Dodaj do ulubionych

The Coral-recenzja

15.03.05, 19:10
THE CORAL ''MAGIC AND MEDICINE''

Śmierć rocka wróżono od dawna.Na szczęście publiczności znudziły się
silkonowe laski i żelowe lalusie... i rock znów jest w modzie .Na fali Nowej
Rockowej Rewolucji wypłynęło wiele nowych zespołów.Niestety nie brakuje wśród
nich pozbawionych talentu hochsztaplerów z koszmarnym Yeah Yeah Yeahs na
czele.Odziwo krytyka nie poznała się na tej tandecie i nazywa Karen
O.-wokalistkę grupy, nadzieją roka.Jeśli tak ma wyglądać współczesna muzyka to
wolę ogluchnąć!!!.
Na szczęście nie wszystkie nowe zespoły są takie beznadziejne
-BRMC,The White Stripes i główni bohaterowie tej recenzji: The Coral nagrywają
naprawdę dobre albumy.
Druga płyta zespołu nie przynosi wielkich zmian stylistycznych.To
nadal kapitalne piosenki retro.The Coral nie grają jakiejś odkrywczej
muzyki(równie dobrze mogliby nagrywać w latach 60'-tych).Jednak w ich
prostych,swobodnych kompozycjach jest jakaś sila.Ich urok polega na
spontaniczności,szczerości.Brak tu efekciastwa ;skoplikowanych,rozbudowanych
melodii.Jakkolwiek trudno się oprzeć wrażeniu,że to muzyka pełna uczuć,a
wokalista J.Skelly ma coś istotnego do przekazania(mimo,że trudno teksty w
stylu:''jestem w lesie/tak rzadkim i boskim/To jest miejsce gdzie tracisz
umysł...''uznać za szczególnie wybitną lirykę).Rewelacyjny album!Jednak mam
świadomość,że większość słuchaczy przejdzie obok ''Magic and
Medicine""obojętnie bo: nudne,niemodne i smętne,ale mała gartska oszołomów (do
których należy także niżej podpisana)zachwyci się nim bez pamięci i nie
wytrzyma ani jednego dnia bez ''Don't think you are the first'',''In the
forest'',czy ''Confession of A.D.D.D.''

PS.Dawno nikt nie zrobił na mnie takiego wrażenia!(eh,żeby wszycy młodzi
wokaliści śpiewali jak James Skelly!He,he.Jak tak dalej pójdzie to jeden z
moich idoli Thom''the coolest man in United Kingdom''może się poczuć
zagrożony.No może trochę przesadziłam,ale Yorke gdy był w wieku Skelley'a
śpiewał jak przeciętniak i tyle!

Sonia

Obserwuj wątek
    • tasiorka Re: The Coral-recenzja 15.03.05, 19:44
      Niemodne? Chyba jakis czas temu to bardzo modne bylo. U nas nie, ale w Anglii...
    • ilhan Re: The Coral-recenzja 15.03.05, 19:51
      Polecam pierwszy ich album, zatytułowany po prostu "The Coral" (2002). Nierówny "Magic & Medicine" jest od niego wyraźnie słabszy (choć i tak w porządku). Poza tym zgadzam się co do niecodziennych umiejętności i warunków Skelly'ego (ale doceń też gitarzystę Ryder-Jonesa) - szkoda jednak, że jako zespół nieco się po tej pierwszej płycie pogubili (mini-album "Nightfreak And The Sons Of Becker" nieudany).

      Te hasła o śmierci, odrodzeniu i nadziejach rocka sobie darujmy. Jesteśmy już duzi :)
      • sonia34 Re: The Coral-recenzja 15.03.05, 19:55
        "Magic and Madicine" poznałam najpierw.To moja stara recenzja ,z czasów gdy nie
        znałam jeszcze ich debiutu
    • ilhan Re: The Coral-recenzja 17.05.05, 14:42
      Nowy The Coral wychodzi w poniedziałek i nazywa się "The Invisible Invasion". Z przykrością stwierdzam, że dwa pierwsze utwory ("She Sings The Mourning" i "Cripples Crown") są co najwyżej przeciętne. A opener powiedziałbym nawet, że słaby. Zupełnie wypełniaczowe rzeczy. Na poziomie tego minialbumu "Nightfreak & The Sons Of Becker". Singiel "In The Morning" zapowiadał powrót do pisania porządnych piosenek, tymczasem te dwa to trochę takie nic. No ale damy szansę całej płycie.
      • janek0 Re: The Coral-recenzja 17.05.05, 16:13
        ilhan napisał:

        > Nowy The Coral wychodzi w poniedziałek i nazywa się "The Invisible Invasion". Z
        > przykrością stwierdzam, że dwa pierwsze utwory ("She Sings The Mourning" i "Cr
        > ipples Crown") są co najwyżej przeciętne. A opener powiedziałbym nawet, że słab
        > y. Zupełnie wypełniaczowe rzeczy. Na poziomie tego minialbumu "Nightfreak & The
        > Sons Of Becker". Singiel "In The Morning" zapowiadał powrót do pisania porządn
        > ych piosenek, tymczasem te dwa to trochę takie nic. No ale damy szansę całej pł
        > ycie.

        Muszę wyznać, że The Coral mi się głównie kojarzy z farbami... :)
      • pszemcio1 Re: The Coral-recenzja 17.05.05, 21:54
        skoro uważasz że magic & medicine jest słabsze od debiutu to ja ci nie wierze
        że nowe piosenki coral są słabe:p
        • ilhan Re: The Coral-recenzja 17.05.05, 22:05
          pszemcio1 napisał:

          > skoro uważasz że magic & medicine jest słabsze od debiutu to ja ci nie wierze
          > że nowe piosenki coral są słabe:p

          Właśnie przesłuchałem całe "The Invisible Invasion" i jestem zawiedziony. Jak na razie daleko za obiema pierwszymi płytami. Jak na razie nijakie, nieciekawe kompozycje. Jak na razie nie chce mi się tego słuchać drugi raz... Ale nie skreślam jeszcze.
          • ilhan Re: The Coral-recenzja 17.05.05, 22:14
            Najlepsze jest "In The Morning" i dwa ostatnie, chyba jeszcze "Warning To The Curious" był pozytywny (nr 5). Ale nie mają kawałka, który by powalał.
            • grimsrund Re: The Coral-recenzja 22.05.05, 03:47
              A mnie się nowa płyta podoba. Chłopaki (zwłaszcza wokalista) ostro podjeżdżają
              Doorsami, tu i ówdzie błyśnie jakiś Santana albo Hendrix czy inne rzeczy, ale
              słucha się bardzo miło. Nie odnoszę wrażenia, że muzycy napinali się strasznie,
              by stworzyć WIELKIE DZIEŁO, i wyszły piosenki na luzie, które nie drażnią mnie
              nawet w najmniejszym stopniu. Jak na płytę niezalową to naprawdę sporo :))
    • pytajnick Re: The Coral-recenzja 22.05.05, 11:38
      Dla mnie póki co rozczarowanie roku. To moim zdaniem już nie ten sam -
      absolutnie niezwykły i unikatowy! - zespół, ale jakaś przeciętna grupka, na
      która nawet nie zwrócilibyśmy uwagi, gdyby nie fantastyczny, choć niewielki,
      dorobek. Wydaje mi się że nagrali tę płytkę bo było trzeba. Zupełnie nie wiem,
      czemu zrezygnowali ze swoich największych atutów, czy raczej tego, co ich
      wyróżniało (esencją tego jest, no nie wiem, Goodbye, Dreaming of You, cokolwiek
      z s/t). Dla mnie brzmią teraz nijako, 'neutralnie', kiedyś uszu nie można było
      oderwać. No ale mimo wszystko posłucham jeszcze kilka razy, może mi się odmieni.

      ex

      n.p. mia | arular
      • pytajnick Re: The Coral-recenzja 22.05.05, 14:01
        Ok, po chyba już ostatnim przesłuchaniu wyłapałem jedną perełkę: bardzo
        urokliwe, choć jeszcze bardziej proste (i pewnie szybko się z nudzi), "In the
        morning". Świetny kawałek, chwała im za tę niespodziankę. "Leaving Today" też
        niczego sobie, ale mimo zaledwie trzech minut pod koniec trochę się dłuży. Poza
        tymi dwoma piosenkami niewiele mi w pamięci pozostało...
        • ilhan Re: The Coral-recenzja 22.05.05, 14:06
          "In The Morning" to pierwszy singiel i jako taki funkcjonuje bardzo bardzo.
          Mi na "Invisible Invasion" brakuje melodii, zakręconych 60's-owskich refrenów czy świdrujących riffów Rydera-Jonesa. Tego jest z płyty na płytę u nich coraz mniej, na tym albumie jak na lekarstwo, a samo ich psychodeliczne brzmienie, jakkolwiek ciężko podrabialne, nie wystarcza mi żeby cieszyć się tym albumem. Dam jeszcze 2-3 przesłuchania w najbliższych dniach, ale poza granicę 5-6/10 wyjść będzie tu piekielnie ciężko.
    • dziewczyna_mickiewicza Re: The Coral-recenzja 22.05.05, 18:01
      > Niestety nie brakuje wśród
      > nich pozbawionych talentu hochsztaplerów z koszmarnym Yeah Yeah Yeahs na
      > czele.Odziwo krytyka nie poznała się na tej tandecie i nazywa Karen
      > O.-wokalistkę grupy, nadzieją roka.Jeśli tak ma wyglądać współczesna muzyka to
      > wolę ogluchnąć!!!.

      coz, sa gusta i gusciki.
      yeah yeah yeahs to (w mym skromnym mniemaniu) calkiem interesujacy zespol (moze
      nie non stop, ale na pewno nie jest jakims koszmarem), a spora czesc tzw nowej
      rockowej rewolucji (boze, jak ja nie znosze tej nazwy) to po prostu dobrze
      wypromowane marionetki, wystylizowane od trampek po gacie i kierunek wlosow na
      glowie.
      poza tym - bez przesady - tylko dla kogos, kto sugeruje sie mtv, jako
      wyznacznikiem tego, co dzieje sie w muzyce (vide "siliconowe laski i zelowe
      lalusie"), pojawienie sie "rockowej rewolucji" jest jakims giga przelomem... i
      zeby nie bylo - sie tak sklada przypadkiem zupelnie, ze jakis czas temu
      posluchalam troche the coral. 'magic and medicine' to nie bylo to, co zaparlo
      mi dech w piersi, niestety.
      • sonia34 Do Dziewczyny Mickiewicza 22.05.05, 19:34
        Nie bierz tej mojej recenzji tak na serio;to moja stara praca,teraz pewnie
        napisałabym ją trochę inaczej.A ta tzw, rockowa rewolucja nigdy nie była dla
        mnie jakimś giga przełomem.The Coral to jedna z nielicznych nowych kapel ,które
        lubie(choć nowy album to chyba już nie będzie to samo The Coral co na
        początku,niestety).

        PS.A Yeah Yeah Yeahs to nadal dla mnie koszmar(ale to tylko moje zdanie)

        pozdr
        • dziewczyna_mickiewicza Re: Do Dziewczyny Mickiewicza 22.05.05, 20:04
          nie no, ok - po prostu napisalam co mysle na ten temat, bardziej ogolnie, niz
          konkretnie do autora:) yeah yeah yeahs pisac nie bede, bo (zwazywszy na moj
          bojowy weekendowy nastroj) mogloby to sie zle skonczyc;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka