Dodaj do ulubionych

najszybsza zmiana koła

23.01.08, 12:44
dziś złapałem na osiedlu kapcia. Zadzwoniłem do pracy że chyba się
spóźnię, po czym przystąpiłem do wymiany koła. Poszło mi
nadspodziewanie łatwo, nic się nie zapiekło, nic nie urwało, nawet
się specjalnie nie ubrudziłem. Dokręcając ostatnie nakrętki
pomyślałem że warto sprawdzić, ile to wszystko trwało. Załadowawszy
zdjęte koło do wozu i trzasnąwszy klapą od bagażnika wyjąłem znowu
komórkę, żeby sprawdzić kiedy wykonałem ten telefon do pracy.

Wyszło, że cała wymiana zabrała mi 9 minut. Jestem z siebie bardzo
dumny, więc postanowiłem obwieścić to na forum. Pozdrowienia dla
wszystkich, a zwłaszcza pechowców z kapciami.
Obserwuj wątek
    • mariusz-ef Re: najszybsza zmiana koła 23.01.08, 12:53
      wieszcze ci kariere w jednym z teamow f1
      zloz podanie i czekaj, jestem pewien ze sie odrezwa!
    • conveyor Re: najszybsza zmiana koła 23.01.08, 15:03
      A'propos wymiany kola...
      Ostatnio zmienialem opony na zimowe w takim zapyzialym warsztacie, typowo garazowym. Panowie nie mieli kolumny wiec podnosili samochod recznym podnosnikiem, i na tym podnosniku wymieniali kola. Przednie kola troche sie zapiekly i trzeba bylo uzyc sily wiec pan mechanik wzial spory mlot, wczolgal sie pod samochod i zaczal nap.ierdalac tym mlotem w opone. Po minucie nap.ierdalania uslyszalem spod samochodu:"Jozek (to do kolegi), wez go podnies troche bo opada". Jozek pomachal troche wajcha od podnosnika, i mozna bylo nap.ierdalac dalej.
      • loyezoo Re: najszybsza zmiana koła 23.01.08, 20:08
        Złapałem kapcia,wziąłem piankę ("dojazdówka w sprayu") napełniłem
        oponę (jakieś 30sek) podjechałem na stację,dopompowałem
        i ...zrobiłem ponad 40tys. km i tak sprzedałem auto.Rewelacja:)

        P/S bodajże Kia Picanto fabrycznie nie ma zapasu tylko 2 puszki tego
        wynalazku
        • seydlitz Re: najszybsza zmiana koła 24.01.08, 10:56
          A mnie poszedł kapeć na A4 i w takim miejscu drogi, gdzie nie dało się zjechać.
          Dodatkowo poszedł od strony kierowcy. Praca twała więc z pół godziny.
          1. Czynność podniesienie samochodu (oczywiście postawiłem trójkąt, tyle że tiry
          z 'przepisową" prędkością go zdmuchiwały.
          2. Zmiana koła
          3. opuszczenie samochodu.
          Niby nic niezwykłego, tyle że liczne przerwy z powodu już wspomnianych tirów.
          Gdy widziałem, że nadjeżdża grzecznie chroniłem się przy barierze.
          Pozdr.
          169kW i 4X4
    • fredoo Re: najszybsza zmiana koła 24.01.08, 11:37
      A mnie kiedyś zatrzymał młody człowiek i poprosił o pomoc w wymianie
      koła.Nie potrafił nawet podstawić lewarka.Wymieniłem.Był tak
      szczęśliwy, że dał mi butelkę "wódki weselnej".Też się ucieszyłem.
    • regent206 Re: najszybsza zmiana koła 24.01.08, 14:56
      No to nieźle... A propos zmiany koła to zastanawia mnie niby
      rewelacyjny pomysł fracuskich inżynierów, by koło zapasowe wozić pod
      samochodem - niby że jak masz zapakowany bagażnik to takie super
      rozwiązanie...
      Proszę spróbować zmienić na drodze w deszczowy dzień - najpierw
      trzeba koło opuścić na śrubie, której nieosłonięty gwint lubi
      zardzewieć (plan czynności serwisowych nie przewiduje jej
      konserwacji), jak się uda to sięgamy pod bagażnik prztulając się do
      brudnego zderzaka, by wyhaczyć brudne koło i wyjąć jeszcze
      brudniejsze pudełko z podnośnikiem i kluczem do kół. Jak się uda
      podnieść samochód i odkręcić koła (nie wcale takie oczywiste klucz
      źle zwymiarowany lubi się pokrzwyić) to ponownie brudzimy się
      klęcząc i klnąc by zaczepić "zapas" pod bagażnikiem...
      Kończąc prace wsiadamy cali usyfieni błotem do samochodu, brudzimy
      kierownicę i podłokietniki pod nosem mamrocząc - Nigdy więcej nie
      kupuj francuskiego gów..
      • crannmer Zlej baletnicy... 24.01.08, 15:27
        regent206 napisał:
        > niby że jak masz zapakowany bagażnik to takie super
        > rozwiązanie...

        Zapewne wolisz wywalic na wzmiankowany ponizej deszcz i bryzgi od innych
        samochodow cala zawartosc bagaznika, deponujac ja na mokrej drodze albo w blocie
        pobocza?

        > Proszę spróbować zmienić na drodze w deszczowy dzień - najpierw
        > trzeba koło opuścić na śrubie, której nieosłonięty gwint lubi
        > zardzewieć (plan czynności serwisowych nie przewiduje jej
        > konserwacji), jak się uda to sięgamy pod bagażnik prztulając się do
        > brudnego zderzaka,

        Nie wiem, po co sie przytulac (chyba, ze masz taka dewiacje i lubisz sie
        przytulic do czegokolwiek. Niechby i zderzaka). Rame mozna odhaczyc kucajac, a
        kolo wyciagnac z ramy w tej samej pozycji.

        > by wyhaczyć brudne koło

        Rozumiem, ze pozostale cztery kola (w tym i to zepsute, ktore wlasnie chcesz
        zmieniac) masz ochroniete specjalnymi oslonami i czysciutkie jak nowe?

        i wyjąć jeszcze
        > brudniejsze pudełko z podnośnikiem i kluczem do kół. Jak się uda
        > podnieść samochód i odkręcić koła (nie wcale takie oczywiste klucz
        > źle zwymiarowany lubi się pokrzwyić)

        Podla jakosc kluczy do kol to nie tylko francuski ewenement, lecz smutna
        powszechnosc.

        > to ponownie brudzimy się
        > klęcząc i klnąc by zaczepić "zapas" pod bagażnikiem...

        Analogicznie do wyjmowania kola mozne je i wlozyc bez brudzenia sie o zderzak.
        Poza tym doswiadczony kierowca wozi w bagazniku poza para rekawic roboczych
        rowniez stary pled lub plachte albo folie, ktora moze sie czesto przydac. Np.
        podczas wymiany kola. Rowniez w samochodzie z kolem wozonym w bagazniku, ktora
        to wymiana wcale nie jest specjalnie czystsza.

        > Kończąc prace wsiadamy cali usyfieni błotem do samochodu,

        Ktoremu usyfieniu winny jest sposob mocowania kola zapasowego? Rozkoszne.

        > brudzimy
        > kierownicę i podłokietniki

        A majac samochod z kolem zapasowym w bagazniku i nie majac ze soba ani rekawic,
        ani pledu, ani scierki, ani husteczek higienicznych, ani nic innego nie
        brudzimy? Bo dotychczas uzywane, a teraz zepsute i wymienione kolo bylo
        klinicznie czyste?

        Przerozkoszne.

        > pod nosem mamrocząc - Nigdy więcej nie
        > kupuj francuskiego gów..

        No coz, trzeba moc na kogos zwalic wlasne sieroctwo...
        Bo wszystko dookola jest do tylka, a tylko my jestesmy idealni.

        Zlej baletnicy itd.
        • regent206 Re: Zlej baletnicy... 24.01.08, 16:43
          1. Statystycznie rzecz biorąc dużo rzadziej jeździ się z zapakowanym
          do "oporu" bagażnikiem - tak więc przyjecie takiego tłumacznia jest
          nie do końca zasadne, częściej większość kierowców jeździ chyba z
          niezbyt wypełnionym bagażnikiem, a szansa złapania "gumy" taka sama;
          2.By opuścić kosz z kołem niezbędny jest dostęp do śruby która, jest
          usytowana na dnie bagażnika - tak więc wypakować z bagażnika tak czy
          tak część bagaży trzeba, zwłaszcza gdy są ciasno popakowane.
          3.Kilka razy koło zmieniałem wyhaczenie kosza kucając może i jest
          możliwe teoretycznie lub po kilkukrotnym ćwiczniu "tego tematu"...
          W praktyce przytrzymanie jedną ręką ciężaru koła i zaczepienie haka
          podtrzymującego kosz wymaga ponadprzciętnej siły by zrobić to z
          pozycji kucając i nie ocierając rękoma(a nie tylko dłońmi w
          rekawiczkach, które zawsze wożę) o brudny zderzak
          4.Wszystkie koła są brudne problemem jest jednak to, że zapasowe
          koło jest oklejone błotem; jeżeli jest mokro to inne koła są
          praktycznie tylko mokre, a zapasowe jest utytłane błotną mazią ze
          wszystkich stron...
          5.Niska jakość klucza fakt - rzeczywiście nie tylko w przypadku
          peugeot`a
          6.Oczywiście pled czy folia do podłożenia pod samochód przydatna
          podobnie jak linka holownicza, zestaw narzędzi, suchary, latarka i
          wiele gadżetów których zazwyczaj nie wozi się traktując samochód
          jako narzędzie a nie hobby
          7.Sieroctwo czy niesieroctwo nazywaj jak chcesz - fakt faktem, że
          rozwiązanie oględnie mówiąc niezbyt przemyślane, dowodem na to jest
          fakt że dużo rzadziej stosowane, aniżeli tradycyjne z kołem w
          bagażniku...
          • celicaman Re: Zlej baletnicy... 24.01.08, 16:56
            > 6.Oczywiście pled czy folia do podłożenia pod samochód przydatna
            > podobnie jak linka holownicza, zestaw narzędzi, suchary, latarka i
            > wiele gadżetów których zazwyczaj nie wozi się traktując samochód
            > jako narzędzie a nie hobby
            Od czasu, gdy zmuszony byłem ubrany w garnitur zmienić w deszczu
            koło (zapas był normalny, w bagażniku) zawsze wożę ze sobą małą
            paczuszkę z czymś takim:
            www.twenga.pl/oferta/94195351.html
            Polecam, problem z uświnieniem rozwiazany :-)
            A tochę folii malarskiej też zawsze mam w kufrze. Nigdy nie wiem, co
            brudnego będę zmuszony wrzucić do bagaznika. A miejsca taka folia
            zajmuje tyle co nic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka