ilhan
07.05.05, 17:22
10 ulubionych płyt jak na razie:
British Sea Power "Open Season" - musiałem poznać na pamięć i kilka razy przesłuchać w dziwnych miejscach, żeby dojść do wniosku, że to najbardziej niezwykła płyta tego roku jak na razie (i pewnie w ogóle). Melodie, klimat, teksty, pasja. Bez słabego punktu.
The Go-Betweens "Oceans Apart" - co mnie uderzyło początkowo to świetne brzmienie tej płyty. Do kompozycji przekonywałem się dłużej lub krócej, ale w tej chwili dołączam się do zachwytów krytyków - klasowa robota.
Doves "Some Cities" - różne są opinie na temat tej płyty, ale dla mnie to ich najrówniejszy materiał. Bez wielkich singli, za to przekonujący jako spójna całość.
New Order "Waiting For The Sirens' Call" - niszczony w recenzjach, chyba trochę bezmyślnie i z automatu. Bo jakim cudem można lubić wcześniejsze płyty New Order i nie czuć sympatii do tegorocznej?
Bright Eyes "I'm Wide Awake It's Morning" - lepszy z dwójki bliźniaków. Choć największe wrażenie robi pierwszego dnia, mimo wszystko pozostaje porcją pięknych, przejmujących piosenek ("Lua"!).
Bloc Party "Silent Alarm" - byłem uprzedzony, byłem nastawiony negatywnie. A tu z garażowej, wtórnej i mało przekonującej kapelki stali się prawdziwym zespołem z tożsamością, wyrabiającym się stylem i charyzmatycznym frontmanem. Jak na razie debiut roku.
Antony & The Johnsons "I Am A Bird Now" - tu już wszystko napisali inni - nie wpadam może w aż taki zachwyt, ale z czasem podoba się coraz bardziej.
House Of Love "Days Run Away" - takie niby-nic, ale w gruncie rzeczy ta płyta to pełne uroku, klasowe piosenki. Fajnie że wrócili z *czymś*.
...Trail Of Dead "Worlds Apart" - niby nie wracam często do tej płyty, ale nadal wydaje mi się, że jej miażdżąca krytyka była jakaś nienaturalna i gruuubo przesadzona.
Black Nielson "Current Sunlight" - pół godziny urokliwych smętów w słonecznym, kalifornijsko-hawajsko klimacie. Dziś się tak nie gra, a płyta, pomimo pewnych niedoskonałości, autentycznie wciąga.
A jedenasty niech będzie self-titled LCD Soundsystem.