Dodaj do ulubionych

Wypadek fiata panda

IP: 217.97.165.* 08.10.03, 08:38
Własnie oglądam na forum centomania:
tutaj link do dyskusji: autokacik.pl/showthreaded.php?
Cat=&Board=seicento&Number=271158324&page=0&view=collapsed&sb=5&o=7&fpart=1

a tutaj do zdjecia: autokacik.pl/download.php?Number=271158324
Obserwuj wątek
    • hiszpan25 Re: Wypadek fiata panda 08.10.03, 09:02
      hihi jak widac potrafi :) (staranować inne auto)
      • Gość: jarek Re: Wypadek fiata panda IP: *.fastres.net 08.10.03, 09:06
        To chyba fotomontaz, albo reklama, bo jak mogl tak uszkodzic to wieksze auto?
        • remo29 Re: Wypadek fiata panda 08.10.03, 09:21
          Samochodów musiało być więcej. Tego vana na pewno nie urządziła tak panda.
        • Gość: kris.m Re: Wypadek fiata panda IP: 217.97.165.* 08.10.03, 10:03
          z tego co piszą - zginał pracownik fiata podczas jazdy z klientem (nie miał
          zapiętych pasów)
    • Gość: olo Re: Wypadek fiata panda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.03, 09:41
      Widać, że serwisant Fiata niezbyt przyjaźnie chce potraktować fotografującego.
      Wypadek jak wypadek.
    • Gość: Miki Re: Wypadek fiata panda IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.03, 10:52
      Widać, że Fiat przyłożył się do kontrolowanych stref zgniotu !
      • przemjod Re: Wypadek fiata panda 08.10.03, 10:55
        Tylko nie mów do niego "miętki" ;-)
        • Gość: ARAFAT Panowie nie sadzilem ze .... IP: 2.5.STABLE* / *.utp.pl 08.10.03, 14:24
          Tacy fani motoryzacji jak wy nie wiedza ze min. dlatego gosc z fiata pozegnal
          sie z tym swiatem ze Panda przeciazenia przeniosla na kabine. Akurat Voyager ma
          bardzo kipska ocene NCAP rowną 0 procent - bodajze najgorsze auto w historii
          ale mimo wszytko ladnie przejelo sile uderzenia i pewnie goscie z Voyagera
          poszli zaraz na lody. Pytanie tez czy to voyager z kims innym sie nie spotkal.
          Uszkodzenie Pandy tylko wizualnie jest niewielkie...
    • Gość: Niezależny Brak pasów = smierć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.03, 15:05
      Czy to tak trudno sobie wyobrazić?
      Auto jedzie powiedzmy 60 km/h uderza w coś i nagle się zatrzymuje, ale nasze
      ciało nadal porusza się te 60 km/h. Albo zostanie zatrzymane przez pasy, albo z
      prędkością 60 km/h uderza w kierownicę, deskę rozdzielczą i szybę.
      Widziałem wiele wypadków, sam miałem jeden bardzo ciężki (skasowany cały przód
      i pół kabiny) ale przezyłem bo miałem pasy. To co tu widzimy na zdjeciach jest
      tylko lekką stłuczką. Kierowca w pasach nie ma prawa odnieść żadnych obrazeń po
      takiej stłuczce jesli jest tylko zdrowy i nie ma więcej niż 70 lat. Natomiast
      kierowca bez pasów w najlepszym wypadku ma po czymś takim uraz głowy, urazy
      wewnętrzne, często połamane ręce lub nogi, a w skrajnych przypadkach jak ten
      traci zycie.
      Sami wybierajcie: jeździć w pasach czy bez. Sprawa jest oczywista dla kazdego
      średniorozwiniętego umysłowo człowieka, po stokroć udowodniona i sprawdzona w
      życiu. No ale jak ktoś nie szanuje swojego zycia, lub tego nie rozumie (tzn
      jest półgłówkiem i kompletnym bezmózgiem) to niech jeździ bez pasów. Ja na siłe
      nikogo na tym swiecie trzymać nie będę.

      Pasy nie ratują z kazdego wypadku, ale z tego typu jak i ze znacznie
      mocniejszych stłuczek 99% ludzi w nie zapietych wychodzi bez szwanku.
      Problemy zaczynają się dopiero gdy kabina zaczyna zgniatać kierowcę lub
      pasazera. Wówczas nie pomagaja ani pasy, ani poduszki, ani nic innego.
      • tomek854 Re: Brak pasów = smierć 08.10.03, 16:12
        Gość portalu: Niezależny napisał(a):

        > Pasy nie ratują z kazdego wypadku, ale z tego typu jak i ze znacznie
        > mocniejszych stłuczek 99% ludzi w nie zapietych wychodzi bez szwanku.
        > Problemy zaczynają się dopiero gdy kabina zaczyna zgniatać kierowcę lub
        > pasazera. Wówczas nie pomagaja ani pasy, ani poduszki, ani nic innego.

        Wydaje mi sie, ze troche przesadziles: pasy w 80 kilku % wypadkow pomagaja, w okolo 10
        % nic nie daja a w kilku w pasach jest gorzej. Pamietacie MAriana Bublewicza? Gdyby nie
        mial pasow byc moze do dzis by sie scigal.

        Sam bylem swiadkiem wypadku kiedy FSO1500 przewropcil sie na dach i tak sunal az
        dojechal do niskiego murku ktory doslownie scial mu dach io slupki. Kierowcy nic sie nie stalo
        oprocz skaleczenia na uchu bo wylecial przez przednia szybe.

        Ale to jest margines trzeba jezdzic w pasach, choc margiones jest wiekszy niz sugerujesz.
        • Gość: Niezależny Re: Brak pasów = smierć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.03, 17:06
          tomek854 napisał:


          > Wydaje mi sie, ze troche przesadziles: pasy w 80 kilku % wypadkow pomagaja, w
          o
          > kolo 10
          > % nic nie daja a w kilku w pasach jest gorzej.

          Tu masz rację. Ja pisałem o czołówkach. Są sytuację paradoksalne,
          potwierdzajace regułę, jednak lepiej zabezpieczyć sie przed 90% wypadków niż
          przed 10% licząc, że nasz ewentualny wypadek będzie taki nietypowy. Wiekszość
          wypadków to czołówki, boki i dachowania, gdzie pasy ratują zycie.

          Pamietacie MAriana Bublewicza? G
          > dyby nie
          > mial pasow byc moze do dzis by sie scigal.

          Tu nie masz racji. Po pierwsze, gdyby rajdowcy nie jeździli w specjalnych
          pasach, to na każdym rajdzie byłyby smiertelne wypadki, bo aut rozwalonych duzo
          mocniej niz ta Panda jest za kazdym razem przynajmniej kilka i nic nikomu sie
          nie dzieje.
          Po drugie Bubel wydzwonił bokiem - swoim bokiem, a w takim wypadku pasy ani nie
          ratuja ani nie przeszkadzają. Ciało i tak jest trzymane z prawej strony przez
          fotel, tunel środkowy, pasażera z boku i wreszcie co najważniejsze przez siłę
          odsrodkową która nie pozwoli jak to niektórzy myślą (i wymyślają podobne bajki
          przy piwie) przeskoczyc na prawy fotel i uratować zycie. Pozwolą za to uratować
          zycie kierowcy, który uderzył prawym bokiem, bo przytrzymaja go po własciwej
          stronie auta (o ile nie złamie karku). Identyczny wypadek bez pasów kończy się
          zawsze tak samo: kierowca leci na prawa boczna szybę, jesli jest pasażer to go
          dobija, jesli nie, z pełnym impetem uderza w bok auta w który jednoczesnie z
          drugiej strony uderza drzewo, słup etc.


          Niezwykle wazne pasy są również przy dachowaniach. Ciało jest trzymane
          wewnątrz, stabilnie. W przeciwnym wypadku, człowiek lata po aucie jak worek
          kartofli, co zazwyczaj kończy sie smiercią, lub wylatuje przez okno co w 80%
          kończy się przygnieceniem przez auto, jesli nie całego człowieka to
          przynajmniej zmieżdzeniem (kończącym się amputacją) nogi lub ręki.
          10% wyssanych przez okno ma szanse przeżyć - potwierdzaja regułę i tekie
          przypadki biorą sobie za wzór wszyscy Ci którzy jeżdżą bez pasów. Słyszałem juz
          setki takich opowieści. Dziwne tylko, ze kazdy kto je opowieda zna taką jedną
          może dwie, zaś przypadki smiertci ludzi niezapiętych w pasy każdy moze mnożyć w
          nieskończoność.

          No ale jak to się mówi? Głupich nie sieją czy jakos tak?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka