hiszpan25
08.10.03, 08:36
jade dzisiaj do pracy za starym Mercedesem (na oko lata 60), gość dojeżdża na
zielonym do przejścia dla pieszych i bez powodu zaczyna zwalniać myślę sobie
co za palant? Koleś się zatrzymuje (nadal jest dla nas zielone), nikt z Mesia
nie wysiada ani nie wsiada mijają jakieś 2 sekundy i zapala się żółte a
nastepnie czerwone. Koleś grzecznie stoi i czeka a ja i kilka aut razem z
nim. po chwili zapala sie zółte i zielone - wszyscy ruszamy. Telepata czy co?
skąd u diabła wiedział że za 2 sekundy zmienią się światła z zielonego na
żółte? Co ciekawe gdyby koleś się nie zatrzymał na zielonym to przejechałyby
co najmniej 2-3 samochody jeszcze na poprzednich światłach... :)
PZDR!