Gość: emalka
IP: *.wave.net.pl
15.09.03, 12:55
w sobote pojechałam do salonu skody (koło pruszkowa) kupić octavie...
wchodze, mowie, że najpierw chce sie przejechac dwiema wersjami silnika, zeby
zdecydowac ktora biore. Mocniejszej brak, dobra - jedziemy ta slabszą.
Najpierw burak ktory ze mna jechal powatpiewajaco zapytal, czy mam prawo
jazdy, pozniej caly czas gapil mi sie na rece. Jazd trwala 3(!!!!) minuty i
kazal wracac. Baba w salonie zero pojecia o samochodach i uslugach w aso, co
jest na gwarancji itp, na moja sugestie, zeby cos opuscili z ceny (ponad 57
tys) - ona, ze dadza dywaniki (!!!!!!) obsmialam ja i mowie, ze moze radio -
ona, ze ok, ale jakies tansze, bo na pewno (!!!!) nie to drozsze... i jeszcze
text: " niech sie pani cieszy, ze takie ustepstwo stosujemy..." to sie
zabralam i wyszlam... szlag mnie trafil, bo moze nie wygladam na jakas
zajebiscie-bogata-paniusie, ale szacunek do klienta to raczej podstawa (nooo,
nie w aso, to juz wiem :)) ) - ale zeby tak od razu, w salonie????? no i 57
tysi w kieszeni zostalo... chyab bedzie jednak astra 2....
pozdrawiam
emalka