Dodaj do ulubionych

jak lubicie jezdzić długie trasy.... nocą?

28.06.07, 16:19
Przed nami wakacje. Czasem dalekie wyjazdy....
Ja lubię jazdę nocą. Nie tylko z powodu mniejszego ruchu. W nocy czuję inna
atmosferę. Na trasie są głównie zawodowcy. W radiu jesl lepsza muzyka i mniej
reklam. Na duzych stacjach kawa smakuje lepiej.. Rodzinka zaraz zasypia,
jadę sam ze swoimi myslami, nareszcie mam czas na pobycie sam ze sobą...
Tez tak macie?
Pozdrawiam
al
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: jak lubicie jezdzić długie trasy.... nocą? 28.06.07, 16:23
      Ja tak czesto musze na wakacje jezdzic noca, ze az to polubilem :-)

      W tym roku nie bedzie inaczej - jacht w Chorwacji bede odbieral w sobote do 17 wiec wyjade w piatek po pracy. Powrot bylby mniej karkolomny gdyby nie to, ze mamy dosc ambitny plan zwiedzania "by car".

      pzdr
    • iberia.pl Re: jak lubicie jezdzić długie trasy.... nocą?NIE 28.06.07, 16:28
      zdecydowanie wole w dzien, z bardzo prostej przyczyny-w nocy gorzej widze na
      okolicznosc wady wzroku.
      • swoboda_t Re: jak lubicie jezdzić długie trasy.... nocą?NIE 30.06.07, 13:30
        Też tak miałem aż się wkurzyłem i w grudniu zaopatrzyłem się w bryle. Mimo
        niewielkiej wady różnica jest kolosalna i od tego czasu polubiłem nocną jazdę.
        Sporo zależy od auta - w lanosie światła mimo poprawnej regulacji świecą jak
        kaganki, no ale jakoś daję radę. Za to kiedyś jechałem Polonezem do Kielc i
        niedaleko za Siewierzem niemal wypadłem na zakręcie 90 stopni z jezdni na polną
        drogę, która w tym "świetle" wydawała się asfaltową. Włączyłem długie i
        jechałem na nich do samego scyzorykowa - nikt nie mrugnął (ustawienie też było
        poprawne) :|

        Ad meritum: ja preferuję jazdę nad ranem - drogi jeszcze puste, świat się budzi
        do życia, można podziwiać landszafty, jest jakoś milej. Oczywiscie gdy trasa
        liczy 1000km nie da się cały czas jechać nad ranem, ale wolę jednak w dzień niż
        w nocy.
      • raferi Re: jak lubicie jezdzić długie trasy.... nocą?NIE 01.07.07, 10:15
        U ciebie działanie mózgu też jest nie bez znaczenia...
    • robert888 zależy jak długie. 300-400km w nocy, natomiast dłu 28.06.07, 16:40
      ższe wczesnym rankiem.
    • fazi_ze_sztazi Re: jak lubicie jezdzić długie trasy.... nocą? 28.06.07, 16:52
      ja czas wyjazdu dostosowuje do tego gdzie i o ktorej chce byc.
      z reguly wyjezdzam o 4-5 rano i udaje mi sie uciec z miasta przed porannymi
      korkami, na trasie z reguly korkow brak.
      raz wyjechalem na noc, trasa chiago-washington DC. dojechalem cos okolo 9-10
      rano na miejsce, ale caly dzien czulem sie jak struty. niby zaoszczedzilem
      kilka godzin, ale dzien byl zmarnowany. od tej pory staram sie jezdzic w dzien
      i spac w nocy.
      pzdr.
      • hamerykanka Re: jak lubicie jezdzić długie trasy.... nocą? 28.06.07, 17:11
        Oj znam to...ja robilam trase Arkansas-Delaware. 2000+ mil, 26 godzin ciurkiem..
        Tyle ze odsypialam dwa dni a potem to samo zpowrotem...
        • fazi_ze_sztazi Re: jak lubicie jezdzić długie trasy.... nocą? 28.06.07, 19:28

          TAK TO JA NIE JEZDZE.
          chicago-miami FL, albo chicago-laredo TX robilem sobie spokojnie w dwa dni, bez
          pospiechu, bez szarpania sie. dla mnie bezpieczna jazda konczy sie po okolo 14-
          16 godzinach, tak wiec wiecej niz 1000 mil na raz nie jezdze. wyjazd do miami
          (1500 mil) rozbijam na dwa dni, spokojnej jazdy, z noclegiem w okolicach
          atlanty, GA, mniej wiecej po srdoku trasy.
          pzdr.


          If I Were a Rich Man ...
        • smiglostopy Re: jak lubicie jezdzić długie trasy.... nocą? 28.06.07, 22:14
          nienawidze jezdzic w nocy! po takim samym dystansie jestem 2x bardziej zmeczony
          niz w dzien. co 3ci samochod ma zle ustawione swiatla, duzo ciezarowek, ogolnie
          gorsza widocznosc (szczegolnie na drogach na zadupiu).

          podlaczylem sie do "amerykanow" bo tu kontrast miedzy jazda dzienna, a nocna
          jest jeszcze wiekszy. drogi sa na tyle szerokie, ze jesli nie natrafi sie na
          korek to jedzie sie bardzo dobrze i nie ma wiekszego sensu planowac jazdy w
          nocy.

          moj najkoszmarniejszy przejazd to sarasota-key west-sarasota. wyjazd ok 10
          rano, powrot ok 3 w nocy z 25 minutowym przystankiem na fotke przy "beczce". w
          nocy na keys ogranicenia do 35, na aligator highway zadnego samochodu przez
          godzine...prawdopodobnie nieswiadomie kimnalem sie kilka razy podczas jazdy...
          porazka.

          drugi raz to indianapolis-brooklyn 14h. po tych dwoch wypadach, nigdy wiecej.
          • fazi_ze_sztazi Re: jak lubicie jezdzić długie trasy.... nocą? 29.06.07, 04:12
            smiglostopy napisał:
            z 25 minutowym przystankiem na fotke przy "beczce".

            to musiala byc dluga kolejka. a domu ernesta juz nie zobaczyles?
            pzdr.

            p.s. z moich "hardcorowych" podrozy to doloze 36 godzin z okolic wenecji do
            lodzi (od polowy czech na lince, silnik padl) oraz trasa chicago-roma TX-
            chicago ciezarowka z przyczepa ktora jechala max. 55 mph, w 4 dni, po 16 godzin
            dziennie w upale i chalasie bez klimy ..... jak wrocilem to spalem 2 dni po 14
            godzin i wciaz bylem zmeczony.
            pzdr.
            • smiglostopy Re: jak lubicie jezdzić długie trasy.... nocą? 29.06.07, 16:44
              fazi_ze_sztazi napisała:

              > to musiala byc dluga kolejka. a domu ernesta juz nie zobaczyles?
              > pzdr.

              widzialem, widzialem...ale innym razem. lubie tam jezdzic (widze ze kolega
              tez;) i bylem kilka razy. zawsze te wypady wiaza sie z jakas "przygoda"
              samochodowa.

              jadac pierwszy raz przestrzegano mnie, zeby nie zatrzymywac sie na aligator
              hwy. pech chcial, ze zlapalem gume. ruch niewielki, wieczor, a tu trzeba kolo
              zmieniac (po pomoc nie chcialem dzwonic bo to dla mnie ujma na honorze). zona
              monitorowala okolice z samochodu na okolicznosc glodnego gada ;) na szczescie
              skonczylo sie na strachu.

              innym razem, cala (doslownie cala) droge jechalem z limitem predkosci (nawet o
              5 mil nie przekraczalem). pech chcial, ze tuz przed zwezeniem drogi z 2 do
              jednego pasa wjechal przede mnie jakis dziadek, ktory wlokl sie z 10 mil
              wolniej niz mozna. zabieram sie za wyprzedzanie, a tu "cop" z nikad sie
              pojawia... $125 do tylu. jechalem 60, mozna bylo 45. do tego namowili mnie na
              szkole bezpiecznej jazdy. 4 godziny musialem sluchac jak jakis emeryt nawija...
              • fazi_ze_sztazi Re: jak lubicie jezdzić długie trasy.... nocą? 30.06.07, 18:01
                smiglostopy napisał:
                > widzialem, widzialem...ale innym razem. lubie tam jezdzic (widze ze kolega
                > tez;) i bylem kilka razy.

                ja nad miasta przedkladam zawsze przyrode, wiec kazda wizyta w miami konczyla
                sie rowniez odwiedzinami everglades NP. z przygod tam to kiedys czekalismy
                kilkanascie minut az spory aligatorek, ktory sie wygrzewal w sloncu w poprzek
                drogi, raczyl zejsc i moglismy jechac dalej. mialo to miejsce na Loop, ubita
                zwirowa droga szerokosci moze 15 stoop a wkolo bagna, wiec nie bylo mozliwosci
                zwierzaka ominac, ale za to zrobilem mu mnostwo zdjec.

                pzdr.
      • conveyor Re: jak lubicie jezdzić długie trasy.... nocą? 28.06.07, 21:04
        Jechalem kiedys z LA do San Francisco, wyjazd o 23 a ok. 6 dojechalem. No i to byl blad bo caly dzien potem bylem nieprzytomny, zamiast zwiedzac lazilem i myslalem o spaniu.
        • carnivore69 Re: jak lubicie jezdzić długie trasy.... nocą? 28.06.07, 21:28
          I nie mow, ze Pacific Coast Hwy...
          ;-)

          Pzdr.
    • carnivore69 Re: jak lubicie jezdzić długie trasy.... nocą? 28.06.07, 17:02
      Wyjazd najlepiej przed 7 rano (czyli juz bedac wyspanym). Na trasy do 4-5 godzin
      - pozny wieczor tez jest fajny.

      Pzdr.
    • edgar22 Też tak mam. Zdecydowanie wolę pokonywać nocą 28.06.07, 17:31
      dłuższe trasy (powyżej 500 km). Jest spokojniej (można bez stresu skorzystać z
      jednocyfrowych dróg krajowych), dzieci się nie nudzą (i nie marudzą)... I tylko
      jedna niedogodność - trzeba się wyspać zawczasu.
      Na trasy krótsze (300-400 km) można skoro świt i też jest git.
    • do.ki Re: jak lubicie jezdzić długie trasy.... nocą? 28.06.07, 18:29
      Najczetniej noca. Zawsze. Zwlaszcza z dziecmi.

      Noca jest bezpieczniej.
    • kodem_pl tylko noca... 28.06.07, 19:22
      Niestety moja wczorajsza byla za dluga i nie zmiescilem sie w jednej nocy... ale
      i tak bylem zadowolony. Noc jest najlepsza: maly rych, malo psiarni, spokoj... i
      ten nastroj. Nie trzeba obawiac sie korkow na autostradach i innych takich
      przykrych niespodzianek, srednia mozna obrac na nieco ponad 100 na praktycznie
      kazdej trasie.
    • jacek671 Re: jak lubicie jezdzić długie trasy.... nocą? 28.06.07, 19:42
      około 22 jade do ustki jakieś 700 km , po mojemu w nocy jest tylko niewiele
      mniejszy ruch , rok temu jak wpadłem na gierkówke to sie przeraziłem na widok
      tysięcy tirów grasujących po trasie.. a sama jazda jest monotonna i jestem
      szczęsliwy gdy dojezdzam w ulubione miejsce odpoczynku ,czwarty raz z rzedu .
    • paszis Re: jak lubicie jezdzić długie trasy.... nocą? 28.06.07, 20:36
      Ja preferuje wyjazd (wiosna lato trasa ~10 11 godz) wyjazd 15 i na miescu o 2 3 w nocy,akurat lulu i rano ok.
    • 1realista Re: jak lubicie jezdzić długie trasy.... nocą? 28.06.07, 22:29
      przestaje lubić bo jak jest ciepło to trafia sie albo jakis nieoświetlony rowerzysta albo jakis pijak sobie sypialnie na drodze urządza. Owszem lubie ale zimą szczególnie gdy jest snieg i lód na trasie i do tego ze 20 stopni mrozu. Nie ma żadnych niespodzianek a jedynie pozostaje droga, człowiek i jego maszyna :-)))
    • kann2 Re: jak lubicie jezdzić długie trasy.... nocą? 28.06.07, 22:35
      Wolę wyjechać wczesnym rankiem 4-5. Jednak po snie, nawet krótkim, lepiej,
      aniżeli bez żadnego snu.
      • hipohondryk1 Re: jak lubicie jezdzić długie trasy.... nocą? 29.06.07, 08:55
        A ja się skutecznie wyleczyłem z jazdy nocnej w Polsce. Bocznymi drogami owszem,
        ale głównymi szlakami - makabra. Ludzie mają źle wyregulowane światła, walą po
        oczach, tiroloty uważają że tylko oni są na drodze, do tego harpagony na długich
        lecący grubo ponad 150 km/h. Jeśli mam już jechać dalej, to albo wyjazd późnym
        popołudniem aby dojechać najpóźniej na 23-24, albo wyjazd o 5 rano i docieram na
        12-14. A jak już jednak muszę w nocy pruć, to wolę boczne drogi - brak w/w
        mankamentów, za to w sezonie zdarzają się rowerzyści na czarno bez świateł (oni
        bywają do 22-23), piesi na czarno idący środkiem (od 2 w nocy - zwykle wracają z
        zabawy), nawalone szczyle w calibrach mknący przez wioski grubo ponad 100-tką,
        no i śpiochy na poboczach, choć ostatnio zauważyłem tendencję spania w rowie.
        Generalnie jednak te minusy nie zasłaniają najważniejszego plusa - po trasie
        bocznej nie mam przekrwionych oczu od świateł, a po głównych niestety, mam
        wrażenie że spawałem migomatem bez maski. Masakra.
        • m.a.n.n Re: jak lubicie jezdzić długie trasy.... nocą? 29.06.07, 18:39
          A ja jeśli już, to jeżdżę albo z rana, wylot koło 4-5, choć nie preferuję; albo,
          moja ulubieńsza forma, wylot koło 18,, a tam gdzie zwykle jeżdżę
          (Świnoujście->Olsztyn, ~500km) jestem około 24. Akurat żeby iść spać. Jeśli
          jeżdżę w dzień, to jeżdżę mniej uczęszczanymi trasami; zimą rogami typu DK22,
          bo nie są zapchane. Ostatnio, jadąc w dzień, wybrałem drogi jeszcze bardziej
          podrzędne, wojewódzkie; jazda to był prawdziwy relaks, mały ruch, niezauważalne
          miasteczka po drodze. Wiele jest dobrze wytyczonych i z nawierzchnią na
          studenckie 3,5-4. Nie ma korków!:] W nocy jednak na jazdę opłotkami bym się nie
          wybrał, bezpieczeństwo.


          Najlepiej jeździ mi się w niedziele pod wieczór. Najlepsza moja podróż po Polsce
          to Szczecin > Olsztyn, 523km pokonane w 5h55min, jakoś w grudniu. O dziwo DK10
          była puściutka, DK15 mimo swojej krętości była zjadliwa. Temperatura około 10st,
          bez stresu. Wysiadłem w ogóle nie czując zmęczenia podróżnego, żadnego
          rozdrażnienia, w wyśmienitym nastroju. Brak buraków na CB, miłe pogawędki
          (pozdrawiam Kasię z Kętrzyna z Astry;), wiem że tu bywa), piękne widoki... No i
          jednak Jak kilku już wspomniało, jest coś w tym mistycznego.

          ale i tak nic nie zastąpi późnonocnej podróży Zabrze -> Świnoujście, przez
          Niemcy. 750km dwupasmówki, mrrrrrrr...
    • jusytka a czasem sobie "odpłynę" ? 29.06.07, 19:39
      Tak się składa, że toną częściej ci którzy potrafią pływać...
      Nocą niestety zawodowcy również toczą walkę ze snem i monotonią, a niektórzy z
      nich przegrywają tę walkę niestety :(
      • emes-nju Re: a czasem sobie "odpłynę" ? 29.06.07, 19:43
        Pare lat temu, na gorskiej drodze w Chorwacji, kolega, ktory prowadzil zle wymierzyl i w czasie mijania przygrzal w lusterko jadacego z przeciwka. My jechalismy ok. 100 km/h... Byla 3 rano, kolega byl juz nieprzytomny, ale nie przyjmowal do wiadomosci postulatow zmiany lub zatrzymania sie. Po tym zdarzeniu sie zatrzymal i spal ponad 3 godziny ;-)

        Nie jezdze w nocy nie majac co najmniej jednego zmiennika. Zeby nie zasnac w czasie prowadzenia wystarczy godzina drzemki w fotelu!
      • do.ki to kwestia doswiadczenia 29.06.07, 20:28
        Droga dlugoletnich cwiczen nauczylem sie objawow jakie towarzysza dochodzeniu do konca "bezpiecznej strefy" czuwania.

        W kolejna nocna trase (1260 km) ruszam juz w poniedzialek. :-)
      • do.ki zreszta w Polsce odplyniecie nie grozi 29.06.07, 20:34
        Nie ma mowy o monotonii, a "niespodzianki" na drodze juz tu wymieniono.
    • ian_curtis ja niestety chyba muszę 29.06.07, 19:48
      ano dlatego iż w czasie dnia bardzo mrużę oczy, okulista stwierdził u mnie nadwzroczność i potwierdził iż lepiej pewnie mi będzie jeździć w nocy. Nie mam pojęcia ile w tym prawdy bo w dzionek też jeżdzę ale jednak w okularach. A swoją drogą jaką najdłuższą trasę pokonaliście non stop w ciągu dnia samochodem osobowym ? Ja najwięcej przejechałem ponad 1100 km iprzyznam że na koniec już mi się wały kręciły...
      • iberia.pl Re: ja niestety chyba muszę 29.06.07, 20:23
        ian_curtis napisał:

        > A swoją drogą jaką najdłuższą trasę pokonaliście non stop w ciągu dnia
        samochodem osobowym ? Ja najwięcej przejechałem ponad 1100 km

        dokladnie taki sam dystans-1100km, jazda w pojedynke (z pilotem smsowym), 300km
        w Polsce, reszta na terenie Niemiec.Podjezdzajac pod dom niemal wypadalm z auta
        i dopiero wtedy poczulam maksymalne zmeczenie,potem spalam 14 godzin.
        Wiem,ze wiecej jaK 1000-1100 na raz nie przejade.
    • dr.verte Re: jak lubicie jezdzić długie trasy.... nocą? 29.06.07, 20:13

      bardzo lubilem nocą,niestety wada wzroku lekka wprawdzie ale nocą widze
      teraz gorzej
    • rickky Re: jak lubicie jezdzić długie trasy.... nocą? 29.06.07, 21:53
      > Ja lubię jazdę nocą. Nie tylko z powodu mniejszego ruchu. W nocy czuję inna
      > atmosferę. Na trasie są głównie zawodowcy. W radiu jesl lepsza muzyka i mniej
      > reklam. Na duzych stacjach kawa smakuje lepiej..

      Ja też lubię jazdę nocą, i to bardzo. Także wyczuwam tę atmosferę o której
      piszesz. Poza tym, wydaje mi się że nocą jedzie się jakoś łatwiej i szybciej
      (jednak ruch jest mniejszy).
      Ostatnio jednak przekonałem się, że jazda nocą ma również swoje typowe
      niebezpieczeństwa.
      Po ostatnim spotkaniu z sarną na drodze w nocy jestem obecnie nieco bardziej
      krytycznie nastawiony do jazdy o tej porze. Chciałbym jednocześnie przestrzec
      wszystkich przed tym, często niebranym pod uwagę niebezpieczeństwem. Jeździmy
      coraz szybciej, także w nocy, i takie spotkanie może być bardzo niebezpieczne.
      Ale ogólnie to nadal chętnie wybrałbym się w nocna podróż, gdybym musiał
      zaliczyć jakąś dłuższą trasę.
      Jedyny warunek, jak dla mnie: powinna być jakaś osoba towarzysząca,
      niekoniecznie zmiennik. Dobrze sobie tak pogadać lub wspólnie posłuchać
      (odpowiednio dobranej) muzyki....
    • jusytka Z Chorwacji bez noclegu ... 29.06.07, 22:03
      - jechali moi znajomi z dziećmi w dodatku mieszkają na płn-zach kraju. Dla mnie
      to prawie samobójstwo - oni sobie chwalą takie rozwiązanie, bo po polskich
      drogach prawie nie jechali, przyjechali więc szybko i zaoszczędzili na noclegu.
      Kierowca prowadził sam, bo żonie nie ufa w tej kwestii i twierdził, ze jak "oczy
      mu sie już same zamykały" to na parkingu zdrzemnął sie godzinkę i było OK.
      • iberia.pl Re: Z Chorwacji bez noclegu ... 29.06.07, 22:05
        glupota ludzka nie zna granic....
      • do.ki Re: Z Chorwacji bez noclegu ... i slusznie! 29.06.07, 22:10
        I bardzo slusznie. Zeszlego lata przyjechalem nonstop z Zadaru do Warszawy. W czym problem? Wyjechalem o 20, a o 13 nastepnego dnia bylem w Warszawie.

        Z dziecmi to najlepszy sposob, bo logistyka podrozy z noclegiem w srodku jest o wiele bardziej skomplikowana, a dla doroslych- o wiele bardziej meczaca.

        Na swoja obrone mam, ze regularnie pracuje w nocy, co trzecia noc dzam w robocie, wiec nie musze spac. Okresy czuwania (aktywnego, nie siedzenia w krzesle) do 36 godzin bez przerwy to dla mnie norma.
        • iberia.pl Re: Z Chorwacji bez noclegu ... i slusznie? 30.06.07, 14:00
          o ile moze Ty jestes zaprawiony w nocnym czuwaniu o tyle rzesza innych nie....
    • trypel Re: jak lubicie jezdzić długie trasy.... nocą? 30.06.07, 18:28
      W nocy najlepiej. Wyjezdzam koło 12 i do rana zazwyczaj jest już z 500-600 km
      zrobione a po sniadaniu człowiek wypoczety i może jechac dalej.
    • the_cat Re: jak lubicie jezdzić długie trasy.... nocą? 01.07.07, 10:50
      TYLKO NOCĄ! mniejszy ruch, mniej pieszych, rowerzystów - choć ci w matriksie
      niestety sie zdarzają, mniej suszących misiaków (pozdrowienia dla nich:)) i w
      końcu DUUŻO mniej niedzielnych kierowców...

      Jezda jest po prostu spokojniejsza... W lutym jechałem do Austrii na narty -
      1400 Km ciurkiem, gdybym jechał w dzień to pewnie jeszcze przed granicą bym
      zwariował, a tak, zanim dzień się na dobre zaczął ja już byłem za Monachium.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka