Dodaj do ulubionych

Instruktor nauki jazdy

IP: *.kolornet.pl / 192.168.11.* 02.07.03, 16:40
Nie wiem co o tym myslicie,ale wg mnie kto jak kto,ale instruktor nauki jazdy
powinien wyrozniac sie pozytywnie na tle innych kierowcow.
Tymczasem wczoraj stalem na skrzyzowaniu za szarym Nissanem Micra nr rej.
KVV64xx (nie koncze z litosci) z "elka" na dachu.
najpierw szanowny pan instruktor wyrzucil niedopalek przez okno, nastepnie
kursant wykazal sie niezwyklymi umiejetnosciami, po skrecie wyjechal na lewy
pas i kurczowo sie go trzymal. Nie majac innego wyjscia wyprzedizlem go z
prawej strony (obszar zabudowany, oznaczone pasy na jezdni :-) ) i w
momencie, gdy zrownalismy sie, kursant zaczal zjezdzac na moj pas. Na
szczescie wystarczylo, abym docisnal gazu, bok mam caly :-)
Pare lat temu mialem podobna sytuacje-"elka" wjechala na skrzyzowanie, a ze
nie bylo miejsca do jazdy, zastawila wyjazd z bocznej ulicy. Na moje uwagi
istruktor powiedzial: przeciez wyjezdzasz z podporzadkowanej, mozesz sobie
poczekac
Obserwuj wątek
    • Gość: kami Re: Instruktor nauki jazdy IP: proxy / 10.40.88.* 02.07.03, 20:29
      Gość portalu: Sherlock Holmes napisał(a):

      > Nie wiem co o tym myslicie,ale wg mnie kto jak kto,ale instruktor nauki jazdy
      > powinien wyrozniac sie pozytywnie na tle innych kierowcow.
      > Tymczasem wczoraj stalem na skrzyzowaniu za szarym Nissanem Micra nr rej.
      > KVV64xx (nie koncze z litosci) z "elka" na dachu.
      > najpierw szanowny pan instruktor wyrzucil niedopalek przez okno,

      Tak, swoista moda. Dwa dni temu widzialem cala rodzinke zraca w samochodzie
      (tepakow zracych w samochodach bezie raczej przybywac bo to takie 'fajne'...)
      ktorzy wyrzucali smiecie za okno. Dzisiaj i wczoraj kolejnych palantow
      wyrzucajacych cos przez okno...

      >.. nastepnie
      > kursant wykazal sie niezwyklymi umiejetnosciami, po skrecie wyjechal na lewy
      > pas i kurczowo sie go trzymal. Nie majac innego wyjscia wyprzedizlem go z
      > prawej strony (obszar zabudowany, oznaczone pasy na jezdni :-) ) i w
      > momencie, gdy zrownalismy sie, kursant zaczal zjezdzac na moj pas. Na
      > szczescie wystarczylo, abym docisnal gazu, bok mam caly :-)
      > Pare lat temu mialem podobna sytuacje-"elka" wjechala na skrzyzowanie, a ze
      > nie bylo miejsca do jazdy, zastawila wyjazd z bocznej ulicy. Na moje uwagi
      > istruktor powiedzial: przeciez wyjezdzasz z podporzadkowanej, mozesz sobie
      > poczekac

      Zawsze twierdzilem ze instruktorzy w polsce nie ucza (moj uczyl mnie jazdy
      ponad 100km/h gdzie mozna 60). Wyrzadzaja raczej szkody nie do wyplenienia
      przez pokolenia. Wspomniana wyzej jazda lewym pasem jest dobrym przykladem.
      Jednym z moich ulubionych jest zjezdzanie z ronda 'na skuske' przez trzy pasy -
      takich eLek widuje duzo (rezultat: w polskich miastach ludzie nie potrafia
      jezdzic po rondach).
      • Gość: verte Re: Instruktor nauki jazdy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.03, 21:30
        A ja tam jestem wyrozumiały dla instruktorów i ich kursantów.Wiecie jaka to
        stresująca praca.
        • Gość: Sherlock Holmes Re: Instruktor nauki jazdy IP: *.kolornet.pl / 192.168.11.* 02.07.03, 22:12
          Rozumiem, ze to ciezka praca. Podziwiam tez cierpliwosc. Ale instruktor
          odpowiada za siebie i za kursanta. Powinien miec oczy dokola glowy, a nie
          -po pierwsze palic papierosa (zreszta to jest chyba zabronione przez kodeks-
          tak, jak spozywanie posilku)
          -po drugie w NORMALNEJ sytuacji na drodze (niewielki ruch) chyba mozna
          wymagac,zeby instruktor czuwal nad dosyc prostym manewrem, jakim jest zmiana
          pasa ruchu
          -po trzecie uczac kursanta jezdzic lewym pasem wpaja od poczatku zle nawyki i
          bedzie jednego kretyna, trzymajacego sie kurczowo lewego pasa, wiecej

          I jeszcze jedno: ogladaliscie "Nauke jazdy" na TVN? Przeciez zachowanie tego
          instruktora jest karygodne!!! Zamiast byc skupionym na jezdzie, oglada sie za
          panienkami, spiewa, gwizdze itd. Zreszta pokaralo go-raz nie patrzyl sie tam,
          gdzie trzeba i kursantka przywalila w Poloneza czolowo. Kazdy normalny
          instruktor zdazylby wyhamowac, ale ten nie. Jesli sie kogos uczy, nie ma
          miejsca na myslenie o duperelach - kursanci sa zdolni do wszystkiego.

          Na szczescie moj instruktor byl w miare normalny, nie krzyczal (choc nie mial
          specjalnych powodow-nie wjezdzalem pod tramwaj ani pod prad, nie jezdzilem po
          chodniku itd) i ciagnal mnie stale w gesty ruch uliczny, nie mowiac,ze uczylem
          sie jezdzic pozna jesienia, wiec wiekszosc po ciemku i przy padahjacym deszczu.
          Na dzien przed egzaminem spadl snieg, na szczescie zdazyl stopniec do mojej
          jazdy :-) ale bylem troche spanikowany. Jakby bylo malo, zdawalem nie jak teraz
          na zwrotnym, nowoczesnym samochodzie, tylko na Fiacie 125 w stanie zawalowym :-
          ) do ktorego to samochodu bede mial zawsze wielki sentyment!!!
          • kjs13 Re: Instruktor nauki jazdy 02.07.03, 23:04
            Razem ze mną kurs robiło dwóch kumpli z klasy, mieliśmy jednego instruktora i
            wiem, że po ok. 10 godz. jazdy "facet" "zasypiał" na fotelu, oczywiście bez
            pasów i kiedy otwierał oczy mówił " w prawo" itp.
            _____________________________________________________________________________
            Mój pierwszy wypadek 4 miesiące po zdaniu egzaminu. Było to w 1997 roku dopiero
            w 1999 roku usiadłem za kierownicą żeby wrócić samochodem taty do domu, więźcie
            mi byłem zlany potem, a od zeszłego roku ( sierpnia) zdecydowałem, że czas
            rozpocząć jazdę samochodem, przepraszam powinno być "samochodem" i kupiłem 13
            letniego "malucha".
            • forumowicz Re: Instruktor nauki jazdy 03.07.03, 00:00
              Ja kiedyś woziłem chrapiącego instruktora po placu manewrowym :D
              Ale ogólnie był spoko, nieźle mnie przygotował do egzaminu, a zdałem go za
              pierwszym podejściem. Instruktor nigdy nie dotknął kierownicy, jak ja
              prowadzilem, ale raz może dwa dał po heblach ;) Ogólnie na E-lki trzeba
              uważać, bo jeżdzą nimi ludzie, którzy jeszcze jeździć nie umieją, a stosunek
              instruktorów zapewne, jak wszędzie, bywa lekceważący.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka