Dodaj do ulubionych

Horror pod drzwiami

15.02.05, 17:14
Napisałam to na tiktaku ale wklejam i tu- dzielę się z Wami moją głupotą....

Z żalem i poczuciem winy Wam to opiszę, ale opiszę, żeby przestrzec.


Ponieważ mój małż wychodzi do pracy jak jeszcze śpimy to zamyka nas na klucz-
zamek a la yale'owski. Jak wstaję to otwieram ten zamek, wkładam do zamku
klucz swój- na pęku jest mnóstwo innych kluczy razem ze smyczą do nich i
omykiem (ogonkiem zajączka).
Akurat miałam sprawę do sąsiada na przeciwko- Sławek bawił się w pokoju.
Otworzyłam drzwi wejściowe i pukałam do sąsiada. A tu Sławek wyleciał,
zawrócił i zamknął drzwi za sobą. Ja pukam dalej bo Kaczor często trzaskał
drzwiami. A tu słyszę TRACH.
Przeleciała mi myśl po głowie- i natychmiast ją wyparłam- NIE TO
NIEMOŻLIWE
Ruszałam klamką w niedawno co wstawionych drzwiach antywłamaniowych ale
prawda była okrutna- SŁAWEK ZAMKNĄŁ SIĘ W MIESZKANIU PEŁNYM NIEBEZPIECZEŃSTW.

Powoli do mnie docierała powaga sprawy. Pobiegłam do sąsiadki i zadzwoniłąm
do Mamy- pracuje niedaleko i poza tym ma klucze od naszego M3. Nakrzyczałam,
zdenerwowałam się - Mama obecała zaraz przyjechać z ekipą z pracy (pracuje z
facetami w wojskowości).
Uklękłam pod drzwiami i pukałam, stukałam do drzwi, ruszałam klamką i mówiłam
do Słąwka- wymieniałam Jego imię, powtarzałam OTWÓRZ, KLUCZE. Kaczor często
bawił się pękiem kluczy i wydawało mi się, ze kojarzy co to są klucze. No
rzeczywiście słyszałam jak potrząsa nimi ale to wszystko- potem zapadła
cisza....
Wydawało mi się, ze słyszę patelnię i garnki a oczami wyobraźni widziałam jak
odpala kurki z gazem..... Słyszałąm o przypadkach zamknięcia się dzieci
ale to były dzieci kilkuletnie, które po tłumaczeniach rodziców zawsze
otwierały drzwi...


Wyjrzała sąsiadka- koleżanka. Pomogła mi bo ła z korytarza dzwonkiem do drzwi
i Sławek znów przybiegł- i znów KLUCZE, PRZEKRĘĆ KLUCZ. Wtedy Sławuś zaczął
mówić TATA, no to ja: TAK< TATA< KLUCZE< TATA, PRZEKRĘĆ KLUCZE i tak w
nieskończoność....
Zaczęłam się modlić by to dobrze się skończyło.
Co Kaczor ruszała kluczamia to ja rusząłam klamką.

I wtedy usłyszałam upragniony chrobot klucza w zamku...
Pociągnęłam drzwi i chwyciłam moje kochane dziecko i przytuliłam z całych
sił..... Wyściskałam i wycałowałam.

Boże jaka ja głupia i nieodpowiedzialna byłam..... Sekunda wystarczyła...
A gdyby w środku był drugi Maluch- który a propos miał być a tylko przez
przypadek tam Go nie było Co wtedy Sławek wątpię czy by się wtedy
skoncentrował na zamku...
A jeśli wdrapałby się na parapet i otworzył okno
A jeśliby wszedł na krzesło, z krzesła na stół i spadłby
Matko tyle niebezpieczeństw.....
A jeśli nie dałoby się włożyć klucza do zamku w którym siedział już jeden
klucz z drugiej strony


Mea culpa, mea culpa....
Obserwuj wątek
    • jasma76 Re: Horror pod drzwiami 15.02.05, 17:34
      No nieźle się najadłaś strachu, ale już po , nic sie nie stało i nie
      rozpamiętuj. Wiesz jedno.... Już nigdy nie zostawisz kluczy w drzwiach!!!!
      Ja miałam mniej groźny przypadek, ale skutki czuję dodziś. Było to zaraz po
      ślubie, czyli 6 lat temu, hmmm, ja byłam umówiona z promotorem (V rok studiów)
      a mąż musiał wyjść. W torbie miał swoje klucze, ale zgarnął z przedpokoju 2-gie
      i sobie poszedł. Dodam, że 6 lat temu nie mieliśmy komórek i..... godzina
      spotkania się zbliża a ja spocona, uziemiona w otwrtym mieszkaniu!!!! Przecież
      nie zostawię otwrtego. Na szczęście była to kawalerka mojego taty i po
      przekopaniu wszystkich szuflad, szaf itp znalazłam jeden, jedyny, ciut
      zardzewiały klucz, który pasował, ufffff. Zamknełam i pognałam na spotkanie (w
      domu też nie było tel, więc nawet nie mogłam zadzwonić na Uniwerek!!!) Odtąd
      ZAWSZE jak wychodzi mój mąż ja sprawdzam, czy mam swoje klucze - inaczej nie
      wyjdzie - zboczenie....., fobia....
      pozdr
      • naatii Re: Horror pod drzwiami 15.02.05, 20:03
        Rzeczywiście przeżyłaś horror. Sama nie wiem jakbym zareagowała na taką
        sytuację. Nawet nie chcę myśleć co ty biedna przechodziłaś. Dobrze, że wszystko
        się dobrze skończyło:)))
        • cz.wrona Re: Horror pod drzwiami 16.02.05, 08:49
          Oj taaaak.
          Już po.
          A wszyscy znajomi mówią, że teraz to trzeba uważać na Kaczora bo to baardzo
          twórcze dziecko- już się zaczynam bać co to będzie w przyszłości ;-))))
    • pagosia1 Re: Horror pod drzwiami 16.02.05, 09:41
      Witaj Wronko,
      rzeczywiście miałaś ciężki dzień i wyobrazam sobie jaki horror musialas przejsc.
      Uspokoj sie, juz wszystko ok i mozesz byc dumna ze swojego synka - widzisz jaki
      maly spryciarz - poradzil sobie SAM z zamkiem. Jedyne pocieszenie to fakt, że
      teraz już zawsze bedziesz uważała na drzwi, zamki itp..
      Buziaki dla malego Spryciarza
      Gosia z Łukaszkiem
    • monia102 Re: Horror pod drzwiami 16.02.05, 10:02
      Dzielny ten Twoj Kaczorek jak nie wiem!!!! Zrozumial o co Tobie chodzilo,
      poradzil sobie z kluczami.. no no no! :)
      Every cloud has a silver lining, jak to mowia na Wyspach ;)

      Pozdr.
      Monika

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka