać że liczba zabitych spada, lub z całą pewnością też nie rośnie.
                            • emes-nju Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 20:28
                              Teraz juz sie troche czepiasz. Fakt - danych za ostatnie miesiace nie widzialem i w swojej opinii opieram sie na danych starszych, kiedy to z dnia na dzien przybywalo swiecacych. Wydaje mi sie, ze to, ze swiecenie stalo sie obowiazkowe i nakazalo zapalenie swiatel niepalacej dotad mniejszosci, jakos radykalnie na wieloletnia tendencje nie wplynie.

                              Oczywiscie moge sie mylic i administracyjny nakaz "oswiecajacy" 15-20% aut, spowoduje masakre wieszczona na stronach przeciwnikow swiecenia.
                              • mobile5 Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 20:42
                                Nie ma danych, nie ma podstaw do jakiejś sensownej rozmowy i całość znowu popłynie w kierunku przepychanki zwolenników i przeciwników.
                                • emes-nju Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 20:57
                                  mobile5 napisał:

                                  > Nie ma danych, nie ma podstaw do jakiejś sensownej rozmowy i całość znowu
                                  > popłynie w kierunku przepychanki zwolenników i przeciwników.

                                  No to nie plynmy z tym nurtem i odluzmy ciskanie sie do czasu ogloszenia jakichs danych :-)

                                  Ja stawiam na dalszy spadek liczby zabitych (w ujeciu rocznym - nie miesiac do miesiaca!). I stanie sie to, jak zawsze, POMIMO wysilkow waaadzy :-) Bo waaadza, zawsze wiedzaca lepiej, nakazuje swiecic, zwolnic, uwazac, a my, kierowcy, i tak robimy swoje. Ale jakos coraz nas mniej znaczy krzyzami swoja obecnosc na drodze... Magia jakas :-)
                          • bolo737 bosz - co za logika... 26.06.07, 10:08
                            emes-nju napisał:

                            > Absolutnie nie chce pisac, ze liczba zabitych spada dzieki swiatlom, ale z
                            >cala pewnoscia tez nie rosnie i to moge, nie zaklocajac logiki wypowiedzi,
                            >napisac.

                            Przychylam się do zdania poprzednika (mobile5) - w tym stanowisku - zero logiki
                            (za to maximum ideologii).
                            • emes-nju Re: bosz - co za logika... 26.06.07, 11:08
                              Ja swoja wersje przedstawilem. Postaraj sie, zamiast komentowac (recenzent, to taka "bezpieczna" funkcja - nie przestawiasz swoich racji, a tylko sie czepiasz), wyrazic swoje stanowisko. USTOSUNKUJ sie do tego, co napisalem, a nie pierd... o ideologiii i logice.

                              Napisz mi jasno i wyraznie jak wyobrazasz sobie, ze po zapaleniu swiatel przez max. 20% nie swiecacych do tej pory (wg. danych ITS - zamierzasz w jakis sposob podwazyc ich dane?), nastapi odwrocenie wieloletniej tendencji w spadku liczby wypadkow i zabitych. Przedstaw swoja IDEOLOGIE, a ja ogranicze sie do zrecenzowania twojego postu.
                              • bolo737 Re: bosz - co za logika... 26.06.07, 11:29
                                emes-nju napisał:

                                > Ja swoja wersje przedstawilem. Postaraj sie, zamiast komentowac (recenzent,
                                >to taka "bezpieczna" funkcja - nie przestawiasz swoich racji, a tylko sie
                                >czepiasz), wyrazic swoje stanowisko. USTOSUNKUJ sie do tego, co napisalem, a
                                >nie pierd... o ideologiii i logice.

                                stanowisko wyraziłem jasno. do tego co napisałeś ustosunkowałem się: kupy się
                                nie trzyma i na kilometr śmierdzi ideologią. czy zyczysz sobie abym jeszcze
                                inaczej powyższe sformułował? zapytaj też kol. mobile5 (z którym ja się tylko
                                zgodziłem...)
                                • emes-nju Kolejna recenzja... Pa pa! n/t 26.06.07, 11:41


                              • mobile5 Re: bosz - co za logika... 26.06.07, 11:46
                                Odnosząc się tylko do logiki. Jak, mając zerowe dane można twierdzić że liczba wypadków napewno nie wzrośnie, ale też nie musi spaść?

                                emes-nju napisał:
                                ale z
                                >cala pewnoscia tez nie rosnie i to moge, nie zaklocajac logiki wypowiedzi,
                                >napisac.

                                Skąd taka "logiczna" pewność?
                                • emes-nju Re: bosz - co za logika... 26.06.07, 11:59
                                  mobile5 napisał:

                                  > Odnosząc się tylko do logiki. Jak, mając zerowe dane można twierdzić że
                                  > liczba wypadków napewno nie wzrośnie, ale też nie musi spaść?

                                  Cytuje:

                                  "(...) od polowy lat 90. liczba stale swiecacych ciagle rosla. Od lat spada tez liczba wypadkow i ich ofiar. Wynika z tego, ze zwiekszaniu sie liczby swiecacych, towarzyszy spadek liczby zabitych. Absolutnie nie chce pisac, ze liczba zabitych spada dzieki swiatlom, ale z cala pewnoscia tez nie rosnie."

                                  Koniec cytatu.

                                  To co napisalem dotyczylo stanu z poprzednich lat. Przeczytaj dokladnie jeszcze raz.
                                • kazikoseki0 ustawianie adwersarza do bicia 26.06.07, 12:07
                                  dlaczego zerowe dane? zerowe od kwietnia - ok. Ale nie zerowe od czasu jak
                                  ludzie jezdza na swiatlach. Bylo juz to wielokrotnie pisane powyzej. Dyskusja
                                  dotyczy tego czy SWIATLA poprawiaja bezpieczenstwo, a nie czy PRZEPIS poprawia
                                  bezpieczenstwo. Jak dotąd jest scisla ujemna korelacja miedzy liczba samochodów
                                  jadacych na swiatlach a liczba wypadkow. Fakt, że sama korelacje nie musi mowic
                                  po zwiazkach przyczynowo-skutkowych (przez wiele lat liczba bocianów w
                                  poszczegolnych krajach Europy istotnie korelowała z poziomem przyrostu
                                  naturalnego), ale twierdzenie, że brak jest danych na ten temat jest nieprawdziwe.
                              • habudzik Re: bosz - co za logika... 26.06.07, 13:04
                                emes-nju napisał:

                                > Napisz mi jasno i wyraznie jak wyobrazasz sobie, ze po zapaleniu swiatel przez
                                > max. 20% nie swiecacych do tej pory

                                Jasno i wyraźnie napisałem Ci że na długo przed 17 kwietnia jeździło na
                                światłach jedynie ok. 30% kierowców ( ostatnie dni to zamotanie kierowców co do
                                terminu wejścia w życie nakazu ) . Po 17 kwietnia niemal wszyscy jeździmy na
                                światłąch czyli pozostałe 60-70% zaczeło świecić .
                                • emes-nju Re: bosz - co za logika... 26.06.07, 13:15
                                  Opieram sie na danych ITS ( www.pzm.pl/Bezpieczenstwo_Ruchu_Drogowego/Jazda_na_swiatlach ), z ktorych wynika, ze przed wprowadzeniem przepisu swiecilo 75-80% samochodow osobowych. Patrzylem tez na drogi i dane te znajduja odzwierciedlenie w tym, co widzialem.

                                  Jakbys nie chcial szukac w linku, cytat: "Ze wstępnych badań przeprowadzonych przez ITS wynika, że w Polsce, mimo braku obowiązku, świateł mijania w dzień w okresie od marca do września dla poprawy własnego bezpieczeństwa używa 75% kierowców samochodów osobowych w słoneczny dzień, a w dzień pochmurny ponad 80% kierowców. Niestety w dzień pochmurny świateł używa zaledwie 58% kierowców samochodów ciężarowych".
                                  • habudzik Re: bosz - co za logika... 26.06.07, 14:59
                                    Ja nie zauważyłem żeby przed wprowadzeniem obowiązku 8 na 10 jeździło na
                                    światłach . Pomijam Xenonowców którzy nie kupili sobie samochodu wyposażonego w
                                    ten element po to by się nie świeciło i nie upiększało samochodu .
                                    Proponuje oglądnąć sobie materiały z Wiadomości w których z upodobanie
                                    operatorzy pokazują wisłostrade ; na 30 samochodów 5 jedzie na światłach . To
                                    możesz nazwać zbiegiem okoliczności ale tak było .
                                    • al9 habudziku 26.06.07, 15:09
                                      habudzik pisze:
                                      Pomijam Xenonowców którzy nie kupili sobie samochodu wyposażonego w
                                      ten element po to by się nie świeciło i nie upiększało samochodu .
                                      ---------------------------
                                      może niektórzy kupują ksenony żeby lepiej oświetlać drogę...
                                      nie tylko dla szpasu..
                                      al
                                      • habudzik Re: habudziku 26.06.07, 15:11
                                        Mozliwe ale wiekszość z nich kupuje po to by maruderów z lewego pasa ...fiu.
                                        • al9 Re: habudziku 26.06.07, 15:18
                                          a niektórych aut bez ksenonów w ogóle nie kupisz...
                                          Twoja teoria kupy sie nie trzyma i pachnie zazdrością...
                                          al
                                          • habudzik Re: habudziku 26.06.07, 19:15
                                            al9 napisał:

                                            > a niektórych aut bez ksenonów w ogóle nie kupisz...

                                            Dlatego wyraźnie zaznaczyłem że chodzi o tych którzy specjalnie je kupują



                                            > Twoja teoria kupy sie nie trzyma i pachnie zazdrością...
                                            > al

                                            A co to , ja nie mogłbymsobie takich kupić?
                                  • mobile5 Re: bosz - co za logika... 26.06.07, 15:42
                                    emes-nju napisał:
                                    przed wprowadzeniem przepisu swiecilo 75-80% samochodow osobowych. Patrzylem tez na drogi i dane te
                                    znajduja odzwierciedlenie w tym, co widzialem.

                                    W mojej Polsce proporcje były odwrotne, ale to może wina prowincji.
                                    • emes-nju Re: bosz - co za logika... 26.06.07, 15:48
                                      Przyjmuje do wiadomosci, ze w Polsce nie ma ZADNYCH autorytetow w sprawach jakichkolwiek - sa za to specjalisci z forum. ITS zrobil badania i wyszlo 75-80%, a specjalisci z forum bez mrugniecia okiem, bez podania jakichkolwiek zrodel, podwazaja to. Bo to SPECJALISCI, a ITS to banda glupkow. Ok.
                                      • mobile5 Re: bosz - co za logika... 26.06.07, 16:03
                                        Ironię możesz sobie darować. Codziennie jeżdżę ok. 100km dziennie w swojej okolic i jakkolwiek dokładne procentowe określenie "na oko" procentowego udziału nie jest możliwe, to stwierdzenie czy wiekszość jeździ na swiatłach, czy nie, nie jest chyba zbyt trudne.
                                        • emes-nju Re: bosz - co za logika... 26.06.07, 16:10
                                          No dobra. Ironie MOZEMY sobie darowac - twoj tekst o prowincji tym wlasnie byl :-)

                                          Co do procentow. Ja nie osmielalem sie podawac "kwot" dopoki nie zobaczylem wynikow badan ITS (najpierw uslyszalem o nich w TV, potem ktos podeslal mi link). Nie widze powodu, zeby podwazac wyniki tych badan, tym bardziej, za jak juz milion razy pisalem, zgadzaja sie one z moimi obserwacjami - w Warszawie i na wielu roznych drogach. Wiem tez, ze w ruchu baaaardzo lokalnym (kiedys napisalem w zadupiach i zostalem zbesztany, wiec przyjmijmy to okreslenie) sytuacja wyglada inaczej, ale to nie jest podstawa do wyciagania glebiej idacych wnioskow. Choc przypuszczam, ze ITS badania robil na nieco glowniejszych szlakach niz dukt pomiedzy jedna wsia, a druga.
                                          • mobile5 Re: bosz - co za logika... 26.06.07, 16:16
                                            Prawidłowość była taka, że po dacie granicznej obowiązkowego świecenia jeszcze wiele samochodów jeździło na światłach, ale im dalej od daty, to osetek świecących systematycznie spadał. Ta oserwacja dotyczy dużej wsi.
                      • milu100 Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 26.06.07, 09:22
                        emes-nju napisał:

                        > Zapowiedzi, zapowiedziami, a realia, realiami.
                        >
                        > Nie wiem czy zauwazyles, ale w Polsce od polowy lat 90. z roku na rok przybywal
                        > o swiecacych. W ostatnim okresie (wg. ITS) swiecilo 75-80% osobowek i ok. 70% c
                        > iezarowek.

                        no to jaki był sens wprowadzania przymusu, spowodował on tylko to ze kazdy
                        samochód który nie zapali swiateł początkowo sprawia wrażenie stojacego na
                        poboczu, nie mówiac o tym, że nikt się juz nie wysila aby zobaczyć samochód bez
                        świateł, przepis bzdurny i tyle, szczególnie w miejskich korkach, moze
                        należałoby go zmodyfikować tylko do nazkazu jazdy na światłach poza obszarem
                        zabudowanym

                        żeby było jasne, poza miastem zawsze miałem włączone światła
                • jaro_ss Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 26.06.07, 09:02
                  > Tu nie jest miejsce na żadne badania ani analizy, tu pora na fakty.
                  > Jasno i prosto, w tym a tym okresie takie zdarzenie tyle sztuk, inne tyle
                  sztuk

                  Hahahahahahahahahahaha... filozof chłopski, uuuuuuuu fakty, ile sztuk ile
                  sztuk....łołoło....

                  6 tka z metodyki ... no tak, z ludzi bez wykształcenia nie powinno się
                  naśmiewać.... ale nie mogłem się opanować, nie jestem dobrze wychowany....

                  :o(

                  P.S. nawet takie zestawienie jest jyż interpretacją, implicite zakładasz
                  porównywalność zdarzeń i nieistotność składowych losowych, jak i pobocznych....
                • dobarek Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 27.06.07, 15:46
                  nie mieszkamy w normalnym kraju bo w normalnym kraju nie ma dyskusji nad czymś
                  co może poprawić bezpieczeństwo na drogach. Debilne dyskusje o przepalonych
                  żarówkach i zwiększonym spalaniu świadczą tylko o tym, że to społeczeństwo ma
                  premiera na swoim poziomie czyli sięgającym dna. W Anglii czy Niemczech nie ma
                  może obowiązku, ale tam zdecydowana większość kierowców posiada coś co jest
                  trudne dla Polaków - kulturę jazdy oraz po prostu sami z siebie jeżdżą ze
                  swiatłami. Natomiast gdy patrzy się na polskie ulice i świetne motoryzacyjne
                  wynalazki jak 15letnie beemwu czy ałdi na gaz to nie dziwota, ze tacy
                  miszczowie kierownicy płaczą że im instalacji nie staje na jazdę na światłach...
                  To samo z pasami - ostatnio w tvn mówili jak to nasi wspaniali miszczowie kółka
                  nie zapinają pasów, a nawet jak już się trafi takiemu nowszy model auta, który
                  ma przypominacz, to zapinają pasy z tyłu fotela...dobrze, że za takich debili
                  myślą ustwodawcy i nakazują im jeździć w pasach i ze światłami
                  • babaqba Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 27.06.07, 19:33
                    dobarek napisał: (...)..dobrze, że za takich debili
                    > myślą ustwodawcy i nakazują im jeździć w pasach i ze światłami

                    Cieszę się, że przyznajesz się do bycia debilem. Niestety, władza nie różnicuje obywateli i durne
                    przepisy najświętszego sejmu dotyczą wszystkich, także nie_debili. A, jak sam zauważyłeś, są
                    pomyślane dla debili. I w ten oto prosty sposób, sami wpychamy się w coraz głębszy debilizm prawny.
                    Lubisz tak? Bo ja nie. I głosuję nogami - emigrując. Co ciekawe, nie z powodów finansowych. Z powodu
                    ciekawości świata i niskiej jakości życia w Polsce - a na tę niską jakość składa się coraz bardziej
                    faszystowskie prawo. Prawo dla debili, które uderza w normalnych. Ale jest demokracja, czyli wg
                    Polaków: dyktatura większości. Czyżby ta większość była debi... ? Nie kończę.
                  • habudzik Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 27.06.07, 20:43
                    dobarek napisał:

                    W Anglii czy Niemczech nie ma
                    > może obowiązku, ale tam zdecydowana większość kierowców posiada coś co jest
                    > trudne dla Polaków - kulturę jazdy oraz po prostu sami z siebie jeżdżą ze
                    > swiatłami.

                    Z kulturą tak jest , maja wyższą niż my ale NIE JEŻDŻĄ na światłach .
                    Przejeżdżając Europe , ja jako przeciwnik świecenia w dzień zapalam światła
                    wcześniej niż oni .
      • habudzik Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 12:39
        Według szacunków Instytutu Transportu Samochodowego wprowadzenie obowiązku jazdy
        z włączonymi światłami przez cały dzień powinno zmniejszyć liczbę zabitych w
        wypadkach z udziałem co najmniej dwóch pojazdów o 20 proc. To pozwoliłoby
        uratować życie kilkuset osób . Jazda na światłąch zmniejsza liczbę wypadków z
        udziałem motocykli o 32 proc. a zwiększa zużycie paliwa i emisję CO2 o 0,5-1,5 proc.
        Po ponad 2 miesiącach powinno to być zauważalne i to BARDZO .
        • emes-nju Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 12:55
          Ciekawe czy ktos zrobil analize ile aut NIE zostanie tylko lekko stuknietych dzieki temu, ze wszyscy swieca. Mogloby sie okazac, ze zwiekszenie emisji spalin zostanie z nawiazka "odpracowane" zmniejszeniem emisji szkodliwych substancji i pylow w czasie napraw. O wyrzucanych na smietnik zniszczonych czesciach nie wspomne.
    • kro156 Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 12:09
      Wystarczyło by wprowadzić te śwaitła za terenem zabudowanym
      • kazikoseki0 Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 14:04
        I tak, i nie. Światła mają informować nie tylko kierowców, ale i pieszych
        przechodzących przez jezdnię.Szeczególnie tych co się śpieszą i zaaferowani
        kątem oka dostrzegą lub nie nadjeżdżający samochód.
    • iberia.pl kolejny habudzik.... 25.06.07, 20:31
      onioni napisał:

      > Juz kilka miesięcy jeździmy cały dzień na światłach, czy ktoś zna już jakies
      > efekty?
      >

      jakie kilka miesicy?????????????????????????????????????

      Chwala Bogu od 17 kwietnia, niech polcze .....2 miesiace i tydzien....
      • habudzik Re: kolejny habudzik.... 25.06.07, 21:01
        A jakie ma to znaczenie że to sa 2 miesiące i jeden tydzień ? Zero reakcji na
        światła pomnożone przez dowolną ilość miesięcy czy lat to zawsze bedzie brak
        rezultatów . W Austrii dzieje sie tak samo tzn nic sie nie dzieje nic nie
        wzrasta i niec nie spada , no może poza zyskami koncernów produkujących zarówki
        i lampy a w przyszłości i aku .
    • benjaminblimchen Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 23:10
      analiz żadnych nie znam, ale niedawno dopiero w ostatniej chwili zobaczyłem auto, które jechało bez świateł. Tak się przyzwyczaiłem do włączonych żarówek, ze wyprzedzając "na trasie" praktycznie nie zwróciłem uwagi na nieoświetlone auto dopiero w ostatniej chwili się zorientowałem, że ten samochód przecież jedzie :)
      • habudzik Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 23:28
        Pierdu , pierdu . To znaczy ze Twój organizm zachowjue sie inaczej niz cała
        reszta ludzi . W takim przypadku sensacje wzbudza właśnie ktoś bez świateł .
        Nie jestem w stanie bez pomocy długopoisu i kartki zapamietać ile podczas
        podroży widziałem np : VW Golf V ale doskonale wiem ile mijałem pojazdów bez
        swiateł , jakie to były modele , jaka marka i w jakim były kolorze .
    • onioni Uwaga - podaje dane :) + ciekawe info ... 26.06.07, 04:31
      dane, niestety tylko za 2006 r.

      Jak ktoś ma bieżące, to niech daje linka!

      Aha, musiby brac pod uwagę, że każdego roku jest coraz więcej radarów, więc
      liczba wypadków i ofiar spada, a przynajmniej powinna wg. ich badań.


      A więc 2006:
      www.policja.pl/portal/pol/71/6714/
      Wypadki ze skukiem śmiertalnym:

      kwiecień: 332 wypadki (366 ofiar)
      Maj - 370 (417)
      Czerwiec: 353 (394)

      za:
      www.policja.pl/download.php?s=1&id=7143
      A teraz ciekawe spostrzeżenie - NAJWIĘCEJ wypadków jest w momencie GDY TRZEBA
      włączyc światła, czyli na jesień. Z poziomu 300-350 nagle robi się ich po 500-
      600!
      A może winna aura? Tez nie, bo zima jeszcze gorsza, a wypadków jeszcze mnie 220-
      280.

      Cięzko coś wywnioskowac, bo na światłach robi się i najwięcej wypadków w roku i
      najmniej. Chyba tylko to, że zimą jeździmy wolniej i ostrożniej?

      Ciekawe, czy w maju 2007 było mniej niż np: 320 wypaków ze skutkiem śmiertelnym?

      • onioni Re: Rowerzyści i Motocykliści w 2006 26.06.07, 04:52
        w 2006 bikerzy brali udział w 5864 wypadkach, połowa z ich winy, a tylko 66 z
        powodu słabego oświetlenia .... mały szok co?
        Zginęło 527 rowerzystów (z winy kierowców i ich samych).

        Wypadki spowodowane przez rowerzystów:

        Kwiecień - 236 (15 ofiar śmiertelnych)
        Maj - 372 (25 ofiar)
        Czerwiec - 404 (34)
        Lipiec - 438 (33)

        Motocykliści:

        Wypadki spowodowane przez nich:

        - 858 w całym 2006 roku, 141 ofiar śmiertelnych.
        Główną przyczyną wypadków i ofiar to nadmierna ich prędkość - co za nowina ;))))

        ---

        Piesi.
        Ci giną głównie w grudniu i listopadzie (2x częsciej niż w innych msc.). Więc
        wprowadzenie świateł w dzień, skoro światał i tak nie pomagają w miesiącach
        zimowych (mimo, że wtedy jeźdzmy cały dzien i noc), raczej niewiele da?

        ---

        aha, i taka ciekawostka.
        Jak myślicie, na jakich skrzyżowaniach jest więcej wypadków, na tych gdzie jest
        pierszeństwo - czyli klarowna akcja.
        Czy też równorzędnych.... gdzie mogą się rozgrywac małe szachy ;)

        Otórz 30 razy częscej są na tych, gdzie ktoś ma pierszeństwo :)
        Nigdy nie zrozumiem, jak można samemu pchać się pod maskę innego z własnej
        woli :)
        • onioni Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więcej! 26.06.07, 05:13
          A wiec tak, w maju 2007 jest:

          Z danych wstepnych nadeslanych do Wydzialu Profilaktyki w Ruchu
          Drogowym Biura Prewencji i Ruchu Drogowego Komendy Glównej Policji
          wynika, ze w maju 2007 roku mialo miejsce:

          www.policja.pl/portal/pol/71/2997/
          - 4 187 wypadków drogowych (wiecej o 139, niz w maju 2006r. !!!

          w których
          - 5 503 osoby odniosly obrazenia ciala (wiecej o 337 !!!

          - z tego 384 poniosly smierc (mniej o 33 - więcej szczęścia wśród tych 5503
          poszkodowanych ??)

          zgloszono:
          32 370 kolizji ( wiecej o 329)

          Dodajmy do tego, że jest coraz wiecej fotoradarów, które obniżaja liczbe
          wypadków w tym miejscach (czasem o 70%), zwłaszcza śmiertelnych.

          ----
          A teraz kwiecień 2007:

          Zabici - 375 - o 9 więcej!
          Ranni - 4570 - o 186 więcej!
          Kolizji - 30 tys. (o 1 tys. mniej).
          Wypadki - 3731 - o 208 więcej!

          A więc tak:
          - kolizje - mniej więcej tyle samo (jedem msc na + , drugi na -)
          - zabici - mniej więcej to samo (jeden msc +, inny -)
          - ranni/poszkodowani - WIĘCEJ W 2007 )kwiec-maj)
          - wypadki - WIĘCEJ W 2007 (kwiec-maj)


          ---
          Nooo panowie, to tylko 2 msc póki co - ale miał byc raj, statystyki spadac na
          łeb na szyje o 20%.
          Nie przekonuje mnie to, że ktoś pisał, że już wczęsniej (poprzednie lata) z 60-
          70% jeździło na światłach. Ja widziałem gdzieś po 30-40% w typowy ładny dzień w
          okolicach południa.
          Byłem i jestem za światłami - BO chiałem zobaczyć jakie będa u nas (w PL)
          realne efekty. Nadal jestem, bo 2 msc to za mało.
          Ale pierwsza bardzo ogólna analiza nie wypada jakoś korzystnie za światłami.

          Dla porówania powiem tylko, że porównując rok 2005 do 2006 - to dane były
          bardzo podobne w tych latach, więc raczej nie ma jakiejś tendencji do wzrostu
          wypadków. Więc nie można to raczej na to zwalać, tym bardziej że coraz więcej
          fotoradarów, które obniżają ilość śmiertelnych wypadków w miejscach ich
          zamontowania (czasem o ponad 60%).
          • jaro_ss Jesiń i inne zdarzenia.. 26.06.07, 09:09
            Mam teorię nad wzrostem wypadków w pewnych okresach:
            wg mnie wiąże sie to ze zmianą długotrwałą pogody, ludzie przyzwyczajają sie do
            pewnych warunków i na przełomie dużch zian pogodowych rośnie wypadkowość - z
            zimowych na letnie, bo wreszcie jest dobra pogoda i można "pocisnąc" na
            jesieni, przyzwyczajeni do jazdy przy dobrej pogodzie nie dostosowywuja się do
            opadów, przy zimie z reguły wszyscy uważają aż do "rozprzężenia" wiosennego,
            czy letniego. Do tego dochodzą: sezon urlopowy i okazyjne "wypojazdowienia" na
            drogę....
          • emes-nju Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 11:17
            Dane sa wstepne, ale spelniaja to, co kiedys pisalem na podstawie wypowiedzi goscia obslugujacego floty samochodow. Twierdzil on, ze od czasu kiedy ich klienci zaczeli jezdzic na swiatlach nie spadla liczba zdarzen drogowych, ale byly one mniej grozne.

            Z tym, ze ja jednak poczekalbym na dane roczne.
            • wysprzeglony Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 15:38
              emes-nju napisał:

              > Dane sa wstepne, ale spelniaja to, co kiedys pisalem na podstawie wypowiedzi go
              > scia obslugujacego floty samochodow. Twierdzil on, ze od czasu kiedy ich klienc
              > i zaczeli jezdzic na swiatlach nie spadla liczba zdarzen drogowych, ale byly on
              > e mniej grozne.
              >
              > Z tym, ze ja jednak poczekalbym na dane roczne.
              >

              To znaczy, że zapalone światła amortyzują w jakis sposob uderzenie?
              Wypowiedź ta kwalifikuje się do tytyłu "Głupoty roku".
              • emes-nju Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 15:41
                wysprzeglony napisał:

                > To znaczy, że zapalone światła amortyzują w jakis sposob uderzenie?
                > Wypowiedź ta kwalifikuje się do tytyłu "Głupoty roku".

                Miales na mysli to, co napisales w pierwszej linijce? Masz racje.
                • wysprzeglony Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 15:54
                  emes-nju napisał:

                  > wysprzeglony napisał:
                  >
                  > > To znaczy, że zapalone światła amortyzują w jakis sposob uderzenie?
                  > > Wypowiedź ta kwalifikuje się do tytyłu "Głupoty roku".
                  >
                  > Miales na mysli to, co napisales w pierwszej linijce? Masz racje.
                  >


                  Nie.
                  Miałem na myśli wypowiedź tego marynarza czy kogoś tam kogo cytowałeś.
                  • emes-nju Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 15:56
                    No tak... Nie wiesz co odpowiedziec wiec piszesz, ze rozmowca jest glupi i uwazas, ze zalatwiles sprawe. Ile ty masz lat? Slyszales kiedys okreslenie flota w odniesieniu do samochodow? Nie? To daj sobie spokoj.
                    • bolo737 Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 16:00
                      emes-nju napisał:

                      > No tak... Nie wiesz co odpowiedziec wiec piszesz, ze rozmowca jest glupi i
                      >uwazas, ze zalatwiles sprawe. Ile ty masz lat?

                      gdzie kol. wysprzeglony napisał żes głupi ?
                      • emes-nju Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 16:01
                        Slyszales kiedys okreslenie skrot myslowy? Nie? No dobra, przepraszam! Wybaczysz mi? Plizzzzzzzzzzzzzzzzzzzz :-P
                        • bolo737 bo wiesz... 26.06.07, 16:09
                          skróty myślowe i semantyczne naduzycia cechują PISiorów i ich wyborców...
                          • emes-nju Bulus! Nie przeginaj! n/t 26.06.07, 16:28


                      • wysprzeglony Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 17:26
                        bolo737 napisał:

                        > emes-nju napisał:
                        >
                        > > No tak... Nie wiesz co odpowiedziec wiec piszesz, ze rozmowca jest glupi
                        > i
                        > >uwazas, ze zalatwiles sprawe. Ile ty masz lat?
                        >
                        > gdzie kol. wysprzeglony napisał żes głupi ?
                        >

                        Przeczytał co chciał przeczytać.
                        A może jest do tego przyzwyczajony?
                    • wysprzeglony Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 17:25
                      emes-nju napisał:

                      > No tak... Nie wiesz co odpowiedziec wiec piszesz, ze rozmowca jest glupi i uwaz
                      > as, ze zalatwiles sprawe. Ile ty masz lat? Slyszales kiedys okreslenie flota w
                      > odniesieniu do samochodow? Nie? To daj sobie spokoj.
                      >

                      Słyszałem, słyszałem, tam mówią naturalizowani warszawiacy, co chcą być jazzy i
                      cool. Podobnie jak 'studio mebli kuchennych'. Świadomie użyłem małej prowokacji,
                      żeby sprawdzić twoją reakcję. I nie zaskoczyłeś mnie.
                      Dla przypomnienia definicje:
                      sjp.pwn.pl/lista.php?co=flota&sourceid=Mozilla-search&od=0
                      sjp.pwn.pl/lista.php?co=studio&sourceid=Mozilla-search&od=0
                      A wracając do tematu, to świadomie bądź nie nie odpowiedziałeś na moje pytanie -
                      jakim to cudem światła zmniejszają groźność wypadków. Tylko nie pisz, że
                      wcześniej się widzi samochód na światłach i szybciej można nacisnąć na hamulec,
                      bo w takim wypadku do niektórych kolizji w ogóle by nie doszło.
                      • emes-nju Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 17:34
                        wysprzeglony napisał:

                        > jakim to cudem światła zmniejszają groźność wypadków. Tylko nie pisz, że
                        > wcześniej się widzi samochód na światłach i szybciej można nacisnąć na
                        > hamulec, bo w takim wypadku do niektórych kolizji w ogóle by nie doszło.

                        Napisz mi dlaczego mam tego nie pisac?!

                        Swiat nie jest zero-jedynkowy. Skoro ktos wczesniej nacisnie na hamulec, to albo zdarzy wyhamowac albo nie zdarzy, ale lzej przypakuje.
                        • wysprzeglony Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 17:51
                          emes-nju napisał:

                          > wysprzeglony napisał:
                          >
                          > > jakim to cudem światła zmniejszają groźność wypadków. Tylko nie pisz, że
                          > > wcześniej się widzi samochód na światłach i szybciej można nacisnąć na
                          > > hamulec, bo w takim wypadku do niektórych kolizji w ogóle by nie doszło.
                          >
                          > Napisz mi dlaczego mam tego nie pisac?!
                          >
                          > Swiat nie jest zero-jedynkowy. Skoro ktos wczesniej nacisnie na hamulec, to alb
                          > o zdarzy wyhamowac albo nie zdarzy, ale lzej przypakuje.

                          Jeśli tak, ponawiam pytanie - dlaczego dochodzi do takiej samej ilości kolizji.
                          Do tych, które dawniej były lekkie teraz w ogóle nie powinno dochodzić, te które
                          były średnie, teraz stały się lekkimi, ciężkie średnimi, a ciężkich nie ma.
                          Nadążasz? Skąd wiec taka sama ilośc kolizji, jeżeli odpadają, te które były
                          kiedys lekkie?
                          • emes-nju Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 18:08
                            Jednak swiat jest, wedlug ciebie, zero-jedynkowy.

                            Przyczyn kolizji jest bardzo duzo, a ty skupiasz sie tylko na jednej - jakas forma najechania.
                            • wysprzeglony Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 18:27
                              emes-nju napisał:

                              > Jednak swiat jest, wedlug ciebie, zero-jedynkowy.
                              >
                              > Przyczyn kolizji jest bardzo duzo, a ty skupiasz sie tylko na jednej - jakas fo
                              > rma najechania.
                              >

                              A ty jak zwykle nie potrafisz odpowiedzieć na proste pytanie:
                              DLACZEGO NIE SPADLA ILOSC KOLIZJI?
                              • emes-nju Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 19:15
                                Nie wiem dlaczego nie spadla. Nie wiem czy spadla czy nie, bo nie ma jeszcze oficjalnych danych. Skomentowalem wstepne wyniki (wedlug ktorych spadla liczba zabitych), a tys sie czepnal SLOWA "flota".

                                Pa pa - mam dosc dyskutowania w ten sposob. Ja mam jakies zdanie, ty masz swoje; ja probuje je przedstawic, ty probujesz zmieszac mnie z g..., ktorego produkcja zajmuja sie przeciwnicy swiatel na tym forum.
                                • wysprzeglony Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 19:18
                                  emes-nju napisał:

                                  > Nie wiem dlaczego nie spadla. Nie wiem czy spadla czy nie, bo nie ma jeszcze of
                                  > icjalnych danych. Skomentowalem wstepne wyniki (wedlug ktorych spadla liczba za
                                  > bitych), a tys sie czepnal SLOWA "flota".
                                  >
                                  > Pa pa - mam dosc dyskutowania w ten sposob. Ja mam jakies zdanie, ty masz swoje
                                  > ; ja probuje je przedstawic, ty probujesz zmieszac mnie z g..., ktorego produkc
                                  > ja zajmuja sie przeciwnicy swiatel na tym forum.

                                  Nie wiem czy spadła czy nie, ale według tego twojego marynarza nie spadła, za to
                                  zmniejszyła się 'groźność' wypadków. I to to przyjąłeś jako pewnik.
                                  I o tym tu rozmawiamy, więc nie odwracaj kota ogonem.
                                  Więc pytam, jeżeli to prawda, co mówi ten marynarz (a może komandor?), to
                                  kolizje, które dawniej były lekkie, teraz nie powinny się zdarzyć ze względu na
                                  wczesniejsze rozpoczęcie hamowania. Zgadzasz sie z tym?
                                  • emes-nju Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 19:26
                                    Przede wszystkim nie rozmawiamy o marynarzu.

                                    Przedstawiciel jakiejs firmy obslugujacej FLOTE samochodow (na OGOLNOPOLSKICH totemach np, Orlenu to slowo wystepuje wiec nie jest to warszawska nowomowa i sie odczep) powiedzial, ze jak jego klienci zaczeli jezdzic na swiatlach, to przecietna kolizja byla mniej grozna w skutkach. NIE WIEM dlaczego. Przeczytalem WSTEPNE dane dot. wypadkow, przypomnialem sobie wypowiedz tego goscia (nie marynarza!) i napisalem. A ty sie przyczepiles jak rzep.

                                    Pa pa
                                    • habudzik Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 20:21
                                      emes-nju napisał:


                                      > Przedstawiciel jakiejs firmy obslugujacej FLOTE samochodow (...) powiedzial,
                                      ze jak jego klienci zaczeli jezdzic na swiatlach, to prze
                                      > cietna kolizja byla mniej grozna w skutkach.

                                      Nie dość żeten Twój marynarz pływa w jakiejś flocie to jeszcze ma wypożyczalnie
                                      samochodów a na koniec okazuje się być lekarzem-ratownikiem wyspecjalizowanym w
                                      ocenie zagrożenia wypadkowego .



                                      NIE WIEM dlaczego.

                                      A tak na powaznie to jak wiem dlaczego . Krótsza droga hamowania ale nie od
                                      świateł tylko dlatego że po beznadziejnej wiosennej zimie przyszła wiosna
                                      właściwa . Ten sam dokładnie temat "facet z wypozyczalni samochodów powiedział
                                      że blebleble..." przedstawił chyba Swoboda . Powinniście jednak prywatnie
                                      uzgadniać co który z Was pisze .
                                    • wysprzeglony W takim razie mam dla ciebie zagadkę matematyczną 26.06.07, 22:41
                                      emes-nju napisał:

                                      > Przede wszystkim nie rozmawiamy o marynarzu.
                                      >
                                      > Przedstawiciel jakiejs firmy obslugujacej FLOTE samochodow (na OGOLNOPOLSKICH t
                                      > otemach np, Orlenu to slowo wystepuje wiec nie jest to warszawska nowomowa i si
                                      > e odczep) powiedzial, ze jak jego klienci zaczeli jezdzic na swiatlach, to prze
                                      > cietna kolizja byla mniej grozna w skutkach. NIE WIEM dlaczego. Przeczytalem WS
                                      > TEPNE dane dot. wypadkow, przypomnialem sobie wypowiedz tego goscia (nie maryna
                                      > rza!) i napisalem. A ty sie przyczepiles jak rzep.

                                      Zosia w lipcu 2006 miała 14 owoców: 5 jabłek, 4 gruszki, 3 banany, 2 pomarańcze
                                      i 0 mandarynek. W sierpniu zjadła owoce, które miała, ale w grudniu na gwiazdkę
                                      dostała kolejne od cioci Stasi.
                                      Teraz (czerwiec 2007) Zosia ma w sumie tyle samo owoców, ile miała w lipcu 2006.
                                      Ma: 4 jabłka, 3 gruszki, 2 banany, 1 pomarańczę i pewną ilość mandarynek.
                                      Ile mandarynek ma Zosia?

                                      • k.ra.t.k Po prostu ROTFL n/t 27.06.07, 08:46
                                      • pietrekj Wtrącę się na chwilę 27.06.07, 11:29
                                        Jeżeli ktoś nie słyszał określeń "flota" w odniesieniu do samochodów
                                        i "samochód flotowy" to najprawdopodobniej:
                                        a. nie pracuje i nie kontaktuje się z pracownikami firm mających więcej niż 2
                                        auta
                                        b. rzadko bywa w salonach sprzedających nowe samochody
                                        c. równie rzadko, a może i rzadziej bywa w ASO
                                        Określenie równie niespotykane co "target" w odniesieiu do grupy docelowej
                                        klientów.
                                        Co do świateł, to np.w weekend majowy statyski wykazały spadek liczby wypadków,
                                        no ale kilka dni to nie dowód - prawda? Zwłaszcza, że ktoś już przytoczył dane
                                        z całego miesiąca (co prawda wstępne - czyli takie, za które nikt nie chce
                                        ponosić odpowiedzialności) i wyszło, że więcej ludzieńków miało bliskie
                                        spotkania na drodze. Statystyki to niby suche liczby, ale dużo mokrej wody dla
                                        tych, którzy je obrabiają, podobnie jak księgowość zresztą.
                                        Z innej beczki 8/10 kierowców w małej sondzie wśród znajomych jeździ i jeździło
                                        przed wprowadzeniem nakazu na światłach oraz czuje się bezpieczniej gdy inni
                                        też są oświeceni. Ciekawe, że im więcej jeżdżą, tym bardziej chcą światłości.
                                        Z jeszcze innej beczki: panie i panowie to przepraszam ile więcej paliwa
                                        zużyliście na oświetlanie swoich samochodów? Ostrzegam z miejsca, że ludzie
                                        przeliczający 160W żarówek na 160W silnika i to per procent na paliwo, narażają
                                        się na śmieszność. Polecam im chociażby wikipedię i opis działania układu
                                        elektrycznego w samochodach. Bo dzięki chytrym sztuczkom, obciążenie żarówkami
                                        owego układu w samochodzie, nie przekłada się "bit to bit" na paliwo.
                                        Generalnie świećmy sobie, zapinajmy pasy, jeźdźmy zawsze na odrobinie zdrowego
                                        rozsądku i kupujmy coraz lepsze bryki - czego Wam i sobie zyczę.
                                        • wysprzeglony Re: Wtrącę się na chwilę 27.06.07, 11:45
                                          pietrekj napisał:

                                          > Jeżeli ktoś nie słyszał określeń "flota" w odniesieniu do samochodów
                                          > i "samochód flotowy" to najprawdopodobniej:

                                          Ależ słyszałem dzidziu, słyszałem. Słyszałem też powiedzenie "yo, madafaka", co
                                          nie znaczy ze go używam i nie znaczy że należy do poprawnej polszczyzny.
                                          Zakompleksione polaczki mają to do siebie, że wymyslaja rózne słowa, które
                                          wydają się im trendy, jazzy i glamour.

                                          > a. nie pracuje i nie kontaktuje się z pracownikami firm mających więcej niż 2
                                          > auta

                                          Pracuje

                                          > b. rzadko bywa w salonach sprzedających nowe samochody

                                          Raz na rok

                                          > c. równie rzadko, a może i rzadziej bywa w ASO

                                          Raz na rok

                                          > Określenie równie niespotykane co "target" w odniesieiu do grupy docelowej
                                          > klientów.

                                          sjp.pwn.pl/lista.php?co=target&sourceid=Mozilla-search&od=0
                                          > Co do świateł, to np.w weekend majowy statyski wykazały spadek liczby wypadków,

                                          Kłamiesz.
                                          Liczba wypadków wzrosła.
                                          bezswiatel.ath.cx/aktualnosci.html

                                          >
                                          > no ale kilka dni to nie dowód - prawda? Zwłaszcza, że ktoś już przytoczył dane
                                          > z całego miesiąca (co prawda wstępne - czyli takie, za które nikt nie chce
                                          > ponosić odpowiedzialności) i wyszło, że więcej ludzieńków miało bliskie
                                          > spotkania na drodze. Statystyki to niby suche liczby, ale dużo mokrej wody dla
                                          > tych, którzy je obrabiają, podobnie jak księgowość zresztą.
                                          > Z innej beczki 8/10 kierowców w małej sondzie wśród znajomych jeździ i jeździło
                                          >
                                          > przed wprowadzeniem nakazu na światłach oraz czuje się bezpieczniej gdy inni
                                          > też są oświeceni.

                                          A w mojej sondzie 2/10 jeździło na światłach.
                                          I zapewniam cię, że obracam sie w lepszym towarzystwie niz ty.

                                          > Ciekawe, że im więcej jeżdżą, tym bardziej chcą światłości.

                                          Niech zgadnę. Im więcej jeżdżą, tym jeżdżą szybciej (i bezpieczniej).

                                          > Z jeszcze innej beczki: panie i panowie to przepraszam ile więcej paliwa
                                          > zużyliście na oświetlanie swoich samochodów?

                                          2%

                                          > Ostrzegam z miejsca,

                                          A ja sie nie boję.

                                          >że ludzie
                                          > przeliczający 160W żarówek na 160W silnika i to per procent na paliwo, narażają
                                          >
                                          > się na śmieszność. Polecam im chociażby wikipedię i opis działania układu
                                          > elektrycznego w samochodach.

                                          Wikipedia - wyrocznia dzieci neostrady. ROTFL

                                          > Bo dzięki chytrym sztuczkom,

                                          Perpetuum mobile to te chytre sztuczki?

                                          > obciążenie żarówkami
                                          > owego układu w samochodzie, nie przekłada się "bit to bit" na paliwo.
                                          > Generalnie świećmy sobie, zapinajmy pasy, jeźdźmy zawsze na odrobinie zdrowego
                                          > rozsądku i kupujmy coraz lepsze bryki - czego Wam i sobie zyczę.

                                          Ja kupuje samochody, a nie bryki.
                                          Widać, że masz wiejskie korzenie, a tacy na siłe chcą się woróżnić w
                                          wielkomiejskim środowisku i myślą, że jak zapalą swiatełka, to ich ktoś zauważy.
                                          • emes-nju Alez ty masz kompleksy... Wspolczuje n/t 27.06.07, 11:48


                                            • habudzik Re: W takim razie ja też 27.06.07, 12:29
                                              musze miec identyczne kompleksy bo też bywam 1-2 razy do roku w salonie
                                              samochodowym czy ASO , też widywałem 2 na 10 ze światłami , też pracuje , luźno
                                              traktuje wikipedie , mój samochód też spala wiecej paliwa na światłach , też się
                                              nie boje , mój samochód a nie bryka fura gablota .... Możesz mi wspołczuć .
                                              • emes-nju Ja nie musze sie chwalic wizytami w salonie... n/t 27.06.07, 12:41


                                                • habudzik Re: Ja nie musze sie chwalić 27.06.07, 12:44
                                                  ja odpowiadam Piertkowi na zarzut że nie bywam w salonach .
                                                • wysprzeglony Re: Ja nie musze sie chwalic wizytami w salonie.. 27.06.07, 13:02
                                                  Chwalenie sie to by było wtedy, gdybym nie pytany założył wątek "Bywam raz na
                                                  rok w salonie".

                                                  ps. Co z moim zadaniem?
                                            • wysprzeglony Re: Alez ty masz kompleksy... Wspolczuje n/t 27.06.07, 12:40
                                              Zamiast pieprzyć bez ładu i składu, powiedz lepiej czy rozwiązałeś już to zadanie.
                                              Bo cos długo ci z tym schodzi i nie wiem co o tym myslec.
                                          • pietrekj Re: Wtrącę się na chwilę 27.06.07, 12:44
                                            > Ależ słyszałem dzidziu, słyszałem. Słyszałem też powiedzenie "yo, madafaka",
                                            co
                                            > nie znaczy ze go używam i nie znaczy że należy do poprawnej polszczyzny.
                                            > Zakompleksione polaczki mają to do siebie, że wymyslaja rózne słowa, które
                                            > wydają się im trendy, jazzy i glamour.

                                            Widzisz (czyli czytasz) kotuś: w sali od polszczyzny mojej szkoły średniej
                                            wisiała taka oto treść: "Oby język giętki powiedział co pomyśli głowa". Stosuję
                                            ją na polu wszystkich znanych mi języków i dogaduję się. Purystów językowych
                                            mam w odwłoku tak głęboko jak się da. Gdybyśmy słuchali ich nakazów od
                                            dostatecznie dawna - gadalibyśmy po łacinie. Widać nie obracasz się w dobrym
                                            towarzystwie, bo do kultury owego należy aby nie kwestionawać zrozumiałych
                                            zwrotów tylko po to aby komuś dokuczyć.

                                            > > Co do świateł, to np.w weekend majowy statyski wykazały spadek liczby wyp
                                            > adków,
                                            >
                                            > Kłamiesz.
                                            > Liczba wypadków wzrosła.

                                            Widzisz (czyli czytasz) kotuś: w 2007 na te wypadki było 9 dni, a w 2006 tylko
                                            5, czaisz bazę?
                                            Tak poza dyskusją i na marginesie, link coś nie działa.

                                            > A w mojej sondzie 2/10 jeździło na światłach.
                                            > I zapewniam cię, że obracam sie w lepszym towarzystwie niz ty.

                                            Widzisz (czyli czytasz) kotuś: udowodniłeś właśnie, że tak nie jest.

                                            > Niech zgadnę. Im więcej jeżdżą, tym jeżdżą szybciej (i bezpieczniej).

                                            Bezpieczniej tak, szybciej niekoniecznie.

                                            > 2%

                                            Na rowerze? To nie jest ironia, moc dynama do mocy człowieka ma się też jakoś
                                            prawda? Zauważ, że opór na pedałach rośnie po zaczepieniu prądnicy a nie po
                                            podłączeniu żaróweczek.

                                            > Perpetuum mobile to te chytre sztuczki?

                                            Nie, prześledź instalację od żarówki do paska alternatora/prądnicy -zrozumiesz.
                                            Nie musisz wtym celu błądzić pod maską jakiegoś samochodu. Wystarczy schemat
                                            blokowy. Wierzę w Twoją inteligencję, choć ideologia nieco ją zagłusza.

                                            > Ja kupuje samochody, a nie bryki.
                                            > Widać, że masz wiejskie korzenie, a tacy na siłe chcą się woróżnić w
                                            > wielkomiejskim środowisku i myślą, że jak zapalą swiatełka, to ich ktoś
                                            > zauważy

                                            Widzisz (czyli czytasz) kotuś: akurat ja jestem z rodziny takiej, że od strony
                                            taty osiadła w Warszawie jeszcze w XIX wieku, a mama z Orleanu (tego we
                                            Francji). Nie uleczysz więc Swoich kompleksów moim kosztem.

                                            Nadal pozostaję przy życzeniach zdrowego rozsądku pod Twoim adresem.
                                            Piotrek.
                                            • wysprzeglony Re: Wtrącę się na chwilę 27.06.07, 13:15
                                              pietrekj napisał:

                                              > Widzisz (czyli czytasz) kotuś:

                                              Podrywasz mnie?

                                              > w sali od polszczyzny mojej szkoły średniej
                                              > wisiała taka oto treść: "Oby język giętki powiedział co pomyśli głowa".
                                              >Stosuję
                                              >
                                              > ją na polu wszystkich znanych mi języków i dogaduję się.

                                              No, wierzę, wierzę. Jak ci się chce kupę, to z dumą wstajesz od stołu i
                                              oznajmiasz "idę się wys...". Tak postępują kulturalni ludzie.

                                              > Purystów językowych
                                              > mam w odwłoku tak głęboko jak się da. Gdybyśmy słuchali ich nakazów od
                                              > dostatecznie dawna - gadalibyśmy po łacinie. Widać nie obracasz się w dobrym
                                              > towarzystwie, bo do kultury owego należy aby nie kwestionawać zrozumiałych
                                              > zwrotów tylko po to aby komuś dokuczyć.

                                              Do kultury należy używanie słownictwa stosownego do poziomu umyslowego ludzi, z
                                              którymi rozmawiasz. Jak powiesz do nauczyciela "ty kut...", to rozumiem, że od
                                              odpowiada "sp... ty ch..."? Ach ta dzisiejsza wychowywana bezstresowo młodziez.

                                              >
                                              > > > Co do świateł, to np.w weekend majowy statyski wykazały spadek licz
                                              > by wyp
                                              > > adków,
                                              > >
                                              > > Kłamiesz.
                                              > > Liczba wypadków wzrosła.
                                              >
                                              > Widzisz (czyli czytasz) kotuś: w 2007 na te wypadki było 9 dni, a w 2006 tylko
                                              > 5,

                                              I co z tego? Dzieki temu średni ruch na drogach był mniejszy, bo wyjazdy
                                              rozłożyły się na więcej dni. A poza tym na długi weekend 90% ludzi wyjeżdza raz
                                              i wraca tez raz, więc w czym masz problem?

                                              > czaisz bazę?

                                              Nie, ale kumam.

                                              > Tak poza dyskusją i na marginesie, link coś nie działa.

                                              Dziala.

                                              > Widzisz (czyli czytasz) kotuś: udowodniłeś właśnie, że tak nie jest.

                                              W którym miejscu? Konkrety.

                                              >
                                              > > Niech zgadnę. Im więcej jeżdżą, tym jeżdżą szybciej (i bezpieczniej).
                                              >
                                              > Bezpieczniej tak, szybciej niekoniecznie.

                                              Bezpieczniej, bo na światłach?


                                              >
                                              > > 2%
                                              >
                                              > Na rowerze? To nie jest ironia, moc dynama do mocy człowieka ma się też jakoś
                                              > prawda? Zauważ, że opór na pedałach rośnie po zaczepieniu prądnicy a nie po
                                              > podłączeniu żaróweczek.

                                              Zanim o czymś napiszesz o czym nie masz zielonego pojęcia, może najpierw sprawdź
                                              to organoleptycznie. Gdybyś nie znal tego słowa, to znaczy to w tym przypadku:
                                              wsiądź na Wigry 3, wykręć żarówki, włącz dynamo, pojeźdź trochę, a potem wkręc
                                              żarówki i wsiądź na rower.


                                              >
                                              > > Perpetuum mobile to te chytre sztuczki?
                                              >
                                              > Nie, prześledź instalację od żarówki do paska alternatora/prądnicy -zrozumiesz.
                                              > Nie musisz wtym celu błądzić pod maską jakiegoś samochodu. Wystarczy schemat
                                              > blokowy. Wierzę w Twoją inteligencję, choć ideologia nieco ją zagłusza.

                                              Prześledziłem. I wyszło mi, że zarówki zasilane są z baterii słonecznej, która
                                              stanowi maska samochodu. O to ci chodzi?

                                              > Widzisz (czyli czytasz) kotuś: akurat ja jestem z rodziny takiej, że od strony
                                              > taty osiadła w Warszawie jeszcze w XIX wieku, a mama z Orleanu (tego we
                                              > Francji). Nie uleczysz więc Swoich kompleksów moim kosztem.

                                              W Orleanie też był plebs. Sądzę, że nawet większosć jego mieszkańców stanowił
                                              plebs, jak w każdym XIX wiecznym mieście.
                                              A ja wolę polski nie-plebs od francuskiego plebsu, w przeciwieństwie do
                                              zakompleksionego polactwa, które kocha to co zagraniczne.
                                              Pewnie jeszcze masz nazwisko w stylu Psikuta-DeChamonix, żeby wszyscy wiedzieli,
                                              żeś Francuz.

                                              Krótko mówiąc, zbłaźniłeś sie na całej linii.
                                              Nie rób tego więcej.
                                              • pietrekj Re: Wtrącę się na chwilę 27.06.07, 14:02
                                                > Podrywasz mnie?

                                                A po co? Jużeś poderwany.

                                                > No, wierzę, wierzę. Jak ci się chce kupę, to z dumą wstajesz od stołu i
                                                > oznajmiasz "idę się wys...". Tak postępują kulturalni ludzie.

                                                Kulturalni ludzie postępują tak jak nakazują normy towarzystwa, w którym się
                                                znaleźli. Internet ma swój język, sądownictwo swój a jeszcze inaczej rozmawia
                                                się np. w towarzystwie "wysoko urodzonych". Pożyjesz-zobaczysz, aczkolwiek
                                                arystokratów starej daty raczej trudno będzie Ci spotkać. Taka jest naturalna
                                                kolej rzeczy.
                                                Pomyśl dlaczego ja pisząc o Tobie staram się używać wielkiej litery, a Ty
                                                pisząc o mnie nie?

                                                > I co z tego? Dzieki temu średni ruch na drogach był mniejszy, bo wyjazdy
                                                > rozłożyły się na więcej dni. A poza tym na długi weekend 90% ludzi wyjeżdza
                                                raz
                                                > i wraca tez raz, więc w czym masz problem?

                                                To jest właśnie możliwość interpretacji wyników.

                                                > W którym miejscu? Konkrety.

                                                Pisząc co piszesz w formie w jakiej piszesz. Zarzucając co zarzucasz. itp.itd.

                                                > Bezpieczniej, bo na światłach?

                                                Też ale nie tylko, robią także inne rzeczy.

                                                > Zanim o czymś napiszesz o czym nie masz zielonego pojęcia, może najpierw
                                                > sprawdź to organoleptycznie. Gdybyś nie znal tego słowa, to znaczy to w tym
                                                > przypadku: wsiądź na Wigry 3, wykręć żarówki, włącz dynamo, pojeźdź trochę, a
                                                > potem wkręc żarówki i wsiądź na rower.

                                                Staruszek z Ciebie. Wigry 3 pamiętasz. Ja na komunię dostałem Karata. Jak
                                                domyślasz się już zapewne, sprawdziłem co napisałem organoleptycznie i nie
                                                tylko to. A Ty?

                                                > Prześledziłem. I wyszło mi, że zarówki zasilane są z baterii słonecznej, która
                                                > stanowi maska samochodu. O to ci chodzi?

                                                Nie, dalej wierzę w Twoją inteligencję.

                                                > W Orleanie też był plebs. Sądzę, że nawet większosć jego mieszkańców stanowił
                                                > plebs, jak w każdym XIX wiecznym mieście.
                                                > A ja wolę polski nie-plebs od francuskiego plebsu, w przeciwieństwie do
                                                > zakompleksionego polactwa, które kocha to co zagraniczne.
                                                > Pewnie jeszcze masz nazwisko w stylu Psikuta-DeChamonix, żeby wszyscy
                                                > wiedzieli, żeś Francuz.

                                                Udowadniasz właśnie to co Ci wcześniej napisałem. Podwójne nazwiska nie wzięły
                                                się znikąd. Jedni je mają, inni chcieliby mieć. Ja mam pojedyncze, do tego
                                                polskie i nie na -ski. Wcale mnie to nie boli. Napisałem com napisał, bom nie
                                                ze wsi :). A Ty?

                                                > Krótko mówiąc, zbłaźniłeś sie na całej linii.
                                                > Nie rób tego więcej.

                                                Wzajemnie.
                                                Piotrek
                                                • wysprzeglony Re: Wtrącę się na chwilę 27.06.07, 14:22
                                                  pietrekj napisał:

                                                  >
                                                  > A po co? Jużeś poderwany.
                                                  >

                                                  Rozmawiałeś z moją żoną?

                                                  > Kulturalni ludzie postępują tak jak nakazują normy towarzystwa, w którym się
                                                  > znaleźli. Internet ma swój język, sądownictwo swój a jeszcze inaczej rozmawia
                                                  > się np. w towarzystwie "wysoko urodzonych". Pożyjesz-zobaczysz, aczkolwiek
                                                  > arystokratów starej daty raczej trudno będzie Ci spotkać. Taka jest naturalna
                                                  > kolej rzeczy.

                                                  Znam jednego, a właściwie jedną. Jest starą alkholicznką i mieszka z trzema
                                                  kotami. I mówi "ku..." i "ch..".

                                                  > Pomyśl dlaczego ja pisząc o Tobie staram się używać wielkiej litery, a Ty
                                                  > pisząc o mnie nie?

                                                  Bo jesteś pozrem, który chce pokazać, że niby jest kulturalny. Pozerzy maja to
                                                  do siebie, że lubią "się pokazywać", zamiast działać.
                                                  Niby dlaczego mam do ciebie pisać wielką literą? Nawet do papieża bym tak nie pisał.



                                                  > To jest właśnie możliwość interpretacji wyników.

                                                  Fakty są takie, że ilośc wypadków wzrosła i w tym temacie kłamałeś.

                                                  >
                                                  > > W którym miejscu? Konkrety.
                                                  >
                                                  > Pisząc co piszesz w formie w jakiej piszesz. Zarzucając co zarzucasz. itp.itd.

                                                  Itp. itd., czyli bełkot.

                                                  >
                                                  > > Bezpieczniej, bo na światłach?
                                                  >
                                                  > Też ale nie tylko, robią także inne rzeczy.

                                                  A pasy na tylnym siedzeniu zapinają?


                                                  > Staruszek z Ciebie. Wigry 3 pamiętasz. Ja na komunię dostałem Karata. Jak
                                                  > domyślasz się już zapewne, sprawdziłem co napisałem organoleptycznie i nie
                                                  > tylko to. A Ty?

                                                  I co ci wyszło? Że rower z dynamem to perpetuum mobile? Pytam poważnie, bo chcę
                                                  wiedzieć czy udajesz ciołka, czy nim jesteś.

                                                  >
                                                  > > Prześledziłem. I wyszło mi, że zarówki zasilane są z baterii słonecznej,
                                                  > która
                                                  > > stanowi maska samochodu. O to ci chodzi?
                                                  >
                                                  > Nie, dalej wierzę w Twoją inteligencję.

                                                  Nie wiem.
                                                  Bo alternator kręci sie tak czy tak, czy są światła włączone czy nie?

                                                  > Udowadniasz właśnie to co Ci wcześniej napisałem. Podwójne nazwiska nie wzięły
                                                  > się znikąd. Jedni je mają, inni chcieliby mieć.

                                                  Ja bym nie chciał, bo to wstyd w przypadku faceta. Brzmi jakoś zniewieściale.

                                                  > Ja mam pojedyncze, do tego
                                                  > polskie i nie na -ski. Wcale mnie to nie boli. Napisałem com napisał, bom nie
                                                  > ze wsi :). A Ty?

                                                  Ja też nie. Ale są jeszcze ludzie o mentalności wsiuna, chociaż nie ze wsi.

                                                  • pietrekj Re: Wtrącę się na chwilę 27.06.07, 15:04
                                                    > Rozmawiałeś z moją żoną?

                                                    Może... Ale poeta miał co innego na myśli.

                                                    > Znam jednego, a właściwie jedną. Jest starą alkholicznką i mieszka z trzema
                                                    > kotami. I mówi "ku..." i "ch..".

                                                    Faktycznie obracamy się w różnych towarzystwach.

                                                    > Bo jesteś pozrem, który chce pokazać, że niby jest kulturalny. Pozerzy maja to
                                                    > do siebie, że lubią "się pokazywać", zamiast działać.
                                                    > Niby dlaczego mam do ciebie pisać wielką literą? Nawet do papieża bym tak nie
                                                    > pisał.

                                                    Skoro nie znasz zasad, nie pisz głupot.

                                                    > Fakty są takie, że ilośc wypadków wzrosła i w tym temacie kłamałeś

                                                    Fakty są takie, że w okresie 5 dni 2006 roku ilość wypadków była mniejsza niż w
                                                    okresie 9 dni 2007 roku. Między 5 dni a 9 dni jest 4 dni różnicy.

                                                    > Itp. itd., czyli bełkot.

                                                    Ech, życie. Napiszę Ci tak. Próbując kogoś poniżać wystawiasz świadectwo...
                                                    Myśl, myśl.

                                                    > A pasy na tylnym siedzeniu zapinają?

                                                    Ba! Koty w klatkach wożą.

                                                    > I co ci wyszło? Że rower z dynamem to perpetuum mobile? Pytam poważnie, bo
                                                    > chcę wiedzieć czy udajesz ciołka, czy nim jesteś.

                                                    Wyszło mi, że opory toczenia dynama mają się nijak do obciążenia układu
                                                    elektrycznego, bowiem prądu nie krzesa się z tarcia. Po drodze jest pole
                                                    magnetyczne. Co ciekawe im szybciej pedałuję tym jaśniej świecą żaróweczki. To
                                                    bardzo zastanawiające zjawisko.

                                                    > Nie wiem.
                                                    > Bo alternator kręci sie tak czy tak, czy są światła włączone czy nie?

                                                    No powoli łapiesz...Dalej wierzę w Twoją inteligencję

                                                    > Ja bym nie chciał, bo to wstyd w przypadku faceta. Brzmi jakoś zniewieściale.

                                                    Faktycznie, obracamy się w różnych środowiskach. Różnie też podchodzimy do
                                                    rzeczy normalnych. Najwyraźniej w Twoim środowisku nazwiska, prawa fizyki są
                                                    postrzegane zależnie od punktu widzenia i tego co kto komu chce udowodnić.

                                                    > Ja też nie. Ale są jeszcze ludzie o mentalności wsiuna, chociaż nie ze wsi.

                                                    Widzisz młody człowieku, powiedzenie o kimkolwiek "wsiun" obraża porządnych
                                                    ludzi ze wsi, a jest ich na pęczki.

                                                    Mimo wszystko pozdrawiam
                                                    Piotrek


                                                  • mobile5 Re: Wtrącę się na chwilę 27.06.07, 15:10
                                                    > > Bo alternator kręci sie tak czy tak, czy są światła włączone czy nie?
                                                    >
                                                    pietrekj napisał:
                                                    > No powoli łapiesz...Dalej wierzę w Twoją inteligencję
                                                    >
                                                    Szykujesz rewolucję w energetyce.
                                                  • wysprzeglony O k....! Samochód mi się zj...!@ 27.06.07, 15:36
                                                    Pomyslałem sobie, że no rzeczywiście, jeżeli alternator cały czas się kręci, to
                                                    nie ważne ile do niego podłączyć żarówek - i tak się będzie krecił.
                                                    Dalej pomyślałem, że w takim razie podłączę instalację domową do alternatora
                                                    samochodu. Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Zostawiłem samochod na podwórku na
                                                    wolnych obrotach, wziąłem przedłużacz, jeden koniec włożyłem do gniazdka, a
                                                    drugi do akumulatora. I jak nie jeb...! Samochód zgasł i wywaliło wszystkie
                                                    korki w domu. Teraz nie moge odpalic samochodu. A już myślałem, że jak
                                                    eksperymetn się powiedzie, to będę sprzedawał tani prąd dla całej dzielnicy.
                                                    A może źle zrobiłem? Może trzeba było bezposrednio do akumulatora podłączyć?
                                                    Czy jaśnie hrabia z Orleanu mi może teraz jakos pomóc?
                                                  • pietrekj Re: O k....! Samochód mi się zj...!@ 27.06.07, 16:12
                                                    Źle pomyślałeś. Eksperyment powinien zaś mieć zgoła inny przebieg i efekt. Czy
                                                    nigdy nie zdarzyło Ci się umożliwiać komuś odpalenia (albo odpalać od kogoś
                                                    samemu)samochodu np zimą, jeżeli nie to widziałeś to jak sądzę? Czy
                                                    którykolwiek, kiedykolwiek wybuchł?
                                                  • wysprzeglony Re: O k....! Samochód mi się zj...!@ 27.06.07, 19:03
                                                    pietrekj napisał:

                                                    > Źle pomyślałeś. Eksperyment powinien zaś mieć zgoła inny przebieg i efekt. Czy
                                                    > nigdy nie zdarzyło Ci się umożliwiać komuś odpalenia (albo odpalać od kogoś
                                                    > samemu)samochodu np zimą, jeżeli nie to widziałeś to jak sądzę? Czy
                                                    > którykolwiek, kiedykolwiek wybuchł?

                                                    No zdarzało mi się.
                                                    Ale nie z sieci tylko z akumulatora.
                                                    I nic się nie stało, rzeczywiście.
                                                  • wysprzeglony Re: Wtrącę się na chwilę 27.06.07, 15:48
                                                    pietrekj napisał:

                                                    > Faktycznie obracamy się w różnych towarzystwach.

                                                    O co ci chodzi? Ona jest prawdziwą arystokratką. sam mi zarzucałes, że nie znam
                                                    żadnego arystokraty, a jak sie okazało, że znam , to też niedobrze. Weź się
                                                    człowieku zdecyduj.

                                                    > Skoro nie znasz zasad, nie pisz głupot.


                                                    Jakich zasad? Pisanie 'Ty' mała literą jest jak najbardziej poprawne i normalne.
                                                    Tak samo jak 'bóg' z małej litery. Moja polonistka zawsze na to zwracała uwagę,
                                                    więc dobrze pamiętam.

                                                    > Fakty są takie, że w okresie 5 dni 2006 roku ilość wypadków była mniejsza niż w
                                                    >
                                                    > okresie 9 dni 2007 roku. Między 5 dni a 9 dni jest 4 dni różnicy.

                                                    Już ci tłumaczyłem, że długi weekend nalezy traktowac całościowo, żeby móc porównać.
                                                    Bo inaczej, to ja mogę powiedzeć, że wczoraj i przedwczoraj było więcej wypadków
                                                    niż w wigilię i pierwszy dzien świąt. I o czym to świadczy?


                                                    > Ech, życie. Napiszę Ci tak. Próbując kogoś poniżać wystawiasz świadectwo...
                                                    > Myśl, myśl.

                                                    Ja poniżam? Sam sie poniżasz. To z twoich teorii się smieja, nie z moich.

                                                    > Ba! Koty w klatkach wożą.

                                                    A psy w fotelikach?


                                                    > Wyszło mi, że opory toczenia dynama mają się nijak do obciążenia układu
                                                    > elektrycznego, bowiem prądu nie krzesa się z tarcia. Po drodze jest pole
                                                    > magnetyczne. Co ciekawe im szybciej pedałuję tym jaśniej świecą żaróweczki. To
                                                    > bardzo zastanawiające zjawisko.

                                                    A pole magnetyczne to niby skąd sie bierze? Z księżyca?
                                                    Może spróbuj podłączyć do dynama 100 żarówek i zobacz co się stanie. Juz ci
                                                    mopge kupić te żarówki, żebys nie płakał.

                                                    >
                                                    > > Nie wiem.
                                                    > > Bo alternator kręci sie tak czy tak, czy są światła włączone czy nie?
                                                    >
                                                    > No powoli łapiesz...Dalej wierzę w Twoją inteligencję

                                                    Zgłoś sie do Urzędu Patentowego. Wiesz ile dostaniesz za taki patent? Kupę forsy.

                                                    > Faktycznie, obracamy się w różnych środowiskach. Różnie też podchodzimy do
                                                    > rzeczy normalnych. Najwyraźniej w Twoim środowisku nazwiska, prawa fizyki są
                                                    > postrzegane zależnie od punktu widzenia i tego co kto komu chce udowodnić.

                                                    Podwójne nazwiko dla faceta nie jest normalne, bo co to niby ma oznaczać? Że
                                                    wyszedł za mąż?
                                                    A prawa fizyki są jedne i niezmienne i obalając je coraz bardziej się ośmieszasz.

                                                    > Widzisz młody człowieku, powiedzenie o kimkolwiek "wsiun" obraża porządnych
                                                    > ludzi ze wsi, a jest ich na pęczki.

                                                    Przecież pisałem, ze nie trzeba mieszkac w mieście, żeby być wsiunem.

                                                    > Mimo wszystko pozdrawiam


                                                    A ja nie, bo co to znaczy 'pozdrawiam'?
                                                    Kolejny frazes, któryu ma pokazac jaki z ciebie 'kurturarny' człowiek.
                                                  • pietrekj Re: Wtrącę się na chwilę 27.06.07, 17:00
                                                    > O co ci chodzi? Ona jest prawdziwą arystokratką. sam mi zarzucałes, że nie
                                                    > znam żadnego arystokraty, a jak sie okazało, że znam , to też niedobrze. Weź
                                                    > się człowieku zdecyduj.

                                                    Przecież pisałem, że obracamy się w różnych środowiskach a więc i arystokratów
                                                    najwyraźniej innych znamy :)

                                                    > Jakich zasad? Pisanie 'Ty' mała literą jest jak najbardziej poprawne i
                                                    normalne

                                                    Zasad kultury korespondencji chłopie! Sztuka pisania listów nawet się nazywa
                                                    (Twoja polonistka powinna była Ci o tym powiedzieć), a ja Ci nie powiem jakie
                                                    to słowo, dokształcaj się sam.
                                                    Natomiast nie znając tak podstawowych zasad nie ucz kultury innych.
                                                    Tyle w temacie.

                                                    > Bo inaczej, to ja mogę powiedzeć, że wczoraj i przedwczoraj było więcej
                                                    > wypadków niż w wigilię i pierwszy dzien świąt. I o czym to świadczy?

                                                    O możliwości tendencyjnego zestawiania i porównywania statystyk w celu
                                                    udowodnienia własnej teorii.

                                                    > A psy w fotelikach?

                                                    Psy nie, dzieci tak.

                                                    > A pole magnetyczne to niby skąd sie bierze? Z księżyca?
                                                    > Może spróbuj podłączyć do dynama 100 żarówek i zobacz co się stanie. Juz ci
                                                    > mopge kupić te żarówki, żebys nie płakał.

                                                    Pole magnetyczne w dynamie jest z magnesów stałych. W alternatorze jest to
                                                    trochę inaczej, w każdym bądź razie jak za dużo podłączysz nie wybuchnie.
                                                    Wiesz jaka jest zależność prądu od obrotów prądnicy?
                                                    Pole magnetyczne to jest tak oporne, że ludziska marzą o pociągach na poduszce
                                                    magnetycznej.

                                                    > Podwójne nazwiko dla faceta nie jest normalne, bo co to niby ma oznaczać? Że
                                                    > wyszedł za mąż?

                                                    Oznacza, że jego mama takie miała.

                                                    > A prawa fizyki są jedne i niezmienne i obalając je coraz bardziej się
                                                    > ośmieszasz.

                                                    Które prawo fizyki obalam? Bo zasady zachowania energii na razie jeszcze nie
                                                    próbuję. Natomiast mamy różne spojrzenia na elektrotechnikę stosowaną w
                                                    samochodach. Ty twierdzisz, jak mniemam, że dla świecenia żarówek np 160W przez
                                                    godzinę potrzebna jest 160W moc silnika przez godzinę. Ja twierdzę, że nie
                                                    ponieważ silnik jest obciążony jedynie prądnicą/alternatorem, produkującą prąd
                                                    w funkcji obrotów silnika, stąd powstaje pewna nadwyżka zagospodarowywana w
                                                    sprytny sposób, a gdy nie jest potrzebna (ta nadwyżka) działają układy
                                                    regulacji. Sposób zagospodarowania nadwyżki to już chyba znasz. Prądnica zaś
                                                    cały czas kręci, chyba że przeoczyłem moment wyprodukowania auta z taką
                                                    odłączaną od paska. Nie wykluczam, że świecenie świateł może spowodować
                                                    dodatkowe (bo najczęściej mamy alternator) zużycie paliwa ale jeżeli to rzędu
                                                    promili a nie procent.
                                                    Skończyłem temat.

                                                    > Przecież pisałem, ze nie trzeba mieszkac w mieście, żeby być wsiunem.
                                                    > A ja nie, bo co to znaczy 'pozdrawiam'?
                                                    > Kolejny frazes, któryu ma pokazac jaki z ciebie 'kurturarny' człowiek.

                                                    Zamiast inwektyw koleś mam dla Ciebie dobrą radę (powtórzę się):
                                                    Nie znając podstawowych zasad nie ucz kultury innych.
                                                    Tyle w temacie.
                                                    Żegnam.

                                                  • bolo737 przepraszam że się powtarzam 27.06.07, 17:11
                                                    pietrekj napisał:

                                                    > godzinę potrzebna jest 160W moc silnika przez godzinę. Ja twierdzę, że nie
                                                    > ponieważ silnik jest obciążony jedynie prądnicą/alternatorem, produkującą >
                                                    >prąd w funkcji obrotów silnika, stąd powstaje pewna nadwyżka zagospodarowywana
                                                    >w sprytny sposób, a gdy nie jest potrzebna (ta nadwyżka) działają układy
                                                    > regulacji. Sposób zagospodarowania nadwyżki to już chyba znasz. Prądnica zaś
                                                    > cały czas kręci, chyba że przeoczyłem moment wyprodukowania auta z taką
                                                    > odłączaną od paska. Nie wykluczam, że świecenie świateł może spowodować
                                                    > dodatkowe (bo najczęściej mamy alternator) zużycie paliwa ale jeżeli to rzędu
                                                    > promili a nie procent.
                                                    > Skończyłem temat.

                                                    Powyższe wskazuje że z techniką i wykształceniem technicznym nie masz nic
                                                    wspólnego. Jest to niestety stek bzdur sprzecznych z podstawowymi zasadami
                                                    fizyki. Jeszcze raz przepraszam że się powtarzam, ale skoro ty powtarzasz
                                                    swoje...
                                                  • wysprzeglony Re: przepraszam że się powtarzam 27.06.07, 19:23
                                                    bolo737 napisał:

                                                    > Powyższe wskazuje że z techniką i wykształceniem technicznym nie masz nic
                                                    > wspólnego. Jest to niestety stek bzdur sprzecznych z podstawowymi zasadami
                                                    > fizyki. Jeszcze raz przepraszam że się powtarzam, ale skoro ty powtarzasz
                                                    > swoje...
                                                    >

                                                    Ja myślę, że on sobie jaja robi i nas wkręca.
                                                    Właśnie sobie wypiłem trzecie piwo i tak pomyślałem.

                                                  • wysprzeglony Re: Wtrącę się na chwilę 27.06.07, 19:20
                                                    pietrekj napisał:

                                                    > Przecież pisałem, że obracamy się w różnych środowiskach a więc i arystokratów
                                                    > najwyraźniej innych znamy :)

                                                    A jakich ty znasz? Dziadziusiów śpiących w szlafmycach i mówiących bezdźwięczne
                                                    'r'? To ja już wolę tę starą prukwę, którą znam. Przynajmniej jest naturalna.

                                                    > Zasad kultury korespondencji chłopie! Sztuka pisania listów nawet się nazywa
                                                    > (Twoja polonistka powinna była Ci o tym powiedzieć), a ja Ci nie powiem jakie
                                                    > to słowo, dokształcaj się sam.
                                                    > Natomiast nie znając tak podstawowych zasad nie ucz kultury innych.
                                                    > Tyle w temacie.

                                                    Musze ci się do czegoś przyznać. Nie napisałem w życiu żadnego listu!
                                                    Za to często zdarza mi sie pisać e-maile i na pewno nie piszę w nich 'ty' wielką
                                                    litera, a wręcz wszystko piszę małą literą, bo tak jest wygodnie, nawet do
                                                    szefa. I jeszcze nikt mi za to nie dał w pysk ani nie wyzwał od chamów.

                                                    > > Bo inaczej, to ja mogę powiedzeć, że wczoraj i przedwczoraj było więcej
                                                    > > wypadków niż w wigilię i pierwszy dzien świąt. I o czym to świadczy?
                                                    >
                                                    > O możliwości tendencyjnego zestawiania i porównywania statystyk w celu
                                                    > udowodnienia własnej teorii.

                                                    Faktem jest, że w majowy długi weekend zdarzyło się więcej wypadków niż przed
                                                    rokiem - zaprzeczysz?. Licząc nawet proporcjonalnie do przejechanych kilometrów
                                                    przez przeciętny samochód, wyjdzie więcej, bo jak już mówiłem, przeciętny Polak
                                                    wyjeżdżał na długi weekend raz i wracał raz i wcale nie jechał dalej z tego
                                                    powodu, że miał kilka dni wolnego więcej.

                                                    > > A psy w fotelikach?
                                                    >
                                                    > Psy nie, dzieci tak.

                                                    A psy gdzie?

                                                    > Pole magnetyczne w dynamie jest z magnesów stałych. W alternatorze jest to
                                                    > trochę inaczej, w każdym bądź razie jak za dużo podłączysz nie wybuchnie.
                                                    > Wiesz jaka jest zależność prądu od obrotów prądnicy?
                                                    > Pole magnetyczne to jest tak oporne, że ludziska marzą o pociągach na poduszce
                                                    > magnetycznej.

                                                    I ty uważasz, że samo pole magnetyczne wyprodukuje prąd? Dziwne, bo ja sobie
                                                    przyłożyłem magnes do żarówki i ani nie zaświeci. Dlaczego?
                                                    Serio, ty naprawdę tak uważasz?

                                                    > Oznacza, że jego mama takie miała.

                                                    Moja siostra ma podwójne nazwisko, bo jest adwokatem, ale jej dzieci mają
                                                    nazwisko po ojcu. Dlaczego?

                                                    > Które prawo fizyki obalam? Bo zasady zachowania energii na razie jeszcze nie
                                                    > próbuję.

                                                    Właśnie to.

                                                    > Natomiast mamy różne spojrzenia na elektrotechnikę stosowaną w
                                                    > samochodach. Ty twierdzisz, jak mniemam, że dla świecenia żarówek np 160W przez
                                                    >
                                                    > godzinę potrzebna jest 160W moc silnika przez godzinę. Ja twierdzę, że nie
                                                    > ponieważ silnik jest obciążony jedynie prądnicą/alternatorem, produkującą prąd
                                                    > w funkcji obrotów silnika, stąd powstaje pewna nadwyżka zagospodarowywana w
                                                    > sprytny sposób, a gdy nie jest potrzebna (ta nadwyżka) działają układy
                                                    > regulacji. Sposób zagospodarowania nadwyżki to już chyba znasz. Prądnica zaś
                                                    > cały czas kręci, chyba że przeoczyłem moment wyprodukowania auta z taką
                                                    > odłączaną od paska. Nie wykluczam, że świecenie świateł może spowodować
                                                    > dodatkowe (bo najczęściej mamy alternator) zużycie paliwa ale jeżeli to rzędu
                                                    > promili a nie procent.
                                                    > Skończyłem temat.

                                                    A ja nie skończyłem.
                                                    Bo właśnie myślę o projekcie elektrowni o mocy powiedzmy 100 MW.
                                                    Ja wiadomo elektrownia składa się z prądnicy obciążonej zwykle równomiernie.
                                                    Gdyby tak więc do niej podłączyć drugie miasto, to nic sie złego nie powinno
                                                    stać, a miasto będzie miało energię za darmo.
                                                    A w ogóle to idź do samochodu, włącz silnik na wolnych obrotach i włącz
                                                    wszystkie światła. Zobaczysz na obrotomierzu co się stanie, a może nawet usłyszysz.
                                                    Jesteś koleś zajebistym dyletantem. Aż mi cię zal.


                                                    > Zamiast inwektyw koleś mam dla Ciebie dobrą radę (powtórzę się):
                                                    > Nie znając podstawowych zasad nie ucz kultury innych.
                                                    > Tyle w temacie.
                                                    > Żegnam.
                                                    >

                                                    Jaką inwektywę napisałem? 'Wsiun'?
                                                    A czy to moja wina, że w Polsce są wsiuny, miastowi itd.?
                                                    Takie jest życie.
                                                    Jeden rodzi się plebsem, drugi klasą średnią, a trzeci hrabią.
                                                    Jesteś może komunistą?
                                                  • pietrekj Czy ja Was wkręcam? 28.06.07, 09:40
                                                    Jasne, całe długie dnie marzyłem o tym aby jakiegoś przeciwnika świateł wkręcić.
                                                    Dlatego zadam pytanie:
                                                    jeżeli podłączymy żarówkę do prądnicy, to czy prawdą jest, że przy wyższych
                                                    obrotach prądnicy będzie świeciła jaśniej?
                                                  • bolo737 Re: Czy ja Was wkręcam? 28.06.07, 10:22
                                                    pietrekj napisał:

                                                    > jeżeli podłączymy żarówkę do prądnicy, to czy prawdą jest, że przy wyższych
                                                    > obrotach prądnicy będzie świeciła jaśniej?

                                                    Trochę za mało danych - może być różnie - poza tym nie wiem do czego
                                                    zmierzasz. "Prądnice" są różne. Jeżeli myślisz np. najprostszej rowerowej
                                                    (dynamo) to tak - przy wyższych obrotach żarówka będzie świeciła jaśniej
                                                    (E=Fi*n*z gdzie E - siła elektromotoryczna, Fi - strumień magnetyczny, n -
                                                    obroty wirnika, z - ilość zwojów stojana). W samochodach stosuje się regulatory
                                                    napięcia utrzymujące je na stałym poziomie, niezależnie od obrotów prądnicy
                                                    (alternatora), tak więc żarówka nie będzie świeciła jaśniej.

                                                    Proponuję - dla uproszczenia rozważań - ograniczyć się do dynama rowerowego -
                                                    gdyż taki przykład podałeś w którymś z postów wyżej.
                                                    Ale do czego zmierzasz ?
                                                  • pietrekj Re: Czy ja Was wkręcam? 28.06.07, 14:56
                                                    Dobrze, wiemy skąd i jak indukuje się SEM.
                                                    Zmierzam albo do przyznania oponentom racji i odszczekania tego, co pisałem (z
                                                    publicznym przyznaniem się do zaćmień umysłu włącznie) albo do udowodnienia
                                                    braku istotnego wzrostu zużycia paliwa w wyniku jazdy z zapalonymi światłami
                                                    (nie 2%).
                                                    Czy opory mechaniczne stawiane przez stojan rotorowi/wirnikowi rosną wraz z
                                                    obciążeniem elektrycznym cewki?
                                                  • bolo737 ale do czego zmierzasz? 28.06.07, 15:32
                                                    pietrekj napisał:

                                                    > Dobrze, wiemy skąd i jak indukuje się SEM.
                                                    > Zmierzam albo do przyznania oponentom racji i odszczekania tego, co pisałem(z
                                                    > publicznym przyznaniem się do zaćmień umysłu włącznie) albo do udowodnienia
                                                    > braku istotnego wzrostu zużycia paliwa w wyniku jazdy z zapalonymi światłami
                                                    > (nie 2%).

                                                    To że że zmierzasz do powyższego to wiem, ale nie w takich ogólnych kategoriach
                                                    myślałem. Nie rozumiem do czego zmierzają pytania jak nizej:

                                                    > Czy opory mechaniczne stawiane przez stojan rotorowi/wirnikowi rosną wraz z
                                                    > obciążeniem elektrycznym cewki?

                                                    Jeżeli przez powyższe "opory mechaniczne" rozumieć "opór na pedałach roweru" -
                                                    to tak - rośnie on po dołączeniu obciążenia do cewki dynama. Jeżeli rozumieć
                                                    przez to opory mechaniczne wynikające z konstrukcji dynama - tarcie na
                                                    łożyskach wirnika itp. to nie. Przecież juz to wyjaśniałem w poprzednim
                                                    poscie !!!
                                                  • wysprzeglony Re: Czy ja Was wkręcam? 28.06.07, 17:40
                                                    pietrekj napisał:

                                                    > Dobrze, wiemy skąd i jak indukuje się SEM.
                                                    > Zmierzam albo do przyznania oponentom racji i odszczekania tego, co pisałem (z
                                                    > publicznym przyznaniem się do zaćmień umysłu włącznie) albo do udowodnienia
                                                    > braku istotnego wzrostu zużycia paliwa w wyniku jazdy z zapalonymi światłami
                                                    > (nie 2%).
                                                    > Czy opory mechaniczne stawiane przez stojan rotorowi/wirnikowi rosną wraz z
                                                    > obciążeniem elektrycznym cewki?

                                                    Powatrzam ci raz jeszcze: zostaw samochód na wolnych obrotach i włącz światła.
                                                    Robiłeś to? Nie? To zrob to i przestań się błaźnić!
                                                    Wiem, że teraz ci wstyd przyznać mi rację, ale nie martw się - to nie wstyd byc
                                                    głupim, wstyd nie umiec się do tego przyznać.
                                                    Pytanie pomocnicze: jak to się dzieje, ze samochód w włączoną klimatyzacja
                                                    więcej pali? Bo chyba nie zaprzeczysz? Przecież klimatyzacja działa na prąd tak
                                                    jak światła.
                                                    A wracają do dynama, sam stweirdziłeś, że trzeba szybiecj pedałowac, żeby
                                                    żarówka jaśniej sie świeciła. Działa to więc i w druga stronę: żeby żarówka
                                                    jasniej się świeciła trzeba szybciej pedałować, a więc więcej zjeść. Tak samo
                                                    żeby świeciły się dwie żarówki trzeba pedałować szybciej niż z jedną zarówką.
                                                    A może według ciebie do dynama można podłączyc milion żarówek i nawet dziecko
                                                    rozświetli taka choinke?
                                                  • bolo737 pietrekj - szczekaj !!! 29.06.07, 15:10
                                                    pietrekj napisał:

                                                    > Zmierzam albo do przyznania oponentom racji i odszczekania tego, co pisałem
                                                    >(z publicznym przyznaniem się do zaćmień umysłu włącznie) albo do udowodnienia
                                                    > braku istotnego wzrostu zużycia paliwa w wyniku jazdy z zapalonymi światłami
                                                    > (nie 2%).

                                                    Ja myślę że skoro pisałeś o "promilach" a za "istotny wzrost zużycia paliwa"
                                                    uważasz 2% to "istotnym" jest też 1,5%. Owe 1,5% sam wskazałeś niżej jako
                                                    podawane przez ekspertów z ITS. Eksperci z BASt (Niemiecki Urząd Ruchu
                                                    Drogowego) określają zwiększone zużycie na więcej - patrz strona ADAC:

                                                    www.adac.de/images/_Fahren%20mit%20Licht%20am%20Tag%2006_07_tcm8-56938.pdf

                                                    Mamy tam (dla normalnych świateł mijania) 0,207 ltr/100 km czyli jakieś 2,6%...

                                                    To że może być znaaacznie więcej - np. w korku próżno ci jako techniczno-
                                                    fizycznemu dyletantowi tłumaczyć.
                                                  • bolo737 Re: pietrekj - szczekaj !!! PS 29.06.07, 15:13
                                                    bolo737 napisał:

                                                    > Mamy tam (dla normalnych świateł mijania) 0,207 ltr/100 km czyli jakieś
                                                    >2,6%...

                                                    ad 2,6% - oczywiście zapomniałem napisać: przyjmując średnie zużycie np. 8
                                                    ltr/100
                                                  • wysprzeglony Re: Czy ja Was wkręcam? 28.06.07, 10:23
                                                    pietrekj napisał:

                                                    > Jasne, całe długie dnie marzyłem o tym aby jakiegoś przeciwnika świateł wkręcić
                                                    > .
                                                    > Dlatego zadam pytanie:
                                                    > jeżeli podłączymy żarówkę do prądnicy, to czy prawdą jest, że przy wyższych
                                                    > obrotach prądnicy będzie świeciła jaśniej?

                                                    I co z tego? To chyba naturalne.
                                                    Nie odpowiedziales na moje wczesniejsze pytanie.
                                                    Jezeli jestes taki pewien, to odpowiedz i bedzie czarno na białbym, ze jesteś
                                                    kretynem, bo tak twój kretynizm rozmywa się w kilku postach.
                                                  • wysprzeglony Re: Czy ja Was wkręcam? 28.06.07, 10:25
                                                    zeby była jasnośc - to co napisałem dotyczy dynama rowerowego.
                                                  • wysprzeglony Dla przypomnienia, ponawiam pytanie: 28.06.07, 10:33
                                                    Dynamo rowerowe podłączone do żarówki stawia wiekszy opór niż takie samo dynamo
                                                    bez żarówki.
                                                    Prawda czy fałsz?

                                                    To bedzie twoja chilwa prawdy.
                                                  • pietrekj Re: Dla przypomnienia, ponawiam pytanie: 28.06.07, 14:59
                                                    Stawia tak duży, że jak ktoś sobie zamontuje przerywacz (światełko miga) rower
                                                    hamuje skokowo.
                                                  • wysprzeglony Re: Dla przypomnienia, ponawiam pytanie: 28.06.07, 17:35
                                                    pietrekj napisał:

                                                    > Stawia tak duży, że jak ktoś sobie zamontuje przerywacz (światełko miga) rower
                                                    > hamuje skokowo.

                                                    Owszem, hamuje, ale są to tak mikroskopijne siły, że możesz je pominąc.
                                                  • pietrekj Wytrącam się 29.06.07, 14:05
                                                    Czas coś wyjaśnić.
                                                    Najpoważniejsi eksperci z ITS, KE itp. wyliczyli że jazda na światłach może
                                                    spowodować wzrost zużycia paliwa o 0,5 do 1,5%. Podpisują się pod tym imieniem,
                                                    nazwiskiem i tytułem - więc co nieco ryzykują. Nie sądzę, by wszyscy oni
                                                    ośmieszali się dla kasy. Polscy internauci bez zastanowienia chlapią 2% i
                                                    więcej (a są tacy co im 10% wyszło bo w korkach stoją). Zakładając dobrą wolę z
                                                    obu stron chciałem poszukać przyczyn tych rozbieżności (jeżeli założymy złą -
                                                    pozostają pyskówki i pajacowanie). Jako najbardziej parwdopodobną przyczynę
                                                    określiłem to, że internauci notorycznie moc znamionową żarówek odnoszą do
                                                    minimalnej mocy silnika, dodatkowo dalej odnosząc się do średniego spalania
                                                    paliwa. Tymczasem trzeba brać pod uwagę co najmniej dwa czynniki:
                                                    1. Kiedy spada napięcie poniżej pewnego progu działa układ regulacji, choćby
                                                    podłącza akumulator, który jest doładowywany kiedy sllnik pracuje z większą
                                                    mocą (jeżeli regulatory nia zadziałają , pobór prądu przez żarówki i tak
                                                    spadnie, co da się stwierdzić mierzalnie mniejszą światłością)
                                                    2. Silnik na obrotach biegu jałowego spala poniżej średniej.

                                                    Oczywiste jest również, że ponieważ moc znamionowa żarówek jest podobna,
                                                    samochody o mocniejszych silnikach będą miały mniejsze problemy z pokonaniem
                                                    oporów prądnicy. Tak jak Arnie pedałując rowerkiem nie zauważy zapewne czy
                                                    włączył żaróweczki (i konsumpcja papki na porost mięśni znacząco nie wzrośnie),
                                                    ale mały Jasio może to poczuć w nóżkach (i zje nieco większy obiadek, albo
                                                    spali tkankę tłuszczową).

                                                    Cała ta heca była po to, by przekonać się jak poważnie podchdzicie do
                                                    zagadnienia.

                                                    Ponieważ jako typowy mieszczuch na koniec-tydzień udaję się do lasu, żegnam do
                                                    poniedziałku.

                                                  • bolo737 aha - to do tego niby zmierzałeś... 29.06.07, 14:55
                                                    zadawałeś jakieś pytania, odpowiedź otrzymałeś - a teraz twierdzisz:

                                                    pietrekj napisał:
                                                    > Cała ta heca była po to, by przekonać się jak poważnie podchdzicie do
                                                    > zagadnienia.
                                                    i myślisz że "hecą" luki w wykształceniu przykryjesz ?
                                                    w zasadzie możnaby powtórzyć po raz trzeci:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=64779792&a=64954623
                                                    (czy wskazać fragmenty w twoim ostatnim mailu które są tego potwierdzeniem ? -
                                                    choć generalnie szkoda na ciebie czasu).
                                                  • pietrekj Re: aha - to do tego niby zmierzałeś... 29.06.07, 15:21
                                                    > (czy wskazać fragmenty w twoim ostatnim mailu które są tego potwierdzeniem ? -
                                                    > choć generalnie szkoda na ciebie czasu).
                                                    Jak będziesz przy czasie wskaż te luki.
                                                    Może się podciągnę.
                                                  • bolo737 pewnie się nie podciągniesz, ale... 29.06.07, 15:52
                                                    pietrekj napisał:

                                                    > Jak będziesz przy czasie wskaż te luki. Może się podciągnę.

                                                    Generalnie twoje wywody opierają się na założeniu, że "alternator i tak się
                                                    kręci". Otóż choćbyś nie wiem jak kombinował, nie wiem jak mącił o "minimalnych
                                                    obrotach", "działaniu regulatora" itp. to nie zmienisz faktu że energia
                                                    potrzebna do świecenia żarówek bierze się z paliwa. Dodatkowego paliwa. Jego
                                                    ilość jest prosto określana przez wartość opałową paliwa, sprawność silnika
                                                    spalinowego, sprawność alternatora, moc żarówek i stowarzyszonych układów.
                                                    Jeżeli nie znasz zasady zachowania energii to kto cię przepuścił przez szkołę
                                                    średnią ???
                                            • bolo737 no nie - teraz to palnąłeś jak... 27.06.07, 13:41
                                              pietrekj napisał:

                                              > Na rowerze? To nie jest ironia, moc dynama do mocy człowieka ma się też jakoś
                                              > prawda? Zauważ, że opór na pedałach rośnie po zaczepieniu prądnicy a nie po
                                              > podłączeniu żaróweczek.

                                              Chyba nadal w perpetum mobile wierzysz. Opór na pedałach może i rośnie po
                                              zaczepieniu prądnicy - ale cóż - mechanizmy nie są idealne. Jeszcze bardziej
                                              rosnie po podłączeniu żaróweczek.
                                              • pietrekj Re: no nie - teraz to palnąłeś jak... 27.06.07, 14:12
                                                Jaasne. Jak jeździłem baz żarówek to od razu lżej było!
                                                Bo z przepalonymi to już nie.
                                                • bolo737 Re: no nie - teraz to palnąłeś jak... 27.06.07, 14:23
                                                  pietrekj napisał:

                                                  > Jaasne. Jak jeździłem baz żarówek to od razu lżej było!
                                                  > Bo z przepalonymi to już nie.

                                                  Ale o co ci chodzi ??? Czy to miał być jakiś dowcip maskujący twoją niznajomość
                                                  podstawowych praw fizyki ? Mógłbyś jasniej ? Bo powyższe kupy się nie trzyma.
                                                • wysprzeglony Re: no nie - teraz to palnąłeś jak... 27.06.07, 14:28
                                                  pietrekj napisał:

                                                  > Jaasne. Jak jeździłem baz żarówek to od razu lżej było!
                                                  > Bo z przepalonymi to już nie.

                                                  Przestań się juz kompromitować.
                                                  Żeby dopełnić swej kompromitacji, odpowiedz tutaj jawnie na pytanie, czy podane
                                                  twierdzenie jest prawdziwe: dynamo podłączone do żarówki nie stawia wiekszego
                                                  oporu niż dynamo bez żarówki. Czy tak?

                                                  Tylko proszę, zastanów się dobrze zanim odpowiesz.
                                • bolo737 biedaczek 26.06.07, 19:37
                                  emes-nju napisał:

                                  >a tys sie czepnal SLOWA "flota".
                                  emesik oczywiscie niczego się nie czepia...

                                  > Pa pa - mam dosc dyskutowania w ten sposob. Ja mam jakies zdanie, ty masz
                                  >swoje; ja probuje je przedstawic, ty probujesz zmieszac mnie z g..., ktorego
                                  >produkcja zajmuja sie przeciwnicy swiatel na tym forum.

                                  cierpisz chłopcze na manię prześladowczą. zmieszaną z poczuciem misji (do
                                  którego sam się hehe przyznałeś). fachowo nazywa się to syndrom oblężonej
                                  twierdzy.

                                  taaa - "prostaku", "szczeniaku", "przykład głupoty i arogancji", "ile ty masz
                                  lat", "pier..." itd. otóż sam owo g..no produkujesz i sam się z nim mieszasz.
                                • habudzik Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 20:27
                                  A możesz mi wyjaśnić dlaczego światła przyczyniły sie do tego że ilośćwypadków
                                  nie spadła a spadła ilość przypadków śmiertelnych ?
                                  • wysprzeglony Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 22:44
                                    habudzik napisał:

                                    > A możesz mi wyjaśnić dlaczego światła przyczyniły sie do tego że ilośćwypadków
                                    > nie spadła a spadła ilość przypadków śmiertelnych ?

                                    Wiem!
                                    Bo jak jest jasno, to dusza nie chce opuścić ciała. To dlatego większość zgonów
                                    z powodu smiertelnych chorób zdarza się o 3 nad ranem.
                                    Może dlatego?
    • al9 czytając te analizy 26.06.07, 13:48
      nie zapominajcie o wzoście liczby zarejestrowanych aut, coraz większym ruchu,
      przebudowach, remontach i utrudnieniach....
      al
      • derduch Re: czytając te analizy 26.06.07, 13:57
        Nie zapomnijcie też że 2 miliony ludzi wyemigrowało do pracy i ruch mniejszy
        • al9 nie dwa miliony 26.06.07, 14:01
          i aut nie zabierali
          al
          • rekrut1 Re: nie dwa miliony 26.06.07, 14:43
            Przypominam że dawna Jugosławia "stała imigrantami"
          • rraaddeekk Re: nie dwa miliony 26.06.07, 14:47
            al9 ma rację.
            Mimo emigracji samochodów w polsce przybyło.

            Statystyką trzeba umieć się posługiwać.
            Należy brać pod uwagę wzrost liczby uczestników ruchu.
            Aby ocenić wzrost lub spadek kolizji należy podać ich procentowy udział w
            stosunku do zarejestrowanych pojazdów.

            To także będzie tylko sucha statystyką, bo czy rok temu o tej porze były
            identyczne warunki?
            Na to ma wpływ wiele czynników.
    • al9 gó.. a nie analizy 26.06.07, 17:56
      nie podoba Ci się obowiązej jazdy na światłach? masz problem. Bo ten przepis
      sie nie zmieni. W całej uni za dwa lata tak będziemy jezdzili. Wszystkie nowe
      auta będą miały światła do jazdy w dzień.
      Kiedyś tacy jak ty "analitycy" identyczne brednie opowiadali o pasach
      bezpieczenstwa.. i tez narzekali.
      Nie trzeba byc geniuszem, zeby zauważyc, że obowiązek włączania świateł
      POPRAWIA a nie pogarsza widoczność na drogach. A to jest znaczacy parametr
      bezpieczenstwa..
      Uważasz inaczej? twój problem
      al
      • wysprzeglony Jeszcze, jeszcze ! 26.06.07, 18:05
        al9 napisał:
        > A to jest znaczacy parametr
        > bezpieczenstwa..

        Proszę o jeszcze, bo smiech to zdrowie.
      • derduch Re: gó.. a nie analizy 26.06.07, 18:59
        al9 napisał:

        > W całej uni za dwa lata tak będziemy jezdzili.

        Bzdury piszesz.

        ...a za 4 lata ogranicza prędkość do 20 km/h w miastach
        ...a za 6 lat przed pojazdem będzie biegł goniec z czerwoną chorągiewką.

        W cywilizowanym świecie oprócz Skandynawii taki przepis nie istnieje.
        Juz widzę jak Anglicy na taką bzdure się godzą, albo jeszcze lepiej, Amerykanie
        :-)))
      • habudzik Re: gó.. a nie analizy 26.06.07, 19:27
        al9 napisał:

        > nie podoba Ci się obowiązej jazdy na światłach? masz problem. Bo ten przepis
        > sie nie zmieni. W całej uni za dwa lata tak będziemy jezdzili.

        Bardzo możliwe jeśli producenci żarówek bedą widzieli zysk taki jak w Polsce.


        > Kiedyś tacy jak ty "analitycy" identyczne brednie opowiadali o pasach
        > bezpieczenstwa.. i tez narzekali.

        Różnica jednak polega na tym żezastosowanie pasów przyniosło wymierne korzyści
        wszystkim - spadła ilość zabitych i ciężko rannych i to naduch .



        > Nie trzeba byc geniuszem, zeby zauważyc, że obowiązek włączania świateł
        > POPRAWIA a nie pogarsza widoczność na drogach.

        Szkoda że nie poprawia bezpieczeństwa bo byłbym 'ZA'
    • baartur Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 26.06.07, 18:09
      Z analiz własnych wynika że sporo kierowców jeździ na światłach drogowych i
      pewnie nawet o tym nie wie ;) sporo jeździ z przepalonymi żarówkami to da się
      zaobserwować...
    • marekglowacz Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 27.06.07, 15:07
      Okazuje sie, ze temat obowiazku jazdy na swiatlach ciagle potrafi wiele osob
      doprowadzic do szewskiej pasji. W dodatku najbardziej udzielaja sie ci, ktorzy
      najmniej spedzaja czasu za kolkiem i najmniej na drodze widzieli. Chyba nikt z
      tych co zabrali do tej pory glos w sprawie nie ma bladego pojecia o analizie
      danych statystycznych i interpretacji wynikow bo inaczej nie pojawiloby sie na
      forum tyle niedorzecznych stwierdzen. Co osoba to inna teoria. Mniejsza z tym
      co wyjdzie ze statystyki wypadkow, chyba nie trzeba tmlumaczyc ile czynnikow ma
      wplyw na liczbe wypadkow w zalozonym okresie wiec glupcem jest ten kto uwaza,
      ze sam obowiazek jazdy na swiatlach znaczaco poprawi sytuacje. Narazie to
      poprawil tylko frekwencje na forum i zdecydowanie zanizyl poziom wypowiedzi
      forumowiczow. Niezaprzeczalny jest jedynie fakt, iz zapalone swiatla poprawiaja
      widocznosc pojazdow w kazdych warunkach, czy zawsze to jest potrzebne? trudno
      orzec jednoznacznie ale skoro moze pomoc a nie zaszkodzi to dlaczego tego nie
      wprowadzic? Niektore osoby moglyby sie nie osmieszac uzywajac zuzycia paliwa
      jako koronnego agumentu przeciw omawianemu obowiazkowi. A ilez wiecej spalacie
      tego paliwa??? czym wy jexdzicie? syrenkami, maluchami z pierwszych lat
      produkcji??? zaloze sie ze spora czesc tych co najglosniej krzycza przeciw juz
      nie jest juz taka konsekwenta jesli chodzi o wlaczanie klimatyzaji, o zestaw
      audio jaki jest zamontowany czy ruszanie z piskiem. A ilez mniej kosztuja ich
      te zarowki zapalone... czysta hipokryzja albo raczej typowe polskie
      pieniactwo...byle byc przeciw, ot tak dla zasady. Od kilku tygodni jezdze po
      drogach wloskiego poludnia i po okresie szoku zaczynam w tym zamieszaniu
      widziec logike. Moze wlochom nie jest potrzebny obowiazek jazdy na swiatlach bo
      po prostu mysla na drodze? Tutaj w praktyce nie obowiazuja zadne przepisy,
      tutaj uzywa sie tylko klaksonu, swiatel dlugich i awaryjnych. reszta jest jak
      sie komu widzi, sygnalizacja swietlna nie obowiazuje itd. i co? mimo duzej
      ilosci drobnych stluczek malo kto ginie w wypadkach. a w polsce? wystarczy ze
      jeden idiota spozni sie i wjedzie na czerwonym to jest w stanie doprowadzic do
      niezlego karambolu z kilkoma ofiarami smiertelnymi. Wniosek? patrzec co sie
      dzieje na drodze i myslec!!! za siebie i za innych!!! Zamiast zasady
      ograniczonego zaufania powinna obowiazywac zasada calkowitego braku zaufania do
      innch uczestnikow ruchu. Tu gdzie jestem teraz czyli pod Neapolem na kadym
      kroku zauwazam, ze jezeli inny kierowca moze zrobic cos zaskakujacego to
      napewno to zrobi wiec trzeba z gory wziac na niego poprawke. Jak juz zginiesz w
      wypadku to nie bedzie mialo dla ciebie znaczenia czy miales pierwszenstwo czy
      nie. To ty masz patrzec i reagowac. Tylko zmiana mentalnosci polskich kierowcow
      moze poprawic statystyki wypadkowosci w znaczacym stopniu. A zamiast dyskutowac
      o zasadnosci obowiazku jazdy na swiatlach moze sie zastanowcie po co jest
      klakson w samochodzie...bo znakomita wieszkosc kierowcow w polsce nie wie. Dla
      przypomnienia; sluzy on ostrzeganiu o sytuacji niebezpiecznej a nie
      ostentacyjnemu wykazaniu komus na drodze jego przwinien. Jak dlugo jeszzcze
      trabienie bedzie w polsce postrzegane na rowni ze skrzywdzeniem komus matki?
      • wysprzeglony Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 27.06.07, 15:51
        1. Nie ma nakazu uzywania klimatyzacji
        2. Nie ma dowodu, że włączone ogrzewanie szyby tylnej zmniejsza bezpieczeństwo.
        A jesli nie, to należy wprowadzić nakaz jego włączania, bo może pomóc, a na
        pewno nie zaszkodzi.
        • bolo737 Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 27.06.07, 16:03
          wysprzeglony napisał:

          > 2. Nie ma dowodu, że włączone ogrzewanie szyby tylnej zmniejsza
          >bezpieczeństwo. A jesli nie, to należy wprowadzić nakaz jego włączania, bo
          >może pomóc, a napewno nie zaszkodzi.

          Oczywiście że tak. Nie raz widziałem ćwoka co jechał z całkowicie zaparowaną
          szybą tylną. Zapomniał włączyć ogrzewanie albo mu się nie chciało wstać i
          wytrzeć. Albo na prądzie oszczędzał. I na przewodach - tych namalowanych na
          szybie (pewnie też sie zużywają, mogą przepalić albo co). Jedzie taki baran,
          nic do tyłu nie widzi (nie trzeba mówić jakie to zagrożenia stwarza), ale na
          prądzie (benzynie) parę groszy do przodu będzie. Nie wie że na bezpieczeństwie
          nie mozna oszczędzać.

          Jestem za.
        • edgar22 Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 07:46
          > 2. Nie ma dowodu, że włączone ogrzewanie szyby tylnej zmniejsza bezpieczeństwo.
          > A jesli nie, to należy wprowadzić nakaz jego włączania,

          Było już kiedyś o ogrzewaniu tylnej szyby:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=63495830&a=63586142
          I to tworzenie schodków w nieskończoność - zupełnie jakbym czytał klemensa1... ;)
          • wysprzeglony Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 17:46
            edgar22 napisał:

            > > 2. Nie ma dowodu, że włączone ogrzewanie szyby tylnej zmniejsza bezpiecze
            > ństwo.
            > > A jesli nie, to należy wprowadzić nakaz jego włączania,
            >
            > Było już kiedyś o ogrzewaniu tylnej szyby:
            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=63495830&a=63586142
            > I to tworzenie schodków w nieskończoność - zupełnie jakbym czytał klemensa1...
            > ;)

            Może i było.
            I co z tego, jezeli postulat jest słuszny.
            Jeżeli stwierdzisz, ze nie, to znaczy że jesteś hipokrytą.
            Ale ty nic nie powiesz, udasz że nie widziałeś tego postu.

            • edgar22 Widziałem, widziałem... 28.06.07, 18:03
              > Ale ty nic nie powiesz, udasz że nie widziałeś tego postu.
              • wysprzeglony Re: Widziałem, widziałem... 28.06.07, 18:13
                edgar22 napisał:

                > > Ale ty nic nie powiesz, udasz że nie widziałeś tego postu.

                I?
                • edgar22 I nic. 28.06.07, 19:16
                  • wysprzeglony Re: I nic. 29.06.07, 10:35
                    Tak myslałem.
          • klemens1 Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 29.06.07, 08:28
            > Było już kiedyś o ogrzewaniu tylnej szyby:
            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=63495830&a=63586142
            > I to tworzenie schodków w nieskończoność - zupełnie jakbym czytał
            > klemensa1... ;)

            I jakoś nikt z oświeconych na ten argument nie potrafi odpowiedzieć. A
            rozumowanie jest dokładnie takie samo - jeżeli nie zaszkodzi, to dlaczego
            takiego obowiązku nie wprowadzić?
      • habudzik Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 27.06.07, 20:31
        marekglowacz napisał:

        . Niezaprzeczalny jest jedynie fakt, iz zapalone swiatla poprawiaja
        >
        > widocznosc pojazdow w kazdych warunkach,

        Czy zapalona żarówka na ścianie przed Tobą sprawi że poprawi się jej
        widoczność ?


        trudno
        > orzec jednoznacznie ale skoro moze pomoc a nie zaszkodzi to dlaczego tego nie
        > wprowadzic?

        Zaszkodzi środowisku a nie pomaga bezpieczeństwu wiec po kiego ????? Port USB w
        samochodzie nie poprawia i nie szkodzi . Tez wprowadzic obowiazek jego
        posiadania?
        • marekglowacz Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 10:20
          zamiast na sile szukac argumentow przeciw, wsiadz lepiej w samochod i pojezdzij
          troche. Po jakims czasie dojdziesz do wniosku, ze gdyby nie swiatla, nawet w
          bialy dzien to juz bys siedzial w boku jakiegos samochodu. niestety mimo staran
          nie zawsze jestesmy w stanie wszystko na czas zauwazyc. A oswietlony pojazd
          zawsze bedzie nieco lepiej widoczny niz ten nieoswietlony. To jest fakt a nie
          teza i dyskusji nie podlega. Porownanie ze sciana tylko uswiadcza mnie w
          przekonaniu, ze NIC jeszcze w zyciu na drodze nie widziales.
          • wysprzeglony Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 10:29
            marekglowacz napisał:

            > zamiast na sile szukac argumentow przeciw, wsiadz lepiej w samochod i pojezdzij
            >
            > troche. Po jakims czasie dojdziesz do wniosku, ze gdyby nie swiatla, nawet w
            > bialy dzien to juz bys siedzial w boku jakiegos samochodu. niestety mimo staran
            >
            > nie zawsze jestesmy w stanie wszystko na czas zauwazyc. A oswietlony pojazd
            > zawsze bedzie nieco lepiej widoczny niz ten nieoswietlony. To jest fakt a nie
            > teza i dyskusji nie podlega. Porownanie ze sciana tylko uswiadcza mnie w
            > przekonaniu, ze NIC jeszcze w zyciu na drodze nie widziales.


            Bredzisz.
            Jeżdżę kilkanaście lat bez świateł i bez wypadku. Posługując się twoja
            argumentacją, to jest argument przeciwko światłom.
            A w ogóle to trzeba mysleć mózgiem zamiast telewizją.
            • marekglowacz Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 10:40
              "Bredzisz.
              > Jeżdżę kilkanaście lat bez świateł i bez wypadku. Posługując się twoja
              > argumentacją, to jest argument przeciwko światłom.
              > A w ogóle to trzeba mysleć mózgiem zamiast telewizją"
              Zgodnie ze statystyka twoj przypadek jest jak najbardziej prawdopodobny.
              Pamietaj jednak, ze skoro tobie sie udaje to nie znaczy, ze innym bedzie sie
              udawalo dokladnie tak samo. To po pierwsze. Po drugie ty jezdziles bez swiatel
              okej ale przeczytaj moj pierwszy post - typowe polskie podejscie po co zapalac
              skoro wiedze? a pomyslales ze pewnego razu to ciebie ktos moze nie zobaczyc?
              tylko dlatefo ze przez moment byles pod slonce? i co ? sprawi ci roznice czy to
              byla twoja czy jego wina jak bedziesz patrzyl z chmurek na swiat? Jednym z
              podstawowych objawow myslenia na drodze jest ulatwianie zycia innym a nie tylko
              sobie. To ze ty widzisz nie jest rownoznaczne ze tak samo szybko ciebie ktos
              zobaczy. Wiecej pokory, mniej pewnosci siebie - polecam przydaje sie na drodze.
              Po trzecie - forum nie sluzy obrazaniu nikogo - to tak dla przypomnienia.
              • wysprzeglony Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 10:53
                Rowerzystom, motocyklistom i pieszym zycia to na pewno nie ułatwi.
                Ale twój samolubny możdżek nawet o tym nie pomyslał, mam racje?
          • habudzik Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 11:17
            marekglowacz napisał:

            > zamiast na sile szukac argumentow przeciw, wsiadz lepiej w samochod i pojezdzij
            >
            > troche. Po jakims czasie dojdziesz do wniosku, ze gdyby nie swiatla, nawet w
            > bialy dzien to juz bys siedzial w boku jakiegos samochodu.

            Jeżdże i to nie tylko po naszym pieknym kraju ale i tam gdzie nie ma obowiązku
            świecenia w asfalt .




            niestety mimo staran
            >
            > nie zawsze jestesmy w stanie wszystko na czas zauwazyc.

            Wytłumacz może Ty dlaczego nie widzisz samochodu z odległości istotnej dla
            bezpieczeństwa ???
            • marekglowacz Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 11:43
              obys nigdy w nic nie przychrzanil. Zycze z calego serca i zazdroszcze
              umijetnosci koncentracji zawsze i wszedzie. Robocop czy co? Jestes tylko
              czlowiekiem, radze o tym pamietec nie tylko na drodze
              • habudzik Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 12:20
                Nie zrozumiałeś . Nie pisze że jestem bezbłedny , jeśli nie zauważe czegośto
                bedzie to tylko moja wina a nie braku świateł . Odpowiedz czemu nie widzisz
                samochodu z istaotnej dla bezpieczeństwa odległości w biały słoneczny dzień ?
                • marekglowacz Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 13:18
                  juz nieraz slyszalem od ludzi "po strzale" jak sie zarzekali ze nie zauwazyli w
                  pore samochodu chociaz zgodnie ze wszystkimi znakami na niebie i ziemi powinni
                  byli go zobaczyc. Zdarza sie i to wielu ludziom zagapic, po prostu po ludzku
                  zagapic. Nie twierdze, ze brak swiatel bedzie wtedy winien, absolutnie nie. Ale
                  wielu z tych "zagapionych" moze wlasnie uratowac ten dodatkowy blysk swiatla
                  jesli mozna to tak nazwac. Dlatego widze pozytywne strony obowiazku jazdy na
                  swiatlach mijania i uwazam, ze pomimo slusznosci niektorych argumentow przeciw
                  i tak warto wlaczyc te swiatla. Jezeli choc jednemu kierowcy dzieki temu uda
                  sie w pore zorietnowac i nie wchrzanic mi sie na droge to juz bedzie pozytyw.
                  Trudno jest mi pojac tak silny opor wielu przed tym obowiazkiem. Z tego co
                  widzialem i sam przezylem na drodze i pewno jeszcze wiele przezyje to wole juz
                  zapalic te swiatla. Przynajmniej w polsce bo we wloszech lepiej jednak
                  popracowac nad spostrzegawczoscia i umiejetnoscia uzywania w pore klaksonu i
                  lusterek. U nas tez by sie przydalo a nie tylko slepo patrzec i myslec ze
                  przeciez ja jade dobrze i mam pierwszenstwo, niech patrza inni.
                  Zgadzam sie z tymi co smieja sie z argumentow, ze swiatla poprawia znaczaco
                  bezpieczenstwo - to jest oczywista bzdura. Ale moga uratowac wiele osob a
                  przynamniej oszczedzic troche kasy na naprawe samochodu.
                  • habudzik Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 13:34
                    marekglowacz napisał:

                    > juz nieraz slyszalem od ludzi "po strzale" jak sie zarzekali ze nie zauwazyli w
                    >
                    > pore samochodu chociaz zgodnie ze wszystkimi znakami na niebie i ziemi powinni
                    > byli go zobaczyc. Zdarza sie i to wielu ludziom zagapic, po prostu po ludzku
                    > zagapic.


                    Światła nie mogą być lekarstwem na jełopy które robią w samochodzie wszystko
                    poza skupienim uwagi na prowadzeniu . Jeśli ktoś się zagapi to nie patrzy na
                    nadjeżdżający samochód a wiec i na to czy ma on włączone czy wyłączone światła .
                    • marekglowacz Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 14:08
                      teoretycznie masz racje, jak ktos nie patrzy i nie moze sie skupic to nie
                      powinien jezdzic. Ale w praktyce bylo jest i bezdie inaczej wiec nie ma sensu
                      teoretyzowac. Socjalizm i komunizm w teorii tez sa genialnymi dla ludu
                      ustrojami. W praktyce jednak nie da sie zmusic ludzi do pewnych zachowan wiec
                      teoria sie sypie. Tak samo jest i tutaj. Ty myslisz na drodze, ja mysle i wielu
                      innych tak samo. Ale jest niemalo takich, ktorzy nie patrza na nic i nie mysla.
                      Poza tym kazdy z nas rozni sie psychomotorycznie wiec trzeba zawsze przyjmowac
                      wariant najmniej optymistyczny i dopasowany do ludzi powiedzmy najmniej
                      rozgarniatych. Tak to funkcjonuje czy nam sie to podoba czy nie.
                      pozdrawiam
                  • wysprzeglony Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 17:48
                    Jezeli ktoś uważa, że kiedykolwiek światła zapalone w dzień uratowały mu życie,
                    to powinien oddać prawo jazdy i udać się do psychitary.
                    • marekglowacz Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 18:07
                      ty naprawde jestes wysprzeglony. A z twoich wypowiedzi bije takie chamstwo, ze
                      naprawde szkoda czasu na podejmowanie z toba jakichkolwiek dyskusji. Ty wiesz
                      wszystyko lepiej, a nawet jak nie wiesz to i tak powiesz akurat zeby zrobic na
                      zlosc i postawic na swoim. Egocentryk i tyle.
                      • wysprzeglony Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 18:13
                        marekglowacz napisał:

                        > ty naprawde jestes wysprzeglony. A z twoich wypowiedzi bije takie chamstwo, ze
                        > naprawde szkoda czasu na podejmowanie z toba jakichkolwiek dyskusji. Ty wiesz
                        > wszystyko lepiej, a nawet jak nie wiesz to i tak powiesz akurat zeby zrobic na
                        > zlosc i postawic na swoim. Egocentryk i tyle.

                        Nie
                        Człowiek świadomy tego co wie i mający własne poglądy.
                        A ty mysl dalej telewizją zamiast mózgiem.
                        • marekglowacz Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 18:25
                          Wiesz co, spoko mozesz miec swoje poglady uzasadnione byc moze i doglebnymi
                          analizami. Ale pomyslales kiedykolwiek, ze nie tylko ty mozesz miec racje? nie
                          potrafisz uznac rowniez opinii kogos innego? to tak jak nasi rzadzacy obecnie,
                          oni tez sobie ubzdurali wylacznosc na racje. Dobrze, ze masz swoje poglady, to
                          sie chwali. Ale dlaczego od razu twierdzic, ze ktos kto ma inne to juz sa zle i
                          napewno ktos mu je wmowil. To zwykla nietolerancja jest po prostu. Skroro
                          widzisz, ze przeciwnikow i zwolennikow jazdy na swiatlach jest mniej wiecej po
                          rowno to moze pora na wniosek, ze jednak problem nie jest taki oczywisty w
                          ocenie i nie da sie jednoznacznie stwierdzic czy pomysl jest dobry czy nie.
                          Prosze tylko o troche pokory wobec samego siebie i szacunku wobec opinni
                          innych. Kazady z nas na tym forum ma po czesci racje ale jakos nikt oprocz
                          ciebie nie chcial dawac w morde nikomu. Pozdrawiam mimo wszystko, bo wiem jak
                          czasem jest ciezko przyjac do wiadomosci, ze nie ma sie calkowitej racji.
                          • wysprzeglony Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 18:33
                            marekglowacz napisał:

                            > Wiesz co, spoko mozesz miec swoje poglady uzasadnione byc moze i doglebnymi
                            > analizami. Ale pomyslales kiedykolwiek, ze nie tylko ty mozesz miec racje? nie
                            > potrafisz uznac rowniez opinii kogos innego? to tak jak nasi rzadzacy obecnie,
                            > oni tez sobie ubzdurali wylacznosc na racje. Dobrze, ze masz swoje poglady, to
                            > sie chwali. Ale dlaczego od razu twierdzic, ze ktos kto ma inne to juz sa zle i
                            >
                            > napewno ktos mu je wmowil. To zwykla nietolerancja jest po prostu. Skroro
                            > widzisz, ze przeciwnikow i zwolennikow jazdy na swiatlach jest mniej wiecej po
                            > rowno to moze pora na wniosek, ze jednak problem nie jest taki oczywisty w
                            > ocenie i nie da sie jednoznacznie stwierdzic czy pomysl jest dobry czy nie.
                            > Prosze tylko o troche pokory wobec samego siebie i szacunku wobec opinni
                            > innych. Kazady z nas na tym forum ma po czesci racje ale jakos nikt oprocz
                            > ciebie nie chcial dawac w morde nikomu. Pozdrawiam mimo wszystko, bo wiem jak
                            > czasem jest ciezko przyjac do wiadomosci, ze nie ma sie calkowitej racji.

                            Problem w tym, że głupota ma zawsze dużo zwolenników i naśladowców. Zwłaszcza w
                            tym kraju.
                            Przeciwnicy świateł w wiekszosci mają swoje argumenty, a nie "nie, bo nie". A wy
                            twierdzicie, że tak "bo tak". Bo tak powiedzieli w telewizji, bo tak powiedział
                            Hołowczyc.
                            Wystarczy poczytać ich komentarze:
                            bezswiatel.ath.cx/komentarze.php
          • klemens1 Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 29.06.07, 08:35
            > Po jakims czasie dojdziesz do wniosku, ze gdyby nie swiatla, nawet w
            > bialy dzien to juz bys siedzial w boku jakiegos samochodu.

            Uświadom to Niemcom, Francuzom i Amerykanom. Zwłaszcza tym, którzy jeszcze nie
            siedzieli w boku jakiegoś samochodu, pomimo że jeżdżą kilkadziesiąt lat.
        • marekglowacz Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 10:33
          "Zaszkodzi środowisku a nie pomaga bezpieczeństwu wiec po kiego ?????" oo jaki
          obronca srodowiska... duzo lepszy efekt dla srodowiska uzyskalbys jezdzac
          rowerem zamiast autem tam gdzie nie ma potrzeby jechac rzeczywiscie samochodem.
          Ze nie wspomne o prawidlowej eksploatacji samochodu. Nie zaprzeczam, ze wplyw
          na srodowisko jakis tam jest, pytanie czy jestesmy w stanie go oszacowac w
          sensowny sposob? jakos zadna powazna instytucja sie nie wziela za temat wiec
          chyba nie jest to takie proste a po drugie mogloby sie okazac ze wplyw jest tak
          niski ze szkoda bylo badania robic. Jest tyle innych galezi w motoryzacji gdzie
          nalezaloby natychmiast wdrozyc innowacje, ze z tymi swiatlami to po prostu
          smiech na sali. NAprawde, jesli ochrona srodowiska ma byc koronnym argumentem
          przeciw swiatlom to wpolczuje Tobie i wszystkim innym podzielajacym twoje
          zdanie. Ale jak to w Polsce, super jest sie poklocic o pierdoly a swoje zdanie
          podeprzec mocno watpliwymi argumentami.
          "Port USB w samochodzie nie poprawia i nie szkodzi . Tez wprowadzic obowiazek
          jego" - kolejne bezmyslne porownanie, tylko po to, zeby cos powiedziec. A ze
          bez sensu... Port usb poki co nie wplywa na bezpieczenstwo w samochodzie ale
          swiatla nawet na chlopski rozum moga miec wplyw dosyc istotny. Nie martw sie,
          nie tacy jak ty nad tym mysleli. Przesadzono z tym, ze zapalone swiatla
          znaczaco wplyna na poprawe bezpieczenstwa, ale kilka osob w skali dnia czy
          tygodnia sa w stanie uratowac. wiec moze jednak warto spalic te kilka litrow
          benzyny w skali roku ?
          • wysprzeglony Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 10:48
            Na chłopski rozum to możesz sobie opracować metodę grabienia siana z pola.
            Szkoda gadać.
            Pewnie jeszcze uważasz, że zapalone swiatła w samochodach poprawiaja
            bezpieczeństwo rowerzystów i piszych, bo na chlopski rozum taki pieszy czy
            rowerzysta szybciej zauwazy oswietlony samochod.
            Tylko zapominasz, ze w wiekszosci przypadkow to samochod potraca pieszego albo
            rowerzyste z winy kierowcy, a nie odwrotnie. I teraz liczba takich wypadków
            wzrośnie (w Austrii juz wzrosła).
            Ale co tam jakis rowerzysta czy pieszy - trzeba wyleiminowac te chołotę z drogi,
            żeby zrobić miejsce dla jaśnie panów w samochodach.
            Żenada i tyle.
            • marekglowacz Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 10:51
              porywajaca wypowiedz. Ale ciegle nie widze gdzie twoje argumenty przeciw
              swiatlom? tylko konkrety... A z reszta nie widze sensu nawracac kazdego z
              osobna. Widocznie w polsce tak trzeba, wymusic i koniec bo sami z siebie nic
              nie pomyslimy. i tyle w temacie
              • wysprzeglony Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 10:57
                marekglowacz napisał:

                > porywajaca wypowiedz. Ale ciegle nie widze gdzie twoje argumenty przeciw
                > swiatlom? tylko konkrety... A z reszta nie widze sensu nawracac kazdego z
                > osobna. Widocznie w polsce tak trzeba, wymusic i koniec bo sami z siebie nic
                > nie pomyslimy. i tyle w temacie

                Tyle w temacie, tyle w temacie...
                Przestań sie juz jąkać.
                Jak ci brakuje argumentów to w ogóle nie zabieraj głosu, żeby nie narazić sie na
                smiesznosc. Rozumiem, że moją uwagę o rowerzystach i pieszych zignorowales
                swiadomie, bo nie masz zadnych argumentow na ten temat? A moze musisz to
                przemyslec. Mysl, ja mam czas, poczekam.
                • marekglowacz Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 11:50
                  Tak czy siak bedziesz jezdzi na swiatlach bo teraz masz psi obowiazek i mozesz
                  szczekac na forum i obrazac innych ile ci sie tylko podoba. Przypuszczam, ze
                  nawet kiedys jesli swiatla uratuja twoje dupsko to nie bedzisz w stanie tego
                  pojac. Ciekawe czemu tak wielu kierowcow jezdzilo na swiatlach zanim
                  wprowadzono taki obowiazek? czemu w zachodniej europie tylu kierowcow wlacza
                  swiatla ? to troche kwestia swiadomosci i odpowiedzialnosci. W polsce
                  wprowadzono taki obowiazek bo ilosc wypadkow ze skutkiem smiertelnym jest
                  zatrwazajaca. Wladza lapie sie wiec wszystkiego co mogloby poprawic te
                  sytuacje. I nie twierdze, ze swiatla to panaceum na problemy na polskich
                  drogach. Problemem jest bezmyslnosc i bezstroska kierowcow ze juz o powszechnie
                  panujacym chamstwie i pieniactwie nie wspomne. widac to nawet na forum.
                  • wysprzeglony Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 11:59
                    marekglowacz napisał:

                    > Tak czy siak bedziesz jezdzi na swiatlach bo teraz masz psi obowiazek i mozesz
                    > szczekac na forum i obrazac innych ile ci sie tylko podoba.

                    Na światłach mijania miałeś na mysli? Nie, nie mam takiego obowiązku i nie jeżdzę.


                    > Przypuszczam, ze
                    > nawet kiedys jesli swiatla uratuja twoje dupsko to nie bedzisz w stanie tego
                    > pojac. Ciekawe czemu tak wielu kierowcow jezdzilo na swiatlach zanim
                    > wprowadzono taki obowiazek?

                    Czemu? Bo sa zakompleksieni i chca sie wyrozniac z tłumu. Czemu tylu burakow
                    jezdzi teraz na dlugich i przeciwmgielnych?


                    > czemu w zachodniej europie tylu kierowcow wlacza

                    Gdzie? W UK np. tylko polaczki wlaczaja. Po tym mozna ich poznac. I po
                    wyrzucaniu petow za okno.

                    > swiatla ? to troche kwestia swiadomosci i odpowiedzialnosci.

                    Odpowiedzialny sie znalazl, ktory wie najlepiej. Nie trawie takich bucow jak ty.

                    > W polsce
                    > wprowadzono taki obowiazek bo ilosc wypadkow ze skutkiem smiertelnym jest
                    > zatrwazajaca.

                    Swiatla spowoduja, że juz nie będzie? Czy ty narpawde tak myslisz? Nie mam pytan.

                    > Wladza lapie sie wiec wszystkiego co mogloby poprawic te
                    > sytuacje.

                    O k...! Mega ROTFL. Koles wierzy, ze władza dwa o jego bezpieczeństwo. No nie,
                    nieźle się usmiałem. On w to naprawdę wierzy.
                    Władza, moj drogi dba o napchanie sobie kieszeni, a nie o nasze bezpieczeństwo.


                    > I nie twierdze, ze swiatla to panaceum na problemy na polskich
                    > drogach. Problemem jest bezmyslnosc i bezstroska kierowcow ze juz o powszechnie
                    >
                    > panujacym chamstwie i pieniactwie nie wspomne. widac to nawet na forum.

                    I tu sie zgadzam.
                  • bolo737 Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 12:04
                    marekglowacz napisał:

                    > Ciekawe czemu tak wielu kierowcow jezdzilo na swiatlach zanim wprowadzono
                    >taki obowiazek?
                    ciekawe dlaczego tak wielu kierowców było przeciwne obowiązkowi świateł za dnia.

                    > czemu w zachodniej europie tylu kierowcow wlacza swiatla ?
                    w zachodniej europie mało kto włacza światła za dnia. najczęściej Polacy na
                    wakacjach - a i to nie wszyscy, tylko tacy co chcą chołotę europejską kultury
                    drogowej uczyć.
                    • marekglowacz Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 12:11
                      "w zachodniej europie mało kto włacza światła za dnia. najczęściej Polacy na
                      > wakacjach - a i to nie wszyscy, tylko tacy co chcą chołotę europejską kultury
                      > drogowej uczyć"
                      z mojego doswiadczenie wynika cos zupelnie innego. Jezdze na codzien po drogach
                      we wloszech i nie wydaje mi sie zeby 30% kierowcow na tutajszych drogach mialo
                      polskie korzenie. Ale nie mam zamiaru bluzgac ze nie masz racji jak to maja w
                      zwyczaju tutaj na forum. Wszystko zalezy od tego gdzie sie bylo i jak zwracalo
                      sie na cos uwage.
                      • wysprzeglony Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 17:44
                        marekglowacz napisał:

                        > "w zachodniej europie mało kto włacza światła za dnia. najczęściej Polacy na
                        > > wakacjach - a i to nie wszyscy, tylko tacy co chcą chołotę europejską kul
                        > tury
                        > > drogowej uczyć"
                        > z mojego doswiadczenie wynika cos zupelnie innego. Jezdze na codzien po drogach
                        >
                        > we wloszech i nie wydaje mi sie zeby 30% kierowcow na tutajszych drogach mialo
                        > polskie korzenie. Ale nie mam zamiaru bluzgac ze nie masz racji jak to maja w
                        > zwyczaju tutaj na forum. Wszystko zalezy od tego gdzie sie bylo i jak zwracalo
                        > sie na cos uwage.

                        A to ciekawe, byłem ostatnio we Włoszech, tyle że nie w dzielnicach
                        zamieszkałych przez polskich niewolników pracujących na plantacjach, ale w
                        Mediolanie i okolicach. I niczego takiego nie widziałem.
                    • marekglowacz Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 12:13
                      "ciekawe dlaczego tak wielu kierowców było przeciwne obowiązkowi świateł za
                      dnia" - polskie stawanie okoniem w kazdej niemal sprawie. Narodowa tradycja.
                      • bolo737 Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 12:25
                        marekglowacz napisał:

                        > "ciekawe dlaczego tak wielu kierowców było przeciwne obowiązkowi świateł za
                        > dnia" - polskie stawanie okoniem w kazdej niemal sprawie. Narodowa tradycja.

                        no dobra - to ja ci odpowiem na pytanie które poprzedziło pytanie wyżej.
                        brzmiało ono:
                        > Ciekawe czemu tak wielu kierowcow jezdzilo na swiatlach zanim wprowadzono
                        >taki obowiazek?
                        polska ciemnota, wiara w zabobony i przesądy, brak wiedzy, uleganie
                        pseudoautorytetom, niesamodzielne a płytkie myślenie, mentalność chłopa
                        pańszczyźnianego - również narodowa tradycja.
                      • wysprzeglony Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 17:45
                        marekglowacz napisał:

                        > "ciekawe dlaczego tak wielu kierowców było przeciwne obowiązkowi świateł za
                        > dnia" - polskie stawanie okoniem w kazdej niemal sprawie. Narodowa tradycja.

                        A dlaczego tylu kierowców jest przeciwko nakazowi włączania ogrzewania tylnej
                        szyby latem?
            • emes-nju Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 11:32
              wysprzeglony napisał:

              > Pewnie jeszcze uważasz, że zapalone swiatła w samochodach poprawiaja
              > bezpieczeństwo rowerzystów i piszych, bo na chlopski rozum taki pieszy czy
              > rowerzysta szybciej zauwazy oswietlony samochod.

              Tak, tak. Wiem. Ale nie wiem czy wiesz, ze w warunkach ograniczonej widocznosci (np. mgla), a najbardziej w nocy, nieoswietleni nie maja ZADNYCH szans? A nikt nie protestuje przeciwko swieceniu w warunkach ograniczonej widzialnosci i w nocy... Egoizm? Zapewne tak. Jezeli tak dbasz o pieszych, to swiec w dzien, a gas swiatla w nocy :-P

              Ale idac dalej tym tropem, masz racje - to pieszy ma zobaczyc nadjezdzajacy samochod i mu ustapic. Oczywiscie jezeli idzie prawidlowo - wlasnie dlatego, zeby pieszy widzial auto i mu ustepowal, KD nakazuje mu isc pod prad. Z prawidlowo jadacym rowerzysta tez nie ma zadnego problemu. Jedzie on ta sama strona jezdni co samochody i widac go chocby dlatego, ze inne samochody go wyprzedzaja - jezeli jeszcze te samochody uzywaja kierunkowskazu, zeby pokazac, ze cos sie na jezdni dzieje... Ale od oszczedzaczy zarowek na dzienne swiecenie raczej sie tego nie spodziewam :-( Zarowki kierunkow i przerywacze sa drogie i jezeli przy wyprzedzaniu rowerzysty nie przejezdza sie osi jezdni, nie trzeba syganizowac wyprzedania - niech nastepny jadacy sie martwi widzac rowerzyste w ostatniej chwili (wtedy nie ma ZADNEGO znaczenia czy swiecimy czy nie - rowerzyste zaslania jadacy przed nami).

              > Tylko zapominasz, ze w wiekszosci przypadkow to samochod potraca pieszego
              > albo rowerzyste z winy kierowcy, a nie odwrotnie.

              Chcesz zasugerowac, ze samochody potracaja pieszych idacych prawidlowo po poboczu dlatego, ze swieca swiatla? A moze dlatego, ze piesi chodza (i przechodza przez jezdnie) z lekka niefrasobliwie i wymuszaja pierwszenstwo na ponadtonowych pociskach? Przeciez chyba nie chcesz mi napisac, ze jak zaczne swiecic, to zmienie sie w kwiozerczego zabojce polujacego na pieszych na poboczu... :-P Nie... Auta by mi bylo szkoda :-)

              Mozesz mi nie odpowiadac. Napisalem to WYLACZNIE dla tych mniej doswiadczonych kierowcow, ktorzy w te bzdury o zabojczym wplywie swiatel na pieszych i rowerzystow moga uwierzyc. Argument o niedostrzezeniu pieszego czy rowerzysty w DZIEN jest o kant d... potluc, bo sluzy wylacznie promowaniu idei nieswiecenia i maceniu w mozgach mniej doswiadczonych kierowcow.
              • bolo737 Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 11:48
                emes-nju napisał:

                >Argument o niedostrzezeniu pieszego czy rowerzysty w DZIEN jest o kant d...
                >potluc, bo sluzy wylacznie promowaniu idei nieswiecenia i maceniu w mozgach
                >mniej doswiadczonych kierowcow.

                Czyli inaczej mówiąc: argument jest do d..y bo.... jest do d..y - płyciutko
                emesik, płyciutko...
                Rozumiem że argument o niedostrzeżeniu nieoświetlonego samochodu w dzień (jest
                przecież nieco większy od pieszego czy rowerzysty) jest również do d..y.
                • emes-nju Przeczytales tylko ostanie linijki? 28.06.07, 11:56
                  Podwaz, z laski swojej, ARGUMENT, ze swiecenie swiatel w nocy jest znacznie bardziej niebezpieczne dla pieszych niz swiecenie w dzien. Pisze krotko, bo czytasz tylko ostatnie linijki tekstu :-P :-)
                  • wysprzeglony Re: Przeczytales tylko ostanie linijki? 28.06.07, 12:07
                    emes-nju napisał:

                    > Podwaz, z laski swojej, ARGUMENT, ze swiecenie swiatel w nocy jest znacznie bar
                    > dziej niebezpieczne dla pieszych niz swiecenie w dzien. Pisze krotko, bo czytas
                    > z tylko ostatnie linijki tekstu :-P :-)
                    >

                    Najpierw ty podważ, ze świecenie w nocy jest mniej niebezpieczne dla pieszych
                    niż nieświecenie.
                    • emes-nju Pierwszy prosilem o odparcie argumentu. n/t 28.06.07, 12:15


                      • wysprzeglony Re: Pierwszy prosilem o odparcie argumentu. n/t 28.06.07, 17:42
                        Ale ja tego nie podważam!
                        Zgadzam sie, że świecenie w nocy jest bardziej niebezpieczne dla pieszych niż
                        świecenie w dzień.
                        Również chemioterapia jest groźniejsza dla organizmu niż picie syropu na kaszel,
                        a jednak się ją stosuje.
                  • bolo737 Re: Przeczytales tylko ostanie linijki? 28.06.07, 12:14
                    emes-nju napisał:

                    > Podwaz, z laski swojej, ARGUMENT, ze swiecenie swiatel w nocy jest znacznie
                    >bardziej niebezpieczne dla pieszych niz swiecenie w dzien. Pisze krotko, bo
                    >czytasz tylko ostatnie linijki tekstu :-P :-)

                    To nie jest żaden argument tylko odwracanie kota ogonem. Nie mówimy o swiatłach
                    w nocy tylko o swiatłach za dnia. Tekst czytam cały a tu zwróciłem uwagę na
                    fragment z wyjątkowo debilną logiką - akurat przypadł na ostatnie linijki :-P
              • wysprzeglony Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 11:53
                Za ten tekst powinieneś dostać w mordę, prowincjonalny cwaniaczku.
                Naprawdę, mam wielka ochotę ci przyp....., właśnie za mącenie w głowach innych
                kierowców i uważanie siebie za alfe i omegę.
                Takiego opornego na oczywiste argumenty buca jak ty nie spotkałem nigdy w życiu.
                • emes-nju Nie zapraszam na sparing :-) 28.06.07, 12:01
                  Poprosze cie o to samo, o co bola - podwaz argument, ze swiecenie w nocy jest zdecydowanie bardziej niebezpieczne dla pieszych, niz swiecenie w dzien.

                  NIE zapraszam do stolicy, bo rozwiazywanie sporow przy pomocy piesci jest poza moja granica pojmowania :-P
                  • wysprzeglony Re: Nie zapraszam na sparing :-) 28.06.07, 12:14
                    emes-nju napisał:

                    > Poprosze cie o to samo, o co bola - podwaz argument, ze swiecenie w nocy jest z
                    > decydowanie bardziej niebezpieczne dla pieszych, niz swiecenie w dzien.
                    >
                    > NIE zapraszam do stolicy, bo rozwiazywanie sporow przy pomocy piesci jest poza
                    > moja granica pojmowania :-P
                    >

                    Szkoda, bo czasem trzeba komus przyp..., żeby zrozumiał.
                    • emes-nju Ale ja nie umiem sie bic... 28.06.07, 12:19
                      Bo ja nie obracam sie w kregach arystokratycznych :-P Prosty czlowiek ze stolicy jestem i spory rozwiazuje przy pomocy silnych argumentow, a nie argumentow sily.
                      • wysprzeglony Re: Ale ja nie umiem sie bic... 28.06.07, 12:23
                        emes-nju napisał:

                        > Bo ja nie obracam sie w kregach arystokratycznych :-P Prosty czlowiek ze stolic
                        > y jestem i spory rozwiazuje przy pomocy silnych argumentow, a nie argumentow si
                        > ly.
                        >

                        Boś ciota, która nadrabia i dodaje sobie męskości włączaniem świateł w dzien.
                        • emes-nju No i sprowadzilem cie do adekwatnego do... 28.06.07, 12:45
                          ...twojej umyslowosci poziomu "dyskusji" :-D
                          • wysprzeglony Re: No i sprowadzilem cie do adekwatnego do... 28.06.07, 17:34
                            emes-nju napisał:

                            > ...twojej umyslowosci poziomu "dyskusji" :-D
                            >

                            Kolejny nic nie znaczący banał.
                            • emes-nju Banal, banalem, ale... 28.06.07, 17:44
                              . juz nie dajesz mi w morde ani nie poddajesz pod dyskusje moich preferencji seksualnych. Jakis postep jest :-P Czyzbys byl podatny na wychowanie?!
                              • wysprzeglony Re: Banal, banalem, ale... 28.06.07, 17:51
                                emes-nju napisał:

                                > . juz nie dajesz mi w morde ani nie poddajesz pod dyskusje moich preferencji se
                                > ksualnych. Jakis postep jest :-P Czyzbys byl podatny na wychowanie?!
                                >

                                ROTFL
                                Ciota w tym znaczeniu to laluś, maminsynek, facet bez jaj.
                                Ale tobie wszystko kojarzy się z gejowskim sexem. Może jesteś kryptogejem (tylko
                                pytam, nie twierdzę że tak jest, więc już sie nie obrażaj jak jakaś panienka).

                                • emes-nju No popatrz, popatrz... 28.06.07, 17:57
                                  A juz myslalem, ze tekstami o dawaniu w morde i mojej ciotowatosci osiagnales dno. Mylilem sie...
                                  • wysprzeglony Re: No popatrz, popatrz... 28.06.07, 17:59
                                    emes-nju napisał:

                                    > A juz myslalem, ze tekstami o dawaniu w morde i mojej ciotowatosci osiagnales d
                                    > no. Mylilem sie...
                                    >

                                    A teraz co ci się nie podoba? Krytogej? Przecież zaznaczyłem, że ja tylko pytam.
                                    • emes-nju Re: No popatrz, popatrz... 28.06.07, 18:16
                                      Doskonale wisi mi czy nazywasz mnie gejem, kryptogejem, swinia, pedalem czy czymkolwiek innym. Dla mnie wazne jest to, ze w ogole uzywasz takich "argumentow". Bo takie argumenty to nawet nie dno, a tlumaczenie sie z zasadnosci ich uzycia jest smieszne.
                                      • wysprzeglony Re: No popatrz, popatrz... 28.06.07, 18:20
                                        emes-nju napisał:

                                        > Doskonale wisi mi czy nazywasz mnie gejem, kryptogejem, swinia, pedalem czy czy
                                        > mkolwiek innym. Dla mnie wazne jest to, ze w ogole uzywasz takich "argumentow".
                                        > Bo takie argumenty to nawet nie dno, a tlumaczenie sie z zasadnosci ich uzycia
                                        > jest smieszne.
                                        >

                                        To nie są argumenty za światłami czy przeciw.
                                        To są argumenty mające przemówić ci do rozsądku, abyś wreszcie zaczął normalnie
                                        rozmawiać.

                                        • emes-nju Re: No popatrz, popatrz... 28.06.07, 18:28
                                          wysprzeglony napisał:

                                          > To nie są argumenty za światłami czy przeciw.

                                          Sorry, ale ja napisalem SWOJE zdanie na temat swiecenia. Zdania, ktore mi sie podoba, a tobie nie i dlatego uzles:

                                          > (...) argumenty mające przemówić ci do rozsądku, abyś wreszcie zaczął
                                          > normalnie rozmawiać.

                                          Otoz ja rozmawiam normalnie. Nie wyzywam cie, nie proponuje rundki na swiezym powietrzu itd. Wyrazam swoja opinie, z ktora mozesz sie zgodzic lub nie. Od tego jest forum. Jezeli masz inne zdanie niz ja, zacznij od argumentow, a nie od wyzywania.

                                          Pa pa.
                                          • wysprzeglony Re: No popatrz, popatrz... 28.06.07, 18:29
                                            Argumentów już użyłem, ale ty uparcie twierdzisz, że białe jest czarne.
                                            I jak tu z takim wytrzymać?
                                            • emes-nju Re: No popatrz, popatrz... 28.06.07, 18:38
                                              Przesledz ten watek. Napisales o swiatlach i pieszych cos, z czym sie absolutnie nie zgadzam. Bardzo wyraznie, choc rozwlekle, uzasadnilem dlaczego. Jedynym argumentem z twojej strony bylo, ze chcesz mnie obic... Zebys jeszcze napisal z czym sie nie zgadzasz. Nie. Zaproponowales cwiczenia fizyczne, mimo, ze w innym miejscu przyznales mi racje, ze faktycznie swiecenie w nocy nie daje pieszym zadnych szans. Bo nie daje i to nie ulega najmniejszej watpliwosci!

                                              Czyli, jezeli przyjac do wiadomosci, ze tak naprawde (niezaleznie od politycznej poprawnosci i szczytnych idei) sprawa pieszego jest zadbac o swoje bezpieczenstwo, to to, co napisalem jest prawda - jezeli pieszy idzie prawidlowo (pod prad), to to, ze lepiej bedzie widzial oswietlone auta, dziala na jego korzysc! Zbij ten argument bez zapieniania sie i bez ideologii. Sprobuj...
                                              • wysprzeglony Re: No popatrz, popatrz... 28.06.07, 18:42
                                                emes-nju napisał:

                                                > Przesledz ten watek. Napisales o swiatlach i pieszych cos, z czym sie absolutni
                                                > e nie zgadzam. Bardzo wyraznie, choc rozwlekle, uzasadnilem dlaczego. Jedynym a
                                                > rgumentem z twojej strony bylo, ze chcesz mnie obic... Zebys jeszcze napisal z
                                                > czym sie nie zgadzasz. Nie. Zaproponowales cwiczenia fizyczne, mimo, ze w innym
                                                > miejscu przyznales mi racje, ze faktycznie swiecenie w nocy nie daje pieszym z
                                                > adnych szans. Bo nie daje i to nie ulega najmniejszej watpliwosci!
                                                >
                                                > Czyli, jezeli przyjac do wiadomosci, ze tak naprawde (niezaleznie od polityczne
                                                > j poprawnosci i szczytnych idei) sprawa pieszego jest zadbac o swoje bezpieczen
                                                > stwo, to to, co napisalem jest prawda - jezeli pieszy idzie prawidlowo (pod pra
                                                > d), to to, ze lepiej bedzie widzial oswietlone auta, dziala na jego korzysc! Zb
                                                > ij ten argument bez zapieniania sie i bez ideologii. Sprobuj...

                                                To ty odwracasz kota ogonem i zaczynasz o światłach w nocy!
                                                W dzień światła zmniejszają bezpieczeństwo pieszego i rowerzysty.
                                                Ale na ten temat już nie raczyłeś sie wypowiedzieć, tylko wyjechałeś z tymi
                                                światłami w nocy. I jaka z toba rozmowa?
                                                • emes-nju Re: No popatrz, popatrz... 28.06.07, 19:00
                                                  Przecztaj jeszcze raz i uwaznie.

                                                  Tekst o swiatlach w nocy byl prowokacja, ale tak reaguje na demagogie. A jest demagogia twierdzenie, ze swiatla w dzien pozabijaja pieszych oraz rowerzystow i nie poruszenie tematu wplywu swiecenia w nocy na ich bezpieczenstwo (dlatego, ze uzywa sie tylko wycinka problemu do udowodnienia swojej tezy). Dlaczego swiatla w dzien sa "be" skoro znacznie niebezpieczniejsze sa w nocy? Ja sie calkiem serio pytam jakim prawem ktos uzywa takich demagogicznych argumentow? Przeciez sa one policzone wylacznie na tani efekt. Bo faktycznie, i z tym nie sposob polemizowac, w okreslonych warunkach pieszy na tle swiecacych aut bedzie gorzej widoczny. Ale, po pierwsze - sam bedzie lepiej widzial ZAGROZENIE; po drugie w nocy jest w ogole nie widoczny; a po trzecie i najwazniejsze - jezeli nie bedzie sie pchal pod kola, to gdzie problem?

                                                  Dalej napisalem jak widze sprawe UNIWERSALNEGO bezpieczenstwa pieszych i rowerzystow - z naciskiem na warunki dzienne, bo nie poruszylem tematu odblaskow czy kamizelek. A powinienem ten temat poruszyc. Sluzby drogowe, policja kierowcy wielu krajow musza miec i uzywac kamizelek. Nasze piesze swiete krowy nie musza mimo, ze chodza po jezdniach - czesto miedzynarodowych. A potem jest pisk i krzyk, ze masakra, ze swiatla pozabijaja itd. Nie pozabijaja jezeli najslabsi i bedacy goscmi uzytkownicy drog zaczna sami dbac o swoje bezpieczentwo!

                                                  Jak jestes mniej agresywny, da sie z toba rozmawiac.
                                                  • carnivore69 Re: No popatrz, popatrz... 28.06.07, 19:30
                                                    Moim zdaniem sa tu istotne dwa efekty uzywania swiatel: lepszej widocznosci
                                                    innych (oswietlownych) samochodow i gorszej widocznosci wszelkiej nieoswietlonej
                                                    drobnicy, ktora pojawia sie na drodze (zgodnie z prawem lub nie).

                                                    Noca efekt lepszej widocznosci innych pojazdow (i samej szosy) jest na tyle
                                                    dominujacy, ze nikt nie postuluje cwieczen z ektremalnej akomodacji oka i jazdy
                                                    po ciemku celem wiekszej szansy dostrzezenia drobnicy. W dzien natomiast sprawa
                                                    nie jest tak oczywista (tu "zdania uczonych moga byc podzielone"). Niektorzy
                                                    bowiem twierdza, ze efekt lepszej widocznosci innych samochodow jest na tyle
                                                    niewielki, ze nie warto ryzykowac bezpieczenstwa owej drobnicy. Inni twierdza,
                                                    ze drobnica powinna zadbac o siebie sama i warto uzywac swiatel mimo ich nawet
                                                    niewielkiego dodatniego wplywu na widocznosc samochodow. (Wszystko po
                                                    uzwglednieniu kosztow dodatkowego oswietlenia.)

                                                    Oczywiscie to, ktory efekt jest wazniejszy da sie pewnie stwierdzic po pewnym
                                                    czasie empirycznie i nie bedzie wynik ow zalezal wylacznie od warunkow
                                                    geograficznych, lecz od ogolnej sytuacji na drogach, proporcji typow ich
                                                    uzytkownikow (drobnica/samochody), kultury jazdy (szerzej: zwyczajow panujacych
                                                    na drogach) itp.

                                                    Pzdr.
                                                  • wysprzeglony Re: No popatrz, popatrz... 29.06.07, 10:32
                                                    Żeby nie przedłużać, odpowiedz na zadane już wcześniej w tym wątku pytanie, ale
                                                    dziwnie zignorowane przez oświeconych:
                                                    Dlaczego nie wprowadzić nakazu włączania ogrzewania tylnej szyby przez 24h na
                                                    dobę. Nie ma dowodu że pogarsza to bezpieczeństwo, a może pomóc i nic nie
                                                    kosztuje, tak jak włączanie świateł.
                                                    Nietrudno wyobrazić sobie sytuacje, że zaparowana z byle powodu tylna szyba
                                                    będzie przyczyną wypadku.
                                                  • emes-nju Re: No popatrz, popatrz... 29.06.07, 10:51
                                                    Wiesz... Propozycja grzania tylnej szyby jest bez sensu. Jaki to ma REALNY wplyw na bezpieczenstwo?

                                                    Jezeli, poprzez grzanie szyb, chcesz poprawic bezpieczenstwo, zacznij walczyc o obowiazek wyposazania aut w grzana przednia szybe i nakaz jazdy z wlaczonym jej ogrzewaniem. I boczne tez by sie przydalo. Tylna mozna sobie spokojnie odpuscic. A najlepiej nakazac wyposazanie aut w klimatyzacje - odparowanie szyb nastepuje w ciagu kilku minut.

                                                    Jezeli masz jakies propozycje, to postaraj sie odseparowac glupawe od mniej glupawych...
                                                  • wysprzeglony Re: No popatrz, popatrz... 29.06.07, 10:55
                                                    emes-nju napisał:

                                                    > Wiesz... Propozycja grzania tylnej szyby jest bez sensu. Jaki to ma REALNY wply
                                                    > w na bezpieczenstwo?

                                                    Napisałem przecież jaki.

                                                    >
                                                    > Jezeli, poprzez grzanie szyb, chcesz poprawic bezpieczenstwo, zacznij walczyc o
                                                    > obowiazek wyposazania aut w grzana przednia szybe i nakaz jazdy z wlaczonym je
                                                    > j ogrzewaniem.

                                                    Pisałem o tylnej, bo to nic nie kosztuje i każdy to ma.

                                                    > I boczne tez by sie przydalo. Tylna mozna sobie spokojnie odpusc
                                                    > ic. A najlepiej nakazac wyposazanie aut w klimatyzacje - odparowanie szyb naste
                                                    > puje w ciagu kilku minut.
                                                    >
                                                    > Jezeli masz jakies propozycje, to postaraj sie odseparowac glupawe od mniej glu
                                                    > pawych...
                                                    >

                                                    Mam. Np. czerwona chorągiew na dachu zamiast anteny CB radio.
                                                    Kosztuje niewiele, a może pomóc.
                                                  • emes-nju A jednak musisz sie osmieszac... n/t 29.06.07, 13:29


                                                  • wysprzeglony Re: A jednak musisz sie osmieszac... n/t 29.06.07, 15:16
                                                    A jakieś konkrety?
                                                  • emes-nju Czerwona flaga. 29.06.07, 15:39
                                                    To juz wyszlo z uzycia. Cos kolo wieku temu...
          • habudzik Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 11:09
            marekglowacz napisał:

            oo jaki
            > Nie zaprzeczam, ze wplyw
            > na srodowisko jakis tam jest, pytanie czy jestesmy w stanie go oszacowac w
            > sensowny sposob?

            A jaki widzisz problem ? Wiemy ile jest samochodów , wiemy ile przejeżdżaja
            kilometrów i wreszcie wiemy że spala sie ok. 2-3% paliwa wiecej .


            jakos zadna powazna instytucja sie nie wziela za temat wiec
            > chyba nie jest to takie proste a po drugie mogloby sie okazac ze wplyw jest tak
            >
            > niski ze szkoda bylo badania robic.

            Zmyślasz . Zarówno zwolenicy jak i przeciwnicy podpieraja się wyliczeniami ile
            to paliwa zużywa się poprzez światła . Różnym różnie to wychodzi wiec możemy
            przyjąć wariant pośredni .



            Jest tyle innych galezi w motoryzacji gdzie
            >
            > nalezaloby natychmiast wdrozyc innowacje

            Tyle że wdrozenie kosztuje i to pewnie sporo a zgaszenie świateł nic nie kosztuje .
            • marekglowacz Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 11:38
              nic nie kosztuje ale i tez guzik daje
              • habudzik Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 11:40
                Ale co ?
            • marekglowacz Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 11:52
              skoro jedni i drudzy uzywaja tego argumentu dosc usilnie to znaczy ze wariant
              posredni jest taki, ze ten argument nalezy pominac zgodnie z zasadami logiki.
              No bo skoro jedni mowia ze wplyw jest znaczny a drudzy ze nie, no to gdzie jest
              prawda?
              • habudzik Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 12:23
                marekglowacz napisał:

                > No bo skoro jedni mowia ze wplyw jest znaczny a drudzy ze nie, no to gdzie jest
                >
                > prawda?

                Wpływ czego na co ?
              • wysprzeglony Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 17:52
                marekglowacz napisał:

                > skoro jedni i drudzy uzywaja tego argumentu dosc usilnie to znaczy ze wariant
                > posredni jest taki, ze ten argument nalezy pominac zgodnie z zasadami logiki.
                > No bo skoro jedni mowia ze wplyw jest znaczny a drudzy ze nie, no to gdzie jest
                >
                > prawda?

                Jeżeli jedni mówią, że wpływ jest znaczny, a drudzy że to szkodliwe, więc
                wychodzi na zero.
                Zgodnie zresztą z zasadami logiki.
    • k_r_m Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 21:48
      dzisiaj w wiadomosciach była statystyka, w porównaniu do zeszłego roku w okresie
      od stycznia do maja liczna wypadków znacząco się zwiększyła
      • marekglowacz Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 29.06.07, 08:39
        to jest fakt wynikajacy ze zgromadzenia danych statystycznych. A gdzie wyniki
        analizy tych danych? bo dopiero po odpowiedniej obrobce zebranych danych mozna
        wyciagnac jekiekolwiek wnioski. Jezeli te wlaczone swiatla kogos zabily to
        raczej z powodu zawalu serca jaki im sie przytrafil toczac piane na tym forum.
        • wysprzeglony Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 29.06.07, 10:34
          marekglowacz napisał:

          > to jest fakt wynikajacy ze zgromadzenia danych statystycznych. A gdzie wyniki
          > analizy tych danych? bo dopiero po odpowiedniej obrobce zebranych danych mozna
          > wyciagnac jekiekolwiek wnioski. Jezeli te wlaczone swiatla kogos zabily to
          > raczej z powodu zawalu serca jaki im sie przytrafil toczac piane na tym forum.

          Już widzę te komentarze oświeconych: światła uratowały 303 osoby w roku, a
          statystyki kłamia.
          Ty byłeś pierwszy. Gratulacje.
          A w ogóle to cos wydaje mi się, że ilośc kolizji miała spaść o 20%. I co?
          • marekglowacz Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 29.06.07, 10:43
            wczoraj myslalem ze sie nawachales jakiegos swinstwa ale widze, ze ty naprawde
            jestes zdrowo uderzony. "Już widzę te komentarze oświeconych: światła
            uratowały 303 osoby w roku, a
            > statystyki kłamia.
            > Ty byłeś pierwszy. Gratulacje" - nie wciskaj mi koles czegos czego nie
            napisalem ani nie pomyslalem. Kilka razy juz na tym forum napisalem, ze nie
            spodziewam sie specjalnego wplywu swiatel na wyniki statystyki wypadkowosci.
            Wiec o co toczysz piane? chodzi ci tylko o to, zeby sie poklocic. A dla
            sprostowania to ci jeszcze powiem, ze moja opinia na temat jazdy na swiatlach
            wynika z wlasnego doswiadczenia i zaden demagog tego nie zmieni. Mojej opinii
            nie wmowila mi zadna telewizja, radio ani zaden nawiedzony kierowca wyscigowy.
            Raz wlaczone swiatla w innym samochodzie uratowaly mi zycie i dlatego do konca
            zycia bede twierdzil ,ze jednak lepiej te swiatla wlaczyc. Jak jezdzisz po
            prostej drodze w sloneczny dzien to faktycznie bez sensu z tymi swiatlami. Ale
            drog prostych nie ma, drzewka, lasy rosna sobie i zaslaniaja, sloneczko tez
            czasem lubi w oczy zaswiecic i wtedy juz nie tak wyraznie wszystko widac. Zyje
            dzieki temu, ze ktos wlaczyl te swiatla chociaz nie musial. Jezeli dalej
            uwazasz, ze takie poglady wmowila mi telewizja to naprawde jestes niepowaznym
            czlowiekiem. A poza tym jesli polemizujesz ze stwierdzeniem ze dane
            statystyczne trzeba poddac obrobce to lepiej zamilcz bo podwazasz tylko
            poprawnosci niby analiz i przemyslen jakie utwierdzily cie w twoim przekonaniu.
            • wysprzeglony Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 29.06.07, 10:53
              A w jakiż to sposób światła w innym samochodzie uratowały ci życie.
              Pochwal się wszystkim.
            • bolo737 mocne i ckliwe... 29.06.07, 11:01
              ...ale najbardziej to pop prostu demagogiczne

              marekglowacz napisał:

              >Zyje dzieki temu, ze ktos wlaczyl te swiatla chociaz nie musial.

              nie wyobrażam sobie sytuacji, która upoważniałaby do tak kategorycznego
              stwierdzenia. znaczy co - ktoś włączył te swiatła i jakoś cisnienie fotonów
              zamortyzowało uderzenie czy jak?
              • marekglowacz Re: mocne i ckliwe... 29.06.07, 11:16
                a wyprzedales kiedykolwiek jakis samochod? najlepiej ciezarowy zaslaniajacy 3/4
                jezdni? najlepiej jeszcze o poranku pod slonce? dalem sobie siana z tym
                wyprzedzaniem tylko dlatego, ze zobaczylem w oddali swiatla samochodu. I
                wlasnie kiedy sobie odpuscilem to minalem sie z druga ciezarowka jadaca bez
                swiatel. Droga byla prosta jak drut i dokladnie patrzylem czy mam wolne do
                wyprzedzania. Gdybym sobie nie odpuscil to nic by ze mnie nie zostalo. I
                wszystko tylko dla tego, ze za tamta ciezarowka jechal ktos madrzejszy i
                zapalil swiatla. Inaczej bylbym dalej przekonany ze mam wolne przedpole. No coz
                do was to i tak nie dotrze bo macie swoje przemyslenia i analizy. I zycze zeby
                nigdy wam sie nic niespodziewanego nie przytrafilo. ale w drodze do kosciola w
                niedizele to coz was moze spotkac...
                • wysprzeglony Załamałem się 29.06.07, 11:41
                  Wszystkie twoje wywody, próby udowodnienia swoich racji, mniej lub bardziej
                  udane, zostały pogrzebane jednym infantylnym postem. Po co ja z tobą tyle
                  dyskutowałem, jeżeli okazałeś się zwykłym debilem?
                  Zapamiętaj sobie ćwoku jeden: jeżeli nie jest sie pewnym czy można wyprzedzać,
                  to sie nie wyprzedza. Naucz sie tego i wystarczy, żeby światła nie musiały ci
                  ratować życia. Odpowiedzialny kierowca nigdy nie wyprzedza, gdy nie widzi, że ma
                  przez sobą paręset metrów wolnej jezdni (i widzi tę jezdnię, a nie jest
                  przekonany, że jest wolna).
                  Twierdzenie, że to światła uratowały ci życie, jest wielkim nadużyciem i głupotą.
                • bolo737 ależ jest dokładnie odwrotnie niż myślisz 29.06.07, 11:54
                  marekglowacz napisał:

                  > dalem sobie siana z tym wyprzedzaniem tylko dlatego, ze zobaczylem w oddali
                  >swiatla samochodu. I wlasnie kiedy sobie odpuscilem to minalem sie z druga
                  >ciezarowka jadaca bez swiatel. Droga byla prosta jak drut i dokladnie
                  >patrzylem czy mam wolne

                  To w żaden sposób nie dowodzi że ciężarówkę zobaczyłeś dzięki temu że ktoś za
                  nią włączył swiatła ! Raczej było dokładnie odwrotnie !!! - "dzięki"
                  zafiksowaniu wzroku na światłach z pola uwagi umknęła ci w biały dzień
                  nieoświetlona ciężarówka.

                  > Gdybym sobie nie odpuscil to nic by ze mnie nie zostalo. I
                  > wszystko tylko dla tego, ze za tamta ciezarowka jechal ktos madrzejszy i
                  > zapalil swiatla.

                  Nie - za ciężarówką jechał ktoś nieodpowiedzialny, który spowodował że o mało
                  nie zginąłeś. Gdyby nie zapalił świateł nie przyciągał by wzroku na siebie,
                  odwracając uwagę kierowców od innych obiektów.

                  >Droga byla prosta jak drut i dokladnie patrzylem czy mam wolne do wyprzedzania
                  widocznie niezbyt dokładnie.

                  > do was to i tak nie dotrze bo macie swoje przemyslenia i analizy.
                  Tak - demagogia do mnie (zawsze per "Wy" się zwracasz ?) nie dotrze.
                  potwierdziłeś że demagogię uprawiasz. Oraz że niewyobrażalna jest sytuacja
                  uprawniająca do kategorycznych stwierdzeń że "dzięki temu że ktoś zaświecił w
                  dzień światła - choć nie musiał - jeszcze żyję".
                  • marekglowacz Re: ależ jest dokładnie odwrotnie niż myślisz 29.06.07, 11:56
                    "Nie - za ciężarówką jechał ktoś nieodpowiedzialny, który spowodował że o mało
                    nie zginąłeś. Gdyby nie zapalił świateł nie przyciągał by wzroku na siebie,
                    odwracając uwagę kierowców od innych obiektów." - to wlasnie jest demagogia
                    Panie kolego.
                    • carnivore69 Re: ależ jest dokładnie odwrotnie niż myślisz 29.06.07, 12:09
                      Stary, cos jest chyba nie tak, skoro zdarza Ci sie brac za wyprzedzanie w
                      momencie gdy z przeciwka nadjezdzaja dwa samochody w odleglosci wyprzedzanie
                      owo uniemozliwiajace.

                      Pzdr.
                      • carnivore69 Re: ależ jest dokładnie odwrotnie niż myślisz 29.06.07, 12:10
                        -j.
                      • marekglowacz Re: ależ jest dokładnie odwrotnie niż myślisz 29.06.07, 12:17
                        caly problem polega na tym, ze wszystko jest jasne i proste z perspektywy
                        biurka za ktorym sie siedzi i pisze post. Nikt nigdy nie bierze sie za
                        wyprzezanie jesli nie ma pewnosci o wolnej drodze. Czy naprawde nikomu tutaj
                        nigdy nie zdzarzylo sie zdzwic na drodze? nigdy nie popelniliscie bledu?
                        Gratulowac wszystkim bystrosci umyslu niezaleznie od pory dnia czy nocy, od
                        innych problemow i wszystkiego co moze wplynac na zdolnosc koncentracji czy
                        szybkosc reakcji. Tylko skoro wszyscy na tym forum sa takimi super kierowcami
                        to w takim razie skad tyle wypadkow??? i dlaczego az tylu kierowcow potem lapie
                        sie za glowe i krzyczy "Jezu drogi, nie widzialem..." Fajnie jest snuc
                        historyjki jak to powinno byc, jak powinno sie jezdzic i tak dalej i tak dalej.
                        Ale rzeczywistosc jest inna i tylko szkoda, za tak wielu na tym forum o tym
                        zapomina. Jak sie spedza dziennie kilka godzin w samochodzie, ma odpowiedzialna
                        prace i rodzine na utrzymaniu to wybaczcie ale nie ma czlowieka,ktory utrzyma
                        caly czas zdolnosci psychomotoryczne na stalym, najwyzszym poziomie.
                        • carnivore69 Re: ależ jest dokładnie odwrotnie niż myślisz 29.06.07, 12:27
                          > Nikt nigdy nie bierze sie za wyprzezanie jesli nie ma pewnosci o wolnej
                          > drodze.

                          W imieniu milionow nie bede odpowiadal, ale dla mnie bylaby to rosyjska ruletka
                          (a grac w nia sie ogolnie nie oplaca).

                          > nigdy nie popelniliscie bledu?

                          Nie bylo nim wyjscie na czolowke z dwoma innymi wozami.

                          > Tylko skoro wszyscy na tym forum sa takimi super kierowcami to w takim razie
                          > skad tyle wypadkow??

                          Ci, ktory na czolowki ida, bo "jakos to bedzie" na forum juz nie nie udzialaja.

                          > prace i rodzine na utrzymaniu to wybaczcie ale nie ma czlowieka,ktory utrzyma
                          > caly czas zdolnosci psychomotoryczne na stalym, najwyzszym poziomie.

                          Zdolnosci psychomotoryczne w dol, sklonnosc do podejmowania bardziej ryzykownych
                          i wymagajacych koncentracji manewrow - takoz.

                          Pzdr.
                          • marekglowacz Re: ależ jest dokładnie odwrotnie niż myślisz 29.06.07, 12:39
                            "Zdolnosci psychomotoryczne w dol, sklonnosc do podejmowania bardziej ryzykownyc
                            > h
                            > i wymagajacych koncentracji manewrow - takoz." zgoda, ale ten co jedzie za
                            toba, przed toba, z naprzeciwka czy tez wyjezdza z bocznej drogi wcale nie musi
                            byc w tej samej kondycji co ty. A jak bedzie dzwonek to dla mnei jest bez
                            znaczenia z czyjej to bedzie winy. Jak mi zona zgnie w samochodzie to czy
                            bedzie mi robilo roznice czy to ja jechalem dobrze a tamten zle?
                            • carnivore69 Re: ależ jest dokładnie odwrotnie niż myślisz 29.06.07, 13:00
                              OK, czyli twierdzisz, ze trzeba swiecic, bo towarzystwo na drogach:
                              - miewa obnizone zdolnosci psychomotoryczne,
                              - nie zdaje sobie z tego sprawy i nie unika ryzykownych manewrow/jezdzi brawurowo.

                              Wiec sie z Toba nie zgodze. System powinien byc zoptymalizowany pod katem
                              racjonalnych i przestrzegajacych prawa uzytkownikow. Zachowania lamiace zasady,
                              na ktorych ow system sie opiera powinny zostawac z niego eliminowane (poprzez
                              odpowiedni system kar).

                              W przeciwnym wypadku (czyli gdy usankcjonujemy brawurowa/nieprzepisowa jazde),
                              pozostanie wprowadzic obowiazek jazdy "na kogutach"/z uzyciem sygnalow
                              dzwiekowych tudziez posiadania homologowanego opancerzenia pojazdu.

                              Pzdr.
                              • marekglowacz Re: ależ jest dokładnie odwrotnie niż myślisz 29.06.07, 13:14
                                " System powinien byc zoptymalizowany pod katem
                                > racjonalnych i przestrzegajacych prawa uzytkownikow" Niby tak, ale byloby to
                                rowznoznaczne z zalozeniem, ze tylko dobrzy kierowcy jezdza po drogach. Wtedy
                                kazdy lewus pojawiajacy sie na drodze robilby niezle zamieszanie. Dopoki
                                kierowcy w polsce nie naucza sie odpowiedzialnosci za innych i za siebie dopoty
                                nawet durne przepisy beda musialy chronic ludzi przed ich wlasna glupota. Moze
                                i z tego powodu na zachodzie nie ma obowiazku jazdy na swiatlach - kierowcy
                                patrza co sie dzieje na drodze i mysla. Niestety w polsce z tym jest ciagle
                                problem bo kazdy sie czyje jak panisko za kolkiem. Skroro daleko nam do
                                optymalnych warunkow to niestety ale prawo musi uwzgledniac element wywrotowy
                                ze tak to nazwe. A co mi da ze debil jeden z drugim dostanie mandat jak skoro
                                wczesniej ktos przez niego zginie. Jest jak jest, jak sie nauczymy dobrze
                                jezdzic to taki przepis moze bedzie niepotrzebny. Chociaz jak podkreslam, same
                                swiatla to nie jest recepta na bezpieczenstwo na polskich drogach.
                                • carnivore69 Re: ależ jest dokładnie odwrotnie niż myślisz 29.06.07, 13:35
                                  > niestety ale prawo musi uwzgledniac element wywrotowy

                                  Problem de facto sprowadza sie do tego czy tak jest (zakladajac, ze
                                  "uwzgledniac" = "akceptowac pewnien jego poziom"). Uwazam, ze w wiekszosci
                                  sytuacji nie jest to prawda (czyli "uwzglednianie elementu wywrotowego" nie jest
                                  spolecznie pozadane). Niemniej moze rzeczywiscie w spoleczenstwach "mniej
                                  zdyscyplinowanych" takie wlasnie prawo maksymalizuje dobrobyt spoleczny.

                                  Pzdr.
                        • mobile5 Re: ależ jest dokładnie odwrotnie niż myślisz 29.06.07, 12:28
                          marekglowacz napisał:

                          > a wyprzedales kiedykolwiek jakis samochod? najlepiej ciezarowy zaslaniajacy 3/4
                          >
                          > jezdni? najlepiej jeszcze o poranku pod slonce?

                          To przykład ograniczonej widoczności, gdzie i wcześniej był obowiązek włączania świateł, a ta rozmowa raczej nie dotyczy takich przypadków.
                          • marekglowacz Re: ależ jest dokładnie odwrotnie niż myślisz 29.06.07, 12:35
                            tylko ze wtedy ciezko bylo ustalic kiedy juz trzeba wlaczyc a kiedy nie. Wielu
                            wlaczalo ale trafial sie jeden co widzial lepiej niz inni i takiez bylo jego
                            tlumaczenie. niejakoz za kare teraz wszyscy beda swieci zeby nie bylo
                            watpliwosci z interpretacja panujacych warunkow
                        • emes-nju Re: ależ jest dokładnie odwrotnie niż myślisz 29.06.07, 15:06
                          marekglowacz napisał:

                          > Nikt nigdy nie bierze sie za wyprzezanie jesli nie ma pewnosci o wolnej
                          > drodze. Czy naprawde nikomu tutaj nigdy nie zdzarzylo sie zdzwic na drodze?
                          > nigdy nie popelniliscie bledu?

                          Ja do swoich bledow przyznaje sie na forum bezpieczenstwo :-) Tu tez pare razy pisalem jak to zdarzylo mi sie w szary poranek wyjsc na wyprzedzanie prosto pod szary od soli samochod jadacy szara od soli jezdnia. Kierowca tego zamaskowanego uznal, ze skoro jest juz po 1 marca, to jest git. Po tym doswiadczeniu wiem dlaczego jezdze na swiatlach - przedtem tylko sie tego domyslalem. Tak - przez kilkanascie lat jezdzilem na swiatlach nie majac na koncie ani jednego osobistego przykladu, ze czasem mozna czegos, pozornie doskonale widocznego, nie zauwazyc.

                          Z tym, ze nigdy nie twierdzilem, jak duza czesc miszczuf oraz orlow na tym forum, ze zawsze wszystko dostrzegam... Znam swoje ograniczenia i dlatego, odpukac, juz prawie 20 lat jezdze bez wypadkowo.

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=21276851&a=21276851
                          • bolo737 o rodzinę nie dbasz... 29.06.07, 15:40
                            emes-nju napisał:

                            > Znam swoje ograniczenia i dlatego, odpukac, juz prawie 20 lat jezdze bez
                            >wypadkowo.

                            Wiesz - to dokładnie tak samo jak ja. Też od 20-lat bezwypadkowo - tyle że bez
                            świateł.
                            A teraz policz: powiedzmy 2000 km miesięcznie, na każde 100 km na świeczki
                            idzie (bez sensu) 0,2 ltr wachy średnio (nie muszę mówić, że to jest wg. mnie
                            duuużo zaniżone) -> ok. 50 ltr rocznie czyli prawie 250 PLN. Żarówek nie liczę.
                            przez 20 lat będzie to 5000 PLN. Pojeździsz jeszcze powiedzmy 2x20 lat -> 15000
                            PLN byłoby dla rodziny na pogrzeb i stypę !!! Uwzględniając mozliwości
                            zainwestowania i zmianę wartości pieniądza w czasie myślę że jakieś co najmniej
                            30000 !!! Co to za stypa byłaby !!!

                            Tylko nie pisz, że co to jest 20 PLN/mc - niby niedużo, ale przez lata - na tym
                            polega oszczędzanie.
                            • emes-nju Re: o rodzinę nie dbasz... 29.06.07, 15:49
                              Jezeli w tym czasie (2x20 lat) ani razu, dzieki swiatlom, nie rozpieprze auta wartego tylko 30 tys., to jestem do przodu :-)

                              Znizki ubezpieczeniowe, ktore kolekcjonuje tez mozna zainwestowac - jest tego znacznie wiecej niz 250 PLN rocznie, bo mam w aucie duzy motor :-P

                              Tak miedzy nami. Czy sie to komu podoba, czy nie, swiecic trzeba i lepiej sie do tego przyzwyczic i przestac sie pienic. Wkur.ianie sie znacznie bardziej destrukcyjnie wplywa na rodzine niz 20 PLN miesiecznie wydane na poprawe bezpieczenstwa albo na SWIETY SPOKOJ.
                              • bolo737 nie zajarzyłeś... 29.06.07, 15:59
                                emes-nju napisał:

                                > Jezeli w tym czasie (2x20 lat) ani razu, dzieki swiatlom, nie rozpieprze auta
                                >wartego tylko 30 tys., to jestem do przodu :-)

                                Nie dzięki światłom - bo one nic nie dają. Właśnie chodzi o to że bez świateł
                                też można jeździć przez 20 lat (i 3x20) bez wypadków. Ja mogę... do tyłu
                                będziesz... a za 30000 wnuki mogłyby ot tak - by the way - na Hawaje pojechać -
                                jak ciepło by wspominały dziadka...
                                • emes-nju Re: nie zajarzyłeś... 29.06.07, 16:09
                                  bolo737 napisał:

                                  > Nie dzięki światłom - bo one nic nie dają.

                                  Na razie tego nie wiemy. Ty przypuszczasz. A ja mam spora doze pewnosci, ze swiatla pomagaja - podalem link do niezmyslonej historii, ktora byles kiedys uprzejmy, jak zawsze z pelna kultura, komentowac. Dlatego pieniedzy poswieconych na swiecenie nie uwazam za wyrzucone. Swiece dla swietego spokoju - to nie ma ceny nawet jezeli jest mzonka :-P
                                  • bolo737 Re: nie zajarzyłeś... 29.06.07, 16:17
                                    emes-nju napisał:

                                    > bolo737 napisał:
                                    > > Nie dzięki światłom - bo one nic nie dają.
                                    > Na razie tego nie wiemy.
                                    Ty nie wiesz. Ja wiem (lub przypuszczam z dużą dozą pewności) - mów za siebie.

                                    >podalem link do niezmyslonej historii, ktora byles kiedys uprzejmy, jak zawsze
                                    >z pelna kultura, komentowac.

                                    Zawsze staram się kulturę komentarzy dopasowywać do ogólnego charakteru
                                    dyskusji i poziomu dyskutanta :-)
                                    • emes-nju Re: nie zajarzyłeś... 29.06.07, 16:23
                                      bolo737 napisał:

                                      > emes-nju napisał:
                                      >
                                      > > bolo737 napisał:
                                      > > > Nie dzięki światłom - bo one nic nie dają.
                                      > > Na razie tego nie wiemy.
                                      > Ty nie wiesz. Ja wiem (lub przypuszczam z dużą dozą pewności) - mów za
                                      > siebie.

                                      No nie! Pomiedzy wiedza, a przypuszczeniem jest spora przepasc. Albo WIESZ albo przypuszczasz - nawet z duza doza prawdopodobienstwa. Na raie przyjmijmy, ze OBAJ nie wiemy :-P Bo i skad? Czyli cala akcja opiera sie o wiare lub niewiare. Moja wiara poparta jest osobistym doswiadczeniem, a twoja niewiara osobista pewnoscia siebie.

                                      > Zawsze staram się kulturę komentarzy dopasowywać do ogólnego charakteru
                                      > dyskusji i poziomu dyskutanta :-)

                                      No to wspolczuje. Wyjatkowo rzadko (ja sie nie spotkalem) ci to wychodzi. Choc teraz widze, ze sie starasz :-)
                                      • bolo737 Re: nie zajarzyłeś... 29.06.07, 16:47
                                        emes-nju napisał:

                                        > No nie! Pomiedzy wiedza, a przypuszczeniem jest spora przepasc. Albo WIESZ
                                        >albo przypuszczasz - nawet z duza doza prawdopodobienstwa.
                                        chodziło o "posiadanie sporej dozy pewnosci" jak dobrze wiesz - a stąd do
                                        prawdziwej "wiedzy" jest bardzo niedaleko - jak dla ciebie co najwyżej
                                        naduzycie semantyczne lub skrót myślowy - które sam raczysz często stosować -
                                        dostosowałem się tylko do rozmówcy, patrz też niżej...

                                        >Na raie przyjmijmy, ze OBAJ nie wiemy :-P
                                        Przyjmijmy to co napisałem :-P

                                        > > Zawsze staram się kulturę komentarzy dopasowywać do ogólnego charakteru
                                        > > dyskusji i poziomu dyskutanta :-)
                                        > No to wspolczuje.
                                        A czego współczujesz ??? ja mogę dyskutować z każdym...
                                        • emes-nju Re: nie zajarzyłeś... 29.06.07, 17:32
                                          bolo737 napisał:

                                          > ja mogę dyskutować z każdym...

                                          Zdania na ten temat sa podzielone...
                    • bolo737 Panie kolego 29.06.07, 12:11
                      marekglowacz napisał:

                      > "Nie - za ciężarówką jechał ktoś nieodpowiedzialny, który spowodował że o
                      >mało nie zginąłeś. Gdyby nie zapalił świateł nie przyciągał by wzroku na
                      >siebie, odwracając uwagę kierowców od innych obiektów." - to wlasnie jest
                      >demagogia Panie kolego.

                      To nie jest demagogia - to stwierdzenie, które zostało przeze mnie bezpośrednio
                      przeciwstawione poniższemu (twojemu)- i które jest z nim całkowicie
                      porównywalne - z tą różnicą że moje demagogią nie jest a twoje tak...

                      > Gdybym sobie nie odpuscil to nic by ze mnie nie zostalo. I
                      > wszystko tylko dla tego, ze za tamta ciezarowka jechal ktos madrzejszy i
                      > zapalil swiatla.
                      • marekglowacz Re: Panie kolego 29.06.07, 12:33
                        rozumiem ze najbardziej ci przeszkadza okreslenie tego goscia jako madrego.
                        okej jak tam chcesz, moze rowniez i dla ciebie kazdy kto ma inne zdanie niz
                        twoje jest glupcem. Podobnie mysli kolega Wysprzeglony - czyli ludzi
                        przekonanych o wlasnej nieomylnosci nie brakuje. A jesli juz nawet macie
                        czesciowo racje to moze tez warto by sie zastanowic nad racjami drugiej strony?
                        latwo jest okrzyknac kogos demagogiem albo glupcem, cwokiem (znowu
                        Wysprzeglony) itd. Ale w moich oczach nie uzasadnia to raczej twoich przekonan.
                        Moge sie zgodzic z wieloma argumentami przeciwko swiatlom, ale to co przezylem
                        (nie tylko z reszta ja) utwierdza mnie w przekonaniu, ze warto wlaczyc te
                        swiatla i bede to robil tak samo jak robilem to juz kilka lat wczesniej zanim
                        pojawil sie ten tak bolesny dla wielu obowiazek. Masz swoje racje,okej rozumiem
                        twoje argumenty, szkoda ze nie potrafisz zaakceptowac innych pogladow. Ja
                        ciebie nie mam zamiaru do niczgo przekonywac. W dodatku inaczej zrozumiales moj
                        opis sytuacji na drodze niz bylo w rzeczywistosci, moze to nieprecyzyjnosci
                        opisu z mojej strony ale juz mniejsza o to. Zamiast oprzec riposte na calej
                        wypowiedzi zaczynamy sie sprzeczac na podstawie wybranych fragmentow a w ten
                        sposob zatraca sie sens calej wypowiedzi. Nie dajmy sie zwariowac. Ja juz
                        zaluje, ze dalem sie wciagnac w dyskusje o swiatlach. Niewiele mniejsze
                        poruszenie wzbudzaja watki o oponach zimowych. W obu przypadkach jeszcze nikt
                        nie ustalil jakiegos konsensusu a tylko ludziom nerwy puszczaja. Bo jakos nie
                        zauwazylem zeby pod wplywem wypowiedzi na forum ktos zmienil swoje przekonania.
                        Raczej kazdy uderza tutaj poto zeby innym wykazac wyzszosc i jedyna slusznosc
                        swoich pogladow. I tym oto wywodem koncze swoja obecnosc na tym watku, nieco
                        zniesmaczony postawa niektorych osob. Nic dobrego z tej dyskusji nie wyniknie.
                        • bolo737 Re: Panie kolego 29.06.07, 14:27
                          marekglowacz napisał:

                          > rozumiem ze najbardziej ci przeszkadza okreslenie tego goscia jako madrego.
                          > okej jak tam chcesz, moze rowniez i dla ciebie kazdy kto ma inne zdanie niz
                          > twoje jest glupcem. Podobnie mysli kolega Wysprzeglony...

                          zaczynam być zniesmaczony - w zasadzie do tej pory pisałeś w wyważony sposób,
                          ale teraz wygląda że stosujesz nieeleganckie chwyty (opis niżej)
                          > przekonanych o wlasnej nieomylnosci nie brakuje.
                          ... i do takich należysz

                          > latwo jest okrzyknac kogos demagogiem albo glupcem, cwokiem (znowu
                          > Wysprzeglony) itd. Ale w moich oczach nie uzasadnia to raczej twoich
                          >przekonan.

                          proszę więc egzemplifikować swoje wypowiedzi nt. moich przekonań cytatami z
                          MOICH postów - a nie kol. wysprzęglonego. Proszę nie stosowac tego rodzaju
                          nieleganckich chwytów (wiesz to taki typowy demagogiczny zabieg: uzasadnianie
                          zdania do udowodnienia przez bezposrednie zestawienie z innym zdaniem -
                          wyglądającym na prawdziwe lub prawdziwym, za to całkiem niezwiązanym ze zdaniem
                          które chce się udowodnić). Na marginesie: nie odpowiedziałeś - zawsze per "Wy"
                          się zwracasz ?

                          > Moge sie zgodzic z wieloma argumentami przeciwko swiatlom,
                          Ja również mogę się zgodzić z niektórymi argumentami za światłami (fakt - nie
                          ma ich wiele ;)

                          >ale to co przezylem (nie tylko z reszta ja) utwierdza mnie w przekonaniu, ze
                          >warto wlaczyc te swiatla
                          A ja ci wytłumaczyłem że to tylko twoje subiektywne przekonanie - z którym póki
                          co - na szczęście nie zgadza się większość Europy.

                          > szkoda ze nie potrafisz zaakceptowac innych pogladów.
                          wolne żarty - znaczy mam je przyjąć bez dyskusji ??? Zaakceptować poglądy z
                          gruntu niewłaściwe ???

                          > Zamiast oprzec riposte na calej wypowiedzi zaczynamy sie sprzeczac na
                          >podstawie wybranych fragmentow a w ten sposob zatraca sie sens calej
                          >wypowiedzi.
                          No ale to ty zacytowałeś jedną moją frazę twierdząc że demagogiczna, a wyciąłeś
                          frazę swoją bezpośrednio wyżej do której moja się odnosiła...

                          > Raczej kazdy uderza tutaj poto zeby innym wykazac wyzszosc i jedyna slusznosc
                          > swoich pogladow.
                          O sobie piszesz ?

                          >I tym oto wywodem koncze swoja obecnosc na tym watku, nieco zniesmaczony
                          >postawa niektorych osob.
                          Mam nadzieję że nie moją postawą - jeżeli tak to czy jesteś zniesmaczony tym że
                          się z tobą nie zgadzam ?
                          • marekglowacz Re: Panie kolego 29.06.07, 14:51
                            w zasadzie mialo mnie juz tu nie byc ale odpowiem, zeby nie zostawiac watku bez
                            zakonczenia. Moje zwracanie sie przez "Wy" to wynik kierowania wypowiedzi nie
                            tyle bezposrednio do Ciebie, co do przeciwnikow obowiazku jazdy z wlaczonymi
                            swiatlami. Moze nieudolnie probowalem wyjasnic wszystkim z czego wynika moje
                            zdanie w temacie, ktorego nie zmienie a czy jest w 100% sluszne czy nie tego
                            nie wiem i przypuszczam, ze nikt nie wie. Dziwnym byloby gdybysmy wszyscy tutaj
                            byli jednego zdania- takie cos to tylko przy zrywach narodowych. Nie bylo moim
                            cele obrazenie Ciebie poprzez porownanie do kolegi Wysprzeglonego, przepraszam
                            za wywolane zniesmaczenie. Jesli chodzi o to, ze wiekszosc europy nie zgadza
                            sie z pomyslem obowiazkowej jazdy na swiatlach mijania to ja niestety nie
                            posiadam informacji z jakich powodow tam nie wprowadzono takiego obowiazku.
                            Wiem natomiast, ze tam swiadomosc i odpowiedzialnosc kierowcow jest nieco
                            wieksza tak samo jak umiejetnosci przewidywania i zapobiegania incydentom na
                            drodze. W Polsce wielu kierowcom tych umiejetnosci brakuje i moze dlatego ktos
                            blednie pomyslal ze taki obowiazek swiatel zalatwi sprawe. Ja osobiscie uwazam,
                            ze w europie nie wprowadzono takiego obowiazku nie dlatego, ze sa jakies
                            przygniatajace argumenty przeciw ale po prostu z braku takiej potrzeby. To w
                            koncu u nas gina masakryczne ilosc ludzi na drodze. Wiec moze kazdy pomysl,
                            ktory potencjalnie moze komukolwiek pomoc wart jest wprowadzenia? ja wiem ze sa
                            lepsze pomysly, ze nalezaloby zmienic wiele innyh rzeczy ale niech i to bedzie
                            na dobry poczatek. Ciesze sie, ze wymienilem z Toba poglady. Zniesmaczony
                            jestem z powodu wsomnianego wzcesniej forumowicza, niestety taki typek potrafi
                            kazdego wyprowadzic z rownowagi co i mnie sie niestety przytrafilo. Pozdrawiam
    • grzek Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 03.08.07, 11:48
      Już są pierwsze analizy:

      ""Życie Warszawy": Nieznaczny wzrost wypadków, rannych i zabitych - o dziwo,
      takie są policyjne statystyki z pierwszych dwóch miesięcy obowiązkowego używania
      świateł mijania"

      i jeszcze:

      "W maju i czerwcu, czyli w dwóch pierwszych miesiącach wprowadzenia obowiązku
      używania świateł mijania w całej Polsce doszło do 8 414 wypadków. Dla porównania
      w tym samym okresie ub. roku policja odnotowała o trzy wypadki mniej. Zwiększyła
      się także liczba zabitych - z 812 do 831. Prawie o 400 osób więcej trafiło do
      szpitali. Na pocieszenie pozostaje jedynie spadek drobnych stłuczek. W maju i
      czerwcu 2006 r. drogówka dostała prawie 64,1 tys. takich zgłoszeń, teraz nieco
      ponad 63,7 tys."

      A miało być tak pięknie i co najmniej o 20% mniej jak dobrze pamiętam. A tu czy
      są włączone światła czy nie to praktycznie jest taki sam efekt.
      Habudzik (+ nieliczna mniejszość) miał rację. A większosć psy na nim wieszała.
      • w_r_e_d_n_y Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 04.08.07, 02:04
        grzek napisał:

        > "W maju i czerwcu, czyli w dwóch pierwszych miesiącach wprowadzenia obowiązku
        > używania świateł mijania w całej Polsce doszło do 8 414 wypadków. Dla
        > porównania w tym samym okresie ub. roku policja odnotowała o trzy wypadki
        > mniej. Zwiększyła się także liczba zabitych - z 812 do 831.

        > A miało być tak pięknie i co najmniej o 20% mniej jak dobrze pamiętam. A tu
        > czy są włączone światła czy nie to praktycznie jest taki sam efekt.

        tylko takie jak ty ciolki moga uwazac ze swiatla to jedyny (zmienny) czynnik
        wplywajacy na ilosc wypadkow (obojetnie w ktora strone)
        wg takiego myslenia przy nie zmienianych przez lata przepisach powinna byc stala
        ilosc wypadkow w kazdym roku !!!

        jaka znajomosc rzeczy takie i wnioski
    • goodmorning1 Są. 03.08.07, 13:11
      Samochodów jest co raz więcej. Przybyło wypadków, także tych ze skutkiem
      śmiertelnym.
      Ciąglę twierdzę, że jazda z włączonymi światłami mijania w ciągu dnia to jedna
      wielka bzdura.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka