Dodaj do ulubionych

Kultura jazdy na polskich drogach

IP: *.ppp1-3.had.worldonline.dk 03.02.02, 08:17
Kultura a raczej jej kompletny brak. Moi rodacy jezdza jak dzicz wypuszczona z
buszu. Mialem ostatnio "przyjemnosc" przebyc okolo 1500 km po polskich drogach.
Przez prawie dwa lata unikalem przyjazdu samochodem ale teraz bylem zmuszony.
Mam siwe wlosy ale po tej podrozy osiwialem jeszcze bardziej. Takiej masy
drogowych bandytow nie ma chyba nigdzie na Swiecie. Co robi polska policja
drogowa ? A no ustawia sie tam, gdzie mozna zachaczyc mandacik albo raczej jego
prywatna forme ....... ! Szuka kradzionych a wiec lapie te drogie, wiadomo i
odpisowe wieksze. Tylko co to ma wspolnego ze strozowaniem nad przestrzeganiem
przepisow przez obywateli. Jechalem ze Swiecka 17/18 stycznia do Warszawy.
Jakby nie bylo 500 km. Spotkalem tylko jeden patrol radarowy, oczywiscie tam
gdzie go byc nie powinno ale tam gdzie mozna nalapac, bo warunki
drogowe "zezwalaly na szybka jazde". Odcinek dobry i szeroki.
APEL do polskiej policji -
Panowie policjanci, a moze zamiast ustawiania radaru choc to tez potrzebne,
przesiadzie sie w cywilne samochody, uczestniczac w ruchu. Jesli was horror na
polskich drogach nie przerazi to nie wiem co was moze przerazic.
Oczywiste, nie da sie wylapac wszystkich drogowych bandytow ale zmniejszenie
horroru tylko o kilka procent, zwiekszy kilkakrotnie szanse na przezycie
innych. Zadziala prewencyjnie, bo nigdy nie bedzie wiadomo kto siedzi w
wyprzedzanym z olbrzymia predkoscia samochodzie, wyprzedzanym w miejscu
niedozwolonym, na ciaglych pasach, na trzeciego, na lukach i zakretach, na
podjazdach itd., wyprzedzanie w miescie ze wszystkich stron i notoryczne nie
przestrzeganie przepisow szybkosci. Na trasie lazienkowskiej, Wislostradzie, na
Pulawskiej i w innych miejscach, nie da sie jechac 50 czy nawet 70. Tam trzeba
pedzic setka albo bedziesz rozjechany, zmiazdzony przez drogowych kamikadze.
Jak widze w lusterku pedzacy autobus albo ciezarowiec, to chcac nie chcac musze
uciekac. To bydle moze nie miec hamulcow, sprawnych hamulcow. W chamstwie
bryluje Warszawa. Jestem 60 letnim urodzonym warszawiakiem ale jak widze na
drodze, samochod z rejestracja warszawska to dostaje zimnych dreszczy i przed
oczami, przetacza mi sie minione zycie.
Druga kategorie drogowych bandytow tworza tzw. zagraniczniacy ale to tylko na
odcinku Swiecko-Pniewy. Rodaku pamietaj: pojazd z niemiecka rejestracja to
wyjatkowe niebespieczenstwo. To najczescie gastarbejterzy, ktorzy tylko co
porzucili traktor i pedza po euro albo zeszli z szychty i pedza na weekend aby
wsiasc na traktor. Im sie ciagle wydaje, ze publiczna droga to ich wlasne
poletko.
Przepisow nie przestrzega takze policja a wiec ci, ktorzy maja ich strzec
zapominajac, ze samochod policyjny jadacy nie na sygnale jest podporzadkowany
kodeksowi o ruchu drogowym. Zachowuja sie jak za komuny sadzac, ze im wszystko
wolno. Pasy, zebry, rabatki, swiatla, zakazy zatrzymania, ograniczenie
szybkosci, to dla nich zadna przeszkoda. Chcialoby sie powiediec jaki narod
taka i policja, toz to ci sami ludzie z tego samego gara zupe jedza.
Pozdrowienia dla tych wszystkich samochodziazy, co chca spokojnie jechac i
szczesliwie dojechac.
Obserwuj wątek
    • Gość: Janusz Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: *.dip.t-dialin.net 03.02.02, 11:01
      Tylko spokoj moze Cie uratowac!
      Jako ze z racji wykonywanego zawodu duzo wlucze sie po swiecie, ponizej male
      zestawienie moich doswiadczen w ruchu drogowym oparte na kilkumiesiecznych
      pobytach w danych krajach.
      Zakladajac ze kulture drogowa polakow w skali 1 - 10 ocenimy na 10 (horror) -tu
      sie calkowicie z toba zgodze, to moja ocena wyglada tak:
      1. Slowacja ( 8 miesiecy) -10
      2. Czechy (1,5 roku) - 10
      3. Chorwacja (5 mies.) -10
      4. Portugalia (8 mies.) - 9
      5. Hiszpania ( 1 rok - polecam sczegolnie kraj baskow!) - 10
      6. Grecja ( 5 mies.) - 12
      7. Turcja (4 mies.) - 20 !!
      poza tym dla smaczku troche Azji:
      1. Filipiny (4 mies. ) - 30 !! (Manilia - palce lizac)
      2. Korea (4 mies.) - 50 !!!

      moglbym dodac wiecej z krotszych i byc moze troche mniej wiarygodnych pobytow
      ale ta lista strachu i upiorow w zasadzie nia ma sensu. Co chce przez to
      powiedziec: kultura drogowa w danym kraju jest po prostu zwierciadlanym
      odbiciem kultury danego narodu w zyciu codziennym i nic tu nie pomoze
      narzekanie, trzeba to zaakceptowac gdy sie musi i znalezc sposob na przezycie
      lub po prostu zabrac swoje zabawki i wrocic do swojej piaskownicy.
      Przykro mi, ale jako ze nie moge zmienic zeczywistosci, nie potrafie Cie
      pocieszyc. A swoja droga na wiosne mam lecic na kilka miesiecy do Rosji - juz
      sie ciesze !?
      Pozdrowienia i spokojnych snow
      janusz
      • janusz1941 Re: Kultura jazdy na polskich drogach 03.02.02, 12:01
        Czesc Janusz, to co piszesz napewno jest statystycznie sluszne ale cholernie
        malo przydatne w praktyce. Suma sumarum, mowimy o Polsce i coz mnie obchodzi
        jakas tam Portugalia i ich problemy z kultura. Tego typu porownania nic nie
        wnosza pozytywnego. Poniewaz pisze z Danii, badz wiec tak laskaw i porownaj
        Polske z tym sasiedzkim krajem. Prawda, nie ma najmniejszego sensu. Ja tego nie
        zrobilem ale dla przykladu podam, ze w ubieglym roku zginelo tu na drogach
        okolo 400 osob (w Polsce ponad 8000 ) i wyobraz sobie, ze robi sie z tego
        narodowa tragedie.
        A wiec zostawmy to i mowmy o naszej wspolnej ojczyznie i naszych rodakach -
        drogowych bandytach i co zrobic aby to zmienic !
        Jesli juz chcemy sie porownywac, to dlaczego nie do np. skandynawow a ciagle
        tylko do trzeciego czy czwartego swiata ! Co prawda etnicznie nalezymy do
        wschodu ale aspiracje mielismy zawsze zachodnie, a wiec !
        pozdrowienia
        • Gość: Janusz Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: *.dip.t-dialin.net 03.02.02, 13:04
          Oczywiscie wszyscy mamy racje, tylko co z tego wynika?
          Nadal twierdze, ze polska kultura drogowa odzwierciedla brak takowej w
          spoleczenstwie ogolnie - wastarczy popatrzyc na codzienne zycie w polsce
          poczynajac od gory - partii politycznych, rzadu, urzedow, biurokracji itp.
          Ja wiem ze to boli, polacy zawsze sie uwazali za dobrze wyksztalconych,
          inteligentnych, duchowo nalezacych do zachodu itp. itd.. ale to pryska jak
          banka mydlana gdy sie dluzszy okres czasu pozyje na zachodzie (mieszkam w BRD)
          Niestety, jak w tych innych krajach ktore cytowalem w moich porownaniach
          jestesmy spoleczenstwem gleboko zakorzenionym w kulturze chlopskiej w jej
          najgorszej postaci ("chlop zywenu nie przepusci"..) i podejrzewam, a raczej
          pewny jestem, ze trzeba jeszcze pokolen czasu i duzego wzrostu materialnego aby
          sie w tej dziedzinie cos zmienilo powoli na lepsze. A swoja droga czy nigdy
          nie zwrociles uwagi, ze temu modelowi spoleczenstwa za ktorym tak tesknimy
          (uprzejmi, wyrozumiali ludzie, szanujacy innych, znajacy i przestrzegajacy
          porzadku spolecznego itd.) najbardziej bliskie sa spoleczenstwa gdzie byla
          lub jest religia protestancka ? W kazdym razie jezeli chodzi o polske i te inne
          spolecznosci to jestem pesymista. Moj prywatny wybor przy wyjezdzie do polski
          to przygotowania na najgorsze jak na wyprawe do dzungli - innego wyjscia nie
          widze, a w skutecznosc kar to przy polskiej korupcji i tak nie wieze.
          Pozdrowienia
          janusz
          • Gość: ozpol Re: Kultura jazdy na polskich drogach Troche spoko IP: 153.51.21.* 07.03.02, 05:56
            Wiem ze jest strach jedzic po Polsce ale zupelnie nie zwalam bym winny na nas
            Polakow ale to jest element bardziej zlozony.
            Ja obwiniam - stan drog, ich oznakowanie i brak dobrych drog.
            Raz omalo nie zostalem zabity przez ciezarowke z Lotwy czy innej choloty ze
            Wschodu i uratowal mnie polski autobus dajac miejsce na scjowanie sie.
            Faktem jest ze wokol Warszawy panuje jakis amok jazdy szybkiej na waskiej
            drodze ale reszta Polski nie jest az tak tragiczna.
            Wlasnie wrocilem z Wloch i nie bylo tam lepiej - zadnej tolerancji (szacunku)
            dla nakazow drogowych, brak policji na drogach.
            Jazda po niemczech jest relaksem ale tez sie widzi kamikadze.
            Dopuki nie bedzie dobrych drog i nie wyrzucimy z ulic wraki 20-to i wiecej
            letnie to nie bedzie spokoju a za tym i kultury.
        • Gość: veeteq Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: *.proxy.aol.com 21.03.02, 08:19
          janusz1941 napisał(a):

          > Czesc Janusz, to co piszesz napewno jest statystycznie sluszne ale cholernie
          > malo przydatne w praktyce. Suma sumarum, mowimy o Polsce i coz mnie obchodzi
          > jakas tam Portugalia i ich problemy z kultura. Tego typu porownania nic nie
          > wnosza pozytywnego. Poniewaz pisze z Danii, badz wiec tak laskaw i porownaj
          > Polske z tym sasiedzkim krajem. Prawda, nie ma najmniejszego sensu. Ja tego nie
          >
          > zrobilem ale dla przykladu podam, ze w ubieglym roku zginelo tu na drogach
          > okolo 400 osob (w Polsce ponad 8000 ) i wyobraz sobie, ze robi sie z tego
          > narodowa tragedie.
          > A wiec zostawmy to i mowmy o naszej wspolnej ojczyznie i naszych rodakach -
          > drogowych bandytach i co zrobic aby to zmienic !
          > Jesli juz chcemy sie porownywac, to dlaczego nie do np. skandynawow a ciagle
          > tylko do trzeciego czy czwartego swiata ! Co prawda etnicznie nalezymy do
          > wschodu ale aspiracje mielismy zawsze zachodnie, a wiec !
          > pozdrowienia

          Co zrobic aby to zmienic? Poczekac az wymra nastepne 2 pokolenia rodakow smiercia
          naturalna. Wtedy MOZE bedzie lepiej. Wystarczylo mi ze sie 2 razy przejechalem ze
          stolicy do GOP-u i z powrotem i z Janowa Podlaskiego do stolicy. Tak sie jezdzi w
          krajach Trzeciego Swiata. Po prostu brak slow. Rozsmieszaja mnie te biedne
          ludziki pedzace 150km/h lub wiecej w Matizach, Cinquecento, AX-ach itepede. Chca
          dowiesc ze te zabawki to Corvette'y? Chce zobaczyc ich posmiertne miny lub miny
          ich ofiar. Jezdzilem po stolicy duzym amerykanskim samochodem i ani w glowie mi
          bylo sie scigac. Nawet nie bylo gdzie. A oni zarzynaja silniki na kazdych
          swiatlach. Rzad oczywiscie ma wszystko gdzies tak jak policja. Cierpliwi moze
          doczekaja sie lepszych warunkow jazdy w RP. Good Luck my countrymen!
      • Gość: zikzak Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: *.cb.open.net.pl 17.02.02, 10:00
        Naucz się ortografii to po pierwsze a po drugie zapomnialeś jeszcze pował się
        na Ukrainę, Etipię i Wyspy Samoa...A moze tak jeździłeś w Holandii i Beligii?
        • Gość: Jorn Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: 217.11.141.* 21.02.02, 17:04
          Gość portalu: zikzak napisał(a):

          > Naucz się ortografii to po pierwsze a po drugie zapomnialeś jeszcze pował się
          > na Ukrainę, Etipię i Wyspy Samoa...A moze tak jeździłeś w Holandii i Beligii?

          Bywa różnie: kiedyś w Holandii zdarzyło mi się jechać autostradą i zobaczyć
          tablice świetlne sterowane radarem z napisem mówiącym, że jadę za szybko.
          Delikatnie zwolniłem, żeby to cholerstwo zgasło i natychmiast usłyszałem
          trąbienie z tyłu.

          Pozdro


      • Gość: Michal Re: Kultura jazdy na polskich drogach - bliżej IP: 213.17.161.* 19.03.02, 10:01
        Nie trzeba sięgać aż do Tajlandi. Wystarczy zrobić trasę Warszawa-Katowice w
        piątkowe popołudnie. Warszawiacy są jak psy spuszczone z łańcucha i nie
        rozumieją, że CC Van z "balastem" (auto w pozycji przysiad) nie pojedzie
        szybciej niz 90. Efekt tego jest taki że co "dowcipniejsi" chcieliby mnie
        zepchnąć nawet z prawego pasu (wyprzedzaja, trabia a potem przed maską
        złośliwie depczą po hamulcach). Czy Ci ludzie nie wiedzą że oklejone auto to
        nie bolid tylko narzędzie pracy? Po takiej "lekcji pokory" rozbujanie
        mojej "CCiężarówki" do rozsądnej prędkości zajmuje mi wiele czasu.
    • Gość: jurek Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 03.02.02, 11:55
      Gość portalu: janusz1941 napisał(a):

      > Kultura a raczej jej kompletny brak. Moi rodacy jezdza jak dzicz wypuszczona z
      > buszu. Mialem ostatnio "przyjemnosc" przebyc okolo 1500 km po polskich drogach.
      >
      > Przez prawie dwa lata unikalem przyjazdu samochodem ale teraz bylem zmuszony.
      > Mam siwe wlosy ale po tej podrozy osiwialem jeszcze bardziej. Takiej masy
      > drogowych bandytow nie ma chyba nigdzie na Swiecie. Co robi polska policja
      > drogowa ? A no ustawia sie tam, gdzie mozna zachaczyc mandacik albo raczej jego
      >
      > prywatna forme ....... ! Szuka kradzionych a wiec lapie te drogie, wiadomo i
      > odpisowe wieksze. Tylko co to ma wspolnego ze strozowaniem nad przestrzeganiem
      > przepisow przez obywateli. Jechalem ze Swiecka 17/18 stycznia do Warszawy.
      > Jakby nie bylo 500 km. Spotkalem tylko jeden patrol radarowy, oczywiscie tam
      > gdzie go byc nie powinno ale tam gdzie mozna nalapac, bo warunki
      > drogowe "zezwalaly na szybka jazde". Odcinek dobry i szeroki.
      > APEL do polskiej policji -
      > Panowie policjanci, a moze zamiast ustawiania radaru choc to tez potrzebne,
      > przesiadzie sie w cywilne samochody, uczestniczac w ruchu. Jesli was horror na
      > polskich drogach nie przerazi to nie wiem co was moze przerazic.
      > Oczywiste, nie da sie wylapac wszystkich drogowych bandytow ale zmniejszenie
      > horroru tylko o kilka procent, zwiekszy kilkakrotnie szanse na przezycie
      > innych. Zadziala prewencyjnie, bo nigdy nie bedzie wiadomo kto siedzi w
      > wyprzedzanym z olbrzymia predkoscia samochodzie, wyprzedzanym w miejscu
      > niedozwolonym, na ciaglych pasach, na trzeciego, na lukach i zakretach, na
      > podjazdach itd., wyprzedzanie w miescie ze wszystkich stron i notoryczne nie
      > przestrzeganie przepisow szybkosci. Na trasie lazienkowskiej, Wislostradzie, na
      >
      > Pulawskiej i w innych miejscach, nie da sie jechac 50 czy nawet 70. Tam trzeba
      > pedzic setka albo bedziesz rozjechany, zmiazdzony przez drogowych kamikadze.
      > Jak widze w lusterku pedzacy autobus albo ciezarowiec, to chcac nie chcac musze
      >
      > uciekac. To bydle moze nie miec hamulcow, sprawnych hamulcow. W chamstwie
      > bryluje Warszawa. Jestem 60 letnim urodzonym warszawiakiem ale jak widze na
      > drodze, samochod z rejestracja warszawska to dostaje zimnych dreszczy i przed
      > oczami, przetacza mi sie minione zycie.
      > Druga kategorie drogowych bandytow tworza tzw. zagraniczniacy ale to tylko na
      > odcinku Swiecko-Pniewy. Rodaku pamietaj: pojazd z niemiecka rejestracja to
      > wyjatkowe niebespieczenstwo. To najczescie gastarbejterzy, ktorzy tylko co
      > porzucili traktor i pedza po euro albo zeszli z szychty i pedza na weekend aby
      > wsiasc na traktor. Im sie ciagle wydaje, ze publiczna droga to ich wlasne
      > poletko.
      > Przepisow nie przestrzega takze policja a wiec ci, ktorzy maja ich strzec
      > zapominajac, ze samochod policyjny jadacy nie na sygnale jest podporzadkowany
      > kodeksowi o ruchu drogowym. Zachowuja sie jak za komuny sadzac, ze im wszystko
      > wolno. Pasy, zebry, rabatki, swiatla, zakazy zatrzymania, ograniczenie
      > szybkosci, to dla nich zadna przeszkoda. Chcialoby sie powiediec jaki narod
      > taka i policja, toz to ci sami ludzie z tego samego gara zupe jedza.
      > Pozdrowienia dla tych wszystkich samochodziazy, co chca spokojnie jechac i
      > szczesliwie dojechac.

      Zgadzam się w 100% . Też mam doświadczenia z innych krajów , gdzie jeżdżą lepiej
      lub gorzej , ale nie po bandycku jak to się dzieje w Polsce .
    • Gość: kitarw Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.02.02, 12:16
      Gość portalu: janusz1941 napisał(a):

      > Kultura a raczej jej kompletny brak. Moi (((ciach)))) .co chca spokojnie
      jechac i szczesliwie dojechac.


      Nic dodać nic ująć : A to Polska właśnie.


      • Gość: Michal Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: *.telia.com 03.02.02, 13:18
        Niestety ,obaj Panowie Janusze maja racje w 100%.Narazie udaje mnie sie omijac
        i nie wjezdzac do kraju.Dzieci juz dorosly i sie odgrazaja ze nigdy juz wiecej
        nie pojada.Przykro o tym pisac,ale dobrze ze chociaz juz sie mowi i rodacy
        potwierdzaja.To jest juz duzo.Takze moje proroctwa o Waszych wnukach co beda
        zyc dostanio i spokojnie zdaje sie spelnia.Pzdr.Michal
        • Gość: Gregor Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: *.pl 03.02.02, 21:14
          Panie Michale, a dlaczego? Czy to ze wzgledu na szalencow na drogach czy na te
          nieszczesne obsrane kible, o ktorych pan pisal?
    • Gość: Janusz Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: *.dip.t-dialin.net 03.02.02, 13:10
      Oczywiscie wszyscy mamy racje, tylko co z tego wynika?
      Nadal twierdze, ze polska kultura drogowa odzwierciedla brak takowej w
      spoleczenstwie ogolnie - wastarczy popatrzyc na codzienne zycie w polsce
      poczynajac od gory - partii politycznych, rzadu, urzedow, biurokracji itp.
      Ja wiem ze to boli, polacy zawsze sie uwazali za dobrze wyksztalconych,
      inteligentnych, duchowo nalezacych do zachodu itp. itd.. ale to pryska jak
      banka mydlana gdy sie dluzszy okres czasu pozyje na zachodzie (mieszkam w BRD)
      Niestety, jak w tych innych krajach ktore cytowalem w moich porownaniach
      jestesmy spoleczenstwem gleboko zakorzenionym w kulturze chlopskiej w jej
      najgorszej postaci ("chlop zywenu nie przepusci"..) i podejrzewam, a raczej
      pewny jestem, ze trzeba jeszcze pokolen czasu i duzego wzrostu materialnego aby
      sie w tej dziedzinie cos zmienilo powoli na lepsze. A swoja droga czy nigdy
      nie zwrociles uwagi, ze temu modelowi spoleczenstwa za ktorym tak tesknimy
      (uprzejmi, wyrozumiali ludzie, szanujacy innych, znajacy i przestrzegajacy
      porzadku spolecznego itd.) najbardziej bliskie sa spoleczenstwa gdzie byla
      lub jest religia protestancka ? W kazdym razie jezeli chodzi o polske i te inne
      spolecznosci to jestem pesymista. Moj prywatny wybor przy wyjezdzie do polski
      to przygotowania na najgorsze jak na wyprawe do dzungli - innego wyjscia nie
      widze, a w skutecznosc kar to przy polskiej korupcji i tak nie wieze.
      Pozdrowienia
      janusz
    • Gość: KajTan Nigdy nie jest tak zle, zeby moglo byc gorzej IP: *.nsm.pl 03.02.02, 15:28
      Rozowo nie jest.

      To tak jak ze szklanka pelna w polowie. Jedni powiedza, ze tylko pol, a inni ze az w polowie pelna.
      Pozytywne myslenie wiele daje. Wiem, ze sporo kierowcoow na drodze daje do zrozumienia, ze
      myslenie jest im obce.

      Ale tez nie brakuje takich, ktorzy w bardzo kulturalny sposob potrafia dzielic z innymi szose. Ustapia,
      przepuszcza, zjada na prawo, migna kierunkiem, ze droga wolna. Usmiechna sie...

      Ani nasze pisanie niczego radyklanie nie zmieni, ani pobozne rady zawarte w nowych postach.
      Musimy dorosnac do pewnych rzeczy. Ciagly brak czasu, pogon za zyskiem w pracy powoduje stresy i
      szalenstwa na dordze, tak w miescie jak i poza nim, wyjezdzaja spoznieni i staraja sie nadrobic...

      Ja nigdy sie nie spiesze - wyznaje zasade, najwyzej dojade pozniej. Obserwuje innych kierowcoow,
      patrze w lusterka. i jezdze usmiechniety, wolny od stresu czego zycze tez innym uzytkownikom drog.

      Do zobaczenia gdzies na szosie....
      • Gość: Rycho Re: Nigdy nie jest tak zle, zeby moglo byc gorzej IP: 10.133.128.* 03.02.02, 15:46
        Może jest to trochę dziwne ,ale uważam że w Polsce nie jeżdzimy ani gorzej ani
        lepiej niż gdzie indziej.Co do tego że u nas jest horror to uważam za przesadę.
    • Gość: Doki Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: *.turboline.skynet.be 03.02.02, 16:00
      Juz Ty sie lepiej z Danii nie odzywaj. Nikogo nie mozna wyprzedzic na
      autostradzie, bo jedzie ci taki tlumok 120 km/h lewym pasem i nie ustapi, bo
      przeciez szybciej i tak nie mozna. Dziekuje. W Polsce nie jest tak tragicznie,
      tylko trzeba myslec za wszystkich. To fatygujace. A co do Turcji: sorry, moje
      wrazenie jest zupelnie inne. Jezdza swietnie, szybko, nawet jak cos sie stanie
      to trudno, Allah tak chcial i naprzod, nie ma zadnych kierunkowskazow, chcesz
      skrecic to wystaw lape. A wiecie dlaczego? Bo nie ma kobiet za kierownica. A
      kobiety, jak wiadomo, sa ostrozniejsze. Nie ma nieobtluczonych samochodow w
      Turcji. Turcy sa bardzo uczynni i jak ktos potrzebuje zawrocic na
      jednokierunkowej i pojechac po prad, to przy braku miejsca wlasny garaz
      otworza, zeby sie udalo. Uczyc sie od takich. Przepisy to umowa, anarchy rules!
      • Gość: charybda Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: 10.1.32.* 14.02.02, 01:08
        Gość portalu: Doki napisał(a):

        > Juz Ty sie lepiej z Danii nie odzywaj. Nikogo nie mozna wyprzedzic na
        > autostradzie, bo jedzie ci taki tlumok 120 km/h lewym pasem i nie ustapi, bo
        > przeciez szybciej i tak nie mozna.
        A niby z jakiej paki ma ustąpić? Jak chce pan łamać przepisy to pańska sprawa i
        ryzyko, niby dlaczego ktoś ma panu ułatwiać?
        Dziekuje. W Polsce nie jest tak tragicznie,
        > tylko trzeba myslec za wszystkich. To fatygujace.
        Faktycznie, myślenie w ogole jest niepotrzebne w życiu. Szczególnie "za
        kierownicą".
        A co do Turcji: sorry, moje
        > wrazenie jest zupelnie inne. Jezdza swietnie, szybko, nawet jak cos sie stanie
        > to trudno, Allah tak chcial i naprzod, nie ma zadnych kierunkowskazow, chcesz
        > skrecic to wystaw lape. A wiecie dlaczego? Bo nie ma kobiet za kierownica. A
        > kobiety, jak wiadomo, sa ostrozniejsze.
        Niech pan dziękuje Allahowi że jednak kobiety w Polsce jeżdżą samochodami bo może
        dzięki ich ostrożności jeszcze pan żyje.
        Nie ma nieobtluczonych samochodow w
        > Turcji. Turcy sa bardzo uczynni i jak ktos potrzebuje zawrocic na
        > jednokierunkowej i pojechac po prad, to przy braku miejsca wlasny garaz
        > otworza, zeby sie udalo. Uczyc sie od takich. Przepisy to umowa, anarchy rules!
        Ja jakoś nie marzę o tym, żeby mój nowy samochód trafił szlag już podczas
        pierwszej jazdy.
        A ogólnie - też lubię szybko jeżdzić. Ale wtedy kiedy to ma sens: tzn nie staram
        się w korku wyprzedzać wszystkiego co się rusza tylko po to żeby i tak odstać
        swoje na światłach. Zwracam także uwagę na możliwości samochodu i jakość dróg.
        Jeździć szybko warto jeżeli przy tym auto nie trzęsie się jakby zaraz się miało
        rozpaść i nie musimy co pięć sekund naciskać gaz do dechy lub hamować z twarzą na
        kierownicy. Niestety w polskich warunkach odcinki po których można bezpiecznie,
        przyjemnie i szybko jeździć są nieliczne. Zresztą bez względu na upodobania co do
        szybkości jazdy kultura obowiązuje i chamstwem jest, jakże nagminny wśród
        Polaków, zwyczaj reagowania obelgami i wulgarnymi gestami na nieodpowiednie (w
        opinii chama) zachowanie innych kierowców.
    • Gość: 130rapid My się dopiero uczymy IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 03.02.02, 16:06
      Polska jest teraz na takim etapie rozwoju kultury komunikacyjnej jak Niemcy,
      Austria, Szwecja w latach 60. Wtedy notowano u nich najwięcej tragicznych
      wypadków drogowych, bo kierowcy dopiero uczyli się kultury i jazdy w tłoku, a i
      drogi nie były technicznie doskonałe.

      Pochodzenie i wykształcenie nie ma wpływu na jakość prowadzenia. Znam kilku na
      pozór kulturalnych, świetnie wykształconych ludzi, którzy gdy wsiadają do
      samochodu dostają pierdolca - zażywny pan profesor zamienia się w Terminatora.
      Znam kilku ludzi z wykształceniem podstawowym, którym bez mrugnięcia okiem
      pożyczyłbym samochód, tak elegancko jeżdżą.

      Polskim kierowcom musi zmienić się mentalność. Na razie patrzą na innych na
      drodze jak na konkurentów, rywali, przeszkadzaczy, uczestników wyścigu do
      Kostuchy, nieważne jak to nazwiecie. Rywalizacja jest OK tylko w sporcie!

      Najgorsze, że media nie robią nic, żeby wyplenić stare obyczaje drogowe.
      Działają raczej na odwrót. Otwiera mi się nóż w kieszeni, gdy widzę / słyszę
      głupawe reklamy, odwołujące się do polskiego ułaństwa za kierownicą (np.
      Nissan - kretynek slalomujący Almerą po wszystkich trzech pasach; reklama piwa
      Warka - uczyła ludzi, że holowany pojazd powinien mieć włączone światła
      awaryjne; durna reklama radiowa Lanosa sprzed 2 lat - Nie boisz się jeździć tak
      szybko? - Skąd! Przecież mam dwie poduszki i ABS!)

      Współczesny ruch drogowy jest oparty na sztuce wzajemnych kompromisów, której
      nasz naród jeszcze nie opanował. Za dwa pokolenia ludzie nauczą się prowadzić
      samochody zgodnie z maksymą "Nie rób innemu co tobie niemiłe". Dopiero wtedy
      będziemy po Polsce jeździć normalnie, a nie brać udział w szosowym survivalu.

      Nie zgadzam się z teorią, że naród polski jest bardziej chamski od np.
      niemieckiego. "Współczynnik chamstwa" jest identyczny, tyle że w cywilizowanych
      krajach chamstwo jest pod o wiele lepszą kontrolą. Tam po prostu nie opłaca się
      okazywać chamstwa na drodze.

      PZDR
      • janusz1941 Re: z kultura trzeba sie urodzic 05.02.02, 19:24
        Osobista kulture trzeba miec, trzeba sie z tym urodzic, tego nie da sie
        nauczyc. Tak jak imiennik napisal a jest to temat dla badaczy, narody
        protestanckie maja jakby wiecej kultury osobistej, wieksze poszanowanie
        blizniego, wieksze poczucie dyscypliny czyli poszanowania ustalonych praw,
        wiekszy respekt dla tego co zwiemy panstwowoscia. Przejawia sie to takze na
        drogach. Nie chce tu twierdzic, ze w tych krajach nie ma lamania przepisow,
        owszem zdazaja sie i tam ale roznica polega na tym, ze tam zdazaja sie lamiacy
        przepisow a w Polsce zdazaja sie ci co je respektuja. Tak jest, z calym
        respektem dla tych rodakow co nie lamia ustalonych i umownych norm, we
        wszystkich dziedzinach zycia w Polsce. Prosze zauwazyc, ze czym lepszy i
        drozszy samochod tym glupszy kierowca. Akurat odwrotnie niz w krajach Europy
        polnocnej. Jak to sie ma do religii nie wiem ale wyglada na to, ze reformacja
        miala bardzo pozytywny wplyw na kulture i mentalnosc ludow polnocnych, ktorzy
        kultura osobista, niestety ale przewyzszaja nas chyb o czas reformacji.

        pzdr

        • Gość: 130rapid Chylę czoła! IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.02, 19:56
          janusz1941 napisał(a):

          > Osobista kulture trzeba miec, trzeba sie z tym urodzic, tego nie da sie
          nauczyc. Tak jak imiennik napisal a jest to temat dla badaczy, narody
          protestanckie maja jakby wiecej kultury osobistej, wieksze poszanowanie
          blizniego, wieksze poczucie dyscypliny czyli poszanowania ustalonych praw,
          wiekszy respekt dla tego co zwiemy panstwowoscia. Przejawia sie to takze na
          drogach. Nie chce tu twierdzic, ze w tych krajach nie ma lamania przepisow,
          owszem zdazaja sie i tam ale roznica polega na tym, ze tam zdazaja sie lamiacy
          przepisow a w Polsce zdazaja sie ci co je respektuja. Tak jest, z calym respektem
          dla tych rodakow co nie lamia ustalonych i umownych norm, we wszystkich
          dziedzinach zycia w Polsce. Prosze zauwazyc, ze czym lepszy i drozszy samochod
          tym glupszy kierowca. Akurat odwrotnie niz w krajach Europy polnocnej. Jak to sie
          ma do religii nie wiem ale wyglada na to, ze reformacja miala bardzo pozytywny
          wplyw na kulture i mentalnosc ludow polnocnych, ktorzy kultura osobista, niestety
          ale przewyzszaja nas chyb o czas reformacji.
          pzdr

          Chylę czoła przed mocnymi argumentami! Coś w tym jest...
        • Gość: Misiek Re: z kultura trzeba sie urodzic IP: 213.76.16.* 05.02.02, 20:23
          Rzeczywiście, coś w tym jest!
          Pzdr.
        • Gość: qocur To nie całkiem tak IP: *.*.*.* 06.02.02, 10:43
          janusz1941 napisał(a):

          > Osobista kulture trzeba miec, trzeba sie z tym urodzic, tego nie da sie
          > nauczyc. Tak jak imiennik napisal a jest to temat dla badaczy, narody
          > protestanckie maja jakby wiecej kultury osobistej, wieksze poszanowanie
          > blizniego, wieksze poczucie dyscypliny czyli poszanowania ustalonych praw,
          > wiekszy respekt dla tego co zwiemy panstwowoscia.
          >
          >
          Da się nauczyć bardzo szybko. I to w obie strony - wystarczy popatrzeć, jak się
          zachowują u nas Niemcy czy Szwedzi, a jak nasi rodacy za zachodnią granicą.
          Ktoś, bodajże Michał zza małej wody, niedawno pisał, jak to w Szwecji drogi
          obstawione są kamerami, jak działa policja etc. Tam "ułańska fantazja" po
          prostu zbyt drogo kosztuje. Poczucie dyscypliny czy poszanowanie dla prawa
          owszem, funkcjonują - ale głównie dlatego, że za prawem stoją skutecznie
          działające służby, które je egzekwują. Tak mi się przynajmniej wydaje.
          • Gość: mabr Wszystko zalezy... IP: 134.25.85.* 06.02.02, 11:35
            Gość portalu: qocur napisał(a):

            > Ktoś, bodajże Michał zza małej wody, niedawno pisał, jak to w Szwecji drogi
            > obstawione są kamerami, jak działa policja etc. Tam "ułańska fantazja" po
            > prostu zbyt drogo kosztuje.

            Chodzilo raczej o Norwegie- np. przez wiekszosc drogi do Oslo kamery
            rzeczywiscie sa co chwile :-( A max predkosc 80 - na autostradzie! A ze
            autostrad tam tyle co nic, to przecietna predkosc to 60 km/h... Do tego drogi
            waskie, bez poboczy. Koszmar.

            W Szwecji natomiast róznie sie jezdzi w róznych czesciach kraju.
            W Sztokholmie np. WSZYSCY jezdza "z VAT-em", czyli o dwadziescia pare % za
            szybko...
        • Gość: Rodak Re: z kultura trzeba sie urodzic IP: 12.32.89.* 06.06.02, 23:53
          Osobiscie, to nie mieszal bym religii do kultury jazdy. Jestesmy w Europie
          prawie co roku na wakacje ( mieszkamy w USA) wypozyczamy samochod w miare duzy
          i przez caly miesiac jestesmy w drodze. W zadnym kraju EU jazda jest mniej lub
          bardziej do zniesienia, natomiast w Polsce, i praktycznie calej Europie
          Wschodniej... horror. Poprzez swoje doswiadczenie w USA, widze dwa najbardziej
          znaczace powody: 1. brak drog szybkiego ruchu - tolways, highways, Autobahn,
          etc, w Ameryce i Niemczech wymyslono ze podstawowa potrzeba spoleczenstwa jest
          szybkie i bezpieczne przemieszczanie ludzi i towarow, 2. brak krajowego systemu
          ubezpieczen samochodowych opartych w glownej mierze na historii jezdzenia
          (driving record) W Ameryce kazdy mas swoj rekord i wszystko tam wplywa,
          mandaty, wypadki, stluczki, itd. Moglbym tu przytoczyc tysiace przykladow ale
          szkoda miejsca (jezeli ktos chce wyslac mi email-asalwa @email.com) Oczywiscie
          z tym drugim powodem wiaze sie przestrzeganie i egzekwowanie prawa. Ale z
          mojego punktu widzenia jezeli ja wiem ze za byle jaki glupi mandat moje
          ubezpieczenie wzrosnie 150% (pkrzykladowo 6 miesiecy kosztuje $500 to placic
          $1250 zmienia pojecie), to sie mysli podwojnie o szybkiej albo niebezpiecznej
          jazdzie. Jezeli nie ma wymiernego systemu kar i nagrod (bo za bezpieczna
          jazde mozna otrzymac duza nawet 50% znizke) to nie warto jest sie przejmowac
          przepisami.

          Wydaje mi sie ze duzo wplywu na polski sposob jezdzenia i przestrzegania
          przepisow wywodzi sie (niestety) z czasow PRLu. Jesli sie lamalo jakis przepis
          to czlowiek uchodil za bohatera bo walczyl w jakis tam sposob z komuna. I ten
          sposob myslenia na drodze jest i bedzie ciezko zmienic. Polskie powiedzenie -
          "PRZEPISY SA PO TO ABY JE LAMAC" ma obecnie jeszcze wieksze znaczenie i
          wymiar. Wszyscy chcemy byc w Europie i byc traktowani na rowni z Niemcami,
          Francuzami, etc ale niestety nasze myslenie zatrzymalo sie 20 lat temu.
          Wszystkie zmiany sa nieuniknione i trzeba sie zmieniac na lepsze i jezeli
          lepsze jest bezpieczna jazda, to nalezy od niej zaczac.

          Rodak zza oceanu
    • Gość: Marek Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: 172.18.118.* 05.02.02, 20:01
      Moim zdaniem brak mozliwosci posiadania pistoletu i niekulturalna azda ida w
      parze. Dlaczego? Tu na poludniu USA nikt nikomu nie zajezdza drogi bo taka
      zabawa konczy sie zwykle przestrzeleniem opon albo i czegos wiecej. Mowie
      powaznie - sam nie mialem takiego zdarzenia, ale pare miesiecy temu zdarzalo
      sie to prawie co dzien.
      • Gość: Darek Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: *.europolgaz.com.pl 14.02.02, 12:30
        Panie Marku bez takich argumentów!!!
        Pistolet? dać Polakowi pistolet? Bez pistoletu pirat drogowy to bandyta. Jak by
        Pan mu dał do ręki prawdziwy argument ... wolę nie myśleć.
        Nie tędy droga.
    • Gość: Boryna Co z tym zrobic IP: *.dip.t-dialin.net 05.02.02, 21:16
      To pewne ze kultura na drogach jest odzwierciedleniem
      kultury spoleczenstwa. Bardzo mozliwe ze ma to wiele
      wspolnego z obowiazujaca religia, napewno wplyw ma
      rowniez rozwoj historyczny. Z jednej strony kultywowane
      az do przegiecia prawo do wolnosci (mnie sie
      nalezy,natomias nigdy co ja dam w zamian). Z drugiej
      strony rozbiory i okupacje doprowadzily do
      wyksztalcenia negatywnych wzorcow zachowan. Oszukac,
      przekrecic, wyrwac dla siebie ile tylko mozna,
      ignorowac przepisy bo sa tylko po to aby nas zgnebic,
      tylko glupi respektuje innych, nie dac sie,itp. Moze
      dzieki nim udalo sie przezyc ruska , niemca czy
      austriaka, ale dzisiaj cechy te a wlasciwie przywary,
      sa wprost nieznosne. Jakis czas temu ktos zapytal na
      forum - Twoja max szybkosc. Ludzie zaczeli sie
      rozpisywac przezucajac cyframi. Jednoczesnie dawali
      dowod ze:
      a) swiadomie lamia przepisy
      b) maja gdzies innych uzytkownikow
      c) nie maja poczucia winy
      To tylko jeden z dowodow na to ze poprawe trzeba zaczac
      od siebie. Nie wystarczy psioczyc na polglupich
      chlopkow z wiochy zabitej dechami. Forumowicze, ludzie
      zmotoryzowani (z tekstow wynika ze w posiadaniu raczej
      lepszych aut), z dostepem do internetu ( mozna zalozyc
      ze raczej wyksztalceni) powinni zaczac od wlasnego
      podworka. Wystarczy poczytac kilka watkow aby dojsc do
      wniosku ze nie jest z tym najlepiej.A moze boicie sie
      zeby nie zostac wysmianym gdy wyprzedzi Was gorszy
      samochod albo ustapicie komus pierwszenstwa? Dlatego
      teraz gdy zdazy sie ze musze do Polski to wybieram
      samolot. Mam po dziurki w nosie tego chamstwa i braku
      poszanowania. I na koniec. Ktos napisal ze w Polsce
      jest nie gorzej niz gdzie indziej a z tym horrorem to
      przesada. Napisal to ktos kto nigdy nie opuszczal
      Polski, no moze w kierunku wschodnim.

      Pozdrowienia
      • Gość: Marek Re: Co z tym zrobic IP: 172.18.118.* 05.02.02, 21:25
        Calkowicie sie zgadzam. Dwie dygresje:
        1) USA kultura jazdy bardzo zalezy od miejsca. Na poludniu nadal ludzi jezdza
        jak dorozkami - sa niezwykle uprzejmi ale i wymagaja tego od innych. Ostatnio
        wybralem sie samochodem do NY i tam jest tak jak w Wawie - trabia, zajezdzaja
        droge ale wypadkow wcale nie jest wiecej.
        2) Czytalem kiedys artykul w ktorym autor twierdzil ze brak kultury Polakow na
        drodze wynika z dwoch powodow:
        - tradycji - Polak jezdzi samochodem tak jak szlachta jezdzila koniami - z
        fantazja
        - bycia w duzej czesci pierwszym pokoleniem ludzi jezdzacych samochodami -
        rodzice nas nie nauczyli jak sie na drogach zachowywac.
        • Gość: Boryna Re: Co z tym zrobic IP: *.dip.t-dialin.net 05.02.02, 21:45
          Gość portalu: Marek napisał(a):

          > Calkowicie sie zgadzam. Dwie dygresje:
          > 1) USA kultura jazdy bardzo zalezy od miejsca. Na
          poludniu nadal ludzi jezdza
          > jak dorozkami - sa niezwykle uprzejmi ale i wymagaja
          tego od innych. Ostatnio
          > wybralem sie samochodem do NY i tam jest tak jak w
          Wawie - trabia, zajezdzaja
          > droge ale wypadkow wcale nie jest wiecej.

          Duze skupiska miejskie ze swoim "agresywnym" stylem
          zycia, stresem i pospiechem wymuszaja niejako sposob
          zachowania sie na ulicach. Bedac w ktoryms z duzych miast
          w USA zawsze zaskakuje mnie "ze jednak sie kreci". Sadze
          ze mimo wszystko dlatego ze ma takiej zlosci i
          nieposzanowania przepisow jak w Polsce.


          > 2) Czytalem kiedys artykul w ktorym autor twierdzil ze
          brak kultury Polakow na
          > drodze wynika z dwoch powodow:
          > - tradycji - Polak jezdzi samochodem tak jak szlachta
          jezdzila koniami - z
          > fantazja

          A co w takim razie powiedziec o Hiszpanach czy innych
          poludniowcach? Przy tym temperamencie (kiedys tez mieli
          szable) powinni sie juz dawno pozabijac. A moze w Polsce
          jest to rodzaj doboru naturalnego - tylko najsilniejsi
          przetrwaja?

          > - bycia w duzej czesci pierwszym pokoleniem ludzi
          jezdzacych samochodami -
          > rodzice nas nie nauczyli jak sie na drogach zachowywac.

          Mysle ze zmiany w Polsce nastepuja zbyt szybko (bez
          obrazy). Nagle ludzie nieprzygotowani moga sobie pozwolic
          na auto. Kurs na prawo jazdy moze zrobic kazdy (w
          ostatecznosci kupic je), nie znaczy to jeszcze ze
          powinien taki ktos prowadzic samochod. Zmiany kulturowe
          potrzebuja czasu czesto mierzonego w pokoleniach.

          Pozdrowienia
          • Gość: Misiek Re: Co z tym zrobic IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.02, 22:00
            Zgadzam się z powyższym w 100%.
            Pzdr.
        • Gość: Misiek Re: Co z tym zrobic IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.02, 21:56
          Oczywiście miałeś na myśli NYC (New York City), tam ton jazdy nadają imigranci,
          w znacznej części taksówkarze-Hindusi i Pakistańczycy. Poza miastem, w stanie
          Nowy Jork, o ile pamiętam jeździ się jak w Skandynawii.
      • Gość: Niknejm Re: Co z tym zrobic IP: *.pg.com 06.02.02, 11:57
        Gość portalu: Boryna napisał(a):

        > I na koniec. Ktos napisal ze w Polsce
        > jest nie gorzej niz gdzie indziej a z tym horrorem to
        > przesada. Napisal to ktos kto nigdy nie opuszczal
        > Polski, no moze w kierunku wschodnim.

        Z resztą Twojego postu raczej się zgodzę. Kultura jazdy w Polsce nie wygląda
        najlepiej.
        Natomiast z tym, co powyżej, polemizowałbym. To, co ludzie wyprawiają na drodze w
        Grecji (zwłaszcza wyspy), jest po prostu obłędem. Tam wyprzedzanie w górach przed
        szczytem wzniesienia, przed zakrętem i jednocześnie z prędkością 2-3 razy
        przekraczającą dozwoloną to norma. Zdarza się to znacznie częściej niż u nas.
        Jak próbowałem tam jeździć w miarę przepisowo, dozwoloną prędkość przekraczając
        najwyżej nieznacznie, to myślałem, że wyprzedzające kompletnie na wariata TIRy i
        autobusy zepchną mnie do rowu. Grecy wyprzedzając zawalidrogę trąbili, pukali się
        w czoło, itp., jeżdżąc 150 tam, gdzie ograniczenia były do 50.
        W Polsce jeżdżę na ogół z prędkościami umiarkowanymi, jeśli przekraczam prędkość,
        to raczej niewiele (natura ludzka jest niedoskonała ;-)), ale aż z takimi
        zjawiskami jak w Grecji się nie spotykam, a jeśli już, to rzadko.

        Z kolei w Hiszpanii jest, z moich obserwacji, podobnie jak u nas.

        Pozdrawiam,
        Niknejm
        • Gość: KR$ Co za brednie tutaj opowiadacie!!! IP: 162.70.83.* 14.02.02, 11:35
          Zgadzam sie z Niknejmem i nie zgadzam sie z wami - przez prawie dwa lata zylem
          w Portugalii - takich idiotow na drogach nie widzialem nigdzie. Wiekszosc
          zakretow na drodze miala scharatane krawezniki, barierki i slupki. Sciety slup
          czy lampa nie nalezaly do wyjatkow - widzialem przynajmniej dwa roakwaszone
          przystanki autobusowe. W Hiszpanii jest niewiele lepiej. W USA jest lepiej, ale
          nie tak znowu idealnie jak to tutaj niektorzy opisuja - amerykanie nie sa
          najlepszymi kierowcami a to ze wzgledu na zbytnie zautomatyzowanie ich
          samochodow - po prostu nie sa w stanie utrzymac odpowiedniego poziomu
          koncentracji na tych dlugich odcinkach drog. No i migacze... W ogole nie
          uzywaja.
          • Gość: crx Re: Co za brednie tutaj opowiadacie!!! IP: *.bbnplanet.com 15.02.02, 12:43
            Tak jest. Wlasnie siedze w Portugalii i twierdze ze w porownaniu z nimi Polacy
            jezdza naprawde swietnie!!! Co drugi samochod jest poobijany - o czyms to
            swiadczy. Dlatego wole wypozyczac tutaj samochod niz sciagac swoj.

            Co do bandyctwa uprawianego przez pseudo-policjantow w Polsce to sie zgadzam i
            niestety nie mam pojecia jak to tepic. Zeby Ci nie dowalili wiecej punktow
            musisz byc grzeczny chociaz w srodku kipiiiii.
            • Gość: KR$ Re: Co za brednie tutaj opowiadacie!!! IP: 162.70.83.* 15.02.02, 13:28
              Gość portalu: crx napisał(a):

              > Tak jest. Wlasnie siedze w Portugalii i twierdze ze w porownaniu z nimi Polacy
              > jezdza naprawde swietnie!!! Co drugi samochod jest poobijany - o czyms to
              > swiadczy. Dlatego wole wypozyczac tutaj samochod niz sciagac swoj.
              >

              ----> A co tam robisz? Pracujes? Banki, Jeronimo, billing czy sieci? Od jak dawna
              jestes? Potrzebujesz jakiejs porady? Lisboa?


              > Co do bandyctwa uprawianego przez pseudo-policjantow w Polsce to sie zgadzam i
              > niestety nie mam pojecia jak to tepic. Zeby Ci nie dowalili wiecej punktow
              > musisz byc grzeczny chociaz w srodku kipiiiii.

              • Gość: crx Re: Co za brednie tutaj opowiadacie!!! IP: *.bbnplanet.com 20.02.02, 21:02
                Jestem od niedawna (miesiac). Praca, Lisboa. Porady mile widziane.
          • Gość: Hiszpan Re: Co za brednie tutaj opowiadacie!!! IP: 213.25.43.* 07.06.02, 10:47
            Gość portalu: KR$ napisał(a):

            > Zgadzam sie z Niknejmem i nie zgadzam sie z wami - przez prawie dwa lata zylem
            > w Portugalii - takich idiotow na drogach nie widzialem nigdzie. Wiekszosc
            > zakretow na drodze miala scharatane krawezniki, barierki i slupki. Sciety slup
            > czy lampa nie nalezaly do wyjatkow - widzialem przynajmniej dwa roakwaszone
            > przystanki autobusowe. W Hiszpanii jest niewiele lepiej. W USA jest lepiej, ale
            >
            > nie tak znowu idealnie jak to tutaj niektorzy opisuja - amerykanie nie sa
            > najlepszymi kierowcami a to ze wzgledu na zbytnie zautomatyzowanie ich
            > samochodow - po prostu nie sa w stanie utrzymac odpowiedniego poziomu
            > koncentracji na tych dlugich odcinkach drog. No i migacze... W ogole nie
            > uzywaja.

            ... bo nikt jeszcze nie wymyślił automatycznych kierunkowskazów... :)

    • Gość: mabr Nie gadaj! IP: *.telia.com 05.02.02, 22:18
      > Moi rodacy jezdza jak dzicz wypuszczona z buszu.

      Mieszkam w Szwecji. Przecietny Szwed a nawet wielu zamieszkalych w Szwecji
      Polaków boi sie jechac autem do Polski.
      Ale nie gadaj, ze jak w buszu!
      Pojechalbys Sobie do Indii, tam jezdza tak, ze nie maja lusterek bocznych
      (odmontowane albo pourywane) Mysle, ze to dosc wymowne...
      • Gość: Boryna Re: Nie gadaj! IP: *.dip.t-dialin.net 05.02.02, 22:29
        Gość portalu: mabr napisał(a):

        > > Moi rodacy jezdza jak dzicz wypuszczona z buszu.
        >
        > Mieszkam w Szwecji. Przecietny Szwed a nawet wielu
        zamieszkalych w Szwecji
        > Polaków boi sie jechac autem do Polski.

        I to juz o czyms swiadczy. Wielu moich znajomych
        (mieszkam w Niemczach) jesli juz musi jechac do Polski
        wybiera raczej samolot.
        > Ale nie gadaj, ze jak w buszu!
        > Pojechalbys Sobie do Indii, tam jezdza tak, ze nie maja
        lusterek bocznych
        > (odmontowane albo pourywane) Mysle, ze to dosc wymowne...

        Nie maja rowniez wielu innych rzeczy. I co z tego?
        Jeszcze atrakcyjniej wypadloby, gdybys porownal Polske do
        Zimbabwe, Gornej Wolty albo Nepalu. Okazaloby sie wtedy
        ze Polska jest oaza spokoju i dobrych manier. Takie
        argumentowanie jest niepowazne.

        pozdrowienia

        • Gość: mabr Boryna, czytaj uwazniej! IP: *.telia.com 05.02.02, 22:40
          Gość portalu: Boryna napisał(a):

          > > wielu Polaków boi sie jechac autem do Polski.
          >
          > I to juz o czyms swiadczy. Wielu moich znajomych
          > (mieszkam w Niemczach) jesli juz musi jechac do Polski
          > wybiera raczej samolot.

          Swiadczy to wylacznie o ROZNICY w sposobie jazdy, kwestia przestawienia sie.
          Jak ktos juz powyzej napisal: w Polsce trzeba po prostu za wszystkich myslec.

          > > Ale nie gadaj, ze jak w buszu!
          > > Pojechalbys Sobie do Indii, tam jezdza tak, ze nie maja
          > > lusterek bocznych (odmontowane albo pourywane)

          > Jeszcze atrakcyjniej wypadloby, gdybys porownal Polske do
          > Zimbabwe, Gornej Wolty albo Nepalu.

          Boryna, to janusz1941 napisal o "buszu" i "nigdzie na swiecie" itd.
          Ja wcale nie uwazam, ze w Poslce jest tak zle.
          Sa europejskie kraje, gdzie jest podobnie lub gorzej (Grecja)
          • Gość: Boryna Re: Boryna, czytaj uwazniej! IP: *.dip.t-dialin.net 05.02.02, 23:07
            Sorry, nie zrozumielismy sie. Zaprzeczajac Januszowi
            1941 uzyles zwrotow " w buszu" i " w indiach jest
            jeszcze gorzej". Stad moja riposta. Ty uwazasz ze w
            Polsce nie jest jeszcze tak najgorzej. Pozwolisz ze sie
            z Toba nie zgodze. Nie wiem w ilu cywilizowanych
            krajach ( bo o nich w koncu mowimy) mozna zobyczyc taki
            koktajl jak w Polsce. Co sie na niego sklada? -
            pisalismy wlasnie: nieprzestrzeganie przepisow,
            chamstwo, smiertelny brak wyobrazni, niedostosowanie
            sie do czegokolwiek, zbyt wybujale wyobrazenie o
            wlasnych umiejetnosciach, pijanstwo, pogarda dla innych
            uzytkownikow,itp. Wszystkie te cechy znajduja swoje
            odbicie rowniez i w tym co jest pisane na tym forum.
            Jezeli dodamy do tego fatalny stan polskich drog, to
            porownanie z innymi krajami nie wypadnie zbyt rozowo.
            Zgadzam sie z Toba ze w Polsce trzeba myslec za
            wszystkich. Ale co w takim razie robia ci "inni"?
            Przestaja myslec siadajac za kierownice? Staja sie
            poldzikimi zwierzetami przed ktorymi trzeba sie bronic
            aby nie zginac? A wiec jednak cos z tego doboru
            naturalnego jest prawda...

            Pozdrowienia
            • Gość: KR$ Wszyscy wypowiadajcie sie uwazniej! IP: 162.70.83.* 14.02.02, 11:58
              Gość portalu: Boryna napisał(a):

              > Sorry, nie zrozumielismy sie. Zaprzeczajac Januszowi
              > 1941 uzyles zwrotow " w buszu" i " w indiach jest
              > jeszcze gorzej". Stad moja riposta. Ty uwazasz ze w
              > Polsce nie jest jeszcze tak najgorzej. Pozwolisz ze sie
              > z Toba nie zgodze. Nie wiem w ilu cywilizowanych
              > krajach ( bo o nich w koncu mowimy) mozna zobyczyc taki
              > koktajl jak w Polsce. Co sie na niego sklada? -
              > pisalismy wlasnie: nieprzestrzeganie przepisow,
              > chamstwo, smiertelny brak wyobrazni, niedostosowanie
              > sie do czegokolwiek, zbyt wybujale wyobrazenie o
              > wlasnych umiejetnosciach, pijanstwo, pogarda dla innych
              > uzytkownikow,itp.

              ------> a jaka 'norme' zawartosci alkoholu we krwi macie tam w Niemczech? Nie 0.7
              promila przypadkiem? Bo ja pare razy bylem na oktoberfest i widzialem jak te
              wasze schludne niemiaszki po paru piwkach przetaczaja sie do auta i wiooo! Bylem
              zszokowany jak tylu pijakow moze jezdzic.


              Wszystkie te cechy znajduja swoje
              > odbicie rowniez i w tym co jest pisane na tym forum.
              > Jezeli dodamy do tego fatalny stan polskich drog, to
              > porownanie z innymi krajami nie wypadnie zbyt rozowo.
              > Zgadzam sie z Toba ze w Polsce trzeba myslec za
              > wszystkich. Ale co w takim razie robia ci "inni"?
              > Przestaja myslec siadajac za kierownice? Staja sie
              > poldzikimi zwierzetami przed ktorymi trzeba sie bronic
              > aby nie zginac? A wiec jednak cos z tego doboru
              > naturalnego jest prawda...
              >
              > Pozdrowienia

              -----> boicie sie przyjezdzac do Polski bo nie umiecie tutaj jezdzic -
              przyzwyczailiscie sie do tych swoich autostrad i nie umiecie np. wyprzedzac na
              normalnej drodze. Ile razy mi sie zdarzylo jechac za jakims gosciem z Niemiec na
              trasie Swiecko Poznan - droga dobra, szeroka, 500 metrow na wyprzedzenie a koles
              sie boi... No sorry ale trzeba dostosowac sie do warunkow i przemoc strach -
              ryzyko nie jest az tak wielkie!!! Z kolei w Niemczech kierowcy tez nie sa tacy
              wspaniali - nie oszukujmy sie - nasila sie zjawisko agresji na drodze
              (szczegolnie dobrze widoczne na autostradach) - sa kolesie ktorzy wisza za toba
              nawet przy 200 km na h i mrugaja na ciebie swiatlami zebys im zjechal podczas gdy
              jestes w trakcie wyprzedzania, sa tacy ktorzy jada z wlaczonym na stale lewym
              migaczem, sa tez tacy ktorzy nie chca ustapic lewego pasa przez pare kilometrow,
              sa tacy ktorzy nie patrza w lusterko przy wyprzedzaniu bo jada z ogromna
              predkoscia 150 km/h i zajezdzaja ci droge co konczy sie szalonym hamowaniem!!!
              Prosze mi tu pierdol nie opowiadac i nie idealizowac - takie teksty to mozna
              wstawiac jurkom co nigdy Polski nie opuscily... Tak jak to juz powyzej napisalem -
              wasz strach i uprzedzenia biora sie stad iz przejezdzacie z dobrych warunkow
              (drogowych) w o wiele gorsze. Ma na to rowniez wplyw nizszy poziom kultury
              (nizszy szacunek do wspoluczestnikow ruchu) - ale jest on spowodowany tym iz w
              Polsce nie ponosi sie za nic odpowiedzialnosci.
              A co do rozwoju - to wszystkie wasze Szwecje, Niemcy i Wielkie Brytanie nigdy nie
              przezyly takiego skoku w rozwoju jak Polska - byc moze bylibyscie o wiele
              bardziej chamscy niz Polacy gdyby sie to wam przydarzylo - podam przyklad
              socjologiczny z dziedziny tylko nieco zblizonej - teraz Niemcy smieja sie z Polek
              ktore przyjezdzaja do pracy w niemieckich burdelach - ale nie pamietaja o tym ze
              ich matki po wojnie (trudna sytuacja materialna) oddawaly sie amerykanskim
              zolnierzom za nylonowe ponczochy...

              Prosze troszke bardziej przytemperowac swoje opinie! Wiecej obiektywizmu!
              • Gość: Troy Re: Wszyscy wypowiadajcie sie uwazniej! IP: *.dip.t-dialin.net 14.02.02, 12:02
                Gość portalu: KR$ napisał(a):

                > Gość portalu: Boryna napisał(a):
                >
                > > Sorry, nie zrozumielismy sie. Zaprzeczajac Januszowi
                > > 1941 uzyles zwrotow " w buszu" i " w indiach jest
                > > jeszcze gorzej". Stad moja riposta. Ty uwazasz ze w
                > > Polsce nie jest jeszcze tak najgorzej. Pozwolisz ze sie
                > > z Toba nie zgodze. Nie wiem w ilu cywilizowanych
                > > krajach ( bo o nich w koncu mowimy) mozna zobyczyc taki
                > > koktajl jak w Polsce. Co sie na niego sklada? -
                > > pisalismy wlasnie: nieprzestrzeganie przepisow,
                > > chamstwo, smiertelny brak wyobrazni, niedostosowanie
                > > sie do czegokolwiek, zbyt wybujale wyobrazenie o
                > > wlasnych umiejetnosciach, pijanstwo, pogarda dla innych
                > > uzytkownikow,itp.
                >
                > ------> a jaka 'norme' zawartosci alkoholu we krwi macie tam w Niemczech? Ni
                > e 0.7
                > promila przypadkiem? Bo ja pare razy bylem na oktoberfest i widzialem jak te
                > wasze schludne niemiaszki po paru piwkach przetaczaja sie do auta i wiooo! Byle
                > m
                > zszokowany jak tylu pijakow moze jezdzic.
                >
                >
                > Wszystkie te cechy znajduja swoje
                > > odbicie rowniez i w tym co jest pisane na tym forum.
                > > Jezeli dodamy do tego fatalny stan polskich drog, to
                > > porownanie z innymi krajami nie wypadnie zbyt rozowo.
                > > Zgadzam sie z Toba ze w Polsce trzeba myslec za
                > > wszystkich. Ale co w takim razie robia ci "inni"?
                > > Przestaja myslec siadajac za kierownice? Staja sie
                > > poldzikimi zwierzetami przed ktorymi trzeba sie bronic
                > > aby nie zginac? A wiec jednak cos z tego doboru
                > > naturalnego jest prawda...
                > >
                > > Pozdrowienia
                >
                > -----> boicie sie przyjezdzac do Polski bo nie umiecie tutaj jezdzic -
                > przyzwyczailiscie sie do tych swoich autostrad i nie umiecie np. wyprzedzac na
                > normalnej drodze. Ile razy mi sie zdarzylo jechac za jakims gosciem z Niemiec n
                > a
                > trasie Swiecko Poznan - droga dobra, szeroka, 500 metrow na wyprzedzenie a kole
                > s
                > sie boi... No sorry ale trzeba dostosowac sie do warunkow i przemoc strach -
                > ryzyko nie jest az tak wielkie!!! Z kolei w Niemczech kierowcy tez nie sa tacy
                > wspaniali - nie oszukujmy sie - nasila sie zjawisko agresji na drodze
                > (szczegolnie dobrze widoczne na autostradach) - sa kolesie ktorzy wisza za toba
                >
                > nawet przy 200 km na h i mrugaja na ciebie swiatlami zebys im zjechal podczas g
                > dy
                > jestes w trakcie wyprzedzania, sa tacy ktorzy jada z wlaczonym na stale lewym
                > migaczem, sa tez tacy ktorzy nie chca ustapic lewego pasa przez pare kilometrow
                > ,
                > sa tacy ktorzy nie patrza w lusterko przy wyprzedzaniu bo jada z ogromna
                > predkoscia 150 km/h i zajezdzaja ci droge co konczy sie szalonym hamowaniem!!!
                > Prosze mi tu pierdol nie opowiadac i nie idealizowac - takie teksty to mozna
                > wstawiac jurkom co nigdy Polski nie opuscily... Tak jak to juz powyzej napisale
                > m -
                > wasz strach i uprzedzenia biora sie stad iz przejezdzacie z dobrych warunkow
                > (drogowych) w o wiele gorsze. Ma na to rowniez wplyw nizszy poziom kultury
                > (nizszy szacunek do wspoluczestnikow ruchu) - ale jest on spowodowany tym iz w
                > Polsce nie ponosi sie za nic odpowiedzialnosci.
                > A co do rozwoju - to wszystkie wasze Szwecje, Niemcy i Wielkie Brytanie nigdy n
                > ie
                > przezyly takiego skoku w rozwoju jak Polska - byc moze bylibyscie o wiele
                > bardziej chamscy niz Polacy gdyby sie to wam przydarzylo - podam przyklad
                > socjologiczny z dziedziny tylko nieco zblizonej - teraz Niemcy smieja sie z Pol
                > ek
                > ktore przyjezdzaja do pracy w niemieckich burdelach - ale nie pamietaja o tym z
                > e
                > ich matki po wojnie (trudna sytuacja materialna) oddawaly sie amerykanskim
                > zolnierzom za nylonowe ponczochy...
                >
                > Prosze troszke bardziej przytemperowac swoje opinie! Wiecej obiektywizmu!

                Obiektywizmu,a ty skoncz z tym fanatycznym tonem.
                • Gość: KR$ Do Troya IP: 162.70.83.* 14.02.02, 12:12
                  Co ty pierniczysz? Jaki fanatyczny ton? Fanatyczny ton to slysze z drugiej
                  strony. Podalem przyklady jak jest po drugiej stronie - masz cos do powiedzenia
                  na ich temat? To powiedz!
                  • Gość: Troy Re: Do Troya IP: *.dip.t-dialin.net 14.02.02, 12:15
                    Gość portalu: KR$ napisał(a):

                    > Co ty pierniczysz? Jaki fanatyczny ton? Fanatyczny ton to slysze z drugiej
                    > strony. Podalem przyklady jak jest po drugiej stronie - masz cos do powiedzenia
                    >
                    > na ich temat? To powiedz!

                    Niestety nie mam czasu,bo zaraz wychodze
                    do pracy. Przeczytam uwaznie nastepnym razem posty na
                    ten temat i odpisze.
                    Pozdrowienia.
        • Gość: PsuBrat Re: zmiana kultury IP: *.pl 05.02.02, 22:55
          Kluczem do zmiany zachowań na drodze w Polsce jest zdanie sobie sprawy, że
          jeździmy (en masse) fatalnie. Generalnie nie chodzi nawet o rygorystyczne
          przestrzeganie przepisów ale o pewną świadomość i wzajemną życzliwość
          kierowców. Znajomość przepisów też jest pod psem.

          Zaryzykowałbym jednak tezę, że gdyby w Polsce:

          1. Były porządne drogi (chociażby standard niemiecki sprzed 30 lat),
          2. Wprowadzono zdrowy system nadawania i weryfikowania uprawnień do kierowania
          pojazdami,
          3. Policja nie chowała sie w krzakach tylko fachowo i stanowczo eliminowała
          najbardziej zawadiackich "daring men in their jaunty jalopies".

          .... to okazałoby się, że nie jest u nas tak źle i sytuujemy się gdzieś
          pomiędzy Włochami a Hiszpanią.

          Pozdrowienia.

          • Gość: mabr O wlasnie- zyczliwosc! IP: *.telia.com 05.02.02, 23:04
            Gość portalu: PsuBrat napisał(a):

            > Generalnie nie chodzi nawet o rygorystyczne przestrzeganie przepisów
            > ale o pewną świadomość i wzajemną życzliwość kierowców.

            Dokladnie! To wlasnie wzajemnej zyczliwosci brakuje polskim kierowcom.
            Policji brakuje rozumu z tym ich chowaniem sie po krzakach, wyciaganiu
            pieniedzy "za nioswietlona PRZEDNIA tablice rejestracyjna" (autentyczny (!!!)
            przypadek, opisany na pl.misc.samochody)

            Zas zniesienie taryfikatora mandatów to NAJIDIOTYCZNIEJSZA rzecz, jaka ktos w
            Polsce ostatnio wymyslil!!
            • Gość: Boryna Re: O wlasnie- zyczliwosc! IP: *.dip.t-dialin.net 05.02.02, 23:12
              Mysle ze poczucie bezkarnosci i korupcja ma rowniez
              duzy wplyw na to co sie dzieje. Czy wprowadzenie
              Centralnego Rejestru Wykroczen ( albo cos podobnie
              brzmiacego) na wzor krajow zach. Europy nie poprawilby
              sytuacji?
              pozdrowienia
              • Gość: Michel Re: O wlasnie- zyczliwosc! IP: *.ppp1-4.had.worldonline.dk 13.02.02, 21:26
                Chcialbym dodac ze swojej strony, ze zyczliwosc idzie razem ze stressem lub
                brakiem takowych objawow. Inaczej jezdzi sie w Kopenhadze czy Sztokholmie a
                zupelnie inaczej na skandynawskiej prowincji. Odnosze wrazenie, ze w Polsce sa
                wszyscy zestresowani. Nie ma wlasciwie zadnej roznicy, miedzy ulicami w duzych
                miastach a drogami miedzymiastowymi. Olbrzymia wiekszosc jezdzi jak skonczeni
                idioci, wogole nie biorac namiaru na stan pojazdu i drogi.
                Chcialbym takze dodac ze swej strony, ze porownywanie sie z gorszymi jest
                piekielnie szkodliwe i niebespieczne bo usypia dazenie do lepszego. Jak sie
                ostatnio slyszy, naszym rodakom w Polsce, chodzi o rownanie do elity
                europejskiej, czyzbym sie przeslyszal ?
                pozdrawionka z Jutlandii, oazy spokoju
                • Gość: Troy Re: O wlasnie- zyczliwosc! IP: *.dip.t-dialin.net 14.02.02, 11:39
                  Gość portalu: Michel napisał(a):

                  > Chcialbym dodac ze swojej strony, ze zyczliwosc idzie razem ze stressem lub
                  > brakiem takowych objawow. Inaczej jezdzi sie w Kopenhadze czy Sztokholmie a
                  > zupelnie inaczej na skandynawskiej prowincji. Odnosze wrazenie, ze w Polsce sa
                  > wszyscy zestresowani. Nie ma wlasciwie zadnej roznicy, miedzy ulicami w duzych
                  > miastach a drogami miedzymiastowymi. Olbrzymia wiekszosc jezdzi jak skonczeni
                  > idioci, wogole nie biorac namiaru na stan pojazdu i drogi.
                  > Chcialbym takze dodac ze swej strony, ze porownywanie sie z gorszymi jest
                  > piekielnie szkodliwe i niebespieczne bo usypia dazenie do lepszego. Jak sie
                  > ostatnio slyszy, naszym rodakom w Polsce, chodzi o rownanie do elity
                  > europejskiej, czyzbym sie przeslyszal ?
                  > pozdrawionka z Jutlandii, oazy spokoju

                  A propos: Jechalem ostatnio z Kolding w strone Grenaa i tez spotkalem mase
                  roznej kategorii kierowcow. Co prawda,daleko im do wyczynow polskich,
                  ale mniej lub bardziej jezdzi sie wszedzie tak samo(Mam na
                  mysli EU z wyjatkiem Grecji i,Wloch i Portugalii)
                  Pozdrawiam
          • Gość: KR$ Re: zmiana kultury IP: 162.70.83.* 14.02.02, 12:06
            Twoje postulaty sa OK - aczkolwiek mi osobiscie nie podoba sie fakt regulowania
            predkosci jazdy przepisami - jakis duren w warszawie ma niby wiedziec lepiej
            ode mnie na drodze, ze w danym dniu, przy danych warunkach pogodowych i
            natezeniu ruchu, stanie moim i samochodu oraz drogi ja mam jechac 60 km/h nie
            80km/h? Sorry ale nie ma w tym sensu. Znaki ograniczajace predkosc traktuje
            jedynie jako ostrzezenie - przed policja i przed ewentualnymi problemami na
            drodze - maja sie one nijak do tego jak szybko moge jechac.

            A co do miejsca miedzy Wlochami a Hiszpania to sorry stary ale chyba nie byles
            w zadnym z tych krajow i nie wiesz jak tam sie jezdi - w Polsce jest o wiele
            lepiej. Tam prawie kazdy samochod jest poobijany.
            • janusz1941 Re: do KR$ 15.02.02, 11:06
              Posluchaj drogi przyjacielu, przepisy sa po to zeby je przestrzegac. Mozesz sie
              naturalnie z nimi nie zgadzac ale przestrzegac musisz. Na tym miedzy innymi
              polega dojzalosc czlowieka. Jesli ktos postawil znak ograniczenia szybkosci, to
              nie robil tego dla wlasnego widzimisie tylko dla twojego bespieczenstwa. Inna
              sprawa to generalne ograniczenia szybkosci, z tym mozna duskutowac ale poki co
              nalezy tez przestrzegac.
              Przyjemnego weekendu.
              • Gość: KR$ Re: do KR$ IP: 162.70.83.* 15.02.02, 11:19
                A dlaczegoz to ja mam przestrzegac przepisow a inni nie? Dlaczego w tym kraju
                (i nie tylko) innemu prawu i innej odpowiedzialnosci podlegaja ludzie wladzy a
                innemu normalni ludzie? Wiesz co to jest wolnosc ograniczona jedynie wlasnym
                rozsadkiem? Nie uznaje autorytetow narzucanych mi sila. Glodne kawalki o
                rownosci zachowaj dla siebie. Kazde glupie prawo bede lamal w miare mozliwosci.
                • Gość: Misiek Re: do KR$ IP: *.szpitaljp2.krakow.pl 15.02.02, 17:42
                  Gość portalu: KR$ napisał(a):

                  >
                  > Wiesz co to jest wolnosc ograniczona jedynie wlasnym
                  > rozsadkiem? Nie uznaje autorytetow narzucanych mi sila. Glodne kawalki o
                  > rownosci zachowaj dla siebie. Kazde glupie prawo bede lamal w miare mozliwosci.
                  Brzmi to jak manifest międzynarodówki anarchistycznej, na pewno nie ma nic
                  wspólnego z demokracją w stylu zachodnim. Anarchia na drogach-jestem przeciw!
                  Pzdr.
                • Gość: Orc Reguła Crowleya IP: *.chem.uni.wroc.pl 16.02.02, 17:36
                  Czyń co chcesz - niech to stanie się prawem.
                  • Gość: KR$ Re: Reguła Crowleya IP: 162.70.83.* 18.02.02, 17:41
                    Czy moglbys bardziej sprecyzowac swoje zdanie? Dzieki.
              • aram Ograniczenia 15.02.02, 11:33
                >Inna sprawa to generalne ograniczenia szybkosci, z tym mozna duskutowac...

                Wpadłem tu na chwilę i może nie na temat, sorry. Miałem - widziałem taki
                przypadek : Z dość daleka widoczny ostry zakręt i znak ograniczenie do 40 km/h.
                Swoim rolsem (taka ksywka) spokojnie przeleciałem 70-tką, za mną to samo chciał
                zrobić głupek bus mercedes. Patrzę w lusterko : grzyb atomowy kotłuje się w
                rowie. Nie wyrobił. Bo i nie mógł wyrobić. Stawiający ten znak wiedział co i
                dla kogo to robi . . .
                • Gość: KR$ Re: Ograniczenia IP: 162.70.83.* 15.02.02, 11:50
                  Zinterpretowal bym to zdarzenie inaczej - kierowca busa nie znal mozliwosci
                  swojego auta, a nauczony wczesniejszymi doswiadczeniami z bzdurnymi
                  ograniczeniami predkosci nie zwrocil na te uwagi i zle ocenil sytuacje na
                  drodze - skonczylo sie wypadkiem - do tego prowadzi 'myslenie za kierowce'
                  przez stawiajacego znaki straznika zycia i zdrowia kierowcy.
                  • aram Re: Ograniczenia 15.02.02, 12:01
                    Można się z Tobą zgodzić - przyjmując jednak, że w tym jednostkowym przypadku
                    nie mógło być innego znaku.
                    Już stąd wypadam. Pozdr.
          • Gość: pawel Re: zmiana kultury IP: *.ny5030.east.verizon.net 20.03.02, 00:55
            Gość portalu: PsuBrat napisał(a):

            > Kluczem do zmiany zachowań na drodze w Polsce jest zdanie sobie sprawy, że
            > jeździmy (en masse) fatalnie. Generalnie nie chodzi nawet o rygorystyczne
            > przestrzeganie przepisów ale o pewną świadomość i wzajemną życzliwość
            > kierowców. Znajomość przepisów też jest pod psem.
            >
            > Zaryzykowałbym jednak tezę, że gdyby w Polsce:
            >
            > 1. Były porządne drogi (chociażby standard niemiecki sprzed 30 lat),
            > 2. Wprowadzono zdrowy system nadawania i weryfikowania uprawnień do kierowania
            > pojazdami,
            > 3. Policja nie chowała sie w krzakach tylko fachowo i stanowczo eliminowała
            > najbardziej zawadiackich "daring men in their jaunty jalopies".
            >
            > .... to okazałoby się, że nie jest u nas tak źle i sytuujemy się gdzieś
            > pomiędzy Włochami a Hiszpanią.
            >
            > Pozdrowienia.

            dieki, wreszcie ktos rozssadnie
            >

      • Gość: Rodak Re: Nie gadaj! IP: 12.32.89.* 07.06.02, 00:03
        Ale Polska jest w Europie nie a Azji, i niestety musimy porownywac sie do
        lepszych w Europie. Budujmy drogi szybkiego ruchu, bezkolizyjne skrzyzowania,
        rozwiazania sprawdzone w Swiecie. Mieszkam od 10 lat w USA, i przejechalem
        cala Ameryke i Kanade od wschodu do zachodu i musze ci powiedziec ze bez
        autostrad to nie bylby ten sam kraj. Bylismy pare razy w Meksyku i tylko raz
        samochodem. Ci sami kierowcy w USA dostaja hopla po przejechaniu granicy. Nie
        ma przepisow, policji - albo jak jest to $50 banknot placi kazdy mandat na
        miesjcu - jak w Polsce. Takze podsumowywojac drogi, drogi, i jescze raz drogi
        a potem egzekwowanie i przestrzeganie przepisow. ( asalwa@email.com)
    • Gość: Lucky Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: 194.181.153.* 15.02.02, 12:04
      Macie całkowitą rację co do kultury jazdy ale co z tego trzeba się zastanowić
      jak to zmienić! Przecież to my wszyscy jesteśmy kierowcami od nas (oraz
      instruktorów na kursach)zależy jak będziemy jeździć.
      Po pierwsze jeżeli jakość polskich dróg, a co się z tym wiąże przeciętny czas
      przejazdu (celowo nie wspominam tu o autostradach) się nie zmieni (te koleiny
      brr!! powodowane przez przeładowane ciężarówki)to i kultura się nie zmieni.
      Rozumiem to tak: nerwowy kierowca w korku próbuje za wszelką cenę!! się z niego
      wyrwać. Niech małe fiaty jeżdżą sobie wolnymi pasami (na 2pasmówkach) ale ci co
      mogą niech jadą szybciej. Wszyscy będą zadowoleni.
      Podaje się tu przykłady zagraniczne ale nawet nasi południowi sąsiedzi
      zostawili nas daleko w tyle budując liczną sieć autostrad i dróg szybkiego
      ruchu.
      W Niemczech na autostradzie możesz jechać ile dusza zapragnie (ale masz co
      najmniej 2 pasy ruchu w jedną stronę) powoduje to skrócenie czasu jazdy i co
      się z tym wiąże mniejszy stres za kierownicą powodujący, że kierowcy zachowują
      się jak wariaci.
      Po czwarte ruch w mieście. Rozwiązanie wydaje się proste (zaczerpnąłem je od
      naszych zachodnich sąsiadów) Aparaty foto robiące zdjęcia kierowcom
      przekraczającym dozwoloną prędkość lub przejeżdżającym na czerwonym.
      Zacznijmy od tego, bo przecież najłatwiej nauczymy się jeździć poprawnie jeżeli
      szaleństwa na drodze będą nas uderzały po kieszeni!!!

      Pozdrawiam
    • Gość: VAN Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: *.vancouver35.dialup.canada.psi.net 17.02.02, 06:11
      Moi drodzy. Zgadzam sie zupelnie z wiekrzoscia wypowiedzi. W Polsce na drodach wielu kierowcow
      jezdzi bardzo NIEBEZPIECZNIE ryzykujac zdrowie z zycie swije i innych. Celowo nie uzylem tu slow
      "jezdzi zle", bo moim zdaniem wiekrzosc tych ludzi (a moze raczej "nadludzi" ), czyni to zupelnie
      swiadomie.
      Skad to wiem? Z wlasnego doswiadczenia i z rozmow glownie z grupa ludzi ktorzy zaliczaja siebie do
      tzw swiata "businessu"
      Kiedy przekraczam samochodem granice Polski czuje sie jak wstepujac do klubu samobojcow.
      Przyczyna jest zwariowana jazda kierowcow na polskich drogach opisana powyzej przez innych.
      Nie zgodze sie tylko z przyczynami tego zjawiska podawanymi przez niektorych autorow postow.
      Moim zdaniem za taki stan rzeczy jest odpowiedzialny status samochodu w Polsce. O ile w kazdym
      normalnym kraju jest to pojazd zluzacy do w miare ekonomicznego, bezpiecznego i wygodnego
      poruszania sie , tzn przemieczczenia szanownych czterech liter z punktu A do B, to w Polsce rola tego
      pojazdu jest inna. Spelnia on bowiem role miernika pozycji spoleczne, w stopniu nie znanym w innych
      cywilizowanych krajach. Stad tez kierowca musi zwrocic na siebie uwage na drodze. " Patrzcie, mam
      pieniadze, stac mnie na Toyote, Lexusa, BMW czy Merca ., wiec niech te g.... zjezdzaja do rowu, bo
      panu sie spieszy. Nie wypada jakims tam Oplem czy Focusem przyjechac do klienta, bo co on sobie
      pomysli? Podobnie wlasciciele Opli spychaja do rowu Koreanczykow a Koreanczycy resztki
      Maluchow. Maluchy oczywiscie moga sie tez wyzyc na rowerzystach.
      Na polskich drogach trwa nieskonczony wyscig ambicji i "szpan" dorobkiewiczow i tych krajowych, i
      tych odwiedzajacych Polske z Zachodu, bo oni tez sie moga w koncu "pokazac".
      Nie pomoga tu mandaty, szkolenia , prosby o uszanowanie innych uzytkownikow drog. Dopuki
      samochod w Polsce bedzie fetyszem, ktory ma zwracac wszystkich uwage i stanowic o pozycji
      spolecznej, tak dlugo bedziemy mieli doczynienia z licznymi wariatami na drogach. Nie pomoga tu
      mandaty, bo kazdy i tak wie, ze jest to tylko dodatkowy podatek od zamoznosci i koszt pokazania sie.
      Jak dlugo nie zmieni sie mentalnosc polskich kierowcow, a na tym forum beda pojawialy sie posty w
      stylu " Precz z tym gownem z polskich drog", tak dlugo nie bede czul sie w Polsce bezpiecznie jako
      kierowca.
      Pozdrowienia

      • janusz1941 Re: Brak kultura jazdy na polskich drogach 17.02.02, 09:09
        Potwierdzasz moja opinie z tym, ze i w Polsce bywaja juz ludzie normalni, nawet
        ci co maja szmal. Jest ich jednak ciagle malo aby zmienic obraz polskiego
        drogowego horroru. Ja bym jednak zaczal od szkolenia policji albo sprowadzil na
        jakis czas troche policji z zachodu np. ze skandynawii. Jesli wejdzie do
        ludzkiej swiadosci strach to na jakis czas napewno pozostanie.
        Wole na drodze tych strachliwych niemcow, szwedow, dunczykow niz butnych
        rodakow.
        pzdr
        • Gość: Ralph Słowo do autora, między innymi IP: *.bielsko.dialog.net.pl 17.02.02, 15:56
          Doczytałem wreszcie do końca całość dyskusji... Chciałbym jednak dowiedzieć
          się, co ma na myśli autor, Janusz1941 twierdząc stanowczo, iż z tzw. kulturą
          trzeba się urodzić, w przeciwnym przypadku nic nie pomoże? Czy jesteś, autorze,
          wyznawcą ortodoksyjnej formuły buddyjskiej, charakteryzującej się ideą 'karmy'
          (najczęściej złej)? Czy może właśnie protestanckim krzewicielem 'bycia
          wybranym', chronionym boskim immunitetem? Innych opcji nie wymieniam, poza tym
          nie o to chodzi...ale zastanowiłbym się na Twoim miejscu, co powiedziałeś,
          publicznie zresztą. W gruncie rzeczy niewiele z tego wynika, oprócz niejawnej
          manifestacji światopoglądowej.

          PS.Choć to pierwotnie łatwe, jest jednak m.in. poszlaką zgnuśnienia i
          intelektualnego lenistwa- sądzić całość po detalu. Choćby tym detalem miałoby
          być zachowanie na drodze.
          • Gość: VAN Re: Słowo do autora, między innymi IP: *.vancouver33.dialup.canada.psi.net 17.02.02, 16:10
            Moi drodzy. Unikacie wypowiedzenia sie co do istoty problemu, ktorym jest moim zdaniem rola
            samochodu w Polsce ustalajaca status spoleczny. Czekam na opinie.
            • Gość: Misiek Re: Słowo do autora, między innymi IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.02, 20:58
              Podpisuję się pod opiniami VAN-a i Janusza1941.
              Pzdr.
          • janusz1941 Re: Słowo do autora, między innymi 18.02.02, 10:37
            Gość portalu: Ralph napisał(a):

            > Doczytałem wreszcie do końca całość dyskusji... Chciałbym jednak dowiedzieć
            > się, co ma na myśli autor, Janusz1941 twierdząc stanowczo, iż z tzw. kulturą
            > trzeba się urodzić, w przeciwnym przypadku nic nie pomoże? Czy jesteś, autorze,
            >
            > wyznawcą ortodoksyjnej formuły buddyjskiej, charakteryzującej się ideą 'karmy'
            > (najczęściej złej)? Czy może właśnie protestanckim krzewicielem 'bycia
            > wybranym', chronionym boskim immunitetem? Innych opcji nie wymieniam, poza tym
            > nie o to chodzi...ale zastanowiłbym się na Twoim miejscu, co powiedziałeś,
            > publicznie zresztą. W gruncie rzeczy niewiele z tego wynika, oprócz niejawnej
            > manifestacji światopoglądowej.
            >
            > PS.Choć to pierwotnie łatwe, jest jednak m.in. poszlaką zgnuśnienia i
            > intelektualnego lenistwa- sądzić całość po detalu. Choćby tym detalem miałoby
            > być zachowanie na drodze.

            Drogi Ralph, nie bylo moim zamiarem obrazanie ani tych kulturalnych ani tych,
            ktorym kultury brak. Ci pierwsi nie wezma uwagi do siebie a ci drudzy i tak nie
            rozumieja o co chodzi. Jesli jednak uwazasz, ze mordowanie na drodze jest
            detalem, ze zabijanie rocznie ponad 8000 twoich wspolobywateli jest blachostka,
            to jak cie mozna przekonac o slusznosci walki z tym zlem, co ja nazwalem brakiem
            kultury od urodzenia ? Moze zle sie wyrazilem, bo kulture mamy wszyscy, tylko
            pytanie jaka ! Zbyt czesto odnosze wrazenie, ze olbrzymia czesc naszego
            spoleczenstwa ma primitywna kulture. To widac nie tylko na drodze, tak jest w
            zyciu codziennym.
            Co do katolicyzmu. Pochodze z bardzo katolickiej rodziny ale jako jedyny jestem
            niepraktykujacy. Mieszkam od wielu lat w kraju protestanckim. Moja obecna rodzina
            jest bardzo internacjonalna Polacy, Szwedzi, Dunczycy, Anglicy plus dwie inne
            nacje, w sumie okolo 30 osob. A wiec mieszanka roznych kultur. Niestety, nie mamy
            buddysty w rodzinie ale mamy dobrych znajomych. Bywam czesto w Polsce, wsrod
            katolicjiej rodziny. Moge wiec porowywac rozne kultury i religie. Nie wypada to
            dobrze dla moich rodakow w Polsce
            • Gość: Ralph Post Scriptum. Na chwilę nieco poważniej. IP: *.bielsko.dialog.net.pl 18.02.02, 17:43
              Szanowny Autorze! Dziękuję za odpowiedź na, skądinąd, prowokacyjny post.

              Zastanawiam się czasami nad tym, jak oddzielić argumenty erystyczne
              (ułatwiające prowadzenie kontrowersyjnych dyskusji) od, powiedzmy- logiczno-
              racjonalnych. Problem zdaje się zgoła trywialny, wydumany nawet, jeśli weźmiemy
              pod uwagę łamy naszych forumowych dyskusji. Tym niemniej na jednej z uczelni,
              na której studiowałem, pewien zacny wykładowca (obecnie dobry kolega) wskazał
              nam, studentom, pod rozwagę pewne zagadnienie (za co jestem mu, m.in., szczerze
              wdzięczny). Otóż chodzi o to, iż chcąc wykazać zasadność danej kwestii, (bądź
              usiłując przekonać rozmówcę do np. własnych racji) uciekamy się czasami do
              pewnych zabiegów, nazwijmy to- chwytów słownych. Powszechnie stosowane są one
              przez osoby publiczne, różnorakich przywódców, polityków itp, choć- najczęściej
              zupełnie nieświadomie- również przez tzw. zwykłych ludzi (czyli, bez urazy-
              także forumowiczów). Metod przekonywującego wysławiania się jest duża ilość, a
              i wymieniać tychże nie ma potrzeby.

              Nasunęło mi się to na myśl w chwili, gdy zdałem sobie sprawę z tego, co
              dosłownie może znaczyć stwierdzenie: Z kulturą trzeba się urodzić! Bo może to
              znaczyć np. konieczność wdrożenia programu wydzielania i eliminacji jednostek z
              góry skazanych na kulturową porażkę. Ustalimy tylko kryteria tej selekcji i
              problem rozwiążemy. I- co ważne, wreszcie odzielimy ziarna od plew, samemu
              stojąc oczywiście po tej dobrej, ziarnotwórczej stronie. Jest to oczywiście
              wersja ekstremistyczna, ale dopuszczalna, więc potencjalnie groźna.

              Nie znam motywacji upublicznienia Twojego wzburzenia, nie natrafiłem na Ciebie
              na forum (na którym pojawiam się zresztą dopiero kilka miesięcy), szczególnie
              cenię sobie jednak dyskusje o wartościach poznawczych (bez względu na temat,
              byle interesujący), a w tych rzadko argumentem bywa frazesowy zarzut lub
              banalna prawda. Jeśli rzecz nie dotyczy mnie bezpośrednio, rzadko wtrącam
              podobne dygresje, w pewnym sensie jest to zresztą strata czasu.

              Podobnie jak Ty i inni rozmówcy uważam sytuację na Naszych drogach za krytyczną
              (czyli jest szansa na poprawę). Cieszę się jednak bardzo z możliwości
              prowadzenia własnego samochodu i tak sobie myślę, że inni też się czasem z tego
              cieszą. Smutne jest jednak to, że tak trudno nam, Polakom, czasem pogodzić
              własne szczęście z cudzym (nie bardzo umiemy się cieszyć?). Zwłaszcza, że do
              niektórych takie dobrodziejstwo, jak samochód (oby wygodny, szybki i
              bezpieczny) przychodzi tylko na krótką chwile, za późno albo wcale. Życie w
              Naszym kraju nie jest proste, tym bardziej, że rodzinne tradycje i kulturowa
              spuścizna dla większości oznacza siermiężną prawdę. Choćby wielkim trudem, ale
              jednak do Kultury można dorosnąć, a choćby i dojść, trzeba jednak mieć co
              najmniej szansę i warunki. A w tym różnimy się nieco od tzw. Zachodu, pozdrawiam
            • Gość: Marcel Religie na drodze IP: *.subnet-52.med.umich.edu 18.02.02, 18:19
              UWAGA: poniższy tekst jest bełkotliwy. Nie piszcie więc, że bełkoce bo sam to
              wiem.

              Wiara i wychowanie określają podejście człowieka do własnej odpowiedzialności.
              Porównywałem zachowania drogowe hinduistów, chrześcijan, muzułmanów i
              buddystów. "Badań" dokonałem w Tajlandii, Malezji i Indiach. O Indiach nie będę
              się rozpisywał gdyż wewnętrzne zróżnicowanie tego kraju jest ogromne, a i jego
              specyfika jest zupełnie odmienna zarówno od Tajlandii jak i Malezji. Z moich
              obserwacji wynika, że najbardziej ryzykownie, bez troski o swoje czyny
              poruszają się po drogach hindusi. Z rozmów z nimi wynika, że jest to właśnie
              spowodowane ową karmą – brakiem wpływu jednostki na swoje własne losy i czyny,
              wszystko jest już zdeterminowane a losami człowieka co najwyżej kierują
              bogowie. Chrześcijanie i muzułmanie prowadzą podobnie. Sporo ryzykują i są
              zarozumiali, przekonani o swej wyższości i swojej racji (piszę o jeździe
              oczywiście ;-). W razie czego zawsze mogą umieścić przy drodze tabliczkę z
              napisem "Bóg tak chciał". W końcu nic nie dzieje się na tym padole bez woli i
              akceptacji boga. Buddyści prowadzą najspokojniej i starają się nie utrudniać
              ruchu innym. Być może jest to związane z ich przekonaniem o konieczności
              unikania wszelkiej przesady i pokus. Buddyści jako jedyni są w pełni
              odpowiedzialni za swoje czyny. Nie mogą zasłonić się żadnym bogiem, albo zwalić
              winy na "zaistniałą sytuację". Winą mogą obarczyć tylko samych siebie.
              Zastanawia mnie jednak zróżnicowanie zachowań drogowych pomiędzy protestantami
              a katolikami. Być może związane jest to z obowiązującym w protestantyzmie
              nimbem pracy i rzetelności. Katolicyzm przykłada chyba większą rolę do "woli
              boskiej" ograniczając tym samym odpowiedzialność jednostki za jej własne czyny.
              I jeszcze tylko uwaga dotycząca ateistów: Najczęściej ich zachowania są zgodne
              z tymi obowiązującymi w religii, w której wyrośli. Ot, rola wychowania.

              PS> Przedstawiona charakterystyka Głównych Religii jest potwornie uproszczona,
              ale w końcu nie jest to forum teologiczne. Sorry!

              Pozdrowienia dla Wszystkich, niezależnie od wiary i przekonań.
              • Gość: Ralph Re: Religie na drodze IP: *.bielsko.dialog.net.pl 18.02.02, 18:25
                Niektóre 'formuły' buddyjske dopuszczają wszelki rodzaj spontanicznej radości,
                choć z zasady potwierdzę Twoje słowa: ten sposób na życie nakłada obowiązek
                (rónoważny z chęcią) bacznej uwagi i ciągłej koncentracji, permanentnej nauki i
                troski nie tylko o siebie. Ideał kierowcy?
                • Gość: Marcel Re: Religie na drodze IP: *.subnet-52.med.umich.edu 18.02.02, 19:04
                  Gość portalu: Ralph napisał(a):
                  > Niektóre 'formuły' buddyjske dopuszczają wszelki rodzaj spontanicznej radości
                  Tak, oczywiście masz rację.

                  > Ideał kierowcy?

                  Ideał człowieka? Nie. Nie ma takiej ideologii. A jezeli jest, to jest to
                  ideologia zbrodnicza. Dorastanie w określonej kulturze i religii wpływa jednak na
                  zachowania każdego człowieka czy tego chcemy, czy nie. Nic jednak nie tłumaczy
                  chamstwa. A może jednak tłumaczy.... Może chamstwo w Polsce tłumaczy sto lat
                  wynaradawiania i niszczenia kultury, 5 lat wojny, 40 lat komunizmu i 15 lat
                  dziewiętnastowiecznego kapitalizmu? Może upadek obyczajów na drodze i nie tylko
                  to "przystosowanie" się Polaków do tego aby przetrwać? Bo jak tu uchylać
                  kapelusza kiedy trzeba walczyć o kromkę chleba? Może kierowcy z "cywilizowanego
                  zachodu", który tak walnie przyczynił się do upodlenia Polski powinni z większą
                  wyrozumiałością podchodzić do efektu pracy swych ojców i dziadów? A zmiany w
                  kulturze społeczeństwa wymagają czasu. Może nie oczekujmy cudów?
                  • Gość: Ralph Re: Religie na drodze IP: *.bielsko.dialog.net.pl 18.02.02, 23:44
                    Za wyrzutem, jeśli jest tylko hasłem, stoi życzenie, żeby było inaczej, niż
                    jest. Ktoś jednak ciężko musi popracować nad tym, żeby to zmienić, a jego
                    postawa nie jest już wyłącznie roszczeniem. Pretensje rzucone w eter, jeśli nie
                    są poparte rzetelnym dowodem dobrej woli (o który to dowód tutaj trudno),
                    brzmią pusto i fałszywie. To jak szukanie sprzymierzeńców do ponarzekania. A to
                    właśnie zarzucają Polakom obce nacje, więc może lepiej nie dać się (z
                    powrotem?) w to wciągnąć? Pozdrawiam:)
                    • Gość: Marcel Re: Religie na drodze IP: *.reshall.umich.edu 19.02.02, 00:03
                      Gość portalu: Ralph napisał(a):
                      > ... Pretensje rzucone w eter, jeśli nie
                      > są poparte rzetelnym dowodem dobrej woli (o który to dowód tutaj trudno),
                      > brzmią pusto i fałszywie. To jak szukanie sprzymierzeńców do ponarzekania....

                      Ależ są poparte! Czy nie zauważyłeś, że autorzy większości postów potępiają
                      piractwo drogowe, szanują współużytkowników i starają się przestrzegać przepisów
                      drogowych? Może nie przestrzegają ich literalnie (ech ta ułańska fantazja) ale
                      jednak trudno nazwać ich zachowanie dziką anarchią. Mój post nie był szukaniem
                      sprzymierzeńców do narzekania. Wręcz przeciwnie! Chcę aby przestali narzekać Ci,
                      którzy wymagają cudów, zapominając że ewolucja wymaga czasu.

                      Czymanka!
                      • Gość: janusz1941 Re: do Marcela i Ralpha IP: *.horsenskom.dk 19.02.02, 10:13
                        Dzieki panowie za udzial w tej dyskusji ale czy nie skierowaliscie jej na "zbyt
                        wysoki poziom". Ostatecznie mowa byla o kierowcach polskich na polskich
                        drogach.
                        Marcel, Twoje wywody odnosnie wplywu religii na postawe kierowcow, trafiaja w
                        sedno sprawy. Zbyt doslowne interpretowanie boskiej odpowiedzialnosci za czyny
                        czlowieka (Bog ci wybaczy), najprawdopodobniej prowadzi do lekcewazenie
                        elementarnych zasad wspolzycia. Protestanci i ateisci nie maja przed kim sie
                        spowiadac a wiec musz odpowiadac przed prawem. Przeniesieni "duchowej wladzy z
                        Rzymu, czytaj Niebios" do bardziej blizkiego czlowiekowi palacu monarchy
                        (dzisiaj gmachu sadu), przyblizylo odczucie odpowiedzialnosci za czyny i
                        strachu przed kara. Mozliwe, ze ci tu "wysysaja te cechy z mlekiem matki".
                        Sorry ale tlumaczenie naszych wad buzliwa historia, rozbiorami, komunizmem i
                        pseudo kapitalizmem jest tak samo malo przekonywujace jak porownywnywanie sie
                        do wymienianych tu nacji.
                        Zastanowmy sie, co mozna zrobic aby ten stan rzeczy zmienic w narodzie, miedzy
                        Odra i Bugiem wypelniajacym koscioly rzymsko-katolickie na mszy niedzielnej,
                        walacym tlumnie na pasterke, roraty i zaduszki, kroczacym pokornie w procesjach
                        zielnych i maryjnych a po wyjsciu ze swiatyni boskiej, zamieniajacym sie w
                        dzikie bestie na drogach.
                        pzdr
                        • Gość: Marcel Re: do Marcela i Ralpha IP: *.subnet-52.med.umich.edu 19.02.02, 16:58
                          Uważam, że Polacy dość starannie oddzielają sacrum od profanum (w pewnym sensie
                          piszę tu o podwójnej mentalności). W przypadku Polski nie przeceniałbym więc roli
                          samej Wiary a skupił się raczej na wychowaniu w jej duchu. Przyznaję jednak, że
                          jest to temat bardzo śliski, który łatwo może zawieść do wniosku, że wiara w boga
                          jest szkodliwa lub wręcz destrukcyjna.

                          > Sorry ale tlumaczenie naszych wad buzliwa historia, rozbiorami, komunizmem i
                          > pseudo kapitalizmem jest tak samo malo przekonywujace jak porownywnywanie sie
                          > do wymienianych tu nacji.

                          Czy ja wiem.... Taki jest człowiek jakie było jego chowanie. A trzech pokoleń
                          wychowania nie da się wymazać w kilka lat. I pamiętaj, że są lata "ciekawe" (oby
                          nigdy nie przyszło Ci w nich żyć) wywołujące u większości społeczeństwa
                          frustrację a u reszty warcholstwo lub wręcz bandytyzm. I takie właśnie są polskie
                          drogi – są przekrojem społeczeństwa. Wiem, że taką oceną ranię tych, którzy są
                          mili, uczynni i altruistyczni ale są oni w wyraźnym odwrocie. Wybaczcie.
                          Na koniec chciałbym jeszcze tylko napisać, że nie wyrzucam nam – polskim
                          kierowcom, ostrej jazdy i pewnej fantazji w podejściu do przepisów. Cenię tą
                          postawę wyżej niż niemiecką "Ordung must sein". Sęk jednak w tym, że
                          pomiędzy "fantazją" a warcholstwem przebiega tylko cienka czerwona linia
                          szacunku. A linia ta jest na polskich drogach nawet mniej widoczna od linii
                          rozdzielającej pasy ruchu.

                          Pozdrowienia!
      • Gość: PsuBrat Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: *.astercity.net / 10.129.136.* 19.02.02, 12:06
        Gość portalu: VAN napisał(a):

        > Moi drodzy. Zgadzam sie zupelnie z wiekrzoscia wypowiedzi. W Polsce na drodach
        > wielu kierowcow
        > jezdzi bardzo NIEBEZPIECZNIE ryzykujac zdrowie z zycie swije i innych. Celowo n
        > ie uzylem tu slow
        > "jezdzi zle", bo moim zdaniem wiekrzosc tych ludzi (a moze raczej "nadludzi" ),
        > czyni to zupelnie
        > swiadomie.
        > Skad to wiem? Z wlasnego doswiadczenia i z rozmow glownie z grupa ludzi ktorzy
        > zaliczaja siebie do
        > tzw swiata "businessu"
        > Kiedy przekraczam samochodem granice Polski czuje sie jak wstepujac do klubu sa
        > mobojcow.
        > Przyczyna jest zwariowana jazda kierowcow na polskich drogach opisana powyzej p
        > rzez innych.
        > Nie zgodze sie tylko z przyczynami tego zjawiska podawanymi przez niektorych au
        > torow postow.
        > Moim zdaniem za taki stan rzeczy jest odpowiedzialny status samochodu w Polsce.
        > O ile w kazdym
        > normalnym kraju jest to pojazd zluzacy do w miare ekonomicznego, bezpiecznego i
        > wygodnego
        > poruszania sie , tzn przemieczczenia szanownych czterech liter z punktu A do B,
        > to w Polsce rola tego
        > pojazdu jest inna. Spelnia on bowiem role miernika pozycji spoleczne, w stopniu
        > nie znanym w innych
        > cywilizowanych krajach. Stad tez kierowca musi zwrocic na siebie uwage na drodz
        > e. " Patrzcie, mam
        > pieniadze, stac mnie na Toyote, Lexusa, BMW czy Merca ., wiec niech te g.... zj
        > ezdzaja do rowu, bo
        > panu sie spieszy. Nie wypada jakims tam Oplem czy Focusem przyjechac do klienta
        > , bo co on sobie
        > pomysli? Podobnie wlasciciele Opli spychaja do rowu Koreanczykow a Koreanczycy
        > resztki
        > Maluchow. Maluchy oczywiscie moga sie tez wyzyc na rowerzystach.
        > Na polskich drogach trwa nieskonczony wyscig ambicji i "szpan" dorobkiewiczow i
        > tych krajowych, i
        > tych odwiedzajacych Polske z Zachodu, bo oni tez sie moga w koncu "pokazac".
        > Nie pomoga tu mandaty, szkolenia , prosby o uszanowanie innych uzytkownikow dro
        > g. Dopuki
        > samochod w Polsce bedzie fetyszem, ktory ma zwracac wszystkich uwage i stanowic
        > o pozycji
        > spolecznej, tak dlugo bedziemy mieli doczynienia z licznymi wariatami na drogac
        > h. Nie pomoga tu
        > mandaty, bo kazdy i tak wie, ze jest to tylko dodatkowy podatek od zamoznosci i
        > koszt pokazania sie.
        > Jak dlugo nie zmieni sie mentalnosc polskich kierowcow, a na tym forum beda poj
        > awialy sie posty w
        > stylu " Precz z tym gownem z polskich drog", tak dlugo nie bede czul sie w Pols
        > ce bezpiecznie jako
        > kierowca.
        > Pozdrowienia
        --------------------------------------
        Witam,
        Zgadzam się VAN'em. Myślę, udało mu się uchwycić sedno sprawy. Gratuluję
        trafności diagnozy.

        Ten cały wyścig i walka o byt na polskich drogach bierze się IMHO z kompleksów i
        potrzeby prostackiego dowartościowania się za wszelka cenę (także kosztem innych).

        Myslę, że warto uważnie posłuchać rodaków z zagranicy, którzy mają pewien dystans
        do naszych spraw, obracaja się w wielokulturowym środowisku (z wyłaczeniem
        polonijnych gett), OBSERWUJA NAS TAK JAK NAS WIDZĄ OBCOKRAJOWCY. Ich krytyka jest
        bardzo wartosciowa (choc nie wszystkie opinie są trafne). Trzeba umieć słuchac i
        wyciągać wnioski a nie obruszać się na niepochlebne głosy.

        Ciekawe z czego wynikają opinie Polakach na świecie jako o ciemnych gamoniach i
        zapijaczonych, zawadiackich brudasach??? Może to jakis spisek, np. żydowski?! A
        może jest w tym przynajmniej odrobina prawdy o nas. Dla tej odrobiny warto się
        nad tym zastanowić.


        Pozwolę sobie jeszcze na małą uwagę dot. tytułów postów ("precz z tym
        gównem...","twoja max prędkość" etc.) Otóż polski Internet ma swoja specyfikę.
        Jest zdominowany raczej przez ludzi młodych. Stąd gówniarskie ekscesy, IMO,
        baaaaardzo młodych ludzi m.in. na tym forum.

        Pozdr.

        • Gość: Marcel Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: *.subnet-52.med.umich.edu 19.02.02, 17:12
          > Ciekawe z czego wynikają opinie Polakach na świecie jako o ciemnych gamoniach i
          > zapijaczonych, zawadiackich brudasach???

          Niestety masz rację. Na szczęście tylko częściową. Zmiana klimatu z niemieckiego
          na amerykański (Michigan ale NIE Chicago ani Detroit) sprawiła, że moi nowi
          znajomi kojarzą Polskę ze smaczną kiełbasą, rycerzami w zbrojach i skrzydłach,
          pirogami, muzyką i ewentualnie z papieżem – reformatorem. Tak miło było mi
          jeszcze tylko w Szkocji gdzie podchodzili do mnie obcy ludzie i potrząsając ręką
          mówili o polskich pilotach i Andersie.
          To co piszę jest o tyle gorzkie, że ewidentnie cenią nas Ci, którzy nas nie
          znają. Może więc jednak masz rację?

          No tak. W końcu udało mi się napisać posta już zupełnie nie na temat auto-moto.
          Sorry!
          • janusz1941 Re: Kultura jazdy na polskich drogach 20.02.02, 08:19
            Witam Marcel, to poniekad nalezy do tematu a wiec do kultury. Dodam z
            przykroscia, ze jestesmy postrzegani takze jako narod parobkow. Slowianin, w
            tutejszych jezykach SLAVE - ma potrujne znaczenie 1) niewolnik, parobek,
            slowianin ale najchetniej i z pogarda, uzywane sa te dwa pierwsze znaczenia.
            Zachowanie sie wielu naszych rodakow, tak tych na emigracji jak i tych tzw.
            turystow, napewno nie przyczynia sie do zmiany stereotypow o naszym narodzie.
            Krycie sie za plecy niemcow, wlochow, grekow czy innych nacji jest czystym
            belkotem tonacego. Napewno niejeden powie - siedz tam w tej Danii i nie kracz,
            i mialby racje gdybym tak jak on nie urodzil sie Polakiem. I z tej tylko racji
            mam prawo do krytyki, samo krytyki.
            "Kuktura na drodze" jest odzwieciedleniem braku jej na codzien.
        • Gość: Adam W. Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: *.astercity.net / 10.128.137.* 03.03.02, 00:05
          Wszystko się zgadza tylko dajcie spokój tym socjologicznym wywodom jacy to
          Polacy są chamscy , bezmyślni , niekulturalni a nacje zachodnie takie super.
          Trzeba popatrzeć jak wielu obcokrajowców z Zachodu zachowuje się w Warszawie i
          jaki ma stosunek do "tubylców ".
          Ponadto pozim zachowania na drogach ( fakt - przykry ) w pewnym stopniu to
          efekt przyspieszonego importu pseudokultury "zachodniej cywilizacji".
          Śmieszny i "niekulturalny" jest potoczny światopogląd jakoby na wschód od Odry
          żyło bydło nieczytate , niepisate a z tamtej strony sami fajni , wykształceni ,
          uczciwi ludzie. Ponadto nie należy zmuszać jednej nacji do kopiowania tego , co
          druga uznała za wartościowe . Nikt nie ma monopolu na doskonałość i trafność w
          wyborze kierunku działania.
          A słowa "kultura" , "cywilizacja" są zbyt rozległe , wielorako uwarunkowane by
          przykładać je do poszczególnych , choćby przykrych spostrzeżeń.
    • Gość: Placek Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: 192.168.2.* 20.02.02, 18:17
      Moim zdaniem najwięcej idiotowi,buraków, debili i nie będę wymieniał jeszcze
      czego,bo nie można tu powiedzieć kogo znajduje się Warszawie. Proszę pojechać i
      zobaczyć. Burak na buraku i burakiem pogania!!!!
    • Gość: Marek Chlodnym okiem IP: *.atlanta-01-02rs.ga.dial-access.att.net 03.03.02, 04:57
      Przeczytalem dokladnie cala ta dyskusje i oto moje spostrzezenia:
      1) "jezdzimy zle, ale pojedz na wschod/ na poludnie to zobaczysz jak tam sie
      jezdzi".
      2 "jezdzimy dobrze, tylko te wiesniaki z zachodu nie wiedza co to jest dobra
      jazda"

      Moja uwaga - moze by tak rownac do lepszych zamiast pocieszac sie ze sa gorsi
      lub wmawiac sobie ze jestesmy dobrzy?

    • Gość: Krokodyl Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: *.open.ac.uk 07.03.02, 11:35
      Zawsze jak czytam taki tekstto mnie az "%$""^%£%£" bierze. Bo kiedys poki
      jeszcze mieszkalem w kraju to wierzylem w takie banialuki i dopiero jak
      wyjechalem to ze zdziwieniem stwierdzilem ze my Polacy znowu nie okazalismy sie
      narodem wybranym i tak bardzo nie odbiegamy od sredniej europejskiej (jesli
      chodzi o zachowanie na drogach bo drogi jako takie to mamy naprawde fatalne).
      Co do policji to moje spostrzezenia sa takie ze w Polsce jest ich znacznie
      wiecej niz w zach. Europie i spotkanie z nimi jest zawsze znacznie mniej
      przyjemne dla kieszeni. Jeszcze nie zdarzylo mi sie zeby mnie policjant w
      Polsce pouczyl lub dal ostrzezenie - od razu pieniadze i to wcale nie malo.
      Pozdrawiam wszystkich :-)
      • Gość: TRUSKAVA Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: *.acn.waw.pl 05.05.02, 10:45
        Gość portalu: Krokodyl napisał(a):

        > Co do policji to moje spostrzezenia sa takie ze w Polsce jest ich znacznie
        > wiecej niz w zach. Europie i spotkanie z nimi jest zawsze znacznie mniej
        > przyjemne dla kieszeni. Jeszcze nie zdarzylo mi sie zeby mnie policjant w
        > Polsce pouczyl lub dal ostrzezenie - od razu pieniadze i to wcale nie malo.

        Co do powyższego, to chyba różnie bywa. Mnie policja zatrzymywała
        kilkunastokrotnie za różne wykroczenia, ale wystawiła tylko 3 mandaty.
        Najczęściej były to drobne wykroczenia, nie zagrażające bezpieczeństwu ruchu
        drogowego. Nigdy się z nimi nie kłóciłem, zawsze grzecznie, w sensowny sposób
        potrafiłem wytłumaczyć dlaczego popełniłem dane wykroczenie i większości
        przypadków konczyło się no pouczeniu. Dlatego kontakty z policją drogową
        wspominam raczej bez emocji. Nie twierdzę, że tak jest zawsze, ale nie zgodzę
        się, że nasza policja to tylko "od razu pieniadze i to wcale nie malo". Jak ktoś
        jeździ jak wariat, to słusznie, że chcą zedrzeć z takiego gościa. Natomiast jak
        się zbytni nie przesadza z szaleństwem na drodze, to często może skończyć się
        pouczeniem.

        Pozdr@wiam

        TRUSKAVA


    • Gość: Adam Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: 192.168.10.* 18.03.02, 15:30
      Wydaje mi się, że w tym wypadku problem siedzi w historii naszego narodu. Jako
      naród zawsze gotowi byliśmy do wielu poświęceń, nasze męstwo żołnierskie np w
      czasie II wojny światowej wynikało przede wszystkim z tego, że potrafiliśmy
      wiele zaryzykować, zawsze liczyło się tu i teraz. Niewazne kosekwencje,
      nieważna przyszłość byleby dopiąć swego. Ilekroć byłem świadkiem, kiedy
      kierowca zdobywał się na "heroiczne" wyczyny kiedy był podpuszczony przez
      współpasażerów "co kobieta cię wyprzedziła". Dlatego ta nasza ułańska fantazja
      przekłada się na nasze zachowanie na drogach, bardzo to smutne ale i tu
      jesteśmy w stanie porwać się na koniu z szablą przeciwko czołgom. Inna sprawa,
      niestety wynikająca z naszego wychowania, to brak szacunku dla prawa. Nigdy w
      życiu w towarzystwie znajomych nie przyznalibyśmy się do tego, że ukradliśmy
      znajomemu wypłatę z szafki w pracy ale bez cienia wątpliwości na wszelkiego
      rodzaju rodzinnych imprezach opowiadamy jak to poruszamy się po drogach z
      prędkością światła i ile razy udało nam się przejechać bez jakichkolwiek
      problemów po paru głebszych. Poza tym przyłapanie nas przez policję na jakiś
      wykroczeniu nie traktujemy jako karę za łamanie prawa ale przegraną w pewnej
      grze. Pół biedy kiedy stawką w tej grze jest tylko mandat a nie życie
      człowieka. Moim zdaniem jest tu sporo pracy przez wiele pokoleń dla rodziny,
      szkoły, kościoła... .
    • Gość: darek Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: *.dyn.optonline.net 21.04.02, 23:53
      pojezdzilbys na Manhatanie ,oczywiscie w NY.
    • Gość: Grzegorz Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: *.59.70.30.Dial1.Philadelphia1.Level3.net 05.05.02, 13:32
      Jezeli razi Pana kultura jazdy polskich kierowcow proponuje w takim razie
      pojezdzic z miesiac po drogach USA.Ja korzystam z nich dobrych pare lat i z
      rozrzewnieniem wspominam jazde po polskich drogach.
      Jezeli zas chodzi o policje to w stanach naogol kara sie tylko za predkosc ,
      znak "stop" i i czerwone swiatla , cala reszta to jak kierunkowskazy nikt nie
      zwraca uwagi.
      Bardzo milo wspominam tez {mieszkajac przed wyjazdem w Warszawie} MPO czyli np
      sprawa odsniezania ulic.Takze prosze nie narzekac na Polskie warunki bo prosze
      mi wierzyc moga byc gorsze.
      Pozdrawiam Grzegorz Berezowski Philadephia usa mruczek1@netzero.net
      • Gość: Rafal Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: *.ab.hsia.telus.net 05.05.02, 14:03
        Wrocmy do tematu postawionego na samym poczatku.
        Jedno, dwa pokolenia - jak tam ktos napisal nic nie zrobia z poprawy kultury na
        jezdni. Tutaj musi byc wypracowany system przestrzegania wielu praw napisanych
        lub spisanych w kodekscie drogowym.
        To co sie widzi na jezdniach krajowych - to zoo - tak,
        ale czy my w tym zoole nie bierzemy udzialu?
        Sami, jako kierowcy postanowione prawa w kodekscie drogowym SWIADOMIE
        przescigamy sie w lamaniu!
        Poprostu nie ma karnosci wewnetrzej.
        Nie ma osobistej mobilzacji, ktora sie nabiera od dziecka.
        Tego typu myslenia nie ma w kraju i koniec.

        Stawiam stwierdzenie:
        prawa drogowe sa po to aby kierowcom ulatwic zycie.
        (w zaleznosci od kraju-kazdy kraj ma madrych lub mniej
        madrych ustawodawcow-jesli ich nie ma to takiego kraju problem wewnetrzny)

        Jesli nakaz mowi-60km/godzine - to dlaczego 99% ludzi przestrzega,
        i nagle sie wyrywa osobnik (osobnicy), ktory (ktorzy)lamie ten przepis.
        Robi na jezdni zmaieszanie!
        Jestem wiecej niz pewny ze ten 1% to Europejczyk!

        I tak jest w kraju -ze 99% ludzi przesciga sie w OMIJANIU przepisow,
        bo to juz ma zakodowane w wiekowej tradycji omijania przepisow!

        Rozwiazanie problemu?
        Nie jestem az tak madry, aby rodakom pomoc w ich psychice...

        • zosia11 Re: Kultura jazdy na polskich drogach 05.05.02, 14:20
          Gość portalu: Rafal napisał(a):

          > Wrocmy do tematu postawionego na samym poczatku.
          > Jedno, dwa pokolenia - jak tam ktos napisal nic nie zrobia z poprawy kultury na
          >
          > jezdni. Tutaj musi byc wypracowany system przestrzegania wielu praw napisanych
          > lub spisanych w kodekscie drogowym.
          > To co sie widzi na jezdniach krajowych - to zoo - tak,
          > ale czy my w tym zoole nie bierzemy udzialu?
          > Sami, jako kierowcy postanowione prawa w kodekscie drogowym SWIADOMIE
          > przescigamy sie w lamaniu!
          > Poprostu nie ma karnosci wewnetrzej.
          > Nie ma osobistej mobilzacji, ktora sie nabiera od dziecka.
          > Tego typu myslenia nie ma w kraju i koniec.
          >
          > Stawiam stwierdzenie:
          > prawa drogowe sa po to aby kierowcom ulatwic zycie.
          > (w zaleznosci od kraju-kazdy kraj ma madrych lub mniej
          > madrych ustawodawcow-jesli ich nie ma to takiego kraju problem wewnetrzny)
          >
          > Jesli nakaz mowi-60km/godzine - to dlaczego 99% ludzi przestrzega,
          > i nagle sie wyrywa osobnik (osobnicy), ktory (ktorzy)lamie ten przepis.
          > Robi na jezdni zmaieszanie!
          > Jestem wiecej niz pewny ze ten 1% to Europejczyk!
          >
          > I tak jest w kraju -ze 99% ludzi przesciga sie w OMIJANIU przepisow,
          > bo to juz ma zakodowane w wiekowej tradycji omijania przepisow!
          >
          > Rozwiazanie problemu?
          > Nie jestem az tak madry, aby rodakom pomoc w ich psychice...
          >

          Rafal, bardzo konstruktywny i rzeczowy post. Przepisy wprowadza sie po to, aby je
          przestrzegac a nie omijac, przynajmniej takie jest zalozenie. Jesli ktos nie bedzie
          chcial podporzadkowac sie okreslonym regulacjom (np. ograniczenia predkosci w
          terenie zabudowanym, wyprzedzanie tylko lewa strona, nieparkowanie na przejsciu
          dla pieszych itp) to nic go zmusi. Stwierdzenie dotyczy wszystkich uzytkownikow
          jezdni (ze mna wlacznie).
          Rozwiazanie problemu: jesli rodacy sami sobie nie pomoga to nikt (a zwlaszcza ktos
          z zagranicy) nie znajdzie dla nich zlotego srodka. Nie moze byc super rady pt "od
          dzis jezdzimy kulturalnie i bezpiecznie". Jedyne co sobie i innym rodakom zycze to
          przynajmniej sprobowac myslec, ze na jezdni sa tez jeszcze inni kierowcy.
          Rafal, naprawde dobry list, nad ktorym szczerze warto, tak w glebi, zastanowic sie i
          odpowiedziec na pytanie "jakim jestem kierowca?".
          Na razie.
        • Gość: Misiek Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: *.szpitaljp2.krakow.pl 05.05.02, 22:45
          Nic dodać, nic ująć.
          Pzdr.
    • Gość: Jstepien Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: *.28.24.158.Dial1.Chicago1.Level3.net 05.05.02, 15:22
      Zeby bylo smieszniej to jeszcze jeden Janusz. Ja mieszkam w USA i doskonale
      pamietam pierwszy przyjazd do Polski po 8 latach nieobecnosci. Jadac z
      Warszawy do Krakowa autentycznie modlilem sie zebysmy dojechali calo i zdrowo
      do celu. Tego co zobaczylem na E-7 to po prostu nie na do sie opowiedziec.
      Zajeloby to zbyt duzo czasu. Zgadzam sie ze stan polskich drog jest fatalny.
      Liczba pojazdow na drogach rosnie ale jesli chodzi o kulture to albo sie ja ma
      albo nie.

      Moim zdaniem mozna jechac kulturalnie rowniez na waskiej drodze z kiepska
      nawierzchia. Sporo polskich kierowcow niestety nie grzeszy kultura.
      Spoleczenstwo nie moze przesiasc sie z roweru czy traktora do samochodu bez
      zaplacenia za to frycowego. I to wlasnie dzieje sie w Polsce. Mam tylko
      nadzieje ze proces tego "przesiadania" nie bedzie trwal kilkadziesiat lat.
      • Gość: Szwecja Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: *.mega.net.pl 07.05.02, 15:52
        Bardzo dobry temat.Zdcydowanie wole spokojną bezstresową jazdę w skandynawi,niż
        pościgi samochodowe w Polsce.Chociaż często jestem w Polsce zauważyłem,że na
        pomorzu nie jest jeszcze tak żle, jak w okolicach Warszawy(rejastracja
        warszawska to rzeczywiście zgrożenie dla ruchu).Pozdrowienia dla autora
        tematu:).
        • kaczordonald1 Re: Kultura jazdy na polskich drogach 20.05.02, 22:43
        • Gość: vic Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: *.MAN.atcom.net.pl 30.05.02, 23:36
          Przez kilkanascie lat mieszkalem w Anglii, nistety po powrocie mialem ogromne
          trudnosci aby "zchamiec" i dopasowac sie do naszego stylu jazdy.Klasycznym
          problemem bylo przepuszczanie pieszych na pasach.Zawsze jadacy za mna sie
          wsciekal i konczylo sie awantura. Koszmar! Bezpiecznej jazdy!
          • Gość: veeteq Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: *.proxy.aol.com 03.06.02, 07:19
            Gość portalu: vic napisał(a):

            > Przez kilkanascie lat mieszkalem w Anglii, nistety po powrocie mialem ogromne
            > trudnosci aby "zchamiec" i dopasowac sie do naszego stylu jazdy.Klasycznym
            > problemem bylo przepuszczanie pieszych na pasach.Zawsze jadacy za mna sie
            > wsciekal i konczylo sie awantura. Koszmar! Bezpiecznej jazdy!

            cos takiego jak kultura jazdy w PL po prosut nie istnieje
            jankes
            • Gość: zniemiec Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: 141.39.41.* 05.06.02, 13:24
              Logika ( ksiezniczka nauk wszelakich ) podpowiada:
              ---------------------------------------------------
              Ktoregos dnia, albo wszyscy zchamieja do konca,
              albo przedostatni cham zginie z rak ostatniego chama,
              bo ten , niestety nie bedzie mial jak zginac.
              -----------------------------------------------------
              cham - tu w znaczeniu: czlowiek nie znajacy zasad kulturalnego
              poruszania sie po drogach i ulicach
              • kurfa_szwab Re: "Kultura" jazdy na polskich drogach 05.06.02, 15:56
                Gość portalu: zniemiec napisał(a):

                > Logika ( ksiezniczka nauk wszelakich ) podpowiada:
                > ---------------------------------------------------
                > Ktoregos dnia, albo wszyscy zchamieja do konca,
                > albo przedostatni cham zginie z rak ostatniego chama,
                > bo ten , niestety nie bedzie mial jak zginac.
                > -----------------------------------------------------
                > cham - tu w znaczeniu: czlowiek nie znajacy zasad kulturalnego
                > poruszania sie po drogach i ulicach


                A ty zniemiec nie mondruj tak! Jakies 20-30 lat temu w Niemczech rozgrywaly sie
                podobne sceny na drogach jak teraz w Polsce. Zauwaz (jesli jestes zniemiec), ze
                liczba ofiar wypadkow w Niemczech mimo olbrzymiego przyrostu liczby samochodow
                ustawicznie maleje.
                Im sie to juz przejadlo a w Polsce facet autem i swoim nieugietym stylem jazdy
                zawsze jeszcze moze komus zaimponowac. I nie ma sie co dziwic jak ojciec do
                kosciola jeszcze na rowerze abo furmanka jechal....

                Poczekamy, zobaczymy. Za jakies 20-30 lat i w Polsce ludzie dorosna.
                • Gość: zniemiec Re: Ludzie dorosna IP: 141.39.41.* 07.06.02, 11:34
                  Moja wypowiedz byla prowokacyjna, ubolewam .

                  Ale tylko tak mozna zmusic do myslenia czesc kierowcow,
                  ktorych wypowiedzi dostepne sa na tym forum.
                  Po przeczytaniu wielu postow mozna powiedziec,
                  ze malo kto interesuje sie tutaj BEZPIECZENSTWEM.

                  Mowisz : ludzie dorosna. Miejmy nadzieje.
                  Niech zatem uczestnicy forum zrobia cos dla samych siebie.
                  Niech zastanowia sie, co na prawde jest wazne, a co jest
                  tylko belkotem nabuzowanego wlasciciela koni mechanicznych,
                  ktore zdaja sie zastepowac niektorym szare komorki.
                  • vwdoka Re: Ludzie dorosna - o ile dożyją... 07.06.02, 13:13
                    Gość portalu: zniemiec napisał(a):

                    > Moja wypowiedz byla prowokacyjna, ubolewam .
                    >
                    > Ale tylko tak mozna zmusic do myslenia czesc kierowcow,
                    > ktorych wypowiedzi dostepne sa na tym forum.
                    > Po przeczytaniu wielu postow mozna powiedziec,
                    > ze malo kto interesuje sie tutaj BEZPIECZENSTWEM.
                    >
                    > Mowisz : ludzie dorosna. Miejmy nadzieje.
                    > Niech zatem uczestnicy forum zrobia cos dla samych siebie.
                    > Niech zastanowia sie, co na prawde jest wazne, a co jest
                    > tylko belkotem nabuzowanego wlasciciela koni mechanicznych,
                    > ktore zdaja sie zastepowac niektorym szare komorki.

                    Jak wyżej,
                    vwdoka
    • Gość: SLAWEK67 Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: *.army.mil.pl / *.army.mil.pl 08.06.02, 10:26
      Zachowanie a raczej postępowanie Polocji pozostawia wiele do życzenia. BARDZO
      CZĘSTO sami łamią przepisy o ruchu drogowym, do których pilnowania są powołani.
      Dlaczego policjanci nie reagują na chamstwo na drogach? Dlaczego ich nie ma w
      miejscach szczególnie zagrożonych np. na skrzyżowaniach? W miejscach gdzie
      dochodzi najczęściej do wypadków? Natomiast prawie można być pewnym, że
      spotkasz ich na odcinkach dróg, gdzie jazda nawet z prędkością znacznie
      przekraczającą przepisy, jest bezpieczna. Chcę podkreślić, że nie jestem
      zwolennikiem szybkiej (niebezpiecznej) jazdy. Problemem Naszej Policji
      (drogowej)niestety jest od wielu lat (może od zawsze)jest to, że nie ma ich tam
      gdzie powinni być.
      Jednocześnie uważam, że zdecydowanie większym problemem jest CHAMSTWO I BRAK
      UMIEJĘTNOŚCI KIEROWCÓW.
      Proste przykłady:
      Pierwszy. Al. Jerozolimskie w Warszawie na wysokości Makro. Większość kierowców
      czeka cierpliwie w kolejce do świateł na skrzyżowaniu z Łopuszańską - korek już
      od ronda. I co widzimy? Co bardziej krewcy "kierowcy" odbijają na drogę
      dojazdową do Makro, która biegnie równolegle do Al. Jerozolimskich. Następnie,
      tuż przed światlami "wpychają się" ponownie na aleje. I jeszcze są obużeni,
      jeżeli nie chcesz ich puścić. Przyznam się, że chciaż generalnie staram się
      umożliwić szybkie właczenie się do ruchu innym, tak w takim przypadku, niestety
      tego nie robię. GDYBY TAK w tym miejscu parę razy ustawił sie patrol Policji,
      nie mówię żeby karał mandatami, ale np. przeprowadził DŁUGĄ ROZMOWĘ POUCZAJĄCĄ,
      podejrzewam, że jest duża szansa, zmiejszenia ilości tych cwaniaków.
      Natomiast Stosowanie tego "skrótu" przez kierowców autobusów MZK uważam za
      dobre rozwiązanie - w autobusie jest trochę więcej ludzi niż w samochodach
      osobowych (aczkolwiek kierowców autobusów MZK w Warszawie nie można zaliczyć
      do "kulturalnych uczestników ruchu drogowego").
      Drugim przykładem może być skęcanie w lewo ze środkowego pasa w sytuacji gdy
      dozwolone jest znakami tylko skręt z lewego. Część kierowców czeka cierpliwie
      na swoją kolejkę (często długa) natomiast co niektórzy "robią objazd". Nie
      byłoby w tym może nic złego gdyby tym samym nie blokowali jazdy na wprost.

      Takich przykładów można niestety mnożyć w nieskończoność.
      W tym miejscu mój apel do POLICJI:

      PANOWIE ZACZNIJCIE WALCZYĆ Z CHAMAMI ZA KIEROWNICĄ.

      Bardzo często to są potencjalni MORDERCY. Przez ich głupotę giną niewinni
      ludzie.
      PS. A już zupełnie nie rozumiem postępowania oraz społecznego tolerowania
      PIJANYCH "KIEROWCÓW".
      • Gość: Mic Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: *.dip.t-dialin.net 08.06.02, 17:47
        Drogi Slawku,
        tytul tego watku zostal przez autora bardzo dobrze obrany, nie bez przypadku.
        Rozmawiamy tu o KULTURZE na drogach. Egzekwowanie KULTURY - ktorego sie
        domagasz - przez policje jest sporym nieporozumieniem. Nikogo nie mozna
        nauczysz kultury poprzez przymus. Kultura to zwierciadlo norm calego
        spoleczenstwa, ktorego czescia jest tez Policja.

        Prezencja policji na zachodzie jest znacznie mniejsza niz w Polsce a mimo to
        kultura zachowania na drogach jest bezsprzecznie wyzsza. To, ze ludzie
        zachowuja sie tam zupelnie inaczej na drogach nie wynika w pierwszym rzedzie z
        ich poczucia strachu przed karami lecz z zupelnie innego rozumienia pojec jak
        moralnosc i odpowiedzialnosc. Powazne przekroczenie szybkosci lub ryzykowne
        wyprzedzanie sa tam takim samym przejawem prostactwa jak mlaskanie przy
        jedzeniu lub przepychanie sie lokciami w kolejce.
        • Gość: junior Re: Kultura jazdy na polskich drogach IP: *.mpgm / 172.17.17.* 18.06.02, 15:01
          W temacie kultury i bezpieczeństwa na polskich drogach:
          Miałem okazję parokrotnie podróżować autem po Stanach Zjednoczonych. To dało mi
          pojęcie, że w Polsce oprócz tak oczywistych problemów jak głupota kierowców i
          lenistwo policjantów, mamy jeszcze jedną naprawdę narodową cechę. Mianowicie:
          na amerykańskich autostradach obowiązuje w większości (99%) ograniczenie
          prędkości do 100 kmh (z wyjątkiem dróg Nevady). Przekroczyłem tę prędkość tylko
          raz - 150 kmh na międzystanowej. Potem dwa radiowozy i pewnie przez mój wygląd
          (190 cm wzrostu, mięśnie + tatuaże) broń skierowana prosto w serce. Żeby dolać
          oliwy do ognia zacząłem dyskutować - że piękna pogoda, zero ruchu na drodze
          itp. głupoty. Skutek: 24 godziny w areszcie do wyjaśnienia, mandat 500 $.
          Oduczyłem się dyskutować. Przepis to przepis. Mam 26 lat i z pewnością już nie
          przystaję do statystyk dot. młodocianych kierowców. Stosuję przepisy do bólu.
          Polecam innym to samo. Niedługo samochody będą stanowiły jedną wielką poduszkę
          powietrzną, a ludzie i tak będą ginąć. Przy 150 kmh żaden balon nie pomoże.
          Pozdrawiam i życzę szerokiej drogi!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka