spieprzajacy_dziad
25.02.08, 09:17
Jestem w tej chwili na kupnie auta. Oglądałem różne modele, a kilka
dni temu wpadł mi w oko Lancer. Pojechałem więc do Mitsubishi
zobaczyć to cudo i przejechać się nim.
Pierwsze wrażenie - pełny wypas: świetna sylwetka (taka jaka mi sie
podoba)przez szybkę środek wyglądał nieźle. Gdy emocje opadły i
wsiadłem do środka - rozczarowanie. Klamki wewnętrzne dopasowane jak
w Dacii (tej starej), kierownica regulowana tylko góra-dół i nie
mogłem jej dopasować, niewygodna pozycja za kierownicą, plastiki jak
w tanich samochodach i aż krzyczą "za 10 000 km będziemy skrzypieć!"
Gdy ruszyłem - silnik porażka!! 1,5 może najwyżej napędzać
wycieraczki a nie samochód. Domyślam się, że 2 litorwy "dizel"
dopiero pokaże pazurki.
Prowadzenie fury całkiem znośne, ale nie powalające. Twarde
zawieszenie powodowało, że czułem sie jak na taczkach. Lubię twarde,
ale bez przesady (dla porównania śmiagałem Leonem - zupełnie inna
bajka)
I wreszcie cena - za przyzwoitą wersję z 2 litrowym "dizlem" trzeba
dać ponad 92tys. KURDE!!! za tę kasę lub niewiele więcej mam Mondeo
lub 407.
I tak na koniec - teraz mam 307. Jak zmieniałem w nim tarcze z
przodu i wszystkie klocki hamulcowe w ASO (!) zapłaciłem 1300 zł. Za
te same części w Mitsubishi muszę dać w serwisie ok. 2300.
Dla kogo ten samochód?