Gość: janusz1941
IP: *.ppp1-3.had.worldonline.dk
03.02.02, 08:17
Kultura a raczej jej kompletny brak. Moi rodacy jezdza jak dzicz wypuszczona z
buszu. Mialem ostatnio "przyjemnosc" przebyc okolo 1500 km po polskich drogach.
Przez prawie dwa lata unikalem przyjazdu samochodem ale teraz bylem zmuszony.
Mam siwe wlosy ale po tej podrozy osiwialem jeszcze bardziej. Takiej masy
drogowych bandytow nie ma chyba nigdzie na Swiecie. Co robi polska policja
drogowa ? A no ustawia sie tam, gdzie mozna zachaczyc mandacik albo raczej jego
prywatna forme ....... ! Szuka kradzionych a wiec lapie te drogie, wiadomo i
odpisowe wieksze. Tylko co to ma wspolnego ze strozowaniem nad przestrzeganiem
przepisow przez obywateli. Jechalem ze Swiecka 17/18 stycznia do Warszawy.
Jakby nie bylo 500 km. Spotkalem tylko jeden patrol radarowy, oczywiscie tam
gdzie go byc nie powinno ale tam gdzie mozna nalapac, bo warunki
drogowe "zezwalaly na szybka jazde". Odcinek dobry i szeroki.
APEL do polskiej policji -
Panowie policjanci, a moze zamiast ustawiania radaru choc to tez potrzebne,
przesiadzie sie w cywilne samochody, uczestniczac w ruchu. Jesli was horror na
polskich drogach nie przerazi to nie wiem co was moze przerazic.
Oczywiste, nie da sie wylapac wszystkich drogowych bandytow ale zmniejszenie
horroru tylko o kilka procent, zwiekszy kilkakrotnie szanse na przezycie
innych. Zadziala prewencyjnie, bo nigdy nie bedzie wiadomo kto siedzi w
wyprzedzanym z olbrzymia predkoscia samochodzie, wyprzedzanym w miejscu
niedozwolonym, na ciaglych pasach, na trzeciego, na lukach i zakretach, na
podjazdach itd., wyprzedzanie w miescie ze wszystkich stron i notoryczne nie
przestrzeganie przepisow szybkosci. Na trasie lazienkowskiej, Wislostradzie, na
Pulawskiej i w innych miejscach, nie da sie jechac 50 czy nawet 70. Tam trzeba
pedzic setka albo bedziesz rozjechany, zmiazdzony przez drogowych kamikadze.
Jak widze w lusterku pedzacy autobus albo ciezarowiec, to chcac nie chcac musze
uciekac. To bydle moze nie miec hamulcow, sprawnych hamulcow. W chamstwie
bryluje Warszawa. Jestem 60 letnim urodzonym warszawiakiem ale jak widze na
drodze, samochod z rejestracja warszawska to dostaje zimnych dreszczy i przed
oczami, przetacza mi sie minione zycie.
Druga kategorie drogowych bandytow tworza tzw. zagraniczniacy ale to tylko na
odcinku Swiecko-Pniewy. Rodaku pamietaj: pojazd z niemiecka rejestracja to
wyjatkowe niebespieczenstwo. To najczescie gastarbejterzy, ktorzy tylko co
porzucili traktor i pedza po euro albo zeszli z szychty i pedza na weekend aby
wsiasc na traktor. Im sie ciagle wydaje, ze publiczna droga to ich wlasne
poletko.
Przepisow nie przestrzega takze policja a wiec ci, ktorzy maja ich strzec
zapominajac, ze samochod policyjny jadacy nie na sygnale jest podporzadkowany
kodeksowi o ruchu drogowym. Zachowuja sie jak za komuny sadzac, ze im wszystko
wolno. Pasy, zebry, rabatki, swiatla, zakazy zatrzymania, ograniczenie
szybkosci, to dla nich zadna przeszkoda. Chcialoby sie powiediec jaki narod
taka i policja, toz to ci sami ludzie z tego samego gara zupe jedza.
Pozdrowienia dla tych wszystkich samochodziazy, co chca spokojnie jechac i
szczesliwie dojechac.