Dodaj do ulubionych

1/3 roku 2005 za nami

07.05.05, 17:22
10 ulubionych płyt jak na razie:

British Sea Power "Open Season" - musiałem poznać na pamięć i kilka razy przesłuchać w dziwnych miejscach, żeby dojść do wniosku, że to najbardziej niezwykła płyta tego roku jak na razie (i pewnie w ogóle). Melodie, klimat, teksty, pasja. Bez słabego punktu.

The Go-Betweens "Oceans Apart" - co mnie uderzyło początkowo to świetne brzmienie tej płyty. Do kompozycji przekonywałem się dłużej lub krócej, ale w tej chwili dołączam się do zachwytów krytyków - klasowa robota.

Doves "Some Cities" - różne są opinie na temat tej płyty, ale dla mnie to ich najrówniejszy materiał. Bez wielkich singli, za to przekonujący jako spójna całość.

New Order "Waiting For The Sirens' Call" - niszczony w recenzjach, chyba trochę bezmyślnie i z automatu. Bo jakim cudem można lubić wcześniejsze płyty New Order i nie czuć sympatii do tegorocznej?

Bright Eyes "I'm Wide Awake It's Morning" - lepszy z dwójki bliźniaków. Choć największe wrażenie robi pierwszego dnia, mimo wszystko pozostaje porcją pięknych, przejmujących piosenek ("Lua"!).

Bloc Party "Silent Alarm" - byłem uprzedzony, byłem nastawiony negatywnie. A tu z garażowej, wtórnej i mało przekonującej kapelki stali się prawdziwym zespołem z tożsamością, wyrabiającym się stylem i charyzmatycznym frontmanem. Jak na razie debiut roku.

Antony & The Johnsons "I Am A Bird Now" - tu już wszystko napisali inni - nie wpadam może w aż taki zachwyt, ale z czasem podoba się coraz bardziej.

House Of Love "Days Run Away" - takie niby-nic, ale w gruncie rzeczy ta płyta to pełne uroku, klasowe piosenki. Fajnie że wrócili z *czymś*.

...Trail Of Dead "Worlds Apart" - niby nie wracam często do tej płyty, ale nadal wydaje mi się, że jej miażdżąca krytyka była jakaś nienaturalna i gruuubo przesadzona.

Black Nielson "Current Sunlight" - pół godziny urokliwych smętów w słonecznym, kalifornijsko-hawajsko klimacie. Dziś się tak nie gra, a płyta, pomimo pewnych niedoskonałości, autentycznie wciąga.

A jedenasty niech będzie self-titled LCD Soundsystem.
Obserwuj wątek
    • kubasa Re: 1/3 roku 2005 za nami 07.05.05, 17:51
      1. Bright Eyes - I'm Wide Awake It's Morning - nieprawdopodobnie brzmi dopiero
      po kilku przesluchaniach
      2. Anthony & The Johnsons - I'm A Bird Now
      3. LCD Soundsystem - LCD Soundsystem
      4. The Decemberists - Picaresque
      5. Bright Eyes - Digital Ash In Digital Urn
      6. The Engineers - The Engineers

      Bloc Party, British Sea Power, Architecture In Helsinki, Trail Of Dead - gdzies
      w okolicach oceny 7 i nie zasluguja na razie na zaden ranking.
    • nemrrod Re: 1/3 roku 2005 za nami 07.05.05, 18:30
      Właśnie ostatnio zastanawiałem się nad takim "rankingiem" i choć wiele
      tegorocznych płyt jeszcze nie słyszałem, to wygląda to na razie tak:

      1.A SILVER MT. ZION Horses In The Sky
      Poruszająca, przeszywająca, dramatyczna płyta.

      2.SHINING In The Kingdom Of Kitsch You Will Be A Monster
      Jazz-prog-core? Post-free-hard-jazz? Nieważne... Mocna, dzika, pogmatwana rzecz.
      Norweski jazz objawia swe nieobliczalne oblicze.

      3.AUTECHRE Untilted
      Z braku konkurencji jak na razie, poza tym jeszcze dokładnie się w tą płytę ne
      wgryzłem.

      O Antony and the Johnsons nie wiem cały czas co myśleć, i mimo że to prawda, że
      zyskuje z każdym przesłuchaniem, to na razie jeszcze się nie łapie. Nie łapią
      się też Hood (szkoda...) i The Books.
      I przypominam, że w lipcu ukazuje się nowy Sufjan Stevens i choć kawałek
      "Chicago" taki sobie, to poczekamy, zobaczymy... :)
      • jack9 Re: 1/3 roku 2005 za nami 07.05.05, 18:47
        Niewatpliwie warte posłuchania
        _Silver mt Zion - Horses In The Sky
        _Piano Magic - Disffacted
        _Savoy Grand - People and what they want
        _Hood - Outside Closer

        nowe Deine Lakaien i Lacrimosa czekają jeszcze na dogłębne przesłuchanie
      • ethan26 Re: 1/3 roku 2005 za nami 07.05.05, 23:39
        nowy sufjan po pierwszym przesłuchaniu baaardzo :))
    • dziewczyna_mickiewicza Re: 1/3 roku 2005 za nami 07.05.05, 18:37
      oczywiscie, bezapelacyjnie, ryan adams & the cardinals - cold roses.

      bloc party wypada niezle.
      no i co do bright eyes tez sie zgadzam - rzeczywiscie bardziej do mnie
      trafia 'i'm wide awake, it's morning'. co do reszty, to mi sie zlewaja plyty z
      konca 2004 z poczatkiem 2005, dlatego chwilowo jeszcze sie nad tym nie
      zastanawiam:)
    • roar Re: 1/3 roku 2005 za nami 07.05.05, 20:11
      Mogę podać piątkę. Trail of Dead (który jest krytykowany bardziej za odejście od niezal-schematu, niż za cokolwiek innego), Mercury Rev (który dokonał niemożliwego i nagrał płytę, która jest jednocześnie fascynująca i banalna), Autechre (który trzyma zarówno poziom, jak i pion; i wystarczy). Jeszcze może Mars Volta na doczepkę, z braku czegoś lepszego.

      I jest jeszcze "Horses in the Sky" Silver Mt. Zion Memorial Orchestry and Tra-La-La Bandu. Jedno słowo - wow! Gdyby wyszła w 2004, byłaby płytą roku. I, choć nie chcę zapeszać, w tym pewnie też będzie. Takiej dawki angstu zebranej na jednym albumie nie słyszałem chyba nigdy. A partie chóru to skondensowany, czysty muzyczny geniusz. (Mam cichą nadzieję, że Tim DeLaughter ma tę płytę, słucha jej i wyciąga wnioski.) Doszło do tego, że nie mogę w ogóle słuchać poprzednich nagrań Silver Mt. Zion, tak blado wypadają w porównaniu z tą nową muzyką...
      • aimarek Re: 1/3 roku 2005 za nami 08.05.05, 22:25
        roar napisał:

        > Mogę podać piątkę. Trail of Dead (który jest krytykowany bardziej za odejście o
        > d niezal-schematu, niż za cokolwiek innego)

        Mógłbyś wyjaśnić na czym polega ów niezal-schemat i w jaki sposób Trail Of Dead
        dokonali w nim wyłomu na ostatniej płycie?
        • roar Re: 1/3 roku 2005 za nami 08.05.05, 23:50
          > Mógłbyś wyjaśnić na czym polega ów niezal-schemat i w jaki sposób Trail Of
          > Dead dokonali w nim wyłomu na ostatniej płycie?

          Właśnie nie jestem w stanie tego wyjaśnić. Dla mnie to jest ciągle ten sam Trail of Dead (tylko w słabszej formie, ale daj boże każdej grupie taką słabą formę...) i szokiem były dla mnie histeryczne reakcje niezal-recenzentów. Musiałbyś ich spytać, nie mnie.
    • humbak Re: 1/3 roku 2005 za nami 07.05.05, 21:27
      No u mnie jak na razie przeważają wypróbowane marki:
      Asian Dub Foundation- Tank- może nie jakiś znakomity, ale porządny, ze
      znakomitym pierwszym utworem- Świetnie drum and bass'owym Flyover, prostym,
      klasycznym i cholernie energetycznym.
      Gorillaz- Deamon Days- świetna produkcja. Trochę więcej hh niż na pierwszym krążku.
      Mike Patton w 2 odsłonach:
      General Patton vs the Xecutioners i
      Fantomas- Suspended Animation, czyli kreskówki w sosie psychodelicznym:)
    • d84 Re: 1/3 roku 2005 za nami 07.05.05, 22:07
      Wiele nie słuchałem
      Roots Manuva, ten pan póki co prowadzi. Godne odnotowania także Antony & The
      Johnsons, Autechre oraz obie płytki Bright Eyes. Przyzwoite QOTSA, LCD
      Soundsystem, Bloc Party i New Order. Czekam także na odsłuch ostro hajpowanego
      Eels.
      • d84 Re: 1/3 roku 2005 za nami 07.05.05, 22:13
        Jako że ja malkontent, to jeszcze rozczarowania dorzucę: ...Trail..., NIN,
        Chemical Brothers, Garbage, Patton x2 (jesli nie 3, ale to z Kaadą to chyba
        2004)
    • ethan26 Re: 1/3 roku 2005 za nami 07.05.05, 23:38
      z tego co słyszałem (miałem takową przyjemność) to kilka dobrych rzeczy np. jeff
      hanson czy aarktica choćby... ale 4 rzeczy jak na razie wybijają się dla mnie
      ponad inne... oba bright eyesy, antony and the johnsons (chyba number one choć
      awake naciska :)) oraz black mountain
      • ethan26 Re: 1/3 roku 2005 za nami 08.05.05, 13:56
        jestem szczęśliwy że bright eyes zdobyło tylu zwolenników... brawo dla conora,
        że swoją ciężką pracą (ponad 10 lat na scenie) doszedł do tego wszystkiego, a to
        przecież wciąż młody artysta... chyba najbardziej wokalnie charakterystyczny
        songwriter obecnie na świecie...
    • ton2 Re: 1/3 roku 2005 za nami 08.05.05, 12:27
      Bloc Party - Epka mnie nie przekonala, ale przed Silent Alarm chyle czola. Dla
      mnie jak na razie plyta roku.

      Anthony & The Johnsons - bo to piekna plyta jest.

      Bright Eyes - Digital Ash mnie sie jednak bardziej podoba od I Am WIde Awake,
      wybaczcie

      British Sea Power "Open Season" - moim zdaniem bardziej przystepna od jedynki,
      co w zadnym stopniu nie umniejsza jej wartosci. wielkie dzielo

      Bruce Springsteen "Devils & Dust" - dopiero zaczynam sluchac w sumie, ale
      cholernie mi sie podoba. duzo starych klimatow z "Nebraski" i dobrze.

      Decemberists - "Picaresque" - oni przez caly czas trzymaja poziom, ale ta plyta
      mnie chyba najbardziej przekonuje. moze to chwilowy zachwyt, ale mimo wszystko.








    • pagaj_75 Re: 1/3 roku 2005 za nami 08.05.05, 13:43
      Jeszcze nie znam większości rzeczy, o których tu piszecie, ale będę sukcesywnie
      poznawał. Na razie jedyne wybijające się rzeczy to płyty moich ulubionych
      "weteranów": Metheny, Sylvian (no tak, ale to remiksy są), Autechre (który będę
      musiał chyba sobie będę musiał zamówić w Anglii, będzie szybciej i taniej
      pewnie; korzenie zapuszczę czekając aż Sonic rozprowadzi ten album w Polsce)
      Do tego dorzucam Mars Volta, bo to dobry album, niezależnie od tego co twierdzą
      rozhisteryzowani recenzeci z "niezal" serwisów. Z polskiej muzyki: Lao Che -
      nawet nie spodziewałem się, że coś takiego może mi się spodobać. I dobrze.

      Porcupine Tree jakoś dalej tym razem :( Bright Eyes? Wolne żarty. Do
      przesłuchania w pierwszej kolejności: Roots Manuva, The Go-Betweens, Antony &
      the J., A Silver Mt. Zion...
    • mmakowski Re: 1/3 roku 2005 za nami 08.05.05, 14:10
      Dla mnie na razie zdecydowanie najlepsza tegoroczna pozycja to "Octane" Spock's
      Beard. Niezłe jest Mars Volta, dość fajne Porcupine Tree, ale tak na prawdę
      czekam na "Octavarium" Dream Theater a przede wszystkim na "The End is
      Beautiful" Echolyn. Czuję, że walka o tytuł płyty roku rozegra się między
      Spock's Beard a Echolyn.
    • mechanikk Re: 1/3 roku 2005 za nami 09.05.05, 08:24

      na razie wygrywa BSP.
      potem HOOD, Bright Eyes (awake).

      podoba mi sie równie| Bonnie"Prince"Billy z M.Sweeney'em - momentami nawet
      baardzo.

      z polandu Janerka oczywiscie.
    • lukas_log Re: 1/3 roku 2005 za nami 09.05.05, 12:55
      Moje typy:

      Arena "Pepper's Ghost"
      Spock's Beard "Octane"
      The Mars Volta "Frances The Mute"
      Spiritual Beggars "Demons"
      Bruce Dickinson "Tyranny Of Souls"
      Shadow Gallery "Room V"

      W kolejce do odsluchu czekaja K2,Van der Graaf i Robert Plant.

      Podobnie jak Maciek M. czekam na nowe Dream Theater i mam nadzieje ,ze bedzie
      to moja plyta roku (czyt. bedzie jeszcze lepsza niz wyzej wymienione ;-).
    • jazzkam Re: 1/3 roku 2005 za nami 09.05.05, 21:11
      Takich płyt ósemkowych to malutko niestety, ale jednak

      Of Montreal – Sunlandic Twins

      oczywiście wciąż wgniata w fotel i nie sądzę, żeby coś mnie bardziej poraziło w
      tym roku, wybaczcie

      Doves – Some Cities

      chyba wiadomo

      Caribou – The Milk Of Human Kindness

      pupile pitchforka, elektronika na pograniczu easy-listeningu, autentycznie
      obłędna i wciągająca, polecam.

      LCD Soundsystem – LCD Soundsystem
      za wykop

      Fischerspooner – Oddyssey to tak na pograniczu 7/8, ale najlepsza płyta w
      dorobku, prościutka pop elektronika, coś w stylu młodych Depeche Mode ale jakoś
      bardziej klimatycznie, warto.

      Powiedzmy, że Bright Eyes.
    • ayya Re: 1/3 roku 2005 za nami 09.05.05, 22:02
      Nic mnie jeszcze nie poraziło, ale jest kilka wyróżniających się albumów.
      Alfabetycznie:

      Tori Amos - The Beekeeper
      Za kilka świetnych momentów. Mnie ta płyta nie rozczarowała, a nawet wprost
      przeciwnie.

      Biirdie - Morning Kills The Dark
      Moja ulubiona płyta AD 2005. To nie znaczy, że jest najlepsza i wybitna. Po
      prostu Biirdie za pomocą uroczych, prostych, pogodnych piosenek skradli moje
      serce :)

      Bloc Party - Silent Alarm
      Zespół spodobał mi się od kiedy usłyszałam w zeszłym roku kawałek "Banquet". Na
      płycie chłopaki potwierdzili, że umieją grać i pisać chwytliwe kawałki.

      Bright Eyes - Digital Ash In A Digital Urn
      "I'm Wide Awake..." ciągle do mnie nie dociera jako całość, a ta płyta jak
      najbardziej. Potwierdza, że nie trzeba być smęcącym akustykiem, żeby być fajnym
      singer/songwriterem.

      British Sea Power - Open Season
      Ciągle ciężko mi powiedzieć, czy to płyta lepsza czy porównywalna z porywającym
      debiutem. Ma swoje momenty i rewelacyjne przeboje i to się liczy.

      Doves - Some Cities
      To najlepsza ich płyta.

      Okkervil River - Black Sheep Boy
      Jeszcze nie do końca ogarnęłam tę płytę, ale coś czuję, że te wysokie noty na
      różnych serwisach nie są wcale bezzasadne.

      Emiliana Torrini - Fisherman's Woman
      Płyta z klimatem i ślicznym głosem uroczej wokalistki.

      Martha Wainwright - Martha Wainwright
      Debiut bez słabych momentów. Trochę spóźniony może w czasoprzestrzeni, ale jak
      najbardziej wart poświęcenia mu uwagi.

      Wyróżnienia dla: Architecture In Helsinki, Decemberists, Engineers, Tocotronic
      i Patricka Wolfa.
      Nawet dzisiaj strzeliłam sobie w audycji takie podsumowanie kwartalne :)
    • polleke Re: 1/3 roku 2005 za nami 09.05.05, 22:11
      Nowości poznaję niespiesznie, więc dużo jeszcze przede mną, ale na teraz to na
      pewno Doves, Go-Betweens, The Frames, po długich bojach też Anthony & The
      Johnsons. Na początku roku spodobała mi się „Take Fountain” Wedding Present,
      ale mój entuzjazm dla tej płyty zdążył już trochę osłabnąć.
      A najradośniejszą płytą tego roku jest debiut HAL, to będzie mój soundtrack
      lata, jak The Shins rok temu. What a lovely album:)
      • ilhan Re: 1/3 roku 2005 za nami 09.05.05, 22:35
        polleke napisała:

        > A najradośniejszą płytą tego roku jest debiut HAL, to będzie mój soundtrack
        > lata, jak The Shins rok temu. What a lovely album:)

        Ech jak ja katowałem tego singla ze 2 miesiące temu. Ciągle przewodzi na moim Audioscrobblerze. Muszę w końcu dopaść LP.
        • nemrrod Re: 1/3 roku 2005 za nami 09.05.05, 23:03
          ilhan napisał:

          > polleke napisała:
          >
          > > A najradośniejszą płytą tego roku jest debiut HAL, to będzie mój soundtrack
          > > lata, jak The Shins rok temu. What a lovely album:)
          >
          > Ech jak ja katowałem tego singla ze 2 miesiące temu. Ciągle przewodzi na moim
          >Audioscrobblerze. Muszę w końcu dopaść LP.

          Hmm, The Shins, soundtrack lata... Jestem cały zainteresowany ;)

          <zapisuje nazwę Hal w pamięci>
          • ilhan Re: 1/3 roku 2005 za nami 09.05.05, 23:10
            BTW, teledysk do "What A Lovely Dance" - bardzo zwyczajny, ale jak ktoś chce legalnie posłuchać, to...
            www.sanctuarynewmedia.com/roughtrade/hal_hi.wmv
            The Shins, jak podejrzewam, są raczej skojarzeniem odnośnie przeznaczenia muzyki, gatunkowo to bardziej tradycyjne, balladowe klimaty popowe Beach Boys/Harry Nilsson etc., z nowszych rzeczy The Thrills (tylko Hal ciekawszy).
            • polleke Re: 1/3 roku 2005 za nami 10.05.05, 00:12
              ilhan napisał:

              > The Shins, jak podejrzewam, są raczej skojarzeniem odnośnie przeznaczenia
              muzyki, gatunkowo to bardziej tradycyjne, balladowe klimaty popowe Beach
              Boys/Harry Nilsson etc., z nowszych rzeczy The Thrills (tylko Hal ciekawszy).

              Ilhan is right. Lato 2004 upłynęło w moim discmanie pod znakiem The Shins,
              teraz rządzi HAL chociaż to jeszcze nie lato, ale nie doszukuję się tu
              pokrewieństw stylistycznych, a jedynie podobnego oddziaływania na mój nastrój:)
              Słychać, że album dojrzewał na słońcu, a chłopackie harmonie wokalne są jak
              wyjęte z Beach Boys. Gdzieś jeszcze pobrzmiewa Supertramp, i The La's, może
              jeszcze Polyphonic Spree w okrojonym składzie. No dobra, Bee Gees też,
              czasami :) Mimo tych wszystkich nieskrywanych inspiracji Hal brzmi naprawdę
              świeżo.

              Ilhan - nowy singiel, "Play the Hits" wydaje mi się bardziej reprezentatywny
              dla całego albumu, może od niego zacznij?
              • ilhan Re: 1/3 roku 2005 za nami 10.05.05, 09:01
                polleke napisała:

                > Ilhan - nowy singiel, "Play the Hits" wydaje mi się bardziej reprezentatywny
                > dla całego albumu, może od niego zacznij?

                Właśnie słucham, ubawiony tekstem, ale rozbrojony melodią :)
                Jeśli cała płyta jest tak fajna, to w moim discmanie Hal też zarządzi.
                • ayya Re: 1/3 roku 2005 za nami 10.05.05, 14:24
                  Właśnie słucham tego HAL i faktycznie to może być soundtrack tego lata :)
    • sonia34 Re: 1/3 roku 2005 za nami 11.05.05, 19:34
      Ostatnio mało słucham nowości;jak na razie zauważyłam Mars Voltę i uwaga będę
      oryginalna;) Antony And The Johnsons "I'm A Bird Now"(bardzo piękna płyta)

      pozdr
    • pytajnick Re: 1/3 roku 2005 za nami 11.05.05, 20:13

      - Zachwyt i ukłony:
      Antony And The Johnsons - I Am A Bird Now

      - Zachwyt delikatny:
      Architecture In Helsinki - In Case We Die
      Hoold - Outside Closer
      Lao Che - Powstanie Warszawskie

      - Bardzo ładnie:
      Centrozoon - Never Trust The Way You Are
      Porcupine Tree - Deadwing

      - Neutralnie:
      Aqueduct - I Sold Gold
      Eels - Blinking Lights And Other Revelations
      Piano Magic - Disaffected
      LCD Soundsystem - LCD Soundsystem

      - Rozczarowanie:
      Mars Volta - Frances The Mute

      - Wciąż szukam sedna sprawy:
      Thee Silver Mount Zion - Horses In The Sky (zapowiada się ładnie)
      Ulver - Blood Inside (zadziwiająca mieszanka, zapowiada się "ciekawie")
      Meshuggah - Catch 33 (masakra tradycyjna)

      Mam, ale nie posłuchałem jeszcze Adriana Belew, Idlewild i Six Organs of
      Admittance. Więcej nie pamiętam.
      • ilhan Re: 1/3 roku 2005 za nami 11.05.05, 22:08
        pytajnick napisał:

        > Mam, ale nie posłuchałem jeszcze Idlewild

        Znając Twoje upodobania, nie poleciłbym Ci nawet najlepszej płyty tego zespołu (choć uwielbiam). Ta jest najsłabsza.
        • pytajnick Re: 1/3 roku 2005 za nami 12.05.05, 00:02
          > > Mam, ale nie posłuchałem jeszcze Idlewild
          >
          > Znając Twoje upodobania, nie poleciłbym Ci nawet najlepszej płyty tego zespołu
          > (choć uwielbiam). Ta jest najsłabsza.

          Na razie natknąłem się kilkukrotnie na porównania z REM - zasadne?
          REM lubię, choć kiedyś znacznie bardziej.

          ex

          n.p. antony and the johnsons - single siakieś
          • ilhan Re: 1/3 roku 2005 za nami 12.05.05, 08:58
            pytajnick napisał:

            > Na razie natknąłem się kilkukrotnie na porównania z REM - zasadne?
            > REM lubię, choć kiedyś znacznie bardziej.

            Powiem tak: Idlewild to bardzo prosta muzyka. Pewne rzeczy wychodziły im fantastycznie: połączenie punkowego kopnięcia z melodyką R.E.M. właśnie. Drugi album to dla mnie do dziś klasyk, choć to granie, za którym powinno się szaleć w liceum. Na trzeciej płycie stopniowo zacierali po tym ślady, broniąc się jednak kilkoma dobrymi balladami (hymniczne refreny, "cały stadion śpiewa", no). Pierwszą solówkę gitarową zagrali chyba dopiero na tej nowej płycie i jest katastrofalna (gitary w trzecim kawałku, ratunku). Kompozycje zrobiły się blade i siermiężne (poza bardzo nielicznymi wyjątkami). Teksty stały się banalne. To prawda, że przypominają chwilami R.E.M. Niestety, tylko brzmieniem a nie jakością.
            • pytajnick Re: 1/3 roku 2005 za nami 12.05.05, 09:02
              Dziękuję.
              • pszemcio1 Re: 1/3 roku 2005 za nami 15.05.05, 08:31
                no już prawie połowa roku. moje typy na dziś:

                1. eels - blinking lights and other revelations - od początku istnienia zespołu
                jestem ich fanem, ale przyznam że nie spodziewałem sie już po E płyty takiego
                formatu. cudo

                2. antony & he johnsons - za klimat i piekne melodie

                3. bsp - open season - dopiero ten album mnie do nich przekonał

                4. bloc party - silent alarm - to nie będzie płyta roku ale i tak trzyma
                poziom. gdyby tylko druga część albumu dorównywała pierwszej...

                5. doves - some cities - nie wiem dlaczego tak wiele osób czepia sie tego
                albumu. dla mnie to najrówniejsza ich rzecz. a że mniej odkrywcza niż dwie
                wcześniejsze?..cóz, nie każda plyta musi być

                rozczarowanie? chyba bright eyes. chociaż fanem nie byłem ale recenzje były tak
                przychylne, że zapragnąłem posłuchać. te nowe płytki wypadaja blado nawet przy
                swoich poprzedniczkach

                rozczarowanie;
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka