Dodaj do ulubionych

testy awaryjnosci ADAC/TUV

IP: *.its.it 19.08.03, 09:07
Witam,
Bardzo czesto na tym forum tocza sie "batalie" o to jaki samochopd jest
lepszy. Schemat jest zazwyczaj podobny, pada pytanie, co wybrac fure A czy
fure B. W odp. leca opinie userow i czesto podawane sa wyniki awaryjnosci
publikowane przez niemiecki instytucje jak ADAC czy TUV. I z tym mam duzy
problem. Wyniki te niekoniecznie swiadcza o tym, ze samochod A jest mniej
awaryjny od samochodu B, mimo ze jest wyzej na liscie rankingowej - dlaczego?
Publikowane raporty to nic innego jak zbior danych dot. danych modeli na
podstawie obowiazkowych okresowych przegladow technicznych. Mysle zatem ze z
duzym prawdopodobienstwem mozna stwierdzic iz znaczna czesc uzytkownikow
samochodow przed obowiazkowym przegladem tech. udaje sie do "ASO" danej marki
celem sprawdzenia sprawnosci auta. Zatem tak naprawde, raporty o ktorych mowa
to w znacznej czesci rankingi serwisow danej marki.

Zastanawia mnie jeszcze metodologia oceny danych parametrow badania np. czy
za zle ustawione swiatla, przyznaje sie tyle samo "punktow" co za wyciek
oleju ze skrzyni biegow ??

To tyle, reasumujac, raporty czytac, wyciagac wnioski (o czyms one swiadcza)
ale podchodzmy do tematu z lekkim dystansem. Pozdr.
Obserwuj wątek
    • Gość: cc Re: testy awaryjnosci ADAC/TUV IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.03, 09:38
      Zastanówmy się - komu się chce jechać do ASO przed przeglądem rejestracyjnym?
      Teoria fajna, ale niezbyt życiowa.
      • Gość: Tomek F. Re: testy awaryjnosci ADAC/TUV IP: 195.116.99.* 19.08.03, 10:05
        Gość portalu: cc napisał(a):
        > Zastanówmy się - komu się chce jechać do ASO przed przeglądem rejestracyjnym?
        > Teoria fajna, ale niezbyt życiowa.

        Z tego co wiem w Niemczech to powszechne. Ludzie boja sie ze nie dostana
        przegladu wiec odpowiednio wczesniej jada do serwisu i laduja kase w samochod
        by miec spokoj na przegladzie. Przeglad w niemczech a u nas to dwie rozne bajki.

        Co do generalnego tematu zgadzam sie by do tych testow podchodzic wiecej niz z
        dystansem.
      • Gość: Joasia Re: testy awaryjnosci ADAC/TUV IP: *.dip.t-dialin.net 19.08.03, 10:21
        A po co jechac do stacji diagnostycznej TÜV jak pan inzynier przyjezdza do ASO?
    • Gość: Joasia Re: testy awaryjnosci ADAC/TUV IP: *.dip.t-dialin.net 19.08.03, 10:25
      Gość portalu: Grzanus napisał(a):

      > Mysle zatem ze z
      > duzym prawdopodobienstwem mozna stwierdzic iz znaczna czesc uzytkownikow
      > samochodow przed obowiazkowym przegladem tech. udaje sie do "ASO" danej marki
      > celem sprawdzenia sprawnosci auta. Zatem tak naprawde, raporty o ktorych mowa
      > to w znacznej czesci rankingi serwisow danej marki.

      Im samochod starszy tym bardziej stosuje sie metode - najpierw TÜV
      a na podstawie protokolu usterek decyduje sie czy oplaca sie je usuwac czy
      lepiej kupic inne auto.
      • Gość: Tomek F. Re: testy awaryjnosci ADAC/TUV IP: 195.116.99.* 19.08.03, 10:30
        Gość portalu: Joasia napisał(a):
        > Im samochod starszy tym bardziej stosuje sie metode - najpierw TÜV
        > a na podstawie protokolu usterek decyduje sie czy oplaca sie je usuwac czy
        > lepiej kupic inne auto.

        tak tylko wtedy trzeba 2 razy jechac na TUV a to kosztuje. A co jesli ktos jest
        zdecydowany jezdzic starym autem? Jemu taki koszt jest niepotrzebny. Pojedzie
        do mechanika ktroy usunie co trzeba i na TUV.

        • Gość: Kierowiec Re: testy awaryjnosci ADAC/TUV IP: 212.6.124.* 19.08.03, 12:01
          Gość portalu: Tomek F. napisał(a):

          > tak tylko wtedy trzeba 2 razy jechac na TUV a to kosztuje.

          Kontrola w razie niezdania kosztuje znacznie mniej, niz cale badanie.

          > A co jesli ktos jest
          > zdecydowany jezdzic starym autem? Jemu taki koszt jest niepotrzebny. Pojedzie
          > do mechanika ktroy usunie co trzeba i na TUV.

          To gwarancja maksymalizacji kosztow bez gwarancji zdania badania.

          Dajac zlecenie "przygotowac samochod do badania" dajesz mechanikom wolna reke.
          A ci i tak najczesciej zostawiaja bledy na badanie, kasujac jednoczesnie za
          zbyteczne naprawy.

          Metoda jazdy na badanie bez przygotowania (pomijajac drobnostki w stylu
          spalonych zarowek, czy zuzytych opon, ktore mozna sprawdzic samemu) jest
          znacznie korzystniejsza.

          Pozdr.

          K.
          • Gość: Tomek F. Re: testy awaryjnosci ADAC/TUV IP: 195.116.99.* 19.08.03, 12:05
            Gość portalu: Kierowiec napisał(a):
            > Kontrola w razie niezdania kosztuje znacznie mniej, niz cale badanie.

            no prosze znacznie mniej, ale jednak kosztuje, nie wiem jak ty ale ja nie lubie
            bez celu wydawac kasy


            > To gwarancja maksymalizacji kosztow bez gwarancji zdania badania.
            > Dajac zlecenie "przygotowac samochod do badania" dajesz mechanikom wolna reke.
            > A ci i tak najczesciej zostawiaja bledy na badanie, kasujac jednoczesnie za
            > zbyteczne naprawy.

            nie jak sie ma zaufanego mechanika


            > Metoda jazdy na badanie bez przygotowania (pomijajac drobnostki w stylu
            > spalonych zarowek, czy zuzytych opon, ktore mozna sprawdzic samemu) jest
            > znacznie korzystniejsza.

            mysle ze w ten sposob mozna godzinamy dyskutowac. Pewno i ta i ta metoda jest
            stosowana. Niemcy ktorych ja znam zawsze wczesniej jezdza do mechanika a potem
            na TUV, moze Ty znasz innych w koncu ludzie sa rozni.
            • Gość: Grzanus Re: testy awaryjnosci ADAC/TUV IP: *.its.it 19.08.03, 14:20
              Gość portalu: Tomek F. napisał(a):
              >
              > mysle ze w ten sposob mozna godzinamy dyskutowac. Pewno i ta i ta metoda jest
              > stosowana. Niemcy ktorych ja znam zawsze wczesniej jezdza do mechanika a
              potem
              > na TUV, moze Ty znasz innych w koncu ludzie sa rozni.


              i to jest sedno sprawy, zakladajac nawet ze 50% jezdzi wczesniej na przeglady
              do ASO a pozniej do TUV, to juz swiadczy o pewnym "zaklamaniu" w wynikach
              badania. Dodatkowo nalezy wziac pod uwage grupy konsumentow danych marek i ich
              sposoby zachowac. W duzym uproszczeniu mozna powiedziec ze w Niemczech ( i nie
              tylko ofkors) inna grupa klientow kupuje Mercedesa E a inna grupa Renault
              Twingo. Obie te grupy konsumentow moga zachowywac sie roznie i bardziej
              spodziewalbym sie od klienta Mercedesa ze przed TUV zrobi przeglad niz od
              klienta Twingo.
              Dodatkowo dochodzi jeszcze kwestia gradiacji usterek, czyli to o czym pisalem w
              1szym watku. Czy nieszczesna przepalona zarowka podswietlenia rejestracji =
              przerdzewialy uklad wydechowy ??
              • Gość: Kierowiec Re: testy awaryjnosci ADAC/TUV IP: 212.6.124.* 19.08.03, 15:00
                Gość portalu: Grzanus napisał(a):

                > Gość portalu: Tomek F. napisał(a):
                > >
                > > mysle ze w ten sposob mozna godzinamy dyskutowac. Pewno i ta i ta metoda j
                > est
                > > stosowana. Niemcy ktorych ja znam zawsze wczesniej jezdza do mechanika a
                > potem
                > > na TUV, moze Ty znasz innych w koncu ludzie sa rozni.
                >
                >
                > i to jest sedno sprawy, zakladajac nawet ze 50% jezdzi wczesniej na przeglady
                > do ASO a pozniej do TUV, to juz swiadczy o pewnym "zaklamaniu" w wynikach
                > badania. Dodatkowo nalezy wziac pod uwage grupy konsumentow danych marek i
                ich
                > sposoby zachowac. W duzym uproszczeniu mozna powiedziec ze w Niemczech ( i
                nie
                > tylko ofkors) inna grupa klientow kupuje Mercedesa E a inna grupa Renault
                > Twingo.

                Porownaj raczej grupe klientow Yaris-Twingo-Corsa, Carina-Laguna-Vectra etc. :->

                > Obie te grupy konsumentow moga zachowywac sie roznie i bardziej
                > spodziewalbym sie od klienta Mercedesa ze przed TUV zrobi przeglad niz od
                > klienta Twingo.

                Ciekawe, czemu posiadacze Twingo i Corsy sa o tyle bardziej beztroscy, niz
                posiadacze Yaris?
                :->

                A jak taki zmieni kiedys samochod na konkurencyjny, natychmiast przybiera jego
                cechy charakteru :->

                > Dodatkowo dochodzi jeszcze kwestia gradiacji usterek, czyli to o czym pisalem
                > w
                > 1szym watku. Czy nieszczesna przepalona zarowka podswietlenia rejestracji =
                > przerdzewialy uklad wydechowy ??

                Sadzisz, ze w Twingo i COrsie zarowki psuja sie znaczaco czesciej, niz w
                Yarisie?
                Z przepalona zarowka od rejestracji dostaje sie plakietke (z jednym samochodem
                zrobilem tak dwa razy pod dzad :-)

                POza tym jakbys wzial rocznik wynikow do reki, widzialbys, ze usterki sa
                podzielone na grupy podzespolow.

                Jednego jeszcze nie rozumie w zarzucie celowego falszowania tych statystyk.
                Jaki interes ma jednoczesnie ADAC, TÜV i Dekra, aby od dziesiecioleci forsowac
                Toyote, a kopac w jaja auta europejskie?

                Nie mnozmy bytow w nieskonczonosc i nie szukajmy spiskowej teorii dziejow tam,
                gdzie jej nie ma.

                POzdr.

                K.
                • Gość: Grzanus Re: testy awaryjnosci ADAC/TUV IP: *.its.it 19.08.03, 15:10
                  Gość portalu: Kierowiec napisał(a):
                  > Jednego jeszcze nie rozumie w zarzucie celowego falszowania tych statystyk.
                  > Jaki interes ma jednoczesnie ADAC, TÜV i Dekra, aby od dziesiecioleci
                  forsowac
                  > Toyote, a kopac w jaja auta europejskie?

                  Ale nikt nie mowi o falszowaniu, one sa prawdziwe, chodzi o to w jaki sposob
                  dochodzi sie do tego wyniku.

                  > Nie mnozmy bytow w nieskonczonosc i nie szukajmy spiskowej teorii dziejow
                  tam,
                  > gdzie jej nie ma.
                  >
                  Zgadzam sie, jedynie sygnalizuje, ze TESTY AWARYJNOSCI TUV NIE ROWNA SIE
                  RZECZYWISTA BEZAWARYJNOSC SAMOCHODU.
                  Z raportrow tych nalezy wyciagac wnioski i jezeli Toyota Yaris jest debesciak w
                  raporcie to prawdopodobnie jest to bardzo dobry samochod a Marka posiada bardzo
                  dobra siec serwisowa.
                  Pamietaj tez ze japonce daja 3 lata gwarancji i jezeli nie chcesz jej stracisz
                  latasz na przeglady co rok albo czesciej, to tez jest odzwierciedlone w
                  raporcie. Pozdr ;)
                  • Gość: Kierowiec Re: testy awaryjnosci ADAC/TUV IP: 212.6.124.* 19.08.03, 15:34
                    Gość portalu: Grzanus napisał(a):

                    >
                    > Ale nikt nie mowi o falszowaniu, one sa prawdziwe, chodzi o to w jaki sposob
                    > dochodzi sie do tego wyniku.

                    Na razie nie ma lepszej.

                    > Zgadzam sie, jedynie sygnalizuje, ze TESTY AWARYJNOSCI TUV NIE ROWNA SIE
                    > RZECZYWISTA BEZAWARYJNOSC SAMOCHODU.

                    Jednego okreslonego nie. Masy na danym rynku nieco bardziej.
                    Jesli np. palisz, nikt nie bedzie z cala pewnosci twierdzil, ze umrzesz na
                    raka. Ale prawdopodobienstwo jest znaczne :-)

                    > raporcie to prawdopodobnie jest to bardzo dobry samochod a Marka posiada
                    > bardzo
                    > dobra siec serwisowa.

                    Co lacznie jest tak czy owak plusem dla posiadacza.

                    > Pamietaj tez ze japonce daja 3 lata gwarancji i jezeli nie chcesz jej
                    > stracisz
                    > latasz na przeglady co rok albo czesciej, to tez jest odzwierciedlone w
                    > raporcie. Pozdr ;)

                    Nikt nie broni innym firmom rowniez dac trzech (albo wiecej) lat gwarancji.
                    Tylko nie wszystkim by sie to oplacalo :-)

                    Pozdr.

                    K.
                    • Gość: Grzanus Re: testy awaryjnosci ADAC/TUV IP: *.its.it 19.08.03, 17:16
                      Gość portalu: Kierowiec napisał(a):
                      >
                      > Nikt nie broni innym firmom rowniez dac trzech (albo wiecej) lat gwarancji.
                      > Tylko nie wszystkim by sie to oplacalo :-)
                      >

                      Tak, ale wielu co daja 3 lata nie oplacaloby sie dawac 1 czy 2 letnia (co nie
                      swiadczy o niech zle) przeglady to pewny pieniadz, kazdy kij ma 2 konce :-)
                      pozdr
                      • wowo5 Re: testy awaryjnosci ADAC/TUV 20.08.03, 02:24
                        Gość portalu: Grzanus napisał(a):

                        > Gość portalu: Kierowiec napisał(a):
                        > >
                        > > Nikt nie broni innym firmom rowniez dac trzech (albo wiecej) lat gwarancji
                        > .
                        > > Tylko nie wszystkim by sie to oplacalo :-)
                        > >
                        >
                        > Tak, ale wielu co daja 3 lata nie oplacaloby sie dawac 1 czy 2 letnia (co nie
                        > swiadczy o niech zle) przeglady to pewny pieniadz, kazdy kij ma 2 konce :-)
                        > pozdr
                        A co powiesz na dane z rynku amerykanskiego, gdzie wszystkie firmy oferuja 3
                        letnia gwarancje minimum (niektore nawet 10 letnia), ze Toyota wydaje 3 - 4
                        razy mniej na naprawy gwarancyjne od VW w przeliczeniu na samochod.
                        • Gość: Grzanus Re: testy awaryjnosci ADAC/TUV IP: *.its.it 20.08.03, 09:09
                          wowo5 napisał:

                          > A co powiesz na dane z rynku amerykanskiego, gdzie wszystkie firmy oferuja 3
                          > letnia gwarancje minimum (niektore nawet 10 letnia), ze Toyota wydaje 3 - 4
                          > razy mniej na naprawy gwarancyjne od VW w przeliczeniu na samochod.

                          a co mam powiedziec, fajnie niech daja 10 lat :-) Rynek amerykanski jest
                          zupelnie inny od europejskiego. Wracajac jednak do tematu - rynek amerykanski
                          wydaje sie bardziej wymagajacy od europejskiego, dziwii mnie zatem pozycja w
                          rankingach Chryslera Voyagera, zawsze jest gdzies na szarym koncu...
    • Gość: klakiernet Re: testy awaryjnosci ADAC/TUV IP: *.future-net.pl 20.08.03, 11:33
      wydaje mi się, że zbyt często patrzymy gdzieś za horyzont,nie widząc co dzieje
      się w najbliższym otoczeniu... bo nasza Polska rzeczywistość sobie a świat
      sobie...zbyt wiele badań replikowanych w naszym kraju nie potwierdziło się...w
      myśl zasady "co kraj to obyczaj"...być może w dziedzinie zaplecza motoryzacji
      nasze zapóźnienie cywilizacyjne nie jest aż tak duże, o czym świadczy
      np.:coraz lepsza jakość dróg,paliwa ...a diabeł tkwi w szczegółach... zbadajmy
      więc nasz rynek i dopiero wtedy wyciągnijmy wnioski... nikt o zdrowych
      zmysłach nie kupuje bowiem samochodu w Polsce by go użytkować w USA czy UE...a
      o sprawności samochodu(zadowoleniu użytkownika) nie mniej niż konstruktor
      decyduje warsztat...i to najczęściej ten najbliższy, jedyny w okolicy...a ile
      warsztatów w Polsce spełnia standarty na miarę ADAC/TUV?
      • Gość: Grzanus Re: testy awaryjnosci ADAC/TUV IP: *.its.it 20.08.03, 12:59
        Gość portalu: klakiernet napisał(a):

        > wydaje mi się, że zbyt często patrzymy gdzieś za horyzont,nie widząc co
        dzieje
        > się w najbliższym otoczeniu... bo nasza Polska rzeczywistość sobie a świat
        > sobie...zbyt wiele badań replikowanych w naszym kraju nie potwierdziło
        się...w
        > myśl zasady "co kraj to obyczaj"...być może w dziedzinie zaplecza motoryzacji
        > nasze zapóźnienie cywilizacyjne nie jest aż tak duże, o czym świadczy
        > np.:coraz lepsza jakość dróg,paliwa ...a diabeł tkwi w szczegółach...
        zbadajmy
        > więc nasz rynek i dopiero wtedy wyciągnijmy wnioski... nikt o zdrowych
        > zmysłach nie kupuje bowiem samochodu w Polsce by go użytkować w USA czy
        UE...a
        > o sprawności samochodu(zadowoleniu użytkownika) nie mniej niż konstruktor
        > decyduje warsztat...i to najczęściej ten najbliższy, jedyny w okolicy...a ile
        > warsztatów w Polsce spełnia standarty na miarę ADAC/TUV?

        Brawo, generalnie zgadzam sie, ale ;)"coraz lepsza jakość dróg,paliwa" - tutaj
        generalnie zgodzic sie nie moge. Drog nie przybylo a ich stan jest gorszy niz
        20-30 lat temu a samochodow jest 5-10 x wiecej. Moj wujaszek opowiada mi czasem
        jak to jezdzil trabantem w latach 60-tych do dziewczyny do Krakowa z W-wy.
        Lecial sobie spokojnie 90km i w 3,5 godz byl w objeciach ukochanej :). Teraz
        tez sie da ale sztuka jest przezyc taka jazde... O paliwie w kontekscie
        ostatnich doniesien mediow tez mam powazne watpliwosci.
        Ale co do oceny naszych realiow vs. USA czy UE, wielkie brawa.
        pozdr

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka