Dodaj do ulubionych

Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy?

24.06.07, 22:24
Juz kilka miesięcy jeździmy cały dzień na światłach, czy ktoś zna już jakies
efekty?

Najlepiej było by porównać kwiecień-maj 2005, kw-maj 2006 i kw-maj 2007.

Ile wypadków, ile ofiar smieterlnych, ile potrąceń pieszych czy rowerzystów
itd.

Bo jeżeli efekty sa mizene lub zerowe, to rozumiem, że wracamy do starych
przepisów ....?

:D ;)

pzdr
a-tapety.xx.pl
Obserwuj wątek
    • goodmorning1 Zapomnij o analizach. 25.06.07, 08:36
      Sporo teraz widać samochodów z przepalonymi żarówkami...
      No ale przecież koszty wymiany są takie niewielkie w porównaniu z "większym"
      bezpieczeństwem nas wszystkich :-/
      Przepis na wskroś bzdurny i tyle.
      • kazikoseki0 a co to jest uczciwe porównanie? 25.06.07, 09:57
        Wydaje mi się, że większość przeciwników zapalonych świateł wszystkie analizy
        wykazujące mniejszą wypadkowość przy zapalonych światłach uważać będzie za
        niuczciwe, a za uczciwe tylko te nie wykazujące różnic. W tej sytuacji
        rzeczywiście publikowanie jakichkolwiek analiz jest bezcelowe.
    • bzik17 Analiza nr. 1 25.06.07, 09:45
      onioni napisał:

      > Juz kilka miesięcy jeździmy cały dzień na światłach, czy ktoś zna już jakies
      > efekty?
      >
      > Najlepiej było by porównać kwiecień-maj 2005, kw-maj 2006 i kw-maj 2007.


      A wiec w tym okresie znacznie poprawiła sie sytuacja!!producentow oraz
      importerow zarowek samochodowych:-)do negatywnych skutkow mozna zaliczyc lekko
      wieksze zaniczyszczenie powietrza spalinami:-/
      • derduch Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 11:26
        emes-nju napisał:

        ciach!

        Nie no, teraz to sie popisałeś. Przecież jazda w dzień na światłach miała
        ZNACZĄCO poprawić bezpieczeństwo, czy słowo "znacząco" może byc na granicy błedu
        statystycznego? Porównajmy kwiecień z kwietniem, maj z majem, czerwiec z
        czerwcem, co, może akurat kwartał pechowy się tym razem trafił? A może to akurat
        w ubiegłym roku był ten pechowy kwartał w tym okresie i liczba wypadków nie
        oddawała średniej z tego okresu?
        NIKT i zadna siła mnie nie przekona do jazdy w miejskich korkach na światłach,
        gdyby to miało najmniejszy sens to już dawno w Niemczech czy Anglii ten przepis
        by istniał.
                • emes-nju Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 12:13
                  Nie. WYRAZNIE napisalem, ze wystarczy obejrzec zestawienia liczby wypadkow na przestrzeni lat (jak znajde, to podesle link, do tego, co widzialem w prasie drukowanej), zeby wiedziec, ze analiza miesiac do miesiaca jest kompletnie bez sensu. To jest jakis argument - ty natomiast wyskoczyles z wysoce merytorycznym argumentem: "Nie no, teraz to sie popisałeś". Nie dziw sie zatem, ze klasa moich wypowiedzi zostala dostosowana do klasy wypowiedzi dyskutanta.
                    • emes-nju Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 12:35
                      Zapowiedzi, zapowiedziami, a realia, realiami.

                      Nie wiem czy zauwazyles, ale w Polsce od polowy lat 90. z roku na rok przybywalo swiecacych. W ostatnim okresie (wg. ITS) swiecilo 75-80% osobowek i ok. 70% ciezarowek. Jak chcesz zatem wydzielic "ostra" granice pomidzy okresem sprzed wprowadzenia nakazu i po? Dlatego uwazam, ze tylko analiza w dluzszym okresie ma sens. Uwazam tez, ze skokowej zmiany w liczbie wypadkow nie bedzie. Najprawdopodobniej bedzie utrzymywac sie stala tendencja spadkowa, co wobec zwiekszania sie liczby aut bedzie dobrym rezultatem. Swiatla nie sa pacaneum na kaca, ale moga pomoc. I na pewno nie zaszkodza.
                        • emes-nju Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 15:03
                          Jak to nie jest logiczne?

                          Napisalem, ze trudno bedzie znalesc ostra granice w danych o liczbie wypadkow, bo samochody swieca juz od dluzszego czasu, a od polowy lat 90. liczba stale swiecacych ciagle rosla. Od lat spada tez liczba wypadkow i ich ofiar. Wynika z tego, ze zwiekszaniu sie liczby swiecacych, towarzyszy spadek liczby zabitych. Absolutnie nie chce pisac, ze liczba zabitych spada dzieki swiatlom, ale z cala pewnoscia tez nie rosnie i to moge, nie zaklocajac logiki wypowiedzi, napisac.
                            • emes-nju Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 15:32
                              Sorry, ale jezeli wierzysz w to, ze ADMINISTRACYJNY nakaz ma jakikolwiek wplyw na rzeczywistosc, to nie bardzo widze mozliwosc podejmowania dyskusji...

                              Dla mnie miarodajne jest to co widze, a nie to co waaadza wymysli i poda w Dzienniku Telewizyjnym! Po wprowadzeniu 50 km/h w miastach tez liczba zabitych spadla. W magiczny sposob, bo, po pierwszym tygodniu polowan, wszytko wrocilo do "normy". Liczba wypadkow i zabitych spada POMIMO heroicznych wysilkow waaadzy :-P
                          • habudzik Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 19:07
                            emes-nju napisał:

                            > Napisalem, ze trudno bedzie znalesc ostra granice w danych o liczbie
                            wypadkow,
                            > bo samochody swieca juz od dluzszego czasu,

                            Zapodałem kiedyś na poczatku roku wynik sondy i na pytanie czy świecić czy nie
                            67% odpowiedzi było na 'nie' . Nie sądze by ci które odpowiedzieli NIE jeździli
                            do 17 kwietnia na światłach co próbują nam wmówić ITS i te inne . Po 17
                            natomiast czy chca czy nie muszą to robić i nie widze problemu by
                            znaleźć "ostra graniece" . No chyba że sie jej nie chce szukać .
                            • emes-nju Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 19:15
                              A co maja checi internautow do danych ITSu?

                              Zreszta ja naprawde sporo ostatnio jezdze i sam zauwazylem, ze juz w zeszlym roku wiekszosc aut swiecila. Moze swiecili rowniez ci, ktorzy swiecic nie chcieli, ale bali sie zniknac w powodzi oswieconych? Moze i tak... Nie zmienia to faktu, ze przez to nie da sie ustalic zadnej wyraznej granicy do robienia badan - za duzo ludzi swiecilo zanim nakaz zaczal obowiazywac.
                            • milu100 Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 26.06.07, 09:25
                              > Zapodałem kiedyś na poczatku roku wynik sondy i na pytanie czy świecić czy nie
                              > 67% odpowiedzi było na 'nie' . Nie sądze by ci które odpowiedzieli NIE jeździli
                              >
                              > do 17 kwietnia na światłach co próbują nam wmówić ITS i te inne .


                              ja jeździłem na światłach ale w twojej sondzie tez bym odpowiedział na nie, bo z
                              natury jestem przeciwny nakazom!

                              więc sądź sobie tak dalej
                          • mobile5 Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 20:06
                            emes-nju napisał:
                            A
                            > bsolutnie nie chce pisac, ze liczba zabitych spada dzieki swiatlom, ale z cala
                            > pewnoscia tez nie rosnie i to moge, nie zaklocajac logiki wypowiedzi, napisac.

                            Rozmawiamy o okresie od 17(?) kwietnia. Chyba żadnych danych jeszcze nie ma, więc nie można napisać że liczba zabitych spada, lub z całą pewnością też nie rośnie.
                            • emes-nju Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 20:28
                              Teraz juz sie troche czepiasz. Fakt - danych za ostatnie miesiace nie widzialem i w swojej opinii opieram sie na danych starszych, kiedy to z dnia na dzien przybywalo swiecacych. Wydaje mi sie, ze to, ze swiecenie stalo sie obowiazkowe i nakazalo zapalenie swiatel niepalacej dotad mniejszosci, jakos radykalnie na wieloletnia tendencje nie wplynie.

                              Oczywiscie moge sie mylic i administracyjny nakaz "oswiecajacy" 15-20% aut, spowoduje masakre wieszczona na stronach przeciwnikow swiecenia.
                                • emes-nju Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 20:57
                                  mobile5 napisał:

                                  > Nie ma danych, nie ma podstaw do jakiejś sensownej rozmowy i całość znowu
                                  > popłynie w kierunku przepychanki zwolenników i przeciwników.

                                  No to nie plynmy z tym nurtem i odluzmy ciskanie sie do czasu ogloszenia jakichs danych :-)

                                  Ja stawiam na dalszy spadek liczby zabitych (w ujeciu rocznym - nie miesiac do miesiaca!). I stanie sie to, jak zawsze, POMIMO wysilkow waaadzy :-) Bo waaadza, zawsze wiedzaca lepiej, nakazuje swiecic, zwolnic, uwazac, a my, kierowcy, i tak robimy swoje. Ale jakos coraz nas mniej znaczy krzyzami swoja obecnosc na drodze... Magia jakas :-)
                          • bolo737 bosz - co za logika... 26.06.07, 10:08
                            emes-nju napisał:

                            > Absolutnie nie chce pisac, ze liczba zabitych spada dzieki swiatlom, ale z
                            >cala pewnoscia tez nie rosnie i to moge, nie zaklocajac logiki wypowiedzi,
                            >napisac.

                            Przychylam się do zdania poprzednika (mobile5) - w tym stanowisku - zero logiki
                            (za to maximum ideologii).
                            • emes-nju Re: bosz - co za logika... 26.06.07, 11:08
                              Ja swoja wersje przedstawilem. Postaraj sie, zamiast komentowac (recenzent, to taka "bezpieczna" funkcja - nie przestawiasz swoich racji, a tylko sie czepiasz), wyrazic swoje stanowisko. USTOSUNKUJ sie do tego, co napisalem, a nie pierd... o ideologiii i logice.

                              Napisz mi jasno i wyraznie jak wyobrazasz sobie, ze po zapaleniu swiatel przez max. 20% nie swiecacych do tej pory (wg. danych ITS - zamierzasz w jakis sposob podwazyc ich dane?), nastapi odwrocenie wieloletniej tendencji w spadku liczby wypadkow i zabitych. Przedstaw swoja IDEOLOGIE, a ja ogranicze sie do zrecenzowania twojego postu.
                              • bolo737 Re: bosz - co za logika... 26.06.07, 11:29
                                emes-nju napisał:

                                > Ja swoja wersje przedstawilem. Postaraj sie, zamiast komentowac (recenzent,
                                >to taka "bezpieczna" funkcja - nie przestawiasz swoich racji, a tylko sie
                                >czepiasz), wyrazic swoje stanowisko. USTOSUNKUJ sie do tego, co napisalem, a
                                >nie pierd... o ideologiii i logice.

                                stanowisko wyraziłem jasno. do tego co napisałeś ustosunkowałem się: kupy się
                                nie trzyma i na kilometr śmierdzi ideologią. czy zyczysz sobie abym jeszcze
                                inaczej powyższe sformułował? zapytaj też kol. mobile5 (z którym ja się tylko
                                zgodziłem...)
                              • mobile5 Re: bosz - co za logika... 26.06.07, 11:46
                                Odnosząc się tylko do logiki. Jak, mając zerowe dane można twierdzić że liczba wypadków napewno nie wzrośnie, ale też nie musi spaść?

                                emes-nju napisał:
                                ale z
                                >cala pewnoscia tez nie rosnie i to moge, nie zaklocajac logiki wypowiedzi,
                                >napisac.

                                Skąd taka "logiczna" pewność?
                                • emes-nju Re: bosz - co za logika... 26.06.07, 11:59
                                  mobile5 napisał:

                                  > Odnosząc się tylko do logiki. Jak, mając zerowe dane można twierdzić że
                                  > liczba wypadków napewno nie wzrośnie, ale też nie musi spaść?

                                  Cytuje:

                                  "(...) od polowy lat 90. liczba stale swiecacych ciagle rosla. Od lat spada tez liczba wypadkow i ich ofiar. Wynika z tego, ze zwiekszaniu sie liczby swiecacych, towarzyszy spadek liczby zabitych. Absolutnie nie chce pisac, ze liczba zabitych spada dzieki swiatlom, ale z cala pewnoscia tez nie rosnie."

                                  Koniec cytatu.

                                  To co napisalem dotyczylo stanu z poprzednich lat. Przeczytaj dokladnie jeszcze raz.
                                • kazikoseki0 ustawianie adwersarza do bicia 26.06.07, 12:07
                                  dlaczego zerowe dane? zerowe od kwietnia - ok. Ale nie zerowe od czasu jak
                                  ludzie jezdza na swiatlach. Bylo juz to wielokrotnie pisane powyzej. Dyskusja
                                  dotyczy tego czy SWIATLA poprawiaja bezpieczenstwo, a nie czy PRZEPIS poprawia
                                  bezpieczenstwo. Jak dotąd jest scisla ujemna korelacja miedzy liczba samochodów
                                  jadacych na swiatlach a liczba wypadkow. Fakt, że sama korelacje nie musi mowic
                                  po zwiazkach przyczynowo-skutkowych (przez wiele lat liczba bocianów w
                                  poszczegolnych krajach Europy istotnie korelowała z poziomem przyrostu
                                  naturalnego), ale twierdzenie, że brak jest danych na ten temat jest nieprawdziwe.
                              • habudzik Re: bosz - co za logika... 26.06.07, 13:04
                                emes-nju napisał:

                                > Napisz mi jasno i wyraznie jak wyobrazasz sobie, ze po zapaleniu swiatel przez
                                > max. 20% nie swiecacych do tej pory

                                Jasno i wyraźnie napisałem Ci że na długo przed 17 kwietnia jeździło na
                                światłach jedynie ok. 30% kierowców ( ostatnie dni to zamotanie kierowców co do
                                terminu wejścia w życie nakazu ) . Po 17 kwietnia niemal wszyscy jeździmy na
                                światłąch czyli pozostałe 60-70% zaczeło świecić .
                                • emes-nju Re: bosz - co za logika... 26.06.07, 13:15
                                  Opieram sie na danych ITS ( www.pzm.pl/Bezpieczenstwo_Ruchu_Drogowego/Jazda_na_swiatlach ), z ktorych wynika, ze przed wprowadzeniem przepisu swiecilo 75-80% samochodow osobowych. Patrzylem tez na drogi i dane te znajduja odzwierciedlenie w tym, co widzialem.

                                  Jakbys nie chcial szukac w linku, cytat: "Ze wstępnych badań przeprowadzonych przez ITS wynika, że w Polsce, mimo braku obowiązku, świateł mijania w dzień w okresie od marca do września dla poprawy własnego bezpieczeństwa używa 75% kierowców samochodów osobowych w słoneczny dzień, a w dzień pochmurny ponad 80% kierowców. Niestety w dzień pochmurny świateł używa zaledwie 58% kierowców samochodów ciężarowych".
                                  • habudzik Re: bosz - co za logika... 26.06.07, 14:59
                                    Ja nie zauważyłem żeby przed wprowadzeniem obowiązku 8 na 10 jeździło na
                                    światłach . Pomijam Xenonowców którzy nie kupili sobie samochodu wyposażonego w
                                    ten element po to by się nie świeciło i nie upiększało samochodu .
                                    Proponuje oglądnąć sobie materiały z Wiadomości w których z upodobanie
                                    operatorzy pokazują wisłostrade ; na 30 samochodów 5 jedzie na światłach . To
                                    możesz nazwać zbiegiem okoliczności ale tak było .
                                    • al9 habudziku 26.06.07, 15:09
                                      habudzik pisze:
                                      Pomijam Xenonowców którzy nie kupili sobie samochodu wyposażonego w
                                      ten element po to by się nie świeciło i nie upiększało samochodu .
                                      ---------------------------
                                      może niektórzy kupują ksenony żeby lepiej oświetlać drogę...
                                      nie tylko dla szpasu..
                                      al
                                          • habudzik Re: habudziku 26.06.07, 19:15
                                            al9 napisał:

                                            > a niektórych aut bez ksenonów w ogóle nie kupisz...

                                            Dlatego wyraźnie zaznaczyłem że chodzi o tych którzy specjalnie je kupują



                                            > Twoja teoria kupy sie nie trzyma i pachnie zazdrością...
                                            > al

                                            A co to , ja nie mogłbymsobie takich kupić?
                                  • mobile5 Re: bosz - co za logika... 26.06.07, 15:42
                                    emes-nju napisał:
                                    przed wprowadzeniem przepisu swiecilo 75-80% samochodow osobowych. Patrzylem tez na drogi i dane te
                                    znajduja odzwierciedlenie w tym, co widzialem.

                                    W mojej Polsce proporcje były odwrotne, ale to może wina prowincji.
                                    • emes-nju Re: bosz - co za logika... 26.06.07, 15:48
                                      Przyjmuje do wiadomosci, ze w Polsce nie ma ZADNYCH autorytetow w sprawach jakichkolwiek - sa za to specjalisci z forum. ITS zrobil badania i wyszlo 75-80%, a specjalisci z forum bez mrugniecia okiem, bez podania jakichkolwiek zrodel, podwazaja to. Bo to SPECJALISCI, a ITS to banda glupkow. Ok.
                                      • mobile5 Re: bosz - co za logika... 26.06.07, 16:03
                                        Ironię możesz sobie darować. Codziennie jeżdżę ok. 100km dziennie w swojej okolic i jakkolwiek dokładne procentowe określenie "na oko" procentowego udziału nie jest możliwe, to stwierdzenie czy wiekszość jeździ na swiatłach, czy nie, nie jest chyba zbyt trudne.
                                        • emes-nju Re: bosz - co za logika... 26.06.07, 16:10
                                          No dobra. Ironie MOZEMY sobie darowac - twoj tekst o prowincji tym wlasnie byl :-)

                                          Co do procentow. Ja nie osmielalem sie podawac "kwot" dopoki nie zobaczylem wynikow badan ITS (najpierw uslyszalem o nich w TV, potem ktos podeslal mi link). Nie widze powodu, zeby podwazac wyniki tych badan, tym bardziej, za jak juz milion razy pisalem, zgadzaja sie one z moimi obserwacjami - w Warszawie i na wielu roznych drogach. Wiem tez, ze w ruchu baaaardzo lokalnym (kiedys napisalem w zadupiach i zostalem zbesztany, wiec przyjmijmy to okreslenie) sytuacja wyglada inaczej, ale to nie jest podstawa do wyciagania glebiej idacych wnioskow. Choc przypuszczam, ze ITS badania robil na nieco glowniejszych szlakach niz dukt pomiedzy jedna wsia, a druga.
                                          • mobile5 Re: bosz - co za logika... 26.06.07, 16:16
                                            Prawidłowość była taka, że po dacie granicznej obowiązkowego świecenia jeszcze wiele samochodów jeździło na światłach, ale im dalej od daty, to osetek świecących systematycznie spadał. Ta oserwacja dotyczy dużej wsi.
                      • milu100 Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 26.06.07, 09:22
                        emes-nju napisał:

                        > Zapowiedzi, zapowiedziami, a realia, realiami.
                        >
                        > Nie wiem czy zauwazyles, ale w Polsce od polowy lat 90. z roku na rok przybywal
                        > o swiecacych. W ostatnim okresie (wg. ITS) swiecilo 75-80% osobowek i ok. 70% c
                        > iezarowek.

                        no to jaki był sens wprowadzania przymusu, spowodował on tylko to ze kazdy
                        samochód który nie zapali swiateł początkowo sprawia wrażenie stojacego na
                        poboczu, nie mówiac o tym, że nikt się juz nie wysila aby zobaczyć samochód bez
                        świateł, przepis bzdurny i tyle, szczególnie w miejskich korkach, moze
                        należałoby go zmodyfikować tylko do nazkazu jazdy na światłach poza obszarem
                        zabudowanym

                        żeby było jasne, poza miastem zawsze miałem włączone światła
                • jaro_ss Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 26.06.07, 09:02
                  > Tu nie jest miejsce na żadne badania ani analizy, tu pora na fakty.
                  > Jasno i prosto, w tym a tym okresie takie zdarzenie tyle sztuk, inne tyle
                  sztuk

                  Hahahahahahahahahahaha... filozof chłopski, uuuuuuuu fakty, ile sztuk ile
                  sztuk....łołoło....

                  6 tka z metodyki ... no tak, z ludzi bez wykształcenia nie powinno się
                  naśmiewać.... ale nie mogłem się opanować, nie jestem dobrze wychowany....

                  :o(

                  P.S. nawet takie zestawienie jest jyż interpretacją, implicite zakładasz
                  porównywalność zdarzeń i nieistotność składowych losowych, jak i pobocznych....
                • dobarek Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 27.06.07, 15:46
                  nie mieszkamy w normalnym kraju bo w normalnym kraju nie ma dyskusji nad czymś
                  co może poprawić bezpieczeństwo na drogach. Debilne dyskusje o przepalonych
                  żarówkach i zwiększonym spalaniu świadczą tylko o tym, że to społeczeństwo ma
                  premiera na swoim poziomie czyli sięgającym dna. W Anglii czy Niemczech nie ma
                  może obowiązku, ale tam zdecydowana większość kierowców posiada coś co jest
                  trudne dla Polaków - kulturę jazdy oraz po prostu sami z siebie jeżdżą ze
                  swiatłami. Natomiast gdy patrzy się na polskie ulice i świetne motoryzacyjne
                  wynalazki jak 15letnie beemwu czy ałdi na gaz to nie dziwota, ze tacy
                  miszczowie kierownicy płaczą że im instalacji nie staje na jazdę na światłach...
                  To samo z pasami - ostatnio w tvn mówili jak to nasi wspaniali miszczowie kółka
                  nie zapinają pasów, a nawet jak już się trafi takiemu nowszy model auta, który
                  ma przypominacz, to zapinają pasy z tyłu fotela...dobrze, że za takich debili
                  myślą ustwodawcy i nakazują im jeździć w pasach i ze światłami
                  • babaqba Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 27.06.07, 19:33
                    dobarek napisał: (...)..dobrze, że za takich debili
                    > myślą ustwodawcy i nakazują im jeździć w pasach i ze światłami

                    Cieszę się, że przyznajesz się do bycia debilem. Niestety, władza nie różnicuje obywateli i durne
                    przepisy najświętszego sejmu dotyczą wszystkich, także nie_debili. A, jak sam zauważyłeś, są
                    pomyślane dla debili. I w ten oto prosty sposób, sami wpychamy się w coraz głębszy debilizm prawny.
                    Lubisz tak? Bo ja nie. I głosuję nogami - emigrując. Co ciekawe, nie z powodów finansowych. Z powodu
                    ciekawości świata i niskiej jakości życia w Polsce - a na tę niską jakość składa się coraz bardziej
                    faszystowskie prawo. Prawo dla debili, które uderza w normalnych. Ale jest demokracja, czyli wg
                    Polaków: dyktatura większości. Czyżby ta większość była debi... ? Nie kończę.
                  • habudzik Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 27.06.07, 20:43
                    dobarek napisał:

                    W Anglii czy Niemczech nie ma
                    > może obowiązku, ale tam zdecydowana większość kierowców posiada coś co jest
                    > trudne dla Polaków - kulturę jazdy oraz po prostu sami z siebie jeżdżą ze
                    > swiatłami.

                    Z kulturą tak jest , maja wyższą niż my ale NIE JEŻDŻĄ na światłach .
                    Przejeżdżając Europe , ja jako przeciwnik świecenia w dzień zapalam światła
                    wcześniej niż oni .
      • habudzik Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 12:39
        Według szacunków Instytutu Transportu Samochodowego wprowadzenie obowiązku jazdy
        z włączonymi światłami przez cały dzień powinno zmniejszyć liczbę zabitych w
        wypadkach z udziałem co najmniej dwóch pojazdów o 20 proc. To pozwoliłoby
        uratować życie kilkuset osób . Jazda na światłąch zmniejsza liczbę wypadków z
        udziałem motocykli o 32 proc. a zwiększa zużycie paliwa i emisję CO2 o 0,5-1,5 proc.
        Po ponad 2 miesiącach powinno to być zauważalne i to BARDZO .
        • emes-nju Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 12:55
          Ciekawe czy ktos zrobil analize ile aut NIE zostanie tylko lekko stuknietych dzieki temu, ze wszyscy swieca. Mogloby sie okazac, ze zwiekszenie emisji spalin zostanie z nawiazka "odpracowane" zmniejszeniem emisji szkodliwych substancji i pylow w czasie napraw. O wyrzucanych na smietnik zniszczonych czesciach nie wspomne.
    • iberia.pl kolejny habudzik.... 25.06.07, 20:31
      onioni napisał:

      > Juz kilka miesięcy jeździmy cały dzień na światłach, czy ktoś zna już jakies
      > efekty?
      >

      jakie kilka miesicy?????????????????????????????????????

      Chwala Bogu od 17 kwietnia, niech polcze .....2 miesiace i tydzien....
      • habudzik Re: kolejny habudzik.... 25.06.07, 21:01
        A jakie ma to znaczenie że to sa 2 miesiące i jeden tydzień ? Zero reakcji na
        światła pomnożone przez dowolną ilość miesięcy czy lat to zawsze bedzie brak
        rezultatów . W Austrii dzieje sie tak samo tzn nic sie nie dzieje nic nie
        wzrasta i niec nie spada , no może poza zyskami koncernów produkujących zarówki
        i lampy a w przyszłości i aku .
      • habudzik Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 25.06.07, 23:28
        Pierdu , pierdu . To znaczy ze Twój organizm zachowjue sie inaczej niz cała
        reszta ludzi . W takim przypadku sensacje wzbudza właśnie ktoś bez świateł .
        Nie jestem w stanie bez pomocy długopoisu i kartki zapamietać ile podczas
        podroży widziałem np : VW Golf V ale doskonale wiem ile mijałem pojazdów bez
        swiateł , jakie to były modele , jaka marka i w jakim były kolorze .
    • onioni Uwaga - podaje dane :) + ciekawe info ... 26.06.07, 04:31
      dane, niestety tylko za 2006 r.

      Jak ktoś ma bieżące, to niech daje linka!

      Aha, musiby brac pod uwagę, że każdego roku jest coraz więcej radarów, więc
      liczba wypadków i ofiar spada, a przynajmniej powinna wg. ich badań.


      A więc 2006:
      www.policja.pl/portal/pol/71/6714/
      Wypadki ze skukiem śmiertalnym:

      kwiecień: 332 wypadki (366 ofiar)
      Maj - 370 (417)
      Czerwiec: 353 (394)

      za:
      www.policja.pl/download.php?s=1&id=7143
      A teraz ciekawe spostrzeżenie - NAJWIĘCEJ wypadków jest w momencie GDY TRZEBA
      włączyc światła, czyli na jesień. Z poziomu 300-350 nagle robi się ich po 500-
      600!
      A może winna aura? Tez nie, bo zima jeszcze gorsza, a wypadków jeszcze mnie 220-
      280.

      Cięzko coś wywnioskowac, bo na światłach robi się i najwięcej wypadków w roku i
      najmniej. Chyba tylko to, że zimą jeździmy wolniej i ostrożniej?

      Ciekawe, czy w maju 2007 było mniej niż np: 320 wypaków ze skutkiem śmiertelnym?

      • onioni Re: Rowerzyści i Motocykliści w 2006 26.06.07, 04:52
        w 2006 bikerzy brali udział w 5864 wypadkach, połowa z ich winy, a tylko 66 z
        powodu słabego oświetlenia .... mały szok co?
        Zginęło 527 rowerzystów (z winy kierowców i ich samych).

        Wypadki spowodowane przez rowerzystów:

        Kwiecień - 236 (15 ofiar śmiertelnych)
        Maj - 372 (25 ofiar)
        Czerwiec - 404 (34)
        Lipiec - 438 (33)

        Motocykliści:

        Wypadki spowodowane przez nich:

        - 858 w całym 2006 roku, 141 ofiar śmiertelnych.
        Główną przyczyną wypadków i ofiar to nadmierna ich prędkość - co za nowina ;))))

        ---

        Piesi.
        Ci giną głównie w grudniu i listopadzie (2x częsciej niż w innych msc.). Więc
        wprowadzenie świateł w dzień, skoro światał i tak nie pomagają w miesiącach
        zimowych (mimo, że wtedy jeźdzmy cały dzien i noc), raczej niewiele da?

        ---

        aha, i taka ciekawostka.
        Jak myślicie, na jakich skrzyżowaniach jest więcej wypadków, na tych gdzie jest
        pierszeństwo - czyli klarowna akcja.
        Czy też równorzędnych.... gdzie mogą się rozgrywac małe szachy ;)

        Otórz 30 razy częscej są na tych, gdzie ktoś ma pierszeństwo :)
        Nigdy nie zrozumiem, jak można samemu pchać się pod maskę innego z własnej
        woli :)
        • onioni Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więcej! 26.06.07, 05:13
          A wiec tak, w maju 2007 jest:

          Z danych wstepnych nadeslanych do Wydzialu Profilaktyki w Ruchu
          Drogowym Biura Prewencji i Ruchu Drogowego Komendy Glównej Policji
          wynika, ze w maju 2007 roku mialo miejsce:

          www.policja.pl/portal/pol/71/2997/
          - 4 187 wypadków drogowych (wiecej o 139, niz w maju 2006r. !!!

          w których
          - 5 503 osoby odniosly obrazenia ciala (wiecej o 337 !!!

          - z tego 384 poniosly smierc (mniej o 33 - więcej szczęścia wśród tych 5503
          poszkodowanych ??)

          zgloszono:
          32 370 kolizji ( wiecej o 329)

          Dodajmy do tego, że jest coraz wiecej fotoradarów, które obniżaja liczbe
          wypadków w tym miejscach (czasem o 70%), zwłaszcza śmiertelnych.

          ----
          A teraz kwiecień 2007:

          Zabici - 375 - o 9 więcej!
          Ranni - 4570 - o 186 więcej!
          Kolizji - 30 tys. (o 1 tys. mniej).
          Wypadki - 3731 - o 208 więcej!

          A więc tak:
          - kolizje - mniej więcej tyle samo (jedem msc na + , drugi na -)
          - zabici - mniej więcej to samo (jeden msc +, inny -)
          - ranni/poszkodowani - WIĘCEJ W 2007 )kwiec-maj)
          - wypadki - WIĘCEJ W 2007 (kwiec-maj)


          ---
          Nooo panowie, to tylko 2 msc póki co - ale miał byc raj, statystyki spadac na
          łeb na szyje o 20%.
          Nie przekonuje mnie to, że ktoś pisał, że już wczęsniej (poprzednie lata) z 60-
          70% jeździło na światłach. Ja widziałem gdzieś po 30-40% w typowy ładny dzień w
          okolicach południa.
          Byłem i jestem za światłami - BO chiałem zobaczyć jakie będa u nas (w PL)
          realne efekty. Nadal jestem, bo 2 msc to za mało.
          Ale pierwsza bardzo ogólna analiza nie wypada jakoś korzystnie za światłami.

          Dla porówania powiem tylko, że porównując rok 2005 do 2006 - to dane były
          bardzo podobne w tych latach, więc raczej nie ma jakiejś tendencji do wzrostu
          wypadków. Więc nie można to raczej na to zwalać, tym bardziej że coraz więcej
          fotoradarów, które obniżają ilość śmiertelnych wypadków w miejscach ich
          zamontowania (czasem o ponad 60%).
          • jaro_ss Jesiń i inne zdarzenia.. 26.06.07, 09:09
            Mam teorię nad wzrostem wypadków w pewnych okresach:
            wg mnie wiąże sie to ze zmianą długotrwałą pogody, ludzie przyzwyczajają sie do
            pewnych warunków i na przełomie dużch zian pogodowych rośnie wypadkowość - z
            zimowych na letnie, bo wreszcie jest dobra pogoda i można "pocisnąc" na
            jesieni, przyzwyczajeni do jazdy przy dobrej pogodzie nie dostosowywuja się do
            opadów, przy zimie z reguły wszyscy uważają aż do "rozprzężenia" wiosennego,
            czy letniego. Do tego dochodzą: sezon urlopowy i okazyjne "wypojazdowienia" na
            drogę....
          • emes-nju Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 11:17
            Dane sa wstepne, ale spelniaja to, co kiedys pisalem na podstawie wypowiedzi goscia obslugujacego floty samochodow. Twierdzil on, ze od czasu kiedy ich klienci zaczeli jezdzic na swiatlach nie spadla liczba zdarzen drogowych, ale byly one mniej grozne.

            Z tym, ze ja jednak poczekalbym na dane roczne.
            • wysprzeglony Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 15:38
              emes-nju napisał:

              > Dane sa wstepne, ale spelniaja to, co kiedys pisalem na podstawie wypowiedzi go
              > scia obslugujacego floty samochodow. Twierdzil on, ze od czasu kiedy ich klienc
              > i zaczeli jezdzic na swiatlach nie spadla liczba zdarzen drogowych, ale byly on
              > e mniej grozne.
              >
              > Z tym, ze ja jednak poczekalbym na dane roczne.
              >

              To znaczy, że zapalone światła amortyzują w jakis sposob uderzenie?
              Wypowiedź ta kwalifikuje się do tytyłu "Głupoty roku".
                • wysprzeglony Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 15:54
                  emes-nju napisał:

                  > wysprzeglony napisał:
                  >
                  > > To znaczy, że zapalone światła amortyzują w jakis sposob uderzenie?
                  > > Wypowiedź ta kwalifikuje się do tytyłu "Głupoty roku".
                  >
                  > Miales na mysli to, co napisales w pierwszej linijce? Masz racje.
                  >


                  Nie.
                  Miałem na myśli wypowiedź tego marynarza czy kogoś tam kogo cytowałeś.
                    • wysprzeglony Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 17:25
                      emes-nju napisał:

                      > No tak... Nie wiesz co odpowiedziec wiec piszesz, ze rozmowca jest glupi i uwaz
                      > as, ze zalatwiles sprawe. Ile ty masz lat? Slyszales kiedys okreslenie flota w
                      > odniesieniu do samochodow? Nie? To daj sobie spokoj.
                      >

                      Słyszałem, słyszałem, tam mówią naturalizowani warszawiacy, co chcą być jazzy i
                      cool. Podobnie jak 'studio mebli kuchennych'. Świadomie użyłem małej prowokacji,
                      żeby sprawdzić twoją reakcję. I nie zaskoczyłeś mnie.
                      Dla przypomnienia definicje:
                      sjp.pwn.pl/lista.php?co=flota&sourceid=Mozilla-search&od=0
                      sjp.pwn.pl/lista.php?co=studio&sourceid=Mozilla-search&od=0
                      A wracając do tematu, to świadomie bądź nie nie odpowiedziałeś na moje pytanie -
                      jakim to cudem światła zmniejszają groźność wypadków. Tylko nie pisz, że
                      wcześniej się widzi samochód na światłach i szybciej można nacisnąć na hamulec,
                      bo w takim wypadku do niektórych kolizji w ogóle by nie doszło.
                      • emes-nju Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 17:34
                        wysprzeglony napisał:

                        > jakim to cudem światła zmniejszają groźność wypadków. Tylko nie pisz, że
                        > wcześniej się widzi samochód na światłach i szybciej można nacisnąć na
                        > hamulec, bo w takim wypadku do niektórych kolizji w ogóle by nie doszło.

                        Napisz mi dlaczego mam tego nie pisac?!

                        Swiat nie jest zero-jedynkowy. Skoro ktos wczesniej nacisnie na hamulec, to albo zdarzy wyhamowac albo nie zdarzy, ale lzej przypakuje.
                        • wysprzeglony Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 17:51
                          emes-nju napisał:

                          > wysprzeglony napisał:
                          >
                          > > jakim to cudem światła zmniejszają groźność wypadków. Tylko nie pisz, że
                          > > wcześniej się widzi samochód na światłach i szybciej można nacisnąć na
                          > > hamulec, bo w takim wypadku do niektórych kolizji w ogóle by nie doszło.
                          >
                          > Napisz mi dlaczego mam tego nie pisac?!
                          >
                          > Swiat nie jest zero-jedynkowy. Skoro ktos wczesniej nacisnie na hamulec, to alb
                          > o zdarzy wyhamowac albo nie zdarzy, ale lzej przypakuje.

                          Jeśli tak, ponawiam pytanie - dlaczego dochodzi do takiej samej ilości kolizji.
                          Do tych, które dawniej były lekkie teraz w ogóle nie powinno dochodzić, te które
                          były średnie, teraz stały się lekkimi, ciężkie średnimi, a ciężkich nie ma.
                          Nadążasz? Skąd wiec taka sama ilośc kolizji, jeżeli odpadają, te które były
                          kiedys lekkie?
                              • emes-nju Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 19:15
                                Nie wiem dlaczego nie spadla. Nie wiem czy spadla czy nie, bo nie ma jeszcze oficjalnych danych. Skomentowalem wstepne wyniki (wedlug ktorych spadla liczba zabitych), a tys sie czepnal SLOWA "flota".

                                Pa pa - mam dosc dyskutowania w ten sposob. Ja mam jakies zdanie, ty masz swoje; ja probuje je przedstawic, ty probujesz zmieszac mnie z g..., ktorego produkcja zajmuja sie przeciwnicy swiatel na tym forum.
                                • wysprzeglony Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 19:18
                                  emes-nju napisał:

                                  > Nie wiem dlaczego nie spadla. Nie wiem czy spadla czy nie, bo nie ma jeszcze of
                                  > icjalnych danych. Skomentowalem wstepne wyniki (wedlug ktorych spadla liczba za
                                  > bitych), a tys sie czepnal SLOWA "flota".
                                  >
                                  > Pa pa - mam dosc dyskutowania w ten sposob. Ja mam jakies zdanie, ty masz swoje
                                  > ; ja probuje je przedstawic, ty probujesz zmieszac mnie z g..., ktorego produkc
                                  > ja zajmuja sie przeciwnicy swiatel na tym forum.

                                  Nie wiem czy spadła czy nie, ale według tego twojego marynarza nie spadła, za to
                                  zmniejszyła się 'groźność' wypadków. I to to przyjąłeś jako pewnik.
                                  I o tym tu rozmawiamy, więc nie odwracaj kota ogonem.
                                  Więc pytam, jeżeli to prawda, co mówi ten marynarz (a może komandor?), to
                                  kolizje, które dawniej były lekkie, teraz nie powinny się zdarzyć ze względu na
                                  wczesniejsze rozpoczęcie hamowania. Zgadzasz sie z tym?
                                  • emes-nju Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 19:26
                                    Przede wszystkim nie rozmawiamy o marynarzu.

                                    Przedstawiciel jakiejs firmy obslugujacej FLOTE samochodow (na OGOLNOPOLSKICH totemach np, Orlenu to slowo wystepuje wiec nie jest to warszawska nowomowa i sie odczep) powiedzial, ze jak jego klienci zaczeli jezdzic na swiatlach, to przecietna kolizja byla mniej grozna w skutkach. NIE WIEM dlaczego. Przeczytalem WSTEPNE dane dot. wypadkow, przypomnialem sobie wypowiedz tego goscia (nie marynarza!) i napisalem. A ty sie przyczepiles jak rzep.

                                    Pa pa
                                    • habudzik Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 20:21
                                      emes-nju napisał:


                                      > Przedstawiciel jakiejs firmy obslugujacej FLOTE samochodow (...) powiedzial,
                                      ze jak jego klienci zaczeli jezdzic na swiatlach, to prze
                                      > cietna kolizja byla mniej grozna w skutkach.

                                      Nie dość żeten Twój marynarz pływa w jakiejś flocie to jeszcze ma wypożyczalnie
                                      samochodów a na koniec okazuje się być lekarzem-ratownikiem wyspecjalizowanym w
                                      ocenie zagrożenia wypadkowego .



                                      NIE WIEM dlaczego.

                                      A tak na powaznie to jak wiem dlaczego . Krótsza droga hamowania ale nie od
                                      świateł tylko dlatego że po beznadziejnej wiosennej zimie przyszła wiosna
                                      właściwa . Ten sam dokładnie temat "facet z wypozyczalni samochodów powiedział
                                      że blebleble..." przedstawił chyba Swoboda . Powinniście jednak prywatnie
                                      uzgadniać co który z Was pisze .
                                    • wysprzeglony W takim razie mam dla ciebie zagadkę matematyczną 26.06.07, 22:41
                                      emes-nju napisał:

                                      > Przede wszystkim nie rozmawiamy o marynarzu.
                                      >
                                      > Przedstawiciel jakiejs firmy obslugujacej FLOTE samochodow (na OGOLNOPOLSKICH t
                                      > otemach np, Orlenu to slowo wystepuje wiec nie jest to warszawska nowomowa i si
                                      > e odczep) powiedzial, ze jak jego klienci zaczeli jezdzic na swiatlach, to prze
                                      > cietna kolizja byla mniej grozna w skutkach. NIE WIEM dlaczego. Przeczytalem WS
                                      > TEPNE dane dot. wypadkow, przypomnialem sobie wypowiedz tego goscia (nie maryna
                                      > rza!) i napisalem. A ty sie przyczepiles jak rzep.

                                      Zosia w lipcu 2006 miała 14 owoców: 5 jabłek, 4 gruszki, 3 banany, 2 pomarańcze
                                      i 0 mandarynek. W sierpniu zjadła owoce, które miała, ale w grudniu na gwiazdkę
                                      dostała kolejne od cioci Stasi.
                                      Teraz (czerwiec 2007) Zosia ma w sumie tyle samo owoców, ile miała w lipcu 2006.
                                      Ma: 4 jabłka, 3 gruszki, 2 banany, 1 pomarańczę i pewną ilość mandarynek.
                                      Ile mandarynek ma Zosia?

                                      • pietrekj Wtrącę się na chwilę 27.06.07, 11:29
                                        Jeżeli ktoś nie słyszał określeń "flota" w odniesieniu do samochodów
                                        i "samochód flotowy" to najprawdopodobniej:
                                        a. nie pracuje i nie kontaktuje się z pracownikami firm mających więcej niż 2
                                        auta
                                        b. rzadko bywa w salonach sprzedających nowe samochody
                                        c. równie rzadko, a może i rzadziej bywa w ASO
                                        Określenie równie niespotykane co "target" w odniesieiu do grupy docelowej
                                        klientów.
                                        Co do świateł, to np.w weekend majowy statyski wykazały spadek liczby wypadków,
                                        no ale kilka dni to nie dowód - prawda? Zwłaszcza, że ktoś już przytoczył dane
                                        z całego miesiąca (co prawda wstępne - czyli takie, za które nikt nie chce
                                        ponosić odpowiedzialności) i wyszło, że więcej ludzieńków miało bliskie
                                        spotkania na drodze. Statystyki to niby suche liczby, ale dużo mokrej wody dla
                                        tych, którzy je obrabiają, podobnie jak księgowość zresztą.
                                        Z innej beczki 8/10 kierowców w małej sondzie wśród znajomych jeździ i jeździło
                                        przed wprowadzeniem nakazu na światłach oraz czuje się bezpieczniej gdy inni
                                        też są oświeceni. Ciekawe, że im więcej jeżdżą, tym bardziej chcą światłości.
                                        Z jeszcze innej beczki: panie i panowie to przepraszam ile więcej paliwa
                                        zużyliście na oświetlanie swoich samochodów? Ostrzegam z miejsca, że ludzie
                                        przeliczający 160W żarówek na 160W silnika i to per procent na paliwo, narażają
                                        się na śmieszność. Polecam im chociażby wikipedię i opis działania układu
                                        elektrycznego w samochodach. Bo dzięki chytrym sztuczkom, obciążenie żarówkami
                                        owego układu w samochodzie, nie przekłada się "bit to bit" na paliwo.
                                        Generalnie świećmy sobie, zapinajmy pasy, jeźdźmy zawsze na odrobinie zdrowego
                                        rozsądku i kupujmy coraz lepsze bryki - czego Wam i sobie zyczę.
                                        • wysprzeglony Re: Wtrącę się na chwilę 27.06.07, 11:45
                                          pietrekj napisał:

                                          > Jeżeli ktoś nie słyszał określeń "flota" w odniesieniu do samochodów
                                          > i "samochód flotowy" to najprawdopodobniej:

                                          Ależ słyszałem dzidziu, słyszałem. Słyszałem też powiedzenie "yo, madafaka", co
                                          nie znaczy ze go używam i nie znaczy że należy do poprawnej polszczyzny.
                                          Zakompleksione polaczki mają to do siebie, że wymyslaja rózne słowa, które
                                          wydają się im trendy, jazzy i glamour.

                                          > a. nie pracuje i nie kontaktuje się z pracownikami firm mających więcej niż 2
                                          > auta

                                          Pracuje

                                          > b. rzadko bywa w salonach sprzedających nowe samochody

                                          Raz na rok

                                          > c. równie rzadko, a może i rzadziej bywa w ASO

                                          Raz na rok

                                          > Określenie równie niespotykane co "target" w odniesieiu do grupy docelowej
                                          > klientów.

                                          sjp.pwn.pl/lista.php?co=target&sourceid=Mozilla-search&od=0
                                          > Co do świateł, to np.w weekend majowy statyski wykazały spadek liczby wypadków,

                                          Kłamiesz.
                                          Liczba wypadków wzrosła.
                                          bezswiatel.ath.cx/aktualnosci.html

                                          >
                                          > no ale kilka dni to nie dowód - prawda? Zwłaszcza, że ktoś już przytoczył dane
                                          > z całego miesiąca (co prawda wstępne - czyli takie, za które nikt nie chce
                                          > ponosić odpowiedzialności) i wyszło, że więcej ludzieńków miało bliskie
                                          > spotkania na drodze. Statystyki to niby suche liczby, ale dużo mokrej wody dla
                                          > tych, którzy je obrabiają, podobnie jak księgowość zresztą.
                                          > Z innej beczki 8/10 kierowców w małej sondzie wśród znajomych jeździ i jeździło
                                          >
                                          > przed wprowadzeniem nakazu na światłach oraz czuje się bezpieczniej gdy inni
                                          > też są oświeceni.

                                          A w mojej sondzie 2/10 jeździło na światłach.
                                          I zapewniam cię, że obracam sie w lepszym towarzystwie niz ty.

                                          > Ciekawe, że im więcej jeżdżą, tym bardziej chcą światłości.

                                          Niech zgadnę. Im więcej jeżdżą, tym jeżdżą szybciej (i bezpieczniej).

                                          > Z jeszcze innej beczki: panie i panowie to przepraszam ile więcej paliwa
                                          > zużyliście na oświetlanie swoich samochodów?

                                          2%

                                          > Ostrzegam z miejsca,

                                          A ja sie nie boję.

                                          >że ludzie
                                          > przeliczający 160W żarówek na 160W silnika i to per procent na paliwo, narażają
                                          >
                                          > się na śmieszność. Polecam im chociażby wikipedię i opis działania układu
                                          > elektrycznego w samochodach.

                                          Wikipedia - wyrocznia dzieci neostrady. ROTFL

                                          > Bo dzięki chytrym sztuczkom,

                                          Perpetuum mobile to te chytre sztuczki?

                                          > obciążenie żarówkami
                                          > owego układu w samochodzie, nie przekłada się "bit to bit" na paliwo.
                                          > Generalnie świećmy sobie, zapinajmy pasy, jeźdźmy zawsze na odrobinie zdrowego
                                          > rozsądku i kupujmy coraz lepsze bryki - czego Wam i sobie zyczę.

                                          Ja kupuje samochody, a nie bryki.
                                          Widać, że masz wiejskie korzenie, a tacy na siłe chcą się woróżnić w
                                          wielkomiejskim środowisku i myślą, że jak zapalą swiatełka, to ich ktoś zauważy.
                                          • pietrekj Re: Wtrącę się na chwilę 27.06.07, 12:44
                                            > Ależ słyszałem dzidziu, słyszałem. Słyszałem też powiedzenie "yo, madafaka",
                                            co
                                            > nie znaczy ze go używam i nie znaczy że należy do poprawnej polszczyzny.
                                            > Zakompleksione polaczki mają to do siebie, że wymyslaja rózne słowa, które
                                            > wydają się im trendy, jazzy i glamour.

                                            Widzisz (czyli czytasz) kotuś: w sali od polszczyzny mojej szkoły średniej
                                            wisiała taka oto treść: "Oby język giętki powiedział co pomyśli głowa". Stosuję
                                            ją na polu wszystkich znanych mi języków i dogaduję się. Purystów językowych
                                            mam w odwłoku tak głęboko jak się da. Gdybyśmy słuchali ich nakazów od
                                            dostatecznie dawna - gadalibyśmy po łacinie. Widać nie obracasz się w dobrym
                                            towarzystwie, bo do kultury owego należy aby nie kwestionawać zrozumiałych
                                            zwrotów tylko po to aby komuś dokuczyć.

                                            > > Co do świateł, to np.w weekend majowy statyski wykazały spadek liczby wyp
                                            > adków,
                                            >
                                            > Kłamiesz.
                                            > Liczba wypadków wzrosła.

                                            Widzisz (czyli czytasz) kotuś: w 2007 na te wypadki było 9 dni, a w 2006 tylko
                                            5, czaisz bazę?
                                            Tak poza dyskusją i na marginesie, link coś nie działa.

                                            > A w mojej sondzie 2/10 jeździło na światłach.
                                            > I zapewniam cię, że obracam sie w lepszym towarzystwie niz ty.

                                            Widzisz (czyli czytasz) kotuś: udowodniłeś właśnie, że tak nie jest.

                                            > Niech zgadnę. Im więcej jeżdżą, tym jeżdżą szybciej (i bezpieczniej).

                                            Bezpieczniej tak, szybciej niekoniecznie.

                                            > 2%

                                            Na rowerze? To nie jest ironia, moc dynama do mocy człowieka ma się też jakoś
                                            prawda? Zauważ, że opór na pedałach rośnie po zaczepieniu prądnicy a nie po
                                            podłączeniu żaróweczek.

                                            > Perpetuum mobile to te chytre sztuczki?

                                            Nie, prześledź instalację od żarówki do paska alternatora/prądnicy -zrozumiesz.
                                            Nie musisz wtym celu błądzić pod maską jakiegoś samochodu. Wystarczy schemat
                                            blokowy. Wierzę w Twoją inteligencję, choć ideologia nieco ją zagłusza.

                                            > Ja kupuje samochody, a nie bryki.
                                            > Widać, że masz wiejskie korzenie, a tacy na siłe chcą się woróżnić w
                                            > wielkomiejskim środowisku i myślą, że jak zapalą swiatełka, to ich ktoś
                                            > zauważy

                                            Widzisz (czyli czytasz) kotuś: akurat ja jestem z rodziny takiej, że od strony
                                            taty osiadła w Warszawie jeszcze w XIX wieku, a mama z Orleanu (tego we
                                            Francji). Nie uleczysz więc Swoich kompleksów moim kosztem.

                                            Nadal pozostaję przy życzeniach zdrowego rozsądku pod Twoim adresem.
                                            Piotrek.
                                            • wysprzeglony Re: Wtrącę się na chwilę 27.06.07, 13:15
                                              pietrekj napisał:

                                              > Widzisz (czyli czytasz) kotuś:

                                              Podrywasz mnie?

                                              > w sali od polszczyzny mojej szkoły średniej
                                              > wisiała taka oto treść: "Oby język giętki powiedział co pomyśli głowa".
                                              >Stosuję
                                              >
                                              > ją na polu wszystkich znanych mi języków i dogaduję się.

                                              No, wierzę, wierzę. Jak ci się chce kupę, to z dumą wstajesz od stołu i
                                              oznajmiasz "idę się wys...". Tak postępują kulturalni ludzie.

                                              > Purystów językowych
                                              > mam w odwłoku tak głęboko jak się da. Gdybyśmy słuchali ich nakazów od
                                              > dostatecznie dawna - gadalibyśmy po łacinie. Widać nie obracasz się w dobrym
                                              > towarzystwie, bo do kultury owego należy aby nie kwestionawać zrozumiałych
                                              > zwrotów tylko po to aby komuś dokuczyć.

                                              Do kultury należy używanie słownictwa stosownego do poziomu umyslowego ludzi, z
                                              którymi rozmawiasz. Jak powiesz do nauczyciela "ty kut...", to rozumiem, że od
                                              odpowiada "sp... ty ch..."? Ach ta dzisiejsza wychowywana bezstresowo młodziez.

                                              >
                                              > > > Co do świateł, to np.w weekend majowy statyski wykazały spadek licz
                                              > by wyp
                                              > > adków,
                                              > >
                                              > > Kłamiesz.
                                              > > Liczba wypadków wzrosła.
                                              >
                                              > Widzisz (czyli czytasz) kotuś: w 2007 na te wypadki było 9 dni, a w 2006 tylko
                                              > 5,

                                              I co z tego? Dzieki temu średni ruch na drogach był mniejszy, bo wyjazdy
                                              rozłożyły się na więcej dni. A poza tym na długi weekend 90% ludzi wyjeżdza raz
                                              i wraca tez raz, więc w czym masz problem?

                                              > czaisz bazę?

                                              Nie, ale kumam.

                                              > Tak poza dyskusją i na marginesie, link coś nie działa.

                                              Dziala.

                                              > Widzisz (czyli czytasz) kotuś: udowodniłeś właśnie, że tak nie jest.

                                              W którym miejscu? Konkrety.

                                              >
                                              > > Niech zgadnę. Im więcej jeżdżą, tym jeżdżą szybciej (i bezpieczniej).
                                              >
                                              > Bezpieczniej tak, szybciej niekoniecznie.

                                              Bezpieczniej, bo na światłach?


                                              >
                                              > > 2%
                                              >
                                              > Na rowerze? To nie jest ironia, moc dynama do mocy człowieka ma się też jakoś
                                              > prawda? Zauważ, że opór na pedałach rośnie po zaczepieniu prądnicy a nie po
                                              > podłączeniu żaróweczek.

                                              Zanim o czymś napiszesz o czym nie masz zielonego pojęcia, może najpierw sprawdź
                                              to organoleptycznie. Gdybyś nie znal tego słowa, to znaczy to w tym przypadku:
                                              wsiądź na Wigry 3, wykręć żarówki, włącz dynamo, pojeźdź trochę, a potem wkręc
                                              żarówki i wsiądź na rower.


                                              >
                                              > > Perpetuum mobile to te chytre sztuczki?
                                              >
                                              > Nie, prześledź instalację od żarówki do paska alternatora/prądnicy -zrozumiesz.
                                              > Nie musisz wtym celu błądzić pod maską jakiegoś samochodu. Wystarczy schemat
                                              > blokowy. Wierzę w Twoją inteligencję, choć ideologia nieco ją zagłusza.

                                              Prześledziłem. I wyszło mi, że zarówki zasilane są z baterii słonecznej, która
                                              stanowi maska samochodu. O to ci chodzi?

                                              > Widzisz (czyli czytasz) kotuś: akurat ja jestem z rodziny takiej, że od strony
                                              > taty osiadła w Warszawie jeszcze w XIX wieku, a mama z Orleanu (tego we
                                              > Francji). Nie uleczysz więc Swoich kompleksów moim kosztem.

                                              W Orleanie też był plebs. Sądzę, że nawet większosć jego mieszkańców stanowił
                                              plebs, jak w każdym XIX wiecznym mieście.
                                              A ja wolę polski nie-plebs od francuskiego plebsu, w przeciwieństwie do
                                              zakompleksionego polactwa, które kocha to co zagraniczne.
                                              Pewnie jeszcze masz nazwisko w stylu Psikuta-DeChamonix, żeby wszyscy wiedzieli,
                                              żeś Francuz.

                                              Krótko mówiąc, zbłaźniłeś sie na całej linii.
                                              Nie rób tego więcej.
                                              • pietrekj Re: Wtrącę się na chwilę 27.06.07, 14:02
                                                > Podrywasz mnie?

                                                A po co? Jużeś poderwany.

                                                > No, wierzę, wierzę. Jak ci się chce kupę, to z dumą wstajesz od stołu i
                                                > oznajmiasz "idę się wys...". Tak postępują kulturalni ludzie.

                                                Kulturalni ludzie postępują tak jak nakazują normy towarzystwa, w którym się
                                                znaleźli. Internet ma swój język, sądownictwo swój a jeszcze inaczej rozmawia
                                                się np. w towarzystwie "wysoko urodzonych". Pożyjesz-zobaczysz, aczkolwiek
                                                arystokratów starej daty raczej trudno będzie Ci spotkać. Taka jest naturalna
                                                kolej rzeczy.
                                                Pomyśl dlaczego ja pisząc o Tobie staram się używać wielkiej litery, a Ty
                                                pisząc o mnie nie?

                                                > I co z tego? Dzieki temu średni ruch na drogach był mniejszy, bo wyjazdy
                                                > rozłożyły się na więcej dni. A poza tym na długi weekend 90% ludzi wyjeżdza
                                                raz
                                                > i wraca tez raz, więc w czym masz problem?

                                                To jest właśnie możliwość interpretacji wyników.

                                                > W którym miejscu? Konkrety.

                                                Pisząc co piszesz w formie w jakiej piszesz. Zarzucając co zarzucasz. itp.itd.

                                                > Bezpieczniej, bo na światłach?

                                                Też ale nie tylko, robią także inne rzeczy.

                                                > Zanim o czymś napiszesz o czym nie masz zielonego pojęcia, może najpierw
                                                > sprawdź to organoleptycznie. Gdybyś nie znal tego słowa, to znaczy to w tym
                                                > przypadku: wsiądź na Wigry 3, wykręć żarówki, włącz dynamo, pojeźdź trochę, a
                                                > potem wkręc żarówki i wsiądź na rower.

                                                Staruszek z Ciebie. Wigry 3 pamiętasz. Ja na komunię dostałem Karata. Jak
                                                domyślasz się już zapewne, sprawdziłem co napisałem organoleptycznie i nie
                                                tylko to. A Ty?

                                                > Prześledziłem. I wyszło mi, że zarówki zasilane są z baterii słonecznej, która
                                                > stanowi maska samochodu. O to ci chodzi?

                                                Nie, dalej wierzę w Twoją inteligencję.

                                                > W Orleanie też był plebs. Sądzę, że nawet większosć jego mieszkańców stanowił
                                                > plebs, jak w każdym XIX wiecznym mieście.
                                                > A ja wolę polski nie-plebs od francuskiego plebsu, w przeciwieństwie do
                                                > zakompleksionego polactwa, które kocha to co zagraniczne.
                                                > Pewnie jeszcze masz nazwisko w stylu Psikuta-DeChamonix, żeby wszyscy
                                                > wiedzieli, żeś Francuz.

                                                Udowadniasz właśnie to co Ci wcześniej napisałem. Podwójne nazwiska nie wzięły
                                                się znikąd. Jedni je mają, inni chcieliby mieć. Ja mam pojedyncze, do tego
                                                polskie i nie na -ski. Wcale mnie to nie boli. Napisałem com napisał, bom nie
                                                ze wsi :). A Ty?

                                                > Krótko mówiąc, zbłaźniłeś sie na całej linii.
                                                > Nie rób tego więcej.

                                                Wzajemnie.
                                                Piotrek
                                                • wysprzeglony Re: Wtrącę się na chwilę 27.06.07, 14:22
                                                  pietrekj napisał:

                                                  >
                                                  > A po co? Jużeś poderwany.
                                                  >

                                                  Rozmawiałeś z moją żoną?

                                                  > Kulturalni ludzie postępują tak jak nakazują normy towarzystwa, w którym się
                                                  > znaleźli. Internet ma swój język, sądownictwo swój a jeszcze inaczej rozmawia
                                                  > się np. w towarzystwie "wysoko urodzonych". Pożyjesz-zobaczysz, aczkolwiek
                                                  > arystokratów starej daty raczej trudno będzie Ci spotkać. Taka jest naturalna
                                                  > kolej rzeczy.

                                                  Znam jednego, a właściwie jedną. Jest starą alkholicznką i mieszka z trzema
                                                  kotami. I mówi "ku..." i "ch..".

                                                  > Pomyśl dlaczego ja pisząc o Tobie staram się używać wielkiej litery, a Ty
                                                  > pisząc o mnie nie?

                                                  Bo jesteś pozrem, który chce pokazać, że niby jest kulturalny. Pozerzy maja to
                                                  do siebie, że lubią "się pokazywać", zamiast działać.
                                                  Niby dlaczego mam do ciebie pisać wielką literą? Nawet do papieża bym tak nie pisał.



                                                  > To jest właśnie możliwość interpretacji wyników.

                                                  Fakty są takie, że ilośc wypadków wzrosła i w tym temacie kłamałeś.

                                                  >
                                                  > > W którym miejscu? Konkrety.
                                                  >
                                                  > Pisząc co piszesz w formie w jakiej piszesz. Zarzucając co zarzucasz. itp.itd.

                                                  Itp. itd., czyli bełkot.

                                                  >
                                                  > > Bezpieczniej, bo na światłach?
                                                  >
                                                  > Też ale nie tylko, robią także inne rzeczy.

                                                  A pasy na tylnym siedzeniu zapinają?


                                                  > Staruszek z Ciebie. Wigry 3 pamiętasz. Ja na komunię dostałem Karata. Jak
                                                  > domyślasz się już zapewne, sprawdziłem co napisałem organoleptycznie i nie
                                                  > tylko to. A Ty?

                                                  I co ci wyszło? Że rower z dynamem to perpetuum mobile? Pytam poważnie, bo chcę
                                                  wiedzieć czy udajesz ciołka, czy nim jesteś.

                                                  >
                                                  > > Prześledziłem. I wyszło mi, że zarówki zasilane są z baterii słonecznej,
                                                  > która
                                                  > > stanowi maska samochodu. O to ci chodzi?
                                                  >
                                                  > Nie, dalej wierzę w Twoją inteligencję.

                                                  Nie wiem.
                                                  Bo alternator kręci sie tak czy tak, czy są światła włączone czy nie?

                                                  > Udowadniasz właśnie to co Ci wcześniej napisałem. Podwójne nazwiska nie wzięły
                                                  > się znikąd. Jedni je mają, inni chcieliby mieć.

                                                  Ja bym nie chciał, bo to wstyd w przypadku faceta. Brzmi jakoś zniewieściale.

                                                  > Ja mam pojedyncze, do tego
                                                  > polskie i nie na -ski. Wcale mnie to nie boli. Napisałem com napisał, bom nie
                                                  > ze wsi :). A Ty?

                                                  Ja też nie. Ale są jeszcze ludzie o mentalności wsiuna, chociaż nie ze wsi.

                                                  • pietrekj Re: Wtrącę się na chwilę 27.06.07, 15:04
                                                    > Rozmawiałeś z moją żoną?

                                                    Może... Ale poeta miał co innego na myśli.

                                                    > Znam jednego, a właściwie jedną. Jest starą alkholicznką i mieszka z trzema
                                                    > kotami. I mówi "ku..." i "ch..".

                                                    Faktycznie obracamy się w różnych towarzystwach.

                                                    > Bo jesteś pozrem, który chce pokazać, że niby jest kulturalny. Pozerzy maja to
                                                    > do siebie, że lubią "się pokazywać", zamiast działać.
                                                    > Niby dlaczego mam do ciebie pisać wielką literą? Nawet do papieża bym tak nie
                                                    > pisał.

                                                    Skoro nie znasz zasad, nie pisz głupot.

                                                    > Fakty są takie, że ilośc wypadków wzrosła i w tym temacie kłamałeś

                                                    Fakty są takie, że w okresie 5 dni 2006 roku ilość wypadków była mniejsza niż w
                                                    okresie 9 dni 2007 roku. Między 5 dni a 9 dni jest 4 dni różnicy.

                                                    > Itp. itd., czyli bełkot.

                                                    Ech, życie. Napiszę Ci tak. Próbując kogoś poniżać wystawiasz świadectwo...
                                                    Myśl, myśl.

                                                    > A pasy na tylnym siedzeniu zapinają?

                                                    Ba! Koty w klatkach wożą.

                                                    > I co ci wyszło? Że rower z dynamem to perpetuum mobile? Pytam poważnie, bo
                                                    > chcę wiedzieć czy udajesz ciołka, czy nim jesteś.

                                                    Wyszło mi, że opory toczenia dynama mają się nijak do obciążenia układu
                                                    elektrycznego, bowiem prądu nie krzesa się z tarcia. Po drodze jest pole
                                                    magnetyczne. Co ciekawe im szybciej pedałuję tym jaśniej świecą żaróweczki. To
                                                    bardzo zastanawiające zjawisko.

                                                    > Nie wiem.
                                                    > Bo alternator kręci sie tak czy tak, czy są światła włączone czy nie?

                                                    No powoli łapiesz...Dalej wierzę w Twoją inteligencję

                                                    > Ja bym nie chciał, bo to wstyd w przypadku faceta. Brzmi jakoś zniewieściale.

                                                    Faktycznie, obracamy się w różnych środowiskach. Różnie też podchodzimy do
                                                    rzeczy normalnych. Najwyraźniej w Twoim środowisku nazwiska, prawa fizyki są
                                                    postrzegane zależnie od punktu widzenia i tego co kto komu chce udowodnić.

                                                    > Ja też nie. Ale są jeszcze ludzie o mentalności wsiuna, chociaż nie ze wsi.

                                                    Widzisz młody człowieku, powiedzenie o kimkolwiek "wsiun" obraża porządnych
                                                    ludzi ze wsi, a jest ich na pęczki.

                                                    Mimo wszystko pozdrawiam
                                                    Piotrek


                                                  • wysprzeglony O k....! Samochód mi się zj...!@ 27.06.07, 15:36
                                                    Pomyslałem sobie, że no rzeczywiście, jeżeli alternator cały czas się kręci, to
                                                    nie ważne ile do niego podłączyć żarówek - i tak się będzie krecił.
                                                    Dalej pomyślałem, że w takim razie podłączę instalację domową do alternatora
                                                    samochodu. Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Zostawiłem samochod na podwórku na
                                                    wolnych obrotach, wziąłem przedłużacz, jeden koniec włożyłem do gniazdka, a
                                                    drugi do akumulatora. I jak nie jeb...! Samochód zgasł i wywaliło wszystkie
                                                    korki w domu. Teraz nie moge odpalic samochodu. A już myślałem, że jak
                                                    eksperymetn się powiedzie, to będę sprzedawał tani prąd dla całej dzielnicy.
                                                    A może źle zrobiłem? Może trzeba było bezposrednio do akumulatora podłączyć?
                                                    Czy jaśnie hrabia z Orleanu mi może teraz jakos pomóc?
                                                  • pietrekj Re: O k....! Samochód mi się zj...!@ 27.06.07, 16:12
                                                    Źle pomyślałeś. Eksperyment powinien zaś mieć zgoła inny przebieg i efekt. Czy
                                                    nigdy nie zdarzyło Ci się umożliwiać komuś odpalenia (albo odpalać od kogoś
                                                    samemu)samochodu np zimą, jeżeli nie to widziałeś to jak sądzę? Czy
                                                    którykolwiek, kiedykolwiek wybuchł?
                                                  • wysprzeglony Re: O k....! Samochód mi się zj...!@ 27.06.07, 19:03
                                                    pietrekj napisał:

                                                    > Źle pomyślałeś. Eksperyment powinien zaś mieć zgoła inny przebieg i efekt. Czy
                                                    > nigdy nie zdarzyło Ci się umożliwiać komuś odpalenia (albo odpalać od kogoś
                                                    > samemu)samochodu np zimą, jeżeli nie to widziałeś to jak sądzę? Czy
                                                    > którykolwiek, kiedykolwiek wybuchł?

                                                    No zdarzało mi się.
                                                    Ale nie z sieci tylko z akumulatora.
                                                    I nic się nie stało, rzeczywiście.
                                                  • wysprzeglony Re: Wtrącę się na chwilę 27.06.07, 15:48
                                                    pietrekj napisał:

                                                    > Faktycznie obracamy się w różnych towarzystwach.

                                                    O co ci chodzi? Ona jest prawdziwą arystokratką. sam mi zarzucałes, że nie znam
                                                    żadnego arystokraty, a jak sie okazało, że znam , to też niedobrze. Weź się
                                                    człowieku zdecyduj.

                                                    > Skoro nie znasz zasad, nie pisz głupot.


                                                    Jakich zasad? Pisanie 'Ty' mała literą jest jak najbardziej poprawne i normalne.
                                                    Tak samo jak 'bóg' z małej litery. Moja polonistka zawsze na to zwracała uwagę,
                                                    więc dobrze pamiętam.

                                                    > Fakty są takie, że w okresie 5 dni 2006 roku ilość wypadków była mniejsza niż w
                                                    >
                                                    > okresie 9 dni 2007 roku. Między 5 dni a 9 dni jest 4 dni różnicy.

                                                    Już ci tłumaczyłem, że długi weekend nalezy traktowac całościowo, żeby móc porównać.
                                                    Bo inaczej, to ja mogę powiedzeć, że wczoraj i przedwczoraj było więcej wypadków
                                                    niż w wigilię i pierwszy dzien świąt. I o czym to świadczy?


                                                    > Ech, życie. Napiszę Ci tak. Próbując kogoś poniżać wystawiasz świadectwo...
                                                    > Myśl, myśl.

                                                    Ja poniżam? Sam sie poniżasz. To z twoich teorii się smieja, nie z moich.

                                                    > Ba! Koty w klatkach wożą.

                                                    A psy w fotelikach?


                                                    > Wyszło mi, że opory toczenia dynama mają się nijak do obciążenia układu
                                                    > elektrycznego, bowiem prądu nie krzesa się z tarcia. Po drodze jest pole
                                                    > magnetyczne. Co ciekawe im szybciej pedałuję tym jaśniej świecą żaróweczki. To
                                                    > bardzo zastanawiające zjawisko.

                                                    A pole magnetyczne to niby skąd sie bierze? Z księżyca?
                                                    Może spróbuj podłączyć do dynama 100 żarówek i zobacz co się stanie. Juz ci
                                                    mopge kupić te żarówki, żebys nie płakał.

                                                    >
                                                    > > Nie wiem.
                                                    > > Bo alternator kręci sie tak czy tak, czy są światła włączone czy nie?
                                                    >
                                                    > No powoli łapiesz...Dalej wierzę w Twoją inteligencję

                                                    Zgłoś sie do Urzędu Patentowego. Wiesz ile dostaniesz za taki patent? Kupę forsy.

                                                    > Faktycznie, obracamy się w różnych środowiskach. Różnie też podchodzimy do
                                                    > rzeczy normalnych. Najwyraźniej w Twoim środowisku nazwiska, prawa fizyki są
                                                    > postrzegane zależnie od punktu widzenia i tego co kto komu chce udowodnić.

                                                    Podwójne nazwiko dla faceta nie jest normalne, bo co to niby ma oznaczać? Że
                                                    wyszedł za mąż?
                                                    A prawa fizyki są jedne i niezmienne i obalając je coraz bardziej się ośmieszasz.

                                                    > Widzisz młody człowieku, powiedzenie o kimkolwiek "wsiun" obraża porządnych
                                                    > ludzi ze wsi, a jest ich na pęczki.

                                                    Przecież pisałem, ze nie trzeba mieszkac w mieście, żeby być wsiunem.

                                                    > Mimo wszystko pozdrawiam


                                                    A ja nie, bo co to znaczy 'pozdrawiam'?
                                                    Kolejny frazes, któryu ma pokazac jaki z ciebie 'kurturarny' człowiek.
                                                  • pietrekj Re: Wtrącę się na chwilę 27.06.07, 17:00
                                                    > O co ci chodzi? Ona jest prawdziwą arystokratką. sam mi zarzucałes, że nie
                                                    > znam żadnego arystokraty, a jak sie okazało, że znam , to też niedobrze. Weź
                                                    > się człowieku zdecyduj.

                                                    Przecież pisałem, że obracamy się w różnych środowiskach a więc i arystokratów
                                                    najwyraźniej innych znamy :)

                                                    > Jakich zasad? Pisanie 'Ty' mała literą jest jak najbardziej poprawne i
                                                    normalne

                                                    Zasad kultury korespondencji chłopie! Sztuka pisania listów nawet się nazywa
                                                    (Twoja polonistka powinna była Ci o tym powiedzieć), a ja Ci nie powiem jakie
                                                    to słowo, dokształcaj się sam.
                                                    Natomiast nie znając tak podstawowych zasad nie ucz kultury innych.
                                                    Tyle w temacie.

                                                    > Bo inaczej, to ja mogę powiedzeć, że wczoraj i przedwczoraj było więcej
                                                    > wypadków niż w wigilię i pierwszy dzien świąt. I o czym to świadczy?

                                                    O możliwości tendencyjnego zestawiania i porównywania statystyk w celu
                                                    udowodnienia własnej teorii.

                                                    > A psy w fotelikach?

                                                    Psy nie, dzieci tak.

                                                    > A pole magnetyczne to niby skąd sie bierze? Z księżyca?
                                                    > Może spróbuj podłączyć do dynama 100 żarówek i zobacz co się stanie. Juz ci
                                                    > mopge kupić te żarówki, żebys nie płakał.

                                                    Pole magnetyczne w dynamie jest z magnesów stałych. W alternatorze jest to
                                                    trochę inaczej, w każdym bądź razie jak za dużo podłączysz nie wybuchnie.
                                                    Wiesz jaka jest zależność prądu od obrotów prądnicy?
                                                    Pole magnetyczne to jest tak oporne, że ludziska marzą o pociągach na poduszce
                                                    magnetycznej.

                                                    > Podwójne nazwiko dla faceta nie jest normalne, bo co to niby ma oznaczać? Że
                                                    > wyszedł za mąż?

                                                    Oznacza, że jego mama takie miała.

                                                    > A prawa fizyki są jedne i niezmienne i obalając je coraz bardziej się
                                                    > ośmieszasz.

                                                    Które prawo fizyki obalam? Bo zasady zachowania energii na razie jeszcze nie
                                                    próbuję. Natomiast mamy różne spojrzenia na elektrotechnikę stosowaną w
                                                    samochodach. Ty twierdzisz, jak mniemam, że dla świecenia żarówek np 160W przez
                                                    godzinę potrzebna jest 160W moc silnika przez godzinę. Ja twierdzę, że nie
                                                    ponieważ silnik jest obciążony jedynie prądnicą/alternatorem, produkującą prąd
                                                    w funkcji obrotów silnika, stąd powstaje pewna nadwyżka zagospodarowywana w
                                                    sprytny sposób, a gdy nie jest potrzebna (ta nadwyżka) działają układy
                                                    regulacji. Sposób zagospodarowania nadwyżki to już chyba znasz. Prądnica zaś
                                                    cały czas kręci, chyba że przeoczyłem moment wyprodukowania auta z taką
                                                    odłączaną od paska. Nie wykluczam, że świecenie świateł może spowodować
                                                    dodatkowe (bo najczęściej mamy alternator) zużycie paliwa ale jeżeli to rzędu
                                                    promili a nie procent.
                                                    Skończyłem temat.

                                                    > Przecież pisałem, ze nie trzeba mieszkac w mieście, żeby być wsiunem.
                                                    > A ja nie, bo co to znaczy 'pozdrawiam'?
                                                    > Kolejny frazes, któryu ma pokazac jaki z ciebie 'kurturarny' człowiek.

                                                    Zamiast inwektyw koleś mam dla Ciebie dobrą radę (powtórzę się):
                                                    Nie znając podstawowych zasad nie ucz kultury innych.
                                                    Tyle w temacie.
                                                    Żegnam.

                                                  • bolo737 przepraszam że się powtarzam 27.06.07, 17:11
                                                    pietrekj napisał:

                                                    > godzinę potrzebna jest 160W moc silnika przez godzinę. Ja twierdzę, że nie
                                                    > ponieważ silnik jest obciążony jedynie prądnicą/alternatorem, produkującą >
                                                    >prąd w funkcji obrotów silnika, stąd powstaje pewna nadwyżka zagospodarowywana
                                                    >w sprytny sposób, a gdy nie jest potrzebna (ta nadwyżka) działają układy
                                                    > regulacji. Sposób zagospodarowania nadwyżki to już chyba znasz. Prądnica zaś
                                                    > cały czas kręci, chyba że przeoczyłem moment wyprodukowania auta z taką
                                                    > odłączaną od paska. Nie wykluczam, że świecenie świateł może spowodować
                                                    > dodatkowe (bo najczęściej mamy alternator) zużycie paliwa ale jeżeli to rzędu
                                                    > promili a nie procent.
                                                    > Skończyłem temat.

                                                    Powyższe wskazuje że z techniką i wykształceniem technicznym nie masz nic
                                                    wspólnego. Jest to niestety stek bzdur sprzecznych z podstawowymi zasadami
                                                    fizyki. Jeszcze raz przepraszam że się powtarzam, ale skoro ty powtarzasz
                                                    swoje...
                                                  • wysprzeglony Re: przepraszam że się powtarzam 27.06.07, 19:23
                                                    bolo737 napisał:

                                                    > Powyższe wskazuje że z techniką i wykształceniem technicznym nie masz nic
                                                    > wspólnego. Jest to niestety stek bzdur sprzecznych z podstawowymi zasadami
                                                    > fizyki. Jeszcze raz przepraszam że się powtarzam, ale skoro ty powtarzasz
                                                    > swoje...
                                                    >

                                                    Ja myślę, że on sobie jaja robi i nas wkręca.
                                                    Właśnie sobie wypiłem trzecie piwo i tak pomyślałem.

                                                  • wysprzeglony Re: Wtrącę się na chwilę 27.06.07, 19:20
                                                    pietrekj napisał:

                                                    > Przecież pisałem, że obracamy się w różnych środowiskach a więc i arystokratów
                                                    > najwyraźniej innych znamy :)

                                                    A jakich ty znasz? Dziadziusiów śpiących w szlafmycach i mówiących bezdźwięczne
                                                    'r'? To ja już wolę tę starą prukwę, którą znam. Przynajmniej jest naturalna.

                                                    > Zasad kultury korespondencji chłopie! Sztuka pisania listów nawet się nazywa
                                                    > (Twoja polonistka powinna była Ci o tym powiedzieć), a ja Ci nie powiem jakie
                                                    > to słowo, dokształcaj się sam.
                                                    > Natomiast nie znając tak podstawowych zasad nie ucz kultury innych.
                                                    > Tyle w temacie.

                                                    Musze ci się do czegoś przyznać. Nie napisałem w życiu żadnego listu!
                                                    Za to często zdarza mi sie pisać e-maile i na pewno nie piszę w nich 'ty' wielką
                                                    litera, a wręcz wszystko piszę małą literą, bo tak jest wygodnie, nawet do
                                                    szefa. I jeszcze nikt mi za to nie dał w pysk ani nie wyzwał od chamów.

                                                    > > Bo inaczej, to ja mogę powiedzeć, że wczoraj i przedwczoraj było więcej
                                                    > > wypadków niż w wigilię i pierwszy dzien świąt. I o czym to świadczy?
                                                    >
                                                    > O możliwości tendencyjnego zestawiania i porównywania statystyk w celu
                                                    > udowodnienia własnej teorii.

                                                    Faktem jest, że w majowy długi weekend zdarzyło się więcej wypadków niż przed
                                                    rokiem - zaprzeczysz?. Licząc nawet proporcjonalnie do przejechanych kilometrów
                                                    przez przeciętny samochód, wyjdzie więcej, bo jak już mówiłem, przeciętny Polak
                                                    wyjeżdżał na długi weekend raz i wracał raz i wcale nie jechał dalej z tego
                                                    powodu, że miał kilka dni wolnego więcej.

                                                    > > A psy w fotelikach?
                                                    >
                                                    > Psy nie, dzieci tak.

                                                    A psy gdzie?

                                                    > Pole magnetyczne w dynamie jest z magnesów stałych. W alternatorze jest to
                                                    > trochę inaczej, w każdym bądź razie jak za dużo podłączysz nie wybuchnie.
                                                    > Wiesz jaka jest zależność prądu od obrotów prądnicy?
                                                    > Pole magnetyczne to jest tak oporne, że ludziska marzą o pociągach na poduszce
                                                    > magnetycznej.

                                                    I ty uważasz, że samo pole magnetyczne wyprodukuje prąd? Dziwne, bo ja sobie
                                                    przyłożyłem magnes do żarówki i ani nie zaświeci. Dlaczego?
                                                    Serio, ty naprawdę tak uważasz?

                                                    > Oznacza, że jego mama takie miała.

                                                    Moja siostra ma podwójne nazwisko, bo jest adwokatem, ale jej dzieci mają
                                                    nazwisko po ojcu. Dlaczego?

                                                    > Które prawo fizyki obalam? Bo zasady zachowania energii na razie jeszcze nie
                                                    > próbuję.

                                                    Właśnie to.

                                                    > Natomiast mamy różne spojrzenia na elektrotechnikę stosowaną w
                                                    > samochodach. Ty twierdzisz, jak mniemam, że dla świecenia żarówek np 160W przez
                                                    >
                                                    > godzinę potrzebna jest 160W moc silnika przez godzinę. Ja twierdzę, że nie
                                                    > ponieważ silnik jest obciążony jedynie prądnicą/alternatorem, produkującą prąd
                                                    > w funkcji obrotów silnika, stąd powstaje pewna nadwyżka zagospodarowywana w
                                                    > sprytny sposób, a gdy nie jest potrzebna (ta nadwyżka) działają układy
                                                    > regulacji. Sposób zagospodarowania nadwyżki to już chyba znasz. Prądnica zaś
                                                    > cały czas kręci, chyba że przeoczyłem moment wyprodukowania auta z taką
                                                    > odłączaną od paska. Nie wykluczam, że świecenie świateł może spowodować
                                                    > dodatkowe (bo najczęściej mamy alternator) zużycie paliwa ale jeżeli to rzędu
                                                    > promili a nie procent.
                                                    > Skończyłem temat.

                                                    A ja nie skończyłem.
                                                    Bo właśnie myślę o projekcie elektrowni o mocy powiedzmy 100 MW.
                                                    Ja wiadomo elektrownia składa się z prądnicy obciążonej zwykle równomiernie.
                                                    Gdyby tak więc do niej podłączyć drugie miasto, to nic sie złego nie powinno
                                                    stać, a miasto będzie miało energię za darmo.
                                                    A w ogóle to idź do samochodu, włącz silnik na wolnych obrotach i włącz
                                                    wszystkie światła. Zobaczysz na obrotomierzu co się stanie, a może nawet usłyszysz.
                                                    Jesteś koleś zajebistym dyletantem. Aż mi cię zal.


                                                    > Zamiast inwektyw koleś mam dla Ciebie dobrą radę (powtórzę się):
                                                    > Nie znając podstawowych zasad nie ucz kultury innych.
                                                    > Tyle w temacie.
                                                    > Żegnam.
                                                    >

                                                    Jaką inwektywę napisałem? 'Wsiun'?
                                                    A czy to moja wina, że w Polsce są wsiuny, miastowi itd.?
                                                    Takie jest życie.
                                                    Jeden rodzi się plebsem, drugi klasą średnią, a trzeci hrabią.
                                                    Jesteś może komunistą?
                                                  • pietrekj Czy ja Was wkręcam? 28.06.07, 09:40
                                                    Jasne, całe długie dnie marzyłem o tym aby jakiegoś przeciwnika świateł wkręcić.
                                                    Dlatego zadam pytanie:
                                                    jeżeli podłączymy żarówkę do prądnicy, to czy prawdą jest, że przy wyższych
                                                    obrotach prądnicy będzie świeciła jaśniej?
                                                  • bolo737 Re: Czy ja Was wkręcam? 28.06.07, 10:22
                                                    pietrekj napisał:

                                                    > jeżeli podłączymy żarówkę do prądnicy, to czy prawdą jest, że przy wyższych
                                                    > obrotach prądnicy będzie świeciła jaśniej?

                                                    Trochę za mało danych - może być różnie - poza tym nie wiem do czego
                                                    zmierzasz. "Prądnice" są różne. Jeżeli myślisz np. najprostszej rowerowej
                                                    (dynamo) to tak - przy wyższych obrotach żarówka będzie świeciła jaśniej
                                                    (E=Fi*n*z gdzie E - siła elektromotoryczna, Fi - strumień magnetyczny, n -
                                                    obroty wirnika, z - ilość zwojów stojana). W samochodach stosuje się regulatory
                                                    napięcia utrzymujące je na stałym poziomie, niezależnie od obrotów prądnicy
                                                    (alternatora), tak więc żarówka nie będzie świeciła jaśniej.

                                                    Proponuję - dla uproszczenia rozważań - ograniczyć się do dynama rowerowego -
                                                    gdyż taki przykład podałeś w którymś z postów wyżej.
                                                    Ale do czego zmierzasz ?
                                                  • pietrekj Re: Czy ja Was wkręcam? 28.06.07, 14:56
                                                    Dobrze, wiemy skąd i jak indukuje się SEM.
                                                    Zmierzam albo do przyznania oponentom racji i odszczekania tego, co pisałem (z
                                                    publicznym przyznaniem się do zaćmień umysłu włącznie) albo do udowodnienia
                                                    braku istotnego wzrostu zużycia paliwa w wyniku jazdy z zapalonymi światłami
                                                    (nie 2%).
                                                    Czy opory mechaniczne stawiane przez stojan rotorowi/wirnikowi rosną wraz z
                                                    obciążeniem elektrycznym cewki?
                                                  • bolo737 ale do czego zmierzasz? 28.06.07, 15:32
                                                    pietrekj napisał:

                                                    > Dobrze, wiemy skąd i jak indukuje się SEM.
                                                    > Zmierzam albo do przyznania oponentom racji i odszczekania tego, co pisałem(z
                                                    > publicznym przyznaniem się do zaćmień umysłu włącznie) albo do udowodnienia
                                                    > braku istotnego wzrostu zużycia paliwa w wyniku jazdy z zapalonymi światłami
                                                    > (nie 2%).

                                                    To że że zmierzasz do powyższego to wiem, ale nie w takich ogólnych kategoriach
                                                    myślałem. Nie rozumiem do czego zmierzają pytania jak nizej:

                                                    > Czy opory mechaniczne stawiane przez stojan rotorowi/wirnikowi rosną wraz z
                                                    > obciążeniem elektrycznym cewki?

                                                    Jeżeli przez powyższe "opory mechaniczne" rozumieć "opór na pedałach roweru" -
                                                    to tak - rośnie on po dołączeniu obciążenia do cewki dynama. Jeżeli rozumieć
                                                    przez to opory mechaniczne wynikające z konstrukcji dynama - tarcie na
                                                    łożyskach wirnika itp. to nie. Przecież juz to wyjaśniałem w poprzednim
                                                    poscie !!!
                                                  • wysprzeglony Re: Czy ja Was wkręcam? 28.06.07, 17:40
                                                    pietrekj napisał:

                                                    > Dobrze, wiemy skąd i jak indukuje się SEM.
                                                    > Zmierzam albo do przyznania oponentom racji i odszczekania tego, co pisałem (z
                                                    > publicznym przyznaniem się do zaćmień umysłu włącznie) albo do udowodnienia
                                                    > braku istotnego wzrostu zużycia paliwa w wyniku jazdy z zapalonymi światłami
                                                    > (nie 2%).
                                                    > Czy opory mechaniczne stawiane przez stojan rotorowi/wirnikowi rosną wraz z
                                                    > obciążeniem elektrycznym cewki?

                                                    Powatrzam ci raz jeszcze: zostaw samochód na wolnych obrotach i włącz światła.
                                                    Robiłeś to? Nie? To zrob to i przestań się błaźnić!
                                                    Wiem, że teraz ci wstyd przyznać mi rację, ale nie martw się - to nie wstyd byc
                                                    głupim, wstyd nie umiec się do tego przyznać.
                                                    Pytanie pomocnicze: jak to się dzieje, ze samochód w włączoną klimatyzacja
                                                    więcej pali? Bo chyba nie zaprzeczysz? Przecież klimatyzacja działa na prąd tak
                                                    jak światła.
                                                    A wracają do dynama, sam stweirdziłeś, że trzeba szybiecj pedałowac, żeby
                                                    żarówka jaśniej sie świeciła. Działa to więc i w druga stronę: żeby żarówka
                                                    jasniej się świeciła trzeba szybciej pedałować, a więc więcej zjeść. Tak samo
                                                    żeby świeciły się dwie żarówki trzeba pedałować szybciej niż z jedną zarówką.
                                                    A może według ciebie do dynama można podłączyc milion żarówek i nawet dziecko
                                                    rozświetli taka choinke?
                                                  • bolo737 pietrekj - szczekaj !!! 29.06.07, 15:10
                                                    pietrekj napisał:

                                                    > Zmierzam albo do przyznania oponentom racji i odszczekania tego, co pisałem
                                                    >(z publicznym przyznaniem się do zaćmień umysłu włącznie) albo do udowodnienia
                                                    > braku istotnego wzrostu zużycia paliwa w wyniku jazdy z zapalonymi światłami
                                                    > (nie 2%).

                                                    Ja myślę że skoro pisałeś o "promilach" a za "istotny wzrost zużycia paliwa"
                                                    uważasz 2% to "istotnym" jest też 1,5%. Owe 1,5% sam wskazałeś niżej jako
                                                    podawane przez ekspertów z ITS. Eksperci z BASt (Niemiecki Urząd Ruchu
                                                    Drogowego) określają zwiększone zużycie na więcej - patrz strona ADAC:

                                                    www.adac.de/images/_Fahren%20mit%20Licht%20am%20Tag%2006_07_tcm8-56938.pdf

                                                    Mamy tam (dla normalnych świateł mijania) 0,207 ltr/100 km czyli jakieś 2,6%...

                                                    To że może być znaaacznie więcej - np. w korku próżno ci jako techniczno-
                                                    fizycznemu dyletantowi tłumaczyć.
                                                  • wysprzeglony Re: Czy ja Was wkręcam? 28.06.07, 10:23
                                                    pietrekj napisał:

                                                    > Jasne, całe długie dnie marzyłem o tym aby jakiegoś przeciwnika świateł wkręcić
                                                    > .
                                                    > Dlatego zadam pytanie:
                                                    > jeżeli podłączymy żarówkę do prądnicy, to czy prawdą jest, że przy wyższych
                                                    > obrotach prądnicy będzie świeciła jaśniej?

                                                    I co z tego? To chyba naturalne.
                                                    Nie odpowiedziales na moje wczesniejsze pytanie.
                                                    Jezeli jestes taki pewien, to odpowiedz i bedzie czarno na białbym, ze jesteś
                                                    kretynem, bo tak twój kretynizm rozmywa się w kilku postach.
                                                  • pietrekj Wytrącam się 29.06.07, 14:05
                                                    Czas coś wyjaśnić.
                                                    Najpoważniejsi eksperci z ITS, KE itp. wyliczyli że jazda na światłach może
                                                    spowodować wzrost zużycia paliwa o 0,5 do 1,5%. Podpisują się pod tym imieniem,
                                                    nazwiskiem i tytułem - więc co nieco ryzykują. Nie sądzę, by wszyscy oni
                                                    ośmieszali się dla kasy. Polscy internauci bez zastanowienia chlapią 2% i
                                                    więcej (a są tacy co im 10% wyszło bo w korkach stoją). Zakładając dobrą wolę z
                                                    obu stron chciałem poszukać przyczyn tych rozbieżności (jeżeli założymy złą -
                                                    pozostają pyskówki i pajacowanie). Jako najbardziej parwdopodobną przyczynę
                                                    określiłem to, że internauci notorycznie moc znamionową żarówek odnoszą do
                                                    minimalnej mocy silnika, dodatkowo dalej odnosząc się do średniego spalania
                                                    paliwa. Tymczasem trzeba brać pod uwagę co najmniej dwa czynniki:
                                                    1. Kiedy spada napięcie poniżej pewnego progu działa układ regulacji, choćby
                                                    podłącza akumulator, który jest doładowywany kiedy sllnik pracuje z większą
                                                    mocą (jeżeli regulatory nia zadziałają , pobór prądu przez żarówki i tak
                                                    spadnie, co da się stwierdzić mierzalnie mniejszą światłością)
                                                    2. Silnik na obrotach biegu jałowego spala poniżej średniej.

                                                    Oczywiste jest również, że ponieważ moc znamionowa żarówek jest podobna,
                                                    samochody o mocniejszych silnikach będą miały mniejsze problemy z pokonaniem
                                                    oporów prądnicy. Tak jak Arnie pedałując rowerkiem nie zauważy zapewne czy
                                                    włączył żaróweczki (i konsumpcja papki na porost mięśni znacząco nie wzrośnie),
                                                    ale mały Jasio może to poczuć w nóżkach (i zje nieco większy obiadek, albo
                                                    spali tkankę tłuszczową).

                                                    Cała ta heca była po to, by przekonać się jak poważnie podchdzicie do
                                                    zagadnienia.

                                                    Ponieważ jako typowy mieszczuch na koniec-tydzień udaję się do lasu, żegnam do
                                                    poniedziałku.

                                                  • bolo737 aha - to do tego niby zmierzałeś... 29.06.07, 14:55
                                                    zadawałeś jakieś pytania, odpowiedź otrzymałeś - a teraz twierdzisz:

                                                    pietrekj napisał:
                                                    > Cała ta heca była po to, by przekonać się jak poważnie podchdzicie do
                                                    > zagadnienia.
                                                    i myślisz że "hecą" luki w wykształceniu przykryjesz ?
                                                    w zasadzie możnaby powtórzyć po raz trzeci:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=64779792&a=64954623
                                                    (czy wskazać fragmenty w twoim ostatnim mailu które są tego potwierdzeniem ? -
                                                    choć generalnie szkoda na ciebie czasu).
                                                  • bolo737 pewnie się nie podciągniesz, ale... 29.06.07, 15:52
                                                    pietrekj napisał:

                                                    > Jak będziesz przy czasie wskaż te luki. Może się podciągnę.

                                                    Generalnie twoje wywody opierają się na założeniu, że "alternator i tak się
                                                    kręci". Otóż choćbyś nie wiem jak kombinował, nie wiem jak mącił o "minimalnych
                                                    obrotach", "działaniu regulatora" itp. to nie zmienisz faktu że energia
                                                    potrzebna do świecenia żarówek bierze się z paliwa. Dodatkowego paliwa. Jego
                                                    ilość jest prosto określana przez wartość opałową paliwa, sprawność silnika
                                                    spalinowego, sprawność alternatora, moc żarówek i stowarzyszonych układów.
                                                    Jeżeli nie znasz zasady zachowania energii to kto cię przepuścił przez szkołę
                                                    średnią ???
                                            • bolo737 no nie - teraz to palnąłeś jak... 27.06.07, 13:41
                                              pietrekj napisał:

                                              > Na rowerze? To nie jest ironia, moc dynama do mocy człowieka ma się też jakoś
                                              > prawda? Zauważ, że opór na pedałach rośnie po zaczepieniu prądnicy a nie po
                                              > podłączeniu żaróweczek.

                                              Chyba nadal w perpetum mobile wierzysz. Opór na pedałach może i rośnie po
                                              zaczepieniu prądnicy - ale cóż - mechanizmy nie są idealne. Jeszcze bardziej
                                              rosnie po podłączeniu żaróweczek.
                                                • bolo737 Re: no nie - teraz to palnąłeś jak... 27.06.07, 14:23
                                                  pietrekj napisał:

                                                  > Jaasne. Jak jeździłem baz żarówek to od razu lżej było!
                                                  > Bo z przepalonymi to już nie.

                                                  Ale o co ci chodzi ??? Czy to miał być jakiś dowcip maskujący twoją niznajomość
                                                  podstawowych praw fizyki ? Mógłbyś jasniej ? Bo powyższe kupy się nie trzyma.
                                                • wysprzeglony Re: no nie - teraz to palnąłeś jak... 27.06.07, 14:28
                                                  pietrekj napisał:

                                                  > Jaasne. Jak jeździłem baz żarówek to od razu lżej było!
                                                  > Bo z przepalonymi to już nie.

                                                  Przestań się juz kompromitować.
                                                  Żeby dopełnić swej kompromitacji, odpowiedz tutaj jawnie na pytanie, czy podane
                                                  twierdzenie jest prawdziwe: dynamo podłączone do żarówki nie stawia wiekszego
                                                  oporu niż dynamo bez żarówki. Czy tak?

                                                  Tylko proszę, zastanów się dobrze zanim odpowiesz.
                                • bolo737 biedaczek 26.06.07, 19:37
                                  emes-nju napisał:

                                  >a tys sie czepnal SLOWA "flota".
                                  emesik oczywiscie niczego się nie czepia...

                                  > Pa pa - mam dosc dyskutowania w ten sposob. Ja mam jakies zdanie, ty masz
                                  >swoje; ja probuje je przedstawic, ty probujesz zmieszac mnie z g..., ktorego
                                  >produkcja zajmuja sie przeciwnicy swiatel na tym forum.

                                  cierpisz chłopcze na manię prześladowczą. zmieszaną z poczuciem misji (do
                                  którego sam się hehe przyznałeś). fachowo nazywa się to syndrom oblężonej
                                  twierdzy.

                                  taaa - "prostaku", "szczeniaku", "przykład głupoty i arogancji", "ile ty masz
                                  lat", "pier..." itd. otóż sam owo g..no produkujesz i sam się z nim mieszasz.
                                  • wysprzeglony Re: Mam dane za 2007 !!! Porównanie !!! Jest więc 26.06.07, 22:44
                                    habudzik napisał:

                                    > A możesz mi wyjaśnić dlaczego światła przyczyniły sie do tego że ilośćwypadków
                                    > nie spadła a spadła ilość przypadków śmiertelnych ?

                                    Wiem!
                                    Bo jak jest jasno, to dusza nie chce opuścić ciała. To dlatego większość zgonów
                                    z powodu smiertelnych chorób zdarza się o 3 nad ranem.
                                    Może dlatego?
    • al9 gó.. a nie analizy 26.06.07, 17:56
      nie podoba Ci się obowiązej jazdy na światłach? masz problem. Bo ten przepis
      sie nie zmieni. W całej uni za dwa lata tak będziemy jezdzili. Wszystkie nowe
      auta będą miały światła do jazdy w dzień.
      Kiedyś tacy jak ty "analitycy" identyczne brednie opowiadali o pasach
      bezpieczenstwa.. i tez narzekali.
      Nie trzeba byc geniuszem, zeby zauważyc, że obowiązek włączania świateł
      POPRAWIA a nie pogarsza widoczność na drogach. A to jest znaczacy parametr
      bezpieczenstwa..
      Uważasz inaczej? twój problem
      al
      • derduch Re: gó.. a nie analizy 26.06.07, 18:59
        al9 napisał:

        > W całej uni za dwa lata tak będziemy jezdzili.

        Bzdury piszesz.

        ...a za 4 lata ogranicza prędkość do 20 km/h w miastach
        ...a za 6 lat przed pojazdem będzie biegł goniec z czerwoną chorągiewką.

        W cywilizowanym świecie oprócz Skandynawii taki przepis nie istnieje.
        Juz widzę jak Anglicy na taką bzdure się godzą, albo jeszcze lepiej, Amerykanie
        :-)))
      • habudzik Re: gó.. a nie analizy 26.06.07, 19:27
        al9 napisał:

        > nie podoba Ci się obowiązej jazdy na światłach? masz problem. Bo ten przepis
        > sie nie zmieni. W całej uni za dwa lata tak będziemy jezdzili.

        Bardzo możliwe jeśli producenci żarówek bedą widzieli zysk taki jak w Polsce.


        > Kiedyś tacy jak ty "analitycy" identyczne brednie opowiadali o pasach
        > bezpieczenstwa.. i tez narzekali.

        Różnica jednak polega na tym żezastosowanie pasów przyniosło wymierne korzyści
        wszystkim - spadła ilość zabitych i ciężko rannych i to naduch .



        > Nie trzeba byc geniuszem, zeby zauważyc, że obowiązek włączania świateł
        > POPRAWIA a nie pogarsza widoczność na drogach.

        Szkoda że nie poprawia bezpieczeństwa bo byłbym 'ZA'
    • marekglowacz Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 27.06.07, 15:07
      Okazuje sie, ze temat obowiazku jazdy na swiatlach ciagle potrafi wiele osob
      doprowadzic do szewskiej pasji. W dodatku najbardziej udzielaja sie ci, ktorzy
      najmniej spedzaja czasu za kolkiem i najmniej na drodze widzieli. Chyba nikt z
      tych co zabrali do tej pory glos w sprawie nie ma bladego pojecia o analizie
      danych statystycznych i interpretacji wynikow bo inaczej nie pojawiloby sie na
      forum tyle niedorzecznych stwierdzen. Co osoba to inna teoria. Mniejsza z tym
      co wyjdzie ze statystyki wypadkow, chyba nie trzeba tmlumaczyc ile czynnikow ma
      wplyw na liczbe wypadkow w zalozonym okresie wiec glupcem jest ten kto uwaza,
      ze sam obowiazek jazdy na swiatlach znaczaco poprawi sytuacje. Narazie to
      poprawil tylko frekwencje na forum i zdecydowanie zanizyl poziom wypowiedzi
      forumowiczow. Niezaprzeczalny jest jedynie fakt, iz zapalone swiatla poprawiaja
      widocznosc pojazdow w kazdych warunkach, czy zawsze to jest potrzebne? trudno
      orzec jednoznacznie ale skoro moze pomoc a nie zaszkodzi to dlaczego tego nie
      wprowadzic? Niektore osoby moglyby sie nie osmieszac uzywajac zuzycia paliwa
      jako koronnego agumentu przeciw omawianemu obowiazkowi. A ilez wiecej spalacie
      tego paliwa??? czym wy jexdzicie? syrenkami, maluchami z pierwszych lat
      produkcji??? zaloze sie ze spora czesc tych co najglosniej krzycza przeciw juz
      nie jest juz taka konsekwenta jesli chodzi o wlaczanie klimatyzaji, o zestaw
      audio jaki jest zamontowany czy ruszanie z piskiem. A ilez mniej kosztuja ich
      te zarowki zapalone... czysta hipokryzja albo raczej typowe polskie
      pieniactwo...byle byc przeciw, ot tak dla zasady. Od kilku tygodni jezdze po
      drogach wloskiego poludnia i po okresie szoku zaczynam w tym zamieszaniu
      widziec logike. Moze wlochom nie jest potrzebny obowiazek jazdy na swiatlach bo
      po prostu mysla na drodze? Tutaj w praktyce nie obowiazuja zadne przepisy,
      tutaj uzywa sie tylko klaksonu, swiatel dlugich i awaryjnych. reszta jest jak
      sie komu widzi, sygnalizacja swietlna nie obowiazuje itd. i co? mimo duzej
      ilosci drobnych stluczek malo kto ginie w wypadkach. a w polsce? wystarczy ze
      jeden idiota spozni sie i wjedzie na czerwonym to jest w stanie doprowadzic do
      niezlego karambolu z kilkoma ofiarami smiertelnymi. Wniosek? patrzec co sie
      dzieje na drodze i myslec!!! za siebie i za innych!!! Zamiast zasady
      ograniczonego zaufania powinna obowiazywac zasada calkowitego braku zaufania do
      innch uczestnikow ruchu. Tu gdzie jestem teraz czyli pod Neapolem na kadym
      kroku zauwazam, ze jezeli inny kierowca moze zrobic cos zaskakujacego to
      napewno to zrobi wiec trzeba z gory wziac na niego poprawke. Jak juz zginiesz w
      wypadku to nie bedzie mialo dla ciebie znaczenia czy miales pierwszenstwo czy
      nie. To ty masz patrzec i reagowac. Tylko zmiana mentalnosci polskich kierowcow
      moze poprawic statystyki wypadkowosci w znaczacym stopniu. A zamiast dyskutowac
      o zasadnosci obowiazku jazdy na swiatlach moze sie zastanowcie po co jest
      klakson w samochodzie...bo znakomita wieszkosc kierowcow w polsce nie wie. Dla
      przypomnienia; sluzy on ostrzeganiu o sytuacji niebezpiecznej a nie
      ostentacyjnemu wykazaniu komus na drodze jego przwinien. Jak dlugo jeszzcze
      trabienie bedzie w polsce postrzegane na rowni ze skrzywdzeniem komus matki?
        • bolo737 Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 27.06.07, 16:03
          wysprzeglony napisał:

          > 2. Nie ma dowodu, że włączone ogrzewanie szyby tylnej zmniejsza
          >bezpieczeństwo. A jesli nie, to należy wprowadzić nakaz jego włączania, bo
          >może pomóc, a napewno nie zaszkodzi.

          Oczywiście że tak. Nie raz widziałem ćwoka co jechał z całkowicie zaparowaną
          szybą tylną. Zapomniał włączyć ogrzewanie albo mu się nie chciało wstać i
          wytrzeć. Albo na prądzie oszczędzał. I na przewodach - tych namalowanych na
          szybie (pewnie też sie zużywają, mogą przepalić albo co). Jedzie taki baran,
          nic do tyłu nie widzi (nie trzeba mówić jakie to zagrożenia stwarza), ale na
          prądzie (benzynie) parę groszy do przodu będzie. Nie wie że na bezpieczeństwie
          nie mozna oszczędzać.

          Jestem za.
        • edgar22 Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 07:46
          > 2. Nie ma dowodu, że włączone ogrzewanie szyby tylnej zmniejsza bezpieczeństwo.
          > A jesli nie, to należy wprowadzić nakaz jego włączania,

          Było już kiedyś o ogrzewaniu tylnej szyby:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=63495830&a=63586142
          I to tworzenie schodków w nieskończoność - zupełnie jakbym czytał klemensa1... ;)
      • habudzik Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 27.06.07, 20:31
        marekglowacz napisał:

        . Niezaprzeczalny jest jedynie fakt, iz zapalone swiatla poprawiaja
        >
        > widocznosc pojazdow w kazdych warunkach,

        Czy zapalona żarówka na ścianie przed Tobą sprawi że poprawi się jej
        widoczność ?


        trudno
        > orzec jednoznacznie ale skoro moze pomoc a nie zaszkodzi to dlaczego tego nie
        > wprowadzic?

        Zaszkodzi środowisku a nie pomaga bezpieczeństwu wiec po kiego ????? Port USB w
        samochodzie nie poprawia i nie szkodzi . Tez wprowadzic obowiazek jego
        posiadania?
        • marekglowacz Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 10:20
          zamiast na sile szukac argumentow przeciw, wsiadz lepiej w samochod i pojezdzij
          troche. Po jakims czasie dojdziesz do wniosku, ze gdyby nie swiatla, nawet w
          bialy dzien to juz bys siedzial w boku jakiegos samochodu. niestety mimo staran
          nie zawsze jestesmy w stanie wszystko na czas zauwazyc. A oswietlony pojazd
          zawsze bedzie nieco lepiej widoczny niz ten nieoswietlony. To jest fakt a nie
          teza i dyskusji nie podlega. Porownanie ze sciana tylko uswiadcza mnie w
          przekonaniu, ze NIC jeszcze w zyciu na drodze nie widziales.
          • wysprzeglony Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 10:29
            marekglowacz napisał:

            > zamiast na sile szukac argumentow przeciw, wsiadz lepiej w samochod i pojezdzij
            >
            > troche. Po jakims czasie dojdziesz do wniosku, ze gdyby nie swiatla, nawet w
            > bialy dzien to juz bys siedzial w boku jakiegos samochodu. niestety mimo staran
            >
            > nie zawsze jestesmy w stanie wszystko na czas zauwazyc. A oswietlony pojazd
            > zawsze bedzie nieco lepiej widoczny niz ten nieoswietlony. To jest fakt a nie
            > teza i dyskusji nie podlega. Porownanie ze sciana tylko uswiadcza mnie w
            > przekonaniu, ze NIC jeszcze w zyciu na drodze nie widziales.


            Bredzisz.
            Jeżdżę kilkanaście lat bez świateł i bez wypadku. Posługując się twoja
            argumentacją, to jest argument przeciwko światłom.
            A w ogóle to trzeba mysleć mózgiem zamiast telewizją.
            • marekglowacz Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 10:40
              "Bredzisz.
              > Jeżdżę kilkanaście lat bez świateł i bez wypadku. Posługując się twoja
              > argumentacją, to jest argument przeciwko światłom.
              > A w ogóle to trzeba mysleć mózgiem zamiast telewizją"
              Zgodnie ze statystyka twoj przypadek jest jak najbardziej prawdopodobny.
              Pamietaj jednak, ze skoro tobie sie udaje to nie znaczy, ze innym bedzie sie
              udawalo dokladnie tak samo. To po pierwsze. Po drugie ty jezdziles bez swiatel
              okej ale przeczytaj moj pierwszy post - typowe polskie podejscie po co zapalac
              skoro wiedze? a pomyslales ze pewnego razu to ciebie ktos moze nie zobaczyc?
              tylko dlatefo ze przez moment byles pod slonce? i co ? sprawi ci roznice czy to
              byla twoja czy jego wina jak bedziesz patrzyl z chmurek na swiat? Jednym z
              podstawowych objawow myslenia na drodze jest ulatwianie zycia innym a nie tylko
              sobie. To ze ty widzisz nie jest rownoznaczne ze tak samo szybko ciebie ktos
              zobaczy. Wiecej pokory, mniej pewnosci siebie - polecam przydaje sie na drodze.
              Po trzecie - forum nie sluzy obrazaniu nikogo - to tak dla przypomnienia.
          • habudzik Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 11:17
            marekglowacz napisał:

            > zamiast na sile szukac argumentow przeciw, wsiadz lepiej w samochod i pojezdzij
            >
            > troche. Po jakims czasie dojdziesz do wniosku, ze gdyby nie swiatla, nawet w
            > bialy dzien to juz bys siedzial w boku jakiegos samochodu.

            Jeżdże i to nie tylko po naszym pieknym kraju ale i tam gdzie nie ma obowiązku
            świecenia w asfalt .




            niestety mimo staran
            >
            > nie zawsze jestesmy w stanie wszystko na czas zauwazyc.

            Wytłumacz może Ty dlaczego nie widzisz samochodu z odległości istotnej dla
            bezpieczeństwa ???
                • marekglowacz Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 13:18
                  juz nieraz slyszalem od ludzi "po strzale" jak sie zarzekali ze nie zauwazyli w
                  pore samochodu chociaz zgodnie ze wszystkimi znakami na niebie i ziemi powinni
                  byli go zobaczyc. Zdarza sie i to wielu ludziom zagapic, po prostu po ludzku
                  zagapic. Nie twierdze, ze brak swiatel bedzie wtedy winien, absolutnie nie. Ale
                  wielu z tych "zagapionych" moze wlasnie uratowac ten dodatkowy blysk swiatla
                  jesli mozna to tak nazwac. Dlatego widze pozytywne strony obowiazku jazdy na
                  swiatlach mijania i uwazam, ze pomimo slusznosci niektorych argumentow przeciw
                  i tak warto wlaczyc te swiatla. Jezeli choc jednemu kierowcy dzieki temu uda
                  sie w pore zorietnowac i nie wchrzanic mi sie na droge to juz bedzie pozytyw.
                  Trudno jest mi pojac tak silny opor wielu przed tym obowiazkiem. Z tego co
                  widzialem i sam przezylem na drodze i pewno jeszcze wiele przezyje to wole juz
                  zapalic te swiatla. Przynajmniej w polsce bo we wloszech lepiej jednak
                  popracowac nad spostrzegawczoscia i umiejetnoscia uzywania w pore klaksonu i
                  lusterek. U nas tez by sie przydalo a nie tylko slepo patrzec i myslec ze
                  przeciez ja jade dobrze i mam pierwszenstwo, niech patrza inni.
                  Zgadzam sie z tymi co smieja sie z argumentow, ze swiatla poprawia znaczaco
                  bezpieczenstwo - to jest oczywista bzdura. Ale moga uratowac wiele osob a
                  przynamniej oszczedzic troche kasy na naprawe samochodu.
                  • habudzik Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 13:34
                    marekglowacz napisał:

                    > juz nieraz slyszalem od ludzi "po strzale" jak sie zarzekali ze nie zauwazyli w
                    >
                    > pore samochodu chociaz zgodnie ze wszystkimi znakami na niebie i ziemi powinni
                    > byli go zobaczyc. Zdarza sie i to wielu ludziom zagapic, po prostu po ludzku
                    > zagapic.


                    Światła nie mogą być lekarstwem na jełopy które robią w samochodzie wszystko
                    poza skupienim uwagi na prowadzeniu . Jeśli ktoś się zagapi to nie patrzy na
                    nadjeżdżający samochód a wiec i na to czy ma on włączone czy wyłączone światła .
                    • marekglowacz Re: Światła cały dzień - SĄ JUŻ pierwsze analizy? 28.06.07, 14:08
                      teoretycznie masz racje, jak ktos nie patrzy i nie moze sie skupic to nie
                      powinien jezdzic. Ale w praktyce bylo jest i bezdie inaczej wiec nie ma sensu
                      teoretyzowac. Socjalizm i komunizm w teorii tez sa genialnymi dla ludu
                      ustrojami. W praktyce jednak nie da sie zmusic ludzi do pewnych zachowan wiec
                      teoria sie sypie. Tak samo jest i tutaj. Ty myslisz na drodze, ja mysle i wielu
                      innych tak samo. Ale jest niemalo takich, ktorzy nie patrza na nic i nie mysla.
                      Poza tym kazdy z nas rozni sie psychomotorycznie wiec trzeba zawsze przyjmowac
                      wariant najmniej optymistyczny i dopasowany do ludzi powiedzmy najmniej
                      rozgarniatych. Tak to funkcjonuje czy nam sie to podoba czy nie.
                      pozdrawiam