Dodaj do ulubionych

Co to znaczy "hamowac silnikiem"

06.05.09, 11:11
Nie mam sie kogos zapytac bo w miejscu w ktorym jestem na wszystko
maja inne okreslenia i nie da sie niczego doslownie przetlumaczyc.
Obserwuj wątek
    • organista_pl Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 06.05.09, 11:15
      W najprostszym tego słowa znaczeniu kiedy na dużej prędkości dojezdzasz np do
      skrzyzowania redukujesz z czwartego biegu na trzeci i potem kolejno na drugi
      nie uzywając hamulca
      • dmuchawcelatawce Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 06.05.09, 11:23
        Oh dziekuje za tak szybka odp. Czyli dokladnie tak wlasnie robie, ze
        tak powiem z natury (nikt mi nie powiedzial, ze tak jest lepiej).
        Natomiast zdarza mi sie czasem redukowac predkosc, zwlaszca jak
        musze ja redukowac szybciej niz to by wyniklo z naturalnego
        niedodawania gazu(razem ze zmniejszaniem biegow przy zmniejszanej
        predkosci) poprzez delikatne uzycie hamulca bez sprzegla.
        Czy uzycie hamulca bez sprzegla to juz nie jest hamowanie silnikiem
        czy nadal jest.
        Sorki za glupie pytania ale no nie mam kogo zapytac.
        • galtom Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 06.05.09, 11:31
          A gdzie ty jestes, ze okreslenia na wszystko maja inne??? I jak zatem
          okreslaja hamowanie silnikiem?????
          • dmuchawcelatawce Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 06.05.09, 11:52
            Nie wszystko oczywiscie, jesli tak sie wyrazilam to sie
            zagalopowalam.
            Kazdy jezyk obcy miewa zwroty nie do przetlumaczenia doslownego.
            Taka specyfika jezykow obcych. Obrazujac np. swiatla dlugie nie sa
            doslownie tlumaczone na swiatla dlugie tylko na jakies tam inne.
            Niewazne w jakim jezyku, bo to jezyk malo popularny. Jak uzywalam na
            poczatku doslownego tlumaczenia "swiatla dlugie"" to nikt nie
            wiedzial o jakich ja swiatlach mowie.
            Tak samo nie mialam pojecia o czym mowa jak stale slyszalam "zeby
            rekina". U nas sa "zeby rekina"? U nas sa poziome znaki poziome
            informujace, ze nie mamy pierwszenstwa.
            Zreszta to wszytko nie ma znaczenia.
            Ja mialam pytanie o hamowanie silnikiem i to ma znaczenie.
            • galtom Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 06.05.09, 11:57
              Ponawiam pyt. bo to ciekawe :-)
              Jaki to jezyk jak tubylcy tlumacza hamoanie silnikiem - to taka
              tajemnica, ze nie mozesz od razu napisac???
              • dmuchawcelatawce Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 06.05.09, 12:06
                Wlasnie dlatego pytam na polskim forum, ze jeszcze NIE WIEM jak
                nazywa sie tutaj hamowanie silnikim. Stad wynika moje pytanie i
                napisalam o tym dosc jasno.
                Teraz jak sie dowiedzialam od innego forumowicza na czym to polega
                to moge sie dowiedziec u siebie tlumaczac czynnosci.
                Nie wiem skad u ciebie takie niedowierzenie, ze jakis jezyk moze
                miec inne okreslenia na to samo. Mnie by do glowy nie przyszlo zeby
                miec z tym problem.
                • dmuchawcelatawce Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 06.05.09, 12:08
                  Jak sie dowiem to ci napisze (skoro to jest interesujace!).
                  • galtom Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 06.05.09, 12:14
                    A nie mozesz napisac o jaki jezyk chodzi???
                    • dmuchawcelatawce Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 06.05.09, 12:16
                      Nie no moge, zadna tajemnica, tylko po co. Jakie to wogole ma
                      znaczenie? Zwlaszcza w kontekscie pytania o szczegoly hamowanie
                      silnikiem. Bo ja wiem, troche to jak "piernik do wiatraka".
                      • galtom Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 06.05.09, 12:43
                        No to skoro to zadna tajmnica, to dlaczego musze Cie o to po raz 4
                        pytac?
                        • niewygodny Re: niderlandzki ? Ale moge sie mylic :) N/T 06.05.09, 13:39

                          • dmuchawcelatawce Re: niderlandzki ? Ale moge sie mylic :) N/T 06.05.09, 14:13
                            Niewygodny! Bardzo dobrze. No to poprzedni kolega zaspokoil sobie
                            ciekawosc. Choc ja dalej nie wiem po co mu ta "cenna" wiedza, ale
                            niech bedzie.
                            • galtom Re: niderlandzki ? Ale moge sie mylic :) N/T 06.05.09, 14:27
                              Zaintrygowalas mnie.
                              Pozatym gdybys napisala, o jaki jezyk chodzi juz w pierwszym posicie
                              to mglo sie okazac, ze na forum ktos ten jezyk zna (sznase male -
                              fakt) - nigdy nic nie wiadomo.
                              A po drugie o ile sie orientuje wiekszosc z tubylcow zna angielski :-
                              )
                              • dmuchawcelatawce Re: niderlandzki ? Ale moge sie mylic :) N/T 06.05.09, 14:40
                                Wlasnie dlatego nie napisalam, ze szanse sa prawie zadne i nie bylo
                                po co ciagnac bezsensownego watku o niderlandzkiej nazwie hamowanie
                                silnikiem.
                                Znaja tu angielski to prawda, duzo lepiej w kazdym razie niz Polacy.
                                Tylko , ze ja nie wiem jak jest hamowanie silnikiem po angielsku.
                                Jeszcze dzis rano nawet nie wiedzialam w ojczystym jezyku o tym, ze
                                to co robie nazywa sie hamowaniem silnikiem.
                                Ty pewnie tez bys mi nie pomogl, skoro z takim niedowierzaniem
                                przyjales rzecz tak naturalna, jak to, ze w jakims obcym jezyku
                                mozna miec inne okreslenia na to samo. Dla tych co sie ucza jezykow
                                obcych i co rusz spotykaja sie z nieprzetlumaczalnym doslownie
                                okresleniem to jest normalka.
                                No ale niewazne
                                • galtom Re: niderlandzki ? Ale moge sie mylic :) N/T 06.05.09, 15:04
                                  dmuchawcelatawce napisała:

                                  > Wlasnie dlatego nie napisalam, ze szanse sa prawie zadne i nie bylo
                                  > po co ciagnac bezsensownego watku o niderlandzkiej nazwie hamowanie
                                  > silnikiem.

                                  Ciagnelismy go bo nie wiem z jakich dziwnie wydumanych powdow nie
                                  moglas napisac normalnie i wprost o tym w swoim pierwszym liscie
                                  (jakaby to co najmniej wstydliwa informacja byla)

                                  > Tylko , ze ja nie wiem jak jest hamowanie silnikiem po angielsku.

                                  Widzisz... i gdybys napisala, ze o Holandie i ewentulanie odpowiednik
                                  anglieski chodzi z 10 postow temu mialabys oba okreslenia.

                                  > Jeszcze dzis rano nawet nie wiedzialam w ojczystym jezyku o tym, ze
                                  > to co robie nazywa sie hamowaniem silnikiem.
                                  > Ty pewnie tez bys mi nie pomogl, skoro z takim niedowierzaniem
                                  > przyjales rzecz tak naturalna, jak to, ze w jakims obcym jezyku
                                  > mozna miec inne okreslenia na to samo.
                                  > Dla tych co sie ucza jezykow
                                  > obcych [...]

                                  Moje niedowierzanie dotyczylo Twojej dziwnej niecheci do przyznania
                                  sie z jakimsz to jezykiem masz problem. Co zas sie tyczy Twojej uwagi
                                  o znajomosci przez Ciebie jezyka ojczystego... pewnie nie pokusilbym
                                  sie o komentarz gdybys w nie probowala mnie obrazic. "dla tych co sie
                                  ucza obcych jezykow..." a nie dla ciebie glabie.

                                  Ja chociaz wiem jak sie co nazywa po Polsku. I poza tym o czympisalem
                                  wyzej Twojego niefortunnego okreslenia, "bo w miejscu w ktorym
                                  jestem na wszystko maja inne okreslenia i nie da sie niczego
                                  doslownie przetlumaczyc."
                                  Wynika to z tego, ze ze dwa razy w
                                  zyciu innych niz jezykow niz polski uzywalem i jeszcze takiego czegos
                                  nie widzialem - no... ale co ja tam wiem...
                                  • dmuchawcelatawce Re: niderlandzki ? Ale moge sie mylic :) N/T 06.05.09, 15:24
                                    Nie chcialam Cie obrazic w kwestii jezykow obcych, jak to tak
                                    odczules to przepraszam. Nie taki mialam zamiar. Nie jest to zreszta
                                    forum jezykowe zebym ja z takimi tematami wyjezdzala. Szybko by
                                    mnie pewnie zreszta jakis forumowicz zjechal za to (zreszta
                                    slusznie) i skierowal na forum jezykowe.

                                    Mowisz , ze z "dziwnych wydumanych" powodow nie chcialam powiedziec
                                    o jaki kraj chodzi, ale Ty z rownie "dziwnych i wydumanych"
                                    koniecznie chciales wiedziec. A przeciez watek nie tyczyl sie tej
                                    sprawy. Wg mnie Twoja ciakawosc byla dziwniejsza niz moja niechec do
                                    wypowiadania sie na teamt rzeczy nieistotnych. Nie wsydze sie
                                    oczywiscie kraju w ktorym jestem (trudno si wstydzic Holandii),
                                    uwazam, poprostu , ze to nie jest istotne.

                                    Po co mialam zapytac o odpowiednik angielski skoro moglam zwyczajnie
                                    zapytac o konkretny fakt? Po co mam do czegos dochodzic na okretke?
                                    Nie rozumie zupelnie o co Ci tutaj chodzi i dlaczego musialam wg
                                    Ciebie zapytac o odpowiednik angielski a nie o to czego chcialam sie
                                    w rzeczywistosci dowiedziec.

                                    Z mojego okreslenia, ze wszystko ma inna nazwe sie wycofalam i to
                                    zdajsie na poczatku ktoregos watku. Nie wiem po co to jeszcze
                                    ciagniesz.

                                    • kontik_71 Re: niderlandzki ? Ale moge sie mylic :) N/T 06.05.09, 16:31
                                      Musze poprzec galtoma, mnie tez zaintrygowal ten tajmniczy jezyk :) A
                                      gdybys na poczatku powiedziala o jaki jezyk chodzi to moglbym wyslac
                                      smsa do rodzinki w Delft i moze moglbym Ci dac konkretna odpowiedz :P
                                      • skyddad Re: niderlandzki ? Ale moge sie mylic :) N/T 06.05.09, 17:37
                                        Ojej, jaki walonski czy flamandzki.
                                        Bardzo podobnie jak po szwedzku
                                        Bromsa med motor czyli hamowac silnikiem.
                                        Podobnie jest po dunsku,norwesku tylko inaczej sie to pisze.
                                        Jak jestem w Holandi posluguje sie szwedzkim rozumieja w 70% ja ich rozumiem
                                        identycznie.
                                        Pzdr.Sky.
                                        • kontik_71 Re: niderlandzki ? Ale moge sie mylic :) N/T 06.05.09, 17:40
                                          To by znaczylo, ze szwecki jest dialektem niemieckim :P Bo
                                          holenderski jest tym wlasnie, czego absolutnie nie wolno powiedziec
                                          Holendrowi bo sie obrazaja na smierc :)
                                          • dmuchawcelatawce Re: niderlandzki ? Ale moge sie mylic :) N/T 06.05.09, 17:53
                                            A ja nie moge poprzec mojego rozmowcy gdyz ... ja nie pytalam jak
                                            jest po niderlandzku, czy po angielsku czy w jakimkolwiek innym
                                            jezyku "hamowanie silnikiem". Ja chcialam tylko wiedziec CO TO JEST.
                                            I o nic innego w zadnym momencie nie pytalam. O jezyk niderlandzki
                                            bede pytac tubylcow.

                                            Ani flamandzki ani walonski, z tego co wiem w Holandii nie posluguja
                                            sie zadnym z tych jezykow. Czysty niderlandzki.
                                            Moze w Belgii posluguja sie tymi jezykami, tego nie wiem.
                                            Niderlandzki to jednak nie dialekt niemiecki choc bardzo podobny i
                                            ze struktura gramatyczna ponoc zywcem wzieta z niemieckiego (nie
                                            wiem, powtarzam po moim nauczycielu). To troche jakby powiedziec, ze
                                            polski to dialekt czeskiego. Troche obrazliwe i nie bardzo
                                            prawdziwe. Po prostu podobny bo ta sama grupa jezykowa.

                                            Ps. zgrabne przejscie z hamowania silnikiem do ... struktury
                                            gramatycznej jezyka niderlandzkiego.
                                            • kontik_71 Re: niderlandzki ? Ale moge sie mylic :) N/T 06.05.09, 17:55
                                              Z watkami jest jak z zyciem.. nigdy nie wiadomo co sie w co
                                              przeksztalci :)
                                            • dewulot1 Ty chyba nowa na forum 06.05.09, 18:11
                                              Jak chcesz sie dowiedziec co to jest hamowanie silnikiem to
                                              zakladasz watek "Jaka jest roznica miedzy szwedzkim a walonskim" i
                                              bedziesz miala hamowanie silnikiem dokladnie wytlumaczone.
                                              • dmuchawcelatawce Re: Ty chyba nowa na forum 06.05.09, 18:13
                                                Ano nowa. He he he mowisz, ze to trzeba tak odwrotnie zadzialac.
                                                Bede pamietac na przyszlosc.
                                                • dewulot1 Re: Ty chyba nowa na forum 06.05.09, 18:24
                                                  W nagrode masz moj stary tekscik z tego forum:

                                                  > wyzej napisalem ze nie rozumiesz hamowania silnikiem.

                                                  Mowimy o dwoch rodzajach hamowania silnikiem:

                                                  1) Zostawiasz samochod na biegu na ktorym byl przed rozpoczeciem
                                                  hamowania hamulcem, az przed samym zatrzymaniem dajesz na luz
                                                  To jest co wszyscy rozsadni ludzie robia.

                                                  2) Nie uzywasz hamulca tylko branzlujesz sie sprzeglem i biegami az
                                                  po kilku zawyciach silnika i szarpnieciach jednak w koncu tego
                                                  habulca uzyjesz i wrzucisz na luz jak w punkcie powyzej. Ta wersja
                                                  ma jeszcze taka pod-wersje gdzie pomiedzy biegami dodaje sie gazu
                                                  zeby podkrecic obroty silnika. I jeszcze taka inna pod-wersje gdzie
                                                  temu branzlowaniu biegami towarzyszy jednak ciagly nacisk na
                                                  hamulec, ale nie za mocny. No i jest jeszcze szczyt szczytow,
                                                  najwyzszy stopien wtajemniczenia, kiedy to w pod-wersji powyzej
                                                  dodaje sie gazu pieta a hamuje palcami stopy. Taki gaz i hamukec
                                                  jednoczesnie.
                                                  Jest jeszcze i musze to wymienic dla formalnosci, pod-wersja tej pod-

                                                  wersji, stosowana przez jedna osobe na forum, gdzie wszystko jest
                                                  jak powyzej z tym ze kazde wysprzeglenie jest PODWOJNE.
                                                  A to wszystko w celu gotowosci do ucieczki do przodu jak nie
                                                  zauwazymy nadjezdzajacej z boku ciezarowki. Nie musze dodawac ze ten
                                                  sposob hamowania stosuja DEBILE I ANALFABECI MOTORYZACYJNI.
                                                  Jak ktos poczul sie osobiscie dotkniety to przepraszam:)
                                            • jorn Re: niderlandzki ? Ale moge sie mylic :) N/T 07.05.09, 19:00
                                              dmuchawcelatawce napisała:

                                              > Ani flamandzki ani walonski, z tego co wiem w Holandii nie posluguja
                                              > sie zadnym z tych jezykow. Czysty niderlandzki.
                                              > Moze w Belgii posluguja sie tymi jezykami, tego nie wiem.


                                              To niewiele wiesz o kraju, w którym rzekomo przebywasz. Można śmiało powiedzieć, że flamandzkim się posługują, bo w języku np. polskim ten język znany jest pod trzema nazwami: "holenderski"/"flamandzki"/"niderlandzki". W oryginale nazywa się to "nederlands" lub czasem "vlaams" (to drugie określenie występuje w Belgii). A hamowanie silnikiem, to "remmen met de motor".

                                              I nie wymądrzaj się tak więcej, wiemy, że niektórych zwrotów nie da się dosłownie przetłumaczyć.

                                              Pozdrawiam
                                              • dmuchawcelatawce jorn 08.05.09, 13:42
                                                Panie madralinski jakzes pan wyczytal te "rewelacje" z wikipedii lub
                                                innej (ktora bywa, ze niekiedy tworza tacy sami "madrzy" jak i pan -
                                                a nie chce mi sie juz tego sprawdzac, ale mam nadzieje, ze nawet w
                                                Wikipedii az takich bolesnych NONSENSOW by nie pisali!) pozwolisz,
                                                ze w ramach wyjasnienia ujme to inaczej.

                                                Jak ktos mowi po kaszubsku czy slasku to oznacza, ze mowi wlasnie po
                                                polsku? Bo ja nie mowie po kaszubsku, goralsku czy slasku a owszem
                                                chetnie po polsku. Jak pan mowisz po polsku to rozmowca moze
                                                powiedziec, ze pan do niego po slasku mowi? Chyba nie bardzo.

                                                Z tego co wiadomo znanym mi Holendrom, "standaard Nederlands" jest
                                                tylko jeden i nie mozna go nazywac "Vlaams" czy np. "Fries" (dla
                                                ciekawostki dzieci we Fryzji ucza sie w szkolach niderlandzkiego i
                                                fryzyjskiego - wiem bo pracuje z Fryzyjka).
                                                Nazwa jezyka "holenderski" i zamiennie "niderlandzki" uzywa sie
                                                jedynie w Polsce. Przy czym nazwa "holenderski" jest NIEPOPRAWNA z
                                                punktu widzenia jezyka niderlandzkiego (bo Holandia to tylko
                                                zaledwie dwie prowincje i scisle holenderski to nazwa dialektu
                                                tychze prowincji a nie tego co rozumiemy pod nazwa Nederlands). Tak
                                                sie przyjelo w Polsce potocznie, a ze Holandia nie jest znowu taka
                                                wazna to tylko skrupulanci lub fascynaci walcza o poprawnosc
                                                jezykowa.

                                                Standaardtaal nie wyklucza oczywiscie istnienia
                                                - dialektow
                                                - ambitniejszych dialektow aspirujacych do istnienia jako jezyk
                                                odrebny, czesto z wlasna literatura i pisemna wykladnia
                                                - czy jezykow pochodnych

                                                Flamandzki jest zaliczany przez rozne zrodla do tej przedostatniej
                                                grupy lub ostatniej.
                                                W kazdym razie jako ktos mowi "standarts nederlands" to nie
                                                znaczy , ze mowi "Vlaams" i odwrotnie.

                                                Takze "nie wymądrzaj się tak więcej"

                                                Jesli dla ciebie to jednak ciagle to samo, i wymienione jezyki mozna
                                                uzywac zamiennie, to rzeczywiscie swiadomosc , ze cyt. "wiemy, że
                                                niektórych zwrotów nie da się dosłownie przetłumaczyć" jest
                                                rzeczywiscie duzym osiagnieciem. Gratuluje
                                                Pozdrawiam
                                                • dmuchawcelatawce Re: jorn 08.05.09, 13:54
                                                  Chodzi oczywiscie o "standaard" a nie "standarts"- he he malutka
                                                  roznica.
                                                • dmuchawcelatawce Re: jorn 08.05.09, 13:58
                                                  Aha w jednym to moge przyznac racje, gdzies tam na poludniu Holandii
                                                  przy granicy z Belgia to moze i niektorzy mowia we flamandzkim.
                                              • dmuchawcelatawce jorn 08.05.09, 18:49
                                                Dodam jeszcze, ze "dziekuje" za doslowne przetlumaczenie - CHOC O
                                                NIE NIE PYTALAM, a wrecz przeciwnie, bo nie jest to miejsce do
                                                rozprawiania o jezykach.
                                                Moja ostatnia uwaga do pana madralinskiego (po konsultacji z
                                                Holendrami) jest taka, jesli ktos aspiruje (z wyjatkowo marniutkim
                                                skutkiem!) do znastwa jezyka niderlandzkiego i bierze sie za jego
                                                tlumaczenie (z takim samym marniuchnym skutkiem!!!) to powienien
                                                wiedziec , ze nie "remmen met de motor" a "remmen op de motor".
                                                • jorn Re: jorn 11.05.09, 14:51
                                                  Droga koleżanko,

                                                  Nie wiem, gdzie ty wyczytałaś te swoje mądrości i nie wiem, co piszą
                                                  na ten temat w Wikipedii. Tak się składa, że w przeciwieństwie do
                                                  ciebie ten język znam, bo mieszkam w miejscu, gdzie się go używa. Co
                                                  do 'Fries', to nigdzie o nim nie wspominałem (to jest rzeczywiście
                                                  oddzielny język). Faktycznie nazwa 'holenderski' nie jest z punktu
                                                  widzenia zbyt poprawna, tym niemniej powszechnie w Polce
                                                  funkcjonuje. To samo dotyczy spotykanego w Belgii
                                                  określenia 'Vlaams'. Standardowo język używany przez 60% Belgów
                                                  nazywa się 'Nederlands' i jest to TEN SAM język, co ten używany w
                                                  Holandii (te dwie odmiany różnią się nieco wymową, podobnie jak np.
                                                  angielski w wykonaniu Anglików i Australijczyków). Co więcej,
                                                  standardowy język niderlandzki powstał na bazie dialektów
                                                  flamandzkich.

                                                  'Remmen met de motor' / 'remmen op je motor': obie formy są
                                                  spotykane i prawidłowe. Być może w regionie, gdzie przebywasz ta
                                                  druga jest częściej spotykana, bo ten język charakteryzuje się dużym
                                                  zróżnicowaniem regionalnym.

                                                  To jest ostatni post kierowany przeze mnie pod twoim adresem, bo
                                                  wkurzają mnie ludzie zadający pytanie na forum, a następnie
                                                  obrażające wszystkich naokoło bez powodu, samemu nie mając pojęcia o
                                                  sprawie.
                                                  • dmuchawcelatawce Re: jorn 12.05.09, 00:34
                                                    Drogi kolego
                                                    Chyba tylko w twoim osobistym jezyku i tylko w twoim (mozesz go
                                                    nazwac eigenNederlands, Vlaams, chinski, turecki czy jakkolwiek
                                                    chcesz) forma "'Remmen met de motor' jest prawidlowa.

                                                    Podstawowy niderlandzki ma tylko JEDNA FORME PRAWIDLOWA i tylko i
                                                    wylacznie jedna.
                                                    Takze nie osmieszaj sie wiecej, bo az mi cie zal. Trzeba nie miec
                                                    szacunku do siebie, zeby tak jeszcze brnac dalej we wlasne
                                                    niedouctwo.

                                                    Kolego kazdy kto ma internet i nie zna kompletnie jezyka to moze
                                                    sobie sprawdzic, nawet wystukujac w internecie ta forme, ktora
                                                    podales i momentalnie pojawia sie prawidlowa (az sie wysililam i
                                                    sobie sprawdzilam).
                                                    Takze kochaniutki nie bajeruj z tymi dialektami i regionami (ze to
                                                    niby ty dialektem pojechales co? dobre!).

                                                    Chlopie nie znasz jezyka i dales dowod, ze juz bardziej nie mozna.
                                                    Mieszkasz tam sobie gdzies i pewnie nauczyles sie dwa slowa na krzyz
                                                    (jak widac niepoprawnie). A mnie to nie interesuje, nie kazdy musi
                                                    znac niderlandzki ... tylko jak ktos sie robi taki godny pozalowania
                                                    znawca to sobie powinien to choc sprawdzic u byle holenderskiego
                                                    przechodnia na ulicy zanim sie osmieszy.

                                                    Po takim przedstawieniu, jakie odstawiles sam rozumiesz, ze jakos
                                                    nie bardzo mnie interesuje co cie wkurza.

                                                    Nie chce mi sie juz nawet reagowac na twoje pomysly (coraz "lepsze"
                                                    jak widze np. ten pomysl ze niderlandzki na bazie dialektow
                                                    flamandzkich powstal. Czyli najpierw pojawilo sie dziecko (dialekt)
                                                    a potem mamusia (jezyk wlasciwy). Chlopie zenada!!!

                                                    Ja lubie polemizowac, czasem nie zgadzac sie z ludzmi,ktorzy choc
                                                    troche mowia madrze.
                                                    Takze wybacz, mala rada, nie wysilaj sie wiecej na odpowiedzi do
                                                    mnie, bo ja juz ich nie przeczytam. Szkoda mi mojego cennego czasu.
                                                  • jorn Re: jorn 13.05.09, 14:25
                                                    www.google.be/search?hl=fr&q=%22remmen+met+de+motor%22&meta=&aq=f&oq=

                                                    Słabo ci wychodzi posługiwanie się wyszukiwarką.
                                                  • dmuchawcelatawce Re: jorn 14.05.09, 16:55
                                                    No, zostalam ukarana za ciekawosc i znowu poczytalam sobie post
                                                    kogos o ktorym juz dobrze wiem, ze slowa madrego nie potrafi
                                                    napisac.
                                                    Jorn osiolku patentowany
                                                    Ja juz wiem, ze sobie nie przeczytasz tego co mi przeslales, wiem,ze
                                                    kompletnie nie znasz niderlandzkiego - nwet w podstawach.
                                                    Ale spojrz laskawie na pismo obrazkowe - na zamieszczone na podanych
                                                    przez ciebie stronach obrazki (przynajmniej w tych pierwszych
                                                    widzialam). Obrazki na szczescie przemawiaja nawet do uposledzonych
                                                    dzieci.

                                                    Co widzisz? MOTORY. Takie z dwoma kolkami.

                                                    Widzisz roznice pomiedzy zatrzymaniem motoru a hamowaniem silnikiem?
                                                    Taka jest wlasnie roznica miedzy remmen met de motor a remmen op de
                                                    motor.

                                                    Chlopie. Nie bede cie wiecej przekonywac , ze hamowanie silnikiem w
                                                    aucie to remmen op de motor. Zeby to zrozumiec to trza miec mozg.

                                                    Przyrzekam sobie, ze juz wiecej sie nie skusze na czytanie twoich
                                                    farmazonow.
                                        • skyddad Re: niderlandzki ? Ale moge sie mylic :) N/T 06.05.09, 17:54
                                          Dokladnie po holendersku to pisze sie tak;
                                          hamowac silnikiem - remmen motor
                                          bromsa med motor - S
                                          vertragen met motor NL hamowanie silnikiem
                                          natomiast remmen motor po szwedzku oznacza broms motor czyli po polsku hamulec
                                          silnikowy.
                                          Zawile ale do zrozumienia.
                                          Fajna zabawa
                                          Pzdr.Sky.
                                          • skyddad Re: niderlandzki ? Ale moge sie mylic :) N/T 06.05.09, 18:01
                                            Kontik,
                                            a jak to wyglada w zyciu Niemcowi zalezy na czyms co ty posiadasz i mowisz po
                                            szwedzku Niemiec wszystko rozumie ale jezeli Ty cos potrzebujesz to tylko
                                            niemiecki.Na czym to polega ze Niemcy w Szwecji jak sie pytaja o cos i
                                            odpowiadasz po szwedzku rozumieja ale jak Ty pytasz w niemczech to ni
                                            diabla,musisz przejsc na niemiecki.
                                            Pzdr.Sky.
                                            P.S wszystkie te jezyki plus trzy skandynawskie naleza do tej samej rodziny.
                                            • kontik_71 Re: niderlandzki ? Ale moge sie mylic :) N/T 06.05.09, 18:04
                                              Ale jak sie chce obsmarowac Niemca to spokojnie moge po szwajcarsku
                                              to zrobic i on nic nie skuma :)
                                              • tiges_wiz Re: niderlandzki ? Ale moge sie mylic :) N/T 06.05.09, 18:36
                                                jezyk szwajcarski ... no, no .. ciekawostka.
                                                • crannmer Język schwyzertüütsch 06.05.09, 18:49
                                                  tiges_wiz napisał:
                                                  > jezyk szwajcarski ... no, no .. ciekawostka.

                                                  pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_schwyzert%C3%BC%C3%BCtsch
                                                • kontik_71 Re: niderlandzki ? Ale moge sie mylic :) N/T 06.05.09, 19:03
                                                  Szwajcarski jest dialektem niemieckim... a jest na tyle daleko od
                                                  niemieckiego, ze szwajcarskie programy w niemieckiej TV sa
                                                  tlumaczone..
                                                  • tiges_wiz Re: niderlandzki ? Ale moge sie mylic :) N/T 06.05.09, 19:10
                                                    ale to dialekt, a nie jezyk ;)
                                                  • kontik_71 Re: niderlandzki ? Ale moge sie mylic :) N/T 06.05.09, 19:14
                                                    A czy ja gdziekolwiek napisalem, ze to jezyk? Oj coscie sobie
                                                    dopowiedzeli :P
                                              • crannmer Niby niekumajacy 06.05.09, 18:51
                                                kontik_71 napisał:

                                                > Ale jak sie chce obsmarowac Niemca to spokojnie moge po szwajcarsku
                                                > to zrobic i on nic nie skuma :)

                                                Zalozysz sie?
                                                Obys kiedys od takiego niby niekumajacego banki nie zarobil.
                                                • dewulot1 Bez obawy, Niemiec nic nie skuma 06.05.09, 18:58
                                                  Dlatego ze ten szwajcarski bedzie w wykonaniu Kontika.
                                                • kontik_71 Re: Niby niekumajacy 06.05.09, 19:06
                                                  Crannmer, to byl [b]przyklad[b]... Oj lubicie sie kolego przyczepic
                                                  do pierdoly :/
        • simon_r Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 06.05.09, 15:20
          Tak długo aż nie zejdziesz w pobliże obrotów biegu jałowego tak długo możesz
          wspomagać hamowanie "zwykłe" hamowaniem silnikiem.... potem trzeba bieg zredukować.
      • tiges_wiz Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 06.05.09, 12:18
        zapomniales dodac, ze trzeba przy tym zdjac noge z gazu po prostu
        • organista_pl Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 06.05.09, 12:20
          tiges_wiz napisał:

          > zapomniales dodac, ze trzeba przy tym zdjac noge z gazu po prostu

          Dobrze że mamy naszego moderatora który pamięta o wszystkim :D
        • hrabia-monter-christo zapomnial he he he 07.05.09, 01:16
          tiges_wiz napisał:

          > zapomniales dodac, ze trzeba przy tym zdjac noge z gazu po prostu

          no tak .....zapomnial(!) o podstawowym warunku charakteryzujacym hamowaniu silnikiem
          bo to, czy sie przy tym dodatkowo depcze po hamulcach i/lub redukuje
          jednoczesnie biegi, nie ma nic do rzeczy przy definiowaniu pojecia "hamowanie
          silnikiem"
          • dewulot1 150 definicji 07.05.09, 03:55
            Zdjac noge z gazu, OK, ale samochod moze byc na luzie. Albo nie
            zdejmowac nogi tylko ujac gazu. Proponuje zeby za hamowanie
            silnikiem uznac przeciwienstwo napedzania silnikiem.
            Albo silnik napedza kola albo kola napedzaja silnik i wtedy jest
            hamowanie silnikiem.
            • pocieszne Re: 150 definicji 10.05.09, 02:40
              dewulot1 napisał:

              > Zdjac noge z gazu, OK, ale samochod moze byc na luzie.

              myslisz, ze sa tacy co trzymaja silnik na obrotach podczas jazdy na luzie ? :-)
              • dewulot1 Re: 150 definicji 10.05.09, 03:02
                > myslisz, ze sa tacy co trzymaja silnik na obrotach podczas jazdy
                na luzie ? :-)

                Tacy sa, i to w mojej rodzinie, ale z tych wzenionych.
      • gogg Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 09.05.09, 13:20
        Naprawdę ktoś tego nie wie???
        --
        Senna ogrodypamieci.pl/profil/ayrton-senna
      • razorjack a ile sprzęgła przy okazji zużywasz? 13.05.09, 16:37
        zmieniając tak co chwila biegi na niższe
        i puszczając sprzęgło bez dodawania gazu (tak że sprzęgło mocno pracuje
        wkręcając silnik na odpowiednie obroty)
        ??
    • iberia.pl ni mniej nie więcej tylko ściągasz nogę 06.05.09, 14:06
      z pedalu gazu.
      • dmuchawcelatawce Re: ni mniej nie więcej tylko ściągasz nogę 06.05.09, 14:16
        Dzieki Wam wszystkim za odp.
        A jesli dodaje sie do tego odrobine hamowanie (bez sprzegla) to
        dalej bedzie to hamowanie silnikiem?
        • crannmer Re: ni mniej nie więcej tylko ściągasz nogę 06.05.09, 19:06
          dmuchawcelatawce napisała:

          > Dzieki Wam wszystkim za odp.
          > A jesli dodaje sie do tego odrobine hamowanie (bez sprzegla) to
          > dalej bedzie to hamowanie silnikiem?

          Nie. To bedzie zupelnie banalne i zwykle hamowanie.
    • dewulot1 Trafisz w sedno sprawy 06.05.09, 16:22
      dmuchawcelatawce napisała:

      > Nie mam sie kogos zapytac bo w miejscu w ktorym jestem na wszystko
      > maja inne okreslenia i nie da sie niczego doslownie przetlumaczyc.

      Trafisz w sedno sprawy jak to nazwiesz "hamowanie po polsku".
    • paul8550 Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 07.05.09, 18:38
      nie redukoj ponizej trojki tylko w celu hamowania, nowe sprzeglo jest znacznie
      drozsze niz hamulce
      • organista_pl Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 07.05.09, 19:01
        A co ma sprzęgło do tego ?????
        • dewulot1 Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 07.05.09, 20:47
          > A co ma sprzęgło do tego ?????

          Sprzeglo, podobnie jak kazde inne urzadzenie mechaniczne, ma
          okreslona zywotnosc. Powiedzmy milion cyklow pracy co wystarcza na
          caly zywot samochodu (dla potrzeb tej dyskusji). No wiec ja
          zezlomuje moj samochod jak fabryczne sprzeglo bedzie jeszcze dychac.
          Ale Ty przez swoje hamowanie biegami albo niedaj Boze towarzyszace
          temu podwojne wysprzeglanie, zmienisz dwa albo trzy sprzegla zanim
          zezlomujesz swoj samochod.
          Plus na starosc bedzie Ci strzykalo w lewym kolanie.
          Plus blacharz moze zarobic na klepaniu Twojego tylu, bo jak hamujesz
          biegami to stopy sie nie swieca.
          • turum Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 08.05.09, 00:09
            widzet.wrzuta.pl/audio/5ZRWnGTXE9u/detektyw_inwektyw_-_bo_nie_swieca_mi_sie_stopy
            ? :)
            • jedynyjezuitaitamta Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 09.05.09, 01:28
              Od hamowania są hamulce. Hamowanie silnikiem zawsze niepotrzebnie pochłonie
              jakąś ilość paliwa i przy tym zbędnie nadweręża się sprzęgło. Koszty wymiany
              klocków hamulcowych będą mniejsze niż koszty paliwa zużytego na hamowanie
              silnikiem. Hamowanie silnikiem jest zalecane na śliskiej (np. oblodzonej)
              jezdni. Tak mnie uczyli na kursie na prawo jazdy. Dziwne, że innych tego nie uczyli.
              • atede Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 09.05.09, 03:21
                I tak i nie...Na kursie na prawo jazdy również uczą, że pojazd
                powinien być zawsze na odpowiednim biegu
                a jeżeli nie (nie wiem
                bo jestem samoukiem) to każdy kierowca po przejechaniu pierwszego
                miliona km dochodzi do tej prawdy sam. To dlatego jadąc 140-160-180-
                200km/h czy wiecej po pięknej drodze, wsłuchując się w cudowny odgłos
                silnika, ręka sama szuka 6 biegu...W analogiczny sposób zmniejszając
                prędkość, przy zmieniających się (pogarszających) warunkach jazdy,
                śliska nawierzchnia, śnieg, lód, piasek, jazda z góry, obojętnie
                co
                , ręka doświadczonego kierowcy sięga do dżwigni w celu
                zredukowania biegu na jakim w danej chwili znajduje się pojazd, a
                nigdy hamulca. W dużym procencie pospolitych przypadków wystarczy
                zdjąć nogę z pedału gazu, żeby nie tracić płynności jazdy i
                niepotrzebnie nie zmieniać biegów. Im większy ten procent, tym lepszy
                kierowca. Dobry samochód tym się różni od typowego, że ma nadwyżkę
                mocy oraz świetne sprzęgło, więc to co zwolennicy hamowania
                opowiadają to tylko część prawdy, bo na płynnej jeżdzie zaoszczędzę
                więcej paliwa oraz zużycia auta (nie mówiąc o nerwach) niż na
                szarpaninie, przyspieszanie, hamowanie.

                -Ot i cała, dmuchawcelatawce, tajemnica bezpiecznej i
                przyjemnej jazdy, której i Tobie życzę, op die mooiste in die welt
                hollandse straate, weggie en paadjie... Baie Dankie!
                • dewulot1 Napisal samouk i do tego filozof 09.05.09, 05:02
                  ...W analogiczny sposób zmniejszając
                  > prędkość, przy zmieniających się (pogarszających) warunkach jazdy,
                  > śliska nawierzchnia, śnieg, lód, piasek, jazda z góry,
                  obojętnie
                  > co
                  , ręka doświadczonego kierowcy sięga do dżwigni w celu
                  > zredukowania biegu na jakim w danej chwili znajduje się pojazd, a
                  > nigdy hamulca.

                  Jakbys nie byl samoukiem tylko wzial pare lekcji to by Ci
                  powiedzieli ze hamowac nalezy noga a nie reka.

                  > Dobry samochód tym się różni od typowego, że ma nadwyżkę
                  > mocy oraz świetne sprzęgło

                  Dobry samochod nie ma sprzegla. A co to jest "nadwyzka mocy" ???
                • soyokaze Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 09.05.09, 05:50
                  > W analogiczny sposób zmniejszając
                  > prędkość, przy zmieniających się (pogarszających) warunkach jazdy,
                  > śliska nawierzchnia, śnieg, lód, piasek, jazda z góry, obojętnie
                  > co
                  , ręka doświadczonego kierowcy sięga do dżwigni w celu
                  > zredukowania biegu na jakim w danej chwili znajduje się pojazd, a
                  > nigdy hamulca.

                  Co za kompletna, kosmiczna bzdura. Gratuluję szczęścia, bo przy takiej jeździe
                  tylko ono utrzymuje Cię chyba na jezdni.
                  • soyokaze Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 09.05.09, 06:11
                    Choć może nie do końca zrozumiałem Twoją intencję - owszem, bieg zawsze powinien
                    być dostosowany do aktualnej prędkości, natomiast nigdy w niepewnych warunkach
                    nie należy redukować biegu. Odrobina piasku i tracisz przyczepność. Śnieg -
                    wylatujesz z drogi. Kałuża na zakręcie, to samo. A biegi redukuje się przy
                    wjeździe pod górkę a nie przy zjeździe. Fizyki nie oszukasz, a samochód będzie
                    co najwyżej wył niemiłosiernie.
                    Od hamowania jest hamulec - wszystkie nowe samochody i spora część starszych ma
                    ABS i to jest praktycznie JEDYNA metoda opanowania auta w poślizgu i utrzymania
                    go na jezdni. Możliwe jest nawet skręcanie przy poślizgu w trakcie pracy abs, co
                    przy samym regulowaniu obrotów silnika byłoby niemożliwe. Biegów, jak
                    zauważyłeś, jest tyle po to, by zawsze jeździć na najwyższym możliwym, by
                    możliwe długo unikać najwyższych obrotów, cała ta zabawa z wyciem silnika
                    podczas hamowania jest więc kompletnie bez sensu w codziennej jeździe, nie
                    mówiąc już, że niebezpieczna, gdy źle ocenimy chwilową przyczepność.
                  • dewulot1 Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 09.05.09, 06:18
                    Mysle ze duza czesc naszego Narodu ma zakodowane w genach takie
                    rozne nie znane innym narodom tricki typu jak zjesc/wypic i nie
                    zaplacic albo jak pozbyc sie smieci a nie zaplacic za wywoz albo jak
                    zahamowac a nie uzyc hamulca. Do ich lbow nie dotrze ze do hamowania
                    sluzy hamulec. Czekam az ktorys wymysli sposob jakby tu przyspieszyc
                    nie uzywajac gazu. Domyslam sie ze niejeden probowal ale mu nie
                    wyszlo.
                  • atede Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 09.05.09, 11:25
                    Co za kompletna, kosmiczna bzdura.

                    Gratuluje dobrego samopoczucia soyokaze i dewulot1. Takich klientów jak Wy na trasie (pedał gazu, hamulec, światło stopu, pedał gazu, hamulec, światło stopu) to omijam szerokim łukiem, żeby mi jak najszybciej zniknęli w lusterku i nie psuli przyjemności z jazdy. Mimo posiadania ABS i innych gadzetów poprawiajacych trakcję, radzę uważać przy gwałtownym hamowaniu. Ja, przy pogarszających się warunkach jazdy, śliska nawierzchnia, śnieg, lód, piasek, jazda z góry, obojętnie co, redukuję bieg i "hamuję silnikiem". Wy, przy jeżdzie z góry, dodajecie gazu, a może jeszcze dla oszczędności zaproponujecie jazdę na luzie, co? Gratuluje lekcji nauki jazdy ale drodzy Panowie, nie skorzystam z Waszych rad niestety -Zbyt sobie cenię własne życie oraz innych na drodze. Używam hamulców też ale topik jest Co to znaczy "hamowac silnikiem", więc chciałbym Was drodzy szpece poinformować, że w 150konnym, 2 litrowym dieslu, posiadam hamulce a jakże, a przebiegi miedzy serwisami posiadam dwukrotnie wyższe, niż średnia w serwisie dla tego typu samochodu. I nie jestem 'niedzielnym' pokornym kierowcą -Tam gdzie można i warunki na to pozwaqlają używam swojej mocy i niezwykłej dynamiki mego auta. Pozdrawiam ozięble -Baie Dankie
                    • dewulot1 Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 09.05.09, 16:54
                      Aaaa, dziekuje za pozdrowienia. Ciekawi mnie tylko skad podejrzenie
                      ze ja jezdze "pedal gazu, hamulec, swiatlo stopu"? Chyba jechales
                      kiedys za moja sasiadka jadaca moim samochodem. Ja pedalu gazu
                      uzywam do przyspieszania, jazdy ze stala predkoscia i lekkiego
                      zwalniania przez ujecie albo calkowite zdjecie nogi z gazu. Jezeli
                      to nie wystarcza to nastepny poziom negatywnego przyspieszania
                      uzyskuje stosujac hamulec. Albo leciutko albo mocniej. Nie jakies
                      tam redukcje biegow. Redukcje to wykonuje ale nie w celu hamowania
                      silnikiem tylko zeby dostosowac bieg do wolniejszej jazdy,
                      wzniesienia albo naglego przyspieszania, ale nie do HAMOWANIA
                      silnikiem. Amen z mojej strony.

                      P.S. Czy jezdzac automatem zamiast hamulca dajesz wajche na L, 2, 1
                      czy co tam akurat jest z tych nizszych biegow?
                      • temponick Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 09.05.09, 17:59
                        Jesteś wyjątkowym bajarzem dewulot1 powinieneś jakąś książkę bzyknąć o hamowaniu... hamulcem. Ten wątek jest o, przypomnę, Co to znaczy "hamowac silnikiem" i z Twoich wywodów niewiele wynika, ale popytaj swoją sasiadkę, może się jej Twoje rady przydadzą. Dodam tylko, że gdybym jeździł jak mi radzisz w terenie górzystym to..., zresztą co się bedę tłumaczył ze swojego stylu jazdy? Odpowiada mnie i mojej bryczce, zrobiłem bezwypadkowo ponad milion km, a auto jest po 200tys jak nówka, więc o co chodzi? Pzdr

                        Totsiens en 'n lekker naweek, dewulot1
                        • organista_pl chwalipieta po pustyni zasuwa bezwypadkowo 09.05.09, 18:01
                        • dewulot1 Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 09.05.09, 18:23
                          Bajarzy to jest tu wielu. Co do zasadniczego pytania watku dalem
                          wyczerpujaca odpowiedz bezposrednio samej zalozycielce. W innym
                          miejscu zaproponowalem nawet definicje, czyli merytorycznie wnioslem
                          wiecej niz Ty pod swoimi nickami. Ty natomiast chwalisz sie
                          samochodem, stylem jazdy, przebiegiem i bezwypadkowoscia, i to jest
                          naprawde na temat co to znaczy hamowac silnikiem.

                          > Totsiens en 'n lekker naweek, dewulot1
                          To cos o lekkych nalewkach dla dewulota?

                          Pzdr:)
              • iberia.pl jedynyjezuita.....ciekawe farmazony piszesz 09.05.09, 17:44
                jedynyjezuitaitamta napisał:

                > Od hamowania są hamulce. Hamowanie silnikiem zawsze niepotrzebnie
                pochłonie jakąś ilość paliwa i przy tym zbędnie nadweręża się
                sprzęgło.



                pochlonie paliwo? I do tego zuzywa sie sprzeglo? ROTFL.


                >Koszty wymiany klocków hamulcowych będą mniejsze niż koszty paliwa
                zużytego na hamowanie silnikiem.


                No patrz, a ja naiwnie myslalam, ze jak hamuje silnikiem to
                oszczedzam paliwo i jakos dziwne, bo auto mi za duzo nie spala....

                >Hamowanie silnikiem jest zalecane na śliskiej (np. oblodzonej)
                > jezdni. Tak mnie uczyli na kursie na prawo jazdy. Dziwne, że
                innych tego nie uczyli.


                szkoda, ze cieie innych rzeczy nie uczyli.
                • dewulot1 Re: jedynyjezuita.....ciekawe farmazony piszesz 09.05.09, 18:01
                  Troche racji mial, chociazby w stwierdzeniu ze od hamowania sa
                  hamulce. Paliwo jest niepotrzebnie spalane jezeli ktos hamuje
                  silnikiem i robi przegazowke przed puszczaniem sprzegla.
                  Sprzeglo zuzywa sie szybciej bo uzywane jest wiecej razy.

                  Kompletnie nie mial racji jezeli chodzi o hamowanie na oblodzonej
                  jezdni. Hamujac hamulcem kazde kolo wykonuje 1/4 pracy hamowania i
                  mozna manipulowac sila hamowania, na przyklad ja zmniejszyc jak
                  czujemy poslizg. Hamujac silnikiem dwa kola wykonuja po 1/2 pracy
                  hamowania i nie mozna ot tak sobie zmniejszyc albo zwiekszyc tej
                  sily. On chyba zle zrozumial na kursie, uczyli go zeby samochod
                  zostawic na biegu i nie wciskac sprzegla hamujac hamulcem, a on to
                  rozumie jako hamowanie silnikiem.
                  • iberia.pl Re: jedynyjezuita.....ciekawe farmazony piszesz 09.05.09, 18:37
                    dewulot1 napisał:

                    > Troche racji mial, chociazby w stwierdzeniu ze od hamowania sa
                    > hamulce.



                    Pod warunkiem, ze w danej sytuacji nie da sie wyhamowac silnikiem.
                    Nie rozumiem po co mam uzywac hamulca jak moge bezpiecznie
                    zmniejszyc predkosc poprzez zdjecie nogi z gazu.
                    • dewulot1 Re: jedynyjezuita.....ciekawe farmazony piszesz 09.05.09, 18:54
                      Tak bedziemy dyskutowac w nieskonczonosc. Umowmy sie wiec
                      ze "hamowanie silnikiem" jest tylko jedno, kiedy kierowca redukuje
                      biegi zeby uzyskac opoznienie wieksze niz zwykle zwalnianie
                      spowodowane zdjeciem nogi z gazu. Zgodze z Toba, po co uzywac
                      hamulca jak wystarczy zdjac noge z gazu.
                      Ja zwalczam tu pseudorajdowcow ktorzy w celu zatrzymania samochodu
                      katuja go przechodzeniem przez kolejno redukowane biegi. Nie
                      zwalczam takich co zostawiaja samochod na biegu na ktorym byli i
                      zatrzymywanie samochodu wykonuja przy pomocy przeznaczonego do tego
                      celu HAMULCA. Teraz chyba wszystko jest jasne.
                      • hrabia-monter-christo skoncz sie osmieszac !!!! 12.05.09, 02:58
                        dewulot1 napisał:

                        > Umowmy sie wiec
                        > ze "hamowanie silnikiem" jest tylko jedno, kiedy kierowca redukuje
                        > biegi zeby uzyskac opoznienie wieksze niz zwykle zwalnianie
                        > spowodowane zdjeciem nogi z gazu.

                        caly czas gosciu bredzisz :-(
                        mamy sie "umawiac" na twoja definicje hamowania silnikiem, tylko dlatego ze ty
                        jestes jej wyznawca ???

                        zrozum wreszcie, ze hamowanie silnikiem to .... hamowanie silnikiem i nie zalezy
                        od tego czy dodatkowo redukuje sie biegi czy nie



                        • dewulot1 Oj zgryzliwe te hrabie 12.05.09, 07:05
                          > zrozum wreszcie, ze hamowanie silnikiem to .... hamowanie
                          silnikiem i nie zalezy
                          > od tego czy dodatkowo redukuje sie biegi czy nie

                          W takim razie powiedz wszystkim redukujacym biegi zeby tego nie
                          robili bo bez tego i tak hamuja silnikiem.
                • temponick Re: jedynyjezuita.....ciekawe farmazony piszesz 09.05.09, 18:14
                  Popieram -Hamowanie silnikiem jest podstawowym elementem bezpiecznej oraz ostrej i dynamicznej jazdy w zasadzie w każdych warunkach. W warunkach górskich wręcz nieodzownym i koniecznym. Panują na ten temat wręcz śmieszne mity, powielane latami z PRLowskich do poPRLowskich szkół jazdy, które mimo postępu motoryzacji, mimo wszystko funkcjonują jak za wczesnego Gierka...
                  • dewulot1 Re: jedynyjezuita.....ciekawe farmazony piszesz 09.05.09, 18:42
                    Wytezam moja madra glowke az mnie kapelusz cisnie i nie rozumiem.

                    > Panują na ten temat wręcz śmieszne mity, powielane
                    > latami z PRLowskich do poPRLowskich szkół jazdy, które mimo
                    postępu motoryzacj
                    > i, mimo wszystko funkcjonują jak za wczesnego Gierka...

                    Ze niby jakie mity? Ze bezpieczna ostra i dynamiczna jazda wymaga
                    hamowania silnikiem? Ustalmy moze co to w koncu jest te hamowanie
                    silnikiem. Jezeli to jest zostawienie na biegu podczas hamowania
                    hamulcem to sie zgadzam, ale jezeli to jest redukowanie kolejnych
                    biegow podczas hamowania, z czy bez uzycia hamulca zasadniczego, to
                    sie nie zgadzam!
                    • temponick Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 09.05.09, 20:08
                      1) Śmieszne to ale prawdziwe stwierdzenie że od hamowania są hamulce.

                      2) Hamować można też silnikiem. To takie hamowanie bez korzystania z
                      hamulców. Najprostszym przykładem tego jest zmniejszenie prędkości
                      poprzez najzwyklejsze zdjęcie nogi z gazu. To niby jest proste jak
                      bzykanie ale wielu kierowców nie ma tego nawyku i zamiast zdjęcia
                      nogi z gazu, nasiskają niepotrzebnie hamulec. Błędu nie popełniają,
                      ale nie jest to zbyt wysoka szkoła jazdy.

                      3) Właściwe hamowanie silnikiem polega na redukowaniu biegu bez
                      używania hamulców. Rzadko stosuje się w celu całkowitego
                      zatrzymania samochodu aczkolwiek jest to możliwe, przechodząc
                      przez kolejno redukowane biegi. Nie jest bynajmniej zatrzymywanie się
                      w ten sposób zalecane, ale jak się ma zatrzymać delikwent, któremu
                      wysiąda hamulce, jeżeli nie ma opanowanej tej techniki? I to jeszcze
                      jadąc z góry?

                      4) Nie trzeba być zaraz, hehehe, pseudorajdowcem, żeby z tej techniki
                      korzystać! Oczywiście nie zatrzyma się pojazdu stosując hamowanie
                      silnikiem w czasie zagrożenia, bo nikt nie zmieni 3ch czy 4ch biegów
                      w dół w ciagu 1 sekundy (tyle trwa wypadek), jednak mogę zmniejszyć
                      drogę hamowania, która jest tym krótsza im na niższym biegu jest
                      pojazd w ruchu. Oczywista oczywistość!

                      Tyle krótkiego resume, pozostałe aspekty hamowania silnikiem , nie
                      mylić z zatrzymywaniem się, pozostają aktualne, tak jak ująłem to
                      wcześniej. Powtórze w skrócie: Jazda po śliskiej nawierzcni,
                      redukujemy bieg, nie korzystamy z hamulca. Osobiście nie wyobrażam
                      sobie jazdy bez stosowania tej techniki na idealnie równych
                      szutrowych drogach, pokrytych kurzem, zaraz po tym jak spadnie troche
                      deszczu. Najmniejsze drgnienie hamulcem i nie pomogą żadne ABS'y i
                      inne gadżety. Samochód jak z procy wylatuje z drogi...

                      Szczególnie, powtarzam, jazda w górach, jeżeli delikwent nie chce
                      skończyć źle, bo w pewnym momencie nawet wentylowane hamulce
                      rozgrzane do czerwoności, mogą odmówić posłuszeństwa, radzę opanować
                      i stosować tę technikę hamowania!

                      Szerokiej Drogi!
                      • dewulot1 Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 09.05.09, 20:48
                        No i po prostu napisales na nowo to co ja napisalem zalozycielce
                        watku juz dawno w poscie "Ty chyba nowa na forum" o technikach
                        hamowania silnikiem.


                        > Powtórze w skrócie: Jazda po śliskiej nawierzcni,
                        > redukujemy bieg, nie korzystamy z hamulca. Osobiście nie wyobrażam
                        > sobie jazdy bez stosowania tej techniki na idealnie równych
                        > szutrowych drogach, pokrytych kurzem, zaraz po tym jak spadnie
                        troche
                        > deszczu. Najmniejsze drgnienie hamulcem i nie pomogą żadne ABS'y i
                        > inne gadżety. Samochód jak z procy wylatuje z drogi...

                        Pewnie proteze prawej nogi kupiles na bazarze i nie masz wyczucia
                        przy hamowaniu. Zakladajac ze mowimy o samochodzie z napedem na dwa
                        kola, na sliskim ZAWSZE skuteczniej zahamujesz hamulcem niz
                        silnikiem. Tak mniej wiecej dwa razy skuteczniej, dlaczego to juz
                        sobie wykombinuj sam, dla ulatwienia dodam ze chodzi o liczbe kol
                        hamowanych.

                        > Szczególnie, powtarzam, jazda w górach, jeżeli delikwent nie chce
                        > skończyć źle, bo w pewnym momencie nawet wentylowane hamulce
                        > rozgrzane do czerwoności, mogą odmówić posłuszeństwa, radzę
                        opanować
                        > i stosować tę technikę hamowania!

                        Powiedz tak szczerze kiedy (jezeli w ogole kiedykolwiek) zjezdzajac
                        z gory rozgrzales hamulce do czerwonosci. Jeszcze powiedz mi ze to
                        bylo w Holandii. Ale za rade dziekuje tylko ze ja ten sposob
                        hamowania znam od dawna i moge zastosowac jak bede musial. Taki
                        Zasada przejechal przez cala Turcje nie majac hamulcow, ale nie
                        oznacza to ze Kowalski dojezdzajac do skrzyzowania ma jechac tak
                        samo.
                        • temponick Re: Co to znaczy "hamowac silnikiem" 09.05.09, 22:36
                          Nie rozumiem Was na tym forum. dmuchawcelatawce zadała proste
                          pytanie Co to znaczy "hamowac silnikiem". Zamiast w prosty
                          sposó wytłumaczyć dziewczynie i opisac zalety oraz zachęcić do
                          stosowania
                          , to Tobie dewulot1 szczególnie zależy na tym
                          żeby nikt nie jeździł takim stylem, bo to pseudorajdowo. To nie jest
                          żaden pseudorajdowy styl, jest to jazda jak najbardziej poprawna w
                          każdych warunkach. Wymaga trochę większej wprawy w jeździe. To
                          wszystko

                          Pewnie proteze prawej nogi kupiłeś na bazarze i nie masz wyczucia
                          przy hamowaniu
                          Bajki opowiadasz. Tak sie składa, że muszę jeździć
                          wyjątkowo delikatnie bo żona ma b przykrą chorobę lokomocyjną. Więc
                          ten argument odpada, bo hamulców też używam z aptekarskim wyczuciem

                          Powiedz tak szczerze kiedy (jeżeli w ogóle kiedykolwiek)
                          zjeżdżając z góry rozgrzałeś hamulce do czerwoności
                          . Dwa razy:
                          pierwszy i ostatni. Wierz mi wrażenie było niesamowite. Tarcze
                          żarzyły się w ciemnościach dłuższy czas a ja sobie poprzysiągłem, że
                          nigdy więcej nie bedę jak 'taksówkarz krakowski' jeździł po górach.
                          Od tamtej pory nie używam praktycznie hamulców w górach. Możesz pisać
                          co chcesz, taki mam styl jazdy i już. Kiedyś w dwa samochody
                          jechalismy nocą z Gdańska do W-wy. Po przyjeździe na miejsce, syn do
                          mnie -Tato przez całą drogę, na trasie oczywiście, 5 razy zapaliły ci
                          się lampy stopu. I co w tym złego? Nic -Chcesz jeszcze komentować na
                          niekorzyść takiego stylu jazdy?

                          Goeienag dewulot1


                          • dewulot1 Yebany komputer 10.05.09, 00:21
                            Napisalem epistole, wcielo, wiec tylko punkty:
                            - po pierwsze przyjemnie spotkac rozmowce o niezlej gramatyce i
                            duzym zasobie slow czyli inteligentnego:)
                            - po drugie tez mam zone i ona tez ma chorobe lokomocyjna, tylko ze
                            u mojej to polega na krzyczeniu "uwazaj hamuja!"
                            - po trzecie (bylo wiecej) Tarcze i klocki sa proste, tanie i
                            konstrukcyjnie przewidziane zeby brac na siebie zuzycie przy
                            hamowaniu, a zamiast nich uzywanie do hamowania sprzegla, lozysk,
                            przegubow walu i zebow w skrzyni jest technicznie NIEELEGANCKIE,
                            I jeszcze bylo o spaniu na skonstruowanym do tego lozku versus
                            spaniu na podlodze obok, i mowieniu ze rezultat ten sam a
                            zaoszczedzilo sie na materacu, co mialo symbolizowac hamowanie
                            biegami albo hamulcem.
                            Aha, na koniec o ile sie nie myle to jakis Goering mnie pozdrawial,
                            wiec ja jego tez.
                            • holyfido Re: Yebany komputer 10.05.09, 15:57
                              > Tarcze i klocki sa proste, tanie i
                              > konstrukcyjnie przewidziane zeby brac na siebie zuzycie przy
                              > hamowaniu, a zamiast nich uzywanie do hamowania sprzegla, lozysk,
                              > przegubow walu i zebow w skrzyni jest technicznie NIEELEGANCKIE,

                              Technicznie nieeleganckie, ciekawy zwrot. Tylko co on ma tłumaczyć?
                              Uruchamiając hamulce powodujesz, że w samochodzie zaczyna pracować kolejny
                              element i nie odciążasz silnika i tych wszystkich podzespołów, które wymieniłeś.
                              Silnik, skrzynia, przeguby i zęby dalej pracują, ale oprócz tego zaczynają
                              pracować hamulce. Nie ma więc zysku, który chciałeś osiągnąć.
                              Poza tym, jak zauważyli niektórzy przedmówcy, są sytuacje gdzie hamulce trzeba
                              zostawić "na potem". Konkretnie na stromych zjazdach gdy wiemy, że tych zjazdów
                              będzie dużo. W takiej sytuacji błogosławieństwem może okazać się hamowanie
                              silnikiem. Dlatego, że hamulce użyjesz wtedy kiedy naprawdę będziesz ich
                              potrzebował, a nierozgrzane wcześniej na pewno zadziałają z dużą skutecznością.
                              A jeśli będziesz śmigał z górki na hamulcu, to może się okazać, ze w sytuacji, w
                              której będziesz naprawdę potrzebował zahamować, ich skuteczność będzie niewielka.
                              Ktoś powyżej drwił z przerzucania trybów pracy w aucie z automatyczną skrzynią
                              biegów. Ja mam automat i gdy zjeżdżam z dużej górki przerzucam wajchę na 3, żeby
                              się nie rozpędzać powyżej tych 90. I nie muszę używać hamulca.
                              • dewulot1 Re: Yebany komputer 10.05.09, 16:28
                                Wszystko co napisales to prawda, tylko ze nie na temat. Ja mowie tu
                                o glupocie hamowania biegami zamiast hamulcem w jezdzie miejskiej a
                                nie gorskiej. I to ja "drwilem" z uzywania nizszych biegow w
                                automacie, tez w jezdzie miejskiej. Przeczytaj pierwszy post
                                odpowiadajacy na pytanie zalozycielki (post organisty) i tam jest
                                opisane hamowanie silnikiem w odmianie jaka tu probuje osmieszyc
                                wytykajac jej bezsens. Zdjecia nogi z gazu i zostawienia samochodu
                                na biegu podczas hamowania hamulcem nie kwestionuje.
                    • pocieszne pytanie retoryczne :-)) 10.05.09, 03:01
                      dewulot1 napisał:

                      > Ustalmy moze co to w koncu jest te hamowanie
                      > silnikiem.
                      > jezeli to jest redukowanie kolejnych
                      > biegow podczas hamowania, z czy bez uzycia hamulca zasadniczego, to
                      > sie nie zgadzam!

                      no to juz ustaliles, ze nie jest to hamowanie silnikiem
                      dla jasnosci wywodu, zapodaj jeszcze co wtedy hamuje jadacy samochod

                      • dewulot1 Re: pytanie retoryczne :-)) 10.05.09, 03:05
                        Jeszcze sa opory aerodynamiczne, opory toczenia i ewentualnie opory
                        wzniesienia ale chyba wszyscy tu zakladamy ze mowa jest o jezdni
                        poziomej.
                        • pocieszne wałęsisz :-) 10.05.09, 03:14
                          dewulot1 napisał:

                          > Jeszcze sa opory aerodynamiczne, opory toczenia i ewentualnie opory
                          > wzniesienia....

                          no to jasniej, bo widze ze raka uskuteczniasz

                          co powoduje wtedy duzo wieksze opoznienie hamowania niz podczas jezdy na
                          luzie, przy tych samych warunkach majacych wplyw na hamowanie samochodu - moze
                          byc pod wietr i na miekkim asfalcie ?
                          • dewulot1 Re: wałęsisz :-) 10.05.09, 03:58
                            > byc pod wietr i na miekkim asfalcie ?

                            Walesa by chyba powiedzial "mnientkim".
                            • pocieszne konkretnie prosze 12.05.09, 03:08
                              dewulot1 napisał:

                              > > byc pod wietr i na miekkim asfalcie ?

                              > Walesa by chyba powiedzial "mnientkim".

                              watpie, ale to niewazne

                              odpowiedz na pytanie i nie badz pan .....rak :-):

                              " co powoduje wtedy duzo wieksze opoznienie hamowania niz podczas jazdy na
                              luzie, przy tych samych warunkach majacych wplyw na hamowanie samochodu..."

                              chcialbym wiedziec, bo moze ja to zle rozumiem i faktycznie cos innego - niz
                              silnik - hamuje wtedy samochod ?
                              tylko co ?
                              • dewulot1 Zaczelo sie chyba od tego wpisu 12.05.09, 06:27
                                Autor: temponick 09.05.09, 18:14

                                Popieram -Hamowanie silnikiem jest podstawowym elementem bezpiecznej
                                oraz ostrej i dynamicznej jazdy w zasadzie w każdych warunkach. W
                                warunkach górskich wręcz nieodzownym i koniecznym. Panują na ten
                                temat wręcz śmieszne mity, powielane latami z PRLowskich do
                                poPRLowskich szkół jazdy, które mimo postępu motoryzacji, mimo
                                wszystko funkcjonują jak za wczesnego Gierka...

                                Panuja wrecz smieszne mity. No dobra, ale jakie bo ja ich moze nie
                                znam a moze znam tylko nie uwazam za mity albo nie za smieszne.
                                Dlatego wolalbym zeby Temponick powiedzial konkretnie co te mity
                                mowia, a nie tylko ze sa i panuja, wtedy moze jeszcze raz wyraze
                                moja opinie, bo tak to tylko marnujemy czas.

                                > chcialbym wiedziec, bo moze ja to zle rozumiem i faktycznie cos
                                innego - niz
                                > silnik - hamuje wtedy samochod ?
                                > tylko co ?

                                Jak to co, SILNIK! Czy Wy Panowie dalej nie zauwazyliscie ze ja
                                jestem zwolennikiem "hamowania silnikiem przez zdjecie nogi z gazu"
                                a zacieklym wrogiem "hamowania silnikiem przez redukowanie
                                biegow" ???
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka