Dodaj do ulubionych

anonim, ofiara wypadku

IP: *.acn.pl 21.11.03, 02:06
mam wrażenie, że w beztroskiej jeździe ulicami miast z nadmiernymi
prędkościami zapominami, że możemy komuś zrobić krzywdę :(
dziś jadąc z Ursynowa na Bielany widziałem dwa przypadki potrącenia pieszego
na pasach!!![w okolicy stacji metra Stokłosy][Marymoncka niedaleko AWF]
wnioskując po śladach na autach ofiary mogły być śmiertelne...ludzie!
opanujcie się bo tym potraconym pieszym może byc kiedyś wasz bliski

naprawdę prędkość 60-80[oby tylko :/] wystarczy by sprawnie przebyć duże
miasto i wcale wbrew pozorom nie wolniej niż wszyscy ściganci

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: anonim, ofiara wypadku 21.11.03, 11:22
      Kilka lat temu pracowalem na Urynowie, a mieszkalem na dalekich Bielanach
      (ponad 20 km). Zrobilem sobie eksperyment (nie ukrywam, ze po niesmiertelnym
      potraceniu przez mojego brata calkiem pijanego gostka - to zmusza do
      zastanowienia...) - przejechalem te trase jak zwykle (czyli jak szalony), a
      nastepnie dokladnie jak na znakach. Oczywiscie eksperyment ponawialem, zeby
      wyniki byly miarodajne. I wyszlo mi, ze jadac jak szalony potrzebuje 20-25 min,
      a zgodnie z przepisami 25-30 min. Przeciez jakbym szybko nie jechal i tak zaraz
      wyhamuje na kolejnych swiatlach (co ciekawe prawie polowe trasy pokonywalem
      Wislostrada - wtedy mozna bylo tam jezdzic 80 km/h).

      Od tego czasu mocniej dociskam wylacznie na trasie - w miescie szkoda benzyny -
      nie mowiac o bepieczenstwie. Nie snuje sie jak ciec malinowy - ruszam
      dynamicznie, po osiagnieciu predkosci podroznej odpuszczam gaz i jade ze stala
      predkoscia do nastepnych swiatel (w Warszawie dystans w centrum i okolicach nie
      przekracza 1000 m).

      pzdr
    • Gość: czarny_piotruś hmmm IP: *.acn.pl 21.11.03, 16:15
      zły tytuł? nie ta grupa docelowa?[mam nadzieję] czy też omijanie niewygodnego
      tematu? chciałem zaprosić do dyskusji nad stylem jazdy po miescie bo wiele jest
      w tej mierze do zrobienia, chciałem uświadomić pewne zależności. no cóż, trudno

      pozdrawiam
    • Gość: kamil Czy w kazdym przypadku pieszy ma racje? IP: 62.29.248.* 21.11.03, 20:46
      Interesuje mnie ten temat poniewaz znam kogos kto potracil ostatnio pieszego.
      To ostatnia osoba ktora moglaby szalec - ot, zagapila sie i uderzyla pieszego.
      Pieszy, dokladnie piesza, byla nawalona ale to nie jest zdaje sie istotne (tak
      naprawde zawinil kierujacy).

      Teoretyzyjac; czy tam gdzie nie ma swiatel a sa pasy wchodzacy na pasy pieszy
      zawsze moze na nie wejsc? Czy w kazdym wypadku wine ponosi kierujacy ('bo nie
      dostosowal predkosci do warunkow jazdy' kiedy np. znaku upowaznialy go go jazdy
      70km/h a pieszy 'wtargnal' na pasy?)?
      • Gość: czarny_piotruś Re: Czy w kazdym przypadku pieszy ma racje? IP: *.acn.pl 22.11.03, 17:24
        Gdyby np. w Warszawie gdzie jeżdżę zazwyczaj ludzie przestrzegali ograniczeń w
        sposób przynajmniej przyzwoity i dostosowywali prędkość do warunków panujących
        na drodze to moze bym nie pisał tego postu. Oczywiście nie zawsze kierujacy
        zawinił, wypadki sie zdarzają nawet w Berlinie ale nie do tego stopnia jak w
        Polsce. Obecny poziom zdziczenia na drodze przechodzi wszelkie granice
        przyzwoitości[nie wspominając o jeździe traktami dla pieszych i ścieżkami
        rowerowymi]

        pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka