Gość: 130rapid
IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl
19.12.01, 13:26
Byle jakie drogi mieliśmy od zawsze!!!
Na mapach Polski wydawanych w latach 30. drogi nie były podzielone tak jak
dzisiaj na kategorie ważności (główna, drugorzędna, inna), tylko według jakości
(gruba czerwona krecha – droga dobra, cienka przejrzysta kreseczka – droga
kiepska). Drogi mieliśmy wtedy kiepskie, ale II RP wcale nie była drogową
pustynią jak wielu przypuszcza.
W 1939 roku z W-wy do Katowic można było już przejechać niezłym asfaltem,
podobnie jak z Krakowa do Katowic i z Krakowa do Chabówki. Najlepszą sieć dróg
miał Śląsk. Jednak trasa z W-wy do Poznania miała parę kiepskich, szutrowych
odcinków o długości kilkanaście km każdy. A na wschód od Bugu odcinki asfaltowe
można było policzyć na palcach jednej ręki.
Na trasie o długości 300 km potrafię nadłożyć 30-40 km, tylko po to, żeby
ominąć bardzo zniszczone odcinki dróg (zwłaszcza gdy jadę cennym Rapidem). Na
niektórych trasach wolę drugorzędne szosy biegnące równolegle do głównych
szlaków. Nie są tak szerokie, ale w porównaniu do głównych pustawe i bywa, że
dużo lepszej jakości (choć gorzej oznakowane).
Jeśli któreś wydawnictwo wpadnie na pomysł wydania współczesnej mapy stanu dróg
w Polsce, kupię 10 egzemplarzy dla siebie i znajomych!!! Takie nieśmiałe próby
robiło już kilku wydawców, ale ograniczali się tylko do zaznaczania
zniszczonych dróg lokalnych, a nie głównych.