raks5
23.01.09, 22:53
Nie wiedziałem, że dołączę do osób zadających takie pytania, ale kompletnie
nie wiem, co wybrać, a decyzję muszę podjąć do soboty wieczorem.
Jedno autko to Volvo V70. 2003r, 126tys. przebiegu, silnik 2,4D5 (163KM),
automat, skóra i reszta z pełnego wyposażenia. Prawie rok temu lekko rozbite i
do tej pory nieużywane (to może być minus, bo sama rozbitka była raczej
kosmetyczna, ale Diesel stojący rok i przepalany raz na miesiąc na kilka
minut?). Salonowe, książka serwisowa. Od znajomego (dobrego kumpla, samochód
znam i nie ma tutaj oszustwa co do stanu, przebiegu i serwisowania). Cena
32tys jeśli kupię do jutra (jest w pilnej potrzebie).
Było robione: przednia maska wymieniona, błotniki malowane (lekko trącone),
zderzak i lampy wymienione, szyba przednia, dwie poduszki przednie, napinacze
pasów i przy okazji pomalowane tylne drzwi po szkodzie parkingowej; geometria
nieruszona).
Drugi to Avensis II 1,6 w najuboższej wersji (praktycznie tylko 4 poduchy,
klima i takie tam podstawy co już ma każdy Avensis). Rocznik 2003, 92tys.
przebiegu (po przeglądzie w serwisie na 90tys ze dwa tygodnie temu).
Bezwypadkowe, jeden użytkownik (niestety głównie po mieście), parkowany pod
chmurką na osiedlowym parkingu (delikatne ślady kulturalnych warszawskich
sąsiadów). Ceny jeszcze nie znam, bo czeka na wycenę (minus 10% dla
użytkownika)- powinno być koło 28-30tys. W trakcie gwarancji i po (samochód
firmowy, bez oszczędności na serwis) nie było potrzeby naprawiania niczego
(tylko eksploatacja) i do tej pory jest wszystko idealnie. I co ważne- auto w
codziennej eksploatacji (rzadko stoi dłużej niż tydzień bez jeżdżenia), ale
też nie częściej niż raz na dwa tygodnie wyjeżdża poza Warszawę.
Teraz moje potrzeby- generalnie wolę większe, mocniejsze, szybsze, cięższe.
Automat też jest dla mnie zaletą. Potrzebuję auta na półtora roku (około
70tys. km), tak żeby przy odsprzedaży stracić jak najmniej, a jednocześnie,
żeby nie ponosić zbyt dużych kosztów eksploatacji. Użytkowanie samochodu
praktycznie wyłącznie w trasie (spalanie więc mniej więcej takie samo, cena
benzyny i ON też można przyjąć podobną). Preferencje jakoś padają na Volvo,
ale Toyota wydaje mi się mniej zawodna.
Minusem Volva jest to, że było rozbite i rok nieużywane. Toyota z kolei była
używana głównie w mieście, ale za to nie miała najmniejszej stłuczki.
I co byście poradzili?