mama136
12.09.06, 05:39
czesc dziewczyny
jestem oburzona i obrazona komentarzem o 11 wrzesnia, ktory byl napisany na e-
dziecko pod e-mama.
"Nie przecze,ze byla to wielka tragedia.W koncu zginelo 3 tys.niczego nie
spodziewajacych sie ludzi.Ale z drugiej strony-nie przesadzajmy z ta
martyrologia.Wlasnie byl na TVP1 taki reportarz o ludziach,ktorzy w jakis
sposob byli z ta tragedia powiazani.Alez lawina nieszczesc na nich spadla!Ile
lamentu!Dziwne,ze narod Amerykanski w ogole jeszcze istnieje,skoro jest taki
nieodporny.U nas w latach 1939-1945 codziennie byl 11-ty wrzesnia.Dziwne,ze
nasi przodkowie,ktorzy to przezyli nie pomarli pozniej od samego stresu i
wspomnien...
Ja naprawde
wspolczuje ofiarom i ich bliskim.Chodzi mi tylko o to,ze "inni" robia z tego
nadmierna sensacje.W skali wydarzen XX i XXI w.11-ty wrzesnia to nic takiego
znowu wielkiego.Jakkolwiek wiem,ze takie sformulowanie nie jest tu specjalnie
szczesliwe"
Weszlam tam przez przypadek i omalo mnie cholera nie wziela na bezmyslnosc i
niedelikatnosc w jakim tonie bylo to napisane. Na szczescie edytkus (dzieki)
byl tam takze i odpowiedzial bardzo elokwetnie, a ja sie tylko dolaczylam.
Jak jestescie ciekawe tematu wchodzcie bo dyskusji bylo sporo i broncie
naszego nowego kraju. Bo mysle ze wiekszosc z nas czuje jakas solidarnosc i
zwiazanie z tym miejscem... Nawet nie wiedzialam ze ze mnie taka wielka
patriotka. Bardzo przezylam 11 wrzesnia i takie gadanie mnie ubodlo. Jestem
bardzo zwiazana emocjonalnie z Polska ale w tym momencie mieszkajac i zyjac
tutaj czuje sie jedna n nich, Amerykanka.