Dodaj do ulubionych

Co Was ciagnie do USA?

04.10.06, 07:28
Witam :)

Tak sie zastanawiam, co przyciaga ludzi do Stanow, ze wala oknami drzwiami,
nawet nieproszeni?
Sa bardzo przejeci i zdenerwowani czekajac w konsulacie na mozliwosc
otrzymania wizy.
Maja lek w oczach czekajac w kolejce do okienka na lotnisku i rozmowy z
pracownikiem imigracyjnycm.
Chca wracac nawet zaraz po wylocie z USA?


Mnie na ten przyklad ciagnie przyroda Stanow, klimat miejsc, ktore zoabczylam.
Bardzo cieplo wspominam pustynie Arizony i bezkresne drogi po horyzont, oddech
wielkich przestrzeni w Monument Valley i zapach w parku sekwoii.
Do niedawna "bojkotowalam" zachwyt tym krajem, dziwilam sie znajomym, ktorych
tam tak gnalo. Teraz syn sie ze mnie smieje, ze polknelam amerykanskiego bakcyla.
Czy ma racje, nie wiem do konca? :)

Inne wspomnienai pewnie beda mieli ludzie, ktorzy pojechali tam w celach
zarobkowych.
Moze jednak bedzie jakis wspolny mianownik?

Zapraszam do rzeczowej i kulturalnej dyskusji :)
Obserwuj wątek
    • triskell Re: Co Was ciagnie do USA? 04.10.06, 07:58
      Ja "bakcyla" połknęłam dopiero mieszkając tutaj (a że jestem w Stanach zaledwie
      od 3 lat, więc stosunkowo niedawno). Sam wyjazd do Stanów nie był spowodowany
      przyczynami ani turystycznymi, ani ekonomicznymi - ot, zakochałam się w
      Amerykaninie. :-)

      Natomiast jeśli chodzi o połkniętego już na miejscu bakcyla, to w moim przypadku
      też jest to przyroda, a zwłaszcza możliwość spotkań z dzikimi zwierzętami. W
      Polsce tyle chodziłam po szlakach i jakoś nigdy nie spotkałam tego wymarzonego
      wilka. Kruki widywałam jedynie wysoooooko w powietrzu. Tutaj (Washington State)
      mieszkam w środku miasta średniej wielkości, a mimo to latem prawie co noc
      widuję szopy pracze (ba, wiem, że mieszkają na drzewie, które prawie dotyka
      mojego balkonu). A podczas wyprawy na południowy zachód prawie codziennie
      "odnotowywałam" kolejne zwierzęta, i to z bardzo bliska.
      • soup.nazi Re: Co Was ciagnie do USA? 05.10.06, 04:41
        triskell napisała:

        > Ja "bakcyla" połknęłam dopiero mieszkając tutaj (a że jestem w Stanach zaledwie
        > od 3 lat, więc stosunkowo niedawno). Sam wyjazd do Stanów nie był spowodowany
        > przyczynami ani turystycznymi, ani ekonomicznymi - ot, zakochałam się w
        > Amerykaninie. :-)

        No, popatrz co za koinsidens, hehehe
        • triskell Re: Co Was ciagnie do USA? 05.10.06, 05:31
          soup.nazi napisał:
          > No, popatrz co za koinsidens, hehehe

          Wrecz przeciwnie. Nie koincydowało to z żadnymi moimi wcześniejszymi planami,
          wręcz trochę je pokomplikowało.
        • atos38 Re: Co Was ciagnie do USA? 04.11.06, 08:59
          Ja znam dziewczynę która miała boyfrenda w PL 8 lat.
          I pojechała do stanów.
          Już po 3 miesiącach "zakochała się" (i zdecudowała na związek) w Czechu.
          A to, że TYLKO dzięki "małżeństwu" mogła zalegalizować swój pobyt w usa to tylko
          przypadek.
          Przecież serce nie sługa.
          Mam obywatelstwo i miałem wiele propozycji zakochania się w Polkach które nie
          miały legalnego amerykańsakiego pobytu.
          Moja wypowiedź nie ma związku z dziewczyną ze stanu Washington.
          Tak tylko piszę.
      • atamanek Re: Co Was ciagnie do USA? 05.10.06, 21:48
        Witam :)

        Chyba troche Cie rozumiem, czy to jest tak, ze gdy masz ladnie wkolo siebie od
        razu chce sie i... zakochac? :)

        Zgadzam sie z Toba, co do zwierzakow. W Polsce zupelnie ianczej podchodzi sie do
        dzikich zwierzat, jakbyz mniejszym szacunkiem.
        W Stanach zadziwialo i bardzo pozytywnie zaskakiwaloz achowanie turystow, ktorzy
        uwazali na przyrode, byli obserwatorami.
        Bardzo dobrze rozwiazane kwestie czlowieka turysty i dzikiej prztrody, aby jak
        najmniej ingereowac w ekosystem danego parku narodowego.
        Do tego karnosc Amerykanow i przestrzeganie przepisow. Kazali jechac 10 mil/h
        jechali wolno, kazali siedziec w samolocie po wyladowaniu pol godziny, siedzieli
        potulnie. Nie mysle, jak w takich sytuacjach mogliby sie zachowywac Polacy.

        Moze ktos mi zarzuci idealizowanie i generalizowanie, ale mimochodem
        porownywalam zachowanie Polakow i Amerykanow.
        Nie sadze, ze wszystko co amerykanskie jest cacy a co polskie bee, ale doszlam
        do wniosku, ze Amerykanie maja powody, by byc dumnymi ludzmi.
      • Gość: atakowac pipe ha, ha, pipika zobaczyla szopa w usa IP: *.hsd1.or.comcast.net 06.11.06, 08:38
        jeszcze nie slyszalem takiego bajeru, po prostu sie zakochalam ( w dolarach) i
        zobaczylam szopa ( ma dom i samochod) hi, hi, hi, zobaczyla szopa no nie moge
    • usuwanie.azbestu Niezwykla lekkosc przyciagania Stanow :). 04.10.06, 08:59
      atamanek napisała:

      "...bezkresne drogi po horyzont, oddech wielkich przestrzeni...
      Do niedawna "bojkotowalam" zachwyt tym krajem...polknelam
      amerykanskiego bakcyla."

      Witaj,

      kwintesencje tego magnetycznego przyciagania oddalas w swoim poscie.
      Ci wszyscy ktorzy nie byli jeszcze w Stanach i denerwuja sie ubiegajac
      sie o wize intuicyjnie to czuja :). Ci ktorym Stany nie podobaja sie
      w ogole moze, ewentualnie, odkryja urok tego kraju tak jak Ty odkrylas
      i powieksza klub sympatykow Stanow. Moze zdecyduja dac Stanom szanse :).

      Mnie, tak jak Tobie, podoba sie przestrzen w Stanach. I ta geograficzna
      i ta spoleczna. Podoba mi sie rowniez preznosc i rozmach tego kraju.
      I na ekonomiczna nute dodam, ze podoba mi sie bardzo wysokosc wynagrodzenia
      placonego w Stanach za usuwanie roznych chemicznych nieczystosci :).
      Wspanialy kraj do pracy i zycia dla imigrantow. W niczym nieprzeszkadzajacy.
      Prawie...

      Pozdrowienia,
      usuwanie a.


      • Gość: bruner zielen IP: *.sbc.com 04.10.06, 16:37
        A mnie tu przyciagnely rozne odcienie zieleni. I te przyrodnicze i te
        ekonomiczne.

        pozdr, bruner
        • liloom zielen;) 05.10.06, 10:26
          Jezdzac tam 2 x na ostatnie wakacje moge pisac o tym co ty pisalas atamanku, ale
          nie tylko.
          Ja bylam ciekawa konfrontacji wyobrazen z rzeczywistoscia, bylam ciekawa jacy sa
          ludzie w USA, jak zyja, jak sie z nimi rozmawia...
          Zachwyca mnie przyroda oczywiscie - widoki, formy, jakich nie uswiadczysz w
          Europie, California ma w tym sensie fantastyczne polozenie, oferuje wszystko. No
          i blisko gdzie indziej. Nas za kazdym razem po dojechaniu do jakiegos celu
          korci, zeby zobaczyc co jest za wzgorzem, albo z drugieij strony zatoki, no ale
          wszystkiego sie nie da :(
          Zachwyca mnie oprocz przyrody, o ktorej moge tylko skopiowac wypowiedzi moich
          poprzednikow i dodac, ze zrobilam 700 zdjec z jednago aparatu, 200 z drugiego +
          filmy.
          W calym USA jest mnostwo miejsc "NAJ", ktore warto zobaczyc - lista jest napewno
          dluga i kazdy moglby napisac cos swojego - Golden Gate, plaze Oregon, Big Sur,
          Sekwoja i inne parki narodowe (Yosemite, Joshua Tree, Death Valley) i przez cale
          Stany... New Orlean, Niagara, Florida Keys, Everglades etc etc etc.
          Rownie ciekawe bylo dla mnie zobaczenie zwariowanego Las Vegas, jak i nowego
          Yorku, gdzie gdy tylko rozlozylismy mape zaczepiali nas ludzie "w czyms pomoc?"
          (w przeciwienstwie do Polski, gdzie o pytanie po ile bilety byla odpowiedz "a
          pani co, z ksiezyca spadla?;/ i takie kwiatki), no wiec fantastycznie zachwyca
          mnie brak chamstwa.
          Zachwyca mnie, ze dziadek w Supermarkecie wyrywa mi siatki z reki, bo jest
          pakowaczka i odzywa sie do nas z humorem.
          Wiec podoba mi sie ze ludzie sa nastawieni do siebie przyjaznie. Moze mialam
          farta, albo inna przyczyna - tu juz prosze o odpowiedz rezydentow;)
          Znajomi, ktorzy zapuscili korzenie w Stanach nie narzekaja i nie pluja na swoj
          kraj (co jest nagminne gdzie indziej), sa zadowoleni ze swojego zycia, ci co
          chca i maja jakis pomysl zwykle go realizuja.
          Napewno porywa jazda samochodem po bezkresnych drogach, gdzie np. tylko gory na
          horyzoncie... Niby tak mozna wszedzie, ale rzeczywiscie w Stanach jest to inne
          uczucie;)
          • wrobelptak czlowiek usiluje madrze gospodarowac natura 05.10.06, 21:24
            Witaj Agnieszko, "zlapalas bakcyla" po zwiedzeniu malej czastki wspanialego
            kraju, ba, kontynentu zamieszkalego przez ludzi od pokolen nastawionych na
            nowo-przyjezdnego zyczliwie, z otwarta goscinna reka.

            Agnieszka, Ty, kotra zajmuje sie fotografia, masz dodatkowa ceche- obserwatora.
            Ciesze sie, zes zauwazyla to cos co jest nieuchwytne, a powoduje zachwyt.
            Dwa kraje USA i Kanada ida do przodu pomimo tylu "krzeczacych" zab,
            ze to upadek juz niedlugo sie zbliza!
            [ Meskyk ma jeszcze dluga droge, ale to osobny temat. ]
            Te dwa kraje sa nastawione do czlowieka z INICJATYWA plynaca od niego,
            w dolozeniu wlasnego wysilku do naszej wspolnoty jakimi sa USA & Kanada.

            W spotkaniu sie z ta ziemia czlowiek zachwyca sie, przestrzenia, przyroda,
            rozwojem gospodarczym,spotykanymi ludzmi oraz...madrym zagospodarowaniu z
            uszanowaniem natury oraz mozliwosci w ulatwieniu codziennego zycia czlowiekowi,
            ktory jest krotkim gosciem w swej "ziemskiej podrozy".

            I to jest wlasnie sila Ameryki Polnocnej...
            madre gospodarowanie w harmoni z natura przy uszanowaniu czlowieka.

            Pamietam Agnieszka Twoje zdjecia, w ktorych w tak prosty, a zarazem piekny
            sposob pokazywalas obserowawana przez Ciebie nature...zwlaszcza owady :)))

            Natura, krajobrazy, ludzie na Ciebie czekaja na tym kontynencie do odkrycia,
            wystarczy tylko wyjsc i zobaczyc wokol siebie uszanowane piekno, aby
            zarejestrowac i zatrzymac obiektywem widziane sceny.

            Zycze Tobie Agnieszko wspanialej fotografi, nie-zapomnianych krajobrazow
            od Atlantyku do Pacyfiku :))))

            Pozdrawiam serdecznie :)

            PS..wielu nowo-przyjezdnych narzeka.
            Coz, jest to wynik nie umiejetnosci w wzieciu inicjatywy w wlasne rece,
            czyli wylazi zycie w "systemie opiekunczym".
            • voyager747 Re: czlowiek usiluje madrze gospodarowac natura 05.10.06, 22:20
              "madre gospodarowanie w harmoni z natura przy uszanowaniu czlowieka."
              Nie, z tym to chyba trochę przesadziłeś, ostatnio jak byłem w USA to zwiedzałem
              min. okolice Lake Powell i tam to trochę chyba niezbyt w harmonii z naturą
              został zalany Glen Canyon.Krajobrazy są super, ale ekolodzy mocno protestowali.
              • atamanek Re: czlowiek usiluje madrze gospodarowac natura 05.10.06, 22:23
                Witam :)

                Tak, z tego, co pamietam, to byl ostatni sztuczny zbiornik, jaki powstal w USA.
                Po nim juz Amerykanie zmadrzeli :)
          • atamanek Re: zielen;) 05.10.06, 22:22
            Witam :)

            Podpisuje sie pod Twoja wypowiedzia obiema lapami i rekami ;)

            Dodam jeszcze, ze w Stanach czulam sie bezpiecznie, wbrew prognozom mojego Taty,
            ktory nie znosi amerykanskich filmow, politykow, towarow, wszedzie widzi
            mordercow, amerykanskich czarnych mordercow ;)))

            Bedziecie sie smiali, ale wiele spolecznych obrazkow z tych, ktore widzialam
            bylo jakby wyjete z filmow, ktore przez cale swoje trzydziestoparoletnie zycie
            widzialam.
            Wtedy wydawalo mi sie to takie plastykowe, nadete i patetyczne. Teraz chyba
            zaczynam lapac,z e tamtej rzeczywistosci nie mozna przeliczac na nasza, ze ona
            istnieje tam, jest nieoderwalnie zwiazana. Z swoja inna mentalnoscia Amerykanie
            pasuja do swoich filmow, nie sa kiczowaci, oni tak zyja. Tam jest takie zycie
            normalnoscia :)

            Pomieszalam chyba, ale trudno mi tak do konca to ujac :)
          • Gość: Szczerze Ci zazdro zielen ;) odp IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.07, 22:32
            Szczerze ci zazdroszcze i dziękuję, że opisałaś nam tyle ciekawych rzeczy o USA.
            Ja bardzo się interesuję tym krajem i chciałbym tam pojechać w swoim zyciu i
            niewykluczam zamieszkaniaw USA. chętnie bym z tobą poklikał na gg lum mail,
            Napisz coś do mnie mój gg to: 2603726 a mail to: piotrgmf@interia.pl
      • atamanek Re: Niezwykla lekkosc przyciagania Stanow :). 05.10.06, 22:14
        Witam :)

        Gdyby takie Chiny, czy Egipt byl amerykanski, o ile latwiej by sie zwiedzalo
        zabytki.

        Druga sprawa, masz racje, zauwazylam i ja przestrzen spoleczna. Mnie najbardziej
        to zastanowilo w Nowym Jorku. Mimo, ze nasza Warszawa nie ejst malym miastem,
        tak samo na ulicahc mnostwo ludzi, jednak cos innego wisi w powietrzu. Moze ta
        wielokulturowosc, moze rownowaga klas spolecznych? Nie wiem.

        Podoba mi sie w polityce amerykanskiej perspektywicznosc dzialania i logicznosc
        niektorych prostych udogodnienien. Przyklad: amerykanskie drogi i komfort jazdy
        po nich, swietne oznakowane, przemyslane pasy jazdy, czytelne wskazowki.
        Inny przyklad: amerykanskie szkoly. Znal polskie szkoly, ich zaplecza, baze
        wyposazenia w pomoce szkolne, a widzac najzwyklejsza publiczna szkole
        amerykanska od srodka co chwile usmiechalam sie do siebie i "notowalam " w
        pamieci. Uczen ma wszystko,a by sie uczyl. Od glupiej szafki na korytarzu do
        basenu i auli na spotkania calej spolecznosci szkolnej.

        I to poszanowanie flagi amerykanskiej, czasami groteskowe, ale ogarniajac
        szerszym okiem, zrozumiale :)
        • wrobelptak Re: Niezwykla lekkosc przyciagania Stanow :). 05.10.06, 22:33
          Agnieszka, jestes super obserwator.
          Zauwazylas od razu na czym polega sila Ameryki Polnocnej.

          Poruszylas ciekawe problemy, wielokulturowosc spoleczenstwa, szkolnictwo,
          kultury bycia z ludmzi na ulicach.
          Oczywiste, ze zawsze bedziemy porownywac do Polski z ktorej pochodzimy. Nawet
          ja, kotry od wielu dizestkow lat juz mieszkam po za krajem, zawsze uzywam skale
          porownania do Polski, zwlaszcza po wizytach w kraju.
          Czasami lezka w oku sie kreci oraz zadaje pytanie dlaczego tak nie moze byc w
          Polsce?
          Ile to wspanialej ludzkiej inicjatywy w kraju zostaje rozmydlone na nic.

          I tutaj wlasnie wychodzi to pozytywne amerykanskie skzolnictwo.
          Kanada i USA sa nastawione na jednostke, na zahcownmaie indywidualnosci
          poszczegolnego clzowieka. Ucza samodzielnego MYSLENIA od dziecka.
          Informacja sie zmienia, wiec nie ma sensu durnego wkuwania formulek,
          ale ucza umiejetnosci w znalezieniu WLASCIWEJ informcji,
          umiejetnosci w praktycznym zastosowaniu zdobytej informacji.
          Przedewszystkim szkoly ucza OBYWATELSKIEGO zachowania,
          czyli odpowiedzialnosc za swoj kraj!

          Kiedys w dyskusji z rodakmi poruszylem, ze przed wiekami Polska miala na swojej
          ziemi ludzi o wielu wyznanianch, kulturach...dlaczego obecnie ulice w Polsce sa
          takie ...SMUTNE, biale i bez wyrazu usmiechu u ludzi?

          Agnieszka, mozesz sobie wyobrazic jakie posypaly sie wyzwiska ...
          naszych tolerancyjnych rodakow:))

          A szkoda, ze nie umiemy skorzystac z madrosci roznych kultur i nacji,
          ktore moglyby mieszkac na polskiej ziemi.

          Ulice duzych miast sa wesole...tak szalenie sa wesole, bo ludzie nawzajem do
          siebie sa zyczliwie nastawieni.

          I Ty to wszystko widisz, zauwqazylas w bardzo krotkiej ale jakze owocnej
          wizycie.

          Jestes bardzo MADRA kobieta, kotra dobrze mysli i widzi i umie swietnie
          wyciagac wnioski.

          Gratuluje Tobie Twojej madrosci zyciowej,
          a to jest tak pomocne w naszej pasji jaka jest ...fotografia!

          Sciskam serdecznie:)))







          • atamanek Re: Niezwykla lekkosc przyciagania Stanow :). 05.10.06, 22:53
            Witam :)

            O maaaamo, ale mi sie dostalo slodkosci i nawet uscisk :)))
            Za madra sie nie uwazam, za madra inaczej tak ;)

            Po slodkosciach troche zimna, aby maslo sie nie rozpackalo ;)
            Nie podoba mi sie w Amerykanach Ich zachlannosc, polaczona z bunczucznoscia.
            Chodzi o polityke zagraniczna, stosunki z mniejszymi krajami. Zgoda, maja
            zaplecze, maja umiejetnosci, ale czasami odbieram negatywnie.

            Z wieloma kwestiami, ktore poruszyles sie zgadzam. Zastanawiam sie, czemu jeden
            narod, spolecznosc umie wykorzystac wielonarodowosc a innyemu to jest kula u
            nogi. Czy polskie spoleczenstow jest niedojrzale, inan droga historyczna
            wydluzyla nam te droge? Nie wiem, dumam tak.

            Patriotyzm... ostatnio rewolucyjny nasz minister edukacji wpadl an pomysl, aby
            kijem uczyc patriotyzmu. Sadze, ze osiagnac moze tylko efekt przeciwny a nie o
            to w tym wszystkim chodzi. Jak sie ucza patriotyzmu amerykanskie dzieci?
            Majac wzorce z prasy, telewizji, ksiazek, od rodzicow i kolegow? Od pokolenia,
            ze flaga, kraj to jest jedna z najwyzszych wartosci? Nie wiem.

            A co do polskich ulic... one teraz sa nie tyle,z e smutne, co puste, bo
            wiekszosc mlodych zdolnych wyemigrowala na wyspy w poszukiwaniu uznania swojego
            wyszktalcenia, checi do pracy i zapalu tworczego.
            • wrobelptak Re: Niezwykla lekkosc przyciagania Stanow :). 05.10.06, 23:46
              Agnieszka, to juz u Ciebie pozna pora wieczorowa,
              a tutaj na wieczorne rozmowy nam sie zdalo.

              Lubie dyskusje i widac, zes dobry kompan.

              Oczywiscie kazdy z nas ma inne spojrzniee na polityke, na ekonomie ,
              na zachlannosc w zdobywnaiu co i raz nowych rynkow.
              Zastanwiamy sie nad tym i ...w sumie nic nie mozemy zaradzic...zycie ma swoje
              prawa, ktore w taki czy inny sposob silniejszy usiluje utrzymac w swoich
              rekach...Tak w chwili obecnej ma i czyni to USA.

              Z drugiej storny mozna zadac pytanie, a kto by mial zastapic miejsce
              Amerykanow? Chcielibysmy np. taka Rosje-gdzie godnosc czlowieka jest ponizana
              na kazdym kroku?
              Czyby taka "zarozumiala dziwke" Europy jaka jest Francja?
              A moze snobistyczna oraz arogancka Anglie?
              A moze naszych bunczucznych nie za bardzo czystych sasiadow jakimi sa Niemcy?

              Nie jest to latwe pytanie, ani nie ma latwych odpowiedzi.

              Na czym polega patriotyzm Amerykanski?
              Na zrozumieniu swego kraju, powstalym na uszanowaniu pojedynczej osoby.
              Na tradycji usznaownaia rownosci pomiedzy ludzmi.

              Ktos moze powiedizec...ale jakie sa dysproporcje? a ja na to odpowiem-
              INICJATYWA tylko i wylacznie zalezy od Ciebie kim ty chcesz byc czlowieku.

              Podobnie maja sie sprawy w Kanadzie...

              Nie dawno mialem ciekawa dyskusje w ktorej padly slowa...
              ze Polskie spoleczenstwo jest to spoleczenstwo bardzo prostych ludzi.

              I znowu mozna by na ten temat wiele powiedziec "za i przeciw" powyzej
              postawiona teza. Najlepszym owocem kazdej tezy jest samo zycie.
              Madrosc narodu oraz jaka obral droge w uzyskaniu pozytywnych rezultatow.
              Niech kazdy sam sobie odpowie...bo nie tu miejsce na ten temat.

              Jedno jest pewne- Polska stracila swoje elity,
              swoja dluga i wielopokoleniowa inteligencje.
              Polska nie ma korzeni.
              Obecnie na nowo sie uczy w zdobywaniu madrosci.

              Najwiekszym sukcesem Ameryki Polnocnej jest obecnosc bogatej
              oraz zamoznej klasy sredniej.
              Tutejsza rodzina jest silna wbrew oglnie kreowanej tendecji,
              ze rodzina sie rozpadla.
              Stworzono kulturalne oraz godziwe warunki zycia przecietnemu czlowiekowi.
              Zobacz jak bogate jest zycie tak zwanej lokalnej spolecnzosci (local community).
              Wybor nalezy od nas czy chcemy brac udzial w zyciu tejze spolecznosci, czy tez
              zyc na uboczu, ciagle byc odizolowanym emigrantem, zyjacym w swoim
              narodowosciowym getcie?

              Ameryka Polnocna to klasy ludzi wyksztalconych, posiadajacych wiedze,
              dobre zawody oraz znajaca swoja wartosc.
              Kazdy czlowiek ma swoja godnosc i nie da sie wodzic za nos ani poniewierac.
              Klasa ludzi dozaca do ciaglego rozwoju.
              Umiejaca sie szybko przystosowac do zmian.
              Kazdy czlowiek jest traktowany na rowni i na serio!

              A czy tak jest w Europie?..w Polsce?
              Czy tak moga o sobie powiedziec ludzie w Europie mieszkajacy?

              Na tym rowniez polega magiczna strona Ameryki Polnocnej,
              wszystko zalezy od nas samych...kim chce byc.

              Agnieszka, przez nastepne kilka tygodni bede w ciekawej podrozy.
              Wiesz gdzie zajrzec pozniej do moich foto-reportazy.
              Zapraszam.

              Serdecznosci wiele zasylam dla Ciebie i Twoich najblizszych.
              • atamanek Re: Niezwykla lekkosc przyciagania Stanow :). 06.10.06, 06:28
                Witam :)

                Odbierze maila na gazecie :)
            • Gość: zerznac babe jestes durna jak but babo IP: *.hsd1.or.comcast.net 06.11.06, 08:54
              a coz to za opinia, nie podoba mi sie u amerykanow ich polityka zagraniczna, a
              coz to ma wspolnego z "amerykanami"? to wynik decyzji bardzo malej grupy ludzi z
              bialego domu, amerykanie nie ksztaltuja polityki zagranicznej. ameryke stworzyli
              emigranci. uciekinierzy z europy, uciekli przed przesladowaniami glownie
              religijnymi, wiec najpierw wypowiedzieli wojne swoim macierzystym krajom, anglii
              i francji i te wojne wygrali, zeby przypieczetowac ta swoja wolnosc stworzyli
              konstytucje w ktorej jasno ujmuja prawa do rownouprawnienia i dazenia do
              szczescia i samorealizacji dla wszystkich ludzi ktorzy znajda sie na
              amerykanskiej ziemi, i coz to ma wspolnego z mentalnoscia i historia polakow?
              pijackiej bandy fornali, chamow i szlachty z nadania? jestes babo glupia
              ignorantka, glupia jak but!
              • atamanek Re: jestes durna jak but babo 08.11.06, 15:29
                Idz pod budke z piwem, chloptasiu.
    • Gość: dresowka Re: Co Was ciagnie do USA? IP: *.static.lsan.ca.charter.com 06.10.06, 03:34
      milosc do faceta...to mnie ciagnie...cala Ameryka ma kolor jego oczu...
      • Gość: % Re: Co Was ciagnie do USA? IP: *.dsl.irvnca.pacbell.net 06.10.06, 08:07
        cala Ameryka ma kolor jego oczu...

        Zielony?
    • Gość: Cwany70 Moje wrażenia IP: *.europe.hp.net 06.10.06, 15:49
      To może i ja się wtrącę.
      Nie będę pisał co mnie tam ciągnęło, bo skrótowo rzecz ujmując był to najpierw
      przypadek, potem żona, a w końcu firma (tu raczej było wypychanie na szkolenie,
      niż ciągnięcie, ale na to samo wyszło).
      Chciałbym natomiast napisać o ty co mi sie tam spodobało i zrobiło na mnie
      największe wrażenie (będę ciut powtarzał głosy innych i generalizował, ale
      niech tam):

      Najbardziej przyroda. Dzika, ale jednak w jakiś sposób oswojona. Dla przykładu:
      niech ktoś spróbuje w Polsce popodglądać polującą czaplę. Bez zasiadki albo
      megafarta nie da sie podejść na bliżej niż 100-200 m. A w Stanach zdażało mi
      obserwować żerujące czaple z 10-15 metrów. Do tego jej mnogość, jak w Polsce
      widzę znak drogowy "Uwaga zwierzęta leśne" to prawdę powiedziawszy nie robi on
      na mnie specjalnego wrażenia nawet nocą. Próbowałem tak zrobić jadąc po raz
      pierwszy nocą boczną drogą w Texasie, zmieniłem zdanie po mniej więcej 10
      milach, na których to spotkałem stadko sarenek, lisa, królika, kilka węży i
      pancernika. Albo WildLife Refugees, gdzie w czasie przjażdżki samochodem na
      wyciągnięcie ręki niemalże widać zamieszkujące tam ptaki.
      Również przyroda nieożywiona ze swoimi niesamowitymi formami i kolorami. I to
      nie tylko sztandarowe miejsca, jak GC, Bryce, Arches czy Yellowstone, ale i te
      mniej znane jak De Chelly, White Sands, Dead Horse SP i wiele, wiele innych.
      Podobała mi oczywiście organizacja usług turystycznych. Mnogość folderów, map,
      tablic informacyjnych, zorganizowane punkty widokowe. drogi w parkach. I to co
      się dookoła tego kręci - restauracje, motele itp. I na koniec poszanowanie
      przyrody przez ją oglądających (jak zwykle bywają tu wyjątki, niestety).

      Ludzie. Wyobraźcie sobie, że oni się tam do siebie UŚMIECHAJĄ!!! I to do
      nieznajomych, na ulicy. Generalnie są życzliwi i mili. Zapytanie o drogę kończy
      się pytaniem o kraj pochodzenia i krótką pogawędką. Sprzedawcy inresujący się
      klientem, a nie pogaduchami, czy paznokciami, czy mili kelnerzy. Nawet jeśli to
      rezultat tresury, to zwykle tego nie widać.

      Sposób życia i to, że jest "User friendly". Do załatwienia większości spraw
      wystarczy telefon i poczta (i internet obecnie). Dzwonisz do usługodawcy,
      zamawiasz usługę, potem przychodzi (jeśli to konieczne) instalator, wszystko
      zaczyna działać, potem pocztą dostajesz umowę i rachunki, które tez pocztą
      (czeki!!!!) opłacasz. Załatwić tak można niemal wszystko od konta w banku, po
      założenie kablówki, czy .... telefonu. Albo pomysł, żeby informować POCZTĘ o
      zmianie adresu, to do poczty należy przekierowywanie przesyłek na naowy adres
      (i to za darmo). Czy formalności kupna/sprzedaży samochodu (jedna wizyta w
      sądzie w celu rjestracji umowy i zapłacenia podatku) albo wydanie prawa jazdy
      (egzamin banalny, tymczasowe prawko od ręki, oficjalne przychodzi pocztą).

      Jazda samochodem. Po prostu czysta przyjemność (nawet w miastach). Spokojnie,
      bez wiekich nerwów, ścigania.

      Jedzenie w restauracjach. W większosći przypadków po prostu świetne. W miastach
      różnorodność restauracji, nawet te na "zadupiach" mimo braku konkurencji zwykle
      podawały bardzo dobre jedzenie. Duże porcje i ceny niezbyt wygórowane (dla
      kogoś przywyczjonego do cen w Warszawie)

      I to sa właśnie rzeczy dla których chciałbym tam jeszcze wrócić.
      Dla kontrastu kilka rzeczy, których nie polubiłem.


      Jedzenie jakie można kupic w sklepach. Okropne wędliny, gumowe pieczywo,
      paskudne soki. Trzeba było sporo testować, żeby w końcu coś zjadliwego znaleźć
      (nie dotyczy to win, całkiem dobrych i całkiem tanich)

      Jazda samochodem. Oooooooooooooooooooooooookropnie wielkie odległości.

      Sposób życia. Pewien konformizm i dążenie do wtopienia się w sąsiedztwo,
      niewychylanie sie. Do tego fast foody i mnóstwo otyłych ludzi.

      Ludzie. Zadufanie w sobie, hurra patriotyzm (co same w sobie złe nie jest, ale
      chyba troche przginają), mała wiedza o świecie. Czasami gadają z zupełnie
      niezrozumiałym akcentem, przykładem Teksańczycy czy Afroamerykanie (nich żyje
      poprawność polityczna ;) )

      Przyroda. Bo tak daleko od domciu :)

      Ufff. I to by było na tyle :)
      A jakie są Wasze wrażenia?

      Pozdrawiam
      • atamanek Re: Moje wrażenia 06.10.06, 20:22
        Witam :)

        Poruszyles w swoim poscie kwestie jedzenia w Stanach, wlasnie :))

        Bardzo mi smakowala roznorodnosc smakow, zapachy na ulicy, mnogosc i wielki
        wybor wariacji smakowych roznych produktow (niech zyja Jolly Ranchers!!!),
        mozliwosc zjedzenia smacznego zarelka za pare dolarow.
        Pamietam w Orlando knajpe chinska i kolacje z kolezanka (:*). Za 10 dolarow
        mozna tam bylo jesc do woli. Po wejsciu myslelismy, ze spedzimy tu wieczor, noc
        i dzien nastepny, tak pieknie i smakowicie to wszystko wygladalo an stolach
        (szwedzki stol). Jednak po pierwszym, drugim a niektorzy po trzecima z talerzu
        pysznosci mieli dosc a sam widok jedzenia zle sie kojarzyl ;)) Zastrzegalismy co
        niektorzy, ze przez tydzien na jedzenie nie spojrzymy ;))

        Z jedzeniem zwiazane jest posrednio sprawa toalet publicznych. sam, fakt, ze w
        kazdym sklepie, nie tylko w supermarketach,. byly toalety, z ktorych kilenci
        mogli korzystac bardzo mnie pozytywnie zaskoczyl. Do tego czystosc w nich.
        Wszedzie papier, w wielu pergaminowe podkladki an sedes, mydlo i reczniki
        papierowe.
        Nawet daleko od "cywilizacji" w parkach narodowych, gdzie chyba nie ma
        kanalizacji bylo czysto i nie czulo sie woni wc.

        Ciekawe bylo to, ze po malenkim nawet deszczu w wejsciu do sklepu, knajpy, czy
        biura byla tabliczka, aby uwazac na sliska podloge.


        Na minus z drugiej strony zapach rybiej ulicy w NYC, widok zywych krabow i zab
        na zabicie :(
        Podobnie jak przedmowca, smak chleba (oprocz tego z maselkiem czosnkowym!) i
        amerykanskie wedliny.
        Rynsztoki w chinskiej dzielnicy i brak wind czy podjazdow do nowojorskiego
        metra, same schody.
    • katlia Re: Co Was ciagnie do USA? 06.10.06, 17:09
      Jako ktos kto mieszka w tym kraju 30+ lat, i duzo podrozuje wiec zna swiat
      conieco, musze wam powiedziec, ze wasze uwagi(te pozytywne i te mniej) naleza
      do najbardziej trafnych, inteligentnych i wrazliwych ktore kiedykolwiek
      czytalam w necie.
      • ivona6 A mnie... 06.10.06, 20:47
        ... podobal sie wzajemny zyczliwy usmiech nieznajomych
        sobie ludzi. Wyobrazacie sobie cos takiego w Polsce?
        Podobalo mi sie ogolne wyluzowanie. W kolejce (w banku)
        ludzie stoja w wygodnej odleglosci od siebie.
        W Polsce zawsze ktos mnie popycha i czuje czyjs oddech
        na karku. Pogodna wzajemna zyczliwosc to to czego nam brakuje
        w Polsce. O przyrodzie juz wszyscy pisac. Jest fantastyczna.
        Brakuje mi Stanow :).
        • Gość: aneta Re: A mnie... IP: *.pivot.net 08.10.06, 05:16
          musze sie wtracic bo mieszkam w tym kraju 4 lata, wiec jakies uwagi i
          przemyslenia mam.

          zauwazylam ze ludzie sie tu wypowiadajacy byli po za NY, bo wiekszosc Polakow
          ogranicza ameryke do NY i Vhicago, a tak naprawde ta prawdziawa ameryka jest
          wszedzie tylko nie tam. (takie uogolnienie).

          w ameryce podoba mi sie tez oswojona przyroda, w ktorej widac jednak ingerencje
          czlowieka, ale w niczym to nie przeszkadza zeby nacieszyc oko widokami.
          podoba mi sie to ze tu wszystko jest dla czlowieka, po to zeby mu ulatwic zycie,
          chesz studiowac na pol etetu i pracowac -to pojdziemy ci na reke i ulozymy plan
          zajec wg twojego zycia, chcesz podrozowac to prosze bardzo, nawet w najwiekszych
          zadupiach hotele maja 'standard' ,
          szkoly-ale o tym juz ktos pisal, niesamowite wyposazenie, place zabaw, boiska,
          uczen naprawde ma ulatwione zycie,
          biblioteki-wszystkie nowosci (nawet na prowincjach -a mieszkam na takiej) jest
          wszystko o co zapytam a jak nie ma, to prosze bardzo, sprowadzimy.
          wlasnie wybieram sie na studia, i umowilam sie na tzw 'tour'po collegu, gdzie
          bede mogla zobaczyc caly college, wejsc na wyklad, porozmawiac z wykladowcami,
          ze studentami, zajrzec do bibliotek i porozmaiwac doradca (students
          couselor)ktory pomoze mi ustali program moich studiow wg moich zainteresowan i
          planow na przyszlosc . brzmi jak bajka, ale to prawda. jak przypomne sobie moje
          studia w polsce to az plakac mi sie chce, a jesnoczesnie jestem dumna z siebie
          ze skonczylam polskie studia gdzie wszystko bylo wrecz nieosiagalne, ale zbaczam
          z temetu.

          no i jeszcze moge tak pisac i pisac. jestem tu z powodu mojego meza ktory dostal
          tu prace w szpitalu, a szpital stara sie nam o zielone karty.

          nie wiedzialam ze jest to kraj az takich mozliwosci,czlowiek czuje ze ma wplyw
          na to co robi teraz i bedzie robi potem.
          a wcale nie bylam zachwycona tym krajem na poczatku.
          ok ide spac
          • Gość: marcello Re: A mnie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.06, 19:04
            Ja przeszedlem dziwną i krętą droge związaną z USA. Moja przygoda zaczęla sie w
            2002 roku jako Work and Travel. Jako student wyruszylem na 3 miesiące poza dom
            z dziewczyną i pierwszy raz bylismy zdani tylko na siebie.
            Wydaje mi się że w części przypadków ta próba sił którą przechodzi młody
            czlowiek na takiej wyprawie dodatkowo potęguje wrażenia. Nagle wychodzi z domu,
            staje przykladowo na lotnisko LAX z wielką walizą i na 3 miesiące uklada sobie
            życie na nowo. Jest to wielkie wyzwanie i wielka przygoda która potrafi wpłynąć
            na czlowieka jak wielkie uczucie, caly czas sie o tym myśli. Poaz tym nagle
            moglem robic wszystko i byc wszedzie.... nie tylko w materialnym tego słowa
            znaczeniu. Mogłem cieszyc sie czyms nie do opisania w grand kanion, uzywac w
            Las Vegas, przejechac sie prawdziwym samochodem a nie jakąś popierdówką 1.2 w
            gazie, zobaczyc drogę bez powrotu, być in the middle of nowhere, poczuć sie jak
            w wielu filmach które wywarly na nas wrażenie, dotknąć i posmakować tego
            wszystkiego, które bylo troche jak zakazany owoc który podziwialiśmy ale nie
            mogliśmy go zerwac......
            Moja Historia jest o tyle ciekawa, że w wyniku niestety złych decyzji jeszcze w
            Polsce trafiliśmy na miesiąc do tzw "rodziny" w Usa. Była to totalna klapa i
            obserwując kazdy lecący samolot odliczalem dni do powrotu.
            Minęły 4 lata a ja już nie mogę wytrzymac az we wrzesniu tam pojade. Wtedy w
            Usa ktos mi powiedzial że na Usa Indianie rzucili zaklęcie, które mówi że Usa
            to przekleta ziemia - Kto tam jest chce wyjechać, a kto wyjedzie chce wrócić-
            może coś w tym jest (he he).
            W tym miejscu chcialem pozdrowic ale przy temacie Stanów jedna myśl przychodzi
            mi zawsze do głowy, mianowicie czy zaóważyliście jakie Usa wyzwalają w ludziach
            emocje???.... Mam na myśli te złe, zwłaszcza wśród tych którzy tam nie
            byli..... Będą sie zaklinac że Usa są tragczne wyzyskują i że oni nigdy tam nie
            pojadą....., że nie ma nic do zobaczenia i ze Europa jest o wiele ciekawsza...
            I nie chodzi mi o zasadnośc tych stwierdzen bo każdy moze miec własne, ale jak
            bardzo mocno są wyglaszane! Pozdrawiam wszystkich Usa fobików !!!!
            Marcin
        • Gość: heheheh Re: A mnie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.06, 20:06
          heheh dopre ,lepiej niech mi ktos powie NIE bez usmiechu niz z usmiechem.A i
          jesli ktos sie umiecha to nie oznacza ze jest ok do Ciebie nastawiony (popros
          taka osobe o pomoc)to tyle.
    • Gość: RZ ucieczka przed bombardowaniami ? IP: 69.182.201.* 08.10.06, 23:50
      tylko w hameryce masz pewnosc ze nie zostajesz zbombardowany, bo
      obecny gospodarz WH dojdzie do wniosku ze miejsce w ktorym przebywasz
      nalezy wyzwolic...
    • s.wawelski Re: Co Was ciagnie do USA? 13.10.06, 07:04
      Jest takie stare angielskie przyslowie: "Beauty is in the eye of a beholder",
      ktore tym silniej mi sie nasuwalo na mysl im wiecej przeczytalem Twoich
      wypowiedzi. Gdyby szef INS przeczytal choc kilka z nich napewno by Cie uczynil
      honorowym obywatelem USA. Ten kraj takich ludzi potrzebuje wiecej, nie
      chcialabys sie tu osiedlic?

      Rzadko zagladam na to forum, ale gdy zobaczylem Twoja sygnaturke to to od razu
      sie tu podlaczylem wiecdzac, ze gwarantuje dobra literature.

      Pozdrowienia,

      S.W.
      • Gość: dzieki smoku a co to znaczy?dziekuje za odpowiedz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.06, 17:44
        "Beauty is in the eye of a beholder"
        • s.wawelski Re: smoku a co to znaczy?dziekuje za odpowiedz 13.10.06, 22:37
          W wolnym tlumaczeniu powiedzialbym: Kazdy widzi piekno tam, gdzie chce je
          zobaczyc.

          Nawiazujac do serii pelnych optymizmu i sielanki artykulow poszczegolnych
          forumowiczow przychodzi mi na mysl, ze kazdy nowy kraj, ktory odwiedzamy to jak
          nowa kochanka: piekna, tajemnicza i egzotyczna, a kraj, do ktorego wracamy to
          jak zona, ktora kochamy i znamy jej zalety ale i wady...

          S.W.
          • voyager747 Re: smoku a co to znaczy?dziekuje za odpowiedz 13.10.06, 23:13
            Moja pierwsza wyprawa do USA w 2003 roku, to był wyjazd do Los Angeles.
            Zaplanowałem wtedy zwiedzanie okolic,Las Vegas i oczywiście Grand Canyon.
            Udało się zobaczyć wszystko to co zaplanowaliśmy , ale już wtedy wiedziałem,że
            musimy tam wrócić ponieważ jeszcze zostało wiele pięknych miejsc do odwiedzenia.
            Natępny wyjazd był do Nowego Jorku, zawsze chciałem odwiedzić to miasto.
            Potem były Hawaje, natępnie znowu Las Vegas i jeszcze raz Grand Canyon, Death
            Valley, Red Rock Canyon i okolice. Po pół roku znowu wróciliśmy na "dziki
            zachód", bo jeszcze zostały: Monument Valley, Bryce Canyon, Zion itp.
            Z tych moich wynurzeń wynika,że mnie do USA ciągnie głównie piękna, absolutnie
            niepowtarzalna przyroda. Już teraz wiem,że muszę tam jechać kolejny raz , bo
            jeszcze Arches, bo jeszcze Yellowstone itp. itd. Mam nadzieję,że jescze wiele
            razy będę miał okazję tam pojechać, bo jest co zwiedzać na długie lata.
            • Gość: marcello Re: smoku a co to znaczy?dziekuje za odpowiedz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.06, 20:47
              jeżeli chodzi o zone i kochanke to raczej nie ma znaczenia.......
              liczy sie milosc, im dłuższa-tym trwalsza......
            • atos38 Re: smoku a co to znaczy?dziekuje za odpowiedz 04.11.06, 09:47
              do voyager i innych. naprawdę wiele osób pisze, że do uas ciągnie ich piękna
              przyroda. są nią zchwyceni itp., itd, itd., itd.
              KOCHANI - TO LIPA.
              TO NIE PRZYRODA CIę TAM CIąGNIE.
              czy w PL nie ma pięknej przyrody ?
              jaka piękna przyroda jest w Rosji !Tam jest wszystko (mówimy o przyrodzie).
              Widzę , że Holywood odwaliło niezłą robotę.
              marzenia, marzenia, marzenia .....
          • atos38 Re: smoku a co to znaczy?dziekuje za odpowiedz 04.11.06, 09:36
            cytat:"W wolnym tlumaczeniu powiedzialbym: Kazdy widzi piekno tam, gdzie chce je
            zobaczyc.

            Nawiazujac do serii pelnych optymizmu i sielanki artykulow poszczegolnych
            forumowiczow przychodzi mi na mysl, ze kazdy nowy kraj, ktory odwiedzamy to jak
            nowa kochanka: piekna, tajemnicza i egzotyczna, a kraj, do ktorego wracamy to
            jak zona, ktora kochamy i znamy jej zalety ale i wady..."

            STARY !
            ALEś TO PIęKNIE UJOł !
      • atamanek Re: Co Was ciagnie do USA? 16.10.06, 11:53
        Witam :)

        Honorowym tak, to byloby nietypowe ;))

        Podobaja mi sie miejsca w Stanach, ale chyba nie umialabym zostawic tu swoich
        rodzicow, przyjaciol, jestem stadnym zwierzeciem :)

        Zreszta, odstrasza mnie chyba bardzo skompikowana procedura nabycia legalnego
        pobytu w tym kraju.
    • Gość: nisat Re: Co Was ciagnie do USA? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.06, 22:13
      Po moim pierwszym /i mam nadzieję ostatnim/
      tam pobycie nic mnie już nie ciągnie.
      • voyager747 Re: Co Was ciagnie do USA? 02.11.06, 22:27
        Rozumiem,że nie byłeś(aś) tam turystycznie? Napisz co widziałeś(aś) i co jest
        tam aż takiego strasznego, bo ja mam zamiar jeszcze klika razy sie tam wybrać.
      • atos38 Re: Co Was ciagnie do USA? 04.11.06, 09:51
        do nisat:
        cytat: "Po moim pierwszym /i mam nadzieję ostatnim/
        tam pobycie nic mnie już nie ciągnie".
        Twoja wypowiedź jest genialna !
        Ja też zastanawiam się dlaczego tak wielu ludzi poświęca tak wiele, aby
        siedzieć w Gó..E ?
        • atos38 Re: Co Was ciagnie do USA? 04.11.06, 09:53
          w G.ó.ó.W.N.I.E !
    • atos38 Re: Co Was ciagnie do USA? 04.11.06, 08:40
      "Tak sie zastanawiam, co przyciaga ludzi do Stanow, ze wala oknami drzwiami,
      nawet nieproszeni?"
      Przyciąga ich iluzja, marzenia, nadzieja oraz gruszki na wierzbie.
    • ppo Wspólny mianownik :) 09.11.06, 02:05
      Co mnie tam zaciągnęło? To samo co ciebie, plus pieniądze dla większości ludzi
      niewyobrażalne. Zupełne inna skala finansów niż w Europie. Niestety nie było to
      wystarczające, aby mnie tam zatrzymać. W pewnym wieku pieniądze przestają się
      liczyć, a krajobrazy już masz wbite w pamięć.
      • w5w7 Re: Wspólny mianownik :) 23.11.06, 00:50
        Agnieszka...milo Cie tu spotkac. Natknelam sie na Twoje zdjecia, bedac jeszcze
        w Polsce. sa piekne:)
        Te ostatnie wypowiedzi potwierdzaja tylko, jak "dziwnym" jestesmy narodem,
        zaslepionym, zacietrzewionym i zawistnym.
        Ameryka to piekny kraj do zycia. Trzeba tylko chciec ciekawie zyc. Tu mozna, bo
        to kraj, ktory daje mozliwosci. Nie jestem tu dlugo, ale poczynilam juz wielu
        oserwacji. I potwierdzam poprzednie wypowiedzi. Amerykanie, to zyczliwi,
        sympatyczni ludzie. I niech ten ich usmiech przyklejony do twarzy bedzie i
        nieszczery, na pokaz, ale jest! To od naszego nastawienia zalezy jak go
        odbieramy. Mnie sie podoba. To kraj bez takiej tradycji jak Polska, ale ludzka
        kultura nie od tego zalezy. Przezylam w Polsce prawie 50-at lat i nie zdarzylo
        mi sie, zeby kierowca autobusu wital mnie jak wsiadam i zegnal przy wysiadaniu,
        no juz nie ma mowy, zeby sie zatrzymal z dala od przystanku. Tutaj to mam na
        codzien. Podoba mi sie wiele rzeczy z zycia amerykanow, od funkcjonalnosci
        domow po "i love you", ktore slysze w amerykanskich domach na codzien. My
        Polacy nie umiemy okazywac uczuc, a jak bardzo taki zwrot poprawia samopoczucie
        na caly dzien. I to jest m.inn.to, co mnie w Ameryce pociaga. Ten luz, usmiech
        i dostepnosc wszystkiego, jesli sie tylko chce.
        Pozdrawiam.
        Wanda
    • Gość: talkto_menow www.nowy-jork.com IP: 141.155.227.* 03.05.07, 21:07
      Lot do NY trwal troche ponad 6 godzin. Jak zabic taki kawalek czasu. Nie moglem
      obejrzec zadnego filmu gdyz tuz przed mna siedzial
      gosc ktory wystawal o glowe ponad oparcie siedzenia. Niejako wiec z
      koniecznosci musialem sluchac muzyki. Nalozylem sluchawki I
      poprosilem stewardese o piwo. Od razu poprawil mi sie humor, zaczalem sie gibac
      w rytm muzyki. Dziewczyna ktora siedziala obok
      mnie zaczela sie na mnie tak jakos dziwnie patrzec.

      Przylecielismy, jestesmy wreszcie na miejscu. Sala przylotow Bristish Airways
      nie wyglada najlepiej, przypomina bardziej nasze stare
      Okecie. Wszyscy wychodza I ustawiaja sie karnie w kolejce.

      Gdzies tak w polowie drogi do okienka, dostalem pierwsze sygnaly ze plastikowe
      jedzenia ktore zjadlem wczasie lotu ma mnie juz
      serdecznie dosc i chce sie za wszelka cene wydostac. Jak tu wytrzymac. Do
      okienka jeszcze troche czasu, a do samolotu nie moge
      wrocic. Co za pech.

      Wreszcie jestem sam na sam z urzedniczka. Patrzy nieufnie w moj paszport, cos
      przeglada. Zadaje pytania.

      - Jaki jest cel podrozy ?
      - Praca na Campie
      - Co bedziesz robil
      - Nie wiem, moze bede w kuchni
      - To po to przyjedzasz do Stanow aby w kuchni pracowac ?

      Zrobilem jakas glupia mine, koncz wreszcie babo. Dluzej nie wytrzymam. Zaraz
      bede mial sraczke ze palce lizac. Wreszcie podbila
      paszport.

      Przebieglem szybko do hallu, rzucilem plecak. Gdzie jest ta toaleta ? Juz
      jestem w srodku. Otwieram kibel, a tam woda po brzegi, co jest
      ? Chyba zepsute, otwieram nastepny I znowu woda. No trudno nie ma co, musze
      skorzystac, najwyzej sie nie przyznam gdyby bylo na
      mnie.

      O kilka kilo lzejszy usiadlem w hallu. Razem ze mna lecialo pona 100 osob.
      Wszyscy karnie czekali na dalszy ciag. Nikt nie wiedzial co
      dalej. Po pol godzinie, zapakowali nas wszystkich do autobusu I wdroge.

      Kiedy przylecielismy byla juz noc, do tego bylo bardzo goraca. Mialem wrazenie
      ze ktos zapomnial wylaczyc suszarke. Autobus ruszyl,
      jedziemy ale nic wlasciwie nie widac z oknami, zadnych budynkow, troche drzew.
      Podroz troche monotonna az w pewnym momencie wjechalismy na most. Caly autokar
      nagle zamilkl. Naszym oczom ukazal sie
      Manhattan w nocy. Niesamowity widok ktory bede pamietal do konca zycia.

      Zakawaterowali nas wszystkich w hotelu Sheraton w New Jersey. Balagan
      organizacyjny byl niesamowity. Nie mialem przydzielonego
      pokoju. Zostalem umieszczony na dostawke z jakimis Anglikami. Probowalem
      zasnacale co jakis czas ktos wchodzil, wlaczal swiatlo I
      chcial ogladac telewizje. Potem juz nic nie pamietam.

      Rano sniadanie, wszyskich dziela na grupy. Wsiadam do zoltego szkolnego
      autobusu I w droge. Jedziemy na polnoc od NY. Wtedy po
      raz pierwszy poczulem ze jestem w Ameryce. Za oknami, widoki dobrze mi znane
      zfilmow, typowe domki I stacje benzynowe.

      Jestesmy na miejscu, oboz dla mlodziezy polozony na jeziorkiem. Dookola same
      lasy. Teren obozu zamkniety. Duza brama wejsciowa z
      napisem "Welcome - Shalom". Kurde gdzie ja jestem ?

      wiecej
      www.nowy-jork.com
      • atamanek Re: www.nowy-jork.com 05.05.07, 23:23
        Witaj :)

        Niezle niezle...
    • Gość: tomasz Re: Co Was ciagnie do USA? IP: *.dyn.optonline.net 18.05.07, 04:02
      MC Donalds oryginalny w Ameryce
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka